View Full Version : Tłumaczenie ustne - na czym się skupić?
Karolina Nowatorska
07-10-2011, 10:35
Jak sądzicie, czy w tłumaczeniu ustnym należy bardziej skupić się na stylu naszej wypowiedzi, na budowaniu poprawnych składniowo zdań, czyli ogólnie rzecz ujmując na formie, czy raczej wyłącznie na tym, aby przekazać informacje, nie zwracając zbyt bacznej uwagi na jakość przekazu? Oczywiście wariant idealny to połączeniu obu wymienionych kwestii, ale jak wiadomo - nie zawsze jest to możliwe.
Według mnie powinno się wyciągać kluczowe informacje, skupić się na tym, żeby zrozumieć co osoba mówiąca ma na myśli i próbować to jakoś podsumować. Nie chodzi mi o całkowity skrót czy streszczenie, ale pewne zdania, które nic nie wnoszą, można sobie odpuścić (mam na myśli sytuacje, gdy jest presja czasu).
Oczywiście, informacje wydają się być najważniejsze w procesie tłumaczenia, gdyż z praktycznego punktu widzenia tłumacz ma się przyczynić do płynnego przepływu informacji między stronami. Nie można jednak zapominać, że większość ludzi (szczególnie wykształconych) jest wyczulona na estetykę języka. Wydaje mi się, że ciężko jest więc porównywać, które z kryteriów powinno być spełnione jako pierwsze. Wydają się być równorzędne pod względem istotności.
kamorrra
07-22-2011, 20:00
Mięta=> w pełni popieram. Zawsze mówiono nam (i na pewno każdy przyzna mi rację), że najważniejszy w porozumiewaniu się jest przekaz informacji. Przykładowo: jeśli powiemy: Ania bać się burza, zostaniemy zrozumiani, ale będąc tłumaczem trzeba zwracać przywiązywać wielką uwagę do poprawności, ponieważ to świadczy o naszym warsztacie, umiejętnościach, krótko mówiąc o nas samych. Wydaje mi się, że poprawność i jasność przekazu to podstawa....
kamorrra
07-22-2011, 20:02
Ciekawa jestem natomiast Waszych opinii w kwestii: tłumaczyć dosłownie zdanie po zdaniu, czy robić podsumowanie? a może zależy to od sytuacji? Co Wy na to?
Wiesz, to pewnie też zależy od upodobań zleceniodawcy, od okoliczności, czy może zasad narzucanych z góry. Tłumaczenie zdanie po zdaniu wydaje się być najwierniejsze oryginałowi oczywiście, jednak słuchając czasami przemówień mam wrażenie, że coś takiego często nie ma sensu, bo i sam mówiący niejednokrotnie plącze się w swej wypowiedzi, dlatego ja bym była za trafnym podsumowywaniem myśli przewodnich, co oczywiście wymaga od tłumacza słuchania ze zrozumieniem i trafnej syntezy; do tego też pewnie trzeba mieć talent. Z drugiej strony, ciekawe na ile jest to wyuczalne...
kamorrra
07-24-2011, 00:01
Wydaje mi się, że w takiej sytuacji pierwszy raz jest najtrudniejszy. Potem będzie już tylko łatwiej. Wiadomo, że na początku stres zrobi swoje, ale przy kolejnych zleceniach będziemy potrafili łatwiej odnaleźć się w roli i wypracować sobie własny system, który będzie skuteczny. Myślę, że zrobienie syntezy nie jest trudne. Wymaga uwagi i skupienia, ale to nie jest coś niewykonalnego.
kamorrra
07-24-2011, 00:06
A jaki jest wg Was najlepszy sposób na ćwiczenie tłumaczeń ustnych? Oczywiście jeśli nie ma się możliwości tłumaczenia wypowiedzi obcokrajowców? Znacie jakieś? Istnieją w ogóle jakieś sposoby?
Zgadzam się z Tobą, że sklecenie trafnej syntezy jest po prostu kwestią do wyćwiczenia, a nie czymś, co wymaga nie wiadomo jakich talentów. Co do ćwiczeń w tym kierunku, nie jestem obeznana z jakimiś specjalnymi technikami, które są polecane przez wiodące osobistości w tej branży. Sama natomiast wpadłam na pomysł tego typu, że można włączyć film w oryginalnej wersji bez napisów i postarać się tłumaczyć na bieżąco dialogi. Można w nich trafić na wiele różnych wątków i kontekstów, na całe przemówienia, język potoczny i formalny, także wydaje mi się, że to ciekawy sposób. Tym bardziej, że później można włączyć napisy i porównać oba tłumaczenia.
Myślę, że ciekawie by było, gdybyśmy wspólnie wymyślili jakieś ćwiczenia przygotowujące do tego typu zadań. Co Wy na to?
kamorrra
07-25-2011, 11:26
Twój pomysł jest bardzo dobry! Wypróbuję go na pewno. A co do ćwiczeń... hmmmm... może spróbujmy znaleźć jakieś wystąpienia obcojęzyczne na popularnym serwisie z nagraniami wideo, a potem bierzmy się za tłumaczenie tego na język polski lub odwrotnie z polskiego na obcy. Myślę, że to mogłoby być również niezłe ćwiczenie.
Myślę, że ciekawie by było, gdybyśmy wspólnie wymyślili jakieś ćwiczenia przygotowujące do tego typu zadań. Co Wy na to?
Znam ćwiczenie, które uczy szybkiego kojarzenia (a to jak wiemy przydaje się w trakcie tłumaczenia ustnego). Polega na wymienieniu w jak najkrótszym czasie jak największej liczby elementów danego przedmiotu. np. komputera, samochodu itp.
(Wykonujemy je w języku na który tłumaczymy).
Oba pomysły bardzo mi się podobają! Myślę też, że generalnie wszystkie zadania ćwiczące pamięć i refleks by tu można było podpiąć.
baniak1987
07-25-2011, 21:21
Super pomysł:) osobiście polecam też, np. przy nauce nowego słownictwa odwieczną metodę z wizualizacją, limitem czasu patrzenia na dany obrazek, a następnie zakrycie go czymś i probę wypowiedzenia bądź napisania jak największej ilości zapamiętanych elementów:)
karteczka30
07-25-2011, 21:59
Jeżeli mam czas na tłumaczenie zdanie po zdaniu, to staram się to robić. Najczęściej jednak mialam do czynienia ze stresującymi sytuacjami, w których konkretne i szybkie udzielenie odpowiedzi na zadane pytanie było najbardziej pożądaną rzeczą;) Dlatego zawsze skupiałam się na przekazaniu w jak najkrótszym czasie najbardziej skondensowanej odpowiedzi.
karteczka30
07-25-2011, 22:03
Znam ćwiczenie, które uczy szybkiego kojarzenia (a to jak wiemy przydaje się w trakcie tłumaczenia ustnego). Polega na wymienieniu w jak najkrótszym czasie jak największej liczby elementów danego przedmiotu. np. komputera, samochodu itp.
(Wykonujemy je w języku na który tłumaczymy).
Świetny pomysł, pamiętam, że rysowałam sobie kiedyś różne urządzenia i dopisywałam do nich nazwy wszystkiego co z nimi zwiazane. Popieram!;)
Miło słyszeć poparcie, dzięki:)
Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł na ćwiczenie, ale do tego potrzebujemy grupy osób (nie musi być duża).
Wybieramy artykuł/tekst, koniecznie spójny, drukujemy i tniemy na fragmenty (2-3 linijki), rozdajemy fragmenty tekstu uczestnikom (jeśli osób jest mniej niż fragmentów tekstu, można rozdać po dwa). Odczytujemy tekst tak, aby tworzył spójną całość: osoba, która otrzymała początek tekstu zaczyna, druga osoba powtarza (z pamięci) fragment przeczytany przez 1 osobę i czyta swój fragment, osoba trzecia ma już za za zadanie powtórzenie dwóch fragmentów + przeczytanie swojego etc. Ułatwieniem jest patrzenie na osoby z gr, gdyż twarze zaczynają nam się kojarzyć z konkretnymi fragmentami. Ostatnia osoba ma za zadanie powtórzyć cały tekst.
Ćwiczenie można wykonywać zarówno w języku polskim jak i w obcym. Wykonując nie robimy notatek.
Oczywiście, informacje wydają się być najważniejsze w procesie tłumaczenia, gdyż z praktycznego punktu widzenia tłumacz ma się przyczynić do płynnego przepływu informacji między stronami. Nie można jednak zapominać, że większość ludzi (szczególnie wykształconych) jest wyczulona na estetykę języka. Wydaje mi się, że ciężko jest więc porównywać, które z kryteriów powinno być spełnione jako pierwsze. Wydają się być równorzędne pod względem istotności.
To prawda -pytanie postawione w temacie wątku nie jest proste. Mnie też się wydaje, że przekaz informacji oraz poprawność wypowiedzi są jednakowo ważne. Szanujący się tłumacz nie może sobie pozwolić na błędy fleksyjne, składniowe, frazeologiczne czy jakiekolwiek inne. Myślę, że zostałoby to przez słuchaczy bardzo źle odebrane. Niestety, nikt chyba nie twierdzi jakoby tłumaczenie ustne było bułką z masłem i takie są wymagania stawiane wobec osób uprawiających ten zawód :) Nie pozostaje nic poza ćwiczeniem, ćwiczeniem i jeszcze raz ćwiczeniem.
baniak1987
07-26-2011, 07:16
Trening czyni mistrza:) natomiast myślę, że bez pewnych predyspozycji, płynności wypowiedzi w języku, na który się tłumaczy, doskonałej jego znajomości zarówno pod względem leksykalnym, jak i gramatycznym się nie obejdzie... Słuchacze, zwłaszcza mają do czynienia z tłumaczeniem np. angielskiego, który jest w mniejszym lub większym stopniu ogólnie znany, często mają tendencję do uśmiechów i patrzenia "po sobie" jako reakcji na wypowiedzi tłumacza:) dlatego myslę, że oprócz w/w zdolności, odporność na presję "otoczenia" też będzie bardzo pożądana:)
Szanujący się tłumacz nie może sobie pozwolić na błędy fleksyjne, składniowe, frazeologiczne czy jakiekolwiek inne.
To prawda. Ale takiej sprawności nabiera się po dłuższym czasie. W miarę zdobywania nowych doświadczeń, jest na pewno prościej. Jeżeli chodzi o "zawartość" , wydaje mi się, że powinna zostać oddana ogólna treść. Tłumacz nie jest w stanie zapamiętać każdego słowa, poza tym czasami zdarza się tak, że mówca się powtarza, popełnia błędy... Moim zdaniem streszczenie treści jest lepszym rozwiązaniem niż tłumaczenie zdania po zdaniu.
