PDA

View Full Version : Tłumaczenie Biblii


kasia_p
08-08-2011, 22:59
Kwestia tłumaczenia Biblii może budzić pewne kontrowersje szczególnie w środowisku tłumaczy katolików. Bądź co bądź tłumaczenie zawsze zawiera elementy własnej interpretacji tłumacza. Pojawia się zatem pytanie czy człowiek ma prawo do interpretowania słów Boga i wyrażania ich w innym języku. Czy gdyby istniała potrzeba przetłumaczenia Pisma lepiej poradziłby sobie z tym zadaniem tłumacz wierzący czy niewierzący?

emalia2
08-09-2011, 09:29
Myślę, że to nie jest kwestia wiary, chociaż wierzącemu może byłoby łatwiej. W tym przypadku
trzeba mieć ogromną wiedzę z zakresu kultury, historii, geografii Ziemi św., wypadałoby znać pierwszy
przekład Biblii ks. Wujka, oraz specyficzną terminologię biblijną, idealna w tym przypadku jest znajomość,
przynajmniej podstaw, j. greckiego i hebrajskiego, bo wiadomo - języki zawierają w sobie mentalność
danego narodu, sposób postrzegania świata.Czyli do tłumaczenia Biblii trzeba mieć głowę jak ceber:)

kasia_p
08-09-2011, 13:13
Masz rację, trzeba mieć ogromną wiedzę i być szczególnie ostrożnym w takim tłumaczeniu. A co z kwestiami etycznymi? Człowiek wierzący zakłada, że Biblia to słowo od Boga. Czy zatem ma prawo je interpretować? Jak wiemy zawsze istnieje ryzyko nadinterpretacji...

meluzyna
08-09-2011, 19:31
Jej, dla mnie tłumaczenie Biblii to najciekawsze z możliwych tłumaczeń na świecie, ale np. Biblię Tysiąclecia stworzyło chyba z 40 osób...
Taka duża grupa zawsze wydawała mi się absolutnie konieczna, dopóki nie przeczytałam Psałterza Dawidów Kochanowskiego i Księgi Hioba Czesława Miłosza - absolutnie fenomenalnych, choć z wiadomych przyczyn dość różnych tłumaczeń klasycznych tekstów. Kochanowski to dodatkowo upoetycznił, ech!
O ile pamiętam ze wstępu, Miłoszowi zajęło to ponad 2 lata studiów i lektur innych przekładów, i okazało się, że dał radę. Ale imprimatur chyba nie dostał.

Tłumaczenia Biblii powstają w różnych wspólnotach religijnych, natomiast katolickie muszą niewątpliwie odnosić się do tradycji tłumaczeniowej Kościoła. Nie tylko interpretacja jest kluczowa, ale i odpowiedniki pewnych niezrozumiałych dla nas zjawisk i zagadnień w języku polskim, no... to temat rzeka :) .

emalia2
08-10-2011, 13:59
Masz rację, trzeba mieć ogromną wiedzę i być szczególnie ostrożnym w takim tłumaczeniu. A co z kwestiami etycznymi? Człowiek wierzący zakłada, że Biblia to słowo od Boga. Czy zatem ma prawo je interpretować? Jak wiemy zawsze istnieje ryzyko nadinterpretacji...

Zawsze istnieje niebezpieczeństwo nadinterpretacji, ale to nie stanowi problemu, ponieważ zanim przekład
Biblii trafi do drukarni musi dostać imprimatur i nihil obstat od władz kościelnych. Jeżeli ktoś rozpędzi się z
interpretacją, to oczywiście tego nie dostanie i cała praca , zapał pójdą na marne.

