PDA

View Full Version : Tłumacz literatury pięknej - zawód czy hobby?


julia_m
07-07-2011, 21:23
Hej :)
Chciałabym poruszyć temat możliwości (wy)życia z tłumaczenia literatury pięknej... W trakcie studiów powtarzano nam, że jest to niemożliwe. Taka była opinia osób, które zawodowo tłumaczyły beletrystykę, poezję, itp. Ogółem wychodziło na to, że jest to zajęcie przynoszące chwałę i wiele satysfakcji, ale pieniędzy, niestety, nie ;) Dzisiaj też tak mi się wydaje, ponieważ właściwie wszystkie tłumaczenia, które do tej pory wykonywałam, nawet nie leżały obok tekstu literackiego - same dokumenty, dane techniczne, itp.
Wiem, że do bycia tłumaczem literatury trzeba mieć szczególne predyspozycje i zacięcie - to musi być nasza pasja. Bardzo lubiłam tłumaczenia tego typu tekstów w trakcie studiów, jednak ciężko jest "złapać" takie zlecenia. Wydaje mi się, że często jest to kwestia szczęścia lub przypadku... Pytanie więc brzmi: czy da radę wyżyć z miłości do słowa pisanego, czy też musi być ona realizowana tylko w sferze dodatkowych zleceń lub może jako hobby?

manhattan
07-09-2011, 11:01
Oczywiście za mało.:)
Stawki za tłumaczenia literackie.
Pierwsza wartość to stawka minimalna, następnie stawka średnia i stawka maksymalna
Kwoty w Euro za 1800 znaków.
Austria 16,80 – 21,60 – 26,40
Belgia 25,92 – 31,68 – 36,00
Chorwacja 5,00 – 7,00 – 12,00
Czechy 3,00 – 5,50 – 9,00
Dania 13,50 – 16,05 – 18,85
Finlandia
12,70 – 19,20 – 24,30
Francja 21,60 – 30,96 – 36,00
Grecja 7,00 – 10,00 – 30,00
Hiszpania 10,50 – 13,50 – 19,20
Holandia 19,10 – – 21,60
Irlandia 28,80 – – 34,56
Katalonia 7,70 – 11,14 – 17,14
Litwa 3,90 – 5,65 – 7,60
Niemcy 14,40 – 21,90 – 27,60
Norwegia 31,08 – – 31,08
Portugalia 9,00 – 12,00 – 18,00
Słowacja 3,00 – 7,25 – 11,50
Słowenia 7,50 – 11,40 – 16,80
Szwajcaria 24,00 – – 30,00
Szwecja 23,18 – 27,54 – 30,42
Wielka Brytania 17,28 – 28,80 – 34,56
Włochy 5,40 – 11,35 – 22,70

Jak na tym tle wyglądają stawki „obowiązujące” w Polsce? Niestety o kwotach z Belgii czy Szwecji możemy tylko pomarzyć — plasujemy się na poziomie Czech i Słowacji. Fakt, mogłoby być lepiej
DOdatko jesteśmy jednym z nielicznych krajów gdzie tłumacze nie czerpią dodatkowych profitów za publiczne korzystanie z ich dzieł (np biblioteki).


CO więcej, "jeśli książka zostanie sprzedana w nakładzie powyżej 5000 egzemplarzy — tłumaczowi przysługiwać będzie 0,8% ceny sprzedaży w przypadku książek w twardej oprawie oraz 0,4% w przypadku książek w oprawie miękkiej” – ach...byłoby pięknie :):o

urchin
09-09-2011, 19:47
Od początku studiów filologicznych słyszałam, że tłumaczem literackim można zostać dla hobby, a nie zarobku ;P

harmata.hanna
09-09-2011, 22:09
Od początku studiów filologicznych słyszałam, że tłumaczem literackim można zostać dla hobby, a nie zarobku ;P

