PDA

View Full Version : Moje osobiste wpadki językowe


rapariga
08-08-2011, 07:55
Tak na miły początek dnia. Pamiętam, że podczas odwiedzin mojej koleżanki w Lizbonie, graliśmy wszyscy obecni w karty. Porozumiewaliśmy się po angielsku. W którymś momencie miałam dobrą passę karcianą i fatalną językową. Wykrzyknęłam, że mam nie "three aces", ale "three asses". Ten komunikat wyjątkowo rozśmieszył zebranych.
Przydarzyły się Wam podobne błędy?

meluzyna
08-09-2011, 11:35
Ja w Nowym Orleanie zamówiłam w McDonaldzie burgera "big and nasty"... a chodziło o "big n' tasty" :cool:
Najlepsze, że sama się z tego uśmiałam, pan sprzedawca obsłużył mnie z zupełnie kamienną twarzą.

rapariga
08-10-2011, 08:16
To podobnie jak moja mama, kiedyś w McDonaldzie zamówiła dla mnie, czyli wtedy pięcio- czy sześciolatki zestaw HEAVY METAL. Radość wszystkich bezcenna.

rapariga
08-15-2011, 11:07
Przypomniała mi się jeszcze jedna wpadka. Podczas jakiejś rozmowie na czacie zostałam zapytana o znak zodiaku. Odpowiedziałam virgin, zamiast Virgo. Niby podobne, a znaczenie zmienia:P

annajustyna22
08-15-2011, 11:49
Ja pamiętam, jak kiedyś zamiast "ich bin Glückspilz" powiedziałam "ich bin Glückspilzerin". Znajomy Niemiec miał niezły ubaw!

DanW
08-15-2011, 11:50
A mnie kolega ostatnio zapytał z bardzo poważną miną : a jak będzie po angielsku 'członek parlamentu'? 'Parliament dick?'

No to mu nie odpowiedziałem, niech popyta jeszcze innych :)

quenya
08-16-2011, 23:34
To podobnie jak moja mama, kiedyś w McDonaldzie zamówiła dla mnie, czyli wtedy pięcio- czy sześciolatki zestaw HEAVY METAL. Radość wszystkich bezcenna.

:) od razu mi się przypomniało jak pewien klient w KFC zamiast kanapki grander poprosił gardena :) niby niewielka różnica, ale znaczenie zupełnie inne :)

mnuach
08-18-2011, 09:25
Może nie moja osobista wpadka, ale kolegi z pracy - pracując w pubie w Anglii został poproszony przez klientkę o przyniesienie popielniczki ('ashtray') - pani mało nie umarła ze śmiechu widząc kolegę stawiającego im na stole tacę ('tray'):D

Plummy
08-18-2011, 09:37
Przypadek znajomego Portugalczyka w Polsce: Idzie do piekarni i mówi do sympatycznej młodej ekspedientki "Trzy buzi". Pani lekko zaczerwieniona nie rozumie, więc kolega powtarza "Trzy buzi" i pokazuje w końcu na bułki... Od razu widać od jakich słów obcokrajowcy rozpoczynają naukę polskiego ;)

Lynx85
08-18-2011, 09:41
Kiedyś koleżanka z liceum spotykała się z jednym chłopakiem i któregoś dnia powiedziała mi, że on nagle przestał się do niej odzywać. Zapytałam więc dlaczego tak się stało, na co ona z rozbrajającym wręcz zdziwieniem odpowiedziała, że napisała mu w sms'ie "kiss my ass", bo była święcie przekonana, że to znaczy coś romantycznego :D Zupełnie nie rozumiała dlaczego nagle zrobiłam wielkie oczy i zaczęłam się pokładać ze śmiechu - dopóki jej nie wytłumaczyłam o co kaman ;)

