PDA

View Full Version : Nauka przez zabawę


Joanna80
07-09-2011, 20:41
Co sądzicie o nauce języka angielskiego przez puszczanie studentom/oglądanie niewprawionym filmów w oryginale, lub z pomocą tylko napisów? Znam przypadek, gdzie chłopak nie mogąc znaleźć napisów do serialu, którego widział tylko pilot z napisami, zaopatrzył się w słownik i oglądał dalsze odcinki niemalże klatka po klatce, wertując kartki, bo słówka były specjalistyczne :). Odosobniony przypadek, czy też znacie takich zapaleńców?

khermanow
08-01-2011, 21:27
Oglądanie telewizji w oryginalnej wersji językowej to jeden z lepszych sposobów na poszerzenie sobie zasobów słownictwa.
Ponieważ wiele seriali opiera się na prostej historii "z życia wziętej", jesteśmy w stanie domyślić się wielu kwestii nawet, jeśli nie jesteśmy w stanie zrozumieć całej treści.

Oglądanie seriali w różnych językach pomogło mi bardzo w nauce języków. Nie ma to jak połączenie przyjemnego z pożytecznym!

solens
08-01-2011, 21:30
Zdecydowanie popieram! Sama większość mało spotykanych słówek znam z filmów/seriali, które oglądam z napisami (szkoda mi czasu na wertowanie słownika). Chociaż odkąd oglądam na bieżąco od razu po premierze w Stanach seriale medyczne (napisów jeszcze nie ma), to i tak zauważyłam, że słownictwo z zakresu medycyny znacząco się u mnie poprawiło.

nikla
08-02-2011, 20:36
Również potwierdzam, dzięki serialowi dr House znam nazwy chorób, chociaż należałoby zapytać lekarza czy merytorycznie te nazwy są poprawnie używane, choroby poprawnie diagnozowane;)

Pomijając ten fakt, zdecydowanie polecam oglądanie filmów serialu w językach obcych. Osobiście lubię oglądać z napisami w danym języku, wtedy prościej mi, jeśli jakieś słowo wyjątkowo mnie zaciekawi, znaleźć je szybko w słowniku na telefonie;)

orma
08-03-2011, 11:56
Ja puszczam mojej siostrzenicy bajki Disney'a po rosyjsku :P Wie o co chodzi i łapie niektóre słówka, szczególnie kiedy są podobne.

kate1230
08-03-2011, 17:17
Swego czasu na uczelni rozmawiałyśmy z koleżankami na temat czy oglądałysmy kanał "Cartoon Network" jak byłyśmy małe i okazało się spora grupa właśnie oglądała ten kanał. Uznałyśmy że puszczanie dzieciom bajek w oryginale jest znakomitym sposobem aby osłuchać je z językiem. Po prostu przyjemne z pożytecznym

khermanow
08-04-2011, 22:44
Może przychodzi Wam do głowy jakiś serial, typu "Przyjaciele" lub "Sex w wielkim mieście", z prostą fabułą, pozwalający na naukę języka?

nikla
08-05-2011, 18:22
Przyjaciele owczem, dość proste słownictwo, ale Sex... wydaje mi się, że nie jest najbardziej trafionym przykładem bo jest sporo "współczesnego" slangu;) więc serial do nauki owszem, ale na pozniejszym etapie naukil;)

Joanna80
08-05-2011, 19:10
Wydaje mi się, że dla beginnerów jest naprawdę trudno znaleźć serial - chyba że wyprodukowany specjalnie do nauki. Natomiast dla grupy intermediate, czy zaawansowanej, to czysty raj :). Z każdej dziedziny można cos skubnąć. Mój mąż - umysł ścisły, tak się wkręcił w Lie to me w oryginale, że nie dość że kupił sobie książkę o Body Language, to i na temat psychologii nagle stał się niezwykle oczytany :D. Także jak ktoś chce nauczyć się angielskiego, to zupełnie nie powinno być problemu - wydaje mi się natomiast, że dość cieżko jest znaleźć filmy w innych językach, bo tutaj już tylko można liczyć na kanały telewizyjne i jakieś super wypożyczalnie. Nie wiem jak to jest, bo nigdy nie szukałam, ale może ktoś miałby radę dla tych, którzy chcą się poduczyć jakiegoś trudniej dostępnego języka?