isabelle
08-11-2011, 12:11
racja! tłumaczenie Biblii to wielkie wyzwanie. wymaga na pewno ogromnej wiedzy i też pewnie dlatego, jak ktoś już wcześniej zauważył na przykładzie Biblii Tysiąclecia, nie robi tego jedna osoba. zajmuje się tym zespół fachowców, każdy odpowiedzialny za wybraną "dziedzinę". Są to raczej osoby wierzące bo przypuszczam, że niewierzący nie angażują się aż tak głęboko w te dziedziny żeby mieć dostatecznie dużo wiedzy. myślę, że Biblia to nie tylko dzieło literackie, przede wszystkim ma wymiar sakralny, dlatego ważne jest, moim zdaniem, żeby przy jej tłumaczeniu pracowały osoby wierzące, bo pewnych spraw (będąc osobą spoza kręgu chrześcijańskiego) można byłoby nie ogarnąć, a to znów prowadziłoby do przekłamań w tłumaczeniu, błędnych interpretacji.

natalia87
08-19-2011, 16:52
ciekawym zagadnieniem jest również nieprzetłumaczalność pewnych aspektów z Biblii pod względem kulturowym, np. rzucanie gałązek przez Jezusem a Afryce uznano by za obrazę, bo król musi mieć wyczyszczoną drogę albo jak w tak różnej kulturowo krainie jak daleka Grenlandia wytłumaczyć znaczenie jakie niesie ze sobą dla katolików baranek, przy tłumaczeniu Biblii dla tego rejonu przydała by się jakaś ekwiwalencja im bliższa, np. powiedzmy, foka, ale z drugiej strony takie dostosowania były by zbytnią ingerencją w treść

kasia_p
08-22-2011, 12:31
ciekawym zagadnieniem jest również nieprzetłumaczalność pewnych aspektów z Biblii pod względem kulturowym, np. rzucanie gałązek przez Jezusem a Afryce uznano by za obrazę, bo król musi mieć wyczyszczoną drogę albo jak w tak różnej kulturowo krainie jak daleka Grenlandia wytłumaczyć znaczenie jakie niesie ze sobą dla katolików baranek, przy tłumaczeniu Biblii dla tego rejonu przydała by się jakaś ekwiwalencja im bliższa, np. powiedzmy, foka, ale z drugiej strony takie dostosowania były by zbytnią ingerencją w treść

Słusznie, aspekt kulturowy jest szalenie ważny, bo jak wiemy każdy tłumaczony tekst musi być funkcjonalny w kulturze docelowej. Sprawa jest znacznie łatwiejsza w przypadku literatury świeckiej - dostosowanie jej do realiów kultury docelowej nie wiąże się z tak dużą odpowiedzialnością jak w przypadku Biblii. Przytoczony przez Ciebie przykład foki dla mnie również byłby zbyt dużą ingerencją w oryginał i sama raczej nie zdecydowałabym się na to rozwiązanie

Rachela
08-22-2011, 14:38
Pojawia się tu problem natury etycznej. Wydaje mi się, że dobre tłumaczenie może wykonać jedynie osoba, która lubi to, co robi, a jeśli w grę wchodzi tłumaczenie świętej księgi (jakiejkolwiek religii), kwestia wiary może być tu pomocna, ponieważ badacz ma wtedy większą motywację, by odzwierciedlić jak najdokładniej słowa oryginału w swoim tłumaczeniu. Jednocześnie zbyt duże zaangażowanie emocjonalne może się okazać zgubne i doprowadzić tłumacza do nadinterpretacji tekstu (tak jak w przypadku lekarzy, którym nie pozwala się operować krewnych ze względu na czynnik emocjonalny)

StanLevitan
08-22-2011, 22:25
Myślę, że to nie jest kwestia wiary, chociaż wierzącemu może byłoby łatwiej. W tym przypadku
trzeba mieć ogromną wiedzę z zakresu kultury, historii, geografii Ziemi św., wypadałoby znać pierwszy
przekład Biblii ks. Wujka, oraz specyficzną terminologię biblijną, idealna w tym przypadku jest znajomość,
przynajmniej podstaw, j. greckiego i hebrajskiego, bo wiadomo - języki zawierają w sobie mentalność
danego narodu, sposób postrzegania świata.Czyli do tłumaczenia Biblii trzeba mieć głowę jak ceber:)

