PDA

View Full Version : Tłumaczenia filmów a prawa autorskie


TheGreatLethos
07-11-2011, 14:02
Interesuje mnie kwestia amatorskiego tłumaczenia list dialogowych do filmów. Czy ta kwestia jest uregulowana prawnie? Mam wrażenie, że wielkie wytwórnie uznają takie działania za pokrewne piractwu. Czy nie powinno być odwrotnie i czy wytwórni, dystrybutorzy nie powinni współpracować z takim"amatorami", którzy często są przecież fanatykami i nierzadko robią znacznie lepszą robotę niż "profesjonaliści"?

MartaB
07-11-2011, 14:23
Zastanawiam się, jak tłumaczenie napisów do filmów i udostępnianie ich w internecie ma się do przepisów prawa. Przecież w ten sposób tłumacze ułatwiają korzystanie z pirackich materiałów. Czy np. w swoim CV umieszczacie fakt tłumaczenia napisów do filmów? Bo może to być różnie odebrane przez potencjalnych pracodawców.

mongoloid
08-09-2011, 22:18
Podobno jest uregulowana przez UE, ale co kraj to obyczaj. Kiedyś próbowano w Polsce walczyć z amatorami i zamknięto stronę napisy.org. Tłumaczy zatrzymano, skonfiskowano im sprzęt itd. Później ich uniewinniono i od tamtej pory nie zauważyłem żadnych większych akcji tego typu.

mongoloid
08-09-2011, 22:20
Chcesz powiedzieć, że jeśli ja przetłumaczę film (łamiąc co prawda prawo autorskie) to ZMUSZAM kogoś by pobrał z sieci film i go obejrzał z moimi napisami? Jeśli będę produkował broń, to znaczy, że wywołuję wojny? Bez przesady.

kompaktowa
08-10-2011, 17:00
Uwaga celna, ale pytanie odnośnie praw autorskich wydaje mi się niegłupie i sama się nad tym wiele razy zastanawiałam. W końcu napisy są publikowane w Internecie, nie jest to wprawdzie "produkt" sam w sobie, ale jest powiązanie między treścią filmu, a napisami przecież.

aniak
10-24-2011, 11:34
Sporo miejsca poświęca się tu tłumaczeniom amatorskim znalezionych w sieci. Co jakiś czas pojawia się pytanie, czy to jest zgodne z prawem, czy nie, ale raczej nikt się nad tym dłużej nie zastanawia. Na stronie TEXTUM (a konkretnie tu: http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/ogolne/artykuly/pirackie.html) znalazłam ciekawy, choć nie nowy, artykuł na ten temat. Myślę, że Was zainteresuje. :)

Artykuł przybliża temat zatrzymania tłumaczy filmów dostępnych w sieci, które miało miejsce w 2007r. Większość filmów, do których przygotowywano napisy nie była dostępna w Polsce, dlatego nielegalnie pobierano je z Internetu, co przyczyniło się do ogromnych strat dla legalnych dystrybutorów. W pierwszej kolejności zatrzymano tłumaczy i administratora serwisu napisy.org.
Zarówno zatrzymani, jak i użytkownicy serwisu byli zdziwieni zaistniałą sytuacją. Tłumacze i twórcy portalu nie czują się przestępcami. Są to głównie kinomani, którzy tworzą napisy dla przyjemności, a serwis traktują jako „napisową Wikipedię”, z której każdy może za darmo korzystać. Nie pobierają za swoją pracę żadnego wynagrodzenia – zysk jest przekazywany na cele dobroczynne. Zupełnie nie przekonuje to oburzonych legalnych dystrybutorów; według nich jest to zwykła kradzież, której nie można usprawiedliwiać żadnymi argumentami.
Poza przedstawieniem stanowisk obu stron, artykuł zwraca również uwagę na problem związany z przestrzeganiem przepisów dotyczących praw autorskich i pewnym społecznym przyzwoleniem na ich łamanie. Pomoc prawną zapewniła tłumaczom Partia Piratów. Nie ulega wątpliwościom, że tłumacze złamali prawo, jednak według Partii, wynika to z faktu, że prawo jest złe i niejasne, dlatego też jej przedstawiciele zapowiadają walkę o jego zmianę.

