PDA

View Full Version : Powszechny pogląd - każda osoba ucząca się języka obcego może tłumaczyć


DominikaP
07-08-2011, 14:55
Od czasu do czasu słyszę od znajomych, kończących przeróżne studia i znających języki obce w przeróżnym stopniu, że pomagali komuś tłumacząc teksty, lub nawet brali za to pieniądze.
Nigdy nie wypowiadałam się na ten temat, ale nie pochwalam takich praktyk, tłumaczy z doskoku, którym wydaje się że słownikiem internetowym wszystko załatwią.

Jakie jest wasze zdanie w tej sprawie? Tłumaczenia dla tłumaczy, praca z językiem dla filologów? Czy wolna amerykanka?

hauteville
07-08-2011, 15:18
Cóż, wolny rynek to moim zdaniem wolny rynek - jeśli komuś odpowiada poziom tłumaczeń osoby posługującej się słownikiem internetowym, to nie widzę powodu, dla którego takim ludziom należałoby zakazać tłumaczenia. Większym problemem jest za to sam tytuł tematu jaki poruszyłaś - wydaje mi się, że sama znajomość języka obcego, nawet niemalże perfekcyjna, nie wystarczy żeby dobrze tłumaczyć.

Wydaje mi się, że znajomość języka to jedno, znajomość specjalizacji, z której tłumaczy się dany tekst to drugie, a umiejętność ładnego pisania w swoim języku ojczystym to trzecie. Niestety zbyt często ludzie uważają, że bycie osobą bilingualną w zupełności wystarcza do tego, by dobrze tłumaczyć. Tymczasem tak nie jest.
Wątpię jednak, by papier ukończenia jakiejś szkoły dla tłumaczy automatycznie robił z człowieka lepszego tłumacza, a dyplom filologii robił specjalistę od języka - tak naprawdę jeśli ktoś jest utalentowany i skory do rozwoju swoich umiejętności, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby był dobry w tym co robi.

DominikaP
07-08-2011, 22:37
Uważasz, że osoba, która nie ma ukończonych studiów filologicznych, i nie jest bilingualna, może znać język lepiej i być lepszym tłumaczem? Nie wydaje mi się. Muzyk zawsze będzie na instrumencie grał lepiej niż zapalony amator, bo zna warsztat i szkoli się pod okiem doświadczonych nauczycieli. Próbować budować dom też możemy, ale jeśli nie mamy przygotowania, to konstrukcja będzie krucha. Tak samo jest z tłumaczeniem. Może mieć błędy, albo może być nawet poprawne - ale do bólu drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu, jeśli wiesz, co mam na myśli.

aniak
07-09-2011, 00:48
Uważasz, że osoba, która nie ma ukończonych studiów filologicznych, i nie jest bilingualna, może znać język lepiej i być lepszym tłumaczem? Nie wydaje mi się. Muzyk zawsze będzie na instrumencie grał lepiej niż zapalony amator, bo zna warsztat i szkoli się pod okiem doświadczonych nauczycieli. Próbować budować dom też możemy, ale jeśli nie mamy przygotowania, to konstrukcja będzie krucha. Tak samo jest z tłumaczeniem. Może mieć błędy, albo może być nawet poprawne - ale do bólu drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu, jeśli wiesz, co mam na myśli.
W zasadzie się zgadzam, ale nie wydaje mi się, żeby do tłumaczeń technicznych, gdzie jest dużo fachowej terminologii, polot był niezbędny. Osobiście nie odważyłabym się ogłosić tłumaczem nie kończąc filologii, bo widzę, ile mi te studia dały, ale często przewagę w takiej sytuacji mają osoby bez filologii będące specjalistami w danej dziedzinie.

Jeżeli komuś nie jest potrzebny piękny, spójny i do bólu poprawny tekst, tylko tłumaczenie "żebym wiedział mniej więcej, o co chodzi", to jeszcze przeboleję. Rozumiem, że komuś może być szkoda wydawać kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych za tekst, który mu nie jest do niczego potrzebny, tylko chciał się ogólnie zorientować. Jeżeli tekst ma być do jakichś wznioślejszych celów i ma pójść dalej w świat, to już mnie takie zjawisko przeraża. Zwłaszcza jeżeli za tłumaczenie zabierają się osoby, które uczę i które orłami na prawdę nie są. Za uczenie zresztą też się zabierają...:eek:

Z drugiej strony zazdroszczę i podziwiam wiarę w siebie. :D Ja jestem z tych bardzo czepliwych, którym zawsze coś nie pasuje, bo nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. Może przydałoby mi się takie podejście...:rolleyes: ;)

hauteville
07-09-2011, 09:26
Uważasz, że osoba, która nie ma ukończonych studiów filologicznych, i nie jest bilingualna, może znać język lepiej i być lepszym tłumaczem? Nie wydaje mi się. Muzyk zawsze będzie na instrumencie grał lepiej niż zapalony amator, bo zna warsztat i szkoli się pod okiem doświadczonych nauczycieli. Próbować budować dom też możemy, ale jeśli nie mamy przygotowania, to konstrukcja będzie krucha. Tak samo jest z tłumaczeniem. Może mieć błędy, albo może być nawet poprawne - ale do bólu drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu, jeśli wiesz, co mam na myśli.
Cóż, tłumacz powinien być bilingualny, co wynika z samej natury tego zawodu. Nigdy jednak jakoś specjalnie nie przeceniałem znaczenia studiów filologicznych, które są bardzo ciekawe i przydatne, ale absolutnie nie stają się gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym tłumaczem. Znam osoby, które filologie kończyły, a ich tłumaczenia zawsze były kiepskie. Poza tym, czy ukończenie studiów filologicznych nagle zmienia nasz sposób myślenia? Czy bez nich tłumaczenie musi być drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu? Dla mnie zawsze ważniejsze były umiejętności danego człowieka niż to jaki papier posiada. Jeśli ktoś zna się na tym, co robi, to nie widzę powodów, by mu tego zabraniać.
Z drugiej strony przykład z muzykami jest bardzo nietrafny, biorąc pod uwagę fakt, że znaczna część znanych gitarzystów nigdy nie uczęszczała do szkół muzycznych.
I piszę to z perspektywy filologa:)

NightMonkey
07-09-2011, 10:04
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie (jak ze wszystkim), ponieważ to zależy jak wyglądała sama filologia.

