PDA

View Full Version : CAT a rozwój osobisty i stawki


iskierka
07-12-2011, 20:09
Narzędzia CAT mają za zadanie ułatwić tłumaczenie tekstów, w których często powtarzają się te same zwroty lub zdania. Nie uważacie, że z jednej strony pozwalają zwiększyć wydajność i zaoszczędzić czas, ale z drugiej przyczyniają się do obniżenia stawek za tłumaczenia (mnej dostajemy za słowo, które już było w bazie tłumaczeń) i odzierają tłumaczenie z całego jego uroku? W końcu samo zatwierdzanie słów z pamięci tłumaczeniowej nie dość, że nie wymaga bardzo zaawansowanej znajomości języka to jeszcze nie jest specjalnie rozwijające?

Inka
07-12-2011, 20:33
Czytałam, że programy CAT analizują i tłumaczą wyrażenia bądź słowo tylko w kontekście zdaniowym, nie biorąc pod uwagę całego tekstu. W niektórych przypadkach może wyniknąć z tego niechciana przez nas sytuacja, gdy program pomyli homonimy i zastosuje błędne tłumaczenie. Jednak prawdą jest, że programy CAT usprawniają pracę, sprawiając, że translacja idzie znacznie szybciej przez co wzrasta produktywność tłumacza.

ankor
07-14-2011, 08:58
W pewnym sensie zgadzam się z iskierką, że programy translatorskie zabijają kreatywność. Pamiętam bardzo zabawną sytuację, którą opowiadał mi mój znajomy. Otóż kilka lat temu, pewna znana firma specjalizująca się w budowie dróg stwierdziła, iż nie ma potrzeby zatrudniać na stałe tłumacza i większość swojej korespondencji zagranicznej "wrzucała" żywcem do translatora internetowego. Nie muszę chyba mówić na czytanie jakich bzdur byli narażeni zagraniczni współpracownicy. Na początku było to całkiem śmieszne ale po pewnym czasie firma postanowiła zatrudnić profesjonalnych tłumaczy.

kosatek
07-14-2011, 17:02
Prawda jest taka, że trzeba iść z duchem czasu i korzystać z nowoczesnych technologii...
Musimy pogodzić się z tym, że w przyszłości zawód tłumacz, będzie tak potrzebny jak szewc :)
Warto się jednak rozwijać w tym kierunku, bo jeśli chodzi o tłumaczenia ustne, konferencyjne jeszcze wiele lat minie zanim komputery zajmą miejsce tłumaczy:)
Biorąc pod uwagę skłonność do postępu polskich urzędów, to tłumacze przysięgli też będą istnieć długo po tym jak "kopniemy w kalendarz" :)

isabelle
07-14-2011, 21:17
myślę, że programy typu CAT faktycznie usprawniają pracę tłumacza, a w przyszłości będą jeszcze lepiej dopracowane. mimo to myślę, że człowiek jeszcze dłuuuuugo będzie potrzebny do sporządzenia naprawdę dobrego tłumaczenia. poza tym nie wszystkie typy tekstów nadają się do tłumaczenia za pomocą programu. nie wyobrażam sobie poezji albo powieści tłumaczonych w ten sposób. program to narzędzie mające nam pomóc, ale nas nie zastąpi :)

majakiszka
07-14-2011, 22:35
Wydaje mi się, że dużo zależy od podejścia tłumacza. Jak napisano powyżej, programy CAT mają usprawnić naszą pracę, a nie być narzędziem, które je za nas wykona. We wszystkim trzeba zachować umiar, i myślę, że szanujący siebie tłumacz owszem będzie używał takich programów, ale tylko w celu usprawnienie pracy. Dobremu tłumaczowi nadal będzie zależało na kreatywności.

iskierka
07-14-2011, 22:42
Jeden z moich wykładowców ciągle powtarzał, że nie rozumie dlaczego chcemy zostać tłumaczami skoro to jest zawód bez większej przyszłości, głównie ze względu na obecność i coraz większą popularność narzędzi CAT. Przedstawił nam obraz ludzi pracujących na etacie w biurze tłumaczeń jako grupy osób zgromadzonych na jednej przestrzeni, przez osiem godzin wpatrzonych w monitor i zatwierdzających bądź odrzucających tłumaczenie zasugerowane przez np. Tradosa. Nie jest to z pewnością obraz, który stworzyłam sobie w głowie wybierając studia i wizja takiej pracy jest jednak trochę przerażająca.

