PDA

View Full Version : Czy tłumacz jest automatycznie pisarzem?


Strony : [1] 2

nensha
05-23-2011, 16:52
Przyznam, że jest to kwestia dość sporna, bo przecież nie każdy musi zajmować się pisaniem prozy czy poezji (lub jednego i drugiego ;)) i gdy się nad tym zastanawiałam, to zawsze wychodziło mi, że jednak nie musi, że to tylko kwestia wprawy. Ale czy wtedy w tym czegoś nie brakuje, nie jest to zbyt sztuczne? Zresztą, sama piszę i zauważam, jak gładko tworzę zdania, kiedy chodzi o prozę. W innych tekstach już tego nie ma.
Z drugiej jednak strony - nie każdy, kto umie pisać, dobrze tłumaczy. Do dziś pamiętam jeden wykład, gdy wykładowca opowiadał, jak beznadziejny był rosyjski przekład Nabokova, wykonany przez głównego zainteresowanego :)
No więc?

Samisa
05-23-2011, 19:37
Myślę, iż aby tłumaczyć literaturę czy też poezję trzeba jednak mieć 'to coś'. W końcu mamy stworzyć logiczne ale też barwne tłumaczenie aniżeli suche fakty i zdania bez polotu. Nie trzeba być świetnym pisarzem, żeby tłumaczyć prozę, jednak przyda się swoista wrażliwość wobec tekstu :) Czytelnik musi czuć swobodny przepływ słów a o to w końcu nam chodzi. :)

Purple
05-24-2011, 19:33
Nie wyobrażam sobie, żeby tłumacz literatury nie miał lekkiego pióra:) O ile w innych przekładach, np. medycznych czy technicznych, ważne jest przede wszystkim zrozumiałe przekazanie idei, tak w przekładach literackich równie ważne jest ubranie tej idei w słowa, które pociągną czytelników. A czytelnik od razu wyczuwa na ile „gładko” jest napisany tekst i jeżeli będzie on toporny, a czasem niewiele trzeba, żeby taki był, to odłoży taki przekład. Co do rosyjskiego tłumaczenia Nabokova, przyczyny słabej jakości przekładu mogły być różne, np. autor był jakiś czas poza rodzimym krajem i możliwe, że zwyczajnie stracił obycie z językiem.

Rydzu
05-24-2011, 23:23
Jakiś "polot" jest chyba bardziej niż wskazany, powstają wtedy bardziej plastyczne tłumaczenia,bardziej poetyckie. No i przede wszystkim - trzeba to lubić!
A co do Nabokova to on chciał chyba tak jakby "poprawić" oryginał, ulepszyć go, co mu najwyraźniej nie wyszło ; ). Widocznie nie każdy literacki geniusz może tłumaczyć swoje dzieła : ).

nensha
05-25-2011, 17:19
W tej kwestii wszyscy się zgadzamy - tłumacz literatury nie może robić tego mechanicznie, musi mieć "coś" :) Choć pewnie i to możliwe, że jakiś "zwykły" tłumacz nieźle poradzi sobie z tą nieszczęsną literaturą, to w końcu tylko słowa, słowa, słowa, jak pisał mistrz Shakespeare.
Ale właśnie, dlaczego jednak lepiej, żeby za tłumaczenie zabrała się obca osoba? Przyznam, że tłumaczeń swoich własnych opowiadań na angielski też próbowałam, ale choć poprawne, to mi się nijak nie podobało i porzuciłam ten niecny proceder po kilku zdaniach :) Właściwie zawsze ciekawią mnie myśli autora, który czyta swój własny tekst w zupełnie obcym języku...

hanabi25
05-26-2011, 14:30
Na początek, w zupełności zgadzam się z kwestią, że tłumacz powiniem mieć to "coś". Nie tylko jest w stanie lepiej pojąć i wyobrazić sobie "co autor miał na mysli" ale potrafi to trafnie i umiejętnie umieścić w języku docelowym tak, by było to zrozumiałe dla odbiorcy. Ponadto zdecydowanie łatwiejszy jest sam proces translacji gdy samemu ma się do czynienia z pisaniem.
Jeśli chodzi o wątek "autor-tłumacz w jednym"- nie jest to chyba dobry pomysł. Żaden autor czytając swój utwór po raz kolejny nie oprze się poprawieniu go, przez co przekład i tłumaczenie mogą się znacznie różnić. Chyba najlepszą opcją jest tłumaczenie przez osobę "z zewnątrz". :D

climhazzard
05-28-2011, 12:07
Jak wszyscy doskonale wiemy, w większości przypadków (jeżeli nie we wszystkich), tłumaczenie poezji radykalnie różni się od przekładu, dajmy na to, prozy. Często uznawane jest, że tłumacz prozy jest niewolnikiem oryginału i w swojej działalności ma bardzo ograniczone pole manewru. Z kolei jeśli mówimy o poezji, w której nagromadzenie różnorodnych środków stylistycznych jest zdecydowanie większe, translator przy przekładzie staje się rywalem autora. Nie mówię tutaj oczywiście o tłumaczeniu dosłownym, bez zwracania uwagi na rymy, ilość sylab itp. Jeśli przy przekładzie będziemy używać środków z języka docelowego, prędzej czy później oryginał zacznie zwyczajnie przypominać inny tekst. Nieuchronnie oba będą wtedy porównywane i któryś z nich zostanie uznany jako "lepszy". Zgadzacie się z takim poglądem? Czy macie może jakiś własny, którym chcielibyście się podzielić? : )

nensha
05-28-2011, 13:13
Wg mnie z poezją jest ten problem, że albo, albo. Albo treść, albo forma :) Poezja, jako swego rodzaju zabawa z językiem, wykorzystuje wszystkie jego walory, czasem słabości, dla osiągnięcia pewnego celu. Jeżeli język docelowy ich nie ma, to nic się z tym nie zrobi i wtedy się rzucamy na treść, w formie zachowując tylko podobieństwo.
Gdzieś pisałam o Mickiewiczu i jego przekładzie "Giaura"... Przekład jest uznawany za lepszy dlatego, że Mickiewicz sam był poetą no i dopuścił się 'radosnej twórczości' na oryginale. Więc tu była zachowana treść, ale formę nadał całkowicie swoją.

nataje
05-30-2011, 18:50
Zgadzam się. Tłumacz musi wykazać się tutaj niebywałą kreatywnością i umiejętnością podejmowania decyzji między tym co może a czego nie może utracić w tłumaczeniu, rozważając wspomniane wcześniej formę i treść. Z podjęciem takiej decyzjii wiąże się pewne ryzyko utraty zbyt wielu ważnych i potrzebnych do zrozumienia tekstu elementów. Oczywiste jest, że tłumaczenie będzie porównywane do oryginału i pewnie niektóre rozwiązania spotkają się z krytyką

Według mnie tłumaczenie poezji jest jak tworzenie nowego wiersza, a jaki jest Wasz pogląd na ten temat ?

Samisa
05-30-2011, 19:05
Czytałam niegdyś, iż należy tłumaczyć tak, aby powstały tekst mógł funkcjonować sam z siebie jako dzieło ( oczywiście nie powinien być nadmiernie odmienny od oryginału).
Niewiele słów - dużo treści. Tym jest najczęściej poezja. Jeżeli pojawiają się elementy, które mogą okazać się nieznane czytelnikowi docelowemu,wg mnie powinniśmy je zmienić w taki sposób ażeby nie stracić sensu ale jednak ukazać to co autor miał na myśli.
Np. W wierszu może być mowa o Bentleyu - może to być symbol typowego auta w kraju,z którego pochodzi autor. Czytelnik może nie mieć zielonego pojęcia o co chodziło poecie,w tym wypadku zastąpienie tego auta np. polskim odpowiednikiem nie będzie złym pomysłem :)
A co Wy o tym sądzicie? Należy adaptować pewne słowa i pojęcia czy też pozostawić je tak jak w oryginale?
W końcu musimy pamiętać,że czytelnik jest najważniejszy :)

JakubD
05-30-2011, 19:16
Czytałam niegdyś, iż należy tłumaczyć tak, aby powstały tekst mógł funkcjonować sam z siebie jako dzieło ( oczywiście nie powinien być nadmiernie odmienny od oryginału).
Niewiele słów - dużo treści. Tym jest najczęściej poezja.

Dokładnie, pamiętam teorie pojawiające się na wykładach z translatoryki, że w kwestii tłumaczeń poezji wskazane jest aby sam tłumacz był poetą. Wtedy to przekład potencjalnie zyskuje na wartości, jednakże trzeba zawsze mieć na uwadze to aby przekład nie został oddzielnym dziełem, ale dziełem samym w sobie. Tak jak chciał tego dany autor/poeta.

nataje
05-30-2011, 19:46
Czyli wynika z tego, że tłumacz ma duże pole do popisu i niemalże wolną rękę podczas tłumaczenia poezji, jednak z wielu stron jest ograniczony np. brakiem odpowiednich metafor czy innych nietypowych dla języka docelowego zlepek słów. Tłumacz staję się artystą, ale czy uważacie, że tłumaczeniem poezji może zająć się każdy tłumacz bez wyjątków? Czy też tłumaczenie takich tekstów wymaga od tłumacza specjalnych zdolności ?

Samisa
05-30-2011, 20:08
Z pewnością tłumacz powinien mieć lekkie pióro,w końcu poezja to nie tekst specjalistyczny. Tutaj potrzeba intuicji i 'tego czegoś'. Ci tłumacze, którzy zwykli pisać - wiersze,powieści czy też opowiadania - mają zwykle ułatwione zadanie w związki z tłumaczeniem poezji, jako że traktują tekst jako małe dzieło sztuki.
Z pewnością tłumacz zajmujący się poezją powinien mieć z nią stały kontakt,aby wpaść w ten swoisty klimat wierszy :)

JakubD
05-30-2011, 20:16
Czyli wynika z tego, że tłumacz ma duże pole do popisu i niemalże wolną rękę podczas tłumaczenia poezji, jednak z wielu stron jest ograniczony np. brakiem odpowiednich metafor czy innych nietypowych dla języka docelowego zlepek słów. Tłumacz staję się artystą, ale czy uważacie, że tłumaczeniem poezji może zająć się każdy tłumacz bez wyjątków? Czy też tłumaczenie takich tekstów wymaga od tłumacza specjalnych zdolności ?

Zdecydowanie! Tłumacz poezji musi się odznaczać obszerną wiedzą dotyczącą wszelakiej twórczości poetyckiej, ale również naturalne zdolności do myślenia w kategoriach praktycznego stosowania rozmaitych środków poetyckich.

nataje
05-30-2011, 20:26
Osobiście uważam, że tłumaczenie poezji jest dość trudnym zadaniem. Poza wszystkimi środkami artystycznymi, które są nieodłączną częścią poezji tłumacz musi oddać 'duszę autora', czyli bardziej nam znane oddać to co autor miał na myśli. Podając przykład, uważam, że Szymborska jest jedną z tych autorek, której wiersze przysparzają wiele problemów. Wynika to z jej unikatowego stylu i tego co kryją użyte przez nią słowa. Tłumacz musi spędzić wiele czasu by dojść do tego co się za nimi kryje.

Samisa
05-30-2011, 20:40
Zgadzam się z przedmówczynią.
O ile możemy skonsultować się z autorem,powinniśmy to zrobić :) To może nam bardzo pomóc. Zarazem warto przeczytać co nieco o życiorysie autora i zrobić ogólny research aby obeznać się o czym mogą być dane dzieła.
Równie trudnym poetą, jest K.K. Baczyński. Problemem są jego bogate w opisy wiersze,duża ilość neologizmów oraz metafor.

nataje
05-30-2011, 21:18
Poezja mimo tego, że sprawia tłumaczom wiele trudności może być też źródłem przyjemności i pomóc w rozwijaniu zdolności translatorskich. Zgadzam się z przedmówczynią co do researchu, który należy wykonać zanim zacznie się tłumaczyć, który może być czasochłonny. Jednak wciąż myślę, że najtrudniejszym aspektem w tłumaczeniu poezji jest interpretacja utworu. Pewnie wielu z nas wie z własnego doświadczenia, że interpretacja i analiza wiersza to czasem góra nie do przeskoczenia... nie wspominając o różnorodności owych interpretacji.

Samisa
05-30-2011, 21:49
Warto skonsultować owe interpretacje z kolegami po fachu również borykającymi się z poezją.To zawsze może nam ułatwić zrozumienie wiersza.Inny punkt widzenia jest tutaj niezwykle istotny :) Możemy zobaczyć coś czego inna osoba nie dostrzega i vice versa.

nataje
05-30-2011, 21:55
Tak konsultacje z innymi mogą być bardzo pomocne. Może warto nawet popytać kogoś kompetentnego o to jaka jest jego interpretacja. Tylko pytanie zawsze zostanie to samo, która interpretacja jest najbliższa oryginałowi. Jest cienka granica między przekazaniem tego co autor miał na myśli, a stworzenie całkiem innego przekazu w tłumaczeniu. Jak tego uniknąć?

Samisa
05-30-2011, 22:13
Najprościej nie brać się za wiersze, których nie rozumiemy bądź nie jesteśmy w stanie zrozumieć nawet po przeczytaniu :) Lepiej czegoś nie robić niż zrobić to źle.
W każdym przypadku powinniśmy być w 100% pewni,iż rozumiemy dany tekst, zrobiliśmy wszystko co można było aby go poznać i stworzyliśmy jak najlepsze dzieło.Jeżeli nie mamy takiej pewności, to oznacza,że nie pracowaliśmy nad tekstem wystarczająco dużo i długo :)

nataje
05-30-2011, 22:24
Zgadzam się osoby, które nawet w języku ojczystym nie potrafią dojść do sedna wiersza, nie powinny zabierać się za jego tłumaczenie. Tłumacz powinien zdawać sobie sprawę z tego co potrafi i z czym jest w stanie sobie poradzić. Jeśli wie, że poezja to jego pięta Achillesowa to powinien unikać jej tłumaczenia. Zyska na tym i poezja i tłumacz.

dun
05-31-2011, 00:15
Zgadzam się w stu procentach. Jezeli ktoś nie jest "specem" od tłumaczenia poezji niech zajmie się czym innym.
Przy tłumaczeniu poezji (tak jak tu wcześniej wspomniano) należy wziąć pod uwagę wiele aspektów: począwszy od interpretacji, na formie i stylu kończąc.
Niewątpliwie poezja to trudny orzech do zgryzienia, ale jeśli ma się talent i dużo czasu to można spróbować swoich sił.

nataje
05-31-2011, 13:50
Dokładnie spróbować nikt przecież nie broni, ale żeby tłumaczyć wiersze i je potem publikować potrzeba czegoś więcej niż chęci. A mianowicie serca do poezji i umiejętności. :)

dun
05-31-2011, 15:16
Trzeba po prostu rozumieć całą ideę poezji. Tak jak wcześniej tutaj wspominaliście "to coś" jest bardzo ważne, a w "tym czymś" zawiera się talent do tego typu tłumaczeń, łatwość w interpretacji poezji no i przede wszystim znajomość języka na bardzo dobrym poziomie

JakubD
05-31-2011, 15:25
znajomość języka na bardzo dobrym poziomie

Czasami niestety może się okazać, że znajomość języka to za mało. W ramach tłumaczenia poezji zazwyczaj trzeba odznacza się dodatkowo zdolnością ponadprzeciętnego myślenia w różnych konwencjach. Jednak, wiadomo to tylko teoria...

dun
05-31-2011, 15:34
Prosze Jakub nie wyrywaj z kontekstu moich wypowiedzi. Napisałem, że znajomość języka to jeden z elementów, który jest ważny przy tłumaczeniu poezji. Myślę, że każdy poprze moje zdanie.

JakubD
05-31-2011, 15:41
Drogi użytkowniku dun nie miałem na celu wyrwania z kontekstu twojej wypowiedzi tylko nadmieniłem jej fragment w celu podkreślenia jak to perfekcyjna znajomość języka jest tylko częścią warsztatu jakim musi posiadać tłumacz podejmujący się przekładu poezji.

Ze swojej strony prosiłbym o prawidłowe interpretowanie moich wypowiedzi :)

margolciaaa
05-31-2011, 20:08
Oba teksty: oryginał i tłumaczenie zawsze będą porównywane, pod względem wielu aspektów. Tak jak nie da się wiernie oddać znaczenia w tłumaczeniu zwykłego tekstu, tak i w przypadku poezji nie jest to prosta sprawa. Wiedza i polot jakimi muszą się wykazać translatorzy są dla mnie niepojęte [ jak na razie;) ]

Tak konsultacje z innymi mogą być bardzo pomocne. Może warto nawet popytać kogoś kompetentnego o to jaka jest jego interpretacja. Tylko pytanie zawsze zostanie to samo, która interpretacja jest najbliższa oryginałowi. Jest cienka granica między przekazaniem tego co autor miał na myśli, a stworzenie całkiem innego przekazu w tłumaczeniu. Jak tego uniknąć?

Rozumienie tekstu to jedno, ale co z doborem właściwego słownictwa? Wg mnie sporo problemów przynosi użycie właściwych słów bądź zwrotów. Tłumacz musi wiernie oddać klimat lub przesłanie poematu.
Wystarczy tylko jedno niewłaściwie sformułowane zdanie, a skutki mogą być odwrotne od oczekiwanych.

dun
05-31-2011, 20:49
Rozumienie tekstu to jedno, ale co z doborem właściwego słownictwa? Wg mnie sporo problemów przynosi użycie właściwych słów bądź zwrotów. Tłumacz musi wiernie oddać klimat lub przesłanie poematu.
Wystarczy tylko jedno niewłaściwie sformułowane zdanie, a skutki mogą być odwrotne od oczekiwanych.



