PDA

View Full Version : Autor swoim tłumaczem


BasiaWK
07-07-2011, 17:16
Jakie znacie tłumaczenia "autorskie"? Czy zawsze odbywa się to z korzyścią dla tekstu?

tulipe87
07-18-2011, 23:29
W Kanadzie frankofońskiej występuje takie zjawisko jak "autotraduction" czyli "autotłumaczenie". To zjawisko jest głęboko zakorzenione w ich kulturze, m. in. wynika z bilingwizmu. Polega ono na tym, że autor pisze od razu swoje dzieło w dwóch wersjach językowych, na jednej stronie po francusku na drugiej ten sam tekst po angielsku. Bardzo często teksty te znacznie różnią się od siebie. Jest to bardzo ciekawe, zarówno pod względem kulturowym jak i językowym. Wydaje mi się, że nikt lepiej nie wie "co autor miał na myśli" niż on sam;) Jeżeli autor zna oba języki wystarczająco dobrze, to wydaje mi się, że będzie on najlepszym tłumaczem swojego dzieła. Z drugiej strony, w takim wypadku może dać się ponieść wenie i stworzyć zupełnie inne dzieło...

kompaktowa
07-18-2011, 23:36
No cóż, ciężko mi się wypowiedzieć w tym temacie jako że znam jedynie jeden taki przypadek i to dość szczególny w tzw. autotłumaczeniu będącym typowym zjawiskiem dla niektórych autorów literatury kanadyjskiej, gdzie często autor jest dwujęzyczny i bardzo mocno ów dwujęzyczność lub też podwójną tożsamość podkreśla (z jednej strony przynależność do części frankofońskiej z drugiej do części anglojęzycznej). jest to dość ciekawy problem, choć bardzo rzadko poruszany (albo i wcale). niewiele miałam sama styczności z tego typu tekstami , ale z tego co się orientuję autor pisze tekst w dwóch językach: jeden w wersji angielskiej, drugi w francuskiej.oba się wzjaemnie dopełniają tworząc całość.
ale jeśli chodzi o opinię na temat tłumaczeń swoich tekstów w ogóle, wydaje mi się, że autorowi generalnie ciężko jest tłumaczyć swój tekst. zbyt mocno jest z nim związany emocjonalnie jeśli tak to mogę ująć. może to doprowadzić do stworzenia dwóch całkowicie różnych tekstów. z jednej strony ma to jakieś uzasadnienie, bo autor oddaje w innym języku, za pomocą dostępnych w nim środków pewne rzeczy, których być może nie mógł oddać w ten sposób w języku ojczystym z powodu braku tych właśnie środków, którymi dysponuje język docelowy. z drugiej jednak strony jak daleko można odbiec od oryginału?

miło, zdublowałyśmy problem:P

quenya
07-19-2011, 00:09
Wydaje mi się, że sporo może tu zależeć od tego jak dobrze autor zna język, na który tłumaczy. Jeśli zna oba jezyki bardzo dobrze, posługuje się nimi na co dzień, jest dwujęzyczny, to tak jak napisała tulipe87 - będzie on najlepszym tłumaczem swojego dzieła. To przecież on wie najlepiej o czym pisze i co chce przekazać. Jeśli zas tłumaczy trochę na oślep, nied posiadając dobrej znajomości języka, to wynik takiego tłumaczenia może być mizerny, a samo dzieło może wiele stracić na swojej wartości.

Abidola
07-19-2011, 01:04
Jedynym znanym mi przypadkiem jest przytoczony przez mae w innym temacie Wojciech Cejrowski. Swoje książki pisze po hiszpańsku, a później tłumaczy je na język ojczysty. Niestety nie wiem, czy pierwowzory ukazały się w druku, czy autor przechowuje je w szufladzie, zatem trudno mi ocenić, na ile (i czy w ogóle) różnią się od wersji przetłumaczonej i czy tłumaczenie odbyło się z korzyścią dla tekstu.

Jeżeli chodzi o opinię ogólną, zgadzam się z przedmówczyniami i uważam, że dwujęzyczny autor najlepiej odda istotę swego dzieła w tłumaczeniu. Oczywiście, między dwoma tekstami mogą pojawić się pewne różnice mające swoje podłoże w istnieniu lub nie danych środków językowych, jak napisała kompaktowa. Nie uważam jednak, by były one znaczące i doprowadziły do powstania odmiennych dzieł.

patfrau
07-19-2011, 07:46
Myślę, że zazwyczaj sytuacja, kiedy autor tłumaczy swoje teksty jest "korzystna", pod waruniem oczywiście, że dobrze zna język na który przekłada. To autor najlepiej zna intencje tekstu, gdyż to są jego intencje i znając język na pewno książka będzie "bardziej przypominała oryginał" - choć nie zawsze, czasami tłumacząc autor może "popłynąć" i stworzyć drugie dzieło obcojęzyczne:). Bo zdarza się przecież, że autorzy piszą a nie tłumaczą książki w danym języku obcym - nie tłumacząc ich na język ojczysty.
Co do tłumaczy nie autorów - często mówi się, że tłumacz (nie autor) jest niejako „drugim autorem”, więc tworzy dzieło na nowo, a przy autorze-tłumaczu jest szansa, że dzieło będzie odzwierciedleniem oryginału. Ale są też na szczęście bardzo dobrzy tłumacze literatury - bez dobrego przekładu nie poznalibyśmy przecież tylu wybitnych dzieł. Szkoda tylko, że często o tłumaczach książek się zapomina, prawie zawsze stoją oni w cieniu autora.

