PDA

View Full Version : Warto być tłumaczem przysięgłym?


magdalenaglowa
07-20-2011, 07:14
Zastanawiam się właśnie nad podjęciem studiów tłumacza przysięgłego tekstów specjalistycznych(2 semestry). Czy warto wydawać na to pieniądze czy nie lepiej ukończyć 5 razy tańszy kurs, żeby uzyskać "papierek". Czy wiedza uzyskana na rocznym studium jest rzeczywiście warta takich pieniędzy?

Alicja_D
07-25-2011, 21:31
Przede wszystkim nalezy zadac sobie pytanie, czy to chodzi o 'papierek', czy o to zeby sie czegos naprawde nauczyc. Po drugie zalezy od poziomu jednego i drugiego..rozumiem, ze ma to byc przygotowanie do egzaminu ? Na czym wlasciwie polega to studium? :)

Dunya
07-25-2011, 21:54
To ciekawe... Co to za studium? Bo z tego co wiem, to egzaminu na tłumacza przysięgłego można przystąpić mając mgr z danej filologii (i pokrewnych typu lingwistyka) lub po studiach podyplomowych dla tłumaczy.

I roczna podyplomówka? Coś krótka, ja jestem na dwuletniej i mimo intensywnej nauki oraz dużej ilości zajęć nie wyobrażam sobie, żeby teraz podejść do egzaminu. W ciągu 1 roku w trybie zaocznym raczej nie da rady omówić wszystkich zagadnień. Nauczyć się trzeba, bo tu nie chodzi tylko o język ale i o np. prawo.

Czy warto być takim tłumaczem? To już zależy od języka (czy jest na niego popyt). Nie od dziś wiadomo, że jak nie ma zleceń to nie ma pieniędzy. Raczej kokosów z tej pracy nie będzie, chociaż ma inne zalety: nieustanny rozwój i brak nudy. No i prestiż, bo to jeden z zawodów zaufania publicznego. Jest jeszcze jedno "ale": na tę profesję trzeba się decydować świadomie, bo to wielka odpowiedzialność, są obowiązki i ograniczenia. Trzeba się nieustannie dokształcać i być do dyspozycji organów państwowych (policja, straż graniczna, sądy).

ebuczynska
07-25-2011, 22:00
Wydaje mi się, że za sam "papierek" to nie warto tyle dawać. Ale przecież tu nie o ten papierek chodzi, tylko o wiedzę, którą można tam zdobyć, która w przyszłości przyda się w zawodzie. Więc jeżeli o sam papierek chodzi, to tak, opłaca się wybrać tańszą opcję. Ale na dłuższą metę, warto zainwestować, bo z czasem na pewno się to zwróci. A tak na marginesie to czy ktoś, kto ma za sobą taki kurs, albo studia podyplomowe mógłby się podzielić doświadczeniami?

KasiaPaszkiel
07-25-2011, 22:02
A ja słyszałam, że w tym przypadku ważny jest papierek tzn. świadectwo o ukończeniu takich dodatkowych studiów, ponieważ uprawnia ono do przystąpienia do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego. Wydaje mi się, że warto podjąć studia podyplomowe w zakresie tłumaczeń mimo, że oplata za nie jest dość wysoka. Słyszałam, że najlepsze są na UAM w Poznaniu i Uniwersytecie Warszawskim.

Karo
07-25-2011, 22:04
I należy się przygotować na to, że egzamin jest do zdania za którymś tam podejściem. Jest bardzo trudny, wymaga szerokiej wiedzy językowej i przede wszystkim prawniczej. Przesiew jest ogromny i zasady niezbyt sprzyjające zdającym. Od jakiegoś czasu próbują je zmienić, ale wiadomo jak to w naszym kraju jest, trzeba poczekać. Trzeba być naprawdę zdeterminowanym, żeby starać się o ten stopień.

KasiaPaszkiel
07-25-2011, 22:22
Próbują zmienić zasady przyznawania tytułu tłumacza tak jak w sprawie egzaminów na aplikacje prawnicze. Podobno za pierwszym razem zdaje ten egzamin tylko 1/3 uczestników. W takim razie najważniejsze jest solidne przygotowanie i inwestycja w dobry kurs przygotowujący do tego egzaminu. A co myślicie o idealnym wieku dla tłumacza przysięgłego? chodzi mi o lata doświadczeń. Przed trzydziestką to za wcześnie?

ania1234
07-25-2011, 22:51
Zastanawiam się właśnie nad podjęciem studiów tłumacza przysięgłego tekstów specjalistycznych(2 semestry). Czy warto wydawać na to pieniądze czy nie lepiej ukończyć 5 razy tańszy kurs, żeby uzyskać "papierek". Czy wiedza uzyskana na rocznym studium jest rzeczywiście warta takich pieniędzy?

To zależy czy jesteś już po jakiejś filologii/lingwistyce. Teoretycznie magister tych kierunków daje Ci prawo przystąpienia do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego.
Pytanie, czy podyplomówka ma być sposobem na przygotowanie do egzaminu? Jak ktoś już wspomniał egzamin jest trudny i taka podyplomówka pewnie daje większe szanse na jego zdanie.
Myślę, że warto jeśli widzisz się w tym zawodzie i chcesz w niego inwestować - pieniądze się zwrócą, bo TP już będzie miał lepsze stawki niż taki zwykły.
Poza tym, ludzie chyba mają wiekszy szacunek i zaufanie do TP (czy słusznie, niekoniecznie, ale to już inna sprawa ;) ).
Minusy są takie, że ciąży na Tobie większa odpowiedzialność za tłumaczenia i trzeba być dyspozycyjnym. Jeśli minusy Cię nie odstraszają to dlaczego nie :)

Dunya
07-25-2011, 23:01
A ja słyszałam, że w tym przypadku ważny jest papierek tzn. świadectwo o ukończeniu takich dodatkowych studiów, ponieważ uprawnia ono do przystąpienia do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego. Wydaje mi się, że warto podjąć studia podyplomowe w zakresie tłumaczeń mimo, że oplata za nie jest dość wysoka. Słyszałam, że najlepsze są na UAM w Poznaniu i Uniwersytecie Warszawskim.

Jestem po pierwszym roku na UAM i warto zainwestować. Nawet komputery mieliśmy nowiutkie. :D Sama filologia raczej nie przygotuje do zawodu i do egzaminu państwowego. Trzeba się dobrze nauczyć prawa, zwłaszcza cywilnego, rodzinnego i karnego.

NataliaZ
07-26-2011, 00:08
[QUOTE=Dunya;44488]To ciekawe... Co to za studium? Bo z tego co wiem, to egzaminu na tłumacza przysięgłego można przystąpić mając mgr z danej filologii (i pokrewnych typu lingwistyka) lub po studiach podyplomowych dla tłumaczy.

Po ostatniej nowelizacji tłumaczem przysięgłym może zostać osoba która między innymi :ukończyła magisterskie studia wyższe na kierunku filologia lub ukończyła magisterskie studia wyższe na innym kierunku i studia podyplomowe w zakresie tłumaczenia, odpowiednie dla danego języka;
tak więc o zgrozo (dla wszystkich filologów którzy "męczą się" swoje obowiązkowe 4-5lat na filologiach obcych) tłumaczem może zostać teoretycznie pianista władający perfekt danym językiem z kształceniem dodatkowym jakim jest tzw podyplomówka. Sądzę jednakowoż im dłuższa tym lepsza nawet po studiach filologicznych!!!Żeby osiągnąć biegłość w tłumaczeniach trzeba ćwiczyć non stop i tłumaczyć non stop a uważam,że zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego jest na dalszym końcu translatorskiej drogi zawodowej.

eufrozyne
07-26-2011, 05:47
Takiego kursu chyba się nie robi dla papierka, ale raczej dla siebie, żeby czegoś więcej się nauczyć i zdobyć większe doświadczenie. Papierki można zdobywać na 1-wszych studiach (3 lata żeby coś mieć, a potem już po dorosłemu wybrać opcję najlepszą a nie najtańszą).

Karo
07-26-2011, 10:10
Na pewno jest to zachęcająca opcja dla osób które skończył zarówno filologię, jak i prawo.

katarzyna_cwynar
07-26-2011, 10:19
Ja mogę polecić Podyplomowe Studium Przekładu we Wrocławiu dla osób, które chcą się specjalizować w tekstach z dziedziny prawa i biznesu. Studia te dają naprawdę solidną podstawę teoretyczną i praktyczną do wykonywania zawodu tłumacza a w przyszłości tłumacza przysięgłego. W szczególności byłam zadowolona z zajęć z tłumaczenia umów, terminologii handlowej i business writing. Wiadomo, że sama podyplomówka nie wystarczy żeby podejść do egzaminu. Do tego potrzebne są lata praktyki :)

Dunya
07-26-2011, 11:03
I niech sobie ten pianista zostanie tłumaczem jeśli zna perfekcyjnie język! Osoba po innym kierunku ma coś czego brakuje filologom: wiedzę ze swojej dziedziny. Łatwiej lekarzowi po podyplomówce tłumaczyć tekst medyczny niż filologowi, bo rozumie o czym on jest. Bo język to nie wszystko, trzeba mieć też wiedzę specjalistyczną dlatego tłumacz, zwłaszcza przysięgły, musi dużo czytać i kształcić się nawet we własnym zakresie. Warto skończyć dodatkowe studia z innej dziedziny, ja żałuję, że nie poszłam jeszcze np. na prawo lub ekonomię. Pożądane są też kierunki medyczne i ścisłe.

katarzyna_cwynar
07-26-2011, 11:07
Nam zawsze wpajali żeby zostawić teksty medyczne dla lekarzy jeśli nie chcemy nikogo zabić np. przez złe przetłumaczenie jakiejś diagnozy :p

WojciechBdg
07-26-2011, 13:01
Ja jestem licencjatem FA na UKW Bydgoszcz i miesiąc temu skończyłem 1-roczną podyplomówkę dla tłumaczy na WSB w Bydgoszczy. Pozostała mi magisterka do zrobienia i wtedy będę się starał zostać pewnie jednym z najmłodszych tłumaczy przysięgłych (w tej chwili 22 lata - chciałoby się przynajmniej) :D. Moja podyplomówka dała bardzo dużo zasadniczo przy podejmowaniu tekstów prawniczych czy umów handlowych. Bez znaczenia było czy ktoś miał magisterkę czy licencjata. Wszyscy wypadali podobnie, no chyba, że mieli już wcześniej styczność z takimi tekstami. Ogólnie ten 1 rok dał bardzo dużo ale tak jak reszta wspomniała - przybliżył do wciąż odległego celu. Nawet z idealnym opanowaniem przerobionego materiału myślę, że byłoby to za mało z racji czasu. Jak ktoś poważnie myśli o tłumaczeniu przysięgłym to polecam jednak 2 letnie podyplomówki.

katarzyna_cwynar
07-26-2011, 13:10
Podyplomówka podyplomówką... najważniejsza jest ciągła praktyka i samokształcenie bo przez 2 lata możesz dużo rzeczy zapomnieć + musisz sobie wyrobić markę i zbudować bazę klientów.

BTW, czy żeby zostać tłumaczem przysięgłym trzeba prowadzić działalność gospodarczą?

Karo
07-26-2011, 15:21
I niech sobie ten pianista zostanie tłumaczem jeśli zna perfekcyjnie język! Osoba po innym kierunku ma coś czego brakuje filologom: wiedzę ze swojej dziedziny. Łatwiej lekarzowi po podyplomówce tłumaczyć tekst medyczny niż filologowi, bo rozumie o czym on jest. Bo język to nie wszystko, trzeba mieć też wiedzę specjalistyczną dlatego tłumacz, zwłaszcza przysięgły, musi dużo czytać i kształcić się nawet we własnym zakresie. Warto skończyć dodatkowe studia z innej dziedziny, ja żałuję, że nie poszłam jeszcze np. na prawo lub ekonomię. Pożądane są też kierunki medyczne i ścisłe.

O to to! Zgadzam się i jednocześnie rozglądam za jakimś innym kierunkiem mając tego mgr filo w kieszeni. Gdzie by tu... :)

ebuczynska
07-26-2011, 15:51
Podyplomówka podyplomówką... najważniejsza jest ciągła praktyka i samokształcenie bo przez 2 lata możesz dużo rzeczy zapomnieć + musisz sobie wyrobić markę i zbudować bazę klientów.

BTW, czy żeby zostać tłumaczem przysięgłym trzeba prowadzić działalność gospodarczą?


Dokładnie! Praktyka to jest to! dwa lata to stanowczo za mało, żeby się nauczyć wszystkiego. Nie ważne jak dobre będą studia, to i tak bez praktyki daleko się nie zajdzie.
A co do działalności gospodarczej, to wydaje mi się, że jeżeli taki tłumacz jest zatrudniony w biurze tłumaczeń to nie, ale jeżeli działa na własną rękę, to zdecydowanie tak.

eufrozyne
07-26-2011, 17:41
Ja jestem po kulturoznawstwie i też chcę zostać tłumaczem i uważam, że znajomość innej dziedziny bardzo mi pomoże. Wiem, że są tematy, na których znam się lepiej niż filolog :)

ebuczynska
07-26-2011, 18:23
No tak, znajomość innych dziedzin pomaga i to bardzo, a w szczególności znajomość prawa. Filolog musi sam się w to wszystko zagłębiać, natomiast prawnik z bardzo dobrą znajomością języka ma prawie wszystko co potrzeba. Jednak i tak jestem zdania, że filologia pomaga, i to bardzo.

olakubiec
07-26-2011, 19:50
Ja jestem po kulturoznawstwie i też chcę zostać tłumaczem i uważam, że znajomość innej dziedziny bardzo mi pomoże. Wiem, że są tematy, na których znam się lepiej niż filolog :)

ja również skończyłam kulturoznawstwo, znajomi z moich studiów wybrali właśnie jako kolejne studia podyplomowe jednoroczne, o których wspominali przedmówcy i byli bardzo zadowoleni. I zupełnie zgadzam się z opinią eufrozyne- nie trzeba kończyć filologii, by być dobrym tłumaczem, podobnie jak nie zawsze najlepszym dziennikarzem zostaje osoba po dziennikarstwie. Bardziej chodzi o posiadanie pasji do nauki języków i stałego rozwijania swoich zdolności.

