PDA

View Full Version : Kultowe polskie komedie – czy ich przetłumaczona wersja może stać się sukcesem?


madziara.tg
07-10-2011, 13:12
Witam,

Zastanawiam się, co sądzicie o rezultacie tłumaczenia kultowych polskich komedii. Wiadomo, że w przypadku tłumaczenia filmów historycznych, dokumentalnych, czy też dramatów, łatwiej jest wprowadzić widza w świat przedstawiony. Jednak w przypadku komedii, odbiorca szybko może stracić wątek, szczególnie jeśli nie zna kultury pierwowzoru. Oczywiście nie chodzi mi tu o komedie romantyczne, których schemat jest raczej uniwersalny. Mam na myśli komedie typu "Seksmisja", czy też "Miś". Dla nas są to filmy kultowe, opowiadające o absurdzie tamtejszych czasów. Czy tego typu filmy zaciekawiłyby odbiorcę, który nie zna naszej kultury? Czy też uważacie, że niektóre filmy są przygotowane jedynie dla odbiorcy świadomego realiów kulturowych?

kosatek
07-11-2011, 09:58
Myślę, że mogłyby okazać się zabawne dla odbiorców w krajach dawnego bloku wschodniego :)
Poza tym, wiele młodych osób urodzonych pod koniec lat 80-tych, rowniez nie pamięta czasów Polski Ludowej, a humor "Misia" ich śmieszy...

:) Nie wiem czy "Seksmisja" została przetłumaczona, na pewno byłoby to coś ciekawego...
Niestety tylko dubbing wchodziłby tu w grę... Jerzy Stuhr jest nie zastąpiony:)

wiazelm
07-11-2011, 10:18
Wiem że takie filmy jak "Miś", "Kingsajz","Hydrozagadka" puszczane są czasem okazjonalnie zagranicą jako polskie komedie polityczne w niszowych kinach. Ciekawe tylko czy gośćmi są sami polacy:)

pusteblume1234
07-25-2011, 21:39
Myślę, że mogłyby okazać się zabawne dla odbiorców w krajach dawnego bloku wschodniego :)
Poza tym, wiele młodych osób urodzonych pod koniec lat 80-tych, rowniez nie pamięta czasów Polski Ludowej, a humor "Misia" ich śmieszy...

:) Nie wiem czy "Seksmisja" została przetłumaczona, na pewno byłoby to coś ciekawego...
Niestety tylko dubbing wchodziłby tu w grę... Jerzy Stuhr jest nie zastąpiony:)

Mieszkając w Niemczech jakiś czas temu oglądałam w niemieckiej telewizji publicznej „Seksmisję“ z niemieckim dubbingiem. Nawet nagrałam to sobie wtedy na kasetę video i pożyczyłam niemieckiej znajomej.
Jeśli chodzi o dubbing, to nawet dobrze to było zrobione, bardzo zabawnie, ale oczywiście masz rację - Stuhra nie zagra nikt...

pusteblume1234
07-25-2011, 21:51
A moja znajoma uważała ten film po prostu za bardzo śmieszny i dobrze zrobiony pod tym jedynie kątem. Nawet do głowy jej nie przyszło, że mógłby on w jakikolwiek sposób nawiązywać do tamtejszych realiów w Polsce.
Wychowani w dobrobycie, tolerancji i wolności Niemcy nie są w stanie tego zrozumieć ani nawet sobie wyobrazić. To chyba trzeba samemu przeżyć.

kbarczyk
07-25-2011, 21:53
Myślę, że mogłyby okazać się zabawne dla odbiorców w krajach dawnego bloku wschodniego :)
Poza tym, wiele młodych osób urodzonych pod koniec lat 80-tych, rowniez nie pamięta czasów Polski Ludowej, a humor "Misia" ich śmieszy...)

dobry film sam się broni, ale myślę, że my (urodzonych pod koniec lat 80. itd.) słyszeliśmy wiele o PRL od rodziców, a i sama PRL, a przede wszystkim właśnie jej absurdy, nie wyniosła się z Polski równo z 89 rokiem, dlatego być może czasem rozumiemy pewne śmieszne epizody, dla których obcokrajowcy potrzebowali by obszernych didaskaliów
ps. myślałam zawsze że didaskalii ale zaufam autokorekcie:)

pusteblume1234
07-25-2011, 21:58
Bardzo wątpię, żeby ktoś za granicą mógł zrozumieć “Samych Swoich” w taki sposób, w jaki my Polacy to rozumiemy, z całym tym zapleczem historyczno-politycznym.

Urke
07-25-2011, 22:18
:) Nie wiem czy "Seksmisja" została przetłumaczona, na pewno byłoby to coś ciekawego...
Niestety tylko dubbing wchodziłby tu w grę... Jerzy Stuhr jest nie zastąpiony:)

"Seksmisja" jest już dostępna na DVD z napisami angielskimi, ale niestety nie miałam okazji sprawdzić na ile dobre/kiepskie jest to tłumaczenie. Ostatnio zobaczyłam w sklepie sporo komedii polskich właśnie z napisami angielskimi, a jeszcze jak kilka miesięcy temu szukałam czegoś dobrego to wybór był niewielki.

Natomiast oglądałam ostatnio "Poranek kojota", który według mnie jest świetną komedią, ale mój znajomy z zagranicy zupełnie nie zrozumiał polskiego humoru. Tłumaczenie było całkiem niezłe, w kilku miejscach może trochę niejasne dla kogoś, kto nie zna polskich realiów.

mkapral
07-25-2011, 22:55
Witajcie,
ja osobiście uważam, że nie każdy tekst da się przetłumaczyć. Tzn. chodzi o to, że nie będzie to miało kontekstu dzieła, literackiego bądź filmowego, a co za tym idzie, tłumaczona wersja traci swój sens.

W literaturze bardzo ciężko jest uchwycić sens i kontekst, dlatego dzieła w oryginale są najlepsze do czytania. Jeśli w dodatku ma się takie umiejętności językowe, które pozwalają na zrozumienie "co autor miał na myśli" to zdecydowanie powinno się czytać w języku autora.

Jeśli chodzi o kultowe polskie komedie, nie sposób jest uchwycić dokładnie ich kontekstu. W komediach właśnie o to chodzi, by uwypuklić specyficzne niuanse kulturowe, historyczne i obyczajowe. Obcokrajowcy nie są w stanie zrozumieć, bez komentarza Polaków w trakcie filmu ;), wszystkich śmiesznych i zabawnych gagów, tekstów i żartów sytuacyjnych występujących w filmie. Tłumaczenie ich może ująć na jakości tych dowcipów, a co za tym idzie, zmienić sens całego filmu. Nie jestem przekonana do tłumaczeń właśnie takiego materiału. W każdym razie, jest to bardzo ciężki orzech do zgryzienia.

mkapral
07-25-2011, 23:06
"Seksmisja" jest już dostępna na DVD z napisami angielskimi, ale niestety nie miałam okazji sprawdzić na ile dobre/kiepskie jest to tłumaczenie. Ostatnio zobaczyłam w sklepie sporo komedii polskich właśnie z napisami angielskimi, a jeszcze jak kilka miesięcy temu szukałam czegoś dobrego to wybór był niewielki.

Natomiast oglądałam ostatnio "Poranek kojota", który według mnie jest świetną komedią, ale mój znajomy z zagranicy zupełnie nie zrozumiał polskiego humoru. Tłumaczenie było całkiem niezłe, w kilku miejscach może trochę niejasne dla kogoś, kto nie zna polskich realiów.

Dokładnie. W dzisiejszych czasach gospodarka staje się międzynarodowa, każdy towar ma na opakowaniu napisy w przynajmniej 3 językach. Tak jest również w przemyśle filmowym. Skoro my w Polsce mamy filmy ze Stanów Zjednoczonych z polskimi napisami lub lektorem, to dlaczego polskie filmy nie mają mieć np. angielskich napisów?

Nasze polskie dobre komedie są świetne, jednakże obcokrajowcom może być ciężko zrozumieć niektóre żarty, jak nie większość, niestety. Tak samo jest np. z niemieckimi filmami i oglądaniem ich przez Polaków. Ja siedziałam cicho, nie wiedząc dokładnie o co chodzi, a Niemcy pokładali się ze śmiechu. Mimo, iż dobrze znam język niemiecki, nie mam kontekstu kulturowego ani obyczajowego, a więc siłą rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć komizmu sytuacji występujących w filmie.

NataliaZ
07-25-2011, 23:47
Bardzo wątpię, żeby ktoś za granicą mógł zrozumieć “Samych Swoich” w taki sposób, w jaki my Polacy to rozumiemy, z całym tym zapleczem historyczno-politycznym.

Jak mówi przysłowie co kraj to obyczaj!Kultowe polskie filmy z napisami za granicą mogą być absolutnie niezrozumiane a przynajmniej nie śmieszne, no bo co jest np dla Anglika śmiesznego w "misiowym" talerzu przykręconym do stołu czy sztućcach na łańcuchu:D dlatego jeśli już to tylko dobry dubbing jest w stanie sprostać zadaniu no i ogólne obycie kulturowo-historyczne widza.

mkapral
07-26-2011, 10:56
Jak mówi przysłowie co kraj to obyczaj!Kultowe polskie filmy z napisami za granicą mogą być absolutnie niezrozumiane a przynajmniej nie śmieszne, no bo co jest np dla Anglika śmiesznego w "misiowym" talerzu przykręconym do stołu czy sztućcach na łańcuchu:D dlatego jeśli już to tylko dobry dubbing jest w stanie sprostać zadaniu no i ogólne obycie kulturowo-historyczne widza.

Nie jestem pewna, czy nawet dubbing jest w stanie sprostać zadaniu. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla obcokrajowców jest towarzystwo Polaków przy oglądaniu polskich filmów ;) Swoją drogą dubbingi niestety w większości przypadków nie są dobre. Np. niemiecki dubbing pozostawia wiele do życzenia, zdecydowanie lepiej jest oglądać filmy z napisami. Wtedy mają swój klimat, słychać każdy dźwięk muzyki, barwę głosu aktorów. To właśnie jest ważne w filmie, tuż po fabule.

