PDA

View Full Version : Sposoby na przekład gwar i dialektów


alekssandra
07-11-2011, 09:14
Czy ktoś spotkał się z sytucją, gdy bohater książki mówi gwarą? Jak sobie z tym poradzić? Tłumaczycie to na język literacki czy np. wprowadzacie gwarę góralską czy też np. język kaszubski?

espeja
11-19-2011, 13:51
Ciekawa jestem, w jaki sposób radzicie sobie z tłumaczeniem dialektu? Czy jest jakaś metoda, która pozwala czytenikowi zauważyć, że np. jeden z bohaterów powieści posługuje się nieco innym językiem niż pozostali? Jeżeli w tekście angielskim pojawią się np. słówka typowo szkockie, czy przetłumaczycie je na ''standardowy'' polski? A może użyjecie w tym miejscu odpowiednika z któregoś z polskich dialektów, np. śląskiego? Lub zrobicie przypis? Myślę, że ciekawym i efektywnym sposobem byłoby położenie nacisku na fonetykę, czyli przetłumaczenie słowa na standardowy język polski, ale np. w przypadku bohatera-Szkota, ze zwielokrotnionym ''rrr''. Podoba mi się sposób, w jaki Piotr Czerwiński ''poradził sobie'' z Irlandczykami w swojej, skąd inąd świetnej książce ''Przebegum Życiae''. Niechlujną wymowę niektórych z nich ''oznaczył'' następująco (cytat): ''-Prze'raszam - powiedział stanowczo. - Tu'lety są 'ylko 'la 'lientów'' Dla mnie - rewelacja. A jak Wy uważacie?

nensha
11-22-2011, 19:10
Co z nimi robić? Zaznaczać obcość czy się pozbyć?
Nie sięgając daleko - Andrzej Polkowski w HP poradził sobie z akcentem Hagrida z West Country:
"Tha' was taken jus' after I got inter Hogwarts," Hagrid croaked. "Dad was dead chuffed ... thought I migh' not be a wizard, see, 'cos me mum ... well anyway. 'Course, I never was great shakes at magic, really, ... but at least he never saw me expelled. Died, see, in me second year .... Dumbledore was the one who stuck up for me after Dad went. Got me the gatekeeper job ... trusts people, he does. Gives 'em second chances ... tha's what sets him apar' from other heads, see. He'll accept anyone at Hogwarts, s'long as they've got the talent. Knows people can turn out okay even if their families weren't ... well ... all tha' respectable. But some don' understand that. There's some who'd always hold it up against yeh ... there's some who'd even pretend they just had big bones rather than stand up an' say -- I am what I am, an' I'm not ashamed."
w taki sposób:
— To zdjęcie zrobiono zaraz po tym, jak dostałem się do Hogwartu — powiedział ochrypłym, wilgotnym głosem. — Tatuś był ze mnie cholernie dumny; bał się że nigdy nie zostanę czarodziejem. Kapujecie, z powodu mojej mamy… no już dobra. Oczywiście nigdy nie byłem za dobry w magii… ale przynajmniej nie widział, jak mnie wywalono. Zmarło mu się, bidakowi, jak byłem w drugiej klasie. A jak tatuś zmarł, to zajął się mną Dumbledore. Zrobił mnie gajowym. On ufa ludziom, ot co. Daje im szansę — to go właśnie różni od innych dyrektorów. Cholibka, on to przyjmie do Hogwartu każdego, jak tylko się skapuje, że ma talent. Wie, że ludzie mogą być w porządku, nawet jeśli ich rodziny nie są… tego… no, za bardzo szanowane. Ale są tacy, co tego nie rozumią. Są tacy, co zawsze będą się czepiać, co zawsze będą udawać, że mają duże kości, zamiast wstać i powiedzieć: Jestem tym, kim jestem i wcale się tego nie wstydzę. "Nigdy się nie wstydź", tak mi zawsze mówił tatuś, "Są tacy, co będą się ciebie czepiać, ale miej ich w nosie, nie warto się nimi przejmować". I miał rację. Byłem głupi jak but. Już nie będę się nią przejmować, obiecuję wam.
Jak widać, Polkowski chciał uzyskać efekt "prostego człowieka" (wybaczcie brak lepszego określenia) i udało mu się to... choć z drugiej strony, wypowiedzi Hagrida są bardzo polskie :) Co więc robić? Albo gwary góralskie? Użyć typowej w swoim kraju?

nalhia
01-02-2012, 12:58
Ciekawy przykład. Dialekty to rzeczywiście ciężka sprawa dla tłumacza, myślę, że rzeczywiście te sposoby, które zaproponowałaś, są zwykle lepszym wyjściem niż używanie jakiegoś z polskich dialektów. Dyskusja na ten temat toczy się (czy też powolnie turla ;) )już tutaj (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=14607), może się wypowiesz?

madulenka
01-02-2012, 22:47
język polski nie jest tak bardzo zróżnicowany pod względem dialektów, jak inne języki, więc takie tłumaczenia są bardzo trudne i wymagają dużej kreatywności. jeśli się da można wprowadzić gwarę, np. śląską, lwowską..., warto też pomyśleć nad specyficznym, wymyślonym na potrzeby tłumaczenia systemem językowym bohatera.

Kattie
01-02-2012, 23:28
Ja jeszcze nie miałam przyjemności tłumaczyć dialektów, ale myślę, że zastępowanie ich polskimi odpowiednikami czy, na przykład, umyślnie pisanie z błędami ortograficznymi, aby zaznaczyć, że jakaś postać jest z innego kraju, a więc ma silny akcent, to dobre rozwiązania. Inna sprawa to to, czy czytelnik zrozumie przekaz i nie będzie wymagał, że imigrant ze Szwecji mieszkający w USA będzie mówił idealną angielszczyzną bez cienia szwedzkiego akcentu. :P

nalhia
01-03-2012, 23:51
Ja jeszcze nie miałam przyjemności tłumaczyć dialektów, ale myślę, że zastępowanie ich polskimi odpowiednikami czy, na przykład, umyślnie pisanie z błędami ortograficznymi, aby zaznaczyć, że jakaś postać jest z innego kraju, a więc ma silny akcent, to dobre rozwiązania.
Problem pojawia się, gdy masz dwa dialekty lub więcej w jednym tekście... I nie chodzi o osoby zza granicy, tylko pochodzące z różnych regionów danego, a dodatkowo są oddalone od siebie o kilkadziesiąt lat (tzn. jeden jest współczesny, a drugi z początku wieku). Miałam kiedyś taki tekst, autorstwa znajomego, przetłumaczyć. W końcu stwierdziłam, że niestety za mało mi się podoba sam tekst, żeby spędzić tygodnie na dopasowaniu dobrego słownictwa dla wszystkich jego bohaterów. Swoją drogą chętnie poczytałabym coś napisanego w polskich dialektach (lub ewentualnie o nich), żeby rozwinąć wiedzę na ten temat. Podobne pytanie pojawiło się już w wątku, który linkowałam powyżej, ale może ktoś z osób, które tam nie dotarły mógłby coś poradzić? Czy znacie może jakieś względnie dostępne teksty w/o gwarze śląskiej, góralskiej itp.?

Ana86
01-05-2012, 22:30
Niechlujną wymowę niektórych z nich ''oznaczył'' następująco (cytat): ''-Prze'raszam - powiedział stanowczo. - Tu'lety są 'ylko 'la 'lientów'' Dla mnie - rewelacja. A jak Wy uważacie?

Jakoś dziwnie mi brzmi to tłumaczenie, nie umiem sobie wyobrazić, że dałoby się coś takiego w ogóle wymówić:P No ale wiadomo, że trzeba próbować.

ttova
01-08-2012, 02:15
Podoba mi się sposób, w jaki Piotr Czerwiński ''poradził sobie'' z Irlandczykami w swojej, skąd inąd świetnej książce ''Przebegum Życiae''. Niechlujną wymowę niektórych z nich ''oznaczył'' następująco (cytat): ''-Prze'raszam - powiedział stanowczo. - Tu'lety są 'ylko 'la 'lientów'' Dla mnie - rewelacja. A jak Wy uważacie?

Nie znam książki, a więc i kontektu tego fragmentu, ale dla mnie brzmi koszmarnie. Nie jak ktoś mówiący jakąkolwiek regionalną odmianą języka, tylko jak pijany w sztok prymityw z ukończonymi czterema klasami podstawówki. A przecież użycie gwary, dialektu, czy akcentu specyficznego dla danego miejsca, to nie wyraz braku wykształcenia! O czym użytkownicy absurdalnie jednorodnej (jeśli wziąć pod uwagę rozmiary naszego kraju) polszczyzny zbyt często chyba zapominają...

marthe0207
01-08-2012, 15:40
Witam!

Jak wszystkim wiadomo w języku ludności w różnych regionach Polski zachowało się wiele archaizmów, wyrażeń z gwary wiejskiej znanych w jednej a nieznanych w drugiej części kraju np.:
wyjść na pole - wyjść na dwór
katana - bezrękawnik
gryzka (rodzaj pieczywa zwany tak w okolicach Radomia) - "baton" (Kujawy) "kawiarka"(Jelenia Góra)
W naszym języku funkcjonuje również mnóstwo zapożyczeń chociażby z języka niemieckiego, jak np. bryle-okulary, oblec-włożyć, lumpy - ciuchy czy też lumpeks - ciucholand. Jak radzić sobie z tłumaczeniem takich wyrażeń, jakie stosować techniki tłumaczeniowe? Czekam na Wasze opinie.

romi
01-09-2012, 14:11
Moim zdaniem wyrażenia typu "wyjść na dwór/ na pole" należny potraktować jako zwykłe zwroty, jak "wyjść na zewnątrz", tłumaczenie dosłowne wprowadziłoby niepotrzebny zamęt. Co do nazw jakichś specjałów lokalnych, to zawsze można zastosować technikę opisową - np. "chleb, który...". Oprócz tego, zawsze da się zapożyczyć dany wyraz z jęz. źródłowego i następnie opatrzyć go opisem, np. "chleb zwany x".