Zachęcam do przeczytania całości. Jestem ciekawa Waszego zdania na temat.

bumpy
10-24-2011, 13:11
Nie ma czegoś takiego jak "pirackie tłumaczenie". Jeśli tworzysz napisy, to jest to tylko i wyłącznie twoja własność, stworzona przez ciebie, dzięki twoim zdolnościom i umiejętnościom. Nielegalna może być jedynie kopia filmu, który oglądasz u siebie na komputerze i z niego tłumaczysz napisy. To, co kto zrobi z napisami po tym, jak umieścisz je w Internecie - jako swoją własność, własny wytwór i wyrażając zgodę na ich kopiowanie itp. itd. - nie powinno nikogo interesować. To, że ktoś pobiera napisy z Internetu nie czyni z niego przestępcy... Prawo polskie jest niekiedy tak absurdalnie restrykcyjne, że aż strach.

katarina008
10-24-2011, 13:22
Nie ma czegoś takiego jak "pirackie tłumaczenie". Jeśli tworzysz napisy, to jest to tylko i wyłącznie twoja własność, stworzona przez ciebie, dzięki twoim zdolnościom i umiejętnościom.

zgadzam sie z ta opinia. Osoba, który tworzy napisy moim zdaniem nie popełnia przestepstwa.nie uwazam tego za piractwo. poza tym dokladnie ja juz zostalo wspomnianne, nielegalna moze byc kopia filmu. popieram walke z tym prawek, które taki sposob nadaje restrykcje, ze ci tłumacze zostali w swietle prawa przestepcami.

Agafil
10-24-2011, 13:55
Zgadzam się z Wami, wątek powinien więc nazywać się raczej "tłumaczenia napisów do pirackich filmów" bo w tym zawiera się problem. Zamieszczanie swoich napisów w internecie przyczynia się wprawdzie do popularności zjawiska "ściągania" filmów i strat w branży kinowej...

aniak
10-24-2011, 16:34
Nie ma czegoś takiego jak "pirackie tłumaczenie". Jeśli tworzysz napisy, to jest to tylko i wyłącznie twoja własność, stworzona przez ciebie, dzięki twoim zdolnościom i umiejętnościom. Nielegalna może być jedynie kopia filmu, który oglądasz u siebie na komputerze i z niego tłumaczysz napisy.
Właśnie chyba nie za bardzo, bo jeżeli publikujesz tłumaczenie, musisz mieć zgodę autora. Podobny problem był, z tego co pamiętam, z tłumaczeniami "Harry'ego Pottera". Zanim ukazała się polska wersja, też można było znaleźć tłumaczenia w sieci i chyba tez to wtedy ścigali. Na pewno możesz publikować swoją twórczość, jeżeli prawa autorskie wygasły, albo jeżeli tekst oryginalny jest darmowy i ogólnodostępny i jeszcze np. ma adnotację, że można drukować (tak jest w przypadku niektórych magazynów, które są dostępne w internecie), ale nikt Ci nie pozwoli wypuścić w świat swojego tłumaczenia całej książki, czy filmu bez pozwolenia.

Czy są na sali prawnicy? :) Niech mnie ktoś poprawi.

I teraz chyba najlepiej widać problem niejasności...;)

wątek powinien więc nazywać się raczej "tłumaczenia napisów do pirackich filmów" bo w tym zawiera się problem.
Wątek się nazywa tak, jak artykuł.:D

Prawo polskie jest niekiedy tak absurdalnie restrykcyjne, że aż strach.
Co racja, to racja...

Camcio
10-28-2011, 18:00
Z jednej strony uważam, że amatorskie tłumaczenie nie powinno być karalne, ale z drugiej strony nie zdarzyło wam się słyszeć "lektora" czy czytać napisy do filmów robionych przez Rosjan po polsku? W co bardziej ambitnych produkcjach mam wrażenie, że to swojego rodzaju profanacja.

