PDA

View Full Version : Tłumaczenie listy dialogowej bez filmu


izade
07-07-2011, 11:41
Hej! Co sądzicie o polityce niektórych festiwali filmowych, które zlecając do tłumaczenia listę dialogową, z obawy przed możliwością udostępnienia filmu lub ujawnienia jego treści, nie dają tłumaczącemu możliwości zapoznania się z filmem? Znalazłam się kiedyś w takiej sytuacji i podjęłam się tego - do dziś nie wiem z jakim skutkiem, ale było to dość trudne i osobiście nie byłam zadowolona z efektów. Czy uważacie, że jest to w ogóle wykonalne / "wykonalne dobrze"? Dla mnie to jak tłumaczyć coś wyrwanego z kontekstu, jakby z książki wyciąć same dialogi i kazać czytelnikowi na ich podstawie wymyślić sobie treść. Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia?

mongoloid
07-08-2011, 22:46
Niestety to powszechne zjawisko. Mnie kiedyś poproszono o przetłumaczenie ze słuchu tekstu czytanego przez rosyjskiego lektora w filmie produkcji gruzińskiej. Odmówiłem. Nie podpisałbym się pod takim tłumaczeniem.

agatha
07-24-2011, 19:56
Ja dosyć często oglądając tv odnoszę wrażenie, że tłumacz nie ma zielonego pojęcia o czym jest film, a niektóre słowa użyte są w złym kontekście. Moim zdaniem takie tłumaczenie nie powinno mieć miejsca- w końcu obejrzenie filmu zdaje się być nieodłączną częścią procesu jego tłumaczenia.

asiunka-tg
07-29-2011, 21:49
właśnie na pewną prośbę tłumaczę tekst filmu, takiego reklamowego, nie jakiś hit czy coś. i są w nim wypowiedzi bardzo prostolinijnych osób, taka typowa rozmowa, urywana, z wtrąceniami. i zastanawiam się właśnie czy próbować przetłumaczyć to wiernie, żeby oddać sens wypowiedzi jak najdokładniej, włącznie z niepoprawnością językową czy poprawiać to... ktoś ma podobne doświadczenia?? HELP :)

psotka
07-31-2011, 12:19
Ciężka sprawa, sama nie wiem,czy bym się podjęła takiego zadania.

DanW
08-01-2011, 10:44
właśnie na pewną prośbę tłumaczę tekst filmu, takiego reklamowego, nie jakiś hit czy coś. i są w nim wypowiedzi bardzo prostolinijnych osób, taka typowa rozmowa, urywana, z wtrąceniami. i zastanawiam się właśnie czy próbować przetłumaczyć to wiernie, żeby oddać sens wypowiedzi jak najdokładniej, włącznie z niepoprawnością językową czy poprawiać to... ktoś ma podobne doświadczenia?? HELP :)

Jeżeli już zleceniodawca idzie w zaparte i za nic w świecie nie udostępni materiału wideo, to powinien przynajmniej dostarczyć jakiś szerszy kontekst tłumaczowi, coś co może mieć wpływ na znaczenie tekstu. Takie pojedyncze wypowiedzi może jeszcze nie byłyby strasznym problemem do tłumaczenia, ale jeżeli miałby to być film pełnometrażowy to przeczuwałbym porażkę, bez względu na wszystko. Wideo po prostu musi być.

bo2joan
08-08-2011, 18:55
Uważam że czasami rzeczywiście trudno o trafne tłumaczenie list dialogowych bez znajomości filmu. W wielu przypadkach mogą na pewno pomóc didaskalia (jeśli są), ale nie zawsze. Jeśli pojedyncze kwestie można rozumieć niejednoznacznie i wiążą się ściśle z tym, co widać w danej chwili na ekranie, obejrzenie filmu jest konieczne. Tłumacz musi sam określać kiedy nie jest pewnien czego dotyczą fragmenty dialogów.

kate1230
08-08-2011, 19:42
Ja osobiście nie podjęłabym się tłumaczenia filmu nie mając listy dialogowej lub przynajmniej didaskaliów i materiałów od producenta opisujących produkcję. Nie chciałabym narażać siebie na kompromitacje i wprowadzać widzów w błąd kiepskim tłumaczeniem.