tulipe87
07-19-2011, 16:27
A. Berman powiedział, że tłumacz jest autorem ale nigdy Autorem, a jego tłumaczenie jest dziełem, ale nigdy Dziełem (Z góry mówię, że nie do końca zgadzam się z ta opinią:)). Oznacza to, że tłumacz nigdy nie doścignie autora tekstu wyjściowego. Przekład zawsze implikuje pewne zmiany, a w przypadku autotłumaczenia pisarz-tłumacz najlepiej wie jakie decyzje podjąć, aby osiągnąć ten sam efekt wśród czytelników tekstu docelowego. Na pewno więc jego kunszt pisarski będzie dodatkowym atutem. Oczywiście przy założeniu, że zna dany język obcy wystarczająco dobrze.

quenya
07-19-2011, 16:58
Szkoda tylko, że często o tłumaczach książek się zapomina, prawie zawsze stoją oni w cieniu autora.

Na szczęście prawie zawsze :) Są tłumacze, którzy wręcz wybili się tworząc wybitne tłumaczenia. Takimi są np. Maria Skibniewska (trylogia "Władcy Pierścieni"), czy Andrzej Polkowski, który świetnie przetłumaczył całą serie książek o Harrym Potterze. Oni akurat z pewnością w cieniu autora nie stoją, a ich nazwiska są bardzo dobrze kojarzone nie tylko przez czytelnuików książek.

kompaktowa
07-19-2011, 19:11
No ja jak już napisałam nie do końca się zgadzam. Nie twierdzę, że nie macie racji, jedynie chciałam zauważyć, że pokusa ulepszenia tekstu w jakiś sposób może być dla autora zbyt duża (szczególnie jeśli między tworzeniem tekstu oryginalnego a tłumaczonego jest spora różnica czasowa) dlatego nie jestem w 100% przekonana, że autor powinien tłumaczyć swoje własne dzieła. Fajnie by było gdyby, któreś z nas znało takie tłumaczenie z praktyki i mogło się o tym wypowiedzieć w tym właśnie kontekście. nie byłaby to wtedy tak "sucha" dyskusja niepoparta żadnym przykładem.

tulipe87
07-19-2011, 19:25
No ja jak już napisałam nie do końca się zgadzam. Nie twierdzę, że nie macie racji, jedynie chciałam zauważyć, że pokusa ulepszenia tekstu w jakiś sposób może być dla autora zbyt duża (szczególnie jeśli między tworzeniem tekstu oryginalnego a tłumaczonego jest spora różnica czasowa) dlatego nie jestem w 100% przekonana, że autor powinien tłumaczyć swoje własne dzieła. Fajnie by było gdyby, któreś z nas znało takie tłumaczenie z praktyki i mogło się o tym wypowiedzieć w tym właśnie kontekście. nie byłaby to wtedy tak "sucha" dyskusja niepoparta żadnym przykładem.

Ja również w swojej pierwszej wypowiedzi zwróciłam na to uwagę, więc nasze poglądy raczej się pokrywają:p Jednak wydaje mi się, że takie tłumaczenie, tzn. autorskie, przyniosłoby więcej pożytku niż szkody. Wiedza na temat motywacji, zamierzeń autora czy celu w jakim stworzył tekst jest czasami kluczowa, a autor-tłumacz ma dostęp do całego pakietu tych informacji;) Podam przykład, co prawda nie z zakresu autotłumaczenia, ale dobrze obrazujący to co mówię. Tłumaczka przekładając książkę zatytułowaną "Rzeka podziemna, podziemne ptaki" T. Konwickiego, z polskiego na francuski, pominęła całą gamę aluzji. Autor skorzystał z tego zabiegu, żeby obejść cenzurę (akcja powieść toczy się w okresie stanu wojennego), a więc rola tych aluzji była bardzo istotna. Uważam, że gdyby tę samą książkę tłumaczył T. Konwicki nie doszłoby do tego. Nie wyeliminowałby on tak istotnego elementu z tego wyjściowego.

tulipe87
07-19-2011, 19:34
Dodam jeszcze, iż wydaje mi się, że autor-tłumacz przyłożyłby się bardziej do takiego tłumaczenia. W końcu to jego tekst i na pewno chciałby, żeby tłumaczenie wyszło jak najlepiej,żeby czytelnikom się podobało. Nie poszedłby na skróty w przypadku tłumaczenia swojego własnego dzieła. A czasem się zdarza, że autor narzeka na tłumaczenie. Znam taki przykład, że Francuska znająca trochę język polski zleciła komuś do przetłumaczenia swoją książkę napisaną po fr. Nie podjęła się sama tego tłumaczenia, uznając, że nie zna języka polskiego wystarczająco dobrze. Była jednak w stanie przeczytać tekst w wersji polskiej ze zrozumieniem i stwierdziła, że jej się to tłumaczenie nie podoba. Z tego co wiem, ktoś inny po raz drugi go przetłumaczył.