KarolinaS
10-31-2011, 12:33
Jestem zdania, że nikt nie powinien być karany za robienie napisów do filmów... każdy ma prawo robić i tłumaczyć co mu się podoba, rozwijać swoje hobby. Skoro nie brali za to pieniędzy to w czym problem? Nie rozumiem polskiego prawa, niekiedy jest po prostu głupie. Jeśli chodzi o ściąganie pirackich filmów, wydawało mi się, że ściąganie na własny użytek jest legalne, czy nie?

mhubner
10-31-2011, 12:57
Jestem zdania, że nikt nie powinien być karany za robienie napisów do filmów... każdy ma prawo robić i tłumaczyć co mu się podoba, rozwijać swoje hobby. Skoro nie brali za to pieniędzy to w czym problem? Nie rozumiem polskiego prawa, niekiedy jest po prostu głupie. Jeśli chodzi o ściąganie pirackich filmów, wydawało mi się, że ściąganie na własny użytek jest legalne, czy nie?

Legalne ściąganie nigdy nie jest. Ale co do tworzenia samemu napisów, zgadzam się. Dlaczego nie miłabym sama zrobiś sobie napisów do filmu, skoro mam taką ochotę. A jak ktoś inny chce z nich korzystać, nie widzę problemu. Skoro uważa, że sie nadają:)

Yuuhi
10-31-2011, 13:18
Uważam, nie upublicznianie napisów do filmów nie powinno być zabronione... o ile nie pobiera się za to opłat. To indywidualna sprawa.. czy ktoś chce pobierać napisy niezrobione przez profesjonalistę czy nie.

Lynx85
10-31-2011, 13:43
Nie ma czegoś takiego jak "pirackie tłumaczenie". Jeśli tworzysz napisy, to jest to tylko i wyłącznie twoja własność, stworzona przez ciebie, dzięki twoim zdolnościom i umiejętnościom.

Wydaje mi się, że to zależy od tego, czy upubliczniamy tylko same napisy, czy może napisy wraz z filmem - wtedy zahacza to już o piractwo :P Aha i pewnie kwestią istotną byłoby też to, czy pobiera się jakąś sumę pieniędzy, a mówiąc bardziej prawniczym językiem, czy dany podmiot zyskuje na takim publikowaniu napisów...

Franky
10-31-2011, 14:08
Z jednej strony rzeczywiście tłumaczenie napisów nie powinno być traktowane jako przestępstwo, jeżeli ktoś ma umiejętności i chęci i robi to na własny użytek. Jednak z drugiej strony rozumiem też argumenty dystrybutorów. Książek nie można oficjalnie tłumaczyć bez zgody autora, m. in. dlatego, żeby nie przeinaczyć pewnych treści (celowo lub omyłkowo) i w ten sposób nie zaszkodzić autorowi. Jeżeli odniesiemy tą sytuację do filmów to również możemy wysnuć wniosek, że niepoprawne tłumaczenie listy dialogowej może zaszkodzić wizerunkowi twórców filmu lub obniżyć jego atrakcyjność, co oczywiście przełoży się na mniejsze zyski.

Blue_moon
10-31-2011, 17:05
Podzielam zdanie, że tłumaczenie napisów do filmów nie powinno być karalne, ponieważ, jak już wcześniej zostało to powiedziane, każdy ma prawo do tłumaczenia tego, co go interesuje. Jednak wykonując coś takiego, powinno się jasno zaznaczyć, że nie jest to profesjonalne tłumaczenie, co daje do zrozumienia, że istnieje możliwość zaistnienia pewnych potknięć w tłumaczeniu. Poza tym, aby móc wysnuć konkretne wnioski na temat jakiegoś filmu nie powinno się tak naprawdę opierać na amatorskim tłumaczeniu. Każdy sam wybiera z jakiego tłumaczenia chce skorzystać.

Arioch
11-14-2011, 01:06
Problem z takimi tłumaczeniami często polega na tym, że nazywanie ich tłumaczeniem często urąga temu określeniu. Bardzo często zdarza się, że są one wykonywane jako zabawa, przez osoby, których znajomość języka jest wystarczająca tylko w ich mniemaniu i powstają z tego potworki, które powstać nigdy nie powinny. Inna sprawa to często rażąca liczba błędów ortograficznych. Nie twierdzę, że tak jest w większości przypadków, ale niestety jest to nagminne zjawisko.

disguised
11-14-2011, 06:56
Problem z takimi tłumaczeniami często polega na tym, że nazywanie ich tłumaczeniem często urąga temu określeniu. Bardzo często zdarza się, że są one wykonywane jako zabawa, przez osoby, których znajomość języka jest wystarczająca tylko w ich mniemaniu i powstają z tego potworki, które powstać nigdy nie powinny. Inna sprawa to często rażąca liczba błędów ortograficznych. Nie twierdzę, że tak jest w większości przypadków, ale niestety jest to nagminne zjawisko.

