PDA

View Full Version : Dwujęzyczność-łatwiejszy start w zawodzie?


annajustyna22
07-11-2011, 15:16
Chciałabym zapytać, co sądzicie o osobach, które od urodzenia posługują sie dwoma językami obcymi bądź we wczesnym dzieciństwie musieli się nauczyć drugiego języka, bo np. rodzice przeprowadzili się za granicę i posłali dziecko do szkoły w nowym kraju. Oczywiście takie dziecko szybko nauczy się obcego mu jako dotąd języka i o ile w domu mówi się w jego języku ojczystym to będzie ono znało doskonale dwa języki. Zastanawia mnie jednak to, czy taka osoba później ma łatiwiej,jeśli próbuje swoich sił w zawodzie tłumacza? Czy ma mniejsze problemy z przełożeniem z jednego języka na drugi, znalezieniem ekwiwalennych sformułowań czy słów? Do czasu, aż nie dołaczyła do mojej grupy na studiach dziewczyna, która od urodzenia mieszka w Niemczech a wychowuje się w polskiej rodzinie. Otóż okazuje się, że ona nie miała problemu ze zrozumeniem tekstu słuchanego,ale kiedy musiała go przetłumaczyć tworzyła po polsku tekst bardzo nieskładny a pauzy pauzy hezytatywne świadczyły moim zdaniem o tym, że nie radzi sobie wyraźnie z dobieraniem słownictwa.

aga/stycz
07-12-2011, 13:34
ja również mam koleżankę, która wychowywała się za granicą (Wielka Brytania) i zna wydawałoby się biegle dwa jezyki, polski i angielski, jeśli chodzi o mowe i zrozumienie nie ma problemu natomiast nie jest w stanie przetłumaczyć tekstu z angielskiego na polski, niestety ma problemy ze stworzeniem najprostrzego zdania, nie wiem gdzie leży tego przyczyna....

camilla00
07-18-2011, 22:25
Moim zdaniem sam fakt bycia dwujęzycznym nie gwarantuje jeszcze, że taka osoba będzie dobrym tłumaczem. Jest to okoliczność, która zdecydowanie może wiele wnieść w proces tłumaczeniowy, w który taka osoba jest zaangażowana, jednak nie musi to być regułą. Moim skromnym zdaniem bycie tłumaczem wymaga o wiele więcej zdolności niż tylko władanie biegle dwoma językami. Ostatecznie należy posiadać umiejętność skupiania się na więcej niż jedna kwestia jednocześnie, nieustannie analizować wiele czynników mających wpływ na ostateczny kształt nawet każdego wypowiadanego (bądź pisanego) zdania. Tłumaczenie wymaga kreatywności a jednocześnie dyscypliny, czasem refleksu, a czasem skrupulatnego poszukiwania odpowiednich słów. Dlatego też, mimo że nie jestem w stanie stwierdzić, czy dwujęzyczność może przeszkadzać podczas tłumaczenia (co podane przykłady mogą sugerować), to z całą pewnością mogę stwierdzić, iż sam poziom wiedzy o języku na poziomie native speakra może nie wystarczyć

bigapple
07-18-2011, 22:35
Według mnie dwujęzyczność nie jest gwarancją łatwiejszego startu w zawodzie tłumacza. Owszem osoby dwujęzyczne mają przewagę nad tymi, które języka uczyły się wyłącznie w ramach zajęć szkolnych, a później akademickich. Przewaga ta dotyczy głównie znajomości leksyki oraz umiejętności wymowy. Jednak, gdy weźmiemy pod uwagę umiejętność tłumaczenia, okazuje się, że osoby np. pochodzenia polskiego, które przeprowadziły się w dzieciństwie do kraju anglojęzycznego, mają spore problemy z tłumaczeniem tekstów na język polski. A ma to zapewne związek z tym, iż taka osoba językiem ojczystym posługuje się wyłącznie w domu i może pomiędzy przyjaciółmi. Natomiast język, którego uczy się w szkole staje się dla niej/niego językiem dominującym. To tym językiem dziecko posługuje się w szkole, gramatyki tego języka się uczy, a potem ten język wykorzystuje w pracy i bardzo często tym 'nowym ojczystym językiem':) porozumiewa się ze swoimi dziećmi. W takiej, ale i w wielu innych sytuacjach, jeden z języków po prostu musi stać się tym dominującym. Jednak, o ile taka dwujęzyczność jest atutem jeżeli chodzi o zawód nauczyciel/lektora, to w przypadku zawodu tłumacza bywa utrudnieniem.

camilla00
07-18-2011, 23:01
Zdecydowanie jeśli jeden z języków osoby dwujęzycznej staje się dominujący, wówczas język zdominowany jest o wiele słabszy gramatycznie, ma wielokrotnie uboższy słownik leksykalny (ze względu na ograniczony kontakt w obrębie zawężonej grupy). Ponadto, w przypadku takiego języka jak j. polski, długotrwałe stosowanie go głównie w formie pisemnej, może sprawić, że ortografia i interpunkcja staną się problemem nie do przezwyciężenia, a przecież od tłumaczy wymaga się perfekcji :P Wówczas dwujęzyczność nie będzie już żadnym atutem osoby aspirującej do zawodu tłumacza.

milka
07-18-2011, 23:50
Mam wiele koleżanek na studiach, które mieszkały w Niemczech i uczęszczały tam do szkoły, a przeprowadziły się na studia do Polski, bo tak będzie łatwiej. Z jednej strony jest to pójście na łatwiznę, bo takie osoby dobrze radzą sobie z wymową, słownictwem i bariera językowa nie jest tak duża w porównaniu z osobami, które kontakt z językiem obcym miały wyłącznie w szkole. Nawiązując do tematu wątku: są plusy i minusy, jeśli chodzi o osoby dwujęzyczne i ich start w zawodzie. Z moich obserwacji i doświadczeń wiem, że takie osoby nie mają problemu z wysławianiem się, nie potrzebują czasu na zastanawianie się, co w danej chwili powiedzieć i jak to powiedzieć poprawnie gramatycznie.Mają bogaty zasób słownictwa, co jest nieocenionym ułatwieniem. Z drugiej strony, jeżeli chodzi o prace pisemne, istnieją widoczne problemy. Najbardziej kuleje gramatyka. Osoba mieszkająca wiele lat w Niemczech, z czasem próbuje przetłumaczyć bądź napisać tekst po polsku, który jest odzwierciedleniem testu niemieckiego, a wiadomo, że gramatyka tych dwóch języków jest różna, chociażby jeśli chodzi o szyk zdań. Podobnych problemów jest mnóstwo.

Ciężko stwierdzić, czy dwujęzyczność jest przeszkodą czy może ułatwieniem.

Ankoku
07-19-2011, 00:06
Uważam iż dwujęzyczność czasami przeszkadza osobom przy tłumaczeniach.Potrafią one wypowiadać się w dwóch językach lecz nie są to często języki równomiernie wykształcone.W zawodzie tłumacza tłumacz musi posługiwać się całą gamą różnorodnego słownictwa,natomiast osoby które np. w domu mówią tylko w swoim ojczystym języku a nie szkolą go gdzie indziej często znają ten język lepiej w formie mówionej niż pisemnej.U osób takich często dominuje jeden język i jest to ten z którym spotykają się codziennie np.uczęszczając do szkoły w Niemczech otoczenie mówi po Niemiecku,zajęcia są prowadzone w takim też języku,literature i prace pisemne również w tym języku czytają.A więc bardziej szkolą jeden język podczas gdy drugim często posługują się tylko od czasu do czasu bądź ustnie.
Nie mając stałego i równomiernego kontaktu z dwoma językami często jeden język mimo iż wydaje się perfekcyjny takim nie jest i może sprawiać kłopoty w posługiwaniu się nim np.pisemnie.

camilla00
07-19-2011, 00:48
Dodatkowe utrudnienie stanowi fakt, że raz wyuczone błędne konstrukcje gramatyczne, lub jakiekolwiek inne błędy dotyczące wymowy, ortografii, itp. bardzo ciężko jest wyplenić. Osoba nie obcująca na co dzień z danym językiem, a która nie otrzymuje też informacji o swoich błędach, do których miałaby dostęp np. na kursie językowym, może nie zdawać sobie sprawy, jak wiele błędów kryje się w jej wiedzy o języku. Dopiero gdy uświadomi sobie swoje niedoskonałości, może próbować się ich wyzbyć, co jest procesem żmudnym i wymagającym sporego wysiłku. Wydaje mi się, że niejednokrotnie osoby, które nie są dwujęzyczne, mogą posiadać większą kompetencję językową (wiedza na temat gramatyki, zasad, wyjątków, ortografii, interpunkcji), gdyż poświęciły tym zagadnieniom o wiele więcej czasu w przeciwieństwie do osób, która dany język naturalnie przyswoiły. A wiadomo przecież jak ważna jest poprawność językowa w przypadku tłumaczeń.

rociel7
07-19-2011, 09:21
Bycie dwujęzycznym ma swoje plusy i minusy w zawodzie tłumacza. Chociaż, wydaje mi się, że większą trudność, jak wcześniej koleżanki zdążyły zauważyć jest tłumaczenie pisemne. A, więc, w takim układzie co z ustnym? Czy wtedy osoby dwujęzyczne mają większe pole do popisu? W końcu są o wiele bardziej biegłe niż nie jeden uczący się języka przez całe życie. I jest ogromna możliwość, że lepiej by się sprawdziły w tego typu tłumaczeniach.

katberek
07-19-2011, 11:33
Odpowiedź na to pytanie jest trudna i niejednoznaczna, trzeba wziąć pod uwagę wiele aspektów. W przekładzie ustnym osoby dwujęzyczne mają moim zdaniem przewagę, ponieważ niemal doskonale znają słownictwo. Pewne zwroty, nad którymi osoba ucząca się danego języka musi się zastanowić, osobie dwujęzycznej przychodzą naturalnie. Wiele zależy również od tego, jak rozkłada się używanie tych języków. Jeśli np. w domu mówi się po polsku, a w szkole po angielsku, to jest to zupełnie inny rodzaj słownictwa. Jeśli chodzi o tłumaczenie pisemne, to niestety często jeden język jest dominujący, a drugi "kuleje" jeśli chodzi o gramatykę, co sprawia problemy.

zmillka
07-19-2011, 12:09
Mam dwie przyjaciółki, które są dwujęzyczne, gdyż w dzieciństwie musiały przeprowadzić się do Hiszpanii. Teraz studiują w Polsce, filologię hiszpańską. Obie prezentują naprawdę zadziwiająco różny profil tłumacza, studenta etc. Jedna z nich (Kasia), świetnie radzi sobie z tłumaczeniami ustnymi, ale tylko w przypadku gdy językiem docelowym jest język hiszpański. W przeciwnym razie zdarzają jej się wpadki typu: kalki językowe (gramatyczne, leksykalne) lub niewłaściwe dobranie idiomu, które w zestawieniu z polskim kontekstem często brzmi bardzo zabawnie. Druga (Marta) natomiast idealnie sprawdza się w tłumaczeniach na język polski, szybko znajduje odpowiedniki, bardzo rzadko popełnia błędy np: kalki i ma tzw wyczucie.Często rozmawiamy na ten temat. Marta twierdzi, iż to głównie dlatego, że ona sama przykładała dużą wagę do pogłębiania znajomości języka polskiego (czytała polską prasę, książki itp.) podczas swojego pobytu w Hiszpanii, gdyż w jej rodzinie przez większość czasu rozmawiano jednak w języku obcym. Sama twierdzi, że dwujęzyczność to sprawa neutralna, gdyż w tłumaczeniach chodzi o konkretne predyspozycje, umiejętności, a nie znajomość języka sensu stricto. Kasia natomiast otwarcie mówi, że nie czuje się pewnie posługując się językiem polskim, mimo że u niej w domu wszyscy mówili po polsku, tzn. nie utraciła kontaktu z językiem.

Moim zdaniem bycie tłumaczem wymaga konkretnych, osobistych predyspozycji. Nie każdy może być tłumaczem. Do wykonywania tego zawodu jest potrzebne coś więcej niż tylko/aż bardzo dobra znajomość języka. Dwujęzyczność może pomóc, ale tylko w wypadku gdy dana osoba ma po prostu talent.

dariah
07-19-2011, 12:19
Pewnie będę w mniejszości, ale chciałam zająć przeciwne stanowisko w tej dyskusji.

Mianowicie mój znajomy, we wczesnym dzieciństwie (do 7 roku życia ) mieszkał w Polsce, następnie w kraju frankofońskim, gdzie chodził do szkoły polskiej, jak i lokalnej, w domu rozmawiano również po polsku. Obecnie mieszka w Polsce, i nie słychać najmniejszej naleciałości gdy mówi po polsku. Co więcej, fakt bycia dwujęzycznym z pewnością mu pomaga, nie ma najmniejszych problemów z tłumaczeniem, zarówno pisemnym jak i ustnym, mimo że nie studiuje filologii, ani nie jest tłumaczem (tłumaczy zwykle na potrzeby osobiste - gdy przyjeżdżają znajomi). Pomijając sytuacje, w których wymagane jest słownictwo specjalistyczne, to nie ma najmniejszych problemów z naturalnym przekładaniem tekstów, wypowiedzi, zarówno z fr na pol, jak i odwrotnie.

silviabroom
07-19-2011, 12:28
Dwujęzyczność na pewno nie przeszkodzi w realizacji marzenia o byciu tłumaczem, a nawet może pomóc, ponieważ osoby dwujęzyczne mają już jakby "z natury" potencjał. Należy jednak zwrócić uwagę, czy ten potencjalny kandydat na tłumacza nie poprzestaje na fakcie, że jest dwujęzyczny, bo to nie wystarcza. Powinien zdobyć wiedzę filologiczną z zakresu teorii języka i przekładu. Druga rzecz to to, że dwujęzyczny kandydat na tłumacza powinien zastanowić się i znaleźć odpowiedni dział dla siebie. Co to znaczy? Jeśli trudno mu dobrać słownictwo, albo ciężko mu przetłumaczyć metaforę, będzie miał trudności pracując jako tłumacz tekstów literackich albo filmów, ale na przykład, jeśli dobrze operuje słownictwem specjalistycznym - prawniczym, ekonomicznym itp. to może się bez problemu odnajdzie w tłumaczeniach technicznych, które są formalne, konkretne i może łatwiej mu będzie przetłumaczyć coś takiego, podczas gdy będzie się wahał przy tłumaczeniu hmm, np. wiersza e.e. cummingsa albo Roberta Frosta " Fire and Ice," na polski.

camilla00
07-19-2011, 12:34
Kwestia przewagi w tłumaczeniu ustnym może podlegać takim samym ograniczeniom związanym z dominacją jednego z języków jak w przypadku tłumaczenia ustnego. Należałoby przyjrzeć się jak ta kwestia wygląda w praktyce. Na początku wątku wspomniano, że osoby dwujęzyczne miały problemy z tłumaczeniami również ustnymi, co przejawiało się np. dużą ilością pauz i widocznym wahaniem. Czy ktoś z was ma podobne doświadczenia? Zna osoby dwujęzyczne, które moją tego typu trudności? Warto by było posłuchać opinii takiej osoby :)

dariah
07-19-2011, 12:41
Druga rzecz to to, że dwujęzyczny kandydat na tłumacza powinien zastanowić się i znaleźć odpowiedni dział dla siebie.

W 100% zgadzam się z silviaboom !
Widzę to po wyżej wspomnianym koledze, który nie mówi ani o gram gorzej niż ja czy nasi znajomi Polacy. Ale faktycznie zdecydowanie lepiej idzie mu tłumaczenie tekstów ekonomicznych, technicznych niż np. poezji.

Wydaje mi się, że to również wynika z indywidualnych predyspozycji, osoba, która nie przepada za poezją, nawet gdyby przeczytała wszystkie dostępne publikacje na temat tłumaczenia to nie będzie dobrym tłumaczem poezji... Takie moje skromne zdanie ;)

katberek
07-19-2011, 13:07
Wszystkie przypadki trzeba rozpatrywać indywidualnie. Są osoby, które mają predyspozycje do tego zawodu, a są takie które niestety ich nie mają. Znam dwujęzyczną osobę, która doskonale radzi sobie w tłumaczeniu ustnym. Reaguje szybko, zawsze ma odpowiedni dobór słownictwa. Kiedy odwiedza swoją babcię Polkę wraz z babcią z Anglii (jej mama jest Polką, tata Anglikiem), zawsze umiejętnie tłumaczy ich konwersacje, praktycznie bez chwili zastanowienia. Kiedyś w ramach eksperymentu poprosiłam ja o przetłumaczenie artykułu z gazety i też świetnie sobie poradziła. Podsumowując, jak widać na przykładach z wcześniejszych postów: ile osób, tyle różnych przypadków.

zmillka
07-19-2011, 13:29
Wszystkie przypadki trzeba rozpatrywać indywidualnie. Są osoby, które mają predyspozycje do tego zawodu, a są takie które niestety ich nie mają. Znam dwujęzyczną osobę, która doskonale radzi sobie w tłumaczeniu ustnym. Reaguje szybko, zawsze ma odpowiedni dobór słownictwa. Podsumowując, jak widać na przykładach z wcześniejszych postów: ile osób, tyle różnych przypadków.

Liberalne podejście do sprawy uważam za jak najbardziej poprawne. Chciałam tylko dodać, iż zjawisko dwujęzyczności rozpatrywane jest szerzej w kontekście dydaktyki języków, metodologii nauczania niż w translatoryce. W teorii przekładu dwujęzyczność ma znaczenie szczególnie w tłumaczeniach ustnych, gdzie uznaje się, iż swobodne przełączanie kodów osiąga się na poziomie dwujęzyczności właśnie. Wtedy faktycznie pomaga, co nie oznacza, że osoby, które nie są dwujęzyczne, nie są w stanie nabyć umiejętności posługiwania się językiem obcym w stopniu równie dobrym jak w przypadku języka ojczystego. Moim zdaniem dwujęzyczność po prostu pomaga na etapie nauki języka, nie nauki tłumaczenia. Do tej pory nie znalazłam aspektu, w którym mogłaby przeszkadzać...

Ankoku
07-19-2011, 14:05
... gdzie chodził do szkoły polskiej, jak i lokalnej, w domu rozmawiano również po polsku.

Nadal nie zmieniam zdania.Osoby dwujęzyczne uczące się nadal języka jak w tym przykładzie czy poprzednim gdzie osoba sama szkoliła swoja znajomość języka dodatkowo są wręcz ideałami w swobodnej znajomości dwóch języków i posługiwaniem się nimi na co dzień.W takim przypadku tłumaczenia przychodzą im wręcz naturalnie.
Uważam że przy znajomości jakiegokolwiek języka innego niż ojczystego z którym osoba ma styczność każdego dnia kolejny język trzeba szkolić nieważne czy przez wypowiedzi czy czytanie prasy w obcym języku.
Czasem osoby dwujęzyczne też mają problemy w wypowiadaniu się w jednym z języków.Często robią przerwy między wypowiedziami,zastanawiając się nad tym jak gramatycznie ułożyć to zdanie albo mówią wolniej niż native speakerzy,lecz uważam że są to problemy wynikające z nie doszkolenia tego języka bądź nieśmiałości.

alelyd1605
07-19-2011, 15:07
Zgadzam się z przedmówcami, iż każdy przypadek trzeba rozważać indywidualnie. Według mnie, są jednak pewne stałe cechujące osoby bilingualne, czy też bilingualnych tłumaczy.