Zgadzam się. Wszystkie te czynniki wpływają na udane bądź nieudane tłumaczenie. Słownictwo jest o tyle ważne, że musimy wziąć pod uwagę wiele aspektów przy doborze odpowiednich sformułowań.

JakubD
05-31-2011, 21:00
Dodatkowo prawdopodobnie nieunikniony jest kompromis, a dokładniej forma kosztem treści lub na odwrotnie. Na koniec dodam tylko, że tłumaczenie poezji rozumiem jako pisanie wiersza na nowo bo nieunikniony jest tu wpływ różnych czynników i dobieranie odpowiednich słów jest tu tylko wierzchołkiem góry lodowej. Myślę, że dobry stwierdzeniem będzie to, że tłumacz poezji musi nie tylko myśleć ale także czuć zarówno w języku źródłowym jak i docelowym.

dun
05-31-2011, 21:14
Na koniec dodam tylko, że tłumaczenie poezji rozumiem jako pisanie wiersza na nowo .

Popieram. Jeżeli chodzi o tłumaczenie poezji to jest to niezwykle trudne zadanie dla tłumacza.
Także, jak najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem, iż jest to jak pisanie danego wiersza na nowo.
czasami bywa tak, że tłumacz "dorzuca" coś od siebie.W pewnych przypadkach jest to nieuniknione.

nataje
06-01-2011, 10:34
Zgodzę się, że tłumaczenie poezji to tworzenie wiersza na nowo. Ale gdzie jest pewna granica, której tłumacz nie powinien przekraczać? Co wtedy kiedy np. zachowane zostaje słownictwo i metafory, ale przekaz jest nieco inny ?

JakubD
06-01-2011, 12:58
Ale gdzie jest pewna granica, której tłumacz nie powinien przekraczać? Co wtedy kiedy np. zachowane zostaje słownictwo i metafory, ale przekaz jest nieco inny ?

Myślę, że granicę wyznacza sobie sam tłumacz i to on decyduje w jakim stopniu odda formę a w jakim treść. Jak można się domyśleć zachowanie obu elementów (formy i treści) na tym samym poziomie jest niezwykle trudne.

dun
06-01-2011, 13:03
Dodałbym tylko, że tłumacz musi się kontrolować. Nie może przekraczać "wyznaczonych granic". Mimo wszystko musi wziąć pod uwagę wiele czynników, a zarazem nie odbiegać od oryginału.

marcink
06-01-2011, 15:24
Wydaje mi się, że tłumaczenie poezji to najtrudniejsze z zadań do jakich może przystąpić tłumacz. Doskonała znajomość dwóch języków oraz znajomość konwencji to minimum. A nie możemy zapomnieć także o talencie, nie każdy tłumacz posiada zdolność do wyrażania się 'pięknie';). Ze swojej strony mogę polecić książkę Stanisława Barańczaka Ocalone w tłumaczeniu.

margolciaaa
06-01-2011, 16:12
[QUOTE=marcink;36573]Wydaje mi się, że tłumaczenie poezji to najtrudniejsze z zadań do jakich może przystąpić tłumacz. Doskonała znajomość dwóch języków oraz znajomość konwencji to minimum. A nie możemy zapomnieć także o talencie, nie każdy tłumacz posiada zdolność do wyrażania się 'pięknie';). Ze swojej strony mogę polecić książkę Stanisława Barańczaka Ocalone w tłumaczeniu.[/QUOTE

W pełni zgadzam się Twoją wypowiedzią. Ale talent czy zdolność do wyrażania piękna to jedne z wielu atrybutów dobrego tłumacza poezji. Jednak nad jego umiejętnościami można by długo dyskutować.

marcink
06-01-2011, 20:42
Oczywiście, że to jedna z wielu cech ale bez niej powstanie jedynie 'suchy' przekład nie oddający klimatu i nie dorównywający tekstowi źródłowemu.

margolciaaa
06-04-2011, 23:29
[QUOTE=Samisa;36338]Czytałam niegdyś, iż należy tłumaczyć tak, aby powstały tekst mógł funkcjonować sam z siebie jako dzieło ( oczywiście nie powinien być nadmiernie odmienny od oryginału).
Niewiele słów - dużo treści. Tym jest najczęściej poezja. Jeżeli pojawiają się elementy, które mogą okazać się nieznane czytelnikowi docelowemu,wg mnie powinniśmy je zmienić w taki sposób ażeby nie stracić sensu ale jednak ukazać to co autor miał na myśli.
Np. W wierszu może być mowa o Bentleyu - może to być symbol typowego auta w kraju,z którego pochodzi autor. Czytelnik może nie mieć zielonego pojęcia o co chodziło poecie,w tym wypadku zastąpienie tego auta np. polskim odpowiednikiem nie będzie złym pomysłem :)
A co Wy o tym sądzicie? Należy adaptować pewne słowa i pojęcia czy też pozostawić je tak jak w oryginale?
W końcu musimy pamiętać,że czytelnik jest najważniejszy :)[/QU

Nie jestem za tym, by przeprowadzać zmiany nazw w wierszach. Moim zdaniem pełnią one ogromne znaczenie w wierszach, gdyż w większości kryją w sobie jakiś przekaz. Co do tego Bentleya: samochód znany i ceniony na całym świecie; bez sensu byłoby używanie jakiegoś odpowiednika, który prawdopodobnie popsułby idee wiersza. ;)

[QUOTE=dun;36535]Dodałbym tylko, że tłumacz musi się kontrolować. Nie może przekraczać "wyznaczonych granic". Mimo wszystko musi wziąć pod uwagę wiele czynników, a zarazem nie odbiegać od oryginału.[/QUOT

Zgadzam się:) Samokontrola to także niezbędna cecha tłumacza. Nie w jego interesie jest tworzenie nowego dzieła. Choć trzymanie się wyznaczonych zasad jest niezwykle trudne, trzeba ich przestrzegać.

marcink
06-05-2011, 17:32
W niektórych przypadkach odejście od oryginału jest korzystniejsze. Przykładem może być przekład wierszy we "Władcy Pierścieni" wykonany przez Jerzego Łoźińskiego. Mimo, że tłumacz nie zachował rytmu i nie oddał wiernie istoty wiersza, to wydaje mi się, że zmiana gatunku z wiersza staroangielskiego na polską balladę była bardzo dobrym wyborem, zwłaszcza dla zwykłego czytelnika.

[quote=Samisa;36338]Czytałam niegdyś, iż należy tłumaczyć tak, aby powstały tekst mógł funkcjonować sam z siebie jako dzieło ( oczywiście nie powinien być nadmiernie odmienny od oryginału).
Niewiele słów - dużo treści. Tym jest najczęściej poezja. Jeżeli pojawiają się elementy, które mogą okazać się nieznane czytelnikowi docelowemu,wg mnie powinniśmy je zmienić w taki sposób ażeby nie stracić sensu ale jednak ukazać to co autor miał na myśli.
Np. W wierszu może być mowa o Bentleyu - może to być symbol typowego auta w kraju,z którego pochodzi autor. Czytelnik może nie mieć zielonego pojęcia o co chodziło poecie,w tym wypadku zastąpienie tego auta np. polskim odpowiednikiem nie będzie złym pomysłem
A co Wy o tym sądzicie? Należy adaptować pewne słowa i pojęcia czy też pozostawić je tak jak w oryginale?
W końcu musimy pamiętać,że czytelnik jest najważniejszy [/QU

Nie jestem za tym, by przeprowadzać zmiany nazw w wierszach. Moim zdaniem pełnią one ogromne znaczenie w wierszach, gdyż w większości kryją w sobie jakiś przekaz. Co do tego Bentleya: samochód znany i ceniony na całym świecie; bez sensu byłoby używanie jakiegoś odpowiednika, który prawdopodobnie popsułby idee wiersza.

Nie mogę się z tym zgodzić. Uważam, że nie każdy czytelnik od razu skojarzy markę Bentley z luksusowym samochodem. Powinno się przybliżyć ów przedmiot poprzez wprowadzenie nazwy bliższej dla naszej kultury, książkowym przykładem, który wywołuje skojarzenia z luksusem i solidnym wozem jest Mercedes. Jeśli idea wiersza odnosi się do luksusu to chyba najlepiej ją wyrazić odpowiednikiem najbliższym naszym skojarzeniom :)

Nawiązując jeszcze do poety jako tłumacza, uważam, że cecha ta jest niezbędna przy tłumaczeniu. Wiadomo, że tłumaczenie poezji to kompletnie inna bajka niż tłumaczenie prozy, często trzeba wybierać czy zachować formę czy treść , a najlepiej według Barańczaka znaleźć równowagę pomiędzy tymi dwoma aspektami. Myślę, że właśnie poeta-tłumacz najlepiej poradzi sobie z takim zadaniem ponieważ zna wszelkie konwencje oraz będzie potrafił wyznaczyć granicę, a także zachować esencję formy i treści.

martyna0512
07-08-2011, 12:47
Czy tłumacz powinien mieć jednocześnie predyspozycje do tworzenia własnych tekstów?
Moim zdaniem nie jest to konieczne, aczkolwiek wpływa bardzo korzystnie na jakość tłumaczonego utworu. Osoba taka jest bardziej kreatywna i ma otwarty umysł, więcej pomysłów na urozmaicenie użytego języka.

kamilajka
07-08-2011, 14:48
Podobny wątek - zawężony do pytania, czy tłumacz musi być poetą - jest tutaj: http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=341

Tłumacz poezji oczywiście...

Krakowianka
08-09-2011, 14:30
Z zachwytem czytałam przekłady Barańczaka i doszłam do wniosku, że najlepszym tłumaczem poezji będzie... sam poeta. Czy zgodzicie się ze mną?

AniaD.
08-11-2011, 22:07
Z jednej strony stwierdzenie to jest trafne, z drugiej jednak często zdarza się, że tłumacze -poeci próbują ,,przemycić" do przekładów swoje ..ja" co znacznie narusza oryginał. Tekst wyjściowy, myślę że nieświadomie, traktują jako inspirację do tworzenia własnej poezji.

Krakowianka
08-12-2011, 13:33
Są to chyba wtedy tzw. tłumaczenia wolne?

dianapaluch
08-14-2011, 23:50
Czy powinno się tłumaczyć poezję? Decydując się na przetłumaczenie utworu jedyne, co będziemy mogli zaoferować czytelnikowi to utwór, ale naszego autorstwa. Poezja jest specyficzna przez to, że możliwa jest jej dowolna interpretacja, lecz czy my mamy w ogóle szanse odtworzyć, to, co autor miał na myśli?

jegli
08-15-2011, 15:37
Znajdziesz znakomity artykuł na ten temat w lipcowym "Bluszczu". Polecam!

maszka88
08-19-2011, 21:10
Myślę, że tłumacz jest w stanie odtworzyć główną myśl, dominantę utworu. Nie będzie on oczywiście taki sam, tłumaczenie poezji jest swoistą twórczością. Istnieje jednak wiele świetnych przekładów wierszy. I tylko od talentu tłumacza i od tego czy "poczuje" dany wiersz zależy jakość przekładu

Kell-Raa
08-25-2011, 10:06
Moim zdaniem poezji nie powinno się tłumaczyć. Nie da się zachować/przetłumaczyć jednocześnie słów rymu i rytmu. W związku z czym każde takie tłumaczenie to po prostu "adaptacja", lub nawet nowe dzieło. Jeśli jednak miałbym tłumaczyć wiersz uważam, iż najważniejszym jest przekazanie jego treści i sensu. W wydruku obok takiego tłumaczenia powinien pojawić się oryginał. Wówczas czytelnik czytając pozna mistrzostwo autora w rymie i rytmie oryginału, a treść i sens w przekładzie.

katberek
08-25-2011, 21:17
Tłumaczenie poezji jest bardzo wymagające, ale powinno być robione. Szkoda omijać piękne wiersze, a wiadomo że wszystkimi językami mówić nie będziemy. Zawsze coś zostanie utracone, ale myślę, że to co możemy zyskać jest o wiele ważniejsze.

ana_901
08-27-2011, 16:58
Na pewno tłumaczenie poezji nie jest łatwym zadaniem. Jest to proces bardzo skomplikowany, nazywany przez Umberto Eco nawet "the art of failure". Również Roman Jakobson twierdzi, że poezja z definicji jest nieprzetłumaczalna. Uważam jednak, że należy podejmować próbę tłumaczenia wierszy. Wiadomo, że efekt nie będzie taki sam, być może odbiór również, ale na pewno warto to robić.

patito86
08-27-2011, 21:05
Wiersze najlepiej przełoży poeta. Zwykłemu tłumaczowi najczęściej zabraknie kunsztu. Wiadomo, że poezji nigdy nie przetłumaczymy dosłownie, bo wtedy ciężko będzie wciąż nazywać ją tym mianem. Jak już wspomniała monikajedras, można przynajmniej odtworzyć główną myśl wiersza. Przecież nie jest tak, że czytając przekład wiersza czytamy tekst zupełnie inny niż oryginał. Dana myśl może być ubrana w zupełnie inne słowa, ale symbolizm i przekaz pozostają te same - a przecież o to w przekładzie chodzi.

evelyna
08-27-2011, 22:23
Poezję warto i trzeba tłumaczyć. Łatwiej się tłumaczy wiersze białe, bo wydaje mi się ,że najtrudniejsze w tłumaczeniu poezji jest zachowanie rymu. Niegdyś czytałam poezję Szymborskiej i w ręce wpadł mi egzemplarz, w którym każdy wiersz był przetłumaczony obok na język angielski. Wspaniale się czytało te wiersze w obu wersjach językowych.

fiesta
08-28-2011, 13:09
Przystępując do przekładu poezji, tłumacz musi zdecydować się, czy ważniejsza jest wartość treściowa, czy foniczna. A może uda się przekazać obie, ale za cenę pewnych ustępstw, dokonanych tu i ówdzie zmian? Każda z decyzji jednak - wybór rymu, zachowanie samogłoski, konkretnego obrazu - pociąga za sobą szereg innych. Ostateczny rezultat jest sumą różnych wyborów.

edzik167
08-28-2011, 23:58
Uważam, że najważniejsze jest oddanie tego co autor miał na myśli:) A wygląd ogólny zależy już od zdolności tłumacza, ponieważ jeśli oryginał zawiera rymy, to w tłumaczeniu też powinny się one znaleźć. Ogólnie tłumacz tworzy własną poezję i oddaje w niej najważniejsze informacje z oryginału.

Mulan
08-29-2011, 20:58
@edzik167: Słowo nie zawsze jest jedynym środkiem przekazywania treści w poezji. Często kluczowym elementem jest forma (przykładowo: układ sonetu - niezachowanie go podczas tłumaczenia uważam za niedopuszczalne ) czy rytmika wiersza (dla przykładu: "Walc" Cz.Miłosza).

@katberek: Niestety, bardzo prawdziwe słowa. Jest to tym większa motywacja, by poznać ich [tj.języków] jak najwięcej ;)

Ja sam należę do stronnictwa, które uważa poezję za absolutnie nieprzetłumaczalną. Przemawia za tym wiele argumentów, jak wcześniej wspomniane kwestie formalne, rytmiczne, zachowanie rymów... Jeszcze większe kłopoty zaczynają się na płaszczyźnie semantycznej - nie jest możliwe znalezienie dwóch doskonale ekwiwalentnych słów w języku źródłowym i przekładu. Słowo które wydaje nam się doskonałym odpowiednikiem może, z powodu swych pobocznych znaczeń, wprowadzić do wiersza w przekładzie niespodziewane możliwości interpretacji.

Resumując - tłumaczenie wierszy: tak! Ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że świadomi jesteśmy że tłumaczenie wiersza to jak arystotelesowskie cienie na ścianie jaskini.

StanLevitan
08-29-2011, 21:47
Resumując - tłumaczenie wierszy: tak! Ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że świadomi jesteśmy że tłumaczenie wiersza to jak arystotelesowskie cienie na ścianie jaskini.

Chodzi Ci o "arystotelesowskie" cienie z platońskiej metafory jaskini?:p

katarina008
08-29-2011, 22:28
zgadzam sie ze na efekt skalda sie wiele czynnikow.owszem jesli sa rymy i konkretna forma, albo skupienie na wartosci fonicznej, tlumacz musi to uwzglednic, bo to tworzy calosc.koniec koncow rowniez wartosc i odpowiednia interpetacja jest wazna.tylko jaka to jest odpowiednia interpretacja?:) tłumaczenie poezji jest tak na prawde nowa kreacją i tworzeniem.i pojawia sie tak czesto zadawane pytanie - tłumacz jako artysta czy rzemieslnik??

edzik167
08-31-2011, 13:38
@edzik167: Słowo nie zawsze jest jedynym środkiem przekazywania treści w poezji. Często kluczowym elementem jest forma (przykładowo: układ sonetu - niezachowanie go podczas tłumaczenia uważam za niedopuszczalne ) czy rytmika wiersza (dla przykładu: "Walc" Cz.Miłosza).

@katberek: Niestety, bardzo prawdziwe słowa. Jest to tym większa motywacja, by poznać ich [tj.języków] jak najwięcej ;)

Ja sam należę do stronnictwa, które uważa poezję za absolutnie nieprzetłumaczalną. Przemawia za tym wiele argumentów, jak wcześniej wspomniane kwestie formalne, rytmiczne, zachowanie rymów... Jeszcze większe kłopoty zaczynają się na płaszczyźnie semantycznej - nie jest możliwe znalezienie dwóch doskonale ekwiwalentnych słów w języku źródłowym i przekładu. Słowo które wydaje nam się doskonałym odpowiednikiem może, z powodu swych pobocznych znaczeń, wprowadzić do wiersza w przekładzie niespodziewane możliwości interpretacji.

