PDA

View Full Version : Dynamika zdania


kasia_rogal
07-14-2011, 11:53
Trudno, ciężko i nienaturalnie czyta mi się przekłady współczesnej literatury angloamerykańskiej. Autorzy tacy jak Palahniuk, Hempel, Carver stosują krótkie, nierzadko 2-3 słowne zdania i oszczędny styl.

Angielski lepiej "nadaje się" do krótkich zdań. W języku polskim nie brzmią one jednak naturalnie i często zieją sztucznością. Zamiast nadawania utworowi dynamiki, często spowalniają go, zostawiając czytelnika jakby w środku niedokończonego zdania.

Jak temu zaradzić? Nagminne łączenie zdań traktuję jako ingerencję w zamysł autora, jednak gdy czytam przekłady kłują mnie w oczy sztuczne krótkie frazy.

Czy macie podobne odczucia?

mwojtowicz
07-25-2011, 21:23
Zgadzam się z Tobą. Pamiętaj, że słownictwo angielskie posiada bardzo specyficzne pola semantyczne dla pojedynczych słów, właśnie dlatego w tłumaczeniu styl staje się uciążliwy dla czytelnika. W tym przypadku niestety tak jak mówisz, nie ingerować zbytnio w styl autora, zapoznać się z nim. Dynamiczność w obydwu językach jest bowiem zupełnie inna.

antwuan
07-25-2011, 22:10
Trudno, ciężko i nienaturalnie czyta mi się przekłady współczesnej literatury angloamerykańskiej. Autorzy tacy jak Palahniuk, Hempel, Carver stosują krótkie, nierzadko 2-3 słowne zdania i oszczędny styl.

Angielski lepiej "nadaje się" do krótkich zdań. W języku polskim nie brzmią one jednak naturalnie i często zieją sztucznością. Zamiast nadawania utworowi dynamiki, często spowalniają go, zostawiając czytelnika jakby w środku niedokończonego zdania.

Jak temu zaradzić? Nagminne łączenie zdań traktuję jako ingerencję w zamysł autora, jednak gdy czytam przekłady kłują mnie w oczy sztuczne krótkie frazy.

Czy macie podobne odczucia?

Odmienność języków pokazuje, że wierne tłumaczenie nie do końca jest praktyczne. Z kolei ciężko winić tłumacza, który skupił się na odwzorowaniu stylu pisarza. Nie mógł przecież używać zdań złożonych, kiedy miał do czynienia z Palahniukiem. Być może są książki, których nie da się przetłumaczyć bądź nie powinno.

Mona_84
07-25-2011, 23:25
... kłują mnie w oczy sztuczne krótkie frazy....



Widzę, że nie jestem jedyna ;) Język polski nie toleruje krótkich zdań za często. Jednak gdy czyta się niektóre przykłady i jedna strona jest 'usadzona' takimi kwiatkami to aż scyzoryk w kieszeni się otwiera. Już nie pamiętam tytułu, ale był to fragment prozy - zdania brzmiały strasznie sztucznie. Rozumiem wierność przekładu, ale bez przesady. W niektórych rzeczach powinno się zachować umiar.

agatha
07-26-2011, 10:16
Widzę, że nie jestem jedyna ;) Język polski nie toleruje krótkich zdań za często. Jednak gdy czyta się niektóre przykłady i jedna strona jest 'usadzona' takimi kwiatkami to aż scyzoryk w kieszeni się otwiera. Już nie pamiętam tytułu, ale był to fragment prozy - zdania brzmiały strasznie sztucznie. Rozumiem wierność przekładu, ale bez przesady. W niektórych rzeczach powinno się zachować umiar.

Zgadzam się jak najbardziej. Język angielski jest tak skonstruowany, że wiele informacji można przekazać w stosunkowo zwięzły sposób. W oryginale wygląda to dobrze, jednak w języku polskim brzmi to dosyć nienaturalnie. Wierny przekład to jedno, ale z drugiej strony tłumacz powinien mieć na względzie odbiorcę tłumaczenia i właściwości jego języka.

lenor
07-26-2011, 10:53
Owszem, te lakoniczne zdania brzmią zdecydowanie lepiej w angielskim niż w polskim. Jednak minimalizm jest charakterystyczną cechą np.Palahniuka. Powstaje więc pytanie czy zachować styl czy skupić się na płynności języka. Tłumaczenie takich utworów jest dla tłumacza ogromnym wyzwaniem; jednak wydaje mi się, że należy próbować zachować styl autora, niekiedy tylko łącząc zdania aby ułatwić czytanie.

p_trudzik
07-26-2011, 13:30
Innym elementem utrudniającym tłumaczenie i jego odbiór jest strona bierna, którą język angielski wręcz uwielbia, a polski - delikatnie mówiąc - nie koniecznie. Staranie się o zachowanie w pełni stylu posługującego się często tą formą przy tłumaczeniu na polski jest bolesne, i dla tłumacza, i dla odbiorcy. Tłumaczenie nie może być wierne za wszelka cenę. Myślę, ze ta sama zasada odnosi się lakoniczności zdań.

Mona_84
07-26-2011, 14:13
Innym elementem utrudniającym tłumaczenie i jego odbiór jest strona bierna, którą język angielski wręcz uwielbia, a polski - delikatnie mówiąc - nie koniecznie. Staranie się o zachowanie w pełni stylu posługującego się często tą formą przy tłumaczeniu na polski jest bolesne, i dla tłumacza, i dla odbiorcy. Tłumaczenie nie może być wierne za wszelka cenę. Myślę, ze ta sama zasada odnosi się lakoniczności zdań.

