PDA

View Full Version : Kultowe tłumczenia


mol
07-08-2011, 15:35
Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że istnieją tłumaczenia kultowe czy też mówiąc inaczej "dzieła jednego tłumacza", których już się powtórnie nie tłumaczy?
np. Kubuś Puchatek w tłumaczeniu Ireny Tuwim albo "Harry Potter" w tłumaczeniu Andrzeja Polkowskiego

julia_m
07-09-2011, 11:48
Jak dla mnie tłumaczenie "Sto lat samotności" Zofii Chądzyńskiej i "Mistrza i Małgorzaty" Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego :)

Rose Clearing
04-09-2012, 14:50
Jeśli o mnie chodzi to Słonimski tak się utożsamił z Szekspirem, że mimo wspaniałego kunsztu Barańczaka nie jestem w stanie się przestawić.

skara
04-09-2012, 16:18
Wspaniałe tłumaczenie tektów Kurta Weilla (które śpiewał Nick Cave). Artyzm w czystej postacji. To już nie jest tłumaczenie, to jest poezja.

katerina1523
04-14-2012, 12:57
Zgadzam się, niektóre tłumaczenia tak głęboko tkwią w zbiorowej świadomości, że nie sposób ich zastąpić. Taka "Fredzia Phi Phi" to już nie to samo, co Puchatek. Wydaje mi się też, że kultowe staje się bardzo często nie tłumaczenie jako całość, ale jego części, szczególnie w przypadku nazw własnych - Ulica Pokątna to Ulica Pokątna i tyle :)

kspy
04-15-2012, 19:58
Może nie jest to kultowa pozycja, ale kiedyś na festiwalu filmowym ENH w Cieszynie był pokaz filmu "Gozu" Takashiego Miike - tłumaczenie przygotowane na ten seans było fantastyczne! Późnej miałam okazję oglądać ponownie ten film, ale z zupełnie innym tłumaczeniem - nie umiałam ukryć stopnia zażenowania. Nie mam pojęcia, kto dokonał pierwszego tłumaczenia dla festiwalu, ale zrobił coś, czemu nikt potem nie był w stanie dorównać - mistrzostwo. :)

baczko
04-15-2012, 21:33
"Kultowym" na pewno jest tłumaczenie "Władcy Pierścieni" przez Jerzego Łozińskiego, ale o poziomie tego niech każdy zainteresowany się przekona ;)

Blubery
04-16-2012, 00:57
Absoutnie wszystkie tłumaczenia Piotra Cholewy - nikt inny tak sobie nie radzi z Pratchettem ;)

http://krzyk.info/numery/nr%2010/mag/48.html

pawellapinski
04-16-2012, 02:40
Rose Clearing:
Słonimski wielkim poeta był, ale coś czuję, że w przypadku przekładów Szekspira, chodziło Ci o Słomczyńskiego?;)

keiti
04-29-2012, 21:16
"Kultowym" na pewno jest tłumaczenie "Władcy Pierścieni" przez Jerzego Łozińskiego, ale o poziomie tego niech każdy zainteresowany się przekona ;)

Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie "Władca" w przekładzie Marii Skibniewskiej. Potem już nie umiałam się przestawić ;)

poppywitch
04-29-2012, 21:59
Z tym "kultowym" Łozińskim to było chyba coś w rodzaju sarkazmu.
Dla mnie zdecydowanie Polkowski i jego tłumaczenie Pottera. I już. Co do Shakespeare'a, to Baranczak mnie swoim kunsztem wręcz nieco rozpraszał, łatwiej mi było przyswajać wielkiego barda w wersji pana Słomczyńskiego.

