PDA

View Full Version : Znajomość tematu


Aurelia
07-08-2011, 13:56
Cześć!

Bycie tłumaczem (każdym, ale zwłaszcza ustnym) to, być może wbrew pozorom, niełatwy kawałek chleba. Dobry tłumacz musi nie tylko wyśmienicie znać przynajmniej dwa języki, ale też orientować się w tematyce tego, co tłumaczy. Byłam niedawno świadkiem sytuacji, w której dziewczyna, która ewidentnie dobrze znała język angielski (z którego tłumaczyła), jak i polski (na który tłumaczyła), całkiem "położyła" tłumaczenie (a zarazem wystąpienie osoby, którą tłumaczyła), gdyż nie miała pojęcia o temacie spotkania.

Nasuwa mi się wniosek, że im bardziej człowiek wszechstronnie wykształcony i "obyty", tym lepszym będzie tłumaczem. Co Wy na to?

Joasia:)
07-08-2011, 15:07
Zgadza się. Takie obycie jednak tyczy się nie tylko tłumaczeń ustnych, ale również i pisemnych. Dlatego też dobrze jest posiadać pewną dziedzinę w której jest się obytym. Zawsze wychodziłam z założenia, że jak ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego.

Urke
07-25-2011, 22:08
Ale właśnie w przypadku tłumacza nie można być obytym tylko w jednej dziedzinie, a trzeba się znać na wszystkim po trochu. Szczególnie tłumaczenia ustne to jest duże wyzwanie, gdyż można zostać zaskoczonym słownictwem i terminami, których się nie zna. W przypadku tłumaczenia pisemnego zawsze można zwrócić się o pomoc do fachowca z danej dziedziny, który zapozna nas ze słownictwem, można sięgnąć do słowników czy internetu.

ladyalpineblue
07-25-2011, 22:09
Nasuwa mi się wniosek, że im bardziej człowiek wszechstronnie wykształcony i "obyty", tym lepszym będzie tłumaczem. Co Wy na to?

Wykształcenie przydaje się zawsze, także oczywiście w tłumaczeniu. Nie można jednak za bardzo ufać temu, że jest się przecież wszechstronnie wykształconym i obytym. Przed przystąpieniem do tłumaczenia ustnego należy się po prostu porządnie przygotować, szczególnie, kiedy nie znamy się na danym temacie.

Także ostatnio miałam podobą sytuację, mając wątpliwą przyjemność słuchać tłumacza, który nie miał pojęcia o polityce. Przy czym nie chodziło o bardzo specjalistyczną wiedzę - przez cały wykład miałam wrażenie, że gdyby pan tłumacz przejrzał wiadomości z kilku ostatnich dni (albo spędził 10 minut na wikipedii) jakość tłumaczenia poprawiłaby się znacząco.

Urke
07-25-2011, 22:12
Poza tym ważna jest też kwestia tego, z jakich języków się tłumaczy. W przypadku języka angielskiego jest duże zapotrzebowanie na tłumaczenia, więc można się wyspecjalizować w jakiejś konkretnej dziedzinie. W przypadku języków mniej popularnych raczej łapie się każde zlecenie i nie można wybrzydzać. Ciężko stać się z dnia na dzień fachowcem w czymś zupełnie nam obcym, ale niestety trzeba się zapoznać z tematem.

klaudia
07-25-2011, 22:33
Jeśli chce się być fachowcem w obojętnie jakiej dziedzinie, potrzeba czasu, żeby wszystkiego się nauczyć i "obyć" ze swoją pracą. W zawód tłumacza wpisana jest znajomość aktualnych wydarzeń i wiedza na przeróżne, często odległe od siebie tematy. Wiadomo, że potrzeba lat, aby móc uważać się za fachowca, jednak bez znajomości tematu po prostu nie da się nic zrobić poprawnie. Nie wyobrażam sobie tłumaczenia, jeśli temat byłby dla mnie całkowicie niezrozumiały. Sama często spotykałam się w życiu tak z osobami bardzo chętnymi wygłaszać swoje, często dziwne i niczym nie poparte, teorie na wszystkie, nawet niezrozumiałe przez siebie tematy, jak również z takimi, które zarzucały mi, że za mało się udzielam i odzywam. A dzieje się tak dlatego, że jeśli nie mam pewności co do słuszności swoich poglądów i nie mam dostatecznej wiedzy na dany temat, to uważam za zbędne wypowiadanie się w tej kwestii. Lepiej nic nie mówić, niż opowiadać głupoty. Dlatego też znajomość tematu tłumaczenia jest niezbędna do tego, aby tłumaczenie to było dobrze wykonane, a bycie na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami jest konieczne dla tłumacza.

NataliaZ
07-25-2011, 23:36
Ale właśnie w przypadku tłumacza nie można być obytym tylko w jednej dziedzinie tylko trzeba się znać na wszystkim po trochu. Szczególnie tłumaczenia ustne to jest duże wyzwanie, można zostać zaskoczonym słownictwem i terminami, którego się nie zna. W przypadku tłumaczenia pisemnego zawsze można zwrócić się o pomoc do fachowca od danej dziedziny, który zapozna nas ze słownictwem, można sięgnąć do słowników czy internetu.

Tłumaczenie ustne jest tłumaczeniem z wyższej półki! Tym bardziej ,że nie ma za wiele czasu na to ażeby nadrobić swój ewidentny w danym wypadku brak wiedzy:) Choć uważam także, iż trzeba się w czymś konkretnym wyspecjalizować, np. w tłumaczeniu prawniczym i przerabiać i utrwalać słownictwo z danej dziedziny non stop, żeby się nie pogrążyć nieznajomością tematu dziedziny w jakiej uchodzimy za eksperta. Ale zaglądniecie co jakiś czas do różnych tematycznych słowników jest przydatne bo może się zdarzyć, iż taki spec od paragrafów dostaje "na twarz" tłumaczenie o budowie dojarek:P

Urke
07-26-2011, 08:31
Jak to już wyżej zostało powiedziane do każdego tłumaczenia ustnego można się przygotować, jednocześnie nigdy nie będzie się w 100% przygotowanym, gdyż zawsze możemy zostać czymś zaskoczeni. Wiadomo też, że początki są trudne i daleko im do profesjonalizmu.

andrei
07-26-2011, 10:14
Zgadzam się tym wnioskiem. Ja uważam że tłumacz musi być bardzo wykształconą osobą, ponieważ moim zdaniem jest to jeden z najtrudniejszych zawodów. Tłumaczenie pisemne jest łatwiejsze od ustnego, ponieważ tłumacz ma czas się zastanowić (poszukać trudniejszej terminologi), a w przypadku tłumaczenia ustnego osoba tłumacząca jest pod presją czasu i kilkudziesięciu albo więcej widzów. Żeby tłumaczyć trzeba się znać na wielu dziedzinach żeby mieć łatwe życie w tym procesie.

andrei
07-26-2011, 10:24
Sam ustnie tłumaczyłem dla grupy polskich turystów, która zwiedzała jakieś zamki i kościoły w Rumunii. Z doświadczenia powiem wam, że nie jest łatwo. Przewodnik mówił mi o tych zabytkach, a ja musiałem tłumaczyć grupie, która była bardzo zainteresowana poznaniem jak największej ilości faktów. Jeszcze trudniej było kiedy grupa zadawała pytania bardziej szczegółowe, ponieważ tam już była terminologia wyższa. W tym przypadku było to tłumaczenie pod presją czasu i musiałem jak najszybciej przetłumaczyć przemówienie przewodnika. Ja wole tłumaczyć pisemnie. Bardziej mi się podoba i mam lepsze rezultaty.

andrei
07-26-2011, 10:33
W przypadku języków takich jak angielski warto się wyspecjalizować w konkretnych dwóch, trzech dziedzinach, ponieważ jest to język bardzo znany i zapotrzebowani jest due. Jeżeli chodzi o języki mniej popularne to trzeba się na bieżąco uczyć terminologi która nam jest potrzebna do tłumaczenia i w tym przypadku z tłumaczeniem ustnym może być problem. Pisemnie może być łatwiej ponieważ mamy czas zapoznać się z materiałem i wykonać poprawne tłumaczenie. Ustnie możemy być zaskoczeni np. terminologią i trudno nam będzie znaleźć słowa do poprawnego tłumaczenia.

Urke
07-26-2011, 10:46
Sam ustnie tłumaczyłem dla grupy polskich turystów która zwiedzała jakieś zamki i kościoły w Rumunii. Z doświadczenia powiem wam że nie jest łatwo. Przewodnik mówił mi o tych zabytkach, a ja musiałem tłumaczyć grupie która była bardzo zainteresowana poznać jak najwięcej faktów. Jeszcze trudniej było kiedy grupa zadawała pytania bardziej szczegółowe ponieważ tam już była terminologia wyższa. W tym przypadku było to tłumaczenie pod presją czasu i musiałem jak najszybciej przetłumaczyć przemówienie przewodnika. Ja wole tłumaczyć pisemnie. Bardziej mi się podoba i mam lepsze rezultaty.

Ostatnio miałam podobne doświadczenie, tylko że nie na zlecenie, a amatorsko. Musiałam na bieżąco tłumaczyć to, co przewodnik opowiadał grupie o forcie, pojawiały się przy tym terminy militarne, których po polsku nie znam, a co dopiero przetłumaczyć to na język obcy. Nie jest łatwo jednocześnie słuchać tego, co mówi przewodnik i tłumaczyć. Nie ma czasu na zastanawianie się. Oczywiście gdybym się spodziewała, że przyjdzie mi tłumaczyć coś takiego, przygotowałabym się wcześniej, zapoznała z informacjami o danym forcie itp. itd. Zapewne jakość tłumaczenia byłaby wtedy znacznie lepsza.

edzik167
07-26-2011, 12:37
Jak najbardziej uważam, że tłumacz powinien się przygotować z danej dziedziny zanim podejmie się tłumaczenia. W każdej dziedzinie istnieją bowiem pewne zwroty, terminy, których nie będzie on w stanie przetłumaczyć bez konkretnej wiedzy zarówno w języku ojczystym jak i obcym. Bez przygotowania mogą się pojawić sytuacje dla niektórych zabawne (gdy coś się przekręci), a dla innych niestety może to być nie do pomyślenia i wtedy tłumacz może mieć nieprzyjemności.

ladyalpineblue
07-26-2011, 14:55
Ostatnio miałam podobne doświadczenie, tylko że nie na zlecenie, a amatorsko. Musiałam na bieżąco tłumaczyć to, co przewodnik opowiadał grupie o forcie, pojawiały się przy tym terminy militarne, których po polsku nie znam, a co dopiero przetłumaczyć to na język obcy.

Tłumaczyłam niedawno, także amatorsko, z chorwackiego na angielski, dla amerykańskich turystek zwiedzających siedzibę organizacji feministycznej w Zagrzebiu. Poszło dość sprawnie i przyjemnie, a doświadczenie to nauczyło mnie, że liczy się nie tylko obycie, wykształcenie, czy nawet przygotowanie, ale także nastawienie do tematu. Wydaje mi się, że bardzo trudno oddać w tłumaczeniu entuzjazm i zaangażowanie, jeżeli osoba tłumacząca nie ma pozytywnego, bądź choćby neutralnego podejścia do kwestii, która jest przedmiotem tłumaczenia. Dużo przyjemniej tłumaczy się coś, o czym ma się pojęcie lub coś, co można nazwać swoim zainteresowaniem!

Urke
07-26-2011, 16:36
Oczywiście, zdecydowanie przyjemniej tłumaczy się, jeżeli dana tematyka pokrywa się z zainteresowaniami, jednak według mnie tłumacz powinien być obiektywny i nie okazywać swoich emocji wobec tematu.