Resumując - tłumaczenie wierszy: tak! Ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że świadomi jesteśmy że tłumaczenie wiersza to jak arystotelesowskie cienie na ścianie jaskini.

Oczywiście jak najbardziej się zgadzam, że forma jest bardzo ważna. Zapomniałam jednak tego zaznaczyć w mojej wypowiedzi:)

MałaMi26
09-19-2011, 12:49
Przede wszystkim osoba tłumacząca poezję musi dokonać gruntownej analizy tekstu, żeby nie zgubić nie tylko znaczeń, ale i brzmienia czy rytmu. Na pierwszy rzut oka to rzecz niedostrzegalna, ale przecież niesłychanie istotna. Np. "Lokomotywa" Juliana Tuwima. Jeśli zagraniczny tłumacz nie zauważy, że akcenty wykorzystane przez Tuwima oraz liczba twardych i szeleszczących zgłosek sugerują dźwięk rozpędzającego się pociągu, po prostu zrobi kiepskie tłumaczenie.
Może dlatego najlepszymi tłumaczami poezji często bywają sami poeci, jak chociażby Stanisław Barańczak (bardzo lubię wykonane przez niego tłumaczenie wiersza The Raven Edgara Allana Poe)? :)
Warto tłumaczyć poezję - jak ktoś tu słusznie zauważył szkoda by było nie poznać tylu pięknych wierszy z powodu nieznajomości języka.

Controversia
09-19-2011, 13:29
Czy powinno się tłumaczyć poezję? Myślę, że tak. Z jednej strony jest to zadanie trudniejsze niż w przypadku tłumaczenia prozy, bo, jak już słusznie zauważono, na przesłanie wiersza składa się nie tylko jego treść, ale masa różnych rzeczy, natomiast z drugiej pozostawia większą dowolność w wykazywaniu się własną pomysłowością.

maghia
09-19-2011, 17:57
W kwestii tłumaczenia poezji ciężko o jednoznaczne stanowisko. Z jednej strony - tak, warto podejmować się popularyzowania liryki na jak najszersze grono ludzi. Z drugiej zaś zastanowić się warto nad tym, kto w takim razie staje się autorem wiersza? Dalej poeta, czy już tłumacz?

Wiele razy w trakcie edukacji uczestniczyłam w dyskusjach (tak szkolnych, akademickich, jak i nieformalnych) na ten temat i nigdy nie doświadczyłem pełnej zgody u uczestników. Moja opinia jest jednak jednoznaczna - jeśli komuś prawdziwie zależy na danej poezji, będzie potrafił do niej dotrzeć i ją zrozumieć. Porównałabym to (z dużym uproszczeniem, oczywiście) do teorii demokracji deliberatywnej - nie zawsze to, co łatwe i powszechne znaczy to samo, co "dobre, z pożytkiem dla wszystkich".

katberek
09-27-2011, 14:42
Wbrew pozorom to trudna kwestia. Poeta na pewno jest wrażliwszy na formę i styl niż "zwykły tłumacz". Jeśli do tego przekłada swój własny wiersz, to będzie to dobre rozwiązanie, bo sam najlepiej wie co chciał wyrazić. Z drugiej strony "powiew świeżości" ze strony innego tłumacza też może wyjść na dobre. Co myślicie?

finchmeister
09-27-2011, 15:41
Obie wersje mogą być ciekawe, tzn. poeta - tłumacz wie najlepiej, co chciał przekazać w oryginale i to samo będzie się starał przekazać w wersji przetłumaczonej, natomiast sam tylko tłumacz będzie na pewno próbował (świadomie czy nieświadomie) dodać coś od siebie, pewną nutę własnej interpretacji do danego tekstu

harmata.hanna
09-27-2011, 17:07
a moim zdaniem tłumacz, który w żaden sposób w poezji nie "siedzi", nie będzie w stanie dobrze jej przetłumaczyć. to jednak wymaga sporej dozy finezji.

Pani J.
09-28-2011, 13:46
Właśnie jestem w trakcie pierwszego starcia z przekładem poezji. Mimo, że wiersz krótki, nastręcza wiele trudności. Jak próbuję zachować rym, to ni jak nie mogę wyrównać ilości sylab. Albo brak doświadczenia, albo po prostu nie mam "tego czegoś":confused:
Co wg was jest bardziej istotne, odwzorowanie formy, czy przekazu? Zachować oba, to chyba wyższa szkoła jazdy.

silviabroom
09-28-2011, 23:14
Z zachwytem czytałam przekłady Barańczaka i doszłam do wniosku, że najlepszym tłumaczem poezji będzie... sam poeta. Czy zgodzicie się ze mną?

Ja się zgadzam w zupełności, pod tym względem, że tłumacz tak jak poeta musi siedzieć i siedzieć aż coś stworzy. A co jak minął już jeden dzień a tu wyrazy nie układają się po myśli?:) Chciałabym, żeby Barańczak przyznał się ile spędził czasu nad tłumaczeniem, bo mi się zdaje, że ja siedzę nad tym za długo:D

Arletta
09-29-2011, 10:10
Właśnie jestem w trakcie pierwszego starcia z przekładem poezji. Mimo, że wiersz krótki, nastręcza wiele trudności. Jak próbuję zachować rym, to ni jak nie mogę wyrównać ilości sylab. Albo brak doświadczenia, albo po prostu nie mam "tego czegoś":confused:
Co wg was jest bardziej istotne, odwzorowanie formy, czy przekazu? Zachować oba, to chyba wyższa szkoła jazdy.

Dla mnie to jest wyższa szkoła jazdy. Nie wiem czy miałaś okazję zerknąć do Barańczaka. Odżegnuje się od wyboru między formą a treścią. Zamiast jednoznacznego opowiadania się za jednym z nich proponuje "dominantę semantyczną" czyli wybór tego, co w danym wierszu jest najważniejsze.
Chyba jednak trzeba mieć pewne predyspozycje, żeby tłumaczyć poezję. Barańczak pisze, że zła poezja nie jest nikomu potrzebna :P.

iwonaszp
09-29-2011, 11:26
Jeśli poeta jest jednocześnie tłumaczem swojego wiersza, to jak najbardziej tak - w końcu nikt inny tak jak on nie zinterpretuje odpowiednio danego wiersza. Jeśli tłumaczem jest inny poeta, to też dobrze, bo ma już doświadczenie i wiedzę na ten temat, a poza tym pierwiastek artysty, który w tłumaczeniu poezji jest ważnym elementem. Natomiast myślę, że tłumaczowi specjalizującemu się w tłumaczeniach np. technicznych tłumaczenie poezji pewnie nie przyjedzie z łatwością.

Lynx85
09-29-2011, 12:23
Z jednej strony stwierdzenie to jest trafne, z drugiej jednak często zdarza się, że tłumacze -poeci próbują ,,przemycić" do przekładów swoje ..ja" co znacznie narusza oryginał. Tekst wyjściowy, myślę że nieświadomie, traktują jako inspirację do tworzenia własnej poezji.

Szczerze mówiąc, wcale nie uważam, żeby to miało iść ze sobą w parze... Tłumacz poezji musi być niejako poetą samym w sobie, gdyż typowy laik w tym temacie nie wiedziałby w jaki sposób poradzić sobie ze specyfiką wiersza, jego rymami, rytmem, formą - tak, aby utracić w przekładzie możliwie jak najmniej, żeby dokonać ewaluacji tego co absolutnie musi znaleźć się w przekładzie. Nie sądzę, aby osoba wykonująca na co dzień tłumaczenia techniczne, czy medyczne, bez żadnej styczności z poezją, byłaby w stanie nagle zasiąść do wiersza, pstryknąć palcami, uruchomić w sobie pewną wrażliwość i lekkość słowa, i przetłumaczyć go bez najmniejszego problemu... :)

agnieszka_iiid
09-29-2011, 14:10
Uważam, że aby tłumaczyć poezję trzeba mieć w sobie choć odrobinę wrażliwości poety :) Nie każdy potrafi trafnie dobierać rymy i ujmować tłumaczone wersy w zgrabną całość, która ma nie tylko wartość merytoryczną, ale także dobrze brzmi.

Szczerze mówiąc, wcale nie uważam, żeby to miało iść ze sobą w parze... Tłumacz poezji musi być niejako poetą samym w sobie, gdyż typowy laik w tym temacie nie wiedziałby w jaki sposób poradzić sobie ze specyfiką wiersza, jego rymami, rytmem, formą - tak, aby utracić w przekładzie możliwie jak najmniej, żeby dokonać ewaluacji tego co absolutnie musi znaleźć się w przekładzie. Nie sądzę, aby osoba wykonująca na co dzień tłumaczenia techniczne, czy medyczne, bez żadnej styczności z poezją, byłaby w stanie nagle zasiąść do wiersza, pstryknąć palcami, uruchomić w sobie pewną wrażliwość i lekkość słowa, i przetłumaczyć go bez najmniejszego problemu... :)

Zgadzam się z Tobą. Tłumacz który nie jest poetą nie stworzy poezji, a przecież tłumaczenie poezji polega nie tylko na przekazaniu informacji zawartych w wierszu, ale tak jak piszesz na zachowaniu odpowiedniej formy, rymów itd.

harmata.hanna
09-30-2011, 11:03
Szczerze mówiąc, wcale nie uważam, żeby to miało iść ze sobą w parze... Tłumacz poezji musi być niejako poetą samym w sobie, gdyż typowy laik w tym temacie nie wiedziałby w jaki sposób poradzić sobie ze specyfiką wiersza, jego rymami, rytmem, formą - tak, aby utracić w przekładzie możliwie jak najmniej, żeby dokonać ewaluacji tego co absolutnie musi znaleźć się w przekładzie. Nie sądzę, aby osoba wykonująca na co dzień tłumaczenia techniczne, czy medyczne, bez żadnej styczności z poezją, byłaby w stanie nagle zasiąść do wiersza, pstryknąć palcami, uruchomić w sobie pewną wrażliwość i lekkość słowa, i przetłumaczyć go bez najmniejszego problemu... :)

Dokładnie :)

Paulina_G
11-04-2011, 16:47
Jak myślicie, czy żeby dobrze tłumaczyć poezję trzeba mieć zdolności literackie czy wystarczy być obeznanym w teorii: wiedzieć co to rym, znać figury retoryczne, itd.?

Queen Of The Horizon
11-04-2011, 17:31
Osobiście uważam, że warto mieć jako takie pojęcie i obeznanie w tej dziedzinie. Samo czytanie poezji wymaga wyczulenia na wiele subtelnych śladów pozostawionych przez autora, ale czytając poniekąd wybieramy to,co nam odpowiada. Natomiast tłumacz powinien widzieć jak najwięcej w wierszu, a na dodatek przenieść do to języka docelowego przy jak najmniejszej stracie. Częstokroć struktura wiersza jest znacząca, i tu przydaje się znajomość technicznych detali. Laik może ich po prostu nie zauważyć i nie docenić: )

Marzena_
11-04-2011, 19:54
Zgadzam się z powyższą wypowiedzią; sądzę, że wypadałoby się trochę zapoznać z tematem.
Poszukać książek, które mogłyby nam pomóc, w zagłębieniu się w specyfikę tłumaczenia poezji.

joader90
11-04-2011, 20:22
Uważam, że poeta poetę przetłumaczy najlepiej:P Jednak w takim przypadku tłumacz-poeta musi uważać, by nie zmieniać znaczenia danego wiersza i nie pisać go na nowo. Myślę, że poecie, który sam tworzy, łatwiej jest znaleźć odpowiednie słownictwo, wymyślić neologizmy i wczuć się w rolę podmiotu lirycznego itp. A skoro sam tworzy, zaplecze teoretyczne na pewno posiada.

Asia
11-04-2011, 21:20
Myślę, że trzeba mieć zacięcie poetyckie, ale równie ważna jest znajomość teorii. Choć zwykle jeśli ktoś jest poetą to ma teorię w małym paluszku. Równie istotne jest jednak poznanie biografii autora, próba odczytania sławnego "co poeta miał na myśli?", poznanie faktów z czasów, kiedy wiersz powstawał. Bez tego tłumaczenie mija się z celem, bo przekaz może zostać diametralnie zmieniony.

sonrisa
11-05-2011, 07:43
Teoria teorią, ale zgadzam się, że tłumaczenie wiersza przez osobę bez zacięcia do poezji, mogą uciec pewne emocje, które były ukazane w oryginale. Tak jak ktoś wyżej napisał - poeta poetę najlepiej zrozumie i wyczuje te emocje, a na dodatek postara się je przenieść do przekładu... ciężka sprawa ;)

espeja
11-05-2011, 10:46
Czasami, czytając tłumaczenia pewnych wierszy, miałam wrażenie, że tłumacz zwyczajnie nie lubi poezji. Jednak zacięcie literackie, najlepiej połączone z zamiłowaniem do poezji właśnie, dużo daje. Wiadomo, że poecie-tłumaczowi będzie łatwiej, ale myślę, że niekoniecznie trzeba samemu być poetą, by tłumaczyć wiersze. Wystarczy szczerze lubić i ''czuć'' dany tekst:)

Fridiucza
11-05-2011, 10:50
Znajomosc teorii na pewno jest konieczna, ale mysle, ze bez jakiejs wrazliwosci wrodzonej lub nabytej chyba trudno tlumaczyc poezje.

paula7732
11-05-2011, 22:07
Nie zajmuję się tłumaczeniem poezji i raczej nigdy nie będę, ale uważam, że aby tłumaczyć wiersze trzeba zarówno znać się na teorii jak i mieć zacięcie poetyckie. Ponieważ nie dysponuję ani jednym ani drugim nie zamierzam się tym zajmować. Poezja jest specyficzna, zwłaszcza rymowana i wydaje mi się bardzo trudnym zadaniem przełożenie wiersza na inny język zachowując jego treść jak i formę. A wiedza teoretyczna przydaje się, gdy np. zetkniemy się z haiku, abyśmy w ogóle potrafili rozpoznać co to jest, a następnie potrafili przetłumaczyć z zachowaniem odpowiedniej formy.

katarina008
11-05-2011, 22:11
najłatwiejsza opcja byloby oparcie tlumaczenia na warsztacie, na teorii. mimo wszystko uwazam, ze do poezji trzeba podejsc inaczaczej.musimy najpierw wylapac przekaz, czasami trzeba na to posiewcic wiecej czasu niz na samo tlumacznie, ktore pojdzie łatwiej kiedy sie wglebimy w sam przekaz.

izal
11-06-2011, 11:56
Wg mnie trzeba mieć zacięcie literackie. Do tego dodałabym ogromny zasób słów w języku docelowym, tak żeby udało się chociażby dodać rym czy odpowiednią metaforę. Czyli najpierw trzeba solidnie zapoznać się z literaturą docelową, a potem brać się za tłumaczenie.

katarina008
11-06-2011, 19:53
Wg mnie trzeba mieć zacięcie literackie. Do tego dodałabym ogromny zasób słów w języku docelowym, tak żeby udało się chociażby dodać rym czy odpowiednią metaforę


dokladnie.zasób słow nietypowych bedzie duzym atutem, słow, które nie sa używane w mowie potocznej.

Nigra
11-06-2011, 20:46
Osoba tłumacząca poezję sama powinna być po trosze poetą, by wyczuć specyficzny styl wiersza i samego przesłania tekstu. Można się wszystkiego wyuczyć ale widać po tłumaczeniu czy tłumacz ma "serce i duszę" do takiego typu przekładu, czy kompletnie tego nie czuje.

katarina008
11-06-2011, 20:53
czyli wychodzi na to, ze osoba tłumacząca poezje, powinna miec odpowiednia wrazliwosc? czy myslicie, ze mozna sie tego wyuczyc czy bardziej po prostu sa osoby, które to maja lub nie?

Nigra
11-06-2011, 21:00
Można się nauczyć technik tłumaczenia również poezji. Wrażliwości nie da się nauczyć, jedynie pewne "nawyki" podczas tłumaczenia. Oczywiście można czytać poezję zarówno w języku źródłowym i docelowym, zawsze może się okazać że tkwi w nas niezwykły talent i trzeba mu pomóc wyjść na wierzch;) Chyba że nie lubi się poezji to wtedy nie ma sensu się męczyć.

katarina008
11-06-2011, 23:20
osoba, która lubi tłumaczyc poezje, ma tzw smykałke, no i wrazliwosc, ma wieksze szanse na sprawdzenie sie w tej dziedzinie tlumaczen:) tak i sie wydaje. tak juz wspomniano, wrazliwosci nie da sie nauczyc:)

urchin
11-07-2011, 12:36
Według mnie również należy połączyć umiejętności analityczne z wyczuciem artystycznym. Same umiejętności poetyckie nie wystarczą, gdyż dzięki nim możemy stworzyć zupełnie nowy wiersz. Same umiejętności analityczne doprowadziłyby zapewne do dosłownego tłumaczenia pomijając przy tym znaczenie czy przekaz (choć i to w poezji jest niezwykle trudne, ponieważ tak naprawdę nie wiemy co autor miał na myśli). Tłumaczenie poezji wymaga ponadto dużo praktyki.

mhubner
11-07-2011, 13:56
Według mnie trzeba definitywnie posiadać zdolności literackie. Bez tego ani rusz. Niestety wszyscy nie piszą książek, mimi, ze znają dobrze swój język ojczysty.