Kolejny trafny punkt :) Lepiej bym tego nie ujęła

lenor
07-26-2011, 15:02
Oczywiście, że tłumaczenie nie może być wierne za wszelką cenę. Zgadzam się w 100%. Jednak jeżeli styl autora jest dla niego charakterystyczny to trzeba to jakoś uchwycić w przekładzie. Może nie w każdym pojedynczym zdaniu, ale jednak powinien być zauważalny.

antwuan
07-26-2011, 16:27
Nie da się ukryć, że w przypadku gdy tłumacz pragnie za wszelką cenę, aby tłumaczenie było niczym oryginalny tekst, czytelnik może doświadczyć problemów, nawet ze zrozumieniem tekstu. Wydaje mi się, że tłumaczowi wypada iść na kompromis, "coś za coś".

agatha
07-26-2011, 16:47
Znalezienie "złotego środka" zdaje się być najważniejsze. Zgadzam się, że jeżeli styl pisarza jest charakterystyczny to tłumacz nie powinien tego zmieniać tylko aby ułatwić odbiorcy czytanie. Z drugiej strony trzeba się liczyć z czytelnikiem i pójść mu czasami na rękę. W końcu niejedna osoba rzuci książkę w kąt tylko dlatego, że czytanie jej sprawia mu trudność.

daria_25
07-26-2011, 20:36
Oczywiście, że tłumaczenie nie może być wierne za wszelką cenę. Zgadzam się w 100%. Jednak jeżeli styl autora jest dla niego charakterystyczny to trzeba to jakoś uchwycić w przekładzie. Może nie w każdym pojedynczym zdaniu, ale jednak powinien być zauważalny.

Jestem tego samego zdania. Tłumacz często musi iść na kompromis, zachowując to co jego zdaniem jest ważniejsze. Jeśli jednak jest sytuacja, w której styl autora znacznie się wyróżnia to należy, moim zdaniem skupić się na tym aby ten styl w jakiś sposób zachować, przekazać, czasami nawet kosztem języka.

mwojtowicz
07-26-2011, 21:14
Zgadzam się z poprzednikami, przede wszystkim to tłumacz musi wypracować kompromis i zadecydować, co tak naprawdę jest ważne dla czytelnika, by jak najwierniej oddać tekst w rodzimym języku.

patito86
07-26-2011, 22:20
Parokrotnie pojawiło się już nazwisko Palahiuka, więc będę się trzymała tego przykładu. Zgadzam się z powyższymi stwierdzeniami, że jeżeli autor kojarzony jest z charakterystycznym dla niego stylem, nie powinniśmy tekstu docelowego z tego stylu ograbiać. Wspomniany autor stosuje krótkie zdania, ograniczone słownictwo, czyli wspomniane już wcześniej podejście minimalistyczne. Zabieg ten ma swój cel - naśladowanie sposobu, w jaki każdy człowiek opowiada jakąś historię. Może jeżeli nie da się skonstruować ekwiwalentnych, naturalnie brzmiących zdań, należy skupić się na osiągnięcu podobnego efektu u odbiorcy tekstu docelowego, jaki tworzony jest u odbiorcy tekstu wyjściowego.

lenor
07-27-2011, 10:25
Może jeżeli nie da się skonstruować ekwiwalentnych, naturalnie brzmiących zdań, należy skupić się na osiągnięcu podobnego efektu u odbiorcy tekstu docelowego, jaki tworzony jest u odbiorcy tekstu wyjściowego.
Zgadzam się, tylko jak ten efekt osiągnąć? Jakieś pomysły?

Ania_25
07-27-2011, 10:30
Zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. Język angielski pozwala na przekazanie wielu istotnych informacji w sposób bardzo zwięzły, co zdecydowanie ułatwia odbiór, język polski niestety niekoniecznie, stąd często mogą pojawiać się problemy podczas tłumaczeń.
Uważam, że bardzo istotne jest również, aby podczas tłumaczenia zachować styl, który jest charakterystyczny dla konkretnego autora.

Może jeżeli nie da się skonstruować ekwiwalentnych, naturalnie brzmiących zdań, należy skupić się na osiągnięcu podobnego efektu u odbiorcy tekstu docelowego, jaki tworzony jest u odbiorcy tekstu wyjściowego.

Uważam, że jest to bardzo dobre pytanie: jak osiągnąć ten efekt? Czy jest to możliwe?

antwuan
07-27-2011, 11:03
Proponuję poszukać książek Palahniuka i ich tłumaczeń. Można łatwo znaleźć darmowe fragmenty i porównać. Zrobiłem tak i doszedłem do wniosku, że stanę w obronie tłumacza. Czytałem oryginalny tekst i nie miałem jakiś pozytywnych odczuć. Język jest dosyć potoczny i prosty. Chodzi o to, aby pokazać, jak przeciętny człowiek opowiada historię. Taki jest styl Palahniuka i według mnie tłumacz dobrze się spisał. Udało mi się znaleźć dwóch tłumaczy zajmujących się książkami Palahniuka i ciekaw jestem, czy podobnie przełożyli książki.

patito86
07-27-2011, 11:09
Zgadzam się, tylko jak ten efekt osiągnąć? Jakieś pomysły?
Autor bazuje na skonstruowaniu narracji naśladującej sposób w jaki przeciętny człowiek opowiada historię. Być może wyjściem z sytuacji jest skonstruowanie takiego samego efektu w języku polskim, przy użyciu polskich zwrotów używanych przy okazji "opowiadania historii". Nawet jeśli zdania będą nieco dłuższe, będą brzmiały naturalnie i tłumaczenie będzie zgodne z zamysłem autora oryginału.

p_trudzik
07-27-2011, 13:41
Może jeżeli nie da się skonstruować ekwiwalentnych, naturalnie brzmiących zdań, należy skupić się na osiągnięcu podobnego efektu u odbiorcy tekstu docelowego, jaki tworzony jest u odbiorcy tekstu wyjściowego.