mae
07-19-2011, 20:28
Jeśli chodzi o Cejrowskiego to z tego co wiem to on nie pisze całych książek po hiszpańsku a jedynie robi notatki w tym języku a potem rozwija swoje myśli już po polsku

Jeśli chodzi o autorów,którzy sami tłumaczą swoje wiersze to przykładem może być WIKTOR SZWED pisze on po polsku tłumaczy na białoruski,rosyjski i ukraiński. Niestety nie potrafię ocenić efektu tłumaczeń bo nie znam tych języków :(

Abidola
07-20-2011, 00:17
Jeśli chodzi o Cejrowskiego to z tego co wiem to on nie pisze całych książek po hiszpańsku a jedynie robi notatki w tym języku a potem rozwija swoje myśli już po polsku

Czyli przykład nie do końca trafny. Inne nie są mi znane, a co za tym idzie, trudno stwierdzić czy auto-tłumaczenie przynosi dziełu więcej korzyści niż strat.

Podzielam natomiast zdanie tulipe o wysiłku autora podczas tłumaczenia własnego dzieła. Cóż, jeśli podczas tego procesu powstałby odmienny lub całkiem nowy tekst, nic wielkiego by się nie stało. Wierny czytelnik danego autora miałby po prostu kolejną pozycję do przeczytania. ;) Natomiast gdyby autor nie uległ pokusie stworzenia czegoś nowego, tylko trzymał się ściśle tłumaczenia, uważam że istota i realia dzieła zostałyby oddane możliwie najlepiej.

mae
07-20-2011, 09:48
Szukałam trochę w sieci na ten temat bo sama nie miałam aż takiej styczności z tematem tego forum i znalazłam wywiad z Keithem Botsfordem pisarzem i kompozytorem. W wywiadzie tym wspomina on o postaci z filmu Allena. Mowa tu o mężczyźnie,który jest poetą nie pozwalającym tłumaczyć swoich wierszy z hiszpańskiego na inne języki chcąc się w ten sposób zemścić na świecie jako, że uważał swoją poezję za wyjątkową i twierdził, że w innym języku straci ona swoją moc. Botsford uważa jednak, że dobry poeta rozumie, że przekład poezji nie jest zdradą. Twierdzi, że jest to tworzenie zupełnie nowego wiersza w obcym języku. Mówi również, że często tłumaczenie jest lepsze niż oryginał. Keith mówi "Są pisarze, którzy w innym języku przestają być sobą – sam się do nich zaliczam. Kiedy mówię po francusku, jestem bardziej uprzejmy niż w rzeczywistości, we włoskim jestem bardziej elokwentny niż bym chciał, w niemieckim bardziej poważny."


To może być odpowiedź na to dlaczego niektórzy poeci wolą sami tłumaczyć swoje wiersze, by nie straciły one charakteru jaki powinny oddawać, a może boją się, że tłumacz może okazać się lepszym poetą niż oni??

adalyszkowska
07-20-2011, 12:17
Są pisarze, którzy w innym języku przestają być sobą – sam się do nich zaliczam. Kiedy mówię po francusku, jestem bardziej uprzejmy niż w rzeczywistości, we włoskim jestem bardziej elokwentny niż bym chciał, w niemieckim bardziej poważny."

Zgadzam się. Każdy język ma swój charakter i narzuca pewien sposób myślenia (patrz: teoria Sapira- Whorfa nt języka). I w ten sposób nie ma znaczenia czy tłumaczy sam autor czy jakiś inny tłumacz, tekst w języku docelowym zawsze będzie się różnił w swoim charakterze.

A wracając do sedna sprawy, wydaje mi się, że wielu autorów dwujęzycznych traktuje tłumaczenie autorskie jako tworzenie od początku. Jest to, w pewnym sensie, dostosowanie ich dzieła do charakteru danego języka. Innymi słowy, tworzą to samo z dwóch różnych materii, dwóch różnych form. Wydaje mi się, że element twórczy jest bardzo ważny w takim tłumaczeniu.

Jeżeli chodzi o przykłady takich pisarzy, a z tego z zauważyłam nie padło ich wiele, wiem na pewno, że takie tłumaczenie autorskie praktykowali Nabokov i Beckett. W obu przypadkach chyba ważnym elementem są relacje dwóch języków wobec siebie i związek autora z każdym z nich. Czy jest to relacja dominacji jednego nad drugim (w sensie politycznym, socjologicznym, tak jak na przykład język mniejszości narodowych) czy są to języki o statusie równorzędnym.

kompaktowa
07-20-2011, 18:42
A wracając do sedna sprawy, wydaje mi się, że wielu autorów dwujęzycznych traktuje tłumaczenie autorskie jako tworzenie od początku. Jest to, w pewnym sensie, dostosowanie ich dzieła do charakteru danego języka. Innymi słowy, tworzą to samo z dwóch różnych materii, dwóch różnych form. Wydaje mi się, że element twórczy jest bardzo ważny w takim tłumaczeniu.