Lottie
01-09-2012, 14:31
Wtedy można spróbować przetłumaczyć taki dialekt na gwarę używaną w j. pol. (np. gwara śląska lub góralska). Ale wtedy pojawia się pytanie, czy nie będzie to brzmiało dziwnie, jeżeli bohater danej powieści będzie mówił w gwarze śląskiej :D ? A jednak trzeba jakoś zaznaczyć tę różnicę. Echhh, ciężkie jest życie tłumacza.

patrycjadrag
01-15-2012, 18:43
Zgadzam się, że zamiana obcych dialektów na polskie nie jest najlepszym pomysłem, tracimy wtedy egzotykę i naturalność języka (bądź co bądź Szkot mówiący językiem polskich górali wygląda trochę dziwacznie). Mnie zawsze uczyli, że w przypadku dialektu najlepiej pisać po prostu językiem odrobinę zniekształconym, nie zawsze poprawnym. Należy też pamiętać, że ogólnie przyjęte jest, że w takich przypadkach zmieniamy tylko ok 1/3 tekstu, która w oryginale pisana jest dialektem. Tym sposobem odbiorca z jednej strony poczuje egzotykę tekstu, z drugiej będzie on dla niego zrozumiały.

KaBu
01-23-2012, 00:35
Uważam, że jeśli nie ma takiej potrzeby, to nie należy tego robić. Bo niby jaki to miałoby mieć sens? I na jaki niby polski dialekt należałoby tłumaczyć? Musielibyśmy najpierw stworzyć "polski" bawarski, saksońsku itd. Dialekt to cecha danego języka i moim zdaniem należy do grupy rzeczy nieprzetłumaczalnych. Jeśli jest taka potrzeba można podać informację skąd pochodzi autor i w jakim dialekcie z racji tego się wypowiada, ale nic ponadto.

Wunschpunsch
02-04-2012, 22:51
Szczególnym rodzajem gwary w Polsce jest gwara poznańska, gdzie np. "wiara" to ludzie i słynne "tej" występuje aż nadto.

link!
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwara_pozna%C5%84ska

redbox
02-05-2012, 16:40
Trzeba uważać na gwarowe, czy też lokalne wyrażenia pojawiające się w tekstach. Można popełnić poważną gafę tłumacząc je w sposób dosłowny.

climhazzard
02-05-2012, 17:40
Całkowite neutralizowanie takich wyrażeń też nie jest wskazane. Oczywistą sprawą jest to, że nie można ich tłumaczyć dosłownie, ale wydaje mi się, że tutaj chodzi o zupełnie inny rodzaj błędu :) A propos samej gwary - najrozsądniej chyba jest tłumaczyć czymś gwaropodobnym w języku docelowym, bo przecież autor użył jej tam w jakimś celu :) Niemniej, owo zadanie jest niezwykle trudne.

qweasd
02-05-2012, 19:28
Co do nazw jakichś specjałów lokalnych, to zawsze można zastosować technikę opisową - np. "chleb, który...". Oprócz tego, zawsze da się zapożyczyć dany wyraz z jęz. źródłowego i następnie opatrzyć go opisem, np. "chleb zwany x".

Zgadzam się. Ale nie zapominajmy także o zwykłym przypisie, który służy również do wyjaśnienia kontekstu lub specyfiki danego słowa.

WaldekB.
02-06-2012, 00:27
W zależności od tego na jaki język tłumaczymy, możemy zlokalizować podobną mowę gwarową, odbieraną w innej kulturze na równi z gwarą którą chcemy przetłumaczyć. :)

Lottie
02-06-2012, 07:36
Hmmm ciężki orzech do zgryzienia. Kiedyś na zajęciach z tłumaczenia omawialiśmy ten problem i szczerze mówiąc chyba nie udało się nam znaleźć złotego środka w takiej sytuaci ;)
Owszem, najlepiej byłoby znaleźć podobną gwarę w języku docelowym, ale to nie zmienia faktu, że mimo iż mogą one być do siebie podobne, to jednak nie są takie same. W każdym razie odradzano nam neutralizację i sprowadzenie gwary do poziomu zwykłego standardowego języka.

Knopers
02-06-2012, 08:15
Ja w części swojej pracy magisterskiej miałam fragment w Vernacular American English i ustaliłyśmy z promotorką, że nie ma sensu oddawać regionalizmów (bo przecież nie użyje gwary poznańskiej), ale zaleciła używanie maksymalnej ilości nieformalnych i potocznych zwrotów, aby wyróżnić ten fragment od pozostałego tekstu.

lucjangwarda
02-07-2012, 10:48
Nie sądzę, aby można było przetłumaczyć dialekty regionalne, tak aby "oddawałby" one tą odrębność kulturową w języku docelowym, jaka charakteryzuje je w języku źródłowym. Gwara związana jest mocno danym środowiskiem, w określonej "przestrzeni geograficznej". Próby szukania ekwiwalentnych dialektów są moim zdaniem skazane na niepowodzenie, np. przekład gwary górali zakopiańskich na dialekt szkockich highlanders byłby całkowitym niewypałem, gdyż oba te dialekty są, jak wspomniałem, silnie związane ze swymi kulturami, a podział wyznacza położenie geograficzne. W odróżnieniu od gwary, slang, bądź żargon danych grup społecznych, np. więźniowie, internauci, młodzież, żołnierze, itp., może mieć swoje ekwiwalenty w języku docelowym, gdyż w tym wypadku podział nie jest wyznaczony "geograficznie", ale wyznaczają go profesje, zainteresowania, styl życia, itp.
Jak to już ktoś wspomniał, gwarowe słowa, zwroty, czy całe kwestie, należy tłumaczyć stosując język potoczny, a tam gdzie ich nie ma dla odróżnienia stosować język bardziej literacki (jeśli nie naukowy, np. gdy dana postać z powieści posiada wykształcenie). Nazwy własne charakterystyczne dla danego dialektu, będące istotne dla danego tekstu, można zostawić bez tłumaczenia, stosując przypisy lub "umieszczając" je w takim kontekście, by odbiorca domyślił się ich znaczenia.

misialina44
08-16-2012, 20:41
No tak, ale jeśli dialekt jest cechą charakterystyczną bohatera to chyba powinno się go jakoś oddać bo to pozwala czytelnikowi zbudować sobie jego obraz. Problem tkwi w tym, na jaki zamiennik się zdecydować, gdy odpowiednika brak... Słyszałam np., że scenariusz do filmu "Sonnenallee", w którym dominuje dialekt berliński spróbowano oddać poznańskim. Mimo wszystko niestety trudno tu mówić o perfekcyjnym tłumaczeniu.

riola
08-16-2012, 22:48
Tylko raz miałam okazję tłumaczyć tekst z elementami gwarowymi i całkiem miło to wspominam. Musiałam przetłumaczyć dialog dwóch osób, z których jedna mówiła językiem standardowym, a druga posługiwała się dialektem. Kwestię dialektu rozwiązałam w ten sposób, że w wypowiedzi drugiej osoby wplatałam słowa pochodzące z gwary lwowskiej tak, żeby potencjalny czytelnik odczuwał obcość danego wyrazu, ale mógł domyślić się jego znaczenia z kontekstu.

basia82
09-09-2012, 13:22
Słyszałam, że jest taka książka "Dialects in translation" Leszka Berezowskiego. Czy ktoś może się z nią zetknął i była dla kogoś pomocna?

Joanna Niedzialek
09-28-2012, 20:38
Myślę, że warto pamiętać też o tym, w jakim celu stosowany jest dialekt w oryginale. Nie zawsze (choć bez wątpienia najczęściej) dialekt służy tylko wskazaniu pochodzenia bohatera. Czasem ma podkreślić jakieś jego cechy charakteru, ewentualnie ogólnie cechy ludzi z danego regionu (jak np. dialekt osaczański w Japonii, który jest postrzegany jako dialekt bardzo swobodny, dowcipny i młodzieżowy i upowszechnia się nawet wśród osób nie pochodzących z tamtego regionu, a które chcą "poszpanować" ;) albo niektóre dialekty północnojapońskie, które postrzegane są jako bardzo ubogie w zwroty grzecznościowe i "męskie"). Warto wtedy zastanowić się, jak najlepiej je oddać - zastępowanie japońskiego dialektu polskim w większości wypadków rzeczywiście będzie dość ryzykowne - w końcu trudno odnaleźć dialekt, który miałby dokładnie taki sam wizerunek, jak w oryginale. Myślę, że trzeba wówczas odpowiednio manipulować językiem powszechnym lub wprowadzać jakieś pasujące do sytuacji socjolekty, aby oddać cechy danej postaci.

paweltutka
09-29-2012, 11:03
Skoro taka jest cecha irlandzkiego angielskiego to niech tak zostanie w oryginale. W przekładzie można to pokazać jako straszne uproszczenie języka. Jak dla mnie, przykład, który podałeś jest dość mętny i męczący. Lepiej byłoby już napisać normalnie tego typu zdanie, ewentualnie pobawić się ze składnią języka polskiego. Myślę, że efekt byłby lepszy, tylko trzeba nad tym trochę pomyśleć. Na chwilę obecną nie mam pomysłu.

jason1987
09-30-2012, 22:45
Spotykałem się z tłumaczeniami gdzie dialekt ludzi z okolic Teksasu był tłumaczony na śląski.