Znajomość PRZYNAJMNIEJ PODSTAW (!!!)? A z jakich to języków według Ciebie tę Biblię się tłumaczy? Może pomyśl zanim coś napiszesz! W dzisiejszych czasach Vulgaty już nie uważa się za tekst źródłowy (co najwyżej są doń odwołania w przypisach) ale sięga się do tekstu oryginalnego (ST-hebrajski, NT-greka). Średniowiecze się skończyło! Wcześniejsze przekłady na polski są bardziej ciekawostką niż materiałem źródłowym.
Przekład Bibli jest zadaniem dla biblisty/filologa klasycznego, nie tłumacza takiego jak my. Po co w ogóle rozprawiać o czymś, o czym się nie ma pojęcia?

meluzyna
08-22-2011, 22:47
Po co w ogóle rozprawiać o czymś, o czym się nie ma pojęcia?

Drogi StanieLeviatanie, ujęta Twoją niezwykłą łagodnością i wyrozumiałością dla innych użytkowników forum, postanowiłam uprzejmie nadmienić, że Biblia powstała również w języku aramejskim, który to język obecny jest zarówno w ST, jak i w NT. Poza tym przekładami zajęto się na serio w renesansie, a nie w średniowieczu, w którym królowała... łacina ;).

StanLevitan
08-23-2011, 17:53
Drogi StanieLeviatanie, ujęta Twoją niezwykłą łagodnością i wyrozumiałością dla innych użytkowników forum, postanowiłam uprzejmie nadmienić, że Biblia powstała również w języku aramejskim, który to język obecny jest zarówno w ST, jak i w NT. Poza tym przekładami zajęto się na serio w renesansie, a nie w średniowieczu, w którym królowała... łacina ;).

Droga Meluzyno, w języku aramejskim napisano tylko ewangelię Mateusza, ale tekst ów się do naszych czasów nie zachował. Cały NT jest w greckiej koine (uproszczona "międzynarodowa" greka, na podstawie chyba jońskiego dialektu), w aramejskim są tylko poszczególne zwroty u Mateusza i Marka, które są już przetłumaczone na grekę w samych ewangeliach. Proponuję Ci uzupelnić wiadomości zanim kolejny raz mnie "uprzejmie" sprostujesz.
Co do średniowiecza, właśnie o to mi chodziło. Nie widziano potrzeby tłumaczenia na języki narodowe, toteż do Septuaginty nie sięgano. Podstawowym tekstem Biblii była łacińska Vulgata.

meluzyna
08-23-2011, 20:52
Droga Meluzyno, w języku aramejskim napisano tylko ewangelię Mateusza, ale tekst ów się do naszych czasów nie zachował. Cały NT jest w greckiej koine (uproszczona "międzynarodowa" greka, na podstawie chyba jońskiego dialektu), w aramejskim są tylko poszczególne zwroty u Mateusza i Marka, które są już przetłumaczone na grekę w samych ewangeliach. Proponuję Ci uzupelnić wiadomości zanim kolejny raz mnie "uprzejmie" sprostujesz.
Co do średniowiecza, właśnie o to mi chodziło. Nie widziano potrzeby tłumaczenia na języki narodowe, toteż do Septuaginty nie sięgano. Podstawowym tekstem Biblii była łacińska Vulgata.

Dzięki! Trochę czekałam na jakąś odpowiedź ;). Obiecuję solennie, że nie będę Cię więcej prostować, postaram się o tym pamiętać. Mea culpa, bardziej chodziło mi o ton wypowiedzi.

Mela
09-17-2011, 00:04
A co sądzicie o tłumaczeniu interlinearnym (Nowego Testamentu), które ukazało się z okazji 2000 lat od narodzin Chrystusa (swoją drogą, tradycyjna chronologia jest niedokładna, przesuwa narodziny Chrystusa o kilka lat, ale tak już się przyjęło).
Idea jest fajna, ale rażą mnie niektóre pomysły, np. żeby tłumaczyć baptisma (chrzest) jako zanurzenie... on już w czasach, gdy NT powstawał, był terminem technicznym.

anjabb
09-08-2013, 16:12
Masz rację, trzeba mieć ogromną wiedzę i być szczególnie ostrożnym w takim tłumaczeniu. A co z kwestiami etycznymi? Człowiek wierzący zakłada, że Biblia to słowo od Boga. Czy zatem ma prawo je interpretować? Jak wiemy zawsze istnieje ryzyko nadinterpretacji...

