PDA

View Full Version : Praca tłumacza - zajęcie główne czy praca dodatkowa?


agnieszka_iiid
08-08-2011, 22:15
Jak myślicie: można pogodzić pracę tłumacza z pracą w placówce edukacyjnej (szkoła państwowa, kursy językowe, itp.) czy praca tłumacza jest tak czasochłonna, że należy się temu poświęcić całkowicie? Zastanawia mnie też ilu z Was traktuje pracę tłumacza jako główną pracę, a ilu traktuje to jako dodatkowe zajęcie, żeby sobie przysłowiowo "dorobić"? Interesuje mnie to, ponieważ skończyłam 3 rok filologii angielskiej i po magisterce chciałabym iść na podyplomówkę z tłumaczeń i zająć się tłumaczeniami zawodowo, ale zastanawiam się czy można z tego "wyżyć", czy jest to opłacalny interes.

alelyd1605
08-09-2011, 08:20
Sądzę, że przy małej ilości zleceń niektórzy są wręcz zmuszeni pracować np. w szkole i wykonywać tłumaczenia dodatkowo. Szkoła daje stałe źródło dochodu, popyt na tłumaczenia jest różny, tym bardziej jeśli mieszka się w małym mieście lub na wsi.

anita_g
08-09-2011, 08:52
Myślę, że to kwestia indywidualna. Pewnie zwłaszcza na początku, gdy tak naprawdę dopiero stawia się pierwsze kroki w zawodzie tłumacza, warto poszukać innego stałego zajęcia.

iza_bella83
08-09-2011, 08:57
Sądzę, że to zależy od Ciebie i od Twojej determinacji do znalezienia takich Biur tłumaczeń, które by korzystały z Twoich usług, jeżeli chciałabyś zająć się tym zawodowo i chciałabyś mieć sporo tych tłumaczeń. Jeżeli o mnie chodzi, to ja na razie traktuję tłumaczenia dodatkowo. Moim pierwszym zawodem wyuczonym jest nauczycielstwo i do tej pory tym się zajmuje mimo iż mam specjalizację tłumaczenia, gdyż zrobiłam studia podyplomowe.:)

marina249
08-09-2011, 10:29
Jak myślicie: można pogodzić pracę tłumacza z pracą w placówce edukacyjnej (szkoła państwowa, kursy językowe, itp.) czy praca tłumacza jest tak czasochłonna, że należy się temu poświęcić całkowicie? Zastanawia mnie też ilu z Was traktuje pracę tłumacza jako główną pracę, a ilu traktuje to jako dodatkowe zajęcie, żeby sobie przysłowiowo "dorobić"? Interesuje mnie to, ponieważ skończyłam 3 rok filologii angielskiej i po magisterce chciałabym iść na podyplomówkę z tłumaczeń i zająć się tłumaczeniami zawodowo, ale zastanawiam się czy można z tego "wyżyć", czy jest to opłacalny interes.

Jak pisałam w innych postach pracuję jako tłumacz w firmie,więc nie są to tłumaczenia z każdej dziedziny jak w biurze tłumaczeń ale konkretnej dziedziny handlowej,a do tego jestem lektorem w szkole językowej,w tej pierwszej spędzam 8 godzin i jest to moja główna praca a lektora dodatkowa po 4-6 godzin godzin dziennie.Wyżyć się da i to bardzo dobrze.

agnieszka_iiid
08-09-2011, 14:56
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi:)

Jak pisałam w innych postach pracuję jako tłumacz w firmie,więc nie są to tłumaczenia z każdej dziedziny jak w biurze tłumaczeń ale konkretnej dziedziny handlowej,a do tego jestem lektorem w szkole językowej,w tej pierwszej spędzam 8 godzin i jest to moja główna praca a lektora dodatkowa po 4-6 godzin godzin dziennie.Wyżyć się da i to bardzo dobrze.

Właśnie też myślałam o pracy lektora w jakiejś szkole językowej i w tym celu zrobiłam w czasie studiów licencjackich kurs przygotowania pedagogicznego. Myślę, że to całkiem fajne rozwiązanie:)

Giovanna
08-09-2011, 15:47
Według mnie z samych tłumaczeń ciężko jest 'wyżyć'. Oferty raz są, raz nie. Dużo zależy również od tego jaki język znasz, gdzie zaczynasz swoją karierę, czy w małym czy w dużym mieście, od posiadanej specjalizacji.

agnieszka_iiid
08-09-2011, 20:42
Według mnie z samych tłumaczeń ciężko jest 'wyżyć'. Oferty raz są, raz nie. Dużo zależy również od tego jaki język znasz, gdzie zaczynasz swoją karierę, czy w małym czy w dużym mieście, od posiadanej specjalizacji.

Słuszne spostrzeżenie...:) A jaka jest zależność jeśli chodzi o wielkość miasta? im większe tym większe szanse na powodzenie czy na odwrót? bo z jednej strony w małym mieście jest mniejsza konkurencja, ale może być też mniej potencjalnych klientów. Jak myślicie?

marina249
08-09-2011, 22:04
Słuszne spostrzeżenie...:) A jaka jest zależność jeśli chodzi o wielkość miasta? im większe tym większe szanse na powodzenie czy na odwrót? bo z jednej strony w małym mieście jest mniejsza konkurencja, ale może być też mniej potencjalnych klientów. Jak myślicie?