W moim przypadku, na studiach magisterskich był wybór pomiędzy ścieżką literacką i specjalistyczną (jeśli mówimy o samych tłumaczeniach, ja wybrałem ścieżkę specjalistyczną). Przyznaję, że do tłumaczenia literatury potrzebna jest, z braku lepszego określenia, "iskra". Bez niej, tłumaczenie będzie płaskie i pozbawione "literackości". Z kolei człowiek z iskrą literacką będzie czuł się nieswojo na tłumaczeniach specjalistycznych, ponieważ jest tyle ograniczeń i schematów, które należy zapamiętać. Kreatywność przydaje się w przypadku nietypowych sformułowań, ale są one stosunkowo rzadkie.
Jeśli filologia polegała dla danej osoby na tłumaczeniu w kółko Chaucera, Becketta albo Szekspira, to tłumaczenia prawnicze lub techniczne takiej osoby będą co najwyżej ładne, ale na pewno nie będą funkcjonalne.

P.S. Co do muzyków bez wykształcenia muzycznego, patrz Jimmy Hendrix

aniak
07-09-2011, 10:13
Cóż, tłumacz powinien być bilingualny, co wynika z samej natury tego zawodu. Nigdy jednak jakoś specjalnie nie przeceniałem znaczenia studiów filologicznych, które są bardzo ciekawe i przydatne, ale absolutnie nie stają się gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym tłumaczem. Znam osoby, które filologie kończyły, a ich tłumaczenia zawsze były kiepskie. Poza tym, czy ukończenie studiów filologicznych nagle zmienia nasz sposób myślenia? Czy bez nich tłumaczenie musi być drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu? Dla mnie zawsze ważniejsze były umiejętności danego człowieka niż to jaki papier posiada. Jeśli ktoś zna się na tym, co robi, to nie widzę powodów, by mu tego zabraniać.
I piszę to z perspektywy filologa:)


Żadne studia nie są gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym specjalistą. Studia to dopiero początek.

Tobie filologia nie zmieniła sposobu myślenia? Moją (i 90% znajomych filologów) pierwszą myślą było "a myślałam, że znam angielski.." :p

Kv4r
07-09-2011, 16:53
Cóż, wolny rynek to moim zdaniem wolny rynek - jeśli komuś odpowiada poziom tłumaczeń osoby posługującej się słownikiem internetowym, to nie widzę powodu, dla którego takim ludziom należałoby zakazać tłumaczenia. Większym problemem jest za to sam tytuł tematu jaki poruszyłaś - wydaje mi się, że sama znajomość języka obcego, nawet niemalże perfekcyjna, nie wystarczy żeby dobrze tłumaczyć.

Wydaje mi się, że znajomość języka to jedno, znajomość specjalizacji, z której tłumaczy się dany tekst to drugie, a umiejętność ładnego pisania w swoim języku ojczystym to trzecie. Niestety zbyt często ludzie uważają, że bycie osobą bilingualną w zupełności wystarcza do tego, by dobrze tłumaczyć. Tymczasem tak nie jest.
Wątpię jednak, by papier ukończenia jakiejś szkoły dla tłumaczy automatycznie robił z człowieka lepszego tłumacza, a dyplom filologii robił specjalistę od języka - tak naprawdę jeśli ktoś jest utalentowany i skory do rozwoju swoich umiejętności, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby był dobry w tym co robi.

Lepiej bym tego w słowa nie ubrał. Wydaje mi się, że hauteville bardzo dokładnie wskazał(a) na trzy kluczowe elementy które decydują o ewentualnym sukcesie tłumacza.

- Każdy z nas jest w stanie poznać język "do pewnego stopnia" pozwalając mniej lub bardziej wprawnie się nim posługiwać.
- Specjalizacja - jest drugim krokiem, który nie koniecznie jest już możliwy do osiągnięcia. Szczerze mówiąc, zawsze śmieszyły mnie osoby, które próbowały uchodzić za specjalistów w każdej dziedzinie - mimo że takowych informacji nie posiadały (uwielbiam wręcz słuchać nieudolnych tłumaczeń, w momencie gdy posiadam wiedzę wskazującą jednoznacznie na kłamstwo drugiej osoby :cool:).
- naturalny "flow" to w moim przekonaniu coś, co stosunkowo ciężko w sobie wyćwiczyć. Owszem, po pewnym czasie zauważymy poprawę, ale nadal nie będzie to poziom, jaki osiągają osoby z tym swoistym talentem.

Celem podsumowania - sądzę, że jak w każdej dyscyplinie - długotrwałe ćwiczenia i praktyka pozwolą stać się dobrym "rzemieślnikiem", natomiast oparte na naturalnym talencie stanowią solidną bazę dla swoistego "mistrzostwa".

patfrau
07-10-2011, 10:34
Oczywiście, że nie każda osoba ucząca się języka może być tłumaczem. Osoba , która zna język biegle - niekoniecznie po studiach językowych oraz posiadająca predyspozycje do tłumaczenia. Najlepszymi tłumaczami tekstów medycznych są przecież lekarze - a nie studiowali filologi, najlepszymi tłumaczami tekstów prawnych są prawnicy, tekstów technicznych - osoby na co dzień zajmujące się (w praktyce) daną dziedziną techniczną. Pracuję w firmie produkującej urządzenia telekomunikacyjne, łącznościowe i tłumaczę opisy techniczne , instrukcje eksploatacji ww. urządzeń. Bez pomocy kolegów konstruujących te urządzenie (głównie po politechnice), miałabym problem z przetłumaczeniem wielu wyrazów technicznych. Na pewno na początku są niezbędni. Bo złącze złączu nierówne:) Co prawda nie są w stanie ze swoją wiedzą przetłumaczyć całego tekstu, ale słówkami specjalistycznymi sypią jak z rękawa.