Joanna80
07-26-2011, 17:26
Tłumaczenia ustne są bardzo dobrze płatne i wydawać by się mogło, że to idealny kąsek dla każdego tłumacza. Jednak ilość pracy, którą dobry tłumacz musi włożyć w przygotowanie się do ustnego tłumaczenia jest zdecydowanie niedoceniana. Nasza prof. od przekładu ustnego powiedziała, że jeśli ktoś proponuje jej tłumaczenie jakiegoś nowego materiału przez 4 godziny za stawkę 150 PLN/h, nawet tego nie rozważa... Wszyscy byliśmy w szoku - jak to, tyle kasy, a ona od razu odrzuca? No więc wytłumaczyła nam, że przy zupełnie nowym materiale musi spędzić co najmniej 5-6 godzin w notatkach przysłanych przez klienta, a potem w google i stronach branżowych, żeby nikt jej "nie zagiął" przy tłumaczeniu... Tak więc te 600 złotych ma tak naprawdę rozłożone na co najmniej 10 godzin i stawka nie jest już tak oszałamiająca, bo w tym czasie mogłaby przetłumaczyć pisemnie ze 20 stron i byłoby mniej stresu, a pieniądze te same. No, tylko że ona już ma wyrobioną markę i może sobie przebierać w zleceniach - ja bym tak nie wybrzydzała :D.

Joanna80
07-26-2011, 17:38
Ostatnio miałam podobne doświadczenie, tylko że nie na zlecenie, a amatorsko. Musiałam na bieżąco tłumaczyć to, co przewodnik opowiadał grupie o forcie, pojawiały się przy tym terminy militarne, których po polsku nie znam, a co dopiero przetłumaczyć to na język obcy. Nie jest łatwo jednocześnie słuchać tego, co mówi przewodnik i jednocześnie tłumaczyć, nie ma czasu na zastanawianie się. Oczywiście gdybym się spodziewała, że przyjdzie mi tłumaczyć coś takiego, przygotowałabym się wcześniej, zapoznała z informacjami o danym forcie itp. itd. Zapewne jakość tłumaczenia byłaby wtedy znacznie lepsza.

Ja miałam podobne i niepodobne zarazem doświadczenie amatorskie. Dane mi było urodzić dziecko w szpitalu w Dublinie, szpital był spory, pacjentek także całe mnóstwo... No i wieść lotem błyskawicy się rozniosła, że całkiem dobrze angielskim władam, a że pacjentek polskich trochę było, co i rusz byłam proszona o pomoc w komunikacji. To się dopiero nazywają uciążliwe warunki pracy - próbować po raz pierwszy nakarmić i przewinąć swoje dziecko i jednocześnie tłumaczyć rozhisteryzowane mamy :).

klaudia
07-26-2011, 18:26
Tłumaczenia ustne są bardzo dobrze płatne i wydawać by się mogło, że to idealny kąsek dla każdego tłumacza. Jednak ilość pracy, którą dobry tłumacz musi włożyć w przygotowanie się do ustnego tłumaczenia jest zdecydowanie niedoceniana. Nasza prof. od przekładu ustnego powiedziała, że jeśli ktoś proponuje jej tłumaczenie jakiegoś nowego materiału przez 4 godziny za stawkę 150 PLN/h, nawet tego nie rozważa... Wszyscy byliśmy w szoku - jak to, tyle kasy, a ona od razu odrzuca? No więc wytłumaczyła nam, że przy zupełnie nowym materiale musi spędzić co najmniej 5-6 godzin w notatkach przysłanych przez klienta, a potem w googlach i stronach branżowych, żeby nikt jej "nie zagiął" przy tłumaczeniu... Tak więc te 600 złotych ma tak naprawdę rozłożone na co najmniej 10 godzin i stawka nie jest już taka oszałamiająca, bo w tym czasie mogłaby przetłumaczyć pisemnie ze 20 stron i byłoby mniej stresu, a pieniądze te same. No, tylko że ona już ma wyrobioną markę i może sobie przebierać w zleceniach - ja bym tak nie wybrzydzała :D.

Wydaje mi się, że nie każdy nadaje się do tłumaczeń ustnych. Jeśli ktoś jest ewidentnym wzrokowcem i ciężko mu się skupić jednocześnie na tym, co ktoś mówi i na tym, jak to przetłumaczyć w możliwie najlepszy i najdokładniejszy sposób, to już lepiej dla wszystkich, żeby tłumaczył wyłącznie pisemnie. Dla tej osoby będzie mniej stresu, a wszyscy będą bardziej zadowoleni z jej pracy. Wiadomo, że znajomość tematu i odpowiedniej terminologii ogromnie pomaga, ale jak ktoś nie nadaje się do czegoś, to już niestety nic się z tym nie da zrobić.

edzik167
07-26-2011, 19:03
Zgadzam się, że tłumaczenia ustne są bardzo dobrze płatne, jednak bardzo często stres jaki towarzyszy takim tłumaczeniom jest tak duży, że chyba nie każdy by temu podołał niestety. Pani doktor która prowadziła przekład symultaniczny powiedziała nam kiedyś, że po 15 minutach takiego tłumaczenia na jakiejś konferencji miała wrażenie, że głowa jej pęka.
Uważam, że osoba zajmująca się przekładem ustnym powinna być odporna na stres i musi potrafić skupić się w trudnych sytuacjach.

mery_lou05
07-27-2011, 01:30
W pełni zgadzam się z opiniami w powyższych postach. Wrodzona ciekawość, chęć zgłębiania wiedzy i zdolność szybkiego przyswajania informacji wszelkiego typu to niezbędne cechy dobrego tłumacza ustnego. Tłumacz ustny musi wiedzieć o czym mówi, żeby wiedział w jaki sposób przetłumaczyć przekazywane informacje.
Jednakże nurtuje mnie coś innego. Niejednokrotnie słyszałam, że tłumacze odmawiają wykonania pracy, jeśli treść przemówienia jest niezgodna z ich poglądami. W związku z tym mam pytanie...
Czy, pracując jako tłumacze ustni i mając odpowiednią wiedzę z danego tematu, podjęlibyście się tłumaczenia czegoś co nie jest zgodne z waszymi poglądami, np. religijnymi, politycznymi.

kamilajka
07-27-2011, 08:29
... w jaki sposób można zadbać o tytułową "znajomość tematu"? Czy doświadczeni tłumacze (a wierzę, że są tacy wśród nas na forum) mogą podzielić się swoimi strategiami? W jaki sposób przygotować się do tłumaczenia ustnego?

Ja do doświadczonych tłumaczy - niestety - jeszcze nie należę, a do grona tłumaczy ustnych zapewne należeć nie będę. Ale chciałam się podzielić swoimi pomysłami - zresztą, wymienionymi wcześniej. Dobrze jest poprosić - wyprosić od klienta tekst wystąpienia, albo jak najbardziej zbliżony. Przeczytać. Zapoznać się z tematem z innych publikacji, artykułów, encyklopedii, gazet - zależnie od tego, o czym się tłumaczy.
Mi zdarzyło się już blisko 10 lat tłumaczyć teksty wystąpień na konferencję. Na samej konferencji nagle okazało się, że należy tłumaczyć ustnie jednego z prelegentów. Robiłam to ja - i w duchu dziękowałam Bogu, że wcześniej mogłam to tłumaczyć. Temat może nie był trudny, raczej historyczny, ale było o wiele wiele łatwiej dzięki temu, że kilka dni czy tygodni wcześniej tłumaczyłam ten tekst pisemnie, a więc i trochę poznałam temat.

kamilajka
07-27-2011, 08:34
Jednakże nurtuje mnie coś innego. Niejednokrotnie słyszałam, że tłumacze odmawiają wykonania pracy, jeśli treść przemówienia jest niezgodna z ich poglądami. W związku z tym mam pytanie...
Czy, pracując jako tłumacze ustni i mając odpowiednią wiedzę z danego tematu, podjęlibyście się tłumaczenia czegoś co nie jest zgodne z waszymi poglądami, np. religijnymi, politycznymi.

Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Początkowo pomyślałam, że nie ma co przesadzać, a zlecenie to zlecenie. Jednak po namyśle stwierdziłam, że trudno było by mi tłumaczyć tekst, z którym nie zgadzałabym się. O ile w pisemnych można ukryć emocje (choć i wtedy nie chciałabym chyba uczestniczyć w promowaniu wartości mi obcych), to w ustnych osobowość tłumacza jest bardziej widoczna. Mi byłoby trudno "odłączyć" emocje, brak zgody, a to mogłoby nie tylko przejawić się w mimice czy tonie głosu, ale i wpływać na jakość tłumaczenia, wybór słownictwa - tym bardziej, że dzieje się to tak szybko, że poniekąd wręcz nieświadomie (w tym sensie, że nie mamy możliwości - czasu - aby przyjrzeć się swojemu wyborowi, ocenić go i ewentualnie zmienić). Myślę, że to byłoby wypaczeniem myśli mówcy.

ladyalpineblue
07-27-2011, 09:07
Dobrze jest poprosić - wyprosić od klienta tekst wystąpienia, albo jak najbardziej zbliżony. Przeczytać. Zapoznać się z tematem z innych publikacji, artykułów, encyklopedii, gazet - zależnie od tego, o czym się tłumaczy.

Dziękuję za odpowiedź. To doskonała rada i myślę, że na pewno wiele osób z niej skorzysta.

ladyalpineblue
07-27-2011, 09:16
Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Początkowo pomyślałam, że nie ma co przesadzać, a zlecenie to zlecenie. Jednak po namyśle stwierdziłam, że trudno było by mi tłumaczyć tekst, z którym nie zgadzałabym się. O ile w pisemnych można ukryć emocje (choć i wtedy nie chciałabym chyba uczestniczyć w promowaniu wartości mi obcych), to w ustnych osobowość tłumacza jest bardziej widoczna. Mi byłoby trudno "odłączyć" emocje, brak zgody, a to mogłoby nie tylko przejawić się w mimice czy tonie głosu, ale i wpływać na jakość tłumaczenia, wybór słownictwa - tym bardziej, że dzieje się to tak szybko, że poniekąd wręcz nieświadomie (w tym sensie, że nie mamy możliwości - czasu - aby przyjrzeć się swojemu wyborowi, ocenić go i ewentualnie zmienić). Myślę, że to byłoby wypaczeniem myśli mówcy.

Zgadzam się - to nie jest tylko pytanie o profesjonalizm. Moim zdaniem nie jest możliwe, by tłumacz pozostał całkowicie przezroczysty. Nie chodzi tylko o to, co się mówi - nie mamy przecież wpływu choćby na zachowania niewerbalne.

yvete
07-27-2011, 10:16
Ja do doświadczonych tłumaczy - niestety - jeszcze nie należę, a do grona tłumaczy ustnych zapewne należeć nie będę. Ale chciałam się podzielić swoimi pomysłami - zresztą, wymienionymi wcześniej. Dobrze jest poprosić - wyprosić od klienta tekst wystąpienia, albo jak najbardziej zbliżony. Przeczytać. Zapoznać się z tematem z innych publikacji, artykułów, encyklopedii, gazet - zależnie od tego, o czym się tłumaczy.
Mi zdarzyło się już blisko 10 lat tłumaczyć teksty wystąpień na konferencję. Na samej konferencji nagle okazało się, że należy tłumaczyć ustnie jednego z prelegentów. Robiłam to ja - i w duchu dziękowałam Bogu, że wcześniej mogłam to tłumaczyć. Temat może nie był trudny, raczej historyczny, ale było o wiele wiele łatwiej dzięki temu, że kilka dni czy tygodni wcześniej tłumaczyłam ten tekst pisemnie, a więc i trochę poznałam temat.

Zdarzało mi się tłumaczyć różnego typu spotkania handlowo - biznesowe i doświadczenie nauczyło mnie jednego. Zawsze proszę klienta o wysłanie katalogu produktów, żebym wiedziała o czym mówię, proszę o podanie tematu spotkania i przesłanie wcześniej wszystkich materiałów, które mogą mi pomóc i ułatwić przygotowanie się do pracy. Czytam, sprawdzam słownictwo, robię notatki. Zajmuje to trochę czasu, ale efekt jest znacznie lepszy, ja czuje się spokojniejsza i dobrze przygotowana, a tłumaczenie jest bardziej profesjonalne.

edzik167
07-27-2011, 11:56
Nie jestem doświadczonym tłumaczem, ale znalazłam stronę wg której tłumacza ustnego powinna cechować:

umiejętność koncentrowania się przez dłuższy czas;
umiejętność rozumienia skrótów myślowych;
umiejętność tłumaczenia na poczekaniu;
punktualność;
dobra dykcja;
nienaganna pamięć;
umiejętność tworzenia spójnych zdań;
umiejętność płynnego wypowiadania się przez dłuższy czas.

