PDA

View Full Version : Tłumacz manipulatorem?


kinga86
07-09-2011, 17:38
Witam,

Czy w dzisiejszych czasach wykorzystuje się tłumaczenia w celu manipulacji odbiorców? Weźmy np. krąg polityczny, gdzie politycy za pomocą "wygodnych" dla nich tłumaczeń mogą osiągać ideologiczne, ekonomiczne lub inne cele. Oryginał w jednym tłumaczeniu może zostać przeinaczony i dopiero potem tłumaczy się go na inne języki.

NightMonkey
07-09-2011, 17:57
Witam,

Czy w dzisiejszych czasach wykorzystuje się tłumaczenia w celu manipulacji odbiorców? Weźmy np. krąg polityczny, gdzie politycy za pomocą "wygodnych" dla nich tłumaczeń mogą osiągać ideologiczne, ekonomiczne lub inne cele. Oryginał w jednym tłumaczeniu może zostać przeinaczony i dopiero potem tłumaczy się go na inne języki.

Nie tylko w dzisiejszych czasach. Manipulacje istnieją od zarania dziejów i będą istnieć. Tłumaczenia nurtów politycznych (nazizm i komunizm), światopoglądowych (filozofia) oraz religijnych (King James Bible) zawierały manipulacje oraz redakcje mające służyć osobie zamawiającej tłumaczenie (patronowi tłumacza).

Proponuję przeczytać Maria Tymoczko and Edwin Gentzler (eds.). Translation and Power. University of
Massachusetts Press, 2002

katarzyna_cwynar
07-18-2011, 22:37
Witam,

Czy w dzisiejszych czasach wykorzystuje się tłumaczenia w celu manipulacji odbiorców? Weźmy np. krąg polityczny, gdzie politycy za pomocą "wygodnych" dla nich tłumaczeń mogą osiągać ideologiczne, ekonomiczne lub inne cele. Oryginał w jednym tłumaczeniu może zostać przeinaczony i dopiero potem tłumaczy się go na inne języki.

Faktycznie, może się tak zdarzyć, że tłumacz przekładając jakiś nacechowany ideologicznie tekst może przemycić swoje opinie na dany temat. Jak? Ano na przykład przez świadomy/nieświadomy dobór ekwiwalentów (prosty przykład: użycie słowa 'baba' zamiast 'kobieta').

lucek61
07-18-2011, 23:44
W podobny sposób może działać też tłumacz tłumaczący na zlecenie np. określonych środowisk politycznych. Na przykład tłumacząc "Szkop" zamiast Niemiec, by w ten sposób ukazać negatywny stosunek do narodu niemieckiego.

kh27
07-19-2011, 00:04
„Tłumacz manipulatorem?” Owszem, ale wyłącznie tłumacz niekompetentny.

Jeśli pracując w zawodzie tłumacza, nie dbamy o rzetelność swojej pracy, zapominamy tym samym o zasadach etyki zawodu. Postępując w ten sposób, świadomie czy nie, dajemy świadectwo naszego braku predyspozycji do wykonywania tego zawodu.

Jak jednak zachować swoją rzetelność, pracując w otoczeniu np. wspomnianych nierzetelnych polityków?

Pzdr

UR87
07-19-2011, 08:41
Owszem tłumacz jest manipulatorem. Weźmy chociażby pod uwagę jego zachowanie podczas sytuacji konfliktowych, niejednokrotnie zmuszony jest działać jako mediator. Jest to raczej mniej szkodliwa wersja manipulacji, gdyż tłumacz stara się działać dla dobra obu stron, czyli nie zaogniać danego sporu jeszcze bardziej. Tak modyfikuje wypowiedź jednej ze stron by złagodzić treści, które druga strona mogłaby potraktować jako obraźliwe. Oczywiście w polityce takie zachowanie mogłoby mieć zgubne skutki, ale powiedzmy podczas negocjacji w firmie? Wydaje mi się że dzięki tłumaczom doszło już do niejednej pomyślnej transakcji.

kh27
07-19-2011, 11:26
Cytuję z „Wielkiego słownika poprawnej polszczyzny” (pod redakcją Andrzeja Markowskiego, wyd. PWN, 2005): „Manipulacja – nieuczciwe sterowanie poglądami lub działaniami ludzi dla osiągnięcia własnych celów. Negocjacja – rozmowa, pertraktacje.”

Zgadzam się z UR87, że tłumacz może pełnić rolę negocjatora („osoba prowadząca w czyimś imieniu rozmowy, negocjacje”), ale nie manipulować ludźmi lub faktami. Tłumacząc tekst, w którym np. polityk narzuca innym swoje (często abstrakcyjne) poglądy, tłumacz odpowiada za rzetelność tłumaczenia, nie zaś za głoszone w nim poglądy. W przypadku tłumaczeń pisemnych, oprócz nazwiska tłumacza, zawsze podawany jest autor tekstu źródłowego. Jeżeli, tekst przetłumaczony jest poprawnie i zgodnie z oryginałem, to nie tłumacz jest tutaj manipulatorem.

Pzdr

sylwia83
07-19-2011, 12:06
Nie sądzę, żeby kompetentny tłumacz mógł być manipulatorem. Jak poprzedni użytkownicy wspomnieli tłumacz może pełnić funkcję mediatora (nie manipulatora) jeśli zaistnieje taka potrzeba, bo właśnie zadanie tłumacza polega na porozumieniu dwóch lub więcej stron, a nie na manipulacji. To nie tłumacz a ludzie których wypowiedzi są tłumaczone manipulują.

Jednak jeśli chodzi o duże firmy czy spółki, gdzie dyrektor może być osobą niekompetentną czy "specyficzną" i w rozmowach z drugą stroną może powiedzieć coś co ją urazi. Tłumacz ma wtedy oczywiście wybór, bo albo tłumaczy dokładnie albo decyduje się tak zmienić tłumaczenie, aby nie przerodziło się to w konflikt i w efekcie nikt na tym by nie skorzystał. Wszystko zależy od tłumacza, treści wypowiedzi i formy spotkania jak i ludzi biorących udział w rozmowach. To są trudne decyzje, które tłumacz musi sam podjąć.

katarzyna_cwynar
07-19-2011, 12:18
Tłumacz ma wtedy oczywiście wybór, bo albo tłumaczy dokładnie albo decyduje się
tak zmienić tłumaczenie, aby nie przerodziło się to w konflikt i w efekcie nikt na tym by nie skorzystał.

Moim zdaniem to jest właśnie manipulacja... Tłumacz nie może sobie sam wybierać tego, co będzie tłumaczył, a co ominie. Jest po to, aby przełożyć czyjąś wypowiedź na inny język, a nie przesiewać treści, bo to chyba mija się z celem tłumaczenia?

lucek61
07-19-2011, 12:25
Ja zaś uważam, że z tą manipulacją to jest różnie. W jednych tekstach o nią łatwiej w innych trudniej. Jest to związane z jeszcze jedną rolą tłumacza. Tłumacz nie zawsze jest tylko osobą przekładającą tekst z języka wyjściowego na docelowy lecz czasami bywa też interpretatorem. Jest to związane z "odwiecznym dylematem tłumacza, czy powinien on tłumaczyć wiernie, co bywa trudne ze względu na nieprzetłumaczalność niektórych terminów i słów czy też powinien oddać sens wypowiedzi. Właśnie w drugim przypadku łatwo o świadomą bądź nieświadomą manipulację.

katarzyna_cwynar
07-19-2011, 12:33
Ja zaś uważam, że z tą manipulacją to jest różnie. W jednych tekstach o nią łatwiej w innych trudniej. Jest to związane z jeszcze jedną rolą tłumacza. Tłumacz nie zawsze jest tylko osobą przekładającą tekst z języka wyjściowego na docelowy lecz czasami bywa też interpretatorem. Jest to związane z "odwiecznym dylematem tłumacza, czy powinien on tłumaczyć wiernie, co bywa trudne ze względu na nieprzetłumaczalność niektórych terminów i słów czy też powinien oddać sens wypowiedzi. Właśnie w drugim przypadku łatwo o świadomą bądź nieświadomą manipulację.