Biblia to nie ŚWIĘTA KSIĘGA chrześcijan. Chrześcijaństwo nie jest "religią księgi". Dlatego wolno nam Biblię interpretować. Jak najbardziej!!! Nawet trzeba! Czytać i rozważać samemu :) Także wydaje mi się, że nie ma tu pytania o etykę "czy wolno nam tłumaczyć Biblię" - ten problem został już rozwiązany w Kościele za czasów reformacji, gdy pojawiały się pierwsze tłumaczenia na języki narodowe... i odpowiedź od setek lat brzmi "TAK-WOLNO" :)

Niemniej jest to (jak wierzą Chrześcijanie) Słowa Boga. Czyli nadinterpretacje są wysoce niewskazane...

maciej.zinczuk@op.pl
09-09-2013, 14:03
Problem ze starszymi tekstami jest podwójny. Po pierwsze, człowiek współczesny nie zna pewnych kontekstów. Pięknym przykładem są rogi Mojżesza, oryginalnie metafora blasku, a nie fizyczne rogi, ale tłumacz… . Druga kwestia to to, że dawni tłumacze nie brali pod uwagę, ze tłumacząc tłumaczenie tłumaczenia tłumaczenia (Aramejski, Hebrajski, Grecki) zniekształcenia staja się coraz większe. Ale to i tak pół biedy, gdyby trzeba było starsze księgi religijne, np. Mity Mezopotamskie, to dopiero byłby problem.

ślepekiszki
09-09-2013, 14:33
Problem ze starszymi tekstami jest podwójny. Po pierwsze, człowiek współczesny nie zna pewnych kontekstów. Pięknym przykładem są rogi Mojżesza, oryginalnie metafora blasku, a nie fizyczne rogi, ale tłumacz… .

Oj, trochę z czego innego wyniknął błąd u Michała Anioła. Dlaczego Mojżesz ma rogi w słynnnej rzeźbie Michała Anioła? Dlatego że św. Hieronim błędnie przetłumaczył hebrajskie słowo qrn (karan- promieniować) myląc je z qrn (keren- róg). Twarz Mojżesza promieniowała po spotkaniu z Jehową w sprawie Tablic, a rogi na głowie to wymysł Hieronima. Nie chodziło o żadną metaforę blasku, tylko o zwyczajne pomylenie dwóch podobnie brzmiących (a przede wszystkim podobnie wyglądających) hebrajskich słów.

ślepekiszki
09-09-2013, 14:40
Kwestia tłumaczenia Biblii może budzić pewne kontrowersje szczególnie w środowisku tłumaczy katolików. Bądź co bądź tłumaczenie zawsze zawiera elementy własnej interpretacji tłumacza. Pojawia się zatem pytanie czy człowiek ma prawo do interpretowania słów Boga i wyrażania ich w innym języku.

Skoro samemu Bogu nie przeszkadzało to, że apostołowie nieraz w Nowym Testamencie cytują Stary Testament nie z oryginału hebrajskiego, lecz z przekładu greckiego (Septuaginty), to sprawa jest prosta: primo, hebrajski nie jest językiem świętym; secundo, Bóg nie ma nic przeciwko przekładaniu Biblii na inne języki, ba! zważywszy polecenie "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody (...)" (Mt 28,19) jest to wręcz obowiązek chrześcijanina, który - jak mówi wyraźnie Pismo Święte - ma być misyjny.