Lynx85
11-07-2011, 14:37
Czasami, czytając tłumaczenia pewnych wierszy, miałam wrażenie, że tłumacz zwyczajnie nie lubi poezji. Jednak zacięcie literackie, najlepiej połączone z zamiłowaniem do poezji właśnie, dużo daje. Wiadomo, że poecie-tłumaczowi będzie łatwiej, ale myślę, że niekoniecznie trzeba samemu być poetą, by tłumaczyć wiersze. Wystarczy szczerze lubić i ''czuć'' dany tekst:)

Wydaje mi się, że w rzeczywistości nie dysponujemy aż taką swobodą w dobieraniu sobie zleceń - raczej deklarujemy swoją dyspozycyjność i gotowość w tłumaczeniu tekstu z danej dziedziny, a to czy lubimy tekst i czy się "wczuwamy" w jego treść, czy nie, to przypuszczam, że Zleceniodawcę mało to obchodzi. Uważam, że jednak pewna wrażliwość na detale, którą posiadają poeci jest niezbędna, ażeby "wyprodukować" coś wartościowego... Osoba, która całe życie tłumaczyła teksty techniczne nie przestawi się nagle na poezję, nawet, gdyby przeczytała na ten temat kilka książek - do tego trzeba mieć po prostu talent. Inaczej może się zdarzyć, że okaleczymy dany wiersz lub dopuścimy do utracenia w procesie tłumaczeniowym na tyle istotnych elementów wiersza, bez których to już nie będzie to samo...

baggins
11-07-2011, 22:49
Zgadzam się z powyższym w 100 %. Myślę, że jest to bardziej, niż oczywiste, że osoba która 'zabiera się za poezję' musi mieć o tym nie tylko pojęcie z punktu widzenia teoretycznego, ale przede wszystkim taka osoba powinna 'to czuć', mieć to coś. Niektóre osoby po prostu to mają, inne nie. Tak jak zostało wspomniane, jeśli ktoś tłumaczył całe życie teksty ściśle specjalistyczne i absolutnie brak mu kreatywności i tzw polotu to myślę, że rezultat nie będzie zadowalający.

Samisa
11-12-2011, 18:51
Z kolei z tego co ja wiem,tłumacząc jakikolwiek tekst - czy to naukowy,czy książkę czy też wiersz - wypadałoby tak go tłumaczyć,aby był to poniekąd nowy tekst ale wierny oryginałowi.Co mam na myśli?Otóż to,aby przetłumaczony tekst sprawiał wrażenie,iż nie był tłumaczony - czyli nie występują koślawe określenia itd.
Jeżeli zaś chodzi o tłumaczenie poezji - faktem jest,iż poeta najlepiej zrozumie poetę,można się nawet pokusić nie tyle o określenie 'poeta' a osoba uduchowiona i wrażliwa na poezję samą w sobie.A co za tym idzie także kreatywna! Poezja to wyjątkowo ciężki kawałek chleba,niejedna nieprzespaną noc potrafi zafundować tłumaczowi,dlatego trzeba być wyjątkowo ostrożnym jeżeli już decydujemy się tłumaczyć poezję.

alleris
01-16-2012, 14:28
Też bardzo ceniłam tłumaczenia Barańczaka, ale wtedy, kiedy najpierw czytałam tłumaczenie. Za to jeśli najpierw czytałam oryginał, a potem Barańczaka... czegoś mi brakowało. Nie czułam tego smaku, raczej mi się to czytało jako "poezję Barańczaka". Więc oczywiście, tłumacz poezji musi umieć tworzyć poezję, ale po pracy. W pracy, moim zdaniem, powinien po prostu tłumaczyć i starać się oddać jak najlepiej subtelne piękno oryginału a nie własny geniusz.

Tak w ogóle marzy mi się tłumaczenie poezji z zachowaniem oryginalnych środków lirycznych, nie funkcjonujących w języku tłumaczenia (np. specyficzny rytm, aliteracja). Oczywiście tam gdzie to możliwe, ale wydaje mi się, że języki indoeuropejskie są na tyle blisko siebie, że możnaby spróbować. Może kiedyś się to przyjmie? W ten sposób nasze postrzeganie "poetyckości" tekstu nie ograniczałoby się do tradycji poezji naszego języka, tj. moglibyśmy dostrzec finezję w formach nie używanych w Polsce i przeważnie nie oddawanych w tłumaczeniach.

jstrawa
01-16-2012, 16:20
Taki przekład byłby idealny, ale sądzę, że jest naprawdę niedużo utworów, w których byłoby to osiągalne. Nawet zachowanie liczny sylab, zachowując jednocześnie przekaz, jest sporym wyzwaniem ze względu na ogromną liczbę słów jedno- i dwusylabowych w angielskim, a stosunkowo niewielką w polskim.

Co do Barańczaka, to trzeba mu przyznać, że niektóre z jego tłumaczeń są naprawdę świetne, ale często faktycznie ma tendencję do dopasowywania środków i przekazu do własnych potrzeb - bo tak łatwiej i wygodniej. Jak się to porówna z oryginałem to się można czasami oburzyć :)

IWKA
01-16-2012, 17:58
poeta na pewno nie zaszkodzi w przypadku przekładu poezji. jeśli naprawdę czuje teksty, wydobędzie z nich to co najlepsze i zainteresuje czytelnika.

KarolinaK
01-16-2012, 21:51
Z zachwytem czytałam przekłady Barańczaka i doszłam do wniosku, że najlepszym tłumaczem poezji będzie... sam poeta. Czy zgodzicie się ze mną?

Moim zdaniem, żeby dobrze przetłumaczyć poezję konieczne jest, aby tłumacz potrafi nie tylko przetłumaczyć słowa, ale również oddać odpowiedni nastrój wiersza, zastosować odpowiednie rymy. We każdym rodzaju tłumaczeń chodzi o to, żeby czytało się je jak oryginał. W przypadku poezji mamy dodatkowe utrudnienie, żeby nie dać się ponieść wyobraźni i za bardzo nie przekształcić tekstu po swojemu. Dlatego uważam ten rodzaj tłumaczeń za najtrudniejszy i sama się bym nie podjęła..ale podziwiam osoby, które potrafią tą trudna sztukę :)

Pozdrawiam

Samisa
01-17-2012, 21:10
Poeta tłumaczący własny wiersz?Dość ryzykowne,ponieważ może potraktować owe tłumaczenie jako osobne dzieło - poetycka dusza ;) Wg mnie przekładaniem poezji powinna się zająć osoba,która ma do tego tak zwany 'dryg' i wie co w trawie piszczy.Poeta tłumaczący siebie niejednokrotnie może zatracić sens,który zamieścił w oryginalne,a który nie wystąpi w przekładzie.

melisska7
01-17-2012, 21:36
Moze strzele sobie w stope ale uwazam, ze poezji w ogole nie powinno sie tlumaczyc. Tlumacz nigdy nie bedzie wstanie oddac oryginalnych przemyslen autora, glownie dlatego, ze ich nie zna. Tu pojawia sie problem, ktory zostal poruszony, jedynym, moim zdaniem, mozliwym tlumaczem poezji jest ich autor.
Poza tym, nalezy zauwazyc, ze wiersze sa zazwyczaj, w pewnym stopniu, odbierane przez kazdego inaczej. O ile oryginal pozwala na to w pelni to juz tlumaczenie jest ograniczone interpretacja tlumacza.

KaBu
01-23-2012, 00:43
Tłumacz literatury musi sam być autorem. Tj. nie odstępować talentem autorowi oryginału, ale należy liczyć się z tym, że tekst stworzony w danym języku będzie się różnił od oryginału, będzie innym dziełem na ten sam temat. Istotna jest treść, ale często istotny jest np. rytm i zachowanie jednego i drugiego jest często wręcz nieosiągalne, próbować trzeba, ale tłumacz zawsze pozostawi ślad własnej interpretacji, która wynika także z zasobności języka, a nawet doświadczeń życiowych, sposobu postrzegania świata, typu osobowości, zasobu słownictwa.Osobiście mam ogromną przyjemność z czytania tekstów w oryginale, porównywania z tłumaczeniami i zastanawiania się nad różnicami, które znajduję i tym z czego wynikają.

lipcik
01-23-2012, 10:08
Dla mnie w przekładzie poezji najważniejsze jest oddanie emocji i nastroju, a niekoniecznie formy (choć, jeśli udaje się połączyć oba te elementy, to już jest prawie idealnie:)). Może niekoniecznie trzeba tłumaczyć wiersze prozą, ale układ rymów i liczba sylab są dla mnie mniej istotne niż znaczenie, dlatego myślę, że tłumacz poezji wcale nie musi być poetą.

gabart
02-23-2012, 11:10
Z zachwytem czytałam przekłady Barańczaka i doszłam do wniosku, że najlepszym tłumaczem poezji będzie... sam poeta. Czy zgodzicie się ze mną?

W pewnym stopniu trudno się nie zgodzić :) Sam poeta wie najlepiej, co pragnął przekazać, jak intensywnie i w jaki sposób. Więc jeśli tylko zna język to z pewnością będzie świetnym tłumaczem, tak mi się wydaje :)

ttova
02-26-2012, 23:55
Chciałabym, żeby Barańczak przyznał się ile spędził czasu nad tłumaczeniem, bo mi się zdaje, że ja siedzę nad tym za długo:D

jeden z moich profesorów, znajomy barańczaka, opowiadał nam, że "staś" doszedł już do takiej wprawy, że kiedy leci samolotem, to wyciąga sobie książki i tłumaczy - zero magii i darcia po nocach włosów z głowy;) a dość poważny wniosek, jaki z tego płynie - tłumaczenie poezji to, bez względu na wyrafinowanie materii z którą się pracuje, całkiem sporo rzemiosła i wyćwiczenia - rymy i słowa o odpowiedniej liczbie sylab częściej biorą się jednak z doświadczenia w ich szukaniu, a nie z zesłanego nie wiadomo skąd natchnienia. w każdym razie "staś" ma ponoć w głowie całe listy rymujących się słów;
)

katmarwis
02-27-2012, 00:54
Istnieje taki pogląd, że tłumacz poezji musi być trochę poetą, a literatury trochę pisarzem i ja się z tym poglądem zgadzam. Trudno mi wyobrazić sobie np. inżyniera znającego jakiś język, który tłumaczyłby wiersz. Do tłumaczeń w ogóle nie wystarczy sama znajomość języka, a co dopiero do przekładu literatury! Żeby przetłumaczyć cokolwiek, trzeba rozumieć tekst źródłowy, a poezję nie każdy rozumie i lubi.

marthe0207
02-28-2012, 16:00
Myślę, iż aby tłumaczyć literaturę czy też poezję trzeba jednak mieć 'to coś'. W końcu mamy stworzyć logiczne ale też barwne tłumaczenie aniżeli suche fakty i zdania bez polotu. Nie trzeba być świetnym pisarzem, żeby tłumaczyć prozę, jednak przyda się swoista wrażliwość wobec tekstu :) Czytelnik musi czuć swobodny przepływ słów a o to w końcu nam chodzi. :)

Tak, to prawda, by móc dobrze przełożyć literaturę, trzeba umieć zajrzeć w głąb duszy autora, dobrze zinterpretować jego zamiary i za pomocą odpowiednio dobranych słów wyrazić treść dzieła w języku docelowym. Do tego jednak potrzebny jest pewien rodzaj wczucia się w świat uczuć, emocji jakim jest świat literacki, trzeba umieć tchnąć ducha w tłumaczenie, mieć trochę wyobraźni i po trosze duszę artysty.

hasan_talib
02-28-2012, 23:04
Nic odkrywczego nie powiem, jeśli zgodzę się, że trzeba mieć lekkie pióro. Bez tego zdania mogą brzmieć sztucznie i sucho. A to może sprawić, że będzie czytało się to drętwo, mimo że w oryginale może być świetne.

eovka
02-29-2012, 10:53
Może trochę przekornie stwierdzę, że pisać wcale nie musi. Ale musi czytać (w języku na który przekłada) - być świetnie obyty ze słowem, z formami, w które można je ująć, mieć ponadprzeciętnie rozbudowane słownictwo. Im więcej będzie czytał, tym więcej mu zostanie w głowie, automatycznie z większej ilości form i treści będzie mógł wybierać, a wtedy i jemu słowa na papierze będą się łatwiej, zgrabniej układały.

IWKA
02-29-2012, 15:03
żeby tłumaczyć prozę czy poezję, trzeba te dziedziny po prostu lubić...
z reguły jest tak, że jak ktoś już je lubi, to też działa w tym zakresie, coś tworzy. i dobrze. znaczy, że "czuje" temat. kiedy zdecyduje się na tłumaczenia literackie, będzie mu na pewno łatwiej odnaleźć się w tym odnaleźć. zleceń nie będzie traktować jak obowiazek, a "terminowo dopełnioną przyjemność". :D

taka umiejętność nie zawadzi. może jedynie pomóc. ;)

smartyna
02-29-2012, 19:18
Zgadzam się z eovka, czytanie to podstawa. Daje obycie nie tylko ze składnią ale także z ortografią czy interpunkcją.

sunrise
02-29-2012, 21:36
Może trochę przekornie stwierdzę, że pisać wcale nie musi. Ale musi czytać (w języku na który przekłada) - być świetnie obyty ze słowem, z formami, w które można je ująć, mieć ponadprzeciętnie rozbudowane słownictwo. Im więcej będzie czytał, tym więcej mu zostanie w głowie, automatycznie z większej ilości form i treści będzie mógł wybierać, a wtedy i jemu słowa na papierze będą się łatwiej, zgrabniej układały.

Eovka zgadzam się z Tobą!
Dodatkowo, uważam, że równie ważne jest dokładne zrozumienie idei, jaką chciał oddać autor, aby przekazać ją dokładnie.
No i oczywiście jakiś zmysł artystyczny też trzeba mieć, żeby nie dobierać "suchych" ekwiwalentów, ale zgrane ze sobą słowa oddające klimat wiersza.

supergirl
03-11-2012, 09:52
Zdecydowanie tłumacz powinien mieć "smykałkę" do pisania, to zacięcie, wrażliwość językową i ponadprzeciętną umiejętność interpretacji tekstu, ponieważ im więcej warstw dostrzeże w tekście, tym wierniejsze będzie tłumaczenie.

Zdenicka.c
03-11-2012, 11:19
Zastanawiając się nad tym pytaniem, uważam, że tłumacz nie musi sam pisać, tworzyć własną poezję czy też prozę, ale na pewno musi być zdolny wczuć się w tekst, musi być w stanie stworzyć tekst ciekawy, barwny. Tłumacz literatury pięknej musi mieć więcej wyobraźni, fantazji niż np. tłumacz tekstów prawnych czy technicznych. Na pewno jest plusem, kiedy tłumacz sam pisze, ale nawet to nie oznacza, że tłumaczenie będzie lepsze niż tłumaczenie tego, które nie pisze...

KarolinaK
03-11-2012, 16:59
W przypadku prozy sądzę, że wystarczy dobry styl, umiejętność oddania atmosfery tekstu. Nie trzeba mieć, aż takiej wyobraźni, żeby samemu pisać. W przypadku poezji , tu jest dużo trudniej, ponieważ tłumacz jest trochę drugim autorem i sądzę, że musi mieć duszę artysty żeby dobrze przetłumaczyć poezję.

eltordo
03-11-2012, 18:21
Tłumacz nie może być jednak AŻ NADTO pisarzem, ze swoją wizją przedstawionego tekstu. Najwazniejsze jest wierne przekazanie treści z minimalną ingerencją z naszej strony!

caia.balcania
03-11-2012, 20:20
Nie wyobrażam sobie, żeby tłumacz literatury nie miał lekkiego pióra:)

Myślę, iż aby tłumaczyć literaturę czy też poezję trzeba jednak mieć 'to coś'. W końcu mamy stworzyć logiczne ale też barwne tłumaczenie aniżeli suche fakty i zdania bez polotu. Nie trzeba być świetnym pisarzem, żeby tłumaczyć prozę, jednak przyda się swoista wrażliwość wobec tekstu :) Czytelnik musi czuć swobodny przepływ słów a o to w końcu nam chodzi. :)

Może trochę przekornie stwierdzę, że pisać wcale nie musi. Ale musi czytać (w języku na który przekłada) - być świetnie obyty ze słowem, z formami, w które można je ująć, mieć ponadprzeciętnie rozbudowane słownictwo. Im więcej będzie czytał, tym więcej mu zostanie w głowie, automatycznie z większej ilości form i treści będzie mógł wybierać, a wtedy i jemu słowa na papierze będą się łatwiej, zgrabniej układały.

Zastanawiając się nad tym pytaniem, uważam, że tłumacz nie musi sam pisać, tworzyć własną poezję czy też prozę, ale na pewno musi być zdolny wczuć się w tekst, musi być w stanie stworzyć tekst ciekawy, barwny.

Odpowiem Wam na moim przykładzie - kompletnie nie umiem pisać po polsku, gdy muszę coś sama stworzyć - to moja filologiczna porażka. To można chociaż zobaczyć po moich postach na forum, że zdania są z obcą składnią, niepoukładane i pewnie z dużą ilością błedów. Z drugiej strony pochłaniam duże ilości książek w dwóch językach - ojczystym i docelowym. I moje tłumaczenia podobają się wykładowcom, nie mam tam błędów stylistycznych czy semantycznych.

Jestem za teorią, że tłumacz czytać musi, ale pisać już niekoniecznie.