Oto link do tej strony o której wspomniałam: http://www.csx.pl/baza_wiedzy/predyspozycje_ustne.1.php

edzik167
07-27-2011, 12:01
Poza tym myślę, że bardzo ważną cechą tłumacza jest to aby lubił to co robi i aby interesowała go dziedzina, z której tłumaczy teksty. Wiadomo, że łatwiej jest się odnaleźć w temacie, który się lubi. Choć jak wcześniej ktoś już napisał tłumacze mniej popularnych języków nie mają zbyt wielkiego wyboru i muszą być obeznani w większej ilości tematów.

andrei
07-27-2011, 12:08
Ja uważam że ustnego tłumacza powinno cechować przede wszystkim dobra dykcja,(żeby wszyscy go zrozumieli), dobra pamięć i umiejętność tłumaczenia na poczekaniu( żeby mógł wszystko poprawnie przetlumaczyć). Poza tym taka osoba musi znać jak wyjść z trudnych sytuacji. Dodam że pewność siebie i skupienie się na kilku rzeczach na raz są niezbędne dla profesjonalnego tłumacza.

andrei
07-27-2011, 12:18
Poza tym myślę, że bardzo ważną cechą tłumacza jest to aby lubił to co robi i aby interesowała go dziedzina, z której tłumaczy teksty. Wiadomo, że łatwiej jest się odnaleźć w temacie, który się lubi. Choć jak wcześniej ktoś już napisał tłumacze mniej popularnych języków nie mają zbyt wielkiego wyboru i muszą być obeznani w większej ilości tematów.


Zgadzam się z tym że bardzo ważną cechą tłumacza jest to aby lubił to co robi. Sam lubie tłumaczyć i interesuje się tym. Dziedzina z której tłumaczymy jest już mniej ważna, istotne jest żeby lubieć tłumaczyć w ogóle. W znanych językach wybór dziedziny jest różnorodny a w tych mniej popularnych już nie dlatego trzeba interesować się prawie wszystkim.

edzik167
07-27-2011, 12:19
Popieram, że podzielność uwagi i umiejętność koncentracji są jednymi z najważniejszych cech tłumacza ustnego. Wiem jakie to trudne, bo na studiach próbowaliśmy tłumaczyć symultanicznie i muszę przyznać, że ogromną ilość pracy trzeba włożyć, żeby być dobrym tłumaczem ustnym.

yvete
07-27-2011, 13:43
Zgadzam się, że podzielność uwagi jest w pracy tłumacza bardzo ważna, uważam też, że tłumacz musi umieć improwizować, dostosowywać się do różnych sytuacji i bardzo szybko reagować. Nie zawsze można przygotować się do tłumaczenia (co jest, moim zdaniem, gwarancją sukcesu), dlatego duże znaczenie ma kreatywność, która nie raz pomaga wydostać się tłumaczowi z kłopotów;]

a_g_a
07-27-2011, 15:10
Jeżeli tłumacz jest poproszony o tłumaczenie ustne, najczęściej z odpowiednim wyprzedzeniem jest informowany o tematyce treści, które będzie tłumaczył. Wówczas obowiązkiem tłumacza jest zapoznanie się z tematem, docieranie do różnych źródeł o podobnej tematyce itd. Nikt nie jest specjalistą w każdej dziedzinie, a takie poszperanie w materiałach na dany temat na pewno może przynieść wymierne rezultaty w postaci wysokiej jakości przekładu.
Czasami znamy dane słownictwo, jednak użyte ono w nowym kontekście może zyskiwać nowe znaczenie. Unikniemy gafy przy tłumaczeniu, jeśli poświęcimy trochę czasu na zapoznanie się z tematem, z zakresu którego będziemy tłumaczyć. Nie wyobrażam sobie takiej ignorancji w podejściu do swego zadania i pójścia "na żywioł" z nadzieją, że jakoś pójdzie. Nawet jeśli już kiedyś było nam dane tłumaczyć coś z podobnego zakresu tematycznego, przed tłumaczeniem tłumacz powinien powrócić do tego materiału, przypomnieć sobie słownictwo no i przede wszystkim ciągle je poszerzać, szukać nowości na dany temat. Dopiero wówczas możemy liczyć na to, iż będziemy zadowoleni z poziomu przekładu.

a_g_a
07-27-2011, 15:18
Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Początkowo pomyślałam, że nie ma co przesadzać, a zlecenie to zlecenie. Jednak po namyśle stwierdziłam, że trudno było by mi tłumaczyć tekst, z którym nie zgadzałabym się. O ile w pisemnych można ukryć emocje (choć i wtedy nie chciałabym chyba uczestniczyć w promowaniu wartości mi obcych), to w ustnych osobowość tłumacza jest bardziej widoczna. Mi byłoby trudno "odłączyć" emocje, brak zgody, a to mogłoby nie tylko przejawić się w mimice czy tonie głosu, ale i wpływać na jakość tłumaczenia, wybór słownictwa - tym bardziej, że dzieje się to tak szybko, że poniekąd wręcz nieświadomie (w tym sensie, że nie mamy możliwości - czasu - aby przyjrzeć się swojemu wyborowi, ocenić go i ewentualnie zmienić). Myślę, że to byłoby wypaczeniem myśli mówcy.

Oczywiście, w przypadku, gdy tłumacz wcześniej jest poinformowany o temacie przemówienia, które będzie musiał tłumaczyć, może podjąć decyzję, czy chce uczestniczyć w popularyzacji tych treści. Jednak należy wziąć pod uwagę również taką sytuację, kiedy to tłumacz uczestniczy w jakimś spotkaniu, na którym wywiązuje się dyskusja i padają zdania, z którymi kłócą się poglądy tłumacza. Wówczas nikt nie będzie zwracał uwagę na poglądy tłumacza i będzie oczekiwał rzetelnego przekazania informacji. Na tym polega profesjonalizm tłumacza, aby potrafił on zachować zimną krew i fachowo przetłumaczyć nawet takie treści, z którymi się nie zgadza. Dodajmy, ze jeśli wykryte zostaną jakieś nieścisłości w tłumaczeniu (jakieś z pozoru niewinne przeinaczenie faktów przez tłumacza) tłumacz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności.

yvete
07-27-2011, 15:20
Zgadzam się w stu procentach. Jednak co ma zrobić tłumacz, który dostaje zlecenie z dnia na dzień i nie ma czasu na gruntowne przygotowanie i zapoznanie się z treściami, które trzeba przetłumaczyć?

a_g_a
07-27-2011, 16:24
Zgadzam się w stu procentach. Jednak co ma zrobić tłumacz, który dostaje zlecenie z dnia na dzień i nie ma czasu na gruntowne przygotowanie i zapoznanie się z treściami, które trzeba przetłumaczyć?

Wówczas tłumacz sam musi ocenić swoje możliwości i wiedzę z danego zakresu. Jeśli miał do czynienia z podobnym zagadnieniem i jeśli czuje się na siłach - może spróbować podjąć się takiego zadania. Jeśli jednak jest to dla tłumacza zupełnie nowa tematyka, lepiej zrezygnować z zarobienia pieniędzy i nie psuć sobie opinii słabym tłumaczeniem. Lepiej zaoszczędzić sobie nerwów, a zleceniodawcy marnego przekładu, który znajdzie tłumacza z doświadczeniem w tej materii.
Uważam, że tłumacz nie może "łapać" każdego zlecenia, mając przed oczyma jedynie $$$. Jeżeli tłumacz coś wykonuje, powinien starać się robić to najlepiej jak potrafi, a jeśli nie jest w stanie czegoś przetłumaczyć - powinien wycofać się z realizacji danego zadania.

yvete
07-27-2011, 16:46
Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, czego dane tłumaczenie ma dotyczyć. Sama nie podjęła bym się tłumaczć, czegoś, o czym nie mam wcale pojęcia. Jak wspominałam wcześniej, uważam, że gwarancją dobrze wykonanego zlecenia jest wcześniejsze przygotowanie się do niego. Zwłaszcza, że kiepskim przekładem można zaszkodzić nie tylko sobie ale i klientowi. Mam jednak wrażenie, ze tłumacz, jak każdy, nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, nawet jeśli się przygotował, dlatego wspominałam o kreatywności i umiejętności improwizacji.

a_g_a
07-27-2011, 16:55
Mam jednak wrażenie, ze tłumacz, jak każdy, nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, nawet jeśli się przygotował, dlatego wspominałam o kreatywności i umiejętności improwizacji.

Dokładnie tak. Tłumacz może spędzić godziny na przygotowywaniu się do przekładu, a mimo to spotka się z jakimś zwrotem, który sprawi mu olbrzymi problem. Niemniej jednak uważam, że żadne "kombinatorstwo" (które, nota bene, czasem się przydaje ;)) nie zastąpi rzetelnego przygotowania.

Joanna80
07-27-2011, 17:35
Wówczas tłumacz sam musi ocenić swoje możliwości i wiedzę z danego zakresu. Jeśli miał do czynienia z podobnym zagadnieniem i jeśli czuje się na siłach - może spróbować podjąć się takiego zadania. Jeśli jednak jest to dla tłumacza zupełnie nowa tematyka, lepiej zrezygnować z zarobienia pieniędzy i nie psuć sobie opinii słabym tłumaczeniem. Lepiej zaoszczędzić sobie nerwów, a zleceniodawcy marnego przekładu, który znajdzie tłumacza z doświadczeniem w tej materii.
Uważam, że tłumacz nie może "łapać" każdego zlecenia, mając przed oczyma jedynie $$$. Jeżeli tłumacz coś wykonuje, powinien starać się robić to najlepiej jak potrafi, a jeśli nie jest w stanie czegoś przetłumaczyć - powinien wycofać się z realizacji danego zadania.

Dokładnie tak. Poza tym klient może (i zapewne skorzysta z tej opcji) odmówić zapłaty za marny przekład. A za nami pójdzie fama, że daliśmy plamę.

olagu
07-27-2011, 18:54
Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale chwilowo nie mam dostepu do komputera z polska klawiatura.

Ja czuje olbrzymi szacunek dla tlumaczy ustnych, moje doswiadczenie w tym zakresie jest marne i sprowadza sie do tlumaczenia rozmow moich znajomych zza granicy z moimi rodzicami oraz do zajec z tlumaczenia ustnego na studiach. Te drugie byly namiastka prawdziwego tlumaczenia ustnego (nauczyciel aranzowal dla nas rozne sytuacje i trudnosci, z ktorymi moze spotkac sie tlumacz) i udowodnily, ze nie kazdy kto zna jezyk nadaje sie na tlumacza ustnego. Bywalo, ze osoby ktore mowily troche gorzej, radzily sobie lepiej niz prymusi z naszej grupy- bo byly bardziej smiale i nie "spalaly sie"kiedy napotkaly jakas trudnosc tylko blyskotliwie ja obchodzily, oddajac przy tym sens tlumaczonej wypowiedzi.
Ja jeszcze nie czuje sie na silach do publicznego tlumaczenia ustnego, ale wierze, ze kiedys otworze sie na tyle, ze bedzie to mozliwe :)

primavera
07-27-2011, 20:17
Tłumacz ustny powinien być na bieżąco z obecną sytuacją polityczną, kulturalną i społeczną w kraju i na świecie. To podstawa. Każda wypowiedź poniekąd odnosi się do jednego z powyższych aspektów. Jeśli tłumacz nie wie co się dzieje dookoła, nigdy nie będzie w stanie dobrze zinterpretować tłumaczonego tekstu.