Niestety muszę się nie zgodzić, to, że ludzie z zamkniętego serwisu internetowego tłumaczyli napisy jako hobby wcale nie oznaczało, że cechował ich brak kompetencji. Co do powstałych powtórek to nie zawsze tak było, bowiem zdarzało się tak, że ludzie ci tłumaczyli oraz robili napisy do seriali telewizyjnych, których tłumaczenia jeszcze oficjalnie nie było. Jeżeli chodzi o błędy, no cóż, każdy je popełnia, jedni mniej a drudzy więcej :).

urchin
11-14-2011, 13:46
Obawiam się, że wspominany "użytek osobisty" ogranicza się do korzystania z dóbr, np filmów, jakie zakupiła jakaś osoba, z którą pozostajemy w relacjach osobistych (np. członek rodziny, kolega, koleżanka). Od takiej osoby możemy pożyczyć film i legalnie go przegrać. Ściąganie filmów z Internetu nie jest legalne (z tego co wiem).

Tłumaczenie filmów to kwestia prawa zależnego, więc raczej nie możemy wykonanym przez nas tłumaczeniem dysponować swobodnie i bez zezwolenia "twórcy pierwotnego".

Lynx85
11-14-2011, 15:14
Niestety muszę się nie zgodzić, to, że ludzie z zamkniętego serwisu internetowego tłumaczyli napisy jako hobby wcale nie oznaczało, że cechował ich brak kompetencji. Co do powstałych powtórek to nie zawsze tak było, bowiem zdarzało się tak, że ludzie ci tłumaczyli oraz robili napisy do seriali telewizyjnych, których tłumaczenia jeszcze oficjalnie nie było. Jeżeli chodzi o błędy, no cóż, każdy je popełnia, jedni mniej a drudzy więcej :).

Zdecydowanie popieram powyższą wypowiedź - bardzo często "amatorskie" tłumaczenia okazują się być dużo bardziej profesjonalne, niż te, które z założenia takie właśnie powinny być... Już parę razy zetknęłam się z takimi tłumaczeniami, które zatwierdzone zostały przez danego dystrybutora (który z założenia powinien zatrudniać w tym celu osoby kompetentne z odpowiednim wykształceniem), a niestety wołały o pomstę do nieba... Spotkałam się też z doskonałymi tłumaczeniami, które wyszły z rąk zapalonych tłumaczy-amatorów zrzeszonych w małych grupkach, które nie dostają z tego tytułu żadnych profitów finansowych (tłumaczyli m.in. serial "Spartacus: Blood and Sand", "Suits" oraz mnóstwo topowych filmów, aczkolwiek nie jestem w stanie sobie teraz przypomnieć jak się nazywali, musiałabym to sprawdzić...) - w każdym bądź razie stanowią oni grupę ludzi, których tłumaczeń nie powstydziłaby się nawet najlepsze biuro tłumaczeniowe oraz najbardziej krytyczny dystrybutor :)

Marta_S
01-29-2012, 12:24
Parę dni temu, w Metro ukazał się artykuł autorstwa pana Igora Nazuka pt. "Napisy - największy skarb pirata".
Dotyczył tłumaczy hobbystów wrzucających do sieci napisy do zagraniczych filmów i seriali. W artykule wypowiadali się tłumacze z grup zrzeszających takie osoby, np. z Dark Project czy Hatak.

Tłumacze stawiają na fachowość : wystrzegają się literówek i błędów, dbają o synchro i podział linijek." Nie mają poczucia, że kogoś okradają" - pisze dziennikarz Metro."Na tłumaczeniach nie zarabiają ani grosza". Są to pasjonaci. Igloo z grupy Hatak zdaje sobie sprawę, że bez napisów internauci ściągali by mniej filmów. Z drugiej strony nie chce zawieźć ludzi czekających na tłumaczenie i nikogo nie namawia do pobierania filmów.