Co więcej, czy jeśli nawet uda nam się ten efekt osiągnąć, czy nie przyniesie to "sztucznego" efektu? Niemniej, zgadzam się, że warto spróbować.

Mona_84
07-27-2011, 18:53
Być może wyjściem z sytuacji jest skonstruowanie takiego samego efektu w języku polskim, przy użyciu polskich zwrotów używanych przy okazji "opowiadania historii". Nawet jeśli zdania będą nieco dłuższe, będą brzmiały naturalnie i tłumaczenie będzie zgodne z zamysłem autora oryginału.


Zgadzam się, warto spróbować tej metody

kaolkas
07-27-2011, 19:02
Jak każdy język, język angielski rządzi się swoimi prawami. Ma on to do siebie, że wiele rzeczy można wyrazić krócej niż w języku polskim.

patito86
07-27-2011, 20:34
Znalezienie "złotego środka" zdaje się być najważniejsze. Zgadzam się, że jeżeli styl pisarza jest charakterystyczny to tłumacz nie powinien tego zmieniać tylko aby ułatwić odbiorcy czytanie. Z drugiej strony trzeba się liczyć z czytelnikiem i pójść mu czasami na rękę. W końcu niejedna osoba rzuci książkę w kąt tylko dlatego, że czytanie jej sprawia mu trudność.
Zgadza się, ale to, czy czytelnik rzuci książkę, czy nie zależy od tego JAKIM jest czytelnikiem. Jeżeli bierze do ręki książkę nieznanego mu autora, aby spędzić miłe popołudnie przy lekkiej lekturze, książkę sprawiającą mu problemy odłoży. Jednakże są też czytelnicy wymagający, znawcy literatury, czy też fani twórczości danego pisarza, którzy szukają przekładu wiernego, nie łatwego w zrozumieniu. Forma przekładu zależy od tego do jakiego odbiorcy tłumaczenie kierujemy.

kaolkas
07-27-2011, 22:20
Jak już zostało wyżej wspomniane, tworzenie długich podrzędnie złożonych zdań z pewnością nie sprzyja dynamice tekstu, ponadto zaburza oryginalny styl autora, jednakże krótkie formy brzmią nienaturalnie w języku polskim.

Każdy tekst posiada własne tło kulturalne i intelektualne, zadaniem tłumacza jest więc odszyfrować kto będzie jego odbiorcą i na tej podstawie dostosować odpowiedni styl.

p_trudzik
07-27-2011, 22:34
Każdy tekst posiada własne tło kulturalne i intelektualne, zadaniem tłumacza jest więc odszyfrować kto będzie jego odbiorcą i na tej podstawie dostosować odpowiedni styl.

Teoria niby prosta, tylko jak mamy to zrobić? Autor pisząc dany tekst czy książkę, wie do kogo go kieruje. Wie też, czego oczekuje jego 'target group' i łączy to ze swoim stylem pisania. Tłumacz jednak, nie może, wręcz nie ma prawa, wybierać sobie konkretnego rodzaju odbiorcy, musi dostosować się do tego, który wybrał autor. Jeśli zmienimy styl w zbyt dużym stopniu, może się okazać, ze zbyt mocno zaingerowaliśmy w oryginalny zamysł autora.

mwojtowicz
07-28-2011, 11:11
Teoria niby prosta, tylko jak mamy to zrobić? Autor pisząc dany tekst czy książkę, wie do kogo go kieruje. Wie też, czego oczekuje jego 'target group' i łączy to ze swoim stylem pisania. Tłumacz jednak, nie może, wręcz nie ma prawa, wybierać sobie konkretnego rodzaju odbiorcy, musi dostosować się do tego, który wybrał autor. Jeśli zmienimy styl w zbyt dużym stopniu, może się okazać, ze zbyt mocno zaingerowaliśmy w oryginalny zamysł autora.

Zgadzam się. Moim zdaniem lepiej wierniej oddać styl autora niż zbytnio ingerować w jego styl sugerując się grupą docelową czytelników.

lenor
07-28-2011, 11:32
Ja także podpisuję się pod tym że to autor może sobie mniej więcej określić odbiorcę, a nie tłumacz i skłaniam się ku jak najmniejszej ingerencji w styl. Z pewnością są osoby które docenią styl konretnych pisarzy oddany w przekładzie i są takie do których to nie przemówi i rzucą książkę po 20 stronach. To samo jednak dotyczy oryginału: nie każdemu się podoba.

antwuan
07-28-2011, 15:59
Ja także podpisuję się pod tym że to autor może sobie mniej więcej określić odbiorcę, a nie tłumacz i skłaniam się ku jak najmniejszej ingerencji w styl. Z pewnością są osoby które docenią styl konretnych pisarzy oddany w przekładzie i są takie do których to nie przemówi i rzucą książkę po 20 stronach. To samo jednak dotyczy oryginału: nie każdemu się podoba.

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Wszystko zależy od gustu i jeśli komuś nie przypadło tłumaczenie niech pozostanie przy oryginalnym tekście. Wydaje mi się, że sztuka przekładu cały czas ewoluuje i wystarczy trochę poczekać, a pojawią się kolejne tłumaczenia, które sprostają oczekiwaniom czytelników.