zgadzam się, podobnie jak zgadzam się z tym, co napisała mae. tyle, że akurat ta druga rzecz wydaje mi się być niezależna od tego czy tłumaczem jest autor czy ktoś inny. bardziej chyba chodzi tu o język sam w sobie, na który tekst jest tłumaczony.
wydaje mi się, też, że efekt finalny tłumaczenia swojego dzieła w dużej mierze zależy od osoby, która takie tłumaczenie wykona (choćby od jej podejścia do swojego tekstu), dlatego ciężko jednoznacznie stwierdzić czy takie tłumaczenie będzie lepsze czy gorsze niż niezależnego tłumacza.

tulipe87
07-20-2011, 20:52
wydaje mi się, też, że efekt finalny tłumaczenia swojego dzieła w dużej mierze zależy od osoby, która takie tłumaczenie wykona (choćby od jej podejścia do swojego tekstu), dlatego ciężko jednoznacznie stwierdzić czy takie tłumaczenie będzie lepsze czy gorsze niż niezależnego tłumacza.

Zgadzam się. Niektórzy pisarze mogą wykazać większy profesjonalizm i skupić się na tłumaczeniu swojego dzieła. Inni z kolei mogą dać się porwać wenie i ulec pokusie zmienienia czegoś, szczególnie gdy lepsze rozwiązanie (ładniejszy rym, ciekawsza metafora) przyjdzie im do głowy. Nie ma raczej reguły.

Karolina Nowatorska
07-20-2011, 22:47
Moim zdaniem autor danej książki jest najlepszym tłumaczem swojego dzieła, ale pod jednym warunkiem (wspomnianym już zresztą przez kogoś) - musi doskonale znać język, na który przekłada swój tekst. A nie ma przecież lepszej osoby, która wiedziałaby, "co autor miał na myśli" i co kryje się pod warstwą metafor (których odszyfrowywanie może niekiedy sprawiać nie lada problemy) i innych środków stylistycznych niż sam autor:)

pokusa ulepszenia tekstu w jakiś sposób może być dla autora zbyt duża

Ale z zaspokajaniem tej pokusy może już być różnie, bo chyba nie zawsze da się poprzez tłumaczenie tekst ulepszyć - na przykład w języku angielskim na pewno istnieje wiele odpowiedników naszych rodzimych wyrazów czy fraz, które brzmią lepiej, niż nasze "krajowe", ale też mamy wyrażenia, które w angielskim brzmią nieco topornie i nie są tak (z braku lepszego słowa) kwieciste:) Więc chyba nie zawsze tłumaczenie, nawet jeśli będzie to tłumaczenie autora książki, będzie ulepszeniem oryginału, bo po prostu ze względu na ograniczenia językowe nie zawsze jest to możliwe.

kompaktowa
07-20-2011, 23:05
Jasne, dlatego napisałam, że nie zawsze tak się dzieje (chociaż jak od początku podkreślam, spekuluję, bo z doświadczenia takich tłumaczeń nie znam). Wydaje mi się jednak dość mocno prawdopodobne, że autor dostrzeże jakieś słabe strony w oryginale i je "ulepszy" jednocześnie zmieniając tłumaczenie w całkiem nowy tekst. Dlatego nie do końca to przekonuje. Oczywiście, tak jak już wiele razy się przez ten wątek przewijało, autor zna najlepiej swój tekst i wie najlepiej co chce w nim przekazać, ale trzeba dostrzec dwie strony, czy też dwa możliwe efekty takiego typu tłumaczenia i o to mi właśnie cały czas chodzi.

ataner
07-20-2011, 23:22
Wydaje mi się jednak dość mocno prawdopodobne, że autor dostrzeże jakieś słabe strony w oryginale i je "ulepszy" jednocześnie zmieniając tłumaczenie w całkiem nowy tekst.

Zgadzam się , to spora pokusa dla autora, który przecież jest zaangażowany emocjonalnie w swoje dzieło. Ulepszenie oczywiście będzie z korzyścią dla tłumaczonego dzieła, ale w jakim świetle postawi oryginał (nawet dla samego autora?!).

Kati
07-20-2011, 23:23
Oczywiście zgadzam się z tym, że autor, który chce przetłumaczyć swój tekst, powinien być dwujęzyczny itd. Mnie jednak zastanawia inna kwestia - jak myślicie, co powoduje autorem, że tłumaczy swój tekst na język obcy? Nie jest to raczej zbyt popularna praktyka, więc jakie są intencje tych, którzy już się tego podejmują? Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami :)

Karolina Nowatorska
07-21-2011, 01:08
Mnie jednak zastanawia inna kwestia - jak myślicie, co powoduje autorem, że tłumaczy swój tekst na język obcy? Nie jest to raczej zbyt popularna praktyka, więc jakie są intencje tych, którzy już się tego podejmują? Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami :)