Z drugiej strony w tłumaczeniu "Grapes of Wrath" Johna Steinbecka dialekt ludzi z terenów wiejskich Oklahomy został przeniesiony na "czysty polski", co zniekształca funkcje fatyczna tekstu.

kalwazyn
10-03-2012, 16:53
Dialekt rzeczywiście sprawia dużo kłopotów. Odwołując się do wypowiedzi poprzednika.... rolnik z Oklahomy mazurzący...trochę brzmi to egzotycznie i fałszywie dla odbiorcy.

Najbardziej neutralnym sposobem na zaznaczenie dialektu są, chyba, dialektyzmy - ktoś już wyżej zaznaczył (przepraszam nie odnotowałam Twojego nicku) wprowadzanie socjolektów, np. z gwary lwowskiej. Inne przykłady? Do głowy przychodzi mi Bawarczyk/ Austriak, którego mowę można by zaznaczyć poprzez wymawianie "Z" jako "S". Przypomina mi się również postać z "Lalki" Prusa - to był Anglik - który zamiast "Tak" mówił "Tek". W opowiadaniach Hłaski pojawiali się robotnicy-Polacy z USA, mówiący ni to polszczyzną, ni to angielskim. Cóż, jest to zubożenie tekstu, ale chyba lepsze to, niż odczucie fałszywości.

... Czy znacie może jakieś względnie dostępne teksty w/o gwarze śląskiej, góralskiej ito.?

Tak!!! I bardzo polecam - a propos gwary górali - "Na skalnym Podhalu" Tetmajera, gwara kaszubska (ups..obecnie to już język!) - "Bajeczki kaszubskie" J. Mamelskiego (nowe wydanie). W bibliotekach można znaleźć jeszcze książki-antologie również bajek kaszubskich, humoru śląskiego, a nawet kiedyś wpadła mi w ręce książka poświęcona literaturze w dialekcie Łużyczan, autora niestety nie pamiętam.

Jest jeszcze taka antologia "Skarb w garncu. Humor ludowy Słowian Zachodnich" - zbiór tekstów ludowych przetłumaczonych na język polski, może warto podpatrzeć jak poradzili sobie tłumacze ;)

bo2joan
10-03-2012, 20:58
To oczywiście bardzo trudna sprawa, bo nie dosyć, że trzeba znać dialekt pojawiający się w książce bądź filmie, to trzeba również uwzględnić charakter i tematykę całego dzieła, charakter postaci posługujących się tym dialektem - dopiero na tej podstawie tłumacz szuka odpowiednich rozwiązań. Jak wiem, nie należy tłumaczyć dialektu przez dialekt języka docelowego, bo po prostu brzmiałoby to sztucznie (inne realia kulturowe oryginału). Chociaż może i można się trochę zasugerować polskimi dialektami.

Joanna Niedzialek
10-08-2012, 16:47
Tak!!! I bardzo polecam - a propos gwary górali - "Na skalnym Podhalu" Tetmajera, gwara kaszubska (upss..obecnie to już język!) - "Bajeczki kaszubskie" J.Mamelskiego (nowe wydanie). W bibliotekach można znaleźć jeszcze książki-antologie również bajek kaszubskich, humoru śląskiego, a nawet kiedyś wpadła mi w ręce książka poświęcona literaturze w dialekcie Łużyczan, autora niestety nie pamiętam.

Jest jeszcze taka antologia "Skarb w garncu. Humor ludowy Słowian Zachodnich" - zbiór tekstów ludowych przetłumaczonych na język polski, może warto podpatrzeć jak poradzili sobie tłumacze ;)


Czy "Historia filozofii po góralsku" też nie jest czasem gwarą podhalańską?

kalwazyn
10-08-2012, 16:58
Nie znam tego.

Pytałam ostatnio znajomego czy na zajęciach translatorskich (ów jest po germanistyce) miał coś o przekładzie dialektów użytych przez bohaterów. Zdziwiła mnie jego odpowiedź, ponieważ, jak mi powiedział, w książkach takich dialekt jest tłumaczony na niemiecki w przypisie. Zapytam się jeszcze innego kolegi, dam wam znać.

Miłosz
10-08-2012, 19:44
''-Prze'raszam - powiedział stanowczo. - Tu'lety są 'ylko 'la 'lientów'' Dla mnie - rewelacja. A jak Wy uważacie?

Moim zdaniem bardzo słabiutkie to tłumaczenie - w angielskim takie ucinanie przechodzi, ale w Polsce, choćby nie wiem, jak ktoś był niechlujny, tak się po prostu nie mówi.

Milady
10-11-2012, 10:55
Dialekty zaznaczam na różne sposoby.
Niektórzy połykają końcówki, inni samogłoski, inni nie wymawiają jakiejś spółgłoski.
Choć czasami po prostu opisuję wymowę i piszę normalnie.

kalwazyn
10-13-2012, 14:42
I to jest chyba dobre rozwiązanie - zasugerować pisownią nie próbując na siłę zrobić z teksaskiego mowę podlaską itp., że ktoś jest obcokrajowcem czy mówi dialektem. Ostatnio gdzieś widziałam zapis pytania Włocha próbującego mówić po angielsku i wyglądało to mniej więcej tak: "Wadaya know?" Skoro można po angielsku, to można i w innych językach ;)

akotowska
10-14-2012, 22:50
Spotkałam się z sytuacją, kiedy w jednej z mang kilkoro bohaterów posługiwało się specyficznym dialektem (były to demony zamieszkujące piekło i używały tamtejszego dialektu). W japońskiej wersji był to jakiś poszczególny dialekt japoński, a w polskiej wersji zastąpiono go gwarą poznańską ;)

A poza tym w "Harrym Potterze" Hagrid oraz Fleur mieli specyficzny styl mówienia, co oczywiście zostało przeniesione na polski.

kalwazyn
10-15-2012, 10:15
Ojej, japoński dialekt rodem z piekła zastąpiony gwarą poznańską? (co za egzotyka!!) ;)

akotowska
10-15-2012, 20:43
Ojej, japoński dialekt rodem z piekła zastąpiony gwarą poznańską? (co za egzotyka!!) ;)

Taaaa :D Od tamtej pory śmieję się, że mieszkam w piekle i nawet zdarza mi się mówić dialektem demonów ;)

kalwazyn
10-18-2012, 17:33
Zapytałam kolegi z Niemiec, jak u nich ma się sprawa z dialektami niemieckimi. Są pewne programy czy filmy, w których używa się napisów, jeśli te filmy są w dialekcie mało zrozumiałym przez Niemców, ale są też napisy dla Austriaków. Ja jestem po slawistyce i ostatnio dowiedziałam się, że istnieją pewne teksty tłumaczone z czeskiego na słowacki i odwrotnie.

riola
10-29-2012, 12:26
Zapytałam kolegi z Niemiec, jak u nich ma się sprawa z dialektami niemieckimi. Są pewne programy czy filmy, w których używa się napisów, jeśli te filmy są w dialekcie mało zrozumiałym przez Niemców, ale są też napisy dla Austriaków. Ja jestem po slawistyce i ostatnio dowiedziałam się, że istnieją pewne teksty tłumaczone z czeskiego na słowacki i odwrotnie.

Serio? Ja z kolei słyszałam, że jeśli jakaś książka była tłumaczona np. z angielskiego na słowacki, to Czesi już jej nie tłumaczą ;)

kalwazyn
10-30-2012, 20:20
Serio? Ja z kolei słyszałam, że jeśli jakaś książka była tłumaczona np. z angielskiego na słowacki, to Czesi już jej nie tłumaczą ;)

Tak nam jeden profesor mówił. Ja myślę, że to nie tyle z potrzeby językowej, co podkreślenia tożsamości narodowej.

Abril
11-04-2012, 23:53
Mi się całkiem podoba, gdy podczas tłumaczenia książki z dialektem np. z teksańskim tłumacz wykorzystuje dialekt śląski czy jakiś inny. Mnie samo tylko zasugerowanie innej pisowni nie wydaje się wystarczające, bo pierwsze moje skojarzenie jest takie, że dana postać po prostu ma problem z wymową, czy w ogóle posługiwaniem się danym językiem, a przecież posługiwanie się dialektem, nawet wynikającym z niechlujności i dążenia do ułatwiania wymowy jest celowe i nie świadczy o braku umiejętności językowych.

Muniii
11-07-2012, 14:07
Ciekawa jestem, w jaki sposób radzicie sobie z tłumaczeniem dialektu? Czy jest jakaś metoda, która pozwala czytenikowi zauważyć, że np. jeden z bohaterów powieści posługuje się nieco innym językiem niż pozostali? Jeżeli w tekście angielskim pojawią się np. słówka typowo szkockie, czy przetłumaczycie je na ''standardowy'' polski? A może użyjecie w tym miejscu odpowiednika z któregoś z polskich dialektów, np. śląskiego? Lub zrobicie przypis? Myślę, że ciekawym i efektywnym sposobem byłoby położenie nacisku na fonetykę, czyli przetłumaczenie słowa na standardowy język polski, ale np. w przypadku bohatera-Szkota, ze zwielokrotnionym ''rrr''. Podoba mi się sposób, w jaki Piotr Czerwiński ''poradził sobie'' z Irlandczykami w swojej, skąd inąd świetnej książce ''Przebegum Życiae''. Niechlujną wymowę niektórych z nich ''oznaczył'' następująco (cytat): ''-Prze'raszam - powiedział stanowczo. - Tu'lety są 'ylko 'la 'lientów'' Dla mnie - rewelacja. A jak Wy uważacie?