Dobra znajomość form gramatycznych nie wystarczy by w sposób dokładny i precyzyjny przekazać wypowiedź mówcy. Ciężko jest przetłumaczyć coś o czym nie ma się pojęcia. Dlatego też potrzebna jest wiedza na dany temat. Oczywiście im większe mamy doświadczenie i wiedzę w danej dziedzinie tym łatwiej tłumaczy nam się wypowiedzi innych osób i tym mniej wysiłku musimy włożyć w tłumaczenie.

primavera
07-27-2011, 20:28
Przy tłumaczeniu tekstów zwłaszcza specjalistycznych często musimy zrobić mały (lub nie taki mały) research. Szukamy definicji nieznanych nam słówek czy zwrotów, zasięgamy opinii u specjalistów. Tak wiec skoro przygotowujemy się do tłumaczenia pisemnego, dlaczego nie robić tego samego przez podejściem do tłumaczenia ustnego?
Niektórym może wydawać się to nie możliwe. A jednak. Przed tłumaczeniem, możemy zasięgnąć informacji na jaki temat będzie dana rozmowa/przemowa i jakie zagadnienia będą poruszane. Ponadto, osoby występujące przed publicznością posiadają plan swojej wypowiedzi a nierzadko całą przemowę spisaną na kartce papieru. Warto wiec poprosić o kopię dla siebie by zaznajomić się z tematem, dobrze zrozumieć sens wypowiedzi a co za tym idzie dobrać odpowiednie słownictwo i poprawnie przetłumaczyć wypowiedź słuchaczom.

primavera
07-27-2011, 20:34
Co do cech dobrego tłumacza uważam, że powinien posiadać zdolność do kojarzenia faktów, niezwykle dobrą pamięć zarówno krótkotrwałą jak i długotrwałą, oraz powinien nauczyć się panować nad stresem.
Niezwykle pomocne może okazać się również pozbycie wszelkich rozpraszaczy uwagi. Kobiety z długimi włosami powinny mieć je związane by się nimi nie bawić podczas tłumaczenia ustnego - nie tylko odwraca to naszą uwagę podczas tłumaczenia, ale również źle wygląda. Niektórzy mają tik poprawiania sobie co chwilę okularów na nosie - warto więc zastąpić okulary soczewkami na czas tłumaczenia.
No i na koniec tłumacz powinien wyglądać schludnie i skromnie - wygląd ma wpływ na odbiorców.

mery_lou05
07-27-2011, 21:06
Jeśli chodzi o znajomość tematu i zdobywanie informacji, to owszem research ma ogromne znaczenia. Jednak nie możemy zapominać o najważniejszym źródle informacji, czyli o ludziach. Oprócz zdobycia tematu i planu wypowiedzi warto poświęcić kilka minut na rozmowę z mówcą, którego będziemy tłumaczyć. To on jest specjalistą w danej dziedzinie i z powodzeniem wyjaśni zawiłości, dwuznaczności czy słownictwo specjalistyczne.

barka11
07-27-2011, 21:46
Tak, tłumaczenie ustne wymaga bardzo dużej mobilizacji psychicznej, a także ogólnego 'obycia' wśród ludzi.
Tu każde słowo tłumacza jest niemal na wagę złota, prawie dosłownie, gdyż sam tłumacz może na skutek nawet zwykłego 'slip of tongue' stracić wątek wypowiedzi i musi się potem niemało nabiedzić,:o aby odzyskać właściwy tor. Oprócz posiadania wszechstronnej wiedzy, tłumacz ustny powinien słuchać żywego języka tak często jak to jest możliwe, a także ćwiczyć ustne tłumaczenia tak często jak się da, już w obecności 'żywej' publiczności:) Jak zauważyli poprzednicy, przed wykonaniem swojego tłumaczenia, należy zapoznać się szczegółowo z tematyką tego tłumaczenia i możliwie szczegółowo się do niego przygotować, włączając w to szczegółowe opracowanie słownictwa oraz przejrzenie informacji w 'naszym' języku, ogólnie dostępnych, dotyczących tematu tłumaczonego wykładu. A potem trzeba zdać się już tylko na łut szczęścia i dobry dzień.
Oczywiście byłoby dobrze też być wyspanym :)

klaudia
07-27-2011, 21:50
Jeśli chodzi o znajomość tematu i zdobywanie informacji, to owszem research ma ogromne znaczenia. Jednak nie możemy zapominać o najważniejszym źródle informacji, czyli o ludziach. Oprócz zdobycia tematu i planu wypowiedzi warto poświęcić kilka minut na rozmowę z mówcą, którego będziemy tłumaczyć. To on jest specjalistą w danej dziedzinie i z powodzeniem wyjaśni zawiłości, dwuznaczności czy słownictwo specjalistyczne.

To bardzo dobry pomysł. Dzięki temu można wcześniej przemyśleć dany temat, a przy okazji uspokoić się, dzięki temu, że mniej więcej będzie już wiadomo co i jak przyjdzie nam tłumaczyć.

barka11
07-27-2011, 22:11
Zgadzam się z tym. Dotyczy to nie tylko osób, które nie są słuchowcami, ale także tych 'szczęśliwców', którzy panicznie boją się wystąpień publicznych. Sama coś o tym wiem, gdyż całe życie 'walczę' z nieśmiałością:D Jednak 'ćwiczenie' czyni mistrza i liczy się efekt końcowy, czyli np. uśmiechy aprobaty na twarzach słuchaczy!

ladyalpineblue
07-28-2011, 09:14
Jeśli chodzi o znajomość tematu i zdobywanie informacji, to owszem research ma ogromne znaczenia. Jednak nie możemy zapominać o najważniejszym źródle informacji, czyli o ludziach. Oprócz zdobycia tematu i planu wypowiedzi warto poświęcić kilka minut na rozmowę z mówcą, którego będziemy tłumaczyć. To on jest specjalistą w danej dziedzinie i z powodzeniem wyjaśni zawiłości, dwuznaczności czy słownictwo specjalistyczne.

Świetna rada. Rozmowa z mówcą może wpłynąć tylko pozytywnie na znajomość tematu. Ponadto w czasie takiej kilkuminutowej rozmowy można także przyjrzeć się osobowości mówcy. Miałam kiedyś wielką przyjemność słuchania tłumacza, który doskonale rozumiał, a także przekładał także specyficzny humor mówcy. Przygotowanie było bardzo ważne (wykład był na temat literatury), jednak chwile poświęcone na poznanie tłumaczonego okazały się bezcenne.

yvete
07-28-2011, 10:10
Jeśli chodzi o znajomość tematu i zdobywanie informacji, to owszem research ma ogromne znaczenia. Jednak nie możemy zapominać o najważniejszym źródle informacji, czyli o ludziach. Oprócz zdobycia tematu i planu wypowiedzi warto poświęcić kilka minut na rozmowę z mówcą, którego będziemy tłumaczyć. To on jest specjalistą w danej dziedzinie i z powodzeniem wyjaśni zawiłości, dwuznaczności czy słownictwo specjalistyczne.

To prawda, zwłaszcza, że i jemu zależy na jak najlepszej jakości tłumaczenia, bo chce być przez słuchaczy zrozumiany. Trzeba mieć jednak podstawę i wiedzieć o co zapytać.

olagu
07-28-2011, 14:57
Tak naprawdę tlumaczenie ustne to zadanie, do którego nie da się w 100% przygotować, choćby spędziło się nad tym wiele godzin zawsze może wyniknąć jakaś trudność.
Dla mnie najtrudniejsze w tłumaczeniach pisemnych są różnego rodzaju gry słowne oraz dowcipy osadzone głęboko w kulturze danego kraju, które obcokrajowcowi ciężko jest zrozumieć bez odpowiedniego wyjaśnienia. Oczywiście mówca może mieć zaplanowany taki żart wcześniej i jeśli mamy dostęp do tych materiałów to damy rade. Takie rzeczy często jednak wychodzą spontanicznie, wtedy potrzebna jest naprawdę duża bystrość umysłu żeby to przetłumaczyć na poczekaniu.

ladyalpineblue
07-28-2011, 15:23
Dla mnie najtrudniejsze w tlumaczeniach pisemnych sa roznego rodzaju gry slowne oraz dowcipy osadzone gleboko w kulturze danego kraju, ktore obcokrajowcowi ciezko jest zrozumiec bez odpowiedniego wyjasnienia. Oczywiscie mowca moze miec zaplanowany taki zart wczesniej i jesli mamy dostep do tych materialow to damy rade. Takie rzeczy czesto jednak wychodza spontanicznie, wtedy potrzebna jest naprawde duza bystrosc umyslu zeby to przetlumaczyc na poczekaniu.

I tu pojawia się następne pytanie - czy i w jaki sposób można przygotować się do tego rodzaju sytuacji? Czy trzeba zdać się już tylko własną bystrość i poczucie humoru i liczyć na szczęśliwy traf? Co mogłoby pomóc?

olagu
07-28-2011, 16:17
Z dnia na dzień na pewno nie można sie do tego przygotować. Potrzebna jest gruntowna wiedza na temat mentalności, poczucia humoru, kultury, tradycji, a także historii danego narodu. Wniosek z tego jeden- dobry tłumacz ustny musi być prawdziwym omnibusem :) Tym bardziej nie powinny dziwić wysokie stawki za takie zlecenia.

Edith
07-28-2011, 18:44
Z dnia na dzień na pewno nie można się do tego przygotować. Potrzebna jest gruntowna wiedza na temat mentalności, poczucia humoru, kultury, tradycji, a także historii danego narodu.

Według mnie żeby się tego nauczyć, trzeba trochę pomieszkać z mieszkańcami danego kraju.

Kell-Raa
07-28-2011, 18:47
Tak naprawdę tlumaczenie ustne to zadanie, do którego nie da się w 100% przygotować, choćby spędziło się nad tym wiele godzin zawsze może wyniknąć jakaś trudność.
Dla mnie najtrudniejsze w tłumaczeniach pisemnych są różnego rodzaju gry słowne oraz dowcipy osadzone głęboko w kulturze danego kraju, które obcokrajowcowi ciężko jest zrozumieć bez odpowiedniego wyjaśnienia. Oczywiście mówca może mieć zaplanowany taki żart wcześniej i jeśli mamy dostęp do tych materiałów to damy rade. Takie rzeczy często jednak wychodzą spontanicznie, wtedy potrzebna jest naprawdę duża bystrość umysłu żeby to przetłumaczyć na poczekaniu.

Właśnie dlatego osobiście uważam, że nie każdy nadaje się na tłumacza ustnego. Słowa: "tlumacz ustny musi być prawdziwym omnibusem" są w tym wypadku jak najbardziej prawdziwe.

Kell-Raa
07-28-2011, 19:02
Z dnia na dzien na pewno nie mozna sie do tego przygotowac. Potrzebna jest gruntowna wiedza na temat mentalnosci, poczucia humoru, kultury, tradycji, a takze historii danego narodu. ...

Mieć dyplom ukończenia szkoły to jedno, a dobra znajomość języka wraz ze wszystkimi jego aspektami wymienionymi powyżej to zupełnie inna sprawa. Jak to powiedział mój profesor z literatury rosyjskiej:
"...nie wystarczy uczyć się języka, trzeba być rusofilem...". I tyczy się to wszystkich języków. Moim zdaniem aby mieć wiedzę potrzebną do profesjonalnych tłumaczeń (zarówno ustnych jak i pisemnych), trzeba żyć "jakby" w dwóch światach: swojego języka ojczystego i języka wyuczonego. W obydwu językach słuchać radia i muzyki, oglądać telewizję, czytać książki, grać w gry komputerowe, i ponadto mieć znajomych i przyjaciół po jednej i drugiej stronie granicy.

kadre
07-28-2011, 19:16
Wszystko to prawda, jednak i to nie wystarczy, jeżeli przed wystąpieniami publicznymi miękną nogi.

Kell-Raa
07-28-2011, 19:33
Dokładnie. Jednymi z najważniejszych cech tłumacza ustnego, jak już było opisywane w postach powyżej są: siła charakteru i odporność na stres. Dlatego wiele osób się po prostu do ustnych nie nadaje.

klaudia
07-28-2011, 23:22
Ważne, żeby nie poddać się stresowi, bo jeśli tak się stanie, nie będzie można nawet słowa z siebie wykrztusić, nie mówiąc już o sensownych, rozbudowanych i przemyślanych wypowiedziach.

