PDA

View Full Version : Przypisy w napisach filmowych


patrycja_h
07-10-2011, 16:36
Ciekawi mnie, co uważacie o stosowaniu przypisów w filmach. Wiem, że w profesjonalnych tłumaczeniach są one niedopuszczalne, ale często można je spotkać w tłumaczeniach amatorskich. W internecie można znaleźć sporo przekładów, w których na początku filmu (lub serialu) ukazuje się "przypis", czyli wyjaśnienie jakiegoś terminu, pojawiającego się w dalszej częsci filmu. Czy uważacie, że jest to dobry sposób na rozwiązanie problemów takich jak gra słów czy różnice kulturowe?

ania6061
07-17-2011, 01:53
Ja częściej spotykałam się z przypisami w środku filmu - tuż obok terminu, do którego się odnoszą.
Jeśli chodzi o amatorskie tłumaczenia, myślę, że jest to nawet dobre rozwiązanie. Widz tak jak osoba czytająca książkę może poznać prawdziwy przekaz/znaczenie/ grę słów. W kinie wyglądałoby to raczej nie profesjonalnie.

Z drugiej strony bardzo podoba mi się gdy tłumacz używa polskiego odpowiednika, który będzie miał znaczenie właśnie dla polskiej publiczności - szczególnie w przypadku komedii.

Aurelia
07-18-2011, 22:48
Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek spotkała się z przypisem w filmie. Zupełnie nie wyobrażam sobie przypisu do dialogów w trakcie filmu (chyba by to zaburzyło rytm akcji, dynamikę dialogów), natomiast przed filmem...
Jeżeli tłumacz ma problem z przetłumaczeniem jakiejś idei, to na pewno lepiej, żeby wyjaśnił na początku, o co chodzi, niż żeby przetłumaczył błędnie, albo żeby wcale nie przetłumaczył.

witann
07-18-2011, 22:57
Ja również nie kojarzę przypisów w napisach filmowych. Zwyczajnie nie byłoby czasu, żeby je czytać. Poza tym jako odbiorca nie lubię przypisów, więc w tłumaczeniach też staram się ich unikać.

witann
07-18-2011, 23:06
A właśnie, dodatkowo napisy mają przecież określoną długość. Przypis zatem odbiera nam cenne znaki i może się zdarzyć, że pojawi się kosztem innej treści zamiast coś wyjaśnić tylko bardziej zamota.

agnieszka_iiid
07-18-2011, 23:11
Ja chyba też nie spotkałam się nigdy z przypisami w napisach filmowych. Ale jeśli już miałyby się one pojawić, to wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby podanie przypisu tuż po terminie do którego się odnoszą. Co do pytania czy jest to dobry sposób na rozwiązanie problemów takich jak gra słów czy różnice kulturowe, to moim zdaniem jest to ostateczność i powinno być stosowane tylko wtedy, gdy naprawdę nie ma żadnego polskiego odpowiednikadanego terminu, lub gdy tłumacz nie wie w jaki sposób daną frazę przetłumaczyć. Tak jak napisała Aurelia - lepiej podać przypis niż przetłumaczyć błędnie, niezrozumiale lub wcale.

julia_m
07-19-2011, 10:26
Widziałam takie przypisy tylko w serialach tłumaczonych przez fanów w necie, ale odnosiły się głównie do nazw własnych, np. miejscowych instytucji, organizacji, itp. Pojawiały się tylko w momencie kiedy bez wyjaśnienia, o co chodzi, widz nie zrozumiałby części wątku - np. padał jakiś skrót, który oznaczał jakiś tam departament jakiegoś tam biura kryminalistycznego, w którym pracował kiedyś główny bohater (pamiętam coś takiego z CSI ;) ) i w nawiasie, na samym dole ekranu, małym druczkiem był rozwinięty i wyjaśniony. Ewentualnie jakieś dodatkowe wyjaśnienia pojawiają się np. na samym początku danego odcinka, tuż po tytule.
Uważam, że jest to jak najbardziej dopuszczalne - czemu nie, skoro pozwala nam lepiej zrozumieć to co widzimy i słyszymy? Druga sprawa, że mało kto będzie się wczytywał w takie wyjaśnienia, bo, po pierwsze, nie będzie miał na to czasu; po drugie, będzie skupiony na obrazie; po trzecie, może po prostu nie zdążyć :)

julia_m
07-19-2011, 11:02
Nie wyobrażam sobie jednak wyjaśniania co chwilę rzeczy, które pojawiają się w danym filmie, a które są raczej zrozumiałe dla większości, np. w latynoskiej telenoweli pojawia się słowo "mezcal" i wiadomo, że część widzów może nie wiedzieć, że jest to rodzaj wódki robionej z agawy, ale większość raczej będzie coś kojarzyć w tej kwestii ;) - w takim przypadku przypisu na pewno bym nie wstawiła.

patrycja_h
07-19-2011, 11:06
No właśnie. Jest jeszcze jedna kwestia. Jeśli taki "przypis" pojawia się w środku filmu, można po prostu nie zdążyć go przeczytać. Z kolei przypis na samym początku faktycznie sprawdzi się raczej w przypadku seriali, bo film pełnometrażowy może być za długi, żeby w ogóle o nim pamiętać. A jakbyście zareagowali na obecność takiego przypisu w serialu emitowanym w TV? Jeśli zamiast lektora mielibyśmy napisy?

kasik2485
07-19-2011, 11:28
Osobiście uważam, że takie przypisy są nieprofesjonalne, nie dość że zaburzają film, to jeszcze nawet nieładnie wyglądają. Czy nie możemy po prostu uwierzyć w inteligencję odbiorcy, że zrozumie to co zostało przetłumaczone, może nie zawsze, ale w większości przypadków można założy że skoro wybiera dany film/serial to trochę się orientuje w temacie, a jeśli nie zawsze może sobie to sprawdzić w internecie, bądź w encyklopedii.

agadek
07-19-2011, 12:31
Według mnie przypisy do napisów filmowych to niezbyt dobry pomysł. Uważam, że w kinie będzie to wyglądało nieprofesjonalnie. W książce to co innego, takie przypisy są normalne, jednak w filmie nigdy się z czymś takim nie spotkałam.

agadek
07-19-2011, 12:43
Z drugiej strony jednak, zdaję sobie sprawę z tego, że czasem trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, aby coś przetłumaczyć (szczególnie w przypadku różnic kulturowych), więc może rzeczywiście takie przypisy to wówczas jakiś sposób.. uważam jednak, że powinno się ich używać tylko w ostateczności, kiedy nie ma już innego lepszego sposobu na tłumaczenie ;) I jeśli już mamy je stosować, to tylko w tłumaczeniach amatorskich i chyba najlepiej na początku filmu a nie w trakcie, ponieważ wtedy mogą wprowadzać zamieszanie.

agadek
07-19-2011, 12:50
Generalnie jednak wydaje mi się, że widz nie lubi przypisów (taki jest mój punkt widzenia, nie przepadam za przypisami w książkach, więc w filmach tym bardziej ;)), dlatego unikałabym ich w napisach do filmów.