Ania_25
07-28-2011, 17:45
Ja również zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. Każdy z nas ma ulubionego autora i często jest tak, że jednej osobie dana książka się podoba bardziej, innej mniej, tak samo jest w przypadku tłumaczenia danej książki - komuś dane tłumaczenie się podoba, a innej osobie już niekoniecznie.
Ja osobiście już kilka razy miałam taką sytuację, że czytając książkę w oryginalnej wersji byłam zachwycona i z ciekawości sięgnęłam do przetłumaczonej na język polski wersji i niestety byłam rozczarowana, wręcz zawiedziona.

kaolkas
07-28-2011, 18:17
W kwestii stylu, jak pisze Elżbieta Tabakowska tłumacz powinien być przejrzysty jak szyba. Indywidualny styl tłumacza, konstruowania zdań i dobór słownictwa nie powinien zdominować oryginału. Tłumaczenia szczególnie te literackie wymagają od tłumacza talentu. Tłumacz powinien wykazać się dużą znajomością języka źródłowego jak i docelowego w celu zachowania oryginalnego stylu autora.

mwojtowicz
07-28-2011, 18:48
W kwestii stylu, jak pisze Elżbieta Tabakowska tłumacz powinien być przejrzysty jak szyba. Indywidualny styl tłumacza, konstruowania zdań i dobór słownictwa nie powinien zdominować oryginału. Tłumaczenia szczególnie te literackie wymagają od tłumacza talentu. Tłumacz powinien wykazać się dużą znajomością języka źródłowego jak i docelowego w celu zachowania oryginalnego stylu autora.

Jednym słowem czytać jak najwięcej, wiedzieć jak najwięcej, zasięgnąć wiedzy u źródła.

patito86
07-28-2011, 19:50
Zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Wszystko zależy od gustu i jeśli komuś nie przypadło tłumaczenie niech pozostanie przy oryginalnym tekście. Wydaje mi się, że sztuka przekładu cały czas ewoluuje i wystarczy trochę poczekać, a pojawią się kolejne tłumaczenia, które sprostają oczekiwaniom czytelników.
Prawda jest taka, że jeżeli ktoś może przeczytać i zrozumieć oryginał, to przekład jest mu niepotrzebny. Tłumaczenie zwykle kieruje się do osób, które nie są w stanie zrozumieć orygianlnego tekstu, ale chcą się zapoznać z twórczością konkretnego autora. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę w rękach tłumacza jest to jak dane dzieło będzie postrzegane w kulturze docelowej, bo osoba, która nie zna tekstu wyjściowego, nie wie jak powinien wyglądać przekład i przyjmuje go takim, jakim jest, ufając, że tłumacz stworzy tekst ekwiwalentny pod względem treści i stylu. Jest przekonany, że książka, na której okładce widnieje nazwisko konkretnego pisarza jest jego dziełem, a nie wymysłem tłumacza.

W kwestii stylu, jak pisze Elżbieta Tabakowska tłumacz powinien być przejrzysty jak szyba. Indywidualny styl tłumacza, konstruowania zdań i dobór słownictwa nie powinien zdominować oryginału. Tłumaczenia szczególnie te literackie wymagają od tłumacza talentu. Tłumacz powinien wykazać się dużą znajomością języka źródłowego jak i docelowego w celu zachowania oryginalnego stylu autora.
To prawda, tłumacz powinien by przejrzysty jak szyba, wręcz niewidzialny. W końcu podziwiamy talent autora, a nie tłumacza. Nieraz w historii tłumaczeń zdarzało się tak, że tłumaczenie przerosło oryginał, a zadaniem tłumacza nie jest zmienianie, czy poprawianie tekstu, tylko jego przekład, najdokładniejszy jak tylko możliwe, zachowujący wszelkie niedoskonałości tekstu wyjściowego.

p_trudzik
07-28-2011, 21:45
Ja osobiście już kilka razy miałam taką sytuację, że czytając książkę w oryginalnej wersji byłam zachwycona i z ciekawości sięgnęłam do przetłumaczonej na język polski wersji i niestety byłam rozczarowana, wręcz zawiedziona.

Rzeczywiście, takie sytuacje zdarzają się często. Równie często działa to w drugą stronę. Zdarzało mi się już napotkać super książkę w języku polskim, a sam oryginał nie wywarł na mnie wielkiego wrażenia. Chociaż, nie wątpię, że miał tu znaczenia fakt czytania tego samego tylko w innej wersji językowej :) Ale wrażenia zawsze zostaje. Podobnie jest z filmami. Już zawsze będę pamiętać polskie tłumaczenie pierwszej części Shreka, na której łzy leciały mi ze śmiechu. Angielska wersja nie była aż tak dobra pod względem tekstów. Ktoś zrobił świetną robotę. Tylko gratulować :)

kaolkas
07-28-2011, 23:01
Jednym słowem czytać jak najwięcej, wiedzieć jak najwięcej, zasięgnąć wiedzy u źródła.
Tak trafnie to ująłeś:)Zawód tłumacza to jak studnia bez dna, z każdym dniem z każdym nowym tekstem zdobywa on nowe doświadczenia, rozwija swoje zdolności językowe i pogłębia wiedzę. Żadną ujmą dla tłumacza jest zasięgnąć wiedzy u źródła a wręcz jest to wskazane, jeśli nie rozumiemy zamysłu autora warto jest się z nim skontaktować żeby nie popełnić żadnej gafy

antwuan
07-29-2011, 09:52
W przypadku tłumaczeń literackich tłumacz musi posiadać odpowiednie predyspozycje. Nie każdy może sobie pozwolić na takie tłumaczenia. Dosyć istotny jest talent i wrażliwość językowa. Niektórzy teoretycy przekładu uważają nawet, że tłumaczenie literackie jest odrębną dziedziną, wręcz sztuką, której nie można się nauczyć.

lenor
07-29-2011, 09:53
I właśnie ta idea ciągłego rozwoju jest jedną z najpiękniejszych cech zawodu tłumacza. Również uważam, że styl tłumacza powinien pozostać niedostrzegalny, a styl autora jak najbardziej zauważalny:)

p_trudzik
07-29-2011, 11:47
W przypadku tłumaczeń literackich tłumacz musi posiadać odpowiednie predyspozycje. Nie każdy może sobie pozwolić na takie tłumaczenia. Dosyć istotny jest talent i wrażliwość językowa. Niektórzy teoretycy przekładu uważają nawet, że tłumaczenie literackie jest odrębną dziedziną, wręcz sztuką, której nie można się nauczyć.