solens
08-05-2011, 19:44
Są portale, na których dostępne są całe sezony odcinków seriali, może trzeba by pogrzebać w zasobach internetu właśnie na tych stronach w tych trudniej dostępnych językach. Albo nawet można zrobić tak, że obejrzeć online serial np. amerykański, ale z napisami bardziej "egzotycznymi" ;)

agzppu
08-05-2011, 20:24
Testuję tą metodę z dużym powodzeniem na uczniach w wieku gimnazjalno-licealnym - myślą, że złapali Pana Boga za nogi, bo nie będzie nudnej lekcji, tylko fragment filmu, ale przecież i tak słuchanie oryginału czy nawet skupianie się na napisach w oryginale wymaga wysiłku intelektualnego. Rzecz w tym, że i tak zawsze trzeba sprawdzić wyniki takich lekcji, zgodnie z zasadą "zaufaj i sprawdź", czyli najczęściej proszę ucznia o opowiedzenie mi jakiegoś fragmentu własnymi słowami, czy podanie mi jakiegoś faktu. No i bardzo pomocne jest przygotowanie wcześniej kilku ćwiczeń z nowym słownictwem, które pojawi się w nagraniu, żeby nie było ono dla oglądającego zupełną nowością, np. jeśli puszczamy odcinek The Simpsons o święcie dziękczynienia, to wcześniej podajemy słówka z tego zakresu w formie jakichś multiple choice czy uzupełnianek albo krzyżówek (nie wiem dlaczego, ale krzyżówki sprawiają zawsze uczniom dużo frajdy:))

nikla
08-05-2011, 21:18
Rosjanie np do sporej ilości seriali i filmow maja dubbing także też można na tej zasadzie ogladac i sluchac;) a dodatkowo efekt humorystyczny jest swietny jak slyszy sie johnnego deppa mowiacego po rosyjsku np jak to ostatnio mialam watpliwa przyjemnosc;)

solens
08-05-2011, 22:02
No i świetny przykład realizacji idei w temacie - nauka i zabawa :) Taki własnie Johny Depp w rosyjskiej wersji językowej na pewno lepiej wbije do głowy słówka niż tradycyjne metody ;)

nikla
08-06-2011, 22:07
No tak, śmiechu przy okazji tez jest sporo:)
Chociaż jak juz słuchać rosyjskiego to może lepiej w oryginale;) W sensie od Rosjan na ekranie lub lepiej - na żywo. Bardzo chętnie bym odbywała jakieś konwersacje z 'nativem' tylko niestety znaleźć kogoś takiego nieodpłatnie graniczy z cudem w mojej okolicy.

RedActor
08-06-2011, 23:29
Ja nauczyłem się sporo oglądając anglojęzyczne filmy z napisami robionymi tzw. "chałupniczą" metodą. Chodzi mi o napisy, w których roiło się aż od błędów, gdzie np. tłumaczono niepotrzebnie dosłownie pewne frazy, albo jakoś kulawo. Zastanawiałem się, jakbym to przełozył sam i dzieki temu mam wrażenie że udało mi sie pozanać sporo nowych słów i zwrótów. Wiadomo, że to ryzykowna metoda, bo pewne błedy mogą się utrwalić, ale podchodząc krytycznie do tego co było napisane i porównując z tym co pada z ust bohaterów mozna się dużo nauczyć.

Polecam np. serial Wallander, zrobiony przez BBC. Aktorzy posługują się piękną, czystą angielszczyzną (w końcu głównego bohatera gra Brannagh, "specjalista od Szekspira). Aż przyjemnie się tego słucha ;) A przy okazji serial naprawdę bardzo dobry.

Mała Mi
08-07-2011, 12:27
A ja polecam "Gotowe na wszystko" w oryginale - myślę, że to dobry serial gdzieś na początku drogi (intermediate), ze względu na prosty do zrozumienia akcent oraz stosunkowo wolną i wyraźną narrację. Przy tym fabuła jest wciągająca (nawet mój brat, który w ogóle nie ogląda telewizji ani tym bardziej seriali, które uważa za nudne i głupie, się wciągnął) i na tyle różnorodna, że można swobodnie dobrać poszczególne odcinki dla poszczególnych uczniów wg ich preferencji i poziomu.

solens
08-07-2011, 12:46
O filmach, serialach już było, a ja polecam też muzykę, teksty piosenek. Czasem ciężko jest wychwycić słowa, czy nawet całe zwroty, a dzięki śledzeniu tekstu nie tylko jest się w stanie zrozumieć piosenkę, ale też przybywa słownictwa :)

nikla
08-07-2011, 17:43
I dodatkowo człowiek wreszcie staje się świadomy, że teksty większości piosenek nie maję sensu;)

solens
08-07-2011, 21:32
Dokładnie :D Albo okazuje się, że są zupełnie o czymś innym, niż się sądziło do tej pory ;) Ale dzięki temu słówka zostają w głowie na dłużej :)