Według mnie należy skupić się przede wszystkim na klarownym przekazaniu informacji. Niezwykle ważną rzeczą jest przedstawienie związków logicznych.. tak aby wypowiedź tłumacza nie była jedynie zbiorem słów, a logiczną całością.
egryglewicz
07-26-2011, 17:48
Zgadzam się tutaj z większością, że przekaz zawartych informacji jest ważniejszy niż dokładne tłumaczenie zdania po zdaniu.
Jeśli chodzi o dobre ćwiczenie - to proponuję potłumaczyć symultanicznie lub konsekutywnie konferencje ze strony www.ted.com.
Ja również zgadzam się z większością iż najważniejszy jest prawidłowy, niesfałszowany przekaz informacji. To w jakiej formie gramatycznej czy stylistycznej to przekażemy jest kwestią drugorzędną. Owszem błędy są drażniące ale jeśli nie zmieniają treści przekazu - mieszczą się w granicach tolerancji.
Co do kwestii : jaki zachować styl- tłumaczyć zdanie po zdaniu czy podsumowywać - myślę że to zależy od stylu wypowiedzi osoby tłumaczonej. Jeśli jest osobą uporządkowaną , schematyczną i wypowiada się partiami zachowując logikę wypowiedzi- można tłumaczyć zdanie po zdaniu. Jeśli wypowiada się trochę chaotycznie, gubiąc wątek, wplatając dygresje - lepiej podsumować zachowując sens dla odbiorcy.
baniak1987
07-26-2011, 18:30
Myślę, że jest to też kwestią dogadania się z osoba, której wypowiedzi tłumaczymy. Dobrze jest, jeśli nie narzucają one stylu, w jaki ma byc prowadzone tłumaczenie i wybór jest pozostawiony tłumaczowi:) dzięki wszystkim za przykładowe ćwiczenia i linki:)
Zgadzam się, że chodzi tu o rzetelne przekazanie informacji, o sens całości wypowiedzi.Może to być tłumaczenie gdzie wykorzystywana jest umiejętność podsumowywania wypowiedzi lub tłumaczenie słowo po słowie.Zależy to od stylu pracy tłumacza.Liczy się spójność i logika wypowiedzi. Robienie błędów może być rażące ale chodzi bardziej o to, by osoba została zrozumiana.
Do tej pory jestem nakierowana na tłumaczenia pisemne, ponieważ myślałam, że tłumaczenia ustne to nie dla mnie - za duży stres i większa wiedza. Ale ostatnio spontanicznie miałam okazje tłumaczyć rozmowę biznesową, która prowadził mój znajomy. Byłam jej uczestnikiem, ale gdy się okazało, że nie ma tłumacza to zostałam poproszona o pomoc. Tak więc bez żadnego przygotowania po raz pierwszy w życiu tłumaczyłam ustnie. Orientowałam się w dziedzinie i słownictwie z zakresu biznesu, więc było chyba nieźle;). Tak na spontana, więc nie miałam żadnej metody. Teraz, z perspektywy czasu, wiem, że skupiłam się wtedy na treści, a nie formie. Starałam się zdanie po zdaniu od razu tłumaczyć rozmówców (bo szczerze mówiąc nie dawali mi czasu na moje tłumaczenie). Po tym doświadczeniu zaczęłam zastanawiać się, aby teraz ukierunkować się także na tłumaczenia ustne. Dzięki za podpowiedzi do ćwiczeń. Niestety, ale na mojej uczelni jak do tej pory (skończyłam 3 rok) nie mieliśmy ani razu ćwiczeń z tłumaczenia ustnego. Tak więc jestem jak na razie zdana na siebie. A jak jest u Was na uczelniach?
baniak1987
07-26-2011, 19:42
U mnie na uczelni była podoba sytuacja, więc nie mam żadnego przygotowania praktycznego (ani w sumie teoretycznego) do tego typu tłumaczenia niestety... Zresztą wydaje mi się, że na większości uczelni na "zwykłej" filologii takie zajecią są traktowane bardzo marginalnie, o ile w ogóle się odbywają... Bardzo chciałbym się mylić i wierzyć, że przynajmniej na specjalnościach tłumaczeniowych jest takich zajęc więcej:)
Ja mam specjalność tłumaczeniową. Mam jeszcze nadzieję, że może będzie coś z tłumaczenia ustnego na magisterce.
karteczka30
07-26-2011, 19:44
Myślę, że jest to też kwestią dogadania się z osoba, której wypowiedzi tłumaczymy. Dobrze jest, jeśli nie narzucają one stylu, w jaki ma byc prowadzone tłumaczenie i wybór jest pozostawiony tłumaczowi:) dzięki wszystkim za przykładowe ćwiczenia i linki:)
Zdarza się też, że tłumacz nie ma szansy na wcześniejsze spotkanie z osobą, której wypowiedz bedzie tlumaczyć. Sama często spotykałam osoby, które prosiły o tłumaczenie "na gorąco". Zauważyłam, że w takim przypadku chodzi o zwięzłe przekazanie istoty sprawy zwłaszcza, gdy działamy pod presją czasu.
W przypadku tłumaczeń ustnych tłumacz ma za zadanie oddać sens wypowiedzi. Oczywiście wszystko zależy od tego czy tłumaczymy po kilka zdań, czy też całe fragmenty wypowiedzi trwające kilka minut. Kiedy tłumaczymy po kilka zdań możemy skupić się na treści i formie, natomiast w przypadku tłumaczenia dłuższych fragmentów treść przekazu staje się ważna.
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Z moich doświadczeń pamiętam , że jednak w 95% tłumaczeń ustnych kwestią najważniejszą było płynne przekazanie sensu wypowiedzi kosztem drobnych uchybień formalnych.
Oczywiście, zgodzę się również iż profesjonalny tłumacz podchodzi do sprawy ambitnie i zwraca ogromną uwagę na styl tłumaczenia. Ale jak to było już wspomniane takiej praktyki nabiera się z czasem.
Pozostaje korzystać z każdej okazji i ćwiczyć ..
mooonika
07-27-2011, 08:48
Zgadzam się z większością wypowiedzi. Trzeba przekazywać najważniejsze informacje w ich kontekście, najlepsza jest synteza o której piszecie. Niekiedy stres i cała sytuacja tłumaczenia wpływają niekorzystnie na skupienie, ale w miarę doświadczenia, tłumacz skupia się wyłącznie na swojej pracy. Ja zwracam uwagę na to jak mówię, skupiam się na ciągłości mojej wypowiedzi tak aby wszystko było zrozumiałe, ale przyznaje że na początku zjadały mnie nerwy i sens wchodził na pierwszy plan a potem była forma. A dodatkowo jak jakieś słówko było mi nieznane...
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Moim zdaniem trudniejsza formą jest przekazanie całej treści od razu, ponieważ polega to przede wszystkim na zapamiętaniu i następnie streszczeniu. Tłumaczenie co kilka zdań nie wymaga tak dużej pamięci i streszczenia.
Myślę, że też istotny jest odbiorca, podobnie jak w tłumaczeniach pisemnych. Jeżeli tłumaczymy np. dla
młodzieży, to możemy skupić się na przekazie treści, forma nie musi być tak bardzo dopracowana.
Młodzi ludzie nie przywiązują do tego aż takiej wagi. Co innego jeżeli tłumaczymy dla wykształconych dorosłych,
oj ,tu zaczynają się schody, bo należałoby pogodzić jedno z drugim - formę z treścią, a do tego
wypadałoby się pięknie uśmiechać, (jeżeli jesteśmy widoczni).
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
W moim przypadku łatwiejsze było tłumaczenie zdanie po zdaniu. Przekazanie całej treści od razu wymaga mniejszej podatności na stres.
baniak1987
07-27-2011, 13:34
Czytając można wysnuć wniosek, że im mniej człowiek ma doświadczenia, tym krótsze powinny być też fragmenty tłumaczenia. Pytanie tylko, czy osoba, której wypowiedzi się tłumaczy, będzie na tyle wyrozumiała i będzie robiła wystarczająco częste przerwy:)
Niektórzy piszą, że tłumaczenie zdania po zdaniu jest prostsze.. Nie wiem czy mogę do się z tym do końca zgodzić, gdyż po 1 zdaniu nie zawsze możemy wychwycić sens całości. Byłabym raczej zwolenniczką tłumaczenia fragmentów wypowiedzi, które tworzą pewną całość.. i których sens rozumiemy w 100%
klaudiawieszolek
07-27-2011, 15:25
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że lepiej tłumaczy mi się fragmenty wypowiedzi niż zdanie po zdaniu. Nie wiem z czego to wynika, ale słuchając dłuższej wypowiedzi bardziej koncentruję się na tym, co dana osoba chce przekazać.
klaudiawieszolek
07-27-2011, 15:36
Natomiast podczas tłumaczeń zdania po zdaniu koncentrowałam się za bardzo nad słownictwem i czasami miałam momenty, że brakowało mi jakiegoś słówka :(
baniak1987
07-27-2011, 16:09
A propos tego brakującego słówka - co Waszym zdaniem powinno się zrobić w takich sytuacjach? Poprosić o powtórzenie, bądź wyjaśnienie osoby mówiącej, czy raczej próba samodzielnego uporania się z taką sytuacją przez np. jakieś ominięcie tego słowka lub parafrazę?
klaudiawieszolek
07-27-2011, 17:47
Jeżeli dane słówko nie jest jakimś ważnym pojęciem i jego brak nie zakłóci spójności wypowiedzi to sądzę, że można je ominąć, bo przecież i tak nie tłumaczymy słowo w słowo.
Byłabym raczej zwolenniczką tłumaczenia fragmentów wypowiedzi, które tworzą pewną całość.. i których sens rozumiemy w 100%
W całości podpisuję się pod zacytowaną wypowiedzią .
Chociaż nie zawsze jest to możliwe. Bardzo wiele zależy od stylu osoby wypowiadającej się . Super , jeśli nie traci wątku i potrafi z tłumaczem "współpracować" dzieląc wypowiedź na logiczne sekwencje. Ale ilu jest takich mistrzów mowy ?
