PDA

View Full Version : Wypalenie zawodowe?


Nawojka
07-21-2011, 10:36
Jaka motywacja może kierować osobą, która przygotowuje się do wykonywania zawodu tłumacza? Jakie uczucia towarzyszą tłumaczom w życiu zawodowym? Czy tłumacze mniej niż przedstawiciele innych zawodów narażeni są na wypalenie zawodowe?

aldreda
07-23-2011, 13:07
Jaka motywacja może kierować osobą, która przygotowuje się do wykonywania zawodu tłumacza? Jakie uczucia towarzyszą tłumaczom w życiu zawodowym? Czy tłumacze mniej niż przedstawiciele innych zawodów narażeni są na wypalenie zawodowe?
Tłumacząc rzeźbisz w słowie, stale się rozwijasz,codziennie sie dowiadujesz nowych rzeczy, wzbogacasz swoje słownictwo i stajesz przed nowymi wyzwaniami.Jeśli jestes tłumaczem ustnym masz możliwość znalezienia się w różnych środowiskach i poznawać wielu ciekawych ludzi.Uważam, że wypalenie zawodowe nie grozi, nawet jesli tłumaczysz teksty z wąskiej dziedziny, zawsze jest to nowe wyzwanie.

Mona_84
07-23-2011, 13:16
Jeśli chodzi o tłumaczenia ustne - sporo adrenaliny, a po dobrze wykonanej pracy przychodzi uczucie spełnienia :)

malena
07-25-2011, 21:22
Wydaje mi się, że to praca dla ludzi lubiących wyzwania. Wymaga całkowitego zaangażowania, wszechstronności, potrzeby ciągłego rozwoju osobistego, dokształcania się. Sądzę, że dobry tłumacz, zwłaszcza ustny, musi ogromnie dużo czytać, przyswajać wiedzę z wielu dziedzin.Trudno o monotonność czy nudę, jednak trzeba odnaleźć w tym pasję.

voopeem
07-25-2011, 22:07
Wydaje mi się, że to praca dla ludzi lubiących wyzwania. Wymaga całkowitego zaangażowania, wszechstronności, potrzeby ciągłego rozwoju osobistego, dokształcania się. Sądzę, że dobry tłumacz, zwłaszcza ustny, musi ogromnie dużo czytać, przyswajać wiedzę z wielu dziedzin.Trudno o monotonność czy nudę, jednak trzeba odnaleźć w tym pasję.

Całkowicie się z tym zgadzam. Nie wiem, dlaczego tłumacz miałby wypalić się łatwiej bądź szybciej od osób zajmujących się czymś innym, uważam właśnie że jest odwrotnie. Jak już parę osób wspomniało, zawód tłumacza wiąże się z ciągłym samorozwojem i z licznymi wyzwaniami.

Jeśli chodzi o wypalanie się, myślę że jest możliwe jeśli tłumacz nie jest przygotowany na takie wyzwania, bądź sobie z nimi nie radzi. Wówczas łatwo jest mu się poddać i uznać, że to w zasadzie nie jest zawód dla niego. Jednakże jeśli chodzi o osoby z prawdziwym zapałem i zaangażowaniem, myślę że im to nie grozi.

dora8
07-26-2011, 09:05
Również jestem tego zdania. Wydaje mi się, że o wypaleniu zawodowym można mówic, gdy w grę wchodzi rutyna, powtarzalnośc czynności. A chyba trudno o to w pracy tłumacza, szczególnie ustnego, jak słusznie zauważyły moje poprzdniczki :)

alinorak
07-26-2011, 09:42
Jaka motywacja może kierować osobą, która przygotowuje się do wykonywania zawodu tłumacza?

Myślę, że jednym z najciekawszych aspektów w zawodzie tłumacza jest wszechstronność w tym sensie, że spotyka się on z różnymi tekstami/materiałami do przetłumaczenia. Wtedy ma on do czynienia nie tylko ze swoim przedmiotem wykształcenia (język), ale także tematem danego tekstu (literatura, medycyna, prawo). Oczywiście każdy stara się wyspecjalizować w kilku dziedzinach, jednak teoretycznie tłumacz może przetłumaczyć wszystko.

zmillka
07-26-2011, 17:24
Moim zdaniem tłumacze, szczególnie tłumacze ustni, są narażeni bardziej na tzw. syndrom wypalenia niż przedstawiciele innych zawodów. I to dokładnie z tych samych powodów, które zostały wymienione powyżej jako elementy motywacji w pracy. Tłumacze ustni mają stały, intensywny kontakt z nowymi ludźmi, narażeni są na stres związany z nowymi wyzwaniami, na stałą krytykę, która najczęściej dotyczy tylko błędów. Myślę, że szczególnie na początku wykonywania zawodu, nie stanowi to problemu, a wręcz przeciwnie, motywuje. Jednak wrażliwsze osoby mogą po prostu nie wytrzymywać napięcia. Tłumaczenie to też ogromna odpowiedzialność za tłumaczony tekst. Wielu tłumaczy przyznaje się, że czasami potrafią myśleć godzinami o konkretnym, złym tłumaczeniu, które wykonali np: podczas konferencji, zamartwiając się, że można było przetłumaczyć to lepiej. Takie podejście na pewno męczy. Wyobrażam sobie, że z biegiem czasu staje się to nie do wytrzymania. Dlatego uważam, że istotnym czynnikiem jest odporność na stres, wypracowanie metody radzenia sobie z takimi problemami. Wypalenie zawodowe związane jest też z poczuciem własnej wartości. Jeśli pracownik cały czas dowiaduje się, że jeszcze dużo się musi nauczyć, to nie mając to tego dystansu, może pojawić się poczucie marnowania własnego czasu i wysiłku na danym stanowisku.

Uważam, że tłumaczenia nie są profesją wolną od zagrożenia "wypaleniem zawodowym". Dużo zależy od osobistych predyspozycji, charakteru danej osoby etc.

malena
07-26-2011, 18:40
Ja się nie zgodzę. Jasne, że to jest stres, nowi ludzie, praca pod presją. Sądzę jednak, że z czasem człowiek przywyka do atmosfery pracy, stres mobilizuje do działania, ale nie obezwładnia. Koniec końców im dłużej pracujesz w tej profesji, czujesz się coraz pewniej. Myślę, że z kilkuletnim doświadczeniem już nie dotyka tłumacza stres przed wystąpieniami. Ćwiczenie czyni mistrzem, wiec gdy masz za sobą kilkaset sesji tłumaczeniowych, to masz również opanowany pewien swój system, sposób budowy zdań.

W momencie, gdy analizujemy każdy popełniony błąd to się uczymy i zapewne nigdy już go nie powtórzymy. Ponadto, w mojej opinii trzeba dać sobie trochę czasu i również prawo do popełniania błędów.

zmillka
07-26-2011, 19:07
Stres mobilizuje, na pewno, ale nie możemy zapominać, że przede wszystkim męczy, też fizycznie. Szczególnie jeśli jest stały. Za duże wymagania psychologiczne i emocjonalne powodują wyczerpanie, odpływ sił. Nie wszyscy muszą się temu poddać, ale to wg mnie nie wyklucza faktu, iż istnieje zagrożenie wypaleniem zawodowym.

I możliwe, że stres przed wystąpieniami w małym stopniu dotyczy nas, tłumaczy, ale już stres przed tłumaczeniem zawsze czegoś nowego ....??

klaudynq
07-26-2011, 19:50
I możliwe, że stres przed wystąpieniami w małym stopniu dotyczy nas, tłumaczy, ale już stres przed tłumaczeniem zawsze czegoś nowego ....??


Zgadzam się z tym. Taki długotrwały stres przy tłumaczeniu ciągle czegoś nowego, z obawami, że możemy sobie nie poradzić także może doprowadzić do tego, że człowiek w końcu powie sobie " NIe mogę już więcej tego robić". Człowiek albo może się przyzwyczaić do takiej ilości stresu, na który jest narażony szczególnie przy tłumaczeniu ustnym, ale także i pisemnym, bo musi nadążać za terminami, albo w końcu się zmęczy ciągłym wysiłkiem tego typu. Zgadzam się także z tym, że dużo zależy od indywidualnej wytrzymałości tłumacza i jego predyzspozycji.

Tak samo jak dla sportowcaa esktremalnego adrenalina, która mu cały czas towarzyszy może po jakimś czasie stać się nieatrakcyjna i męcząca tak i dla tłumacza stres i nowe wywania mogą spowodować wypalenie zawodowe.

rubia
07-26-2011, 20:01
Wydaje mi się, że wypalenie pojawia się razem z przesytem. Tłumacza nikt do niczego nie zmusi, sam jest swoim szefem. Jeśli więc nie będzie zachłanny i sam sobie rozsądnie podzieli pracę, to się nigdy nie wypali. Ciężko o wypalenie przy wolnym zawodzie.

anita_g
07-26-2011, 21:48
Myślę, że osoba przygotowująca się do zawodu tłumacza powinna być wytrwała, konsekwentna i sumienna. Podstawą jest świetna znajomość języka i kultury danego kraju/regionu i świadomość, że w tym zawodzie ciągle trzeba się rozwijać. Uważam, że dobrym pomysłem jest praktyka zawodowa, aby osoba marząca o tym zawodzie mogła się przekonać czy ten zawód to rzeczywiście to o czym marzy.Jeśli chodzi o uczucia towarzyszące tłumaczom to sądzę, że przede wszystkim jest to już tutaj wspomniany stres, gdyż tłumacz musi dotrzymać terminów. Domyślam się, że gdy w grę wchodzi tłumaczenie ustne stres i adrenalina są jeszcze większe. Z drugiej strony satysfakcja jeśli wykona się swoją pracę dobrze:)

voopeem
07-26-2011, 21:49
Wydaje mi się, że wypalenie pojawia się razem z przesytem. Tłumacza nikt do niczego nie zmusi, sam jest swoim szefem. Jeśli więc nie będzie zachłanny i sam sobie rozsądnie podzieli pracę, to się nigdy nie wypali. Ciężko o wypalenie przy wolnym zawodzie.