Chyba, żeby od razu stać się SŁAWNYM tłumaczem literackim ;)

em.ka
09-10-2011, 18:26
Oczywiście za mało.:)
Stawki za tłumaczenia literackie.
Pierwsza wartość to stawka minimalna, następnie stawka średnia i stawka maksymalna
Kwoty w Euro za 1800 znaków.
Austria 16,80 – 21,60 – 26,40
Belgia 25,92 – 31,68 – 36,00
Chorwacja 5,00 – 7,00 – 12,00
Czechy 3,00 – 5,50 – 9,00
Dania 13,50 – 16,05 – 18,85
Finlandia
12,70 – 19,20 – 24,30
Francja 21,60 – 30,96 – 36,00
Grecja 7,00 – 10,00 – 30,00
Hiszpania 10,50 – 13,50 – 19,20
Holandia 19,10 – – 21,60
Irlandia 28,80 – – 34,56
Katalonia 7,70 – 11,14 – 17,14
Litwa 3,90 – 5,65 – 7,60
Niemcy 14,40 – 21,90 – 27,60
Norwegia 31,08 – – 31,08
Portugalia 9,00 – 12,00 – 18,00
Słowacja 3,00 – 7,25 – 11,50
Słowenia 7,50 – 11,40 – 16,80
Szwajcaria 24,00 – – 30,00
Szwecja 23,18 – 27,54 – 30,42
Wielka Brytania 17,28 – 28,80 – 34,56
Włochy 5,40 – 11,35 – 22,70

Jak na tym tle wyglądają stawki „obowiązujące” w Polsce? Niestety o kwotach z Belgii czy Szwecji możemy tylko pomarzyć — plasujemy się na poziomie Czech i Słowacji. Fakt, mogłoby być lepiej
DOdatko jesteśmy jednym z nielicznych krajów gdzie tłumacze nie czerpią dodatkowych profitów za publiczne korzystanie z ich dzieł (np biblioteki).


CO więcej, "jeśli książka zostanie sprzedana w nakładzie powyżej 5000 egzemplarzy — tłumaczowi przysługiwać będzie 0,8% ceny sprzedaży w przypadku książek w twardej oprawie oraz 0,4% w przypadku książek w oprawie miękkiej” – ach...byłoby pięknie :):o

Do tej pory wszystkie dane finansowe o zarobkach tłumaczy literatury widziałam w przeliczeniu an arkusze, a nie zwykłe strony rozliczeniowe. Owszem, dużo to nie wychodzi, ale teksty, które się tłumaczy za wyższe stawki zazwyczaj nie mają nawet jednej dwudziestej długości przeciętnej książki, więc to też trochę zmienia postać rzeczy. Jednak jest plus w otrzymaniu takiej ilości pracy na raz i możliwości rozłożenia sobie tego jak nam się podoba w dłuższym odcinku czasu.

madzia
09-12-2011, 10:55
Od początku studiów filologicznych słyszałam, że tłumaczem literackim można zostać dla hobby, a nie zarobku ;P

Tłumaczem literackim chyba nie można zostać ot tak, czary mary i postanawiam dziś, że będę tłumaczem literatury. Osoby, które zajmują sie tłumaczeniami literackimi to tłumacze o specyficznym doświadczeniu zawodowym, pasjonaci o odpowiedniej renomie w środowisku związanym z danym kręgim kulturowym.
Co do stawki to...no cóż, nie wiem jak to jest dokladnie w Polsce, ale na pewno nie są to ogromne sumy. Poza tym w Polsce bardzo mało tłumaczy się książek więc i nie ma zapotrzebowania ogromnego na tłumaczenia tego typu...
Swoją drogą z jakiego źródła pochodzą powyższe dane?

Kecher
09-12-2011, 18:34
tak sie zastanawiam czym uwarunkowany jest wplyw sposobu oprawy ksiazki na wysokosc wynagrodzenia tlumacza? Hmmm, cudny temat pracy naukowej

em.ka
09-21-2011, 11:03
tak sie zastanawiam czym uwarunkowany jest wplyw sposobu oprawy ksiazki na wysokosc wynagrodzenia tlumacza? Hmmm, cudny temat pracy naukowej

Nie ma wpływu. Żadne warunki dotyczące sposobu wydania nei mają żadnego wpływu. Zresztą, to samo tłumaczenie może służyć do różnych wydań.

natalia87
09-21-2011, 20:32
Tłumaczenia literackie są raczej odpowiednie dla spełniania się w ramach hobby. Najlepsze stawki dostaje się za tłumaczenia przysięgłe, które może nie są tak ciekawe jak tłumaczenia literackie, ale pozwalają się utrzymać ;)

Z drugiej strony, często jest tak, że artyści, którzy zaczynają utrzymywać się ze swojej sztuki (a uważam, że można tłumacza literackiego nazwać artystą :) ) zatracają gdzieś po drodze swoją pasję.