Kell-Raa
07-29-2011, 10:12
Ważne, żeby nie poddać się stresowi, bo jeśli tak się stanie, nie będzie można nawet słowa z siebie wykrztusić, nie mówiąc już o sensownych, rozbudowanych i przemyślanych wypowiedziach.

Jest to na tyle ważne, że często osoba mniej znająca język jest lepszym tłumaczem niż prymus na roku, który nie może sobie poradzić ze stresem, czego sam byłem świadkiem.

Joanna80
07-29-2011, 16:29
Jest to na tyle ważne, że często osoba mniej znająca język jest lepszym tłumaczem niż prymus na roku, który nie może sobie poradzić ze stresem, czego sam byłem świadkiem.

No właśnie. U mnie na studiach były osoby, które celująco zdawały wszelkiego rodzaju testy i pisały teksty na wszelakie tematy, ale kiedy trzeba było wypowiedzieć się ustnie - celująco oblewały... Niestety, do tłumaczenia ustnego trzeba też miec odpowiednią osobowość i żadna szkoła tu nie pomoże.

Joanna80
07-29-2011, 16:33
Co do cech dobrego tłumacza uważam, że powinien posiadać zdolność do kojarzenia faktów, niezwykle dobrą pamięć zarówno krótkotrwałą jak i długotrwałą, oraz powinien nauczyć się panować nad stresem.
Niezwykle pomocne może okazać się również pozbycie wszelkich rozpraszaczy uwagi. Kobiety z długimi włosami powinny mieć je związane by się nimi nie bawić podczas tłumaczenia ustnego - nie tylko odwraca to naszą uwagę podczas tłumaczenia, ale również źle wygląda. Niektórzy mają tik poprawiania sobie co chwilę okularów na nosie - warto więc zastąpić okulary soczewkami na czas tłumaczenia.
No i na koniec tłumacz powinien wyglądać schludnie i skromnie - wygląd ma wpływ na odbiorców.

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ale masz rację - schludny wygląd to podstawa w każdej pracy chyba. Co do poprawiania sobie części garderoby i wyglądu, to tłumacz konferencyjny raczej i tak nie miałby szans, bo traciłby cenne sekundy na zapisywanie informacji :D, ale przede wszystkim należy pamiętać o tym, że tłumacz jest tylko "narzędziem" i w ogóle nie powinien się rzucać w oczy - tak więc stonowany strój i żadnych szaleństw na glowie i twarzy :).

Kell-Raa
07-29-2011, 18:21
Zgadzam się na 100%. Tłumacz jako narzędzie ma być jak najmniej widoczny. Czyli najważniejsza jest równowaga w ubiorze. Musimy wyglądać schludnie, ale nie możemy być za bardzo wyzywający bądź niechlujni. Uważam, że tyczy się to zarówno kobiet jak i mężczyzn, ale to właśnie kobiety powinny najbardziej uważać. Nie może być chyba nic gorszego niż brak uwagi słuchaczy, którzy zamiast na przemówieniu koncentrują się np. na zbyt wyeksponowanym biuście pani tłumacz :).

Edith
07-29-2011, 18:51
Nie może być chyba nic gorszego niż brak uwagi słuchaczy, którzy zamiast na przemówieniu koncentrują się np. na zbyt wyeksponowanym biuście pani tłumacz :).

O tym samym pomyślałam jak przeczytałam o schludnym wyglądzie ;)

Kiedyś byłam świadkiem tłumaczenia i mimo że słowa przemawiającego nie były zbyt skomplikowane, to tłumaczka średnio sobie poradziła.. niestety nie poradziła sobie ze stresem.

a_g_a
07-29-2011, 22:57
Tłumacz ustny powinien posiadać ogromną wiedzę z zakresu literatury, polityki, historii, religii, obyczajów, tradycji, rozrywki, a nawet programów tv itd. a także wszystkie predyspozycje psychiczne, o których mowa powyżej. Sama znajomość języka (choćby nawet perfekcyjna) niestety nie wystarczy, aby być dobrym tłumaczem ustnym. W obliczu nakładu takiego ogromu pracy stawki za tłumaczenia ustne nie są wcale takie wysokie. Ale niestety, wciąż są ludzie (nieznający branży tłumaczeniowej "od podszewki"), którzy uważają, iż praca tłumacza jest bardzo prosta i że na tłumaczeniach można zarobić łatwą kasę :(.

mery_lou05
07-30-2011, 00:26
Jak mawiał mój profesor, tłumacz ustny powinien kierować się trzema zasadami: 1. collegiality, 2. confidentiality, 3. professionalism
1. umiejętność współpracy z innymi tłumaczami,
2. umiejętność zachowania dla siebie poufnych informacji,
3. umiejętność dostosowania swoich możliwości, wiedzy i zainteresowań do tematu tłumaczenia.
Która zasada jest najważniejsza? Moim zdaniem wszystkie się równoważą.

ladyalpineblue
07-30-2011, 21:04
Jak mawiał mój profesor, tłumacz ustny powinien kierować się trzema zasadami: 1. collegiality, 2. confidentiality, 3. professionalism
1. umiejętność współpracy z innymi tłumaczami,
2. umiejętność zachowania dla siebie poufnych informacji,
3. umiejętność dostosowania swoich możliwości, wiedzy i zainteresowań do tematu tłumaczenia.
Która zasada jest najważniejsza? Moim zdaniem wszystkie się równoważą.

To bardzo ciekawe. Czy możesz rozwinąć myśl? Zainteresowała mnie przede wszystkim kwestia współpracy z innymi tłumaczami - czy może ona wpłynąć na tytułową znajomość tematu? Czy w środowisku taka pomoc jest obecna?

NightMonkey
07-30-2011, 21:19
To bardzo ciekawe. Czy możesz rozwinąć myśl? Zainteresowała mnie przede wszystkim kwestia współpracy z innymi tłumaczami - czy może ona wpłynąć na tytułową znajomość tematu? Czy w środowisku taka pomoc jest obecna?

Moim zdaniem chodzi tu raczej o wzajemne uzupełnianie się i wspieranie, np. w tłumaczeniach kabinowych. Jeśli widzisz, że twój partner/ka sobie nie radzi albo ewidentnie ma już dość tłumaczenia, to zmieniacie się prawie bez słów albo migów. Wymiana informacji też jest oczywiście ważna. Z moich doświadczeń mogę powiedzieć tylko tyle, że czasem zdarzają się zbyt pomocne osoby, które nie czekając na swoją kolej wtrącają się kiedy mówca skończył mówić, a ty już otwierasz usta.

Jest też kwestia współpracy mówcy z tłumaczem, ale na to nie mamy zbyt wielkiego wpływu:P

NightMonkey
07-30-2011, 21:22
Tłumacz ustny powinien posiadać ogromną wiedzę z zakresu literatury, polityki, historii, religii, obyczajów, tradycji, rozrywki, a nawet programów tv itd. a także wszystkie predyspozycje psychiczne, o których mowa powyżej. Sama znajomość języka (choćby nawet perfekcyjna) niestety nie wystarczy, aby być dobrym tłumaczem ustnym. W obliczu nakładu takiego ogromu pracy stawki za tłumaczenia ustne nie są wcale takie wysokie. Ale niestety, wciąż są ludzie (nieznający branży tłumaczeniowej "od podszewki"), którzy uważają, iż praca tłumacza jest bardzo prosta i że na tłumaczeniach można zarobić łatwą kasę :(.

Chyba "trochę" przesadzasz:) Ale czytając Twój post przypomniał mi się ten wpis. Enjoy!
http://serwistlumacza.com/content/view/203/30/

ladyalpineblue
07-30-2011, 23:18
Chyba "trochę" przesadzasz:) Ale czytając Twój post przypomniał mi się ten wpis. Enjoy!
http://serwistlumacza.com/content/view/203/30/

Nie wierzę, że takie rzeczy zdarzają się naprawdę!:)

Podsumowując naszą dotychczasową dyskusję jednym zdaniem - i tak źle, i tak niedobrze. Nie można być przecież specjalistą od wszystkiego, ale z drugiej strony wypada mieć wszechstronną wiedzę. Gdzie tkwi złoty środek? Wydaje się, że w wybieraniu zleceń dotyczących dziedzin, o których mamy pojęcie.

Kasior
07-31-2011, 10:47
Dość późno dołączam do dyskusji, więc nic nowego raczej nie mam do powiedzenia ;)
Jako osoba nieśmiała nie mam zbyt wielu doświadczeń w tłumaczeniu ustnym (nawet na studiach nie mieliśmy okazji tak naprawdę poćwiczyć... Generalnie studia nas do życia z naszym językiem kierunkowym nie przygotowały), te, które faktycznie posiadam, są zdecydowanie negatywne. Przyczyna? Po pierwsze stres, który mnie paraliżował, oraz nieumiejętność odcięcia się od tłumaczonej treści. Prawdopodobnie teraz poszłoby mi troszkę lepiej, znam całą teorię ;) tłumaczenia ustnego. Wtedy po prostu nie wiedziałam, z czym to się je. A do tego zostałam wręcz wezwana do takiego tłumaczenia z marszu. Nie potrzebowałam żadnego przygotowania specjalistycznego, no ale dla osoby podatnej na stres sytuacja niezbyt komfortowa...
Stąd podzielam zdanie moich przedmówców - nie każdy się do tego nadaje. Jeśli ktoś sobie nie radzi ze stresem, to nawet doskonałe przygotowanie mu nie pomoże, bo wszystko zapomni i zacznie głupoty gadać.

Kasior
07-31-2011, 10:52
Przypomniała mi się wypowiedź mojej koleżanki, która wyznała, że tak się odcięła od rzeczywistości podczas tłumaczenia, że po wyjściu z kabinki nie była w stanie powtórzyć, co dokładnie tłumaczyła. Dzięki temu była odporna na wszystkie czynniki zewnętrzne, jakie mogą tłumaczowi skutecznie utrudniać pracę.

Kasior
07-31-2011, 11:08
A co do przygotowania, to oczywiście zgadzam się, że nie wolno nam zrobić fuszerki i zacząć tłumaczyć tak "z ulicy". Tak więc nie tylko powinniśmy od zleceniodawcy wyciągać jak najwięcej informacji o temacie tłumaczenia, przyswoić sobie słownictwo i wiedzę w ogóle z danej dziedziny (bo żeby coś tłumaczyć, trzeba się orientować, co, jak i dlaczego, bo inaczej można się na szczegółach wyłożyć). Dobrze by było, żebyśmy doskonale wręcz znali realia danego kraju, czy nawet regionu, jego zwyczaje, historię, sytuację bieżącą (społeczną, ekonomiczną, polityczną, itp.), jakieś charakterystyczne dlań zwroty językowe, być może - to już rzecz niezwykle trudna - dialekt. I wiele innych rzeczy, które niewątpliwie nam ułatwią zrozumienie mówcy, a następnie jak najwierniejsze przekazanie jego słów.

NightMonkey
07-31-2011, 11:27
Gdzie tkwi złoty środek? Wydaje się, że w wybieraniu zleceń dotyczących dziedzin, o których mamy pojęcie.

Osobiście, nie nazwałbym przyjmowania zleceń na tematy na których się znam złotym środkiem, a raczej bycie odpowiedzialnym i rozsądnym tłumaczem. W tłumaczeniach ustnych jest chyba ten niewielki luksus, że tłumacz zostanie poinformowany o tematyce i będzie mieć czas na przygotowania. Oczywiście niespodzianki się zdarzają i to całkiem często.

Tłumaczenia pisemne to inna sprawa: nie przyjąłbym tłumaczenia na temat zupełnie mi obcy, jeśli nie miałbym kogoś, kto zajmie się korektą (mając znajomość tematu) lub jeśli jest to "nietypowy" temat. Z drugiej strony, jeśli ktoś chce tłumaczyć teksty z danej dziedziny to musi od czegoś zacząć.

Koniec końców "złoty środek" zależy od tłumacza, ponieważ to on/ona odpowiada za rezultaty.