Alicja_D
07-26-2011, 21:54
Nie zapominajmy, ze jednak znajomosc dziedziny + dobra znajomosc jezyka nie wystarczy!! jesli chodzi o tumaczenie czegos co jest tekstem, a tylko szablonem, potrzeba jeszcze umiejetnosci przekladania zdan i wyrazen na drugi jezyk, sposob pisania, znajomosc niuansow jezykowych i tym podobne, nie mowiac o intuicji i ntelekcie tlumacza (talent ;))..Nie zgodze sie, ze ekspert z jakiejs dziedziny z dobra znajomoscia jezyka od razu staje sie swietnym tlumaczem!
Taka podyplomowka, jesli na dobrym poziomie, dla kogos kto ukonczyl inny kierunek niz jezykowy a pragnie byc tlumaczem jest na pewno znakomitym wyjsciem, tak samo pewnie dla filologow - filologia daje doglebna wiedze o jezyku ale do specjalistycznych tlumaczen ma sie raczej nijak..
Ja tez myslalam o takich studiach, na UG (pochodze z Gdanska), a jestem po jezykoznawstwie i filologii. Zapowiadaly sie naprawde wspaniale, ale tak sie zlozylo ze wyjechalam z Polski, a tu gdzie jestem ta pieczatka jest mi srednio potrzebna, a nawet wcale. Bede sie jednak do niej przymierzac za jakies dwa lata po ukonczeniu tutejszego kursu. Zobaczymy jak to wyjdzie od drugiej strony :) Ale gdybym wciaz byla w Polsce na pewno juz bym byla na podypomowych. :)

ania1234
07-26-2011, 22:27
Ja jestem po kulturoznawstwie i też chcę zostać tłumaczem i uważam, że znajomość innej dziedziny bardzo mi pomoże. Wiem, że są tematy, na których znam się lepiej niż filolog :)

Mogłabyś sprecyzować? :) Jakie tematy? Znajomość prawa/ukończenie studiów prawniczych daje wiedzę niezbędną tłumaczom przysięgłym a w jaki sposób kulturoznawstwo może pomóc?

martina_o
07-26-2011, 22:57
Próbują zmienić zasady przyznawania tytułu tłumacza tak jak w sprawie egzaminów na aplikacje prawnicze. Podobno za pierwszym razem zdaje ten egzamin tylko 1/3 uczestników. W takim razie najważniejsze jest solidne przygotowanie i inwestycja w dobry kurs przygotowujący do tego egzaminu. A co myślicie o idealnym wieku dla tłumacza przysięgłego? chodzi mi o lata doświadczeń. Przed trzydziestką to za wcześnie?

Według mnie granica wieku nie powinna odgrywać tu większego znaczenia. Wielu studentów filologii już od pierwszego roku odbywa praktyki w biurach tłumaczeń, tłumaczą teksty za "jeden uśmiech", ale dzięki temu nabywają wprawy i umięjętności i powoli budują doświadczenie. Tak więc jeśli ktoś jest ambitny i posiada wiedzę niezbędną do wykonywania tego zawodu, dlaczego zamykać mu furtkę do rozwoju kariery jeszcze przed trzydziestką.

eufrozyne
07-26-2011, 23:08
Do olakubiec: Magiczne słowo pasja. Zgadzam się, ja uwielbiam uczyć się języków obcych, zawsze przychodziło mi to dosyć łątwo i wiem, że jeżeli coś mnie nie pasjonuje to żadna szkołą nie sprawi, że będę w czymś dobra.


ania1234 - moją specjalizacją było filmoznawstwo więc dużo czytałam książek o filmie - krytyka, analiza jest w tym troche słownictwa specjalistycznego ( wiele znają też osoby zajmujące się literaturą). No i filmy. Tłumaczenie chociażby list dialogowych, albo relacji z planu czy jakiś technicznych nazewnict. Do tego osłuchanie się z językiem. Inaczej przetłumaczy się coś w filmie a inaczej w książce, nawet jeśli są to te same zdania (bo taki a taki tekst lepiej odda charakter postaci). No i te studia świetnie otwierają na mówienie, rozumienie i interpretowanie, szukanie bardziej dogłębne, takie dociekanie do czegoś. Kulturoznawstwo to studia o wszystkim czyli też o niczym, więc samemu trzeba dotrzeć do pewnych tematów i znaleźć swoją niszę. Miałam okazje tłumaczyć napisy do filmu i być tłumaczem gości ze środowiska filmowego i uwierzcie mi , że są sformułowania specyficzne dla tego środowiska i przydało mi sie sporo ze studiów :)

OlaO
07-26-2011, 23:22
Zastanawiam się właśnie nad podjęciem studiów tłumacza przysięgłego tekstów specjalistycznych(2 semestry). Czy warto wydawać na to pieniądze czy nie lepiej ukończyć 5 razy tańszy kurs, żeby uzyskać "papierek". Czy wiedza uzyskana na rocznym studium jest rzeczywiście warta takich pieniędzy?

Ja również podpisuję się pod opinie, że z pewnością dłuższe studia będą bardziej efektywne. Jednak podstawę stanowi nie tylko czas trwania takich studiów czy też kursu ale własna determinacja i praktyka. Bez wytrwałej pracy ani rusz.

OlaO
07-26-2011, 23:30
W odpowiedzi na pytanie postawione w tytule tego wątku, chciałabym zwrócić uwagę na pewną tendencję. Uważa się, że tłumacz, który ma miano przysięgłego jest bardziej kompetentny i przez wzgląd na to, więcej osób wybiera właśnie tłumacza przysięgłego zamiast "zwykłego". Chodzi tu tylko o tytuł czy może coś jeszcze?

martina_o
07-26-2011, 23:45
W odpowiedzi na pytanie postawione w tytule tego wątku, chciałabym zwrócić uwagę na pewną tendencję. Uważa się, że tłumacz, który ma miano przysięgłego jest bardziej kompetentny i przez wzgląd na to, więcej osób wybiera właśnie tłumacza przysięgłego zamiast "zwykłego". Chodzi tu tylko o tytuł czy może coś jeszcze?

Chodzi jeszcze o pieniądze, które nie ukrywajmy są większe. Ale wydaje mi się, że sam tytuł nie jest bez znaczenia. Podnosi to przecież nasze kwalifikacje i dokumentuje osiągnięcie. Biorąc pod uwagę fakt, że niewiele osób zdaje egzamin końcowy, tłumacz przysięgły będzie bardziej doceniony.

ebuczynska
07-27-2011, 10:25
Chodzi też o to, że jedynie tłumacz przysięgły może tłumaczyć w niektórych przypadkach, np. tłumaczenie aktów prawnych itp. "Zwykły" tłumacz nie ma do tego uprawnień, choć pewnie też zrobiłby to równie dobrze.

kh27
07-27-2011, 12:17
Dla mnie zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego jest równoznaczne z określeniem „na poważnie” swoich planów zawodowych. Jest to awans zawodowy (łączy się z podwyżką i większym prestiżem w wykonywaniu wybranego przez nas zawodu oraz w gronie tłumaczy). Obecnie, aby podejść do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego, nie ma obowiązku kończenia studiów podyplomowych. Jeśli lubimy ten zawód, wykonujemy go na co dzień, to dlaczego nie podnieść sobie poprzeczki?

Pzdr

kh27
07-27-2011, 12:19
Sama, jakiś czas temu, ukończyłam dwuletnie studia podyplomowe o specjalizacji tłumaczenia pisemne, gdyż miałam (i mam) w planach zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego. W trakcie moich studiów nie było jeszcze mowy o zniesieniu tego obowiązku. Patrząc na odbyte studia z perspektywy czasu, nie żałuję ich ukończenia. Dały mi one niejakie pojęcie o wykonywaniu tego zawodu. Po ich ukończeniu, jednakże, miałam nadzieję na zdobycie doświadczenia w tłumaczeniach, na podstawie których zdajemy egzamin państwowy. No i tutaj się przeliczyłam. Tłumaczenia, z którymi mam do czynienia, nie odzwierciedlają egzaminacyjnych zadań w najmniejszym nawet stopniu. Prawo, ekonomia – to kierunki studiów, które pewnie dałyby więcej.

Pzdr

katarzyna_cwynar
07-27-2011, 12:23
Dla mnie zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego jest równoznaczne z określeniem „na poważnie” swoich planów zawodowych. Jest to awans zawodowy (łączy się z podwyżką i większym prestiżem w wykonywaniu wybranego przez nas zawodu oraz w gronie tłumaczy). Obecnie, aby podejść do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego, nie ma obowiązku kończenia studiów podyplomowych. Jeśli lubimy ten zawód, wykonujemy go na co dzień, to dlaczego nie podnieść sobie poprzeczki?

Pzdr

Hmm, akurat stawki urzędowe dla tłumaczy są dość niskie, w szczególności za tłumaczenia ustne (w przypadku j.angielskiego jest to chyba 39 zł za godzinę :eek:)... Do tego wielu tłumaczy przysięgłych skarży się na to, że urzędy miesiącami zalegają z płatnościami za wykonane tłumaczenia :(

ania1234
07-27-2011, 14:12
Hmm, akurat stawki urzędowe dla tłumaczy są dość niskie, w szczególności za tłumaczenia ustne (w przypadku j.angielskiego jest to chyba 39 zł za godzinę :eek:)... Do tego wielu tłumaczy przysięgłych skarży się na to, że urzędy miesiącami zalegają z płatnościami za wykonane tłumaczenia :(

Stawki za tłumaczenia ustne nie są może rewelacyjne ale tłumaczenia pisemne to już co innego. Strona takiego tłumaczenia to tylko 1125 znaków, poza tym nawet w zwykłych tłumaczeniach stawki mogą być wyższe a klient raczej nie będzie ich kwestionował - a nie jak to często ma miejsce gdy ludzie szukają tłumacza, który wykona zlecenie za 3,5 zł za stronę :P

ania1234
07-27-2011, 14:29
Dla mnie zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego jest równoznaczne z określeniem „na poważnie” swoich planów zawodowych. Jest to awans zawodowy (łączy się z podwyżką i większym prestiżem w wykonywaniu wybranego przez nas zawodu oraz w gronie tłumaczy). Obecnie, aby podejść do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego, nie ma obowiązku kończenia studiów podyplomowych. Jeśli lubimy ten zawód, wykonujemy go na co dzień, to dlaczego nie podnieść sobie poprzeczki?

Pzdr

Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego jakimi tłumaczeniami chcesz się zajmować. Ktoś może chcieć zostać tłumaczem konferencyjnym albo robić napisy do filmów i też przecież będzie uważany za kogoś kto "na poważnie" określił swoje plany zawodowe.
Jeśli kogoś interesują tłumaczenia prawnicze powinien rzeczywiście rozważyć zostanie TP, ale jeśli nie, to po co? ;)

Dunya
07-27-2011, 18:02
A to zależy już od tego co się chce tłumaczyć. Można nie chcieć prawniczych, ale np. jeśli tłumaczy się umowy handlowe, to prawie wszyscy zleceniodawcy wybiorą TP.

Karo
07-27-2011, 18:03
Właśnie, warto wiedzieć w której dziedzinie chcemy się dalej kształcić. Studia licencjackie i magisterskie raczej nie ukierunkowują człowieka w jakąś konkretną stronę jeśli chodzi o tłumaczenia, ale na pewno osoby, które chcą z nimi związać przyszłość, wiedzą mniej więcej w którą stronę pójść dalej. Warto potem zacząć jakąś podyplomówkę na danej specjalizacji tłumaczeniowej i dokształcać się też w danym kierunku w języku polskim, może na studiach niefilologicznych. I warto dążyć do postawionego sobie celu. Im bardziej sprecyzowany, tym na pewno łatwiej.

ania1234
07-27-2011, 18:24
A to zależy już od tego co się chce tłumaczyć. Można nie chcieć prawniczych, ale np. jeśli tłumaczy się umowy handlowe, to prawie wszyscy zleceniodawcy wybiorą TP.

No tak, wszelkie dokumenty i umowy, akty urodzenia...jeśli tłumaczenia tego typu dokumentów mają mieć moc prawną to muszą to być tłumaczenia uwierzytelnione bo inaczej przecież nikt ich nie uzna.
Chyba że chcemy mieć przetłumaczony np. akt urodzenia tylko do własnego użytku wtedy nieważne czy będzie to tłumaczenie przysięgłe czy nie.

MadziaDM
07-27-2011, 18:52
Mogłabyś sprecyzować? :) Jakie tematy? Znajomość prawa/ukończenie studiów prawniczych daje wiedzę niezbędną tłumaczom przysięgłym a w jaki sposób kulturoznawstwo może pomóc?

Myślę, że kulturoznawstwo to doskonały kierunek dla tłumacza, szczególnie jeśli chodzi o tłumaczenie literatury, tekstów publicystycznych, filmów itp. Jeżeli chodzi o tłumaczenia przysięgłe, niezbędna jest także znajomość podstaw ekonomii i prawa.

Mona_84
07-27-2011, 18:54
Zastanawiam się właśnie nad podjęciem studiów tłumacza przysięgłego tekstów specjalistycznych(2 semestry). Czy warto wydawać na to pieniądze czy nie lepiej ukończyć 5 razy tańszy kurs, żeby uzyskać "papierek". Czy wiedza uzyskana na rocznym studium jest rzeczywiście warta takich pieniędzy?


Podstawowe pytanie co to za studium. Są studia podyplomowe na których uzyskujesz jedynie papierek, a są studia na których się rzeczywiscie uczysz nowych rzeczy i które przygotowują Cię do tego zawodu

olakubiec
07-27-2011, 21:37
Chodzi też o to, że jedynie tłumacz przysięgły może tłumaczyć w niektórych przypadkach, np. tłumaczenie aktów prawnych itp. "Zwykły" tłumacz nie ma do tego uprawnień, choć pewnie też zrobiłby to równie dobrze.

Masz zupełną rację, co więcej- popularna praktyką jest też w wielu biurach tłumaczeń wykonywanie prac tłumaczeniowych przez osoby nie będące tłumaczem przysięgłym, a owi jedynie składają podpis na wykonanych dokumentach. Oczywiście tytuł ten w jakiś sposób docenia i podnosi rangę tłumacza, jednak można pracować również bez niego i radzić sobie równie dobrze.

olakubiec
07-27-2011, 21:43
Myślę, że kulturoznawstwo to doskonały kierunek dla tłumacza, szczególnie jeśli chodzi o tłumaczenie literatury, tekstów publicystycznych, filmów itp. Jeżeli chodzi o tłumaczenia przysięgłe, niezbędna jest także znajomość podstaw ekonomii i prawa.