RedActor
08-07-2011, 22:39
O filmach, serialach już było, a ja polecam też muzykę, teksty piosenek. Czasem ciężko jest wychwycić słowa, czy nawet całe zwroty, a dzięki śledzeniu tekstu nie tylko jest się w stanie zrozumieć piosenkę, ale też przybywa słownictwa :)

Bez wątpienia. Chociaż czasem jest tak, że niby kumam pojedyncze słowa, ba - nawet zdania, ale ogólny sens trudno wyłapać. Tak właśnie miałem z wieloma piosenkami Faith No More. No, ale jakby nie było, to świetne ćwiczenie. Nawet jak czegoś w pewnym momencie nie ogarniałem, to wypływało później przy okazji. Fajne ćwiczenie, ale trzeba wziąć poprawkę na slangi, skróty myślowe itp.

A to prawda, że tekst wielu piosenek sprowadza się do "Ja kocham cię, a ty mnie nie". Niestety ;)

RedActor
08-07-2011, 23:04
A no i jeszcze gry komputerowe, które dają bardzo dużo w kontekście nauki języka. :D Zwłaszcza przygodowe, albo te bardziej rozbudowane, bo zwykłe strzelanki mogą nauczyć co najwyżej nazw kilku rodzajów broni ;)

Miałem też takiego kolegę, który całkiem zgrabnie nauczył się angielskiego dzięki tzw, grom fabularnym (Role Playing Games). Powód był banalny: mało tego było w kraju, więc trzeba było kupować anglojęzyczne, żeby pograć w ciekawe systemy. Jak widać braki też mogą działać motywująco.

edi
08-08-2011, 12:24
O filmach, serialach już było, a ja polecam też muzykę, teksty piosenek. Czasem ciężko jest wychwycić słowa, czy nawet całe zwroty, a dzięki śledzeniu tekstu nie tylko jest się w stanie zrozumieć piosenkę, ale też przybywa słownictwa :)

Absolutnie się zgadzam. Mój brat, którego ang. nie jest zbyt dobry, zadziwia mnie znajomością tekstów ang. piosenek, których słucha na okrągło. Dodatkowo często sięga do słownika, aby sprawdzic ich sens. Zauważyłam również u kilku osób, iż ałuchanie muzyki znacznie wpływa na poprawę ich akcentu.
Osobiście często stosuję piosenki na zajęciach ze swoimi uczniami, co przy odpowiednio dobranym tytule niesamowicie skupia ich uwagę. Poza najbardziej popularnym fill in the gaps drill, staram się proponowac całą gamę zadań, prawad/fałsz,odpowiedzi na pytania, układanie wyrazów w odpowiedniej kolejności, wyłapywanie błędów itp.

Kate Anna
08-08-2011, 12:49
W nauce języka dużo pomaga też lektura komiksów. Można poznać sporo idiomów, zaznajomić się z mową potoczną.

RedActor
08-08-2011, 15:06
Dodam jeszcze, że z czasów liceum pamiętam lekcje angielskiego, na których nauczycielka przynosiła czasami magnetofon i tłumaczyliśmy ze słuchu piosenki m.in. Queen, Vaya Con Dios itp. Sporo sie można było nauczyc nie tylko słów, ale i gramatyki. Korzyści podwójne: pełne zrozumienie tekstu po pierwsze, a po drugie wyłapywało sie sporo niuansów leksykalnych i gramatycznych, które przydawały sie później w nauce i podczas lektury.
Świetna metoda jak dla mnie, może nie podstawowa, ale jako urozmaicenie działa znakomicie.

emka_ok
08-08-2011, 16:40
Jeden z lektorów w szkole, w której pracowałam puszczał swoim słuchaczom raz z tygodniu 1 odcinek "Przyjaciół". Im się podobało, on miał 30min. z głowy. Natomiast mnie w tym wszystkim brakowało jeszcze jakiegoś podsumowania - np. omówienia słownictwa, zwrócenia uwagi na ciekawe frazy, itp.

ania6061
08-08-2011, 16:51
Ja jestem jak najbardziej za nauką poprzez oglądanie filmów i seriali.
Również nauczyłam się nazw wielu chorób poprzez dr House czy Grace Anatomy. Oglądając Medium - kilku zwrotów prawniczych;)

khermanow
08-08-2011, 20:50
Na 4 roku studiów na zajęciach wprowadzających w słownictwo naukowe, nasza wykładowczyni przyniosła odcinek Dr House'a po francusku i co jakiś czas zatrzymując odcinek, sami diagnozowaliśmy bohatera. Pomysł wszyscy studenci zgodnie ocenili na 6!

khermanow
08-08-2011, 20:57
A jeśli chodzi o możliwość znalezienia seriali w językach mniej popularnych niż angielski, można znaleźć strony w internecie, gdzie seriale są dubbingowane.