PS Bogu nie przeszkadzało też, że w Nowym Testamencie nie używa się imienia Jahwe, tylko zastępuje je greckim ("pogańskim") Kyrios (Pan). Kolejny dowód na to, że Bóg jest ZA przekładaniem Pisma :)

anjabb
09-14-2013, 10:31
Skoro samemu Bogu nie przeszkadzało to, że apostołowie nieraz w Nowym Testamencie cytują Stary Testament nie z oryginału hebrajskiego, lecz z przekładu greckiego (Septuaginty), to sprawa jest prosta: primo, hebrajski nie jest językiem świętym; secundo, Bóg nie ma nic przeciwko przekładaniu Biblii na inne języki, ba! zważywszy polecenie "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody (...)" (Mt 28,19) jest to wręcz obowiązek chrześcijanina, który - jak mówi wyraźnie Pismo Święte - ma być misyjny.

PS Bogu nie przeszkadzało też, że w Nowym Testamencie nie używa się imienia Jahwe, tylko zastępuje je greckim ("pogańskim") Kyrios (Pan). Kolejny dowód na to, że Bóg jest ZA przekładaniem Pisma :)

To ciekawe z tym cytowaniem Septuaginty w Nowym Testamencie... :)
A co do tłumaczenia imienia Boga w Biblii, to to był zawsze jeden z większych problemów dla tłumaczy. Problem, w skrócie, polegał na tym, że nie wiadomo jak powinno się wymawiać tetragram używany w hebrajskim oryginale - czyli "יהוה - JHWH". Wynika to z prostego faktu, że w języku hebrajskim nie zapisuje się samogłosek, czyli trzeba po prostu znać wymowę na pamięć, żeby wiedzieć jak brzmi dane słowo. Ponadto wg prawa Żydowskiego wymawianie imienia "JWHW" było zakazane poza świątyniom Jerozolimską - byłoby to bluźnierstwem. Stąd problem, czy powinno być Jahwe czy raczej Jehowa... Większość tłumaczy skłania się jednak ku "Jahwe". Z kolei z powodu zakazu wymawiania imienia Jahwe, czytając Pismo Święte a potem również tłumacząc je, zastępowało się "Jahwe", słowem "Adonai", "Kyrios", "Lord", "Herr", "Seigneur", "Señor", które wszystkie oznaczają PAN a nie oddają IMIENIA BOGA, które zawarte było w tetragramie.

polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tetragram

ślepekiszki
09-14-2013, 20:16
Z kolei z powodu zakazu wymawiania imienia Jahwe, czytając Pismo Święte a potem również tłumacząc je, zastępowało się "Jahwe", słowem "Adonai", "Kyrios", "Lord", "Herr", "Seigneur", "Señor", które wszystkie oznaczają PAN a nie oddają IMIENIA BOGA, które zawarte było w tetragramie.

polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tetragram

Nie, nie, tłumaczy chrześcijańskich nie obowiązywał taki zakaz :)

PS Są jeszcze inne mniej lub bardziej możliwe warianty imienia Bożego, np. Joha i Jewe

PPS I nie "tetragram", tylko "tetragramaton", czyli dosłownie "czteroliterowiec".

Pozdro:)

dorylyn
04-09-2014, 13:33
Droga Meluzyno, w języku aramejskim napisano tylko ewangelię Mateusza, ale tekst ów się do naszych czasów nie zachował. Cały NT jest w greckiej koine (uproszczona "międzynarodowa" greka, na podstawie chyba jońskiego dialektu), w aramejskim są tylko poszczególne zwroty u Mateusza i Marka, które są już przetłumaczone na grekę w samych ewangeliach. Proponuję Ci uzupelnić wiadomości zanim kolejny raz mnie "uprzejmie" sprostujesz
Jeśli chodzi o uprzejme sprostowywanie to również część Księgi Daniela napisana jest w języku aramejskim (wersety od 2,4 do 8,1).

Odnośnie samego tłumaczenia, czasem zastanawiam się, dlaczego tłumacze niejako "na siłę" starają się wybierać wyniosłe słowa zamiast tych brzmiących w naszym języku bardziej naturalnie (np. "światłość" zamiast po prostu "światło", "pożądliwość" zamiast "żądza" itd). Mimo wszystko oddaję im honor, bo jak ktoś już wspomniał jest to praca niesamowicie wymagająca i odpowiedzialna.