MalgorzSikorska
08-22-2011, 14:41
Mnie ostatnio w czasie face paintingu chłopiec spytał, czy może sobie sprawić nietoperza (nietoperz to po rosyjsku 'latająca mysz'), ja nieświadoma zaczęłam się śmiać i pochwaliłam go za bujną wyobraźnię:D
Miałam jeszcze sytuację, gdzie w czasie dziecięcej imprezy przejęzyczyłam się i z soku pomarańczowego powstała samica psa :mad:

MonikaMPreston
08-27-2011, 21:05
To ja się dołączę opisując śmieszne wpadki mojego męża, który jest Australijczykiem (chyba mi za to nie podziękuje, ale bardzo pociesznie udaje mu się kaleczyć język polski:-)). Otóż pewnego razu wysłałam go do sklepu po zakup 20dag szynki. Po kilkukrotnym przećwiczeniu tej kwestii, chociaż nie bez krygowania się, grzecznie poszedł i po około 15 minutach wrócił, o dziwo, z rzeczoną ilością szynki. Na to ja:
- O widzisz, kochanie, świetnie ci poszło!
On:
- No, taaak...ale ta pani w sklepie się ze mnie śmiała....
- A co jej dokładnie powiedziałeś?
- No to samo, co ćwiczyliśmy!
- Czyli co?
- No "poprosze dwadzieścia deko świnki".....:D close enough, nieprawdaż?
Albo sytuacja na dworcu kolejowym - kolejna moja próba nauczenia go naszego języka - miał poprosić o dwa bilety tam i z powrotem, ćwiczenie ze mną szło mu świetnie, ale jak przyszło co do czego, poprosił o dwa bilety tam i z POTWOREM....:p od tej pory zawsze mówi: w obie strony...:)

xemkax
08-27-2011, 23:31
Hahahah Monika,ale się uśmiałam:DD Urocze:D

mongoloid
08-28-2011, 09:34
A ja kiedyś źle usłyszałem i zamiast " W Petersburgu" (W Pitierie) przetłumaczyłem "W pizzeri".
Facet mówił niewyraźnie.
Wstyd na cały świat.

Monicza
09-07-2011, 11:25
Kilka wpadek zaliczyłam kiedy pracowałam w restauracji w Rzymie i klient poprosił o 'tovagliolo di carta' czyli papierową serwetkę a ja nie wiem jakim cudem usłyszałam 'foglio di carta' i powiedziałam koledze, że klient poprosił o kartkę papieru i ten mu ją zaniósł, potem nie mógł mi tego darować :D jeszcze inna sytuacja, para chciała zamówić drugie danie czyli 'secondo', ja na początku zrozumiałam 'conto' czyli rachunek i mówie że zaraz przyniosę im 'conto' a oni, że nie, chcą zamówić 'secondo' a wtedy ja z kolei znowu źle zrozumiałam i usłyszałam 'sconto' czyli zniżkę i nie wiedziałam jakim cudem oni chcą jakąś zniżkę. No ale w końcu doszłam, że chodzi o 'secondo' a parka miała niezły ubaw a potem zostawili mi nawet napiwek :)

dagmara85
09-11-2011, 10:58
Ja pamiętam jak jeszcze w liceum nauczyciel odpytywał nas ze słówek i w pewnym momencie zapytał o słowo "całować". Chciał wiedzieć jak zabrzmi po francusku, odpowiedziałam "se baiser". Po chwili wytłumaczył mi znaczenie tego słowa, wszyscy się śmiali ze mnie do końca lekcji, a ja buraka spaliłam ;)

martama
09-12-2011, 19:09
Ehh do knca zycia nie zapomne jak konczac rozmowe na czacie napisalam "It was nice to meat you" moj znajomy do dzisiaj nie moze mi tego darowac.

Mariola
09-12-2011, 21:30
Ja pomyliłam akcenty w języku rosyjskim i poprosiłam zamiast czerwone goździki to czerwone gwoździe - pani w zakładzie pogrzebowym zdziwiła się, że chcę czerwone gwoździe;).