Według mnie osoby takie:
- zazwyczaj nie posiadają znajomości obu języków na tym samym poziomie. Jeden język jest językiem dominującym
- ilość znanych języków nie świadczy o jakości w ich posługiwaniu się. Bywa że osoby dwujęzyczne cechują się gorszym stylistycznie użyciem języka niż tłumacze, którzy świadomie zwracają uwagę na użycie tego czy innego wyrażenia, słowa, poprawność językową, ortografię.
- jako że osoby dwujęzyczne znajomość języków nabyły drogą "osłuchania się" a nie świadomej nauki, zauważyłam że czasami nie analizują stylistyki bądź ekwiwalencjikulturowej swoich tłumaczeń
- tak samo jak w przypadku tłumaczy z 1 językiem ojczystym, pojawiają się u nich kalki językowe, przejęzyczenia, gdyż języki interferują ze sobą.

Opierając się na moim doświadczeniu powiedziałabym, że osobom dwujęzycznym łatwiej stać sie tłumaczem, gdyż już na początku studiów dysponują znajomością 2 języków oraz wiedzą kulturową. Natomiast gdyby porówać wykwalifikowanego tłumacza i osobę dwujęzyczną bez szkolenia pod kątem jakości ich tłumaczeń sądzę, że szala przechyli się na korzyść tego pierwszego. Będzie tak za sprawą wyćwiczonej łatwości w "przeskakiwaniu" między językami oraz świadomego doboru wyrażeń.

klaudia
07-19-2011, 18:22
Mam dwujęzycznych znajomych i zauważyłam, że nie zawsze im to pomaga. Oni mają wpojony język potoczny, co czasem przekłada się na błędy w tłumaczeniach w języku literackim.

ania1234
07-19-2011, 19:03
Opierając się na moim doświadczeniu powiedziałabym, że osobom dwujęzycznym łatwiej stać sie tłumaczem, gdyż już na początku studiów dysponują znajomością 2 języków oraz wiedzą kulturową. Natomiast gdyby porówać wykwalifikowanego tłumacza i osobę dwujęzyczną bez szkolenia pod kątem jakości ich tłumaczeń sądzę, że szala przechyli się na korzyść tego pierwszego. Będzie tak za sprawą wyćwiczonej łatwości w "przeskakiwaniu" między językami oraz świadomego doboru wyrażeń.

Mam takie samo zdanie na ten temat. Znam bardzo dobrze chłopaka, który jest native speakerem języków ukraińskiego oraz rosyjskiego a na dodatek mieszka w Polsce od 8 lat więc zna język polski w takim stopniu, że sama się zdziwiłam kiedy dowiedziałam się, że jest obcokrajowcem ;) Poza tym studiował lingwistykę stosowaną więc znajomość tylu języków jest niesamowitym plusem w połączeniu z fachową wiedzą w zakresie tłumaczenia zarówno pisemnego jak i ustnego. Bez wiedzy nabytej na studiach nie byłby w stanie wykonywać dobrze zawodu tłumacza bazując jedynie na samej znajomości języków. W tym konkretnym przypadku ma on zdecydowaną przewagę - szczególnie w tłumaczeniach z języka polskiego na ukraiński czy rosyjski.

Madrugada22
07-19-2011, 19:58
Opierając się na moim doświadczeniu powiedziałabym, że osobom dwujęzycznym łatwiej stać sie tłumaczem, gdyż już na początku studiów dysponują znajomością 2 języków oraz wiedzą kulturową. Natomiast gdyby porówać wykwalifikowanego tłumacza i osobę dwujęzyczną bez szkolenia pod kątem jakości ich tłumaczeń sądzę, że szala przechyli się na korzyść tego pierwszego.

Witam,
Ja rownież zgadzam się z opinią przedmówcy. Często bycie dwujęzycznym może mieć niewiele wspólnego z umiejętnością przekładu z jędnego języka na drugi. Osoba dwujęzyczna/ wielojęzyczna charakteryzuje się nie tylko płynnym posługiwaniem się języków, ale aspekty psychologiczne również odgrywają tutaj rolę. Zdefiniowanie samego bilingwizmu nie jest jednoznaczne. Jednak, opierając się na tzw. definicji maksymalnej, warto pamiętać, że posługując się innym językiem zmienia się rytm naszego oddechu, barwa głosu, a nawet, zazwyczaj nieświadomie, gestykulacja i mimika. To prawie tak, jakbyśmy stawali się na moment inną osobą, która w pewnym stopniu utożsamia się z inną kulturą.
Tłumacz, zwłaszcza ustny, powinien opanować takie automatyczne "wcielanie się" w różne osoby przy uprzednim opanowaniu różnic kulturowych, pojęć funkcjonalnych w danym środowisku , itp. Tłumacz to ktoś, kto może być uważany za osobę dwujęzyczną, ale musi kształcić się w różnych dziedzinach specjalistycznych, by znać choć podstawowe pojęcia specjalistyczne. Do tego dochodzi opanowanie technik i metod tłumaczeniowych, co daje skomplikowany proces aby dojść do perfekcjonizmu.
Podsumowując, dwujęzyczność ułatwia start w zawodzie tłumacza, ale nie gwarantuje sukcesu.

kszylar
07-19-2011, 20:16
Zgodzę się z przedmówcami, że sama dwujęzyczność nie wystarczy, by być dobrym tłumaczem. Na sukces w tym zawodzie składa się zbyt wiele czynników, by móc jednoznacznie stwierdzić, czy dwujęzyczność daje lepszy start. Uważam, że przytoczone tu przykłady osób dwujęzycznych, które świetnie sobie radzą z tłumaczeniami ustnymi nie rozstrzygają jednoznacznie na ich korzyść -- bardzo ważna jest również praktyka.
Różny może być też dostęp do obu języków, ponieważ istnieje wiele rodzajów dwujęzyczności, osoba może korzystać z obu systemów, które w jej umyśle nie "zazębiają się", z czego mogą wynikać trudności i wahania.

karteczka30
07-19-2011, 20:53
Dwujęzyczność ma zarówno wady jak i zalety. Myślę, że dla kogoś kto ma predyspozycje do bycia tłumaczem ta umiejętność może być niezwykle pomocna. Mam jednak koleżankę, która mimo dwujęzyczności nie potrafi przetłumaczyć najprostszych tekstów. A wydawało mi się to oczywiste..

beataw
07-19-2011, 20:54
Podobnie jak większość tutaj zabierających głos, uważam, że dwujęzyczność w tym rozumieniu jest czynnikiem pozornie ułatwiającym pracę tłumacza, jednak nie jest to czynnik gwarantujący powodzenie w tym zawodzie. Jak we wszystkich zawodach, również w przypadku tłumacza, sama znajomość słów nie jest wystarczająca, o wiele istotniejsze są pewne predyspozycje i lekkość operowania językiem. Jeśli posiadamy to drugie i sprawia nam to przyjemnośc, nauka słownictwa, gramatyki oraz równie konieczne poznanie kultury nie będzie stanowić przeszkody.

madziorekaa
07-19-2011, 21:10
To pozornie łatwe pytanie nie jest wcale tak proste bo już sama dwujęzyczność nie jest sprawą oczywistą. Mimo że słownikowa definicja określa ja jako znajomość dwóch języków, to nie ma tam mowy o bikulturalności, która jest nierozerwalnym elementem dwujęzyczności. Osoba, która biegle zna dwa języki (abstrahując od bardzo dobrej znajomości słownictwa) jest także biegłym użytkownikiem jego kultury, co jest niesamowitą zaletą przy tłumaczeniu. Bycie dwujęzycznym oznacza bycie członkiem dwóch społeczności językowych oraz kulturowych. A jak wiadomo - jedno i drugie są nierozerwalne.

bigapple
07-19-2011, 21:33
Liberalne podejście do sprawy uważam za jak najbardziej poprawne. Chciałam tylko dodać, iż zjawisko dwujęzyczności rozpatrywane jest szerzej w kontekście dydaktyki języków, metodologii nauczania niż w translatoryce. W teorii przekładu dwujęzyczność ma znaczenie szczególnie w tłumaczeniach ustnych, gdzie uznaje się, iż swobodne przełączanie kodów osiąga się na poziomie dwujęzyczności właśnie. Wtedy faktycznie pomaga, co nie oznacza, że osoby, które nie są dwujęzyczne, nie są w stanie nabyć umiejętności posługiwania się językiem obcym w stopniu równie dobrym jak w przypadku języka ojczystego. Moim zdaniem dwujęzyczność po prostu pomaga na etapie nauki języka, nie nauki tłumaczenia. Do tej pory nie znalazłam aspektu, w którym mogłaby przeszkadzać...
Zgadzam się z tym, że każdy przypadek należy rozważać indywidualnie. Dwujęzyczność zdecydowanie ułatwia start w zawodzie tłumacza, ale nie jest gwarancją sukcesu. Dwujęzyczność oczywiście jest sporym atutem, gdyż nie ma tu bariery językowej. Osoby dwujęzyczne posiadają również dużą wiedzę na temat kultury i obyczajów danego kraju. Dzięki tej wiedzy, potrafią lepiej dobierać leksykę, naturalnie wyczuwają, jakich konstrukcji należy użyć, nie mają większych problemów z kolokacjami, co z kolei stanowi problem dla osób, które uczyły się danego języka wyłącznie w szkole. Jednak osoba dwujęzyczna musi posiadać nie tylko predyspozycje, ale musi zdobyć wiedzę, niezbędną do wykonywania wspomnianego już zawodu tłumacza. To, że świetnie posługujemy się danymi językami, nie oznacza, że doskonale poradzimy sobie np.: z tłumaczeniem specjalistycznych wypowiedzi. Wszystko wymaga pracy i przygotowania.

kacha
07-19-2011, 21:37
Witam,

Odnoszę nieodparte wrażenie, że dyskusja na temat dwujęzyczności podryfowała w różnych kierunkach. Ze względu na fakt, iż kwestia dwujęzyczności w zawodzie tłumacza (z podkreśleniem na zawód, profesję) została zainicjowana w wątku "tłumaczenia ustne" mnie osobiście wydaje się, że problem dwujęzyczności dotyczy tłumaczy zajmujących się tłumaczeniami konsekutywnymi tudzież symultanicznymi, a te częstokroć wymagają znajomości słownictwa specjalistycznego (prawdziwie specjalistycznego a nie ograniczonego do słownictwa typu popyt,podaż, hossa, bessa, czy zawał mięśnia sercowego jako przykład słownictwa "specjalistycznego" używanego w medycynie), którego nie używa się w domach osób dwujęzycznych. Dlatego też uważam, że chociaż dwujęzyczność sama w sobie jest wielkim atutem, nie przesądza o łatwiejszym starcie w zawodzie tłumacza.

bigapple
07-19-2011, 21:51
Witam,

Odnoszę nieodparte wrażenie, że dyskusja na temat dwujęzyczności podryfowała w różnych kierunkach. Ze względu na fakt, iż kwestia dwujęzyczności w zawodzie tłumacza (z podkreśleniem na zawód, profesję) została zainicjowana w wątku "tłumaczenia ustne" mnie osobiście wydaje się, że problem dwujęzyczności dotyczy tłumaczy zajmujących się tłumaczeniami konsekutywnymi tudzież symultanicznymi, a te częstokroć wymagają znajomości słownictwa specjalistycznego (prawdziwie specjalistycznego a nie ograniczonego do słownictwa typu popyt,podaż, hossa, bessa, czy zawał mięśnia sercowego jako przykład słownictwa "specjalistycznego" używanego w medycynie), którego nie używa się w domach osób dwujęzycznych. Dlatego też uważam, że chociaż dwujęzyczność sama w sobie jest wielkim atutem, nie przesądza o łatwiejszym starcie w zawodzie tłumacza.
Dokładnie tak:). Nie wystarczy płynnie posługiwać się dwoma językami, aby być dobrym tłumaczem. Konieczna jest również wiedza z zakresu translatoryki, jak i również wiedza na temat dziedziny, której to tłumaczenie dotyczy.

Madrugada22
07-19-2011, 21:52
Różny może być też dostęp do obu języków, ponieważ istnieje wiele rodzajów dwujęzyczności, osoba może korzystać z obu systemów, które w jej umyśle nie "zazębiają się", z czego mogą wynikać trudności i wahania.

Dokładnie. Istnieje wiele rodzajów dwujęzyczności. Kiedyś pisałam o tym dłuższą pracę, dlatego pozwolę sobie przytoczyć, co zostało w mojej głowie.
Biorąc pod uwagę wiek osoby, intensywność i częstotliwość kontaktu z językiem czy też otoczenie, w którym omawiane przyswajanie zachodzi, możemy wyróżnić dwujęzyczność:
* symultaniczną - przyswajanie obydwu języków odbywa się w jednakowym czasie;
* sukcesywną / konsekutywna - przyswajanie drugiego ma miejsce dopiero po opanowaniu już jednego języka (zazwyczaj w przypadku migrantów);
* pasywną - jeden z języków jest rozumiany, ale nie jest używany w trakcie komunikacji werbalnej (przeciwieństwo czynnej);
* etc.
Bliska kwestii tłumaczenia jest dwujęzyczność współrzędna oraz złożona.
Pierszwa z nich polega na tym, że w umyśle osoby dwujęzycznej znajdują się dwa pojęcia (w języku nr 1 i języku nr 2) odnośnie konkretnego przedmiotu, fenomenu. W przypadku dwujęzyczności złożonej dochodzi do swoistego nałożenia się odpowiedników z języka nr 1 i nr 2, co w konsekwencji daje wyobrażenie o danym przedmiocie mieszczące się w jednym pojęciu. Przykładowo, widząc książkę (fr. livre, hiszp. libro) nie przekładamy tego słowa w myślach na obydwa języki, ale stanowi ono w naszym umyśle swoistą całość, jedno pojęcie.
Czy taki podział, który można jeszcze bardziej zgłębić, nie ma wpływu na tłumaczenia? Z pewnością ma. A może znacie jakieś konkretne przypadki w oparciu o poszczególne typy dwujęzyczności i ich znaczenie w zawodzie tłumacza?

katberek
07-19-2011, 23:11
Odnoszę nieodparte wrażenie, że dyskusja na temat dwujęzyczności podryfowała w różnych kierunkach. Ze względu na fakt, iż kwestia dwujęzyczności w zawodzie tłumacza (z podkreśleniem na zawód, profesję) została zainicjowana w wątku "tłumaczenia ustne" mnie osobiście wydaje się, że problem dwujęzyczności dotyczy tłumaczy zajmujących się tłumaczeniami konsekutywnymi tudzież symultanicznymi, a te częstokroć wymagają znajomości słownictwa specjalistycznego (prawdziwie specjalistycznego a nie ograniczonego do słownictwa typu popyt,podaż, hossa, bessa, czy zawał mięśnia sercowego jako przykład słownictwa "specjalistycznego" używanego w medycynie), którego nie używa się w domach osób dwujęzycznych.

Dwujęzyczność rzeczywiście jest atutem. Myślę, że słownictwo specjalistyczne nie powinno stanowić tu problemu. Fakt że takich słów nie używa się w domu nie oznacza, że będzie ono obce dla tej osoby. Można się wyspecjalizować w danym obszarze i osoba dwujęzyczna jest w stanie dokonać tego tak samo jak osoba ucząca się języka obcego jako drugiego. Trudno tak naprawdę jednoznacznie przesądzić o bilingwizmie jako o atucie czy przeszkodzie, bo jest to sprawa bardzo indywidualna. Ważną rolę odgrywa tu nastawienie samej osoby. Jeśli będzie chciała podnieść poziom swojej wiedzy, podniesie to też jej kwalifikacje jako tłumacza.

Alicja_D
07-20-2011, 00:03
To pozornie łatwe pytanie nie jest wcale tak proste bo już sama dwujęzyczność nie jest sprawą oczywistą. Mimo że słownikowa definicja określa ja jako znajomość dwóch języków, to nie ma tam mowy o bikulturalności, która jest nierozerwalnym elementem dwujęzyczności. Osoba, która biegle zna dwa języki (abstrahując od bardzo dobrej znajomości słownictwa) jest także biegłym użytkownikiem jego kultury, co jest niesamowitą zaletą przy tłumaczeniu. Bycie dwujęzycznym oznacza bycie członkiem dwóch społeczności językowych oraz kulturowych. A jak wiadomo - jedno i drugie są nierozerwalne.

Dokladnie sie zgadzam! Wielu wypowiadajacych sie skupilo sie na stronie technicznej jezyka, ale nie zapominajmy, ze osoba dwujezyczna ma znajomosc nie tylko kultury, ale i realiow obu krajow a to jest wielkim atutem w tlumaczeniu. Nadaje ta dokladnosc, naturalnosc. Nie twierdze, ze nie mozna tej wiedzy zdobyc w inny sposob, ale jednak dorastajac jako dziecko dwujezyczne naturalnie mamy wyczucie obu srodowisk. Oczywiscie pewnie wyglada to inaczej w kazdym przypadku :)

do Kacha: z tym uzywaniem slownictwa w domu to roznie bywa, u mnie w domu nie wymieniano na przyklad elementow budowy silnika spalinowego przy obiedzie ;)

Madrugada22
07-20-2011, 09:21
Osoba dwujęzyczna nie zostaje tłumaczem tak poprostu. Dodatkowo musi posiadać wiele umiejętności do wykonywania tego zawodu. Ponadto, musi ciągle doskonalić i poszerzać swoją wiedzę, nie tylko językową, ale i merytoryczną. Słowniki, czasopisma, wszelkie źródła informacji udostępniają terminologię specjalistyczną, która się zmienia i poszerza razem z rozwojem techniki. Dwujęzyczność nie jest gwarancją profesjonalizmu.

rociel7
07-20-2011, 09:51
Osoba dwujęzyczna nie zostaje tłumaczem tak poprostu. Dodatkowo musi posiadać wiele umiejętności do wykonywania tego zawodu. Ponadto, musi ciągle doskonalić i poszerzać swoją wiedzę, nie tylko językową, ale i merytoryczną. Słowniki, czasopisma, wszelkie źródła informacji udostępniają terminologię specjalistyczną, która się zmienia i poszerza razem z rozwojem techniki. Dwujęzyczność nie jest gwarancją profesjonalizmu.

A, jakżeby inaczej. Praktyka czyni mistrza. Z im więcej źródeł osoba dwujęzyczna może korzystać, tym dla niej lepiej.

camilla00
07-20-2011, 10:52
W takim przypadku tłumaczenia przychodzą im wręcz naturalnie.