Tłumaczenie brzmi komicznie i zgadzam się z moimi poprzednikami, to niestety nie brzmi "po polsku".:(

Myślę, że warto pamiętać też o tym, w jakim celu stosowany jest dialekt w oryginale. Nie zawsze (choć bez wątpienia najczęściej) dialekt służy tylko wskazaniu pochodzenia bohatera. Czasem ma podkreślić jakieś jego cechy charakteru, ewentualnie ogólnie cechy ludzi z danego regionu (jak np. dialekt osaczański w Japonii, który jest postrzegany jako dialekt bardzo swobodny, dowcipny i młodzieżowy i upowszechnia się nawet wśród osób nie pochodzących z tamtego regionu, a które chcą "poszpanować" ;) albo niektóre dialekty północnojapońskie, które postrzegane są jako bardzo ubogie w zwroty grzecznościowe i "męskie"). Warto wtedy zastanowić się, jak najlepiej je oddać - zastępowanie japońskiego dialektu polskim w większości wypadków rzeczywiście będzie dość ryzykowne - w końcu trudno odnaleźć dialekt, który miałby dokładnie taki sam wizerunek, jak w oryginale. Myślę, że trzeba wówczas odpowiednio manipulować językiem powszechnym lub wprowadzać jakieś pasujące do sytuacji socjolekty, aby oddać cechy danej postaci.

Zgadzam się, trzeba wiedzieć jaką funkcję pełni dany dialekt w tekście źródłowym. Według Newmarka może on służyć jako slang, może też podkreślać różnice pomiędzy klasami społecznymi (social class contrasts) no i też może wskazywać na cechy lokalne danego języka. To, o czym wspomniałaś (dialekt swobodny, dowcipny, młodzieżowy) zaliczyłabym w tym wypadku do slangu.

Wtedy można spróbować przetłumaczyć taki dialekt na gwarę używaną w j. pol. (np. gwara śląska lub góralska). Ale wtedy pojawia się pytanie, czy nie będzie to brzmiało dziwnie, jeżeli bohater danej powieści będzie mówił w gwarze śląskiej :D ? A jednak trzeba jakoś zaznaczyć tę różnicę. Echhh, ciężkie jest życie tłumacza.

W tym wypadku trzeba się zastanowić czy gwara śląska bądź góralska będzie pełnić tę samą funkcję w tekście docelowym co ta "niedbała" mowa Irlandczyków w tekście źródłowym. Wydaje mi się, że nie bo gwara śląska nie musi wcale świadczyć o "niechlujności" języka. Generalnie, nie czytałam książki ''Przebegum Życiae'' i nie przeanalizowałam zastosowania tej "niedbałej mowy" dlatego trudno jest mi podawać jakiekolwiek rozwiązania.:(

MichRab
11-07-2012, 15:35
Nigdy nie miałem okazji tłumaczyć dialogów, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek innego tłumaczenia dialektu jak po prostu oddanie sensu. Chociaż ciekawie by pewnie brzmiał np. bawarski z jego intonacją i "śpiewnością" w polskiej wersji językowej. Dialekt jest po prostu nieprzetłumaczalny, bynajmniej w moich oczach:)

Muniii
11-07-2012, 18:06
Słyszałam, że jest taka książka "Dialects in translation" Leszka Berezowskiego. Czy ktoś może się z nią zetknął i była dla kogoś pomocna?

Tak, jest bardzo pożyteczna. Polecam!

Nigdy nie miałem okazji tłumaczyć dialogów, ale mimo wszysko nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek innego tłumaczenia dialektu jak po prostu oddanie sensu. Chociaż ciekawie by pewnie brzmiał np. bawarski z jego intonacją i "śpiewnością" w polskiej wersji językowej. Dialekt jest po prostu nieprztłumaczalny, bynajmniej w moich oczach:)


Co masz dokładnie na myśli poprzez oddanie sensu?. Bo dialekt może przekazywać różne informacje o jego użytkowniku. Przepraszam że się czepiam:)

MichRab
11-08-2012, 15:22
Faktycznie nie jasno się wyraziłem:) Miałem na myśli przekazanie rzeczowych informacji i skoncentrowanie się na sensie wypowiedzi. Jakby nie było, dialekty to twory regionalne i przeważnie dotyczą prostych treści, dlatego najważniejsze chyba jest przekazanie treści wypowiedzi. Chyba ciężko przetłumaczyć tę regionalność i charakter dialektu, dlatego też wydaje mi się, że nie ma sensu bawić się np. intonacją i próbować naśladować w jakikolwiek sposób "tłumaczony" dialekt. Oczywiście to tylko moje osobiste odczucie:)

Muniii
11-08-2012, 22:52
Podsumowując, każda osoba, która tu się wypowiedziała odpowiedziała na pierwsze postawione pytanie i podawała przykłady jak sobie radzić z tłumaczeniem dialektu. Czy macie może jakieś "konkretne" rozwiązania na tłumaczenie? Chodzi mi bardziej o teorię:)
Ja znam "neutralizację" . Neutralizacja (Neutralization) składa się kolejno z dwóch faz: przekład intralingwalny i interlingwalny.
Czy znacie jeszcze coś innego?

manila87
10-12-2013, 19:26
Jak traktować dialekty w przekładzie? Gdzie można znaleźć artykuły, materiały na ten temat? Jaką technikę wybieracie? Czy dialekt języka oryginału zastępujecie dialektem język polskiego?

yuliya.pushenko
11-17-2013, 21:56
Dotychczas jeśli miałam do czynienia z czymś takim, to raczej jako czytelnik literatury. Chyba osobiście wolę, kiedy w tekście pojawi się po prostu informacją, że np. "John mówił z wyraźnym akcentem cockney", niż John mówiący gwarą śląską.

ufaflunic
11-18-2013, 00:14
No tak, ale przecież w beletrystyce dialekty uwidaczniają się nie w opisach, tylko w dialogach.

Ja kierowałabym się raczej tym, na jakie pochodzenie/klasę/grupę społeczną wskazuje dialekt i próbowała nadać idiolektowi danej postaci takich specyficznych powiedzonek, maniery językowej i sposobu wysławiania, który byłby odpowiedni do tego, jak dana grupa społeczna mówi w naszym języku.
Co oczywiście nie rozwiązuje gros problemów związanych z tłumaczeniem dialektu, bo przecież czasem zupełnie nie ma to związku z konkretną sytuacją społeczną, a np. czysto geograficzno-kulturową. :rolleyes:

izabb
11-18-2013, 00:44
Moim zdaniem zastępowanie obcych dialektów polskimi odpowiednikami się nie sprawdza. Podobnie dziwnie w ustach obcokrajowca brzmi tłumaczenie np. "Rome wasn't built in a day" przez odpowiednik "Nie od razu Kraków zbudowano"... Raczej popieram ufaflunic.

elizasommer
02-09-2014, 14:44
Gwara jest bardzo specyficzną częścią języka. Niestety, tak jak gry słowne jest ona bardzo trudna do przełożenia na inny język.
Z jednej strony można się tutaj uciekać do używania lokalnych dla nas dialektów i gwar jednak trąca to sztucznością.
Z drugiej strony można się pokusić o przypisy w tłumaczeniu lub całkiem nowatorskie rozwiązania jak tworzenie gwary na nasze potrzeby (odpowiadającej potrzebom regionu lub realiom historycznym).
Które z tych rozwiązań sami wykorzystujecie w tłumaczeniach literackich? :)

ikarina
02-09-2014, 18:16
Ciekawy temat. Nigdy nie miałam do tłumaczenia tekstu, który był napisany gwarą... Nigdy też nie zastanawiałam się nad tym problemem. Też chętnie się dowiem jak można sobie radzić z tym problemem :)

agat91
02-09-2014, 21:04
Tekst napisany gwarą stanowi dla tłumacza rzeczywiście bardzo duże wyzwanie. Również nigdy nie miałam z czymś takim do czynienia, ale myślę, że najlepszym sposobem byłoby użycie właśnie jakiejś istniejącej w języku docelowym gwary. Pozwoli to przynajmniej w pewnym stopniu zachować klimat tekstu oryginalnego.
Przypisów sobie nie wyobrażam, natomiast stworzenie nowej gwary na własne potrzeby mogłoby być ciekawe.

olrun
02-09-2014, 23:59
Strasznie ciężki temat, przecież przełożenie na standardową odmianę języka zubożyłoby tekst.

kosix91
02-11-2014, 13:06
U mojego wykładowcy obowiązywała wersja, że w przypadku takich regionalnych dialektów, trzeba je po prostu ominąć i dodać w pewnym miejscu np. "powiedział z silnym północnym akcentem" itp. Stanowczo odradzał tworzenie własnych wersji i jakieś modyfikowanie polskiego, a już zwłaszcza podstawianie np. gwary śląskiej pod oryginalny dialekt.

Co innego, jeśli bohaterowie żyli w wymyślonym świecie i już w oryginale mieli całkiem wymyślone gwary -- wtedy trzeba opracować swoją gwarę na podobnych zasadach.

Nika_
02-21-2014, 09:13
Ja bym nie wykluczała całkowicie przypisów, np. specyficzne określenia miejsc (np. dzielnica, która ma oficjalną nazwę, ale także miejscowi używają swojej własnej) czy rzeczowniki. To jakoś oddaje też koloryt kultury, której dotyczy tekst, a przecież to nie problem napisać "... - miejscowe/gwarowe określenie ..."