Też tak uważam, jednak ważne jest też na co wykładowcy kierunków nielingwistycznych kładą nacisk w przygotowaniu swoich studentów. Na naszym kierunku zwracano uwagę na naukę języka, mimo, że nie była to filologia. Mieliśmy zajęcia z przekładu, różnego rodzaju tłumaczeń w ramach nauki ukraińskiego, także tłumaczenie tekstów prawniczych czy specjalistycznych i owszem, były osoby kończące te studia bez znajomości języka, jednak wiele po 5 latach posługiwało się nim biegle i obecnie zajmują się właśnie tłumaczeniami. Moim zdaniem wszystko zależy od chęci i motywacji.

eufrozyne
07-27-2011, 22:10
Ja na razie nie myślę, aby być tłumaczem przysięgłym, ale jak trochę posiedzę w zawodzie i stwierdzę, że chcę dalej się rozwijać to zapewne się zdecyduję. Na razie nie jest mi do niczego potrzebne, a papierek dla samego papierka mi niepotrzebny.

Alicja_D
07-27-2011, 22:21
A czy sa w Polsce kursy przygotowujace stricte do egzaminu na TP? mam na mysli cos krotszego niz studium, np kilkumiesieczny crash course dla tych, ktorzy maja juz pewne doswiadczenie? Pytam, bo jestem w drodze do DPSI (Diploma in Public Service Interpreting) Law option, i zastanawiam sie, czy by potem nie uzyc tej wiedzy do zdania egzaminu na TP, uzupelniwszy to wlasnie jakims kursem :)

kh27
07-27-2011, 22:24
Hmm, akurat stawki urzędowe dla tłumaczy są dość niskie, w szczególności za tłumaczenia ustne (w przypadku j.angielskiego jest to chyba 39 zł za godzinę :eek:)... Do tego wielu tłumaczy przysięgłych skarży się na to, że urzędy miesiącami zalegają z płatnościami za wykonane tłumaczenia :(

Zatem, na polskim rynku pracy dla tłumaczy, źle się dzieje. Ale to nic nowego, że pracodawca potrafi zalegać z wypłatą należności. Warto zauważyć, iż nie jest to jednak problem dotyczący wyłącznie zawodu tłumacza. Jeśli natomiast zdobycie uprawnień poszerzy zakres wykonywanych tłumaczeń, to uważam, że warto mimo wszystko.

Pzdr

kh27
07-27-2011, 22:26
Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego jakimi tłumaczeniami chcesz się zajmować. Ktoś może chcieć zostać tłumaczem konferencyjnym albo robić napisy do filmów i też przecież będzie uważany za kogoś kto "na poważnie" określił swoje plany zawodowe.
Jeśli kogoś interesują tłumaczenia prawnicze powinien rzeczywiście rozważyć zostanie TP, ale jeśli nie, to po co? ;)

Nie uważam, żeby zdobycie uprawnień ograniczało nas wyłącznie do tłumaczeń prawniczych. Wręcz przeciwnie, poszerza zakres wykonywanych tłumaczeń. Można tłumaczyć napisy do filmów będąc tłumaczem przysięgłym. Bez uprawnień natomiast nie mamy możliwości podjęcia się tłumaczeń np. prawniczych. Zgodzę się z tym, że nie każdy lubi wykonywać tłumaczenia prawnicze. Nadmienię również, że tłumacz bez uprawnień też wykonuje swój zawód jak najbardziej „na poważnie” (doczytałam się jak to mogło zabrzmieć! Sama nie mam jeszcze uprawnień, więc nie miałam na myśli krytyki takiej sytuacji). Ale dla mnie to jest jednak zaszufladkowanie siebie do wykonywania tylko tych tłumaczeń, np. które lubimy, do których mamy dostęp. A cóż to za wyzwanie zawodowe? Dobrze mieć pełen wachlarz możliwości i myślę, że uprawnienia TP są w stanie go udostępnić.
Co przemawia za NIE zdobywaniem uprawnień państwowych do wykonywania wybranego przez nas zawodu? Obowiązku nie ma, ale dlaczego nie?

Pzdr

eufrozyne
07-27-2011, 22:32
No właśnie nie ograniczajmy się ;) Ja jak już wspomniałam pójdę raczej w stronę tłumaczenia literatury i filmu, ale nigdy nie wiadomo czy mi sie nie trafi książka prawnicza, albo dziennik chirurga :D

katarzyna_cwynar
07-27-2011, 22:36
A to zależy już od tego co się chce tłumaczyć. Można nie chcieć prawniczych, ale np. jeśli tłumaczy się umowy handlowe, to prawie wszyscy zleceniodawcy wybiorą TP.

Niekoniecznie. Od roku pracuję w zawodzie i przetłumaczyłam już cały stos umów nie będąc TP :) Teksty z dziedziny prawa nie są zarezerwowane tylko i wyłącznie dla przysięgłych.

OlaO
07-27-2011, 22:53
Dla mnie zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego jest równoznaczne z określeniem „na poważnie” swoich planów zawodowych. Jest to awans zawodowy (łączy się z podwyżką i większym prestiżem w wykonywaniu wybranego przez nas zawodu oraz w gronie tłumaczy).


Jedni twierdzą, że to prestiż i lepiej płatna praca a ja spotkałam się też z odmiennymi opiniami. Moja wykładowczyni twierdziła, że stawki za tłumaczenia na policji czy w sądzie są niski no i bez względnie trzeba stawić się na każde wezwanie, poza tym tłumacz przysięgły ponosi odpowiedzialność majątkową w razie ewentualnej pomyłki w trakcie tłumaczenia np. jakiegoś przetargu, taka pomyłka o jedno zero może dużo kosztować jeśli firma przegra takowy przetarg. Także jak we wszystkim są dwie strony medalu.

Alicja_D
07-27-2011, 23:09
Jedni twierdzą, że to prestiż i lepiej płatna praca a ja spotkałam się też z odmiennymi opiniami. Moja wykładowczyni twierdziła, że stawki za tłumaczenia na policji czy w sądzie są niski no i bez względnie trzeba stawić się na każde wezwanie, poza tym tłumacz przysięgły ponosi odpowiedzialność majątkową w razie ewentualnej pomyłki w trakcie tłumaczenia np. jakiegoś przetargu, taka pomyłka o jedno zero może dużo kosztować jeśli firma przegra takowy przetarg. Także jak we wszystkim są dwie strony medalu.

A moja twierdzila ze jesli ma sie dobry powod to przymusu nie ma (zadzwonia do nastepnego na liscie), niskie stawki- no coz freelancing polega na przyjmowaniu roznych zlecen, a nie na pracy wylacznie dla organow panstwowych, a co do odpowiedzialnosci - pomylki zdarzyc sie moga, ja np jestem od tego ubezpieczona.

Natomiast ze zdanie egzaminu dodaje prestizu to sie zgodze - i slusznie - jakby to nie bylo niesprawiedliwe, ten papier jesst dowodem na to ze osiagnelismy doskonaly poziom umiejetnosci i wiedzy w zakresie tlumaczen pisemnych.

Hombre
07-28-2011, 00:05
Wydaje mi się, że za sam "papierek" to nie warto tyle dawać. Ale przecież tu nie o ten papierek chodzi, tylko o wiedzę, którą można tam zdobyć, która w przyszłości przyda się w zawodzie. Więc jeżeli o sam papierek chodzi, to tak, opłaca się wybrać tańszą opcję. Ale na dłuższą metę, warto zainwestować, bo z czasem na pewno się to zwróci.
Wiedza jest najważniejsza, ale "papierek" też jest istotny, gdyż stanowi jej udokumentowanie. Nawet jeśli ktoś szuka innej pracy poza zawodem tłumacza, pracodawca zawsze widzi i docenia wszechstronność i ambitność kandydata.
A co myślicie o idealnym wieku dla tłumacza przysięgłego? chodzi mi o lata doświadczeń. Przed trzydziestką to za wcześnie?
Myślę, że tłumacz przysięgły jest zawodem który wymaga nie tylko solidnej wiedzy teoretycznej oraz doświadczenia zawodowego, ale też pewnego "kapitału" wiedzy życiowej, doświadczenia którego się nabywa z wiekiem, odpowiedniego charakteru. Tłumacz przysięgły pełni bardzo ważne funkcje a zadania jakich się podejmuje są często wysokiej rangi. W tej pracy należy być cierpliwym i umieć podejmować właściwe decyzje poparte zdrowym rozsądkiem. Oczywiście doświadczenie życiowe jest nie zawsze proporcjonalne do naszego wieku, jednak osobiście uważam, że wiek 30 lat i więcej jest najodpowiedniejszy do tego zawodu. Ponadto po 30 roku życia, pracując wcześniej jako tłumacz, ma się już też wyrobioną pewną renomę i zdobytych klientów, co jest bardzo istotne jak zauważyła katarzyna_cwynar.
Oczywiście w żadnym wypadku nie przekreślam młodszych tłumaczy przysięgłych, myślę jednak, że mają oni trudniejsze zadanie.
Nam zawsze wpajali żeby zostawić teksty medyczne dla lekarzy jeśli nie chcemy nikogo zabić np. przez złe przetłumaczenie jakiejś diagnozy
Nie tylko teksty medyczne mają tutaj istotne znaczenie dla ochrony zdrowia i życia ludzkiego. Błędne przetłumaczenie składu jakiegoś produktu żywnościowego może skutkować narażeniem zdrowia a nawet życia osób cierpiących na alergie pokarmowe.
Myślę, że kulturoznawstwo to doskonały kierunek dla tłumacza, szczególnie jeśli chodzi o tłumaczenie literatury, tekstów publicystycznych, filmów itp.
Z tłumaczeniem filmowym jest ten problem, że bardzo niewielu ludzi się tym zajmuje i z tego powodu jest to praca którą bardzo ciężko dostać. Trzeba być bardzo dobrym oraz, powiedzmy wprost, mieć znajomości. Nie wiem dokładnie jak wygląda sprawa z tłumaczeniem książek.
Nie uważam, żeby zdobycie uprawnień ograniczało nas wyłącznie do tłumaczeń prawniczych. Wręcz przeciwnie, poszerza zakres wykonywanych tłumaczeń. Można tłumaczyć napisy do filmów będąc tłumaczem przysięgłym. Bez uprawnień natomiast nie mamy możliwości podjęcia się tłumaczeń np. prawniczych. Zgodzę się z tym, że nie każdy lubi wykonywać tłumaczenia prawnicze. Nadmienię również, że tłumacz bez uprawnień też wykonuje swój zawód jak najbardziej „na poważnie” (doczytałam się jak to mogło zabrzmieć! Sama nie mam jeszcze uprawnień, więc nie miałam na myśli krytyki takiej sytuacji). Ale dla mnie to jest jednak zaszufladkowanie siebie do wykonywania tylko tych tłumaczeń, np. które lubimy, do których mamy dostęp. A cóż to za wyzwanie zawodowe? Dobrze mieć pełen wachlarz możliwości i myślę, że uprawnienia TP są w stanie go udostępnić.
Nie do końca się zgodzę. Jest takie stare przysłowie: "Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Tłumacz powinien się specjalizować w jednej lub dwóch wybranych dziedzinach i na nich skupić swój rozwój. Nikt nie jest w stanie być specjalistą od wszystiego. Tak stwierdziła pani doktor z którą miałem ćwiczenia z tłumaczenia i ja się z tym zgadzam. ;)
I niech sobie ten pianista zostanie tłumaczem jeśli zna perfekcyjnie język! Osoba po innym kierunku ma coś czego brakuje filologom: wiedzę ze swojej dziedziny. Łatwiej lekarzowi po podyplomówce tłumaczyć tekst medyczny niż filologowi, bo rozumie o czym on jest. Bo język to nie wszystko, trzeba mieć też wiedzę specjalistyczną dlatego tłumacz, zwłaszcza przysięgły, musi dużo czytać i kształcić się nawet we własnym zakresie. Warto skończyć dodatkowe studia z innej dziedziny, ja żałuję, że nie poszłam jeszcze np. na prawo lub ekonomię. Pożądane są też kierunki medyczne i ścisłe.
Podjęcie drugiego kierunku poza anglistyką jest bardzo rozsądnym krokiem jeśli ktoś chce być tłumaczem w przyszłości. Ja po skończeniu studiów pierwszego stopnia z anglistyki poszedłem na dietetykę. Obecnie jestem po drugim roku studiów, dały mi one okazję poznania terminologii głównie z zakresu chemii organicznej co może być atutem przy tłumaczeniu tekstów, szczególnie dotyczących żywności i zywienia. :)

eufrozyne
07-28-2011, 08:51
Właśnie a czy taki tłumacz przysięgły powinien znać dobrze łacinę? no bo jeśli trafia mu się dużo tekstów medycznych czy prawniczych czy nawet z dziedziny biologii to takie łacińskie sformułowania mogą się trafić. I czy lepiej wiedzieć dokładnie co tam jest napisane czy "olać" brzydko mówiąc i zająć się tłumaczeniem swojego języka?

Hombre
07-28-2011, 09:36
Właśnie a czy taki tłumacz przysięgły powinien znać dobrze łacinę? no bo jeśli trafia mu się dużo tekstów medycznych czy prawniczych czy nawet z dziedziny biologii to takie łacińskie sformułowania mogą się trafić. I czy lepiej wiedzieć dokładnie co tam jest napisane czy "olać" brzydko mówiąc i zająć się tłumaczeniem swojego języka?
Łacina jest językiem uniwersalnym, jeśli w tekście występują nazwy łacińskie dotyczące np. anatomii lub botaniki, to ich się nie tłumaczy. Inna sprawa jak cały tekst jest w języku łacińskim. Zazwyczaj w tekście koło nazwy łacińskiej zapisuje się jej odpowiednik w danym języku i ta już musi zostać przetłumaczona.
Tłumacz oczywiście powinien przy tym wiedzieć co one oznaczają aby zrozumieć kontekst, chociaż w dobie internetu i szerokiego dostępu do informacji myślę, że nie jest to problemem.

katarzyna_cwynar
07-28-2011, 09:44
Oczywiście doświadczenie życiowe jest nie zawsze proporcjonalne do naszego wieku, jednak osobiście uważam, że wiek 30 lat i więcej jest najodpowiedniejszy do tego zawodu. Ponadto po 30 roku życia, pracując wcześniej jako tłumacz, ma się już też wyrobioną pewną renomę i zdobytych klientów, co jest bardzo istotne jak zauważyła katarzyna_cwynar.
Oczywiście w żadnym wypadku nie przekreślam młodszych tłumaczy przysięgłych, myślę jednak, że mają oni trudniejsze zadanie.

Otóż to, patrząc na cenę egzaminu (800 zł) i poziom zdawalności, który jest określany na poziomie 20% wydaje mi się, że naprawdę lepiej poczekać.