Często trafiają się gawędziarze, którym niełatwo przerwać. Czasem dużą rolę odgrywają emocje bądź presja czasu. A to wszystko bardzo komplikuje proces tłumaczenia ustnego.
klaudiawieszolek
07-27-2011, 19:23
Niestety, ale na mojej uczelni jak do tej pory (skończyłam 3 rok) nie mieliśmy ani razu ćwiczeń z tłumaczenia ustnego. Tak więc jestem jak na razie zdana na siebie. A jak jest u Was na uczelniach?
Ja miałam tłumaczenia konsekutywne dopiero na studiach magisterskich na drugim roku i zajęcia trwały tylko semestr.
mooonika
07-27-2011, 19:31
Niektórzy piszą, że tłumaczenie zdania po zdaniu jest prostsze.. Nie wiem czy mogę do się z tym do końca zgodzić, gdyż po 1 zdaniu nie zawsze możemy wychwycić sens całości. Byłabym raczej zwolenniczką tłumaczenia fragmentów wypowiedzi, które tworzą pewną całość.. i których sens rozumiemy w 100%
Zgadzam się, jeśli wcześniej nie wiem dokładanie o czym będzie mowa to lepiej tłumaczyć segmenty wypowiedzi które mają już większy sens do przekazania niż jedno zdanie. Sądzę też łatwiej będzie się mówiło osobie tłumaczonej - nie straci wątku przez ciągłe przerywanie
W całości podpisuję się pod zacytowaną wypowiedzią .
Chociaż nie zawsze jest to możliwe. Bardzo wiele zależy od stylu osoby wypowiadającej się . Super , jeśli nie traci wątku i potrafi z tłumaczem "współpracować" dzieląc wypowiedź na logiczne sekwencje. Ale ilu jest takich mistrzów mowy ?
Często trafiają się gawędziarze, którym niełatwo przerwać. Czasem dużą rolę odgrywają emocje bądź presja czasu. A to wszystko bardzo komplikuje proces tłumaczenia ustnego.
Co zrobić w przypadku gdy trafi się gawędziarz ? Czy prosić go o pauzy w wypowiedzi czy starać się mimo wszystko zrobić krótką syntezę? Czy szybkość wypowiedzi na to pozwoli?
forsycja
07-28-2011, 07:53
Nie pisałam jeszcze w tym temacie, więc pozwolę sobie zlekceważyć poprzedzające pytanie i wypowiedzi i dodać coś od siebie, mam nadzieję, związanego z tematem ;)
Pytanie postawione w temacie wątku: "Tłumaczenie ustne - na czym się skupić?" może zostać rozpatrzone również z innej strony. „Na czym się skupić?” Na rozwoju osobistym. Na rozwoju własnych cech charakteru i umiejętności: cierpliwości, spontaniczności, opanowaniu, umiejętności radzenia sobie ze stresem. Są to cechy i umiejętności (jest ich z pewnością więcej), które, moim zdaniem, ułatwią pracę tłumacza wykonującego tłumaczenia ustne.
forsycja
07-28-2011, 07:56
Co zrobić w przypadku gdy trafi się gawędziarz ? Czy prosić go o pauzy w wypowiedzi czy starać się mimo wszystko zrobić krótką syntezę? Czy szybkość wypowiedzi na to pozwoli?
Myślę, że zależy to od charakteru wypowiedzi. Jeśli jest to wypowiedź informacyjna, rzeczowa, nastawiona na przedstawienie konkretnych faktów, to myślę, że można prosić o robienie w wypowiedzi pauz. Jeśli jest to jednak na przykład wypowiedź o tonie żartobliwym, humorystycznym, robienie przerw mogłoby wpłynąć negatywnie na efekt wypowiedzi, na którym gawędziarzowi zależało.
mooonika
07-28-2011, 08:07
Jakiś czas temu, miałam zrobić tłumaczenie przez telefon. Panowie mieli ustalić ceny i stan maszyn, które chcieli kupić. Oczywiście przygotowałam się do tej rozmowy bo mniej więcej wiedziałam o czym będzie. Trafił mi się rzeczony gawędziarz.
Miał wrażenie, że rozmawia ze mną a nie ze swoim klientem, zaczynał opowiadać historie o maszynach, później o tym dlaczego je sprzedaj i dalej o rzeczywistości która była kompletnie nie związana z relacją kupna-sprzedaży. Nie wiedziałam czy przerywać, czy tłumaczyć wszystko co on opowiada, jego słowotok był nieprzerwany sprawy ważne notowałam, ale pobocznych już nie. W taki właśnie sposób wyglądało moje pierwsze spotkanie z "gawędziarzem".
Mój klient był zadowolony bo nie wymagał żebym relacjonowała treść opowieści, ale domyślam się że mógłby być i taki który chciałby żebym na bieżąco tłumaczyła Pana po drugiej stronie słuchawki.
Pozdrawiam
To prawda. Ale takiej sprawności nabiera się po dłuższym czasie. W miarę zdobywania nowych doświadczeń, jest na pewno prościej. Jeżeli chodzi o "zawartość" , wydaje mi się, że powinna zostać oddana ogólna treść. Tłumacz nie jest w stanie zapamiętać każdego słowa, poza tym czasami zdarza się tak, że mówca się powtarza, popełnia błędy... Moim zdaniem streszczenie treści jest lepszym rozwiązaniem niż tłumaczenie zdania po zdaniu.
tu jest ciekawy przykład tłumaczki, która przekazuje tylko to co najważniejsze :D
http://www.youtube.com/watch?v=FiQnH450hPM
odnosząc się do oryginalnego pytania, bylabym za oddaniem 'przekazu' a formę traktowałabym jako podrzedną, oczywiście wyłącznie w przypadku tlumaczeń ustnych, bardzo wiele osób wyjazuje się otwartośca na 'kanciastość' językową pod warunkiem, ze rozumieją dokładnie o co chodzi
Twój pomysł jest bardzo dobry! Wypróbuję go na pewno. A co do ćwiczeń... hmmmm... może spróbujmy znaleźć jakieś wystąpienia obcojęzyczne na popularnym serwisie z nagraniami wideo, a potem bierzmy się za tłumaczenie tego na język polski lub odwrotnie z polskiego na obcy. Myślę, że to mogłoby być również niezłe ćwiczenie.
proszę bardzo, tu jest kilka inspirujących :)
http://www.youtube.com/watch?v=ouRbkBAOGEw - JFK moon speach
http://www.youtube.com/watch?v=fnwDeZrGCzI&feature=related - I have a dream
albo coś nieco bardziej przyszłościowego :) Nassim i era nowej świadomości http://www.youtube.com/watch?v=N2qLIeN7gRI&feature=related
można cwiczyc dowoli :)
a potem odszukać tlumaczenia tych wystąpień i sie z nimi zgodzić lub nie..
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że lepiej tłumaczy mi się fragmenty wypowiedzi niż zdanie po zdaniu. Nie wiem z czego to wynika, ale słuchając dłuższej wypowiedzi bardziej koncentruję się na tym, co dana osoba chce przekazać.
tu myslę podobnie, pracowałam przez rok przy projekcie zagranicznym w afryce i czesto tlumaczyłam dla urzędników ministerialych, zdania wyrwane z kontekstu mozna przetlumaczyć naprawdę fatalnie
ale będąc w projekcie, w rozmowie, w temacie - czyli rowniez przyswajając wiedzę na dany temat - po jakims czasie tlumaczy się lepiej, dokładniej
a nizej załączam smieszny przykład dotyczący tego jakim problemem byloby dla tlumacza zrozumienie zdania 'lip my stockings' gdyby nie widzial kontekstu,czyli tu fragmentu filmu
http://www.youtube.com/watch?v=jxDE6NmKl14&feature=related
w koncówce tegoż samego filmu pojawia sie moje ulubione
All right. Aren't you gonna wish me "Have a good 'fright,"' or something?
... jako zyczenie udanego lotu :)
tak na marginesie mam wrażenie ze wiele takich smaczków nie jest tlumaczonych w ogóle .. a szkoda
A propos tego brakującego słówka - co Waszym zdaniem powinno się zrobić w takich sytuacjach? Poprosić o powtórzenie, bądź wyjaśnienie osoby mówiącej, czy raczej próba samodzielnego uporania się z taką sytuacją przez np. jakieś ominięcie tego słowka lub parafrazę?
z wielu wypowiedzi wynika, ze spotykacie sie z tłumaczeniami na czas
ja przez rok tlumaczyłam bez presji czasu, na projekcie w afryce przy projekcie odbudowy, duzo nowych wtedy dla mnie wyrazów z budowy (rusztowania, wylewki, wibratory)
tu wazne bylo oddanie dosłownie wielu kwestii - a dopytać zawsze można było ale afrykanczycy mają w sobie wiecej spokoju i dopytanie nie jest problemem, wazne jest porozumienie, w europie chyba kluczowe jest 'udawanie ze wszyscy wiedza wszystko o wszystkim, nawet jak nie wiedzą' i tu nie ma miejsca na dopytanie
ja osobiście nie mialabym nic przeciwko zastapieniu wyrazu innym, zakładajac ze sama czułabym, ze nie zmienia to kontekstu a ominiecia też są OK, nie wszystko się przecież tlumaczy, czasem to naturalnie wychodzi, wazne by oddać 100% sens
karteczka30
07-28-2011, 11:47
tu jest ciekawy przykład tłumaczki, która przekazuje tylko to co najważniejsze :D
http://www.youtube.com/watch?v=FiQnH450hPM
odnosząc się do oryginalnego pytania, bylabym za oddaniem 'przekazu' a formę traktowałabym jako podrzedną, oczywiście wyłącznie w przypadku tlumaczeń ustnych, bardzo wiele osób wyjazuje się otwartośca na 'kanciastość' językową pod warunkiem, ze rozumieją dokładnie o co chodzi
Dziękuję za prześmieszny filmik;) Nie znałam tego;) Rzeczywiście tłumacz skupił się na oddaniu przekazu, a reszta była podrzędna;-) ale jak widać nikomu to nie przeszkadzało;)
Nie pisałam jeszcze w tym temacie, więc pozwolę sobie zlekceważyć poprzedzające pytanie i wypowiedzi i dodać coś od siebie, mam nadzieję, związanego z tematem ;)
Pytanie postawione w temacie wątku: "Tłumaczenie ustne - na czym się skupić?" może zostać rozpatrzone również z innej strony. „Na czym się skupić?” Na rozwoju osobistym. Na rozwoju własnych cech charakteru i umiejętności: cierpliwości, spontaniczności, opanowaniu, umiejętności radzenia sobie ze stresem. Są to cechy i umiejętności (jest ich z pewnością więcej), które, moim zdaniem, ułatwią pracę tłumacza wykonującego tłumaczenia ustne.
kimkolwiek był tlumacz tego filmu http://www.youtube.com/watch?v=s5w8P2n9etU mysle ze wyćwiczył wszystkie te umiejętności i jeszzcze się swietnie bawił, naprawdę podziwiam !!!
zastanawiam sie jak to jest z tlumaczeniem gwary albo dialektów... są słowniki? jakaś pomoc? jak to w praktyce wygląda??
klaudiawieszolek
07-28-2011, 11:58
z wielu wypowiedzi wynika, ze spotykacie sie z tłumaczeniami na czas
ja przez rok tlumaczyłam bez presji czasu, na projekcie w afryce przy projekcie odbudowy, duzo nowych wtedy dla mnie wyrazów z budowy (rusztowania, wylewki, wibratory)
Te nowe wyrazy były słowami kluczowymi i jak w takim przypadku sobie poradzić, gdy zapomnimy jego odpowiednika w języku obcym, bo przecież pominąć ich nie można.