Soundgardener
02-21-2014, 14:19
Proste - jeśli jest odpowiednik danego słowa w innym języku, to oczywiście przełożyć.

Jeśli da się dane słowo zgrabnie ubrać w słowa normalne - nie gwarowe - to też takie rozwiązanie jest dobre moim zdaniem.
W ostateczności przypis;)

DianaM
03-05-2014, 07:40
Bardzo często w filmach i tekstach gwara jest wykorzystywana w opozycji do języka zbliżonego bardziej do literackiej odmiany tego języka, żeby wywołać humorystyczny efekt. Napisanie, że ktoś powiedział coś z charakterystycznym akcentem nie wywoła takiej samej reakcji jak zastosowanie gwary znanej czytelnikowi, która w porównaniu do jego sposobu mówienia brzmi po prostu śmiesznie.

Kojarzycie film "Bienvenue chez les Ch'tis" ("Jeszcze dalej niż Północ")? Uważam, że jest to idealny przykład do poruszenia przy problemie jak przetłumaczyć tą "niestandardową" odmianę danego języka. Obejrzyjcie ten film koniecznie i podzielcie się odczuciami jak byście przetłumaczyli wypowiedzi w "gwarze":)

agnieszkap
03-05-2014, 13:03
U mojego wykładowcy obowiązywała wersja, że w przypadku takich regionalnych dialektów, trzeba je po prostu ominąć i dodać w pewnym miejscu np. "powiedział z silnym północnym akcentem" itp. Stanowczo odradzał tworzenie własnych wersji i jakieś modyfikowanie polskiego, a już zwłaszcza podstawianie np. gwary śląskiej pod oryginalny dialekt.

Co innego, jeśli bohaterowie żyli w wymyślonym świecie i już w oryginale mieli całkiem wymyślone gwary -- wtedy trzeba opracować swoją gwarę na podobnych zasadach.


Zgadzam się całkowicie. Podstawianie i zastępowanie bywają kiepskimi pomysłami. Pamiętam jak wykładowca opowiadał o przedstawieniu, gdzie na scenie rozmawiał mieszkaniec Irlandii, Walii i Anglii (podejrzę). Mniejsza z tym, w każdym razie każdy z bohaterów miał silny akcent, a tłumacz zastąpił akcenty ułomnościami języka: typu seplenienie czy niewymawianie jakiś głosek i w taki sposób scena z poważnej zmieniła się w śmieszną, a nie taki był cel. Trzeba uważać.

Kamido89
03-05-2014, 13:03
Ciężki temat. Wiadomo, że tłumaczenie gwary śląskiej na standardowy angielski straci na swojej unikalności, jednak nie wiem w jaki sposób mielibyśmy zmodyfikować angielski, żeby choć w części oddać klimat. Wydaje mi się to niemożliwe. To samo w drugą stronę. Dla przykładu, kolega z Newcastle często używał swojej lokalnej gwary, typu:

- Bring me them boxes
- This is me new watch
- She don't want to talk to me

Wyjątkowość gramatyczna jest, jednak przekład by całkowicie zachować ją w j. polskim, moim zdaniem niemożliwy.

Katerina Niemiec
03-07-2014, 13:02
Potrzeba na pewno dużej kreatywności żeby móc tłumaczyć teksty literackie, zwłaszcza zawierające gwarę. Tłumacz musi mieć duży zasób wyrazów pasywnych, poznanych podczas wyjazdów zagranicznych.. Wydaje mi się że sprawa może być prostsza jeśli język oryginału i docelowy oparte są na tym samym alfabecie. Choć oczywiście może pojawić się problem z fonetyką...

Annolia
03-08-2014, 14:37
W językach należących do jednej rodziny z pewnością by to zadziałało. Jeśli chodzi o inne przypadki, to tłumacz musi posiadać niezwykłą biegłość w obu językach i dużo talentu, żeby tego dokonać...

Chom
03-09-2014, 22:52
Mnie pod tym względem nieodmiennie zachwyca tłumaczenie języka Nac Mac Feegli przez Piotra W. Cholewę (chodzi oczywiście o Pratchetta). Znacie/lubicie? Wolni Ciutludzie mówią gwarą góralską. Jest to przeurocze :).

Dorota Malinowska-Grupińska przełożyła ich wypowiedzi na język literacki, co odebrało nie tylko urok, ale i sens.

kat.piekarska
03-09-2014, 23:16
Z literatury mogę polecić Berezowskiego "Dialect in Translation" oraz Hejwowski pisał o tekstach polifonicznych, w tym o dialektach w przekładzie.

Nika_
03-16-2014, 09:48
Ja też uważam, że zamienianie dialektu wyjściowego na rodzimy mija się z celem. To nadaje tłumaczeniu raczej absurdalnego wymiaru, zupełnie nielogicznego :) Chociaż słyszałam, że niektórzy próbują robić takie mieszanki stylowe z dialektów (gwar, slangów) znanych w naszym języku. Chodziłoby wtedy o to, by nie tracić logiki, a jednocześnie pokazać czytelnikowi tę odmienność sposobu mówienia postaci.
Jak dla mnie taka koncepcja też nie jest raczej do przyjęcia, ale to rzeczywiście poważny problem i sama nie wiem, co zrobię jak się z nim zetknę.

ninano
06-30-2014, 12:48
Ciężko określić jakie są granice dostosowywania, np. w języku włoskim mamy wiele dialektów, które ciężko przełożyć na j. polski, tłumacze albo je omijają albo zastępują polską gwarą, problem tkwi w tym że w Polsce mamy ich może dwie albo trzy, natomiast we Włoszech każdy region posiada swój własny dialekt, a nawet kilka.

Luspea
07-01-2014, 12:46
Z zasady w tłumaczeniach gwarę się raczej normalizuje, czyli przekształca na zwykły język. Ciężkoby było to zrobić inaczej, chyba że w krótkich fragmentach, bo najprawdopodobniej wyszedł by z tego trudny do zrozumienia bełkot.

psuchozebrski
07-07-2014, 00:25
U mojego wykładowcy obowiązywała wersja, że w przypadku takich regionalnych dialektów, trzeba je po prostu ominąć i dodać w pewnym miejscu np. "powiedział z silnym północnym akcentem" itp. Stanowczo odradzał tworzenie własnych wersji i jakieś modyfikowanie polskiego, a już zwłaszcza podstawianie np. gwary śląskiej pod oryginalny dialekt.

Również nie wyobrażam sobie przekładania dialektu szkockiego na, powiedzmy, śląski ;)

Niemniej jeśli dialekt jest stylizowany na przykład na średniowieczny, trzymałbym się używania słownictwa archaicznego przy tłumaczeniu.

Co innego, jeśli bohaterowie żyli w wymyślonym świecie i już w oryginale mieli całkiem wymyślone gwary -- wtedy trzeba opracować swoją gwarę na podobnych zasadach.[/QUOTE]

To już wyższa szkoła jazdy, ale zaobserwowałem to w niektórych książkach lub nawet bardziej - grach komputerowych.

GRodewald
08-03-2014, 22:23
Tłumaczenie Geordie to w ogóle bardzo specyficzna sprawa. O ile w języku pisanym można ich delikatnie nakłonić do korekty lub domyślić się sensu, o tyle niewprawne ucho podczas słuchania może mieć spore problemy z rozszyfrowaniem przekazu (w Geordie 'to smoke a fag' = zapalić kiepa' w dosłownym tłumaczeniu i bez negatywnych skojarzeń). Tak samo jak z naszym śląskim. Skłaniam się do umieszczania wielu wyjaśnień dla czytelnika przy przekładzie literackim gwary jakiegokolwiek języka.

priczmond
08-07-2014, 23:37
W trakcie studiów musieliśmy przetłumaczyć tekst o ślusarzu mówiącym po śląsku i jego rozmówcy, który próbował upodobnić swoją mowę do Ślązaka. Niestety nie mogę znaleźć oryginału po śląsku, ale oto tłumaczenie na angielski. Co o nim myślicie?

Ślązak: “Without the groover? How’am supposed ter punt the chisel without the groover? Was the funnel under cover, aye, it could be done. But the funnel’s grated an’ the joint ‘as no lead-in, so it won’t do with only isolator cock.”

Klient: “Well, yer know,” I said spreading my arms, “I ‘aven’t seen it comin’ from yer. So this funner, as yer sayin’, is not under cover? Ha, ha, ha! I can’t believe me own ears. Where, for goodness’ sake, is it grated?”

Próbowałem przekazać niesztampowość śląskiej gwary w tłumaczeniu, tworząc angielski tekst upodobniony do Cockney. Jak oceniacie taki pomysł? Może macie jakieś uwagi do tego fragmentu tłumaczenia, które bardziej upodobniłyby je do Cockney?
Co do samej treści, nawet po Śląsku ciężko było zrozumieć o jakich czynnościach i przedmiotach mówi ślusarz, więc moje pytanie jest bardziej do samego języka, niż treści.

wumashan
08-10-2014, 09:15
Temat ten nie jest mi zupełnie obcy, gdyż pisałam pracę na ten temat. Konkretnie problemów z tłumaczeniem "Chłopów" Reymonta na język chiński. Porodzono sobie w ten sposób, że użyto zwrotów pochodzących z różnych dialektów. Uważam jednak, że tekst chiński nie oddał piękna języka "reymontowskiego".