KaRolka
03-11-2012, 21:22
Zgadzam się, że tłumacz literatury pięknej musi mieć to coś, nie wspominając już tłumaczeniu poezji. Elokwencja, ponadprzeciętna znajomość języka ojczystego:) i lekkość pisania. Według mnie to podstawa.

Holly_Golightly
03-12-2012, 08:55
Jestem zdania, że tłumacz MUSI sprawnie posługiwać się językiem ojczystym. Nie wyobrażam sobie, że dobrego przekładu tekstu literackiego dokonuje osoba pozbawiona literackiej smykałki. Od razu zaznaczam - nie chodzi mi o niesamowity polot i natchnienie godne Muzy, ale raczej o sprawność warsztatu. Język ojczysty nie powinien więc skrywać przed nami żadnych tajemnic, co czasem nie jest tak oczywiste. Głosuję więc za lekkim piórem!

marta88
03-16-2012, 20:30
Tłumacz nie może być jednak AŻ NADTO pisarzem, ze swoją wizją przedstawionego tekstu. Najwazniejsze jest wierne przekazanie treści z minimalną ingerencją z naszej strony!

Dokładnie :) myślę jednak, że w jakimś stopniu pisarzem być powinien. Co więcej, moim zdaniem gdy mowa o przekładzie poezji nikt inny nie będzie w stanie tak zrozumieć i oddać uczuć poety - autora dzieła jak inny poeta. Na temat przekładu poezji bardzo ciekawie pisze David Connolly, wybitny znawca i tłumacz poezji nowogreckiej; tutaj można znaleźć niektóre z jego tez:
http://www.pnreview.co.uk/members/pnr138/articles/138ar04.pdf

monika_u
03-20-2012, 18:46
Myślę, że to bardzo ważne przy tłumaczeniu liryki czy epiki jest zdolność pisania. Dużo również zależy od książki jaką się tłumaczy. W każdym razie, myślę, że każdy tłumacz ma na uwadze to, że tekst, który tłumaczy, musi trafiać do odbiorców tak jak ten sam tekst w oryginale.

lucjangwarda
03-21-2012, 13:17
Myślę, że tłumacze często specjalizują się w danej dziedzinie, czy to literatura, czy przekład audiowizualny, czy teksty prawnicze. Dobry tłumacz literacki powinien mieć cechy pisarza: kreatywność, wyobraźnię, polot, wrażliwość itp.

pamplemousse
03-21-2012, 13:41
Zastanawiając się nad tym pytaniem, uważam, że tłumacz nie musi sam pisać, tworzyć własną poezję czy też prozę, ale na pewno musi być zdolny wczuć się w tekst, musi być w stanie stworzyć tekst ciekawy, barwny. Tłumacz literatury pięknej musi mieć więcej wyobraźni, fantazji niż np. tłumacz tekstów prawnych czy technicznych. Na pewno jest plusem, kiedy tłumacz sam pisze, ale nawet to nie oznacza, że tłumaczenie będzie lepsze niż tłumaczenie tego, które nie pisze...

często zdarza się, że tłumacze literatury sami piszą, ale myślę, że nie jest to konieczne, aby móc tworzyć dobre przekłady. przychodzi mi tu na myśl postać Artura Międzyrzeckiego, który był świetnym tłumaczem poezji francuskiej, za to poetą tylko przeciętnym. tłumacz musi natomiast mieć szerokie horyzonty, które daje m.in. doświadczenie czytelnicze i umieć posługiwać się językiem ojczystym w sposób ponadprzeciętny. znajomość języka obcego wydaje się jedynie punktem wyjścia.

Azariah
04-02-2012, 21:33
Podzielam zdanie, że tłumacz literatury sam pisarzem być nie musi, jednak zamiłowanie do literatury w języku ojczystym mieć powinien. W innym przypadku w jego przekładzie mnoży się potem od kalk językowych i chociaż tekst jest poprawny, to niejednokrotnie zdania są po prostu niezgrabne.

iwonkaj
04-05-2012, 11:21
Wydaje mi się, że nawet jeśli tłumacz pisze to wcale nie musi oznaczać, że jest w tym dobry. Można posiadać odpowiedni warsztat, czy nawet talent, do tłumaczenia i problemy z napisaniem czegoś dobrego od siebie. Dlatego zgadzam się z tymi osobami, które uważają, że ważniejsze od pisania jest czytanie. Dzięki czytaniu można wiele się nauczyć i poszerzyć słownictwo.

luizkakochana
04-05-2012, 22:19
Można świetnie pisać, a tłumaczyć słabo, albo też świetnie tłumaczyć, a słabo pisać, mało tego, można również i świetnie tłumaczyć, i świetnie pisać. A kombinacji jest jeszcze przynajmniej kilka. Tu chyba nie ma reguły.

Polly
04-06-2012, 10:05
Myślę, że może to być istotne, czy tłumacz sam potrafi pisać, staje się wtedy bardziej wyczulony na tekst i jest w stanie lepiej go przełożyć. To bardzo ważne w przypadku poezji, tłumacz sam powinien mieć sobie coś z poety. Dobrym przykładem byłby tutaj nieoceniony Barańczak.
Z drugiej strony, może się zdarzyć, że tłumacz-pisarz będzie chciał "ulepszyć" tłumaczony tekst i wtedy może dojść do nadtłumaczenia.

Sesselja
04-06-2012, 15:20
Ostatnio na jednym z ćwiczeń z zakresu tłumaczeń w mediach została poruszona kwestia pisarstwa w tłumaczeniach. Moim skromnym zdaniem potrzebna jest ta ikra w pisaniu, pozwalająca na lekkość tłumaczenia. Na przykład, jeśli ktoś tłumaczy Lolitę albo Mistrza i Małgorzatę, i pisze topornie, nie używając kreatywnego myślenia, nigdy nie stworzy dobrego tłumaczenia. Wydaje mi się, że talent pisarski w kwestii tłumaczenia książek czy literatury pięknej, jest powiedzmy, takim pomocnikiem, który pozwoli przenieść czytelnika w inny wymiar, w historię, do której bezie chciał wracać. Więc potrzebny jest talent.

Italka
04-06-2012, 15:35
jasne, że musi umieć pisać! Tekst ma być dobrze napisany i musi być zrozumiały w języku polskim. Tak naprawdę do tłumaczeń umiejętność dobrego pisania jest niezbędna, bo teksty są czasami dość zawiłe i trzeba znaleźć odpowiednik w języku polskim - tak, żeby kontekst był ten sam.

pelle_kb
04-06-2012, 16:59
Wydaje mi się, że tłumacz musi posiadać chociaż odrobinę zdolności pisarskich, mieć tzw. "lekkie pióro", inaczej trudno będzie mu przetłumaczyć chociażby jakiś artykuł, a co dopiero mówić o literaturze pięknej. ;) Jak dobrze wiemy, bycie tłumaczem to nie tylko powolne tłumaczenie wszystko słowo po słowie, tylko również próba oddania ducha oryginału, a każda książka (mówię oczywiście o literaturze pięknej) takiego ducha zawiera, a jednak nie wszyscy tłumacze potrafią tę atmosferę oddać. ;)

4znaki
04-07-2012, 23:49
Nie musi, ale też bez tej umiejętności nigdy nie przetłumaczy nic na prawdę dobrze. Genialnych poetów mogą przekładać tylko genialni poeci. Podobnie z prozą. Tak samo jak w każdej innej dziedzinie. No prawie. Rzemiosło można wyćwiczyć na prawdę porządnie i efekty będą zadowalające. Ale nie będą to efekty zapierające dech w piersiach;P

joannamn
07-15-2012, 23:04
Jeśli tylko poeta umie powstrzymać się od własnej interpretacji wiersza, który tłumaczy i potrafi obiektywnie przekazać treść to uważam, że poradzi sobie lepiej niż tlumacz, który nie ma drygu do poezji. Ja osobiście nie wyobrażam sobie tłumaczenia wiersza - jak to zrobić że by przekazać treść i w innym języku a jednocześnie zachować formę i rymy. Wydaje się to być naprawdę trudnym zadaniem (szczególnie jeśli ktoś zabiera się za utwory, które są dumą narodową, jak "Pan Tadeusz" czy wiersze Szymborskiej). Zdecydowanie podziwiam wszystkich tłumaczy poezji.

Urszula Elias
07-16-2012, 12:43
W pewnym stopniu trudno się nie zgodzić :) Sam poeta wie najlepiej, co pragnął przekazać, jak intensywnie i w jaki sposób. Więc jeśli tylko zna język to z pewnością będzie świetnym tłumaczem, tak mi się wydaje :)

Nie do końca się zgadzam. Owszem, auto-tłumacz doskonale wie, "co poeta miał na myśli", ale wydaje mi się, że może wpaść w pułapkę subiektywizmu i nie dostrzegać własnych niedociągnięć. Często dopiero osoba postronna, lub przynajmniej neutralnie do tekstu nastawiona jest w stanie wskazać nam popełnione w tłumaczeniu błędy.

mmonia886
07-16-2012, 15:00
Istnieje taki pogląd, że tłumacz poezji musi być trochę poetą, a literatury trochę pisarzem (...)

Zgadzam się w 100%. Nie da rady przetłumaczyć czegoś, na czym się nie zna.

Choć piisanie samemu może być pomocne, to jednak nadal pozostaje kwestia formy. Wg mnie można (czasem po wielu przemyśleniach i trudach) przekazać informacje zawarte w słowach samych w sobie, ale co z sylabami, aliteracją i całą tą częścią wchodzącą w formę? Na tym poziomie poeta często też zostawia czytelnikowi jakieś informacje. Moim zdaniem to niesamowicie trudne zadanie i nie da rady przetłumaczyć wiersza i przekazać w nim wszystkiego.

stanley
07-16-2012, 23:41
Chciałbym kiedyś bardzo zająć się tłumaczeniem poezji, ale perspektywy są chyba raczej średnie :D

Elle Lissitzka
07-26-2012, 11:12
Moim zdaniem tłumacz poezji niekoniecznie sam musi być poetą, ale powinien się poezją interesować, czytać ją. Skąd inaczej miałby wiedzieć, jakie są formy poetyckie (poetyka poezji;)). Jeśli tłumacz nie zna tekstów poetyckich, nie będzie umiał przełożyć wiersza. Może co najwyżej dotrzeć do znaczenia osobnych słów, ale nie wydobędzie tej harmonii między nimi, jaką nadał im poeta:) Czyli znajomość poezji byłaby warunkiem minimalnym, a dodatkowo bycie poetą - niezłym uzupełnieniem.

Co do warsztatu - na pewno na początku trudno dobierać słowa tak, żeby stanowiły jak najbardziej wierne, a co więcej piękne tłumaczenie. Trening czyni mistrza - prawda uniwersalna dla wszystkich zawodów;) Na własnej skórze przekonałam się, że nie zawsze wiernie, oznacza najlepiej. Czasem warto poszukać zwrotów odbiegających nieco od tych w języku obcym, za to nie gubiących przekazu i jeśli to możliwe - formy. Barańczaka za dobrze nie znam, ale to, co czytałam wydawało mi się jednak zbyt swobodne, chociaż rzeczywiście pięknie brzmi po polsku.

Moim mistrzem zawsze będzie Młynarski;)

Evie
08-04-2012, 23:53
Myślę, że koniecznie trzeba mieć zamiłowanie do poezji i ją rozumieć, co wcale nie jest równoznaczne z byciem poetą. Z założenia dobry tłumacz powinien być dobrze zaznajomiony z typem tekstów, jakimi się zajmuje, i umieć posługiwać się charakterystycznym dla niego językiem. W tym drugim zawiera się jakaś umiejętność tworzenia poezji.
Podobnie jest z tłumaczeniami specjalistycznymi. Dobry tłumacz przysięgły nie musi być prawnikiem. I nie każdy dobry tłumacz nadaje się na tłumacza przysięgłego.

agathi
08-05-2012, 21:25
Właśnie jestem w trakcie pierwszego starcia z przekładem poezji. Mimo, że wiersz krótki, nastręcza wiele trudności. Jak próbuję zachować rym, to ni jak nie mogę wyrównać ilości sylab. Albo brak doświadczenia, albo po prostu nie mam "tego czegoś":confused:
Co wg was jest bardziej istotne, odwzorowanie formy, czy przekazu? Zachować oba, to chyba wyższa szkoła jazdy.

Dla mnie tłumaczenie poezji lub piosenek to faktycznie wyższa szkoła jazdy. Nie sądzę, ze tylko poeta może dobrze przetłumaczyć poezję, ale równocześnie jestem zdania, ze nie kazdy tlumacz jest do tego zdolny. Żeby tłumaczyć poezję, oddać jej sens, rytm, rym , etc. trzeba mieć talent. Nie trzeba koniecznie pisać i publikować wlasnych wierszy, ale trzeba mieć to COŚ :), jakkolwiek by się to nie nazywało.

stanley
08-05-2012, 22:42
Najlepsza metoda to chyba taka, kiedy po zrobieniu kilku wstępnych tłumaczeń zapominamy o oryginale i piszemy wiersz na podstawie tego, co udało się odwzorować. Nie ma sensu zawsze kurczowo trzymać się źródła, i tak coś stracimy, więc lepiej po prostu skupić się na naturalności.

malawicia
08-06-2012, 14:46
Poeta owszem, ale też osoba oczytana w tym gatunku literackim. Pozdrawiam.

misialina44
08-09-2012, 16:10
Niejednokrotnie powtarzano nam podczas studiów przy tłumaczeniach literackich, że tłumacz, który podejmuje się tłumaczenia wiersza staje się jego współautorem - to on przekazuje jak zrozumiał oryginał, uwydatnia jedne i przesuwa na dalszy plan inne kwestie. To on troszczy się o przekazania formy graficznej, melodii wiersza oraz konotacji, z uwzględnieniem różnic kulturowych.

stanley
08-11-2012, 13:08
Ale tak jest chyba z każdym tłumaczeniem, nie tylko tłumaczeniem wierszy... Każde tłumaczenie literackie jest rodzajem interpretacji.

mariolabator
08-11-2012, 16:27
Najwięcej trudności sprawiają teksty poetyckie. Zastanawiam się czy istnieję jakiś ,, złoty środek" w tłumaczeniu poezji? Co sądzicie?

dorka_88
08-12-2012, 21:16
Ja byłam kiedyś na spotkanie z rosyjską poetką panią Natalią Gorbaniewską. W trakcie tego spotkania autorka między innymi czytała swoje wiersze i ich polskie tłumaczenia. Przezabawne było wówczas jej stwierdzenie odnośnie jednego z jej wierszy i jego tłumaczenia, a mianowicie poetka powiedziała, iż tłumaczenie jest o wiele lepsze od oryginału i bardziej jej się podoba :)
Niestety nie pamiętam nazwiska tłumacza, aczkolwiek ten pan sam zajmuje się poezją więc pewnie to miało także spory wpływ na jego przekład.
Aczkolwiek sama uważam, że jeżeli ktoś lubi poezję i umie ją interpretować, a do tego jest dobrym tłumaczem, poradzi sobie z takim zadaniem bez trudu.

paweltutka
08-12-2012, 22:12
Czy nie jest zawsze tak, że ktoś kto zna bardzo dobrze jakąś dziedzinę będzie najlepszym tłumaczem w tej dziedzinie o ile zna język obcy? Ktoś po filologii może tłumaczyć teksty ogólne, ale te specjalistyczne raczej powinny być dla tych, którzy mają dany "język" dobrze obyty (tyczy się też poezji). Smutno stwierdzić, ale sama filologia to dziś za mało.

Overek
08-13-2012, 18:58
Jedni mówią o oddaniu myśli przewodniej i atmosfery wiersza, inni o oddaniu stylu wiersza i jego dźwięczności... Złoty środek? Robić jak serce podpowie, a rozum zaakceptuje. :)

germanskioprawca
08-16-2012, 09:58
Sądzę, że jeśli już tłumaczyć poezję, to złotym środkiem byłoby oddanie głównego sensu wiersza z zachowaniem formy.

Jednak tak ogólnie, podchodzę sceptycznie do tłumaczenia poezji. Zawsze kiedy czytam wiersz i jego tłumaczenie zastanawiam się czy rzeczywiście można nazwać to tłumaczeniem sensu stricte, czy może raczej jest to jakaś forma adaptacji albo w ogóle forma inspiracji do napisania własnego tekstu o podobnej tematyce.