Anna Stępień
09-21-2011, 20:53
Tłumaczenia literackie są raczej odpowiednie dla spełniania się w ramach hobby. Najlepsze stawki dostaje się za tłumaczenia przysięgłe, które może nie są tak ciekawe jak tłumaczenia literackie, ale pozwalają się utrzymać ;)

Zaraz, zaraz, czy za tłumaczenia przysięgłe nie ma odgórnie ustalonej kwoty? Poza tym nie wydaje mi się, by sąd, policja, szpital etc. płaciły tłumaczowi jakieś kosmiczne kwoty za tłumaczenie. Tłumacz przysięgły nie ma wyboru, kiedy instytucja państwowa poprosi go o tłumaczenie, to jego obowiązek.

wicherek__
09-24-2011, 22:07
wniosek nasuwa się jeden: jedziemy do Belgii :P ewentualnie do UK. trzeba tylko podszkolić niemiecki. niestety po francusku i niderlandzku nie potrafię się porozumiewać :(

zancia
10-09-2011, 23:56
Tłumaczom przysięgłym ministerstwo ustala kwoty za współprace z policją, sądem itd. a poza tym to tłumacz może sam narzucić jakąś stawkę tylko pytanie czy to przejdzie, gdy w mieście jest takich wielu.Tłumacz literacki jest na pewno tłumaczem z pasji ale może również się obłowić jeśli ma swoje 5 minut;)

mhubner
10-10-2011, 10:29
Od początku studiów filologicznych słyszałam, że tłumaczem literackim można zostać dla hobby, a nie zarobku ;P

Niestety bardzo to jest pocieszjące. Takie małe czasochłonne hobby...:(

marcink
11-27-2011, 17:40
Na jakie zarobki w Polsce może liczyć tłumacz literacki? Czy jest to opłacalny zawód? Znalazłem informację, że za stronę (1800 znaków) otrzymuje kilkanaście złotych. Czy oprócz tego może liczyć na jakiś bonus od sprzedaży książki ? Jak wygląda sytuacja w innych krajach?

mosia
11-30-2011, 13:39
Tłumaczenia literackie rozliczane są w arkuszach (tzw. arkusz wydawniczy, arkusz autorski, arkusz drukarski). Jeden arkusz to 40 tysięcy znaków (ze spacjami), czyli jakieś 22-23 strony. Stawki zaczynają się, jak sądzę, gdzieś od 500 zł za arkusz.

aganema
12-13-2011, 15:32
Początkujący tłumacz zarabia ok 250 zł za arkusz. Najlepsi (a jest ich w Polsce niewielu) 700 zł za arkusz. Jest to podobno najwyższa stawka, jaką można dostać, jeżeli mowa o tłumaczeniach z języka angielskiego. Tłumacze bardziej egzotycznych języków zarabiają pewnie sporo więcej ;)

Kattie
12-13-2011, 20:57
No i trzeba też pamiętać, że tłumaczenia literackie to jedynie praca na zlecenie. O ile nie masz wyrobionej "marki" i nie jesteś na stałe związany z jakimś wydawnictwem, jak np. pan Piotr Cholewa tłumaczący powieści Terry'ego Pratchetta dla wydawnictwa Prószyński i S-ka, nie masz co liczyć na stałe zlecenia i możliwość utrzymania się z samego tłumaczenia literatury.

agnes2011
11-19-2012, 06:46
Moja koleżanka tłumaczy z niemieckiego na polski. Co prawda nie wiem, ile dokładnie dostaje za arkusz (coś ok. 250-300 zł), ale na jej przykładzie widzę, że jest to ciężki kawałek chleba... Po pierwsze, nie wystarczy być dobrym germanistą, ale też mieć predyspozycje do dobrego posługiwania się językiem polskim. Po drugie, trzeba mieć bazę słownikową i warsztatową, a mam tu na myśli przede wszystkim słowniki fachowe, znajomość terminów (koleżanka tłumaczy zwykle książki o tematyce psychologicznej, a więc najpierw czytała polskie książki na ten temat, następnie niemieckie, aby mieć bazę terminologiczną i rozumieć to, co tłumaczy). Po trzecie, pieniądze otrzymuje się zwykle po kilku miesiącach; samo tłumaczenie tyle trwa, a do tego trzeba doliczyć kilka miesięcy na wydanie.
Myślę, że z praktycznego punktu widzenia lepiej zabrać się za tłumaczenie krótkich tekstów np. biznesowych. Tłumaczami literackimi zostają, niestety, nieliczni.

mtysz
11-19-2012, 13:12
Tłumaczenie literackie przeważnie jest tylko zajęciem dodatkowym.
To znaczy, zależy jak na to spojrzeć: dla mnie może być i najważniejszym z moich zajęć, ale jeśli chodzi o zarobki, utrzymanie się, to z samego tłumaczenia lit. - nie ma szans. Przynajmniej na razie ;)

Marta Kospin
12-13-2012, 23:57
To chyba taki dział tłumaczeń dla fascynatów, zarabia się na czym innym, a literackie tłumaczy się z pasją. (?)