Sylwia6432
07-19-2011, 16:46
Dokładnie! Zresztą kontekst bardzo pomaga w zorientowaniu się i poprawnej interpretacji sytuacji i takie przypisy są zwyczajnie niepotrzebne. Nie wspominając juz o tym, że takie napisy z przypisami zajęłyby pół ekranu, co z pewnością utrudniałoby oglądanie i irytowało widza.

kasik2485
07-19-2011, 17:49
Tak sobie pomyślałam, że skoro w kinie takich przypisów nie ma to widocznie są niepotrzebne, ludzie przecież nie narzekają. Widocznie naprawdę nie ma sensu tego robić, ze studiów audiowizualnych nie przypominam sobie nawet wzmianki o przypisach w napisach do filmów, poza tym przy robieniu napisów naprawdę jest ograniczone miejsce, a do tego wychodzę z założenie że wszystko da się przetłumaczyć, tak żeby zostało zrozumiane (trafienie bądź nie, wiadomo że wszystkim się nie dogodzi).

Sylwia6432
07-19-2011, 19:14
Nie zgodzę się, że wszystko da się przetlumaczyć, choćby pewne nazwy i pojęcia ( zwłaszcza dotyczące kultury danego państwa, nazwy własne) nie mają swoich odpowiedników i funkcjonują tylko na określonym gruncie i tu pojawia się problem. Myślę, że ewentualnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest np podanie krótkiej definicji ( kilka słów) tego pojęcia np "kujawiak( taniec polski)"

kasik2485
07-19-2011, 20:18
Problem w tym,że przy napisach nie ma nawet na takie coś miejsca "kujawiak" (taniec polski), coś kosztem czegoś. Jeśli umieści się taki przypis to może braknąć miejsce na rzecz bardziej istotną. Jak pisałam wcześniej wyznaję zasadę: wierzmy w ludzką inteligencję i pomoce naukowe. (może i nie da się wszystkiego przetłumaczy, ale wszystko można sprawdzić).

Sylwia6432
07-19-2011, 22:17
Problem w tym,że przy napisach nie ma nawet na takie coś miejsca "kujawiak" (taniec polski), coś kosztem czegoś. Jeśli umieści się taki przypis to może braknąć miejsce na rzecz bardziej istotną. Jak pisałam wcześniej wyznaję zasadę: wierzmy w ludzką inteligencję i pomoce naukowe. (może i nie da się wszystkiego przetłumaczy, ale wszystko można sprawdzić).


Czasem to miejce jest a czasem go nie ma. Wiadomo wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Ale nie uważam aby krótka wzmianka tego typu sugerowała widzowi brak inteligencji a może być po prostu pomocna w odbiorze i to w momencie oglądania( bez konieczności szukania w internecie po obejrzeniu filmu). Dotyczy to glównie pojęć kluczowych dla całej interpretacji filmu bo wiadomo, że nie ma po co rozdrabniać się nad jakimiś mało istotnymi detalami.

Margueritegp
07-19-2011, 22:37
Osobiście nie spotkałam się z przypisem w filmie, aczkolwiek myślę, że jest to świetny sposób wyjaśnienia jakiegoś terminu, który może się ujawnić w filmie dla ludzi, którzy nie do końca wiedzą o co chodzi.

agnieszka_iiid
07-20-2011, 00:54
Tak sobie pomyślałam, że skoro w kinie takich przypisów nie ma to widocznie są niepotrzebne, ludzie przecież nie narzekają. Widocznie naprawdę nie ma sensu tego robić, ze studiów audiowizualnych nie przypominam sobie nawet wzmianki o przypisach w napisach do filmów, poza tym przy robieniu napisów naprawdę jest ograniczone miejsce, a do tego wychodzę z założenie że wszystko da się przetłumaczyć, tak żeby zostało zrozumiane (trafienie bądź nie, wiadomo że wszystkim się nie dogodzi).
no w zasadzie masz rację:) skoro w profesjonalnych tłumaczeniach napisów tłumacze unikają przypisów to znaczy, że można się bez tego obyć:) również nie przypominam sobie, żeby na studiach na zajęciach z tłumaczeń któryś z wykładowców o tym wspomniał przy okazji omawiania tematu napisów w filmach. Jedyna rzecz na którą wszyscy zwracali uwagę to to, że miejsce do napisów jest bardzo ograniczone i powinny one zawierać tylko najważniejszą treść danych wypowiedzi. Więc jeżeli tłumacz uważa, że podanie przypisu jest tak istotne, że bez niego cała wypowiedź nie będzie miała sensu to wydaje mi się że wtedy powinien go użyć.
Problem w tym,że przy napisach nie ma nawet na takie coś miejsca "kujawiak" (taniec polski), coś kosztem czegoś. Jeśli umieści się taki przypis to może braknąć miejsce na rzecz bardziej istotną. Jak pisałam wcześniej wyznaję zasadę: wierzmy w ludzką inteligencję i pomoce naukowe. (może i nie da się wszystkiego przetłumaczy, ale wszystko można sprawdzić).
zgadzam się:)

maghia
07-20-2011, 10:37
To prawda, że w kinie ani na płytach nie spotykam się z takim rodzajem przypisów, natomiast są one dość powszechne w amatorskich tłumaczeniach - ja np. często widziałam je w tłumaczeniach seriali. Aby nie zaburzyć tempa, przypis jest mały i pojawia się tak szybko jak same problemowe wyrażenie. Mimo wszystko, uważam, że wiele razy przypis mi objaśnił jakąś nazwę własną, idiom czy zagadnienie kulturowe. Oglądając serial, nie przeszkadza mi, że wygląda to nieprofesjonalnie i jestem ZA przypisami w tego typu tłumaczeniach:)

kasik2485
07-20-2011, 13:13
Skoro to amatorskie tłumaczenia to niech sobie będzie, ludzie mają prawo do robienia tego co chcą, a jeżeli do tego jeszcze komuś pomagają to chwała im za to, mam tylko nadzieję, że nie zobaczę tych przypisów nigdy w kinie :)

julia_m
07-20-2011, 13:25
Przypisy w kinie - absolutnie nie! Przeszkadzałyby tylko, a widz i tak się skupia bardziej na obrazie... Poza tym większość filmów wyświetlanych w dużych kinach jest jednak z dubbingiem :) Zostały tylko ew. niszowe produkcje i festiwale kina niezależnego.