Te nowe wyrazy były słowami kluczowymi i jak w takim przypadku sobie poradzić, gdy zapomnimy jego odpowiednika w języku obcym, bo przecież pominąć ich nie można.
...duże szare zwierze z trąbą
...pręty umozliwiające wznoszenie budynku
i wtedy ktoś się usmiechnie i powie
ad 1 : well, that would be an elephant!
ad b : you mean scuffoldings?
:)
Te nowe wyrazy były słowami kluczowymi i jak w takim przypadku sobie poradzić, gdy zapomnimy jego odpowiednika w języku obcym, bo przecież pominąć ich nie można.
Myślę,że można przerwać rozmowę i poprosić o wytłumaczenie skoro nieznajomość słowa kluczowego blokowałoby wychwycenie sensu całości.
kimkolwiek był tlumacz tego filmu http://www.youtube.com/watch?v=s5w8P2n9etU mysle ze wyćwiczył wszystkie te umiejętności i jeszzcze się swietnie bawił, naprawdę podziwiam !!!
Przy czym tłumacz tego filmu nie tłumaczył go raczej ustnie... Wyobrażam sobie jak ta komedia musi być śmieszna dla Francuzów, skoro nawet mniej wtajemniczonych w sposób w jaki oni postrzegają ludzi z północy bawi do łez :)
NATRIOOM
07-28-2011, 12:52
Witam,
jeśli chodzi o tłumaczenia ustne sposobów ćwiczenia jest kilka:
1. ćwiczenie symultaniczne z telewizorem lub innym źródłem informacji głosowej
Najlepiej do tego nadają się zagraniczne serwisy informacyjne lub reportaże. Whatever suits you, najważniejsze, by informacja była ciągła. Im szybciej jest podawana, tym trudniejsze, ale i bardziej efektywne ćwiczenie.
2. Ćwiczenie z osobami trzecimi
Można poprosić osobę trzecią o mówienie płynnie przez pewien czas bądź o przeczytanie wydrukowanego tekstu - przemowy, artykułu itp. Polecam mowy polityków, działaczy partyjnych lub orędzia.
3. Ćwiczenie z prezentacjami PP
Prezentacja jest wyświetlana (skrótowo) w jednym języku, my zaś na jej podstawie odtwarzamy pełny tekst od razu prowadząc odczyt w języku obcym.
Warto ćwiczyć tłumaczenia ustne przy każdej nadarzającej się okazji, nawet w głowie podczas np nudnego wykładu.
Polecam się w zakresie tłumaczeń
NATRIOOM
07-28-2011, 12:55
odnośnie słów kluczowych - spytanie o wytłumaczenie nie jest ujmą, jest nią natomiast oszukiwanie odbiorców, że się wie o co chodzi. Sama swojego czasu tłumacząc techniczną prezentację z greckiego (tłumaczę grecki i angielski) zapomniałam, jak jest po grecku pleśń, a prezentacja była o zapobieganiu pleśni w fabrykach piekarskich, więc kiepsko. Spytałam i nikt nie miał żalu.
karolina_sobczak
07-28-2011, 13:17
Jak sądzicie, czy w tłumaczeniu ustnym należy bardziej skupić się na stylu naszej wypowiedzi, na budowaniu poprawnych składniowo zdań, czyli ogólnie rzecz ujmując na formie, czy raczej wyłącznie na tym, aby przekazać informacje, nie zwracając zbyt bacznej uwagi na jakość przekazu? Oczywiście wariant idealny to połączeniu obu wymienionych kwestii, ale jak wiadomo - nie zawsze jest to możliwe.
Masz racje, najlepszą opcją jest połączenie wszystkich tych umiejętności. Tłumacz powinien mieć lekkość językową, która pozwala mu na budowanie zrozumiałych wypowiedzi. Myślę natomiast, że jak zawsze, należy wziąć pod uwagę z jakiego rodzaju tłumaczeniem mamy do czynienia. Jeśli tłumaczymy w kabinie podczas Rady nadzorczej, musimy skupić się na wszystkich ww. elementach. Inaczej może to wyglądać np. podczas tłumaczeń ustnych technicznych. Miałam okazję kilka razy wykonywać tłumaczenie ustne techniczne i przyznam, że dla odbiorców ważna była zawartość merytoryczna mojej wypowiedzi, a nie jej stylistyczna strona. Powiedziałabym nawet, że czasami tłumaczyłam równoważnikami zdań czyli: mufy, nakrętki, trójniki- brak!.
Podsumowując moją wypowiedź i pozostałe odpowiedzi na ten wątek, uważam, że każdy rodzaj tłumaczenia rządzi się własnymi prawami i to, czy skupimy się na formie i na tym, aby przekazać informacje nie zwracając bądź zwracając uwagę na jakość przekazu, zależy od tego co i dla kogo tłumaczymy, aczkolwiek pozostanę zwolenniczką teorii, że najlepiej posiadać wszystkie umiejętności , o których mowa w pytaniu, podaczas przekładu.
.
3. Ćwiczenie z prezentacjami PP
Prezentacja jest wyświetlana (skrótowo) w jednym języku, my zaś na jej podstawie odtwarzamy pełny tekst od razu prowadząc odczyt w języku obcym.
Jakoś kiepsko sobie wyobrażam odtwarzanie prezentacji, nie będąc jej autorem, jedynie na podstawie haseł i równoważników zdań z Power Point'a. To tak, jakby tłumaczyć z notatkami bez usłyszenia co ktoś tak naprawdę powiedział. Wydaje mi się to dość ryzykowne. W PP w większości mamy do czynienia z pewnego rodzaju skrótami i uproszczeniami, które mają być w zasadzie pomocą dla mówiącego aby np. nie stracił wątku. Brak tu raczej okrągłych zdań, z których wynikałaby konkretna myśl. Mam rację?
Agnieszka Czarnul
07-28-2011, 13:22
[QUOTE=Mięta;42958]... dlatego ja bym była za trafnym podsumowywaniem myśli przewodnich, co oczywiście wymaga od tłumacza słuchania ze zrozumieniem i trafnej syntezy; do tego też pewnie trzeba mieć talent. Z drugiej strony, ciekawe na ile jest to wyuczalne.....
Witam Wszystkich;-)
Uważam, że najważniejsza jest trafność przekazu informacji. W miarę możliwości myślę, że trzeba dokonać jakieś „syntezy” i dobrać odpowiednie sformułowania ( po zrozumieniu tego, co dana osoba chciała przekazać). Forma i jakość przekazu wydają się bardzo ważne i rzutują od odbiór informacji. W związku z tym to, na ile uda je się „połączyć” powyższe kwestie decyduje o jakości tłumaczenia.
A czy wyuczalne? Myślę, ze sporo można wyćwiczyć, ale na pewno nie wszystko,
pozdrawiam.
karolina_sobczak
07-28-2011, 13:28
A propos tego brakującego słówka - co Waszym zdaniem powinno się zrobić w takich sytuacjach? Poprosić o powtórzenie, bądź wyjaśnienie osoby mówiącej, czy raczej próba samodzielnego uporania się z taką sytuacją przez np. jakieś ominięcie tego słowka lub parafrazę?
To bardzo istotne pytanie, ja nawet wątek na ten temat założyłam:), bo również chciałabym się dowiedzieć, co zrobić, gdy nie wiemy jak przetłumaczyć dane słówko. Oczywiście, czasami można się domyślić o co chodzi w danym zdaniu, ale co jeśli natrafiamy na terminy? myślę, że lepiej w takiej sytuacji zapytać niż pominąć, ale czy zawsze sytuacja pozwala nam na zadanie takiego pomocniczego pytanie?:confused:
karolina_sobczak
07-28-2011, 13:38
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Twoje pytanie nasuwa refleksję na temat trudności w tłumaczeniach konsekutywnych i symultanicznych.
Moim zdaniem obie formy są trudne i obie wymagają indywidualnego podejścia od tłumacza. W tłumaczeniach konsekutywnych musimy się wykazać bardzo dobrą pamięcią i silną koncetracją, w symultanicznych, szybkością reakcji, zdolnością kojarzenia faktów i również bardzo silną koncentracją.
Macie doświadczenie w tłumaczeniu konsekutywnym i symultanicznym? Jakie są wasze obserwacje?
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Wydaje mi się, że może to w pewnej mierze zależeć od indywidualnych upodobań i predyspozycji tłumacza. Oczywiście wyćwiczenie w jednej bądź drugiej technice też ma znaczenie. Jeżeli częściej tłumaczy się np. co kilka zdań, to po jakimś czasie można się spodziewać,że właśnie taki sposób pracy okaże się dla nas łatwiejszy.
Nie pisałam jeszcze w tym temacie, więc pozwolę sobie zlekceważyć poprzedzające pytanie i wypowiedzi i dodać coś od siebie, mam nadzieję, związanego z tematem ;)
Pytanie postawione w temacie wątku: "Tłumaczenie ustne - na czym się skupić?" może zostać rozpatrzone również z innej strony. „Na czym się skupić?” Na rozwoju osobistym. Na rozwoju własnych cech charakteru i umiejętności: cierpliwości, spontaniczności, opanowaniu, umiejętności radzenia sobie ze stresem. Są to cechy i umiejętności (jest ich z pewnością więcej), które, moim zdaniem, ułatwią pracę tłumacza wykonującego tłumaczenia ustne.