Poniżej wklejam link to bloga poświęconego tłumaczeniom prawniczym i sądowym skierowanego do kandydatów na tłumaczy przysięgłych. Naprawdę warto go śledzić.

http://www.tlumaczeniaprawnicze.com.pl/category/dla-kandydatow-na-tlumacza-przysieglego/ :)

ebuczynska
07-28-2011, 10:52
Łacina jest językiem uniwersalnym, jeśli w tekście występują nazwy łacińskie dotyczące np. anatomii lub botaniki, to ich się nie tłumaczy. Inna sprawa jak cały tekst jest w języku łacińskim. Zazwyczaj w tekście koło nazwy łacińskiej zapisuje się jej odpowiednik w danym języku i ta już musi zostać przetłumaczona.
Tłumacz oczywiście powinien przy tym wiedzieć co one oznaczają aby zrozumieć kontekst, chociaż w dobie internetu i szerokiego dostępu do informacji myślę, że nie jest to problemem.

Jeżeli cały tekst jest w języku łacińskim to zajmuje się tym tłumacz języka łacińskiego, i nie potrzebny mu jest odpowiednik w innym języku. Natomiast jeżeli w tekście np. w języku angielskim występują wyrażenia lub zwroty łacińskie, to również jestem zdania, że należy je pozostawić w oryginale.

MadziaDM
07-28-2011, 11:19
Właśnie a czy taki tłumacz przysięgły powinien znać dobrze łacinę? no bo jeśli trafia mu się dużo tekstów medycznych czy prawniczych czy nawet z dziedziny biologii to takie łacińskie sformułowania mogą się trafić. I czy lepiej wiedzieć dokładnie co tam jest napisane czy "olać" brzydko mówiąc i zająć się tłumaczeniem swojego języka?

O ile mi wiadomo, tłumacz przysięgły nie ma prawa tłumaczyć wyrażeń łacińskich, tylko tekst w języku, w zakresie którego ma on uprawnienia.

OlaO
07-28-2011, 13:03
Nie do końca się zgodzę. Jest takie stare przysłowie: "Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Tłumacz powinien się specjalizować w jednej lub dwóch wybranych dziedzinach i na nich skupić swój rozwój. Nikt nie jest w stanie być specjalistą od wszystiego. Tak stwierdziła pani doktor z którą miałem ćwiczenia z tłumaczenia i ja się z tym zgadzam.

Zgadzam się z Hombre. Każdy kto chce być profesjonalnym tłumaczem powinien skupić się na wybranej dziedzinie i w niej się rozwijać. Podjęcie dodatkowego kierunku jest oczywiście dobrym pomysłem, ale można też samemu poznawać różne teksty z zakresu właśnie danej dziedziny, dużo czytać w obcym i w ojczystym języku. Wszystko też zależy o jakiej dziedzinie mówimy, bo w zależności czy będą to teksty prawniczy czy instrukcje obsługi - idąc już w bardziej konkretne przykłady, to podejście będzie inne.

martina_o
07-28-2011, 13:14
Zastanawiam się o czym świadczy ta niska zdawalność egzaminów na TP? Czy osoby, które bez tych uprawnień zajmują się tłumaczeniami są do tego wystarczająco dobrze przygotowani?

OlaO
07-28-2011, 13:38
Myślę, że tłumacz przysięgły jest zawodem który wymaga nie tylko solidnej wiedzy teoretycznej oraz doświadczenia zawodowego, ale też pewnego "kapitału" wiedzy życiowej, doświadczenia którego się nabywa z wiekiem, odpowiedniego charakteru. Tłumacz przysięgły pełni bardzo ważne funkcje a zadania jakich się podejmuje są często wysokiej rangi. W tej pracy należy być cierpliwym i umieć podejmować właściwe decyzje poparte zdrowym rozsądkiem. Oczywiście doświadczenie życiowe jest nie zawsze proporcjonalne do naszego wieku, jednak osobiście uważam, że wiek 30 lat i więcej jest najodpowiedniejszy do tego zawodu. Ponadto po 30 roku życia, pracując wcześniej jako tłumacz, ma się już też wyrobioną pewną renomę i zdobytych klientów, co jest bardzo istotne jak zauważyła katarzyna_cwynar.
Oczywiście w żadnym wypadku nie przekreślam młodszych tłumaczy przysięgłych, myślę jednak, że mają oni trudniejsze zadanie.

Zgadzam się, że łatwiej jest zdać egzamin na tłumacza przysięgłego mając już bagaż doświadczeń związanych z tłumaczeniem. Lata praktyki w zawodzie na pewno przybliżają i ułatwiają osiągnięcie tego wymarzonego celu. Co więcej, sam kontakt i praktyka na danym słownictwie, które jest typowe dla prawniczych, sądowych czy urzędowych tekstów wymaganych na tym egzaminie, umożliwia po latach pracy na takich tekstach, tłumaczenie automatyczne danych zwrotów a nie, jak w przypadku młodego i niedoświadczonego tłumacza, nerwowe szukanie w pamięci danych sentencji, których próbował się wyuczyć.

OlaO
07-28-2011, 13:44
Zastanawiam się o czym świadczy ta niska zdawalność egzaminów na TP? Czy osoby, które bez tych uprawnień zajmują się tłumaczeniami są do tego wystarczająco dobrze przygotowani?

Mi się wydaje, że ta niska zdawalność to wynik zbyt szybkiego właśnie podejmowania się takiego egzaminu. Osoby bez doświadczenia, zaraz po studiach mają bardzo trudne zadanie, ale oczywiście nie niemożliwe. Te 80% to raczej osoby bez praktyki, które być może zbyt szybko podejmują się takiego wyzwania.

olakubiec
07-28-2011, 14:42
Zgodzę się z OląD, mimo wszystko, aby otrzymać tytuł tłumacza, trzeba solidnie się przygotować, co więcej- niski stopień zdawalności ma tez na celu wyselekcjonowanie najlepszych z dużego grona tłumaczy. Doświadczenie na pewno jest bardzo pomocne- podobnie jak np certyfikatów językowych- im więcej ćwiczy się pracę nad konkretnym rodzajem tekstu," przerabia" podobnie sformułowane zadania, tym szybciej opanowuje się pewne zagadnienia i spędza mniej czasu nad rzeczami mniej ważnymi

KasiaPaszkiel
07-28-2011, 15:43
Zgadzamy się wszyscy, że najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do egzaminu i samego wykonywania zawodu TP. Podyplomowe Studia Kształcenia Tłumaczy trwają zazwyczaj dwa semestry a koszt jednego semestru to 3700 złotych (dane ze strony UW). Wydaje mi się, że to bardzo duża kwota, ponieważ te dwa semestry i tak nie gwarantują odpowiedniego przygotowania (takiego na 100%). Należy dodać jeszcze dodatkowe koszty, np. książki, konsultacje, inne materiały. Po zsumowaniu otrzymamy dużą kwotę. Poza tym obowiązuje egzamin wstępny pisemny a w podaniu o przyjęcie na studium trzeba wykazać się doświadczeniem zawodowym, czyli trzeba już wcześniej jakieś praktyki odbyć. Dodam jeszcze ogrom czasu, który trzeba poświęcić na doskonalenie umiejętności. Zastanawiam się czy może jednak lepiej zostać tłumaczem zwykłym.

kh27
07-28-2011, 18:02
Uprawnienia TP dają nam możliwości dostępu do wszelkiego rodzaju tłumaczeń. Nie twierdzę, że TP powinien specjalizować się we wszystkim. Inaczej, nie wierzę, że w ogóle jest to możliwe. Im bardziej jednak jesteśmy wszechstronni, tym lepszymi jesteśmy pracownikami – nie tylko TP.

Swoją drogą, początkujący tłumacz, który dąży do tego, aby zdobyć jak najwięcej doświadczenia (co jest bardzo, bardzo ważne!), ograniczając się do jednej specjalizacji, mógłby spędzić wiele czasu w oczekiwaniu na teksty, których tłumaczenia by się podjął.

Także ja stawiam na rozwój. Studia podyplomowe, dwa kierunki studiów, ale na równi ważne jest zdobycie solidnego (najlepiej kilkuletniego) doświadczenia, zanim zdecydujemy czy rozpoczynać „karierę” TP. :)

Pzdr

ebuczynska
07-28-2011, 18:13
Zgadzamy się wszyscy, że najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do egzaminu i samego wykonywania zawodu TP. Podyplomowe Studia Kształcenia Tłumaczy trwają zazwyczaj dwa semestry a koszt jednego semestru to 3700 złotych (dane ze strony UW). Wydaje mi się, że to bardzo duża kwota, ponieważ te dwa semestry i tak nie gwarantują odpowiedniego przygotowania (takiego na 100%). Należy dodać jeszcze dodatkowe koszty, np. książki, konsultacje, inne materiały. Po zsumowaniu otrzymamy dużą kwotę. Poza tym obowiązuje egzamin wstępny pisemny a w podaniu o przyjęcie na studium trzeba wykazać się doświadczeniem zawodowym, czyli trzeba już wcześniej jakieś praktyki odbyć. Dodam jeszcze ogrom czasu, który trzeba poświęcić na doskonalenie umiejętności. Zastanawiam się czy może jednak lepiej zostać tłumaczem zwykłym.

No tak, koszty są dość spore. A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze opłata za sam egzamin na TP. Ale wydaje mi się, że warto zainwestować, bo w przyszłości, z uprawnieniami tłumacza przysięgłego, to się na pewno zwróci.

olakubiec
07-28-2011, 18:34
Uprawnienia TP dają nam możliwości dostępu do wszelkiego rodzaju tłumaczeń. Nie twierdzę, że TP powinien specjalizować się we wszystkim. Inaczej, nie wierzę, że w ogóle jest to możliwe. Im bardziej jednak jesteśmy wszechstronni, tym lepszymi jesteśmy pracownikami – nie tylko TP.

Swoją drogą, początkujący tłumacz, który dąży do tego, aby zdobyć jak najwięcej doświadczenia (co jest bardzo, bardzo ważne!), ograniczając się do jednej specjalizacji, mógłby spędzić wiele czasu w oczekiwaniu na teksty, których tłumaczenia by się podjął.

Także ja stawiam na rozwój. Studia podyplomowe, dwa kierunki studiów, ale na równi ważne jest zdobycie solidnego (najlepiej kilkuletniego) doświadczenia, zanim zdecydujemy czy rozpoczynać „karierę” TP. :)

Pzdr

Myślę, że zwróciłaś uwagę na słuszną sprawę - wiele osób skupia się za bardzo na nauce, poznawaniu teorii, jednak ważne jest, by znaleźć owy złoty środek- umiejętnie dzielić czas między kształcenie, a praktykę, która czasem okazuje się o wiele ważniejsza. Nikogo nie przyjmą do żadnej pracy na piękne oczy :rolleyes:

Viima
07-28-2011, 21:27
Zgadzamy się wszyscy, że najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do egzaminu i samego wykonywania zawodu TP. Podyplomowe Studia Kształcenia Tłumaczy trwają zazwyczaj dwa semestry a koszt jednego semestru to 3700 złotych (dane ze strony UW). Wydaje mi się, że to bardzo duża kwota, ponieważ te dwa semestry i tak nie gwarantują odpowiedniego przygotowania (takiego na 100%). Należy dodać jeszcze dodatkowe koszty, np. książki, konsultacje, inne materiały. Po zsumowaniu otrzymamy dużą kwotę. Poza tym obowiązuje egzamin wstępny pisemny a w podaniu o przyjęcie na studium trzeba wykazać się doświadczeniem zawodowym, czyli trzeba już wcześniej jakieś praktyki odbyć. Dodam jeszcze ogrom czasu, który trzeba poświęcić na doskonalenie umiejętności. Zastanawiam się czy może jednak lepiej zostać tłumaczem zwykłym.

Moim zdaniem jednak warto zainwestować we własną karierę. Fakt, sumka, jaką trzeba wyłożyć aby zostać tłumaczem przysięgłym, jest całkiem spora, jednak po jakimś czasie się zwróci. Te pieniądze, które wyda się na kursy przygotowawcze dla tłumaczy nie są przecież wyrzucone w błoto - czegoś przecież człowiek się tam uczy... A że te kursy nie przygotowują w stu procentach? Pewnie, że nie przygotowują, trzeba też włożyć w przygotowanie dużo pracy samemu. Samo uczęszczanie na zajęcia i odrabianie prac domowych chyba z nikogo nie zrobi eksperta. :)
Nie jestem w stu procentach pewna, jak potoczy się moja kariera tłumaczeniowa, ale jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, będę starała się o uprawnienia TP. Co prawda moim marzeniem jest tłumaczenie literatury, ale sądzę, że z wykonywania wyłącznie takich tłumaczeń zwyczajnie nie wyżyję. ;)

KasiaPaszkiel
07-28-2011, 22:17
Faktycznie może być trudno wyżyć ze specjalizowania się w jednej konkretnej dziedzinie np. w literaturze. I co wtedy? Lepiej wybrać kilka specjalizacji czy dodatkowo pracować w szkole? Czy ukierunkować się tylko na studium dla TP?

Ja również myślałam o podjęciu studiów o specjalizacji tłumaczeniowej, ponieważ moja specjalizacja nauczycielska nie do końca mi odpowiada. Jestem ciekawa czy na studiach podyplomowych więcej czasu poświęca się na praktykę niż na bardziej teoretyczne zagadnienia. Myślę, że solidne doświadczenie jest kluczem do sukcesu, które trzeba zdobywać przez długie lata i nie da się tego przeskoczyć.

Alicja_D
07-28-2011, 22:21
Także ja stawiam na rozwój. Studia podyplomowe, dwa kierunki studiów, ale na równi ważne jest zdobycie solidnego (najlepiej kilkuletniego) doświadczenia, zanim zdecydujemy czy rozpoczynać „karierę” TP. :)

Pzdr

Na litosc boska, jakbym dopiero zaczynala sie uczyc, slyszac cos takiego kompletnie bym sie zalamala! Nie przesadzajmy z tym obsesyjnym ksztalceniem, ja mysle ze trzeba tym zyc, tym sie interesowac! studiowac jedno i juz na studiach najlepiej czytac journale, szukac informacji w temacie, zalapac sie gdzies na praktyki, przerabiac te teksty, porownywac...z pasja sie tym zajac. Ja np podpisujac umowe najmu mieszkania z ciekawosci sprawdzalam jak to by wygladalo po angielsku...Jesli ktos nie ma tej pasji i dociekliwosci to zadne studia podyplomowe czy jakiekolwiek go do niczego nie przygotuja.

Myślę, że solidne doświadczenie jest kluczem do sukcesu, które trzeba zdobywać przez długie lata i nie da się tego przeskoczyć.

Zgadzam sie! nie wszystko naraz..

Kasia ja zaczelam od studiow nauczycielskich, i to byl wspanialy pomysl! Sa moja wspaniala baza. Raz, ze tlumacze dla szkol tu w Anglii i znajomosc slownictwa z zakresu edukacji/psychologii/pedagogiki jest nieoceniona, dwa, jak mam mniej zlecen, pracuje w szkole jako nauczyciel zastepczy.