LVoss
09-03-2014, 10:56
Jak dla mnie, z tłumaczeniem dialektów trzeba bardzo uważać. Wydaje mi się, że o żadnym dialekcie obcego języka nie możemy powiedzieć "jest w zasadzie tym samym dla swojego języka, co gwara X dla naszego". Próby zastępowania czegokolwiek jedną z polskich gwar dadzą najczęściej efekt komiczny. Jeśli tłumaczymy komedię - to może nawet pomóc, ale nawet wtedy musimy uważać, bo czy intencją autora było sprawienie, żeby jego czytelnicy śmiali się za każdym razem, gdy postać się odezwie...?

A jeśli już naprawdę musimy, to powinniśmy znać dobrze jakiś rodzimy dialekt. Niektórym osobom wydaje się, że po obejrzeniu "Świętej wojny" i kilku kabaretów znają dialekt/język śląski.

Do tego w języku polskim dialekty są dość peryferyjne i szczątkowe. Niekoniecznie musi tak być w języku, z którego tłumaczymy. Czytałem kiedyś komiks (mangę dokładniej), w którym w oryginale dwie postaci mówiły dialektem osakijskim/kiotowskim (nie pamiętam dokładnie, w każdym razie wariantami dialektu z zachodniej Japonii). W tych ogromnych miastach każdy tak mówi i nikt nie widzi w tym problemu. W każdym rejonie Japonii ludzie mówią po swojemu. Tłumaczka przełożyła ten dialekt na śląski, a raczej na coś, co jej zdaniem jest śląskim, przez co każda wypowiedź postaci brzmi komicznie, a przecież nie takie było założenie w oryginale. Nie sądzę, żeby w Katowicach mówiło się tak powszechnie po śląsku jak w Osace po osakijsku. Tłumaczenie 1:1 nie jest dobrym rozwiązaniem w takich przypadkach.

Oczywiście, w powieściach fantasy/science-fiction mamy większą dowolność i tłumacz może się nawet pokusić o stworzenie własnego dialektu, bazując na oryginale.

wilqouak
09-03-2014, 17:08
Znam jeden ciekawy przypadek. W jednej z popularnych mang jedna z postaci charakteryzuje się regionalną naleciałością języka. Tłumacz na język polski zdecydował nadać tej postaci cechy gwary poznańskiej. Mi osobiście bardzo się ten zabieg podobał, zwłaszcza, że nie zaburzał w żaden sposób charakteru postaci.

(Zainteresowanych odsyłam do mangi 'Bleach' w tłumaczeniu Pawła Dybały i postaci Hirako Shinjiego.)

jkotl
09-03-2014, 19:55
Jeśli chodzi o język włoski, a precyzując - o dialekt, ciekawym przypadkiem jest tłumaczenie dzieła Daria Fo "Johan Padan a la descoverta de le Americhe", które jest napisane specyficznym językiem scenicznym il grammelot (http://www.treccani.it/enciclopedia/grammelot_%28Enciclopedia-dell%27Italiano%29/) z cechami dialektów padańsko-weneckich. W polskim wydaniu "Johan Padan odkrywa Amerykę" (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1998) w przekładzie Anny Wasilewskiej komparatystycznie zestawiono obie wersje językowe - włoską dialektalną oraz polską. Il grammelot nie jest oczywiście czysto przekładalny na grunt polski, ale autorka spróbowała się zbliżyć do jego specyfiki przez użycie słów ściśle związanych z językiem żywej mowy i dzięki umieszczeniu oryginału czytelnik znający włoski standardowy może na własną rękę przybliżyć się do struktury włoskiego dzieła.

Poniżej umieszczam próbkę ze wspomnianego wydania z zestawieniem "oryginał - przekład":
http://screenshooter.net/100114186/kvaasca

Katja
09-04-2014, 19:11
Poradzenie sobie z gwarą świadczy o kunszcie tłumacza.

kluivert114
09-10-2014, 19:52
Kilka wskazówek, które mogą się przydać:
http://123tlumacz.pl/dialekt-gwara/

Kamil Limak
09-12-2014, 11:58
U mojego wykładowcy obowiązywała wersja, że w przypadku takich regionalnych dialektów, trzeba je po prostu ominąć i dodać w pewnym miejscu np. "powiedział z silnym północnym akcentem" itp. Stanowczo odradzał tworzenie własnych wersji i jakieś modyfikowanie polskiego, a już zwłaszcza podstawianie np. gwary śląskiej pod oryginalny dialekt.

Całkowita zgoda. Szczególnie że w tekstach polskich bardzo często określa się, jak dana postać się wypowiedziała i jest to dużo bardziej naturalne niż np. w angielskim, gdzie po większości wypowiedzi autorzy stawiają po prostu "he/she said". Podstawianie istniejących polskich gwar zdaje się wymagać niezwykłego wyczucia.

kluivert114
09-26-2014, 16:55
O tłumaczeniu dialektów:
http://przeklamliteracki.wordpress.com/2012/04/11/jak-tlumaczyc-dialekt/

quitelikeyou
01-18-2015, 18:22
Według mnie, najgorszym sposobem radzenia sobie z gwarą lub obcojęzycznym akcentem w tłumaczeniu jest tworzenie zdań z konstrukcją "kali pić, kali jeść", która o dziwo jest całkiem popularną techniką.

Wydaje mi się, że gwarę najlepiej jest oddawać na polu leksykalnym. Nie zamieniałabym gwary na istniejącą gwarę w języku docelowym, ale odstępstwa od normy w tekście oryginalnym muszą być jakoś zarejestrowane. Można używać archaicznych określeń i słów lub bardzo kolokwialnych; można też eksperymentować ze składnią zdania lub z pisownią słów--wszystko zależy od rodzaju gwary i tego, jaka jest jej rola w tekście.

Barbara92
01-19-2015, 09:44
Nie bez znaczenia jest pewnie, jaką funkcję spełnia gwara w tekście oryginalnym. Może być tak, że postać mówiąca gwarą ma być postrzegana w opozycji do tych mówiących "standardowym" językiem, czasami ma to mieć efekt humorystyczny. Ale może być też wręcz odwrotnie, np. cały tekst jest pisany gwarą i jest to hołd oddany tej odmianie języka, związany ściśle z kulturą. W tym pierwszym wypadku pewnie warto w jakiś sposób zmodyfikować sposób wysławiania się postaci, w drugim ja chyba raczej dałabym przypis w rodzaju "w oryginale tekst napisany jest gwarą z regionu X". Na pewno są też inne rozwiązania, zagadnienie jest w każdym razie problematyczne.

Szypulka
01-26-2015, 08:44
Jestem wielkim przeciwnikiem przypisów w książkach. Mnie np. one denerwują i każdą odrywać się od lektury. Już lepiej wtrącić "przypis" i włożyć go w usta narratora. Aczkolwiek prawdopodobnie bym poszła w stronę gwar polskich.

Mylene03
03-02-2015, 19:29
Według mnie, najgorszym sposobem radzenia sobie z gwarą lub obcojęzycznym akcentem w tłumaczeniu jest tworzenie zdań z konstrukcją "kali pić, kali jeść", która o dziwo jest całkiem popularną techniką.

Wydaje mi się, że gwarę najlepiej jest oddawać na polu leksykalnym. Nie zamieniałabym gwary na istniejącą gwarę w języku docelowym, ale odstępstwa od normy w tekście oryginalnym muszą być jakoś zarejestrowane. Można używać archaicznych określeń i słów lub bardzo kolokwialnych; można też eksperymentować ze składnią zdania lub z pisownią słów--wszystko zależy od rodzaju gwary i tego, jaka jest jej rola w tekście.

Masz zupełną rację. Gwara powinna być odzwierciedlona w tłumaczeniu i moim zdaniem, najlepszym sposobem są eksperymenty z poszczególnymi słowami. Wyrażenia kolokwialne i neologizmy idealnie się do tego nadają.

pacynka
03-02-2015, 21:57
Nie wiem do końca, czy to dobry przykład, ale wydaje mi się, że Polkowski świetnie przełożył specyficzną wymowę Hagrida z Harry'ego Pottera.

krzysztofinski
04-08-2015, 22:07
Przy tłumaczeniu gwary, czy też szerzej, dowolnej odmiany języka (bo przecież są jeszcze socjolekty, idiolekty itd.) przede wszystkim trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką ta odmiana pełni w tekście funkcję. Dopiero znając tę funkcję można się zacząć zastanawiać nad rozwiązaniem tłumaczeniowym - najlepiej takim, które pozwoli w podobny sposób zadziałać na odbiorcę. A technik jest naprawdę sporo i wykraczają one poza podane wcześniej przykłady. Warto przeczytać bardzo dobrą pracę na ten temat: "Dialect in translation" Berezowskiego.