Przykładowo, widząc książkę (fr. livre, hiszp. libro) nie przekładamy tego słowa w myślach na obydwa języki, ale stanowi ono w naszym umyśle swoistą całość, jedno pojęcie.


Tu właśnie problem polega na tym, że o ile tłumaczenie może danej osobie przychodzić naturalnie, nie gwarantuje tego sama dwujęzyczność. By tłumaczyć teksty ustnie, czy pisemnie, trzeba mieć do tego predyspozycje, jak wspomniano, będzie to wówczas przychodziło naturalnie. Nie każdy jednak potrafi dokonywać przekładu, mimo posiadanej ogromnej wiedzy z dziedziny danego języka.

Ten bardzo ciekawy wątek, który poruszyła Madrugada22 może nam nieco przybliżyć problematykę tłumaczenia. Dla przeciętnego użytkownika języka hiszpańskiego słowo libro oznacza po prostu książka. Rozumie on znaczenie tego "tworu językowego" :), ale znalezienie szybko w umyśle odpowiedniego ekwiwalentu w innym języku, może czasem okazać się bardzo trudne, szczególnie w przypadku słów niejednoznacznych. Z kolei szybkie przenoszenie całych zdań i wypowiedzi oczywiście wszystko jeszcze bardziej komplikuje. Nie wystarczy zatem tylko doskonale rozumieć dany język oraz posługiwać się nim na wysokim poziomie. Tłumaczenie to znacznie bardziej skomplikowany proces, który nie każdemu przychodzi z łatwością.

p_trudzik
07-20-2011, 11:20
Oczywiste jest, że strona techniczna tłumaczeń i cała wiedza pozajęzykowa jest niezbędna by być dobrym tłumaczem. Wydaje mi się jednak, że osobom dwujęzycznym jest o tyle łatwiej, że stronę językową mają opanowaną, podczas gdy inni, poza wiedzą o świecie muszą jeszcze opanować język. Może dwujęzyczność nie jest gwarancją sukcesu, ale z pewnością dużym ułatwieniem na starcie.

Madrugada22
07-20-2011, 11:34
Oprócz znajomości języka i naturalnych predyspozycji, warto zdać sobie sprawę, że w przypadku tłumaczenia, głównie ustnego, dochodzi do tego umiejętność odporoności na stres, który to często blokuje nasze procesy logicznego i analitycznego myślenia. Należy również pracować nad koncentracją i podzielnością uwagi, bo przecież wszelkie dystraktory występują w każdym miejscu i sytuacji.

kacha
07-20-2011, 14:21
Pozwolę sobie jednak uparcie trzymać się punktu wyjściowego dla moich wypowiedzi:) podoba mi się, że do kwestii dwujęzyczności podchodzicie na wiele różnych sposobów, ujmując zagadnienia psychologiczne, czy kulturowe. Niemniej jednak ja pozostanę przy temacie dwujęzyczności w zawodzie tłumacza zajmującego się tłumaczeniami ustnymi (jeszcze raz podkreślę to słowo: ZAWÓD). Zawodowo tłumaczeniami ustnymi zajmują się tłumacze przysięgli lub osoby tłumaczące symultanicznie/konsekutywnie. Stąd primo:

do katberek: Ponieważ słownictwa specjalistycznego nie używa się na co dzień ani w środowisku osób dwujęzycznych, ani tych, które języka obcego uczą się jako języka drugiego; stąd zarówno osoby dwujęzyczne jak i te nie dwujęzyczne mają zbliżone szanse, aby odnieść sukces w zawodzie tłumacza ustnego i muszą ponieść zbliżony wysiłek, aby tego słownictwa się nauczyć.

Secundo:

tym razem do Alicji_D: No właśnie o to mi chodzi:) nie używa się takiego słownictwa na co dzień u nikogo w domu, dlatego w tym przypadku dwujęzyczne osoby nie mają przewagi nad tymi, którzy nie wyrośli na styku dwóch kultur.

p_trudzik
07-20-2011, 14:32
Niezależnie od tego, że osoby dwujęzyczne mimo wszystko muszą opanować słownictwo specjalistyczne, zawsze będzie im łatwiej, ponieważ odpadają inne aspekty językowe. Osoba dwujęzyczna czuje się naturalniej posługując się oboma językami, podczas gdy dla osoby uczącej się jednego z tych języków jako drugiego, niezależnie od tego, jak dobrze zostanie on opanowany, zawsze będą wątpliwości i większe prawdopodobieństwo popełnienia błędu gramatycznego, stylistycznego czy leksykalnego. A takie błędy wychodzą najczęściej przy tłumaczeniach ustnych. I dlatego osoba dwujęzyczna ma przewagę.

klaudia
07-20-2011, 14:38
Wiadomo, że dzieci najlepiej zapamiętują, mają najbardziej chłonny umysł, dlatego też myślę, że jeśli ktoś ma taką możliwość, to od początku powinien uczyć dziecko dwóch języków, dzięki czemu na pewno ułatwi mu dorosłe życie.

Ankoku
07-20-2011, 14:44
Możliwe,lecz jak już wcześniej wspomniano osoby dwujęzyczne często znają drugi język tylko ustnie.Znają wytarte szlaki wypowiedzi i nie zastanawiają się nad budową zdań.Często dla nich jedno zdanie zawierające te samo słownictwo lecz zamieniono układ słów w zdaniu jest poprawne tak samo jak to oryginalne gdzie osoby studiujące ten język i jego gramatykę zauważą błąd.Dla osoby dwujęzycznej nie będzie to miało sensu bo i tak przekaże tą samą informacje.
W takim wypadku dwujęzyczność może być przeszkodą w zawodzie tłumacza gdyż mogą mieć problemy z gramatyką a ciężko się nauczyć tego od nowa.Natomiast osoba studiująca dany język jako drugi musi nauczyć się gramatyki,stylistyki a oprócz tego często na zajęciach poznaje chociażby minimum wiedzy o tym kraju którego języka się uczy.
Podsumowując tłumacz się uczy od początku wszystkiego gdy osoby dwujęzyczne czasami muszą się uczyć niektórych rzeczy na nowo od podstaw.Z wyjątkiem gdy te osoby szkoliły drugi język nie tylko przez proste wypowiedzi ale np.w drugiej szkole jak już wspomniano.

bigapple
07-20-2011, 16:57
Rozpatrując znaczenie bilingwizmu, warto zastanowić się nad tym jak traktujemy zawód tłumacza. Jeżeli uważamy, iż sukces tłumacza zależy od specjalnych zdolności i predyspozycji, to dwujęzyczność jest zdecydowanie pomocnym aspektem w tej pracy. Jeżeli uważamy, iż dobrym tłumaczem stajemy się tylko dzięki ciężkiej pracy i praktyce, to bilingwizm nie wydaje się nam już tak niezbędny w tym zawodzie. Moim zdaniem tłumacz musi posiadać odpowiednie zdolności i predyspozycje, ale kształcenie się w tym kierunku jest również niezbędne. A więc np. osoba urodzona w Kanadzie, płynnie posługująca się językiem Francuskim, może zostać znakomitym tłumaczem, jeżeli ma ku temu predyspozycje i przejdzie odpowiednie przygotowanie. Sam fakt, iż ta osoba doskonale posługuje się dwoma językami, niestety nie zrobi z niej tłumacza. Tłumacz musi znać nie tylko leksykę i gramatykę, ale musi patrzeć na język z pozycji językoznawcy. Tylko odpowiednie wykształcenie uwrażliwia nas na aspekty języka, na które osoby znające język nawet w stopniu natywnym nigdy nie zwrócą uwagi.

Kira
07-20-2011, 18:09
Bilingwizm jest szczególną formą znajomości dwóch języków obcych, gdyż oznacza opanowanie języków nie tylko w takim stopniu jak ich ekwiwalentni jednojęzyczni użytkownicy, ale również opanowanie ich na zbliżonym poziomie jeśli chodzi o biegłość. Stąd, moim zdaniem, jeśli mówimy o dwujęzyczności, mamy na myśli znajomość obydwu języków jednakowo, bez dominacji jednego czy drugiego. Sądzę, że jeśli jeden język jest dominujący, to nie możemy już mówić o bilingwizmie, a jedynie o znajomości języka obcego.

Mała dygresja: ze studiów pamiętam artykuły mówiące, iż nie można być dwujęzycznym nauczywszy się biegle dwóch języków, gdyż języki te muszę być zarazem naszymi ojczystymi, jak również powinniśmy być członkami tych grup kulturowych, których języków używamy. Co sądzicie o takim podejściu???

Wydaje mi się, iż dwujęzyczność jest jednak wielką zaletą jeśli chodzi o start w zawodzie tłumacza. Oznacza to nie tylko operowanie jednakowo perfekcyjnie dwoma językami, ale również umiejętność myślenia w różnych kontekstach. Ponieważ każda nasza wypowiedź posiada jakiś kontekst, dodatkowo formowany przez nasze zwyczaje, postawę, intencje, emocje, tłumaczenie, słowa które przekazujemy zyskują inne lub nowe znaczenia. Z jednej strony łatwo jest tłumaczyć np. rzeczowniki nazywające obiekty, każdy z nich ma najczęściej jeden prosty odpowiednik w drugim języku. O wiele trudniej jest tłumaczyć kwestie polityczne, etyczne czy odnoszące się do emocji, których znaczenie zmienia się w zależności od kultury czy mentalności. Dla zwykłego tłumacza będzie to przekład niejako "słownikowy", natomiast dla tłumacza dwujęzycznego, funkcjonującego równolegle w dwóch kręgach językowych, będzie to przekład "życiowy".

Oczywiście, nie każdy bilingwista na tłumacza się nada, koleżanki i koledzy wspominali już o szczególnych predyspozycjach jakie tłumacz musi posiadać. Wiadome jest również, iż umiejętność robienia czegoś w jednym języku wcale nie oznacza, że będzie się to umiało robić i w drugim. Sama posiadam znajomego, któremu lepiej przygotowuje się prezentacje w jednym języku zaś arkusze rozliczeniowe w drugim :)

Przychylam się jednak do zdania, iż dwujęzyczność (plus predyspozycje i chęci) otwiera drogę do kariery tłumacza, ponieważ nie ogranicza się do słownika lecz komponuje słowa, kontekst i tło kulturowe w zgrabny wątek przekładu. Żadna profesjonalna firma translatorska nie splunie na takie kwalifikacje :)

pugafon
07-20-2011, 20:39
Zdecydowanie się z Tobą zgadzam katberek. Dwujęzyczność pomaga w tłumaczeniach symultanicznych i myślę, że może też być atutem w tłumaczeniach beletrystycznych (książki często pisane są językiem mówionym zrozumiałym dla kogoś kto takiego żywego języka miał kiedyś szanse używać, a nie jest tylko odtwórcą sztywnych, wyuczonych reguł gramatycznych). Co do kwestii, że jeden język zawsze kuleje, hm. podejrzewam, że zawsze znajdą się odstępstwa od tej reguły.

pugafon
07-20-2011, 20:42
Osoba dwujęzyczna nie zostaje tłumaczem tak poprostu. Dodatkowo musi posiadać wiele umiejętności do wykonywania tego zawodu. Ponadto, musi ciągle doskonalić i poszerzać swoją wiedzę, nie tylko językową, ale i merytoryczną. Słowniki, czasopisma, wszelkie źródła informacji udostępniają terminologię specjalistyczną, która się zmienia i poszerza razem z rozwojem techniki. Dwujęzyczność nie jest gwarancją profesjonalizmu.

Podpisuję się obiema rękami. I odsyłam do tekstu R.Kapuścińskiego Tłumacz - postać XXI wieku

AleksandraRybak
07-20-2011, 23:25
Osobiście nie znam żadnej dwujęzycznej osoby, ale dużo na ten temat słyszałam. Spotkałam ostatnio mężczyznę, który studiował anglistykę i gdy jego żona była w ciąży mówił do brzuszka w języku angielskim. Teraz, gdy dziecko jest już większe nadal mówi do niego po angielsku. Żona natomiast mówi po polsku. Na pewno jest to przydatne w nauce języka, tym bardziej że dziecko jest jeszcze w wieku, gdzie naturalnie pozyskuje język. Natomiast jeżeli chodzi o prace tłumacza, dwujęzyczność nie jest stuprocentowym kluczem do sukcesu.

AleksandraRybak
07-20-2011, 23:29
Zgadzam się również z tym, że dwujęzyczność pomaga w tłumaczeniach ustnych. Z tłumaczeniami pisemnymi bywa różnie. Często pisownia i gramatyka są u takich osób na znacznie gorszym poziomie niż mówienie. Podobnie jak z osobami które wyjeżdżają za granicę, mieszkają tam po kilka lat i świetnie mówią w obcym języku (lepiej niż np. angliści czy germaniści) a jeżeli chodzi o zasady gramatyczne i pisownie to często nie mają o tym zielonego pojęcia.

klaudia
07-21-2011, 14:09
Zgadzam się również z tym, że dwujęzyczność pomaga w tłumaczeniach ustnych. Z tłumaczeniami pisemnymi bywa różnie. Często pisownia i gramatyka są u takich osób na znacznie gorszym poziomie niż mówienie. Podobnie jak z osobami które wyjeżdżają za granicę, mieszkają tam po kilka lat i świetnie mówią w obcym języku (lepiej niż np. angliści czy germaniści) a jeżeli chodzi o zasady gramatyczne i pisownie to często nie mają o tym zielonego pojęcia.

Też to zauważyłam, nawet na studiach. Osoby dwujęzyczne często miały problemy z gramatyką i ortografią. O wiele lepiej radziły sobie osoby, które dopiero przyswajały sobie to w trakcie studiów. Później z pewnością przekłada się to na jakość tłumaczeń.

AleksandraRybak
07-21-2011, 14:15
Moim zdaniem w kwestii dwujęzyczności można rozważać dwa warianty:
1) gdy rodzice są tej samej narodowości i mówią oboje w języku np: polskim, a studiowali język obcy i chcą by ich dziecko było dwujęzyczne.
2) gdy rodzice są różnych narodowości i dziecko niemalże naturalnie staje się dwujęzyczne.

W przypadku drugim wydaje mi się,że znajomość języków jest na lepszym poziomie. Jak uważacie?

Kira
07-21-2011, 14:22
Ja również popieram zdanie i dwujęzyczni tłumacze mają większe pole do popisu w przypadku przekładów ustnych. Chyba wynika to z faktu, że są tłumacze w zasadzie nastawieni są przede wszystkim "na odbiór", wykształca się u nich umiejętność efektywnego słuchania, wyłapania detali przekazu i przełożenia wypowiedzi na drugi język bez strat.
To tak jakby zwykły człowiek słuchał by udzielić odpowiedzi, zaś tłumacz słucha by powtórzyć. Pierwsze skrzypce gra tutaj słuch, a zatem jak w przypadku środków nauczania słuchowego, będzie to oznaczało często problemy ze słowem pisanym - gorzej zrozumieją rozdział książki, który przeczytają samodzielnie, niż ten sam rozdział czytany im przez kogoś innego.
Ale oczywiście my, aspirujący tłumacze, pracujemy nad osiągnięciem perfekcji w obu tych przypadkach :)

katberek
07-21-2011, 14:57
Wiele zależy też od tego w jakim domu taka osoba się wychowała i na jakim poziomie było tam słownictwo. Myślę że w większości przypadków osoba dwujęzyczna będzie miała mniejszy problem ze znalezieniem odpowiednika w w drugim języku, niż osoba która tego języka się uczyła.
Do Aleksandra Rybak: Myślę, że nie ma to aż tak dużego znaczenia, ważne żeby dziecko wychowało się otoczone obydwoma językami. W końcu język nie jest w nas zaprogramowany, uczymy się go poprzez kontakt. Dziecko polskie wychowane w chińskiej rodzinie będzie mówiło płynnie po chińsku jeśli ma zapewniony kontakt z językiem. Wracając do tłumaczeń, w dalszym ciągu uważam że osoba dwujęzyczna ma łatwiejszy start, bo ma już pewną lekkość operowania językiem. Nie musi szukać słów, co zdarza się osobom które uczą się języka.

klaudia
07-21-2011, 15:01
Moim zdaniem w kwestii dwujęzyczności można rozważać dwa warianty:
1) gdy rodzice są tej samej narodowości i mówią oboje w języku np: polskim, a studiowali język obcy i chcą by ich dziecko było dwujęzyczne.
2) gdy rodzice są różnych narodowości i dziecko niemalże naturalnie staje się dwujęzyczne.

W przypadku drugim wydaje mi się,że znajomość języków jest na lepszym poziomie. Jak uważacie?

Jest jeszcze trzeci wariant: gdy cała rodzina jest jednej narodowości, w domu posługują się swoim językiem narodowym, ale przeprowadzili się do Polski, gdy ich dziecko miało np. kilka lat.

kszylar
07-21-2011, 16:38
Tak naprawdę, wariantów dwujęzyczności jest tyle przykładów, ile ludzi dwujęzycznych, ponieważ składa się na nią bardzo wiele czynników. Ważne są czynniki psychologiczne -- jeśli na przykład dziecko ma rodziców różnych narodowości, ale z jednym z nich nie dogaduje się najlepiej z powodu różnicy zdań, charakterów itp., to siłą rzeczy, język tego rodzica będzie u dziecka słabiej rozwinięty. Innym ważnym czynnikiem jest na przykład motywacja, dziecko może uczyć się języka, ponieważ tego chcą rodzice (np. ze względu na swoje korzenie), ale jeśli samo dziecko nie jest tym zainteresowane, język również nie jest rozwinięty tak, jak u native speakera.
Dlatego uważam, że sama dwujęzyczność o niczym nie przesądza. Co człowiek, to inna historia.

beataw
07-21-2011, 17:07
Zgadzam sie z kszylar, trudno jest jednoznacznie powiedziec jaki typ dwujęzyczności jest najbardziej korzystny, ale wydaje mi sie ze wariant drugi dot. rodziców uczących dziecko drugiego języka jest najmniej naturalny i o ile dziecko nie będzie zbyt chętne do nauki to wiele porzytku z tego nie będzie mialo.