Osobiście uważam, że fakt że jest to "wolny zawód" wcale nie chroni przed wypaleniem. Wypalenie zawodowe może być powolnym, stopniowym procesem - i w związku z tym uważam że może występować również kiedy sami decydujemy o tym ile pracujemy. Poza tym nie możemy zapominać, że właśnie to ile pracujemy często jest dyktowane przez inne czynniki niż "ochota do tłumaczenia". W końcu jakoś trzeba na życie zarobić, a jeżeli tłumaczenie jest czyimś jedynym zawodem - uważam że czasem będzie przyjmował zlecenia z konieczności raczej niż z "kaprysu".

anita_g
07-26-2011, 22:10
Osobiście uważam, że fakt że jest to "wolny zawód" wcale nie chroni przed wypaleniem. Wypalenie zawodowe może być powolnym, stopniowym procesem - i w związku z tym uważam że może występować również kiedy sami decydujemy o tym ile pracujemy. Poza tym nie możemy zapominać, że właśnie to ile pracujemy często jest dyktowane przez inne czynniki niż "ochota do tłumaczenia". W końcu jakoś trzeba na życie zarobić, a jeżeli tłumaczenie jest czyimś jedynym zawodem - uważam że czasem będzie przyjmował zlecenia z konieczności raczej niż z "kaprysu".

Zgadzam się z tym, że fakt iż jest to wolny zawód nie chroni tłumacza przed wypaleniem zawodowym. Myślę, że wręcz może się do tego w pewien sposób trochę przyczynić. Tłumacz często w swojej pracy sam podejmuje decyzje i za nie samodzielnie odpowiada. Poza tym faktycznie proces wypalania zawodowego może być powolny. Wypalenie zawodowe jest zjawiskiem charakterystycznym dla zawodów określanych mianem społecznych, usługowych takich jak np. lekarz, pielęgniarka, psycholog. Myślę, że do branży usługowej można zaliczyć zawód tłumacza.

anita_g
07-26-2011, 22:35
Moim zdaniem tłumacze, szczególnie tłumacze ustni, są narażeni bardziej na tzw. syndrom wypalenia niż przedstawiciele innych zawodów. I to dokładnie z tych samych powodów, które zostały wymienione powyżej jako elementy motywacji w pracy. Tłumacze ustni mają stały, intensywny kontakt z nowymi ludźmi, narażeni są na stres związany z nowymi wyzwaniami, na stałą krytykę, która najczęściej dotyczy tylko błędów. Myślę, że szczególnie na początku wykonywania zawodu, nie stanowi to problemu, a wręcz przeciwnie, motywuje. Jednak wrażliwsze osoby mogą po prostu nie wytrzymywać napięcia. Tłumaczenie to też ogromna odpowiedzialność za tłumaczony tekst. Wielu tłumaczy przyznaje się, że czasami potrafią myśleć godzinami o konkretnym, złym tłumaczeniu, które wykonali np: podczas konferencji, zamartwiając się, że można było przetłumaczyć to lepiej. Takie podejście na pewno męczy. Wyobrażam sobie, że z biegiem czasu staje się to nie do wytrzymania. Dlatego uważam, że istotnym czynnikiem jest odporność na stres, wypracowanie metody radzenia sobie z takimi problemami. Wypalenie zawodowe związane jest też z poczuciem własnej wartości. Jeśli pracownik cały czas dowiaduje się, że jeszcze dużo się musi nauczyć, to nie mając to tego dystansu, może pojawić się poczucie marnowania własnego czasu i wysiłku na danym stanowisku.

Uważam, że tłumaczenia nie są profesją wolną od zagrożenia "wypaleniem zawodowym". Dużo zależy od osobistych predyspozycji, charakteru danej osoby etc.

Dyskutujemy o tym czy osoba wykonująca zawód tłumacza jest narażona na wypalenie zawodowe czy nie ale nie zdefiniowaliśmy czym to zjawisko się charakteryzuje. Myślę zmillka, że zawarłaś w swojej wypowiedzi najważniejsze cechy. Dodam więc tylko, że w psychologii mówi się o tzw. egzystencjalnym modelu wypalenia, którego główne założenie głosi, że aby się wypalić najpierw trzeba ''płonąć'' czyli posiadać silną motywację. Wysoki poziom motywacji jest podstawowym warunkiem do tego aby się ''wypalić''. Większość osób posiadających silną motywację po prostu dąży do osiągnięcia sukcesu zawodowego. Jednak gdy środowisko pracy jest stresujące i ciągle napotyka się na krytykę motywacja słabnie. Z drugiej strony, tak jak wspomniałaś sporo zależy od osobistych predyspozycji i charakteru danej osoby.

pweronika
07-27-2011, 11:31
Nie każdy ma to szczęście, że w zawodzie tłumacza spotyka się z różnymi osobami, kulturami i tekstami. Tłumacze pracujący w firmach o określonej specjalizacji mają do czynienia z tekstami o bardzo wąskim zakresie tematycznym i często ich praca jest dosyć monotonna. Wtedy pojawia się rutyna, która może prowadzić do wypalenia. Jednak w tym zawodzie stosunkowo łatwo jest zmienić specjalizacje doskonaląc umiejętność posługiwania się narzędziem, jakim jest język.

malena
07-27-2011, 14:07
Wydaje mi się, że dobra znajomość języka daje świetną bazę do rozwoju. Przecież można poszerzać specjalizacje, zmieniać je. Poza tym, tłumaczenia można traktować jako jedną z wielu aktywności zawodowych. Myślę również, że istotną rolę w zawodzie tłumacza odgrywa prestiż zawodowy. Mam na myśli szczególnie tłumaczy przysięgłych czy ustnych, którzy są postrzegani jako bardzo wysoko wykwalifikowana grupa zawodowa. Przynależność do tej grupy zapewne jest źródłem ogromnej satysfakcji.

rubia
07-27-2011, 20:02
Zgadzam się z tym, że fakt iż jest to wolny zawód nie chroni tłumacza przed wypaleniem zawodowym. Myślę, że wręcz może się do tego w pewien sposób trochę przyczynić. Tłumacz często w swojej pracy sam podejmuje decyzje i za nie samodzielnie odpowiada. Poza tym faktycznie proces wypalania zawodowego może być powolny. Wypalenie zawodowe jest zjawiskiem charakterystycznym dla zawodów określanych mianem społecznych, usługowych takich jak np. lekarz, pielęgniarka, psycholog. Myślę, że do branży usługowej można zaliczyć zawód tłumacza.

Proces wypalania zacznie się kiedy mu się na to pozwoli. Wolny zawód daje możliwość zmiany specjalizacji. Możesz całe życie tłumaczyć teksty techniczne żeby później zająć się literaturą i odkrywać na nowo język.
Wiadomo, że kwestie finansowe są ważne. Dlatego też wolny zawód jest tylko dla tych, którzy rozsądnie gospodarują i czasem i pieniędzmi.

anita_g
07-27-2011, 21:01
Cóż, pięknie to wszystko brzmi w teorii. Jednak człowiek to nie maszyna i nie da się zaprogramować na zasadzie: ja się nie wypalę. Zresztą w wypaleniu zawodowym nie sama rutyna jest problemem ale stres i napięcie. Oczywiście nad charakterem można i trzeba pracować i dodatkowo, aby uniknąć lub zminimalizować ryzyko wypalenia trzeba mieć świadomość jak wygląda praca tłumacza, podjąć praktykę lub pracę w tym zawodzie i po prostu się sprawdzić a potem podjąć decyzję czy to właśnie to, co chce się robić.

ir_71
07-27-2011, 21:09
Moim zdaniem tłumacze, szczególnie tłumacze ustni, są narażeni bardziej na tzw. syndrom wypalenia niż przedstawiciele innych zawodów. I to dokładnie z tych samych powodów, które zostały wymienione powyżej jako elementy motywacji w pracy. Tłumacze ustni mają stały, intensywny kontakt z nowymi ludźmi, narażeni są na stres związany z nowymi wyzwaniami, na stałą krytykę, która najczęściej dotyczy tylko błędów. Myślę, że szczególnie na początku wykonywania zawodu, nie stanowi to problemu, a wręcz przeciwnie, motywuje. Jednak wrażliwsze osoby mogą po prostu nie wytrzymywać napięcia. Tłumaczenie to też ogromna odpowiedzialność za tłumaczony tekst. Wielu tłumaczy przyznaje się, że czasami potrafią myśleć godzinami o konkretnym, złym tłumaczeniu, które wykonali np: podczas konferencji, zamartwiając się, że można było przetłumaczyć to lepiej. Takie podejście na pewno męczy. Wyobrażam sobie, że z biegiem czasu staje się to nie do wytrzymania. Dlatego uważam, że istotnym czynnikiem jest odporność na stres, wypracowanie metody radzenia sobie z takimi problemami. Wypalenie zawodowe związane jest też z poczuciem własnej wartości. Jeśli pracownik cały czas dowiaduje się, że jeszcze dużo się musi nauczyć, to nie mając to tego dystansu, może pojawić się poczucie marnowania własnego czasu i wysiłku na danym stanowisku.

Uważam, że tłumaczenia nie są profesją wolną od zagrożenia "wypaleniem zawodowym". Dużo zależy od osobistych predyspozycji, charakteru danej osoby etc.

Osobiście trudno mi sobie wyobrazić osobę, która podejmuje się tłumaczeń ustnych, a nie jest odporna na stres. Ja raczej nie podjęłabym się tłumaczenia ustnego, ale znam wiele osób, którym takie właśnie tłumaczenie wydaje się o wiele łatwiejsze niż tłumaczenie pisemne. Poza tym, sądzę, że każdego rodzaju praca od czasu do czasu może wiązać się ze stresem.

ir_71
07-27-2011, 21:18
Ja się nie zgodzę. Jasne, że to jest stres, nowi ludzie, praca pod presją. Sądzę jednak, że z czasem człowiek przywyka do atmosfery pracy, stres mobilizuje do działania, ale nie obezwładnia. Koniec końców im dłużej pracujesz w tej profesji, czujesz się coraz pewniej. Myślę, że z kilkuletnim doświadczeniem już nie dotyka tłumacza stres przed wystąpieniami. Ćwiczenie czyni mistrzem, wiec gdy masz za sobą kilkaset sesji tłumaczeniowych, to masz również opanowany pewien swój system, sposób budowy zdań.