Również podzielam to zdanie. Tak jak nie każdy może być tłumaczem z dziedziny techniki czy ekonomii, tak samo nie każdy nadaje się na tłumacza literackiego. Trzeba mieć trochę bardziej artystyczna duszę.

SylKa85
07-29-2011, 12:35
Innym elementem utrudniającym tłumaczenie i jego odbiór jest strona bierna, którą język angielski wręcz uwielbia, a polski - delikatnie mówiąc - nie koniecznie. Staranie się o zachowanie w pełni stylu posługującego się często tą formą przy tłumaczeniu na polski jest bolesne, i dla tłumacza, i dla odbiorcy. Tłumaczenie nie może być wierne za wszelka cenę. Myślę, ze ta sama zasada odnosi się lakoniczności zdań.

W pełni zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Angielski bardzo lubi stronę bierną i brzmi to bardzo dobrze. Za to polski nie zawsze. Niedawno korektorowałam pracę mgr mego znajomego. Dziedzina - informatyka, więc korzystał głównie ze źródeł anglojęzycznych, a pracę pisał po polsku. Ale kalka z tego wyszła straszna... strona bierna...strona bierna...strona bierna 'została użyta' :) w każdym prawie polskim zdaniu. Brzmiało to okropnie. Musimy na to uważać przy tłumaczeniu.

W przypadku tłumaczeń literackich tłumacz musi posiadać odpowiednie predyspozycje. Nie każdy może sobie pozwolić na takie tłumaczenia. Dosyć istotny jest talent i wrażliwość językowa. Niektórzy teoretycy przekładu uważają nawet, że tłumaczenie literackie jest odrębną dziedziną, wręcz sztuką, której nie można się nauczyć.

Zgadza się. By tłumaczyć poezję trzeba być poetą w duszy. To powinno być regułą.

daria_25
07-29-2011, 14:12
Każdy z nas ma ulubionego autora i często jest tak, że jednej osobie dana książka się podoba bardziej, innej mniej, tak samo jest w przypadku tłumaczenia danej książki - komuś dane tłumaczenie się podoba, a innej osobie już niekoniecznie.
Ja osobiście już kilka razy miałam taką sytuację, że czytając książkę w oryginalnej wersji byłam zachwycona i z ciekawości sięgnęłam do przetłumaczonej na język polski wersji i niestety byłam rozczarowana, wręcz zawiedziona.

Muszę przyznać, że miałam to samo. Często mi się zdarzało tak, iż przetłumaczona na język polski książka była dużo gorsza od oryginału. Nie da sie ukryć, że często miałam wrażenie, iż ta sama książka była nie tyle tłumaczona co przerabiana przez tłumacza. Pisałam prace licencjacką o polskich tłumaczeniach "Alicji w krainie czarów" bo jest książka, która była tłumaczona na język polski wiele razy i co dziwne z różnym skutkiem. Tłumaczenia tej samej książki bardzo od siebie odbiegały, niektóre czytało się tragicznie, inne były znakomitym przekładem, który czytało się tak samo dobrze jak oryginał.

Tak trafnie to ująłeś:)Zawód tłumacza to jak studnia bez dna, z każdym dniem z każdym nowym tekstem zdobywa on nowe doświadczenia, rozwija swoje zdolności językowe i pogłębia wiedzę. Żadną ujmą dla tłumacza jest zasięgnąć wiedzy u źródła a wręcz jest to wskazane, jeśli nie rozumiemy zamysłu autora warto jest się z nim skontaktować żeby nie popełnić żadnej gafy

Niestety taki kontakt z autorem choć bezcenny nie zawsze jest możliwy. Czasami tłumacz czy chce tego czy nie jest skazany na swoja intuicję.

agatha
07-30-2011, 16:14
Zgadzam się, że nie każdy powinien zajmować się tłumaczeniem literackim. Tak jak w innych dziedzinach życia każdy z nas ma jakieś predyspozycje. Widać to najlepiej na przykładzie książek, które były kilkakrotnie tłumaczone przez różnych tłumaczy. Wiele osób nie docenia profesji tłumacza, a przecież może on uczynić dzieło lepszym od oryginału, ale do tego, jak zostało wspomniane, potrzebne jest "to coś".

mwojtowicz
07-31-2011, 10:19
Niestety taki kontakt z autorem choć bezcenny nie zawsze jest możliwy. Czasami tłumacz czy chce tego czy nie jest skazany na swoja intuicję.

Myślę, że dobrym pomysłem byłby także kontakt z literaturoznawcą danego autora lub po prostu pasjonatem. Takie informacje od specjalistów mogą być bezcenne.

agatha
07-31-2011, 11:10
Myślę, że dobrym pomysłem byłby także kontakt z literaturoznawcą danego autora lub po prostu pasjonatem. Takie informacje od specjalistów mogą być bezcenne.