AleksandraRybak
07-21-2011, 17:08
zgadzam się z wypowiedzią kszylar. Jak w każdym zawodzie dużą rolę odgrywa wychowanie, kontakt z rodzicami, cechy charakteru i temperament. Każdą osobę trzeba traktować indywidualnie i ciężko jednoznacznie stwierdzić czy dwujęzyczne osoby mają łatwiej w zawodzie tłumacza czy nie. Zależy to od zdolności danej osoby i od charakteru, a przede wszystkim od motywacji.

silviabroom
07-21-2011, 19:36
Każdy przypadek jest inny.Zdarza się, że osobie dwujęzycznej może być trudno, a niekiedy, jak w przypadku mojego kolegi ze Szwecji, który wychował się w polskiej rodzinie,przeciwnie, tłumaczenie z języka szwedzkiego na polski, i to nawet wierszy przychodzi mu bez większych trudności. Jednak w jego próbach można zaobserwować coś charakterystycznego. Z większą intensywnością tłumaczy słowa jak 'świecić', 'palić się', woli np. 'rozświetlające', ' migające', 'wyświetlające'. Zastanawiałam się z czego to wynika. Okazało się, że z kultury, w której się wychował i z jego zainteresowań astronomicznych. Kultura i nabycie dwóch języków sprawiły, że jego próby tłumaczenia są bardzo 'widowiskowe', w przenośni i dosłownie.

p_trudzik
07-21-2011, 19:58
Zgadzam sie z kszylar, trudno jest jednoznacznie powiedziec jaki typ dwujęzyczności jest najbardziej korzystny, ale wydaje mi sie ze wariant drugi dot. rodziców uczących dziecko drugiego języka jest najmniej naturalny i o ile dziecko nie będzie zbyt chętne do nauki to wiele porzytku z tego nie będzie mialo.

Zgadzam się, ze trudno jest wskazać ten jeden najlepszy rodzaj dwujęzyczności. Jednak, z tego co pamiętam ze studiów, nie będący nativem rodzic próbujący na siłę wpoić dziecku drugi język w posługiwaniu się w życiu codziennym (a nie jako naukę drugiego języka), jest odrzucany przez takie dziecko, które pojmuje to jako pewną anomalię. Poza tym każde dziecko ma w sobie ciekawość świata i chęć do nauki, to rolą nauczyciela czy rodzica jest to odpowiednio stymulować.

klaudia
07-21-2011, 21:36
Tak naprawdę, wariantów dwujęzyczności jest tyle przykładów, ile ludzi dwujęzycznych, ponieważ składa się na nią bardzo wiele czynników. Ważne są czynniki psychologiczne -- jeśli na przykład dziecko ma rodziców różnych narodowości, ale z jednym z nich nie dogaduje się najlepiej z powodu różnicy zdań, charakterów itp., to siłą rzeczy, język tego rodzica będzie u dziecka słabiej rozwinięty. Innym ważnym czynnikiem jest na przykład motywacja, dziecko może uczyć się języka, ponieważ tego chcą rodzice (np. ze względu na swoje korzenie), ale jeśli samo dziecko nie jest tym zainteresowane, język również nie jest rozwinięty tak, jak u native speakera.
Dlatego uważam, że sama dwujęzyczność o niczym nie przesądza. Co człowiek, to inna historia.

To prawda, jednak jeśli dziecku dwa języki wpajane są przez obydwojga rodziców, wtedy dziecko nie utożsamia danego języka z którymś z rodziców, a zatem umie później obydwa na tym samym poziomie.

AleksandraRybak
07-21-2011, 22:30
Zgadzam się, ze trudno jest wskazać ten jeden najlepszy rodzaj dwujęzyczności. Jednak, z tego co pamiętam ze studiów, nie będący nativem rodzic próbujący na siłę wpoić dziecku drugi język w posługiwaniu się w życiu codziennym (a nie jako naukę drugiego języka), jest odrzucany przez takie dziecko, które pojmuje to jako pewną anomalię. Poza tym każde dziecko ma w sobie ciekawość świata i chęć do nauki, to rolą nauczyciela czy rodzica jest to odpowiednio stymulować.


Ja również uważam, że rodzice, którzy nie są nativami i chcą za wszelką cenę, aby dziecko było dwujęzyczne dużo nie zdziałają. O wiele latwiej jest w rodzinach gdzie jeden rodzic jest innej narodowości niż drugi i wtedy dziecko naturalnie nabywa język. Nie można zmusić dziecka do nauki, a czasami ambicje rodziców są tak duże, że szkodzą zamiast pomagać i często zniechęcają dziecko.

Madrugada22
07-21-2011, 23:05
Moim zdaniem jesteśmy w stanie nauczyć nasze dzieci mówić w języku obcym. Jest jedna złota zasada, której należy się trzymać : przykładowo, jeśli matka mówi do dziecka po angielsku a ojciec po polsku, taki układ nie może być zachwiany nawet przez moment. Dziecko utożsamia konkretną osobę z danym językiem i automatycznie będzie rozmawiało z matką po angielsku a z ojcem po polsku.

Przeprowadzono kiedyś pewne doświadczenie, które polegało na tym, że w przedszkolu każda nauczycielka mówiła w innym języku. Efekt był taki, że po pewnym czasie dzieci były w stanie porozumieć się w każdym używanym języku przypisując go określonej osobie. Okazało się, że człowiek jest w zdolny przyswoić aż 4 języki obce już w okresie dzieciństwa! Z pewnością na różnych poziomach, ale rezultat jest i tak imponujący:)

Madrugada22
07-21-2011, 23:08
Każdy przypadek jest inny.Zdarza się, że osobie dwujęzycznej może być trudno, a niekiedy, jak w przypadku mojego kolegi ze Szwecji, który wychował się w polskiej rodzinie,przeciwnie, tłumaczenie z języka szwedzkiego na polski, i to nawet wierszy przychodzi mu bez większych trudności. Jednak w jego próbach można zaobserwować coś charakterystycznego. Z większą intensywnością tłumaczy słowa jak 'świecić', 'palić się', woli np. 'rozświetlające', ' migające', 'wyświetlające'. Zastanawiałam się z czego to wynika. Okazało się, że z kultury, w której się wychował i z jego zainteresowań astronomicznych. Kultura i nabycie dwóch języków sprawiły, że jego próby tłumaczenia są bardzo 'widowiskowe', w przenośni i dosłownie.

O rany! Prawdziwy pasjonat! W dodatku wynika z tego, że wspaniale potrafi przekazać swoje wrażenia w różnych językach :) Okazuje się, że nie wystarczy rozumieć, to co się słyszy i przekazuje w tłumaczeniu, ale też czuć.

gomikol22
07-22-2011, 00:13
Nie ma zgodnej tezy, która by potwierdzała teorię, że umiejętność posługiwania się dwoma językami ma kluczowe znaczenie w zawodzie tłumacza. Odpowiedź na to pytanie pozostaje wciąż "kością niezgody" i nie ulega wątpliwości, że ta kwestia budzi wiele kontrowersji.

Kwestię dwujęzyczności można rozpatrywać na różnych płaszczyznach,m.in. językowym, kulturowym oraz psychologicznym i niejako każdy z tych aspektów wymaga od nas konfrontacji różnych czynników odwołując się do wiedzy, własnych spostrzeżeń i praktyki.

Spotkałam się z opinią, że człowiek nie jest w pełni zdolny nabyć umiejętności związanych z przyswojeniem dwóch języków w równym stopniu, czego potwierdzeniem może być jedna z teorii mówiąca o rozwoju, a w późniejszym etapie zaniku, dodatkowego ośrodka w mózgu ,odpowiedzialnego za wykształcenie się odrębnęgo systemu językowego, który to, pozwala dziecku, wychowującemu się w środowisku bilingualnym, na wchłonięcie innego języka w sposób naturalny i proporcjonalny, paralelny do drugiego języka

Jestem zdania, że znajomość dwóch lub wielu języków, a przede wszystkim zdolność myślenia w danym języku , wiedza na temat samego języka, jego natury i zasad, wszystko to w połączeniu, może stanowić podstawę solidnego i bogatego warsztatu tłumacza, jego narzędzie do rozwoju świadomości o odmienności i tolerancji oraz nieoceniony element wpływający na skuteczną komunikację oraz przepływ informacji

kszylar
07-22-2011, 00:44
Kwestię dwujęzyczności można rozpatrywać na różnych płaszczyznach,m.in. językowym, kulturowym oraz psychologicznym i niejako każdy z tych aspektów wymaga od nas konfrontacji różnych czynników odwołując się do wiedzy, własnych spostrzeżeń i praktyki.

Chciałam nadmienić jeszcze, że współczesna definicja dwujęzyczności zakłada, że osoba dwujęzyczna nie może posługiwać się językiem w miarę płynnie tylko na jednej z płaszczyzn, osobą dwujęzyczną możemy nazwać kogoś, kto na przykład w pełni rozumie czytany w danym języku tekst, ale nie jest już w stanie w tym języku złożyć poprawnego zdania złożonego. Jest to przypadek skrajny, ale obrazuje, jak bardzo różne typy multilingwizmu mogą się od siebie różnić.

Osobiście nigdy nie trafiała do mnie ta definicja, preferuję wcześniejsze, Bloomfieldowskie założenie, że osoba dwujęzyczna musi być w stanie wyrazić swoje myśli w dowolnym medium, czy to pisanym. Tego rodzaju pełny bilingwizm, w którym oba języki są dla człowieka "językami ojczystymi" jest bardzo trudny do osiągnięcia, co więcej, również nie gwarantuje sukcesu w zawodzie tłumacza.

zmillka
07-22-2011, 02:28
Jestem zdania, że znajomość dwóch lub wielu języków, a przede wszystkim zdolność myślenia w danym języku , wiedza na temat samego języka, jego natury i zasad, wszystko to w połączeniu, może stanowić podstawę solidnego i bogatego warsztatu tłumacza, jego narzędzie do rozwoju świadomości o odmienności i tolerancji oraz nieoceniony element wpływający na skuteczną komunikację oraz przepływ informacji

Wg mnie został tu nadmieniony bardzo ważny element, który pomaga ogromnie w pracy tłumacza, a mianowicie tolerancja , zrozumienie i otwartość na odmienność językowych rzeczywistości. Każdy język to swoista interpretacja tego co nas otacza, a to ma swoje odzwierciedlenie w języku, w jego strukturach, leksyce, użyciu konkretnych wyrażeń i zwrotów itd. Przypuszczam, że w przypadku osoby dwujęzycznej nabywanie tych cech jest czymś naturalnym.

Kira
07-22-2011, 07:23
Przeprowadzono kiedyś pewne doświadczenie, które polegało na tym, że w przedszkolu każda nauczycielka mówiła w innym języku. Efekt był taki, że po pewnym czasie dzieci były w stanie porozumieć się w każdym używanym języku przypisując go określonej osobie. Okazało się, że człowiek jest w zdolny przyswoić aż 4 języki obce już w okresie dzieciństwa! Z pewnością na różnych poziomach, ale rezultat jest i tak imponujący:)

A dzieje się tak dlatego, bo (jak również wykazały ostatnie badania) wychowywanie się i dorastanie w wielojęzycznym środowisku rozwija przyszłe zdolności językowe, co skutkuje łatwością w przyswajaniu kolejnych języków oraz rozwojem umiejętności analitycznych i myślenia abstrakcyjnego.
Ciekawe, że pomimo tych badań i ich odzwierciedlenia w rzeczywistości, nadal mity na temat wpływu na dziecko wielojęzyczności są powielane. Ta nieufność wynika chyba z tego, że Polska jest krajem monolingwalnym.
Lecz myślę, że idzie ku dobremu - wkrótce wielojęzyczność stanie się przecież codziennością (?).

Kira
07-22-2011, 07:54
Podsumowując, dwujęzyczność ułatwia start w zawodzie tłumacza, ale nie gwarantuje sukcesu.

Spodobało mi się to stwierdzenie i chciałabym się do niego odnieść pod kątem specjalizacji tłumaczy. Bo rzeczywiście dwujęzyczność to tylko jedna składowa "dobrego tłumacza", druga składowa to standardowe "kwalifikacje, rzetelność, profesjonalizm" itd, a trzecią składową określiłabym dodatkowe, szczególnie rozwinięte umiejętności. Bo przecież tłumacz konsekutywny musi mieć doskonałą pamięć, umiejętność skrótowego zapisu przekazu i musi być nienaganny stylistycznie. A tłumacz symultaniczny musi posiadać umiejętność koncentracji,niebywałą podzielność uwagi i opanowanie (nawiasem mówiąc słyszałam, że tłumacze symultaniczni zmieniają się co 15 minut ze względu na wyczerpanie intelektualne związane ze stresem).
Co mi z tego wynika to to, że jako tłumacze o konkretnej specjalizacji, nie musimy posiadać wszystkich cech "tłumacza idealnego", chociaż wszystko da się przecież wyćwiczyć.
Podsumowując, dwujęzyczność w zawodzie tłumacza to mus i podtrzymuję stanowisko, że zapewnia łatwiejszy start. Reszta to w znacznym kwestia treningu i samodyscypliny :)

p_trudzik
07-22-2011, 08:19
Jestem zdania, że znajomość dwóch lub wielu języków, a przede wszystkim zdolność myślenia w danym języku , wiedza na temat samego języka, jego natury i zasad, wszystko to w połączeniu, może stanowić podstawę solidnego i bogatego warsztatu tłumacza, jego narzędzie do rozwoju świadomości o odmienności i tolerancji oraz nieoceniony element wpływający na skuteczną komunikację oraz przepływ informacji

Bardzo spodobało mi się to zdanie, ponieważ w z grubsza podsumowuje wszystko, o czym tu wspominaliśmy. Dwujęzyczność lub nawet wielojęzyczność, jeśli dobrze wykorzystane, mogą być doskonałym narzędziem w pracy tłumacza. Właśnie ze względu na te wszystkie korzyści, które niesie ze sobą bilingwizm.
Jednak, jeśli nie pracuje się nad swoim warsztatem, to ułatwienie po prostu zostanie zmarnowane.

Madrugada22
07-22-2011, 08:55
Ja również popieram zdanie i dwujęzyczni tłumacze mają większe pole do popisu w przypadku przekładów ustnych.

Warto nadmienić, że w przypadku tlumaczenia ustnego jesteśmy łagodniej rozliczani z naszych popełnionych błędów. Właśnie dlatego osoba dwujęzyczna może spokojnie podjąć się takiego zadania, bo i tak w tym wypadku najważniejszy jest przekaz informacji a nie jego forma. Jeśli chodzi o tłumaczenia pisemne, tutaj musimy się wykazać szczególną dokładnością, choćby z racji, że mamy więcej czasu na dopracowanie tłumaczenia. Wszelkie błędy, w tym wypadku, są trudniej rozgrzeszane :)

Madrugada22
07-22-2011, 09:05
Mała dygresja: ze studiów pamiętam artykuły mówiące, iż nie można być dwujęzycznym nauczywszy się biegle dwóch języków, gdyż języki te muszę być zarazem naszymi ojczystymi, jak również powinniśmy być członkami tych grup kulturowych, których języków używamy. Co sądzicie o takim podejściu???


Nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem. W jednym z wcześniejszych postów wspomniałam kilka rodzajów dwujęzyczności. Dla zainteresowanych mogę polecić bibliografię: Arabski J., O przyswajaniu języka drugiego (obcego) i Krężałek A., Kompetencja językowa osób jedno- i wielojęzycznych :)

Madrugada22
07-22-2011, 09:13
Jestem zdania, że znajomość dwóch lub wielu języków, a przede wszystkim zdolność myślenia w danym języku , wiedza na temat samego języka, jego natury i zasad, wszystko to w połączeniu, może stanowić podstawę solidnego i bogatego warsztatu tłumacza, jego narzędzie do rozwoju świadomości o odmienności i tolerancji oraz nieoceniony element wpływający na skuteczną komunikację oraz przepływ informacji

Zgadzam się z tym absolutnie. Zwłaszcza podczas tłumaczenia ustengo powinniśmy się wykazać swoistą empatią, a w tym nieodzownie może nam pomóc wiedza dotycząca mentalności panującej w danym narodzie. Przecież tłumacząc musimy się w pewnym sensie wczuć w to, co chce przekazać osoba, którą tłumaczymy. Prawda? :)

Kira
07-22-2011, 11:54
Nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem. W jednym z wcześniejszych postów wspomniałam kilka rodzajów dwujęzyczności. Dla zainteresowanych mogę polecić bibliografię: Arabski J., O przyswajaniu języka drugiego (obcego) i Krężałek A., Kompetencja językowa osób jedno- i wielojęzycznych :)

Ja też się nie zgadzam z tym twierdzeniem, lecz z ciekawości pogrzebałam głębiej w tej kwestii w moich materiałach i już wiem: stanowisko dwujęzyczny = dwukulturowy zajmuje tłumacz International Association of Conference Interpreters i autor, Christopher Thiery. Wg niego, bilingwizm zasadza się na przynależności do dwóch kręgów kulturowych, a tym samym posiadaniu dwóch języków ojczystych od dzieciństwa. Oznacza to, że taka osoba będzie "native speaker'em" dwóch języków. Możliwe jest to tylko w takich przypadkach, gdy już jako dziecko wzrastamy w środowisku gdzie oba języki i obie kultury są "aktywne".
Bardzo to zawężałoby krąg osób, które faktycznie można by określić mianem bilingwistów, nie sądzicie?

Thiery pisze o tym w artykule "True bilingualism and second-language learning" (1978) w zbiorze "Language, Interpretation and Communication".

katberek
07-22-2011, 12:44
Rozpatrując znaczenie bilingwizmu, warto zastanowić się nad tym jak traktujemy zawód tłumacza. Jeżeli uważamy, iż sukces tłumacza zależy od specjalnych zdolności i predyspozycji, to dwujęzyczność jest zdecydowanie pomocnym aspektem w tej pracy. Jeżeli uważamy, iż dobrym tłumaczem stajemy się tylko dzięki ciężkiej pracy i praktyce, to bilingwizm nie wydaje się nam już tak niezbędny w tym zawodzie.

Nie wiem czy rozdzielanie tego w ten sposób jest właściwe. Jeżeli chce się być dobrym tłumaczem, to niezależnie od predyspozycji, trzeba ciężko na to pracować. Nie wystarczy sama lekkość w tłumaczeniu, trzeba ćwiczyć słownictwo, nieustannie uczyć się czegoś nowego. Osoby dwujęzyczne mają łatwiejszy start, ponieważ posługują się zazwyczaj tymi językami bardzo dobrze i płynnie. Takie rzeczy jak dobór słów czy odpowiednich fraz można wyćwiczyć i może to zrobić zarówno osoba dwujęzyczna, jak i inna. Wiele zależy od wkładu pracy, a tutaj nie ma podziałów na ilość języków natywnych.

bigapple
07-22-2011, 15:21
Nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem. W jednym z wcześniejszych postów wspomniałam kilka rodzajów dwujęzyczności. Dla zainteresowanych mogę polecić bibliografię: Arabski J., O przyswajaniu języka drugiego (obcego) i Krężałek A., Kompetencja językowa osób jedno- i wielojęzycznych :)
Witam:) Również muszę się z godzić z tym, iż należy pamiętać o różnych rodzajach dwujęzyczności. A jak już zostało wcześniej wspomniane, jest tych rodzajów kilka:). Na pewno 'pełny bilingwizm', to zdecydowany atut tłumacza. Jednak jak już wcześniej wspomniałam, na sukces tłumacza składa się wiele elementów; bilingwizm jest tylko jednym z nich. Poza tym warto zaznaczyć, że osoby posiadające pełną kompetencję bilingwalną to rzadkość. Jeżeli, ktoś zna takie osoby, to zachęcam do podzielenia się informacją i doświadczeniami. Pozdrawiam.