Wszystkie te cechy są bardzo ważne w procesie tłumaczenia. Wydaje mi się , że należy nad nimi stale
pracować, a w jakim stopniu - to już zależy od tłumacza, który zna siebie i wie, która z tych cech jest u niego najsłabsza. Tylko teraz pytanie: jak w praktyce te umiejętności rozwijać?
Tylko teraz pytanie: jak w praktyce te umiejętności rozwijać?
Myślę, że przykłady ćwiczeń podane we wcześniejszych postach wątku są całkiem niezłe. Mnie osobiście podoba się pomysł na pracę w grupie nad fragmentami jednego tekstu. Zawsze daje to możliwość wzajemnego kontrolowania się i ew. skomentowania danych propozycji tłumaczenia. W końcu ludowa mądrość mówi, że "co dwie głowy to nie jedna" :).
Najskuteczniejsze jednak wydaje się praktykowanie na żywo , choć najbardziej też ryzykowne. Ale z drugiej strony tłumaczenia pod presją czasu i w stresie żaden program nas nie nauczy..
Agnieszka Czarnul
07-28-2011, 21:24
Najskuteczniejsze jednak wydaje się praktykowanie na żywo , choć najbardziej też ryzykowne. Ale z drugiej strony tłumaczenia pod presją czasu i w stresie żaden program nas nie nauczy..
Również uważam, że praktyka " z życia wzięta" plus odpowiedni ...warsztat umiejętności- a do tego może ćwiczenie "sytuacyjek". Co prawda pewnie tłumaczenia w życiu niejednokrotnie zaskakują, ale myślę, że jednak ćwicząc, można się bardzo podszkolić, jak w każdej dziedzinie. Pewność siebie na pewno jest też niezwykle ważna, odpowiednie podejście i umiejętność wybrnięcia z niespodziewanych sytuacji.. Myślę że pewność siebie pomaga bardzo w takiej pracy bezpośrednio z ludźmi...
pozdrawiam.
To prawda, jednak właśnie im więcej się ćwiczy (choćby w "sztucznych" sytuacjach), tym większe szanse na zredukowanie tego stresu kiedy tłumaczymy już na czyjeś zlecenie.
forsycja
07-28-2011, 21:55
To prawda, jednak właśnie im więcej się ćwiczy (choćby w "sztucznych" sytuacjach), tym większe szanse na zredukowanie tego stresu kiedy tłumaczymy już na czyjeś zlecenie.
Dokładnie, ponieważ tłumacząc "sztucznie", dla samych siebie, pogłębiamy swoją wiedzę, a większa wiedza to większa pewność siebie w sytuacji prawdziwego tłumaczenia. Ćwiczenie "dla siebie" oferuje szansę na późniejsze zredukowanie stresu, ale jego poziom jest uwarunkowany indywidualnie, osobowością, doświadczeniem w tłumaczeniu "na żywo."
Według mnie powinno się wyciągać kluczowe informacje, skupić się na tym, żeby zrozumieć co osoba mówiąca ma na myśli i próbować to jakoś podsumować. Nie chodzi mi o całkowity skrót czy streszczenie, ale pewne zdania, które nic nie wnoszą, można sobie odpuścić (mam na myśli sytuacje, gdy jest presja czasu).
Zgadzam się z Twoją opinią. Często, podczas tłumaczenia ustnego, mówiący uzywa wielu przerywników, wtrąceń, dygresji, które trudno od razu przetłumaczyć. Myslę, że nalezy przede wszystkim oddać kluczowa myśl a na końcu dodać w streszczeniu ewentualne dygresje poboczne:)
Również uważam, że praktyka " z życia wzięta" plus odpowiedni ...warsztat umiejętności- a do tego może ćwiczenie "sytuacyjek". Co prawda pewnie tłumaczenia w życiu niejednokrotnie zaskakują, ale myślę, że jednak ćwicząc, można się bardzo podszkolić, jak w każdej dziedzinie. Pewność siebie na pewno jest też niezwykle ważna, odpowiednie podejście i umiejętność wybrnięcia z niespodziewanych sytuacji.. Myślę że pewność siebie pomaga bardzo w takiej pracy bezpośrednio z ludźmi...
pozdrawiam.
Tez myśle, że wprawianie się w tłumaczeniu ustnym, poprzez różne sytuacje może później pomóc w tym prawdziwym.. Zawsze jestem pełna podziwu dla tlumaczy, którzy potrafią ten stres, presję otoczenia opanować i do tego jeszcze przepięknie - językowo - stylistycznie przetłumaczyć.. Myśle, że na to potrzeba kilku lat doświdczeń..
To prawda, jednak właśnie im więcej się ćwiczy (choćby w "sztucznych" sytuacjach), tym większe szanse na zredukowanie tego stresu kiedy tłumaczymy już na czyjeś zlecenie.
Ja stresem nie nazywam tremy ani braku pewności siebie , ale raczej sytuację, kiedy rozmówca jest pod wpływem emocji, rozmowa odbywa się na trudny temat a do rozmowy nagle włącza się kilku innych rozmówców. Czyli sytuacje raczej nieprzewidywalne..
odnośnie słów kluczowych - spytanie o wytłumaczenie nie jest ujmą, jest nią natomiast oszukiwanie odbiorców, że się wie o co chodzi. Sama swojego czasu tłumacząc techniczną prezentację z greckiego (tłumaczę grecki i angielski) zapomniałam, jak jest po grecku pleśń, a prezentacja była o zapobieganiu pleśni w fabrykach piekarskich, więc kiepsko. Spytałam i nikt nie miał żalu.
No jasne , że trzeba pytać :) Uważam, że to żaden wstyd.. Gorzej rzeczywiście by było udawać, że się wie o co chodzi. Wtedy dopiero wyszłaby na jaw niekompetencja tłumacza..
forsycja
07-28-2011, 23:00
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Obydwie formy są wymagające. Tak sobie myślę, że gdy tłumaczymy co kilka zdań, mniejszymi "porcjami", robimy to dokładniej i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że pogubimy się w tłumaczeniu. Poza tym przy przekazywaniu od razu całości - poza sensownym przetłumaczeniem musimy skoncentrować naszą uwagę na wyłowieniu tego, co jest najistotniejsze. Dlatego ta druga forma wydaje mi się jednak trudniejsza.
Agnieszka Czarnul
07-29-2011, 00:39
Myślę, że tłumaczenia co kilka zdań jest łatwiejsze, mimo że nie od razu widać "sens całości"- jednak tłumacząc wypowiedź partiami, tłumaczenie pewnie w większości przypadków jest dokładniejsze. Pamiętając dokładnie partię zdań, możemy nawiązać w dalszym tłumaczeniu do wypowiedzi poprzedniej, dokonując przekładu także dokładnego. Jeśli natomiast chodzi "tylko" o wydobycie sens wypowiedzi i dokonanie streszczenia, może wystarczyć tłumaczenie całości od razu. Myślę, że to zależy od sytuacji i wymagań tłumaczenia oraz naszych możliwości;-),
pozdrawiam.
Zgadzam się z przedmówczynią ! ;) Oczywiście to też zależy od długości tekstu tłumaczonego. Jeśli chodzi o tłumaczenie "co kilka zdań" to jest to tłumaczenie zdecydowanie dokładniejsze (według mnie). Osobiście preferuję tłumaczenie co kilka zdań, wątkami, niż całości na koniec. Sama nie wiem dlaczego, dla mnie wydaje się łatwiejsze, może po prostu obawiam się, że w tym drugim przypadku pominę pewne wątki, ulecąmi pod wpływem presji... Sama nie wiem. ;)
karolina_sobczak
07-29-2011, 08:33
Najskuteczniejsze jednak wydaje się praktykowanie na żywo , choć najbardziej też ryzykowne. Ale z drugiej strony tłumaczenia pod presją czasu i w stresie żaden program nas nie nauczy..
można poćwiczyć koncentrację, można również rozwijać się językowo, ponieważ tłumacz to osoba ciekawa świata i stale powinna dążyć do pozyskiwania nowych, ciekawych inforamcji. Zgodzę się, że najlepszym ćwiczeniem jest już przysłowiowa "głęboka woda", na którą rzuca nas życie i daje rady co zrobić, żeby się nie utopić:), oczywiście mam na myśli praktykowanie na żywo:). Ciężko jest jednak rozpocząć pracę tłumacza ustnego. Do konferencji czy innych przedsięwzięć stawia się raczej na osobę z doświadczeniem, więc przy tym wszystkim przyda się jeszcze odrobina szczęścia:)
karolina_sobczak
07-29-2011, 08:39
Tez myśle, że wprawianie się w tłumaczeniu ustnym, poprzez różne sytuacje może później pomóc w tym prawdziwym.. Zawsze jestem pełna podziwu dla tlumaczy, którzy potrafią ten stres, presję otoczenia opanować i do tego jeszcze przepięknie - językowo - stylistycznie przetłumaczyć.. Myśle, że na to potrzeba kilku lat doświdczeń..
Zgadzam się i pozwolę sobie dodać, że oprócz kilku lat doświadczenia zawód ten wymaga odpowiednich predyspozycji. Nie każdy może zostać tłumaczem ustnym, nawet jeśli językowo jest na bardzo wysokim poziomie.W tym przypadku, oprócz doskonałej znajomości polszczyzny oraz języka docelowego, liczą się cechy charakteru takie jak: umiejętność koncentracji, kojarzenia faktów, szybkość reagowania i umiejętnego radzenia sobie ze stresem, bo ten występuje ponoć zawsze, nawet u doświadczonych tłumaczy.:)
mooonika
07-29-2011, 09:15
Ja stresem nie nazywam tremy ani braku pewności siebie , ale raczej sytuację, kiedy rozmówca jest pod wpływem emocji, rozmowa odbywa się na trudny temat a do rozmowy nagle włącza się kilku innych rozmówców. Czyli sytuacje raczej nieprzewidywalne..
Zgadzam się z ataner, oczywiście stres nie wynika z braku pewności siebie czy wyłącznie z braku umiejętności. Przed poważnym tłumaczeniem wśród kilkorga ludzi rodzi się rodzaj tremy jakbyśmy występowali na scenie. Czasem ona ustępuje w trakcie tłumaczenia, a czasem jeszcze bardziej tłumacz się "napina" a tym samym ciężej mu znaleźć odpowiednie słowa by szybko przekazać myśl klienta. Tak przynajmniej bywa w moim przypadku, a nie mam jeszcze dużego doświadczenia
Agnieszka Czarnul
07-29-2011, 09:27
[QUOTE=mooonika;45751]Zgadzam się z ataner, oczywiście stres nie wynika z braku pewności siebie czy wyłącznie z braku umiejętności....