A choć tak narzekamy na dubbing w innych dyskusjach, to zgadzam się z Wami, że wesoło ogląda się serial z dubbingiem, jeśli robimy to w celach edukacyjnych. Można wtedy spojrzeć na to z przymrużeniem oka i korzystać z możliwości osłuchania się z danym językiem.

magdalenka
08-08-2011, 21:16
Co sądzicie o nauce języka angielskiego przez puszczanie studentom/oglądanie niewprawionym filmów w oryginale, lub z pomocą tylko napisów? Znam przypadek, gdzie chłopak nie mogąc znaleźć napisów do serialu, którego widział tylko pilot z napisami, zaopatrzył się w słownik i oglądał dalsze odcinki niemalże klatka po klatce, wertując kartki, bo słówka były specjalistyczne :). Odosobniony przypadek, czy też znacie takich zapaleńców?

W podobny sposób nauczyłam się angielskiego. Grałam w różne strategie i RPG ze słownikiem na kolanach. Prawdziwym hardcorem jest moja siostra, która uczy się japońskiego oglądając anime z angielskimi napisami. :D



Na 4 roku studiów na zajęciach wprowadzających w słownictwo naukowe, nasza wykładowczyni przyniosła odcinek Dr House'a po francusku i co jakiś czas zatrzymując odcinek, sami diagnozowaliśmy bohatera. Pomysł wszyscy studenci zgodnie ocenili na 6!


Fantastyczny pomysł. Bardzo nietypowe zadanie związane z nauką języka. Zazdroszczę wykładowcy. To musi być osoba z pasją. Na pewno nikt ze studentów się nie nudził.

ania6061
08-10-2011, 22:12
Na 4 roku studiów na zajęciach wprowadzających w słownictwo naukowe, nasza wykładowczyni przyniosła odcinek Dr House'a po francusku i co jakiś czas zatrzymując odcinek, sami diagnozowaliśmy bohatera. Pomysł wszyscy studenci zgodnie ocenili na 6!

WOW też jestem pod wrażeniem i zazdroszczę wykładowczyni:)

Joanna80
08-12-2011, 18:22
Na 4 roku studiów na zajęciach wprowadzających w słownictwo naukowe, nasza wykładowczyni przyniosła odcinek Dr House'a po francusku i co jakiś czas zatrzymując odcinek, sami diagnozowaliśmy bohatera. Pomysł wszyscy studenci zgodnie ocenili na 6!

My mieliśmy z kolei na zajęciach z tłumaczeń prawniczych puszczany jakiś film o prawnikach, ale niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć tytułu, bo w Polsce go niestety nie ma i na jego podstawie poznawaliśmy nie tylko zwroty prawnicze, ale i podstawy prawa. Mimo że film był dość ciekawy i z humorem, to jednak prawo, to zawsze prawo - łatwo nie jest :D

Joanna80
08-12-2011, 18:25
A no i jeszcze gry komputerowe, które dają bardzo dużo w kontekście nauki języka. :D Zwłaszcza przygodowe, albo te bardziej rozbudowane, bo zwykłe strzelanki mogą nauczyć co najwyżej nazw kilku rodzajów broni ;)

Miałem też takiego kolegę, który całkiem zgrabnie nauczył się angielskiego dzięki tzw, grom fabularnym (Role Playing Games). Powód był banalny: mało tego było w kraju, więc trzeba było kupować anglojęzyczne, żeby pograć w ciekawe systemy. Jak widać braki też mogą działać motywująco.

No właśnie ja miałam takiego ucznia (wczesna podstawówka) - z każdej lekcji, którą z nim miałam, musiałam ok 15 minut na koniec poświęcić militariom! :) To był dopiero hardcore, nie dość że był na tyle młody, że filmy nie wchodziły w grę, to jeszcze ja nic a nic się nie znałam na temacie :)

Joanna80
08-12-2011, 18:30
Jeden z lektorów w szkole, w której pracowałam puszczał swoim słuchaczom raz z tygodniu 1 odcinek "Przyjaciół". Im się podobało, on miał 30min. z głowy. Natomiast mnie w tym wszystkim brakowało jeszcze jakiegoś podsumowania - np. omówienia słownictwa, zwrócenia uwagi na ciekawe frazy, itp.

No to rzeczywiście, trochę nie w porządku wobec słuchaczy. Z "Przyjaciółmi" to w ogóle jest trochę śliski temat, trzeba bardzo uważać komu się puszcza, bo tam czasem zdarzają się super teksty, ale raczej nie dla dzieci. Młodzież natomiast może pokochać nauczyciela za takie lekcje :D