To całkiem ciekawe pytanie:) Niby odpowiedź sama się narzuca - autor wie najlepiej, co chciał powiedzieć, dlatego podejmuje się próby samodzielnego przetłumaczenia tekstu dla czytelnika obcojęzycznego, ponieważ tłumacz może nie zrozumieć, o co w danym momencie chodziło autorowi. Ale wtedy nasuwa się pytanie: po co pisać książkę niezrozumiałą dla czytelnika?:)

ataner
07-21-2011, 08:52
Dlaczego autor chce być tłumaczem?
Może chce zaistnieć w nowej roli?
Może , znając perfekcyjnie drugi język, chce odkryć w nim nowe żródła ekspresji dla swojego dzieła?
Może chce trochę stanąć z drugiej strony lustra i zapoznać się ze swoim dziełem jak odbiorca ?

mae
07-21-2011, 10:32
A może poeta tłumaczy swoje wiersze ze względu na chęć osiągnięcia sławy???Przecież to logiczne, że pisząc i wydając własne wiersze dana osoba musi być przekonana o ich wartości estetycznej, poetyckiej itd.a co za tym idzie chce by większe grono czytelników mogło doznać tego zaszczytu ;) czytania jego dzieł

Kati
07-21-2011, 11:20
Może chce trochę stanąć z drugiej strony lustra i zapoznać się ze swoim dziełem jak odbiorca ?

Podoba mi się taka koncepcja:) Faktycznie dla autora może to być ciekawy eksperyment, który jednak nie zawsze może się dobrze skończyć - bo czytając swoją książkę po kilka razy podczas przekładania może dojść do wniosku, że jest jednak beznadziejna:p ogólnie taka praktyka wydaje mi się bardzo poważnym igraniem z własną (autorską) emocjonalnością. O wiele łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność na obcego tłumacza ;) Szkoda, że ciągle brakuje nam tutaj konkretnych przykładów autorów, którzy sami tłumaczyli swoje dzieła...

Karolina Nowatorska
07-21-2011, 11:50
Można zrzucić odpowiedzialność na tłumacza:), ale można też później mieć do siebie pretensje, bo na przykład nie do końca podoba nam się to, co tłumacz zrobił z naszym tekstem albo nie końca zrozumiał, co chcieliśmy czytelnikowi powiedzieć albo że w ogóle wszystko popsuł:)

quenya
07-21-2011, 14:20
jak myślicie, co powoduje autorem, że tłumaczy swój tekst na język obcy? Nie jest to raczej zbyt popularna praktyka, więc jakie są intencje tych, którzy już się tego podejmują? Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami :)

Myślę, że powody mogą być różne - brak satysfakcji z przekładu kogoś innego, chęć sprawdzenia się, bądź intencja wprowadzenia swojej książki na rynek krajów obcojęzycznych.

A skoro jesteśmy już przy powodach, dla których autorzy tłumaczą swoje książki przypomniała mi się historia ze stycznia tego roku, kiedy to w Iranie wprowadzono zakaz sprzedaży książek Paula Coelho - wówczas autor powiedział, że jest gotowy przetłumaczyć wszystkie swoje książki na perski i umieścić je za darmo w internecie. Jak dalej rozwinęłą się sytuacja - niestety nie wiem, ale daje ona również sporo do myślenia.

Jakby temat kogoś bardziej zainteresował, podaję link do artykułu :)

http://www.forbes.pl/styl-zycia/artykul/styl/paulo-coehlo-zakazany-w-iranie,9963,1

Kati
07-21-2011, 15:25
Można zrzucić odpowiedzialność na tłumacza:), ale można też później mieć do siebie pretensje, bo na przykład nie do końca podoba nam się to, co tłumacz zrobił z naszym tekstem albo nie końca zrozumiał, co chcieliśmy czytelnikowi powiedzieć albo że w ogóle wszystko popsuł:)


A czy tłumacz może "wszystko popsuć" i mimo to książka bez zgody autora trafia na rynek? Nie znam się na tych procedurach zbyt dokładnie, jak to wygląda?

Osobiście uważam, że musi być bardzo trudne napisać tę samą książkę w dwóch różnych językach. Czytałam kiedyś, że język jakim się posługujemy sam w sobie wpływa na naszą osobowość - była już o tym zresztą mowa w tym wątku. Więc jeśli autor "przestawia się" nagle na drugi język, na pewno nie jest w stanie wyrazić tego samego w taki sam sposób w drugim języku jak w pierwszym. Mnie by to strasznie wkurzało :p

kompaktowa
07-21-2011, 21:37
to chyba jest tak, że autor książki nie ma żadnego wpływu na tłumaczenie. gdyby było inaczej czy wychodziłoby tyle kiepskich tłumaczeń na rynek? chyba, że po prostu autorzy nie są świadomi jak złe bywają tłumaczenia ich ksiązek;)

Napisał quenya
Myślę, że powody mogą być różne - brak satysfakcji z przekładu kogoś innego, chęć sprawdzenia się, bądź intencja wprowadzenia swojej książki na rynek krajów obcojęzycznych.