W momencie, gdy analizujemy każdy popełniony błąd to się uczymy i zapewne nigdy już go nie powtórzymy. Ponadto, w mojej opinii trzeba dać sobie trochę czasu i również prawo do popełniania błędów.

Zgadzam się! Błędy popełniane w sytuacjach stresowych łatwiej zapamiętać. Do dziś pamiętam błędy, które zdarzało mi się robić na egzaminach i jestem pewna, że ponownie ich nie popełnię. Tak samo jest chyba z tłumaczeniami. Jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z jakiegoś użytego przez nas terminu i nagle ten termin pojawia nam się "znikąd", jest to nie tylko satysfakcjonujące, ale również stanowi pewnego rodzaju naukę na przyszłość.

zmillka
07-28-2011, 12:53
Osobiście trudno mi sobie wyobrazić osobę, która podejmuje się tłumaczeń ustnych, a nie jest odporna na stres. Ja raczej nie podjęłabym się tłumaczenia ustnego, ale znam wiele osób, którym takie właśnie tłumaczenie wydaje się o wiele łatwiejsze niż tłumaczenie pisemne. Poza tym, sądzę, że każdego rodzaju praca od czasu do czasu może wiązać się ze stresem.

Też uważam, że tłumacze ustni muszą liczyć się z ciągłym stresem w ich pracy. Mniejszym lub większym, ale jednak stresem. Odpowiedzialność za tłumaczenia jest przecież duża. A wszystko to trzeba zrobić szybko, a na dodatek wszyscy mają być zadowoleni:). Nawiązując do pytania jaka motywacja powinna kierować przyszłymi tłumaczami, to wydaje mi się, że ważne jest między innymi zdanie sobie sprawy z ewentualnych problemów, o których wspominaliśmy i stawić czoło wyzwaniom.

voopeem
07-28-2011, 13:03
W pełni zgadzam się z przedmówcami, tłumaczenia ustne zawsze będą wiązały się z mniejszą lub większą ilością stresu. Co więcej, uważam że tłumacze ustni częściej w swojej pracy narażeni są na krytykę osób trzecich, co też jakby nie było zwiększa stres tłumacza.

pweronika
07-28-2011, 16:07
Być może tłumacze są tak samo podatni na wypalenie zawodowe, jak osoby pracujące na zupełnie innych stanowiskach. Może w większym stopniu niż typ pracy wpływa na to osobowość, czy podatność na stres. Jednak mam wrażenie, że tłumacze mają większą niż inni możliwość zmiany stanowiska, przekwalifikowania się, zmiany trybu pracy.

ir_71
07-28-2011, 19:26
Też tak uważam! Niestety w pracy nie wszystko zależy od nas. Teoretycznie, jeżeli tłumaczenie nie jest zawodem, ale pasją, nigdy nie powinniśmy odczuwać wypalenia zawodowego. Jednak wyobraźmy sobie, że przez dłuższy czas jesteśmy wystawieni na stres wynikający z nawału pracy, odpowiedzialności za to, że możemy popełnić błąd, a z braku czasu nie jesteśmy w stanie wykonać zlecenia tak rzetelnie, jak byśmy sobie tego życzyli ...allbo ... natykamy się ciągle na niezadowolonych klientów, którym wydaje się, że skoro skończyliśmy studia musimy umieć przetłumaczyć wszystko, w związku z tym maksymalnie skracają termin wykonania zlecenia.... albo ... przez dłuższy czas nie otrzymujemy pieniędzy za naszą pracę....
Chcę powiedzieć, że aby być zadowolonym ze swojej pracy, zapał i dobre chęci czasami mogą nie wystarczyć.

alinorak
07-28-2011, 19:44
[...] Tłumacze pracujący w firmach o określonej specjalizacji mają do czynienia z tekstami o bardzo wąskim zakresie tematycznym i często ich praca jest dosyć monotonna. Wtedy pojawia się rutyna, która może prowadzić do wypalenia. [...]

A propos tłumaczenia "hurtowego": miałam okazję kiedyś rozmawiać z tłumaczką zatrudnioną w jednej z instytucji unijnych i mówiła, że u nich jest duża rotacja pracowników. Ludzie się zniechęcają tym, że w takich tłumaczeniach nie ma już sztuki, pozostało tylko rzemiosło. A i ono nie ma zbyt dużo uroków, ponieważ najczęściej bazuje się na schematach, zmieniają się tylko np. jakieś pojedyncze dane. Myślę, że właśnie profil firmy, z którą dany tłumacz współpracuje może wpływać na jego wypalenie.

rubia
07-28-2011, 21:47
A propos tłumaczenia "hurtowego": miałam okazję kiedyś rozmawiać z tłumaczką zatrudnioną w jednej z instytucji unijnych i mówiła, że u nich jest duża rotacja pracowników. Ludzie się zniechęcają tym, że w takich tłumaczeniach nie ma już sztuki, pozostało tylko rzemiosło. A i ono nie ma zbyt dużo uroków, ponieważ najczęściej bazuje się na schematach, zmieniają się tylko np. jakieś pojedyncze dane. Myślę, że właśnie profil firmy, z którą dany tłumacz współpracuje może wpływać na jego wypalenie.

To jest właśnie to o czym mówiłam. W momencie kiedy wiesz, że masz dość to zmieniasz branżę. Męczą Cię tłumaczenia sztywne to masz okazję to zmienić. Jest tak szeroki wachlarz możliwości, że wypalenie powinno być rzadkim przypadkiem.

voopeem
07-28-2011, 22:59
A propos tłumaczenia "hurtowego": miałam okazję kiedyś rozmawiać z tłumaczką zatrudnioną w jednej z instytucji unijnych i mówiła, że u nich jest duża rotacja pracowników. Ludzie się zniechęcają tym, że w takich tłumaczeniach nie ma już sztuki, pozostało tylko rzemiosło. A i ono nie ma zbyt dużo uroków, ponieważ najczęściej bazuje się na schematach, zmieniają się tylko np. jakieś pojedyncze dane. Myślę, że właśnie profil firmy, z którą dany tłumacz współpracuje może wpływać na jego wypalenie.


Uważam że w takim razie należy zastanowić się, w jaki sposób mówimy o wypaleniu zawodowym. Ponieważ wyżej wymieniony "tłumacz-rzemieślnik" może wypalić się zawodowo w danej firmie, tłumacząc konkretne teksty, jednak ciągle czerpać przyjemność z tłumaczenia w ramach innych dziedzin i specjalizacji. Nie uważam więc, że możemy stawiać taką sytuację na równi z "ogólnym" wypaleniem zawodowym, o którym mowa była wcześniej.

asia Rozszczypała
07-28-2011, 23:29
No właśnie. "Wypalenie zawodowe " oznacza wypalenie w danym zawodzie więc tak naprawdę jeżeli dany tłumacz "wypali" się w jednej dziedzinie,np. medycynie, prawie lub ekonomii to nie możemy mówić tu o wypaleniu całkowitym, co najwyżej wypaleniu "częściowym".

asia Rozszczypała
07-28-2011, 23:36
Tak jak wcześniej zostało powiedziane, na wypalenie zawodowe wpływa wiele czynników, m.in. nadmiar pracy, stres związany z dostarczeniem tłumaczenia na czas czy samym tłumaczeniem (w przypadku tłumaczeń ustnych), podejmowanie się zadań, które przekraczają nasze możliwości. Tak więc zmiana specjalizacji może nie wystarczyć na to, aby tłumacz odzyskał zadowolenie z wykonywania swojej pracy.

voopeem
07-29-2011, 01:59
Ale z drugiej strony, nie wiem czy w ogóle można mówić o czymś takim jak wypalenie "częściowe". W momencie gdy w jakiejś konkretnej pracy bądź dziedzinie nie będzie możliwości samorozwoju i wniknie tłumaczenie "automatyczne" i nie oferujące żadnych wyzwań, najczęstszym rozwiązaniem jest po prostu zmiana specjalizacji bądź najzwyczajniej miejsca pracy. Nie prowadzi to zazwyczaj do porzucenia tłumaczeń w ogóle, i zainteresowania się czymś kompletnie innym. Więc uważam, że nie jesteśmy tu w stanie mówić o wypalaniu zawodowym ograniczającym się do jednej bardzo wąskiej dziedziny bądź specjalizacji.

Wiosna
07-29-2011, 12:03
Na temat wypalenia zawodowego tłumacza konferencyjnego, oraz w ogóle emocji związanych z tym zawodem, ciekawie głos zabiera hiszpański pisarz Javier Marias (chociaż akurat nie wiem czy ten opis doświadczenia fikcyjnego jest oparty na doświadczeniu rzeczywistym) w powieści "Serce tak białe", której głównym bohaterem jest tłumacz konferencyjny. Według tej postaci w rzeczywistości praca w kabinie nie ma nic wspólnego z nieustannym rozwojem i zgłębianiem coraz to nowych dziedzin, bo po pewnym czasie wykonywania zawodu tłumacz staje sie swego rodzaju maszyna do tłumaczenia, a stres sprawia, ze cala uwaga koncentruje sie na natychmiastowym wykonaniu zadania, dlatego po zakończonej sesji w kabinie tłumacz często nie jest w stanie ze szczegółami określić czego dotyczyła właśnie obsłużona przez niego konferencja. Jednym słowem: rutyna. Plus, o czym także pisze Marias, samotność w wiecznej tułaczce miedzy wielkimi miastami-gospodarzami międzynarodowych konferencji.

ir_71
07-29-2011, 18:01
Na temat wypalenia zawodowego tłumacza konferencyjnego, oraz w ogóle emocji związanych z tym zawodem, ciekawie głos zabiera hiszpański pisarz Javier Marias (chociaż akurat nie wiem czy ten opis doświadczenia fikcyjnego jest oparty na doświadczeniu rzeczywistym) w powieści "Serce tak białe", której głównym bohaterem jest tłumacz konferencyjny. Według tej postaci w rzeczywistości praca w kabinie nie ma nic wspólnego z nieustannym rozwojem i zgłębianiem coraz to nowych dziedzin, bo po pewnym czasie wykonywania zawodu tłumacz staje sie swego rodzaju maszyna do tłumaczenia, a stres sprawia, ze cala uwaga koncentruje sie na natychmiastowym wykonaniu zadania, dlatego po zakończonej sesji w kabinie tłumacz często nie jest w stanie ze szczegółami określić czego dotyczyła właśnie obsłużona przez niego konferencja. Jednym słowem: rutyna. Plus, o czym także pisze Marias, samotność w wiecznej tułaczce miedzy wielkimi miastami-gospodarzami międzynarodowych konferencji.