A więc jak rozwiązać problem tłumaczenia kultowych polskich komedii? Moim zdaniem najlepszym pomysłem są dobre napisy (w żadnym wypadku dubbing! jak już zostało wspomniane w poprzednich postach, głos Jerzego Stuhra jest niezastąpiony) oraz komentarze Polaków siedzących obok ;)

Lynx85
07-26-2011, 17:36
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla obcokrajowców jest towarzystwo Polaków przy oglądaniu polskich filmów ;)

W zupełności zgadzam się z powyższym. Tak jak my możemy napotkać na różne być może niezrozumiane dla nas kolokacje kulturowe oglądając film zagraniczny, tak i obcokrajowcy mogą natknąć się na tego typu "niespodzianki", jak choćby we wspomnianej "Seksmisji" tekst Stuhra, kiedy to dowiedział się, że jest rok 2000 (któryś-tam) "A w '96 miałem dostać mieszkanie!" - koncepcja "czekania" na mieszkanie będzie kompletnie niezrozumiała, a wśród polskiej publiczności wywoła salwy śmiechu ;) Ironia losu ;)

Lynx85
07-26-2011, 17:37
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla obcokrajowców jest towarzystwo Polaków przy oglądaniu polskich filmów

W zupełności zgadzam się z powyższym. Tak jak my możemy napotkać na różne być może niezrozumiane dla nas kolokacje kulturowe oglądając film zagraniczny, tak i obcokrajowcy mogą natknąć się na tego typu "niespodzianki", jak choćby we wspomnianej "Seksmisji" tekst Stuhra, kiedy to dowiedział się, że jest rok 2000 (któryś-tam) "A w '96 miałem dostać mieszkanie!" - koncepcja "czekania" na mieszkanie będzie kompletnie niezrozumiała, a wśród polskiej publiczności wywoła salwy śmiechu ;) Ironia losu ;)

katarzynaszypka
07-26-2011, 19:11
Ja miałam okazję widzieć tą "Sexmisję" z angielskimi napisami. Osobiście nie przypadły mi one do gustu. Gdybym miała tylko ję do dyspozycji, ten film wogóle by nie nie śmieszył. Niedość, że tłumaczenie było zbyt dosłowne,, to jeszcze zepsuli klimat tłumacząc np. Albercik na mr. Albert.

katarzynaszypka
07-26-2011, 19:27
Myślę, że np. "Sexmisja" jest filmem natyle uniwersalnym, że dało by się zrobić jej bardzo dobre tłumaczenie. Ciekawa jestem baardzo tej niemieckiej wersji. :d Gorzej sprawa się ma z Takimi komedjami, jak wspomniani już tutaj "Sami swoi", czy z bardziej współczesnych serjal "Świat według Kiepskich", bo tu przewija się specyficzne, polskie " kto się lubi, ten się czubi", a tego żaden obcokrajowiec nie jest wstanie chyba zrozumieć.

McEwa
07-26-2011, 19:39
Bardzo wątpię, żeby ktoś za granicą mógł zrozumieć “Samych Swoich” w taki sposób, w jaki my Polacy to rozumiemy, z całym tym zapleczem historyczno-politycznym.

Również moim zdaniem tłumaczenie filmów to nie lada wyzwanie. I chyba największy problem stanowi kontekst historyczno-politycznym, o którym już wcześniej była mowa. Kłopot tkwi w tym, co zrobić, by przybliżyć obcokrajowcom atmosferę Polski tamtych lat, dzięki czemu możliwe byłoby właściwe zrozumienie filmu. I tutaj zgadzam się z poprzednikami, że najlepsze efekty dałoby oglądanie go razem z kimś z Polski, ponieważ tylko wtedy można by było na bieżąco komentować poszczególne sceny, które innym sprawiają trudność.

Zastanawiając się nad tym co byłoby lepsze: napisy czy dubbing, wydaje mi się, ze jedno i drugie może zostać wykorzystane, pod warunkiem że jest dobrze zrobione. Z doświadczenia wiem, ze w Niemczech większość filmów czy seriali puszczanych w telewizji jednak ma dubbing, więc jeśli film miałby być emitowany na antenie dla większego grona publiczności to bez dubbingu by się nie obeszło.

katarzynaszypka
07-26-2011, 19:59
Moim zdaniem dabing pozwala owiele bardziej wczuć się w klimat, niż napisy. Jednak musi być naprawde dobry. Zagraniczne bajki Np. : "Schreck", "Epoka lodowcowa", czy "Madagascar", zostały bardzo dobrze zdabingowane i świetnie brzmią w polskiej wersji.W dużej mierze jest to zasługa dobrego tłumaczenia., więc i z polskimi komedjami, przy dobrym tłumaczu i odpowiednim doborze głosów do dabingu, można by było wiele zdziałać. Oczywiście towarzystwo polaków podczas oglądania takiego filmu, również ułatwiło by człowiekowi z zagranicy jego odbiór.

anjar
07-26-2011, 20:36
Sądzę, że niektóre komedie są przeznaczone nie tyle dla określonej grupy kulturowej co dla pewnych osób o dość specyficznym poczuciu humoru. Mam tu na myśli film pod tytułem "Rejs" którego geniuszu nie wszyscy (w tym również i ja) są w stanie pojąć. Tak samo jest w przypadku "Latającego cyrku Monty Pythona". Ten typ humoru również nie wszystkim odpowiada.

McEwa
07-26-2011, 21:09
Zagraniczne bajki Np. : "Schreck", "Epoka lodowcowa", czy "Madagascar", zostały bardzo dobrze zdabingowane i świetnie brzmią w polskiej wersji.W dużej mierze jest to zasługa dobrego tłumaczenia., więc i z polskimi komedjami, przy dobrym tłumaczu i odpowiednim doborze głosów do dabingu, można by było wiele zdziałać.

Zgadzam się,niby ten sam film, który w każdym języku brzmi inaczej ale pomimo tego dalej wszystkich śmieszy, niezależnie od narodowości. Tutaj nie ma różnicy czy jest stosowany dubbing czy napisy - grunt to świetne tłumaczenie, które nadaje danej produkcji ten a nie inny klimat i do tego uwzględnia tradycje panujące w poszczególnych krajach.

pusteblume1234
07-27-2011, 08:26
Zgadzam się,niby ten sam film, który w każdym języku brzmi inaczej ale pomimo tego dalej wszystkich śmieszy, niezależnie od narodowości. Tutaj nie ma różnicy czy jest stosowany dubbing czy napisy - grunt to świetne tłumaczenie, które nadaje danej produkcji ten a nie inny klimat i do tego uwzględnia tradycje panujące w poszczególnych krajach.

Właśnie. Oglądałam „Epokę lodowcową“ po polsku i po niemiecku. W obu wersjach jest świetne tłumaczenie nawiązujące do humoru i realiów kulturowych panujących w danym kraju.

pusteblume1234
07-27-2011, 08:55
Swoją drogą dubbingi niestety w większości przypadków nie są dobre. Np. niemiecki dubbing pozostawia wiele do życzenia, zdecydowanie lepiej jest oglądać filmy z napisami. Wtedy mają swój klimat, słychać każdy dźwięk muzyki, barwę głosu aktorów. To właśnie jest ważne w filmie, tuż po fabule.


To prawda. Dubbing zubaża film o świat dźwięków, występujący w oryginale. Zwłaszcza głosy aktorów, których barwa przecież też należy do filmu, są w gruncie rzeczy niezastąpione. Treści filmu taki “drobiazg” nie zmieni, ale jeśli chodzi o całokształt odbioru…
Może też niezłym wyjściem, obok napisów, jest dobry lektor? Ja osobiście bardzo lubię tę formę tłumaczenia w filmach. W dodatku, jeśli o mnie chodzi, musi być to głos męski. Prawdopodobnie jest to kwestia przyzwyczajenia, ponieważ większość filmów zagranicznych w polskiej telewizji jest z lektorem.

pusteblume1234
07-27-2011, 09:02
I jeszcze ciekawostka związana z niemieckim dubbingiem. Nie wiem, czy wszyscy, ale ci najbardziej znani aktorzy zagraniczni mają w Niemczech swoich “osobistych” aktorów, zawsze tych samych, którzy im podkładają w dubbingu głos. Widziałam np. w jakimś programie dublera Leonarda di Caprio.

mkapral
07-27-2011, 15:57
Tłumaczenie tekstów z filmów lub jakichkolwiek innych za pomocą komputera zdecydowanie ułatwia i przyśpiesza pracę, jednak trzeba być uważnym. Mimo, iż programy potrafią znaleźć podobne fragmenty, wyszukać dane słowa oraz za pomocą algorytmów tłumaczyć tekst, jak każde są czasem zawodne. Nie można całkowicie polegać na nich, trzeba mieć wyostrzoną uwagę i nie iść na łatwiznę.

Jestem pełna podziwu dla tłumaczy za szczegółowość oraz przykładanie wagi do poprawności i jak najdokładniejszego tłumaczenia danego tekstu. Programy komputerowe mają tą zaletę posiadania dużego zbioru słownictwa, które odnosi się nie tylko do danej dziedziny, ale również wyszukują podany wyraz bądź frazę w różnych kontekstach. To jest bardzo ważne, ponieważ w każdym języku występują słowa, które mają odmienne znaczenie w różnych sytuacjach.

Co do tłumaczenia filmów, jest niezmiernie trudno oddać sens żartów lub komizmu sytuacyjnego bez dodatkowego tłumaczenia. Może obok danego tłumaczenia tekstu z filmu, powinno być również wyjaśnienie sytuacji? Np. jako dodatek do filmu w poszczególnych scenach? Jestem pewna, że ułatwiłoby to obcokrajowcom zrozumienie np. kultowych polskich komedii i bez pomocy Polaków siedzących obok.

mkapral
07-27-2011, 16:00
I jeszcze ciekawostka związana z niemieckim dubbingiem. Nie wiem, czy wszyscy, ale ci najbardziej znani aktorzy zagraniczni mają w Niemczech swoich “osobistych” aktorów, zawsze tych samych, którzy im podkładają w dubbingu głos. Widziałam np. w jakimś programie dublera Leonarda di Caprio.

Bardzo możliwe. Również zwróciłam na to uwagę, gdy oglądałam jakieś filmy z USA w Niemczech, w których głosy były dubbingowane. Pojawiali się ci sami aktorzy, a głosy nie zmieniały się w kolejnych filmach. To bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ jeśli ten głos jest dobrze dobrany daje to większy komfort w oglądaniu filmów.

anjar
07-27-2011, 20:05
Na pewno praca zarówno tłumacza jak i aktora dubbingowego jest trudna. Ja jednak wolę napisy od dubbingu. W końcu kiedy Arnold Schwarzenegger grający w filmie "Terminator" mówi po czesku to raczej można paść ze śmiechu niż się przestraszyć. Ale z drugiej strony czeski dubbing polskich komedii nadał by im zapewne w naszym kraju nowe życie.