Myślę, że jednak brak pewności ma ogromny wpływ na to, że dana sytuacja będzie dla kogoś stresująca. "Potęguje" to jeszcze brak umiejętności i brak predyspozycji. Nieoczekiwane sytuacje zawsze będą i pewnie jedno tłumaczenie nie jest podobne do kolejnego. Podsumowując upieram się jednak przy tym jak ważna jest pewność siebie w tego typu zawodzie.
pozdrawiam.
forsycja
07-29-2011, 11:18
Ja stresem nie nazywam tremy ani braku pewności siebie , ale raczej sytuację, kiedy rozmówca jest pod wpływem emocji, rozmowa odbywa się na trudny temat a do rozmowy nagle włącza się kilku innych rozmówców. Czyli sytuacje raczej nieprzewidywalne..
Oczywiście stres wywoływany jest przez wiele czynników, a brak pewności siebie - której przyczyn również może być wiele - jest jednym z nich. Ten brak pewności niekoniecznie wynika z braku umiejętności, wiedzy, czy doświadczenia. Może być też tylko i wyłącznie "zasługą" charakteru, wychowania, tego, jacy jesteśmy. W kontaktach z innymi ujawnia się nasza nieśmiałość, może nawet introwertyzm. Myślę, że introwertykowi dużo trudniej tłumaczyć ustnie, gdyż ta forma wymaga bezpośredniego kontaktu z ludźmi. W ogóle wymagania stawiane potencjalnym pracownikom, abstrahując od pracy tłumacza w ogóle, sprawiają, że introwertykom nie jest łatwo się dostosować. Także myślę, że ta pewność siebie bądź jej brak mają wpływ na poziom stresu przy wykonywaniu pracy tłumacza ustnego.
Zdecydowanie, introwertykom, osobom nieśmiałym tłumaczenie ustne może przysporzyć nie mało stresu ! :) Jeśli osoba jest z charakteru nieśmiała, a do tego dochodzi ileś par oczy patrzących na ciebie i oczekujących na twoje tłumaczenie....stres może zjeść ;)
Mimo, że ja jestem osobą bardzo otwartą i raczej nieśmiałość mnie nie dotyczy, to mimo tego gdy rozmowa schodzi na temat dla mnie trudny, który nie do końca znam to stres również mnie dotyka.
mooonika
07-29-2011, 13:19
Ja również uważam, że tłumacz nieśmiałym introwertykiem być nie powinien. Jadnak nie zgadzam się z tymże pewność siebie pozwala zatuszować barki w umiejętnościach. A stres jest tak czy inaczej czy jesteśmy pewni siebie czy nie - przynajmniej tak mi się wydaje.
Oj oczywiście, wręcz uważam, że tuszowanie nieumiejętności nadmierną pewnością siebie pokazujemy nasz brak kompetencji. Wszak nikt nie jest ekspertem od wszystkiego (mówię tutaj o słownictwie specjalistycznym), nawet native nie jest w stanie rozmawiać na każdy temat. Dlatego uważam, że lepiej się przyznać, że dany obszar jest dla mnie obcy.
Naturalnie stres dopada chyba każdego, kwestia tylko czy jest to stres motywujący czy paraliżujący :)
[QUOTE=mooonika;45751]Zgadzam się z ataner, oczywiście stres nie wynika z braku pewności siebie czy wyłącznie z braku umiejętności....
Myślę, że jednak brak pewności ma ogromny wpływ na to, że dana sytuacja będzie dla kogoś stresująca. "Potęguje" to jeszcze brak umiejętności i brak predyspozycji. Nieoczekiwane sytuacje zawsze będą i pewnie jedno tłumaczenie nie jest podobne do kolejnego. Podsumowując upieram się jednak przy tym jak ważna jest pewność siebie w tego typu zawodzie.
pozdrawiam.
W przypadku kiedy w grę wchodzą tłumaczenia spontaniczne, za każdym razem nowe i nieprzewidywalne jak w tym przypadku radzić sobie ze stresem?
Agnieszka Czarnul
07-29-2011, 16:44
Witam,
praktyka i odpowiednie podejście/charakter? Myślę, że do pewnego poziomu stresu można się przyzwyczaić tak, żeby nie był on paraliżujący tylko motywujący..W końcu na początku boimy się tego, czego nie znamy...;-)
pozdrawiam,
Nie zapominajmy, że stres może być dla nas doskonałą motywacją! Osobiście mam wrażenie, że lepiej wypadam na tych "prawdziwych" tłumaczeniach, niż na próbach, podczas ćwiczeń z osobami, które dobrze znam.. Po krótkich przemyśleniach dochodzę do wniosku, że tak się właśnie dzieje dzięki dobrej dawce stresu:)
Wracając do pytania: "Na czym skupić się w tłumaczeniu ustnym?", bardzo przemawia do mnie teoria Krzysztofa
Hejwowskiego. Twierdzi on, że wcale nie trzeba tłumaczyć dosłownie, ważne jest to, aby tłumacząc
wypowiedź jakiejś osoby umieć odczytać jej intencje.Hejwowski udowadnia również, że nie każdy kto zna obcy
język może być tłumaczem: Krzysztof Hejwowski "Kognitywno-komunikacyjna teoria przekładu".
To jest książka którą warto przeczytać!
Agnieszka Czarnul
07-29-2011, 21:07
Dokładnie, niemniej najpierw trzeba mieć naprawdę spory warsztat umiejętności językowych, wyczucie i umiejętności komunikacji, żeby mieć jaką "bazę", aby zrozumieć intencje danej osoby.
pozdrawiam
WiktoriaSelezniowa
07-29-2011, 21:07
Myślę, ze ustne tłumaczenie powinno się skupiać na jak możliwie najdokładniejszym tłumaczeniu ale w tym celu musi być zastosowana dobra forma, bo bez tego ani rusz niestety !!
WiktoriaSelezniowa
07-29-2011, 21:09
Z tym stresem to chyba wiele zależny od osoby. Ja jestem native speakerem i tłumaczenie naprawdę nie sprawia mi problemu, zazwyczaj bo przy odpowiedniej dawce stresu zamykam się w sobie.
WiktoriaSelezniowa
07-29-2011, 21:11
To prawda, jednak właśnie im więcej się ćwiczy (choćby w "sztucznych" sytuacjach), tym większe szanse na zredukowanie tego stresu kiedy tłumaczymy już na czyjeś zlecenie.
Dokładnie, poza tym poprzez tłumaczenie w ramach ćwiczeń wyrabiamy u siebie pewne nawyki, które bardzo ułatwiają życie przy tłumaczeniu na zlecenie. Zwroty, wyrażenia sytuacje, zawsze mi gdzieś tam coś błyśnie, "o już to tłumaczyłam". Trening czyni mistrza.
WiktoriaSelezniowa
07-29-2011, 21:14
Ciekawa jestem natomiast Waszych opinii w kwestii: tłumaczyć dosłownie zdanie po zdaniu, czy robić podsumowanie? a może zależy to od sytuacji? Co Wy na to?
Moim zdaniem tłumaczenie zdanie po zdaniu w pewnym kluczowym momencie pozbawia tekst sensu. Gra słów, jakieś sytuacyjne wyrażenia wszystko to jest sens przenośny, który przy tłumaczeniu dosłownym totalnie nie posiada sensu. Także ja jestem za "podsumowaniem", ale przynajmniej za lekkim przeredagowaniem wyjściowego tekstu.
WiktoriaSelezniowa
07-29-2011, 21:15
odnośnie słów kluczowych - spytanie o wytłumaczenie nie jest ujmą, jest nią natomiast oszukiwanie odbiorców, że się wie o co chodzi. Sama swojego czasu tłumacząc techniczną prezentację z greckiego (tłumaczę grecki i angielski) zapomniałam, jak jest po grecku pleśń, a prezentacja była o zapobieganiu pleśni w fabrykach piekarskich, więc kiepsko. Spytałam i nikt nie miał żalu.
Dokładnie kto pyta nie błądzi, lepiej raz zapytać i zapamiętać niż popełnić błąd, albo użyć nieudanego synonimu który nada tekstowi albo błędny albo zabawny kontekst. Człowiek uczy się całe życie, i nie ma w tym nic wstydliwego.
Przed taką niekomfortową sytuacją kiedy nie pamiętamy kluczowego słowa może nas również "uchronić" nasz partner z którym tłumaczymy.. Możemy się z nim umówić, żeby naturalnie zareagował kiedy wyczuje, że próbujemy coś powiedzieć na około. Nie wiem jednak czy jest to dobre rozwiązanie dla tłumaczy konsekutywnych, bo chyba częściej w parach tłumaczymy symultanicznie..
Agnieszka Czarnul
07-30-2011, 12:08
[QUOTE=WiktoriaSelezniowa;45989Także ja jestem za "podsumowaniem", ale przynajmniej za lekkim przeredagowaniem wyjściowego tekstu.[/QUOTE]
Witam,
Pytanie, na ile tak naprawdę tłumacz może pozwolić sobie na podsumowanie wypowiedzi i na ile jest w stanie, tłumacząc coś z zupełnie obcej dla siebie dziedziny. Natomiast zgadzam się również z tym, że tłumaczenie zdanie po zdaniu może czasami wręcz zmienić sens...mimo że nie powinien
pozdrawiam,
Dokładnie, poza tym poprzez tłumaczenie w ramach ćwiczeń wyrabiamy u siebie pewne nawyki, które bardzo ułatwiają życie przy tłumaczeniu na zlecenie. Zwroty, wyrażenia sytuacje, zawsze mi gdzieś tam coś błyśnie, "o już to tłumaczyłam". Trening czyni mistrza.
Zgadzam się. Im więcej czasu poświęci się na ćwiczenia, tym lepsza jakość tłumaczenia. Każda okazja jest dobra, żeby rozwijać swoje umiejętności. Wiadomo, człowiek uczy się całe życie. Tłumacz ciągle musi podnosić swoje kwalifikacje. Im obszerniejszy zakres wiedzy, tym większa pewność siebie. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o stres, dotyczy to każdego, a jego intensywność to już indywidualna sprawa. Stres ten, może nas mobilizować do co raz to nowych działań i zadań, które na nas czekają. Trzeba nauczyć się "korzystać" ze stresu :)
karteczka30
07-30-2011, 16:53
W moim przypadku łatwiejsze było tłumaczenie zdanie po zdaniu. Przekazanie całej treści od razu wymaga mniejszej podatności na stres.