skarolinka
07-14-2011, 23:07
Myślę, że programy typu CAT nie zabijają kreatywności pod warunkiem, że wciąż używamy ich z głową i że nie tłumaczymy ciągle tych samych tekstów wg tego samego wzorca. Wówczas może rzeczywiście być to trochę monotonne, ale na pewno przyśpieszające pracę. Poza tym, żeby móc mieć te wszystkie zdania do wyboru i do swojej dyspozycji trzeba sobie najpierw te pamięci i glosariusze stworzyć, a więc wymaga to trochę inwencji, przynajmniej na początku :)

majakiszka
07-14-2011, 23:42
Szczerze trudno mi sobie wyobrazić taki scenariusz jaki przedstawiłaś Iskierka. Wydaje mi się, że jednak większość tłumaczy pracuje w domu, i mimo wszystko ja nadal wierzę, że jest to kreatywny zawód. Jak już pisałam wszystko zależy od podejścia. Na pewno znajdą się osoby, za które programy typu CAT będą 'odwalać' całą pracę. Ja takiego podejścia nie mam. Właśnie ta kreatywność daje mi największą satysfakcję podczas tłumaczeń. Osoba tłumacza - dobrego tłumacza - nadal będzie potrzebna, bo programy te nie będą się dynamicznie rozwijać, chociażby ze względu na złożoną fleksję języka, homonimy itp. Programy takie nie będą na tyle inteligentne żeby rozpoznać kontekst zdania i to jest właśnie pocieszające. Ci, którzy używają google translate do tłumaczeń po prostu zbyt długo nie utrzymają się na rynku.

darius
07-15-2011, 06:03
W zakresie wykorzystania technicznych mozliwosci warsztatu tlumacza problemem nie sa same programy CAT, lecz ich coraz bardziej powszechne i niezgodne z przeznaczeniem zastosowanie, jakim jest usprawnienie kompleksowego tłumaczenia całych zbiorów różnorodnych dokumentów. Zjawisko to wystepuje dlatego, iz w powszechnej opinii można na nich zarobić. Jednak nie zarobią na nich profesjonalni tłumacze, gdyz oni niechętnie patrza na to, jak program usiłuje za niech tłumaczyć wybrany material. Poza tym profesjonalisci cenią sobie wiedzę i doświadczenie, którymi dysponują i ktore przekladaja sie na realna wysokosc pobieranego uposazenia. Zarabiają na tym niesumienni pośrednicy, wmawiający klientom, że takim narzędziem, przy którym sadzają ludzi nie mających podstawowych kwalifikacji tłumaczy, a co za tym idzie wynagradzanych raczej nisko, można wykonać rzetelne i odnoszace sie do wysokich standardow zawodu tłumaczenie. Oczywiście pobieraja za te usluge gratyfikacje pieniezna adekwatna do profesjonalnie wykonanej pracy, zysk zas przenosza na siebie. Korygowanie takiego przekladu będzie kosztowało jednak więcej czasu oraz srodkow materialnych niż poprawne wykonanie go od podstaw przez zawodowców. Mizerny wydaje się argument, że takie "tłumaczenie" umożliwia "zrobienie" większej liczby stron w danym czasie, niżby moglby to przetłumaczyc żywy tłumacz. Bo to jest tylko zrobienie, a nie przetłumaczenie.

darius
07-15-2011, 06:29
Nalezy takze podkreslic, ze korzystanie z programow typu CAT (Computer Aided Translation) jest wielce pomocne, w szczegolnosci gdy tłumacz pragnie w dlugim tekscie zachowac spojnosc terminologiczna (consistency) z całoscia dokumentu, ze wszystkimi dokumentami w projekcie, a takze uniknac bledow związanych z czestymi powtorzeniami bardzo podobnych wyrazen oraz pojawiajacym sie zmeczeniem. Nie odbiera to jednak w zaden sposob kwalifikacji tworczej wykonywanej profesji, jak i oczekiwanej satysfakcji , gdyz dotyczy w znakomitej ilosci przypadkow jednakowo brzmiacych i pozbawionych kontekstu dokumentow.