Wydaje mi się, że po jakimś czasie do każdego zawodu wkrada się rutyna, ale nie można chyba aż tak bardzo dramatyzować. Przecież decydując się na wykonywanie zawodu tłumacza konferencyjnego należy się liczyć z częstymi wyjazdami. Podobnie, osoba, która tłumaczy pisemnie musi liczyć się ze spędzaniem wielu godzin przed komputerem. Jednak rzeczywiście rutyna do niczego dobrego nie prowadzi. Mam na myśli nie tylko wypalenie zawodowe, ale również brak czujności i możliwość popełnienia błędu.

zmillka
07-29-2011, 18:16
Na temat wypalenia zawodowego tłumacza konferencyjnego, oraz w ogóle emocji związanych z tym zawodem, ciekawie głos zabiera hiszpański pisarz Javier Marias (chociaż akurat nie wiem czy ten opis doświadczenia fikcyjnego jest oparty na doświadczeniu rzeczywistym) w powieści "Serce tak białe", której głównym bohaterem jest tłumacz konferencyjny. Według tej postaci w rzeczywistości praca w kabinie nie ma nic wspólnego z nieustannym rozwojem i zgłębianiem coraz to nowych dziedzin, bo po pewnym czasie wykonywania zawodu tłumacz staje sie swego rodzaju maszyna do tłumaczenia, a stres sprawia, ze cala uwaga koncentruje sie na natychmiastowym wykonaniu zadania, dlatego po zakończonej sesji w kabinie tłumacz często nie jest w stanie ze szczegółami określić czego dotyczyła właśnie obsłużona przez niego konferencja. Jednym słowem: rutyna. Plus, o czym także pisze Marias, samotność w wiecznej tułaczce miedzy wielkimi miastami-gospodarzami międzynarodowych konferencji.

Też czytałam tą książkę i pamiętam fragmenty dotyczące tej kwestii. Samo zamykanie w kabinie niezbyt dobrze mi się kojarzy :) To na pewno duży stres, a cała sytuacja nie należy do najprzyjemniejszych. Czytałam, że to zadanie jest dość męczące, też fizycznie... Tłumacze zmieniają się co 15 minut, koncentrują się na szybkim wykonaniu zadania, nie są w stanie skoncentrować się na przekazywanej treści, a tylko na szukaniu odpowiedników danych słów i zdań. Nie ma tu wiele miejsca na kreatywność. I niestety, ale funkcja tłumacza często sprowadzana jest właśnie do takiej "maszyny" tak jak to ujęłaś.

pweronika
07-29-2011, 19:32
Tak jak wcześniej zostało powiedziane, na wypalenie zawodowe wpływa wiele czynników, m.in. nadmiar pracy, stres związany z dostarczeniem tłumaczenia na czas czy samym tłumaczeniem (w przypadku tłumaczeń ustnych), podejmowanie się zadań, które przekraczają nasze możliwości. Tak więc zmiana specjalizacji może nie wystarczyć na to, aby tłumacz odzyskał zadowolenie z wykonywania swojej pracy.

Możliwości jest kilka. Jeśli tłumaczenie ustne i związany z tym stres jest powodem wypalenia, można przejść na tłumaczenia pisemne, i odwrotnie. Jeśli tłumacz nie spełnia się w swoim zawodzie niezależnie od formy tłumaczeń zawsze może przekwalifikować się na uczenie.

ir_71
07-29-2011, 20:09
Wydaje mi się, że praca tłumacza, w porównaniu z innymi zawodami, daje o wiele większe możliwości rozwoju. Cokolwiek można by powiedzieć o stresie z nią związanym (też pewnie czasami większym w porównaniu z innymi zawodami!), współpracując z biurami tłumaczeń mamy możliwość pracy nad różnego rodzaju tekstami. W ten sposób chyba trudniej jest się "wypalić", a poznawanie nowych rzeczy jest zawsze satysfakcjonujące.

alinorak
07-29-2011, 20:24
Zgadzam się z Wami. Ale przy okazji rozmów o wypaleniu zawodowym, nie poruszyliśmy kwestii czasu. Czy długość wykonywania zawodu ma znaczenie? Czy wypalenie zawodowe może przyjść szybciej przedstawicielom jakichś konkretnych zawodów? Co o tym myślicie?

malena
07-29-2011, 20:34
Na temat wypalenia zawodowego tłumacza konferencyjnego, oraz w ogóle emocji związanych z tym zawodem, ciekawie głos zabiera hiszpański pisarz Javier Marias (chociaż akurat nie wiem czy ten opis doświadczenia fikcyjnego jest oparty na doświadczeniu rzeczywistym) w powieści "Serce tak białe", której głównym bohaterem jest tłumacz konferencyjny. Według tej postaci w rzeczywistości praca w kabinie nie ma nic wspólnego z nieustannym rozwojem i zgłębianiem coraz to nowych dziedzin, bo po pewnym czasie wykonywania zawodu tłumacz staje sie swego rodzaju maszyna do tłumaczenia, a stres sprawia, ze cala uwaga koncentruje sie na natychmiastowym wykonaniu zadania, dlatego po zakończonej sesji w kabinie tłumacz często nie jest w stanie ze szczegółami określić czego dotyczyła właśnie obsłużona przez niego konferencja. Jednym słowem: rutyna. Plus, o czym także pisze Marias, samotność w wiecznej tułaczce miedzy wielkimi miastami-gospodarzami międzynarodowych konferencji.

Jestem właśnie w trakcie lektury tej książki, naprawdę polecam!! Zdaje mi się, że polskie tłumaczenie to dzieło Carlosa Marrodana Casasa, więc zapewne majstersztyk. Autor opisuje dość barwnie ciemne strony pracy tłumacza konferencyjnego (bohater właśnie przeżywa wypalenie zawodowe), jednak trzeba podejść do tego opisu z lekkim dystansem :)

Co do samych tłumaczeń ustnych, to są bardzo eksploatujące, to praca na najwyższych obrotach. Aby dobrze wykonać zadanie trzeba tłumaczyć z automatu. Wielokrotnie słyszałam, że tłumacz nawet nie pamięta tekstu, który sam przetłumaczył. Być może gdy się pracuje jedynie w jako tłumacz symultaniczny, to można się szybko znudzić. Wydaje mi się, że wielu profesjonalistów zajmuje się różnorodnymi rodzajami tłumaczeń, zarówno pisemnymi jak i ustnymi. Dzięki temu trudno o rutynę :)

dora8
07-30-2011, 10:45
No tak, macie racje. Wbrew temu, co wcześniej napisałam, przekonaliście mnie, ze rzeczywiście wypalenie zawodowe wcale nie bywa tak rzadkie nawet w zawodzie tłumacza. Jednak, jak już wcześniej ktoś napisał, zawód ten daje również duże możliwości zmiany dziedziny i rodzaju pracy, więc można temu jakoś przeciwdziałac. Chyba, że faktycznie "zmęczenie materiału" jest już tak duże.... No ale wtedy, jak w każdym zawodzie, potrzebna przerwa w pracy, odpoczynek, regeneracja i, jeżeli to nie pomaga, zastanowienie się nad zmianą zawodu.

pweronika
07-30-2011, 10:52
Czy długość wykonywania zawodu ma znaczenie? Czy wypalenie zawodowe może przyjść szybciej przedstawicielom jakichś konkretnych zawodów? Co o tym myślicie?

Wydaje się, że forma pracy tłumacza, związana z różnorodnością tematyki i charakteru tekstów, wpływa na to, że wypalenie zawodowe, o ile następuje, przychodzi stosunkowo późno, w porównaniu do wielu innych zawodów polegających na monotonnym wykonywaniu określonych czynności. Z drugiej jednak strony praca tłumacza ustnego, związana z nieustannym stresem może przyspieszyć ten proces. Zatem najpewniej nie charakter pracy, a indywidualne predyspozycje mają większy wpływ na wystąpienie tego zjawiska.

anita_g
07-30-2011, 11:13
No tak, macie racje. Wbrew temu, co wcześniej napisałam, przekonaliście mnie, ze rzeczywiście wypalenie zawodowe wcale nie bywa tak rzadkie nawet w zawodzie tłumacza. Jednak, jak już wcześniej ktoś napisał, zawód ten daje również duże możliwości zmiany dziedziny i rodzaju pracy, więc można temu jakoś przeciwdziałac. Chyba, że faktycznie "zmęczenie materiału" jest już tak duże.... No ale wtedy, jak w każdym zawodzie, potrzebna przerwa w pracy, odpoczynek, regeneracja i, jeżeli to nie pomaga, zastanowienie się nad zmianą zawodu.