julia_m
07-20-2011, 13:30
W serialach, tak jak już zauważyliście, jak najbardziej mogą się pojawić - nawet małym druczkiem, bo oglądając serial w necie mamy szansę zatrzymać film i wrócić do przypisu jeśli jest nam potrzebny do zrozumienia akcji albo jeśli jesteśmy bardzo dociekliwi ;)

A wracając do kina... Raczej nie przypominam sobie żeby brak przypisów utrudnił mi prawidłowy odbiór treści... Nie przesadzajmy, widz też swój rozum ma i raczej wybiera się na filmy zrozumiałe dla siebie samego ;)

kasik2485
07-20-2011, 16:17
A wracając do kina... Raczej nie przypominam sobie żeby brak przypisów utrudnił mi prawidłowy odbiór treści... Nie przesadzajmy, widz też swój rozum ma i raczej wybiera się na filmy zrozumiałe dla siebie samego ;)

Amen!:) Jakież to proste i logiczne. Jeśli widz czegoś nie rozumie, to niech wybierze sobie inny film albo zrobi wcześniej research.

Sylwia6432
07-20-2011, 19:30
Amen!:) Jakież to proste i logiczne. Jeśli widz czegoś nie rozumie, to niech wybierze sobie inny film albo zrobi wcześniej research.

Bez przesady! Oczywiście można się zorientować ogólnie w tematyce filmu no ale chyba nikt przed wyjściem do kina nie robi listy terminów i pojęć, które mogą pojawić się w takim czy innym filmie :D W dodatku jestem zdania, że nowy film to jakaś nowa wiedza, nowe doświadczenie i dlaczego ktoś miałby z niego rezygnować i wybierać taki film, który na pewno zrozumie bo już coś podobnego widział? Właśnie rolą tłumacza jest takie tłumaczenie, aby widz był w stanie zrozumieć jak najwięcej.

wiedziemka
07-20-2011, 22:15
ja ostatnio spotkałam się z przypisem w napisach środku serialu (Dr. House) i byłam mile zaskoczona. Przypis ten dotyczył jakieś porównania głównego bohatera, które odnosiło się do jakiejś amerykańskiej opery mydlanej. Podany był zaraz po wypowiedzi w nawiasie.

Mnie on kompletnie nie przeszkadzał, nawet pomógł, bo jako osoba zajmująca się zupełnie innym językiem i innym krajem nie znam amerykańskich oper mydlanych, a pomogło mi to zrozumieć ironię bohatera.

Forma jego podania (w nawiasie) nie przeszkodziła mi w dalszym śledzeniu akcji.... I może i nie wygląda to profesjonalnie, ale dla ciekawskich laików z innego kręgu kulturowego może być przydatne dla całkowitego zrozumienia wypowiedzi.

wiedziemka
07-20-2011, 22:17
powiem nawet więcej.... NIE PRZESZKADZAŁYBY MI PRZYPISY W KINIE oczywiście w normalnych ilościach, nie co zdanie

agnieszka_iiid
07-20-2011, 23:43
Amen!:) Jakież to proste i logiczne. Jeśli widz czegoś nie rozumie, to niech wybierze sobie inny film albo zrobi wcześniej research.

Nie wierzę, że przed każdym wyjściem do kina na film z napisami robisz research i zastanawiasz się jakie niezrozumiałe pojęcia mogą się w nim pojawić. Przecież to jest nie do przewidzenia. Poza tym wydaje mi się, że takie przypisy (oczywiście jeżeli występują tylko wtedy gdy są naprawdę niezbędne do zrozumienia fabuły) bywają bardzo pomocne i jeżeli o mnie chodzi to w ogóle mi nie przeszkadzają w odbiorze filmu.

kasik2485
07-21-2011, 10:24
Ja researchu nie robię, bo nie widzę takiej potrzeby. Chodziło mi o to, że jak już obejrzysz jakiś film w kinie i czegoś nie wiesz, np: jakiegoś pojęcia, to po powrocie do domu siadasz wygodnie w fotelu i bierzesz się za szukanie, o ile jest ci to naprawdę potrzebne.

agadek
07-21-2011, 12:01
W serialach, tak jak już zauważyliście, jak najbardziej mogą się pojawić - nawet małym druczkiem, bo oglądając serial w necie mamy szansę zatrzymać film i wrócić do przypisu jeśli jest nam potrzebny do zrozumienia akcji albo jeśli jesteśmy bardzo dociekliwi ;)

A wracając do kina... Raczej nie przypominam sobie żeby brak przypisów utrudnił mi prawidłowy odbiór treści... Nie przesadzajmy, widz też swój rozum ma i raczej wybiera się na filmy zrozumiałe dla siebie samego ;)

Zgadzam się z Julią - ja również nie pamiętam sytuacji, żeby brak przypisów lub wyjaśnień w kinie sprawił, że nie nie mogłam zrozumieć jakiegoś filmu lub utrudnił mi jego odbiór. Nie twierdzę, że zawsze wszystko jest dla mnie jasne, ale jeśli czegoś do końca nie rozumiem lub jakaś kwestia mnie zainteresuje, czy po prostu chcę dowiedzieć się czegoś więcej na dany temat, to zapamiętują to i po obejżeniu filmu szukam informacji w internecie lub innych źródłach ;)

agadek
07-21-2011, 12:12
Bez przesady! Oczywiście można się zorientować ogólnie w tematyce filmu no ale chyba nikt przed wyjściem do kina nie robi listy terminów i pojęć, które mogą pojawić się w takim czy innym filmie :D W dodatku jestem zdania, że nowy film to jakaś nowa wiedza, nowe doświadczenie i dlaczego ktoś miałby z niego rezygnować i wybierać taki film, który na pewno zrozumie bo już coś podobnego widział? Właśnie rolą tłumacza jest takie tłumaczenie, aby widz był w stanie zrozumieć jak najwięcej.