Margoo
07-22-2011, 15:31
Nie wzięliście pod uwagę jednej kwestii - predyspozycji do bycia tlumaczem.
Osoba dwujęzyczna wcale nie musi mieć predyspozycji do tego zawodu. A dwujęzyczność może wręcz być dla niej przeszkodą.
Poza tym, czy w rzeczywistości - jeden z języków nie staje się dominujący? W zależności od kraju w którym się przebywa - na pewno ( a piszę o tym z doświadczenia własnego).

bigapple
07-22-2011, 15:39
Nie wiem czy rozdzielanie tego w ten sposób jest właściwe. Jeżeli chce się być dobrym tłumaczem, to niezależnie od predyspozycji, trzeba ciężko na to pracować. Nie wystarczy sama lekkość w tłumaczeniu, trzeba ćwiczyć słownictwo, nieustannie uczyć się czegoś nowego. Osoby dwujęzyczne mają łatwiejszy start, ponieważ posługują się zazwyczaj tymi językami bardzo dobrze i płynnie. Takie rzeczy jak dobór słów czy odpowiednich fraz można wyćwiczyć i może to zrobić zarówno osoba dwujęzyczna, jak i inna. Wiele zależy od wkładu pracy, a tutaj nie ma podziałów na ilość języków natywnych.
Witam:) Tak jak napisałam, we wcześniejszym poście, jestem zdania, iż dobry tłumacz musi posiadać nie tylko określone predyspozycje w tym kierunku, ale musi również ciężko pracować w celu zdobycia odpowiedniej wiedzy i praktyki. Jednak nie mogę się zgodzić z tym, iż dobór odpowiednich fraz, leksyki, konstrukcji, etc., można wyćwiczyć na tyle, aby dorównać osobie natywnej. Owszem, przy dużym wkładzie w naukę, jesteśmy wstanie prawie znakomicie język opanować, ale nie spotkałam się z osobą, która osiągnęłaby taką płynność i lekkość w posługiwaniu się J2, jak osoba, dla której dany język jest natywnym. Pozdrawiam:)

AleksandraRybak
07-22-2011, 15:59
Nie wzięliście pod uwagę jednej kwestii - predyspozycji do bycia tlumaczem.
Osoba dwujęzyczna wcale nie musi mieć predyspozycji do tego zawodu. A dwujęzyczność może wręcz być dla niej przeszkodą.
Poza tym, czy w rzeczywistości - jeden z języków nie staje się dominujący? W zależności od kraju w którym się przebywa - na pewno ( a piszę o tym z doświadczenia własnego).

Z pewnością tłumacz to nie jest zawód dla każdego. Jest to praca wymagająca konkretnych cech i umiejętności, których nie ma każdy. Zgadzam się w 100% z tym, że przebywając w kraju i posługując się tamtejszym językiem, staje się on dominujący i rrugi język schodzi na dalszy plan. To z pewnością jest prawda.

Margoo
07-22-2011, 16:13
bigapple - Nie zgodzę się z Tobą - wszystko zależy od środowiska w jakim jesteś i w jakim uczysz się danego języka obcego.

bigapple
07-22-2011, 17:14
bigapple - Nie zgodzę się z Tobą - wszystko zależy od środowiska w jakim jesteś i w jakim uczysz się danego języka obcego.
Może ujmę to tak : ) mam na myśli, że osoba, która języka uczyła się np.: na studiach filologicznych, nie jest w stanie byś tak perfekcyjna w posługiwaniu się tym językiem jak osoba natywna. Zawsze może zdarzyć się sytuacja, w której my 'filolodzy' będziemy mieć wątpliwości, np.: jeżeli chodzi o dobór leksyki, a osoba natywna takich wątpliwości mieć nie będzie. Jednak to już odrębny temat :) pozdrawiam

silviabroom
07-22-2011, 18:52
[QUOTE=bigapple;42846]mam na myśli, że osoba, która języka uczyła się np.: na studiach filologicznych, nie jest w stanie byś tak perfekcyjna w posługiwaniu się tym językiem jak osoba natywna. [/QUOTE

Chciałabym dodać coś do Waszych opinii moją najnowszą myśl. Wiem, że dyskutujemy o tym, czy dwujęzyczność pomaga czy przeszkadza; widzę, że niektórzy dyskutują w oparciu o literaturę fachową:), ale ja nie wiem czy czasami to nie przeradza się w rywalizację między native speakerem a filologiem. Przecież native speaker i filolog nie muszą ze sobą rywalizować! Native też może czasami czuć się mniej komfortowo, bo nie jest filologiem. Znam jednego, który na początku kursu językowego przyznał, że nie kończył filologii, a wykładał angielski bardzo dobrze. Inna metodą, ale na pewno nie gorzej czy lepiej. Role między nim a filologiem, która też nas uczyła były podzielone, ale oboje byli potrzebni, uzupełniali się. Chyba zatrudniłabym i filologa i native'a, poprosiła o przetłumaczenie Beowulf'a i zobaczyła różnicę:)

Margoo
07-22-2011, 19:30
Kończyłam filologię i muszę przyznać, że oprócz wyczucia delikatności języka, niuansów znaczeniowych oraz wrażliwości słownictwa - nie nauczyła mnie nic więcej.
Gdybym nie znała języka wcześniej, to moja wiedza oraz zdolności linwistyczne na pewno nie uległy by poprawie.
Więc oprócz studiów filologicznych należy się przede wszystkim przyłożyć do nauki języka wybranego oraz do historii i kultury kraju jego pochodzenia. Bez tego - ani rusz.

zmillka
07-22-2011, 19:31
Chciałabym dodać coś do Waszych opinii moją najnowszą myśl. Wiem, że dyskutujemy o tym, czy dwujęzyczność pomaga czy przeszkadza; widzę, że niektórzy dyskutują w oparciu o literaturę fachową:), ale ja nie wiem czy czasami to nie przeradza się w rywalizację między native speakerem a filologiem. Przecież native speaker i filolog nie muszą ze sobą rywalizować! Native też może czasami czuć się mniej komfortowo, bo nie jest filologiem. :)

Zgadzam się w pełni, że filolog i native nie muszą rywalizować, a wręcz przeciwnie, powinni współpracować. Razem z moją koleżanka, która jest dwujęzyczna, często wykonujemy różnego rodzaju tłumaczenia i muszą przyznać, że świetnie się uzupełniamy. Szczególnie jeśli chodzi o konteksty kulturowe. I wcale nie jest tak, że jedna z nas zna lepiej kontekst kulturowy języka A, a druga języka B. Po prostu każda z nas ma inne, "językowe" punkty widzenia i doświadczenia (każda z nas gdzie indziej się wychowała), które są przydatne do znalezienia ekwiwalentów. Sama przyznaje, że bycie native'em niczego nie przesądza, a tak naprawdę o byciu dobrym tłumaczem decydują osobiste predyspozycje.

p_trudzik
07-22-2011, 21:36
Zgadzam się w pełni, że filolog i native nie muszą rywalizować, a wręcz przeciwnie, powinni współpracować. Razem z moją koleżanka, która jest dwujęzyczna, często wykonujemy różnego rodzaju tłumaczenia i muszą przyznać, że świetnie się uzupełniamy. Szczególnie jeśli chodzi o konteksty kulturowe. I wcale nie jest tak, że jedna z nas zna lepiej kontekst kulturowy języka A, a druga języka B. Po prostu każda z nas ma inne, "językowe" punkty widzenia i doświadczenia (każda z nas gdzie indziej się wychowała), które są przydatne do znalezienia ekwiwalentów. Sama przyznaje, że bycie native'em niczego nie przesądza, a tak naprawdę o byciu dobrym tłumaczem decydują osobiste doświadczenia.

Również zgadzam się, ze filolog i native speaker wcale inie muszą i nie mają powodów do rywalizacji. Jeśli chodzi o współpracę, to każda współpraca dwu czy więcej tłumaczy, niezależnie od bycia dwujęzycznym czy nie, będzie przynosiła korzyści. Właśnie z wymienionych wyżej powodów, dla których wcale nie trzeba mieszanki nativa z filologiem. Wydaje mi się, że równie korzystna współpraca mogłaby się wywiązać pomiędzy dwoma nativami czy dwoma filologami. W końcu, co dwie głowy to nie jedna :)

kszylar
07-22-2011, 21:51
Również zgadzam się, ze filolog i native speaker wcale inie muszą i nie mają powodów do rywalizacji. Jeśli chodzi o współpracę, to każda współpraca dwu czy więcej tłumaczy, niezależnie od bycia dwujęzycznym czy nie, będzie przynosiła korzyści. Właśnie z wymienionych wyżej powodów, dla których wcale nie trzeba mieszanki nativa z filologiem. Wydaje mi się, że równie korzystna współpraca mogłaby się wywiązać pomiędzy dwoma nativami czy dwoma filologami. W końcu, co dwie głowy to nie jedna :)

Zgadzam się, nic tak nie pomaga w przełamaniu tłumaczeniowego impasu, jak burza mózgów kilku tłumaczy.

Wracając do kwestii dwujęzyczności, czy powinniśmy w takim razie zachęcać znajomych dwujęzycznych do wybierania kariery tłumacza? Czy uważacie, że każda osoba dwujęzyczna powinna spróbować, jak "leży" jej tłumaczenie, żeby nie zaprzepaścić szansy i być może wrodzonych talentów?

Margoo
07-22-2011, 21:54
Zgadzam się, nic tak nie pomaga w przełamaniu tłumaczeniowego impasu, jak burza mózgów kilku tłumaczy.

Wracając do kwestii dwujęzyczności, czy powinniśmy w takim razie zachęcać znajomych dwujęzycznych do wybierania kariery tłumacza? Czy uważacie, że każda osoba dwujęzyczna powinna spróbować, jak "leży" jej tłumaczenie, żeby nie zaprzepaścić szansy i być może wrodzonych talentów?

Nie! nic na siłę!

zmillka
07-22-2011, 22:19
Również zgadzam się, ze filolog i native speaker wcale inie muszą i nie mają powodów do rywalizacji. Jeśli chodzi o współpracę, to każda współpraca dwu czy więcej tłumaczy, niezależnie od bycia dwujęzycznym czy nie, będzie przynosiła korzyści. Właśnie z wymienionych wyżej powodów, dla których wcale nie trzeba mieszanki nativa z filologiem. Wydaje mi się, że równie korzystna współpraca mogłaby się wywiązać pomiędzy dwoma nativami czy dwoma filologami. W końcu, co dwie głowy to nie jedna :)

Na pewno masz rację. Jednak pracując razem z osobami, które nie są dwujęzyczne zauważam pewną, może drobną, ale nadal różnicę. Podobnie interpretujemy rzeczywistość, oczywiście chodzi o język. Ja nazywam to językowym obrazem świata. Najbardziej widać to w tłumaczeniach bardziej zaawansowanych gier słownych, np: w kreatywnych hasłach reklamowych

kszylar
07-22-2011, 22:37
Nie! nic na siłę!

Nie chodziło mi bynajmniej o zmuszanie kogoś do tłumaczenia, jeśli nie ma do tego serca czy talentu, tylko dlatego, że jest dwujęzyczny.
Miałam na myśli nakłanianie do sprawdzenia swoich sił, a przede wszystkim sprawdzenia, na ile tego rodzaju zajęcie jest dla dwujęzycznego znajomego satysfakcjonujące i ciekawe, by nie zaprzepaścić szansy.

katberek
07-22-2011, 23:17
Wiadomym jest, że sam fakt bycia dwujęzycznym nie obliguje do podjęcia zawodu tłumacza, ale może to być całkiem dobra baza. Wszystko zależy od indywidualnych cech osoby, a tego nie da się zmierzyć ilością języków jakimi się włada. Trzeba mieć to "coś", co wbrew pozorom tak często się nie trafia, a mianowicie umiejętność oddania sensu tak, aby nic po drodze nie zagubić, albo zagubić najmniej jak się da.

gomikol22
07-22-2011, 23:41
Nawiązując do wypowiedzi dotyczących tematu rywalizacji między tłumaczem a native speaker'em,tutaj nie do końca mogę się zgodzić z tym, że słuszne jest porównanie tych dwóch użytkowników języka. Każdy z nas uczy się języka całe życie, każdy posiada swój własny idiolekt, umiejętności, zasób słownictwa i znajomość struktur, tak więc bezcelowym wydaje mi się ocena i konfrontacja obu stron.

Czy możemy jednoznacznie porównać dla potrzeb oceny tłumaczenia- filologa, specjalistę, zagłębiającego tajniki języka z osobą, która nie jest świadoma jakie mechanizmy zachodzą pozwalające na to, że w ten a nie inny sposób operuje swoim ojczystym językiem?


Abstrahuje od faworyzowania którąkolwiek ze stron, podzielam natomiast zdanie, że tłumacz i native speaker mogą uzyskać znaczne efekty dzięki współpracy, ponieważ każda ze stron wnosi coś odmiennego do przekładu, tym samym czyniąc go bardziej wiarygodnym i odzwierciedlającym jego istotę.

zmillka
07-23-2011, 00:34
Uściślam,że w poprzednim poście mówiłam o dwóch osobach z aspiracjami bycia tłumaczkami :), z tym że jedna jest dwujęzyczna. I to implikuje kilka korzyści, o których wspomniałam wcześniej. I podtrzymuję swoje zdanie.

emilia83
07-23-2011, 13:21
Chciałabym poruszyć trochę inny aspekt związany z tą kwestią, czy nie jest trochę tak, że biura tłumaczeniowe będą z większą chęcią zatrudniały osoby dwujęzyczne, będzie to niewątpliwym atutem, gdyż ta osoba będzie mogła poszczycić się tym, iż jest niejako native speakerem dwóch języków. Jak ogólnie wiadomo jest wiele biur które poszukują właśnie native speakerów. Tak właśnie zaczęłam się zastanawiać czy osoba dwujęzyczna nie będzie mogła wykorzystać faktu swojej dwujęzyczności mówiąc, iż jest niejako native speakerem dwóch języków.

Margoo
07-23-2011, 13:35
Chciałabym poruszyć trochę inny aspekt związany z tą kwestią, czy nie jest trochę tak, że biura tłumaczeniowe będą z większą chęcią zatrudniały osoby dwujęzyczne, będzie to niewątpliwym atutem, gdyż ta osoba będzie mogła poszczycić się tym, iż jest niejako native speakerem dwóch języków. Jak ogólnie wiadomo jest wiele biur które poszukują właśnie native speakerów. Tak właśnie zaczęłam się zastanawiać czy osoba dwujęzyczna nie będzie mogła wykorzystać faktu swojej dwujęzyczności mówiąc, iż jest niejako native speakerem dwóch języków.

Tak było, jest i będzie... nie mamy na to wpływu.

emilia83
07-23-2011, 14:03
Nie do końca jednak rozumiem skąd bierze się przekonanie biur tłumaczeniowych o tym, iż native speaker będzie lepszym tłumaczem. Tak jak już wcześniej ktoś wspomniał o dobrych umiejętnościach tłumacza decyduje bardzo wiele aspektów. Czy nie jest może tak, iż klienci biur wolą native speakerów z racji nieznajomości realiów zawodu.

Margoo
07-23-2011, 14:05
Myślę, że biura takie zapominają, że oprócz znajomości swojego języka, taki native speaker musi posiadać również inne cechy, które już wymienialiśmy.

emilia83
07-23-2011, 14:13
Masz rację. Myślę, że może to być tylko kwestia pewnej mody, sugerującej że takie osoby lepiej radzą sobie z tłumaczeniami.

Dobre jest w tym to, że moda - jak to z nimi zwykle bywa - zapewne wkrótce przeminie ;)

Margoo
07-23-2011, 14:21
Poza tym to też kwestia prestiżu danego biura jeśli ma w swojej "stajni" native speaker'ów...
Klienci czują się pewniej i bardziej profesjonalnie obsłużeni.

dariah
07-23-2011, 14:47
Dokładnie, tak jest i będzie... no ale nie każdy miał szczęście urodzić się np w rodzinie mieszanej i być dwujęzycznym (bądź i trzyjęzycznym).

Niemniej jednak wydaje mi się, że osoby dwujęzyczne zawsze będą miały pewną przewagę nad osobami uczącymi się danego języka jako języka obcego....przykre, ale sądzę, że prawdziwe ;)

beataw
07-23-2011, 14:49
Dokładnie, więc po raz kolejny mozna się przekonać o tym, że nie ma do końca sprawiedliwości i porozy mogą mylić.

Margoo
07-23-2011, 15:38
Dokładnie, więc po raz kolejny mozna się przekonać o tym, że nie ma do końca sprawiedliwości i porozy mogą mylić.

A kto mówi, że świat musi być sprawiedliwy?
zamiast się nad tym zastanawiać, to radzę podkasać rękawy i brać się za szlifowanie języka z którego i na który tłumaczycie!
Do roboty!!!

malgosia_n
07-23-2011, 17:49
Chciałabym zapytać, co sądzicie o osobach, które od urodzenia posługują sie dwoma językami obcymi bądź we wczesnym dzieciństwie musieli się nauczyć drugiego języka, bo np. rodzice przeprowadzili się za granicę i posłali dziecko do szkoły w nowym kraju. Oczywiście takie dziecko szybko nauczy się obcego mu jako dotąd języka i o ile w domu mówi się w jego języku ojczystym to będzie ono znało doskonale dwa języki. Zastanawia mnie jednak to, czy taka osoba później ma łatiwiej,jeśli próbuje swoich sił w zawodzie tłumacza? Czy ma mniejsze problemy z przełożeniem z jednego języka na drugi, znalezieniem ekwiwalennych sformułowań czy słów? Do czasu, aż nie dołaczyła do mojej grupy na studiach dziewczyna, która od urodzenia mieszka w Niemczech a wychowuje się w polskiej rodzinie. Otóż okazuje się, że ona nie miała problemu ze zrozumeniem tekstu słuchanego,ale kiedy musiała go przetłumaczyć tworzyła po polsku tekst bardzo nieskładny a pauzy pauzy hezytatywne świadczyły moim zdaniem o tym, że nie radzi sobie wyraźnie z dobieraniem słownictwa.
Moim zdaniem jednoznaczna odpowiedź na pytanie czy dwujęzyczność można uznać za czynnik ułatwiający stanie się zawodowym tłumaczem nie istnieje. Na początku należy rozróżnić rodzaje dwujęzyczności. Dwujęzycznym jest ktoś kto biegle posługuje się dwoma językami, to jasne. Jednak są dwie drogi osiągnięcia takiego stanu rzeczy. Można nauczyć się obcego języka podobnie jak ja, poznając jego zasady gramatyczne i słownictwo w szkole, będąc całkowicie w oderwaniu od prawdziwego, naturalnego języka (w moim przypadku angielszczyzny). Wydaje mi się, że taka dwujęzyczność różni się od tej osiągniętej poprzez „zanurzenie” w językach i intuicyjne ich poznawanie. Absolutna dwujęzyczność zdarza się bardzo rzadko.
Niezależnie jednak od tego w jaki sposób osiągnęliśmy dwujęzyczność, w dalszym ciągu nie można jednoznacznie stwierdzić, czy ten fakt pomaga czy też przeszkadza w zostaniu tłumaczem. Jest to powodowane tym, że sama znajomość dwóch języków nie uczyni z nas dobrych tłumaczy. Gdyby tak było, każdy absolwent filologii mógłby się automatycznie nim nazwać. Profesjonalny tłumacz poza kompetencjami językowymi musi posiadać bowiem również kompetencje kulturowe, socjologiczne, terminologiczne, fachowe. To wszystko plus doświadczenie oraz trudne do zdefiniowania „wyczucie” cechuje dobrego tłumacza.

malgosia_n
07-23-2011, 18:33
Zgadzam się z przedmówcami, iż każdy przypadek trzeba rozważać indywidualnie. Według mnie, są jednak pewne stałe cechujące osoby bilingualne, czy też bilingualnych tłumaczy.