Karo
07-28-2011, 22:32
Zgadzamy się wszyscy, że najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do egzaminu i samego wykonywania zawodu TP. Podyplomowe Studia Kształcenia Tłumaczy trwają zazwyczaj dwa semestry a koszt jednego semestru to 3700 złotych (dane ze strony UW). Wydaje mi się, że to bardzo duża kwota, ponieważ te dwa semestry i tak nie gwarantują odpowiedniego przygotowania (takiego na 100%). Należy dodać jeszcze dodatkowe koszty, np. książki, konsultacje, inne materiały. Po zsumowaniu otrzymamy dużą kwotę. Poza tym obowiązuje egzamin wstępny pisemny a w podaniu o przyjęcie na studium trzeba wykazać się doświadczeniem zawodowym, czyli trzeba już wcześniej jakieś praktyki odbyć. Dodam jeszcze ogrom czasu, który trzeba poświęcić na doskonalenie umiejętności. Zastanawiam się czy może jednak lepiej zostać tłumaczem zwykłym.

Myślę, że każda specjalizacja wymaga nakładów finansowych, czasu i zaangażowania. Ważne, żeby być dobrym tłumaczem. Mnie przeraża trochę sam egzamin. Myślę, że nawet dobrzy tłumacze mogą go oblać i jest bardziej kwestia szczęścia, albo punktu nad kreską niż wiedzy i umiejętności. Dopóki nie zmienią się zasady zdawania nie zamierzam psuć sobie nerwów. Chociaż dodam jeszcze, że mam takie podejście, bo nie zależy mi aż tak bardzo na zostaniu TP. Jeśli ktoś bardzo bardzo chce, to na pewno podejmie wyzwanie i prędzej czy później zda egzamin. I kaskę faktycznie będzie miał potem lepszą.

KasiaPaszkiel
07-28-2011, 22:34
Nie zgadzam się, że przesadzamy z dyskusją na temat kształcenia. Tylko podkreślamy, że trzeba zwrócić uwagę na odpowiedni kurs. Ja czytając te wpisy, wyciągnęłabym odwrotny wniosek niż kierunek ku załamaniu się. Jestem uprzedzona, że w wieku dwudziestu kilku lat nie dam rady uzyskać tytułu TP i nie ma sensu starać się na siłę.

Całkowicie zgadzam się, że studia podjęte z pasji są łatwiejsze i wręcz wymagają mniej spinania się do każdego egzaminu i ta sama zasada sprawdza się w pracy. Jakie tematyczne journale polecasz Alicja_D?

Viima
07-28-2011, 22:50
Na litosc boska, jakbym dopiero zaczynala sie uczyc, slyszac cos takiego kompletnie bym sie zalamala! Nie przesadzajmy z tym obsesyjnym ksztalceniem, ja mysle ze trzeba tym zyc, tym sie interesowac! studiowac jedno i juz na studiach najlepiej czytac journale, szukac informacji w temacie, zalapac sie gdzies na praktyki, przerabiac te teksty, porownywac...z pasja sie tym zajac. Ja np podpisujac umowe najmu mieszkania z ciekawosci sprawdzalam jak to by wygladalo po angielsku...Jesli ktos nie ma tej pasji i dociekliwosci to zadne studia podyplomowe czy jakiekolwiek go do niczego nie przygotuja.


Święta prawda. Ale zwróć też uwagę na to, że i osobom z największą pasją przyda się papierek ukończenia studiów/kursu dla tłumaczy. Nie mówię, że trzeba spędzić kilkanaście lat na uniwerku - po prostu niektórym może to dać więcej możliwości lub zwyczajnie zmobilizować do dalszego działania. :)
Podsumowując, zestaw wykształcenie + pasja sprawdza się najlepiej, jedno z nich może zadziałać, ale nie sądzę, że na dłuższą metę. ;)

Pani J.
07-28-2011, 23:04
Co prawda, to prawda - "papierków" nigdy za wiele, jednak uważam, że dzisiejszy rynek zorientowany jest bardziej na doświadczenie zawodowe niż wykształcenie. Tak więc zgodzę się ze wcześniejszym stwierdzeniem aby praktykę zacząć już na studiach. Na pewno ułatwia start na płaszczyźnie zawodowej.

Alicja_D
07-28-2011, 23:10
Kasia NIe twierdze ze nie nalezy sie ksztalcic, ale wyglada to tak jakby w dzisiejszych czasach wszyscy stawiali wylacznie na studia w sensie, dwa kierunki, podyplomowka...a gdzie czas na praktyke? Ja zaczelam pracowac juz na studiach, bo wydawalo mi sie, ze bede miala pelny obraz tego, czym chce sie zajmowac. I jeden kierunek w zupelnosci wystarczy! Odrobina samozaparcia i determinacji i mozna samemu zglebiac slownictwo w dowolnej kategorii. Poza tym, nie da rady wiedziec wszystkiego! Kiedy podczas tlumaczen mam watpliwosci a nie znam specjalisty z danej dziedziny, z ktorym moge cos skonsultowac, dzwonie do specjalisty, ktorego nie znam. Ladnie sie przedstawiam i prosze o konsultacje. Jeszcze nikt nie rzucil sluchawka:)

A co do journali, niestety nie czytam zadnych Polskich, chociaz przegladalam TEPIS. Tutaj mam ITI Bulletin, ktory niestety nie jest za darmo, ale jesli ktos sie tymi sprawami interesuje i chce byc na biezaco,moim zdaniem warto. Czytam tez BMJ - British Medical Journal z racji tutejszych wymagan rynkowych, chodz nie sadze zeby sie przydal do egzaminu na TP ;) jest jeszcze http://translationjournal.net i raz na jakis czas cos interesujacego mozna przeczytac. Nie sa to rzeczy stricte prawnicze, ale jestem pewna ze i takie mozna znalezc.:)

Alicja_D
07-28-2011, 23:13
Święta prawda. Ale zwróć też uwagę na to, że i osobom z największą pasją przyda się papierek ukończenia studiów/kursu dla tłumaczy. Nie mówię, że trzeba spędzić kilkanaście lat na uniwerku - po prostu niektórym może to dać więcej możliwości lub zwyczajnie zmobilizować do dalszego działania. :)
Podsumowując, zestaw wykształcenie + pasja sprawdza się najlepiej, jedno z nich może zadziałać, ale nie sądzę, że na dłuższą metę. ;)

Zgadzam sie wzupelnosci! :D twierdze tylko, ze nie powinnismy zapedzac sie w konczenie stu kierunkow na raz ! sama mam dwa ale jeden po drugim i przeplatane praca :)

kh27
07-28-2011, 23:55
Nie zgodzę się z tym, że dwa kierunki studiów to za wiele. Na przykład, filologia + prawo = dobra baza do egzaminu na TP. Zdobywanie doświadczenia, jak napisałam wcześniej, uważam za równie ważne. Myślę, że nie trzeba nawet wspominać o tym, że warto odbyć praktyki czy podjąć pracę (choćby dorywczą) w trakcie nauki. Rozejrzyjmy się, wszędzie wokoło pracujący studenci, nierzadko studiujący właśnie dwa kierunki (na raz lub jeden po drugim- wedle życzenia i możliwości). Nie twierdzę, że taka droga jest najlepsza dla wszystkich. Ja uważam ją za jedną z lepszych w naszym kraju. Stanowczo twierdzę, że otwiera więcej drzwi, za którymi stoją potencjalni pracodawcy. Ponadto, kształcenie (czy obsesyjne, kwestia opinii- każdy może mieć swoją) nie koliduje z pasją!

Pzdr

Hombre
07-29-2011, 00:40
Co prawda, to prawda - "papierków" nigdy za wiele
Nie twierdzę, że taka droga jest najlepsza dla wszystkich. Ja uważam ją za jedną z lepszych w naszym kraju. Stanowczo twierdzę, że otwiera więcej drzwi, za którymi stoją potencjalni pracodawcy.

Warto pamiętać, że pracy nie zapewnia skończenie nawet 5 kierunków, na które zwyczajnie nie ma popytu, chyba że ktoś jest wybitnie zdolny. Kierunki typu: filozofia, socjologia, kulturoznawstwo, zarządzanie może i są ciekawe, ale na dzień dzisiejszy dają słaby start na rynku pracy. Co nie zmienia faktu, że osoba zaradna i zdolna zawsze sobie poradzi, nawet bez studiów.

Pamiętajmy, że nie tylko studiując drugi kierunek można poznać specjalistyczne słownictwo z różnych dziedzin. Nie trzeba pracować jako nauczyciel lub wykładowca w drodze do TP, zawsze można podjąć pracę w jakiejkolwiek firmie poznając i ucząc się nowych rzeczy. Taka wiedza zdobyta w praktyce z pewnością zaowocuje w pracy przy tłumaczeniu.

Warto także otworzyć się na inne możliwości kariery, nie tylko bycie tłumaczem. Bardzo ważne jest w życiu mieć aspiracje, marzenia i dążyć do ich realizacji, ale uważam, że zawsze warto mieć także "plan B". ;)

martina_o
07-29-2011, 12:52
Zgadzam się z osobami, które twierdzą, że jeśli wykonujemy zawód tłumacza z pasją to osiągniemy sukces. Im więcej w nas zaangażowania w pracę, dociekliwości, własnej inicjatywy tym lepsze efekty osiągniemy. Wszelkie kursy są tylko tymczasowym, ale niezbędnym wsparciem.

KasiaPaszkiel
07-29-2011, 14:03
Kasia NIe twierdze ze nie nalezy sie ksztalcic, ale wyglada to tak jakby w dzisiejszych czasach wszyscy stawiali wylacznie na studia w sensie, dwa kierunki, podyplomowka...a gdzie czas na praktyke? Ja zaczelam pracowac juz na studiach, bo wydawalo mi sie, ze bede miala pelny obraz tego, czym chce sie zajmowac. I jeden kierunek w zupelnosci wystarczy! Odrobina samozaparcia i determinacji i mozna samemu zglebiac slownictwo w dowolnej kategorii. Poza tym, nie da rady wiedziec wszystkiego! Kiedy podczas tlumaczen mam watpliwosci a nie znam specjalisty z danej dziedziny, z ktorym moge cos skonsultowac, dzwonie do specjalisty, ktorego nie znam. Ladnie sie przedstawiam i prosze o konsultacje. Jeszcze nikt nie rzucil sluchawka:)

A co do journali, niestety nie czytam zadnych Polskich, chociaz przegladalam TEPIS. Tutaj mam ITI Bulletin, ktory niestety nie jest za darmo, ale jesli ktos sie tymi sprawami interesuje i chce byc na biezaco,moim zdaniem warto. Czytam tez BMJ - British Medical Journal z racji tutejszych wymagan rynkowych, chodz nie sadze zeby sie przydal do egzaminu na TP ;) jest jeszcze http://translationjournal.net i raz na jakis czas cos interesujacego mozna przeczytac. Nie sa to rzeczy stricte prawnicze, ale jestem pewna ze i takie mozna znalezc.:)

W trakcie studiów I stopnia wydawało mi się, że najlepszą opcją będzie postawić na studia podyplomowe w zakresie tłumaczeń. Jednak po licencjacie miałam bardzo małe doświadczenie i podejrzewam, że byłoby mi bardzo ciężko na tej podyplomówce. Dlatego również zdecydowałam się na pracę zaraz po ukończeniu trzeciego roku studiów. Muszę przyznać, że żaden kurs nie da tego co stawianie czoła rzeczywistym sytuacjom w pracy. To jest prawdziwa szkoła kiedy jako pracownik trzeba wykazać się swoją wiedzą w praktyce. Potwierdzam, że w praktyce uczymy się najwięcej i to jest najlepsza opcja do wyboru.

Dziękuję za wiadomość o journalach, o które pytałam. A co myślicie o Stowarzyszeniach Tłumaczy? np. TEPIS lub Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich? Jakie są kryteria zapisu i korzyści wynikające z członkostwa? Czy zapisać mogą się tylko doświadczeni tłumacze czy również początkujący?

ebuczynska
07-29-2011, 18:45
W trakcie studiów I stopnia wydawało mi się, że najlepszą opcją będzie postawić na studia podyplomowe w zakresie tłumaczeń. Jednak po licencjacie miałam bardzo małe doświadczenie i podejrzewam, że byłoby mi bardzo ciężko na tej podyplomówce. Dlatego również zdecydowałam się na pracę zaraz po ukończeniu trzeciego roku studiów. Muszę przyznać, że żaden kurs nie da tego co stawianie czoła rzeczywistym sytuacjom w pracy. To jest prawdziwa szkoła kiedy jako pracownik trzeba wykazać się swoją wiedzą w praktyce. Potwierdzam, że w praktyce uczymy się najwięcej i to jest najlepsza opcja do wyboru.

Dziękuję za wiadomość o journalach, o które pytałam. A co myślicie o Stowarzyszeniach Tłumaczy? np. TEPIS lub Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich? Jakie są kryteria zapisu i korzyści wynikające z członkostwa? Czy zapisać mogą się tylko doświadczeni tłumacze czy również początkujący?


Mówicie, że najlepiej jest zdobyć doświadczenie. Ale jak to zrobić, skoro zaraz po studiach, bez jakiegokolwiek doświadczenia ciężko jest załapać jakąś dobrą pracę. Piszesz, że dostałaś pracę zaraz po studiach, czy to była praca w biurze tłumaczeń? Na jakich warunkach zostałaś tam przyjęta? Ciężko Ci było podołać nowym obowiązkom po licencjacie? Pytam, bo wiem, że z wiedzą wyniesioną ze studiów licencjackich byłoby mi ciężko odnaleźć się w takim biurze.

Viima
07-29-2011, 20:21
Mówicie, że najlepiej jest zdobyć doświadczenie. Ale jak to zrobić, skoro zaraz po studiach, bez jakiegokolwiek doświadczenia ciężko jest załapać jakąś dobrą pracę. Piszesz, że dostałaś pracę zaraz po studiach, czy to była praca w biurze tłumaczeń? Na jakich warunkach zostałaś tam przyjęta? Ciężko Ci było podołać nowym obowiązkom po licencjacie? Pytam, bo wiem, że z wiedzą wyniesioną ze studiów licencjackich byłoby mi ciężko odnaleźć się w takim biurze.