patfrau
07-10-2011, 12:52
Dobry tłumacz wcale nie musi ukończyć odpowiednich studiów. Dobry tłumacz to taki, który swoją pracę wykonuje na najwyższym poziomie . Przede wszystkim tłumacz nie jest osobą, która zna się na wszystkim, ( co do wszystkiego to do niczego) dlatego dobrze jest specjalizować się w jednej konkretnej branży,dziedzinie i non stop się dokształcać. Dobrze opanowana dziedzina to pewność, że tłumaczenia będą dobre, profesjonalne.

weronika.labaj
07-23-2011, 18:34
Patfrau i Kv4r poruszyły bardzo istotną kwestię - jeśli chodzi o tłumaczenia tekstów specjalistycznych to nie ma siły i osoba, która jest specjalistą w danej dziedzinie, a język zna na poziomie dobrym będzie tłumaczyła teksty lepiej od osoby z wykształceniem filologicznym, a bez wiedzy technicznej.
Na pewno tekst będzie bardziej zrozumiały dla odbiorców, w końcu znalezienie słówka w słowniku to dopiero początek pracy, dobrze byłoby jeszcze wiedzieć o czym się pisze:)

Asia S.
07-23-2011, 23:05
Oczywiście, osoba znająca język obcy w dobrym lub bardzo dobrym stopniu będzie w stanie przetłumaczyć tekst o niewielkim stopniu trudności, ale jeśli chodzi o tłumaczenia specjalistyczne to nie jest już to takie proste. Wymagana jest nie tylko znajomość typowego słownictwa, ale przede wszystkim znajomość tematyki tekstu.

karolinawoj
07-23-2011, 23:33
Od czasu do czasu słyszę od znajomych, kończących przeróżne studia i znających języki obce w przeróżnym stopniu, że pomagali komuś tłumacząc teksty, lub nawet brali za to pieniądze.
Nigdy nie wypowiadałam się na ten temat, ale nie pochwalam takich praktyk, tłumaczy z doskoku, którym wydaje się że słownikiem internetowym wszystko załatwią.

Jakie jest wasze zdanie w tej sprawie? Tłumaczenia dla tłumaczy, praca z językiem dla filologów? Czy wolna amerykanka?
Myślę, że nie trzeba kończyć studiów filologicznych, zeby być dobrym tłumaczem. Wszystko zależy od tego, jakie dana osoba ma zdolności językowe i na ile 'czuje' język. Poza tym dużo zależy od stopnia trudności tekstu - jeśłi tekst jest łatwy, to nie jest potrzebna zaawansowana znajomość języka.

malgosia_n
07-23-2011, 23:37
Sama znajomość dwóch języków nie czyni z nas tłumaczy. Gdyby tak było, każdy absolwent filologii mógłby się automatycznie nim nazwać. Profesjonalny tłumacz, poza kompetencjami językowymi, musi posiadać również kompetencje kulturowe, socjologiczne, terminologiczne i fachowe. To wszystko plus doświadczenie oraz trudne do zdefiniowania „wyczucie” cechuje dobrego tłumacza.

karolinawoj
07-23-2011, 23:39
Patfrau i Kv4r poruszyły bardzo istotną kwestię - jeśli chodzi o tłumaczenia tekstów specjalistycznych to nie ma siły i osoba, która jest specjalistą w danej dziedzinie, a język zna na poziomie dobrym będzie tłumaczyła teksty lepiej od osoby z wykształceniem filologicznym, a bez wiedzy technicznej.
Na pewno tekst będzie bardziej zrozumiały dla odbiorców, w końcu znalezienie słówka w słowniku to dopiero początek pracy, dobrze byłoby jeszcze wiedzieć o czym się pisze:)
Zgadzam się z ta opinią, zwłaszcza, że tekstów specjalistycznych często nie można tłumaczyć dosłownie. Poza tym nie można dobrze przetłumaczyć tekstu, jeśli nie rozumie się sensu.

karolinawoj
07-23-2011, 23:46
Sama znajomość dwóch języków nie czyni z nas tłumaczy. Gdyby tak było, każdy absolwent filologii mógłby się automatycznie nim nazwać. Profesjonalny tłumacz, poza kompetencjami językowymi, musi posiadać również kompetencje kulturowe, socjologiczne, terminologiczne i fachowe. To wszystko plus doświadczenie oraz trudne do zdefiniowania „wyczucie” cechuje dobrego tłumacza.
Zgadzam się, że dobry tłumacz musi znać kulturę i mieć te kompetencje. To też jest niezbędne do wykonania dobrego tłumaczenia bo trzeba uwzględnić nie tylko strukturę języka ale i kontekst kulturowy.

dora8
07-24-2011, 13:48
Cóż, tłumacz powinien być bilingualny, co wynika z samej natury tego zawodu. Nigdy jednak jakoś specjalnie nie przeceniałem znaczenia studiów filologicznych, które są bardzo ciekawe i przydatne, ale absolutnie nie stają się gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym tłumaczem. Znam osoby, które filologie kończyły, a ich tłumaczenia zawsze były kiepskie. Poza tym, czy ukończenie studiów filologicznych nagle zmienia nasz sposób myślenia? Czy bez nich tłumaczenie musi być drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu? Dla mnie zawsze ważniejsze były umiejętności danego człowieka niż to jaki papier posiada. Jeśli ktoś zna się na tym, co robi, to nie widzę powodów, by mu tego zabraniać.
Z drugiej strony przykład z muzykami jest bardzo nietrafny, biorąc pod uwagę fakt, że znaczna część znanych gitarzystów nigdy nie uczęszczała do szkół muzycznych.
I piszę to z perspektywy filologa:)

Tak, to prawda. Aby tłumaczyc, potrzebna jest doskonała znajomośc dwóch języków. Ale rzeczywiście, nie każda osoba, nawet po filologi nadaje się do tego. Tak naprawdę potzreba jest dużo wyczucia, by tłumaczony tekst miał sens i był zrzumiały w języku, na który został przełożony. A studia filologiczne nie koniecznie muszą to gwarantowac. Wszystko zależy od człowieka :)

karolinawoj
07-24-2011, 15:50
Jest też kwestia tego, dla kogo się tłumaczy i czy tłumaczenie musi być profesjonalne i bezbłędne. Bo jeśli wystarczy np. ogólny sens to może je robić osoba bez gruntownej znajomości języka.

karolinawoj
07-24-2011, 15:56
Żadne studia nie są gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym specjalistą. Studia to dopiero początek.