Według mnie osoby takie:
- zazwyczaj nie posiadają znajomości obu języków na tym samym poziomie. Jeden język jest językiem dominującym
- ilość znanych języków nie świadczy o jakości w ich posługiwaniu się. Bywa że osoby dwujęzyczne cechują się gorszym stylistycznie użyciem języka niż tłumacze, którzy świadomie zwracają uwagę na użycie tego czy innego wyrażenia, słowa, poprawność językową, ortografię.
- jako że osoby dwujęzyczne znajomość języków nabyły drogą "osłuchania się" a nie świadomej nauki, zauważyłam że czasami nie analizują stylistyki bądź ekwiwalencjikulturowej swoich tłumaczeń
- tak samo jak w przypadku tłumaczy z 1 językiem ojczystym, pojawiają się u nich kalki językowe, przejęzyczenia, gdyż języki interferują ze sobą.

Opierając się na moim doświadczeniu powiedziałabym, że osobom dwujęzycznym łatwiej stać sie tłumaczem, gdyż już na początku studiów dysponują znajomością 2 języków oraz wiedzą kulturową. Natomiast gdyby porówać wykwalifikowanego tłumacza i osobę dwujęzyczną bez szkolenia pod kątem jakości ich tłumaczeń sądzę, że szala przechyli się na korzyść tego pierwszego. Będzie tak za sprawą wyćwiczonej łatwości w "przeskakiwaniu" między językami oraz świadomego doboru wyrażeń.
Zgadzam się. Nie da się jednak odmówić przewagi osobie prawdziwie dwujęzycznej (takiej, która nabyła dwóch języków w sposób naturalny, nie wyuczony)szczególnie gdy mówimy o przekładzie elementów kulturowych. Wydaje mi się, że będąc prawdziwie dwujęzycznym należy się jednocześnie do dwóch różnych językowych społeczności i dwóch różnych kultur. Jeśli taka osoba posiada również inne zdolności,kompetencje tłumacza (o których pisałam wcześniej) z całą pewnością lepiej przetłumaczy taki tekst gdyż ma zdolność wychwycenia pewnych niuansów kulturowych, które mogą okazać się niewidoczne dla tłumacza, który nauczył się danego języka w szkole. Definicja słowa podana w słowniku nie zawsze równa się temu co dane słowo oznacza w danej kulturze.

malgosia_n
07-23-2011, 19:02
Zgadzam się z tym absolutnie. Zwłaszcza podczas tłumaczenia ustengo powinniśmy się wykazać swoistą empatią, a w tym nieodzownie może nam pomóc wiedza dotycząca mentalności panującej w danym narodzie. Przecież tłumacząc musimy się w pewnym sensie wczuć w to, co chce przekazać osoba, którą tłumaczymy. Prawda? :)
Też tak myślę. Ta umiejętność wczucia się w to co słyszymy/ czytamy odróżnia dobrych tłumaczy od reszty ludzi :) Przecież by przetłumaczyć dany tekst (niezależnie czy jest on ustny czy pisemny) musimy być niesłychanie wrażliwi na wszelkie zawarte w nim niuanse jeśli chcemy odtworzyć jego znaczenie bez żadnych strat.

malgosia_n
07-23-2011, 19:56
Dokładnie, tak jest i będzie... no ale nie każdy miał szczęście urodzić się np w rodzinie mieszanej i być dwujęzycznym (bądź i trzyjęzycznym).

Niemniej jednak wydaje mi się, że osoby dwujęzyczne zawsze będą miały pewną przewagę nad osobami uczącymi się danego języka jako języka obcego....przykre, ale sądzę, że prawdziwe ;)
Owszem, mają przewagę, ale niekoniecznie w wykonywaniu tłumaczeń. Bez wiedzy teoretycznej o przekładaniu tekstów i doświadczenia taki ktoś nie zajdzie daleko. Przed studiami filologicznymi całkiem inaczej postrzegałam język, którego się uczyłam. Podczas studiów rozkładaliśmy go na czynniki pierwsze i odkrywaliśmy rzeczy o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia (szczególnie na lingwistyce). Podobnie jest z przekładoznawstwem, którego historia i teoria jest niesamowicie obszerna. Jest się czego uczyć i z czego korzystać.

Margoo
07-23-2011, 20:33
Owszem, mają przewagę, ale niekoniecznie w wykonywaniu tłumaczeń. Bez wiedzy teoretycznej o przekładaniu tekstów i doświadczenia taki ktoś nie zajdzie daleko. Przed studiami filologicznymi całkiem inaczej postrzegałam język, którego się uczyłam. Podczas studiów rozkładaliśmy go na czynniki pierwsze i odkrywaliśmy rzeczy o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia (szczególnie na lingwistyce). Podobnie jest z przekładoznawstwem, którego historia i teoria jest niesamowicie obszerna. Jest się czego uczyć i z czego korzystać.

I powiedz mi co te przedmioty Ci dały? Jeżeli nie znasz języka obcego w stopniu doskonałym, to zapewniam Cię, że te zajęcia nic Ci nowego nie wniosą, bo nawet nie będziesz wiedziała o co chodzi... więc nadal wracam do myśli, że znajomość języka przede wszystkim, a teorie - póżniej.

emilia83
07-23-2011, 21:23
Zgadzam się w pełni z tym, iż najważniejsza jest wiedza praktyczna natomiast studia przede wszystkim uczą teorii. Dobry tłumacz musi być jednocześnie pasjonatem i w wolnym czasie powinien rozwijać praktyczną znajomość języka starając się mieć jak najwięcej kontaktu z językiem używanym w sytuacjach codziennych. Bardzo pomaga w tym kontakt z obcokrajowcami, wyjazdy zagraniczne, filmy obcojęzyczne, literatura obcojęzyczna. Tylko w ten sposób można być konkurencyjnym wobec osób, które posługują się językiem w bardzo naturalny sposób z racji swojej dwujęzyczności.

malgosia_n
07-23-2011, 21:49
I powiedz mi co te przedmioty Ci dały? Jeżeli nie znasz języka obcego w stopniu doskonałym, to zapewniam Cię, że te zajęcia nic Ci nowego nie wniosą, bo nawet nie będziesz wiedziała o co chodzi... więc nadal wracam do myśli, że znajomość języka przede wszystkim, a teorie - póżniej.
Dały mi właśnie dogłębną wiedzę językową. Przed studiami miałam wrażenie, że poruszam się jedynie po powierzchni. Uważam, że intuicyjna znajomość języka jest niewystarczająca. Dobry tłumacz musi znać język również od środka bo w przeciwnym razie będzie robił błędy na poziomie językowym, co może naruszyć pierwotny sens tłumaczonego tekstu bądź wypowiedzi. Po studiach i przebrnięciu przez teorie, nawet gdy ma się wątpliwości co do jakiegoś zagadnienia językowego, wiemy chociaż gdzie szukać odpowiedzi. Praktyka? Oczywiście, zgadzam się w stu procentach, że jest najważniejsza. Uważam jednak, że posiadanie solidnych podstaw jest również bardzo istotne. Napisali je wielcy i doświadczenia przez nich opisane mogą nas tylko wzbogacić.

gomikol22
07-23-2011, 21:50
Dwujęzyczność możemy traktować jako swego rodzaju "błogosławieństwo", pożądana umiejętność w zawodzie tłumacza, ale czy aby na pewno tak jest? Nie możemy pominąć faktu, że w procesie przekładu spotykamy się z pojęciem kalki językowej, zmorą, utrapieniem dla każdego filologa czy tłumacza.

Margoo
07-23-2011, 22:06
Dwujęzyczność możemy traktować jako swego rodzaju "błogosławieństwo", pożądana umiejętność w zawodzie tłumacza, ale czy aby na pewno tak jest? Nie możemy pominąć faktu, że w procesie przekładu spotykamy się z pojęciem kalki językowej, zmorą, utrapieniem dla każdego filologa czy tłumacza.

Co rozumiesz przez "kalkę językową"?

Ankoku
07-23-2011, 22:23
Sprzeciwie się z tobą.Intuicyjna znajomość języka obcego jest bardzo ważna.Mówię tu o osobach znających język obcy,o osobach które znają język a nie zaczynają się go dopiero uczyć.Bez tej znajomości jak możesz oczekiwać że tłumacz czy chociażby osoba znająca obcy język od razu odpowie na pytanie w danym języku a nie będzie się godzinę zastanawiać czy buduje poprawnie gramatycznie zdanie.
Większość teorii w praktyce mówienia/pisania w obcym języku się nie sprawdza.Człowiek musi wyrobić u siebie intuicje która mu pozwala na odpowiedzenie w danym języku nie zastanawiając się.Poza znajomością książkową czysto teoretyczną musi mieć na tyle opanowany język i mieć na tyle intuicji że nawet gdy napotka na słowo nowe którego nie znał wcześniej zrozumie chociażby z kontekstu.Opowie nie jąkając się etc.

Znam wiele osób które mimo to że uważały że "znają" język obcy na tyle książkowo że nie potrzebują go doskonalić i po co im wyrabiać intuicję że na egzaminach z tego też języka nagle nie potrafili odpowiedzieć na najprostsze pytanie w obcym języku.Ponieważ w siebie powątpiewali i zgadywali.Intuicja w języku pozwala na większe zrozumienie.Ale intuicję zdobywa się po latach.

Przez posługiwanie się językiem obcym codziennie,uczenie się codziennie nabywasz doświadczenia i praktyki.Później możesz zostać obudzona w środku nocy i intuicyjnie odpowiedzieć na pytania w danym języku nie zastanawiając się nad składnią zdania.A z tego co widziałam na studiach filologicznych głównie tam zajmują się ludzie teorią a nie rozwijaniem języka.

kacha
07-23-2011, 22:26
Im dłużej zastanawiam się nad dwujęzycznością jako aspektem decydującym o łatwiejszym starcie w zawodzie tłumacza tym większe mam wątpliwości. Dwujęzyczność sama w sobie, jak już wcześniej pisałam, jest atutem. Dana osoba posługuje się swobodnie dwoma językami, które przyswoiła w naturalnych warunkach (mam na myśli warunki inne niż sale lekcyjne:)) Ale i tak uważam, że sama znajomość języka to nie wszystko. Praca pod presją czasu, dobra pamięć, umiejętność robienia dobrych notatek - problemy dobrze znane osobom, które starają się o pozycję tłumacza ustnego - nie są mniej ważne od znajomości języka i w tym sensie dwujęzyczność nie oznacza łatwiejszego startu w zawodzie tłumacza.

gomikol22
07-23-2011, 22:28
Wielu tłumaczy nie dba o czystość języka, dokonuje przekładu automatycznie, dosłownie, bez poszanowania reguł językowych danego języku, zarówno gramatycznych jak i kulturowych,co więcej nie skupia się na samym odbiorcy i sposobie przekazywania treści- to wszystko mieści się w mojej definicji kalki językowej,

malgosia_n
07-23-2011, 22:47
Sprzeciwie się z tobą.Intuicyjna znajomość języka obcego jest bardzo ważna.Mówię tu o osobach znających język obcy,o osobach które znają język a nie zaczynają się go dopiero uczyć.Bez tej znajomości jak możesz oczekiwać że tłumacz czy chociażby osoba znająca obcy język od razu odpowie na pytanie w danym języku a nie będzie się godzinę zastanawiać czy buduje poprawnie gramatycznie zdanie.
Większość teorii w praktyce mówienia/pisania w obcym języku się nie sprawdza.Człowiek musi wyrobić u siebie intuicje która mu pozwala na odpowiedzenie w danym języku nie zastanawiając się.Poza znajomością książkową czysto teoretyczną musi mieć na tyle opanowany język i mieć na tyle intuicji że nawet gdy napotka na słowo nowe którego nie znał wcześniej zrozumie chociażby z kontekstu.Opowie nie jąkając się etc.

Znam wiele osób które mimo to że uważały że "znają" język obcy na tyle książkowo że nie potrzebują go doskonalić i po co im wyrabiać intuicję że na egzaminach z tego też języka nagle nie potrafili odpowiedzieć na najprostsze pytanie w obcym języku.Ponieważ w siebie powątpiewali i zgadywali.Intuicja w języku pozwala na większe zrozumienie.Ale intuicję zdobywa się po latach.

Przez posługiwanie się językiem obcym codziennie,uczenie się codziennie nabywasz doświadczenia i praktyki.Później możesz zostać obudzona w środku nocy i intuicyjnie odpowiedzieć na pytania w danym języku nie zastanawiając się nad składnią zdania.A z tego co widziałam na studiach filologicznych głównie tam zajmują się ludzie teorią a nie rozwijaniem języka.
Oczywiście,intuicyjność jest bardzo ważna i nigdy nie mówiłam, że jest inaczej. Sama często łapię się na tym, że coś wiem, ale nie bardzo potrafię to wytłumaczyć. Czuję, że ma być tak a nie inaczej. Ale czy nie uważasz, że dobrze jest podeprzeć tę intuicję wiedzą? Szczególnie gdy tłumaczymy tekst i znajdziemy się w kropce. Trudno wtedy zgadywać. Moim zdaniem wiedza językowa nie sprawia, że czas reakcji jest dłuższy :) Wręcz przeciwnie. Daje więcej pewności siebie podczas wykonywania tłumaczeń.
Zgadzam się jak najbardziej, że sama wiedza teoretyczna nic nie daje, języka trzeba używać w praktyce i to jak najczęściej.

beataw
07-24-2011, 09:18
Zgadzam sie z malgosia_n, zarówno sama teoria jak i sama intuicja nie wystarcza, najlepszym rowiazaniem jest posiadanie obu, co pozwoli na spójne i bezwysiłkowe tłumaczenie tekstów.

alelyd1605
07-24-2011, 11:04
[QUOTE=malgosia_n;43363] Moim zdaniem wiedza językowa nie sprawia, że czas reakcji jest dłuższy :) Wręcz przeciwnie. Daje więcej pewności siebie podczas wykonywania tłumaczeń.
[QUOTE]

Wydaje mi się Małgosiu, że czas reakcji językowej nie zależy od wiedzy ale od jej wyćwiczenia. Sama tłumacząc ustnie znam słowa, które mam przetłumaczyć lecz mam czasem problem z "szybkim odszukaniem" ich ekwiwalentów w głowie.

Czasem, nawet nie w tłumaczeniach, ale w zwykłej konwersacji szukam słów czy zwrotów w j. angielskim a jak na złość przychodzą mi te po hiszpańsku czy niemiecku. Moja znajoma, która jest bilingualna powiedziała mi, że często ma taki problem - "myśli w innym języku" i ten właśnie dominujący język próbuje się przebić. Czesto też osoby bilingualne w wypowiedziach w jednym języku używają dygresji w drugim.

Czy wy też macie problem z szybkim "przełączeniem się" na inny obcy język? Np. podczas rozmowy czy tłumaczeń?

Margoo
07-24-2011, 11:13
Nie, nie widzę takiego problemu, ale może dlatego że mój język "obcy" (francuski) jest językiem dominującym.
Trudniej mi się przełączyć na język polski czasami, szczególnie gdy długo prowadzę tłumaczenia "na żywo".

alelyd1605
07-24-2011, 11:26
Mam podobnie, mi też trudniej wrócić do j. polskiego. Co więcej, kiedy długo tłumaczę na jezyk angielski, nawet po zakończeniu tłumaczenia mam tendencję do myślenia w tym języku, a nawet tłumaczenia w myślach wypowiedzi rozmówcy na angielski. Być może to wina mojego krótkiego stażu, choć słyszałam, że tłumacze często w codziennym życiu mają odruch tłumaczenia czy to napisów, czy też wypowiedzi w radio.
Wydaje mi się, że ten odruch nie występuje u osób dwujęzycznych.

malgosia_n
07-24-2011, 11:32
[QUOTE=malgosia_n;43363] Moim zdaniem wiedza językowa nie sprawia, że czas reakcji jest dłuższy :) Wręcz przeciwnie. Daje więcej pewności siebie podczas wykonywania tłumaczeń.
[QUOTE]

Wydaje mi się Małgosiu, że czas reakcji językowej nie zależy od wiedzy ale od jej wyćwiczenia. Sama tłumacząc ustnie znam słowa, które mam przetłumaczyć lecz mam czasem problem z "szybkim odszukaniem" ich ekwiwalentów w głowie.

Czasem, nawet nie w tłumaczeniach, ale w zwykłej konwersacji szukam słów czy zwrotów w j. angielskim a jak na złość przychodzą mi te po hiszpańsku czy niemiecku. Moja znajoma, która jest bilingualna powiedziała mi, że często ma taki problem - "myśli w innym języku" i ten właśnie dominujący język próbuje się przebić. Czesto też osoby bilingualne w wypowiedziach w jednym języku używają dygresji w drugim.

Czy wy też macie problem z szybkim "przełączeniem się" na inny obcy język? Np. podczas rozmowy czy tłumaczeń?
Ależ tak. Absolutnie się z tym zgadzam. Wiedza bez praktyki i ćwiczeń jest martwa. Mój post był jedynie odpowiedzią na wypowiedź Ankoku o ważności intuicji i jej przewadze nad wiedzą teoretyczną w tłumaczeniach.

Margoo
07-24-2011, 11:32
Mam podobnie, mi też trudniej wrócić do j. polskiego. Co więcej, kiedy długo tłumaczę na jezyk angielski, nawet po zakończeniu tłumaczenia mam tendencję do myślenia w tym języku, a nawet tłumaczenia w myślach wypowiedzi rozmówcy na angielski. Być może to wina mojego krótkiego stażu, choć słyszałam, że tłumacze często w codziennym życiu mają odruch tłumaczenia czy to napisów, czy też wypowiedzi w radio.
Wydaje mi się, że ten odruch nie występuje u osób dwujęzycznych.