Edith
07-31-2011, 12:41
Chyba "trochę" przesadzasz:) Ale czytając Twój post przypomniał mi się ten wpis. Enjoy!
http://serwistlumacza.com/content/view/203/30/

Bardzo ciekawa strona i pomocna przy aplikowania nie tylko na tłumacza :)

olagu
07-31-2011, 14:43
Fakt, artykuł można sobie przeczytać w ramach ciekawostki, ale trudno mi uwierzyć, że to są prawdziwe przykłady i jedna osoba naprawdę mogła popełnić tyle podstawowych błędów :) Ale może się mylę, jak ktoś już wcześniej zauważył nie brakuje osób, które myślą, ze wystarczy znać język żeby uważać się za tłumacza i zarabiać na tym "łatwe" pieniądze.

NightMonkey
07-31-2011, 16:34
Fakt, artykuł można sobie przeczytać w ramach ciekawostki, ale trudno mi uwierzyć, że to są prawdziwe przykłady i jedna osoba naprawdę mogła popełnić tyle podstawowych błędów :) Ale może się mylę, jak ktoś już wcześniej zauważył nie brakuje osób, które myślą, ze wystarczy znać język żeby uważać się za tłumacza i zarabiać na tym "łatwe" pieniądze.

Miałem "przyjemność" spotkać kiedyś osoby, które właśnie tak postępowały i myślały. Zresztą taki artykuł nie powstałby, gdyby nie było ku temu uzasadnienia. A koncepcja "znam język" przewijała się już wielokrotnie na tym forum: to, że ktoś miał 6 z angielskiego w liceum i zdał rozszerzoną maturę bez wysiłku nie oznacza, że jest dobrym tłumaczem (jeśli zamierza tłumaczyć coś poza "listami od cioci ze Stanów"). Nie będę ukrywał, że też tak kiedyś myślałem, ale studia otworzyły mi oczy.

Tłumacz, jak każdy specjalista, musi się dokształcać przez cały czas. Łatwo nie ma i nie będzie.

Edith
07-31-2011, 19:36
No niestety to racja. Są ludzie którzy piszą mało profesjonalnie - a pisanie listu motywacyjnego z błędami to definitywny brak szacunku do odbiorcy.
A jeśli chodzi o dokształcanie, to jak w każdym fachu. Jak sie nie bedziemy dokształcać, to zostaniemy w tyle...

ladyalpineblue
07-31-2011, 20:04
Czyli praca, praca, praca i chęć ciągłego rozwoju. A także trzeźwa ocena własnych możliwości.

barka11
07-31-2011, 20:53
W przypadku tłumaczeń ustnych wyjątkowo ważne oprócz świetnej ogólnej znajomości języka wydaje się być tzw. refleks w wyłapywaniu kwintesencji, zwłaszcza dla dłuższych wypowiedzi i zwrócenia uwagi słuchaczy na
kwestie najważniejsze dla zachowania nie tylko logiki, spójności i ciągłości wypowiedzi, ale może przede wszystkim jej rzeczowości i przesłania emocjonalnego, aby wartość emocjonalna przesłania była czytelna.

turpituda
07-31-2011, 21:45
Miałem "przyjemność" spotkać kiedyś osoby, które właśnie tak postępowały i myślały. Zresztą taki artykuł nie powstałby, gdyby nie było ku temu uzasadnienia. A koncepcja "znam język" przewijała się już wielokrotnie na tym forum: to, że ktoś miał 6 z angielskiego w liceum i zdał rozszerzoną maturę bez wysiłku nie oznacza, że jest dobrym tłumaczem (jeśli zamierza tłumaczyć coś poza "listami od cioci ze Stanów"). Nie będę ukrywał, że też tak kiedyś myślałem, ale studia otworzyły mi oczy.

Tłumacz, jak każdy specjalista, musi się dokształcać przez cały czas. Łatwo nie ma i nie będzie.

Dokładnie tak. Tym bardziej, że język jest żywym tworem i ciągle ulega zmianom. Szczególnie zdaję sobie z tego sprawę kiedy wyjeżdżam za granicę i obserwuję, że ludzie, którzy mnie otaczają używają nieco innych zwrotów niż np. pół roku wcześniej. Nie chodzi mi o typowe zwroty, ale o te które są w danej chwili "na czasie", często nadużywane. Podczas mojego ostatniego pobytu u znajomych zaobserwowałam, że za każdym razem uczę się czegoś nowego, słów, które stają się szybko popularne, używają ich młodzi i starzy, a ja ich jeszcze nie znam. Dotyczy to oczywiście języka potocznego i slangu.

turpituda
07-31-2011, 21:56
W ogóle jeśli chodzi o tłumaczenia ustne to rzeczywiście ciężki kawałek chleba. I rzeczywiście trzeba się do tego nadawać. Nie napiszę nic nowego, ale zgodzę się z Wami, że nie wystarczy dobrze znać język, żeby robić ustne tłumaczenia. Ja, na przykład jeszcze na studiach miałam trudności, mimo że świetnie znałam język. Podczas tłumaczeń okazało się, że nie potrafię przełożyć tekstu pierwotnego na poprawną polszczyznę, zdarzało mi się robić kalki językowe lub w ogóle nie mogłam znaleźć polskiego odpowiednika danego słowa. Ale to chyba stres, bo jak musiałam coś tłumaczyć nieoficjalnie, dla znajomych lub bez większej publiczności, było dużo lepiej.

turpituda
07-31-2011, 22:21
Uważam też, że tłumacz - żeby można było o nim powiedzieć, że jest dobry - powinien być specjalistą w jakiejś dziedzinie. Oczywiście musi mieć szeroką wiedzę ogólną, ale przy tym powinien być obyty w konkretnej specjalizacji. Z czasem można się dokształcać i poszerzać stan swojej wiedzy, jednak na początku lepiej jest chyba zawęzić zakres działania.

Kasior
07-31-2011, 22:40
To na pewno świetna rada, ale jak już zostało wspomniane na samym początku tej dyskusji, sprawdza się głównie przy takich językach, na które jest duże zapotrzebowanie i duża konkurencja. Czyli np. angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, rosyjski, itp. Jednak przy rzadziej poszukiwanych językach, jak ktoś to ładnie określił, nie ma co wybrzydzać i często bierze się to, co jest. Niby obowiązuje wyższa stawka za te języki, no ale szczerze mówiąc to tłumacząc z/na jeden taki "egzotyczny" język, to trudno wyżyć... Ilość zleceń nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa egzystencjalnego ;)
Ale co to za sobą pociąga, to niewątpliwie większą trudność dla takiego tłumacza, bo jednak znać się na wszystkim to nie lada wyczyn. Gruntowne przygotowanie odpowiedniej terminologii to w tym wypadku rzecz niezbędna.

Kasior
07-31-2011, 23:00
Podczas mojego ostatniego pobytu u znajomych zaobserwowałam, że za każdym razem uczę się czegoś nowego, słów, które stają się szybko popularne, używają ich młodzi i starzy, a ja ich jeszcze nie znam. Dotyczy to oczywiście języka potocznego i slangu.

Z całą pewnością zjawisko to jest bardziej charakterystyczne dla slangu właśnie i języka potocznego, choć może też występować w języku specjalistycznym - np. gdy jakaś nowa technologia czy nowe rozwiązania są wprowadzane po raz pierwszy w danym kraju. Na przykładzie j. bułgarskiego mogę powiedzieć, że zjawisko to zwykle przybiera formę zapożyczania słów z innych języków (angielskiego, francuskiego zwykle) niż nadawania starym słówkom nowych znaczeń. W j. polskim zresztą bywa podobnie. Nie wspomnę o słowackim, gdzie na Słowackiej Akademii Nauk pojawiło się "Centrum excelentnosti..." (nie pamiętam czego, wybaczcie), rażące niesamowicie. No ale było nie było anglicyzmy mogą ułatwiać zadanie tłumaczowi ;) - pod warunkiem, że występują zawsze w tych samych przypadkach w języku źródłowym i docelowym, co byłoby sytuacją idealną (czyli niemal nierealną :D).

Kv4r
07-31-2011, 23:18
Z całą pewnością zjawisko to jest bardziej charakterystyczne dla slangu właśnie i języka potocznego, choć może też występować w języku specjalistycznym - np. gdy jakaś nowa technologia czy nowe rozwiązania są wprowadzane po raz pi.......

Język zmienia się w tak szybkim tempie, że jedynym wyznacznikiem czy coś jest "właściwe" do użycia czy też nie, zdaje się być odpowiedź na pytanie o jego stosowanie - a raczej to, czy jest dana fraza stosowana w języku potocznym. Przykładowo - ostatnio spotkałem się z terminem furkid. Jestem raczej na bieżąco z językiem, ale w tym przypadku musiałem zasięgnąć języka u kolegi z UK. Abstrahując od całej historii, na chwilę obecną ten termin nie jest jeszcze bardzo popularny - ale w przeciągu kilku lat na pewno wejdzie do użytku w związku z tym, iż jest coraz częściej stosowany a po pewnym czasie wejdzie do kanonu języka potocznego.

NightMonkey
08-01-2011, 08:54
Język zmienia się w tak szybkim tempie, że jedynym wyznacznikiem czy coś jest "właściwe" do użycia czy też nie, zdaje się być odpowiedź na pytanie o jego stosowanie - a raczej to, czy jest dana fraza stosowana w języku potocznym. Przykładowo - ostatnio spotkałem się z terminem furkid. Jestem raczej na bieżąco z językiem, ale w tym przypadku musiałem zasięgnąć języka u kolegi z UK. Abstrahując od całej historii, na chwilę obecną ten termin nie jest jeszcze bardzo popularny - ale w przeciągu kilku lat na pewno wejdzie do użytku w związku z tym, iż jest coraz częściej stosowany a po pewnym czasie wejdzie do kanonu języka potocznego.

Język zawsze zmieniał się dość szybko, a internet jeszcze bardziej przyspieszył ten proces.Dowodem na to jest chociażby uwzględnienie LOL, OMG oraz innych internetowych wyrażeń w Oxford English Dictionary.

http://www.wired.com/underwire/2011/03/omg-oxford-english-dictionary/

olagu
08-01-2011, 10:44
Dlatego oprócz czytania prasy, oglądania telewizji, czy słuchania radia w danym języku, świetnie mieć jeszcze znajomych (najlepiej młodych) w tym kraju i starać się z nimi jak najczęściej rozmawiać. To najlepsze źródło nowych wyrażeń. Sama jeszcze staram się często wchodzić na zagraniczne fora internetowe poświęcone jakimś lżejszym tematom (moda, kosmetyki, seriale itp.), skąd też się dużo uczę.

kamilajka
08-01-2011, 11:51
Nie jestem doświadczonym tłumaczem, ale znalazłam stronę wg której tłumacza ustnego powinna cechować:

umiejętność koncentrowania się przez dłuższy czas;
umiejętność rozumienia skrótów myślowych;
umiejętność tłumaczenia na poczekaniu;
punktualność;
dobra dykcja;
nienaganna pamięć;
umiejętność tworzenia spójnych zdań;
umiejętność płynnego wypowiadania się przez dłuższy czas.

Oto link do tej strony o której wspomniałam: http://www.csx.pl/baza_wiedzy/predyspozycje_ustne.1.php

Ciekawy link - dziękuję! Na razie nie mam czasu, aby przyjrzeć mu się dokładnie, ale niebawem - mam nadzieje - się przysiądę.

kamilajka
08-01-2011, 11:59
Oczywiście, w przypadku, gdy tłumacz wcześniej jest poinformowany o temacie przemówienia, które będzie musiał tłumaczyć, może podjąć decyzję, czy chce uczestniczyć w popularyzacji tych treści. Jednak należy wziąć pod uwagę również taką sytuację, kiedy to tłumacz uczestniczy w jakimś spotkaniu, na którym wywiązuje się dyskusja i padają zdania, z którymi kłócą się poglądy tłumacza. Wówczas nikt nie będzie zwracał uwagę na poglądy tłumacza i będzie oczekiwał rzetelnego przekazania informacji. Na tym polega profesjonalizm tłumacza, aby potrafił on zachować zimną krew i fachowo przetłumaczyć nawet takie treści, z którymi się nie zgadza. Dodajmy, ze jeśli wykryte zostaną jakieś nieścisłości w tłumaczeniu (jakieś z pozoru niewinne przeinaczenie faktów przez tłumacza) tłumacz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności.