W większości przypadków ciężko jest dostać dobrą pracę od razu po studiach (lub w trakcie). Trzeba zaczynać niemal od zera - od posad nisko opłacanych. ;) Dlatego sądzę, że doświadczenie najlepiej zdobywać już w trakcie studiów (co też staram się robić :)), odbywając praktyki, można też załapać się na jakiś wolontariat. Łatwiej znaleźć pracę, gdy ma się co wpisać w rubrykę "Doświadczenie zawodowe" w swoim CV. ;)
Oczywiście nie twierdzę, że komuś nie może trafić się jakaś perełka, wymarzona praca tuż po odebraniu dyplomu. Kwestia szczęścia... :P

Ach, no i oczywiście nie warto oczekiwać zbyt wiele. Można się rozczarować (zwłaszcza, gdy ktoś ma zbyt wygórowane ambicje). ;)

katarzyna_cwynar
07-29-2011, 20:45
Mówicie, że najlepiej jest zdobyć doświadczenie. Ale jak to zrobić, skoro zaraz po studiach, bez jakiegokolwiek doświadczenia ciężko jest załapać jakąś dobrą pracę. Piszesz, że dostałaś pracę zaraz po studiach, czy to była praca w biurze tłumaczeń? Na jakich warunkach zostałaś tam przyjęta? Ciężko Ci było podołać nowym obowiązkom po licencjacie? Pytam, bo wiem, że z wiedzą wyniesioną ze studiów licencjackich byłoby mi ciężko odnaleźć się w takim biurze.

Spamować, spamować i jeszcze raz spamować :) A konkretniej wysyłać swoje zgłoszenia wszędzie gdzie tylko się da i czekać na otrzymanie próbek, które pozwolą biurom ocenić umiejętności tłumacza. Często jest tak, że biura nie odpowiadają na zgłoszenia ale wpisują tłumaczy do bazy. Raz miałam tak, że biuro wysłało mi zlecenie po bodajże roku :D

Alicja_D
07-29-2011, 22:45
ja zaczelam na kierunku nauczycielskim i pracowalam w szkole jezykowej. Wszyscy znajomi polscy i nie polscy wiedzieli ze tlumacze i ucze, wiec jak bylo cos do zrobienia, zawsze do mnie dzwonili albo polecali znajomym. Do szkoly czasem ktos przychodzil z pytaniem, czy mozna cos prztlumaczyc i wtedy tez mi sie trafialo. Na magisterce juz mialam reguarne prosby o pomoc w tlumaczeniach/edycji/korekcie, a teraz mam nawet od niektorych klientow referencje :) Po prostu trzeba sie upewnic ze wiele osob wie, czym sie zajmujemy, co umiemy. Wpisac sobie zawod/zainteresowania na facebooku, dolaczyc do grup/stowarzyszen do ktorych sie da, spread the word!! i w koncu sie oplaci :) Oczywiscie na poczatku robilam tlumaczenia bezplatnie w ramach przyslugi, potem za cos w zamian, potem za niewielkie pieniadze, a dopiero pod koniec studiow trafila mi sie grubsza oferta. Tak to wyglada. a studia ukonczylam juz z pewna praktyka.

EDIT: zawsze myslalam ze super sprawa jest branie udzialu w konkursach translatorskich!! to jest cos. Ale jakos nigdy nie wzielam.

martina_o
07-30-2011, 19:00
Zgadzam się, najlepiej jest zacząć zbierać doświadczenie już podczas studiów. Wymagania rynku są dosyć surowe i ktoś po studiach bez praktyki ma raczej nikłe szanse, aby zaczepić się jako tłumacz. Poza tym wczesne praktyki mogą pomóc nam określić w jakich tłumaczeniach "czujemy" się najlepiej. Pamiętajmy, że oprócz tłumaczeń pisemnych są też ustne. Czy ktoś z Was miał do czynienia z tłumaczeniem symultanicznym?

Iza
07-30-2011, 19:28
A ja słyszałam, że w tym przypadku ważny jest papierek tzn. świadectwo o ukończeniu takich dodatkowych studiów, ponieważ uprawnia ono do przystąpienia do egzaminu państwowego na tłumacza przysięgłego. Wydaje mi się, że warto podjąć studia podyplomowe w zakresie tłumaczeń mimo, że oplata za nie jest dość wysoka. Słyszałam, że najlepsze są na UAM w Poznaniu i Uniwersytecie Warszawskim.

Z tego, co wiem, ostatnio zmienił się przepis dotyczący konieczności ukończenia podyplomówki z translacji. Teraz, aby przystąpić do egzaminu na tłumacza przysięgłego wystarczy mieć ukończone studia filologiczne.

Iza
07-30-2011, 19:31
I należy się przygotować na to, że egzamin jest do zdania za którymś tam podejściem. Jest bardzo trudny, wymaga szerokiej wiedzy językowej i przede wszystkim prawniczej. Przesiew jest ogromny i zasady niezbyt sprzyjające zdającym. Od jakiegoś czasu próbują je zmienić, ale wiadomo jak to w naszym kraju jest, trzeba poczekać. Trzeba być naprawdę zdeterminowanym, żeby starać się o ten stopień.

Zgadzam się. Ten egzamin jest podobno bardzo trudny i rzeczywiście trzeba mieć niesamowicie rozległą wiedzę prawniczą. Same kompetencje językowe nie wystarczą. A poza tym, egzamin na tłumacza przysięgłego jest owiany mgiełką tajemnicy:) Nikt tak naprawdę nie wie, czego się można konkretnie spodziewać.

Iza
07-30-2011, 19:42
Ja również podpisuję się pod opinie, że z pewnością dłuższe studia będą bardziej efektywne. Jednak podstawę stanowi nie tylko czas trwania takich studiów czy też kursu ale własna determinacja i praktyka. Bez wytrwałej pracy ani rusz.

Na pewno im dłuższe studia, tym więcej wiedzy można zaczerpnąć. Jednak, jeśli rozmawiamy o egzaminie na tłumacza przysięgłego, to wydaje mi się, że o ile studia podyplomowe mogą się przydac, to warto byłoby się też rozglądnąć za jakimś dobrym kursem przygotowującym stricte do tego egzaminu. Wiadomo, że na podyplomówce poszerzymy swój warsztat translatorski, ale taki kurs dla potencjalnych przysięgłych jest nastawiony na ćwiczenie konkretnych i specyficznych zadań, które pojawiają się na egzaminie.

Iza
07-30-2011, 19:48
Sama, jakiś czas temu, ukończyłam dwuletnie studia podyplomowe o specjalizacji tłumaczenia pisemne, gdyż miałam (i mam) w planach zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego. W trakcie moich studiów nie było jeszcze mowy o zniesieniu tego obowiązku. Patrząc na odbyte studia z perspektywy czasu, nie żałuję ich ukończenia. Dały mi one niejakie pojęcie o wykonywaniu tego zawodu. Po ich ukończeniu, jednakże, miałam nadzieję na zdobycie doświadczenia w tłumaczeniach, na podstawie których zdajemy egzamin państwowy. No i tutaj się przeliczyłam. Tłumaczenia, z którymi mam do czynienia, nie odzwierciedlają egzaminacyjnych zadań w najmniejszym nawet stopniu. Prawo, ekonomia – to kierunki studiów, które pewnie dałyby więcej.

Pzdr

kh27 a możesz napisać gdzie te studia robiłaś, jakie były przedmioty i czego się nauczyłaś? Pytam, bo sama zastanawiam się nad podyplomówką, ale chcę najpierw rozeznać teren. Jak wiadomo, studia kosztują, a nie chcę studiowac tylko dla "papierka", lecz jak najwięcej na nich skorzystać. Dzięki z góry za odp. Pozdrawiam:)

Iza
07-30-2011, 20:22
ja zaczelam na kierunku nauczycielskim i pracowalam w szkole jezykowej. Wszyscy znajomi polscy i nie polscy wiedzieli ze tlumacze i ucze, wiec jak bylo cos do zrobienia, zawsze do mnie dzwonili albo polecali znajomym. Do szkoly czasem ktos przychodzil z pytaniem, czy mozna cos prztlumaczyc i wtedy tez mi sie trafialo. Na magisterce juz mialam reguarne prosby o pomoc w tlumaczeniach/edycji/korekcie, a teraz mam nawet od niektorych klientow referencje :) Po prostu trzeba sie upewnic ze wiele osob wie, czym sie zajmujemy, co umiemy. Wpisac sobie zawod/zainteresowania na facebooku, dolaczyc do grup/stowarzyszen do ktorych sie da, spread the word!! i w koncu sie oplaci :) Oczywiscie na poczatku robilam tlumaczenia bezplatnie w ramach przyslugi, potem za cos w zamian, potem za niewielkie pieniadze, a dopiero pod koniec studiow trafila mi sie grubsza oferta. Tak to wyglada. a studia ukonczylam juz z pewna praktyka.

EDIT: zawsze myslalam ze super sprawa jest branie udzialu w konkursach translatorskich!! to jest cos. Ale jakos nigdy nie wzielam.

Ja też jestem po nauczycielskim kierunku, ale chcę się roziwjąc w tłumaczeniach. Podobnie jak ktoś wyżej napisał, wysyłam CV do biur tłumaczeń i mam nadzieję, że w końcu ktoś przyśle próbki. Tymczasem, zaangażowałam się w tłumaczenie w ramach wolontariatu dla różnych fundacji i zbieram referencje. Myślę, że dla takiego początkującego tłumacza to świetny sposób ba zapełnienie CV:)

Hombre
07-30-2011, 20:24
Zgadzam się, najlepiej jest zacząć zbierać doświadczenie już podczas studiów. Wymagania rynku są dosyć surowe i ktoś po studiach bez praktyki ma raczej nikłe szanse, aby zaczepić się jako tłumacz.
Bardzo ciężko jednak dostać się nawet na staż do biura tłumaczeń. Wymagają tam od studenta doświadczenia albo już ukończonych studiów, zazwyczaj takie biura nie mają chęci poświęcać czasu lub środków na edukację stażysty, ponieważ byłoby to sprzeczne z interesem. Zaznaczam przy tym, że mówię tutaj o praktykach "stacjonarnych". Warto jest podczas studiów uczęszczać na zajęcia fakultatywne, wykonywać tłumaczenia choćby za darmo. Zawsze można o tym wspomnieć podczas rozmowy lub nawet w CV, co już stanowi duży atut.

Viima
07-30-2011, 20:40
Bardzo ciężko jednak dostać się nawet na staż do biura tłumaczeń. Wymagają tam od studenta doświadczenia albo już ukończonych studiów, zazwyczaj takie biura nie mają chęci poświęcać czasu lub środków na edukację stażysty, ponieważ byłoby to sprzeczne z interesem. Zaznaczam przy tym, że mówię tutaj o praktykach "stacjonarnych". Warto jest podczas studiów uczęszczać na zajęcia fakultatywne, wykonywać tłumaczenia choćby za darmo. Zawsze można o tym wspomnieć podczas rozmowy lub nawet w CV, co już stanowi duży atut.

Popieram. Najlepiej wpisać w CV. Nie ma co liczyć na to, że się coś wspomni w rozmowie kwalifikacyjnej, bo jeśli CV nie zwróci uwagi pracodawcy, to taka rozmowa się zwyczajnie nie odbędzie. ;)

Zgadzam się. Ten egzamin jest podobno bardzo trudny i rzeczywiście trzeba mieć niesamowicie rozległą wiedzę prawniczą. Same kompetencje językowe nie wystarczą. A poza tym, egzamin na tłumacza przysięgłego jest owiany mgiełką tajemnicy:) Nikt tak naprawdę nie wie, czego się można konkretnie spodziewać.

To nie jest w żaden sposób pocieszające. :P
Jak w takim razie przygotowywać się do takiego egzaminu? Sama praktyka w tłumaczeniu, czy trzeba się obkuć wszystkiego co się da? ;)

Dunya
07-31-2011, 00:13
Praktyka jest moim zdaniem najważniejsza, ale wiedzę teoretyczną też trzeba mieć. Bez tego ani rusz.

I trzeba nawiązywać kontakty z innymi tłumaczami, bo starsi koledzy doradzą, pomogą.

Ewa I
07-31-2011, 00:18
Zgadzam się, że trzeba rozwijać kontakty, konsultować i doradzać. W tym celu utworzono przecież takie portale jak proz.com czy translatorscafe.com. Pozostaje jednak zawsze pytanie: co i w jakim zakresie udostępniać? Czy należy dzielić się "ot tak" wiedzą, którą zdobyliśmy z trudem i ciężką pracą?

Viima
07-31-2011, 01:07
Zgadzam się, że trzeba rozwijać kontakty, konsultować i doradzać. W tym celu utworzono przecież takie portale jak proz.com czy translatorscafe.com. Pozostaje jednak zawsze pytanie: co i w jakim zakresie udostępniać? Czy należy dzielić się "ot tak" wiedzą, którą zdobyliśmy z trudem i ciężką pracą?

Szczerze mówiąc denerwują mnie ludzie, którzy wiedzą nie chcą się dzielić. Zdobytą wiedzę warto przekazać. W końcu co komu po wiedzy, gdy zazdrośnie strzegący posiadacz umrze? Czyste marnotrawstwo. :P
Może nie pasuję trochę do współczesnego egoistycznego świata, ale zawsze staram się pomagać ludziom, którzy o coś mnie pytają. Oczywiście, aby nie było niejasności, mówię o wskazówkach i radach, nie o podawaniu wszystkiego na tacy. Czasami nawet wskazówka typu "przeczytaj książkę X" jest wystarczająca. :D
Z drugiej strony, pewnych rzeczy nie da się nauczyć z książek. Czasami trzeba czyjejś rady/krytyki, by spojrzeć na swój problem z innej perspektywy, dlatego jestem zdecydowanie ZA dzieleniem się wiedzą z mniej doświadczonymi kolegami po fachu. Po co utrudniać innym życie?
(Tak, tak, pewnie na tej swojej filozofii życiowej daleko nie zajadę, ale co poradzić... ;))

Ewa I
07-31-2011, 08:27
Ten problem dotyczy zwłaszcza tłumaczy "starej daty", tych, którzy NAPRAWDĘ z wielkim trudem zdobywali słowniki i książki, nie mając możliwości korzystania z internetu. Nie mogli ściągnąć sobie z chomikuj.pl słownika Black's Law:p

Ale właśnie na np. prozie wszystko jest podane "na tacy". Jakby ktoś się uparł, może przetłumaczyć na tej podstawie sporą część tekstu prawniczego, nie znając prawie zupełnie zagadnienia. I jeszcze nie widziałam, żeby na pytanie o jakiś konkretny zwrot ktoś odpowiedział: "aby to ustalić, proszę przeczytać KSIĄŻKĘ":)

Oczywiście tłumacze zrzeszają się po to, żeby sobie pomagać. Myślę, że, szanując wartość i trud swojej pracy, nie należy być zbyt "wylewnym", zwłaszcza w internecie.