Dla mnie też łatwiej było tłumaczyć zdanie po zdaniu, bo zrobienie czegoś w rodzaju streszczenia z wypowiedzi wymaga dużej koncentracji i dobrej pamięci. Chociaż jest to jak najbardziej wykonalne.;-) Tutaj kłaniają się techniki opanowywania stresu.. :confused:
Z tego, co widzę, nie ma chyba reguły na to, który rodzaj tłumaczenia jest lepszy ( zdanie po zdaniu czy w formie streszczenia). Zdania forumowiczów są wyraźnie podzielone. Dużo zależy od predyspozycji i zakresu posiadanej wiedzy i doświadczenia, ale również od indywidualnych cech człowieka.
Agnieszka Czarnul
07-30-2011, 20:17
Dodałabym tutaj też kontekst i sytuację..Myślę, że czasami tłumaczenie zdania po zdaniu jest obowiązkowe, gdyż w przeciwnym razie można pominąć istotne kwestie...Jednak jak już wcześniej napisałam, tłumaczenie zdania po zdaniu może nieść za sobą jednak ryzyko zmiany treści.. Wobec tego jak znaleźć złoty środek?;-)
Który rodzaj tłumaczenia jest jednak mniej ryzykowny?
pozdrawiam.
Dla mnie też łatwiej było tłumaczyć zdanie po zdaniu, bo zrobienie czegoś w rodzaju streszczenia z wypowiedzi wymaga dużej koncentracji i dobrej pamięci. Chociaż jest to jak najbardziej wykonalne.;-) Tutaj kłaniają się techniki opanowywania stresu.. :confused:
Co można poradzić początkującemu tłumaczowi aby stres był dla niego motywujący a nie paraliżujący?
Dylemat czy tłumaczyć zdaniami, czy fragmentami to jedna sprawa , a druga to jak poradzić sobie
w sytuacji gdy nasuwa się na myśl dużo synonimów odnośnie np. jakiego wyrazu.Zawsze w takich
sytuacjach przeżywam rozterki.
Według mnie to tłumacz decyduje czy tłumaczy zdanie po zdaniu czy dłuższy fragment wypowiedzi. Zależy to od jego preferencji i umiejętności, ale również od sytuacji. Trudno tłumaczyć zdanie po zdaniu, gdy mówca odnosi się do jednego tematu i przerywanie jego wypowiedzi przez tłumacza powoduje, że mówiący gubi się a cała wypowiedź traci sens. Co do wyboru użycia odpowiedniego synonimu to w przypadku tłumaczeń ustnych nie mamy czasu na zastanawianie się nad tym i powinniśmy użyć pierwsze słowo, które nam przyjdzie na myśl.
W odpowiedzi na Twoje pytanie, muszę zaznaczyć, że niezbędne jest, połączenie obu umiejętności w tłumaczeniach ustnych. Oczywiście niezwykle ważna jest informacja i zawsze tłumacz powinien mieć zakodowane w głowie, iż przekaz jest nadrzędną sprawą (funkcją wszystkich szkoleń i konferencji, na których zatrudniani są tłumacze, jest przekazanie istotnych informacji). Równie ważne niestety są: forma, styl i poprawność językowa. Charakterystyczną cechą tłumaczeń ustnych jest większa (niż w przypadku pisemnych) doza spontaniczności i liczba nieprzewidzianych sytuacji, dlatego łatwiej o pomyłki lub zawahania. Jednak tłumacz, który stosuje wyrażenia i struktury nietypowe dla języka docelowego, a jego tłumaczenie obfituje w błędy, sprawia, iż słuchacze przestają skupiać się na treści prezentacji, a oczekują jedynie na powtórne potknięcia. Zaczynają oni błędnie stwierdzać, że całe szkolenie/konferencja jest marnej jakości. Dlatego niezbędne jest, by obie te sprawy (poprawność stylu i rzetelne przekazanie informacji) szły ze sobą w parze.
Według mnie powinno się wyciągać kluczowe informacje, skupić się na tym, żeby zrozumieć co osoba mówiąca ma na myśli i próbować to jakoś podsumować. Nie chodzi mi o całkowity skrót czy streszczenie, ale pewne zdania, które nic nie wnoszą, można sobie odpuścić (mam na myśli sytuacje, gdy jest presja czasu).
Sytuacje, o których wspominasz, są charakterystyczne dla tłumaczeń ustnych. Wielokrotnie zauważyłam, analizując tego rodzaju przekład, iż tekst docelowy (w tym przypadku tekst mówiony) jest około 15% krótszy od oryginału. Dzieje się tak dlatego, iż tłumacz musi skupić się na kilku kwestiach na raz (a w przypadku dłuższych fragmentów zawodzi pamięć) i wybiera wszystkie informacje jego/jej zdaniem kluczowe, pomijając, to co dla słuchacza nieistotne. Dlatego często można odnieść wrażenie, że tłumaczenie ustne jest takim właśnie szczegółowym streszczeniem.
Wydaje mi się, że w takiej sytuacji pierwszy raz jest najtrudniejszy. Potem będzie już tylko łatwiej. Wiadomo, że na początku stres zrobi swoje, ale przy kolejnych zleceniach będziemy potrafili łatwiej odnaleźć się w roli i wypracować sobie własny system, który będzie skuteczny. Myślę, że zrobienie syntezy nie jest trudne. Wymaga uwagi i skupienia, ale to nie jest coś niewykonalnego.
Stres to bardzo ważny aspekt. Chyba zaraz obok talentu, w tłumaczeniach ustnych najważniejsze jest, by skutecznie sobie radzić ze stresem. Presja czasu i spontaniczny charakter pracy plus wystąpienia publiczne dla większej części ludzkości to bariery nie do przeskoczenia. Tłumacz ustny musi skupić się na jak najlepszym przekazaniu informacji, poprawności językowej, musi radzić sobie z pojawiającymi się dwuznacznościami i ewentualnym niezrozumieniem intencji tekstu, który tłumaczy. Powinien on też posiadać niesamowitą podzielność uwagi, a jak wiadomo, warunki tej profesji nie sprzyjają koncentracji i i obniżają efektywność. Jasne, że wszystko można wyćwiczyć, praktykując często, natomiast czynnik stresu jest w pracy tłumacza ustnego niezwykle brzemienny i nie każdy potrafi sobie z taka presją poradzić.
Ja również zgadzam się z większością iż najważniejszy jest prawidłowy, niesfałszowany przekaz informacji. To w jakiej formie gramatycznej czy stylistycznej to przekażemy jest kwestią drugorzędną. Owszem błędy są drażniące ale jeśli nie zmieniają treści przekazu - mieszczą się w granicach tolerancji.
Jestem zdania, iż nie da się w 100% wyeliminować błędów. Uważam też, że większość słuchaczy potrafi tolerować niewielkie błędy tu i ówdzie, jeśli jednak pojawiają się często lub są bardzo rażące, potrafią skutecznie rozproszyć uwagę słuchaczy. Jeśli staja się bardzo drażniące, słuchacze czekają jedynie na kolejną "wpadkę" i przestają skupiać się na treści tłumaczonego tekstu. Takich irytujących elementów jest więcej i uważam, że tłumacz powinien zadbać o całkowite ich wyeliminowanie. Należą do niech: niestosowny ubiór, nieodpowiedni makijaż (w przypadku kobiet), dziwne maniery lub często powtarzające się gesty, które nie służą niczemu (jak kompulsywne poprawianie uczesania, stukanie długopisem, częste chrząkanie). Są to szczegóły, o które warto zadbać, jeśli tłumacz chce być odbierany jako profesjonalista. Zdaję sobie sprawę, że są to sprawy drugorzędne, jednak potrafią wpłynąć negatywnie na pracę tłumacza i jego/jej wizerunek.
Jeżeli błędy są niewielkie, mogą umknąć uwadze słuchaczy. Natomiast rażące potknięcia mogą doprowadzić do tego, że tekst wyjściowy zostanie oceniony jako mało atrakcyjny i poprawny, co w takim przypadku nie jest prawdą. Poza tym, nie sądzę, żeby profesjonalny tłumacz, który podejmuje się zlecenia, popełniał aż tak duże błędy. Oczywiście nie należy zapominać, że jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawdo do pomyłki.
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Jak już kilka osób zauważyło, najczęściej nie tłumaczy się pojedynczych zdań (jeśli chodzi o tłumaczenia konferencyjne), które bez kontekstu pozbawione są sensu, a raczej całe fragmenty myślowe, całe wątki. Mimo, iż tekst jest wtedy dłuższy, łatwiej jest go podzielić logicznie i jedno zdanie wynika naturalnie z poprzedniego, co pomaga pamiętać dłuższe fragmenty wypowiedzi. Tłumacze ustni często korzystają też z notatek w celu usprawnienia swej pracy. W notatkach takich stosują całe systemy skrótów i dla postronnego obserwatora wyglądać mogą jedynie jak zbitek niewiele znaczących strzałek i liter, tłumacz natomiast może z nich wyczytać cały sens dłuższej wypowiedzi i na ich podstawie ją odtworzyć.
Zgadzam się. Dla tłumaczy ustnych umiejętne notowanie informacji, pozwalające odtworzyć wypowiedź osoby mówiącej jest bardzo przydatne.
Nie pisałam jeszcze w tym temacie, więc pozwolę sobie zlekceważyć poprzedzające pytanie i wypowiedzi i dodać coś od siebie, mam nadzieję, związanego z tematem ;)
Pytanie postawione w temacie wątku: "Tłumaczenie ustne - na czym się skupić?" może zostać rozpatrzone również z innej strony. „Na czym się skupić?” Na rozwoju osobistym. Na rozwoju własnych cech charakteru i umiejętności: cierpliwości, spontaniczności, opanowaniu, umiejętności radzenia sobie ze stresem. Są to cechy i umiejętności (jest ich z pewnością więcej), które, moim zdaniem, ułatwią pracę tłumacza wykonującego tłumaczenia ustne.