Interpretacja w przypadku nieprzetłumaczalnych słów, terminów, czy zwrotów jak najbardziej, ale nie świadome omijanie treści tylko dlatego, że mają one negatywny wydźwięk. Poprzez "wierność", o której piszesz rozumiem oddanie sensu i formy tekstu, czy to pisanego, czy mówionego, w języku docelowym.

Melodie
07-19-2011, 12:35
Bardzo ciekawy temat. Uświadamia nam jak trudna bywa rola tłumacza i jak szerokie pole jego działania. Nasuwają mi się kolejne pytania: Czy mamy prawo ingerować w treść tłumaczenia? Czy naszym zadaniem jest tylko wiernie przełożyć to co zostało powiedziane?

doraetlabora
07-19-2011, 12:41
Bardzo ciekawy temat. Uświadamia nam jak trudna bywa rola tłumacza i jak szerokie pole jego działania. Nasuwają mi się kolejne pytania: Czy mamy prawo ingerować w treść tłumaczenia? Czy naszym zadaniem jest tylko wiernie przełożyć to co zostało powiedziane?

Rolą tłumacza jest przede wszystkim wierne tłumaczenie wypowiedzi. Mogę sobie jednak wyobrazić, że na przykład w Chinach jego kompetencje postrzegane są zupełnie inaczej.

doraetlabora
07-19-2011, 12:47
Interpretacja w przypadku nieprzetłumaczalnych słów, terminów, czy zwrotów jak najbardziej, ale nie świadome omijanie treści tylko dlatego, że mają one negatywny wydźwięk. Poprzez "wierność", o której piszesz rozumiem oddanie sensu i formy tekstu, czy to pisanego, czy mówionego, w języku docelowym.

Ten artykuł pokazuje, że brak nawet cudzysłowia może zmienić charakter danej wypowiedzi:

http://wiadomosci.gazeta.pl/pekin2008/1,92466,5607425,Jak_manipulowac_slowem.html

kinga86
07-19-2011, 13:29
Moim zdaniem, tłumacz powinien być wierny w przekładzie, nie ważne czy w grupie polityków czy na spotkaniu biznesowym. Taki jest nasz zawód (obecny lub przyszły ;), aby jak najwierniej oddać tekst źródłowy. Owszem, tłumacz może wcześniej uzgodnić z członkami dyskusji lub swoim klientem czy ma ingerować w treść dyskusji, aby zapobiec awanturom, nieporozumień czy innych nieprzyjemnych sytuacji. W innym wypadku będzie właśnie manipulatorem.

lucek61
07-19-2011, 13:33
Może to na przykład być związane z tym, że jak słyszałem jedno słowo po chińsku w zależności od akcentu może mieć kilka całkiem różnych znaczeń : ).

sylwia83
07-19-2011, 13:35
[QUOTE=katarzyna_cwynar;40906]Moim zdaniem to jest właśnie manipulacja... Tłumacz nie może sobie sam wybierać tego, co będzie tłumaczył, a co ominie. Jest po to, aby przełożyć czyjąś wypowiedź na inny język, a nie przesiewać treści, bo to chyba mija się z celem tłumaczenia?

Oczywiście tłumacz nie powinien zmieniać treści wypowiedzi mówcy (cały czas na studiach, szkoleniach czy w pracy podkreśla się wierność tłumaczenia), ale są sytuacje które tego właśnie wymagają (np. mówca obraża drugą stronę). Jeśli tłumacz wybierze niewłaściwą strategię, może to doprowadzić do konfliktu. Myślę, że cały czas chodzi o to aby tłumacz tak umiejętnie przekładał (co jest prawdziwą sztuką), aby wyszło na korzyść ludzi i jego samego.

Poza tym tłumaczenie polega na przekazaniu idei, a nie tłumaczeniu dosłownemu słowo po słowie (oczywiście to też zależy od rodzaju i stylu rozmowy).

sylwia83
07-19-2011, 13:38
Niestety, granica między tłumaczeniem a manipulacją może faktycznie się czasem zacierać. Jednak zawsze należy pamiętać o etyce zawodowej tłumacza.

kinga86
07-19-2011, 13:44
Tłumacząc tekst, w którym np. polityk narzuca innym swoje (często abstrakcyjne) poglądy, tłumacz odpowiada za rzetelność tłumaczenia, nie zaś za głoszone w nim poglądy. W przypadku tłumaczeń pisemnych, oprócz nazwiska tłumacza, zawsze podawany jest autor tekstu źródłowego. Jeżeli, tekst przetłumaczony jest poprawnie i zgodnie z oryginałem, to nie tłumacz jest tutaj manipulatorem.

Pzdr

Zgadzam się. Jeżeli tłumacz jest wierny sobie, pracuje rzetelnie to nie ma nic wspólnego z manipulacją. Przy tłumaczeniu ustnym tłumacz stoi z boku- można by powiedzieć, że jest tylko narzędziem.

kinga86
07-19-2011, 13:56
Niestety, granica między tłumaczeniem a manipulacją może faktycznie się czasem zacierać. Jednak zawsze należy pamiętać o etyce zawodowej tłumacza.

Dokładnie. Ludzie nie znający języków obcych są zdani tylko i wyłącznie na pracę tłumacza, ufają nam, liczą na wierny przekład.
Niestety czasem to tłumacz może iść na pierwszy ogień nieprzyjemności, bo dla niektórych to on jest odpowiedzialny za wypowiedzi. A przecież to nie tłumacz jest w centrum uwagi tylko osoby, biorące udział w dyskusji lub w przypadku tłumaczenia pisemnego- autor tekstu źródłowego.

katarzyna_cwynar
07-19-2011, 14:14
[QUOTE=katarzyna_cwynar;40906]Moim zdaniem to jest właśnie manipulacja... Tłumacz nie może sobie sam wybierać tego, co będzie tłumaczył, a co ominie. Jest po to, aby przełożyć czyjąś wypowiedź na inny język, a nie przesiewać treści, bo to chyba mija się z celem tłumaczenia?

Oczywiście tłumacz nie powinien zmieniać treści wypowiedzi mówcy (cały czas na studiach, szkoleniach czy w pracy podkreśla się wierność tłumaczenia), ale są sytuacje które tego właśnie wymagają (np. mówca obraża drugą stronę). Jeśli tłumacz wybierze niewłaściwą strategię, może to doprowadzić do konfliktu. Myślę, że cały czas chodzi o to aby tłumacz tak umiejętnie przekładał (co jest prawdziwą sztuką), aby wyszło na korzyść ludzi i jego samego.

Poza tym tłumaczenie polega na przekazaniu idei, a nie tłumaczeniu dosłownemu słowo po słowie (oczywiście to też zależy od rodzaju i stylu rozmowy).

No niestety praca tłumacza nie zawsze jest miła i tłumacz musi się liczyć z tym, że będzie musiał się zmierzyć również z niezbyt przyjemnymi tematami. Mimo to uważam, że musi się ściśle trzymać wypowiedzi swoich klientów i nie filtrować ich według swojego uznania, nawet jeśli miałoby to prowadzić do konfliktu między uczestnikami spotkania. Skoro klient wyraża negatywną opinię to oznacza, że robi to świadomie, dlaczego więc mielibyśmy ją "ugrzeczniać". Drugą sprawą jest to, że druga strona może wtedy pomyśleć, że to tłumacz zawinił i coś przekręcił w tłumaczeniu... Każdy kij ma niestety dwa końce ;)

doraetlabora
07-19-2011, 14:15
Tłumacz przysięgły składa nawet przysięgę wobec Ministra Sprawiedliwości, że powierzone mu zadania będzie wykonywał sumiennie i bezstronnie, kierując się w swoim postępowaniu uczciwością i etyką zawodową.