Nie, rzeczywiście... nie mam takiego odruchu tłumaczenia.
Jak kończę tlumaczenie "na żywo" czy pisemnie, wracam do "rzeczywistości" i nawet nauczyłam się nie analizować i nie wracać do rozmów, czy tekstów tłumaczonych. Zresztą, jeżeli jest natłok pracy, to nawet nie ma na to czasu.
A jeżeli jakaś wypowiedź, czy zdanie sprawiało mi trudność - staram się go zanotować od razu, "na gorąco", bo nigdy nie wiadomo, kiedy dany termin się przyda.

katberek
07-24-2011, 12:19
Myślę, że ten problem dotyczy większości. Często trudno jest się przestawić na inny język, szczególnie jeśli nastąpiła nawet krótka przerwa w jego używaniu. Tego problemu zdają się nie mieć osoby dwujęzyczne, chyba że nastąpiła jakaś dłuższa przerwa. Potrzeba tu lat praktyki i ćwiczeń.

emilia83
07-24-2011, 13:04
Myślę, że ten problem dotyczy większości. Często trudno jest się przestawić na inny język, szczególnie jeśli nastąpiła nawet krótka przerwa w jego używaniu. Tego problemu zdają się nie mieć osoby dwujęzyczne, chyba że nastąpiła jakaś dłuższa przerwa. Potrzeba tu lat praktyki i ćwiczeń.
Obawiam się że przy chęci profesjonalnego stosowania języka, nawet osoby dwujęzyczne mogą mieć problem po choćby krótkiej przerwie. Przecież jeden język zawsze będzie dominujący, nawet u takiej osoby.

beataw
07-24-2011, 13:09
Nawet jesli dwujęzyczność wynika z naturalnego stosowania różnych języków przez rodziców odmiennej narodowości, to zawsze z jednym spędza się więcej czasu bądź ma lepszy kontakt i co za tym idzie częstsze rozmowy prowadzą do dominacji jednego języka.

alelyd1605
07-24-2011, 13:44
Zgadzam się, że zawsze występuje język dominujący. Dwujęzyczność oznacza dla mnie specyficzny rodzaj biegłości językowy, którego nie może osiągnąć tłumacz. Dwujęzycznosć oprócz znajomości słownictwa (nierzadko gorsza niż dobrego tłumacza) to intuicja i naturalność w używaniu języka.

Czy waszym zdaniem tłumacz/osoba zaawansowana, która regularnie rozszerza zakres słownictwa/wiedzy, mieszka zagranicą jest w stanie osiągnąć poziom świadomości języka na poziomie osoby wychowywanej w danym języku od dziecka? Czyli czy można stać się osobą bilingualną będąc dorosłym?

P.S. Ostatnie badania na młodzieży brytyjskiej pokazały, że ze względu na mały zakres słownictwa (głównie slang, język potoczny) nie dorównuje ona zagranicznym studentom.

tu link: http://www.sfora.pl/Brytyjczycy-wcale-nie-znaja-angielskiego-a33287

Margoo
07-24-2011, 13:54
Zgadzam się, że zawsze występuje język dominujący. Dwujęzyczność oznacza dla mnie specyficzny rodzaj biegłości językowy, którego nie może osiągnąć tłumacz. Dwujęzycznosć oprócz znajomości słownictwa (nierzadko gorsza niż dobrego tłumacza) to intuicja i naturalność w używaniu języka.

Czy waszym zdaniem tłumacz/osoba zaawansowana, która regularnie rozszerza zakres słownictwa/wiedzy, mieszka zagranicą jest w stanie osiągnąć poziom świadomości języka na poziomie osoby wychowywanej w danym języku od dziecka? Czyli czy można stać się osobą bilingualną będąc dorosłym?

P.S. Ostatnie badania na młodzieży brytyjskiej pokazały, że ze względu na mały zakres słownictwa (głównie slang, język potoczny) nie dorównuje ona zagranicznym studentom.

tu link: http://www.sfora.pl/Brytyjczycy-wcale-nie-znaja-angielskiego-a33287

Moim zdaniem cechę dwujęzyczności można nabyć tylko w dzieciństwie. Osoba dorosła nie ma już tak chłonnego umysłu, poza tym ukształtowany aparat mowy nie przystosuje się już w takim stopniu do wymowy drugiego języka.

Ankoku
07-24-2011, 14:09
Zgadzam się jak najbardziej, że sama wiedza teoretyczna nic nie daje, języka trzeba używać w praktyce i to jak najczęściej.

Pisałam o tym że intuicja jest ważna w języku obcym gdyż nabywa się ją po latach nauki danego języka.I nie mówię tu tylko o nauce teorii gramatyki lecz na co dzień.
Osoby które tylko skupiają się na wiedzy np.gramatycznej mogą tworzyć piękne zdania poprawne językowo lecz się gubią przy wypowiedziach.Dlatego np.jak w przypadku osób dwujęzycznych nie można jednej części języka np.ustnej rozwijać a np. część pisemną/gramatyczną zostawiać tak o.Uważam że zarówno pisanie jak i mówienie w danym języku powinno być równo ćwiczone a nie pozostawione bez nauki.
Dla mnie nie ma znaczenia jak dobrze ktoś zna teorie jeżeli nie potrafi wypowiedzieć się w danym języku bądź ułożenie zdania zajmuje mu godzinę.Tłumacz nie może w siebie powątpiewać i co 5 min sprawdzać w słowniku czy z pewnością dobrze przetłumaczył.

Margoo
07-24-2011, 14:13
Tłumacz nie może w siebie powątpiewać i co 5 min sprawdzać w słowniku czy z pewnością dobrze przetłumaczył.

Dokładnie tak jak mówisz! Słowniki, translatory i inne cuda techniki powinny być "zabezpieczeniem" w razie konieczności użycia, a nie robić za nas. Służą bardziej do skontrolowania naszej wiedzy, a nie jej zastąpienia.

gomikol22
07-24-2011, 14:26
Tłumacz nie może w siebie powątpiewać i co 5 min sprawdzać w słowniku czy z pewnością dobrze przetłumaczył.

Zgadzam się z przedmówczynią, że jest w tym stwierdzeniu dużo prawdy, jednak, aby tłumacz mógł w pełni zaufać swojej intuicji i wiedzy musi koncentrować się na poszerzaniu własnych horyzontów, samodoskonaleniu się, chłonąć wszelkie bodźce językowe całe swoje życie. Rzeczywistość kreuje język, czy może jednak jest na odwrót, język kreuje rzeczywistość?

Margoo
07-24-2011, 14:32
Rzeczywistość kreuje język

Oczywiście, że tak jest jak mówisz, ale tak jak technika idzie do przodu, rozwija się, tak my musimy rozwijać siebie i swoje słownictwo, umiejętności.
Ten kto zostaje wtyle - przegrywa. Stara, mądra i prawdziwa zasada.

katberek
07-24-2011, 15:18
Obawiam się że przy chęci profesjonalnego stosowania języka, nawet osoby dwujęzyczne mogą mieć problem po choćby krótkiej przerwie. Przecież jeden język zawsze będzie dominujący, nawet u takiej osoby.

Dlatego też napisałam, że jeśli wystąpi przerwa to osoby dwujęzyczne tez mają problemy. Są jednak domy w których mówi się w obu językach jednocześnie, wtedy na pewno zastanawiania się będzie mniej. Zgadzam się, że jeden język jest zawsze dominujący, ale dużo zależy też od proporcji. Języki te przecież mogą być do siebie bardzo zbliżone w stopniu zaawansowania.

Ankoku
07-24-2011, 15:48
Rzeczywistość kreuje język.Co chwila widać nowe słownictwo w każdym języku obcym.Czas nie stoi w miejscu ani technologia.Dlatego warto uczyć się języków obcych a nie przestawać na pewnym poziomie wiedzy.

Są jednak domy w których mówi się w obu językach jednocześnie, wtedy na pewno zastanawiania się będzie mniej.

Znów mowa o tylko znajomości mówienia w dwóch językach a już wiele osób wspomniało że takie osoby często mają problem z gramatyką i pisaniem w danym języku w którym się tylko mówi.
Uważam że osoby dwujęzyczne aby mogły myśleć o zawodzie tłumacza czy dobrej znajomości obu języków powinny nie tylko mówić w drugim języku obcym lecz się go uczyć tak samo jak pierwszego języka w szkole np.przez poznawanie gramatyki,zasad pisowni od podstaw.

dariah
07-24-2011, 16:32
Ja nadal pozostaję przy swoim zdaniu, że osoba dwujęzyczna zawsze będzie miała pewna przewagę przed osobami uczącymi się języka obcego. Jak już kilka osób wspomniało, dwujęzyczność to nie tylko znakomita znajomość języka, ale przede wszystkim umiejętność odnalezienia się w nim. Zauważyłam, że znajomi, którzy są dwujęzyczni, gdy zmieniają język to również zmieniają ton, mimikę, gesty, ponieważ "w tym drugim języku, w tej kulturze" tak właśnie się mówi, gestykuluje itd.
Niestety, ale osoby uczące się nie są w stanie tego opanować, mogą się tego jedynie wyuczyć, ale w większości przypadków i tak będzie to wyglądać sztucznie.

Margoo
07-24-2011, 16:59
Ja nadal pozostaję przy swoim zdaniu, że osoba dwujęzyczna zawsze będzie miała pewna przewagę przed osobami uczącymi się języka obcego. Jak już kilka osób wspomniało, dwujęzyczność to nie tylko znakomita znajomość języka, ale przede wszystkim umiejętność odnalezienia się w nim. Zauważyłam, że znajomi, którzy są dwujęzyczni, gdy zmieniają język to również zmieniają ton, mimikę, gesty, ponieważ "w tym drugim języku, w tej kulturze" tak właśnie się mówi, gestykuluje itd.
Niestety, ale osoby uczące się nie są w stanie tego opanować, mogą się tego jedynie wyuczyć, ale w większości przypadków i tak będzie to wyglądać sztucznie.

Zgadzam się w 100%! Rzeczywiście tak jest, że używając "drugiego" języka wchodzi się jakgdyby w swoje drugie JA.

silviabroom
07-24-2011, 17:54
Dwujęzyczność pomaga w zawodzie. Dyskutujemy, czy pomaga na starcie. A co po starcie? Znalazłam taki artykuł o dwujęzyczności i według autorki ma ona niesamowity pozytywny wpływ na nasze myślenie.
Dwujęzyczność:
1. Wzbogaca procesy myślowe; umysł zachowuje 'świeżość'; osoby dwujęzyczne wciąż tworzą nowe cele, działają, żeby je zrealizować; usuwają niepotrzebne informacje.
2. Pomaga osobom starszym i tym z Alzheimerem, bo Ci dłużej zachowują funkcje myślowe :)

Źródło: http://news.discovery.com/human/bilingualism-language-brain-function.html

Myślę, że to pomaga w pracy tłumaczowi.

silviabroom
07-24-2011, 18:09
Czy wy też macie problem z szybkim "przełączeniem się" na inny obcy język? Np. podczas rozmowy czy tłumaczeń?

Każdy zawód czy profesja napotyka na pewne trudności, a jeśli ktoś traktuje tłumaczenia jeszcze dodatkowo jako sztukę to to jest całkiem normalne:) Malarz też nie zawsze jest zadowolony ze swojego obrazu.

Margoo
07-24-2011, 18:13
Nie mówiliśmy, że dwujęzyczność pomaga tylko na starcie - ona pomaga przez cały okres pracy tłumacza. Łatwiej takiej osobie przyswajać nowe terminy itd.

Modrak
07-24-2011, 18:18
Osoby dwujęzyczne pewne zjawiska potrafią opisywać w jednym języku np. rozmowy na tematy związane z życiem codziennym wyrażane są przez nie w języku ojczystym natomiast język obcy służy jako narzędzie przyswajane przez nie np. w szkole czy pracy.Ich siłą jest to, że braki związane np. z doborem słownictwa rekompensuje znajomość drugiego języka.Jeżeli zsumujemy znajomość tych dwóch języków wiedza na temat gramatyki, znajomość słownictwa na przykład może być ogromna.Jeśli jednak chodzi o tłumaczenie z jednego języka na drugi faktem jest ,że nie znamy wszystkich odpowiedników rzeczy opisywanych w jednym języku, w języku na który chcemy tłumaczyć co jest wielkim utrudnieniem dla tłumacza.

Modrak
07-24-2011, 18:22
Domyślnie dwujęzyczność
Osoby dwujęzyczne pewne zjawiska potrafią opisywać w jednym języku np. rozmowy na tematy związane z życiem codziennym wyrażane są przez nie w języku ojczystym natomiast język obcy służy jako narzędzie przyswajane przez nie np. w szkole czy pracy.Ich siłą jest to, że braki związane np. z doborem słownictwa rekompensuje znajomość drugiego języka.Jeżeli zsumujemy znajomość tych dwóch języków wiedza na temat gramatyki, znajomość słownictwa na przykład może być ogromna.Jeśli jednak chodzi o tłumaczenie z jednego języka na drugi faktem jest ,że nie znamy wszystkich odpowiedników rzeczy opisywanych w jednym języku, w języku na który chcemy tłumaczyć co jest wielkim utrudnieniem dla tłumacza.
Edytuj/Usuń Wiadomość

Margoo
07-24-2011, 18:24
Osoby dwujęzyczne pewne zjawiska potrafią opisywać w jednym języku np. rozmowy na tematy związane z życiem codziennym wyrażane są przez nie w języku ojczystym natomiast język obcy służy jako narzędzie przyswajane przez nie np. w szkole czy pracy.Ich siłą jest to, że braki związane np. z doborem słownictwa rekompensuje znajomość drugiego języka.Jeżeli zsumujemy znajomość tych dwóch języków wiedza na temat gramatyki, znajomość słownictwa na przykład może być ogromna.Jeśli jednak chodzi o tłumaczenie z jednego języka na drugi faktem jest ,że nie znamy wszystkich odpowiedników rzeczy opisywanych w jednym języku, w języku na który chcemy tłumaczyć co jest wielkim utrudnieniem dla tłumacza.

Nie zgadzam się i mówię to na podstawie własnych doświadczeń.
Język ojczysty i język obcy będąc tak samo rozwinięte pozwalają na swobodne tłumaczenia zwrotów i słownictwa wyuczonego oraz nabytego w przeszłości.

Modrak
07-24-2011, 18:30
Nie mówiliśmy, że dwujęzyczność pomaga tylko na starcie - ona pomaga przez cały okres pracy tłumacza. Łatwiej takiej osobie przyswajać nowe terminy itd.

Zgadam się ze stwierdzeniem Margoo, że dwujęzyczność może być pomocna w pracy tłumacza. Jeżeli zna się już jeden język obcy łatwiej nauczyć się kolejnego języka.Łatwiej jest przyswoić gramatykę oraz nowe słownictwo itd.Można znależć wiele analogi w przyswajanych językach co ułatwia ich przyswojenie.

Modrak
07-24-2011, 18:47
Zgadzam się z opiniom Ankoku, że dwujęzyczność może przeszkadzać przy tłumaczeniach.Jeżeli nie dbamy o równomierne wykształcenie obu języków pod względem nabytego słownictwa lub gramatyli itd,Brak tej równomierności, jeśli chodzi o znajomość tych języków, może pociągnąć nieumiejętność tłumaczenia.

Modrak
07-24-2011, 19:01
Zgadzam się z opiniom katberka, że osoby dwujęzyczne mają przewagę ponieważ doskonale znają słownictwo ale jeśli w domu mówi się po polsku a w szkole po angielsku i jest to zupełnie inny rodzaj słownictwa, jak dorzuca wyżej wymieniony ta różnica sprawi,że w jednym języku łatwiej się wysławiamy a w drugim nie mamy problemów z wypowiedzią pisemną.Nie mówi się jednak o równomiernej znajomości obu tych języków co jest wielkim ułatwieniem w pracy tłumacza.

kacha
07-24-2011, 20:11
Bez względu na wszystko uważam, że w zawodzie tłumacza najważniejsze są osobiste uwarunkowania i jeśli ktoś chce być tłumaczem to i tak nim będzie. Znam tłumaczy, którzy są fachowcami w swoich dziedzinach, a języka obcego uczyli się jako drugiego języka. Chcieć to móc.

Madrugada22
07-24-2011, 20:33
Bez względu na wszystko uważam, że w zawodzie tłumacza najważniejsze są osobiste uwarunkowania i jeśli ktoś chce być tłumaczem to i tak nim będzie. Znam tłumaczy, którzy są fachowcami w swoich dziedzinach, a języka obcego uczyli się jako drugiego języka. Chcieć to móc.

Ja równiez znam wiele takich przypadków. Wszystko jest dla ludzi. Jeśli systematycznie rozwijamy nasze umiejętności i predyspozycje, to nic nie stanie na przeszkodzie, by któregoś dnia stać się profesjonalnym tłumaczem :)

Madrugada22
07-24-2011, 20:39
[QUOTE=malgosia_n;43363]
Czy wy też macie problem z szybkim "przełączeniem się" na inny obcy język? Np. podczas rozmowy czy tłumaczeń?

Podczas rozmowy czy w trakcie tłumaczenia pisemnego tego problemu raczej nie mam. Natomiast po długotrwałym używaniu danego języka trudniej jest potem przestawić się na inny. Przykładowo po godzinnej rozmowie w języku francuskim musimy przejść na hiszpański, wówczas francuskie odpowiedniki odbijają się echem jeszcze przez kilka chwil.

Madrugada22
07-24-2011, 20:44
Nie da się jednak odmówić przewagi osobie prawdziwie dwujęzycznej (takiej, która nabyła dwóch języków w sposób naturalny, nie wyuczony)szczególnie gdy mówimy o przekładzie elementów kulturowych. Wydaje mi się, że będąc prawdziwie dwujęzycznym należy się jednocześnie do dwóch różnych językowych społeczności i dwóch różnych kultur. Jeśli taka osoba posiada również inne zdolności,kompetencje tłumacza (o których pisałam wcześniej) z całą pewnością lepiej przetłumaczy taki tekst gdyż ma zdolność wychwycenia pewnych niuansów kulturowych, które mogą okazać się niewidoczne dla tłumacza, który nauczył się danego języka w szkole. Definicja słowa podana w słowniku nie zawsze równa się temu co dane słowo oznacza w danej kulturze.

Dokładnie. W tym wypadku osoba dwujęzyczna ma znaczną przewagę. Z drugiej jednak strony, ci, którzy nie są dwujęzyczni, są w stanie dotrzeć do prawidłowych odpowiedników, również tych kulturowych. Z pewnością wymaga to więcej poświęcenia i czasu, ale przecież warto. W pewnym sensie takie dociekanie ma też swój urok. :)

bigapple
07-24-2011, 21:05
Zgadzam się, że zawsze występuje język dominujący. Dwujęzyczność oznacza dla mnie specyficzny rodzaj biegłości językowy, którego nie może osiągnąć tłumacz. Dwujęzycznosć oprócz znajomości słownictwa (nierzadko gorsza niż dobrego tłumacza) to intuicja i naturalność w używaniu języka.

Czy waszym zdaniem tłumacz/osoba zaawansowana, która regularnie rozszerza zakres słownictwa/wiedzy, mieszka zagranicą jest w stanie osiągnąć poziom świadomości języka na poziomie osoby wychowywanej w danym języku od dziecka? Czyli czy można stać się osobą bilingualną będąc dorosłym?