Zgadzam się w 100%. Pomoc takich osób może mieć ogromny wpływ na finalny wygląd tłumaczenia i uchronić przed przeinaczeniem zamysłu autora.

daria_25
07-31-2011, 14:45
Myślę, że dobrym pomysłem byłby także kontakt z literaturoznawcą danego autora lub po prostu pasjonatem. Takie informacje od specjalistów mogą być bezcenne.

Czasami przychodzić tłumaczyć teksty autorów, którzy nie są specjalnie znani. Są przecież sytuacje gdzie dostęp do literaturoznawcy jest ograniczony lub takich osób w ogóle nie ma a pasjonaci danego autora mają delikatnie mówiąc rózne opinie na temat danego tekstu.

agatha
07-31-2011, 15:04
Czasami przychodzić tłumaczyć teksty autorów, którzy nie są specjalnie znani. Są przecież sytuacje gdzie dostęp do literaturoznawcy jest ograniczony lub takich osób w ogóle nie ma a pasjonaci danego autora mają delikatnie mówiąc rózne opinie na temat danego tekstu.

Wtedy pozostaje chyba zdać się na intuicję i doświadczenie. Jak zostało wcześniej wspomniane znalezienie równowagi między chęcią oddania przesłania oryginalnego dzieła i dostosowania tłumaczenia do odbiorcy jest najważniejszą zasadą.

patito86
07-31-2011, 16:41
Pisałam prace licencjacką o polskich tłumaczeniach "Alicji w krainie czarów" bo jest książka, która była tłumaczona na język polski wiele razy i co dziwne z różnym skutkiem. Tłumaczenia tej samej książki bardzo od siebie odbiegały, niektóre czytało się tragicznie, inne były znakomitym przekładem, który czytało się tak samo dobrze jak oryginał.
Zgadzam się, również tłumaczyłam "Alicję" na potrzeby pracy magisterskiej i porównywałam z istniejącymi już tłumaczeniami i zadziwiające jest to, jak bardzo różniły się od siebie owe przekłady. Były te usiane przypisami, te udomowione i te ukazujące kulturę autora tekstu. Niektóre starały się odwzorować gry słowne autora, a niektóre nie podejmowały tego wysiłku. Generalnie, Lewis Carroll stworzył książkę kierowaną i do dorosłych i do dzieci i w oryginale brzmiało to świetnie. Książkę pełną podwójnych znaczeń słów dzieci odbierały dosłownie i przenosiły się w świat baśni, natomiast dorośli dostrzegali wyrafinowany żart i różnież doceniali inteligentną lekturę. Niestety po przełożeniu książki powstawał tekst kierowany albo do dzieci, albo do dorosłych, czyli zamysł autora legł w gruzach. Styl Carrolla również przysporzył mi wielu problemów, jest bardzo prosty, powtarzają się wciąż te same słowa - po każdej wypowiedzi "she/he said". Pomimo tego, że kusiło mnie żeby to "powiedział/a" zamienić od czasu do czasu na "stwierdził/a" itp. powstrzymałam się, bo w tym, jakich słów autor używa jest zawsze konkretny cel.

Ania_25
07-31-2011, 17:03
Wtedy pozostaje chyba zdać się na intuicję i doświadczenie. Jak zostało wcześniej wspomniane znalezienie równowagi między chęcią oddania przesłania oryginalnego dzieła i dostosowania tłumaczenia do odbiorcy jest najważniejszą zasadą.

Zgadzam się, intuicja, a przede wszystkim doświadczenie tłumacza jest bardzo istotne, szczególnie jeżeli chodzi o tłumaczenia literackie, które często są bardzo specyficzne. Czasami bardzo ciężko jest oddać dokładne przesłanie oryginalnego tekstu i dlatego doświadczenie to podstawa.

daria_25
07-31-2011, 22:50
Zgadzam się, intuicja, a przede wszystkim doświadczenie tłumacza jest bardzo istotne, szczególnie jeżeli chodzi o tłumaczenia literackie, które często są bardzo specyficzne. Czasami bardzo ciężko jest oddać dokładne przesłanie oryginalnego tekstu i dlatego doświadczenie to podstawa.

Myślę tak samo. Przekłady "Alicji w krainie czarów" są bardzo dobrym przykładem na to jak ważne w tłumaczeniach literackich jest doświadczenie tłumacza oraz intuicja.

angli.magda89
08-01-2011, 10:24
Jednak minimalizm jest charakterystyczną cechą np.Palahniuka. Powstaje więc pytanie czy zachować styl czy skupić się na płynności języka. Tłumaczenie takich utworów jest dla tłumacza ogromnym wyzwaniem; jednak wydaje mi się, że należy próbować zachować styl autora, niekiedy tylko łącząc zdania aby ułatwić czytanie.

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią, istnieją tutaj dwa konflikty z jakimi tłumacz ma do czynienia przekładając dany tekst literacki, otóż: czy ważniejsze jest by odwzorować jak najsumienniej styl autora mniej martwiąc się o zrozumiały przekaz informacji czy też główną uwagę zwrócić na tekst i jego znaczenie a formę jako taką starać się zachować?
Moim zdaniem, autor przede wszystkim powinien tak przetłumaczyć dany tekst by był on zrozumiały ale i nacechowany charakterystycznie dla danego autora, by odbiorca nie czuł się oszukany bądź nie posiadł mylnych informacji o stylu, formie i treści samego Autora.
pozdrawiam:):p