Tobie filologia nie zmieniła sposobu myślenia? Moją (i 90% znajomych filologów) pierwszą myślą było "a myślałam, że znam angielski.." :p
Zgadzam się z tym - studia dają ogólny pogląd plus oczywiście znajomość języka ale ważne jest też doświadczenie, które trzeba zdobyć w praktyce. No i myślę też, że kontakt z językiem i poznanie kultury, które można nabyć przebywając w danym kraju.

espanola
07-25-2011, 12:14
Wiedza, umiejętności, predyspozycje, rzetelność... Można długo wymieniać cechy charakterystyczne dla tłumacza. Jest to bardzo specyficzny zawód, w którym najważniejszy jest ciągły rozwój i poszerzanie wiedzy. Nie ma idealnych tłumaczy jak i nie ma przepisu na idealnego tłumacza. Studia, kursy, czy doświadczenie nie odzwierciedlają umiejętności tłumaczeniowych.

espanola
07-25-2011, 12:17
Żadne studia nie są gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym specjalistą. Studia to dopiero początek.

Tobie filologia nie zmieniła sposobu myślenia? Moją (i 90% znajomych filologów) pierwszą myślą było "a myślałam, że znam angielski.." :p

Filologia daje ogromną wiedzę. Wszystko zależy też jak ktoś z tej wiedzy skorzysta. Jednak każde doświadczenie, czy studia są niezmiernie ważne dla przyszłych tłumaczy.

espanola
07-25-2011, 12:19
Lepiej bym tego w słowa nie ubrał. Wydaje mi się, że hauteville bardzo dokładnie wskazał(a) na trzy kluczowe elementy które decydują o ewentualnym sukcesie tłumacza.

- Każdy z nas jest w stanie poznać język "do pewnego stopnia" pozwalając mniej lub bardziej wprawnie się nim posługiwać.
- Specjalizacja - jest drugim krokiem, który nie koniecznie jest już możliwy do osiągnięcia. Szczerze mówiąc, zawsze śmieszyły mnie osoby, które próbowały uchodzić za specjalistów w każdej dziedzinie - mimo że takowych informacji nie posiadały (uwielbiam wręcz słuchać nieudolnych tłumaczeń, w momencie gdy posiadam wiedzę wskazującą jednoznacznie na kłamstwo drugiej osoby :cool:).
- naturalny "flow" to w moim przekonaniu coś, co stosunkowo ciężko w sobie wyćwiczyć. Owszem, po pewnym czasie zauważymy poprawę, ale nadal nie będzie to poziom, jaki osiągają osoby z tym swoistym talentem.

Celem podsumowania - sądzę, że jak w każdej dyscyplinie - długotrwałe ćwiczenia i praktyka pozwolą stać się dobrym "rzemieślnikiem", natomiast oparte na naturalnym talencie stanowią solidną bazę dla swoistego "mistrzostwa".

Kwintesencja pracy tłumacza.

espanola
07-25-2011, 12:24
Patfrau i Kv4r poruszyły bardzo istotną kwestię - jeśli chodzi o tłumaczenia tekstów specjalistycznych to nie ma siły i osoba, która jest specjalistą w danej dziedzinie, a język zna na poziomie dobrym będzie tłumaczyła teksty lepiej od osoby z wykształceniem filologicznym, a bez wiedzy technicznej.
Na pewno tekst będzie bardziej zrozumiały dla odbiorców, w końcu znalezienie słówka w słowniku to dopiero początek pracy, dobrze byłoby jeszcze wiedzieć o czym się pisze:)

To jest właśnie prawdziwa trudność tego zawodu. Umiejętności językowe są niezmiernie ważne, jednak znajomość dziedziny tłumaczonej również. Każdy przygotowujący się do bycia tłumaczem powinien o tym pamiętać i nieustannie się rozwijać.

espanola
07-25-2011, 12:35
Jest też kwestia tego, dla kogo się tłumaczy i czy tłumaczenie musi być profesjonalne i bezbłędne. Bo jeśli wystarczy np. ogólny sens to może je robić osoba bez gruntownej znajomości języka.

Jak najbardziej wszystko zależy od potrzeb, jednak gdybym potrzebowała tłumaczenia chciałabym, aby było jak najlepsze:)

Ankoku
07-25-2011, 17:23
Jak najbardziej wszystko zależy od potrzeb, jednak gdybym potrzebowała tłumaczenia chciałabym, aby było jak najlepsze:)

Owszem lecz często takie osoby tłumaczą dla znajomych ponieważ mają troszkę większą wiedzę na temat tego języka.Nie uważam jednak że takie osoby powinny zajmować się tym zawodowo/brać za to pieniądze ponieważ często takie tłumaczenia są niedokładne i nie tak wykonane jak przez tłumacza który obrał to za zawód ma doświadczenie w tłumaczeniu i zna język lepiej niż osoba która skończyła kilka zajęć z języka obcego.

emalia2
07-27-2011, 11:18
Dobry tłumacz wcale nie musi ukończyć odpowiednich studiów. Dobry tłumacz to taki, który swoją pracę wykonuje na najwyższym poziomie . Przede wszystkim tłumacz nie jest osobą, która zna się na wszystkim, ( co do wszystkiego to do niczego) dlatego dobrze jest specjalizować się w jednej konkretnej branży,dziedzinie i non stop się dokształcać. Dobrze opanowana dziedzina to pewność, że tłumaczenia będą dobre, profesjonalne.
Żeby wykonywać pracę na najwyższym poziomie trzeba się uczyć , a gdzie jak nie na studiach?
Trudno też specjalizować się w tłumaczeniach bez uprzedniej ogólnej wiedzy. Dlatego na studiach
najpierw jest wiedza ogólna, a potem wchodzą specjalizacje. I dopiero wtedy ma to ręce i nogi.
Moim zdaniem dopiero taki proces daje podstawy do rozpoczęcia pracy w charakterze tłumacza, co
nie oznacza to zakończenia nauki. Uważam, że każdy specjalista musi stale uczyć się i podnosić
swoje kwalifikacje, powinien iść "z duchem czasu".