Asia S.
09-13-2011, 10:45
Będąc pierwszego dnia na praktykach w szkole, miałam powtórzyć z dziećmi liczby od zera do dwudziestu (była to lekcja angielskiego). Byłam taka zestresowana tymi praktykami, że oczywiście liczyliśmy, ale ja zaczęłam nie od "zero", ale od "null". Makabra. Nauczycielka popatrzyła na mnie ze zdziwieniem. A ja mówię do dzieci, że teraz policzymy po niemiecku. Dzieci chodziły do pierwszej klasy, więc ja stałam na środku klasy i sama z burakiem na twarzy liczyłam null, eins, zwei, drei.......

Mateusz
09-13-2011, 14:37
Pamiętacie takie lody "Nogger", te z nadzieniem toffi? Mój znjomy, kupując owy smakołyk w sklepie, poprosił o "niggera"... Ja musiałem wyjść ze sklepu:) Na szczęście wszystko działo się w Polsce.

Pozdr.

wiedziemka
09-14-2011, 12:39
ja kiedyś do swojego promotora powiedziałam, że przyniosłam mu oswidczenia do pidpysu (освідчення до підпису), bo myślałam, że to jest właśnie oświadczenie (w sprawie praktyk) :) ten zaczął się śmiać, i powiedział, że jestem bardzo fajną i ładną dziewczynką, ale żonę to on już ma :) i że nie radzi przyszłym kawalerom tak od razu takich oswidczeń dawać do podpisu, bo uciekną :)

(освідчення - oświadczyny, wyznanie miłości :)

katarzynaszypka
09-14-2011, 17:46
Ja pamiętam, jak kiedyś zamiast "ich bin Glückspilz" powiedziałam "ich bin Glückspilzerin". Znajomy Niemiec miał niezły ubaw!

Ja kiedyś na niemieckim forum poświęconym książkom opowiedziałam o świetnej książce dla dzieci "Filon ohne Schwanz". Chodziło mi o "Filonka bez ogonka". Zapomniałam jednak dodać, że głuwnym bochaterem tej książki jest kot, a nie facet. Oczywiście szybko wyjaśniłam sytuację, ale lekkie zddzdziwienie było.

katarzynaszypka
09-14-2011, 18:00
Przypomniała mi się pierwsza lekcja niemieckiego w wykonaniu mojej koleżanki, która ze zdenerwowania najpierw stwierdziła, że mama to der Mutter. Słysząc, jak dzieci to powtarzają zorjentowała się i mówi: "No co wy mówicie, przecież die Mutter jest"

doraetlabora
09-14-2011, 18:33
Ja poszłam kiedyś do sklepu i poprosiłam o "chleb bez smaku" mając na myśli zwykły chleb żytni.

forsycja
09-16-2011, 20:01
Jeszcze na początku mojej nauki niemieckiego, jako pracę domową trzeba bylo przetłumaczyc kilka zdań, między innym coś w stylu: "Idę na piechotę". Znalazłam więc w słowniku słówko "piechota" w znaczeniu formacji wojskowej i przetłumaczyłam zdanie słowo w słowo. Sprawiłam wszystkim sporo radości. :D

baniak1987
09-16-2011, 20:30
W czwartej klasie szkoły podstawowej, gdy zaczęliśmy naukę angielskiego, po kilku lekcjach pani miała pytać nas z przedtawienia się i powiedzenia kilku słów o sobie. Jako, że moja siostra znała już trochę angielski, "zapodała" mi zwrot "I have got a dog", co od razu podłapałem, żeby zabłysnąć... Niestety gdy przyszło co do czego, zamiast 'have got' powiedziałem I am a dog:) no i juz wiadomo jak to się skończyło:) Morał taki, że nagdorliwość gorsza od faszyzmu, jak to mówią:)

gokuba
09-16-2011, 21:52
Jak swojego czasu jechałem na kolonie do Wali , i sprawdzałem z moją ciocia ostatni raz ekwipunek z listą od organizatora ( FSCC POLECAM WSZYSTKIM) , pamiętam ten wyraz jej twarzy jak przeczytałem "plastic shit".