Agatta
12-14-2012, 01:44
Odpowiem na pytanie czy jest to opłacalny zawód (moim zdaniem).
Masa ludzi idąc na filologię ze specjalnością tłumaczeniową myśli, że wszyscy na nich czekają w wydawnictwach. Trzeba mieć sporo farta, żeby ktokolwiek chciał nas zatrudnić w tej dziedzinie, można ewentualnie liczyć na coś w stylu harlequinów. Ale najlepsze książki tłumaczy już zazwyczaj ekipa tych samych ludzi. Często jest tak, że jeden tłumacz zajmuje się danym autorem, żeby była jakaś spójność w stylu. Nie oznacza to, że należy się poddawać, bo wiele jest różnych wydawnictw, a książek na świecie powstają rocznie niezliczone ilości. Ale nie sądzę by można było się utrzymać tylko z tłumaczenia literackiego. Takich ludzi pewnie jest kilkudziesięciu i pewnie są to znane nazwiska.

dompa
12-15-2012, 19:34
Ale mizeria, nie myślałam, że zarabia się tak mało...a przecież to fach dość ciężki i pracochłonny...

kora00
12-27-2012, 19:01
Tłumacz to zawód dotychczas bardzo niedoceniony, może kiedyś ulegnie to zmianie...

galaretka
12-28-2012, 10:20
A czy wydawnictwa przyjmują już przetłumaczone książki? To znaczy jeśli coś sobie przetłumaczę, jest jakaś szansa, że ktoś to wyda?

kecht
12-28-2012, 10:27
A czy wydawnictwa przyjmują już przetłumaczone książki? To znaczy jeśli coś sobie przetłumaczę, jest jakaś szansa, że ktoś to wyda?

Jest taka szansa. Ale musi być to najlepiej książka, która nie została jeszcze w ogóle przez nikogo przetłumaczona (zwłaszcza w tym wydawnictwie, w którym chcesz coś wydać).

galeopsis7
01-07-2013, 13:15
A jaka jest gwarancja, że taka książka może zostać przyjęta od kogoś nieznanego wydawnictwu? Wydaje mi się, że dość nikła, zwłaszcza, gdy na książkę nie ma potencjalnego popytu. Ciekawa jestem, jak to wygląda...

annaoleniacz
01-17-2013, 19:01
W Polskiej Karcie Tłumacza są określone najniższe stawki jakie tłumacz moze otrzymać za swoją pracę. Jest ona ukazana za 1 str maszynopisu, ale są również określone stawki za stronę pisaną ręcznie, w zależności od charakteru pisma, czy stopnia jego zniszczenia. Tak i jak są określone ilosci godzin pracy dziennej.

Tygrzyk
01-21-2013, 16:01
niestety nie ulegnie to zmianie, chyba że na gorsze, coraz bardziej rozbudowane systemy eksperckie, z zasobem bazy terminologicznej i pamięci tłumaczęń będą coraz sprawniejsze... co za tym idzie, autotranslator ( lub symultaniczny translator telepatyczny z TARDIS w Doctor Who) stanie się rzeczywistością

domaskaminski
01-21-2013, 17:44
niestety nie ulegnie to zmianie, chyba że na gorsze, coraz bardziej rozbudowane systemy eksperckie, z zasobem bazy terminologicznej i pamięci tłumaczęń będą coraz sprawniejsze... co za tym idzie, autotranslator ( lub symultaniczny translator telepatyczny z TARDIS w Doctor Who) stanie się rzeczywistością

Myślę jednak że tłumaczenie literackie nie zostanie wyparte przez autotranslatory;) Chyba że komputery nauczą się kiedyś interpretować i rozumieć tekst :)

b-amarth
01-21-2013, 17:56
Tłumacz to zawód dotychczas bardzo niedoceniony, może kiedyś ulegnie to zmianie...