Ania_25
08-01-2011, 10:43
Moim zdaniem styl autora przesądza o sposobie wyrażania emocji, a emocje są najważniejsze w przypadku każdego dzieła, w tym także dzieła literackiego, bowiem twórca wyraża w ten sposób swój stosunek emocjonalny do świata, ludzi, zdarzeń czy zjawisk, o których mówi. Odbiór dzieła literackiego jest przeżyciem czytelnika. W dziele literackim nie chodzi o to - używając metafory Juliana Tuwima - "by perlić słowa jak perły w kolii", lecz chodzi o to by przekazać emocje wyzwalające przeżycie czytelnika.
Uważam, że sposób przełożenia na inny język wyrażonych przez autora emocji jest największym problemem w tłumaczeniu. Problem ten to nie tylko problem natury językowej, ale także problem natury kulturowej, dziedzictwa kulturowego autora, tłumacza i czytelnika.

angli.magda89
08-01-2011, 10:50
Język angielski jest tak skonstruowany, że wiele informacji można przekazać w stosunkowo zwięzły sposób. W oryginale wygląda to dobrze, jednak w języku polskim brzmi to dosyć nienaturalnie.

Jak najbardziej język angielski ma taką naturę, zwięzłość przekazu informacji, oszczędny styl czy krótko frazowe zdania nie sprawiają trudności w zrozumieniu tekstu oryginalnie napisanego w języku angielskim, samej rzadko zdarza mi się żeby czytać przekłady danych tekstów literackich, gdyż są one dla mnie o wiele bardziej niezrozumiałe niż te nieprzetłumaczone, co więcej, wolę czasem przetłumaczyć sobie jedno, dwa słówka i samej próbować zrozumieć to co autor miał na myśli, niż czytać tekst przetłumaczony.
Odwołując się do pierwszego postu, o dynamice zdania, dobrym tu przykładem może być wiersz: P.B.Shelley 'Ode to the West Wind' który swą dynamikę traci w wersji polskiej, zdania są dłuższe, styl jest w miarę zachowany, jednak czyta się go o wiele lepiej w wersji oryginalnej.
Pozdrawiam :):p

Moim zdaniem styl autora przesądza o sposobie wyrażania emocji, a emocje są najważniejsze w przypadku każdego dzieła, w tym także dzieła literackiego, bowiem twórca wyraża w ten sposób swój stosunek emocjonalny do świata, ludzi, zdarzeń czy zjawisk, o których mówi

Jak najbardziej zgadzam się, przekaz emocjonalny jest bardzo ważny, dlatego ciężką pracą Tłumacza jest tutaj przekazanie odbiorcy tak różnych emocji i równie ważnych jakie sam autor wywiera u Czytelnika. Produkt tłumaczony przez tłumacza powinien zawierać te same "właściwości' lub jak najbardziej powinien odwzorowywać te Oryginalne by wywoływał tą samą dozę uczuć, wzruszeń czy ekscytacji.
pozdrawiam :)

SylKa85
08-01-2011, 12:05
Należy też wybadać czy autorowi tekstu źródłowego zależy na stylu pisania czy raczej na treści przekazu. Jeśli ma 'swój styl' i to on go cechuje, to tłumacz jak najbardziej powinien starać się oddać go również w tłumaczeniu (tzn. krótkie zdanie - krótkie zdanie) i nie dbać o to, że brzmi to śmiesznie w danym języku, gdyż styl pisarza jest właśnie istotny...

SylKa85
08-01-2011, 12:07
A tam, gdzie styl pisania nie jest istotny, to poprawna - niesztuczna polszczyzna musi być priorytetem (nie wspominając już o treści samej w sobie).

Podsumowując, myślę że tu NATURALNOŚĆ języka powinna być kluczem i odpowiedzią do tego 'forumowego' wątku. Po prostu, tłumacz powinien dać czytającemu taki komfort by ten nie spostrzegł, że czyta tłumaczenie...

Ania_25
08-01-2011, 12:40
Podsumowując, myślę że tu NATURALNOŚĆ języka powinna być kluczem i odpowiedzią do tego 'forumowego' wątku. Po prostu, tłumacz powinien dać czytającemu taki komfort by ten nie spostrzegł, że czyta tłumaczenie...

Zgadzam się, ja również uważam, że do pracy tłumacza należy kierowanie się wiernością przekazu, ale także stworzenie komfortu czytającemu i tu chyba pojawia się problem, gdyż bardzo często autor i tłumacz żyją w innych 'tradycjach', podlegają oddziaływaniu innych wartości i norm społecznych. Tłumaczenie, oprócz stylu, musi również brać pod uwagę kontekst kulturowy, właściwości języka, wartości, którym służy przekaz. Tłumaczenie nie jest czynnością mechaniczną, jest intelektualną pracą nad dziełem innego autora.
I tu pojawia się problem, czy tłumacz powinien iść na kompromis polegający na tym, że tłumacząc dzieło dostosowuje je do warunków, w których żyje odbiorca. W moim przekonaniu nie bardzo, ponieważ na tym traci dzieło i można zniekształcić intencje autora.

angli.magda89
08-01-2011, 13:03
Podsumowując, myślę że tu NATURALNOŚĆ języka powinna być kluczem i odpowiedzią do tego 'forumowego' wątku. Po prostu, tłumacz powinien dać czytającemu taki komfort by ten nie spostrzegł, że czyta tłumaczenie...

Pięknie ujęła to osoba pisząca powyższy post, bardzo dobre podsumowanie. Trzeba przede wszystkim pamiętać o odbiorcy i o tym, że od tłumacza zależy czy czytający będzie czuł swojość i naturalność stylu autora. Przekładoznawstwo tekstów literackich jest bardzo ciężkie, tłumacz powinien dbać o zachowanie wszelkich walorów i cech charakterystycznych mając na uwadze odbiorcę.
pozdrawiam :)

Wiele osób nie docenia profesji tłumacza, a przecież może on uczynić dzieło lepszym od oryginału, ale do tego, jak zostało wspomniane, potrzebne jest "to coś".