Viima
07-31-2011, 12:12
I jeszcze nie widziałam, żeby na pytanie o jakiś konkretny zwrot ktoś odpowiedział: "aby to ustalić, proszę przeczytać KSIĄŻKĘ":)

Pisząc o doradzeniu jakiejś książki miałam na myśli bardziej ogólne problemy, nie pytanie o konkretny zwrot. ;)

Hombre
07-31-2011, 14:04
Oczywiście, aby nie było niejasności, mówię o wskazówkach i radach, nie o podawaniu wszystkiego na tacy. Czasami nawet wskazówka typu "przeczytaj książkę X" jest wystarczająca. :D
Jak powiedział Lao Tzu, ojciec chińskiego taoizmu: "Daj człowiekowi rybę, a nakarmisz go na jeden dzień; naucz człowieka jak łowić ryby, a zapewnisz mu jedzenie na całe życie". :)

Problem w tym, że niektórzy ludzie są zbyt leniwi żeby samemu złowić rybę. ;)

Karo
07-31-2011, 14:08
Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby ktoś odmówił mi pomocy jeśli chodzi o tłumaczenia lub nie chciał podpowiedzieć lub opowiedzieć jak to jest na studiach podyplomowych z tłumaczeń. Myślę, że warto pytać tych doświadczonych i zdobywając doświadczenie potem pomagać innym. W końcu, jeśli jesteśmy dobrzy, nie musimy obawiać się żadnej konkurencji :) I zgadzam się z Viimą w sprawie marnotrawstwa :)

Viima
07-31-2011, 14:08
Jak powiedział Lao Tzu, ojciec chińskiego taoizmu: "Daj człowiekowi rybę, a nakarmisz go na jeden dzień; naucz człowieka jak łowić ryby, a zapewnisz mu jedzenie na całe życie". :)

Problem w tym, że niektórzy ludzie są zbyt leniwi żeby samemu złowić rybę. ;)

Skoro są zbyt leniwi, aby samemu złowić rybę, niech umierają z głodu. :P Lenistwo jest okropną rzeczą. Jeśli ma się jakąś wiedzę, to trzeba ją wykorzystywać, a nie bezczynnie czekać, aż inni wszystko za nas zrobią...

Karo
07-31-2011, 14:16
A co do praktyki na studiach, to tak, naprawdę warto znaleźć na to czas. Warto wykorzystać praktyki, które musimy przejść na studiach pierwszego stopnia i zahaczyć się w jakimś biurze. Przyjmą nas o tyle chętniej, że są to praktyki obowiązkowe. I, tak jak napisała Alicja_D należy poinformować świat o tym, że chętnie coś się dla kogoś przetłumaczy. Niekoniecznie od razu za pieniądze, ale za wpis do CV (czy referencje) już tak. Praktyka czyni mistrza i szczęście w późniejszym szukaniu pracy jest większe. Czy staramy się o TP, czy kabinkowego, czy innego tłumacza najważniejsza jest ciężka praca.

Karo
07-31-2011, 14:17
Skoro są zbyt leniwi, aby samemu złowić rybę, niech umierają z głodu. :P Lenistwo jest okropną rzeczą. Jeśli ma się jakąś wiedzę, to trzeba ją wykorzystywać, a nie bezczynnie czekać, aż inni wszystko za nas zrobią...

Poza tym niewykorzystywana wiedza ma tendencje do zanikania.

WeronikaW
07-31-2011, 18:12
A jak to jest wg Was z wiedzą nabywaną za granicą? Czy najlepszą nauką nie byłby wyjazd do anglojęzycznego kraju? Jak to jest z biurami tłumaczeń tam? Bądź praktykami?
I jak pracodawcy patrzą na takie doświadczenie za granicą?
Macie jakieś info na ten temat?

WeronikaW
07-31-2011, 18:16
*anglojęzycznego, bądź jakiegokolwiek innego. Jestem na anglistyce, stąd takie zawężenie;)

Ewa I
07-31-2011, 19:17
A co do praktyki na studiach, to tak, naprawdę warto znaleźć na to czas. Warto wykorzystać praktyki, które musimy przejść na studiach pierwszego stopnia i zahaczyć się w jakimś biurze. Przyjmą nas o tyle chętniej, że są to praktyki obowiązkowe. I, tak jak napisała Alicja_D należy poinformować świat o tym, że chętnie coś się dla kogoś przetłumaczy. Niekoniecznie od razu za pieniądze, ale za wpis do CV (czy referencje) już tak. Praktyka czyni mistrza i szczęście w późniejszym szukaniu pracy jest większe. Czy staramy się o TP, czy kabinkowego, czy innego tłumacza najważniejsza jest ciężka praca.

Zgadzam się. Rzeczywiście, żeby "wybić się" jako tłumacz trzeba naprawdę ciężko pracować. Niektórzy już na studiach przygotowują się do egzaminu na tłumacza przysięgłego. Inni - będąc na studiach magisterskich, podejmują podyplomowe studia translatorskie, które dają specjalistyczne umiejętności. Zbieranie doświadczenia poprzez praktyki też jest bardzo ważne.

WeronikaW
07-31-2011, 19:27
Zbieranie doświadczenia poprzez praktyki też jest bardzo ważne.

Przez praktyki i przez praktykę.

Nie macie wrażenia, że program studiów za mało kładzie na to nacisk?

Ewa I
07-31-2011, 20:24
Przez praktyki i przez praktykę.

Nie macie wrażenia, że program studiów za mało kładzie na to nacisk?

Na moich studiach obowiązkowo trzeba było odbyć 4 tygodnie praktyk. Uważam, że to za mało.

Dunya
07-31-2011, 20:51
Moje studia były jeszcze przed wprowadzeniem obowiązkowych praktyk. Myślę, że tu ten obowiązek nie jest potrzebny, bo kto ma olej w głowie, ten sam poszuka praktyk. A jak 4 tygodnie to za mało, to każdy ma wolną rękę i może iść na dodatkowe.

olakubiec
07-31-2011, 20:51
Na moich studiach obowiązkowo trzeba było odbyć 4 tygodnie praktyk. Uważam, że to za mało.

Zupełnie się z Tobą zgadzam, w przypadku moich studiów nie było żadnych praktyk, jeśli ktoś sam się nie motywował, nie miał żadnej okazji, by się dokształcić w praktyce, jedynie dzięki kilku wykładowcom języka, którzy zdawali sobie sprawę z konieczności wdrożenia nas w różne dziedziny językowe miałam możliwość pracy nad tekstami tak, jak robi się to w przypadku zleceń z biura tłumaczeń. Szkoda, że jest tak niewiele szkół, które wypuszczają rzeczywiście dobrze przygotowanego pracownika...

Ewa I
08-01-2011, 09:18
Na studiach nie pracujemy pod presją czasu i utraty wynagrodzenia w przypadku niewywiązania się z zadania. Tłumaczymy też krótsze teksty i mamy na nie sporo czasu - możemy dłubać i dłubać. Praca w zawodzie to zupełnie inna bajka, której akcja zagina czasoprzestrzeń, ponieważ często robimy coś "na wczoraj":D Chociaż przyznam, że zdarzało mi się na studiach tłumaczyć na wysokich obrotach, np. na egzaminie zaliczeniowym kończącym kurs "Tłumaczenia poświadczone": 2 dokumenty (z angielskiego na polski i z powrotem;) ) w godzinę.

Karo
08-01-2011, 10:50
A jak to jest wg Was z wiedzą nabywaną za granicą? Czy najlepszą nauką nie byłby wyjazd do anglojęzycznego kraju? Jak to jest z biurami tłumaczeń tam? Bądź praktykami?
I jak pracodawcy patrzą na takie doświadczenie za granicą?
Macie jakieś info na ten temat?

Myślę, że jest to dodatkowy atut. Rzeczywiście mówi się, że najlepiej wyjechać za granicę, żeby nauczyć się języka. Kwestia jednak w jakim charakterze się tam przebywa, co się robi. Pracując na zmywaku daje mniejsze możliwości niż wyjazd do pracy nastawionej na kontakt z ludźmi. Warto starać się o praktyki zagraniczne jeszcze na studiach w ramach Erasmusa :)

WeronikaW
08-01-2011, 10:54
Szkoda, że jest tak niewiele szkół, które wypuszczają rzeczywiście dobrze przygotowanego pracownika...

Dokładnie. A które szkoły uważacie za najlepsze? Które uczelnie filologiczne rzeczywiście dobrze przygotowują do zawodu? Bo ja jestem studentką takiego uniwerku, który jest uważany za jeden z najlepszych, a i tak czuję, że po studiach przygotowana wystarczająco nie będę... :/

WeronikaW
08-01-2011, 10:59
Myślę, że jest to dodatkowy atut. Rzeczywiście mówi się, że najlepiej wyjechać za granicę, żeby nauczyć się języka. Kwestia jednak w jakim charakterze się tam przebywa, co się robi. Pracując na zmywaku daje mniejsze możliwości niż wyjazd do pracy nastawionej na kontakt z ludźmi. Warto starać się o praktyki zagraniczne jeszcze na studiach w ramach Erasmusa :)


Ale mi nie chodzi o stricte naukę języka. Mówię tu konkretnie o praktykach związanych z tłumaczeniami, pracy w biurze tłumaczeń, za granicą. Bądź studiami przygotowującymi do egzaminu na TP.

Poza tym, a propos Erasmusa, bądźmy realistami. Z tego co słyszałam, a słyszałam wiele, Erasmus nie daje nam żadnej praktyki, dodatkowej wiedzy. To jest taki trochę urlop w trakcie studiów. Może trochę praktyki w mowie się nabędzie, ale nic więcej. Imprezy, imprezy, imprezy...

madzia
08-01-2011, 11:57
Ten problem dotyczy zwłaszcza tłumaczy "starej daty", tych, którzy NAPRAWDĘ z wielkim trudem zdobywali słowniki i książki, nie mając możliwości korzystania z internetu. Nie mogli ściągnąć sobie z chomikuj.pl słownika Black's Law:p

Ale właśnie na np. prozie wszystko jest podane "na tacy". Jakby ktoś się uparł, może przetłumaczyć na tej podstawie sporą część tekstu prawniczego, nie znając prawie zupełnie zagadnienia. I jeszcze nie widziałam, żeby na pytanie o jakiś konkretny zwrot ktoś odpowiedział: "aby to ustalić, proszę przeczytać KSIĄŻKĘ":)

Oczywiście tłumacze zrzeszają się po to, żeby sobie pomagać. Myślę, że, szanując wartość i trud swojej pracy, nie należy być zbyt "wylewnym", zwłaszcza w internecie.

Rzeczywiście problem dotyczy tłumaczy "starej daty". Sama mam w tym zakresie niemiłe doświadczenia. Właśnie skończyłam studia pierwszego stopnia na Iberystyce w sekcji portugalskiej. Zdecydowałam się na studia II stopnia, ale do końca nie jestem pewna czy to dobry wybór. Przez rok walczyliśmy o utworzenie dla naszej sekcji specjalizacji tłumaczeniowej. Niestety sukces jest tylko połowiczny. Całą sprawę utrudniali bowiem wykładowcy, którzy mają oczywiście uprawnienia tłumaczy przysięgłych i - tutaj cytuję jednego z nich- "obawiali się konkurencji" świeżo upieczonych absolwentów nowej specjalizacji...

Po ukończeniu studiów drugiego stopnia mam zamiar podejść do egzaminów na tłumacza przysięgłego. Ale oprócz ogromnego nakładu pracy obawiam się jeszcze tego, że przez rywalizację jaka jest obecnie na rynku tłumaczeń przysięgłych, inn,i "starej daty" już tłumacze wcale ale to wcale w niczym nie będą pomagać a tym bardziej nie będą dzielić sie zdobytym doświadczeniem.

Tak jak moi wykładowcy..

Alicja_D
08-01-2011, 12:02
Ale właśnie na np. prozie wszystko jest podane "na tacy". Jakby ktoś się uparł, może przetłumaczyć na tej podstawie sporą część tekstu prawniczego, nie znając prawie zupełnie zagadnienia.

NO to tak teoretycznie z tym 'na tacy', trzeba miec pewna znajomosc tematu i porownac zwroty z golssaries z immymi zrodlami..pamietaj, ze te glossaries powstaja na biezaca dzieki uzytkownikom, cos jak wikipedia, nawet podazajac za plusami i minusami "starszych ranga" uzytkownikow musimy umiec umysl krytyczny i umiec wpasowac dany zwrot w tekst :)

Weronika: mam tu znajomosci wsrod nauczycieli Erasmusa, i wiem ze studenci przyjezdni maja intensywny Academic Writing i Speaking z tutejszymi nauczycielami uniwersyteckimi. Zalezy czy im sie chce przychodzic...Takze jak ktos sie nastawia na prace no na pewno wiele wyniesie z tego ''urlopu'!!

WeronikaW
08-01-2011, 13:05
Weronika: mam tu znajomosci wsrod nauczycieli Erasmusa, i wiem ze studenci przyjezdni maja intensywny Academic Writing i Speaking z tutejszymi nauczycielami uniwersyteckimi. Zalezy czy im sie chce przychodzic...Takze jak ktos sie nastawia na prace no na pewno wiele wyniesie z tego ''urlopu'!![/QUOTE]

Nie będę się kłócić:) Jeśli takie masz informacje, to jak najbardziej Ci wierzę. Słyszałam po prostu wiele niepochlebnych słów dot. takich wyjazdów. Chociaż przyznaję, dotyczyło to wyjazdów studentów mojego drugiego kierunku, ekonomicznego. Może dlatego.

Większość moich 'ankietowanych' najprawdopodobniej faktycznie nie nastawiała się na pracę. Stąd moja opinia. Okazuje się, za bardzo zgeneralizowana :)

kh27
08-01-2011, 14:13
kh27 a możesz napisać gdzie te studia robiłaś, jakie były przedmioty i czego się nauczyłaś? Pytam, bo sama zastanawiam się nad podyplomówką, ale chcę najpierw rozeznać teren. Jak wiadomo, studia kosztują, a nie chcę studiowac tylko dla "papierka", lecz jak najwięcej na nich skorzystać. Dzięki z góry za odp. Pozdrawiam:)

Iza, zajrzyj proszę do działu „Tłumaczenia ustne – kursy pomagające się przygotować do zdobycia uprawnień” (strona 8). Zadałaś mi podobne pytanie – właśnie tam odpisałam szczegółowo. :)

Pzdr

Dunya
08-01-2011, 14:32
Ten problem dotyczy zwłaszcza tłumaczy "starej daty", tych, którzy NAPRAWDĘ z wielkim trudem zdobywali słowniki i książki, nie mając możliwości korzystania z internetu. Nie mogli ściągnąć sobie z chomikuj.pl słownika Black's Law:p

Ale właśnie na np. prozie wszystko jest podane "na tacy". Jakby ktoś się uparł, może przetłumaczyć na tej podstawie sporą część tekstu prawniczego, nie znając prawie zupełnie zagadnienia. I jeszcze nie widziałam, żeby na pytanie o jakiś konkretny zwrot ktoś odpowiedział: "aby to ustalić, proszę przeczytać KSIĄŻKĘ":)

Oczywiście tłumacze zrzeszają się po to, żeby sobie pomagać. Myślę, że, szanując wartość i trud swojej pracy, nie należy być zbyt "wylewnym", zwłaszcza w internecie.