Obawiam się, że przy coraz szerszemu użytkowi programów wspomagających tłumaczenie, nie bardzo możemy na to liczyć... Chociaż nie da się ukryć, że, przynajmniej na razie, tłumaczenie literackie i programy CAT to zupełnie inna bajka.

kecht
01-21-2013, 21:55
Obawiam się, że przy coraz szerszemu użytkowi programów wspomagających tłumaczenie, nie bardzo możemy na to liczyć... Chociaż nie da się ukryć, że, przynajmniej na razie, tłumaczenie literackie i programy CAT to zupełnie inna bajka.

..., całkowicie inna bajka. Oprogramowanie CAT tylko przeszkadza w takich tłumaczeniach. Mam tu na myśli głównie podział na segmenty a tym samym wycinanie zdań z ich kontekstu. Ma to niewątpliwie zły wpływ na stylistykę takiego tłumaczenia.

KarolinaT
01-23-2013, 15:10
Tłumacz literacki może mieć po przetłumaczeniu książki w późniejszym okresie tantiemy, czyli procent od sprzedaży każdego egzemplarza. Żeby tak się stało, musi mieć prawa autorskie do tłumaczenia, ale jak się dowiedziałam od osoby pracującej w znanym polskim wydawnictwie, to jest rzadkość. Najczęściej wydawnictwo zastrzega sobie w umowie z tłumaczem, że to ono będzie miało te prawa.

annzyla
02-09-2013, 14:18
Ciekawe hobby, uwielbiam czytać i przy okazji bym sama przetłumaczyła jakąś powieść. Zrobiłabym to, żeby być dumna z siebie, to na pewno nie takie proste - oddać to, co autor miał na myśli :) Mimo, że w Polsce są małe stawki, spotykam się z naprawdę świetnymi przekładami (kto wie, czy nie lepsze niż oryginał - aż chce się czytać).

agnieszkagogola
07-17-2013, 18:10
Pewnie zarobki tłumacza literackiego są w dużym stopniu uzależnione od popularności książki, podejrzewam, że za serię powieści o Harrym Potterze tłumacz otrzymał znacznie wyższą zapłatę niż w przypadku przekładu dzieł niszowych autorów, którzy o liście bestsellerów mogą tylko pomarzyć ;)

sarad
07-19-2013, 10:15
Moja koleżanka zaczęła tłumaczyć książkę dla siebie, żeby lepiej nauczyć się języka i zdobyć jakieś doświadczenie w tłumaczeniu. Ja aż tyle zapału nie ma, a już tym bardziej kiedy patrzę na stawki. Zgodzę się z wcześniejszymi wypowiedziami, żeby tłumaczyć trzeba być zapalonym miłośnikiem literatury.

MariaTrusilo
08-12-2013, 12:12
No i czar prysł.. ;) Jeśli dla kogoś money is no object, to literackie to świetna sprawa, bo to zdecydowanie najprzyjemniejsze z tłumaczeń. Poza tym, sam prestiż związany z faktem, że twoje nazwisko góruje tuż pod nazwiskiem autora (daj Boże jakiegoś znanego:) ) to jest coś. Ponadto, przyczyniasz się dla dobra ludzkości. Bez sztuki (szczególnie literatury pięknej), świat by nie istniał - no way ;)
Dawanie ludziom szczęścia płynącego z czytania to chyba czynienie większego dobra niż tłumaczenie pozwów rozwodowych... ;)

Sylrel
08-12-2013, 19:48
Polecam ciekawy artykuł na temat pracy tłumacza literatury, dotyka większość poruszonych już w tym wątku kwestii: http://www.dwutygodnik.com/artykul/3752-raport-o-kondycji-tlumacza.html

michalwaw
08-13-2013, 15:46
Zawód tłumacza to kolejny profesja, na temat której można usłyszeć dużo stereotypów. Słyszałem wiele wypowiedzi o tym, że zawód tłumacza jest bardziej opłacalny od zawodu lektora języka obcego. Teraz, gdy widzę, jak wygląda to w praktyce, niestety nie mogę się zgodzić.

maugolena
09-29-2016, 17:33
Nie wiem jak jest w rzeczywistości, mogę tylko powiedzieć o tym co słyszałam i czytałam na ten temat i raczej ciężko jest traktować to jako główne źródło utrzymania. Udaje się tylko nielicznym, naprawdę dobrym, wyróżniającym się tłumaczom.