darius
07-15-2011, 06:54
Prawdopodobnie wszyscy zainteresowani tematem tlumaczen zgodni sa w jednej kwestii, mianowicie małej skutecznosci programow tłumaczacych. Nie tylko dlatego że pola semantyczne wyrazow podawanych w slownikach jako ekwiwalenty nie pokrywaja sie. Niestety, ze wzgledu na bogactwo zachowan jezykowych uzaleznione od kontekstu i ze względu na stosowanie "niebezposrednich aktow mowy" (indirect speech acts) wciąz bardzo trudno jest poradzic sobie technologicznie z przekładem na inny jezyk. Nawet ograniczenie do okreslonej tematyki specjalistycznej nie rozwiazuje problemu, bowiem w poszczegolnych jezykach wystepuja odmienne tradycje i doswiadczenia majace odwzorowanie w rozmaitych wyrazeniach, ktore trudno przetlumaczyc bez utraty znaczenia. W tym kontekscie programy CAT, czyli wspomagajace, lecz nie tlumaczace proces przekladu wydaja sie istotnym wsparciem pracy tlumacza. Tlumacz budujac TM (Translation Memory) oraz Leksykon sam tworzy wlasny styl, za ktory ponosi pelna odpowiedzialnosc w zakresie jego adekwatnosc oraz rzetelnoscii. To na tym etapie uwydatnia sie tworczy potencjal tlumacza.

Inka
07-15-2011, 08:03
Sądzę, że urządzenia typu CAT są pomocne, ale nigdy nie wyprą prawdziwego tłumacza, który ma za zadanie nie tylko przetłumaczyć tekst, ale też nadzorować jego spójność i zgodność z oryginałem. Tłumacz to nie zawód ginący, a CAT to nie zło, tylko doskonała pomoc dla tłumacza, który chce zwiększyć swoją efektywność.

iskierka
07-15-2011, 12:47
Ktoś wspomniał, że swoją kreatywnością można się popisać nawet używając CATów w momencie tworzenia pamięci tłumaczeniowej czy leksykonu. Nie jestem co do tego całkowicie przekonana. Wielu z moich wykładowców pracuje jako tłumacze freelancerzy i nie korzystają z pomocy żadnych programów. Nawet tłumacząc duże teksty z powtarzającymi się słowami tworzą bardziej "tradycyjne" glosariusze (np. w Wordzie) lub templatki do których podstawiają inne dane (np. w przypadku tłumaczeń aktów urodzenia i innych tego typu dokumentów). Osoby z kolei pracujące na etatach w biurach tłumaczeń lub współpracujące przy dużych projektach nie wcale nie tworzą pamięci tłumaczeniowych. Od tego w biurze znajduje się grupa ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami, a tłumacz po prostu dostaje gotową bazę więc o kreatywności można zapomnieć. wszystkie te informacje pochodzą od ludzi, którzy już kilkanaście lat pracują na rynku i wiedzą jak ten świat wygląda od kuchni. Nie twierdzę, że programy CAT są złe, bo z pewnością ułatwiają pracę (zwłaszcza jeśli ktoś dostanie np. leksykon od zleceniodawcy), ale że na pewno burzą "romantyczny" obraz tłumacza jako osoby obłożonej stertą słowników, pracującej w zaciszu swojego mieszkania.

Autograf
07-15-2011, 13:48
Z tego co się orientuję to można wczytywać pamięci od zleceniodawcy, ale także można dołączać własne glosariusze lub zakupione. Smutne jest to, że za podstawienie gotowej frazy z bazy nie dostaje się pieniędzy. W końcu trzeba ją przeczytać, przeanalizować, zmodyfikować i zatwierdzić. Wymaga to wiedzy, czasu i doświadczenia. Mój wykładowca programów CAT powtarzał, że liczy się każde kliknięcie, a tu nie płacą tylko za zmodyfikowane słowa. Jest to w pewnym sensie wyzysk.