Co Wy o tym myślicie ?

rajska33
01-29-2012, 13:41
Sprawa piractwa w Polsce to bardzo, wydaje mi się, drażliwy temat. Nie dziwi mnie zatem, że wiele osób nic sobie z tego nie robi. Myślę, ze tak długo jak ceny płyt CD, DVD itd. nie będą choć trochę współmierne z zarobkami przeciętnego Polaka, nie mówiąc już o tych poniżej przeciętnej, zawsze znajdziemy sposób by bez wyrzutów sumienia piratować. A Polak potrafi wiele..;)

madulenka
01-30-2012, 15:01
Posuszony tu został bardzo ciekawy wątek. Prawo autorskie w Polsce nie sprzyja tłumaczom, zawsze potrzebujemy zgody twórcy na tłumaczenie. A ćwiczyć na czymś trzeba.

alqamar
01-30-2012, 15:08
Własne tłumaczenie ze słuchu a tłumaczenie wersji napisów angielskich/niemieckich/innych na polski to chyba też coś innego. Może takie własne tłumaczenie nie narusza praw? Co myślicie?

lichi
01-30-2012, 20:54
Własne tłumaczenie ze słuchu a tłumaczenie wersji napisów angielskich/niemieckich/innych na polski to chyba też coś innego. Może takie własne tłumaczenie nie narusza praw? Co myślicie?

O ile tłumaczysz na własne potrzeby i nie udostępniasz nikomu tego tłumaczenia to nie łamiesz prawa. Ale tłumaczenie, na wykonanie którego nie masz pozwolenia od właściciela praw autorskich np. do scenariuszu do filmu, udostępnione anonimowym odbiorcą jest już łamaniem prawa.

romi
01-31-2012, 18:16
Zgadzam się z lichi: niewątpliwie chodzi o łamanie prawa. Niestety, w naszym kraju podchodzi się do tego chyba zbyt liberalnie, jest przyzwolenie społeczne na wszelkie praktyki będące piractwem. Z perpektywy autorów, sprawa nie wygląda tak różowo - ich wysiłek intelektualny, ale również często finansowy poniesiony podczas tworzenia ich dzieł/utworów, zostaje potraktowany jak należne wszystkim dobro wspólne. Oczywiście, należy zastanowić się nad tym, jak uczynić ich ceny przystępniejszymi dla społeczeństwa, ale sam brak środków na bilet do kina czy brak napisów do filmu nie uzasadnia piractwa. Można powiedzieć, że w kwestii udostępniania dzieł coś ruszyło, ostatnio słyszałam np. o inicjatywie TVP, która chce zamieścić do nieodpłatnego użytku mnóstwo archiwalnych programów TVP (Centralne Archiwum Cyfrowe TVP).

hassaniec
01-31-2012, 18:27
ale warto zauwazyc, ze (przynajmniej moim zdaniem) autor artykulu idzie za daleko piszac, ze to przez amatorskie tlumaczenia piractwo rozpowszechnia sie

chamedafne
01-31-2012, 21:25
ale warto zauwazyc, ze (przynajmniej moim zdaniem) autor artykulu idzie za daleko piszac, ze to przez amatorskie tlumaczenia piractwo rozpowszechnia sie

A ja uważam, że tkwi w tym trochę prawdy. Np. do kin wchodzi filmu hiszpańskojęzyczny, dostaje bardzo dobre recenzje, ktoś chce go zobaczyć. Ściąga z Internetu "kinówkę" lub inną wersję. Ale nie ma do niej napisów, a hiszpańskiego nie zna. Jeśli zależy mu na filmie - pójdzie do kina. Jeśli napisy znajdzie - nie.
Ogólnie, uważam, że jesteśmy już tak przyzwyczajeni do ściąganie nielegalnych kopii, że traktujemy prawo autorskie jako ograniczenie praw do dostępu do informacji, czy nawet wolności słowa. Dobrym rozwiązaniem wydają się być portale umożliwiające legalne oglądanie filmów za niewielką opłatą. Swoją drogą, bywa to wygodniejsze od ustawiania napisów, ściągania kodeków itp.