Nie każdy kto zna język obcy może być tłumaczem. Tłumacz języka ustnego powinien być osobą otwartą, która lubi bezpośredni kontakt z innymi i doskonale sobie radzi w sytuacjach stresujących. Wykonanie poprawnie tłumaczenia, gdy musimy się maksymalnie skupić i opanować stres jest bardzo trudne i łatwo wtedy popełnić błąd. Dlatego tak ważny jest rozwój osobisty. Tłumacz języka ustnego powinien skupić się zarówno na rozwijaniu umiejętności językowych jak i pracą nad sobą w codziennych kontaktach z ludźmi.
karolina_sobczak
07-31-2011, 21:36
Dokładnie, poza tym poprzez tłumaczenie w ramach ćwiczeń wyrabiamy u siebie pewne nawyki, które bardzo ułatwiają życie przy tłumaczeniu na zlecenie. Zwroty, wyrażenia sytuacje, zawsze mi gdzieś tam coś błyśnie, "o już to tłumaczyłam". Trening czyni mistrza.
zgadzam się w 100%, trening czyni mistrza!:)
Tez myśle, że wprawianie się w tłumaczeniu ustnym, poprzez różne sytuacje może później pomóc w tym prawdziwym.. Zawsze jestem pełna podziwu dla tlumaczy, którzy potrafią ten stres, presję otoczenia opanować i do tego jeszcze przepięknie - językowo - stylistycznie przetłumaczyć.. Myśle, że na to potrzeba kilku lat doświdczeń..
Sztuka opanowywania stresu to właśnie rozwój osobisty i każdy sam poprzez własne doświadczenia życiowe musi znaleźć metodę na radzenie sobie w sytuacjach stresujących.
Jak myślicie, która forma tłumaczenia jest trudniejsza? Tłumaczenie co kilka zdań czy przekazanie całej treści od razu?
Według mnie trudniejsze jest przekazanie od razu całej treści. Oczywiście zależy tez od tego jak duża jest to tresć;) Myslę jednak, że i dla tłumacza jak i dla odbiorcy tłumaczenia łatwiejsze jest tłumaczenie co kilka zdań..
Jestem zdania, iż nie da się w 100% wyeliminować błędów. Uważam też, że większość słuchaczy potrafi tolerować niewielkie błędy tu i ówdzie, jeśli jednak pojawiają się często lub są bardzo rażące, potrafią skutecznie rozproszyć uwagę słuchaczy. Jeśli staja się bardzo drażniące, słuchacze czekają jedynie na kolejną "wpadkę" i przestają skupiać się na treści tłumaczonego tekstu. Takich irytujących elementów jest więcej i uważam, że tłumacz powinien zadbać o całkowite ich wyeliminowanie. Należą do niech: niestosowny ubiór, nieodpowiedni makijaż (w przypadku kobiet), dziwne maniery lub często powtarzające się gesty, które nie służą niczemu (jak kompulsywne poprawianie uczesania, stukanie długopisem, częste chrząkanie). Są to szczegóły, o które warto zadbać, jeśli tłumacz chce być odbierany jako profesjonalista. Zdaję sobie sprawę, że są to sprawy drugorzędne, jednak potrafią wpłynąć negatywnie na pracę tłumacza i jego/jej wizerunek.
Zgadzam z Twoja opinia.. Każde zachowanie niewerbalne, które trochę obiega od normy;) koncentruje na sobie uwagę słuchających i rozprasza, przez co nie słucha się już tłumaczonego tekstu, a obserwuje zachowanie tłumacza. Dlatego tłumaczenia ustne są trudniejsze od pisemnych, nie da się przewidzieć też do końca co nam przyjdzie tłumaczyć.. Zimna krew i opanowanie się przydają....:rolleyes:
Agnieszka Czarnul
07-31-2011, 22:42
Witajcie,
Również po części się zgodzę z powyższymi wypowiedziami. Mimo że cała "otoczka" samego tłumaczenia na pierwszy rzut oka wydaje się sprawą drugorzędną, to jednak w takiej pracy jest to ważne. Jeżeli ( a takie jest chyba założenie;-)) celem jest wysoka jakość tłumaczenia i dobry odbiór, to nic dodatkowego nie powinno rozpraszać słuchających. Odbiorcy powinni być skupieni tylko na tłumaczeniu, a nie na czyiś gestach lub zachowaniu. Niestety pewnie każdy ma jakieś maniery zachowania, części z nich po prostu nie wyeliminujemy, ale nad częścią z pewnością możemy zapanować.
pozdrawiam.
Tłumacz to nie tylko osoba, która tłumaczy od A do Z czyjeś słowa, musi się dostosować do do stylu danej wypowiedzi i do sytuacji, a to wymaga obszernej wiedzy na różne tematy. Samo przygotowanie z zakresu słownictwa nie wystarczy.
Dokładnie tak, do tego jeszcze wypadałoby mieć na uwadze formę tłumaczenia i zawsze trzeba pamiętać
o tym, że musimy być kreatywni.
mooonika
08-01-2011, 08:24
"Milka" porusza kwestie na której tłumacz z pewnością musi się skupić. Właśnie dostosowanie do wypowiedzi klienta, tłumacz powinien skoncentrować się na jej stylu i w podobnym ująć przekład. Oczywiście struj i zachowanie też musi być stosowne.
Zdecydowanie ! Powinniśmy się trzymać stylu wypowiedzi, przecież naszym zadaniem nie jest jej poprawianie (zmiana stylu na poważniejszy gdy wypowiedź wydaje nam się zbyt swobodna, bądź odwrotnie), lecz tłumaczenie.
Racja, zachowanie stylu wypowiedzi jest bardzo ważne. W końcu to jak się mówi wynika po prostu z danej sytuacji i niedostosowanie się przez tłumacza mogłoby wpłynąć negatywnie na odbiór przekazu przez słuchaczy. Przy okazji -coś z You Tube'a: http://www.youtube.com/watch?v=XY66ZJ0TFUI :) Dla mnie ten filmik obrazuje poniekąd jak trudny jest zawód tłumacza. Nie ma chyba nikogo, kto potrafiłby tłumaczyć na 7 różnych języków ;)
Racja, zachowanie stylu wypowiedzi jest bardzo ważne. W końcu to jak się mówi wynika po prostu z danej sytuacji i niedostosowanie się przez tłumacza mogłoby wpłynąć negatywnie na odbiór przekazu przez słuchaczy.
Dokładnie ! Poza tym, skoro mówca wypowiada się w takim a nie innym stylu to z pewnością nie robi to bez powodu. I nie nam go zmieniać ;)
Racja, zachowanie stylu wypowiedzi jest bardzo ważne. W końcu to jak się mówi wynika po prostu z danej sytuacji i niedostosowanie się przez tłumacza mogłoby wpłynąć negatywnie na odbiór przekazu przez słuchaczy. Przy okazji -coś z You Tube'a: http://www.youtube.com/watch?v=XY66ZJ0TFUI :) Dla mnie ten filmik obrazuje poniekąd jak trudny jest zawód tłumacza. Nie ma chyba nikogo, kto potrafiłby tłumaczyć na 7 różnych języków ;)
:))) kochana jest ! pomocna i pełna wiary, beuhehehehhee, doskonałe!
Najlepszy jest sposób w jaki mówi: "Well, I can do that..." :D
mooonika
08-01-2011, 13:41
:D Reasumując, musimy się koncentrować na przekazaniu najważniejszych informacji, zachować styl wypowiedzi i dobrze prezentować klienta. Chyba to jest esencja tłumaczenia ustnego.
NATRIOOM
08-02-2011, 23:01
Jakoś kiepsko sobie wyobrażam odtwarzanie prezentacji, nie będąc jej autorem, jedynie na podstawie haseł i równoważników zdań z Power Point'a. To tak, jakby tłumaczyć z notatkami bez usłyszenia co ktoś tak naprawdę powiedział. Wydaje mi się to dość ryzykowne. W PP w większości mamy do czynienia z pewnego rodzaju skrótami i uproszczeniami, które mają być w zasadzie pomocą dla mówiącego aby np. nie stracił wątku. Brak tu raczej okrągłych zdań, z których wynikałaby konkretna myśl. Mam rację?
Agnieszko: nigdzie nie powiedzialam, ze trzeba tlumaczyc nie swoja prezentacje. Mozna znalezc swoje dawne prezentacje badz zrobic prezentacje specjalnie do celow szkoleniowych, odtwarzanie ich po jakims czasie jest dobrym cwiczeniem. Po drugie, zdarzalo mi sie tlumaczyc prezentacje rownolegle z przemowieniem, ktore ze slajdami mialo niewiele wspolnego - musialam tlumaczyc jednoczesnie slajdy, odtwarzając mniej więcej ich znaczenie i tok rozumowania, jak i słowa mówiącego. Odtwarzanie i tłumaczenie prezentacji, których nie jest się autorem, bez znajomosci całego tekstu, nie jest łatwe i na pewno ciężko jest uchwycić pełnię sensu, ale bywa praktykowane i jest możliwe. Szczególnie, jeśli tłumacz dobrze zna daną tematykę.
A jaki jest wg Was najlepszy sposób na ćwiczenie tłumaczeń ustnych? Oczywiście jeśli nie ma się możliwości tłumaczenia wypowiedzi obcokrajowców? Znacie jakieś? Istnieją w ogóle jakieś sposoby?
Witam wszystkich! Chciałabym się odnieść do powyższego postu, wiem niestety dość późno. Znam bardzo dobrą technikę ćwiczenia ustnego tłumaczenia w domowym zaciszu. Potrzebujemy ściągnąć sobie na komputer program do nagrywania głosu Audacity i za każdym razem nagrywać swoje ćwiczenia. Przydaje się podczas czytania przekładu tekstu "na gorąco" czy też konsekutywnym. Potem odsłuchiwać i weryfikować. To się sprawdza! po jakimś czasie słychać poprawę. Ponadto oswajamy się z brzmieniem naszego głosu z taśm, przez mikrofon etc.
Jeśli chodzi o symultaniczne najlepiej zacząć od prób przekładu (o dziwo) filmów przyrodniczych w oryginale. Lektorzy mówią powoli i wyraźnie. Można oczywiście sobie włączyć coś innego, jakieś inne DVD. Puszczać, starać się nadążyć za mówcą, w razie konieczności pauzować, przewijać etc. Najlepiej też starać się nagrywać i potem weryfikować. Wszystko przynosi rezultaty :)
Znam ćwiczenie, które uczy szybkiego kojarzenia (a to jak wiemy przydaje się w trakcie tłumaczenia ustnego). Polega na wymienieniu w jak najkrótszym czasie jak największej liczby elementów danego przedmiotu. np. komputera, samochodu itp.
(Wykonujemy je w języku na który tłumaczymy).
To też jest świetny pomysł! też go wypróbuję! przyda mi się także do urozmaicenia mojej "słówkowej bazy danych" :)
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.