Sylwiks
07-15-2011, 13:55
Rzeczywiście wolę zdecydowanie wizje tłumacza, który siedzi obłożony stertą książek i oddaje się swojej kreatywności niż grupę osób, która tylko zatwierdza przygotowane przez program tłumaczenia.
Sama korzystałam z pomocy Wordfast, który rzeczywiście przy dużej ilości stron do przetłumaczenia okazał się bardzo pomocny gdyż nie powiem, że czułam lekką ulgę, gdy pojawiało się gotowe tłumaczenie na 40 stronie. Jednak to ja sama tworzyłam tą pamięć i nie miałam zbyt wiele takich fragmentów gdzie wszystko powtarzałoby się idealnie. Dlatego też nie powinniśmy się dać temu wszystkiemu zwariować. Jestem zdania, że to człowiek zawsze będzie lepszy od maszyny. Tak jak wspomniał darius, programy często pokazują nie pokrywające się ekwiwalenty gdyż same nie są w stanie łączyć chociażby kolokacji i czytać z kontekstu zdania.

Autograf
07-15-2011, 13:58
Powiedzcie mi proszę jak to wygląda w praktyce. Pamiętam ze studiów, że tworzone są po przetłumaczeniu raporty z wyświetlonymi ilościami powtórzeń np.jeżeli zdanie jest w 100% identyczne do tego z bazy to dostajemy zero złotych. Jak rozkładają się stawki za tłumaczenia w zależności od ilości (procentu) podstawionych słów w zdaniu?

darius
07-15-2011, 14:06
Tlumacz korzystajacy z nieograniczonej ilosci slownikow oraz innych pomocy natury leksykalnej to raczej pozytywistyczny etos pracy u podstaw, ktory z romantyczna wizja niewiele ma wspolnego, natomiast fakt, iz w pewnej "kuchni" to asystent kucharza przygotowuje ciasto na pierogi, ktore w konsekwencji staje sie pewna forma kulinarnego wytworu nie oznacza po pierwsze, ze taki wlasnie standard panuje w kazdej restauracji, a po drugie, w dalszym ciagu nie odbiera owemu symbolicznemu kucharzowi inwencji tworczej. Pozostaje takze zawsze mozliwosc zmiany srodowiska pracy oraz zupelnie inne typy dobieranych potraw, ktore spelniaja ludzkie wyobrazenia dotyczace idealnej organizacji pracy, gdzie bezposredni nadzor wytrawnego mistrza wydaje sie niezbedny na kazdym etapie powstawania uznawanej przez koneserow delicji. Nawet do najdrobniejszej czynnosci mozna i nalezy wnosic owego ducha prawdziwego romantyzmu-czyli inwencji oraz niepowtarzalnosci. Wiekszosc zycia stanowi proza, ale i na jej kartach odkryc mozna akcenty poetycznych uniesien.:)

iskierka
07-15-2011, 14:49
Powiedzcie mi proszę jak to wygląda w praktyce. Pamiętam ze studiów, że tworzone są po przetłumaczeniu raporty z wyświetlonymi ilościami powtórzeń np.jeżeli zdanie jest w 100% identyczne do tego z bazy to dostajemy zero złotych. Jak rozkładają się stawki za tłumaczenia w zależności od ilości (procentu) podstawionych słów w zdaniu?

Podejrzewam, że każde biuro ma własne stawki, ale wiem, że moja koleżanka jest obecnie na okresie próbnym w jakimś biurze, tłumaczy teksty wysoce specjalistyczne i używa do tego programu do tłumaczeń specjalnie napisanego dla tego biura. Średnio zarabia osiem złotych za stronę A4 tekstu. Z tego co mówiła nie wiele lepiej to wygląda w momencie kiedy jest się już "pełnoprawnym" pracownikiem.

isabelle
07-15-2011, 15:18
zgadzam się z majakiszka. nie da się zastapić istoty rozumnej, która potrafi rozróżnić kontekst, typ i ton tłumaczonego tekstu. przynajmniej za naszego życia nie doczekamy się (na szczęście) tego typu AI ;)
zawód tłumacza z pewnością ma przyszłość. poza tym to czy używamy programów typu CAT zależy od tego gdzie pracujemy. Myślę jednak, że dobrze mieć rozeznanie, spróbować się w pracy z takimi narzędziami, a dzięki temu dokonać świadomego wyboru gdzie i jak chcemy pracować.