Z tym też się zgodzę. Jasne, że nie zawsze mamy możliwość wyboru tłumaczonego tematu. Jeśli nawet się z nim nie zgadzamy, to powinniśmy dbać o jak najbardziej rzetelne przekazanie treści, każdej treści, nawet tej, która jest według nas (mówię o przypadkach skrajnych) nieprawdziwa, bzdurna, etc. Przekazujemy opinie innych ludzi.

Wówczas nikt nie będzie zwracał uwagę na poglądy tłumacza i będzie oczekiwał rzetelnego przekazania informacji.

Jeszcze uwaga - chyba nigdy nikt nie będzie zwracał uwagi na poglądy tłumacza. Mam na myśli, że te poglądy raczej chyba nie powinny przejawiać się w tłumaczeniu. Pytanie tylko, na ile rzeczywiście człowiek jest w stannie być zupełnie "przezroczysty". Jest to pewien ideał (w zakresie tłumaczeń), do którego dążymy.

kamilajka
08-01-2011, 12:08
Niezwykle pomocne może okazać się również pozbycie wszelkich rozpraszaczy uwagi. Kobiety z długimi włosami powinny mieć je związane by się nimi nie bawić podczas tłumaczenia ustnego - nie tylko odwraca to naszą uwagę podczas tłumaczenia, ale również źle wygląda. Niektórzy mają tik poprawiania sobie co chwilę okularów na nosie - warto więc zastąpić okulary soczewkami na czas tłumaczenia.
No i na koniec tłumacz powinien wyglądać schludnie i skromnie - wygląd ma wpływ na odbiorców.

Co do wyglądu, oczywiście zgadzam się. Ma on duże znaczenie na odbiór tłumacza, mimo że to nie on jest w centrum. Jednak schludny i lekko elegancki wygląd zasugeruje, że mamy do czynienia z osobą rzetelną. To może być pomocne, żeby wyrobić sobie dobrą opinię. Tym bardziej, że czasami mogą zdarzyć się pomyłki i błędne dane/informacje w tekście prezentacji - których, a propos, tłumacz chyba nie powinien poprawiać, prawda? W końcu on tylko "przekazuje" treść - a wtedy słuchacze nie tak chętnie przypiszą błędy tłumaczowi.

A co do rozpraszaczy, włosów, okularów - myślę, że bardzo przydatne będą rady dotyczące wystąpień publicznych. Radzi się, aby "występować" przed lustrem, opanowując ruchy, mimikę. Aby tę mimikę ćwiczyć. To pozwoli nam uświadomić sobie, choć częściowo, jak wyglądamy, na co zwrócić uwagę. Myślę, że ważne jest też, aby wystąpić przed kimś znajomym - lub mniej znajomym, tak aby osoba postronna mogła powiedzieć nam, jakie mamy tiki i odruchy. Dzięki temu można być bardziej świadomym tego, co rozprasza, przeszkadza, a czasem wręcz śmieszy słuchających.

kamilajka
08-01-2011, 12:26
Fakt, artykuł można sobie przeczytać w ramach ciekawostki, ale trudno mi uwierzyć, że to są prawdziwe przykłady i jedna osoba naprawdę mogła popełnić tyle podstawowych błędów :) Ale może się mylę, jak ktoś już wcześniej zauważył nie brakuje osób, które myślą, ze wystarczy znać język żeby uważać się za tłumacza i zarabiać na tym "łatwe" pieniądze.

A jednak... ciekawym radzę wejść na zlecenia.przez.net. Czasami oferty "tłumaczy" są przecudowne. Kiedyś znalazłam wspaniałą wypowiedź, której - niestety - nie zachowała. Osoba poszukująca szukała tłumacza do współpracy. Opłata wynosiła około... nie chciałabym skłamać, ale w każdym razie szokująco mało, chyba znacznie mniej niż 10 zł/stronę. Jedna z odpowiedzi była od osoby, która "zajmowała się tłumaczeniami, również dla instytucji rządowych", gdzie dopuszczalna ilość błędów wynosiła... 3 (trzy) na 100 stron. Osoba ta popełniła w swoim poście, który miał długość około 20-30 słów... 3 błędy, w tym brak dwóch przecinków przed "który" (sic!).

kamilajka
08-01-2011, 12:38
Przejrzałam cały wątek. Czas na własny komentarz.
No więc uważam, jak zgodziła się chyba zdecydowana większość, że przygotowanie do tłumaczenia ustnego jest niezbędne. Zresztą tak samo jest z tłumaczeniami pisemnymi. Tu również trzeba przejrzeć kilka/wiele pozycji o danym temacie.
Tłumaczenia ustne wymagają na pewno pewnego sprytu, niewątpliwie - odporności na stres, umiejętności szybkiego znalezienia ekwiwalentu. Z tym wiąże się kwestia umiejętności rezygnowania z szukania świetnych odpowiedników na rzecz szybkości tłumaczenia. Ja np. jestem perfekcjonistką, do tego ambitną, co sprawia, że czasami tłumacząc ustnie (dla znajomych lub męża), denerwuję się, kiedy wiem, że dane tłumaczenie nie jest najlepsze, a tymczasem trzeba tłumaczyć dalej. To powoduje, że trochę się frustruję, co wpływa na poziom tłumaczenia.
Z tym że to wszystko to kwestia również ćwiczeń, rozwijania umiejętności panowania nad sobą, etc.
Ale myślę, że pewne predyspozycje trzeba mieć.

karolina_sobczak
08-01-2011, 12:56
Ale właśnie w przypadku tłumacza nie można być obytym tylko w jednej dziedzinie tylko trzeba się znać na wszystkim po trochu. Szczególnie tłumaczenia ustne to jest duże wyzwanie, można zostać zaskoczonym słownictwem i terminami, którego się nie zna. W przypadku tłumaczenia pisemnego zawsze można zwrócić się o pomoc do fachowca od danej dziedziny, który zapozna nas ze słownictwem, można sięgnąć do słowników czy internetu.

Myślę, że tłumacz, który chce się znać "po trochu" na wszystkim, w końcu nie pozna się na niczym. Oczywiście, dobry tłumacz powinien dążyć do odkrywania świata, powinna go charakteryzować ponadprzeciętna ciekawość na różne tematy, ale powinien być specjalistą w danej dziedzinie, a nawet, biorąc pod uwagę obecne wymagania rynkowe, w kilku. Stając się specjalistą wyrabia zaufanie swoich klientów.

NightMonkey
08-01-2011, 13:07
Myślę, że tłumacz, który chce się znać "po trochu" na wszystkim, w końcu nie pozna się na niczym. Oczywiście, dobry tłumacz powinien dążyć do odkrywania świata, powinna go charakteryzować ponadprzeciętna ciekawość na różne tematy, ale powinien być specjalistą w danej dziedzinie, a nawet, biorąc pod uwagę obecne wymagania rynkowe, w kilku. Stając się specjalistą wyrabia zaufanie swoich klientów.

Zgadzam się z przedmówczynią, że czasy tłumaczy "uniwersalnych" należą już do przeszłości. Każde z nas musi zdobyć jakąś specjalizację i zacząć na siebie zarabiać, ale mimo wszystko nie powinniśmy przesadzać. Wiem, że plan rozwoju "skup się na jednej, może dwóch dziedzinach i ewentualnie przejdź do następnych kiedy już opanujesz dotychczasowe dziedziny na przyzwoitym poziomie" łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale life is brutal. Wiele osób tutaj dopiero zaczyna lub zaczęło stosunkowo niedawno przygodę z tłumaczeniami, więc nie powinniśmy być w gorącej wodzie kąpani. Kiedyś będziemy świetni:D

mariolaewa2612
08-01-2011, 13:20
Zgadza się. Takie obycie jednak tyczy się nie tylko tłumaczeń ustnych, ale również i pisemnych. Dlatego też dobrze jest posiadać pewną dziedzinę w której jest się obytym. Zawsze wychodziłam z założenia, że jak ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego.

Zgadzam się z koleżanką Joasią. Jeśli ktoś jest dobry we wszystkim to tak naprawdę w niczym nie jest bardzo dobry. Im bardziej zawęzimy obszar swojej działalności, tym lepiej dla nas.

turpituda
08-01-2011, 13:31
Ale, czy nie uważacie, że system oświaty wymusza na nas zdobywanie pewnego zakresu wiedzy ogólnej? Oczywiście specjalizacja w danej dziedzinie jest koniecznością, jednak nie można być ignotantem poza swoim kierunkiem zainteresowań;)

NataliaZ
08-01-2011, 14:02
Oczywiście, zdecydowanie przyjemniej tłumaczy się, jeżeli dana tematyka pokrywa się z zainteresowaniami, jednak według mnie tłumacz powinien być obiektywny i nie okazywać swoich emocji wobec tematu.

Absolutnie wszelkie preferencje polityczno-religijne powinny zostać poza poza obiektem tłumaczenia!!gdyż jeśli podczas tłumaczenia ustnego wkradnie się nasze nastawienie np do polityka czy obiektu kultu religijnego bardzo łatwo popełnić niedopuszczalne faux pass a i odejść od obowiązkowego obiektywizmu.

turpituda
08-01-2011, 14:18
Oczywiście tłumacz powinien pozostawać bezstronny. Jednak wydaje mi się, że nie powinniśmy się ograniczać tylko do polityki i religii. Równie ważne będzie zatem powstrzymywanie się od subiektywnych komentarzy.

yvete
08-01-2011, 14:20
Zgadza się. Obowiązkiem tłumacza jest zachowanie neutralności i możliwego obiektywizmu, nawet jeżeli treść tłumaczenia nie zgadza się z jego poglądami. Moim zdaniem nie dopuszczalne są jakiekolwiek nacechowane emocjonalnie komentarze dotyczące tłumaczenia i wychodzące od tłumacza, ponieważ mogą wpływać na stosunek odbiorcy do nadawcy i do tekstu (lub odwrotnie), a to w niektórych przypadkach może mieć katastrofalne skutki dla stron. Naturalnie nie jest możliwym zachowanie pełnej "przeźroczystości", ale tłumacz zawsze powinien pamiętać jaką rolę pełni w procesie tłumaczenia i dbać o to, aby obie strony zrozumiały się możliwie najlepiej.

NataliaZ
08-01-2011, 14:23
Dokładnie tak. Tym bardziej, że język jest żywym tworem i ciągle ulega zmianom. Szczególnie zdaję sobie z tego sprawę kiedy wyjeżdżam za granicę i obserwuję, że ludzie, którzy mnie otaczają używają nieco innych zwrotów niż np. pół roku wcześniej. Nie chodzi mi o typowe zwroty, ale o te które są w danej chwili "na czasie", często nadużywane. Podczas mojego ostatniego pobytu u znajomych zaobserwowałam, że za każdym razem uczę się czegoś nowego, słów, które stają się szybko popularne, używają ich młodzi i starzy, a ja ich jeszcze nie znam. Dotyczy to oczywiście języka potocznego i slangu.

Studia filologiczne bardzo szybko weryfikują znajomość języka i nieco studzą zapał "językowym chwalipiętom".Ale to dopiero początek bo po studiach pojawia się kolejny próg do przeskoczenia tj samodzielna praca a tym bardziej w środowisku samych native`ów...oto jest wyzwanie które nie pozwała osiąść na laurach.

NataliaZ
08-01-2011, 14:30
Dlatego oprócz czytania prasy, oglądania telewizji, czy słuchania radia w danym języku, świetnie mieć jeszcze znajomych (najlepiej młodych) w tym kraju i starać się z nimi jak najczęściej rozmawiać. To najlepsze źródło nowych wyrażeń. Sama jeszcze staram się często wchodzić na zagraniczne fora internetowe poświęcone jakimś lżejszym tematom (moda, kosmetyki, seriale itp.), skąd też się dużo uczę.