Meise
08-16-2012, 18:31
dużo zależy od tego, czy to wiersz biały, czy rymowany, od konstrukcji wiersza itd.
ale moim zdaniem, nie można tłumaczyć na siłę. nasz profesor od literatury czasem mówił, że jakieś dzieło/wiersz jest nieprzetłumaczalny. z jednej strony trudno się z tym zgodzić, no bo jak to? to już w drugim języku brakuje słów, żeby oddać treść z języka wyjściowego? ale z drugiej strony są słowa, są myśli, czy wyrażenia, które tylko dla ludzi wychowanych z danym językiem będą zrozumiałe, i których wierne tłumaczenie (nawet z zachowaniem melodii, czy rymu) nigdy do końca nie odda, często odejmując wiele oryginałowi. wtedy narodowy wieszcz będzie brzmiał dla odbiorcy z innego kraju blado, niezrozumiale.
trzeba czuć poezję, trzeba czuć ten wiersz, który mamy tłumaczyć. wydaje mi się, że jeżeli ktoś będzie traktował takie tłumaczenie, jak każde inne, to osiągnie marny efekt. czasem warto odpuścić, gdy coś nas przerośnie (tłumaczenie poezji to ciężki kawałek chleba), oddać komuś innemu. a może następny wiersz do nas przemówi, wczujemy się w poetę, sami się nim staniemy i stworzymy coś, co usatysfakcjonuje najbardziej wymagających odbiorców :)

susig
08-16-2012, 20:05
Według mnie trzeba się samemu interesować poezją, wierszami, rymami. Nawet samemu najlepiej coś pisać. Znać się na rytmie itd. Trzeba też mieć wiedzę literaturoznawczą. Ja bym się bała tłumaczyć jakikolwiek wiersz, zwłaszcza rymowany, albo, co gorsze "Pana Tadeusza" czy coś podobnego na niemiecki :P

MonaGda
08-17-2012, 14:34
Zgadzam się poprzednią opinią, iż trzeba się specjalizować z czymś więcej niż tylko w samym języku jeżeli chce się robić tłumaczenia specjalizacyjne. Nie trzeba mieć oczywiście studiów, no ale powiedzmy że trzeba jakoś siedzieć, czy to w ekonomii, prawie, medycynie czy też w poezji właśnie. Zajmuję się poezją trochę, przyznam że jak tłumaczyłam wiersz dla przyjaciela, to nie było mi trudno z jego metaforami, znałam je dobrze, wiedziałam jak zinterpretować. Tłumaczyłam tez piosenki, jedna było bardzo poetycka i wyjątkowo trudna do przetłumaczenia, potrzebowałam pomocy znajomego.

Fleurisimma
08-19-2012, 02:10
Spotkałam się gdzieś z opinią, że tłumaczenie poezji to prawie jak bycie poetą i zgadzam się tu w stu procentach. Zależnie od tego, jak zinterpretujesz wiersz, na coś innego położysz nacisk, użyjesz innych metafor, innych gier slownych etc.

germanskioprawca
08-21-2012, 13:46
Spotkałam się gdzieś z opinią, że tłumaczenie poezji to prawie jak bycie poetą i zgadzam się tu w stu procentach. Zależnie od tego, jak zinterpretujesz wiersz, na coś innego położysz nacisk, użyjesz innych metafor, innych gier slownych etc.


I właśnie z tego powodu zastanawiam się czy to jeszcze tłumaczenie czy już własne dzieło zainspirowane oryginałem :)

Olexa
08-21-2012, 14:39
Temat powinien znajdować się w dziale "Tłumaczenie literackie", a nie w dziale "Języki germańskie".
I tu jest już taki wątek: http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=16278&highlight=t%B3umaczy%E6+poezj%EA

zylciaj
09-13-2012, 00:52
Czy uważacie, że lepiej zgubić jeden rym, czy rytm? Jeżeli forma jest dość wolna, a rymy występują nieregularnie (raz 1, 1, 2, 2; potem wcale; potem 1, 2, 1, 2 itd.)?

herbi
09-13-2012, 15:11
Poezję najlepiej tłumaczyć tak, żeby ocalić jak najwięcej, tzn. rymy, metafory, sens itp.
Na przykład tak:

Stick Boy and Match Girl in Love

Stick Boy liked Match Girl,
He liked her a lot.
He liked her cute figure,
he thought she was hot.

But could a flame ever burn
for a match and a stick?
It did quite literally;
he burned up quick.

T.Burton


Miłość chłopca Patyka i dziewczynki Zapałki

Chłopiec Patyk lubił dziewczynkę Zapałkę
Jego namiętność była bezdenna
Uwielbiał jej śliczną sylwetkę
sądził, że panna była płomienna

Ale czy mogło zaiskrzyć
Między zapałką i patykiem?
Stało się i to całkiem dosłownie
oboje spłonęli chybcikiem

herbi

idalia
09-13-2012, 17:49
Jedni mówią o oddaniu myśli przewodniej i atmosfery wiersza, inni o oddaniu stylu wiersza i jego dźwięczności... Złoty środek? Robić jak serce podpowie, a rozum zaakceptuje. :)

No tak, zgadzam się, to dosyć uniwersalna rada. Można ją stosować w przypadku tłumaczenia poezji, ale czy zawsze... Tego nie jestem pewna, ale warto próbować. Chociaż uważam, że tłumaczenie poezji to bardzo trudna sztuka.

anet6
09-13-2012, 17:58
tłumaczyć poezję bez wątpienia jest trudno i chyba nie ma na to sposobu :)

myślę jednak, że chyba dobrze jest po pierwsze tłumaczyć poezję tego autora, które się bardzo lubi, a po drugie o którego stylu i życiu wie się coś więcej, tzn. mam na myśli coś w rodzaju wyspecjalizowaniu się w tłumaczeniu wybranych poetów

j.ochalska89
09-13-2012, 21:48
Czytałam ostatnio ciekawą książkę na ten temat:"gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim" J. Jarniewicza) Polecam! Ciekawe wskazówki dla laików na przykładach klasyków poezji.

stanley
09-14-2012, 11:23
tłumaczyć poezję bez wątpienia jest trudno i chyba nie ma na to sposobu :)

myślę jednak, że chyba dobrze jest po pierwsze tłumaczyć poezję tego autora, które się bardzo lubi, a po drugie o którego stylu i życiu wie się coś więcej, tzn. mam na myśli coś w rodzaju wyspecjalizowaniu się w tłumaczeniu wybranych poetów

Nie wiem, ja raczej nie lubię Mickiewicza, a bardzo dobrze mi się tłumaczy sonety :)

davedave21
09-14-2012, 22:05
wydaje mi się, ze to zależy od tłumacza, przede wszystkim trzeba śledzić trendy w tłumaczeniu poezji, oddać atmosferę, duszę wiersza, niekoniecznie słowami podobnymi, często także trzeba zdecydować między rymem, a przekładem nastroju, ciężki kawałek chleba.

Joanna89
09-15-2012, 01:02
Zdecydowanie trzeba mieć zdolności poetyckie. Tłumaczenie poezji to najczęściej tworzenie nowego wiersza w jednym języku na bazie istniejącego wiersza w innym języku. Czasami trudno to nazwać tłumaczeniem, bardziej nawet inspiracją danym utworem. Niektóre wiersze znanych poetów to tak naprawdę "tłumaczenia" utworów anonimowych bądź ludowych. Jestem pewna, że osoba, która nigdy w życiu nie napisała wiersza, na pewno nie da sobie z tłumaczeniem poezji rady ;). Krótko - dobry tłumacz poezji powinien być poetą IMO.

agako88
09-15-2012, 01:13
Absolutnie zgadzam się, że do tego trzeba mieć zdolności. Ja się w tym nie sprawdzam. Nie przepadam za poezją, nie mam do niej cierpliwości, nie sprawia mi ona przyjemności...
Tym bardziej: szczery podziw dla osób które tłumaczą poezję i robią to dobrze!

Jedrzej87
09-15-2012, 19:05
O tak, zdecydowanie do tłumaczenia poezji trzeba mieć cierpliwość. Znalezienie odpowiednich odpowiedników: słów, powiedzeń itd potrafi zająć naprawdę sporo czasu. Do tego dochodzą rymy i metafory, oczywiście jeśli ktoś zdecyduje się je zachować w swoim przekładzie.
Wydaje mi się, że to jedno z najbardziej wymagających tłumaczeń.

paweltutka
09-16-2012, 22:01
Nie ma złotego środka. Generalnie najważniejsze jest, żeby zachować rymy w wersach, natomiast treść można troszeczkę zmienić poprzez składnię. Czasem nawet niektóre słowa można zmienić, żeby się rymowały. Polecam ten słownik z rymami angielskimi:

http://www.rhymer.com

Fantastyczny dla tłumaczy poezji angielskiej ;)

laskova
09-16-2012, 22:50
Wszystkim tym, którzy zadają sobie pytanie: "jak tłumaczyć poezję?", gorąco polecam książkę Stanisława Barańczaka "Ocalone w tłumaczeniu". Są w niej zawarte teoretyczne wnioski z doświadczeń translatorskich autora, zbiór szkiców o poszczególnych przekładach z języków obcych na język polski oraz analiza przekładów z polskiego na inne języki. Barańczak pisze ponadto o problemach tłumaczenia Shakespeare`a oraz prezentuje czterdzieści wierszy różnych poetów, opatrując je komentarzami objaśniającymi stopnie trudności przekładu. Dla wszystkich zainteresowanych tłumaczeniem poezji lektura obowiązkowa!!!

gosia10295
10-01-2012, 16:22
W stu procentach zgadzam się z laskova - książka Barańczaka dokładnie analizuje cały problem. Zgłębiając ten temat natrafiłam też jednak na inne ciekawe publikacje, mogę polecić:
'Przekładając nieprzekładalne' - Kubiński, Wojciech, Aleksandra Kubińska, and Tadeusz Z. Wolański

Według mnie każdy tłumacz, który zajmuje się tłumaczeniem poezji, sam musi być poetą.

kalwazyn
10-02-2012, 16:38
Witam serdecznie,

wydaje mi się, że trzeba być bardzo dobrze oczytanym z poezją (czy nawet poezjami) i niekoniecznie trzeba być poetą, aczkolwiek taka "smykałka", byłaby naprawdę dużym ułatwieniem. Ze swoich skromnych doświadczeń mogę powiedzieć, że pomaga cierpliwość, czytanie na głos, zwłaszcza w sprawie rytmu, melodii wiersza, czy nawet dyskutowanie ze znajomymi - nie tylko filologami. A czasem rozwiązanie bardzo skomplikowanego obrazu poetyckiego, metafory, gry słownej przyjść może niespodziewanie (i czy to nie jest wena "prawiepoetycka" ?!) ;)

hania88
10-08-2012, 05:59
tłumacz nie posiadający tzw. "lekkiego pióra" nie powinien się moim zdaniem w ogóle zabierać za przekłady literatury pięknej, stylistyka tekstu w każdym języku jest inna, więc powinien on posiadać umiejętność zaadoptowania stylu autora w taki sposób, aby aby cały utwór stracił jak najmniej. Pisanie jest sztuką, nie można być konserwatorem obrazów bez zdolności malarskich, tak samo jak nie można tłumaczyć literatury bez warsztatu pisarskiego.

akotowska
10-08-2012, 08:06
Według mnie tłumacz powinien mieć wyczucie stylistyczne, przede wszystkim może nie tyle musi umieć dobrze pisać (choć lekkie pióro to na pewno wielka zaleta), ale powinien dużo czytać i oswajać się z różnymi zwrotami, aby tłumaczenie było lekkie i naturalne, a nie sztywne, sztuczne i toporne.

czeskakulka
10-08-2012, 11:50
4znaki muszę się nie zgodzić ;)

Ostatnio słyszałam o zwycięzcy konkursu tłumaczenia słowackiego wiersza, który uczył się języka raptem pół roku. Zwyciężył z tzw. 'starymi wyjadaczami'.

Myślę, że trochę inaczej ma się sprawa z prozą, a inaczej z poezją.Minimalistyczną poezję będzie tłumaczyć się inaczej niż chociażby dzieło miary 'Finneganów tren'.

Nie ma recepty na stworzenie przekładu idealnego. Nie zależy to od artyzmu tłumacza, ale od 'czucia' tekstu, ale i języka. Osobiście zgadzam się z powiedzeniem, że przekład może być albo wierny, albo piękny.

vikcza
10-08-2012, 12:39
... powinien dużo czytać...

Zgadzam się z wypowiedzią koleżanki - czytać, czytać, jeszcze raz czytać. Oczywiście, jeśli sam jest pisarzem - tym lepiej. Znam osobiście taką personę - prof. Jerzy Jarniewicz - uczy na UŁ m.in. literatury oraz tłumaczeń literackich. Uważam, że to najbardziej ma "ręce i nogi".;)

ilkagirl
10-08-2012, 13:05
Według mnie dobry tłumacz literatury powinien mieć lekkie pióro, ale niekoniecznie sam musi coś tworzyć, bo jednak jest pewna różnica w pisaniu od zera, a tłumaczeniu. Jednak myślę, że bardzo ważny jest tutaj dar opowiadania, by przekazać historię swoimi słowami, tak by zainteresować. Myślę, że nie trzeba być od razu znawcą literatury, ale samo czytanie jest kluczowe, by bez problemu posługiwać się różnymi zwrotami etc. Natomiast jeśli chodzi o tłumaczenie poezji, to jest to zupełnie inna bajka ;) Tutaj talent jest niezbędny, moim zdaniem tłumaczenie poezji to niejednokrotnie tworzenie nowej. Tłumaczyć poezję powinni tylko wybrani, którzy naprawdę potrafią zaczarować słowem.

ewelcia87
10-08-2012, 17:52
zgadzam się z wypowiedzią iż aby tłumaczyć literaturę trzeba mieć to "coś". Osoba która sama tworzy będzie rozumieć co autor "miał na myśli" i tym samym tłumaczenie będzie wiarygodniejsze.

Vialka
10-14-2012, 18:15
Żeby być tłumaczem literackim trzeba tą literaturę czuć i samemu potrafić coś stworzyć, bo tłumacz nie dokonuje tylko przekładu - czasem trzeba odwołać się do pewnych kulturowych niuansów, czasem trafi się na jakiś nowy idiom, a to trzeba umieć przełożyć na język docelowy z odpowiednim artyzmem (że się tak wyrażę), tego pierwsza lepsza osoba nie zrobi.

Joanna89
10-14-2012, 18:29
Trzeba. Tak naprawdę każdy tłumacz musi umieć formułować myśli w jak najlepszym stylu. W przypadku literatury jest to jeszcze istotniejsze. Tłumaczenie literackie (w szczególności poezji) to w pewnym sensie pisanie nowej książki na bazie oryginalnej, choć staramy się tutaj naśladować styl pisarza tekstu oryginalnego, a nie swój własny. Wiele osób potrafiłoby przetłumaczyć "sens" książki lub zdanie po zdaniu opisać dokładnie wszystkie wydarzenia, dialogi w innym języku. Jednak to właśnie styl nadaje książce charakter. Jeśli tłumacz nie potrafi sam zastosować różnych stylów, środków stylistycznych, wartość literacka książki bardzo, bardzo na tym ucierpi.
Nie jest zaskakujące, że wielu tłumaczy literackich było/zostaje pisarzami.

Kuczmik
10-14-2012, 18:32
Żeby umiejętnie przetłumaczyć tekst literacki nie trzeba być pisarzem, ale trzeba dużo czytać, przede wszystkim teksty z dziedziny, którą się tłumaczy, żeby mieć o tym w ogóle jakieś pojęcie. Ktoś, kogo nie interesuje kryminał i nigdy nie miał do czynienia z książkami tego typu, nie przełoży tego z równym zaangażowaniem, jak ktoś, kogo to fascynuje.

minnaloushe
10-14-2012, 22:33
Tak, nie ma innej możliwości. Tłumaczenie literatury wymaga wysokiej kultury słowa. Przekłady wykonywane przez osoby bez lekkiego pióra są zwyczajnie słabe.

olcia1234_2009
10-15-2012, 09:04
Przecież to, co my dostajemy jako polską wersję jakiejś obcojęzycznej książki, to w dużej mierze jest robota tłumacza...więc musi umieć to w jakiś podobny autorowi sposób złożyć książkę w całość

beata_wojciechowska
10-15-2012, 11:43
Tłumacz napewno musi umieć "zręcznie" posługiwać się językiem, na który tłumaczy, ale moim zdaniem, niekoniecznie musi mieć artystyczną wyobraźnię. Niezbędna jest też zapewne swojego rodzaju empatia. W końcu ubiera w słowa cudze myśli, a nie swoje.

p00sitivelady
10-15-2012, 11:47
Nie sądzę, że tłumacz literatury powinien sam być pisarzem. Jednak powinien " siedzieć" w literaturze. Być osobą oczytaną.

dagalesz
10-15-2012, 14:59
Ogólnie wydaje mi się, że czytać musi, a pisać powinien umieć (niekoniecznie tworzyć coś własnego, chociaż wtedy ma się w głowie gotowe rozwiązania).

Odpowiem Wam na moim przykładzie - kompletnie nie umiem pisać po polsku, gdy muszę coś sama stworzyć - to moja filologiczna porażka. To można chociaż zobaczyć po moich postach na forum, że zdania są z obcą składnią, niepoukładane i pewnie z dużą ilością błedów. Z drugiej strony pochłaniam duże ilości książek w dwóch językach - ojczystym i docelowym. I moje tłumaczenia podobają się wykładowcom, nie mam tam błędów stylistycznych czy semantycznych.

Jestem za teorią, że tłumacz czytać musi, ale pisać już niekoniecznie.