ankor
07-15-2011, 19:33
Smutnym jest fakt, że być może za kilka lat praca tłumacza zostanie zastąpiona przez programy komputerowe. Jeżeli mają nas wspierać to Ok. Należy iść z duchem czasu i korzystać z nowych rozwiązać technologicznych. Ale obawiam się, że niestety wpłynie to negatywnie na sytuację tłumaczy pisemnych.

isabelle
07-15-2011, 23:08
właśnie o to chodzi, że nie da się zastąpić człowieka programem komputerowym. program, i owszem, ma pomóc, ale nie zastąpić tłumacza, tak jak już wcześniej wspominaliśmy. rozróżnienie kontekstu, rejestru, odpowiedniego homonimu i tak dalej, nie wspominając już o oddaniu smaczków tekstu czy lekkiego pióra. komputer tego nie ma i mieć nie będzie :) na nasze szczęście :)

TheGreatLethos
07-16-2011, 12:51
Uważam, że większość z tutaj obecnych traktuje pracę tłumacza bardzo idealistycznie i sądzi, że w swojej przyszłej karierze będzie tłumaczył wielkie dzieła literatury bądź skomplikowane, pełne lingwistycznych wyzwań teksty. Rzeczywistość jet chyba jednak inna. Osobiście wyobrażam sobie pracę tłumacza (oczywiście nie każdego) jako raczej techniczną - w końcu rośnie popyt natłumaczenia dokumentów, instrukcji, itp. gdzie jednak kreatywnością tłumacz się nie wykaże a wręcz odwrotnie - jest ona niewskazana. Dlatego programy typu CAT istnieją po to, żeby pracę tych technicznych tłumaczy ułatwiać i standaryzować i wydają się w tym przypadku niezbędne.

Inka
07-16-2011, 15:05
Zgadzam się z TheGreatLethos, jeżeli chodzi o tłumaczenie formalnych dokumentów, instrukcji itp. W takich przypadkach programy typu CAT są niezastąpione i stanowią wielkie ułatwienie dla tłumacza. Ale dopóki ludzie tworzą literaturę, do póty będą istnieć tłumacze, bo żaden najinteligentniejszy nawet program nie odda piękności tego wszystkiego, co czytelnik szuka w książce.

Sylwiks
07-17-2011, 10:12
Zgadzam się, jak dotychczas programy CAT nazywane są programami „wspomagającymi tłumacza” i jeszcze daleka przed nimi droga, aby całkowicie go wyparły. Osoby tworzące takie programy na pewno starają się robić wszystko, aby były one jak najbardziej idealne i tak naprawdę okaże się jak to będzie wyglądało w przyszłości. Moim zdaniem są one jednak potrzebne i przydatne, gdyż patrząc z perspektywy czasu, podczas studiów tłumaczyliśmy masę tekstów z przeróżnych dziedzin. Gdybyśmy do takich tłumaczeń używali programów CAT miałabym teraz niezłą pamięć tłumaczeniową, która przydałaby mi się naprawdę wiele razy, a tak wszystko jest spisane na papierze i czasami jest to naprawdę bardzo czasochłonne przeszukanie tych wszystkich notatek w celu odnalezienia tej „idealnej wersji” danego zwrotu. Dlatego fajne jest jak tłumacze sami nawet tworzą sobie własną pamięć tłumaczeniową na przyszłe potrzeby.

TheGreatLethos
07-17-2011, 11:22
A propos tego, że tego typu programy powodują obniżenie stawek i przyczyniają się do obniżenia prestiżu zawodu. Prawdą jest jednak, że współczesny rynek pracy jest bardzo nasycony i mając w ręku konkretny zawód bardzo trudno się przebić i zdobyć satysfakcjonującą na nim pozycję. Obecnie liczą się wąskie specjalizacje i w jakimś kierunku przyszły tłumacz będzie musiał pójść, żeby wyrobić sobie markę na tle tej całej rzeszy profesjonalnych tłumaczy. Reasumując, to nie postęp techniczny ani programy wspomagające są odpowiedzialne za spadek stawek, tylko ogromna konkurencja wśród tłumaczy i łatwiejszy niż kiedyś dostęp do zdobycia tego zawodu.