Nie sądzę żeby ktoś przed pójściem do kina w ten sposób przygotowywał się do obejżenia filmu i czytał całą encyklopedię.. ;) Nie o to przecież chodzi. Podobnie jak Sylwia, uważam że każdy nowy film jest dla nas źródłem nowej wiedzy, którą możemy potem pogłębiać jeśli nas zainteresuje. Tak jak było to już kilkakrotnie wspomniane wcześniej :) Tłumacz oczywiście powinien w taki sposób przetłumaczyć aby oddać treść oryginału i aby była ona zrozumiała dla widza, ale bez przesady - nie musi przecież podawać widzowi wszystkiego na tacy, niektóre filmy powinny przecież zmuszać do myślenia ;)

witann
07-21-2011, 13:40
Nie sądzę żeby ktoś przed pójściem do kina w ten sposób przygotowywał się do obejżenia filmu i czytał całą encyklopedię.. ;) Nie o to przecież chodzi. Podobnie jak Sylwia, uważam że każdy nowy film jest dla nas źródłem nowej wiedzy, którą możemy potem pogłębiać jeśli nas zainteresuje. Tak jak było to już kilkakrotnie wspomniane wcześniej :) Tłumacz oczywiście powinien w taki sposób przetłumaczyć aby oddać treść oryginału i aby była ona zrozumiała dla widza, ale bez przesady - nie musi przecież podawać widzowi wszystkiego na tacy, niektóre filmy powinny przecież zmuszać do myślenia ;)

Dokładnie tak. Film dodatkowo ma nad książką przewagę kontekstu wizualnego. Wiele rzeczy można samemu wydedukować. Poza tym nie oszukujmy się - gdy oglądamy film po polsku też nie wszystko i nie zawsze jest jasne, może pojawić się problematyczna terminologia, a jednak przypis nie jest nam tak nie zbędny. Można, ale jeśli nie trzeba to po co? W większości przypadków da się obyć bez nich.

witann
07-21-2011, 13:47
Jeśli to jest sprawa życia i śmierci to naprawdę można, ale jak często jest to tak potrzebne, aby zabierać sobie miejsce, które i tak jest bardzo ograniczone? Jako czytelnik nie lubię przypisów i podejrzewam, że podczas trwania filmu nie miałabym ani czasu, ani chęci na ich czytanie.

witann
07-21-2011, 14:21
Pozostaje jeszcze kwestia co ewentualnie powinno być przedmiotem przypisu. W terminologii mogłoby się sprawdzić, ale już z różnicami kulturowymi byłabym ostrożna - czasem nie ma sensu dawać przypisów np do nazw instytucji, rzadko kiedy jest to zwyczajnie potrzebne w odbiorze filmu.

maghia
07-21-2011, 14:41
Podejrzewam, że nawet nie przypomnę sobie po wyjściu z kina wyrażenia, którego nie zrozumiałam podczas filmu;) Ale w domu co innego, bo mogę cofnąć, zrobić pauzę i doczytać co zawiera przypis, z czystej ciekawości, bo brak przypisu też nie utrudniłby mi zrozumienia ogólnego sensu filmu.

witann
07-21-2011, 14:46
Nie sądzę żeby ktoś przed pójściem do kina w ten sposób przygotowywał się do obejżenia filmu i czytał całą encyklopedię.. ;) Nie o to przecież chodzi. Podobnie jak Sylwia, uważam że każdy nowy film jest dla nas źródłem nowej wiedzy, którą możemy potem pogłębiać jeśli nas zainteresuje. Tak jak było to już kilkakrotnie wspomniane wcześniej :) Tłumacz oczywiście powinien w taki sposób przetłumaczyć aby oddać treść oryginału i aby była ona zrozumiała dla widza, ale bez przesady - nie musi przecież podawać widzowi wszystkiego na tacy, niektóre filmy powinny przecież zmuszać do myślenia ;)

A poza wiedzą film jest źródłem rozrywki, więc więc być może ta wiedza nie zawsze jest na pierwszym planie

witann
07-21-2011, 14:50
Miałam jakieś problemy techniczne z dodaniem postu, więc napiszę jeszcze raz. Umówmy się - kiedy oglądamy film po polsku nie oczekujemy ciągle wyjaśnień. Film ma tę przewagę nad książką, że oferuje kontekst audiowizualny, wielu rzeczy można się domyśleć. Jako czytelnik nie lubię przypisów i podejrzewam, że w filmie też bym je pominęła. Zwyczajnie by mnie drażniły.

karolku
07-21-2011, 15:23
Ja też nie przypominam sobie przypisów w kinie, ani nawet w telewizji. Może nie zwróciłam uwagi. Generalnie wydaje mi się, że nie jet to najlepszy pomysł. Po pierwsze, ograniczenia techniczne-nawet bez przypisów napisy często nie oddaję pełni oryginału, bo nie ma miejsca na przetłumaczenie wszystkiego. Po drugie, kto ma decydować o tym, jakie przypadki są wyjątkowe i kiedy przypis jest niezbędny. Czasami widzowie wiedzą więcej, niż nam się wydaje. Poza tym, różne osoby mają inny zasób wiedzy i wiadomości. To, co dla jednego jest niezrozumiałe, dla innego jest oczywiste. Ja nie wiedziałam, co to mezcal :-) Pewnych rzeczy nie rozumiemy ze względu na różnicę pokoleń, czy wtedy używać przypisów?

karolku
07-21-2011, 15:26
A jeśli chodzi o ten odcinek House'a - może celem uniknięcia przypisu, tłumacz mógł przenieść żart na rodzimy, lub chociaż bardziej uniwersalny grunt i użyć przysłowiowego "Ryśka z Klanu".

karolku
07-21-2011, 15:33
Zgadzam się, że widz może sobie czasami czegoś samodzielnie poszukać, nie musi dostawać wszystkiego w postaci przypisów. Sama wielokrotne po obejrzeniu filmu, w którym coś nie było dla mnie do końca jasne, szukałam wyjaśnienia, często natrafiając na inne ciekawostki. Jeśli coś mnie zainteresuje na tyle, aby poszukać-super! W końcu, chyba chodzi o to, żeby się rozwijać. Z kolei, jeśli coś nowego nie zaintryguje mnie na tyle, aby poszukać, albo było to dla mnie na tyle nieistotne w odbiorze filmu, że o tym zapominam, trudno. Nadal będę żyła w nieświadomości-moja strata. W końcu nie ma zasady, według której widz musi wszystko rozumieć-połowa filmów i książek na tym świecie nigdy nie mogłaby powstać :-)

wiedziemka
07-21-2011, 15:51
ale świat byłby pełen mądrych ludzi (językowo), jakby każdy przed pójściem do kina przeszukiwał zwrotów, które mogą wystąpić w filmie :) ależ byłoby perfekcyjnie :) tyle, że nudno.... a to takie myśli jakie mi pierwsze do głowy przyszły

jeśli chodzi o tego House'a (chyba tak poprawnie powinno się go napisać w odmianie, w razie by co poprawcie mnie) to w sumie dość dziwnie by wyglądało, jak tłumacz przeniósł jego wypowiedź na nasz rodzimy Klan (ja wiem, że karolku użyła tego jako przysłowiowego, ale to bardzo dobry przykład) ... bo zaraz pojawiłoby się w głowie, że skąd, kurcze ten House wie coś o naszym Klanie... Aj tu się następny problem robi... Nawet z przypisami związany....

Czy lepiej przenieść na rodzimy grunt, czy lepiej zostawić i dać przypis?