Gabriela11
09-29-2016, 21:54
Nam szczerze mówiono, że tłumaczeniem można sobie jedynie "dorabiać". Wydaje mi się, że faktycznie do tłumaczenia literatury trzeba mieć nie tylko predyspozycje ale właśnie szczęście. Dokumentów do tłumaczenia wydaje się być mnóstwo a prozy niestety nie.

karoka
10-13-2016, 10:15
Bardzo ciężko jest zostać tłumaczem literackim. Nawet jeżeli się uda, wydaje mi się, że nie jest możliwe utrzymanie się jedynie z tłumaczenia literatury.

madfrankx
10-15-2016, 19:46
Podstawą źródła pieniężnego "normalnych" tłumaczy praktycznie nigdy nie są teksty literackie. W większości są to dokumenty, instrukcje, itp. Tak jak wspomniano, trzeba być naprawdę wyjątkowym tłumaczem i mieć niemałą renomę, by z tego wyżyć.

paulinas
10-16-2016, 19:50
Nie słyszałam do tej pory o żadnym tłumaczu, który trudniłby się tylko przekładami literatury. Jak tak obserwuję rynek, to wydaje mi się, że znalezienie takich zleceń jest trudne, a już wyżycie z nich - całkowicie niemożliwe. Choć chciałabym nie mieć racji :)

Maawi
10-17-2016, 23:43
Z mojego dotychczasowego doświadczenia z pracy w biurze tłumaczeniowym wynika, że tego typu zlecenia są:
1) rzadkie
2) oferowane tłumaczom, którzy mają już wyrobioną markę.
Znam tylko jedną osobę, która tłumaczy teksty literackie i traktuje to jako główne źródło utrzymania - ale ta koleżanka miała niesamowite szczęście, ponieważ udało się jej nawiązać współpracę z wyspecjalizowanym wydawnictwem zaraz po studiach. Nie każdemu się tak szczęści...

Zythus
10-18-2016, 06:58
Oczywiście, że trzeba mieć szczęście. Instrukcji ciągle przybywa masa, natomiast literatury pięknej nie tak dużo, więc o wiele łatwiej mieć do czynienia z tymi pierwszymi.

paulina.l
12-12-2016, 21:42
Autorko, słyszałam takie same opinie. Tłumaczenie literatury pięknej to raczej pasja i hobby, na pewno nie robi się tego dla pieniędzy. Poza tym jest to ciężki kawałek chleba, więc żeby robić to dobrze, trzeba to naprawdę kochać.

AnnaK93
12-26-2016, 19:22
Z jednej strony ciężko o zlecenia, a z drugiej jeśli już takie dostaniemy to pamiętajmy, że tłumacząc jakaś książkę, załóżmy 3 miesiące, dostaniemy pieniądze dopiero po skończeniu i zaakceptowaniu tłumaczenia... a z czego będziemy żyć przez te 3 miesiące? :) :P

Lifaza
12-27-2016, 01:13
Raczej uznałabym je za hobby. Co prawda, istnieją doświadczeni tłumacze literatury pięknej, którzy się utrzymują z takich tłumaczeń, ale to wyjątki mięli dużo talentu i jeszcze więcej szczęścia. Nie nastawiałabym się na zawód tłumacza literatury pięknej. Co nie znaczy, że należy porzucić takie tłumaczenia. Można sobie tłumaczyć hobbistycznie, wysyłać do wydawców, a nuż ktoś się zainteresuje i da się zarobić.

GyrosHunter
01-02-2017, 11:54
Powiem szczerze, że utrzymanie się z tłumaczeń literackich to moje największe obecnie marzenie. Zdaję sobie sprawę, że to praktycznie niemożliwe, aczkolwiek trzeba "strzelać w księżyc", no nie?
Zawsze w parze z tłumaczeniem nieźle idzie nauczanie, szczególnie na wyższej uczelni, czasochłonne, ale da się w miarę dorobić.
Problemem jest wówczas czas. Rodzina, dzieci, tłumaczenia i nauczanie to trochę za dużo, szczególnie kiedy człowiek ma ochotę na inne hobby, sport na przykład.
Ostatnio czytałem pobieżnie wiki na temat jednego z moich ulubionych autorów z dzieciństwa i dowiedziałem się, że zostawił rodzinę, aby móc rozwinąć karierę pisarza. Okropnie mało podbudowujące, tym bardziej, że tłumacz niemal zawsze (dobry tłumacz!) powinien być również pisarzem.

annowak
01-02-2017, 13:28
Według mnie tłumaczenie literatury pięknej to tylko może być hobby, niestety. Z doświadczenia wiem, że kosztuje to dużo więcej czasu i energie zanim można zarobić pieniądze na życie :(