anna.szachnowska
04-08-2015, 23:29
Wydaje mi się, że w tłumaczeniu gwary bądź dialektu należy postępować niezwykle ostrożnie i zazwyczaj tłumaczy się ją na język standardowy. Tłumaczenie np. dialektu rzymskiego,który jest głęboko zakorzeniony w kontekście kulturalnym, historycznym i społecznym, na dialekt śląski jest niedorzeczne i w efekcie końcowym może wydawać się kompletnie wyrwane z kontekstu.
Ponadto, jak już ktoś wcześniej wspomniał, są miejsca gdzie dialektu używa się na równi z oficjalnym językiem. Np. we Włoszech. A w Polsce gwara i dialekty zachowały się w formie szczątkowej i prawie nikt jej już nie używa. Inne zatem będzie odczucie Włocha z Toskanii czytającego w dialekcie piemonckim, niż Polaka czytającego w dialekcie kaszubskim. Efekt może być po prostu śmieszny.
Pamiętam, że niedawno czytałam gdzieś wywiad z tłumaczem Camilleriego, który znalazł się w bardzo podobnym kłopocie - bohaterowie mówią zarówno w dialekcie sycylijskim, jak i w standardowym wloskim. Ostatecznie tłumacz wybrnął z tego używając formalnego polskiego w miejscu włoskiego standardowego i kolokwialnej wersji polskiego w miejsce dialektu. To też może być dobry sposób. Poniżej link do wywiadu :)

http://www.radiokrakow.pl/rozmowy/o-trudnej-sztuce-tlumaczenia-kryminalow/

bepoppu
04-09-2015, 17:24
Ostatnio na zajęciach tłumaczyliśmy na japoński fragmenty filmu "Sami swoi".
Największym problemem okazała się właśnie gwara jaką posługiwali się bohaterowie.
Trudno było jednak wybrać japoński zamiennik, bo jak zresztą kilka osób wcześniej już wspomniało, nie da się wskazać idealnego odpowiednika. W końcu zadecydowaliśmy, że zamiast gwary użyjemy języka stylizowanego na archaiczny, co miało podkreślić okres, w którym rozgrywa się akcja filmu.
Zaczęłam się jednak zastanawiać co bym zrobiła, gdyby film był nowy a historia toczyła się współcześnie.
Nie wiem czy archaizmy przeszłyby w takiej sytuacji. Doszłam do wniosku, że również nie użyłabym żadnej gwary. Zastosowałabym raczej jakieś wtręty językowe, albo trochę zmieniony zapis poszczególnych słów czy zdań.
Próbowanie tłumaczenia czegokolwiek na jakąkolwiek gwarę jeśli się jej dobrze nie zna jest ryzykowne. Powstają z tego później potworki językowe, które są nieczytelne dla normalnych odbiorców, a dodatkowo śmieszne dla ludzi posługującymi gwarą.

klaudia7
04-17-2015, 20:44
Zetknęłam się z pozycją, w której autor wyraźnie zaznacza na początku, że jego utwór jest opowieścią o konkretnym regionie i ludziach tam żyjących. Zastanawiam się nad strategią tłumaczenia tego tekstu, bo język jakim posługiwali się bohaterowie pełnił dośċ istotną funkcję. Chociażby ze względu na wskazanie autora raczej nie stosowałabym tu elementów konkretnej gwary w języku docelowym, ale odstępstwa od standardowego języka jakoś należałoby zaznaczyċ. Próbowałabym chyba wykorzystaċ kolokwializmy.

solaris
04-19-2015, 14:30
Tłumaczyłem kiedyś serial, w którym jedna z postaci mówi z silnym teksańskim akcentem i niestety nie udało mi się oddać tego w polskich napisach (gwara śląska jest jednak odległa skojarzeniowo), w języku rosyjskim było prościej, gdyż mogłem użyć kolokwializmów, które są trochę mocniej zakorzenione niż u nas.

krzysztofinski
04-19-2015, 14:55
Ostatnio na zajęciach tłumaczyliśmy na japoński fragmenty filmu "Sami swoi".
Największym problemem okazała się właśnie gwara jaką posługiwali się bohaterowie.
Trudno było jednak wybrać japoński zamiennik, bo jak zresztą kilka osób wcześniej już wspomniało, nie da się wskazać idealnego odpowiednika. W końcu zadecydowaliśmy, że zamiast gwary użyjemy języka stylizowanego na archaiczny, co miało podkreślić okres, w którym rozgrywa się akcja filmu.


Hmm, moim zdaniem archaizmy to nie do końca trafiony pomysł w tym przypadku, poszedłbym bardziej w jakąś rustykalizację, żeby podkreślić miejsce akcji i pochodzenie bohaterów.

bepoppu
04-20-2015, 13:45
Może archaizmy to trochę za mocne słowo :) staraliśmy się dopasować język raczej do czasów i wieku bohaterów. Co do rustykalizacji, rustykalizacja przeważnie łączy się z gwarą, język jakim posługują się na wsiach jest odwzorowaniem tego w jaki sposób mówią mieszkańcy regionu. Nie wydaje mi się, żeby istniał jakiś wspólny język wsi, szczególnie w Japonii, ale rozumiem o co Ci chodzi :) Miałam szczęście mieszkać i pracować na japońskiej wsi i dlatego próbowaliśmy zawrzeć elementy używanego tam języka w tłumaczeniu. Później okazało się, że te elementy które zdecydowaliśmy się zawrzeć w tłumaczeniu są, jak to ujął nasz native, "językiem staruszków".
Więc w sumie można powiedzieć, że to swego rodzaju rustykalizacja :D

Eudoksja21
04-20-2015, 13:52
Niezłym przykładem stosowania gwary w tłumaczeniu jest przekład Błękitnego zamku L. M. Montgomery z 1926 (autor tłumaczenia to, zdaje się, Karol Borawski). Gdyby przełożyć wypowiedzi takiego np. Ryczącego Abla standardową polszczyzną, książka straciłaby wiele ze swojego humorystycznego charakteru.

Estera
05-04-2015, 00:36
Dzięki wprowadzeniu gwary tekst staje się bardziej autentyczny.

ania.k
05-04-2015, 11:18
To na pewno trudne zadanie dla tłumacza i sposób jaki wybieramy zależy od sytuacji i kontekstu jaki jest przedstawiony w książce. Ale zdecydowanie warto przenieść to w tłumaczeniu.

katarzyna_hh
07-17-2015, 19:51
Zgadzam się, tez mi się wydaje, że wprowadzenie rodzimej gwary pomoże oddać zamierzony efekt :)

eresiek
07-18-2015, 20:30
Zgadzam się, tez mi się wydaje, że wprowadzenie rodzimej gwary pomoże oddać zamierzony efekt :)

Zgadzam się, zrobiono tak w przypadku tłumaczenia Bienvenue chez les Ch'tis, gdzie zastosowano gwarę, o ile dobrze pamiętam, śląską ;)

angelikakropacz
08-04-2015, 18:00
Wydaje mi się, że wszystko zależy jeszcze też od kontekstu, bo według mnie np. dziwnie by brzmiała gwara śląska, czy też język kaszubski przy tłumaczeniu książki, której akcja toczy się w siedemnstowiecznej Anglii, gdy przyszłoby nam tłumaczyć jakiś dialekt ludzi z niższej klasy społecznej. Wydaje mi się, że wtedy należałoby oddać to w inny sposób, zniekształcić może trochę ich mowę albo uprościć?

Zanpo
08-04-2015, 20:40
Wydaje mi się, że wszystko zależy jeszcze też od kontekstu, bo według mnie np. dziwnie by brzmiała gwara śląska, czy też język kaszubski przy tłumaczeniu książki, której akcja toczy się w siedemnstowiecznej Anglii, gdy przyszłoby nam tłumaczyć jakiś dialekt ludzi z niższej klasy społecznej. Wydaje mi się, że wtedy należałoby oddać to w inny sposób, zniekształcić może trochę ich mowę albo uprościć?

Zgadzam się z tobą w 100%. Oczywiście dobrze by było wprowadzić gwarę, jeśli pojawiła się ona w tekście oryginalnym. W końcu w tłumaczeniu też chodzi o to, żeby osoba czytająca w oryginale jak i osoba, która czyta tekst przetłumaczony, miały takie same, bądź bardzo podobne uczucia co do czytanego tekstu. Jest to ważne, jednak niekoniecznie musi być to osiągnięte przez ten sam zabieg stylistyczny. W oryginale mogła być to gwara, ale w tłumaczeniu może być użyte inne zniekształcenie językowe. Wszystko musi po prostu do siebie pasować, a jak zauważyłaś gwara śląska nijak pasowałaby do siedemnastowiecznej Anglii czy chociażby Francji.

neethorius
08-07-2015, 17:06
Wydaje mi się, że wszystko zależy jeszcze też od kontekstu, bo według mnie np. dziwnie by brzmiała gwara śląska, czy też język kaszubski przy tłumaczeniu książki, której akcja toczy się w siedemnstowiecznej Anglii, gdy przyszłoby nam tłumaczyć jakiś dialekt ludzi z niższej klasy społecznej. Wydaje mi się, że wtedy należałoby oddać to w inny sposób, zniekształcić może trochę ich mowę albo uprościć?

Uprościć według mnie jak najbardziej, gwarę wprowadzać tylko w przypadku kiedy wypowiedź źródłowa jest, że tak to ujmę, klimatycznie do niej zbliżona.

popular
08-12-2015, 11:06
Po prostu, jak w większości tłumaczeń, trzeba mieć "czuja". Nie zawsze trzeba iść słowo w słowo za oryginałem, żeby wykonać dobre tłumaczenie. Do tłumacza należy ocena, czy iść z stylizację gwarową, czy odpuścić.

KingaMatusz
08-12-2015, 17:09
Myślę, że w takiej sytuacji wprowadzenie do tłumaczenia gwary lepiej oddaje sens oryginalnego tekstu. Często jest tak, że konkretny bohater w filmie mówi w charakterystyczny sposób (niekoniecznie gwarą) i jest to jego cechą charakterystyczną, co dobrze jest oddać w tłumaczeniu.

aleksandrat
10-12-2015, 23:01
No właśnie, a co zrobić z tym słynnym "wyjść na pole" i "wyjść na dwór"? Jak oddać różnicę? Trudno znaleźć coś funkcjonalnego.
Gwary są arcytrudne. Bo czy jest sens zmieniać np. gwarę podhalańską w Scottish Highlander? Można, ale przecież to nie będzie to samo.
Trudna sprawa.