Ja jestem za lepiej zostawić i dać przypis, a chociażby dlatego, że w nazwach własnych kryje się bardzo dużo kultury danego kraju.... Chociaż to też zależy... bo jeśli np mamy odpowiednik przysłowia polski, to trzeba go dać, a jak nie mamy, to dajmy to, co jest w oryginalne (tylko najbardziej po polsku brzmiące) i przypis jak to trzeba rozumieć..... Tzn. ja bym tak zrobiła

agnieszka_iiid
07-21-2011, 16:32
Ja researchu nie robię, bo nie widzę takiej potrzeby. Chodziło mi o to, że jak już obejrzysz jakiś film w kinie i czegoś nie wiesz, np: jakiegoś pojęcia, to po powrocie do domu siadasz wygodnie w fotelu i bierzesz się za szukanie, o ile jest ci to naprawdę potrzebne.

Teraz rozumiem, ale wcześniej napisałaś, że wcześniej (tj.przed obejrzeniem filmu) należy zrobić taki research, dlatego miałam co do tego wątpliwości, bo moim zdaniem nie miałoby to żadnego sensu.

maghia
07-21-2011, 21:32
Czy lepiej przenieść na rodzimy grunt, czy lepiej zostawić i dać przypis?


Zdecydowanie, jestem zwolenniczką przypisu! "Rodzimy grunt" zapewniłby zrozumienie, a więc wywołałby podobne emocje, ale wolę zapoznać się z przypisem wyjaśniającym obiekt np. żartu w serialu, a i dowiedzieć się czegoś nowego.

agnieszka_iiid
07-22-2011, 12:22
ale świat byłby pełen mądrych ludzi (językowo), jakby każdy przed pójściem do kina przeszukiwał zwrotów, które mogą wystąpić w filmie :) ależ byłoby perfekcyjnie :) tyle, że nudno.... a to takie myśli jakie mi pierwsze do głowy przyszły

jeśli chodzi o tego House'a (chyba tak poprawnie powinno się go napisać w odmianie, w razie by co poprawcie mnie) to w sumie dość dziwnie by wyglądało, jak tłumacz przeniósł jego wypowiedź na nasz rodzimy Klan (ja wiem, że karolku użyła tego jako przysłowiowego, ale to bardzo dobry przykład) ... bo zaraz pojawiłoby się w głowie, że skąd, kurcze ten House wie coś o naszym Klanie... Aj tu się następny problem robi... Nawet z przypisami związany....

Czy lepiej przenieść na rodzimy grunt, czy lepiej zostawić i dać przypis?

Ja jestem za lepiej zostawić i dać przypis, a chociażby dlatego, że w nazwach własnych kryje się bardzo dużo kultury danego kraju.... Chociaż to też zależy... bo jeśli np mamy odpowiednik przysłowia polski, to trzeba go dać, a jak nie mamy, to dajmy to, co jest w oryginalne (tylko najbardziej po polsku brzmiące) i przypis jak to trzeba rozumieć..... Tzn. ja bym tak zrobiła

Ja również jestem za tym, żeby zostawić i dać przypis, ponieważ często gdy tłumacz na siłę próbuje przenieść daną frazę na 'rodzimy grunt' to brzmi to nienaturalnie i nijak ma się do kontekstu danego filmu. Sprawa przypisów w napisach to ciężki orzech do zgryzienia, bo z jednej strony pomagają one zrozumieć lepiej dany fragment filmu czy też daną konwersację, a z drugiej strony jest to łatwiejsze rozwiązanie dla tłumacza, który nie musi zastanawiać się nad tym w jaki sposób przenieść daną konwersacje na ten 'grunt rodzimy', ponieważ krótki przypis wyjaśni wszystko;) Tak samo wygląda sprawa z grą słowną występującą w filmach. Nie raz jest to naprawdę nie lada wyzwanie dla tłumacza znaleźć odpowiednik danej gry słownej w języku polskim. Weźmy na przykład serial Friends, który moim zdaniem jest o wiele bardziej zabawny w oryginale niż z tłumaczeniem. Większość gry słownej w tym serialu jest nieprzetłumaczalna, a w dodatku tłumacze odcinków się momentami w ogóle nie popisali, ponieważ osoby które nie znają języka angielskiego momentami nie wiedzą nawet z czego się śmieją, bo tak nieudolne było przeniesienie danego fragmentu na polski grunt. Dlatego jestem za przypisami w takim wypadku:)

karolku
07-22-2011, 14:51
Wszystko się zgadza. Podałam tylko alternatywę do przypisu, nie twierdzę, że jest to jedyny poprawny sposób. Ale nadal upieram się, że warto to wziąć pod uwagę przy filmach chociażby ze względu na wspomniane ograniczenia narzucone tłumaczowi, ale także możliwości ludzkiego oka i mózgu. Ogólnie jednak uważam, że obowiązuje stara dobra zasada-zależy od konkretnego przypadku :-)

Aurelia
07-22-2011, 16:32
Jestem absolutnie przeciwna przenoszeniu żartów czy skojarzeń na rodzimy grunt. Nie wyobrażam sobie takiego Dra House'a, na ten przykład, czyniącego aluzję do Ryśka z Klanu... Uważam, że tego typu zabiegi są bardzo nieestetyczne.

Aurelia
07-22-2011, 16:42
Teraz rozumiem, ale wcześniej napisałaś, że wcześniej (tj.przed obejrzeniem filmu) należy zrobić taki research, dlatego miałam co do tego wątpliwości, bo moim zdaniem nie miałoby to żadnego sensu.

Tak, jak ktoś już wcześniej sugerował, OMO jest zasadnicza różnica, czy ogląda się film w kinie, czy w domu (szczególnie na komputerze podłączonym do Internetu). Kiedy oglądam film w kinie, zazwyczaj nie jestem w stanie zapamiętać niezrozumiałych dla siebie, obcych pojęć (nawet, jeżeli wybrałam ten film świadomie, bo zainteresował mnie temat, mogę nie znać pewnych pojęć, np. dotyczących konfliktu izraelsko-palestyńskiego, czy ludowych wierzeń na Kaukazie). Oczywiście mogę wyciągnąć komórkę i zanotować takie pojęcie, ale raczej tego nie zrobię, bo wtedy stracę kawałek filmu.
Kiedy oglądam film czy serial w domu, czasem robię pauzę i "googluję". Robię tak, np. oglądając "The Big Bang Theory", bo nie znam nazwisk fizyków, czy treści jakichś teorii naukowych.Oczywiście mogę żyć bez tej wiedzy i nie przestanę cenić serialu tylko dlatego, że nie wszystkie dowcipy były dla mnie jasne. Z drugiej strony fajnie jest łączyć przyjemne z pożytecznym i poszerzać swoją wiedzę, oglądając amerykański sit com.