McEwa
07-27-2011, 20:47
Dubbing zubaża film o świat dźwięków, występujący w oryginale. Zwłaszcza głosy aktorów, których barwa przecież też należy do filmu, są w gruncie rzeczy niezastąpione. Treści filmu taki “drobiazg” nie zmieni, ale jeśli chodzi o całokształt odbioru…
Może też niezłym wyjściem, obok napisów, jest dobry lektor? Ja osobiście bardzo lubię tę formę tłumaczenia w filmach. Prawdopodobnie jest to kwestia przyzwyczajenia, ponieważ większość filmów zagranicznych w polskiej telewizji jest z lektorem.

Myślę, ze właśnie na tym polega główny problem dubbingów. Ja np. jestem fanka serialu „Two and a half men”, który znam w wersji angielskiej, polskiej z lektorem i niemieckiej z dubbingiem. Na podstawie moich doświadczeń stwierdzam, że wszystko zależy od naszych przyzwyczajeń i upodobań. Oglądając serial w Niemczech na początku ten dubbing może wydawać się nietypowy, lecz po obejrzeniu paru odcinków zapomina się o tym i człowiek oswaja się z niemiecką wersją, przyzwyczaja do głosu bohaterów i cieszy się oglądaniem serialu. Zapewne to zasługa przede wszystkim wspomnianych dubbingowych dublerów gwiazd, którzy podkładają głos stale tym samym aktorom.
Co do lektora, to również lubię gdy w filmie to właśnie on podkłada glos i zgadzam się, że w dużej mierze wynika to z faktu, iż większość zagranicznych filmów w polskiej telewizji korzysta właśnie z pomocy lektora a nie dubbingu. W Niemczech za to dominuje dubbing. Wszystko widocznie jest kwestią przyzwyczajenia i zależy od kultury oglądania danego kraju.

kasiam
07-27-2011, 21:28
Witam wszystkich,
jak widzę dyskusja się już w pełni rozwinęła i można zauważyć, że prawie wszyscy jesteśmy jednogłośni. Osobiście zawsze wolałam napisy do filmów aniżeli wersje dubbingowane. Jestem zdania, że nie należy podrabiać niczyich głosów, ponieważ po to zostały one wybrane, żeby oddać cały charakter postaci. Tj tak jak z człowiekiem, niekiedy zastępstwo może być z pewnością świetnie osadzone a zadanie prawidłowo wykonane, ale to nigdy nie będzie to samo... ;)

klaudiii
07-27-2011, 21:56
Witam,

Zastanawiam się, co sądzicie o rezultacie tłumaczenia kultowych polskich komedii. Wiadomo, że w przypadku tłumaczenia filmów historycznych, dokumentalnych, czy też dramatów, łatwiej jest wprowadzić widza w świat przedstawiony. Jednak w przypadku komedii, odbiorca szybko może stracić wątek, szczególnie jeśli nie zna kultury pierwowzoru. Oczywiście nie chodzi mi tu o komedie romantyczne, których schemat jest raczej uniwersalny. Mam na myśli komedie typu "Seksmisja", czy też "Miś". Dla nas są to filmy kultowe, opowiadające o absurdzie tamtejszych czasów. Czy tego typu filmy zaciekawiłyby odbiorcę, który nie zna naszej kultury? Czy też uważacie, że niektóre filmy są przygotowane jedynie dla odbiorcy świadomego realiów kulturowych?

Myślę, że obcokrajowiec wybierając taki film powinien sam sięgnąć do różnych źródeł, aby pogłębić swoją wiedzę na temat realiów panujących w ówczesnych czasach w Polsce. Tłumaczenie zapewne jest możliwe, jednak uważam, że nie byłoby najlepszym rozwiązaniem, a w ostateczności uczyniłoby film po prostu bez sensownym. Obecnie mamy tak szeroki dostęp do informacji, że bez problemu można wyszukać recenzję danego filmu w każdym języku. A czy znacie może podobne filmy po niemiecku? Takie które dla nas byłyby zagadkowe i niejasne? Wydaje mi się, że obejrzenie takiego filmu mogłoby być ciekawym doświadczeniem. Chętnie poznam wasze opinie na ten temat.

klaudiii
07-27-2011, 22:05
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla obcokrajowców jest towarzystwo Polaków przy oglądaniu polskich filmów ;)

Tak, to chyba najlepsze rozwiązanie, a dodatkowym plusem będzie wspólna rozmowa po filmie. Wymiana kulturowa poprzez rozmowę - super sprawa.

katarzynaszypka
07-28-2011, 11:41
Tłumaczenie tekstów z filmów lub jakichkolwiek innych za pomocą komputera zdecydowanie ułatwia i przyśpiesza pracę, jednak trzeba być uważnym. Mimo, iż programy potrafią znaleźć podobne fragmenty, wyszukać dane słowa oraz za pomocą algorytmów tłumaczyć tekst, jak każde są czasem zawodne. Nie można całkowicie polegać na nich, trzeba mieć wyostrzoną uwagę i nie iść na łatwiznę.

Jestem pełna podziwu dla tłumaczy za szczegółowość oraz przykładanie wagi do poprawności i jak najdokładniejszego tłumaczenia danego tekstu. Programy komputerowe mają tą zaletę posiadania dużego zbioru słownictwa, które odnosi się nie tylko do danej dziedziny, ale również wyszukują podany wyraz bądź frazę w różnych kontekstach. To jest bardzo ważne, ponieważ w każdym języku występują słowa, które mają odmienne znaczenie w różnych sytuacjach.

Co do tłumaczenia filmów, jest niezmiernie trudno oddać sens żartów lub komizmu sytuacyjnego bez dodatkowego tłumaczenia. Może obok danego tłumaczenia tekstu z filmu, powinno być również wyjaśnienie sytuacji? Np. jako dodatek do filmu w poszczególnych scenach? Jestem pewna, że ułatwiłoby to obcokrajowcom zrozumienie np. kultowych polskich komedii i bez pomocy Polaków siedzących obok.

Na pewno jest to rozwiązanie ułatwiające zrozumienie. Jednak żadne przypisy, ani poboczne wyjaśnienia nie wywołają oczekiwanej reakcji na komedię, czyli uśmiechu. Może trochę odbiegnę od tematu, ale Np. w piosence "Sdm" "Czarny blues o czwartej nad ranem", jest mowa o topolach z Krupniczej. Jasne, że da się to przetłumaczyć i powiedzieć Niemcowi, że w Krakowie jest taka ulica, tylko pytanie, czy informacja taka sprawi, że słuchając piosenki, będzie on czuł ten sam sentyment, co rodowity Krakus. Pewnych żeczy się chyba nie da przeskoczyć.

anjar
07-28-2011, 11:46
Przetłumaczenie kultowej polskiej komedii na jakikolwiek język obcy jest nie lada wyzwaniem. Chyba sama bym się długo zastanawiała czy podjąć się czegoś takiego i przede wszystkim jak to zrobić. Tłumacz takiego filmu musiałby się sporo nagłowić jak przekazać innym sens danych wypowiedzi i oddać klimat danej epoki.

katarzynaszypka
07-28-2011, 11:55
Apropos tłumaczenia kultowych polskich komedji, zastanawiam się, jak wybrnąć z problemu specyficznej gwary, która nas śmieszy. Choćby w wspomnianych już "Samych swoich". Teoretycznie w sytuacji takiej tłumacz ma dwa wyjścia. Albo nażócić bochaterom filmu któryś z dialektów języka docelowego, albo wymyślić żargon, który zdaniem tłumacza mógł by śmieszyć potencjalnego odbiorcę. Moim zdaniem żadne z tych rozwiązań nie jest wystarczająco dobre, choć bardziej zkłaniam się ku tdrugiemu warjantowi, gdyż trudno jest dobrać gwarę powrzechnie uznawaną za śmieszną, zwłaszcza w Niemczech. Co o tym myślicie?

klaudiii
07-28-2011, 15:21
Apropos tłumaczenia kultowych polskich komedji, zastanawiam się, jak wybrnąć z problemu specyficznej gwary, która nas śmieszy. Choćby w wspomnianych już "Samych swoich". Teoretycznie w sytuacji takiej tłumacz ma dwa wyjścia. Albo nażócić bochaterom filmu któryś z dialektów języka docelowego, albo wymyślić żargon, który zdaniem tłumacza mógł by śmieszyć potencjalnego odbiorcę. Moim zdaniem żadne z tych rozwiązań nie jest wystarczająco dobre, choć bardziej zkłaniam się ku tdrugiemu warjantowi, gdyż trudno jest dobrać gwarę powrzechnie uznawaną za śmieszną, zwłaszcza w Niemczech. Co o tym myślicie?

Myślę, że żargonu nie da się narzucić. Nie miałoby to sensu i byłoby niezrozumiałe dla odbiorcy. Możnaby było ewentualnie wybrać najistotniejsze fragmenty, podobnie jak w "ALLO ALLO". A czy znacie jakiś dobry niemiecki film, który jest mocno osadzony w konkretnych realiach i zostal przetłumaczony?

kasiam
07-28-2011, 18:03
Zastanawiałam się nad postawionym ostatnim pytaniem, ale też i problemem żargonu. Niestety nic dokładnego nie przychodzi mi do głowy, ale pamiętam, jak będąc w Niemczech oglądałam z przyjaciółmi serię filmów wydawanych z okazji rocznicy upadku muru i zjednoczenia. Wszystkie pokolenia bardzo to przeżywały i mają to niezwykle zakorzenione w pamięci. Każdy naród przeżywał swoje upadki ale też i oczywiście wzloty, które mniej lub bardziej na niego oddziałują.

renatam7
07-28-2011, 19:02
Witam,

Zastanawiam się, co sądzicie o rezultacie tłumaczenia kultowych polskich komedii. Wiadomo, że w przypadku tłumaczenia filmów historycznych, dokumentalnych, czy też dramatów, łatwiej jest wprowadzić widza w świat przedstawiony. Jednak w przypadku komedii, odbiorca szybko może stracić wątek, szczególnie jeśli nie zna kultury pierwowzoru. Oczywiście nie chodzi mi tu o komedie romantyczne, których schemat jest raczej uniwersalny. Mam na myśli komedie typu "Seksmisja", czy też "Miś". Dla nas są to filmy kultowe, opowiadające o absurdzie tamtejszych czasów. Czy tego typu filmy zaciekawiłyby odbiorcę, który nie zna naszej kultury? Czy też uważacie, że niektóre filmy są przygotowane jedynie dla odbiorcy świadomego realiów kulturowych?