Właśnie zastanawiałam się nad metodami zapobiegania i walki z wypaleniem zawodowym. Wymienione przez Ciebie czynności takie jak odpoczynek, przerwa w pracy, regeneracja a nawet zmiana zawodu czy specjalizacji to świetny pomysł. Równowaga między życiem prywatnym i zawodowym to podstawa. Jeśli udaje się zachować równowagę to myślę, że wypalenia da się uniknąć :)

Co do pytania alinorak czy długość wykonywania zawodu ma znaczenie i czy wypalenie przychodzi szybciej w niektórych zawodach to myślę, że generalnie jest to kwestia indywidualna. Im więcej stresu i im mniejsza odporność na stres tym szybciej przychodzi wypalenie.

klaudynq
07-30-2011, 14:39
Ale przy okazji rozmów o wypaleniu zawodowym, nie poruszyliśmy kwestii czasu. Czy długość wykonywania zawodu ma znaczenie? Czy wypalenie zawodowe może przyjść szybciej przedstawicielom jakichś konkretnych zawodów? Co o tym myślicie?

Na pewno długość wykonywania danej pracy ma znaczenie w kwestii wypalenia zawodowego. Po jakimś okresie jesteśmy w stanie określić czy praca sprawia nam więcej przyjemności i pozwala rozwijać nasze możliwości czy jednak jest zbyt stresująca i ciągle nie jesteśmy zadowoleni z wyników jakie osiągamy. Nie da się tego ocenić od razu ponieważ nie wiemy jak bardzo dostosujemy się do tego zawodu. Jedni zrezygnują od razu, inni po nieudanych próbach.

Jeżli chodzi o same zawody, w których ludzie są bardziej narażeni na wypalenie zawodowe to myślę, że większość z nich to prace monotonne, które nie dają mozliwości rozwoju ani satysfakcji. Prace, w k†órych nie docenia się pracownika.

Tłumacz jest oceniany przez klientów, ale myślę że dużą rolę odgrywa tutaj jego ocena własnej pracy. Jeśli nie jest z niej zadowolony i tak sytuacja powtarza się wielokrotnie to zaczyna wątpić w swoje siły i to prowadzi do wypalenia zawodowego.

klaudynq
07-30-2011, 14:45
Właśnie zastanawiałam się nad metodami zapobiegania i walki z wypaleniem zawodowym. Wymienione przez Ciebie czynności takie jak odpoczynek, przerwa w pracy, regeneracja a nawet zmiana zawodu czy specjalizacji to świetny pomysł. Równowaga między życiem prywatnym i zawodowym to podstawa. Jeśli udaje się zachować równowagę to myślę, że wypalenia da się uniknąć :)


Myślę że to bardzo dobre opcje. Wyznaczanie sobie kolejno nowych celów do osiągnięcia, takich jak nowa specjalizacja, nauka nowego języka, poznawanie nowych kultur, współpraca z różnymi ludźmi jest bardzo motywująca i potrzebna w zawodzie tłumacza. Takie rzeczy zapewniają równowagę. Jeżeli ktoś wyznacza cele to znaczy, że czuje niedosyt, że cały czas czegoś poszukuje i nalezy to robić aby nie zastygnąć, nie stanąc w miejscu, nie zasiedzieć się. Bo przecież wyznaczając te cele cały czas gonimy przysłowiowego króliczka, ale nigdy go nie łapiemy i o to chodzi :)

dora8
07-30-2011, 17:26
Na pewno długość wykonywania danej pracy ma znaczenie w kwestii wypalenia zawodowego. Po jakimś okresie jesteśmy w stanie określić czy praca sprawia nam więcej przyjemności i pozwala rozwijać nasze możliwości czy jednak jest zbyt stresująca i ciągle nie jesteśmy zadowoleni z wyników jakie osiągamy. Nie da się tego ocenić od razu ponieważ nie wiemy jak bardzo dostosujemy się do tego zawodu. Jedni zrezygnują od razu, inni po nieudanych próbach.

Jeżli chodzi o same zawody, w których ludzie są bardziej narażeni na wypalenie zawodowe to myślę, że większość z nich to prace monotonne, które nie dają mozliwości rozwoju ani satysfakcji. Prace, w k†órych nie docenia się pracownika.

Tłumacz jest oceniany przez klientów, ale myślę że dużą rolę odgrywa tutaj jego ocena własnej pracy. Jeśli nie jest z niej zadowolony i tak sytuacja powtarza się wielokrotnie to zaczyna wątpić w swoje siły i to prowadzi do wypalenia zawodowego.

Jednak na ocenę własnej pracy ma duży wpływ (jeśli nie kluczowy!) ocena tej pracy przez innych i bywa tak, że trafiając na ludzi krytykujących ją (ponieważ np. obwiniają tłumacza za własne niepowodzenia etc.), tracimy wiarę we własną wartośc i umiejętności. A przecież nie zawsze możemy sobie pozwolic na wybor, ani też nie wiemy od razu z jaką osobą mamy do czynienia. Więc jak sobie poradzic z takim stresem, utratą wiary w siebie, jeśli często słyszymy krytykę? Bo to przecież oczywiste, że w pierwszej kolejności zastanawiamy się, gdzie popełniamy błąd i co robimy źle.

rubia
07-30-2011, 21:04
Więc jak sobie poradzic z takim stresem, utratą wiary w siebie, jeśli często słyszymy krytykę? Bo to przecież oczywiste, że w pierwszej kolejności zastanawiamy się, gdzie popełniamy błąd i co robimy źle.

Krytykę należy przyjmować, ale nie można nie znać swojej wartości. Nikt nie jest nieomylny i każdy popełnia błędy. Może je jednak później naprawić. Tłumacz to silna i samodzielna osoba a nie szara mysz pod miotłą.

karolinawoj
07-30-2011, 23:50
Myślę, że to czy jest się narażonym na wypalenie zawodowe zależy bardziej od tego ile godzin dziennie się pracuje i jaki ma się stosunek do wykonywanej pracy a nie od tego, jak zawód się wykonuje. Jeśli na przykład ktoś pracuje 12 godzin na dobę to jest narażony na wypalenie zawodowe bez względu na to, jakie czynności wykonuje w pracy. Nawet najlepsza praca przestanie cieszyć i satysfakcjonować, jeśli nie ma się czasu na nic poza nią.

karolinawoj
07-30-2011, 23:57
Z drugiej strony na pewno są zawody, które generują większe ryzyko wypalenia zawodowego niż inne. Są to przede wszystkim prace monotonne, np. przy produkcji. Wydaje mi się też, że praca tłumacza nie naraża na większe ryzyko wypalenia zawodowego niż inne, ponieważ daje możliwość zmiany dziedziny w której wykonuje się tlumaczenia, charakteru tłumaczeń (pisemne lub ustne) czy charakteru pracy (praca zdalna albo w biurze).

karolinawoj
07-31-2011, 00:06
No właśnie. "Wypalenie zawodowe " oznacza wypalenie w danym zawodzie więc tak naprawdę jeżeli dany tłumacz "wypali" się w jednej dziedzinie,np. medycynie, prawie lub ekonomii to nie możemy mówić tu o wypaleniu całkowitym, co najwyżej wypaleniu "częściowym".

Myślę, ze nie ma czegoś takiego, jak 'wypalenie częściowe'. Można mówić albo o wypaleniu zawodowym, albo po prostu o lekkim 'zmęczeniu' czy znudzeniu pracą, które wymaga odpoczynku, ale nie jest wypaleniem zawodowym.

karolinawoj
07-31-2011, 00:14
Osobiście uważam, że fakt że jest to "wolny zawód" wcale nie chroni przed wypaleniem. Wypalenie zawodowe może być powolnym, stopniowym procesem - i w związku z tym uważam że może występować również kiedy sami decydujemy o tym ile pracujemy. Poza tym nie możemy zapominać, że właśnie to ile pracujemy często jest dyktowane przez inne czynniki niż "ochota do tłumaczenia". W końcu jakoś trzeba na życie zarobić, a jeżeli tłumaczenie jest czyimś jedynym zawodem - uważam że czasem będzie przyjmował zlecenia z konieczności raczej niż z "kaprysu".

Zgadzam się - praca w wolnym zawodzie nie chroni przed wypaleniem zawodowym - trzeba brać pod uwagę charakter człowieka, jego stosunek do pracy (czy praca jest jego pasją) oraz ilość stresu jaką ma w pracy.

ir_71
07-31-2011, 09:28
Zgadzam się - praca w wolnym zawodzie nie chroni przed wypaleniem zawodowym - trzeba brać pod uwagę charakter człowieka, jego stosunek do pracy (czy praca jest jego pasją) oraz ilość stresu jaką ma w pracy.

To chyba najważniejsze czynniki, które powodują, lub nie, wypalenie zawodowe w pracy tłumacza.

pweronika
07-31-2011, 11:14
Wyznaczanie sobie kolejno nowych celów do osiągnięcia, takich jak nowa specjalizacja, nauka nowego języka, poznawanie nowych kultur, współpraca z różnymi ludźmi jest bardzo motywująca i potrzebna w zawodzie tłumacza. Takie rzeczy zapewniają równowagę.

Zgadzam się, zwłaszcza, że jako osoba doskonale władająca językiem obcym, tłumacz ma szanse również podróżować i jeśli nie jest to związane ze stałą zmianą zamieszkania, to stanowi doskonały sposób rozwijania zainteresowań, rozwoju osobistego i odpoczynku od codziennego stresu.

rubia
07-31-2011, 11:44
Zgadzam się, zwłaszcza, że jako osoba doskonale władająca językiem obcym, tłumacz ma szanse również podróżować i jeśli nie jest to związane ze stałą zmianą zamieszkania, to stanowi doskonały sposób rozwijania zainteresowań, rozwoju osobistego i odpoczynku od codziennego stresu.

Po raz kolejny zgadzam się z tym. Takie coś jak wypalenie nie dotyczy tłumaczy. Jest tyle możliwości, że trudno jest się wypalić.

anowi33
07-31-2011, 11:48
Ja uważam, żeby być tłumczem, trzeba być prawdziwym pasjonatem, ponieważ studia filologiczne są nastawione na ustawiczne ksztłacenie. Predyspozycje są równie ważne do zawodu tłumacza. Jeśli chodzi o tłumaczenia pisemne w dużej mierze jest to praca samotnicza, więc nie wiem czy każdemu będzie odpowiadać ..

dora8
07-31-2011, 12:12
Krytykę należy przyjmować, ale nie można nie znać swojej wartości. Nikt nie jest nieomylny i każdy popełnia błędy. Może je jednak później naprawić. Tłumacz to silna i samodzielna osoba a nie szara mysz pod miotłą.