UR87
07-19-2011, 14:17
Niestety czasem to tłumacz może iść na pierwszy ogień nieprzyjemności, bo dla niektórych to on jest odpowiedzialny za wypowiedzi. A przecież to nie tłumacz jest w centrum uwagi tylko osoby, biorące udział w dyskusji lub w przypadku tłumaczenia pisemnego- autor tekstu źródłowego.

Zgadzam się z kingą86. Bardzo często bywa tak, że tłumacz mimo starań by jak najlepiej wykonać swoją pracę staje się celem ataków, uzasadnionych bądź nie. Bywa, że i autorzy wypowiedzi starają się później obarczyć winą tłumacza, po to tylko żeby nie ponosić odpowiedzialności za to co powiedzieli.

UR87
07-19-2011, 14:29
Tłumacz przysięgły składa nawet przysięgę wobec Ministra Sprawiedliwości, że powierzone mu zadania będzie wykonywał sumiennie i bezstronnie, kierując się w swoim postępowaniu uczciwością i etyką zawodową.

To tak jak z przysięgą Hipokratesa wśród lekarzy, a przecież wciąż tyle słyszymy o wykroczeniach, zbrodniach i braniu łapówek przez lekarzy. Wykonywanie każdego zawodu niesie ze sobą pewną odpowiedzialność prawną, ale zawsze znajdą się tacy którzy mają to za nic :(

doraetlabora
07-19-2011, 14:30
Zgadzam się z kingą86. Bardzo często bywa tak, że tłumacz mimo starań by jak najlepiej wykonać swoją pracę staje się celem ataków, uzasadnionych bądź nie. Bywa, że i autorzy wypowiedzi starają się później obarczyć winą tłumacza, po to tylko żeby nie ponosić odpowiedzialności za to co powiedzieli.

Tak jak to było ostatnio na spotkaniu prezydenta Chin z prezydentem Stanów Zjednoczonych, kiedy konferencję zakłóciły problemy z tłumaczeniem wypowiedzi prezydenta Chin. W telewizji pojawiły się insyniuacje, że to było celowe działanie prezydenta Chin aby uniknąć odpowiedzi na pewne pytania...

doraetlabora
07-19-2011, 14:46
Bardzo ciekawy temat. Uświadamia nam jak trudna bywa rola tłumacza i jak szerokie pole jego działania. Nasuwają mi się kolejne pytania: Czy mamy prawo ingerować w treść tłumaczenia? Czy naszym zadaniem jest tylko wiernie przełożyć to co zostało powiedziane?

Myślę, że tłumacz powinien kierować się w swojej pracy intuicją. Niekiedy od niego właśnie zależy cały przebieg rozmów i często dzięki przejęciu inicjatywy przez tłumacza pewne negocjacje dochodzą w ogóle do skutku. Translator to niejednokrotnie specjalista w jakiejś dziedzinie i też może mieć swoje zdanie na jakiś temat...

doraetlabora
07-19-2011, 15:02
To tak jak z przysięgą Hipokratesa wśród lekarzy, a przecież wciąż tyle słyszymy o wykroczeniach, zbrodniach i braniu łapówek przez lekarzy. Wykonywanie każdego zawodu niesie ze sobą pewną odpowiedzialność prawną, ale zawsze znajdą się tacy którzy mają to za nic :(

Gdy pojawi się taki mało bezstronny tłumacz to można to zgłosić do Wydziału Tłumaczy Przysięgłych Departamentu Organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Wobec takiego tłumacza przysięgłego mogą zostać orzeczone kary upomnienia, nagany, zawieszenia lub pozbawienia prawa do wykonywania zawodu. Taka kara jest odnotowywana we wpisie tłumacza i ulega zatarciu najpóźniej po trzech latach

sylwia83
07-19-2011, 15:03
Skoro klient wyraża negatywną opinię to oznacza, że robi to świadomie, dlaczego więc mielibyśmy ją "ugrzeczniać". Drugą sprawą jest to, że druga strona może wtedy pomyśleć, że to tłumacz zawinił i coś przekręcił w tłumaczeniu... Każdy kij ma niestety dwa końce ;)

Jak najbardziej zgadzam się, że zadanie tłumacza nie zawsze będzie przyjemne. Jednak, tłumacz ma do czynienia z różnymi osobami na rożnym poziomie. Występuje również w funkcji mediatora i czasem "łagodzi" nieodpowiedni czy zbędny komentarz prelegenta, co może wyjść na plus. Wydaje mi się, że taka reakcja może pomóc. Tłumacz przez całe swoje życie zawodowe musi zmagać się z dylematami:(

sylwia83
07-19-2011, 15:13
Myślę, że tłumacz powinien kierować się w swojej pracy intuicją. Niekiedy od niego właśnie zależy cały przebieg rozmów i często dzięki przejęciu inicjatywy przez tłumacza pewne negocjacje dochodzą w ogóle do skutku.

Zgadzam się. Nie raz słyszałam od kolegów i koleżanek po fachu, że negocjacje skończyły się pomyślnie dzięki tłumaczowi. Sami klienci dziękowali swojemu tłumaczowi za dobrą robotę.

kinga86
07-19-2011, 15:58
A co sądzicie o tłumaczeniu Biblii? Pojawiają się coraz to nowsze tłumaczenia, a za każdym przekładem zmienia się pomału treść. Biblię czasem wykorzystuje się do załagodzenia konfliktów. Od powstania Pisma Świętego minęły wieki, a kultura i obyczaje się zmieniają. Czy w tym przypadku tłumacząc Biblię wykorzystuje się manipulację, aby załagodzić np. konflikty religijne?

Bart
07-19-2011, 16:54
Myślę, że jest to swego rodzaju manipulacja, ale tutaj raczej niezbędna. Duże znaczenie ma tło kulturowe. Dla Eskimosa chlebem powszednim jest ryba, więc tłumaczenie dosłowne odpada. Są wyjątki, gdzie tłumacz manipuluje treścią, a Biblia jest tego świetnym przykładem. Uważam, że w tym wypadku postawa tłumacza będzie absolutnie prawidłowa.

UR87
07-19-2011, 17:42
A co sądzicie o tłumaczeniu Biblii? Pojawiają się coraz to nowsze tłumaczenia, a za każdym przekładem zmienia się pomału treść. Biblię czasem wykorzystuje się do załagodzenia konfliktów. Od powstania Pisma Świętego minęły wieki, a kultura i obyczaje się zmieniają. Czy w tym przypadku tłumacząc Biblię wykorzystuje się manipulację, aby załagodzić np. konflikty religijne?

Wydaje mi się, że właśnie te zmiany kulturowe i obyczajowe tak wpływają na zmianę treści Biblii. Po za tym ciągle dokonywane są nowe odkrycia, zmienia się sposób interpretacji niektórych zjawisk. Skoro zmienia się światopogląd, to także religia postrzegana jest nieco inaczej.

Biblia jako narzędzie manipulacji?....O tak, nawet powiedziałabym, że jedno z najpotężniejszych, biorąc pod uwagę ostatnie konflikty i wojny o podłożu religijnym.

lucek61
07-19-2011, 17:58
Ja zaś uważam, że może to działać w obie strony i tak jak tłumaczenie może łagodzić konflikty tak samo może być ich zarzewiem. Ja myślę, że akurat w przypadku Biblii liczy się nie tyle dosłowne tłumaczenie,lecz to co kto rozumie pod zawartymi w niej treściami. Ja nawet słyszałem w którymś z programów naukowych, że Kościół Katolicki manipulował tłumaczeniem Biblii by dopasować ją do swojej doktryny. Poza tym tłumaczenie Biblii przebiegało dość specyficznie i późno została ona przetłumaczona na języki narodowe i często bazą dla tego był pełen błędów przekład łaciński.

Melodie
07-20-2011, 12:21
Jeśli mówimy o tłumaczeniu Biblii to, niezależnie od tego jak została ona przetłumaczona, wierzący odczytują ją i tak po swojemu lub kierują się interpretacją swoich kapłanów. Za słowami kryją się różne idee - bywa, że trudno je wyłuskać z gąszczu słów.