malgosia_n
09-25-2011, 17:35
Kolega Szkot zapytał o adres (address) imprezy świątecznej.Źle go zrozumiałam i myśląc, że pyta o to co zamierzam ubrać opowiedziałam mu z detalami jak wygląda moja nowa sukienka (a dress)kupiona na tę okazję :) on na to: no to już wiem co na siebie włożysz.. a jaki jest ten adres? :)

Agafil
10-03-2011, 11:56
Po całym dniu wytężonej pracy w barze w Hiszpanii, już w nocy przyszła do mnie grupka młodych ludzi i zapytali "Teneis copas?" a ja, przechodząc chyba jakieś dziwne zaćmienie umysłu, stojąc przed wielką ścianą z alkoholami powiedziałam-"Nie, nie mamy" i strasznie się zdziwiłam dlaczego spojrzeli na mnie jak na kompletną wariatkę

sonrisa
10-14-2011, 13:30
no to jeszcze moja "genialna" wpadka...po pysznej kolacji ugotowanej przez mojego kolegę, powiedziałam mu, że jest "a good cooker"...było to ładnych pare lat temu, ale wstyd mi do tej pory:o

Ekaterina
10-17-2011, 02:41
no to ja robiłam 18kę w akademiku, miejsca było niewiele - kuchnia i mój pokój, co mnie trochę martwiło, ponieważ miało przyjść sporo osób. patrząc na to wszystko, wyjawiłam koleżance moje zwątpienia oto takim tekstem - "nie wiem, czy wystarczy tu miejsca, żeby normalnie się poruchać". nie miałam na myśli nic złego, chodziło o "poruszać się, tańczyć", wiedziałam,że jest słowo "ruch", ale nie wiedziałam, jak będzie czasownik od niego i że trzeba zamienić ch na sz w rdzeniu. poza tym w języku ukraińskim, który nie jest mi obcy, jest czasownik - "рухатися", który oznacza ruSZać się, kiedy pozbierałam moją śmiejącą się przyjaczółkę z podłogi, powiedziała mi, co ja właśnie wypaliłam, później zbierać z podłogi trzeba było mnie :))))))))

GreyOwl
10-17-2011, 10:21
Ja zaliczyłam klasyczną wpadkę na słowie "zakręt". Miałam 12 lat, wróciłam do Polski z Włoch po paru latach pobytu, co nieco zapomniałam polski, a brzydkich słów po polsku nie znałam wcale, bo i skąd? Rodzice kupili mi rower i jeździłam sobie po osiedlu, wszystkie okoliczne plotkary przyglądały mi się uważnie, no bo to "ta co była za granicą", a to był jeszcze PRL, więc sensacja. Któregoś dnia poszłam pojeździć, a ze mną poszła moja mama i pyta, jak mi idzie. Na to ja, odjeżdżając z fasonem, wrzasnęłam entuzjastycznie na całe osiedle: "bardzo dobrze, mamusiu, tylko jeszcze na tych...- tu zapomniałam słowa po polsku i użyłam włoskiego (curva) - się nie wyrabiam!". Mama czerwona, plotkary wyją ze śmiechu, a ja nie wiem, o co chodzi... :)

maadzzikk
02-05-2012, 21:46
Będąc często we Francji będąc młodsza, rodzice nauczyli mnie kilku podstawowych zdań typu 'jak się nazywam' skąd jestem' i takie tam. Któregoś razu zaczepił mnie jakiś gościu, który z serdecznością zadał pytanie po francusku jak się nazywam na co ja odpowiedziałam mu również po francusku, że go nie rozumiem i że przepraszam ale nie znam francuskiego zamiast innej wyuczonej regułki. Facet się trochę zmieszał.

MaKus
02-05-2012, 22:21
to co prawda nie moja wpadka, ale słyszałam o obcokrajowcu, który chciał podziękować koleżance za przysługę, chciał powiedzieć, to Ty robisz mi łaskę, ale nie rozróżniał jeszcze l od ł

kruger87
02-05-2012, 23:35
Niedawno zrobiłem wpadkę podczas tłumaczenia literackiego. W teksie pojawiło się wyrażenie "La file des clients". No i totalnie głupie przeoczenie : zamiast file, przeczytałem fille i z kolejki klientów zrobiła mi się córka klientów... Tłumaczyłem tylko fragment, nie cały tekst, dlatego nie znałem kontekstu i błąd nie rzucił mi się w oczy...

