View Full Version : Zamieniamy wodę w wino: mierny oryginał a wzorowe tłumaczenie
Pierwsze powszechne prawidło tłumaczenia to przekładać odzwierciedlając oryginalny tekst, zarówno w treści, jak i stylistycznie. Co, jeśli oryginał zawiera błędy? Nie literówki czy ortografy, lecz błędy merytoryczne, rzeczowe, dwuznaczności wynikające np. z niewiedzy autora lub nieznajomości języka (w przypadku kolejnego tłumaczenia przekładu)?
Czy przekład ma być jednakowo słaby co oryginał?
Czy błędy takie w tłumaczeniu pomijać, naprawiać lub zostawiać jak jest?
Jak tłumacz może się w tej sytuacji "obronić"? Czy uwagi tłumacza w stopce mogą być taką formą "obrony"?
nozickbuble
07-31-2011, 13:35
Wydaje się, że tłumacz ma prawo poprawiać oryginał. Częstą praktyką w wydawnictwie jest przecież to, ze autor wysyła kolejne partie tekstu tłumaczowi. Jeżeli zawierają one błędy to może je poprawić.
Co do stylistycznie marnego oryginału to zależy. Przykład, którym się trochę zajmowałem, to tłumaczenie wpisów w Wikipedii z jednego języka na drugi. Tutaj priorytetem jest skuteczny artykuł informacyjny. Wtedy tłumacz spokojnie może wykorzystać informacje z tekstu oryginału i oddać je w poprawnej polszczyźnie.
panna-marchewka
08-01-2011, 09:52
Błędy co do zasady się poprawia, jeśli jesteśmy pewni, że to błąd, a nie celowy zabieg autora. Szczególną ostrożność powinno się zachować, gdy tłumaczymy z już istniejącego tłumaczenia i nie mamy możliwości porównania z tekstem oryginału. Ważne jest natomiast, żeby tłumaczyć poprawnie (zawsze!) terminologię fachową, nawet jeśli autor coś pokręcił.
Co do stylu, to znowu - o ile tekst nie jest zamierzoną parodią lub eksperymentem literackim, powinniśmy jednak "poprawić" stylistykę w tym sensie, żeby stworzyć poprawny tekst w języku docelowym, z uwzględnieniem celu tekstu, oczywiście :)
Natomiast z uwagami tłumacza w stopce czy w przypisach byłabym ostrożna. Tłumacz bierze odpowiedzialność za przetłumaczony tekst, od wielkiej litery do kropki, a takie usprawiedliwianie się wygląda trochę niepoważnie, a poza tym źle się czyta. Czasami jednak rzeczywiście jest niezbędne, np. gdy nie mamy zgody na wprowadzanie merytorycznych zmian w tekście albo nie można skontaktować się z autorem/zleceniodawcą. Myślę jednak, że to dość rzadkie przypadki.
Jednak moim zdaniem nie ma też co się czarować - jeśli oryginał jest kiepski, to tłumaczenie również nie będzie porywające. Nie zwalnia nas to, oczywiście, z wykonania naszej pracy najlepiej jak potrafimy, ale zamiana wody w wino była przypadkiem dosyć unikatowym, prawda? ;)
Mnie z kolei zawsze na studiach uczyli, żeby nie ruszać oryginału - jak są byki, to mają zostać, można co najwyżej zapytać autora, ale to też ostrożnie, bo jeszcze poczuje się urażony i więcej nic nam nie zleci. Jestem tłumaczką jednego z doktorów krakowskiego uniwersytetu, którego teksty zawsze pozostawiają wiele do życzenia. Idąc za radą wykładowców z mojego uniwersytetu, widząc nawet oczywiste błędy, typu "Czechosłowacja"w kontekście roku 2010, zostawiałam jak jest. Do czasu, gdy edytor jednego z takich tekstów (zresztą publikowanych w Oksfordzie) stwierdził, że "tłumacz powinien się cofnąć do podstawówki, jeśli nie wie, że obecnie na mapie Europy nie ma Czechosłowacji". Byłam w ciężkim szoku, że zarzut kierowany jest do mnie, a nie do autora tekstu, ale naukę wyniosłam na całe życie. Od tego czasu tłumaczenia wychodzące spod mojej ręki są zdecydowanie lepsze od oryginałów, z którymi mam do czynienia ;)
NATRIOOM
08-02-2011, 23:04
Mnie z kolei zawsze na studiach uczyli, żeby nie ruszać oryginału - jak są byki, to mają zostać, można co najwyżej zapytać autora, ale to też ostrożnie, bo jeszcze poczuje się urażony i więcej nic nam nie zleci. Jestem tłumaczką jednego z doktorów krakowskiego uniwersytetu, którego teksty zawsze pozostawiają wiele do życzenia. Idąc za radą wykładowców z mojego uniwersytetu, widząc nawet oczywiste błędy, typu "Czechosłowacja"w kontekście roku 2010, zostawiałam jak jest. Do czasu, gdy edytor jednego z takich tekstów (zresztą publikowanych w Oksfordzie) stwierdził, że "tłumacz powinien się cofnąć do podstawówki, jeśli nie wie, że obecnie na mapie Europy nie ma Czechosłowacji". Byłam w ciężkim szoku, że zarzut kierowany jest do mnie, a nie do autora tekstu, ale naukę wyniosłam na całe życie. Od tego czasu tłumaczenia wychodzące spod mojej ręki są zdecydowanie lepsze od oryginałów, z którymi mam do czynienia ;)
Zawsze mozna dodac przypis [jak w oryginale], ale oczywiscie dosc ciezko jest to praktykowac, gdy tekst naszpikowany jest bykami :)
Zawsze mozna dodac przypis [jak w oryginale], ale oczywiscie dosc ciezko jest to praktykowac, gdy tekst naszpikowany jest bykami :)
Można, ale biorąc pod uwagę fakt, że współpracuję z tym panem od kilku lat, nie chciałam też go ośmieszyć. Miałam nadzieję, że edytor po prostu to zmieni, a nie cofnie cały tekst do poprawy.
Jak zostać knows that byki inn, co można najwyżej zapytać appropriate FM, beer is ostrożnie tez, Bo jeszcze się Więcej nic nam poczuje urażony the NIE zleci. Z jednego jestem tłumaczką doktorów krakowskiego uniwersytetu, którego teksty zawsze pozostawiają
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.