ankor
07-17-2011, 17:49
Tak do końca nie powiedziałabym, że dostęp do zawodu tłumacza jest taki łatwy. Wiele lat nauki, jeszcze więcej mozolnej pracy przed komputerem. Może i jest wiele osób zajmujujących się tłumaczeniami ale jest również wiele osób pracujących w zawodzie lektora. Do niektórych stoi długa kolejka, a telefon innych milczy. Zawsze było tak i pewnie nadal będzie.

isabelle
07-17-2011, 19:23
wracając do kwestii rozwoju tłumacza, programy z pewnością ułatwiają pracę, bo i od tego są. myślę też, że na początku ich używania, kiedy się z nimi zapoznajemy, tworzymy bazy to też element rozwoju osobistego, zdobywania nowych umiejętności, pracy z nowinami technologicznymi, które to weszły w chyba już wszystkie sfery naszego życia. myślę, że tłumacz, który potrafi posługiwać się programem typu CAT (a widać po postach dotyczących problemów z obsługą DejaVu, że nie jest to jednak tak proste) jest cennym "nabytkiem" dla pracodawcy, bo jednak nie każdy miał okazję na takowym programie pracować i poradzić sobie najzwyczajniej w świecie z jego obsługą.

agalesz
07-17-2011, 22:00
Wspomniano już i uważam, że to należy podkreślić, że jest to program "wspomagający" tłumacza. Uważam, że w dobie tak silnej komputeryzacji niemalże każdej sfery życia konieczna jest przynajmniej znajomość takiego oprogramowania, ale to czy się zdecydujemy na korzystanie z niego to już inna kwestia. Dlaczego tylko nie mamy sobie ułatwiać w ten sposób życia. Człowieka póki co jeszcze długo nic nie zastąpi, jego wrażliwości, sposobu myślenia, kreatywności etc Taki program jak CAT stanowi świetna bazę danych, zbiór informacji ale ciągle jeszcze ktos musi z niego korzystać prawda?

Sylwiks
07-17-2011, 22:15
Rzeczywiście zainteresowanie studiami filologicznymi wciąż jest duże i co roku uczelnie wypuszczają naprawdę bardzo wielu tłumaczy jednak zderzeni z rzeczywistością czasami wybierają inną drogę kariery. Faktem jest, że na pewno sami sobie trochę też zaniżają te stawki gdyż niestety konkurencja jest duża. Natomiast często to klienci z góry zaznaczają ile będzie wynosiła kwota za tłumaczenie gdyż znajduję się w nim określona liczba powtarzających się znaków. Tłumacz powinien wtedy starać się taką stawkę oczywiście negocjować. Inaczej jest na pewno z dużymi firmami, które pewnie są mniej elastyczne, jeśli chodzi o stawki. Istotne jest, że programy wspomagające nie będą miały zastosowania w każdej dziedzinie i wtedy też tłumacz będzie miał więcej możliwości „wykazania się”.

majakiszka
07-17-2011, 22:17
Zgadzam się w zupełności z przedmówczynią. To zależy tylko i wyłącznie od tłumacza czy będzie używał takich programów i jak bardzo będzie na nich polegał, najlepiej jednak nie zapominając o kreatywności. Jednak tak jak wyżej napisano, również uważam, iż jeżeli chcemy być dobrymi tłumaczami to należy umieć posługiwać się takimi programami niezależnie od tego czy zdecydujemy się ich kiedykolwiek używać. Powinniśmy być na tyle elastyczni, że w momencie gdy otrzymamy od pracodawcy określoną bazę danych to nie będzie nam taki program sprawiał jakichkolwiek problemów.