Rose Clearing
05-07-2012, 17:42
Rose Clearing:
Słonimski wielkim poeta był, ale coś czuję, że w przypadku przekładów Szekspira, chodziło Ci o Słomczyńskiego?;)

he, he - oczywiście:)

zjb
05-07-2012, 18:24
Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że istnieją tłumaczenia kultowe czy też mówiąc inaczej "dzieła jednego tłumacza", których już się powtórnie nie tłumaczy?
np. [...] "Harry Potter" w tłumaczeniu Andrzeja Polkowskiego

Harry Potter ? kultowe tłumaczenie? no może, w pewnym sensie ...

Akurat pierwsze tłumaczenie HP1 firmowane nazwiskiem Andrzeja Polkowskiego było tak tragiczne, że to aż śmieszne... można by jako zadanie domowe dla studentów translatoryki zadawać:
"otwórz na chybił trafił tę książkę i wylicz co najmniej trzy błędy, jakie zauważyłeś"

Jakiś rok czy dwa później wyszło wydanie poprawione (czy raczej ponownie przetłumaczone, tym razem dobrze). To pierwsze będzie chyba miało kiedyś znaczną wartość kolekcjonerską...:)

Oczywiście Ty pisałeś o tym drugim tłumaczeniu, ale uznałem, że dobra okazja, by przypomnieć wpadkę - może pocieszać innych, którym tez się za pierwszym razem nie udało :)

Yeann
05-07-2012, 18:37
Uważam, że na szczególny szacunek zasługuje praca, której podjął się Krzysztof Bartnicki. Poświęcił on tłumaczeniu ,,Finnegans Wake" James'a Joyce'a aż 10 lat! Szacuje się, że Joyce użył w ,,Finnegans Wake" od 30 do 100 języków lub więcej. Szacunek.
Więcej na ten temat:
1. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53668,11226262,Bestia_zostala_ubita__Nieprzetlum aczalny_Joyce_przetlumaczony_.html
2. http://www.culture.pl/kalendarz-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/L6vx/content/finnegans-wake-jamesa-joyce-a-wreszcie-po-polsku

Rimtech
05-13-2012, 15:39
Do najbardziej kultowych przekładów, przynajmniej moim zdaniem, należą tłumaczenia "Świata Dysku" w wykonaniu Piotra W. Cholewy.

Odnoszę wrażenie, że im Pratchett starszy, tym lepszy. Tłumaczenia PWCa w dalszym ciągu trzymają wysoki poziom, choćby dlatego że umiejętnie dostosowuje żarty do wiedzy "przeciętnego" Polaka (np. w "Ostatnim Kontynencie").

Gosiak
06-10-2012, 14:13
Zdecydowanie "Mechaniczna pomarańcza" w tłumaczeniu Roberta Stillera :)

AgataW
06-11-2012, 01:27
Dla mnie kultowe są polskie tłumaczenia francuskiej serii książek o Mikołajku...tłumaczka, której książki zna większość ludzi w Polsce, nie była pierwszą, która zainteresowała się ich przetłumaczeniem na język polski..lecz tłumaczenia poprzednie nie odniosły większego sukcesu, zostały szybko wycofane ze sprzedaży...kultowe tłumaczenie to takie, które jest wciąż wznawiane i kolejne pokolenia się nim zaczytują..wpisuje się w kanon naszej literatury niczym powieść autora piszącego w naszym języku

samirmalki
08-09-2012, 20:42
Do najbardziej kultowych przekładów, przynajmniej moim zdaniem, należą tłumaczenia "Świata Dysku" w wykonaniu Piotra W. Cholewy.

Odnoszę wrażenie, że im Pratchett starszy, tym lepszy. Tłumaczenia PWCa w dalszym ciągu trzymają wysoki poziom, choćby dlatego że umiejętnie dostosowuje żarty do wiedzy "przeciętnego" Polaka (np. w "Ostatnim Kontynencie").