P.S. Ostatnie badania na młodzieży brytyjskiej pokazały, że ze względu na mały zakres słownictwa (głównie slang, język potoczny) nie dorównuje ona zagranicznym studentom.

tu link: http://www.sfora.pl/Brytyjczycy-wcale-nie-znaja-angielskiego-a33287
Uważam, że pobyt za granicą i bezpośredni kontakt z językiem, zdecydowanie pomagają w uzyskaniu większej świadomości językowej. Jednak wydaje mi się, że jest to mało prawdopodobne, aby osoba dorosła, nawet wykształcona w kierunku filologicznym, mogła dorównać swoim poziomem wiedzy i umiejętności osobie natywnej ( biorąc pod uwagę, że ta osoba również ma zbliżone wykształcenie). Badania już niejednorodnie wykazały, iż jedynie dzieci potrafią opanować drugi język w takim stopniu jak osoby natywne. Dzieci mają przewagę nad dorosłymi, a nawet młodzieżą w procesie przyswajania języka, która daje im możliwość opanowania wymowy bliskiej osobie natywnej. Ale nie znaczy to, oczywiście, że taka osoba nie może być znakomitym tłumaczem, albowiem jak już wiele osób wspomniało, bilingwizm to tylko jeden z elementów składających się na zawód tłumacza. Pozdrawiam

alelyd1605
07-24-2011, 21:55
Chciałabym jeszcze dodać, że wymogiem zawodu tłumacza (szczególnie ustnego) jest konieczność poglębiania swojej wiedzy w różnych obszarach oraz przyswajanie nowego słownictwa, terminologii w krótkim czasie. Cały czas trzeba przygotowywać się do tłumaczenia materiałów z nowych dziedzin, więc wydaje mi sie, że łatwiej przychodzi nam nauka pamieciowa niż jakiejkolwiek innej grupie zawodowej. Uważam tłumaczy za osoby zdolne i łatwo przyswajające nowy materiał, właśnie z uwagi na ich charakter pracy. Przeciętna osoba bilingualna (oczywiście generalizując) nie jest w stanie dorównać pod tym kątem tłumaczowi. Tak jak w ww. artykule, zdarza się, że tłumacz danego języka ma większą bazę słownictwa niż przeciętny native speaker.

gomikol22
07-24-2011, 23:55
"Z badań wynika, że wykształcony Polak zna około pięciu tysięcy słów, czyli tyle, ile zawiera średniej wielkości podręczny słownik dwujęzyczny. Ale na co dzień używa około dwóch tysięcy"
Jeśli taki sam udział procentowy wynosi w przypadku innych nacji, to potwierdzałoby opinię mojej przedmówczyni, że tłumacz danego języka ma większą bazę słownictwa niż przeciętny native speaker" .
Tym bardziej,że tłumacz praktykujący,dzięki temu,że tego wymaga specyfika jego zawodu, sięga po słownictwo z licznych źródeł,również do swojego zaplecza słownego częściej niż statystyczny użytkownik języka.



http://archiwum.polityka.pl/art/polonista-nie-baca,357707.html

beataw
07-25-2011, 08:28
Spodobala mi si teza gomikol22, poza tym native speaker ma wykształcene biegle słownictwo głównie w zakresie życia codziennego, natomiast tłumacz z racji tego, że studiuje dany język musi poznawać również słownictwo z wielu innych dziedzin z którymi przeciętny człowiek nie ma zbyt wielkich szans zetknąć się na codzień.

camilla00
07-25-2011, 08:46
Zgadzam się z przedmówcami. Tłumacz może (choć nie musi) posiadać większy zasób słownictwa niż przeciętny native speaker. Nie zapominajmy jednak, że osoba dwujęzyczna, która chce zajmować się tłumaczeniami, będzie prawdopodobnie dokładać wszelkich starań, by swój słownik rozszerzyć. Jest to zatem dość nikła przewaga. Tłumacz dwujęzyczny będzie przechodził te same etapy w doskonaleniu warsztatu, co tłumacz nie dwujęzyczny z tym, że będzie dodatkowo posiadał intuicyjną wiedzę o tym, czy dane wyrażenia są odpowiednie i naturalne w obu językach (jeśli potrafi je dostatecznie od siebie oddzielić :) ), a to już duży atut.

dariah
07-25-2011, 09:28
Zgadzam się z przedmówcami. Tłumacz może (choć nie musi) posiadać większy zasób słownictwa niż przeciętny native speaker. Nie zapominajmy jednak, że osoba dwujęzyczna, która chce zajmować się tłumaczeniami, będzie prawdopodobnie dokładać wszelkich starań, by swój słownik rozszerzyć. Jest to zatem dość nikła przewaga. Tłumacz dwujęzyczny będzie przechodził te same etapy w doskonaleniu warsztatu, co tłumacz nie dwujęzyczny z tym, że będzie dodatkowo posiadał intuicyjną wiedzę o tym, czy dane wyrażenia są odpowiednie i naturalne w obu językach (jeśli potrafi je dostatecznie od siebie oddzielić :) ), a to już duży atut.

Dokładnie !! I chyba o to w tym wszystkim chodzi, żeby w przypadku gdy mamy do wyboru kilka wyrazów, wiedzieć intuicyjnie, który wybrać w danym kontekście. A to już zaleta osób dwujęzycznych... Co więcej, wydaje mi się, że osoby dwujęzyczne popełniają zdecydowanie mniej kalek językowych niż osoby uczące się języka jako obcego, czyli mające silną bazę jednego języka, do którego (chcąc nie chcąc) będą się odwoływać.

gosiat1985
07-25-2011, 10:02
Wiele osób postrzega zawód tłumacza jako osoby znającej biegle przynajmniej jeden język obcy.
Kluczowe znaczenie ma w tym wypadku słowo: biegle. Na pewno osoba dwujęzyczna zna dwa dane języki bardzo dobrze, potrafi przecież płynnie wyrażać swoje myśli, bez problemu rozumie wypowiedzi innych osób. Moim zdaniem jednak biegłość to coś więcej niż płynne komunikowanie się w danym języku, to znajomość gramatyki, literatury, historii, kultury itp. Tylko wówczas, kiedy osoba dwujęzyczna posiada taką wiedzę, jest w stanie dobrze przetłumaczyć jakiś tekst lub znaleźć odpowiedniki pewnych sytuacji w obydwu językach.

gosiat1985
07-25-2011, 10:17
Podczas rozmowy czy w trakcie tłumaczenia pisemnego tego problemu raczej nie mam. Natomiast po długotrwałym używaniu danego języka trudniej jest potem przestawić się na inny. Przykładowo po godzinnej rozmowie w języku francuskim musimy przejść na hiszpański, wówczas francuskie odpowiedniki odbijają się echem jeszcze przez kilka chwil.

Ćwiczenie czyni mistrza. Na początku używanie nowych konstrukcji gramatycznych też stanowi problem. Uczeń zwraca uwagę na to, żeby nie zrobić błędu. Natomiast im częściej ich używa, tym stają się one dla niego czymś naturalnym. Przestaje zastanawiać się nad gramatyką, a zwraca uwagę na to, co chce w danej chwili wyrazić.
Myślę, że podobnie jest z szybkim "przełączaniem się" z jednego języka na drugi. Ćwicząc taką formę tłumaczeń, z czasem na pewno można dojść do perfekcji. Wszystko wymaga czasu i pracy.

gosiat1985
07-25-2011, 10:42
Bez względu na wszystko uważam, że w zawodzie tłumacza najważniejsze są osobiste uwarunkowania

Zgadzam się. Do zawodu tłumacza trzeba mieć odpowiednie wrodzone predyspozycje takie jak, np. podzielność uwagi, refleks, opanowanie, odporność na stres, wyczucie językowe.

Modrak
07-25-2011, 11:13
Zgadzam się, że dwujęzyczność nie gwarantuje łatwiejszego startu w zawodzie.Jeżeli język polski jest używany w domu a język angielski w pracy czy w szkole to równomierna znajomość tych dwóch języków pod względem gramatyki, słownictwa nie istnieje.Jeżeli mamy do przetłumaczenia tekst z języka angielskiego na język polski a język angielski jest dominujący wtedy brakuje nam odpowiedników w języku polskim.

dariah
07-25-2011, 12:05
Oczywiście ! Chyba każdy biorący udział w tej rozmowie zdaje sobie sprawę, iż rozprawiamy nad osobami dwujęzycznymi, a nie takimi co pomieszkali parę lat w obcym kraju i wydaje im się, że są bardziej angielscy od Anglików ;)

Osoba, o której wcześniej wspomniałam, i na której opieram swoja opinie na temat osób dwujęzycznych, wychowywała się w rodzinie mieszanej, mieszkała w kraju o zupełnie odmiennej kulturze, obchodziła święta zarówno Polskie jak i tamtejsze, itd...to dal mnie oznacza dwujęzyczność. Całkowite zanurzenie w obu kulturach, bo wydaje mi się, że to właśnie nieznajomość kultury jest największą barierą. Możemy znać cały słownik na pamięć, mieć gramatykę w małym paluszku, ale jeśli nie znamy kultury to niestety, ale nasze tłumaczenie będzie suche.

Kira
07-25-2011, 12:41
Zgadzam się, że dwujęzyczność nie gwarantuje łatwiejszego startu w zawodzie.Jeżeli język polski jest używany w domu a język angielski w pracy czy w szkole to równomierna znajomość tych dwóch języków pod względem gramatyki, słownictwa nie istnieje.Jeżeli mamy do przetłumaczenia tekst z języka angielskiego na język polski a język angielski jest dominujący wtedy brakuje nam odpowiedników w języku polskim.

Tak sobie myślę, że my tu mieszamy dwie różne kwestie, z jednej strony zagadnienie dwujęzyczności, a z drugiej strony inne predyspozycje tłumacza.
Wiadome jest przecież, że sama dwujęzyczność nie zrobi z nas tłumaczy, tak jak nie każdy kto ładnie śpiewa zostanie zawodowym piosenkarzem. Osoby władające dwoma językami i dwujęzyczni tłumacze nie są jednakowo przygotowani do wykonywania tego zawodu - osoba dwujęzyczna wyrazi się biegle w dwóch językach, zaś tłumacz musi przekaz odczytać, zrozumieć, przetworzyć i efektywnie przetłumaczyć; musi być doskonałym czytelnikiem, pisarzem czy słuchaczem. Stąd nie możemy powiedzieć, że każda osoba posługująca się dwoma językami (czy nauczonymi w szkole, czy wyniesionymi z mieszanej rodziny) jest idealnym kandydatem na tłumacza.
Lecz zupełnie inną kwestią jednostki bilingwalnej są jej aspiracje czy też powołanie i chęć realizowania kariery tłumacza. Oprócz zdolności językowych rozwinie ona przecież szereg tych pozostałych koniecznych umiejętności i tu nie można zaprzeczyć, że dwujęzyczność może jej w tej karierze przeszkodzić! Rozumiem, że przeszkodzi jej brak tych innych predyspozycji, ale przecież nie da się zostać tłumaczem nie znając przynajmniej dwóch języków!!!

daria_25
07-25-2011, 13:29
[QUOTE=emilia83;43306]Zgadzam się w pełni z tym, iż najważniejsza jest wiedza praktyczna natomiast studia przede wszystkim uczą teorii. Dobry tłumacz musi być jednocześnie pasjonatem i w wolnym czasie powinien rozwijać praktyczną znajomość języka starając się mieć jak najwięcej kontaktu z językiem używanym w sytuacjach codziennych. Bardzo pomaga w tym kontakt z obcokrajowcami, wyjazdy zagraniczne, filmy obcojęzyczne, literatura obcojęzyczna. Tylko w ten sposób można być konkurencyjnym wobec osób, które posługują się językiem w bardzo naturalny sposób z racji swojej dwujęzyczności.[/Q

Zgadzam się z tym całkowicie. Wiedza praktyczna przede wszystkim ale teoria też jest ważna. Aby dobrze tłumaczyć należy mieć jedno i drugie dopiero wtedy można postrzegać siebie jako tlumacz języka obcego. Osoby, które znają dwa języki od dziecka często maja problemy z tłumaczeniami chociaż ich wiedza praktyczna jest imponująca, ujawnia sie zatem brak podstaw teoretycznych.

gosiat1985
07-25-2011, 14:12
Tak sobie myślę, że my tu mieszamy dwie różne kwestie, z jednej strony zagadnienie dwujęzyczności, a z drugiej strony inne predyspozycje tłumacza.
Wiadome jest przecież, że sama dwujęzyczność nie zrobi z nas tłumaczy, tak jak nie każdy kto ładnie śpiewa zostanie zawodowym piosenkarzem. Osoby władające dwoma językami i dwujęzyczni tłumacze nie są jednakowo przygotowani do wykonywania tego zawodu - osoba dwujęzyczna wyrazi się biegle w dwóch językach, zaś tłumacz musi przekaz odczytać, zrozumieć, przetworzyć i efektywnie przetłumaczyć; musi być doskonałym czytelnikiem, pisarzem czy słuchaczem. Stąd nie możemy powiedzieć, że każda osoba posługująca się dwoma językami (czy nauczonymi w szkole, czy wyniesionymi z mieszanej rodziny) jest idealnym kandydatem na tłumacza.
Lecz zupełnie inną kwestią jednostki bilingwalnej są jej aspiracje czy też powołanie i chęć realizowania kariery tłumacza. Oprócz zdolności językowych rozwinie ona przecież szereg tych pozostałych koniecznych umiejętności i tu nie można zaprzeczyć, że dwujęzyczność może jej w tej karierze przeszkodzić! Rozumiem, że przeszkodzi jej brak tych innych predyspozycji, ale przecież nie da się zostać tłumaczem nie znając przynajmniej dwóch języków!!!

Oczywiście liczą się kryteria przy ocenie, czy dwujęzyczność oznacza lepszy start w zawodzie tłumacza. Jeśli założymy te same aspiracje, motywację, zdolności i wiedzę teoretyczną, to naturalne jest, że dwujęzyczność od dziecka stanowi dużą przewagę na tłumaczem, który języka nauczył się np. w szkole.
Niestety to tylko hipoteza. W praktyce wygląda to bardzo różnie.

gosiat1985
07-25-2011, 14:37
To pozornie łatwe pytanie nie jest wcale tak proste bo już sama dwujęzyczność nie jest sprawą oczywistą. Mimo że słownikowa definicja określa ja jako znajomość dwóch języków, to nie ma tam mowy o bikulturalności, która jest nierozerwalnym elementem dwujęzyczności. Osoba, która biegle zna dwa języki (abstrahując od bardzo dobrej znajomości słownictwa) jest także biegłym użytkownikiem jego kultury, co jest niesamowitą zaletą przy tłumaczeniu. Bycie dwujęzycznym oznacza bycie członkiem dwóch społeczności językowych oraz kulturowych. A jak wiadomo - jedno i drugie są nierozerwalne.

Nie ulega wątpliwości, że tak rozumiana dwujęzyczność stanowi wielki atut i łatwiejszy start nie tylko w zawodzie tłumacza (jeśli ktoś taki wybrał i ma predyspozycje do jego wykonywania), ale także w każdym innym zawodzie, jak np. lekarz, prawnik, stewardessa itp.

gokuba
07-27-2011, 00:02
Dwujęzucznosć w moim mniemaniu bardzo pomaga. Ja osobiście mam koleżankę mieszkająca w Anglii , mającą Ojca Niemca i Matkę Angielkę.Pomimo wykształcenia niekierunkowego , wykonuje zawód tłumacza w w wymienionych językach i jest w w tym bardzo dobra, aczkolwiek sama twierdzi iż bardzo długo zajęło jej przestawienie "umysłu" na tryb tłumaczenia symultanicznego. Twierdziła że nie potrafi szybko "prezstawiać" myślenie z Angielskiego na Niemiecki.

Margoo
07-27-2011, 20:14
3 września w Berlinie są Targi - "Bilingual People Language Recruitment Fair" - ktoś z was się wybiera?

Kv4r
08-01-2011, 12:26
Dwujęzucznosć w moim mniemaniu bardzo pomaga. Ja osobiście mam koleżankę mieszkająca w Anglii , mającą Ojca Niemca i Matkę Angielkę.Pomimo wykształcenia niekierunkowego , wykonuje zawód tłumacza w w wymienionych językach i jest w w tym bardzo dobra, aczkolwiek sama twierdzi iż bardzo długo zajęło jej przestawienie "umysłu" na tryb tłumaczenia symultanicznego. Twierdziła że nie potrafi szybko "prezstawiać" myślenie z Angielskiego na Niemiecki.

To że ktoś jest dwujęzyczny wcale nie oznacza, że musi on/ona być dobrym tłumaczem symultanicznym. Jak w każdym rzemiośle potrzebny jest trening i praca nad własnym warsztatem. Zaczynając od tematów prostych poprzez bardziej zaawansowane wykształca się naturalne zdolności do radzenia sobie w sytuacjach trudnych (np gdy wyleci nam z głowy odpowiednik z języka docelowego), wyrobimy pewne schematy działania itp itd.

W moim przekonaniu - zawód tłumacza to przede wszystkim festina lente, które prowadzi per aspera ad astra ;):rolleyes:

Margoo
08-01-2011, 12:34
To że ktoś jest dwujęzyczny wcale nie oznacza, że musi on/ona być dobrym tłumaczem symultanicznym. Jak w każdym rzemiośle potrzebny jest trening i praca nad własnym warsztatem. Zaczynając od tematów prostych poprzez bardziej zaawansowane wykształca się naturalne zdolności do radzenia sobie w sytuacjach trudnych (np gdy wyleci nam z głowy odpowiednik z języka docelowego), wyrobimy pewne schematy działania itp itd.

W moim przekonaniu - zawód tłumacza to przede wszystkim festina lente, które prowadzi per aspera ad astra ;):rolleyes:

Mówiliśmy już, że trzeba do tego zawodu predyspozycji, a osoby dwujęzyczne mają po prostu łatwiejszy start w zawodzie...
Poczytaj posty od początku....

Kv4r
08-01-2011, 16:25
Mówiliśmy już, że trzeba do tego zawodu predyspozycji, a osoby dwujęzyczne mają po prostu łatwiejszy start w zawodzie...
Poczytaj posty od początku....

Odpowiem tak, w moim poście nie skupiam się jedynie na temacie predyspozycji - starałem się raczej wskazać na potrzebę praktycznego treningu, który ciężko nabyć "ot tak". Nie jest tajemnicą, że nabywa się go w toku pracy itp itd. Tak się składa, że mam dwujęzycznych znajomych (niemiecko/polski), (angielsko/francuski) - okazuje się, że mają oni bardzo często problemy z tłumaczeniem z jednego języka na drugi, pomimo faktu znajomości obu języków w stopniu biegłym/zaawansowanym.

Swoją drogą - zamiast czytania postów od początku preferuje czytanie ze zrozumieniem.