PDA

View Full Version : Wymowa nazw własnych


Madrugada22
08-08-2011, 20:00
Rozmawiając z obcokrajowcem staramy się wymawiać nazwy miast, nazwiska czy imiona w sposób najbardziej zbliżony do oryginału. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe choćby z powodu braku znajomości języka.
Czy nagminne spolszczenia nazw własnych, tak często występujace wśród prezenterów telewizyjnych czy polityków, nie są oznaką ignorancji? A może nie powinniśmy zwracać na to uwagi? Lepiej używać form zbliżonych do języka ojczystego czy oryginalnie brzmiących?

bezon
08-08-2011, 20:20
Jeśli dana nazwa ma swój polski odpowiednik, to czemu go nie używać? A jeśli nie, wypowiedzieć jak się da :) Wydaje mi się, że nie powinniśmy mieć kompleksów z powodu, że coś wymówimy z błędem. Nie jest naszym obowiązkiem znać każdego języka i zasad wymowy (nawet znając dobrze angielski często niemożliwym jest przeczytanie czegoś comme il faut, jeśli nie znamy poprawnego brzmienia).. zatem wyluzowałbym w tej kwestii :)
A jeśli już mielibyśmy wymagać od siebie tak wiele, bądźmy sprawiedliwi i wymagajmy od innych - co biorąc pod uwagę trudność naszej mowy, byłoby okrucieństwem w stosunku do obcokrajowców (Wrocław - [Rokloł])

egryglewicz
08-08-2011, 22:20
Zgodzę się z tym, że jeśli jakieś nazwy własne istnieją w polskim to jak najbardziej trzeba ich używać np. Waszyngton, a nie Washington itp. Ale imion już bym nie tłumaczyła.
A co do obcokrajowców, jestem za ich edukacją, oczywiście z naszą pomocą :) Jeśli my możemy się postarać to oni też mogą.

meluzyna
08-09-2011, 09:32
Osobną kwestią jest podawanie wymowy lektorowi w tłumaczeniach filmowych - jeżeli nie ma polskiego odpowiednika, to wymowa powinna być oryginalna. Poza tym znajomość wymowy np. łacińskich czy francuskich zapożyczeń świadczy moim zdaniem o poziomie kultury mówiącego (tudzież jego wykształceniu:) ). Trochę się wzdragam, kiedy słyszę w telewizorze ARKANSAS wymawiane właśnie tak - czytane po polsku.

A co myślicie o spolszczonych dawniej nazwiskach - weźmy Jerzego Waszyngtona, Karola Darwina?
Uczono mnie, żeby się kierować pierwszym wpisem w internetowej encyklopedii PWN, czyli zachować wymowę oryginalną, ale sporo się jeszcze słyszy starych wersji. To błąd?

cynamonowapanna
08-09-2011, 10:11
A co myślicie o spolszczonych dawniej nazwiskach - weźmy Jerzego Waszyngtona, Karola Darwina?
Uczono mnie, żeby się kierować pierwszym wpisem w internetowej encyklopedii PWN, czyli zachować wymowę oryginalną, ale sporo się jeszcze słyszy starych wersji. To błąd?

Chyba nie błąd, raczej przywiązanie do tradycji, która zdążyła narosnąć przez wieki, kiedy do tłumaczenia podchodzono dosyć dowolnie.

W języku polskim mamy problem, bo często najprościej jest zwyczajnie przenieść nazwę własną w jej oryginalnej postaci do tekstu tłumaczonego. W językach, które korzystają z alfabetów niełacińskich kwestia wymowy nazw własnych niejako rozwiązuje się sama, bo wszystkie nazwy własne zwyczajnie muszą zostać przetranskrybowane.
A my się męczymy. Bo o ile jakaś nazwa pochodzi z angielskiego, to większość osób młodszych da sobie z nią radę. Ale już z hiszpańskim czy włoskim bywa problem.
To strasznie frustrujące.

Estera
03-29-2015, 19:44
Uważam, że jeśli istnieje w języku polskim oficjalna wersja nazwy miasta np. London wymawiamy jako Londyn, to powinniśmy się tego trzymać. Aczkolwiek, zwykli zjadacze chleba maja prawo nie wiedzieć jak wymawiać inne trudniejsze nazwy. Natomiast prezenterzy telewizyjni czy lektorzy powinni wymawiać nazwy tak jak brzmią oryginalnie. Wydaje mi się, że brzmi to lepiej i nie kaleczy języka :)

ewok
04-05-2015, 19:52
Jeśli chodzi o prezenterów, odnoszę wrażenie, że niektórzy mówią po polsku z pseudoamerykańskim akcentem i prawdę mówiąc już od tego akcentu cierpnie mi skóra.
W związku z powyższym wolałabym, żeby np. Nowy Jork w wiadomościach został Nowym Jorkiem. Przynajmniej będę wtedy miała pewność, że nie oglądam jakiejś amerykańskiej stacji telewizyjnej. ;)

jachu93
04-06-2015, 01:37
Mnie denerwują komentatorzy sportowi (np. z TVP), którzy nie umieją wymawiać nazwisk sportowców na dużych imprezach. Uważam, że np. do mundialu piłkarskiego powinni się lepiej przygotować, w końcu za coś im płacą. Niekiedy wychodzi słowo i nie w obcym języku, i nie w polskim, tylko tak, jak się komentatorowi wydaje, co w ogóle nie trzyma się kupy.

pverum
04-06-2015, 19:44
Myślę, że zdecydowanie lepiej by było, gdyby komentatorzy itp. nie starali się za wszelką cenę wymawiać nazwisk i innych nazw własnych zgonie z zasadami wymowy ich kraju ojczystego, a raczej, w razie trudności, stosowali jakąś wersję uproszczoną, choć zgrabnie brzmiącą. Czasem mam wrażenie, że silenie się np. na "amerykańskość", o którym mówi jeden z moich przedmówców, jest wyrazem jakiegoś kompleksu i niedoceniania własnego języka. Nie wydaje mi się żeby przedstawiciele innych nacji robili to tak często, jak nasi showmeni.

Eudoksja21
04-11-2015, 17:51
Mnie bardzo irytuje, kiedy ktoś, mówiąc po polsku, używa obcojęzycznej nazwy miasta, jeśli ma ono polski odpowiednik. Chodzi tu o mniej znane miejscowości (np. używanie nazwy Gent zamiast jej polskiego odpowiednika - Gandawy), więc przypuszczam, że po prostu dana osoba po raz pierwszy spotkała się z nazwą miasta w języku obcym i nie zna polskiej wersji.

Astrid
04-25-2015, 10:13
Sądzę, że jeśli mamy polskie odpowiedniki nazw własnych to lepiej ich się trzymać, zamiast próbować wyrzeźbić coś między polskim a angielskim słówkiem, co często tak na prawdę niczego konkretnego nie przypomina. Jeśli podajemy polskie nazwy w języku obcym to chyba lepiej pozostać przy oryginale, chyba że wersja przetłumaczona jest ogólnie znana. Bo gdyby ktoś chciał znaleźć jakieś informacje o tym, o czym mu opowiadaliśmy, prędzej to zrobi znając oryginalną nazwę.