Nie zapominajmy, że nie wszyscy zajmują się angielskim. Cóż niektórym tłumaczom "nowej daty" po Internecie, kiedy do ich języka nic nie można zaleźć? Moim zdaniem ufność w Internet jest zbyt duża. :p

madzia
08-01-2011, 14:40
Nie zapominajmy, że nie wszyscy zajmują się angielskim. Cóż niektórym tłumaczom "nowej daty" po Internecie, kiedy do ich języka nic nie można zaleźć? Moim zdaniem ufność w Internet jest zbyt duża. :p

Zgadzam się. Ja głównie zajmuję się językiem portugalskim. Cóż...jego popularność i znajomość jest dość mała w porównaniu z angielskim, niemieckim, francuskim czy hiszpańskim, także Internet jako narzędzie pracy i źródło wiedzy zupełnie mi nie służy. Dlatego więc tak istotne w moim przypadku są studia i wiedza akademicka plus doświadczenie tłumaczy "starej daty"..

Alicja_D
08-01-2011, 14:55
Weronika haha wiesz no wlasnie zalezy od nastawienia, nie kazdy na drugim roku studiow pilnie chlonie kazdy wyklad, niektorzy lubia sie zabawic, a jeszcze inni jedno i drugie zgrabnie lacza ;) poza tym to na pewno zalezy od kraju i instytucji :)

margi
08-07-2011, 22:42
Witam,
przyłącze sie do dyskusji. Ja uważam, że studia podyplomowe dają jedynie baze wiedzy potrzebnej do zdania egzaminu na tłumacza przysięgłego. A poza tym to własna praca i jeszcze raz praca, i oczywiście praktyka - tego nic nie zastąpi. Na egzaminie liczy sie bardzo tempo pracy - a wiadomo, że im więcej ktoś tłumaczy tym sprawniej i szybciej mu to idzie.

margi
08-07-2011, 22:46
Chciałabym podzielić sie z forumowiczami moim poczuciem wielkiej niesprawiedliwości odnośnie "starych" i "nowych" tłumaczy przsięgłych. Obecnie, aby zostać tłumaczem przysięgłym trzeba zdać naprawde trudny egzamin, dawniej wystarczyło złożyć papiery. I efekt jest taki, że mamy na rynku "starych" tłumaczy grzejących stołki, którzy np. "stan cywilny: panna" tłumaczą jako "Fraulein" (to przykład dla tłumaczy j. niemieckiego) i tych nowych, naprawdę świetnie wykształconych. Nie chcę tutaj uogólniać i przepraszam, jeśli uraziłam któregoś "starego' tłumacza, ale uważam, że ich wiedza i umiejętności powinny zostać jakos zweryfikowane.... A co Wy o tym sądzicie?

margi
08-08-2011, 09:14
a konkretna odpowiedź na pytanie zawarte w temacie: czy warto byc tłumaczem przysięgłym: pewnie, że warto. Trzeba tylko pamiętać, że jedynie pracując w firmie na etacie ma się stały czas pracy i stały dochód. Będąc freelancerem trzeba liczyc się z tym, że praca jest albo jej nie ma, a co za tym idzie - dochód jest albo go nie ma. Ideałem wydaje mi się połączenia pracy tłumacza freelancera z inną, niezbyt obciążającą praca na etacie, np. pracą nauczyciela. Wtedy jest i przyjemność z tłumaczenia i stała pensja.

margi
08-08-2011, 09:18
A chciałabym jeszcze zapytać osoby z doświadczeniem, czyli tłumaczy przysięgłych: czy tych zleceń jest na tyle dużo że można się z tego utrzymać, bo ja osobiście mam wrażenie, że większe jest zapotrzebowanie na tłumaczenia zwykłe. Wydaje mi się, że osobom "nie siedzącym w temacie" trudno jest dostać tłumaczenia przysięgłe tak z ulicy. Czy tak jest w rzeczywistości?

margi
08-08-2011, 09:23
Zapytam trochę inaczej: W temacie autor pyta "czy warto być tłumaczem przysięgłym?" I odpowiedź wydaje się być oczywista: pewnie, że warto. A ja zapytam trochę inaczej: Dlaczego warto być tłumaczem przysięgłym? Czy chodzi tu o prestiż, o większe zarobki, o pewne zlecenia a może jeszcze o coś innego?? Bardzo jestem ciekawa Waszych odpowiedzi!!!

Marlon
08-08-2011, 09:49
Zapytam trochę inaczej: W temacie autor pyta "czy warto być tłumaczem przysięgłym?" I odpowiedź wydaje się być oczywista: pewnie, że warto. A ja zapytam trochę inaczej: Dlaczego warto być tłumaczem przysięgłym? Czy chodzi tu o prestiż, o większe zarobki, o pewne zlecenia a może jeszcze o coś innego?? Bardzo jestem ciekawa Waszych odpowiedzi!!!

Weszłam na ten wątek, bo ja też w sumie zadaję sobie to pytanie. Czy warto i dlaczego być tłumaczem przysięgłym. Jeszcze nie znam na nie odpowiedzi, ale nie miałam wątpliwości, że warto, kiedy zapisywałam sie na studia podyplomowe dla kandydatów na tłumaczy przysięgłych. Schody zaczęły sie w trakcie "studiów", kiedy to wykładowcy wszyscy prawie po kolei zaczeli nam naświetlać same negatywne strony tego zawodu i ryzyko jakie sie wiąże z jego wykonywaniem, a więc: 1) konieczność dyspozycyjności dla policji i sądów, 2) konieczność ubezpieczenia się od ryzyka związanego z ewentualnym błędem zaowodym, 3) bardzo duża konkurencja na rynku 4) organy państwowe, od kt. w zasadzie tłumacz nie może nie przyjać zlecenia, chyba że ma poważny powód na "nie" późno płącą i do tego po stawkach ustawowych, które są mocno "przeterminowane" itp. itd.
Studium trwało 2 semestry, teraz czekam na wyniki egzaminu koncowego i mimo wszystko planuje zdobyć te uprawnienia, chociaz wiem, że nie będzie to łatwe. Po prostu nie widzę dla siebie innej drogi aktualnie ale to jest indiwidualna decyzja. Dodam, że mieszkam w miejscowości podwarszawskiej, gdzie aktualnie jest 2 tłumaczy z tego języka (tylko) no i znowu pytanie, czy to dobrze czy źle, że tylko dwóch? :-)

karteczka30
08-08-2011, 11:14
Święta prawda. Ale zwróć też uwagę na to, że i osobom z największą pasją przyda się papierek ukończenia studiów/kursu dla tłumaczy. Nie mówię, że trzeba spędzić kilkanaście lat na uniwerku - po prostu niektórym może to dać więcej możliwości lub zwyczajnie zmobilizować do dalszego działania. :)
Podsumowując, zestaw wykształcenie + pasja sprawdza się najlepiej, jedno z nich może zadziałać, ale nie sądzę, że na dłuższą metę. ;)

Biorąc pod uwagę wszystkie te informacje chyba zaczekam jeszcze z podejściem do egzaminu na TP i skorzystam z Waszych rad w dokształcaniu się.

zancia
08-09-2011, 01:30
Z tego co wiem, podyplomówka uprawnia do podejścia do egzaminu, więc nieuniknione jest ukończenie jej. Natomiast to, że nie trzeba mieć mgr to już mnie nieco zaskakuje...Niemniej jednak, nie mam nic przeciwko tym, którzy wspaniale władają językiem z jakiegoś tam powodu i bez tytułu mgr mają możliwość do zdawania examu na przysięgłego. Wszystko i tak wychodzi w praniu skoro nie tak łatwo go zdać;)

Marlon
08-09-2011, 15:34
Z tego co wiem, podyplomówka uprawnia do podejścia do egzaminu, więc nieuniknione jest ukończenie jej. Natomiast to, że nie trzeba mieć mgr to już mnie nieco zaskakuje...Niemniej jednak, nie mam nic przeciwko tym, którzy wspaniale władają językiem z jakiegoś tam powodu i bez tytułu mgr mają możliwość do zdawania examu na przysięgłego. Wszystko i tak wychodzi w praniu skoro nie tak łatwo go zdać;)

Właśnie od lipca tego roku już nie trzeba mieć nawet podyplomówki, bo zmieniła się ustawa o tłumaczach przysiegłych. Teraz będzie jeszcze większy tłok na egzaminach... ;-)

Aurelia
08-14-2011, 16:55
Jestem po pierwszym roku na UAM i warto zainwestować. Nawet komputery mieliśmy nowiutkie. :D Sama filologia raczej nie przygotuje do zawodu i do egzaminu państwowego. Trzeba się dobrze nauczyć prawa, zwłaszcza cywilnego, rodzinnego i karnego.
Hehehe, to chyba faktycznie warto iść na "podyplomówkę", bo na magisterskiej anglistyce na UW komputerów wcale nie było, nie mówiąc nawet o nowych czy starych ;)

malgorzatajarosz1
08-18-2011, 16:18
[QUOTE=Dunya;44488]To ciekawe... Co to za studium? Bo z tego co wiem, to egzaminu na tłumacza przysięgłego można przystąpić mając mgr z danej filologii (i pokrewnych typu lingwistyka) lub po studiach podyplomowych dla tłumaczy.

Po ostatniej nowelizacji tłumaczem przysięgłym może zostać osoba która między innymi :ukończyła magisterskie studia wyższe na kierunku filologia lub ukończyła magisterskie studia wyższe na innym kierunku i studia podyplomowe w zakresie tłumaczenia, odpowiednie dla danego języka;
tak więc o zgrozo (dla wszystkich filologów którzy "męczą się" swoje obowiązkowe 4-5lat na filologiach obcych) tłumaczem może zostać teoretycznie pianista władający perfekt danym językiem z kształceniem dodatkowym jakim jest tzw podyplomówka. Sądzę jednakowoż im dłuższa tym lepsza nawet po studiach filologicznych!!!Żeby osiągnąć biegłość w tłumaczeniach trzeba ćwiczyć non stop i tłumaczyć non stop a uważam,że zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego jest na dalszym końcu translatorskiej drogi zawodowej.

To faktycznie dość zniechęcające, iż tłumaczem może zostać praktycznie każdy. Jednak mimo iż sama ukończyłam filologię, wydaje mi się, że nierzadko lepszym tłumaczem będzie rzeczony pianista, który perfekcyjnie zna język, niż filolog. W tłumaczeniach bazę stanowi znajomość przedmiotu, a to niekiedy niestety stanowi przeszkodę dla językowców.

monikamr
08-18-2011, 18:12
[QUOTE=NataliaZ;44553]

To faktycznie dość zniechęcające, iż tłumaczem może zostać praktycznie każdy. Jednak mimo iż sama ukończyłam filologię, wydaje mi się, że nierzadko lepszym tłumaczem będzie rzeczony pianista, który perfekcyjnie zna język, niż filolog. W tłumaczeniach bazę stanowi znajomość przedmiotu, a to niekiedy niestety stanowi przeszkodę dla językowców.

Jest to... dość deprymujące.
Może i niekiedy specjalista będzie lepszym tłumaczem niż filolog (który nie miał zbyt wielu zajęć z tłumaczeń), ale tylko wtedy, kiedy ma również przygotowanie teoretyczne z zakresu tłumaczeń. Zwłaszcza, jeśli chodzi o tłumaczenia ustne. Ale nie tylko.
Wiadomo wszech i wobec, że dobry tłumacz musi posiadać dużą wiedzę nie tylko na temat teorii tłumaczenia, ale również tego, co tłumaczy - zwłaszcza, jeśli są to tłumaczenia specjalistyczne. Posiadanie tylko jednego rodzaju wiedzy w znakomitej większości przypadków będzie skutkowało złym tłumaczeniem. Ja np. nie podjęłabym się tłumaczenia skomplikowanego tekstu medycznego czy naukowego jeśli nie posiadałabym wiedzy na dany temat. I uważam, że każdy szanujący się i uczciwy tłumacz tak powinien postąpić (i tak, dobrze wiem, że nie każdy tak robi, ale o tym chyba nie ma sensu akurat tu dyskutować).

mae
08-18-2011, 18:22
margi napisał: niezbyt obciążającą praca na etacie, np. pracą nauczyciela


Nie uważam,że praca nauczyciela jest mało obciążająca.Nauczyciel planuje swoje lekcje, sprawdza kartkówki, jest wychowawcą, jeździ na wycieczki klasowe, prowadzi wywiadówki, jeździ na szkolenia w ramach stażu przed awansem zawodowym, uczestniczy w radach pedagogicznych,przygotowuje uczniów do konkursów itd. Jest jeszcze dużo innych rzeczy, które trzeba wykonać. Poza tym presja rodziców i otoczenia.

NIE ZGADZAM SIĘ,ŻE PRACA NAUCZYCIELA JEST MAŁO OBCIĄŻAJĄCA!

xemkax
08-19-2011, 11:37
To prawda, praca nauczyciela jest bardzo obciążająca. Może lektor w szkole językowej? Chyba można to połączyć z pracą tłumacza.

ania1988
08-30-2011, 12:22
Witam! mam pytanie czy egzamin tlumacza przysieglego moze zdawac ooba, ktora ukonczyla studia wyzsze, ale nie filologiczne?

Agneska
08-31-2011, 01:49
Odpowiedź na powyższe pytanie: może. W lipcu tego roku wprowadzono zmiany w ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego (http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/525405,od_1_lipca_otwarcie_zawodu_tlumacza_przysie glego.html).

bea7
01-28-2015, 10:37
zastanawiam się czy warto zapisać się na kurs przygotowujący do egzaminu...forma: platforma e-learningowa.
czas trwania - 4 miesiące... zobaczcie sami i oceńcie. Czy po takim kursie jest realna szansa na zdanie egzaminu?
http://www.interpersonal.com.pl/index.php/ct-menu-item-47/83-kurs-dla-kandydatow-na-tlumacza-przysieglego-jezyka-niemieckiego

będę wdzięczna za Wasze opinie na ten temat..