Witam wszystkich!
Osobiście uważam, że wykonanie tłumaczenie polskich komedii, które w dużej mierze nawiązują do realiów życia panujących w naszym kraju, jest bardzo dużym wyzwaniem, nie do końca wykonalnym, ponieważ niestety nie wszystko da się wyrazić za pomocą słów. Poza tym, moim zdaniem polskie komedie nie są raczej kierowane do masowego widza i mają szansę zaciekawić obcokrajowców, tylko wtedy, gdy są oni bardzo zainteresowani polska kulturą i chcą pogłębiać jej znajomość.

renatam7
07-28-2011, 19:07
A więc jak rozwiązać problem tłumaczenia kultowych polskich komedii? Moim zdaniem najlepszym pomysłem są dobre napisy (w żadnym wypadku dubbing! jak już zostało wspomniane w poprzednich postach, głos Jerzego Stuhra jest niezastąpiony) oraz komentarze Polaków siedzących obok ;)

Towarzystwo Polaków w trakcie oglądania polskich komedii, to chyba jedyny sposób, aby w pełni zrozumieć przedstawiony w nich humor :)

renatam7
07-28-2011, 19:13
To prawda. Dubbing zubaża film o świat dźwięków, występujący w oryginale. Zwłaszcza głosy aktorów, których barwa przecież też należy do filmu, są w gruncie rzeczy niezastąpione. Treści filmu taki “drobiazg” nie zmieni, ale jeśli chodzi o całokształt odbioru…
Może też niezłym wyjściem, obok napisów, jest dobry lektor? Ja osobiście bardzo lubię tę formę tłumaczenia w filmach. W dodatku, jeśli o mnie chodzi, musi być to głos męski. Prawdopodobnie jest to kwestia przyzwyczajenia, ponieważ większość filmów zagranicznych w polskiej telewizji jest z lektorem.

Zdecydowanie zgadzam się! Osobiście preferuje oglądanie filmów z polskimi napisami, dzięki czemu mogę w pełni cieszyć się grą aktorską, do której należy również zmiana tonu i barwy głosu. Poza tym oglądanie filmów z napisami pozwala w pewnym stopniu na rozwój umiejętności w zakresie nauki języków obcych.

McEwa
07-28-2011, 21:33
Poza tym oglądanie filmów z napisami pozwala w pewnym stopniu na rozwój umiejętności w zakresie nauki języków obcych.

Zgadzam się. Moim zdaniem również jest to bardzo dobry sposób na rozwijanie kompetencji językowych. Oglądanie zagranicznych filmów z polskimi napisami pozwala m. in. osłuchać się z językiem, poszerzyć słownictwo, rozwinąć umiejętności rozumienia ze słuchu itd. Moim zdaniem to dobry sposób na naukę języka w momencie gdy uczymy się go w rodzimym kraju i nie mamy okazji wyjechać za granice.
Co do gwary to niemieckie filmy przeznaczone dla ogólnokrajowej widowni nie są kręcone w całości w dialektach. Sporadycznie mogą zawierać ich elementy, zwłaszcza jeśli dany dialekt jest bardzo charakterystyczny i chce się mocno podkreślić przynależność danej postaci do konkretnego landu jak to jest np. w przypadku bayerisch. Wydaje mi się też, że porównywanie polskich i niemieckich dialektów jest bardzo trudne przede wszystkim ze względu na fakt, że tam co land to dialekt, a u nas wyróżnia się zaledwie kilka odmian.

kasiam
07-28-2011, 22:01
Z własnego doswiadczenia wiem, jak dobrze jest rozwiniety dialekt slaski. Ludzie na tym terenie posluguja sie nim i uważam to za piękne. Choć wśrod młodzieży nie jest to już za takie popularne. Nie należy wstydzić się swojej wyjątkowości, zwłaszcza w dobie całkowitego uniwersalizmu i interkulturowości. Nie wszystko musi się wszystkim podobać. To czy innym krajom będą podobać się nasze komedie czy nie - nie jest dla mnie aż takie ważne, o ile mają one dla mnie znaczenie symboliczne czy tez sentymentalne. Ogladając zagraniczne komedie z chęcią podjęłabym się zadania zrozumienia, dlaczego taki a nie inny motyw jest wartościowy. Wtedy można najlepiej poznać i (postarać się) zrozumieć kulturę kraju.

anjar
07-29-2011, 11:56
Co do tłumaczenia komedii z polskiego na inny język, to jednak trzeba ułożyć tak tekst by był zrozumiały dla odbiorcy i oczywiście zbytnio nie odbiegał od oryginału ( co jest oczywiste). Używanie gwary jest nie do końca wskazane, a na tworzeniu nowego żargonu można się "potknąć". Dobrze by było przekazać treść tego filmu możliwie najprostszym językiem, bez większych udziwnień, ale nie zawsze jest to wykonalne.

mkapral
07-29-2011, 13:00
Co do tłumaczenia komedii z polskiego na inny język, to jednak trzeba ułożyć tak tekst by był zrozumiały dla odbiorcy i oczywiście zbytnio nie odbiegał od oryginału ( co jest oczywiste). Używanie gwary jest nie do końca wskazane, a na tworzeniu nowego żargonu można się "potknąć". Dobrze by było przekazać treść tego filmu możliwie najprostszym językiem, bez większych udziwnień, ale nie zawsze jest to wykonalne.

Też tak myślę. Nie jestem pewna, czy gwarę da się przetłumaczyć na inne języki. Oczywiście, w każdym języku występują różne dialekty, gwary, zniekształcenia i nowomowy. To nie jest standardowy język, którego uczy się w szkołach. Tłumaczenie go jest o wiele łatwiejsze, niż jego odchyleń.

Moim zdaniem należy tłumaczyć to jak najprościej, a w dodatkach do filmu dodać wyjaśnienie w poszczególnych scenach. To najlepsze rozwiązanie. Choć pewnie nie zawsze da się to zrobić.

anjar
07-29-2011, 13:15
Zastanawiam się tez nad filmami w których pojawiają się napisy zamiast dubbingu. W sumie wiele osób woli napisy ze względu na możliwość uczenia się danego języka i jest to dla mnie zrozumiałe. Jednak obcokrajowiec, który uczy się polskiego po obejrzeniu komedii "Sami swoi"z napisami może mieć niezły mętlik w głowie i czuć się trochę zdezorientowany (chodzi mi właśnie o rodzaj języka potocznego jaki jest użyty w tym filmie).

renatam7
07-29-2011, 18:52
Ogladając zagraniczne komedie z chęcią podjęłabym się zadania zrozumienia, dlaczego taki a nie inny motyw jest wartościowy. Wtedy można najlepiej poznać i (postarać się) zrozumieć kulturę kraju.

Również uważam, że oglądanie zagranicznych komedii, to jeden z najlepszych sposobów na zrozumienie nie tylko kultury danego kraju, ale również mentalności jego mieszkańców, która w komediach jest zazwyczaj podkreślana.

kasiam
07-29-2011, 19:25
Prawda? Wtedy podkreśla się przywary i zwyczaje danego narodu. Chciałabym podkreślić właśnie, że chodzi tu o zwyczaje, wady, zalety narodu, czyli ludzi. Polacy są mieszanką różnych cech, niekiedy przeważają te złe, kiedy chcemy coś uzyskać - niesamowici z nas kombinatorzy, ale w obliczu zagrożenia i niebezpieczeństwa zawsze stoimy za sobą murem. Takie rzeczy warto pokazywać światu. Ciekawa jestem, co inni sądzą na ten temat: czego mogliby się nauczyć obcokrajowcy z polskich komedii?

dagmara2011
07-29-2011, 21:28
Hej:) z tego co tu widzę to mam zdanie podobne jak większość. Sądzę że nawet po zrobieniu napisów czy dubbingu do kultowych polskich komedii jak "Sami swoi" czy "Seksmisja" dla obcokrajowców byłoby trudną sprawą aby je dobrze zrozumieć. Jak już było wspomniane chodzi głównie o kwestie kulturowe i trudny do odwzorowania język użyty w tych filmach.

Giovanna
07-30-2011, 10:18
:) Nie wiem czy "Seksmisja" została przetłumaczona, na pewno byłoby to coś ciekawego...
Niestety tylko dubbing wchodziłby tu w grę... Jerzy Stuhr jest nie zastąpiony:)

Nie spotkałam się ani z wersją angielską, ani włoską "Seksmisji".
Sądzę jednak, że napisy byłyby lepszym rozwiązaniem od dubbingu. Tylko musiałby je przygotować naprawdę dobry tłumacz.

Giovanna
07-30-2011, 10:23
Mieszkając w Niemczech jakiś czas temu oglądałam w niemieckiej telewizji publicznej „Seksmisję“ z niemieckim dubbingiem. Nawet nagrałam to sobie wtedy na kasetę video i pożyczyłam niemieckiej znajomej.
Jeśli chodzi o dubbing, to nawet dobrze to było zrobione, bardzo zabawnie, ale oczywiście masz rację - Stuhra nie zagra nikt...

Jestem ciekawa jak Twoja znajoma odebrała ten film. Czy wyłapała i zrozumiała aluzje?

Giovanna
07-30-2011, 10:35
Natomiast oglądałam ostatnio "Poranek kojota", który według mnie jest świetną komedią, ale mój znajomy z zagranicy zupełnie nie zrozumiał polskiego humoru. Tłumaczenie było całkiem niezłe, w kilku miejscach może trochę niejasne dla kogoś, kto nie zna polskich realiów.

Na zajęciach z przekładu audiowizualnego oglądaliśmy film "Dzień Świstaka" w różnych wersjach językowych: angielskiej, z niemieckim dubbingiem, z polskim lektorem, z włoskim dubbingiem. Skupiliśmy się na scenie, w której główny bohater prezentuje prognozę pogody. Odbiór tej samej sceny w zależności od języka był inny. Nie sądziłam, że wybór techniki tłumaczenia audiowizualnego może tak istotnie wpłynąć na odbiór filmu.

Giovanna
07-30-2011, 10:41
Nie jestem pewna, czy nawet dubbing jest w stanie sprostać zadaniu. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla obcokrajowców jest towarzystwo Polaków przy oglądaniu polskich filmów ;) Swoją drogą dubbingi niestety w większości przypadków nie są dobre. Np. niemiecki dubbing pozostawia wiele do życzenia, zdecydowanie lepiej jest oglądać filmy z napisami. Wtedy mają swój klimat, słychać każdy dźwięk muzyki, barwę głosu aktorów. To właśnie jest ważne w filmie, tuż po fabule.