Ola_A
01-31-2012, 21:55
A ja uważam, że tkwi w tym trochę prawdy. Np. do kin wchodzi filmu hiszpańskojęzyczny, dostaje bardzo dobre recenzje, ktoś chce go zobaczyć. Ściąga z Internetu "kinówkę" lub inną wersję. Ale nie ma do niej napisów, a hiszpańskiego nie zna. Jeśli zależy mu na filmie - pójdzie do kina. Jeśli napisy znajdzie - nie.
Ogólnie, uważam, że jesteśmy już tak przyzwyczajeni do ściąganie nielegalnych kopii, że traktujemy prawo autorskie jako ograniczenie praw do dostępu do informacji, czy nawet wolności słowa. Dobrym rozwiązaniem wydają się być portale umożliwiające legalne oglądanie filmów za niewielką opłatą. Swoją drogą, bywa to wygodniejsze od ustawiania napisów, ściągania kodeków itp.

Całkowicie się zgadzam. W naszym społeczeństwie ściąganie filmów z internetu jest czymś tak naturalnym, że często zapominamy, że jest to nielegalne.
Również jeśli chodzi o napisy, jestem tego samego zdania. Gdyby nie było napisów do ściągnięcia przynajmniej część osób wybrałaby jednak pójście do kina czy kupienie legalnej wersji - z tłumaczeniem.

Angela_Krk
02-01-2012, 13:02
Zgadzam się z przedmówcami - ja jestem w stanie oglądać filmy angielskojezyczne w oryginalnej wersji bez napisów i w przypadku innych języków jestem bezradna. Zatem jakby w sieci nie byłyby dostępne napisy to w ogóle bym takich filmów nie ściągała...
Nie zmienia to faktu, że z czy bez napisów piractwo i tak by istniało. Za to mocno popieram ideę udostępniania filmów online w dobrej jakości i z napisami za niewielką opłatę, powiedzmy 3 złote.
Póki co wychodząc w weekend do kina w 2 osoby trzeba się przygotować na wydanie minimum 40 złotych, co jest wg mnie bardzo wysoką kwotą, a osobiście od czasu Czarnego Łabędzia nie wyszłam z kina z poczuciem, że moje pieniądze były tego warte.

maadzzikk
02-05-2012, 12:33
Gdyby napisy nie byłyby wrzucane do sieci, pewnie nie obejrzałabym połowy filmów, które obejrzałam, jako że uwielbiam kino francuskie i hiszpańskie, a oba te języki nie są mi dobrze znane. Wydając na kino, dawno bym zbankrutowała, a jeżeli chodzi o filmy na dvd też nie są jakieś super tanie i wychodzą do sprzedaży dopiero po jakimś czasie, a ja lubię oglądać nowości od razu, bo się doczekać nie mogę.

kachna
02-05-2012, 13:03
Zgadzam się z tym, że gdyby nie było napisów, ściągałoby się mniej filmów w językach nam nieznanych. A robimy to tak automatycznie, że świadomość łamania przy tym prawa schodzi na drugi plan, a nie powinna.. Z drugiej strony, mam podobne odczucia, co do jakości filmów w kinie - raz na piętnaście, wychodzę z kina z zadowoleniem, a w pozostałych przypadkach jest to niesmak i rozczarowanie. I jeszcze trzeba za to płacić takie kwoty. Myślę, że pomysł z drobną opłatą brzmi dobrze, zwłaszcza jeśli dzięki temu wypleniłoby się piractwo. Wtedy pozostałby jedynie wybór - film na dużym ekranie, który kosztuje więcej, czy tańszy, na małym ekranie.

v_l_g
02-05-2012, 18:43
Myślę, że "w dobie społeczeństwa informacyjnego" piractwo jest nieuniknione - teraz wszystko opiera się na współdzieleniu, sharing jest podstawą wymiany informacji. Podejrzewam, że nie ma już możliwości zatrzymania tego zjawiska, a obostrzenia prawne mogą raczej zaszkodzić niż pomóc (całe zamieszanie z ACTA, protesty, krytyka obozu rządzącego...). Jedynym wyjściem jest chyba to, co sugerują przedmówcy - nowe, profesjonalne i zorientowane na użytkowników internetu podejście dystrybutorów i właścicieli praw autorskich, co przy niewielkich cenach może zdałoby egzamin. Choć szczerze mówiąc, podejrzewam, że prawo autorskie diametralnie się zmieni w najbliższych latach i co będzie potem - trudno osądzić.