Oczywiście! Jednak, jak już ktoś napisał, długotrwały stres może wywołac zniechęcenie, brak chęci do pracy, co prowadzi do wypalenia zawodowego. Czy to nie ma związku właśnie ze spadkiem poczucia własnej wartości, znużeniem? Uważam, że nawet bardzo pewne siebie osoby mogą im ulec.

Wiosna
07-31-2011, 14:35
Stres może też paradoksalnie być w pewnym stopniu pozytywnym zjawiskiem, zapobiegającym wypaleniu zawodowemu.. wyobrażacie sobie pracę zupełnie pozbawioną stresu? Nowe wyzwania zawsze wiążą się z pewną dozą stresu, jednak to właśnie dzięki nim możemy się wciąż rozwijać i właśnie nie popadać w rutynę.

karolinawoj
07-31-2011, 15:16
Stres może też paradoksalnie być w pewnym stopniu pozytywnym zjawiskiem, zapobiegającym wypaleniu zawodowemu.. wyobrażacie sobie pracę zupełnie pozbawioną stresu? Nowe wyzwania zawsze wiążą się z pewną dozą stresu, jednak to właśnie dzięki nim możemy się wciąż rozwijać i właśnie nie popadać w rutynę.

Zgadzam się z tym - każda praca wiążę się z mniejszym lub większym stresem i czasem działa on motywująco. Chociaż dużo zależy też od charakteru osoby i tego, jaką pracę lubi - nie każdemu odpowiadają wyzwania i praca 'dynamiczna'. Część ludzi woli zawody, wiążące się z czynnościami powtarzalnymi i przewidywalnymi i w ich wypadku stres może działać negatywnie a nawet prowadzić do wypalenia zawodowego.

dora8
07-31-2011, 15:31
No tak, wiadomo, że niezbyt wysoki poziom stresu jest motywujący. Ale mówiliśmy o tym stresie, który może doprowadzic do wypalenia zawododowego i który wcale nie jest tak rzadki w zawodzie tłumacza. Pomimo wielu możliwości rozwoju i istniejącej różnorodności również może byc przyczyną utraty motywacji i zniechęcenia.

malena
07-31-2011, 16:43
Wydaje mi się, że jednym z głównych problemów tłumacza może być poszukiwanie zleceń. Zapewne jest bardzo frustrujące same wyławianie ofert w czasie przeznaczonym na pracę. Inna kwestią staje się również praca pod presją czasu. Sama umiejętność sporządzania tłumaczeń nie wystarczy, trzeba je wykonywać odpowiednio szybko.

Wiosna
07-31-2011, 16:53
Mi wypalenie zawodowe kojarzy się przede wszystkim z apatią, rutyną, brakiem możliwości rozwoju i poczucia satysfakcji z wykonywanej pracy, a więc stres jako taki niekoniecznie jest główną jego przyczyną. Być może wypalenie zawodowe to moment kiedy stres właśnie przestajemy odczuwać i kiedy praca nie budzi już w nas żadnych emocji..

zmillka
07-31-2011, 17:54
Szukanie ofert też może deprymować. Tym bardziej, że niektórzy są gotowy tłumaczyć za stawki śmiesznie małe. Ale to już inny temat:) Mnie wypalenie zawodowe kojarzy się przede wszystkim ze zmęczeniem fizycznym , emocjonalnym itp. Dlatego moim zdaniem zawód tłumacza nie jest wolny od zagrożenia wypaleniem zawodowym. Podróże, nowe wyzwania, dokształcanie, rozwijanie umiejętności sprawiają, że profesja nie należy do nudnych, ale zawsze jest druga strona medalu. Co za dużo to niezdrowo:)

klaudynq
07-31-2011, 20:41
Ja uważam, żeby być tłumczem, trzeba być prawdziwym pasjonatem, ponieważ studia filologiczne są nastawione na ustawiczne ksztłacenie. Predyspozycje są równie ważne do zawodu tłumacza. Jeśli chodzi o tłumaczenia pisemne w dużej mierze jest to praca samotnicza, więc nie wiem czy każdemu będzie odpowiadać ..

Zgadzam się, że trzeba być pasjonatem języków w ogóle żeby być tłumaczem. Nauka do tego zawodu może wydawać się po jakimś czasie żmudna. Tyle drobnostek, szczegółów, zawiłości językowych trzeba przyswoić i umieć rozpoznać aby być doskonałym tłumaczem. Trzeba to naprawdę lubić.

klaudynq
07-31-2011, 20:51
Szukanie ofert też może deprymować. Tym bardziej, że niektórzy są gotowy tłumaczyć za stawki śmiesznie małe. Ale to już inny temat:) Mnie wypalenie zawodowe kojarzy się przede wszystkim ze zmęczeniem fizycznym , emocjonalnym itp. Dlatego moim zdaniem zawód tłumacza nie jest wolny od zagrożenia wypaleniem zawodowym. Podróże, nowe wyzwania, dokształcanie, rozwijanie umiejętności sprawiają, że profesja nie należy do nudnych, ale zawsze jest druga strona medalu. Co za dużo to niezdrowo:)

Dokładnie. Wydaje mi się, że w tym zawodzie bardziej grozi wypalenie zawodowe spowodowane nadmierną ilością wrażeń, stresu, wysiłku emocjonalnego niż monotonią. Do tego nadmiaru wszystkiego można dodać tempo życia tłumacza spowodowane przez czynniki wymienione przez zmilkę- ciągłe dokształcanie, podróżowanie, poznawanie kiedyś może zmęczyć zamiast cieszyć.

nataheli
07-31-2011, 20:54
Wypalenie zawodowe dotyczy w większym stopniu osób wykonujących prace o jednolitym i małoróżnorodnym charakterze pracy. Takim przykładem jest np. praca nauczyciela języka angielskiego. Taki nauczyciel jest zobowiązany to podążania danym programem nauczania, co wyklucza jakąkolwiek elastyczność pracy. Tłumacz, ma wielowymiarową pracę. O bardziej elastycznym charakterze (i nie mówię tylko o czasie pracy).

nataheli
07-31-2011, 20:58
Dokładnie. Wydaje mi się, że w tym zawodzie bardziej grozi wypalenie zawodowe spowodowane nadmierną ilością wrażeń, stresu, wysiłku emocjonalnego niż monotonią. Do tego nadmiaru wszystkiego można dodać tempo życia tłumacza spowodowane przez czynniki wymienione przez zmilkę- ciągłe dokształcanie, podróżowanie, poznawanie kiedyś może zmęczyć zamiast cieszyć.

Myślę, że to zależy od osobowości danego człowieka. Część ludzi nie lubi ustawicznego kształcenia, stąd zmuszanie pośrednie do tego może ich wypalić zawodowo. Jeśli zaś zawód tłumacza wykonuje osoba, którą można określić, że "cannot bear to be idle" to taka osoba się spełni zawodowo, a i wypalenie odłoży na emeryturę. Inaczej jest u osób, którzy nie umieją oddzielić strony osobistej od profesjonalnej w życiu zawodowym. W tym wypadku wypalenie zawodowe może zrobić największe spustoszenie.

dora8
07-31-2011, 20:58
Czyli wynika z tego, że nie tylko znużenie może powodowac wypalenie zawodowe, ale również nadmiar wrażeń :) Z pewnością ciągła praca na wysokich obrotach, gonitwa za zleceniami, stałe doksztacanie się mogą wywoływc silny stres, nie do pokonania dla jednostek mniej odpornych psychicznie. Nie wspominając już o zmęczeniu fizycznym...

nataheli
07-31-2011, 20:59
Zgadzam się, że trzeba być pasjonatem języków w ogóle żeby być tłumaczem. Nauka do tego zawodu może wydawać się po jakimś czasie żmudna. Tyle drobnostek, szczegółów, zawiłości językowych trzeba przyswoić i umieć rozpoznać aby być doskonałym tłumaczem. Trzeba to naprawdę lubić.

I jak mój wykładowca zwykł mawiać: "By być tłumaczem, trzeba znać się na wszystkim".

alinorak
07-31-2011, 21:00
[...] Wydaje mi się, że w tym zawodzie bardziej grozi wypalenie zawodowe spowodowane nadmierną ilością wrażeń, stresu, wysiłku emocjonalnego niż monotonią.[...]

Zgadzam się. Nie wyobrażam sobie, by dany pracownik mógł się 'wypalić', zmęczyć swoją profesją, wykonując czynności rutynowe, skoro ta jego profesja tego wymaga. Wtedy jest to po prostu zawód lub stanowisko nużące. Co innego, gdy pracownik ma jakieś wyzwania przed sobą (jak tłumacz, który tak naprawdę może przebierać w możliwościach - przynajmniej teoretycznie ;) ), a z czasem te zadania stają się dla niego 'błahe'. To się wiąże z brakiem możliwości rozwoju, jak już wspomniała Wiosna.

nataheli
07-31-2011, 21:04
Czyli wynika z tego, że nie tylko znużenie może powodowac wypalenie zawodowe, ale również nadmiar wrażeń :) Z pewnością ciągła praca na wysokich obrotach, gonitwa za zleceniami, stałe doksztacanie się mogą wywoływc silny stres, nie do pokonania dla jednostek mniej odpornych psychicznie. Nie wspominając już o zmęczeniu fizycznym...

W takim razie stawiasz na wartość kwalitatywną czy kwantytywą życia? Jakość czy ilość? Osobiście uważam, że praca, do której mamy predyspozycje emocjonalne, mentalne oraz fizyczne, nigdy nie doprowadzi do wypalenia zawodowego. Inną kwestią jest oczywiście początkowy zapał do pracy, który potem często okazuje się zgubny. Wybierając prace trzeba bardzo zimno-rozsądkowo ocenić swoje możliwości i umiejętności zanim się wybierzę tę a nie inną ścieżkę.

rubia
07-31-2011, 21:33
Czyli wynika z tego, że nie tylko znużenie może powodowac wypalenie zawodowe, ale również nadmiar wrażeń :) Z pewnością ciągła praca na wysokich obrotach, gonitwa za zleceniami, stałe doksztacanie się mogą wywoływc silny stres, nie do pokonania dla jednostek mniej odpornych psychicznie. Nie wspominając już o zmęczeniu fizycznym...