A więc jak rozwiązać problem tłumaczenia kultowych polskich komedii? Moim zdaniem najlepszym pomysłem są dobre napisy (w żadnym wypadku dubbing! jak już zostało wspomniane w poprzednich postach, głos Jerzego Stuhra jest niezastąpiony) oraz komentarze Polaków siedzących obok ;)

Zgadzam się z przedmówcą ;P Tylko napisy wchodzą w grę, oczywiście wykonane przez naprawdę dobrego tłumacza. To jest połowa sukcesu filmu.

Giovanna
07-30-2011, 10:49
Moim zdaniem dabing pozwala owiele bardziej wczuć się w klimat, niż napisy. Jednak musi być naprawde dobry. Zagraniczne bajki Np. : "Schreck", "Epoka lodowcowa", czy "Madagascar", zostały bardzo dobrze zdabingowane i świetnie brzmią w polskiej wersji.W dużej mierze jest to zasługa dobrego tłumaczenia., więc i z polskimi komedjami, przy dobrym tłumaczu i odpowiednim doborze głosów do dabingu, można by było wiele zdziałać. Oczywiście towarzystwo polaków podczas oglądania takiego filmu, również ułatwiło by człowiekowi z zagranicy jego odbiór.

Filmy dla dzieci silą rzeczy muszą być dubbingowane. Natomiast komedie, które są raczej częściej oglądane przez dorosłych, powinny mieć według mnie napisy. Oryginalna ścieżka dźwiękowa ma bardzo duży wpływ na odbiór filmu.

Giovanna
07-30-2011, 10:56
I jeszcze ciekawostka związana z niemieckim dubbingiem. Nie wiem, czy wszyscy, ale ci najbardziej znani aktorzy zagraniczni mają w Niemczech swoich “osobistych” aktorów, zawsze tych samych, którzy im podkładają w dubbingu głos. Widziałam np. w jakimś programie dublera Leonarda di Caprio.

Tak samo jest we Włoszech. Każdy znany aktor jest dubbingowany przez tę samą osobę. Jest to dobre rozwiązanie. Tom Cruise brzmi zawsze tak samo :)

kasiam
07-30-2011, 11:32
Zgadzam się z tym oczywiście, że komedie dla dzieci powinny być dubbingowane. Z drugiej strony znam osoby, które pozwalają dzieciom oglądać bajki w obcym języku. Wtedy dzieci mogą osłuchać się z właściwą wymową a ze zrozumieniem na pewno sobie poradzą. To po części zależy też od wieku, ale z pewnością też tak będę kiedyś robiła.

klaudiii
07-30-2011, 11:52
Zgadzam się z tym oczywiście, że komedie dla dzieci powinny być dubbingowane. Z drugiej strony znam osoby, które pozwalają dzieciom oglądać bajki w obcym języku. Wtedy dzieci mogą osłuchać się z właściwą wymową a ze zrozumieniem na pewno sobie poradzą. To po części zależy też od wieku, ale z pewnością też tak będę kiedyś robiła.

Tak, to jest świetny pomysł. Sama pamiętam jak jeszcze kiedyś carton network emitował bajki tylko w języku angielskim, to była świetna lekcja języka. Mój dobry znajomy nauczył się języka angielskiego oglądając filmy bez dubbingu i bez napisów, oczywiście później musiał sięgnąć do gramatyki itd, ale słówka i ich wymowę opanował wręcz perfekcyjnie.

kasiam
07-30-2011, 14:22
Tak to na pewno miało miejsce. Pamiętam, jak przed wieloma laty poruszona została debata w sprawie emitowania w telewizji publicznej filmów z napisami bez lektora. Chciano nakłonić Polaków do "myślenia", "czytania". Oczywiście nic z tego nie wyszło. Wielka szkoda! Jak to ciężko jest zmusić się do myślenia... ;)

dagmara2011
07-30-2011, 14:36
Używanie gwary jest nie do końca wskazane, a na tworzeniu nowego żargonu można się "potknąć". Dobrze by było przekazać treść tego filmu możliwie najprostszym językiem, bez większych udziwnień, ale nie zawsze jest to wykonalne.

Rzeczywiście najlepiej byłoby użyć możliwie najprostszego języka do przekazania treści filmu. Sądzę jednak, że w przypadku komedii nie przyniosłoby to najlepszego efektu, ponieważ prosty język nie oddałby najważniejszych dla tego rodzaju kina śmiesznych elementów.

dagmara2011
07-30-2011, 14:43
Filmy dla dzieci silą rzeczy muszą być dubbingowane. Natomiast komedie, które są raczej częściej oglądane przez dorosłych, powinny mieć według mnie napisy. Oryginalna ścieżka dźwiękowa ma bardzo duży wpływ na odbiór filmu.

Popieram w 100%! Według mnie dubbing w filmach nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jak już ktoś wspomniał w tym wątku, ton głosu aktorów może być pomocny poznaniu nastroju danej sceny. Mnie osobiście dubbing drażni, wolę napisy:) dzięki temu mam przyjemne z pożytecznym film + nowe słówka. Bajki dla dzieci to inna sprawa, lepiej żeby miały dubbing, bo bez niego dzieciaki tylko by się męczyły, szczególnie gdy nie potrafią jeszcze czytać.

kasiam
07-30-2011, 22:27
To zależy od wieku dziecka. Do 3-ech lat nawet nie zauważą różnicy. Dla nich liczy się akcja, reakcje bohaterów i osób z nimi oglądających. Dzięki muzyce wiedzą, że dzieje się coś dobrego lub złego. To my dorośli skupiamy się na dialogach, detalach. Cała zabawa tkwi w szczegółach :)

joko
07-31-2011, 10:07
Witam,

Zastanawiam się, co sądzicie o rezultacie tłumaczenia kultowych polskich komedii. Wiadomo, że w przypadku tłumaczenia filmów historycznych, dokumentalnych, czy też dramatów, łatwiej jest wprowadzić widza w świat przedstawiony. Jednak w przypadku komedii, odbiorca szybko może stracić wątek, szczególnie jeśli nie zna kultury pierwowzoru. Oczywiście nie chodzi mi tu o komedie romantyczne, których schemat jest raczej uniwersalny. Mam na myśli komedie typu "Seksmisja", czy też "Miś". Dla nas są to filmy kultowe, opowiadające o absurdzie tamtejszych czasów. Czy tego typu filmy zaciekawiłyby odbiorcę, który nie zna naszej kultury? Czy też uważacie, że niektóre filmy są przygotowane jedynie dla odbiorcy świadomego realiów kulturowych?

Moja koleżanka puściła swemu mężowi Anglikowi "Misia" i nie za bardzo go śmieszył. "Killer" już bardziej.
Wydaje mi się, że "Seksmisja" może mieć potencjał, ponieważ fabuła jest abstrakcyjna i to może bawić samo w sobie, jeśli ktoś nie rozumie odniesień do kultury.

joko
07-31-2011, 10:14
Dokładnie. W dzisiejszych czasach gospodarka staje się międzynarodowa, każdy towar ma na opakowaniu napisy w przynajmniej 3 językach. Tak jest również w przemyśle filmowym. Skoro my w Polsce mamy filmy ze Stanów Zjednoczonych z polskimi napisami lub lektorem, to dlaczego polskie filmy nie mają mieć np. angielskich napisów?

Nasze polskie dobre komedie są świetne, jednakże obcokrajowcom może być ciężko zrozumieć niektóre żarty, jak nie większość, niestety. Tak samo jest np. z niemieckimi filmami i oglądaniem ich przez Polaków. Ja siedziałam cicho, nie wiedząc dokładnie o co chodzi, a Niemcy pokładali się ze śmiechu. Mimo, iż dobrze znam język niemiecki, nie mam kontekstu kulturowego ani obyczajowego, a więc siłą rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć komizmu sytuacji występujących w filmie.


W pracy mieliśmy kolegę Polaka wychowanego w Australii i zdarzało się, że pozostawał jedyną osobą nieśmiejącą się w pokoju, gdy ktoś zażartował, nawiązując do tekstów z polskich filmów. Widać było wyraźnie, ile znaczy zanurzenie w danej kulturze.

joko
07-31-2011, 11:32
To prawda. Dubbing zubaża film o świat dźwięków, występujący w oryginale. Zwłaszcza głosy aktorów, których barwa przecież też należy do filmu, są w gruncie rzeczy niezastąpione. Treści filmu taki “drobiazg” nie zmieni, ale jeśli chodzi o całokształt odbioru…


Myślę, że mistrzostwo w dubbingu polega na tym, żeby odpowiednio dobrać osoby podkładające głos, żeby właśnie jak najmniej utracić z tego, co stanowi o wartości oryginału. W końcu nie chodzi o samo odczytanie roli, a o jej odegranie.

kasiam
07-31-2011, 14:07
Warto też zauważyć, że nie wszystkie komedie mogą zostać właściwie zrozumiane, ponieważ istnieje coś takiego jak np "polski humor" lub "angielskie poczucie humoru". Powołując się na słowa mojego poprzednika "Kiler" osiągnął większy sukces aniżeli "Miś". Wszystko zależy też od człowieka i znajomości historii. Dobre komedie odwołują się również do kluczowych momentów ze świata polityki, kultury.

annak285
07-31-2011, 14:19
Ja rowniez uwazam, ze trudno zrozumiec polska komedie komus kto nie jest Polakiem, poniewaz nie zna kontekstu politycznego i kulturowego. Dlatego tlumaczenie moze skonczyc sie niepowodzeniem, tzn. nie wywola takiej samej reakcji (smiechu) u obcokrajowcow jak u Polakow.

annak285
07-31-2011, 14:27
Myślę, że mistrzostwo w dubbingu polega na tym, żeby odpowiednio dobrać osoby podkładające głos, żeby właśnie jak najmniej utracić z tego, co stanowi o wartości oryginału. W końcu nie chodzi o samo odczytanie roli, a o jej odegranie.

Zgadzam sie. W przypadku Shreka gra aktorow dubbingujacych (zwlaszcza Stuhra) jest tak dobra, ze wersja z dubbingiem jest nawet lepsza od oryginalu. Natomiast Harry Potter jest dla mnie odwrotnym przypadkiem, podczas gdy wersja ang. jest ok, wersji polskiej nie moge zniesc.

madziara.tg
07-31-2011, 14:33
Warto też zauważyć, że nie wszystkie komedie mogą zostać właściwie zrozumiane, ponieważ istnieje coś takiego jak np "polski humor" lub "angielskie poczucie humoru". Powołując się na słowa mojego poprzednika "Kiler" osiągnął większy sukces aniżeli "Miś". Wszystko zależy też od człowieka i znajomości historii. Dobre komedie odwołują się również do kluczowych momentów ze świata polityki, kultury.