Bart
07-20-2011, 12:25
Myślę, że tłumacz powinien kierować się w swojej pracy intuicją. Niekiedy od niego właśnie zależy cały przebieg rozmów i często dzięki przejęciu inicjatywy przez tłumacza pewne negocjacje dochodzą w ogóle do skutku. Translator to niejednokrotnie specjalista w jakiejś dziedzinie i też może mieć swoje zdanie na jakiś temat...

No nie mogę się do końca zgodzić. Uważam, że obecność tłumacza podczas negocjacji, debat, spotkań nie powinna być w żadnym stopniu wyczuwalna. Jego\jej zadaniem jest jedynie przekład treści wypowiadanych słów osoby A osobie B. Jeśli tłumacz przejmuje inicjatywę, czy wyraża swoje zdanie to przeradza się w uczestnika dyskusji. Według mnie jest to podejście nieprofesjonalne i właśnie manipulacyjne.

Nie raz słyszałam od kolegów i koleżanek po fachu, że negocjacje skończyły się pomyślnie dzięki tłumaczowi. Sami klienci dziękowali swojemu tłumaczowi za dobrą robotę.

Szczerze mówiąc, na miejscu tych klientów czułbym się nieco zakłopotany. Jakim prawem ktoś przeinacza moje słowa lub, co gorsza, poglądy? Zatrudniając tłumacza oczekuję od niego, że przekład odbędzie się bez jakiejkolwiek ingerencji w treść. I tylko ode mnie będzie zależało to, czy osiągniemy porozumienie w sporze. W końcu zleceniodawca jest kompetentnym mówcą, prawda ;) ?

Rolą tłumacza jest przekład, a nie mediacja. Tak czuję.

katarzyna_cwynar
07-20-2011, 12:31
No nie mogę się do końca zgodzić. Uważam, że obecność tłumacza podczas negocjacji, debat, spotkań nie powinna być w żadnym stopniu wyczuwalna. Jego\jej zadaniem jest jedynie przekład treści wypowiadanych słów osoby A osobie B. Jeśli tłumacz przejmuje inicjatywę, czy wyraża swoje zdanie to przeradza się w uczestnika dyskusji. Według mnie jest to podejście nieprofesjonalne i właśnie manipulacyjne.



Szczerze mówiąc, na miejscu tych klientów czułbym się nieco zakłopotany. Jakim prawem ktoś przeinacza moje słowa lub, co gorsza, poglądy? Zatrudniając tłumacza oczekuję od niego, że przekład odbędzie się bez jakiejkolwiek ingerencji w treść. I tylko ode mnie będzie zależało to, czy osiągniemy porozumienie w sporze. W końcu zleceniodawca jest kompetentnym mówcą, prawda ;) ?

Rolą tłumacza jest przekład, a nie mediacja. Tak czuję.

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Tłumacz nie ma prawa ingerować w niczyje wypowiedzi i manipulować nimi byle nie doprowadzić uczestników rozmowy do sporu - takie postępowanie jest według mnie nieetyczne. Jak słusznie zauważyłeś, tłumacz nie jest mediatorem, on tylko umożliwia komunikację pomiędzy dwiema stronami.

Melodie
07-20-2011, 13:10
Kiedy spotyka się dwóch kontrahentów to chyba ich celem jest osiągnięcie jakiegoś porozumienia a nie nawiązanie konfliktu. Mediacja według mnie nie jest niczym złym jeśli nie przechodzi w manipulację. Jeśli tłumacz realizuje cele swojego klienta i działa w porozumieniu z nim to stosowanie mediacji jest raczej w porządku.

lucek61
07-20-2011, 13:17
Ja zaś myślę, że to czy tłumacz ma prawo ingerować w tłumaczony tekst zależy od rodzaju tekstu. Bo w przypadku tekstów literackich tłumacz musi zinterpretować tekst,a to jest pewien rodzaj manipulacji. W przypadku zaś tekstów prawnych, biznesowych, umów itp. należy jak najwierniej oddać tekst i to w taki sposób by pozostawić wąski margines interpretacji, no i oczywiście w przypadku tekstów prawnych musi występować tzw. równoważność skutku prawnego.

Bart
07-20-2011, 14:17
Kiedy spotyka się dwóch kontrahentów to chyba ich celem jest osiągnięcie jakiegoś porozumienia a nie nawiązanie konfliktu. Mediacja według mnie nie jest niczym złym jeśli nie przechodzi w manipulację. Jeśli tłumacz realizuje cele swojego klienta i działa w porozumieniu z nim to stosowanie mediacji jest raczej w porządku.

No właśnie w relacjach, kiedy klient i tłumacz znają się od dawna, znają swoje poglądy i być może nawet pracują w jednej firmie to wtedy mediacja jest zrozumiała. Jednak uważam, że to już nie jest praca tłumacza, a zwykłego doradcy. Tłumacz ma być bezstronny. Jak zauważyła Kasia_Cwynar, tłumacz umożliwia komunikację między dwoma stronami. Tyle.

kinga86
07-20-2011, 14:31
Rolą tłumacza jest przekład, a nie mediacja. Tak czuję.

Też mi się tak wydaje. Przecież debatę prowadzi mediator (czy się mylę?), więc tłumacz nie musi pełnić tej funkcji.

Jednakże spotkałam się z propozycją pracy, gdzie pracodawca oferował premie, jeśli uda mi się wynegocjować z klientem korzystniejsze warunki niż były proponowane. W takiej sytuacji było pole do popisu i wręcz wymagane umiejętności manipulacyjne/negocjacyjne.

kh27
07-20-2011, 21:30
Ja cały czas uważam, że tłumacz nie może być manipulatorem. Aura znaczeniowa słowa manipulacja jest dla mnie wyjątkowo negatywna.

Każdy z nas w pracy wyrabia w sobie nawyki. Wyobraźmy więc sobie, że tłumacząc manipulujemy tak sobie (w naszym mniemaniu „ku dobremu”) raz za razem, gubiąc po drodze rzetelność przekładu. No w końcu albo rybki, albo akwarium. :)

Podejmujemy pracę na stanowisku tłumacza czy negocjatora? Z Waszych wypowiedzi wnioskuję, że w przypadku tłumaczeń ustnych, zakres obowiązków tłumacza czasami poszerza się o „pozytywną manipulację”.

Tylko co to oznacza w praktyce? Dostajemy zlecenie - tłumaczymy ustnie wypowiedzi jednego z polityków. Nasz tekst źródłowy to, nierzadko dosyć abstrakcyjne, wypowiedzi pana Palikota. Czy należałoby najpierw ustalić wspólny front wypowiedzi, dobierać inne słownictwo, a może zmieniać styl i formę wypowiedzi? Oczywiście zachowując treść. Według mnie, rzetelne tłumaczenie i tyle. Jeżeli w naszym tekście źródłowym słyszymy „być może”, nie leży to w zakresie naszych obowiązków, jako tłumacza, żeby zrobić z tego „raczej tak” lub „raczej nie”.

Manipulacja przy tłumaczeniu tekstu pisanego? Myślę, że nie popracowalibyśmy sobie długo w tym zawodzie. Właśnie manipulacja ma przecież krótkie nogi. ;) Patrząc natomiast na całą sprawę manipulacji, gdybym ja była autorem tekstu to… wrrr.

Pzdr

kh27
07-20-2011, 21:32
Jeżeli zaś chodzi o błędy (czy manipulacje) w tłumaczeniach Biblii, szczęśliwi są Ci, którzy znają język źródłowy! Co pewien czas, odkrywane są coraz to nowsze fakty (albo coraz to nowsze „zmanipulowane fakty”). Doprawdy można się w nich zagubić. W tych faktach/manipulacjach? Już sama nie wiem. :D

Pzdr

magdazadrag
07-21-2011, 07:11
Dla mnie sprawa jest jasna - tłumacz może być (tzn. możliwe jest by był) manipulatorem, ale jeśli jest profesjonalistą i do tego po prostu człowiekiem uczciwym, nim nie będzie.