A wracając do tłumaczy, rzeczywiście odwalają kawał dobrej roboty, robią to szybko i w miarę profesjonalnie. I to nie oni powinni cierpieć, jeżeli nie są oni tymi samymi osobami, które udostępniają plik w sieci.

azelastyna
02-05-2012, 20:33
Własne tłumaczenie ze słuchu a tłumaczenie wersji napisów angielskich/niemieckich/innych na polski to chyba też coś innego. Może takie własne tłumaczenie nie narusza praw? Co myślicie?

Tłumaczenie ze słuchu:confused: podziwiam za odwagę. Sama kiedyś próbowałam... ciężko było.

jimme
04-03-2012, 12:58
Dołączając się do dyskusji chciałbym zauważyć, że tłumaczenia "amatorskie" zazwyczaj będą więcej warte niż te "profesjonalne". Ludzie, którzy nie pobierają pieniędzy za przetłumaczone teksty, często tłumaczą z pasji, dzięki czemu zwracają większa uwagę na szczegóły. Ich prace są wartościowsze i bardziej dopracowane. W końcu, im więcej serca w coś włożymy, tym lepsze przyniesie nam to efekty. Po za tym sądzę, że wielu tłumaczom nie zależy na pieniądzach za tłumaczenia filmów czy seriali, a raczej na sławie i poklasku w internetowym światku, bo przecież każdy z nich posługuje się ksywkami.

luizkakochana
04-04-2012, 16:16
Obawiam się, że wspominany "użytek osobisty" ogranicza się do korzystania z dóbr, np filmów, jakie zakupiła jakaś osoba, z którą pozostajemy w relacjach osobistych (np. członek rodziny, kolega, koleżanka).

Tłumaczenie filmów to kwestia prawa zależnego, więc raczej nie możemy wykonanym przez nas tłumaczeniem dysponować swobodnie i bez zezwolenia "twórcy pierwotnego".

Dokładnie. Na własny użytek możemy sobie tłumaczyć, co tylko chcemy, ale upublicznianie wyników naszej pracy, nawet bez wynagrodzenia, jest nielegalne. Takie napisy możemy wykorzystać do obejrzenia filmu w gronie rodzinnym lub ze znajomymi, nic więcej. A to, że obowiązujące prawo wydaje się nam, dzieciom internetu, nieżyciowe, to już inna sprawa. Byłam ostatnio na szkoleniu z ochrony własności intelektualnej, więc się "wymandrzam".

Perdita
05-17-2012, 14:53
Jak już wspomnieli przedmówcy, tłumaczenie bez zezwolenia twórcy (czy też bardziej dokładnie: właściciela praw autorskich, bo może nim być np. wytwórnia filmowa, a nie dany autor) jest zabronione przez prawo, a zatem nielegalne. Wydaje mi się, że choć z jednej strony próba samodzielnego tłumaczenia filmu może być pouczającym ćwiczeniem, takie zachowanie nie przynosi tłumaczowi chluby. Na pewno nie chcielibyśmy być pozbawiani zarobku za naszą pracę, a upowszechnianie pirackich tłumaczeń to łamanie praw autorskich, czyli forma kradzieży. Ewentualnie można by takie tłumaczenie wykonać, jeśli np. mamy oryginalny film kupiony za granicą, a chcemy go pokazać tacie, który nie zna angielskiego. Zresztą wydaje mi się to zajęciem bez większego sensu. Na przetłumaczenie filmu trzeba poświęcić sporo czasu, a ponieważ jest to niezgodne z prawem, takim przekładem nie pochwalimy się np. potencjalnemu pracodawcy. Lepszą metodą zdobywania doświadczenia tłumaczeniowego jest udział w różnych wolontariatach, które dają swoim wolontariuszom referencje. A tłumacząc nielegalnie filmy możemy chyba tylko wpakować się w kłopoty.