Stres, zmęczenie psychicznejak i fizyczne dotycza każdego zawodu. Im wyższy szczebel, tym większy stres, ale i większe pieniądze. Nie da się ukryć, że tłumacz to zawód zaliczany do tych elitarnych, czyli też dobrze płatnych. Coś za coś.

barka11
07-31-2011, 21:44
Właśnie tak myślę. Na pewno nie tylko osoby z wrażliwą psychiką mogą mieć objawy wypalenia zawodowego.
Po kilku latach takiej pracy intensywnie wyczerpującej system nerwowy, organizm zwyczajnie może odmówić posłuszeństwa. Wtedy sama myśl o tego typu pracy wywołuje w organizmie reakcję wstrząsową :p

anita_g
07-31-2011, 22:10
Dokładnie. Wydaje mi się, że w tym zawodzie bardziej grozi wypalenie zawodowe spowodowane nadmierną ilością wrażeń, stresu, wysiłku emocjonalnego niż monotonią. Do tego nadmiaru wszystkiego można dodać tempo życia tłumacza spowodowane przez czynniki wymienione przez zmilkę- ciągłe dokształcanie, podróżowanie, poznawanie kiedyś może zmęczyć zamiast cieszyć.

Ja też tak myślę. Zbyt wiele emocji, bodźców, stresu, ciągłe podróżowanie i dokształcanie - to wszystko może doprowadzić do wypalenia nawet w zawodzie tłumacza. Dlatego uważam, że tak ważne jest znalezienie złotego środka pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Jeśli ktoś nie potrafi odpoczywać to wypali się bardzo szybko w wykonywanym zawodzie.

dora8
07-31-2011, 22:24
Zgadzam się :) Chciałam tylko podsumowac, bo byłam jedną z osób, która na początku tej dyskusji poddała w wątpliwośc, czy wypalenie zawodowe dotyczy właśnie profesji tłumacza. Wypowiedzi wielu uczestników przekonały mnie, że jednak zawód ten, jak każdy inny, również jest na nie narażony.

asia Rozszczypała
07-31-2011, 23:07
Zgadzam się z przedmówcami. Zawód tłumacza, tak jak każda inna profesja może wiązać się ze stresem, zmęczeniem, zarówno psychicznym jak i fizycznym, a w rezultacie ogólnym zniechęceniem do dalszego wykonywania tego zawodu. O "wypaleniu zawodowym" decydują głównie cechy charakteru danej osoby, to jak umie ona poradzić sobie w trudniejszych sytuacjach i czy jest na tyle silna, aby "odnaleźć się na nowo" w tym, co robi.

asia Rozszczypała
07-31-2011, 23:31
Abstrahując od tego, czy tłumacz jest narażony na wypalenie zawodowe, czy uważacie, iż istnieje taka możliwość, że możemy nie zdawać sobie sprawy z tego, że dotyka nas "wypalenie"?

voopeem
08-01-2011, 08:32
Myślę że zdecydowanie tak, ponieważ jak już wcześniej pisałam, może być to długi, powolny proces.. Uważam że jak najbardziej możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, i odczuwać długotrwałe zniechęcenie i brak motywacji do pracy, nie potrafiąc nazwać tego po imieniu.

anita_g
08-01-2011, 09:23
Też myślę, że można nie być świadomym tego, że cierpi się na wypalenie zawodowe. Tak jak mówi voopeem jest to powolny proces. Dlatego dobrze jest wiedzieć, że takie zjawisko w ogóle występuje aby zapobiegać skutkom w porę.

alinorak
08-01-2011, 09:54
I ja jestem zdania, że można być nieświadomym swego zmęczenia zawodowego. Jak już zauważono, jest to proces długotrwały, a zatem wraca kwestia 'stażu' danego pracownika (tłumacza). Moim zdaniem są zawody (i do takich należy właśnie zawód tłumacza), które są troche mniej narażone na wypalenie zawodowe ze względu na ich wszechstronność. Co nie znaczy, że można zupełnie uniknąć tego zjawiska. Dużo zależy od pracodawcy, formy pracy, indywidualnego podejścia.

espanola
08-01-2011, 09:54
Moim zdaniem tłumacze, szczególnie tłumacze ustni, są narażeni bardziej na tzw. syndrom wypalenia niż przedstawiciele innych zawodów. I to dokładnie z tych samych powodów, które zostały wymienione powyżej jako elementy motywacji w pracy. Tłumacze ustni mają stały, intensywny kontakt z nowymi ludźmi, narażeni są na stres związany z nowymi wyzwaniami, na stałą krytykę, która najczęściej dotyczy tylko błędów. Myślę, że szczególnie na początku wykonywania zawodu, nie stanowi to problemu, a wręcz przeciwnie, motywuje. Jednak wrażliwsze osoby mogą po prostu nie wytrzymywać napięcia. Tłumaczenie to też ogromna odpowiedzialność za tłumaczony tekst. Wielu tłumaczy przyznaje się, że czasami potrafią myśleć godzinami o konkretnym, złym tłumaczeniu, które wykonali np: podczas konferencji, zamartwiając się, że można było przetłumaczyć to lepiej. Takie podejście na pewno męczy. Wyobrażam sobie, że z biegiem czasu staje się to nie do wytrzymania. Dlatego uważam, że istotnym czynnikiem jest odporność na stres, wypracowanie metody radzenia sobie z takimi problemami. Wypalenie zawodowe związane jest też z poczuciem własnej wartości. Jeśli pracownik cały czas dowiaduje się, że jeszcze dużo się musi nauczyć, to nie mając to tego dystansu, może pojawić się poczucie marnowania własnego czasu i wysiłku na danym stanowisku.

Uważam, że tłumaczenia nie są profesją wolną od zagrożenia "wypaleniem zawodowym". Dużo zależy od osobistych predyspozycji, charakteru danej osoby etc.

Bardzo trafne sformułowanie, jednak przy wyborze każdego zawodu powinniśmy kierować się tym co lubimy robić. Jeśli ktoś dąży do tego, aby być tłumaczem posiada cały czas motywację do pracy i chęci, aby się rozwijać. Gdy ta motywacja przestaje działać to być może znak o złej wyborze zawodu.

asia Rozszczypała
08-01-2011, 09:56
Zgadzam się z wami. Takie symptomy jak depresja, ogólne zmęczenie, apatia, brak motywacji mogą być skutkiem wielu sytuacji niekoniecznie wypalenia zawodowego. Jednak w połączeniu ze stresem wynikającym z wykonywanej pracy, świadczą o wypaleniu. Czasami trudne jest nam jednak skojarzyć ze sobą wszystkie te czynniki i dlatego możemy nie zauważyć, że cierpimy na wypalenie zawodowe.

espanola
08-01-2011, 10:02
Wydaje mi się, że wypalenie pojawia się razem z przesytem. Tłumacza nikt do niczego nie zmusi, sam jest swoim szefem. Jeśli więc nie będzie zachłanny i sam sobie rozsądnie podzieli pracę, to się nigdy nie wypali. Ciężko o wypalenie przy wolnym zawodzie.

Zgadzam się. Tłumacz jako wolny zawód tym bardziej nie jest narażony na wypalenie:) W tym zawodzie dużo się dzieje, praca wymaga ciągłego rozwoju i pomaga poznawać nowe, ciekawe aspekty języka. Myślę, że w porównaniu z innymi profesjami praca tłumacza jest bardzo ciekawa i pasjonująca.

espanola
08-01-2011, 10:16
Wydaje się, że forma pracy tłumacza, związana z różnorodnością tematyki i charakteru tekstów, wpływa na to, że wypalenie zawodowe, o ile następuje, przychodzi stosunkowo późno, w porównaniu do wielu innych zawodów polegających na monotonnym wykonywaniu określonych czynności. Z drugiej jednak strony praca tłumacza ustnego, związana z nieustannym stresem może przyspieszyć ten proces. Zatem najpewniej nie charakter pracy, a indywidualne predyspozycje mają większy wpływ na wystąpienie tego zjawiska.

Osobowość ma tu duże znaczenie, a właściwie kluczowe. Każdy z nas wybiera inny zawód i liczy się z jego charakterystyką. Osoba, która jest odporna na stres, lubi wyzwania, ciągły rozwój i czerpie zadowolenie z wykonanej pracy (ciężkiej lub też nie) to idealny kandydat do zwodu tłumacza.

Wiosna
08-01-2011, 10:53
Wypalenie zawodowe dotyczy w większym stopniu osób wykonujących prace o jednolitym i małoróżnorodnym charakterze pracy. Takim przykładem jest np. praca nauczyciela języka angielskiego. Taki nauczyciel jest zobowiązany to podążania danym programem nauczania, co wyklucza jakąkolwiek elastyczność pracy. Tłumacz, ma wielowymiarową pracę. O bardziej elastycznym charakterze (i nie mówię tylko o czasie pracy).