Rozumiem, że "im starszy tym lepszy" w znaczeniu, że jego wcześniejsze książki były lepsze. Po "Niewidocznych Akademikach" zwątpiłem w niego i chociaż w "Niuchu" jest już trochę lepiej, to początek był nieznośnie przegadany, Vetinari zwyczajnie nie był sobą a i pan Cholewa też zaczął chyba eksperymentować co mnie akurat nie do końca się spodobało. Zdecydowanie wolałem książki Pratchetta utrzymane w bardziej tradycyjnym klimacie fantasy.

labuda
08-09-2012, 20:50
Zdecydowanie Catch-22 w przekładzie Lecha Jęczmyka. :)

tasiek1988
08-09-2012, 23:28
"Kultowym" na pewno jest tłumaczenie "Władcy Pierścieni" przez Jerzego Łozińskiego, ale o poziomie tego niech każdy zainteresowany się przekona ;)

niestety...mnie te tłumaczenie zabolało ;) dosłownie- 3 miesiące czekałam, aż pod choinkę dostanę Władcę... a tam ... Łazik....część miłości do książki umarła..

Elle Lissitzka
08-10-2012, 21:10
Dla mnie tłumaczenie kultowe to takie, które tak utożsamiło się z oryginałem, że niektóre fragmenty są nawet od niego lepsze;)

Zdecydowanie Boy-Żeleński. To dzięki niemu opasłe tomiszcza Balzaca są dla mnie czystą przyjemnością.

Za to Notre-Dame nie wyobrażam sobie w innym przekładzie niż Hanny Szumańskiej-Gross. Pewnie dlatego, że to znam najlepiej. Raz trafiłam na inną wersję i od razu wyczułam, że coś jest nie tak. Coś mnie w tym tekście uwierało.W tłumaczeniu pani Szumańskiej nawet wyrwany z kontekstu fragment czyta się wspaniale:)

Harry Potter? Szczerze mówiąc - dla samego tekstu nie sięgnęłabym pewnie po tę książkę. Natomiast jestem zafascynowana tym, że autor przekładu stworzył praktycznie od nowa większość nazw własnych. I chyba one są tam najciekawszym materiałem językowym. Ale oczywiście czytając tę serię nie analizuję każdego zdania - po prostu chłonę historię:) I nawet jeśli tłumaczenie nie jest doskonałe, nie przeszkadza mi to, bo po prostu dobrze się bawię, nie znam też oryginału, więc aż tak mnie to nie dotyka.

adezet
09-04-2013, 11:23
Harry Potter w tłumaczeniu Polkowskiego jest świetny. Nawet jeśli kogoś nie interesuje sama książka, warto po nią sięgnąć, gdyż na końcu tłumacz wyjaśnia czym kierował się przy tłumaczeniu nazw własnych i opisuje problemy, na które trafił podczas tłumaczenia.

letice
09-15-2013, 13:34
Dla mnie tłumaczenie kultowe to tłumaczenie "Ulissessa" Macieja Słomczyńskiego. Nawet jeśli ktoś by się tego jeszcze podjął, wątpię, że nowa wersja byłaby w stanie mnie do siebie przekonać. Jest coś takiego w stylu Słomczyńskiego, że czuje się klimat tej książki.

Aleksandra Stodolna
09-17-2013, 22:16
Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie "Władca" w przekładzie Marii Skibniewskiej. Potem już nie umiałam się przestawić ;)

Mam ten sam problem... "Łazik" zamiast "Obieżyświata"...?

Aleksandra Stodolna
09-17-2013, 22:18
Wiem, że chodzi o film, nie o książkę, ale nie wyobrażam sobie "Shreka" w innym tłumaczeniu...:)