Coś mi się mocno zdaje, że żeby wprowadzić książkę na rynek obcojęzyczny trzeba trochę więcej niż same chęci. Musi znaleźć się wydawnictwo, które się tego podejmie, a nie zawsze przecież jest to możliwe, bo z różnych względów na rynku docelowym może nie być popytu na daną książkę.

patfrau
07-21-2011, 21:57
A ja myślę, że dobry tłumacz musi mieć kontakt z autorem, muszą ze sobą rozmawiać - o ile jest to możliwe. Wówczas tłumacz mający wątpliwości co do interpretacji danego fragmentu , może łatwo je rozwiać. Czasami trzeba poznać autora, jego "background" - i nagle otwierają nam się oczy - a to oto chodzi, a to dlatego tak napisał.:)

hauteville
07-21-2011, 23:17
Żeby tłumaczyć na jakiś język książki, które mają być wydane należy, przynajmniej moim zdaniem, znać ów język na poziomie rodzimego użytkownika. Tym bardziej jeśli chodzi o literaturę piękną. O ile jestem sobie w stanie w pełni wyobrazić polskiego naukowca, który tłumaczy swoją książkę na angielski, tudzież rosyjski, o tyle nie wyobrażam sobie polskiego pisarza piszącego dla siebie tłumaczenia na język obcy. Słownictwo naukowe jest w pewien sposób usystematyzowane, tymczasem literatura jest niepowtarzalna sama przez się i bycie jej tłumaczem nie jest sprawą prostą. To nie jest nawet kwestia opanowania języka w stopniu biegłym, ale przede wszystkim bogactwo językowe, które znacznie wykracza poza poziom przeciętnego człowieka. Za to właśnie ludzie kochają literaturę - czytają dzieła, które swoim kunsztem urzekają, których osoba przeciętna nie jest w stanie napisać. Ale taki poziom wyrabia się przez lata.

Mało tego, wydaje mi się, że u tłumacza literatury, który zajmuje się przekładem z języka obcego na polski właśnie znajomość tego drugiego jest ważniejsza.

adalyszkowska
07-22-2011, 08:45
Wydaje mi się, że powody, dla których twórca sam z siebie chce przetłumaczyć swoją książkę mogą być, w dużej mierze, polityczne. Chciałabym wrócić do tematu dwujęzyczności, który tutaj wydaje mi się kluczowy. Jak już wspomniałam, relacja dwóch języków najczęściej ma charakter subordynacji, rzadko kiedy dwa języki są równe wobec siebie w sensie politycznym. Pisarz dwujęzyczny może zdecydować napisać powieść w języku dominującym (może to być dominacja polityczna, jak i indywidualna dominacja jednego języka nad drugim dla samego autora) a potem przełożyć na swój drugi język. Zdaje się, że dobrym przykładem jest Lolita Nabokova, napisana po angielsku a przełożona na rosyjski przez samego autora.


Mało tego, wydaje mi się, że u tłumacza literatury, który zajmuje się przekładem z języka obcego na polski właśnie znajomość tego drugiego jest ważniejsza.

To akurat jest prawda potwierdzona przez praktykę przekładu i można ją obserwować w wielu przypadkach. Tłumacze dwujęzyczni (podam przykład Carlosa Marrodana Casasa) najczęściej przekładają na język, w którym i z którym czują się lepiej. Carlos Marrodan Casas, jak sam zapewnia, czuje się lepiej i bardziej naturalnie z językiem polskim, dlatego też przekłada z hiszpańskiego na polski. Nie jest więc przypadkiem, że jednak większość tłumaczy książek na język polski to Polacy, a nie obcokrajowcy.

mae
07-22-2011, 09:32
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że tłumacz powinien mieć kontakt z autorem ale jeśli autor już nie żyje ...:( to niestety pozostają domysły. Zastanawiam się też jak to jest.. przypuśćmy, że napisałam książkę po polsku i została ona przetłumaczona na rosyjski którego nie znam. Czy wtedy zatrudniam jakiegoś recenzenta żeby to sprawdził?? Czy muszę zaufać tłumaczowi?

hauteville
07-22-2011, 10:05
Wydaje mi się, że powody, dla których twórca sam z siebie chce przetłumaczyć swoją książkę mogą być, w dużej mierze, polityczne. Chciałabym wrócić do tematu dwujęzyczności, który tutaj wydaje mi się kluczowy. Jak już wspomniałam, relacja dwóch języków najczęściej ma charakter subordynacji, rzadko kiedy dwa języki są równe wobec siebie w sensie politycznym. Pisarz dwujęzyczny może zdecydować napisać powieść w języku dominującym (może to być dominacja polityczna, jak i indywidualna dominacja jednego języka nad drugim dla samego autora) a potem przełożyć na swój drugi język. Zdaje się, że dobrym przykładem jest Lolita Nabokova, napisana po angielsku a przełożona na rosyjski przez samego autora.
Co rozumiesz przez polityczną dominację jednego języka? Bo osobiście nie widzę powodu, dla którego autor z powodów politycznych miał tłumaczyć książkę samemu zamiast zlecić to jakiemuś tłumaczowi, który przecież poglądy może mieć bardzo podobne. Ktoś wspomniał wcześniej o pomyśle pana Coelho by przetłumaczyć swoje dzieła na perski - wydaje mi się, że w tym przypadku autor właśnie z powodów politycznych bardzo mocno przecenił swoje możliwości.