Generalnie jeśli mamy do przetłumaczenia tekst, z którym totalnie się nie zgadzamy i dochodzimy do wniosku przy każdym kolejnym zdaniu, że tekst jest bez sensu, to lepiej nie przyjmować takiego zlecenia i tyle. Jeśli jest już zaś za późno, to po prostu trzeba zacisnąć zęby i tłumaczyć, tak rzetelnie jak tylko się da.

sylwia83
07-21-2011, 09:50
Kiedy spotyka się dwóch kontrahentów to chyba ich celem jest osiągnięcie jakiegoś porozumienia a nie nawiązanie konfliktu. Mediacja według mnie nie jest niczym złym jeśli nie przechodzi w manipulację. Jeśli tłumacz realizuje cele swojego klienta i działa w porozumieniu z nim to stosowanie mediacji jest raczej w porządku.

Właśnie o to chodzi. Jak wiadomo praca tłumacza nie zawsze jest łatwa i przyjemna. Tłumacz to też człowiek i uważam, że właśnie w wyjątkowych i niektórych sytuacjach (które tego wymagają) pełni właśnie rolę mediatora i chyba czasem jest to nieuniknione i może wyjść na korzyść. Zależy to m.in. od rodzaju rozmowy i pewnie też jej tonu.

Jeśli mowa o pomyślnych negocjacjach, które były również zasługą tłumacza, to wydaje mi się że nie jest to do końca kwestia ingerencji tłumacza w treść, ale raczej o jego umiejętnym tłumaczeniu, co przyczynia się do pozytywnego rezultatu negocjacji.

A co do tłumaczenia Biblii, to jest to kwestia bardzo złożona i budząca wiele kontrowersji co ma podłoże zarówno religijne jak i kulturowe.

lucek61
07-21-2011, 10:54
Jeśli mowa o pomyślnych negocjacjach, które były również zasługą tłumacza, to wydaje mi się że nie jest to do końca kwestia ingerencji tłumacza w treść, ale raczej o jego umiejętnym tłumaczeniu, co przyczynia się do pozytywnego rezultatu negocjacji.

Zgadzam się w pełni z tą opinią : )

dorottya
07-21-2011, 11:08
Często przetłumaczenie danego tekstu słowo w słowo nie jest możliwe, a zatem aby oddać klimat danej sceny, wydarzenia i zachować sens tekstu oryginalnego tłumacz musi umiejętnie operować językiem, niejednokrotnie używając bardzo specyficznych zwrotów, określeń. I wydaje mi się, że to jest właśnie ta manipulacja. Owszem, czasem używana w dobrej wierze, czasem nadużywana w złej. Dlatego tłumacz musi nauczyć się jak być umiejętnym manipulatorem :)

Bart
07-21-2011, 11:46
Często przetłumaczenie danego tekstu słowo w słowo nie jest możliwe, a zatem aby oddać klimat danej sceny, wydarzenia i zachować sens tekstu oryginalnego tłumacz musi umiejętnie operować językiem, niejednokrotnie używając bardzo specyficznych zwrotów, określeń. I wydaje mi się, że to jest właśnie ta manipulacja. Owszem, czasem używana w dobrej wierze, czasem nadużywana w złej. Dlatego tłumacz musi nauczyć się jak być umiejętnym manipulatorem :)

Manipulacja, o której piszesz, dotyczy samej struktury języka i sposobu przekazania myśli. Tutaj zgoda. Staramy się nie tłumaczyć słowo w słowo, a wystarczy, że oddamy sens. I to jest w pełni akceptowalne podejście do przekładu. Pisze o tym sylwia83:

Jeśli mowa o pomyślnych negocjacjach, które były również zasługą tłumacza, to wydaje mi się że nie jest to do końca kwestia ingerencji tłumacza w treść, ale raczej o jego umiejętnym tłumaczeniu, co przyczynia się do pozytywnego rezultatu negocjacji.

Dopóki nie ingerujemy w treść, a umiejętnie operujemy językiem i tym samym przyczyniamy się do consensusu, to 5+ dla tłumacza za kunszt :cool:.

Natomiast jeśli dochodzimy do momentu, kiedy tłumacz delikatnie manipuluje faktami, zmienia treść przemówienia, dodaje słuchaczom debaty coś od siebie, to uważam, że popełnia błąd. Ktoś wcześniej napisał, że granica między manipulacją a tłumaczeniem zaciera się. Fakt, ale nadal jest zauważalna. Myślę, że tłumacz nie może o tym zapominać i z punktu widzenia etyki zawodowej nie powinien interesować się rezultatem negocjacji, czy sporu.

UR87
07-21-2011, 14:45
Ja zaś myślę, że to czy tłumacz ma prawo ingerować w tłumaczony tekst zależy od rodzaju tekstu. Bo w przypadku tekstów literackich tłumacz musi zinterpretować tekst,a to jest pewien rodzaj manipulacji. W przypadku zaś tekstów prawnych, biznesowych, umów itp. należy jak najwierniej oddać tekst i to w taki sposób by pozostawić wąski margines interpretacji, no i oczywiście w przypadku tekstów prawnych musi występować tzw. równoważność skutku prawnego.

Zgadzam się :) tłumacz bardzo często dokonuje drobnych poprawek, zmian w tekstach literackich po to tylko żeby dostosować je do kultury docelowych odbiorców. W tekstach literackich liczy się elokwencja, polot, "lekkość pióra". W tekstach prawniczych, biznesowych itp. takie działania są niewskazane i wszelkie próby odbiegania od oryginału grożą karą.

Bart
07-21-2011, 15:53
Oczywiście! W przypadku beletrystyki, czy wierszy widełki naszej manipulacji treścią są szersze. Pozostaje mnóstwo miejsca na interpretację i nikt tłumaczowi nie zarzuci, że manipuluje tekstem źródłowym. Tutaj słowo "manipulacja" źle mi się kojarzy, ma negatywny wydźwięk. W tym wypadku nazwałbym tłumacza "elokwentnym asystentem pisarza" :D.

kh27
07-22-2011, 00:12
Brak możliwości przetłumaczenia tekstu „słowo w słowo”, o którym pisała dorottya, nie nazwałabym manipulacją.
Rzetelne tłumaczenie to takie, które nie jest subiektywne, wtedy mogłoby ograniczać interpretację odbiorcy. Tłumacząc pomagamy pokonać barierę językową i zrozumieć tekst. O oddaniu sensu tekstu tłumaczonego pisała wcześniej sylwia83. Interpretacja to indywidualna sprawa odbiorców, każdego z osobna.
Żeby wyzbyć się pokusy manipulacji, warto pamiętać o jednym - uczestniczka forum w innym wątku napisała bardzo trafne stwierdzenie - „Zbytnie identyfikowanie się z tekstem szkodzi”.

Pzdr

lucek61
07-22-2011, 18:46
Też tak uważam. Dobry tłumacz ma dystans do tekstu :)

magdazadrag
07-23-2011, 21:29
oczywiście - dobry tłumacz moim zdaniem dobrze wie, że jest tylko autorem TŁUMACZENIA a nie całego tekstu.

magdazadrag
07-23-2011, 21:30
Myślę, że zawsze jest to kwestia tego, czy przyjmujemy zlecenie, można oczywiście odmówić tłumaczenia tekstu z powodów ideologicznych, czy innych, ale jeśli podejmujemy się tłumaczenia, to niedopuszczalne jest by manipulować tekstem.

dorottya
07-23-2011, 22:00
Czy często w pracy tłumacza zdarzają się takie sytuacje, że musi odmówić? Wydaje mi się, że można tutaj poruszyć problem odpowiedzialności za tekst, jaka leży na tłumaczu, można przecież zostać niesłusznie posądzonym o manipulację.

magdazadrag
07-24-2011, 06:30
Ciężko mi to ocenić - ja osobiście mam niewielki staż i raz mi się zdarzyła sytuacja taka, że postanowiłam odmówić. Po wstępnym przeczytaniu tekstu, stwierdziłam, że jest on napisany zupełnie błędnie. Chodziło o artykuł popularnonaukowy, który został oparty na niewiarygodnych źródłach,a przez to wyciągnięto zupełnie błędne wnioski.