Munin
01-04-2017, 09:46
Troszkę smutno mi się robi, kiedy czytam tyle głosów "na nie", no ale z bólem serca muszę do nich dołączyć. Tłumaczenie literatury pięknej jest bardzo rozwijające, a przy okazji jest ogromnym pożeraczem czasu, ponieważ trzeba wszystko przetłumaczyć nie tylko wiernie, ale też tak, żeby przyjemnie się to czytało. Dobry tłumacz literatury pięknej musi sam z siebie mieć trochę z pisarza. Dlatego uważam, że nie jest to rodzaj tłumaczenia "dla każdego", szczególnie, że zarobki są dość śmieszne, jeśli porówna się je do ilości czasu spędzonego nad książką. Ktoś już wcześniej wspomniał o ważnej rzeczy - będziesz tłumaczył/a książkę przez, dajmy na to, 4 miesiące, co zajmie większość Twojego czasu - fajnie. Ale z czego będziesz się wtedy utrzymywał/a? ;) Jeśli nie ma się odłożonych oszczędności, nie jest to rozsądny tryb pracy.

misentofortunato
01-17-2017, 20:24
TŁUMACZ LITERACKI
To często marzenie studentów pierwszych lat lub osób, które o tłumaczeniach myślą już w liceum. Praca wydaje się – co często jest prawdą – naprawdę fascynującym zajęciem, zwłaszcza dla osób, które mają tzw. „lekkie pióro” i same uwielbiają pisać. Żeby zająć się tłumaczeniem książek, potrzeba dużo samozaparcia, pasji do literatury pięknej (oraz tej mniej pięknej) i oczywiście umiejętności.

Sceptycy twierdzą, że w dzisiejszych czasach nie da się utrzymać jedynie z przekładu literackiego, zwłaszcza jako początkujący tłumacz, ponieważ stawki są coraz bardziej zaniżane przez wydawnictwa. Przez to tłumacz musi chwytać się różnych dodatkowych zleceń, które zabierają mu czas, a co za tym idzie – obniżają jakość tłumaczonego utworu.

Początkującym radzi się zaangażowanie w działalność studencką (np. koła translatorskie) i regularne przesyłanie do wydawnictw życiorysów oraz próbek tłumaczeń, pamiętając o przeprowadzeniu wcześniej dobrego researchu, który pomoże w zorientowaniu się, jakie tytuły mogą zainteresować konkretną redakcję. Ostrzega się jednak przed tłumaczeniem zbyt długich fragmentów tekstu zupełnie za darmo, ponieważ może to prowadzić do oszustw, a także obniżyć jakość przekładów.

O specyfice pracy tłumaczy literackich przeczytać można w książce Zofii Zaleskiej „Przejęzyczenie”. Autorka zebrała w niej rozmowy ze znanymi tłumaczami klasyki literatury, takiej jak dzieła Nabokova, Rotha, czy Kundery. Opowiadają oni, jak oddać ducha oryginału i jakie problemy można spotkać w tej trudnej, ale bardzo satysfakcjonującej pracy.

libmor
01-19-2017, 18:43
Ciekawi mnie dlaczego dokładnie rynek tłumaczeń literackich uznawany jest za tak trudny do wejścia weń. W przeciwieństwie do tłumaczenia specjalistycznego, które zwykle obejmuje do kilkunastu stron, książki mają przecież olbrzymią objętość i nakład pracy i determinacji wymagany do skończenia takiego projektu jest olbrzymi. Powinni tłumaczy literackich na rękach nosić, a tu mówią, że tylko dobre jako hobby :p

MMAj
01-19-2017, 20:25
Zawsze marzyło mi się siedzenie na ganku swojego domu pijąc kawę i tłumacząc jakąś książkę :D. Zgadzam się, że trzeba się wyróżniać lub być bardzo zdeterminowanym, żeby z tego wyżyć. Ale myślę, że mówienie że nie jest to kompletnie możliwe jest też w jakiś sposób ograniczające.

zu__pa
01-27-2017, 15:43
Oczywiście, że to jest możliwe.
Ktoś przecież te książki tłumaczy. Dlaczego to nie miałbyś/miałabyś być Ty? Biorą do tego najlepszych z branży - OK, wystarczy zostać najlepszym z branży :) Czasem są organizowane konkursy na tłumaczenia literackie, gdzie można zabłysnąć, jak ktoś pisał wyżej, można wysyłać tłumaczenia hobbystyczne, z których jest się szczególnie dumnym, do wydawnictw.