MariuszB
07-27-2011, 12:35
Żeby wykonywać pracę na najwyższym poziomie trzeba się uczyć , a gdzie jak nie na studiach?
Trudno też specjalizować się w tłumaczeniach bez uprzedniej ogólnej wiedzy. Dlatego na studiach
najpierw jest wiedza ogólna, a potem wchodzą specjalizacje. I dopiero wtedy ma to ręce i nogi.
Moim zdaniem dopiero taki proces daje podstawy do rozpoczęcia pracy w charakterze tłumacza, co
nie oznacza to zakończenia nauki. Uważam, że każdy specjalista musi stale uczyć się i podnosić
swoje kwalifikacje, powinien iść "z duchem czasu".

Tak, to zdecydowanie najważniejsze. W końcu każdy język nieustannie się rozwija... dlatego właśnie najlepiej mieć z nim stały kontakt, czy to czytając gazety, artykuły, oglądając filmy, czy rozmawiając w danym języku ze znajomymi. Dzięki temu można wybrać łatwiej dziedzinę i skupić się na niej...

kasiabz
07-27-2011, 16:58
Sama znajomość dwóch języków nie czyni z nas tłumaczy. Gdyby tak było, każdy absolwent filologii mógłby się automatycznie nim nazwać. Profesjonalny tłumacz, poza kompetencjami językowymi, musi posiadać również kompetencje kulturowe, socjologiczne, terminologiczne i fachowe. To wszystko plus doświadczenie oraz trudne do zdefiniowania „wyczucie” cechuje dobrego tłumacza.

Witam, bardzo mi się podoba cała dyskusja.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Tłumacz to zawód tak jak każdy inny, więc trzeba do niego mieć odpowiednie przygotowanie, czyli studia czy kursy, które rozwiną świadomość na temat tego z czym 'tłumaczenie' tak naprawdę się wiąże. Tzn.trzeba mieć pojęcie o wymienionych przez Ciebie kompetencjach oraz również o sprawach prawnych tzn. co można czego nie można tłumaczyć, branie odpowiedzialności itd., a także rozwijanie technik tłumaczeniowych, poznawanie programów tłumaczeniowych..To wydaje mi się podstawą jeśli chodzi o rozpoczęcie pracy, 'profesjonalizm' osiągnąć natomiast można przez doświadczenie w danej dziedzinie, w której tłumaczymy.
Oczywiście nie każdy może być tłumaczem, jest to do pewnego stopnia zawód 'kreatywny,' więc polot trzeba mieć :) Co do ludzi dwujęzycznych, to tak samo jak ta super umiejętność nie czyni nas automatycznie tłumaczami, tak samo nie oznacza to, że ludzie Ci np. będą dobrymi nauczycielami języka, co również się zdarza bez przygotowania pedagogicznego czasem.
Nic nie dzieje się po prostu, nie byłoby studiów czy kursów gdyby można było tak z doskoku każdy zawód zacząć :)

yvete
07-27-2011, 17:24
Zgadzam się. To, że ktoś zna języki, nie oznacza, że może od razu zosatć tłumaczem czy nauczycielem. Moim zdaniem znajomosc języków jest tylko punktem wjściowym w rozwoju kariery. To jaką drogę obierze dana osoba znająca języki powinno zależeć jeszcze od wielu innych czynników, predyspozycji i upodobań oraz przede wszystkim wykształcenia i kompetencji.

kasiabz
07-27-2011, 17:37
Jak najbardziej wszystko zależy od potrzeb, jednak gdybym potrzebowała tłumaczenia chciałabym, aby było jak najlepsze:)

Wydaje mi się, że zamawiając tłumaczenie, nie powinno się mieć wątpliwości, czy jest ono dobre czy nie- powinno być dobre i profesjonalne, bo za to klient płaci i nie powinien się zastanawiać nad tym jakiej jakości jest ( z resztą klient prawdopodobnie nie zna języka docelowego, więc wręczanie tłumaczenia 'nieprofesjonalnego' jest takim troszkę 'oszustwem').

kasiabz
07-27-2011, 18:00
Najlepszymi tłumaczami tekstów medycznych są przecież lekarze - a nie studiowali filologi, najlepszymi tłumaczami tekstów prawnych są prawnicy, tekstów technicznych - osoby na co dzień zajmujące się (w praktyce) daną dziedziną techniczną.


Bardzo kontrowersyjny temat, kto jest lepszy...? Trudno powiedzieć tak naprawdę, bo obie strony mają dość silne argumenty. Tak jak to już wspominaliśmy zależy również od predyspozycji, znajomości języka, wiedzy na temat tłumaczeń..nie każdy lekarz będzie dobrym tłumaczem i nie każdy tłumacz będzie umiał tłumaczyć teksty medyczne. Ale..tlumacz, który wyspecjalizował się w takich tłumaczeniach i ma długoletnie doświadczenie oraz korzysta z pomocy specjalistów w przypadku wątpliwości ma dużo do zaoferowania. Tak samo, lekarz czy inny specjalista, który rozwinął język oraz zapoznał się z dziedziną tłumaczeń podobnie może dużo z działać. Debata na temat tego czy lepiej zacząć od wykształcenia specjalistycznego, a później przejść do tłumaczeń, czy zostać tłumaczem, a później obyć się w dziedzinie, to chyba temat na osobny wątek :) Bardzo ciekawy problem, tak swoją drogą. :)

a.sowa
08-05-2011, 11:00
Uważam, że nie każda osoba ucząca się języka obcego może tłumaczyć. Szkolna znajomosc i kursy językowe nie wystarczą. To tak jakby pozwolić leczyć osobie, która ukończyła kurs pierwszej pomocy. Zwłaszcza, że szkoły językowe mają na celu tylko przygotowanie uczniów pod kątem skutecznej komunikacji, nie spotkałam się z kursami tłumaczeniowymi. Dlatego uważam, że podstawą dla tłumaczy musi być filologia, która daje warsztat, obycie z językiem i pozwala poznać funkcjonowanie danego języka, niezbędna jest znajomość np fonetyki. Także rózne inne przedmioty typu historia, literatura rozwijają pod kątem językowym.

a.sowa
08-05-2011, 11:11
Z tego co obserwuje na rynku panuje wolna amerykanka, można to zaobserwować na stronach internetowych. Niektórzy programiści, osoby projektujące strony internetowe posiadają "dodatkową" umiejętność - tłumaczenie, oczywiście usługa za dodatkową opłatą.Niektórym wystarczy google translator i tłumaczenie strony gotowe.Jak wiadomo tłumaczenie z tejże strony są fatalne. Ale to już sprawa nieświadomych klientów, którzy zlecają tłumaczenie strony niekompetetnym osobom.