Inka
07-18-2011, 08:06
Zgadzam się z przedmówcami, którzy podkreślali, że programy typu CAT tylko wspomagają pracę tłumacza, a nie go zastępują. Oczywiście, znacznie potrafią usprawnić proces tłumaczenia, ale nadzór tłumacza jest niezastąpiony.

ankor
07-18-2011, 08:14
Praca tłumacza uległa wielu zmianom na przestrzeni kilku ostatnich lat. Kiedyś "tłumacz" był postrzegany jako indywidualna jednostka (samotnik, najczęściej pracujący w domu) Teraz dzięki coraz sprawniejszym narzędziom komputerowym w postaci programów wspomagających tłumaczenie (programy CAT) proces tłumaczeniowy jest o wiele prostrzy. Powstają pamięci tłumaczeniowe, podpowiadające wybór najbardziej odpowiedniego słowa dla danego kontekstu. Stanowi to wielkie ułatwienie. Tak jak korzystamy na codzień z Internetu, tak samo powinniśmy wykorzystywać wszelkiego typu nowinki techniczne, które usprawnią naszą pracę.

agalesz
07-18-2011, 11:04
Praca tłumacza to niestety także pewna rutyna i powtarzalność, szczególnie kiedy skupiamy się na wąskiej specjalizacji. Często jest tak, że dostajemy te podobnej treści teksty do tłumaczenia i nie wierze, że każdy od nowa przystępuje do tłumaczenia i nie sięga do swoich wcześniej wykonanych prac. Wydaje mi się, że baza swoich tekstów to rzecz niezbędna w tym zawodzie.I w tym sensie CAT to po prostu kolejne narzędzie pracy. Nie należy chyba zanadto idealizować tego zawodu. Wkład własny to podstawa i absolutnie niezbędne w pracy tłumacza ( nie podlega żadnej dyskusji), ale wkładem własnym jest też poszerzanie swoich horyzontów, własny rozwój, do których nauka obsługi i poznanie oprogramowania branżowego należy.

TheGreatLethos
07-18-2011, 12:08
Być może lepiej byłoby kształcić tłumaczy klasycznie, wg starej szkoły bez użycia programów. Przyszli tłumacze mogliby wtedy poznać zawód od podszewki, skupić się bardziej na jego idei. Jednak programy są w pewnym stopniu drogą na skróty. Praca na nich od samego początku może wyzwolić złe nawyki.

skarolinka
07-18-2011, 12:35
Ja osobiście jak do tej pory nie korzystałam z CATów i powiem jedno: po pierwszych doświadczeniach dla mnie pewne opcje są naprawdę wielką pomocą - oczywiście czasem, gdy miałam więcej czasu tworzyłam sobie własne glosariusze (na komputerze, bo kartki to już w ogóle nie zdają egzaminu, nigdy nie można znaleźć tej akurat potrzebnej ;)) ale tutaj wyświetla Wam się dany zwrot, gdy zaczynacie tłumaczyć segment - to jest super! Podane na tacy wręcz - a to jest tylko jedna z ciekawszych opcji. Także w mojej opinii naprawdę tempo pracy przyśpiesza - choć u siebie jeszcze nie zaobserwowałam jakiejś ogromnej poprawy jeśli chodzi o czas, ale trochę szybciej jest. Może przy użyciu innych programów będzie jeszcze szybciej :)

skarolinka
07-18-2011, 12:38
I jeszcze jedno: nie sądzę, żeby przez wzrost szybkości tłumaczenia dzięki zastosowaniu programu wspomagającego jakość pracy spadała: to dalej my kontrolujemy sytuację, my zatwierdzamy ostateczną wersję, więc nie sądzę, żeby przez użycie programów obniżała się jakość tłumaczeń. Chyba, że rzeczywiście "tłumaczy" ktoś niezbyt wykwalifikowany, ale czy zdarzają się takie sytuacje? Ktoś to chyba weryfikuje?

agalesz
07-18-2011, 13:23
No nie zawsze ktoś weryfikuje. Wydaje mi się, że każdy szanujący się tłumacz czy też osoba kształcąca się na tłumacza, które poważnie podchodzą do tej profesji nie pozwolą sobie na "bylejakość" polegającą na wyłącznym posługiwaniu się oprogramowaniem WSPOMAGAJĄCYM tłumaczenie.

Autograf
07-18-2011, 14:01
Ciekawi mnie, który z programów CAT ułatwia wam pracę najbardziej? Mój wykładowca CATów polecał Deja vu. Natomiast wykładowca i tłumacz przysięgły używał Wordfasta. Co myślicie o tych programach?