A to mnie zaskoczyło i powiem szczerze, że nie do końca umiem to przetrawić. Nie wiem jak to możliwe (jeśli jest możliwe). Jedyne co mi się nasuwa to, że fajnie byłoby badać takie zjawisko - może pomysł na pracę badawczą? ;)

klaudiaf
10-15-2012, 17:45
Tłumacz literatury powinien umieć pisać, "choćby" po to, żeby oddać styl autora. Nie wystarczy dużo czytać, by umieć jak najwierniej przekazać czyjeś słowa. Może się mylę, ale tłumacz, po którym redaktor musi poprawiać mnóstwo błędów stylistycznych i przeformułowywać niezgrabne zdania, chyba nie będzie dostawał wielu zleceń, bo nie będzie się to opłacało...
Z drugiej strony nie wystarczy oczywiście być pisarzem, by tłumaczyć, podobnie jak nie wystarczy znać język obcy.

ewazas
10-15-2012, 19:56
Zgadzam się, tłumacz literatury powinien mieć lekkie pióro i wrażliwość językową. Obecnie na filologii często spotyka się np.studentów kierunków ścisłych, nauk ekonomicznych itd., którzy wybierają filologię, by nauczyć się języka, albo dlatego, że to dobrze wygląda w CV. Pomimo jakiś umiejętności przyswajania języka, często brakuje im tej wrażliwości językowej i wszelkie dywagacje na temat tego jak przetłumaczyć daną metaforę lub ogółem zajęcia z literatury ich po prosu nudzą. Mam tylko nadzieję, że osoby te później nie będą się brały za tłumaczenie książek... Bez urazy dla wszystkich "ścisłowców", zdaję sobie sprawę, że nie odnosi się to do wszyskich.

lena1666
10-16-2012, 16:33
Nawet gdy chodzi o zwykły przekład instrukcji obsługi do lodówki to niezbędne jest jakieś wyczucie stylu i ład.Korektorzy mogą się przydać ale to co się zrobi samemu jest cenniejsze.;)

bo2joan
10-16-2012, 20:51
Akurat w przypadku literatury tłumacz musi zdecydowanie sam mieć "lekkie pióro" i dużo czytać w obu językach, przede wszystkim ze względu na liczne środki stylistyczne. Bez tego nie dałoby się moim zdaniem porządnie przetłumaczyć powieści, a tym bardziej wierszy.

mchojnowska
10-17-2012, 12:53
Taki tłumacz nie musi pisać wzniosłych arcydzieł, ale pewna zdolność i łatwość pisania na pewno jest niezbędna.

Marta Gruszczyńska
10-17-2012, 22:42
Przyznam, że jest to kwestia dość sporna, bo przecież nie każdy musi zajmować się pisaniem prozy czy poezji (lub jednego i drugiego ;)) i gdy się nad tym zastanawiałam, to zawsze wychodziło mi, że jednak nie musi, że to tylko kwestia wprawy. Ale czy wtedy w tym czegoś nie brakuje, nie jest to zbyt sztuczne? Zresztą, sama piszę i zauważam, jak gładko tworzę zdania, kiedy chodzi o prozę. W innych tekstach już tego nie ma.
Z drugiej jednak strony - nie każdy, kto umie pisać, dobrze tłumaczy. Do dziś pamiętam jeden wykład, gdy wykładowca opowiadał, jak beznadziejny był rosyjski przekład Nabokova, wykonany przez głównego zainteresowanego :)
No więc?

Myślę, że masz rację co do tego, że nie każdy pisarz jest dobrym tłumaczem i nie każdy tłumacz musi być dobrym pisarzem, czy też pisarzem w ogóle - ale moim zdaniem, musi mieć wyczucie do języka, musi mieć nie tylko lingwistyczną smykałkę, bo przecież w tłumaczeniu liczy się nie tylko mechanizm, ale i intuicja, a jakoś nie wyobrażam sobie tłumacza nie cierpiącego literatury czy podchodzącego do niej sztywno, bez emocji. Ale jeśli sam jest pisarzem zapaleńcem, może zgubić go to, że będzie próbował napisać tłumaczone dziełko od nowa bardziej niż gdyby był pozbawiony tego gorącego pisarskiego serducha ;)

Bartez86
10-19-2012, 00:39
Istnieje różnica pomiędzy zrozumieniem pojedynczych słów zdania, a zrozumieniem zdania jako całości i w tłumaczeniu literackim, a zwłaszcza w poezji ta różnica jest szczególnie ważna. Bez wątpienia osoba bez zamiłowania do literatury czy tzw. słuchu językowego nie spłodzi tak obrazowych przekładów jak osoba w te przymioty wyposażona.

Milady
10-19-2012, 09:12
Nie uważam, żeby do tłumaczenia trzeba być pisarzem. Oczywiście trzeba do tłumaczeń literackich posiadać pewną "lekkość pióra", ale pamiętajmy, że nie tworzymy nowego dzieła.

Abril
10-21-2012, 20:21
Nie ma złotego środka. Generalnie najważniejsze jest, żeby zachować rymy w wersach, natomiast treść można troszeczkę zmienić poprzez składnię. Czasem nawet niektóre słowa można zmienić, żeby się rymowały. Polecam ten słownik z rymami angielskimi:

http://www.rhymer.com

Fantastyczny dla tłumaczy poezji angielskiej ;)

Właśnie ostatnio się zaczęłam zastanawiać czy aż tak istotne jest zachowanie rymów, bo przez to czasem wiersz staje się sztuczny i dobieranie rymów na siłę nie zawsze wpływa dodatnio na jego wartość. Np. wiersz "Dreamland" E.A. Poe'go w języku polskim w przekładzie A. Lange w mojej opinii brzmi trochę prozaiczne i nie ma takiego wydźwięku jak oryginał. Dlatego wydaje mi się, że czasem lepiej pójść na kompromis tworząc rymy niedokładne lub je pomijając niż zbyt modyfikując treść i składnię. Ale to oczywiście zależy od przypadku i rzeczywiście nie ma złotego środka :)

agnesr88
10-24-2012, 09:50
Poezję najlepiej tłumaczyć tak, żeby ocalić jak najwięcej, tzn. rymy, metafory, sens itp.
Na przykład tak:

Stick Boy and Match Girl in Love

Stick Boy liked Match Girl,
He liked her a lot.
He liked her cute figure,
he thought she was hot.

But could a flame ever burn
for a match and a stick?
It did quite literally;
he burned up quick.

T.Burton


Miłość chłopca Patyka i dziewczynki Zapałki

Chłopiec Patyk lubił dziewczynkę Zapałkę
Jego namiętność była bezdenna
Uwielbiał jej śliczną sylwetkę
sądził, że panna była płomienna

Ale czy mogło zaiskrzyć
Między zapałką i patykiem?
Stało się i to całkiem dosłownie
oboje spłonęli chybcikiem

herbi

Bardzo ładne tłumaczenie. I po jednym wierszu można od razu określić specyfikę języka angielskiego i polskiego - można spojrzeć na długość wersów, ilość sylab. Bardzo ciężko zachować ten sam rytm przy tłumaczeniu z angielskiego na polski. Mnie na studiach największy problem sprawiało tłumaczenie piosenek z ang. na pol. (te długie rozwlekłe wyrazy). Tłumaczył ktoś z Was piosenkę "Underground" Toma Waitsa? Ten rytm :)

tolhith
10-25-2012, 13:10
Po pierwsze trzeba samemu zrozumieć oryginalny wiersz i wcielić się w rolę poety, tzn. wiedzieć, co mógłby i chciałby napisać, gdyby napisał wiersz innymi słowami. Wtedy i rymy znajdziemy łatwo, i niewielkie odejścia od oryginalnego sensu będą usprawiedliwione.

bo2joan
10-25-2012, 22:01
Tłumaczenie poezji jest chyba najtrudniejszym wyzwaniem jeśli chodzi o literaturę. Często nie tylko liczy się zachowanie rytmu, rymów i sensu (również w przypadku metafor), ale również umiejętność odzwierciedlienia stylu danej epoki w przypadku starszych wierszy - i w ogóle spore wyczucie stylistyczne. Dlatego w tłumaczeniu poezji trzeba nabierać wprawy przez długi czas.

Nataszka
11-02-2012, 23:51
Tłumaczenie poezji to wyższa szkoła jazdy! Trzeba mieć duze doświadczenie w tłumaczeniach i dobre pojęcie ogólne o poezji, a w szczególności poezji tego kogoś kogo teksty się tłumaczy

dagalesz
11-03-2012, 15:58
Wyczucie, talent... nie jestem nawet pewna, czy da się opisać jakieś ogólniejsze reguły:) tak jak trudno powiedzieć jak się pisze dobry wiersz:) trzeba subiektywnie zdecydować co jest ważniejsze, a co mniej, tak mi się wydaje

klaudiaf
11-05-2012, 22:21
Jak tłumaczyć poezję? Może podpowie poetka i tłumaczka poezji, Krystyna Rodowska - spotkanie pojutrze w warszawskiej Mediatece Instytutu Francuskiego:
http://institutfrancais.pl/culture/pl/2012/10/30/tlumaczyc-i-byc-tlumaczona-spotkanie-z-krystyna-rodowska/

LukaszBe
11-10-2012, 08:17
Można świetnie pisać, a tłumaczyć słabo, albo też świetnie tłumaczyć, a słabo pisać, mało tego, można również i świetnie tłumaczyć, i świetnie pisać. A kombinacji jest jeszcze przynajmniej kilka. Tu chyba nie ma reguły.

Przy tej okazji przypomina mi się czasem powtarzana uwaga, że poeci potrafią pisać wiersze, ale nie potrafią ich dobrze zaprezentować w czytaniu. I myślę, że to najzupełniej naturalne.

Nataliaaa
11-11-2012, 14:55
Spotkałam się kiedyś z opinią, że dobry tłumacz literacki nie musi być dobrym pisarzem (podany został przykład Lutra), natomiast dobry pisarz z reguły jest równiez dobrym tłumaczem. Nie znam wystarczającej ilości przykładów, żeby tę tezę udowodnić. Niemniej jednak sama od kilku lat piszę zarówno wiersze, jak i prozę i muszę powiedzieć, że moje literackie przekłady poezji mój profesor wysoko cenił. Dawał uwagi, pomagał, rozwijał, jednak zawsze mówił, że to, co robię jest dobre. Teksty pisane przeze mnie również cieszyły się aprobatą kilku osób, które się na tym znają, więc druga połowa zamieszczonego przeze mnie stwierdzenia znajduje potwierdzenie w moim przypadku.

kora00
11-11-2012, 22:07
Każdy kto chce się zajmować tłumaczeniem literatury według mnie musi mieć zmysł, który pozwoli mu na oddanie tekstu literackiego. Nie wystarczy rozumieć słów, zdań...trzeba też umieć posługiwać się językiem ojczystym i mieć swego rodzaju talent literacki.

mareesha
11-11-2012, 22:27
Ja myślę, że właśnie tłumacz literatury nie dość, że powinien bezbłędnie operować językiem, na który tłumaczy (i to jest najważniejsze, znajomość języka źródłowego nie jest taka ważna, są przecież słowniki), ale jako że tłumaczy w pewnym sensie dzieło sztuki, to musi mieć wyczucie, co do tego jakich słów i sformułowań użyć tak samo jak profesjonalny pisarz.

gosiawnuk
11-12-2012, 10:33
Wydaje mi się, że tłumacz poezji to jednak bardziej twórca niż rzemieślnik. Niejednokrotnie to właśnie tłumaczenia poezji są lepsze od oryginału. Przekład literatury pięknej jest chyba największym wyzwaniem, wymaga nie tylko znajomości języka, ale i wyczucia poezji, kreatywności i oczywiście długiej pracy nad tekstem. Stanisław Barańczak jest tym podziwianym przykładem tłumacza poezji, który pokazuje (w książce "Ocalone w tłumaczeniu") jak można stworzyć piękny przekład wiersza. Przykłady przekładów wybitnych nie są masowe, stąd moje zdanie, że literatura piękna oddana w innym języku to pisane na nowo dzieło drugiego poety.

Bartez86
11-12-2012, 14:15
Niestety poezja to twór tyle piękny, co niewdzięczny pod tym względem, że nieprzetłumaczalny w tym swoim pięknie...

Nataliaaa
11-16-2012, 16:15
Największe, choć i tak niewielkie, doświadczenie mam właśnie w tłumaczeniu poezji i usłyszałam już wiele cennych rad na ten temat. Jednak jedna z nich najbardziej utkwiła mi w pamięci. Mój profesor powiedział mi: "Gdy tłumaczy się wiersz, należy nauczyć się go na pamięć i od razu zapomnieć. Niech zostanie w środku Ciebie, niech rytm będzie w Twojej głowie i na tej bazie zacznij układać go od nowa w innym języku." (To nie jest oczywiście dosłowny cytat, ale oddanie sensu jego wypowiedzi). W każdym razie zgadzam się z tym. Dla mnie tłumaczenie liryki jest rzemiosłem doprawionym artyzmem (w przeciwieństwie do pisania, które jest artyzmem doprawionym rzemiosłem). Ja skłaniałabym się, aby tłumaczenia poezji określać raczej jako przekład poetycki, lub literacka interpretacja.

kora00
11-18-2012, 21:16
Tłumaczenie poezji to tworzenie nowego utworu, którego oryginał jest tylko jego bazą

kora00
11-18-2012, 21:53
Trzeba chyba najzwyczajniej czuć dany tekst, poczuć atmosferę, nastrój i umieć to przekazać. Brak takiej 'więzi' będzie odczuwalny...

Nataliaaa
11-26-2012, 08:57
Kora00 - masz rację. Jakiś czas temu próbowałam tłumaczyć jeden z wierszy Friedricha Holderlina na polski i nie wiem, z jakiego powodu (może zbyt duża ilość nałożonych ograniczeń - tłumaczenie było wykonywane w ramach międzynarodowego projektu) nie byłam w stanie poczuć tego tekstu, po prostu do mnie nie przemawiał. Co za tym poszło, pierwszą strofę jeszcze jako tako przełożyłam, natomiast druga spokojnie mogłaby robić za przykład ilustrujący jak robić nie wolno. ;) Teraz zabieram się powoli za tłumaczenie (tym razem dla siebie samej) "Millhaven" Nicka Cave'a. Tutaj czuję tę "więź" z tekstem, zobaczę, co się stanie, gdy zacznę tłumaczyć. Mam nadzieję, że się jakoś z tym utworem "dogadam"

UnflinchingMan
12-29-2012, 11:58
'As Barthes says, "narrative ... is translatable without fundamental damage" in a way that a lyric poem or a philosophical discourse is not.' Cytat ten pochodzi z książki Haydena White'a.

TomBed
12-30-2012, 12:13
Może to oklepana opinia ale przynajmniej mnie uczono w taki sposób, że poezja sama w sobie jest sztuką i aby tą sztukę tłumaczyć, trzeba ją 'czuć' mieć coś w sobie z artysty który zrozumie sens i postara się go odzwierciedlić w innym języku a jednocześnie będzie w stanie upiększyć go na tyle by w tym danym języku docelowym tłumaczenie wywarło podobny skutek jak oryginał w języku źródłowym, grzechem jest tłumaczenie poezji dosłownie, bez szukania głębszego sensu utworu dlatego niech robią to ludzie którzy mają w sobie tą 'flare of an artist'.

annaoleniacz
01-17-2013, 19:05
Wydaje mi się, że dobry tłumacz literatury powinien sam umieć pisać, tworzyć. Tłumaczenie literatury, to sztuka, a nie praca odtwórcza jak produkowanie gwoździ.

joaflor
01-18-2013, 23:43
Ja jestem zdania, że dobry tłumacz dobrej literatury musi mieć zmysł artystyczny. Tłumaczenie literatury to nie jest według mnie praca całkowicie odtwórcza.

joaflor
01-18-2013, 23:46
Zgadzam się całkowicie z przedmówcą. Poezję można tak bardzo skrzywdzić złym tłumaczeniem, że nie powinni się za nią brać ludzie, którzy się na tym nie znają. Według mnie, żeby tłumaczyć poezję, trzeba być poetą.

bławatek
01-20-2013, 17:20
Uważam, że najważniejsze jest oddanie tego co autor miał na myśli:) A wygląd ogólny zależy już od zdolności tłumacza, ponieważ jeśli oryginał zawiera rymy, to w tłumaczeniu też powinny się one znaleźć.

To chyba najtrudniejsze rzecz: oddać co autor miał na myśli. Wiersze z reguły pozostawiają wiele ścieżek interpretacji, każdy odbiera je na swój sposób, często nie dostrzegając nawet innych możliwości. W związku z tym, można wpaść we własne sidła: chcąc oddać zamysł autora, wyrazić tylko i wyłącznie swoją subiektywną interpretację.

czoczoriatka
01-21-2013, 07:45
tłumaczenie poezji to według mnie jedno z najtrudniejszych wyzwań. wydaje mi się, że możesz mieć trochę racji, twierdząc, że tłumacz podaje tak naprawde swój własny wiersz na koniec. jednak istnieje tylke dobrych przekładów, tak bardzo oddających idee jak i formę fonetyczna i graficzną wierszy, że nie można się z tobą całkowici zgodzić.

Floreque
01-21-2013, 11:21
Generalnie trudno się tłumaczy poezję (rytm i dźwięk języka nie ten, inna składnia itp.), ale jeśli już trzeba tego dokonać, cóż, wówczas w tłumaczu powinien obudzić się poeta ;)

Tygrzyk
01-21-2013, 15:57
musi, boleśnie się przekonałem jak tłumaczyłem opowiadanie znajomego... ogołociłem go z piękna literackiego, bo nie znałem odpowiednich zwrotów i robiłem to jak to mówią "toporkiem".

ślepekiszki
01-21-2013, 16:40
Musi sam umieć pisać - to oczywista oczywistość, ale wcale samodzielnym twórcą być nie musi. Tak jak tłumacz poezji nie musi samodzielnie pisać wierszy.