Zgadzam się z Twoją opinią. Przygotowywałam kiedyś prezentację na temat brytyjskiego humoru. O ile istnieje coś takiego, jak humor uniwersalny (głównie sytuacyjny), o tyle humor w danym kraju lub też grupie społecznej może być niezrozumiały dla reszty, jeśli nie znamy kontekstu kulturowego.
Może trochę off-topic, ale przypomniał mi się dowcip, który w badaniach nad uniwersalnym humorem osiągnął największą ilość punktów:


Dwóch myśliwych na polowaniu. Nagle jeden pada nieprzytomny. Drugi w panice dzwoni na pogotowie:
- Kolega leży i chyba nie żyje!
- Tylko spokojnie. Najpierw musimy się upewnić czy na pewno nie żyje.
Po dłuższej ciszy w słuchawce słychać strzał.
- W porządku. Co dalej?

McEwa
07-31-2011, 15:38
W przypadku Shreka gra aktorow dubbingujacych (zwlaszcza Stuhra) jest tak dobra, ze wersja z dubbingiem jest nawet lepsza od oryginalu. Natomiast Harry Potter jest dla mnie odwrotnym przypadkiem, podczas gdy wersja ang. jest ok, wersji polskiej nie moge zniesc.

No właśnie! Shrek jest naprawdę extra, za to Harry po prostu fatalny! Nie dość ze glosy źle dobrane to jeszcze tłumaczenie w niektórych momentach pozostawia bardzo wiele do życzenia, na czym film tylko traci. Już niemieckie wersje wypadają lepiej. Zastanawia mnie też dlaczego od razu po wejściu do kin pierwszej części producenci tego nie zmienili tylko ciągnęli aż do siódemki.

mkapral
07-31-2011, 16:09
Zgadzam się z przedmówcą ;P Tylko napisy wchodzą w grę, oczywiście wykonane przez naprawdę dobrego tłumacza. To jest połowa sukcesu filmu.

Nawet nie połowa. Moim zdaniem, zdecydowanie więcej :) Pomijając jakość fabuły, muzyki i dialogów, napisy dla obcokrajowców są bardzo ważne. Bez dobrego tłumaczenia sens filmu się gubi w próbach zrozumienia poszczególnych sytuacji bądź żartów.

mkapral
07-31-2011, 16:13
No właśnie! Shrek jest naprawdę extra, za to Harry po prostu fatalny! Nie dość ze glosy źle dobrane to jeszcze tłumaczenie w niektórych momentach pozostawia bardzo wiele do życzenia, na czym film tylko traci. Już niemieckie wersje wypadają lepiej. Zastanawia mnie też dlaczego od razu po wejściu do kin pierwszej części producenci tego nie zmienili tylko ciągnęli aż do siódemki.

To zdecydowanie prawda. Dubbing w Harrym Potterze jest beznadziejny, szczególnie głównego bohatera...

Co do Shreka tu również się zgadzam, polski dubbing jest doskonale dobrany do każdej postaci, uwzględniając jej charakter, zachowanie i wypowiedzi. To jest świetna robota, widać i słychać, że włożyli w to bardzo dużo pracy i zaangażowania. Doskonałe! :)

Polskie komedie powinny być tak dubbingowane (o ile w ogóle, ponieważ ja zdecydowanie jestem za napisami, zrobionymi przed dobrego tłumacza), aby głosy były tak dobrane, jak w Shreku. Nie liczy się jedynie film, który dubbingujemy. Ważne są głosy. W tym przypadku, są najważniejsze- nawet najlepszy film traci na wartości i jakości, gdy dubbing jest źle zrobiony...

joko
07-31-2011, 17:43
I jeszcze ciekawostka związana z niemieckim dubbingiem. Nie wiem, czy wszyscy, ale ci najbardziej znani aktorzy zagraniczni mają w Niemczech swoich “osobistych” aktorów, zawsze tych samych, którzy im podkładają w dubbingu głos. Widziałam np. w jakimś programie dublera Leonarda di Caprio.

Ponoć jest teoria, że do dubbingu powinni być wybierani aktorzy podobni fizycznie, bo to pociąga za sobą tez innego rodzaju podobieństwa. Ale nie wiem, czy się z nią zgadzam.

Giovanna
07-31-2011, 18:40
Tak to na pewno miało miejsce. Pamiętam, jak przed wieloma laty poruszona została debata w sprawie emitowania w telewizji publicznej filmów z napisami bez lektora. Chciano nakłonić Polaków do "myślenia", "czytania". Oczywiście nic z tego nie wyszło. Wielka szkoda! Jak to ciężko jest zmusić się do myślenia... ;)

Lektor zakorzenił się w naszej telewizji na dobre :) Sadzę, że napisy nie zostały wprowadzone do naszej telewizji głównie z powodu dzieci i osób starszych. Czytanie napisów może być męczące. Sama czasem wolę obejrzeć film z lektorem :)

joko
07-31-2011, 19:57
Lektor zakorzenił się w naszej telewizji na dobre :) Sadzę, że napisy nie zostały wprowadzone do naszej telewizji głównie z powodu dzieci i osób starszych. Czytanie napisów może być męczące. Sama czasem wolę obejrzeć film z lektorem :)

Każda opcja ma swoich zwolenników ;)

Wydaje mi się, choć głowy nie dam, że w zamierzchłych czasach zdarzały się w naszej telewizji filmy z napisami, jak również były dubbingowane seriale, ale z czasem zaniechano tych praktyk

ja wolę lektora, ponieważ:
- tak wygodniej
- gdy czytam napisy, to tracę część ekranu z pola widzenia, więc tracę detale z gry aktorskiej
- trudno nadążyć, lub nie wszystko jest tłumaczone, gdy są szybkie wypowiedzi lub dialogi

lektor tak wrósł w naszą rzeczywistość, że go "nie słyszymy", choć nieprzyzwyczajonych obcokrajowców bawi ;)

kasiam
07-31-2011, 21:25
Lektor oczywiście jest "przyjazny" człowiekowi, który chce się po prostu zrelaksować przed telewizorem. Moi rodzice są zawsze niechętni do oglądania ze mną filmów z napisami. Uważają, że gdyby to był film w języku rosyjskim może i nie byłby to wielki dla nich problem. Jednakże język angielski a (niestety!) tym bardziej niemiecki nie wchodzi w rachubę... :( Może nasze i przyszłe pokolenia coś zmienią! :)

Aneta S
07-31-2011, 21:39
Witam,
myślę, że np. Niemcy nie mieliby większych problemów ze zrozumieniem "Killera", gdyż ten film nakręcono w sposób bardziej "kosmopolityczny".

Aneta S
07-31-2011, 21:48
Uważam, że do polskich komedii, które spotkałyby się ze zrozumieniem niemieckiego widza, zaliczyć można "Świętą Wojnę" z Bercikiem i Warszawiokiem w roli głównej. Akcja filmu toczy się na Śląsku, a język bohaterów obfituje w liczne zapożyczenia.

gosiat1985
07-31-2011, 22:56
Zgadzam się z tym, że wiele zależy od znajomości kultury, jeśli dana komedia opiera swoje zabawne sceny na absurdach pewnych okresów w historii polski bądź wyśmiewa polską mentalność. Natomiast, w przypadku kiedy film stosuje humor uniwersalny, nie ma problemu z jego dobrym przekładem na język obcy.

gosiat1985
07-31-2011, 23:03
Myślę, że z przetłumaczeniem komedii: "Kiler" czy "Kilerów dwóch" nie powinno być problemu, podobnie jak ze zrozumieniem śmiesznych momentów, ponieważ w większości są to humorystycznie uniwersalne sceny.
Czy film ten byłby w stanie powtórzyć swój sukces np. w wersji niemieckiej? Uważam, że nie, ale wynika to raczej z różnic mentalnych i specyfiki polskiego humoru.

annak285
07-31-2011, 23:08
Tak to na pewno miało miejsce. Pamiętam, jak przed wieloma laty poruszona została debata w sprawie emitowania w telewizji publicznej filmów z napisami bez lektora. Chciano nakłonić Polaków do "myślenia", "czytania". Oczywiście nic z tego nie wyszło. Wielka szkoda! Jak to ciężko jest zmusić się do myślenia... ;)

Szkoda, ze nic z tego nie wyszlo. Filmy z lektorem nie maja dla mnie takiego smaku jak te w oryginalnej wersji jezykowej. A wprowadzenie napisow mialoby dodatkowe plusy: dzieci uczylyby sie szybciej czytac i ludzie nie robiliby tylu bledow ortograficznych.

renatam7
07-31-2011, 23:19
Zgadzam się z tym, że wiele zależy od znajomości kultury, jeśli dana komedia opiera swoje zabawne sceny na absurdach pewnych okresów w historii polski bądź wyśmiewa polską mentalność. Natomiast, w przypadku kiedy film stosuje humor uniwersalny, nie ma problemu z jego dobrym przekładem na język obcy.

Zgadzam się z powyższym stwierdzeniem. Niemniej osobiście uważam, że najlepsze polskie komedie opierają się na humorystycznym przedstawieniu właśnie polskiej mentalności i jej absurdów, dlatego ich odpowiednie przetłumaczenie jest bardzo trudnym zadaniem. Zgodnie z powyższym również międzynarodowy sukces polskich komedii jest raczej mało prawdopodobny.

gosiat1985
08-01-2011, 08:30
Zgadzam się z powyższym stwierdzeniem. Niemniej osobiście uważam, że najlepsze polskie komedie opierają się na humorystycznym przedstawieniu właśnie polskiej mentalności i jej absurdów, dlatego ich odpowiednie przetłumaczenie jest bardzo trudnym zadaniem. Zgodnie z powyższym również międzynarodowy sukces polskich komedii jest raczej mało prawdopodobny.

Może, gdyby twórcy polskich komedii skupili się bardziej na żartach ogólnie rozumianych, mielibyśmy szansę, chociaż z drugiej strony, czy polski budżet na dany film może się równać z amerykańskim? Nie, a ma to istotny wpływ na jakość, promocję, udział międzynarodowych gwiazd i tym samym na światowy sukces danej produkcji.

klaudiii
08-01-2011, 09:13
Nowoczesne polskie komedie nie stanowią wyzwania dla tłumaczy w porównaniu ze starym kinem, język jest o wiele prostszy, humor uniwersalny. Wyraźnie widać tendencję do naśladowania kina amerykańskiego.

klaudiii
08-01-2011, 09:14
Chodzi mi o takie produkcje jak:
Killer, Killerów dwóch, Dzień Świra, Chłopaki nie płaczą, Pieniądze to nie wszystko itd.