Oczywiście nie podałam takiego powodu - powiedziałam autorowi, że nie przetłumaczę, ponieważ nie znam się na tej akurat wąskiej dziedzinie, której tekst dotyczył.

Sytuacja była nietypowa może - tłumaczenia były moim dodatkowym zajęciem wtedy, miałam inne źródło dochodów, a być może tłumacz w agencji nie może sobie na tai luksus pozwolić...

kinga86
07-24-2011, 10:33
Ja również odbieram słowo "manipulacja" jako negatywne znaczenie. Kompetentny i rzetelny tłumacz nie powinien manipulować faktami, a skupić się na swojej roli tłumacza. Mimo to uważam, iż tłumacz (lub raczej jego przekład) może być wykorzystany w celu manipulacji odbiorców. Jednak wtedy to już nie tłumacz jest "tym złym" tylko osoba działająca na niekorzyść innych za pomocą przeinaczonych tekstów/wypowiedzi.

Angelikabien
07-24-2011, 13:38
Zgadzam się. Nie raz słyszałam od kolegów i koleżanek po fachu, że negocjacje skończyły się pomyślnie dzięki tłumaczowi. Sami klienci dziękowali swojemu tłumaczowi za dobrą robotę.

Z tym, że w tym wypadku tłumacz jest właśnie manipulatorem, ponieważ to dzięki jego ingerencji doszło do porozumienia. Możliwe, że gdyby dokonał wiernego tłumaczenia, to nie doszło by do porozumienia, a tak można doszukiwać się pewnego przekłamania.

Angelikabien
07-24-2011, 13:45
Wydaje mi się, że właśnie te zmiany kulturowe i obyczajowe tak wpływają na zmianę treści Biblii. Po za tym ciągle dokonywane są nowe odkrycia, zmienia się sposób interpretacji niektórych zjawisk. Skoro zmienia się światopogląd, to także religia postrzegana jest nieco inaczej.

Biblia jako narzędzie manipulacji?....O tak, nawet powiedziałabym, że jedno z najpotężniejszych, biorąc pod uwagę ostatnie konflikty i wojny o podłożu religijnym.

Zgadzam się. Tym bardziej, że kiedy pojawiały się pierwsze tłumaczenia Biblii nikt nie myślał o etyce zawodu tłumacza. Sam zapis dokonywany był przez inteligencję, ludzi, którzy mieli władzę już dzięki temu, że potrafili czytać i pisać. Naiwne byłoby twierdzenie, że dokonali wtedy wiernego tłumaczenia. Myślę, że tekst został wielokrotnie przeinaczony i obawiam się, że tak naprawdę nigdy nie pojawi się rzetelne jego tłumaczenie :-) Mogłoby to wnieść mnóstwo kontrowersji i spowodować brak zrozumienia u ludzi, którzy do tej pory wierzyli w znany im zapis. Gdyby nagle okazało się, że jest tam napisane zupełnie coś innego, musiało by to oznaczać zmianę wyznania.
Swoją drogą jestem pewna, że mnóstwo rzeczy zostało świadomie pominięte przy tłumaczeniu.

magdazadrag
07-24-2011, 13:46
Mimo to uważam, iż tłumacz (lub raczej jego przekład) może być wykorzystany w celu manipulacji odbiorców. Jednak wtedy to już nie tłumacz jest "tym złym" tylko osoba działająca na niekorzyść innych za pomocą przeinaczonych tekstów/wypowiedzi.

Dokładnie, tłumaczenie może być wykorzystywane przez kogokolwiek i to jak będzie wykorzystywane już nie zależy od tłumacza ani nawet autora. Ale oczywiście w takich przypadkach tłumacz jest "czysty" :)

Angelikabien
07-24-2011, 13:50
No nie mogę się do końca zgodzić. Uważam, że obecność tłumacza podczas negocjacji, debat, spotkań nie powinna być w żadnym stopniu wyczuwalna. Jego\jej zadaniem jest jedynie przekład treści wypowiadanych słów osoby A osobie B. Jeśli tłumacz przejmuje inicjatywę, czy wyraża swoje zdanie to przeradza się w uczestnika dyskusji. Według mnie jest to podejście nieprofesjonalne i właśnie manipulacyjne.



Szczerze mówiąc, na miejscu tych klientów czułbym się nieco zakłopotany. Jakim prawem ktoś przeinacza moje słowa lub, co gorsza, poglądy? Zatrudniając tłumacza oczekuję od niego, że przekład odbędzie się bez jakiejkolwiek ingerencji w treść. I tylko ode mnie będzie zależało to, czy osiągniemy porozumienie w sporze. W końcu zleceniodawca jest kompetentnym mówcą, prawda ;) ?

Rolą tłumacza jest przekład, a nie mediacja. Tak czuję.

Myślę, że niejeden tłumacz zatrudniany w kręgu np. politycznym ma pełną świadomość tego, że do jednego z obowiązków, którego wypełniania się od niego oczekuje, jest właśnie manipulacja. Dany kraj chce osiągnąć pewien cel i używa tłumacza do jego osiągnięcia i wręcz karze mu poprowadzić rozmowę tak, aby ten cel został osiągnięty. Jest to świadoma manipulacja, być może niezgodna z etyką zawodu, aczkolwiek uważam, że z pewnością jest ona obecna na świecie w przypadku takich właśnie rozmów.

Angelikabien
07-24-2011, 13:52
Też mi się tak wydaje. Przecież debatę prowadzi mediator (czy się mylę?), więc tłumacz nie musi pełnić tej funkcji.

Jednakże spotkałam się z propozycją pracy, gdzie pracodawca oferował premie, jeśli uda mi się wynegocjować z klientem korzystniejsze warunki niż były proponowane. W takiej sytuacji było pole do popisu i wręcz wymagane umiejętności manipulacyjne/negocjacyjne.

Przyjęcie takiego stanowisko zależy już od umiejętności i sumienia tłumacza. To trochę jak z prawnikami, czy adwokatami :-)

Angelikabien
07-24-2011, 13:56
Ja cały czas uważam, że tłumacz nie może być manipulatorem. Aura znaczeniowa słowa manipulacja jest dla mnie wyjątkowo negatywna.

Każdy z nas w pracy wyrabia w sobie nawyki. Wyobraźmy więc sobie, że tłumacząc manipulujemy tak sobie (w naszym mniemaniu „ku dobremu”) raz za razem, gubiąc po drodze rzetelność przekładu. No w końcu albo rybki, albo akwarium. :)

Podejmujemy pracę na stanowisku tłumacza czy negocjatora? Z Waszych wypowiedzi wnioskuję, że w przypadku tłumaczeń ustnych, zakres obowiązków tłumacza czasami poszerza się o „pozytywną manipulację”.

Tylko co to oznacza w praktyce? Dostajemy zlecenie - tłumaczymy ustnie wypowiedzi jednego z polityków. Nasz tekst źródłowy to, nierzadko dosyć abstrakcyjne, wypowiedzi pana Palikota. Czy należałoby najpierw ustalić wspólny front wypowiedzi, dobierać inne słownictwo, a może zmieniać styl i formę wypowiedzi? Oczywiście zachowując treść. Według mnie, rzetelne tłumaczenie i tyle. Jeżeli w naszym tekście źródłowym słyszymy „być może”, nie leży to w zakresie naszych obowiązków, jako tłumacza, żeby zrobić z tego „raczej tak” lub „raczej nie”.