BlueMoon
08-05-2011, 12:26
Najlepszymi tłumaczami tekstów medycznych są przecież lekarze - a nie studiowali filologi, najlepszymi tłumaczami tekstów prawnych są prawnicy, tekstów technicznych - osoby na co dzień zajmujące się (w praktyce) daną dziedziną techniczną. Pracuję w firmie produkującej urządzenia telekomunikacyjne, łącznościowe i tłumaczę opisy techniczne , instrukcje eksploatacji ww. urządzeń. Bez pomocy kolegów konstruujących te urządzenie (głównie po politechnice), miałabym problem z przetłumaczeniem wielu wyrazów technicznych. Na pewno na początku są niezbędni. Bo złącze złączu nierówne:) Co prawda nie są w stanie ze swoją wiedzą przetłumaczyć całego tekstu, ale słówkami specjalistycznymi sypią jak z rękawa.


Jak najbardziej zgadzam się z tym, że najlepiej przetłumaczy dany tekst osoba, która go faktycznie zrozumie. Bynajmniej nie jest to to takie banalne stwierdzenie, jeśli się weźmie pod uwagę teksty specjalistyczne. Osoba, która się nie zna na danej dziedzinie ma problem, żeby zrozumieć dany tekst w swoim ojczystym języku - owszem, brzmi znajomo, ale o co tak naprawdę chodzi? Skąd wtedy tłumacz ma wiedzieć, który wyraz spośród np. 5 synonimów wybrać w danym kontekście? Niekiedy z pozoru niewinna zamiana zmienia zupełnie sens wypowiedzi, ale jeśli tłumacz nie ma pojęcia o danym temacie, to nawet tego nie zauważy. :D

a.sowa
08-05-2011, 18:22
Zgadzam się z tym, że tłumacz powinien mniej więcej znać się na dziedzinie, z którą związany jest tekst. Moja wykładowczyni od tłumaczeń,(świetna tłumaczka) dostała kiedyś zlecenie, którego nikt nie chciał podjąć, ona też kilka razy odmawiała. Tekst dotyczył jakiejś bardzo ścisłej dziedziny, na której się nie znała, ale w końcu przyjęła zlecenie. Tekst był przeładowany specjalistycznymi wyrażeniami, radziła sobie jak mogła. Jednakże przekład nie podobał się zleceniodawcy i poprosił o wykonanie "mniej humanistycznej wersji".Wniosek z tego taki, że przed podjęciem zlecenia trzeba oszacować swoje siły i nie "pchać się" w tłumaczenie tekstów z dziedziny nam totalnie obcej. Nie każdy tekst dla każdego tłumacza:)

Gata
08-05-2011, 22:11
Wątpię jednak, by papier ukończenia jakiejś szkoły dla tłumaczy automatycznie robił z człowieka lepszego tłumacza, a dyplom filologii robił specjalistę od języka - tak naprawdę jeśli ktoś jest utalentowany i skory do rozwoju swoich umiejętności, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby był dobry w tym co robi.

Wydaje mi się że papier jednak o czymś świadczy. Jeśli delikwent uczciwie uczęszcza na zajęcia i dostaje dyplom, to zawsze coś mu w głowie zostaje.. Nie wyobrażam sobie że ktoś bez studiów filologicznych jest tak samo dobry jak tłumacz po studiach. Ja byłam zmuszona w mojej firmie robić tłumaczenia nie mając odpowiedniego przygotowania. Stwierdziłam wtedy, że skoro wymaga się ode mnie tłumaczeń, to idę na filologię. Dziś mam dyplom i o wiele większą świadomość języka i struktur gramatycznych. Czytając moje stare tłumaczenia, te sprzed edukacji filologicznej, widzę błędy których filolog raczej by nie popełnił. Dobre chęci i talent to tylko połowa sukcesu.

Gata
08-05-2011, 22:29
Co więcej, jeśli nie chcę poprzestać na tłumaczeniach ogólnych, to powinnam wyspecjalizować się w jakiejś dziedzinie, np. ochrona środowiska, budownictwo lądowe etc. Według mnie sytuacja idealna to studia na politechnice + studia filologiczne. Wtedy tłumacz rozumie co tłumaczy, jest samowystarczalny, nie musi konsultować tekstu z inżynierami, co wydłuża okres tłumaczenia. Chyba że nie konsultuje tego z nikim, tylko wykupuje sobie ubezpieczenie OC… :p

Angie
08-06-2011, 14:26
Nie wierzę w coś takiego jak "tłumacz ogólny" bo jak wiadomo jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Same dobre chęci to zdecydowanie za mało więc ważna jest specjalizacja bo akademicka wiedza jest bardzo ogólna więc bez samo dokształcania się ciężko stworzyć wiarygodny i poprawny stylistycznie, gramatycznie i logicznie tekst zamiast jakiegoś babola przetłumaczonego za pomocą tłumacza online wtedy bardzo łatwo o tłumaczenia w stylu babcia piekła ciasteczka = babcia hell cookies :D

a.sowa
08-06-2011, 23:22
Rzeczywiście warto wyspecjalizować się w danej dziedzinie, ale z drugiej strony tłumaczenia to nie taka szeroka sfera i raczej by się nie przeżyło czekając na tłumaczenia tylko z danej dziedziny, dlatego dobry tłumacz powinien być w miarę możliwości wszechstronny, podejmować różne tłumaczenia, w ten sposób nabiera doświadczenia i się rozwija:)

finchmeister
08-07-2011, 10:49
Rzeczywiście warto wyspecjalizować się w danej dziedzinie, ale z drugiej strony tłumaczenia to nie taka szeroka sfera i raczej by się nie przeżyło czekając na tłumaczenia tylko z danej dziedziny, dlatego dobry tłumacz powinien być w miarę możliwości wszechstronny, podejmować różne tłumaczenia, w ten sposób nabiera doświadczenia i się rozwija:)

Z tym bywa różnie... Zgodzę się, iż tłumacz może podejmować się różnych dziedzin, ale w jednej powinien być wyspecjalizowany, resztę traktować jako dodatek, zajmując się tekstami mniej skomplikowanymi po to, aby się po prostu nie ośmieszyć.