AgataLiberska
09-17-2013, 22:40
Szczerze mówiąc, nie lubię samej idei kultowych tłumaczeń. Następne często są odrzucane "bo ponieważ" ;) Ktoś wspomniał o Kubusiu Puchatku - Winnie the Pooh to przecież zupełnie inna książka! Faktycznie, Kubuś wsiąknął w naszą kulturę, ale Fredzia Phi Phi też zasługuję na uwagę ;)

magdalenabr
09-17-2013, 23:00
Shrek- tłumaczenie wzorowe, omawiane na uniwersytetach. Z książek np. Europa w przekładzie naszej mistrzyni i dumy narodowej- E. Tobakowskiej. Więcej nie wiem, niewiele porównuję. W te wakacje pracowałam z przekładem Hemingway'a. Polski tłumacz jego literatury (Zieliński) był jednocześnie jego dobrym kolegą, więc jak miał problemy terminologiczne, to pewnie miał pierwszorzędne wyjaśnienie swych wątpliwości;-)

JoannaZ
09-22-2013, 15:17
Ja tak mniej klasycznie - tłumaczenia książek fantastycznych autorstwa sir Terrego Pratchetta w wykonaniu Piotra Cholewy to dla mnie mistrzostwo.

Arya_92
10-03-2013, 12:51
Często jest tak, że pierwsze tłumaczenie danego utworu jest bardzo dobrze przyjęte przez odbiorców, a ten sam utwór, przełożony przez kogoś innego, nie cieszy się aż taka popularnością- weźmy na przykład polskie tłumaczenie Władcy Pierścieni. Ciężko określić jednoznacznie co jest przyczyna takich sytuacji, jednak wydaje mi się, że pojęcie tłumaczenia kultowego faktycznie funkcjonuje i są takie utwory, które raz przetłumaczone, zostały bardzo dobrze przyjęte przez czytelników i tłumaczenie ich po raz kolejny zwyczajnie nie ma przyszłości.

rybawojtek
10-03-2013, 21:21
Harry Potter w tłumaczeniu Polkowskiego jest świetny. Nawet jeśli kogoś nie interesuje sama książka, warto po nią sięgnąć, gdyż na końcu tłumacz wyjaśnia czym kierował się przy tłumaczeniu nazw własnych i opisuje problemy, na które trafił podczas tłumaczenia.

Tak naprawdę to tłumaczenie Polkowskiego jest mocno średniej jakości, po prostu przez nostalgię nam się tak wydaje ;) Byłem na jego panelu podczas tegorocznych Studenckich Warsztatów Tłumaczeniowych w Krakowie, i sam przyznał się że uważa Pottera za jedno z jego najsłabszych tłumaczeń.

MasterMind
10-04-2013, 14:41
Dla mnie autentycznym mistrzostwem jest sposób przetłumaczenia Madagaskaru 3 ! Idealnie zgrane głosy oraz kunszt tłumacza wylewający się z telewizora ! :)

apprentice
10-04-2013, 17:12
Chapeau bas dla Tadeusza Zagórskiego za tłumaczenie "Biesów" Dostojewskiego. Dzięki niemu pokochałam twórczość Dostojewskiego. Muszę przyznać, że późniejszy przekład "Biesów" Zbigniewa Podgórca już mnie tak nie urzekł.

rybawojtek
10-07-2013, 13:34
Ja dodam od siebie tłumaczenie "Amerykańskich Bogów" Neila Gaimana w wykonaniu Pauliny Braiter-Ziemkiewicz. Gaiman przeważnie jest trudny do wiernego przeniesienia i polecam go czytać w oryginale, ale w tym przypadku naprawdę się udało.

Katarzyna Panfil
10-07-2013, 15:13
Zdecydowanie Boy-Żeleński. To dzięki niemu opasłe tomiszcza Balzaca są dla mnie czystą przyjemnością.

Też bardzo lubię Boy'a jako tłumacza (i popularyzatora :)) literatury francuskiej, trzeba jednak pamiętać, że jego tłumaczenia czasem dążą do poprawienia oryginału, zsarmatyzowania (np. jego Molier brzmi mocno jak polski Fredro czy Bohomolec), itp. Mocno to widać, gdy porównuje się jego przekłady Villona z oryginałem... Dużo zresztą ostatnio artykułów ukazuje się na ten temat.