Jak najbardziej zgadzam się z powyższą wypowiedzią, bardzo często wersje tłumaczone są o niebo lepsze od oryginałów, tak jak już ktoś wspomniał np. Shrek, który bardziej śmieszy słuchany w języku polskim, z polskimi tłumaczeniami i tekstami, tutaj ten zamysł na pewno był trafny, jednak nie zawsze zupełnie odmienna interpretacja cieszy się tak dobrym odbiorem. Niestety wielu tłumaczy mając na uwadze odbiorcę stara się uczynić tekst jak najlepiej zrozumiałym, jednak czy nie jest to zbyt duża ingerencja w sam zamysł autora? Przecież chcemy wierzyć, że to co zostało tłumaczone oddaje sens tego co Autor zamierzał, co miał na myśli lub co chciał osiągnąć poprzez swoje dzieło, jakie odczucia budzić itp. Tłumaczenia są różne, tak samo różni będą sami tłumacze, ich przekłady mogą się różnić, jednak zamysł autora nie powinien umknąć uwadze, styl jego i emocje jakie zawarł w twórczości, oddane w jak najwierniejszym tłumaczeniu.
pozdrawiam :):p

Myślę tak samo. Przekłady "Alicji w krainie czarów" są bardzo dobrym przykładem na to jak ważne w tłumaczeniach literackich jest doświadczenie tłumacza oraz intuicja.

Jak najbardziej tłumacz powinien cechować się głęboką wrażliwością w tłumaczeniu, to w końcu od niego zależy jak odbierzemy dany tekst, i czy nie naruszy on naszych oczekiwać co do kulturowości zawartej w danym tekście, znając jego oryginalną wersję możemy być sceptycznie nastawieni do jego wersji w języku polskim, ale też miejmy na uwadze, że praca tłumacza nie należy do najłatwiejszych, i możemy albo i nie zaakceptować to co zostało przetłumaczone, to od nas też zależy czy spojrzymy na to przychylnym okiem czy też krytycznie ocenimy samą pracę tłumacza.
Podsumowując, bądźmy i my wrażliwi na tłumaczone wersje filmów, dzieł literackich itp. Miejmy swoje zdanie, i jeżeli kłuje nas w oczy przetłumaczony wiersz, przeczytajmy go w języku autora.
pozdrawiam :)

Weronika
08-02-2011, 10:16
Widzę, że nie jestem jedyna ;) Język polski nie toleruje krótkich zdań za często. Jednak gdy czyta się niektóre przykłady i jedna strona jest 'usadzona' takimi kwiatkami to aż scyzoryk w kieszeni się otwiera. Już nie pamiętam tytułu, ale był to fragment prozy - zdania brzmiały strasznie sztucznie. Rozumiem wierność przekładu, ale bez przesady. W niektórych rzeczach powinno się zachować umiar.

Zgadzam się. Tłumacz ma niełatwe zadanie. Jedno do wierny przekład dzieła, drugie (jeszcze trudniejsze) oddanie indywidualnego stylu danego pisarza. Jeśli pisarz charakteryzuje się używaniem takich właśnie krótkich dynamicznych fraz w każdym ze swoich utworów powinno się to chyba oddać w tłumaczeniu... Jak myślicie?

Owszem, te lakoniczne zdania brzmią zdecydowanie lepiej w angielskim niż w polskim. Jednak minimalizm jest charakterystyczną cechą np.Palahniuka. Powstaje więc pytanie czy zachować styl czy skupić się na płynności języka. Tłumaczenie takich utworów jest dla tłumacza ogromnym wyzwaniem; jednak wydaje mi się, że należy próbować zachować styl autora, niekiedy tylko łącząc zdania aby ułatwić czytanie.

Zgadzam się w 100%. Nie można zmienić całkowicie stylu pisania autora tylko po to by ułatwić czytelnikowi odbiór. Przyda się więc "złoty środek", no i oczywiście wyśmienity tłumacz :)

Każdy tekst posiada własne tło kulturalne i intelektualne, zadaniem tłumacza jest więc odszyfrować kto będzie jego odbiorcą i na tej podstawie dostosować odpowiedni styl.

Zgadzam się z przedmówcą :)

Zgadza się. By tłumaczyć poezję trzeba być poetą w duszy. To powinno być regułą.

Tak jak mówisz - najlepszym tłumaczem poezji będzie ktoś kto się na niej zna, a najlepiej sam ją uprawia.

Może na koniec pochwała, dla pani Hanny Szajowskiej, która świetnie przełożyła "Nostalgię Anioła". Najpierw przeczytałam w oryginale, potem po polsku - nic nie zostało wersji angielskiej ujęte :) Great job !

Mona_84
08-02-2011, 10:44
Każdy tekst posiada własne tło kulturalne i intelektualne, zadaniem tłumacza jest więc odszyfrować kto będzie jego odbiorcą i na tej podstawie dostosować odpowiedni styl.

To od nas zależy jaką drogę wybierzemy. Czy zaingerujemy w przekład dla lepszej lektury czy będziemy się trzymać stylu autora.

cdf55
08-02-2011, 13:53
Jak mowa o dynamice zdania, to ja polecam Proust'a - najlepsi tłumacze na swiecie utkneli na pierwszym zdaniu, bo jest ono cudem zwiezłości i ma tylko 340 stron. Zadziwiajace, jak mozna 2 sceny męczyć przez 12 tomów. Tłumaczenie tego, to prawdziwy wyczyn!