Lad
02-16-2012, 20:35
Ja kiedyś byłam z moimi anglojęzycznymi znajomymi w pubie i (po kilku piwach) stwierdziłam, że "I'm sitting in an asshole". Chodziło mi o wgniecenie w kanapie :))).

monikiu
02-18-2012, 00:30
- No "poprosze dwadzieścia deko świnki".....:D close enough, nieprawdaż?
Albo sytuacja na dworcu kolejowym - kolejna moja próba nauczenia go naszego języka - miał poprosić o dwa bilety tam i z powrotem, ćwiczenie ze mną szło mu świetnie, ale jak przyszło co do czego, poprosił o dwa bilety tam i z POTWOREM....:p od tej pory zawsze mówi: w obie strony...:)

hahaha! "swinki"- dosyc logiczna pomylka ;)

kramer
02-20-2012, 12:17
hahaha! "swinki"- dosyc logiczna pomylka ;)

Przypomina mi to własną wpadkę na ustnym CAE kilka lat temu: tematem była kuchnia czy tam ulubione potrawy, i ja palnąłem bird mając na myśli fowl. Przytoczyłem tutaj jeden brainfart, który jednak był w miarę zgodny z poziomem mojej wypowiedzi, tak więc w ocenach cząstkowych za część ustną widniało u mnie "borderline".

Toshinus
02-20-2012, 14:58
Na zajęciach z tłumaczenia - "Revive low spirits" - Wypędzić złego ducha :P

karolineusz
04-14-2012, 11:41
Moje początki tłumaczeń konsekutywnych - jestem na spotkaniu, irlandczycy i polacy. Ze stresu słyszę dosłownie pojedyncze słowa - Tomasz, nie wiedział, spotkanie, przyjechał.
Szybko sobie wymyśliłam, ze: "Mr Tomasz did not know about the meeting but he managed to come".....
Pan Tomasz znał angielski, pośmiał się chwilę i mnie oświecił, że Niewiedział to jego nazwisko:)))
Na szczęście wszyscy mieli poczucie humoru

sunrise
04-19-2012, 20:15
A ja z kolei napiszę o wpadce mojej koleżanki, która mając jakieś 9 lat poszła do sklepu spożywczego. Tam zobaczyła piękne, kolorowe pudełko z gumami do żucia i postanowiła sobie jedną kupić. I wypaliła do ekspedientki: przepraszam, po ile jest ta guma po 25 groszy?...... - mina ekspedientki - bezcenna! :D

julianna87
04-21-2012, 20:12
Kiedyś chciałam powiedzieć w j. francuskim że ktoś jest lunatykiem i na chłopski rozum pomyślałam , że lunatyk to na pewno jakieś zapożyczenie więc we francuskim pewno będzie tak samo. Wypaliłam Tu es lunatique co w tłumaczeniu znaczyło: "Jesteś pieprznięty" Po tym jak zobaczyłam minę rozmówcy skoczyłam po słoenik i dowiedziałam się, że lunatyk to po fr somnambule a lunatique "szalony, brakuje mu piątej klepki"

molym
05-11-2012, 21:22
ja ciągle w piekarni chcę pulpeciki zamiast pasztecików :D

Malina1977
05-13-2012, 19:01
Kiedyś pojechałam na południe Anglii na kurs angielskiego i taksówkarz, który wiózł mnie do rodziny, z którą miałam mieszkać, zapytał z dziwnym dla mnie wtedy akcentem: "Have you arrived to die?"
Zbladłam.
Po chwili skojarzyłam, że chodziło o to, czy dziś przyjechałam, a pan taksówkarz inaczej wymówił ostatni wyraz.