Giovanna
08-08-2011, 19:50
A tak można w ogóle? Dobre tłumaczenie audiowizualne nie może być zrobione bez filmu, a przynajmniej nie powinno. Jestem w stanie zrozumieć i 'usprawiedliwić' tłumaczenie filmu ze słuchu, bez listy dialogowej. Jest to trudne i czasochłonne zadanie, ale wykonalne. Zawsze można się ratować np. napisami dla osób niesłyszących.

legowisko
08-09-2011, 00:04
Kiedyś zrobiłam takie tłumaczenie, nie mogłam dostać filmu dla siebie, ponieważ jedyna kopia była stale w użytku. Dopiero kiedy skończyłam na ślepo napisy, mogłam sprawdzić, na ile są trafne. Na bieżąco poprawiałam błędy podczas oglądania. Nie były tragiczne, wiedziałam mniej więcej, w jakim kierunku cały ten wykład zmierzał. Miałam problemy przy demonstracji jakichś plansz czy rekwizytów, bo w tekście źródłowym było: "Look at it. It's very small, isn't it?", a na ekranie pan pokazywał swojego psa, więc tłumaczenie: "Spójrzcie na to, jest bardzo małe, prawda?" wyglądało dość sztywno. Czasem nie mogłam wbić się w ton, czy to mówca żartuje, czy jest poważny, dopiero podczas oglądania dużo podpowiedziała mimika i głos, reakcja publiczności czy gesty. Kontekst jest szalenie istotny, wszystkiego nie można się domyślić.

zancia
08-09-2011, 01:46
Ja dosyć często oglądając tv odnoszę wrażenie, że tłumacz nie ma zielonego pojęcia o czym jest film, a niektóre słowa użyte są w złym kontekście. Moim zdaniem takie tłumaczenie nie powinno mieć miejsca- w końcu obejrzenie filmu zdaje się być nieodłączną częścią procesu jego tłumaczenia.

Bezsprzecznie się z tym zgadzam. Jak można podjąć się tłumaczenia czegoś, o czym nie mamy zielonego pojęcia. Przecież praktyka tłumacza polega na tym, aby najpierw zapoznać się z treścią a potem tłumaczyć. W tym temacie jakby nie am co dyskutować, bo każdy tłumacz powinien to wiedzieć.

GreyOwl
08-09-2011, 11:39
Bezsprzecznie się z tym zgadzam. Jak można podjąć się tłumaczenia czegoś, o czym nie mamy zielonego pojęcia. Przecież praktyka tłumacza polega na tym, aby najpierw zapoznać się z treścią a potem tłumaczyć. W tym temacie jakby nie am co dyskutować, bo każdy tłumacz powinien to wiedzieć.

Mnie się kiedyś trafiło tłumaczenie filmów ze słuchu, to było jeszcze w zamierzchłych czasach kaset VHS. Oglądałam film u zleceniodawcy, nagrywałam ścieżkę dźwiękową na kasetę magnetofonową i potem z tej kasety spisywałam dialogi i tłumaczyłam. No i kiedyś wysiadł obraz w magnetowidzie, nie było możliwości naprawienia sprzętu czy obejrzenia filmu gdzie indziej. Zleceniodawca nalegał na wykonanie zadania mimo wszystko, odmowa oznaczała utratę lepszych zleceń, co było robić... Na szczęście produkcja była niezbyt ambitna, fabuła prościutka, więc przy odrobinie wyobraźni udało mi się to przetłumaczyć, ale siedziałam nad swoim magnetofonem i prawie płakałam :(