Tak, jak już inni wspominali, wiedza akademicka to nie wszystko, należy się ciągle dokształcać również we własnym zakresie, aby rozwijać własną wiedzę, co na pewno wyjdzie w tłumaczonym tekście.

Gata
08-07-2011, 14:25
Niestety nie trzeba się zajmować skomplikowanymi tekstami technicznymi, aby się ośmieszyć. W jednym ze specjalistycznych pism o tematyce technicznej i naukowej znalazłam tłumaczenia streszczeń artykułów naukowych. Włos mi się zjeżył na głowie i jestem pewna, że tych tłumaczeń nie zrobił filolog tylko właśnie osoba, której się wydaje że dobrze zna angielski. A wpadki tłumaczeniowe nie dotyczą tu tylko trudnych zagadnień technicznych, lecz również wyrażeń podstawowych, np. „korzystać z doświadczenia” ktoś przetłumaczył jako „use from experience”, „badanie udowodniło” jako: „ research proofed”, „inżynier który podpisał..” jako: „engineer which signed” itd., itp.

evelyna
08-07-2011, 15:03
Cóż, tłumacz powinien być bilingualny, co wynika z samej natury tego zawodu. Nigdy jednak jakoś specjalnie nie przeceniałem znaczenia studiów filologicznych, które są bardzo ciekawe i przydatne, ale absolutnie nie stają się gwarantem tego, że ich absolwent będzie dobrym tłumaczem. Znam osoby, które filologie kończyły, a ich tłumaczenia zawsze były kiepskie. Poza tym, czy ukończenie studiów filologicznych nagle zmienia nasz sposób myślenia? Czy bez nich tłumaczenie musi być drętwe, nienaturalne i pozbawione polotu? Dla mnie zawsze ważniejsze były umiejętności danego człowieka niż to jaki papier posiada. Jeśli ktoś zna się na tym, co robi, to nie widzę powodów, by mu tego zabraniać.
Z drugiej strony przykład z muzykami jest bardzo nietrafny, biorąc pod uwagę fakt, że znaczna część znanych gitarzystów nigdy nie uczęszczała do szkół muzycznych.
I piszę to z perspektywy filologa:)

Ja też ukończyłam studia filologiczne i nie ma wątpliwości co do tego, że dzięki studiom wzbogaciłam swoją wiedzę językoznawczą i sama pewnie nigdy bym nie skorzystała z wielu pomocy naukowych, gdyby nie konieczność. Nie wszystko, to co przerabiało się na studiach, przydaje się w pracy tłumacza. Prawdą jest, że studia pomagają i w pewnym zakresie przygotowują do wykonywania pracy tłumacza, ale to dużo za mało. Tłumacz musi rozwijać umiejętności również w swoim zakresie, a zwłaszcza w ulubionych dziedzinach, tak aby jakość pracy była jak najlepsza.

Gata
08-07-2011, 21:55
Jeszcze w sprawie tych którzy parają się tłumaczeniami amatorsko, bo skończyli kurs angielskiego. W gablocie jednego z wrocławskich muzeów znalazłam taki oto kwiatuszek: „Tickets are not sold half of hour before closure time”, co ma znaczyć że sprzedaż biletów kończy się pół godziny przed zamknięciem. Pomijając błąd (half of hour), Anglicy w taki sposób by tej informacji nie napisali. Wystarczyłoby, aby osoba która to tłumaczyła, sprawdziła na stronach muzeów np. angielskich, jak to powinno wyglądać, żeby nie było śmiesznie. Efekt jest taki, że angielscy turyści i nie tylko, uśmiechają się widząc takie nieudolne tłumaczenie w gablocie muzeum w centrum miasta.

Angie
08-08-2011, 09:35
A jeszcze ośmielę się stwierdzić, że złe tłumaczenie jest zawsze tłumaczeniem zbyt drogim.Czyli okazuję, że parafrazując 'tłumaczyć każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej' z ogromem naiwnej wiary w cudowną moc komputera

RedActor
08-08-2011, 09:42
A ja myślę, że skończenie filologii obcej jest oczywiście bardzo ważne, ale niewystarczające, żeby zostać tłumaczem. Znak kilka osób, które ukończyły filologię (angielską bądź germańska) i język z całą pewnością znają perfekcyjnie. Ale kiedy przychodzi do pisania po polsku... o matko i boska. Rażące błędy ortograficzne, stylistyczne, używanie kalek np. z angielskiego i wiele innych tego rodzaju kwiatków. W życiu nie zleciłbym takiej osobie tłumaczenia. Tak jakby zapomnieli podczas studiów języka ojczystego.

Zawsze będę to podkreślał, że oprócz perfekcyjnej znajomości języka obcego, trzeba też w sposób nieprzeciętny posługiwać się własnym językiem. Zwłaszcza przy tłumaczeniu "na nasze". Tak więc na pytanie, czy każda osoba ucząca się języka obcego może tłumaczyć mówię zdecydowane "nie" ;)

Angie
08-08-2011, 09:55
Prawda to! vwładanie językiem jeszcze nie oznacza umiejętności tłumaczenia. Wcale bym nie zaufała w tłumaczeniu z angielskiego na polski komukolwiek tylko z tego tytułu, że
wychował się w Londynie.

nata6
08-08-2011, 10:55
powszechnie mowie sie, ze dobry tlumacz nie musi posiadac dyplomu z zakresu tlumaczen. niemniej jednak uwazam, ze osoba konczaca studia filologiczne lub lingwistyke stosowana jest w stanie lepiej,trafniej i sprawniej przetlumaczyc tekst niz osoba ,ktora po porstu dobrze opanowala dany jezyk.

istnieje wiele rodzajow tekstow. do kazdego nalezy podejsc indywidulanie i w odpowiedni sposob,dlatego uwazam, ze wykwalifikowany tlumacz przetlumaczy dany tekst lepiej niz osoba znajaca jezyk.

nata6
08-08-2011, 10:58
Filologia daje ogromną wiedzę. Wszystko zależy też jak ktoś z tej wiedzy skorzysta. Jednak każde doświadczenie, czy studia są niezmiernie ważne dla przyszłych tłumaczy.