Aurelia
07-22-2011, 16:54
[...] kto ma decydować o tym, jakie przypadki są wyjątkowe i kiedy przypis jest niezbędny. Czasami widzowie wiedzą więcej, niż nam się wydaje. Poza tym, różne osoby mają inny zasób wiedzy i wiadomości. To, co dla jednego jest niezrozumiałe, dla innego jest oczywiste. [...]
Oczywiście, ale w gruncie rzeczy ten problem odnieść można do każdego tekstu kultury. Weźmy książki: jeden czytelnik orientuje się świetnie w temacie specyfiki islamu tureckiego, a inny studiował poezję bawarską XVII wieku. Podobnie rzecz wygląda w filmie (chociaż kultura popularna jest akurat polem wyjątkowo rozległym): jeden widz orientuje się doskonale w temacie amerykańskich czy egipskich oper mydlanych, a inny będzie specjalistą od chirurgii urazowej (oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby była to ta sama osoba).
Problem jest skomplikowany i to tłumacz podejmuje decyzję, które rzeczy uznać za "wiedzę powszechną", a które wyjaśnić dodatkowo w przypisach. IMO, przypis, który w niektórych przypadkach jest bardzo przydatny, powinien być ostatecznością - z każdej sytuacji (trochę inaczej rzecz ma się w publikacjach naukowych, ale rozumiem, że o takich tu nie rozmawiamy).

kasik2485
07-23-2011, 10:43
Zgadzam się, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić co widz zrozumie, a czego nie. Każdy ma swoją wiedzę, dlatego też tych przypisów nie ma. Generalnie celem napisów jest oddanie treści filmu, co jest jakby oczywiste, a przede wszystkim nie zakłócanie odbioru. Przypisy taki odbiór by zakłóciły i wyobraźcie sobie jakby to wyglądało. Skoro ich nie ma, a ludzie nadal chodzą do kina i filmy rozumieją, to chyba nie warto tego zmieniać. Jeżeli oglądając film czegoś się nie wie, to należy to zapamiętać i sprawdzić w domu. Natomiast jeśli po powrocie do domu danej rzeczy się już nie pamięta, to znaczy że nie było to takie istotne w zrozumieniu filmu.

em.ka
07-23-2011, 22:34
To prawda, że w kinie ani na płytach nie spotykam się z takim rodzajem przypisów, natomiast są one dość powszechne w amatorskich tłumaczeniach - ja np. często widziałam je w tłumaczeniach seriali. Aby nie zaburzyć tempa, przypis jest mały i pojawia się tak szybko jak same problemowe wyrażenie. Mimo wszystko, uważam, że wiele razy przypis mi objaśnił jakąś nazwę własną, idiom czy zagadnienie kulturowe. Oglądając serial, nie przeszkadza mi, że wygląda to nieprofesjonalnie i jestem ZA przypisami w tego typu tłumaczeniach:)

Ja osobiście z lat szczenięcych pamiętam, że miłośnikami przypisów, często bardzo długich, byli twórcy napisów do anime i było to dość powszechne i całkiem kształcące. Myślę, że była to kwestia odbiorcy docelowego, którym byli członkowie grupy trochę inaczej sprofilowani niż przeciętny odbiorca - zakładano, że ten, kto dotrze do tego anime będzie: a) zainteresowany kulturą Japonii w każdym aspekcie, więc ten przypis przyjmie jako coś dobrego, b) będzie to oglądał w sposób jaki pozwoli na bezproblemowe zatrzymanie odtwarzania po to, żeby ten przypis przeczytać (główny powód dlaczego w kinie przypisy są jednak niepraktykowane).

Tak więc ogólnie, to w amatorskich napisach nie mam nic przeciwko przypisom, bo jest w nich nawet pewien urok, a gdy jest ich za dużo, można je po prostu przeskoczyć, ale nie chciałabym, żeby to się „rozlało” na profesjonalne wydania DVD (chyba, ze jako jakaś bonusowa opcja, którą można włączyć lub wyłączyć dowoli – mogłoby to być, swoją drogą, całkiem ciekawe).

Margueritegp
07-24-2011, 10:56
Jeśli chodzi o nowe wychodzące filmy w kinach to nie przeszkadza mi to, że są tam przypisy. Szczerze mówiąc to lubię sobie poczytać i sprawdzić w jaki sposób ktoś to przetłumaczył, a jak ja bym to zrobiła.Lubię się główkować nad takimi rzeczami. :confused::p

em.ka
07-24-2011, 11:11
Jeśli chodzi o nowe wychodzące filmy w kinach to nie przeszkadza mi to, że są tam przypisy. Szczerze mówiąc to lubię sobie poczytać i sprawdzić w jaki sposób ktoś to przetłumaczył, a jak ja bym to zrobiła.Lubię się główkować nad takimi rzeczami. :confused::p

Przypisy to nie to samo co napisy,a ty chyba myślisz o napisach, nie? ;)

witann
07-24-2011, 11:28
Komentarz em.ki na temat odbiorcy docelowego jest bardzo cenny. Trzeba to wziąć pod uwagę, bo to wcale nie jest takie oczywiste co należy opatrzyć przypisem. Dla każdego coś innego może być problematyczne/ciekawe i to czy decydujemy się wyjaśniać czy poszerzać wiedzę też decyduje o tym gdzie dać przypis.

karolku
07-24-2011, 12:25
Jestem absolutnie przeciwna przenoszeniu żartów czy skojarzeń na rodzimy grunt. Nie wyobrażam sobie takiego Dra House'a, na ten przykład, czyniącego aluzję do Ryśka z Klanu... Uważam, że tego typu zabiegi są bardzo nieestetyczne.

Widzę, że mój przykład Ryśka z Klanu wywołał burzę :-) ?Zdaje się, że użyłam w tym samym zdaniu słowa przysłowiowy i wstawiłam cudzysłów. Mam też wrażenie, że zaproponowałam alternatywnie coś uniwersalnego, czyli np. odwołanie się do archetypów lub toposów z szeroko pojętej kultury lub literatury klasycznej, czy światowej. Umówmy się, że postać z telenoweli amerykańskiej prawdopodobnie jest stereotypowa, czyli przywołanie jej ma na celu zilustrowanie (w ustach House'a zapewne ośmieszenie :-)) konkretnej cechy charakteru lub postawy. Jeśli ów telenowela nie jest częścią światowej popkultury (a nie wszystkie amerykańskie twory są), czy nie warto chociaż wziąć pod uwagę ominięcie dosłownego tłumaczenia okupionego przypisem? Ja bym si ęnad tym zastanowiła.

wiedziemka
07-24-2011, 19:07
wiadomo, że Rysiek z Klanu był przysłowiowy, ale jako przykład jest idealny, bo kontrastujący...

a jeśli chodzi o przykład filmów anime, to tamta kultura jest przecież bardzo różniąca się od naszej, i myślę, że właśnie w takich sytuacjach przypis jest konieczny, żeby zrozumieć, nawet jak jest długi, albo nawet gigantyczny.... nawet tracąc chwilowo z pola widzenia obraz na kinowym ekranie.