patito86
08-09-2011, 13:44
Hej! Co sądzicie o polityce niektórych festiwali filmowych, które zlecając do tłumaczenia listę dialogową, z obawy przed możliwością udostępnienia filmu lub ujawnienia jego treści, nie dają tłumaczącemu możliwości zapoznania się z filmem? Znalazłam się kiedyś w takiej sytuacji i podjęłam się tego - do dziś nie wiem z jakim skutkiem, ale było to dość trudne i osobiście nie byłam zadowolona z efektów. Czy uważacie, że jest to w ogóle wykonalne / "wykonalne dobrze"? Dla mnie to jak tłumaczyć coś wyrwanego z kontekstu, jakby z książki wyciąć same dialogi i kazać czytelnikowi na ich podstawie wymyślić sobie treść. Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia?
Niestety takie tłumaczenie nie zawsze wypada dobrze, wiadomo, że wypowiedzi poszczególnych postaci mogą być różnie interpretowane, a nie widząc co się dzieje na ekranie nie jesteśmy w stanie określić intencji "mówiącego". Niejednokrotnie spotkałam się z tym, że np. fraza "You've changed" jest tłumaczona jako "przebrałeś/łaś się" zamiast "zmieniłeś/łaś się".

gargoyle
01-23-2012, 13:09
Tłumaczenie na podstawie samej listy dialogowej nie ma sensu. Jak wykryć ironię, którą aktorzy akcentują na przykład głosem czy gestem?

lucjangwarda
01-25-2012, 14:18
Wiadomo, że w odróżnieniu od dzieła literackiego, film jest polisemiotyczny, czyli "informacja" dociera do odbiorców za pośrednictwem kilku "kanałów" (napisy, mowa, obraz, muzyka, etc.). Nie może więc być dobrego tłumaczenia ścieżki dialogowej bez obejrzenia filmu.

romi
01-27-2012, 17:10
Same takie partykuły, jak "no" albo wykrzyknienia "o!" albo "a!" mogą mieć różnorakie zabarwienie, w zależności od kontekstu - najlepiej usłyszeć i zobaczyć, jak to zostało powiedziane. Język francuski posiada na jedno takie wykrzyknienie cały zasób różnorakich odpowiedników - tylko właśnie trzeba wiedzieć, o co chodziło - bez wizji i fonii można wpaść w maliny i skompromitować się.

chamedafne
01-28-2012, 11:10
To trochę tak, jakby zlecający tłumaczenie nie wiedzieli, że komunikacja międzyludzka nie opiera się wyłącznie na literalnym znaczeniu słów. Bez obrazu i dźwięku nie da się przecież "wyłapać" przynajmniej części ironii, gier słownych itp., nie wspominając już o problemach z zaimkami, jak już zostało to omówione tutaj wcześniej.

ttova
01-30-2012, 00:38
A to polityka festiwali? Ja już na kilku festiwalach słyszałam od organizatorów (mniej lub bardziej oficjalnie), że to dytrybutor nie udostępnia im filmu, co denerwuje ich tak samo jak tłumaczy, ale może na innych sami sobie gotują ten los... W każdym razie to piramidalna bzdura i trochę strzelanie sobie w stopę - już nie raz wyszłam z kina i słuchałam, jak moi współoglądacze bardzo brzydko wyrażali się o sensowności filmu jako takiego, bo nieznajomość języka oryginału nie pozwalała im dostrzec, że bezsens tkwił w napisach. Potem opinia idzie w świat, ludzie nie idą na film do kina i strat z tego chyba więcej niż z ewentualnego wypłynięcia pirackiej kopii do sieci.

Purple
02-06-2012, 10:10
Nie wyobrażam sobie w taki sposób tłumaczyć listy dialogowej. W filmie obraz jest w pewnym sensie kontekstem; poza tym obraz i dialogi fukncjonują razem. Na pewno istnieje inne rozwiązanie dla tych, którzy nie chcą przecieku filmu.