Manipulacja przy tłumaczeniu tekstu pisanego? Myślę, że nie popracowalibyśmy sobie długo w tym zawodzie. Właśnie manipulacja ma przecież krótkie nogi. ;) Patrząc natomiast na całą sprawę manipulacji, gdybym ja była autorem tekstu to… wrrr.

Pzdr

Nie do końca. Weźmy np. tłumaczenia książek, literatury. Tłumaczenie dosłowne może być problematyczne. W tym przypadku tłumacz już musi interpretować i to on decyduje o doborze słów. Jest to swego rodzaju manipulacja, a czy jest on pozytywna, czy negatywna, to już zależy od samego tłumacza i jego woli.

Angelikabien
07-24-2011, 14:03
Myślę, że w historii nie jeden tłumacz był manipulatorem i nieodwracalnie zmienił bieg wydarzeń. Kiedyś nie pociągano za to odpowiedzialności, zatem miał on większe pole do "popisu" i potrafię sobie wyobrazić, że nie jeden był zatrudniany jako szpieg.

magdazadrag
07-24-2011, 17:34
Myślę, że w historii nie jeden tłumacz był manipulatorem i nieodwracalnie zmienił bieg wydarzeń. Kiedyś nie pociągano za to odpowiedzialności, zatem miał on większe pole do "popisu" i potrafię sobie wyobrazić, że nie jeden był zatrudniany jako szpieg.

Ciekawa teoria i pewnie prawdziwa :)
Ale oczywiście w dzisiejszych czasach manipulowanie tekstem czy też czytelnikiem jest ryzykowne. Można zostać oskarżonym i ponieść karę. Pytanie jak wtedy działa ubezpieczenie OC dla tłumaczy, czy ubezpieczyciel może nie wypłacić odszkodowania, bo podejrzewa, że błąd nie był błędem a został popełniony umyślnie?

sylwia83
07-24-2011, 21:06
Z tym, że w tym wypadku tłumacz jest właśnie manipulatorem, ponieważ to dzięki jego ingerencji doszło do porozumienia. Możliwe, że gdyby dokonał wiernego tłumaczenia, to nie doszło by do porozumienia, a tak można doszukiwać się pewnego przekłamania.

Nie do końca się z tym zgodzę, gdyż to nie była kwestia ingerencji tłumacza w treść, lecz jego umiejętności w przekładzie. Nie można mówić, że coś jest albo białe albo czarne. Są teksty, których nie da się przetłumaczyć słowo w słowo i wtedy tłumaczy się ideę wypowiedzi. To w jaki sposób tłumacz dokonuje przekładu nie jest jednoznaczny z manipulacją czy przekłamaniem. Może to być świadectwo jego umiejętności, co np. wynika z doświadczenia i obycia. Dla mnie słowo "manipulacja" ma negatywny wydźwięk i jest mocnym słowem, aczkolwiek może czasem w tym kierunku zmierzają niektóre tłumaczenia.

dorottya
07-24-2011, 22:10
Przyjęcie takiego stanowisko zależy już od umiejętności i sumienia tłumacza. To trochę jak z prawnikami, czy adwokatami :-)

Czasem tłumacz sam musi powstrzymać się przed manipulacją, której chciałby dokonać, bo na przykład nie lubi klienta, był w stosunku do niego wulgarny, a mimo to chce pozostać profesjonalistą. Tak jak prawnik czy adwokat tłumacz to w końcu zawód zaufania publicznego.

adzwonkowska
07-24-2011, 22:12
Ja cały czas uważam, że tłumacz nie może być manipulatorem. Aura znaczeniowa słowa manipulacja jest dla mnie wyjątkowo negatywna.

Każdy z nas w pracy wyrabia w sobie nawyki. Wyobraźmy więc sobie, że tłumacząc manipulujemy tak sobie (w naszym mniemaniu „ku dobremu”) raz za razem, gubiąc po drodze rzetelność przekładu. No w końcu albo rybki, albo akwarium. :)

Podejmujemy pracę na stanowisku tłumacza czy negocjatora? Z Waszych wypowiedzi wnioskuję, że w przypadku tłumaczeń ustnych, zakres obowiązków tłumacza czasami poszerza się o „pozytywną manipulację”.

Tylko co to oznacza w praktyce? Dostajemy zlecenie - tłumaczymy ustnie wypowiedzi jednego z polityków. Nasz tekst źródłowy to, nierzadko dosyć abstrakcyjne, wypowiedzi pana Palikota. Czy należałoby najpierw ustalić wspólny front wypowiedzi, dobierać inne słownictwo, a może zmieniać styl i formę wypowiedzi? Oczywiście zachowując treść. Według mnie, rzetelne tłumaczenie i tyle. Jeżeli w naszym tekście źródłowym słyszymy „być może”, nie leży to w zakresie naszych obowiązków, jako tłumacza, żeby zrobić z tego „raczej tak” lub „raczej nie”.

Manipulacja przy tłumaczeniu tekstu pisanego? Myślę, że nie popracowalibyśmy sobie długo w tym zawodzie. Właśnie manipulacja ma przecież krótkie nogi. ;) Patrząc natomiast na całą sprawę manipulacji, gdybym ja była autorem tekstu to… wrrr.

Pzdr

Dla mnie również słowo "manipulacja" ma oddźwięk zdecydowanie negatywny. Tłumacz według mnie powinien zdecydowanie odżegnywać się od manipulowania słowem, a przez to i czynem.

adzwonkowska
07-24-2011, 22:14
Czasem tłumacz sam musi powstrzymać się przed manipulacją, której chciałby dokonać, bo na przykład nie lubi klienta, był w stosunku do niego wulgarny, a mimo to chce pozostać profesjonalistą. Tak jak prawnik czy adwokat tłumacz to w końcu zawód zaufania publicznego.

Wydaje mi się, że jeśli nie potrafimy zachować zawodowego obiektywizmu, to nie powinniśmy przyjmować w ogóle takiego zlecenia.

adzwonkowska
07-24-2011, 22:17
Nie do końca. Weźmy np. tłumaczenia książek, literatury. Tłumaczenie dosłowne może być problematyczne. W tym przypadku tłumacz już musi interpretować i to on decyduje o doborze słów. Jest to swego rodzaju manipulacja, a czy jest on pozytywna, czy negatywna, to już zależy od samego tłumacza i jego woli.

Tłumacz ma za zadanie oddać sens wypowiedzi. Tłumaczenie dosłowne nie zawsze jest dobre.

adzwonkowska
07-24-2011, 22:27
Moim zdaniem to jest właśnie manipulacja... Tłumacz nie może sobie sam wybierać tego, co będzie tłumaczył, a co ominie. Jest po to, aby przełożyć czyjąś wypowiedź na inny język, a nie przesiewać treści, bo to chyba mija się z celem tłumaczenia?

Wg mnie jeśli ktoś nie potrafi lub nie chce rzetelnie i obiektywnie przetłumaczyć i oddać sensu danej wypowiedzi to nie powinien w ogóle być tłumaczem. Zawód tłumacza to bardzo odpowiedzialne zadanie, nie ma tu miejsca na naszą niechęć czy też wolę moderacji jakiegoś tekstu.

adzwonkowska
07-24-2011, 22:32
Witam,

Czy w dzisiejszych czasach wykorzystuje się tłumaczenia w celu manipulacji odbiorców? Weźmy np. krąg polityczny, gdzie politycy za pomocą "wygodnych" dla nich tłumaczeń mogą osiągać ideologiczne, ekonomiczne lub inne cele. Oryginał w jednym tłumaczeniu może zostać przeinaczony i dopiero potem tłumaczy się go na inne języki.

Jak w każdym zawodzie tak i tutaj znajdą się na pewno czarne owce kalające stado, jednak rzeczywistość jest najlepszym egzaminatorem i oddziela ziarna od plew:)

kh27
07-24-2011, 23:12
Nie do końca. Weźmy np. tłumaczenia książek, literatury. Tłumaczenie dosłowne może być problematyczne. W tym przypadku tłumacz już musi interpretować i to on decyduje o doborze słów. Jest to swego rodzaju manipulacja, a czy jest on pozytywna, czy negatywna, to już zależy od samego tłumacza i jego woli.