Aneta S
08-01-2011, 09:42
Szkoda, ze nic z tego nie wyszlo. Filmy z lektorem nie maja dla mnie takiego smaku jak te w oryginalnej wersji jezykowej. A wprowadzenie napisow mialoby dodatkowe plusy: dzieci uczylyby sie szybciej czytac i ludzie nie robiliby tylu bledow ortograficznych.

Jestem tego samego zdania - oglądanie filmów w oryginalnej wersji językowej niesie ze sobą zdecydowanie więcej korzyści aniżeli tych z lektorem. Poza tym podczas oglądania filmów z dubbingiem mam osobiście wrażenie, że uczestniczę w dwóch odrębnych sytuacjach: pierwsza jest niemym światem wizualnym, a druga światem ścieżki dźwiękowej.

Aneta S
08-01-2011, 10:00
Oglądanie filmu z lektorem ma duże znaczenie edukacyjne - to taka nauka języka obcego typu metoda Callana.

Aneta S
08-01-2011, 10:11
Ponoć jest teoria, że do dubbingu powinni być wybierani aktorzy podobni fizycznie, bo to pociąga za sobą tez innego rodzaju podobieństwa. Ale nie wiem, czy się z nią zgadzam.

Teoria ta może i jest interesująca, jednak trudno mi się z nią zgodzić. Powód? Wielokrotnie byłam mylona z dwiema podobnymi do mnie pod względem wyglądu osobami. To fizyczne podobieństwo było jedynym, gdyż pod względem charakteru byłyśmy zupełnie innego usposobienia, nie wspominając o barwie głosu.

dagmara2011
08-01-2011, 11:01
Zgadzam się z powyższym stwierdzeniem. Niemniej osobiście uważam, że najlepsze polskie komedie opierają się na humorystycznym przedstawieniu właśnie polskiej mentalności i jej absurdów, dlatego ich odpowiednie przetłumaczenie jest bardzo trudnym zadaniem. Zgodnie z powyższym również międzynarodowy sukces polskich komedii jest raczej mało prawdopodobny.

Popieram opinię przedmówczyni. Chciałabym jeszcze dodać,że oprócz przedstawiania polskiej mentalności w humorystyczny sposób trudny do przetłumaczenia byłoby właśnie polskie poczucie humoru, z którym mamy do czynienia w starych polskich komediach.

klaudiii
08-01-2011, 11:05
Ponoć jest teoria, że do dubbingu powinni być wybierani aktorzy podobni fizycznie, bo to pociąga za sobą tez innego rodzaju podobieństwa. Ale nie wiem, czy się z nią zgadzam.

Wg mnie przy dubbingu najważniejszy jest ton głosu, jego barwa. Zauważyłam też, że często osoba, która podkłada głos jest podobna charakterem do bohatera filmowego. To jest bardzo ważne, ponieważ nie chodzi o naśladowanie aktora, ale o filmową postać. Aktorzy, aby odegrać daną postać wybierani są z uwzględnieniem wspólnych cech charakteru, zatem dlaczego dubbing musi pasować do głosu aktora, a nie do postaci?

dagmara2011
08-01-2011, 11:32
Nowoczesne polskie komedie nie stanowią wyzwania dla tłumaczy w porównaniu ze starym kinem, język jest o wiele prostszy, humor uniwersalny. Wyraźnie widać tendencję do naśladowania kina amerykańskiego.

Rzeczywiście język w nowszych polskich komediach staje się coraz prostszy i co za tym idzie łatwiejszy do przetłumaczenia. Sądzę jednak, że właśnie te stare komedie przedstawiające przywary Polaków w humorystyczny sposób były o niebo lepsze od uniwersalnego poczucia humoru w nowoczesnych filmach tego typu.

anjar
08-01-2011, 11:45
Ja również zaliczam się do tych co wolą starsze polskie komedie od nowych produkcji. Chyba wtedy było dużo fajnych pomysłów na film i mało pieniędzy a dziś jest na odwrót. Wszystko zaczyna być uniwersalne poczucie humoru, muzyka, sztuka. Może jest to już zbyt uniwersalne.

gosiat1985
08-01-2011, 12:00
Jeśli chodzi o komedie typu "Seksmisja" czy "Sami swoi", to tłumaczenie na pewno jest do wykonania. Pytanie tylko, czy filmy te śmieszyłyby zagranicznych odbiorców... Moim zdaniem, chyba średnio.
Wiele osób napisało, że komedie te mogą bawić, kiedy ogląda się je z Polakiem, który tłumaczy żarty.
Nie wiem jakiego zdania jesteście, ale jakbym miała oglądać film, którego humoru bym nie rozumiała i co chwila ktoś by mi tłumaczył, co w danej scenie było śmieszne, to chyba bym wolała obejrzeć inny film.
Można by było na początku umieścić krótki tekst o okresie, w jakim rozgrywa się akcja i co dla tego okresu było najbardziej charakterystyczne. Czasem można się natknąć na wprowadzenia do filmów tego typu.
Mimo to uważam, że np. Niemcy nie zrywaliby boków ze śmiechu, jak my :)

annak285
08-01-2011, 13:09
Może, gdyby twórcy polskich komedii skupili się bardziej na żartach ogólnie rozumianych, mielibyśmy szansę, chociaż z drugiej strony, czy polski budżet na dany film może się równać z amerykańskim? Nie, a ma to istotny wpływ na jakość, promocję, udział międzynarodowych gwiazd i tym samym na światowy sukces danej produkcji.

Moim zdaniem wlasnie caly urok (starych) dobrych polskich komedii polega na tym, ze zarty nawiazuja do polskich absurdow. Komedii amerykanskich jest mnostwo i tak naprawde 90% z nich niczym sie od siebie nie rozni.

annak285
08-01-2011, 13:26
Jeśli chodzi o komedie typu "Seksmisja" czy "Sami swoi", to tłumaczenie na pewno jest do wykonania. Pytanie tylko, czy filmy te śmieszyłyby zagranicznych odbiorców... Moim zdaniem, chyba średnio.
Wiele osób napisało, że komedie te mogą bawić, kiedy ogląda się je z Polakiem, który tłumaczy żarty.
Nie wiem jakiego zdania jesteście, ale jakbym miała oglądać film, którego humoru bym nie rozumiała i co chwila ktoś by mi tłumaczył, co w danej scenie było śmieszne, to chyba bym wolała obejrzeć inny film.
Można by było na początku umieścić krótki tekst o okresie, w jakim rozgrywa się akcja i co dla tego okresu było najbardziej charakterystyczne. Czasem można się natknąć na wprowadzenia do filmów tego typu.
Mimo to uważam, że np. Niemcy nie zrywaliby boków ze śmiechu, jak my :)

Tez uwazam, ze komedie typu 'Seksmisja' albo 'Sami swoi' nie zostana zrozumiane przez obcokrajowcow, nawet jezeli dolaczy sie do nich odpowiednie wprowadzenie/wyjasnienie, po prostu nie bedzie to mialo smaku. Dlatego wg mnie tlum. takich filmow niestety jest skazane na niepowodzenie. Natomiast produkcje typu 'Lejdis' albo 'Nigdy w zyciu' mozna smialo tlumaczyc i prawdopodobnie spotkaja sie z takim samym odbiorem za granica jak w Polsce.

klaudiii
08-01-2011, 13:42
Moim zdaniem wlasnie caly urok (starych) dobrych polskich komedii polega na tym, ze zarty nawiazuja do polskich absurdow. Komedii amerykanskich jest mnostwo i tak naprawde 90% z nich niczym sie od siebie nie rozni.

Jestem tego samego zdania. Dobra polska komedia odnosi się do polskiej kultury i obyczajów. Pseudo gangsterskie filmy wzorowane na amerykańskich filmach zazwyczaj różnią się od siebie tylko tytułem (bo i obsadę mają zwykle taką samą).

gosiat1985
08-01-2011, 14:17
Jestem tego samego zdania. Dobra polska komedia odnosi się do polskiej kultury i obyczajów. Pseudo gangsterskie filmy wzorowane na amerykańskich filmach zazwyczaj różnią się od siebie tylko tytułem (bo i obsadę mają zwykle taką samą).

Na międzynarodowy sukces jakiegoś filmu nie składa się niestety tylko dobry humor, ale również udział gwiazd o światowej sławie, promocja, jakość. Uwielbiam polskie komedie starszego typu, ale jeśli rozważamy, czy mogłyby one odnieść sukces porównywalny do produkcji amerykańskich, po uprzednim ich przetłumaczeniu, to odpowiadam, że nie. Wyjątkowość filmu to jedno, ale cała oprawa, reklamy, itp. to druga część, która również stanowi składową sukcesu. Zastanówcie się, ile jest wspaniałych produkcji, o których mało kto słyszał, ponieważ nie dysponowały odpowiednio dużym budżetem.

mkapral
08-01-2011, 18:09
Nowoczesne polskie komedie nie stanowią wyzwania dla tłumaczy w porównaniu ze starym kinem, język jest o wiele prostszy, humor uniwersalny. Wyraźnie widać tendencję do naśladowania kina amerykańskiego.

Nawet w nowoczesnych komediach polskich występują takie dialogi, sytuacje, bądź żarty, które jednak są problemem dla tłumaczy, gdyż mają one znaczenie niedosłowne. Korzystają z historii, kultury i zwyczajów polskich, które czasem są niezrozumiałe dla obcokrajowców. Oczywiście, w teraźniejszych polskich komediach występuje uniwersalny humor, który jest łatwo przyswajalny dla zagranicznych widzów, jednak moim zdaniem, nie stanowi on większości gagów występujących w filmie.

Tendencja do naśladowania kina amerykańskiego jest niestety jego wadą. Polskie i ogólnie europejskie kino podąża za kinem amerykańskim, co wcale nie podnosi jego jakości. Stare polskie kino miało swój urok, klasę. Teraz, gdy mamy taki przepływ informacji, danych i mieszankę kultur, oczywistym stał się fakt, iż kino również pójdzie z duchem czasu i rozwojem. A powszechnie wiadomo, że w dzisiejszych czasach kino amerykańskie nie jest już tak dobrej jakości...

khermanow
08-01-2011, 21:14
Rzeczywiście humor polskich kultowych filmów opiera się na aluzjach do wydarzeń historycznych i politycznych. Wiele aluzji jest już niezrozumiałych dla młodego widza. Przykładów jest całe mnóstwo: skojarzenie miasta Radom ze strajkami w 76 roku w serialu Alternatywy 4 jest mało możliwe, bez przeszukania informacji w internecie. I tak niektóre seriale mają swoje strony internetowe, na których autorzy starają się przybliżyć realia lat PRLu (http://www.alternatywy4.net/).