Dobrą szkołą życia a konkretnie ustnej komunikacji jest wyjazd np jeszcze w trakcie studiów do kraju języka którego się uczymy na wymianę. Kiedy jesteśmy rzuceni na głęboką wodę, w obcym akademiku, z obcymi ludźmi, w obcym mieście to jesteśmy zmuszeni rozmawiać ,chociażby po to żeby dowiedzieć się gdzie zrobić pranie czy się najeść:D nie mówiąc już o wieczornych rozrywkowych rozmowach ka każdy temat z ludźmi z całego świata:D

NataliaZ
08-01-2011, 14:35
Ja uważam że ustnego tłumacza powinno cechować przede wszystkim dobra dykcja,(żeby wszyscy go zrozumieli), dobra pamięć i umiejętność tłumaczenia na poczekaniu( żeby mógł wszystko poprawnie przetlumaczyć). Poza tym taka osoba musi znać jak wyjść z trudnych sytuacji. Dodam że pewność siebie i skupienie się na kilku rzeczach na raz są niezbędne dla profesjonalnego tłumacza.

Namiastką ale moim zdaniem rewelacyjną metodą ćwiczenia jest oglądnie wiadomości w wybranym języku z jednoczesnym tłumaczeniem choćby sobie samemu do ściany czy lustra:D.Przekrój tematyki jest szeroki od polityki po sport czy pogodę , trwają stosunkowo krótka a wymagają maksymalnego skupienia się bo nie ma powtórek ani tekstu pisanego. Gorąco polecam!!!

NataliaZ
08-01-2011, 14:43
No właśnie. U mnie na studiach były osoby, które celująco zdawały wszelkiego rodzaju testy i pisały teksty na wszelakie tematy, ale kiedy trzeba było wypowiedzieć się ustnie - celująco oblewały... Niestety, do tłumaczenia ustnego trzeba też miec odpowiednią osobowość i żadna szkoła tu nie pomoże.

Jeśli naszą barierą, powodującą paraliż umysłowy, są jakiegokolwiek typu wstąpienia publiczne, przemówienia, czy nawet zwykłe zabranie głosu kiedy wszyscy inni patrzą to choćbyśmy byli chodzącą encyklopedią szans na bycie dobrym (choć sądzę, iż w ogóle) tłumaczem ustnym raczej niestety nie mamy...

mery_lou05
08-01-2011, 14:47
Wydaje mi się, że znajomość tematu przychodzi "z czasem". Owszem, podstawowy research na tłumaczony temat jest niezbędny, ale każde tłumaczenie wzbogaca tłumacza. Im więcej przemów, wykładów i pogadanek przetłumaczymy, tym lepiej będziemy odnajdować się w tym co robimy. Z pokaźnym bagażem doświadczeń mniej rzeczy zaskoczy tłumacza i sprawi, że będzie profesjonalny.

mery_lou05
08-01-2011, 14:48
Odnosząc się do kwestii stresu, moim zdaniem trening czyni mistrza. Nawet najlepszą znajomość tematu można zmarnować, gdy stres uniemożliwi logiczne myślenie. Śmiem twierdzić, że nie każdy człowiek będzie świetnym tłumaczem ustnym, gdyż wiele, a może i najwięcej, zależy od osobowości.

Edith
08-01-2011, 14:53
Namiastką ale moim zdaniem rewelacyjną metodą ćwiczenia jest oglądnie wiadomości w wybranym języku z jednoczesnym tłumaczeniem choćby sobie samemu do ściany czy lustra:D.Przekrój tematyki jest szeroki od polityki po sport czy pogodę , trwają stosunkowo krótka a wymagają maksymalnego skupienia się bo nie ma powtórek ani tekstu pisanego. Gorąco polecam!!!

Kurcze! to jest dopiero rewelacyjny pomysł na ćwiczenie umysłu :) nawet jeśli nie ma się zakusów na tłumacza ustnego :)

Cisia
08-01-2011, 20:11
Wydaje mi się, że spośród wszystkich tłumaczy, tych, nadających się na tłumaczy ustnych jest garstka. Myślę, że człowiek musi się urodzić z pewnymi cechami, których żadne treningi nie pomogą zdobyć...

Krakowianka
08-02-2011, 12:51
A o jakich cechach mówisz? Osoby początkujące w tłumaczeniach symultanicznych mogą szybko dojść do wniosku, że nie mają predyspozycji do takiej pracy, podczas kiedy zwyczajnie brak im tylko wprawy. Lecz ogólnie myślę, że coś w tym jest. Widziałam takich tłumaczy symultanicznych, którzy reasumowali dla słuchaczy wypowiedzi mówców, co dawało spójny obraz treści, jednak było opóżnione w czasie. takie coś zdawało egzamin do czasu, kiedy mówca nie opowiedział kawału, i cała sala się śmiała, a grupa polska czekała na tłumaczenie... Posumowując, to zgadzam się, że wśród cech tłumacza symultanicznego nie może być flegmatyczności. Ale np. tłumaczenie liczb, numerów, danych statystycznych to jednak kwestia wprawy i wyrobionej pamięci krótkotrwałej.

luk_m
08-07-2011, 20:36
Ja do doświadczonych tłumaczy - niestety - jeszcze nie należę, a do grona tłumaczy ustnych zapewne należeć nie będę. Ale chciałam się podzielić swoimi pomysłami - zresztą, wymienionymi wcześniej. Dobrze jest poprosić - wyprosić od klienta tekst wystąpienia, albo jak najbardziej zbliżony. Przeczytać. Zapoznać się z tematem z innych publikacji, artykułów, encyklopedii, gazet - zależnie od tego, o czym się tłumaczy.
Mi zdarzyło się już blisko 10 lat tłumaczyć teksty wystąpień na konferencję. Na samej konferencji nagle okazało się, że należy tłumaczyć ustnie jednego z prelegentów. Robiłam to ja - i w duchu dziękowałam Bogu, że wcześniej mogłam to tłumaczyć. Temat może nie był trudny, raczej historyczny, ale było o wiele wiele łatwiej dzięki temu, że kilka dni czy tygodni wcześniej tłumaczyłam ten tekst pisemnie, a więc i trochę poznałam temat.
Dokładnie tak trzeba robić, zdobyć jak najwięcej informacji o nadym temacie, zwłaszcza jeżeli test to temat z zakresu techniki. W takim przypadku najlepiej też nie być zbyt wszechstronnym, ograniczyć się do pewnego zakresu i być w tym dobrym.
Mówię t onie jako tłumacz , ale jako elektronik zajmujący się tłumaczeniem.

luk_m
08-07-2011, 20:54
Wydaje mi się, że znajomość tematu przychodzi "z czasem". Owszem, podstawowy research na tłumaczony temat jest niezbędny, ale każde tłumaczenie wzbogaca tłumacza. Im więcej przemów, wykładów i pogadanek przetłumaczymy, tym lepiej będziemy odnajdować się w tym co robimy. Z pokaźnym bagażem doświadczeń mniej rzeczy zaskoczy tłumacza i sprawi, że będzie profesjonalny.
Dobry tłumacz nie może sobie pozwolić na przyjście znajomości tematu z czasem. Do tematu trzeba się przygotowywać, wdrażać się w niego . Dotyczy to w szczególności dziedzin specjalistycznych np. elektroniki, biotechnologii itp.
Niestety nie przypomnę sobie teraz konkretu (nie udało mi się też znaleźć powtórnie) ale podczas czytania książek technicznych tłumaczonych z angielskiego na polski niejednokrotnie natknąłem się na błędne lub niepotrzebne tłumaczenia.

szamaleon
11-18-2012, 20:59
Zgadza się, że znajomość języków nie wystarczy przy tłumaczeniach. Trzeba znać różne tematyki, a do każdego spotkania konieczne są przygotowania. Co więcej, nauka idzie tak prędko naprzód, że nawet znajomość danej tematyki nie gwarantuje sukcesu, trzeba jeszcze być z nią na bieżąco!

Veshtarka
11-18-2012, 22:42
Zgadzam się, że znajomość tematyki jest bardzo ważna, szczególnie w przypadkach tłumaczeń specjalistycznych. Szczerze mówiąc, rzadko mi się zdarzało dostać tekst przed konferencją. Tłumaczyłam głównie spotkania na temat filozofii i łatwo jest się pomylić, jak się nie rozumie podstawowych pojęć, ale tak jest w każdej dziedzinie, wydaje mi się.

Monika1
09-17-2013, 10:42
W pełni się zgadzam, zarówno w przypadku tłumaczeń pisemnych jak i ustnych znajomość tematu jest kluczowa i pomaga niezmiernie, sam język na niewiele się zda, nieważne jak dobry by nie był jeżeli nie mamy zielonego pojęcia na temat tego co tłumaczymy. O ile w przypadku tłumaczeń ustnych zawsze w trakcie tłumaczenia możemy poczytać na dany temat tak w przypadku tłumaczeń ustnych musimy się w temacie po prostu orientować tu i teraz.

Arya_92
09-20-2013, 16:19
Nasuwa mi się wniosek, że im bardziej człowiek wszechstronnie wykształcony i "obyty", tym lepszym będzie tłumaczem. Co Wy na to?

Zdecydowanie się zgadzam. Nie wyobrażam sobie podjęcia się tłumaczenia ustnego nie będąc zaznajomiona z tematyką. Na pewno nic dobrego by z tego nie wyszło i prędzej czy później poległabym np. przy jakimś specjalistycznym terminie. Dodatkowo stres związany z obawą, że mogę czegoś nie zrozumieć... Cóż, nie wiele trzeba by takie tłumaczenie okazało się porażką.

ka_ska
09-28-2013, 16:24
Tłumacz tak samo jak dziennikarz czy nauczyciel po prostu musi bezustannie się dokształcać i mieć wiedzę z różnych dziedzin. To zadanie wpisane w zawód zdecydowanie!:)

maksio5
09-29-2013, 11:21
Ale wystarczy też inteligencja, oraz google + biblioteka. Jak się na temacie nie zna, zawsze można poczytać.

agilla
09-29-2013, 23:26
Wiadomo, że nie można być specjalistą w każdej dziedzinie, ale wiedza ogólna + bycie na bieżąco z sytuacją na świecie i w Polsce (czasem wystarczy po prostu obejrzeć wiadomości) są niezbędne w zawodzie tłumacza.

MasterMind
10-02-2013, 13:50
Trzeba jak najwięcej czytać i się interesować ,a wiedza dotycząca tematu przyjdzie niejako sama :)

Judyta Łepkowska
10-04-2013, 01:13
Ktoś już wspomniał, że niemożliwym jest bycie specjalistą wszystkich dziedzin, ale też radziłabym nie ograniczac się do jednej gałęzi.

MasterMind
10-05-2013, 19:12
Zgadzam się - oczywiście dobrze się wyspecjalizować, ale nie zawężajmy tej specjalizacji do bardzo wąskich torów bo to nie popłaca

MariaGrapa
02-28-2014, 11:06
W miarę dobre agencje tłumaczeniowe będą wręcz wymagać od tłumaczy ustnych uprzedniego przygotowania jeśli w grę wchodzi znajomość słownictwa specjalistycznego. W tłumaczeniu konsekutywnym może być nawet dozwolone użycie słownika w razie konieczności.

RWojcik
02-28-2014, 11:35
Akurat moim zdaniem przygotowanie się do tłumaczenia ustnego powinno być czymś zupełnie normalnym i na porządku dziennym, więc wydaje mi się, że po prostu ta tłumaczka którą opisałaś nie wywiązała się dobrze z obowiązku. Nie wyobrażam sobie tłumaczyć czegoś konsekutywnie bez wcześniejszego przygotowania się, chociażby z zapoznaniem się z tematyką, czy przejrzeniem jakichś artykułów w obydwu językach na dany temat.

MariaGrapa
02-28-2014, 12:22
Nie jest wymagane przygotowanie się do tłumaczenia ustnego, które jest w kompetencji tłumacza, tzn. jeśli tłumaczenie jest w miarę łatwe, lub jeśli tłumacz posiada już odpowiedni zakres wymaganego słownictwa. Może moje podejście jest trochę inne niż Twoje, bo prawie od 10 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii i od niedawna zaczęłam zajmować się tłumaczeniami ustnymi.