Myślę, że tłumacząc tekst literacki, tak aby jego sens był zachowany, nie należy nawet brać pod uwagę przekładu słowo po słowie. Warto jednak, żeby tłumaczenie było najbliższe oryginałowi. Manipulacją tutaj byłby brak zgodności z treścią oryginału.

Pzdr

Ravn
07-25-2011, 14:11
Osobiście myślę, że tłumacz zawsze jest manipulatorem. Pozostaje tylko kwestia tego, czy jest on manipulatorem albo etycznym, albo celowym, albo i takim i takim. Etycznym, bo niektóre pojęcia są nieprzetłumaczalne, wobec czego musi stosować się różnych zabiegów translatorycznych tj. np. ucięcie fragmentu tekstu, czy też przenieść znaczenie terminu do środowiska języka docelowego (teoria tłumaczenia). Celowym zaś, żeby osiągnąć pewne cele, nieważne czy pozytywne, negatywne, czy nawet neutralne. Nie zapominajmy o powiedzeniu, że "tłumacz jest zdrajcą", cokolwiek to znaczy :)

Ravn
07-25-2011, 14:15
Jeżeli chodzi o dosadny język, to myślę że nie zawsze powinno wszystko tłumaczyć się dosłownie. Podam przykład. Jakiś czas temu czytałem w jakiejś gazecie wywiad z pewnym tłumaczem. Powiedział on, że na jednej z konferencji miał tłumaczyć jakiegoś zagranicznego gościa. Gość ten na pytanie, czym jest prawda, odpowiedział (przepraszam, że użyję wulgaryzmu) - "No wie Pan, z prawdą to jest jak z dupą, każdy siedzi na własnej". Tłumacz był lekko zakłopotany, lecz szybko znalazł rozwiązanie. Przetłumaczył to w taki sposób: "No cóż, prawda jest rzeczą subiektywną". :D

Ravn
07-25-2011, 14:18
Mając na myśli słowo "manipulacja", rzeczywiście przychodzą nam do głowy bardzo negatywne skojarzenia. Jednakże, nie oznacza tego, iż tej czynności nie można wykorzystać w dobrym celu :D Tak jak już wcześniej zostało wspomniane, dobrze jest czasem być raczej mediatorem, niż prowokować jakiś konflikt i inne kłopoty poprzez nawet najwierniejsze tłumaczenie. Chociażby z tego względu, iż z uwagi na możliwe rozpętanie III wojny światowej, nie dostawalibyśmy żadnych zleceń, gdyż wszyscy byliby zajęci walką :D

Ravn
07-25-2011, 14:20
Jeżeli chodzi o literaturę, to rzeczywiście powinno się zachować sens i wierność tłumaczenia. Co to za tłumacz, który manipuluje treścią w niektórych fragmentach, poprzez co te właśnie fragmenty są nielogiczne w powiązaniu z innym? Czytelnik od razu zauważy, że coś jest nie tak, i raczej odrzuci tą książkę.

Ravn
07-25-2011, 14:24
Kolejna sprawa, tłumaczenia biznesowe, prawnicze. Tu już rzeczywiście nie można dokonać żadnego przekłamania, gdyż takie tłumaczenie nie mają praktycznie jakiegoś większego wpływu na sytuację geopolityczną na świecie. Z racji tego iż sfałszujemy tłumaczenie, grożą nam konsekwencje prawne, nie mówiąc już o tym, iż podkopiemy sobie opinię o nas, a ewentualni przyszli pracodawcy i obecny pracodawca stracą do nas zaufanie. Z tymi ewentualnymi przyszłymi pracodawcami, to może przesadzam, ale faktem jest to, iż mając do czynienia z tego typu tłumaczeniami, nie można wykonać pracy byle jak.

lucek61
07-25-2011, 14:37
Zgadzam się z tym.

tomoliop
11-29-2016, 10:23
Tłumacz jak najbardziej może być manipulatorem, nie tylko celowo, ale także bardzo często całkiem nieświadomie.

mikaozga
07-08-2017, 14:38
Tłumaczenie samo w sobie jest pewnego rodzaju manipulacją. Nie tylko w sferze politycznej, ale w każdej gdzie mamy kontakt z jakimkolwiek przekładem. Po przeczytaniu oryginału a następnie 3 tłumaczeń, możemy mieć wrażenie, że są przed nami 4 różne dzieła literackie. To tłumacz determinuje nasze odczucia co do konkretnych bohaterów lub wydarzeń. Sprzedaje nam swoją własną interpretację tego, co napisał autor. I każdy przekład, który przeczytamy jest interpretacją słów autora, do której sami dokładamy swoją interpretację. Niektórzy ludzie uważają, że tłumaczenie jest w zasadzie tworzeniem nowego dzieła - ale to już kwestia sporna, dyskusja na oddzielny wątek :)

mdubiela
07-09-2017, 15:15
Tłumacz nigdy nie powinien manipulować, tylko tłumaczyć prawidłowo. Ktoś, kto celowo (nawet na zlecenie klienta) przeinacza fragmenty tekstu, to moim zdaniem oszust.

Czapa95
07-09-2017, 15:47
Sądzę, że jest to widocznym problemem. Nie mówię nawet o celowej manipulacji, ale tej, która wynika z niewiedzy samego tłumacza. Tutaj istotna okazują się umiejętności językowe polityków i społeczeństwa, dzięki którym nie uwierzą we wszystko, co im się mówi i zauważą błędy.

kubutek28
07-09-2017, 17:40
Raz stałem się ofiarą pewnej manipulacji, będąc jeszcze "mniej opierzonym".

Jest taki chrześcijański pastor, Mark Gungor. Koleś prowadzi świetne seminaria, najpopularniejsze jest chyba "Przez śmiech do lepszego małżeństwa". BTW, gorąco polecam:)
W jednym z wykładów tego seminariów jest tzw. opowieść o dwóch mózgach. I to był mój pierwszy kontakt z tym człowiekiem, który mnie trochę zraził, choć tylko w wyniku manipulacji. Nie wiedziałem wtedy, że koleś jest chrześcijaninem, a było to dla mnie dość istotne.

W każdym razie, powiedział w pewnym momencie: "wybaczcie, odzywają się we mnie katolickie wpływy" (sorry, my Catholic upbringing got in there for a minute), a ktoś w oglądanym przeze mnie filmiku przetłumaczył: "wybaczcie za tę katolicką szopkę", a więc bez wątpienia już tłumaczenie z negatywną konotacją. Może takie niby nic, a mnie dotknęło.

Sądzę, że tłumaczowi potrzebna jest taka wrażliwość, chwila refleksji nad tym, z czym wiąże się ewentualny błąd/niedociągnięcie w tłumaczeniu.

diamantmandarin
07-10-2017, 03:36
Duża ilość manipulacji wynika z niewiedzy tłumaczy, nie muszą one być celowe. W zasadzie to każde tłumaczenie może być uznane za manipulację, bo bardzo trudno jest zachować dokładnie taki sam sens tekstu wyjściowego i docelowego. Ponadto tłumacz często stara się "upiększyć" tekst, żeby wydawał się lepszy, przyjemniejszy w odbiorze od oryginału.
Osobiście wolę, kiedy jest zachowany sens i tłumaczenie jest raczej wierne oryginałowi.

jstrehl
07-19-2017, 22:18
Są oczywiście teksty różne, na przykład w poezji można trochę naciągnąć słowa, żeby lepiej oddać znaczenie. Ale nigdy nie powinno być tak, że tekst w ogóle nie ma powiązania z oryginałem. Nigdy nie powinno być tak, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Czasami to rzeczywiście wynika z niewiedzy, ale wtedy te błędy nie powinny być aż takie wielkie.