Dlatego też zgadzam się z paroma wcześniejszymi wypowiedziami, że aby zrozumieć choć część przetłumaczonego filmu, obcokrajowiec musi sam zapoznać się z kulturą kraju, w innym razie większość żartów nie będzie go śmieszyć.

joko
08-28-2011, 20:34
Wydaje mi się, że niepotrzebnie skreślamy polskie komedie. Może być tak, że nawet bez znajomości kontekstu one i tak będą śmieszne. Bo na przykład będą absurdalne dla odbiorcy.
My się śmiejemy z komedii czeskich, a myślę, że nie zawsze rozumiemy kontekst.

anne85
08-28-2011, 23:48
Zgadzam się z powyższymi opniami. Choćby nie wiem jak fantastyczne byłoby tłumaczenie tych filmów, to jeśli ktoś nie zna realiów tamtych czasów, film nie wywrze na niego takiego samego efektu co na rodzimego Polaka, który przeżył tamte czasy i wie o czym jest mowa. Odbiór takiego rodzaju filmów jest nawet w pewnym stopniu nie zrozumiały dla polskich nastolatków, którzy na lekcjach historii czy polskiego nie przerabiali jeszcze materiału o tamtych czasach.

KMP
03-12-2014, 21:26
Mieszkając w Niemczech jakiś czas temu oglądałam w niemieckiej telewizji publicznej „Seksmisję“ z niemieckim dubbingiem. Nawet nagrałam to sobie wtedy na kasetę video i pożyczyłam niemieckiej znajomej.
Jeśli chodzi o dubbing, to nawet dobrze to było zrobione, bardzo zabawnie, ale oczywiście masz rację - Stuhra nie zagra nikt...

Na kursie językowym w polsko - niemieckiej grupie oglądaliśmy "Seksmisję" z niemieckimi napisami. Myślę, że to przykład filmu ponadczasowego.

ninano
04-19-2014, 17:35
Bardzo duży wpłym na efekt u odbiorcy ma tłumacz który przygotowuje napisy, musi on dobrze znać kulturę kraju docelowego, i czasem nawet zmodyfikować żart tak, aby publiczność go odebrała. Im dalej kraje są oddalone kulturowo tym proces staje się trudniejszy. Jako przykład podam tylko sławny przypadek Wałęsy z rzodkiewkowo-krewetkowymi komunistami***(mimo że to nie film), gdyby nie tłumacz, nasz drogi prezydent nie wkradł by się w łaski Japończyków:)

*** Polscy komuniści są jak rzodkiewki, czerwoni tylko na wierzchu
tłumacz przetłumaczył rzodkiewki jako krewetki, z powodu braku takiego warzywa w Japonii

klaudia7
06-08-2015, 00:17
Na kursie językowym w polsko - niemieckiej grupie oglądaliśmy "Seksmisję" z niemieckimi napisami. Myślę, że to przykład filmu ponadczasowego.

Oglądałam "Seksmisję" z Węgrem. Parę rzeczy mu się podobało, ale zachwycony nie był. Ja też nie byłam zachwycona, bo z tłumaczenia zniknęły niektóre teksty u nas uznawane za kultowe. Nie do końca rozumiem dlaczego, bo nie wszystkie miały odniesienia do polskiej kultury, w związku z czym nie sądzę, żeby w grę wchodziły różnice kulturowe.

Dla odmiany - film "Jak rozpętałem II wojnę światową" zrobił zdecydowanie lepsze wrażenie.

Shuwar
06-21-2015, 13:26
Te filmy są zbyt głęboko zakorzenione w naszej kulturze, więc ktoś spoza naszych realiów zwyczajny by tego nie zrozumiał. Co może wiedzieć Amerykanin o PRL-u, Australijczyk o zakupach na kartkę, czy abstynent o głodzie alkoholowym...?

Aga12
06-22-2015, 13:41
Witam,

Mam na myśli komedie typu "Seksmisja", czy też "Miś". Dla nas są to filmy kultowe, opowiadające o absurdzie tamtejszych czasów. Czy tego typu filmy zaciekawiłyby odbiorcę, który nie zna naszej kultury? Czy też uważacie, że niektóre filmy są przygotowane jedynie dla odbiorcy świadomego realiów kulturowych?

Te filmy są zbyt głęboko zakorzenione w naszej kulturze, więc ktoś spoza 'naszych realiów' zwyczajni by tego nie zrozumiał. Co może wiedzieć Amerykanin o PRL-u, Australijczyk o zakupach na kartkę, czy abstynent o głodzie alkoholowym...?

Filmy "Miś", "Alternatywy 4" i cała grupa filmów dotycząca czasów kartkowych może być niezrozumiała nie tylko dla obcokrajowców, ale również dla dzieci i młodzieży. Bez dodatkowego komentarza nie zrozumieją nic z czasów, kiedy nie było reklam (bo nie było CO reklamować).

adradz
06-29-2015, 11:56
Wątpię. Są mocno związane z naszą kulturą i spora część dowcipów byłaby nieprzetłumaczalna. Tak jak mnie zazwyczaj nie bawią komedia z Japonii czy Chin.
Może dałoby się jeszcze w miarę przetłumaczyć "Chłopaki nie Płaczą" czy "Dzień Kojota", ale nawet wtedy doceniliby to tylko zapaleńcy, którzy z założenia lubią oglądać filmy z egzotycznych kultur.

Black_Cat
06-29-2015, 12:51
Na jednych z zajęć tłumaczeniowych mieliśmy za zadanie stworzyć angielskie napisy do "Misia". Oczywiście po 10 minutach okazało się, że film jest tak bardzo naszpikowany zwrotami i sytuacjami ściśle związanymi z specyfiką Polski z okresu PRL, że jego przetłumaczenie jest zadaniem bardzo karkołomnym, żeby nie powiedzieć, że niemożliwym.

karolina297
09-15-2015, 11:53
Moim zdaniem nie wszystko nadaje się do tłumaczenia. Wiadomo, że każdy kraj ma swoje własne poczucie humoru, a co za tym idzie nasza komedia może nie trafić do gustu odbiorców z Zachodu. Myślę, że największe powodzenie polskie filmy miałyby na Wschodzie, jako że dzielimy z tym regionem wspólną historię i częściowo kulturę. Liczy się głównie komizm sytuacyjny i słowny, ale żeby się śmiać, trzeba go zrozumieć.

a.postolska
07-11-2017, 20:00
Po pierwsze - bardzo ciekawy wątek i pytanie.
Osobiście uważam, że komedie tego typu nie mają racji bytu poza naszym krajem. Cały ich humor i klimat bazuje właśnie na polskie kulturze, naszych obyczajach i przyzwyczajeniach. Takie nasze własne, narodowe perełki :)

lakomikm
07-14-2017, 00:51
Oglądałam kiedyś "Seksmisję" z hiszpańskimi napisami z moim chłopakiem Peruwiańczykiem. Nie skupiałam się za bardzo na tym jak zostały one zrobione, więc nie jestem w stanie stwierdzić czy było to "dobre" czy "złe" tłumaczenie, z resztą w tym przypadku tłumaczenie "dobre" musiałby zrobić chyba jakiś geniusz. :rolleyes: Suma summarum, chłopak zupełnie nie rozumiał humoru, a ja jak zawsze śmiałam się do łez... :D

93cml93
09-03-2017, 00:52
Polskie komedie są moim zdaniem bardzo specyficzne, i tworzone głównie dla Polaków i o Polakach, o polskich realiach. Dlatego mam pewne wątpliwości, czy we wszystkich zagranicznych krajach przyjęły by się one z takim samym entuzjazmem jak u nas. Chociaż swoją drogą wiele dialogów w zagranicznych komediach podlega różnym modyfikacjom, by rozśmieszyć naszego polskiego widza. Jednakże w drugą stronę tj. dokonanie modyfikacji dialogów polskich filmów, tak by móc polepszyć odbiór zagranicznego widza sprawiłaby, że film ten stracił by swojego ducha/pierwotny zamysł:)

malinfuction
09-04-2017, 09:11
Nie jestem pewny, czy w realiach międzynarodowych polskie komedie byłyby do końca zrozumiałe. Nawet jeśli w jakiś sposób humor dałoby się przekazać w sposób akceptowalny, myślę że nie zrobiłyby furory. To kwestia mentalności, jeśli produkt jest nastawiony na węższą publiczność, ciężko aby miała odpowiedni oddźwięk dla tą szerszą.

Konsta112
12-01-2017, 22:22
Tłumacz musi się tu wykazać wielkim kunsztem. Myślę, że da się to zrobić ale trzeba by było dokonać kilku modyfikacji związanych z kulturowym aspektem. W przypadku Shreka udało się to doskonale, bo kto w USA słyszał o torciku wedlowskim ?

joannazdonek
10-24-2018, 11:06
Musiałoby to być tłumaczenie w punkt, oddające wątki kulturowe jednak myślę ze odbiorca powinien wiedzieć co nieco o Polsce żeby móc zrozumieć film i jeszcze dobrze się przy tym bawic.

gmichalina
11-18-2018, 14:01
Myślę, że odbiór tego typu filmów przez zagranicznego widza jest możliwy tylko i wyłącznie wtedy, gdy ten interesuje się polską kulturą, zna wiele ciekawostek o naszym kraju, a przede wszystkim orientuje się w sprawach politycznych tamtych czasów. Sądzę, że niemałym wyzwaniem dla tłumacza byłby przekład filmu "Rejs", obfitującego w specyficzny humor, nacechowany absurdem tamtych lat.

KarolinaBM
11-18-2018, 20:42
Klimatu PRL raczej nie da się oddać samym tłumaczeniem. Żadna domestykacja też nie dałaby rady. Te komedie bazują na kontekście niemożliwym do odzwierciedlenia samym językiem.

MartaM_ch
12-02-2018, 06:19
Myśle, że niezwykle trudne byłoby przetłumaczenie filmu w taki sposób, aby był on zabawny dla odbiorców z innej kultury. Niektórych wątków nie sposób zrozumieć bez pewnego zrozumienia kultury, z których się wywodzą.

AgaU
12-02-2018, 12:49
Myślę, że "Seksmisja" mogłaby być jeszcze w miarę zrozumiana przez widzów z innych krajów, bo jest bardziej uniwersalna, porusza tematykę sci-fiction i dałoby się to zgrabnie ująć. "Miś" czy jakiekolwiek inne filmy bardziej bazujące na wszelakich historiach z czasów komunizmu w Polsce mogą być niezrozumiałe dla obcokrajowców. Bez zarysu historycznego nie zostaną po prostu zrozumiałe.