Oczywiście też nie sposób się nie zgodzić z osobami, które twierdzą, że w kinie tych przypisów nie powinno być, bo faktycznie, jak coś chciałabym zapamiętać, to zapamiętam, a potem sobie sprawdzę i to też jest w porządku.

Ale skoro można przyjemne z pożytecznym połączyć, to aż żal nie skorzystać z takiej okazji.

Przypis w filmie według mnie potrzebny jest wtedy, gdy nie możemy zastąpić czymś ODPOWIEDNIM z rodzimego gruntu (oczywiście, chodzi o takie rzeczy, które w 90% będą pokrywały się z oryginałem pod względem zrozumienia), a jeśli takiego odpowiednika nie ma, to dałabym przypis.

Czasem też bym dała go na wytłumaczenie pewnych kulturowych różnic.

A może ktoś z Was orientuje się jak wygląda sytuacja takich przypisów w filmach w innych krajach? (tak mnie to jakoś zaintrygowało)

wiedziemka
07-24-2011, 19:09
osobiście powiem na Ukrainie takich przypisów nie ma.... a w jakichś innych krajach, ktoś coś wie na ten temat?
I przy okazji może się podzielić wrażeniami, jak bardzo mu to przeszkadzało przy oglądaniu filmu, lub jak bardzo pomogło

maghia
07-24-2011, 22:04
Widziałam jedynie przypisy po polsku;) Ale faktycznie, ciekawe jak to wygląda w przypadku innych krajów. Chyba nie tylko my jesteśmy zainteresowani oryginalnym przesłaniem/obcą kulturą;)

maghia
07-24-2011, 22:42
A co myślicie o wizji napisów w tv/braku lektora? W wielu krajach się już to rozpowszechniło, również wiele kanałów wprowadziło taką opcję. Z tego co kojarzę, w Belgii i Holandii w tv są same napisy. Może dlatego Belgowie i Holendrzy zazwyczaj mówią biegle po angielsku i mają super akcent?

Aurelia
07-24-2011, 23:19
A co myślicie o wizji napisów w tv/braku lektora? W wielu krajach się już to rozpowszechniło, również wiele kanałów wprowadziło taką opcję. Z tego co kojarzę, w Belgii i Holandii w tv są same napisy. Może dlatego Belgowie i Holendrzy zazwyczaj mówią biegle po angielsku i mają super akcent?
Bardzo mi się podoba takie rozwiązanie. W Szwecji też nie ma lektora, cała telewizja idzie z napisami, nawet reklamy. Dzięki temu mogłam swobodnie oglądać telewizję, będąc w tym kraju ;) Oczywiście wszyscy świetnie mówią po angielsku (ale z napisami idą również produkcje w innych językach, chociaż fakt, że tych po angielsku jest zdecydowanie najwięcej).

Karolku: Tak, zdaję sobie sprawę, że "Rysiek" był tylko - zamierzenie tendencyjnym - przykładem. Przepraszam, jeśli moja wypowiedź wyszła... napastliwie...? Nie chciałam Cię zaatakować. Generalnie jestem przeciwna przenoszeniu żartów, bo, IMO, zazwyczaj się to nie sprawdza. Uważam, że forma i tematyka żartów to integralna część profilu danej postaci. Zmieniając kontekst wypowiedzi, zmieniamy postać, a zatem również odbiór tej postaci.
Nie wiem, czy wyrażam się zrozumiale, więc postaram się posłużyć przykładem:

Wyobraźmy sobie, że Joey (bohater amerykańskiego sit-comu "Friends", który jest chyba na tyle popularny, żebym mogła zaryzykować, że większość Forumowiczów o nim przynajmniej słyszała) czyni aluzję do bohatera jakiegoś popularnego amerykańskiego serialu, który nie jest znany w Polsce. Dajmy na to, do Tony'ego (Tony Danza) z Who's the Boss? (który to serial nie jest chyba znany w Polsce - w każdym razie na Wikipedii nie ma polskiego odpowiednika jego opisu). Teraz tłumacz ma zagwozdkę. Joey pewnie wybrał sobie tę postać, bo to bardzo znany w US Włoch (Joey jest Włochem), postać ikoniczna. Czy da się znaleźć polskiego odpowiednika? Pewnie nie. Szukamy odpowiednika międzynarodowego? Ale jakiego? Musi być to postać z kultury popularnej, bo inaczej wątpliwe będzie, że Joey o niej słyszał. Polski odpowiednik jest absolutnie niemożliwy (wyobraźmy sobie, że Joey mówi o bohaterach "Alternaty 4" albo "Misia", np.), każdy element z kultury innej, niż nowojorskich Włochów będzie zgrzytał... Nie przymierzając, wyjdzie, jak z tym "Ryśkiem z Klanu"... ;)

julia_m
07-25-2011, 10:49
Widziałam jedynie przypisy po polsku;) Ale faktycznie, ciekawe jak to wygląda w przypadku innych krajów. Chyba nie tylko my jesteśmy zainteresowani oryginalnym przesłaniem/obcą kulturą;)

W Hiszpanii też się z czymś takim nie spotkałam... Generalnie wszystko prawie leci z dubbingiem - bo komu by się chciało tracić czas na czytanie napisów czy, nie daj Boże!, przypisów ;) :P

wiedziemka
07-25-2011, 11:09
z tymi napisami w tv ciekawa sprawa, codzienna nauka obcego języka... ale wyobrażacie sobie u nas coś takiego? Przecież obcy język w tv to jak zamach na naszą polskość.... oj, nie przyjedzie.... obawiam się nawet, że nigdy.... trochę szkoda, bo jakże to by było fajnie od razu, od maleńkości drugi język chociażby codziennie słyszeć....


No i zgadzam się z Aurelią... dlatego też jestem za przypisami, oczywiście wiadomo, że to jest problematyczne (nie wiadomo, czy to co ja wiem (jako tłumacza), wie większość widzów, czy tylko ja, jak duże i gdzie te przypisy umieszczać), ale co jest proste mało warte jest, a zrobić porządne napisy do filmu, z odpowiednią ilością przypisów - bezcenne :)

wiazelm
07-25-2011, 11:23
[QUOTE=wiedziemka;44184]z tymi napisami w tv ciekawa sprawa, codzienna nauka obcego języka... ale wyobrażacie sobie u nas coś takiego? Przecież obcy język w tv to jak zamach na naszą polskość.... oj, nie przyjedzie.... obawiam się nawet, że nigdy.... trochę szkoda, bo jakże to by było fajnie od razu, od maleńkości drugi język chociażby codziennie słyszeć....