Wedlug mnie, praca nauczyciela języka ma właśnie bardzo „niejednolity charakter”, może dawać nawet większą „elastyczność”, swobodę, możliwość wykazania się kreatywnością, decydowania o formie zajęć itd., niż praca tłumacza. A więc znów dochodzimy do wniosku, że decydująca jest „osobowość”, nasze predyspozycje i podejście do danej pracy.

malena
08-01-2011, 12:31
Owszem, należy uwzględnić swoje predyspozycje, cechy charakteru obierając daną ścieżkę kariery, jednak wierzę, że prawdziwą satysfakcję przynosi takie zajęcie, które pozwala nam nie tylko pogłębiać wiedzę i umiejętności zawodowe ale też pewne kompetencje osobiste. Mam na myśli pewne przełamywanie własnych słabości czy rozwijanie kompetencji interpersonalnych. Oczywiście, osoba, która nie lubi zagłębiać się w niuanse językowe nie odnajdzie przyjemności z kształcenia się na tłumacza, ale ktoś, kto wraz z rozwojem zawodowym zyskuje nowe umiejętności społeczne, osiąga najwyższą możliwą gratyfikację.
Sądzę, że potencjalny tłumacz to osoba umiejąca dostosować się do okoliczności, o szerokich horyzontach. Co za tym idzie, wydaje mi się, że w momencie przesycenia pracą tłumacz potrafi odnaleźć miejsce dla siebie, nawet gdy wiąże się to z przekwalifikowaniem.

espanola
08-01-2011, 12:42
Ja też tak myślę. Zbyt wiele emocji, bodźców, stresu, ciągłe podróżowanie i dokształcanie - to wszystko może doprowadzić do wypalenia nawet w zawodzie tłumacza. Dlatego uważam, że tak ważne jest znalezienie złotego środka pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Jeśli ktoś nie potrafi odpoczywać to wypali się bardzo szybko w wykonywanym zawodzie.

Odpoczynek jest bardzo ważny w każdej profesji. Jednak wybierając zawód dający nam satysfakcję nie odczujemy tak wielkiego zmęczenia :) Osoba, która decyduje się na zawód tłumacza powinna zdawać sobie sprawę z warunków pracy jakie oferuje to stanowisko. Podsumowując, złoty środek równoważący życie prywatne i zawodowe plus osobowość odkrywcy spowodują brak jakiegokolwiek wypalenia w tym zawodzie.

espanola
08-01-2011, 13:09
"Ser traductor significa ejercer el noble oficio de comunicar entre sí a hombres separados por barreras lingüísitcas, total o parcialmente, infranqueables para ellos." (Valentín García Yebra)
Bycie tłumaczem to bardzo odpowiedzialna rola, dająca ogromną satysfakcję. Powyższy cytat pokazuje, że tłumaczenie to niezwykłe zadanie, w którym brak miejsca na wypalenie zawodowe.

Wiosna
08-01-2011, 13:14
Tłumacz to także zawód specyficzny z tego względu, że zawsze spełnia rolę swoistego pośrednika, stara się jak najlpiej przekazać słowa i myśli innych, nie swoje, i może ten aspekt także powoduje pewnego rodzaju frustrację? Bo to trochę tak, jakby nikt nie liczył się ze zdaniem tłumacza, traci on w pewnym stopniu swoją autonomię, jego praca zależy zawsze od tych „innych”..

Wiosna
08-01-2011, 13:18
. Co za tym idzie, wydaje mi się, że w momencie przesycenia pracą tłumacz potrafi odnaleźć miejsce dla siebie, nawet gdy wiąże się to z przekwalifikowaniem.

Zgadzam się z tym stwierdzeniem, jednak jak się nad tym chwilę zastanowić to jest w takim spojrzeniu trochę idealizmu. Tłumacz to wolny zawód i kojarzymy go z wszelkimi zaletami tego typu pracy, ale przecież dzisiejszy rynek pracy jest drapieżny i to wcale nie musi byc takie łatwe: przekwalifikować się, zmienić zatrudnienie, bo dana praca mnie znudziła i chcę się dalej rozwijać.. Myślę, że niestety czasem tłumacz będzie musiał zacisnąć zęby i ścierpieć rutynę ze względów czysto pragmatycznych.

malena
08-01-2011, 14:11
Zgadzam się z tym stwierdzeniem, jednak jak się nad tym chwilę zastanowić to jest w takim spojrzeniu trochę idealizmu. Tłumacz to wolny zawód i kojarzymy go z wszelkimi zaletami tego typu pracy, ale przecież dzisiejszy rynek pracy jest drapieżny i to wcale nie musi byc takie łatwe: przekwalifikować się, zmienić zatrudnienie, bo dana praca mnie znudziła i chcę się dalej rozwijać.. Myślę, że niestety czasem tłumacz będzie musiał zacisnąć zęby i ścierpieć rutynę ze względów czysto pragmatycznych.

Cóż, każdy podejmuje samodzielne decyzje. Sądzę jednak, że przekwalifikowanie w przypadku tłumacza nie musi wiązać się z dramatycznymi zmianami. W końcu świetnie władając językami można zająć się nauczaniem (a obecnie jest duże zapotrzebowanie, nie mówię o szkołach ale np. instytucjach, korporacjach organizujących kursy językowe dla pracowników) lub pracą w innym obszarze, który wymaga świetnej znajomości języka obcego.

PaulinaD
08-01-2011, 14:13
Tłumaczenie to z pewnością praca pewna wyzwań ale za razem łącząca się ze stresem i czasem monotonią. Na pewno wielu ludzi z tej grupy zawodowej narażonych jest na wypalenie. Moim zdaniem duzą role odgrywają warunki w jakich dana osoba pracuje - natężenie stresu, wynagrodzenie proporcjonalne do wysiłku czy motywujące zlecenia. Ważne są też cechy osobowości, o których wiele osób pisało na forum.

nataheli
08-01-2011, 14:20
A znacie definicję wypalenia zawodowego z Wikipedii?
" występuje, gdy praca przestaje dawać satysfakcję, pracownik przestaje się rozwijać zawodowo, czuje się przepracowany i niezadowolony z wykonywanego zajęcia, które niegdyś sprawiało mu przyjemność."
Dlaczego mam wrażenie, że tak określa swą pracę przeciętny Polak?

PaulinaD
08-01-2011, 14:20
Cóż, każdy podejmuje samodzielne decyzje. Sądzę jednak, że przekwalifikowanie w przypadku tłumacza nie musi wiązać się z dramatycznymi zmianami. W końcu świetnie władając językami można zająć się nauczaniem (a obecnie jest duże zapotrzebowanie, nie mówię o szkołach ale np. instytucjach, korporacjach organizujących kursy językowe dla pracowników) lub pracą w innym obszarze, który wymaga świetnej znajomości języka obcego.

Zgadzam się. Myślę, że tłumacz może znaleźć zatrudnienie w wielu sektorach, gdzie wymagana jest perfekcyjna znajomość języków obcych. Dodatkowo może szukać pracy za granicą czy w międzynarodowych firmach czy instytucjach.

nataheli
08-01-2011, 14:26
Wedlug mnie, praca nauczyciela języka ma właśnie bardzo „niejednolity charakter”, może dawać nawet większą „elastyczność”, swobodę, możliwość wykazania się kreatywnością, decydowania o formie zajęć itd., niż praca tłumacza. A więc znów dochodzimy do wniosku, że decydująca jest „osobowość”, nasze predyspozycje i podejście do danej pracy.
:eek: Praca nauczyciela ma niejednolity charakter??? Owszem, jak się jest wolontariuszem na stażu edukacyjnym w Indiach. To się wtedy zgodzę, że praca nauczyciela ma charakter (wybitnie) niejednolity. W Polsce trzeba realizować program. Poza realizacją programu nie zostaje już żadna swoboda. Nawet w wyborze metod nauczania (których tak tak naprawdę nie ma wiele).
Tłumacz zaś praktycznie nigdy nie ma doczynienia z "tym samym". Inny film, inna książka, inna firma, inny gość z obcego kraju. Prócz tłumaczy przysięgłych (którzy z żywym tłumaczeniem właściwie mało mają wspólnego), praca tłumacza jest wręcz apogeum różnorodności. Co dla osób wymagających stabilizacji może sprawiać trudności i także doprowadzić do wypalenia. Wszystko wręcz skłania się do osobowości.

PaulinaD
08-01-2011, 14:28
Może dobrym pomysłem na to żeby się nie wypalić jest połączenie tłumaczenia np. z pracą dydaktyczną czy naukową. Kontakt ze studentami czy praca naukowa może być rodzajem 'odskoczni' od codziennej rutyny czy stresu.

PaulinaD
08-01-2011, 14:39
Odpoczynek jest bardzo ważny w każdej profesji. Jednak wybierając zawód dający nam satysfakcję nie odczujemy tak wielkiego zmęczenia :)
Zgadzam się, jeśli wykonywana praca sprawia komuś satysfakcje to nie będzie on/a odczuwać takiego zmęczenia lecz raczej zadowolenie z włożonego wysiłku.

PaulinaD
08-01-2011, 14:48
Czytając Wasze posty ciężko dodać jeszcze coś nowego. Zgadzam się z wieloma wypowiedziami, praca tłumacza jak widać nie jest łatwa ale dla wielu może być satysfakcjonującym zajęciem na całe życie. Życze wszystkim aby tak było w ich przypadku i żeby nikogo nie dosięgnęło wypalenie;)

WJaworowska
11-05-2015, 18:07
Tak naprawdę, wypalenie zawodowe może dotknąć każdego; jeśli praca nie będzie dla tłumacza ciekawa, będzie się nudzić, będzie coraz bardziej zniechęcony wykonywaniem jej - może dojść do wypalenia. Tłumacz jednak nie jest w strefie "największego ryzyka", ponieważ głównie pracuje ze słowem. Najbardziej narażeni są jednak ludzie pracujący z drugim człowiekiem: lekarze, pielęgniarki szpitalne i opiekunowie z hospicjum.

karolinakla
11-06-2015, 17:24
Też jestem zdania, że wypalenie może dotknąć każdego. Mnie się w pracy tłumacza podoba to, że zawsze ma do czynienia z czymś trochę innym. Zdarzyło mi się pracować fizycznie i wykonywać dzień w dzień tę samą pracę, to dopiero dobija. Ale pewnie zależy to od człowieka. Ja jeszcze nie mam doświadczenia jeżeli chodzi o pracę tłumacza, więc wszystko może mi się wydawać o wiele bardziej "kolorowe" niż jest w rzeczywistości.

ajaks
11-06-2015, 20:33
Nie wszystkich i nie zawsze stres motywuje. Wydaje mi się, że dużo zależy od charakteru. Mnie na przykład żaden stres nigdy nie motywował, a wręcz przeciwnie - w stresie nie jestem w stanie zrobic najprostszych rzeczy.