Owszem filologia daje ogromna wiedze. niestety w wiekszosci przypadkow tylko w zakresie literatury i historii. Na studiach filologiczynch jest zdecydowanie za malo zajec prkatycznych oraz zajec z gramatyki. nie wspomne juz o tym, ze na wiekszosci kierunkow filologicznych nie ma zajec z tlumaczen.

nata6
08-08-2011, 11:04
Jeszcze w sprawie tych którzy parają się tłumaczeniami amatorsko, bo skończyli kurs angielskiego. W gablocie jednego z wrocławskich muzeów znalazłam taki oto kwiatuszek: „Tickets are not sold half of hour before closure time”, co ma znaczyć że sprzedaż biletów kończy się pół godziny przed zamknięciem. Pomijając błąd (half of hour), Anglicy w taki sposób by tej informacji nie napisali. Wystarczyłoby, aby osoba która to tłumaczyła, sprawdziła na stronach muzeów np. angielskich, jak to powinno wyglądać, żeby nie było śmiesznie. Efekt jest taki, że angielscy turyści i nie tylko, uśmiechają się widząc takie nieudolne tłumaczenie w gablocie muzeum w centrum miasta.

Zgadzam sie z przedmowczynia. tlumaczenia amtaroskie zawieraja bardzo czesto wiele bledow. Mozna to zaobserwowac nie tylko w muzeach i miejscach publicznach, ale rowniez czesto w gazetach i na sttronach internetowych.

Gata
08-08-2011, 11:11
Zgadzam się z tym - studia dają ogólny pogląd plus oczywiście znajomość języka ale ważne jest też doświadczenie, które trzeba zdobyć w praktyce. No i myślę też, że kontakt z językiem i poznanie kultury, które można nabyć przebywając w danym kraju.

Tłumaczenia literackie, a także prawnicze, biznesowe wymagają znajomości kontekstu kulturowego danego kraju, i zgadza się, najlepszym sposobem jest pomieszkanie sobie w danym kraju. Tłumaczenia techniczne nie są tak mocno powiązane z kulturą, tu trzeba po prostu wgryźć się w wybraną dziedzinę techniczną. W obu przypadkach na tłumaczu spoczywa duża odpowiedzialność. I tak jak nie chciałabym korzystać z porady prawnika bez dyplomu uczelni prawniczej, i lekarza bez dyplomu akademii medycznej, tak też nie powierzyłabym tekstu do tłumaczenia osobie nie będącej filologiem.

Pola
08-08-2011, 11:38
powszechnie mowie sie, ze dobry tlumacz nie musi posiadac dyplomu z zakresu tlumaczen. niemniej jednak uwazam, ze osoba konczaca studia filologiczne lub lingwistyke stosowana jest w stanie lepiej,trafniej i sprawniej przetlumaczyc tekst niz osoba ,ktora po porstu dobrze opanowala dany jezyk.

istnieje wiele rodzajow tekstow. do kazdego nalezy podejsc indywidulanie i w odpowiedni sposob,dlatego uwazam, ze wykwalifikowany tlumacz przetlumaczy dany tekst lepiej niz osoba znajaca jezyk.

Zgadzam się, sama znajomość języka nie idzie w parze z umiejętnością tłumaczenia,na filologii uczymy się nie tylko samego języka, ale także historii i kultury danego kraju co może być pomocne w tłumaczeniach, nie wspominając o zajęciach z tłumaczeń, które są bardzo ważne.

tomasz
08-08-2011, 11:52
Nie każdy kto zna świetnie język moze być dobrym tłlumaczem. Myślę, że nie wystarczą jedynie predyspozycje językowe - konieczny jest pewien "talent", doskonałe obycie w komunikacji słownej. Ponadto tłumacz powinien dysponować wiedzą, która powinna obejmować nie tylko płaszczyznę językową, ale także kulturę, zwyczaje, historię... Warto zwrócić uwagę też na inne aspekty, np. uważam, że takie elementy jak wyobraźnia, precyzja, a także wrażliwość na slowo w wyrażaniu są bardzo istotne. Pewnych cech nie da się po prostu nabyć...Z drugej strony, wykształcenie jest tutaj niezbedne. Filologia obca, daje bardzo dobre podstawy do bycia tłumaczem. Żaden pobyt za granicą ani kursy nie dają takiej wiedzy językowej jak filologia, takiej znajomości gramatyki i ortografii. Natomiast świeżo upieczony absolwent filologii nie staje się automatycznie tłumaczem, bo dopiero praktyka w tym zakresie daje prawo do uważania się za tłumacza. Można zetknąć się z tłumaczeniami wykonywanymi przez inżynierów, którzy nieźle znali język, ale robili za dużo błędów gramatycznych i ortograficznych by tłumaczenie było do przyjęcia. Tłumacz, oprócz biegłej znajomości języka obcego, powinien znakomicie znać język polski, co wcale nie jest powszechne...

a.sowa
08-08-2011, 12:10
Owszem filologia daje ogromna wiedze. niestety w wiekszosci przypadkow tylko w zakresie literatury i historii. Na studiach filologiczynch jest zdecydowanie za malo zajec prkatycznych oraz zajec z gramatyki. nie wspomne juz o tym, ze na wiekszosci kierunkow filologicznych nie ma zajec z tlumaczen.

To zależy od uczelni, tam gdzie ja studiuje, na studiach licencjackich, owszem kładziono nacisk na znajomość historii i literatury, ale także gramatyki i pisania, nie zabrakło też zajęć z tłumaczeń. Na magisterce można wybrać się na profil przekładowy. W przypadku gdy dana uczelnia nie oferuje zajęć z tłumaczeń, zawsze pozostaje podyplomówka w zakresie tłumaczeń:)