Zgadzam się u nas raczej by to nie przeszło. Poza tym zawsze byłby to problem dla ludzi starszych.. tak mi się przynajmniej zdaje.

Margueritegp
07-25-2011, 11:28
Osobiście jako odbiorca myślę,że zwróciłabym uwagę na przypisy. Osobiście bardzo mnie interesuje co dane słowo lub wyrażenie oznaczało lub jak zostało przetłumaczone.

Margueritegp
07-25-2011, 11:31
Aczkolwiek myślę, że jedyną rzeczą którą można zrobić, aby ludzie zwracali na przypisy w filmach to jest jak najmniej treści i duże litery. Myślę, że to wtedy trafiało by do ludzi i w trakcie oglądania filmu widz nie był by zmieszany co, gdzie i skąd :)

wiazelm
07-25-2011, 11:32
Jestem absolutnie przeciwna przenoszeniu żartów czy skojarzeń na rodzimy grunt. Nie wyobrażam sobie takiego Dra House'a, na ten przykład, czyniącego aluzję do Ryśka z Klanu... Uważam, że tego typu zabiegi są bardzo nieestetyczne.

Zgadzam się w zupełnością z Aurelią. Nie powinno się moim zdaniem nadmiernie przenosić żartów na rodzimy grunt. Zresztą robi się to dość rzadko.

wiazelm
07-25-2011, 11:39
[QUOTE=Margueritegp;44214]Aczkolwiek myślę, że jedyną rzeczą którą można zrobić, aby ludzie zwracali na przypisy w filmach to jest jak najmniej treści i duże litery. Myślę, że to wtedy trafiało by do ludzi i w trakcie oglądania filmu widz nie był by zmieszany co, gdzie i skąd :)[/QUOTEU

Uważam że jeśli już faktycznie istniałaby konieczność dołączenia przypisów w filmie powinny one być krótkie i treściwe. Aczkolwiek nie jestem ich zwolenniczką.

wiazelm
07-25-2011, 11:59
Moim zdaniem najtrudniej jest z filmami z krajów o zupełnie innych tradycjach kulturowych. Czy w takich filmach powinny być przypisy niezbędne jak wam się zdaje?

kasik2485
07-25-2011, 12:07
Konsekwentnie się upieram, żeby tych przypisów nie było. Zakładam, że jeżeli widz ogląda film o kraju z inną kulturą to prawdopodobnie wybrał go sam czyli ową kulturą jest w pewnym stopniu zainteresowany i coś na jej temat powinien wiedzieć albo przynajmniej wie gdzie tych wiadomości szukać. Jeśli czegoś nie wie to robi pause i sprawdza, a jeśli ogląda film w kinie to zapamiętuję i sprawdza później. Nie wspominam o tv, bo tam z reguły są filmy z lektorem bądź dubbingiem, nie wiem czy jakikolwiek kanał puszcza filmy z napisami? Jeśli tak, to na pewno nie ma tam przypisów i chwała im za to bo zajęłyby pół ekranu:)

wiazelm
07-25-2011, 12:12
Konsekwentnie się upieram, żeby tych przypisów nie było. Zakładam, że jeżeli widz ogląda film o kraju z inną kulturą to prawdopodobnie wybrał go sam czyli ową kulturą jest w pewnym stopniu zainteresowany i coś na jej temat powinien wiedzieć albo przynajmniej wie gdzie tych wiadomości szukać. Jeśli czegoś nie wie to robi pause i sprawdza, a jeśli ogląda film w kinie to zapamiętuję i sprawdza później. Nie wspominam o tv, bo tam z reguły są filmy z lektorem bądź dubbingiem, nie wiem czy jakikolwiek kanał puszcza filmy z napisami? Jeśli tak, to na pewno nie ma tam przypisów i chwała im za to bo zajęłyby pół ekranu:)

Zgadzam się z Tobą w zupełności. Zakładając że przeciętny człowiek z Polski postanowiłby obejrzeć komedię japońską to musiałby oglądać napisy zakrywające cały ekran i nawet by nie miał szans skupić się na treści filmu.

karolku
07-25-2011, 14:03
Myślę, że stopniowe wprowadzanie napisów w polskiej telewizji mogłoby się okazać zbawienne dla Polaków, oczywiście w perspektywie kilku-kilkunastu lat.

Z tymi przypisami pozostaję sceptyczna-wymagałoby to ujednolicenia zasad, kiedy można, a kiedy nie, co wydaje mi się utopijne.Ja osobiście jako odbiorca chyba nie czuję potrzeby przypisów.
ale z pewnością w niektórych przypadkach może to być dobry pomysł.

karolku
07-25-2011, 14:13
Wracając do Aurelii...nie byłaś napastliwa i nie poczułam się atakowana, nawet mnie trochę rozbawił poważny ton twojej wypowiedzi dot. mojego niepoważnego przykładu :-) pokój? :-)

Jeśli chodzi o przykład: faktycznie, środowisko Włoskich imigrantów w NY jest nieprzetłumaczalne. Tylko co miałoby się znaleźć w tym przypisie: samo wyjaśnienie, że Tony jest kultową postacią ze starego amerykańskiego sitcomu chyba niewiele wyjaśni widzowi, który się nie orientuje, a dodawanie pełnego wyjaśnienia kulturowego chyba się nie zmieści. I pytanie:co z tym zrobić.
A ja pamiętam ten serial-w wersji niemieckiej z dubbingiem na satelicie w wieku szczenięcym oglądałam :-)

monique_m
08-08-2011, 22:45
Zgadzam się. Na przypisy w kinie nie ma miejsca. Problemy z dwuznacznością słów powinny być rozwiązane przez tłumacza w treści tłumaczenia a nie objaśniane w przypisach. Muszę przyznać, że nie spotkałam się z przypisami na początku filmu i nie wiem czy zapamiętałabym tą informację do momentu, w którym by się przydała. Natomiast, czasem rzeczywiście konieczne jest objaśnienie np. nazwy własnej, organizacji itp. Myślę, że taka informacja nie obciąża zbytnio tłumaczenia.

kasik2485
08-13-2011, 12:17
Oglądałam ostatnio film, gdzie takie przypisy się pojawiły. Przyznam, że bez nich pewnie nie domyśliłabym się co oznacza skrót, ale mimo wszystko przeszkodziło mi to w odbiorze filmu. Poza tym, to była gra słowna, bez której każdy widz by się obył i film zrozumiał. Także nadal twierdzę, że owe przypisy w filmach są zbędne.