MartynaBunk
10-13-2015, 14:39
Z drugiej strony, jak wspomina KingaMatusz charakterystyczny sposób wypowiedzi bohatera, to wyobrażacie sobie, że tłumacz chcąc oddać tę wyjątkowość sprawi, że np. krasnoludy w polskiej wersji językowej będą zaciągać po śląsku lub góralsku :D Wyważenie jest bardzo trudne, żeby nie doprowadzić do śmieszności tłumaczenia. Trzeba się dobrze zastanowić jak oddać tę wyjątkowość: stylizacja językowa na mowę potoczną, archaizacja, wulgaryzacja? Całe mnóstwo możliwości.

WJaworowska
10-13-2015, 15:44
Fenomenalne tłumaczenie, "polski" Hagrid wyszedł bardzo przekonująco! Moim zdaniem, zdecydowanie trzeba zachowywać idiolekt lub dialekt, jeśli tylko jest leksykalny/gramatyczny sposób jego uzyskania w języku, na który przekładamy. Ponieważ gwara góralska jest czymś nigdzie indziej niespotykanym, może być ciężko z przekładem.

AnulkaAS
10-13-2015, 22:18
Jeśli dialekt jest charakterystyczny dla postaci to wypadałoby go jakoś przenieść. Chociaż wiadomo, że to jest dość trudne, bo samo rozpoznanie dialektu sprawia dużo trudności.

KingaMatusz
10-16-2015, 20:05
Tłumaczenie dialektu to jedno z najcięższych zadań dla tłumacza tekstów literackich. Uważam, że warto próbować przetłumaczyć gwarę czy dialekt zastosowany w oryginalnym tekście po to, żeby oddać całość postaci i jej koloryt.

tmixx
10-16-2015, 20:57
Zdania na ten temat są podzielone zarówno wśród początkujących tłumaczy jak i doświadczonych specjalistów. Jak to zwykle bywa, większość decyzji zależy od kontekstu i własnego poczucia "estetyki".
Z jednej strony tłumacz musi pamiętać, że przekłada "z kultury na kulturę", więc wszelkie niuanse jednej powinny być jak najwierniej oddane w drugiej (o ile to językowo możliwe). Na szczęście język polski jest tutaj wyjątkowo elastyczny i dialekty nie kończą się na etnolekcie śląskim, więc jest w czym wybierać. Trudne może być jedynie poszerzanie swojej wiedzy na temat różnych rejestrów języka, ponieważ nie da się tego osiągnąć w krótkim czasie, trzeba po prostu obserwować otoczenie, bardzo dużo czytać i zawsze zwracać uwagę na to, w jaki sposób różni ludzie mówią.

Paradoksalnie, im bardziej charakterystyczny sposób mówienia (np. ślōnskŏ gŏdka), tym mniej może się nadawać do użycia w tłumaczeniu ze względu na automatyczne odniesienie do danego terenu w Polsce. Hagrid ma swoje charakterystyczne "o cholibka", ale gdyby to było "o pieronie", mogłoby nie zostać tak dobrze odebrane, ponieważ jest nieco zbyt nacechowane w drugą stronę.

Poniżej link do jednego z materiałów wspomagających w poszerzaniu wiedzy o dialektach i innych (str. 89-99):
http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/LUD_ludnosc_stan_str_dem_spo_NSP2011.pdf

ankahom
10-19-2015, 10:34
Jest taka książka fińskiego pisarza Väinö Linny "Żołnierz nieznany" (Tuntematon sotilas) z 1954 roku. Powieść napisana jest częściowo językiem literackim, a częściowo dialektami fińskimi, i właśnie dzięki temu w realistyczny sposób opowiada o wojnie fińsko-radzieckiej. W większości tłumaczeń (także w polskim tłumaczeniu Cecylii Lewandowskiej) prawie całkowicie zaniechano tłumaczenia dialektów, ograniczono się może do jakiejś stylizacji, ale koniec końców charakter tej powieści kompletnie uległ zmianie. Zróżnicowanie dialektów w oryginale mówiło np. wiele o tym, że cały naród walczy razem i tak dalej. Tego wydźwięku w tłumaczeniach brak.

No i teraz pytanie: Czy ta powieść jest w takim razie nieprzetłumaczalna?

No i ciekawostka - parę lat temu pewna łotewska tłumaczka przetłumaczyła żołnierza nieznanego, przenosząc dialekty fińskie na dialekty łotewskie, i ponoć wyszło całkiem nieźle. No nie wiem, nie znam łotewskiego, nie czytałam. Brzmi ten pomysł może dziwnie, ale wydaje mi się, że chyba czasem warto spróbować.

kacha1178
10-28-2015, 16:45
Polski język jest na tyle bogaty, że wielu tłumaczy świetnie radzi sobie z tłumaczeniem dialektów/gwar. Myślę, że powinno się przystosowywać jakoś te dialekty/gawry. Sposób mówienia mówi nam coś o bohaterze, jeżli nie zostanie to pokazane w tłumaczeniu - będzie ono kiepskie

kasia.dragon
11-30-2015, 15:59
Mi też się wydaje, że dialekty/gwary powinny być tłumaczone, by w jakiś sposób oddać specyfikę postaci, która się nimi posługuje. Jeżeli element ten zostanie pominięty, cała postać straci swój charakter, a i przekaz/odbiór może być zupełnie inny.

br0neek
11-30-2015, 21:24
Gwary nie da się całkowicie przetłumaczyć. Nie można jej także ominąć, gdyż ona właśnie oddaje charakter tekstu/wypowiedzi. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie znalezienie w jakimkolwiek stopniu podobnej grupy używającej gwary w języku wyjściowym, mam na myśli tutaj status społeczny grupy i jej charakterystykę. W ten sposób można powołać się na coś, co jest bardziej zrozumiałe dla odbiorcy danego języka, zachowując przy tym specyfikę tekstu oryginalnego, jego swoistą "gwarowość".

michelle
03-31-2016, 22:58
Problem tłumaczenia gwar i dialektów poruszaliśmy wielokrotnie na seminarium. Nasz wykładowca wyjaśnił nam, że nie ma się nad czym zastanawiać i dywagować. Wydawnictwa (właściwie nie wiadomo do końca z jakich względów) nie akceptują tekstów odbiegających od przyjętych norm językowych i nawet najbardziej uznanym tłumaczom, odstępstwa od standardu językowego nie są przepuszczane.

Camille Paul
07-10-2017, 13:33
Czy znacie może przykład tłumaczenia jakiegoś utworu literackiego, w którym bohaterowie mówili dialektem w danym języku, na jakiś dialekt języka docelowego. Wiem, że nie jest to z założenia dobra praktyka, bo takie tłumaczenie już nie jest do końca tłumaczeniem, ale byłoby to bardzo interesujące:)

niejustyna
07-10-2017, 13:37
Polecam Ci przejrzeć tłumaczenie książek 'Pygmalion' oraz 'Mechaniczna Pomarańcza' - to dobre przykłady tłumaczenia dialektu oraz gwary.

annaty
01-21-2018, 18:13
W języku polskim faktycznie jest niewielkie zróżnicowanie pod względem gwar i dialektów. Być może jeszcze część z nich udałoby się oddać mówiąc, ale pisząc... już gorzej. Być może fajnie znaleźć jakąś paralelność. To znaczy, jeśli w Wielkiej Brytanii któryś z akcentów wydaje się, przepraszam, "wieśniacki", ewentualnie zabawny to może warto znaleźć podobny sposób mówienia, z któregoś z polskich regionów.

Mi bardzo podoba się pomysł ludzi odpowiedzialnych za polską wersję językową filmu "Kraina lodu", w którym jest scena jak Anna wchodzi do małej chatki w sercu gór, a wielki człowiek z brodą wita ją góralskim "Witojcie!"

agatap
02-18-2018, 15:50
Myślę, że wprowadzenie gwar istniejących w TL jest najlepszym pomysłem.

pauprska
11-12-2018, 21:14
Spotkałam się z tym, że jeśli w norweskim tekście ktoś mówił odrębnym dialektem, to zostało to przetłumaczone jako "powiedział w dialekcie z..." i według mnie jest to najłatwiejsza strategia, jeśli musimy wykonać tłumaczenie w krótkim czasie. Moim zdaniem ciekawe jest tłumaczenie na np. gwarę śląską, ale wtedy dobrze by było, żeby w oryginalnym tekście dialekt miał mniej więcej takie samo odniesienie do języka standardowego, jak w tłumaczeniu, co jest chyba nie do osiągnięcia. Najważniejszy jest chyba właśnie wydźwięk i to, do jakiej grupy społecznej należy dana osoba, co w języku polskim można osiągnąć właściwie tylko doborem jakichś słów. Zresztą jeśli będziemy celowo niepoprawnie pisać, może to znacznie utrudnić odbiór tekstu, więc w zasadzie mija się to z celem.

wojkam
01-29-2019, 11:47
Gwarę można spróbować oddać, jak było to wspomniane, albo niecodzienną interpunkcją wypowiedzi, może przekleństwami. Jakimś wyjściem jest też stylizacja tekstu zapożyczeniami, jak w 'Kysiu.'

wildirishrose
02-08-2019, 12:06
Ja specjalizuję się tylko w jednym dialekcie południowych Włoch, jest to zupełnie inny język niż włoski. Kiedy zdarza mi się rozmawiać z włochami w podeszłym wieku, nie jestem w stanie zrozumieć wszystkiego, może bardziej intuicyjnie, korzystam wtedy z pomocy native speakera, który na dodatek zna dany dialekt.