August
05-18-2012, 01:24
Swoją drogą jest to w Polsce długa, rzec można - uświęcona, tradycja. W latach 80-ych rynek filmów video w Polsce był ogromny. Zdaje się, że w Polsce sprzedawało się najwięcej magnetowidów w Europie. I nie było żadnych oryginałów - wszystko czarnorynkowe (znaczy filmy). A przecież ktoś te filmy musiał tłumaczyć. Jakby się tak zastanowić, to wszystko w Polsce w ten czy inny sposób ociera się o działania nie do końca legalne. Skoro - jak twierdził klasyk na początku lat 90-ych - pierwszy milion trzeba było ukraść, to było na to jakieś odgórne przyzwolenie. Można by na te tematy pisać przepastne prace naukowe, głównie z dziedziny socjologii, a nie prawa, wbrew pozorom.

kasias
05-18-2012, 01:52
Jak rozumiem, znawcy prawa mówią, że nie wolno publikować tłumaczeń bez zgody podmiotu posiadającego prawa autorskie. Rację więc mieliby ci, którzy twierdzą, że udostępnianie tłumaczeń było nielegalne.

Natomiast prawo zdecydowanie nie idzie z duchem czasu (tu już mówię bardzo ogólnie): z jednej strony, autorowi należy się wynagrodzenie za wykonaną pracę. Zaryzykowałabym jednak stwierdzenie, że wiele filmików na youtube zostało umieszczonych z pogwałceniem prawa (bez zgody właścicieli, mówię np. o teledyskach). Nie jesteśmy jednak w stanie ścigać wszystkich wstawiających filmy, tłumaczących napisy itd. Wszelkie powielanie jest wyjątkowo proste, dlatego prawo należałoby chyba jakoś zmodyfikować. Jak? Nie mam pojęcia :)

ArX
07-29-2012, 04:23
Mimo, że inicjatywa wyszła w 2007 r., to temat jest jak najbardziej na czasie przy inicjatywach typu SOPA/ACTA. Myślę, że z perspektywy czasu incydent podkreśla, że dystrybutorzy filmowi często w absurdalny sposób próbują walczyć z piractwem. Rozpowszechnianie amatorskich napisów w dzisiejszych czasach w żaden sposób nie wymusza korzystania z nielegalnej kopii filmu, tym samym nie powinno być interpretowane jako piractwo.

Rextor
07-29-2012, 15:15
Jak już wspomnieli przedmówcy, tłumaczenie bez zezwolenia twórcy (czy też bardziej dokładnie: właściciela praw autorskich, bo może nim być np. wytwórnia filmowa, a nie dany autor) jest zabronione przez prawo, a zatem nielegalne. Wydaje mi się, że choć z jednej strony próba samodzielnego tłumaczenia filmu może być pouczającym ćwiczeniem, takie zachowanie nie przynosi tłumaczowi chluby. Na pewno nie chcielibyśmy być pozbawiani zarobku za naszą pracę, a upowszechnianie pirackich tłumaczeń to łamanie praw autorskich, czyli forma kradzieży. Ewentualnie można by takie tłumaczenie wykonać, jeśli np. mamy oryginalny film kupiony za granicą, a chcemy go pokazać tacie, który nie zna angielskiego. Zresztą wydaje mi się to zajęciem bez większego sensu. Na przetłumaczenie filmu trzeba poświęcić sporo czasu, a ponieważ jest to niezgodne z prawem, takim przekładem nie pochwalimy się np. potencjalnemu pracodawcy. Lepszą metodą zdobywania doświadczenia tłumaczeniowego jest udział w różnych wolontariatach, które dają swoim wolontariuszom referencje. A tłumacząc nielegalnie filmy możemy chyba tylko wpakować się w kłopoty.

To w takim razie ludzie, którzy szukają wydawcy do swojego tłumaczenia jakiejś książki albo filmu są przestępcami? Bo przecież przynajmniej w pewnym stopniu polega to na rozsyłaniu fragmentów tłumaczeń. Czy mam napisać własną książkę i ją tłumaczyć, żeby policja nie zapukała?:eek:

catchmebaby
08-04-2012, 23:24
Nie ma czegoś takiego jak "pirackie tłumaczenie". Jeśli tworzysz napisy, to jest to tylko i wyłącznie twoja własność, stworzona przez ciebie, dzięki twoim zdolnościom i umiejętnościom.

Całkowicie zgadzam się z taką opinią. Zwłaszcza, że jest przecież mnóstwo filmów, których tłumaczenia na polski w ogóle nie istnieją w wersji "oryginalnej", bo nie puszczano ich w polskiej telewizji ani nie są dostępne na DVD... To jest czyjaś praca, tyle że dla przyjemności, a nie za pieniądze.