Zastanawiam się też jak to jest.. przypuśćmy, że napisałam książkę po polsku i została ona przetłumaczona na rosyjski którego nie znam. Czy wtedy zatrudniam jakiegoś recenzenta żeby to sprawdził?? Czy muszę zaufać tłumaczowi?
Pisarzem absolutnie nie jestem, ale gdybym był to chyba wybrałbym takiego tłumacza, który ma dobrą opinię oraz doświadczenie w tłumaczeniu literatury innych, cenionych przeze mnie autorów używających języka, w którym tworzę i bym mu zaufał. Pojedynczego recenzenta nie prosiłbym o sprawdzenie, bo gusta ludzkie są tak rozbieżne, że istniałoby ryzyko, iż odrzuciłby bardzo dobre tłumaczenie opierając się tylko i wyłącznie na swojej wizji danego dzieła.

Abidola
07-22-2011, 11:09
Dokładnie. Lepiej dobrze wysondować środowisko i zaufać doświadczonemu tłumaczowi, niż jednemu recenzentowi. A żeby sprawdzić, czy tłumaczenie faktycznie jest dobre, cóż... Można śledzić wyniki sprzedaży dzieła i zapoznawać się z opiniami czytelników, choć wiadomo że i tak nigdy nie otrzymamy obiektywnego ni pełnego obrazu sytuacji.

quenya
07-22-2011, 12:24
@kompaktowa

Oczywiście masz rację - musi znaleźć się edytor, wydawnictwo, musi zostać przeprowadzona analiza rynku itd. Ale - być może się nie znam - wydaje mi się, że autor może chcieć przedstawić wydawnictwu książkę już przetłumaczoną przez niego na dany jezyk, a nie pozostawiać tłumaczenie osobom pracującym dla wydawnictwa.

Kati
07-22-2011, 16:46
Mało tego, wydaje mi się, że u tłumacza literatury, który zajmuje się przekładem z języka obcego na polski właśnie znajomość tego drugiego jest ważniejsza.

Święte słowa :)
Co do pana Coelho, to pisałeś, że z przyczyn politycznych przecenił swoje siły... Raczej nie sądzę, żeby chciał tłumaczyć te książki osobiście. Pewnie miał zamiar dać je komuś do przetłumaczenia i za darmo rozpowszechnić w Internecie.

Czytając o przykładzie Lolity zastanowiło mnie, czy tłumacz chcąc taką książkę przetłumaczyć, ma dowolność w wyborze wersji językowej? W końcu obie są autorstwa Nabokova, więc jaki byłby problem? Wiadomo, że zawsze powinno się tłumaczyć z oryginału - jednak czy w tym przypadku oba języki, w jakich powstała Lolita, nie są równorzędne?

hauteville
07-22-2011, 18:30
Święte słowa :)
Co do pana Coelho, to pisałeś, że z przyczyn politycznych przecenił swoje siły... Raczej nie sądzę, żeby chciał tłumaczyć te książki osobiście. Pewnie miał zamiar dać je komuś do przetłumaczenia i za darmo rozpowszechnić w Internecie.

Czytając o przykładzie Lolity zastanowiło mnie, czy tłumacz chcąc taką książkę przetłumaczyć, ma dowolność w wyborze wersji językowej? W końcu obie są autorstwa Nabokova, więc jaki byłby problem? Wiadomo, że zawsze powinno się tłumaczyć z oryginału - jednak czy w tym przypadku oba języki, w jakich powstała Lolita, nie są równorzędne?
Wydaje mi się, że jeśli oryginał był napisany w języku angielskim to wszystkie ważniejsze tłumaczenia opierają się na tej wersji. Mnie w tym wypadku zainteresowało raczej to czy dla Polaków, jako dla Słowian nie byłoby lepiej, gdyby tłumaczenie odbywało się z wersji rosyjskiej, jako tej bliższej językowo polszczyźnie.

Kati
07-23-2011, 16:07
No tak - skoro autor tłumacząc na rosyjski rozwiązał wszelkie trudności translatorskie wynikające z tego, że angielski i rosyjski należą do różnych grup językowych, to po co podejmować taką próbę od nowa tłumacząc na polski? Z pewnością więcej wyrażeń rosyjskich niż angielskich ma swoje odpowiedniki w j. polskim. Jeśli nawet tłumacz decyduje się na przekład z języka oryginału, na pewno powinien sięgnąć do wersji rosyjskiej - o ile zna ten język i sprawdzić, jak sam autor poradził sobie z pewnymi translatorskimi problemami. Może to być dobrą inspiracją dla Polaka :)

patfrau
07-23-2011, 19:40
Barańczak w "Ocalone w tłumaczeniu" pisał, że aby dobrze przetłumaczyć utwór poetycki, nie wystarczy dobrze znać oba języki - należy samemu być poetą. Więc w tym przypadku myślę, że idealnie byłoby, gdyby autor sam przetłumaczył np. swój wiersz - pod warunkiem, że zna język obcy.