Wiadomym jest,iż im większe miasto tym więcej potencjalnych szkół i tym samym klientów,ale to zależy od programu takiej szkoły,którym powinna jak najlepiej zachęcić i przedstawić ciekawy program.Znam takie osoby,które prowadzą szkoły językowe w małych miejscowościach ok.30tyś.mieszkańców i musiały rozszerzyć swoją działalność na cały powiat obejmujący 130tyś.mieszkańców gdyż wcześniej nie miały klientów.Ale są też i takie ,które nie patrzą na świetne zyski,ale po prostu realizują się w tym zawodzie i to im wystarczy.

marina249
08-09-2011, 22:08
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi:)



Właśnie też myślałam o pracy lektora w jakiejś szkole językowej i w tym celu zrobiłam w czasie studiów licencjackich kurs przygotowania pedagogicznego. Myślę, że to całkiem fajne rozwiązanie:)

I dobrze zrobiłaś,taka dodatkowa umiejętność i dokument umożliwia lepszy start w zawodzie nauczyciela czy lektora,gdzie właśnie jednym z wymogów jest przygotowanie pedagogiczne.Na naszym rynku swoje oferty proponuje wiele szkół językowych,zatem życzę Ci powodzenia.

agnieszka_iiid
08-09-2011, 23:33
I dobrze zrobiłaś,taka dodatkowa umiejętność i dokument umożliwia lepszy start w zawodzie nauczyciela czy lektora,gdzie właśnie jednym z wymogów jest przygotowanie pedagogiczne.Na naszym rynku swoje oferty proponuje wiele szkół językowych,zatem życzę Ci powodzenia.

Dziękuję:)

ingari
09-12-2011, 11:53
Jak pisałam w innych postach pracuję jako tłumacz w firmie,więc nie są to tłumaczenia z każdej dziedziny jak w biurze tłumaczeń ale konkretnej dziedziny handlowej,a do tego jestem lektorem w szkole językowej,w tej pierwszej spędzam 8 godzin i jest to moja główna praca a lektora dodatkowa po 4-6 godzin godzin dziennie.Wyżyć się da i to bardzo dobrze.

Tak czysto praktycznie tylko - twój dzień pracy wynosi od 12 do 14 godzin dziennie? Naprawdę podziwiam...A przygotowujesz się na zajęcia lektorskie?

marcelina_t
09-12-2011, 12:12
Myślę, że to kwestia indywidualna. Pewnie zwłaszcza na początku, gdy tak naprawdę dopiero stawia się pierwsze kroki w zawodzie tłumacza, warto poszukać innego stałego zajęcia.

Dokładnie. Poza tym większość biur tłumaczeń szuka osób z doświadczeniem. Dlatego chyba najlepiej znaleźć sobie jakąś stałą pracę i tłumaczyć na boku. Wydaje mi się, że gdy zdobędzie się doświadczenie, to o wiele łatwiej będzie nawiązać współpracę z biurem i zająć się tłumaczeniem tak już na poważnie.

kamilajka
09-12-2011, 13:46
Zawód tłumacza był zawodem dość prestiżowym i dobrze płatnym. Z tego, co wiem z rozmów ze znajomym tłumaczem oraz obserwuję na forach, sytuacja zmienia się. Teraz trudno utrzymać się z tłumaczenia. Ale są ludzie, którym udaje się to. Ale dla tych początkujących to chyba jednak prędzej będzie zajęcie dodatkowe. Ale wiadomo, że to decyzja osobista.

Fridiucza
09-12-2011, 14:01
A jak uważacie: jakimi predyspozycjami musi sie cechować tłumacz ustny, a jakimi pisemny?

Fridiucza
09-12-2011, 14:07
Większość moich znajomych już na studiach zdobywała praktyki w agencjach tłumaczeniowych, część z nich nadal sie z tego utrzymuje, kilka założyło swoje własne agencje albo pracuje freelance. To zależy od ilości zleceń i czy jesteś naprawdę zdeterminowana/y. Mam znajomych, którzy jednocześnie uczą lub mają stały etat w firmie.

sunflower
09-17-2011, 11:15
Nie chcę powielać żadnych wypowiedzi, ale moje zdanie jako osoby, która próbuje dostać się na rynek, jest takie, iż bardzo trudno utrzymać się z samych tłumaczeń. Dlatego dobrze oprócz językiem zajmować się jakąś inną dziedziną albo np. połączyć tłumaczenia z pracą naukową. Zatem sądzę, iż tłumaczenia to jednak zajęcie dodatkowe. Oczywiście nie jest niemożliwe dostanie się do pracy np. w banku na stanowisko tłumacza. I wtedy taka praca jest naszym zajęciem głównym.

anowi33
09-17-2011, 20:20
Wiele osób traktuje tłumaczenia jako zajęcie dodatkowe. Pracują na etacie w szkole, a tłumaczą dodatkowo. Wszystko zależy od ilości zleceń czy też chęci rozwijania się w innym zawodzie, np. jako nauczyciel języka obcego. Obceny rynek pracy zmusza często tłumaczy do podjęcia pracy w zupełnie innym zawodzie, gdzie znajomość języka jest dużym atutem, a sama praca związana jest z zakreu IT czy outsourcingu.

rociel7
09-17-2011, 20:35
Zgodzę się z większością, że jednak lepiej wziąć pracę tłumacza jako zajęcie dodatkowe, by sobie móc "dorobić". Chyba, że ma się naprawdę duże szczęście i uda się zahaczyć w jakimś dobrym biurze tłumaczeniowym albo w wydawnictwie. Niestety, realia są takie jakie są.

MadziaDM
09-18-2011, 01:19
Myślę że kwestia wielkości miasta może mieć jakieś znaczenie, ale niekoniecznie. W dobie internetu nawet tłumacz z małego miasta może zdobyć dużo zleceń. Myślę, że większy problem dla początkującego tłumacza stanowi brak doświadczenia. Ale wszystko zależy od zapału i determinacji. Ja na razie traktuję tłumaczenie jeko pracę dodatkową (jestem nauczycielką), ale dążę do tego, aby w przyszłości było to moje główne zajęcie i sposób na życie. Pozdrawiam:)