@Tygrzyk
A przekładałeś na polski czy angielski opowiadanie znajomego? Bo jeśli na angielski, to się nie dziwię: musiałbyś być angielskim native speakerem, żeby tłumaczyć. A jeśli na polski - to po prostu Twoja wina, a nie dowód na to, jakoby tłumacz musiał być samodzielnym twórcą. Bo jak rozumiem w temacie chodzi o to, że tłumacz literatury musi samodzielnie pisać utwory, a chyba nie o to, że musi umieć pisać...?

olguca
01-23-2013, 19:27
Oczywiście, że musi umieć pisać, musi posiadać wrażliwość i wyobraźnię językową, musi doskonale znać język docelowy. A przede wszystkim musi to lubić, co zwykle sprawia, że sam również pisze - niekoniecznie kilkutomowe powieści, ale jakieś drobniejsze formy literackie.
Z poezją jest trudniej, stąd tylu poetów-tłumaczy, albo tandemów tłumaczeniowych - tłumacz przekłada wiersz w miarę możliwości, po czym konsultuje ostateczną wersję z jakimś poetą piszącym w języku docelowym.

aneta92
01-26-2013, 10:44
No jest parę problemów z tłumaczeniem tytułów w Polsce...nie wiem czemu fantazja ponosi naszych tłumaczy, czasem do tego stopnia, że tytuł zupełnie się nie zgadza z treścią filmu.

gosia89
01-26-2013, 21:55
Ostatnio miałam okazję analizować tłumaczenie wiersza. Wszystkim zainteresowanym tematem polecam "Mały, lecz maksymalistyczny manifest translatologiczny" Stanisława Barańczaka.

andrzejakk
01-28-2013, 13:51
no pewnie, powinien umieć i pisać i czytać ;P

UnflinchingMan
02-03-2013, 15:52
Musi mieć talent do języka. Musi umieć się nim posługiwać: potrzebuje doskonałej znajomości języka źródłowego, aby w pełni zrozumieć dzieło oraz perfekcyjnej znajomości języka docelowego, aby umieć je przetłumaczyć. A zatem tak - musi umieć pisać. Natomiast nie musi mieć w głowie żadnych historii do opisania, i jakiejś takiej inicjującej inwencji twórczej mieć nie musi - i to go różni od pisarza.

lisulinek
02-21-2013, 18:17
Nie musi, ponieważ:

1) Pisanie i tłumaczenie to dwie inne umiejętności.
2) Tłumacz odtwarza, a nie tworzy dzieło od nowa.

Musi:

1) Umieć zgrabnie pisać w języku, na który tłumaczy.
2) Być w stanie interpretować literaturę (co to tłumaczy).

katgor
02-22-2013, 21:37
Umieć pisać, to znaczy tworzyć dobrze i poprawnie teksty. Dlatego tłumacz musi umieć pisać. Wrażliwość na słowo i zgrabny styl są niezbędne by dobrze oddać to, co się zinterpretowało.
Zresztą w większości przypadków jest tak, że tłumacze literatury/ tłumacze w ogóle to ludzie oczytani, którzy wykształcili pewne umiejętności i przez częsty kontakt ze starannym słowem pisanym wypracowali styl i lekkie pióro.

KarolinaT
02-23-2013, 19:52
Oczywiście, że tłumacz literatury musi umieć pisać. Przecież przełożenie książki to tak na prawdę w jakimś sensie napisanie jej od nowa. Tłumacz nie musi być profesjonalnym pisarzem, ale z pewnością powinien mieć 'lekkość pióra" i bardzo dobrze posługiwać się swoim ojczystym językiem. Natomiast co do poezji, to myślę, że chyba najlepsze przekłady wykonane są jednak przez poetów...

Toolek
02-24-2013, 14:13
\Moim zdaniem, tlumacz literatury wcale nie music byc samemu pisarzem, czesto nie ma na tyle pomyslu i inwencji, zeby stworzyc cos samemu, ale pisac musi umiec. Musi miec odpowiednia wiedze, kompetencje, obycie, wiedze gramatyczna, leksykalna, ortograficzna, stylistyczna i praktyczna by odpowowiednio przelozyc dany tekst, tak by stal sie on tekstem funkcjonalnym.

Krzysiek1990
02-25-2013, 02:30
Nie chcę się zerojedynkowo wypowiadać, ale wielu wielkich pisarzy i poetów próbowało tłumaczyć zagraniczne dzieła, i częściej niż rzadziej były to tłumaczenia udane.

KostkaM
02-25-2013, 18:34
Dokładnie Krzysiek! Uważam, że talet pisarski jest niezbędny akurta przy tłumaczeniu literatury.

akte83
03-04-2013, 14:32
Moim zdaniem, nie można tłumaczyć poezji jeśli nie wiadomo co "autor ma na myśli". W tego typu tekstach roi się od metafor, porównań i innych zabiegów, bez których zmienia się zupełnie znaczenie tekstu.

Tłumacz literatury musi wiedzieć jak poprawnie się wysławiać i jak wyczuć te czasami bardzo drobne aluzje w tekście. Bez tego tekst traci całe swoje bogactwo.

doha_k
03-09-2013, 14:28
Wydaje mi się, że tłumacz musi posiadać chociaż odrobinę zdolności pisarskich, mieć tzw. "lekkie pióro"

W pełni zgadzam się z przedmówczynią :) bez 'lekkiego pióra' produkt końcowy raczej straci na jakości. Warto dlatego, w miarę możliwości, dbać o swój język ojczysty, chociażby czytając polską literaturę. Jeśli zamkniemy się jedynie w świecie języka obcego (na czym sama się złapałam :o), nasze narzędzie pracy będzie zardzewiałe i z czasem niesprawne...

pathe
03-09-2013, 16:48
Według mnie wcale nie jest to konieczne. Tłumacz ma przede wszystkim znać język. Autor jest od tego, żeby pisać z polotem, stworzyć opowieść barwną lub wiersz poruszający, natomiast tłumacz musi tylko zrozumieć i zachować ten styl. Sama nigdy nie napisałam naprawdę dobrej opowieści, ale nie uważam, że nie mogę wykonać dobrego tłumaczenia. Poza tym każdy pisarz ma swój własny styl. Zastanawiam się, czy nie ma wtedy niebezpieczeństwa, że ten indywidualny styl przekradnie się do tłumaczenia.

EwaJolanta
03-24-2013, 18:35
Ja uważam, że tak. W końcu tłumaczenie, dla osób nie znających oryginału, jest tekstem właściwym – czyli tłumacz powinien go przedstawić z takimi samymi uczuciami, w taki sam sposób oraz w podobnym kunszcie językowym jak autor. Zadaniem tłumacza nie jest tylko przedstawienie opisanych faktów, czy wydarzeń, ale również oddanie klimatu narracji, która jest niezwykle ważna w literaturze.

landminecat
04-03-2013, 12:34
Moim zdaniem nie chodzi tu o umiejętności pisarskie na wysokim poziomie, ale - jak już wcześniej wspomniano - lekkość pióra i umiejętność formułowania logicznych, spójnych stylistycznie zdań. Ile razy zdarzyło mi się czytać powieść przetłumaczoną w sposób wołający o pomstę do nieba, ponieważ każde kolejne zdanie wprowadzało jakieś stylistyczne nowinki, nowe wyrażenia, czasem nawet niepoprawną składnię... Takich tłumaczeń zdarza się coraz mniej, ale do tej pory pamiętam jeden z koszmarnych przekładów "Ani z Zielonego Wzgórza", z którym już jako dziecko miałam problemy. Moim zdaniem największym grzechem tłumacza literackiego może stać się właśnie ten brak spójności i konsekwencji. Nie uważam jednak, że tłumacz powinien być pisarzem. Nie zapominajmy, że i pisarze mają swoich redaktorów i korektorów.

agnieszkagogola
06-22-2013, 19:55
Jeśli wymagane jest wysoce kreatywne i adaptacyjne podejście do tłumaczenia, np w przypadku przekładu poezji, to tłumacz rzeczywiście potrzebuje zdolności pisarskich. Poza tym myślę, że wystarczy stylistyczne wyczucie, oczytanie i umiejętność zrozumienia oraz trafnego przekazania ironii, humoru itd.

Raclaw1835
06-23-2013, 00:12
Tłumaczenie literatury porównałbym do pisania książki z tą drobną różnicą, że ktoś nam mówi co i jak chciałby żeby tłumacz w tym momencie przekazał. Tłumacz ubiera takie myśli w litery i nadaje im kształt.

tamara1990
06-23-2013, 20:18
Moim zdaniem tłumacz literatury (i prozy) musi umieć pisać. Nie mówię tu o spójnym kreowaniu rzeczywistości, lecz o tzw. lekkim piórze. Bez tego książka będzie miała drętwy, czasem nawet grafomański styl. Wystarczy zajrzeć do dwóch książek, które napotkałam na swej drodze i które są beznadziejnie przetłumaczone (tłumacz ewidentnie nie umiał pisać i stworzył książkę na poziomie pierwszego opowiadania małego dziecka). Te książki to: "Lodowa pustynia" Maite Carranza i "Mojra. Wilczyca i Córka Ziemi" Henri Loevenbruck. Zatem to są moje argumenty za tym, że tłumacz literatury powinien umieć pisać :)

Alina24
06-24-2013, 11:14
Nie sądzę, aby tłumacz literatury musiał być pretendentem do literackiej nagrody Nobla, jednak zdecydowanie powinien posiadać zmysł twórczy, inwencję no i być oczytanym. W końcu tłumaczenia same w sobie mogą być 'sztuką' także bez odrobiny zmysły artystycznego się nie obejdzie.

LucyJ
06-24-2013, 11:27
Wydaje mi się, że tłumacz literatury powinien mieć jednak zacięcie artysty, zwłaszcza jeśli tłumaczy poezję. Literatura sama w sobie powinna dostarczać wrażeń, poruszać zmysły, jeśli tłumacz podejdzie do tłumaczenia poezji, tak jakby tłumaczył instrukcję obsługi "spawarki", to wątpię by dana pozycja zachwyciła odbiorców. Konieczne jest lekkie pióro i wiedza z literaturoznawstwa, budowy utworów.

Ink
06-25-2013, 09:16
Jak wiele z Was sądzę że tłumacz literackich tekstów powinien umieć pisać i być tym zainteresowany, inaczej grożą zbyt dosłowne tłumaczenia i utrata sensu który autor chciał przekazać. Czytałam kilka książek w oryginale i potem w tłumaczeniu, i widzę różnice jak tłumacz zbyt dosłownie tłumaczy, a jak stara się to robić ciekawie. To co działa w jednym języku niekoniecznie będzie działać w innym.

djoze
06-25-2013, 11:41
Zgadzam się trzeba mieć trochę "poetycką duszę" i lekkie pióro, żeby wykonać dobre tłumaczenie. Ja bym nie podjęła się takie rodzaju tłumaczeń, za to zakres suplementów diety i zdrowia bardzo mi leży. :)

annb320
06-25-2013, 16:26
Może trochę przekornie stwierdzę, że pisać wcale nie musi. Ale musi czytać (w języku na który przekłada) - być świetnie obyty ze słowem, z formami, w które można je ująć, mieć ponadprzeciętnie rozbudowane słownictwo. Im więcej będzie czytał, tym więcej mu zostanie w głowie, automatycznie z większej ilości form i treści będzie mógł wybierać, a wtedy i jemu słowa na papierze będą się łatwiej, zgrabniej układały.

Zgadzam się. Osoba, która przekłada teksty literackie nie musi koniecznie tworzyć własne dzieła, ale wypadałoby by regularnie czytała i szlifowała swój warsztat językowy, tak żeby później tłumaczenie miało jakieś ręce i nogi, a czytelnik z przyjemnością sięgał po przekład. Moim zdaniem tłumacz powinien wiedzieć jak pisać tego typu teksty, mieć w swojej głowie zwroty, które często występują w danych dziełach literackich i przede wszystkim powinien w większym lub mniejszym zakresie interesować się literaturą oraz posiadać inwencję twórczą.

AgaPa
07-01-2013, 13:00
Zgadzam się, ze tłumacz literatury musi być oczytany i mieć bogaty zasób słownictwa, bez tego ani rusz. Jednak bezcenna jest również wyobraźnia i lekkość pióra, w przeciwnym razie tekst literacki będzie "sztuczny" i ciężki do czytania.

JoannaZ
07-01-2013, 15:01
Myślę, że przy takim tłumaczeniu potrzebna jest lekkość pióra, swoboda pisania. Nie zawsze wystarczy dobre przygotowanie od strony technicznej, trzeba potrafić zainteresować czytelnika przekładem :)

a_kosior
07-01-2013, 15:43
Zgadzam się z przedmówcami, tłumacz literatury musi mieć "lekkie pióro", pisać z pewnym polotem. Oznacza to, że powinien umieć pisać, ponieważ tekst literacki rządzi się często swoimi prawami. Mamy do czynienia zarówno z normą niską, jak i wysoką, stylizacją wypowiedzi itd.
Według mnie to również kwestia praktyki. Czym większy bagaż doświadczeń w pracy redaktorskiej, tym większa swoboda w tłumaczeniu kolejnych tekstów.

restless-soul
07-01-2013, 15:48
Dobrze jest jeśli tłumacz literatury ma zdolności w łatwym i ciekawym formułowaniu zdań. Na pewno to się przydaje i wtedy tłumaczenie tekstów literackich jest łatwiejsze, również dla odbiorców - łatwiej się czyta

Violetta
07-09-2013, 16:58
Tłumacząc poezję należy znać przede wszystkim reguły jakie nią rządzą. Poza tym, obcowanie ze sztuką wymaga kreatywności. Nie jest to praca dla każdego tłumacza, ponieważ nie każdy jest urodzonym artystą, znającym się na sztuce. Jeśli tłumaczymy poezję, musimy dokonać takiego przekładu, który nie tylko odda treść oryginału, ale także odzwierciedli walory stylistyczne, poetyckie i intelektualne dzieła.

Pricess
07-09-2013, 23:18
po pijaku jakoś sie da

umbrella
07-11-2013, 12:41
Z jednej strony trzeba być samemu poetą, z drugiej, należy pamiętać, że nie tworzy się własnego tekstu, tylko wciąż tłumaczy czyjś;)

iskrowe
07-11-2013, 16:56
Pracuję teraz nad tłumaczeniami pewnej współczesnej, amerykańskiej poetki. Sądziłam, że poradzę sobie z nią bez trudu, bo to głównie wiersze białe; co więcej, sama jestem poetką, więc jest mi o niebo łatwiej. Nic bardziej mylnego. Na razie czuję, że odchodzę od komputera pokonana, po polsku teksty nie brzmią przekonująco, trudno mi też czasem oddać odniesienia kulturowe. Tak łatwo się nie poddam, trzymajcie kciuki! :)

Aleksandra Stodolna
07-12-2013, 10:37
Wszystkim tym, którzy zadają sobie pytanie: "jak tłumaczyć poezję?", gorąco polecam książkę Stanisława Barańczaka "Ocalone w tłumaczeniu". Są w niej zawarte teoretyczne wnioski z doświadczeń translatorskich autora, zbiór szkiców o poszczególnych przekładach z języków obcych na język polski oraz analiza przekładów z polskiego na inne języki. Barańczak pisze ponadto o problemach tłumaczenia Shakespeare`a oraz prezentuje czterdzieści wierszy różnych poetów, opatrując je komentarzami objaśniającymi stopnie trudności przekładu. Dla wszystkich zainteresowanych tłumaczeniem poezji lektura obowiązkowa!!!

Zwłaszcza fragment, w którym opisuje proces tłumaczenia wiersza "Echo w kościele" G. M. Hopkinsa. Tam widać dokładnie, jak skomplikowane działania intelektualne powinien podjąć tłumacz jeszcze ZANIM zacznie tłumaczyć wiersz.

IwonaR
07-12-2013, 10:51
Polecam "Ocalone w tłumaczeniu" Barańczaka. Kopalnia pomysłów, mini antologia przekładów, a sposób pisania i przekazywania wiedzy o tłumaczeniu poezji prosty, a zarazem tak wciągający, że tylko czytać:) Chyba najlepsza publikacja nt. tłumaczenia poezji, jaką miałam przyjemność czytać.

Arya_92
08-14-2013, 14:14
Dla mnie jest to oczywiste, że tłumacz literatury powinien sam również umieć pisać. Nie oznacza to, że musi wydać szereg powieści swojego autorstwa itd., jednak powinien posiadać pewne umiejętności pisarskie i swoisty talent do tworzenia tekstów literackich. Zawsze uważałam, że tłumaczenie prozy czy poezji wymaga pewnej twórczości- nie jest to tylko umiejętność przekazania informacji zawartych w tekście. Należy zachować przecież pewien styl, oddać wszelkie wartości estetyczne ukryte w tekście oryginalnym ,itd. tymczasem zdarzają się tłumaczenia, którym moim zdaniem tego właśnie brakuje-i stąd moja opinia, ze do tłumaczeń literackich nie wystarczy jedynie perfekcyjna znajomość języka.

Violetta
08-21-2013, 12:37
W pełni zgadzam się z poprzednikami. Tłumacz literatury powinien wykazać się zdolnościami literackimi, tzn. umieć łatwo i pięknie pisać. Moim zdaniem, umiejętność pisania jest rzeczą najistotniejszą. Owszem, nie możemy zapomnieć, jak ważna jest bardzo dobra znajomość języka obcego, oraz ojczystego a także różnych jego stylów i rejestrów oraz zasad poprawności, znajomość gatunków i środków literackich. Jednakże, bez umiejętności pisania wiedza ta w przypadku tłumacza literatury może być nie wystarczająca. Co po tłumaczu, który zna wszystko na temat literatury a nie potrafi pięknie pisać?

asiaoslak
08-23-2013, 21:24
Najlepiej jak łączy się wiele umiejętności. Na pewno pomaga umiejętność pisania, ale nie można zapomnieć, że tłumaczenie jest tłumaczeniem- ma być wierne oryginałowi. Więc nie zawsze możemy puścić wodze fantazji, popisywać się kunsztem językowym, jakbyśmy pisali nowe dzieło. Tak więc myślę, że potrzebna jest i wiedza filologiczna, teoretyczna, językowa jak i umiejętności pisarskie, literackie w języku ojczystym.