Karolina Nowatorska
07-24-2011, 20:48
Ale - być może się nie znam - wydaje mi się, że autor może chcieć przedstawić wydawnictwu książkę już przetłumaczoną przez niego na dany jezyk, a nie pozostawiać tłumaczenie osobom pracującym dla wydawnictwa.

Oczywiście, że może, jednak chyba i tak wszystko zależy od wydawnictwa, które może skorzystać z tekstu przetłumaczonego przez autora, ale też chyba nie musi, ma przecież z pewnością grupę zaufanych tłumaczy, którzy dokonują przekładów literackich (tak przynajmniej mi się wydaje).
Chociaż gdybym ja miała decydować, to zdecydowanie przyjrzałabym się tłumaczeniu wykonanemu przez samego autora (z powodów, o których wielu już wcześniej pisało:))

ataner
07-24-2011, 21:11
Przyznaję, że tłumaczenie samego siebie może być dla autora równie intrygujące , co frustrujące . Intrygujące , bo może spojrzeć na swoje dzieło z zupełnie innej perspektywy, przeżyć raz jeszcze emocje związane z tworzeniem.
Ale co, jeśli jeśli jego niewątpliwe dzieło, okaże się w tym drugim starciu nie dość doskonałe. Co jeśli zapragnie je udoskonalić. Czy będzie jeszcze tłumaczem czy na nowo stanie się autorem?
Pokusa jest zbyt duża..

Różne bywały w historii przypadki .. Samuel Beckett , irlandczyk z pochodzenia, zamieszkiwał w wielu krajach zanim odnalazł swoje miejsce w Paryżu. Ostatecznie tworzył jednocześnie w języku angielskim i francuskim. Gdyż język francuski gwarantował mu sukces w stolicy kulturowej awangardy, jaką pod koniec XX w. był Paryż. Tłumacząc samego siebie walczył o uznanie literackie dla swoich dzieł.
Sam zajmował się tłumaczeniem swoich dzieł na oba języki, co więcej, przekładając z francuskiego na angielski i odwrotnie często dokonywał zmian, tworzył niejako nowe wersje swoich sztuk. Z pewnością odbywało się to z korzyścią dla jego prac - były coraz bardziej doskonałe..

Podobnie zadziałał Nabokov tłumacząc swoją "Lolitę" z jęz. angielskiego na rosyjski. Po sukcesie swego dzieła na rynkach zachodnich (w atmosferze skandalu ale zawsze..) Nabokov zapragnął zaistnieć także w literaturze swoich przodków. Ba, więcej .. zapragnął zapoczątkować zmiany w nurtach literatury rosyjskiej, mocno osadzonej w realiach sowieckich. Jego auto-tłumaczenie miało zdecydowanie bardziej charakter manifestu niż prostego przekładu tekstu.

quenya
07-25-2011, 01:14
Różne bywały w historii przypadki .. Samuel Beckett , irlandczyk z pochodzenia, zamieszkiwał w wielu krajach zanim odnalazł swoje miejsce w Paryżu. Ostatecznie tworzył jednocześnie w języku angielskim i francuskim. (...)
Sam zajmował się tłumaczeniem swoich dzieł na oba języki, co więcej, przekładając z francuskiego na angielski i odwrotnie często dokonywał zmian, tworzył niejako nowe wersje swoich sztuk. Z pewnością odbywało się to z korzyścią dla jego prac - były coraz bardziej doskonałe..

Bardzo zainteresowało mnie to, co napisałeś, ciekawa jestem jak bardzo mogła różnić się angielska wersja książki od tej francuskojezycznej. Okazuje się też że autor tłumacząc swoje dzieła może odchodzić od zasady by jak najwierniej oddać treść oryginału, tłumacząc nie boi się wprowadzać zmian w tekstach, i niejako tworzy swoje dzieła na nowo.

Abidola
07-25-2011, 10:36
Interesujące. Przykład Becketta jest więc tu potwierdzeniem teorii, która padła na początku dyskusji - autor tłumaczący swoje dzieła uległ pokusie stworzenia czegoś nowego :)

hauteville
07-25-2011, 11:45
Barańczak w "Ocalone w tłumaczeniu" pisał, że aby dobrze przetłumaczyć utwór poetycki, nie wystarczy dobrze znać oba języki - należy samemu być poetą. Więc w tym przypadku myślę, że idealnie byłoby, gdyby autor sam przetłumaczył np. swój wiersz - pod warunkiem, że zna język obcy.
Pan Barańczak miał absolutną rację pisząc te słowa i myślę, że każda osoba tłumacząca wiersze jest gotowa to potwierdzić:) Wydaje mi się więc, że tłumaczenie przez autora jego własnej poezji nie jest najgorszym rozwiązaniem, tym bardziej, że kto inny, jak nie sam autor wie o czym wiersz traktuje. Pytanie tylko w jakim stopniu taki przetłumaczony wiersz jest tłumaczeniem (bo będę się kurczowo trzymał stanowiska, że przekład poezji z wielu powodów zawsze będzie w pewnym stopniu niemożliwy), a w jakim stopniu zupełnie nowym dziełem.