Natomiast siedzenie z założonymi rękoma i pisanie na forum, że to nie ma sensu, na pewno nie załatwi ci tłumaczenia.

mich-alina
01-28-2017, 14:52
Też uważam, że trzeba być zdeterminowanym i się nie poddawać, ale jak zacząć? Są tu jakieś osoby, które postawiły już pierwsze kroki w tłumaczeniu literackim?
W czasie studiów uczęszczałam na koło tłumaczy literatury, ale chyba żadna z osób, która udzielała się w tym kole, nie zajmuje się teraz tłumaczeniem literackim...

aniw21
02-12-2017, 21:52
To również moje wielkie marzenie. Mam nadzieję na jego spełnienie w późniejszych latach zawodowej kariery, póki co preferuję dochodową i stabilną pracę, ale będę ślimaczym tempem podążać w tym kierunku. Również słyszałam 1000 opinii, że jest to mało lukratywne zajęcie, porównywane do hobby. Jednak ludzie żyją z hobby - chociażby z szydełkowania, czy innych DIY, więc chyba nie warto powielać schematów, że z hobby nie da się wyżyć, tylko iść własną drogą.

zakbor
03-06-2017, 13:24
Autorko, słyszałam takie same opinie. Tłumaczenie literatury pięknej to raczej pasja i hobby, na pewno nie robi się tego dla pieniędzy. Poza tym jest to ciężki kawałek chleba, więc żeby robić to dobrze, trzeba to naprawdę kochać.

Cóż, sami pisarze (zwłaszcza w Polsce) też nie mają lekko. A co dopiero taki biedny tłumacz.

katarzyna091
03-20-2017, 14:31
Dokładnie tak. Zawód tłumacza z natury jest dość ciężki. Wielcy i sławni tłumacze literatury pięknej często zaczynali od podejścia teoretycznego, robili doktoraty, analizy, teksty krytyczne. Ciężko tak z magisterką zatrudnić się w biurze tłumaczeniowym i od razu tłumaczyć najlepsze pozycje wydawnicze danego roku, to wprost wydaje się być abstrakcją.

iwka33
03-21-2017, 15:18
Z moich studiów filologicznych wyniosłam to, iż tłumaczem literatury praktycznie trzeba się urodzić. Kształcenie tłumaczy literatury pięknej to są jednostkowe przypadki. Jest to tłumaczenie uprawiane w większości przypadków przez ludzi nauki, literatów. Bardzo spodobało mi się to stwierdzenie, iż przekład literacki jest przymusowym kompromisem między nieosiągalnym ideałem, a praktyczną koniecznością i powołuje do życia nową wartość kulturalną w nowym kontekście języka i kultury docelowej.

Agata Stolarczyk
03-27-2017, 09:58
Z jednej strony ciężko o zlecenia, a z drugiej jeśli już takie dostaniemy to pamiętajmy, że tłumacząc jakaś książkę, załóżmy 3 miesiące, dostaniemy pieniądze dopiero po skończeniu i zaakceptowaniu tłumaczenia... a z czego będziemy żyć przez te 3 miesiące? :) :P

Cenna uwaga. W takim razie na starcie na pewno lepiej mieć obok tego jakąś pracę, za którą się utrzymamy przez ten czas. Dopóki nie dostaniemy się na pewną i dobrze płatną pozycję tłumacza literatury pięknej, to może być naprawdę ciężko.

kkjk.kos
05-22-2017, 14:16
Myślę, że to byłby ciężki kawałek chleba. Zdecydowana większość tłumaczy literackich to osoby, które mają jakieś inne źródło utrzymania. Tłumaczenie to dodatek. Ja bym się skłaniała raczej do wersji, że tłumaczenie literackie to hobby, a jeśli można przy tym sobie troszkę dorobić to super. Ryzykownie byłoby jednak uczynić z tego podstawowe źródło utrzymania :) Polecam kilka artykułów:

"Czy da się żyć z tłumaczenia książek?" - http://piotrszymczak.info/czy-da-sie-zyc-z-tlumaczenia-ksiazek/

Wywiad z Piotrem Grzegorzewskim - http://www.kulturantki.pl/ksiazki/o-byciu-tlumaczem-literackim-slow-kilka-czyli-rozmowa-z-piotrem-grzegorzewskim/

I jeszcze strona Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury:

http://stl.org.pl/baza-wiedzy/poradnik/

Jest tutaj poradnik, sporo przydatnych linków, informacje o sytuacji tłumaczy na rynku, a także zakładka z informacją o stypendiach i dotacjach na tłumaczenia :)