PDA

View Full Version : Jak tłumaczyć humor w filmach


milky
07-07-2011, 11:03
Nie od dziś wiadomo, że humor jest nieodłącznym elementem każdej kultury i jest bezpośrednio z nią związany. Każdy człowiek ma poczucie humoru, ale nie każdy ma taką samą jego koncepcję.
Jak myślicie, jak najlepiej można poradzić sobie z tego typu problemem tłumaczeniowym?
Bo przecież żart, który śmieszy np. Hiszpanów, może być odebrany jako niesmaczny np. w Anglii, lub też subtelny żart może pozostać niezauważony w innym kraju.
W jaki sposób tłumaczyć np. ironię lub gry słów? Adaptować całkowicie do realiów danego kraju czy też pozostawiać w takiej formie w jakiej występuje w oryginale?

kosatek
07-09-2011, 11:04
Tło kulturowe to podstawa. Niestety humoru nie zmienisz...
Chyba, że jesteś pełno etatowym komikiem i napiszesz skecz od nowa:) ( godne podziwu)
Warto zobaczyć kilka odcinków Monty Pythona na youtube - oczywiście z napisami.
Całkiem niezły przekład:)

kadre
07-22-2011, 04:47
Gry słowne trudno jest ugryźć, szczególnie, kiedy łącza się z nazwami własnymi (a te, jak powszechnie wiadomo, są święte). Podam przykład z "Czarnej Zmiji": przygłupi, acz szarpany rozbuchaną chucią książę Jerzy udał się na zabawę, gdzie pojawiły się dwie córki lorda Wellingtona, z którymi oczywiście spędził uroczy wieczór i upojną noc. Co za tym idzie, pojawia się zdanie , że he spent night with two Wellingtons, niestety niemożliwe do przełożenia na polski jako kaloszki.
Najlepszym tłumaczeniem komediowym jest dla mnie "Latający cyrk Monty Pythona" Beksińskiego - zadanie karkołomne, a jednak wykonane w sposób godny pokłonów i bicia glową w posadzkę. Wirtuozeria.

agatha
07-24-2011, 12:30
Rzeczywiście przetłumaczenie gry słów jest często zadaniem karkołomnym. Ja spotkałam się z wieloma nieudolnymi próbami w serialu "Przyjaciele". Najczęściej tłumacz przekładał grę słów dosłownie, jednak dialog przestawał być wtedy śmieszny. Może dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie wyjaśnienia w napisach?

Viima
07-24-2011, 15:27
Rzeczywiście przetłumaczenie gry słów jest często zadaniem karkołomnym. Ja spotkałam się z wieloma nieudolnymi próbami w serialu "Przyjaciele". Najczęściej tłumacz przekładał grę słów dosłownie, jednak dialog przestawał być wtedy śmieszny. Może dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie wyjaśnienia w napisach?

Dla mnie dobrym rozwiązaniem nie byłyby tu napisy wyjaśniające, ale zastąpienie gry słownej angielskiej polską grą słowną. Nie musiałaby znaczyć dokładnie tego samego - wystarczy zachować śmieszność dialogu oraz zadbać o to, by wypowiadany tekst nie kłócił się z obrazem, jaki widz ma przed oczyma. :)

jasiek_barca
07-24-2011, 17:03
A propos Tomasza Beksińskiego - w jednym ze skeczów świetnie przetłumaczył grę słów w skeczu o nieproszonych gościach:

ORYGINAŁ:
- What's brown and sounds like a bell?
- I beg you pardon?
- What's brown and sounds like a bell...? Dung!

Tłumaczenie:
- Co to jest: długie, czerwone, niedomyte i staje?
- Co, proszę?
- Długie, czerwone, niedomyte i staje...? Tramwaj!

Można się spotkać z jeszcze jedną wersją, równie dobrą, but you get the idea ;)

AgataB9
08-23-2013, 19:15
Rzeczywiście przetłumaczenie gry słów jest często zadaniem karkołomnym. Ja spotkałam się z wieloma nieudolnymi próbami w serialu "Przyjaciele". Najczęściej tłumacz przekładał grę słów dosłownie, jednak dialog przestawał być wtedy śmieszny. Może dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie wyjaśnienia w napisach?

Tłumaczenie humoru rzeczywiście narzuca wiele ograniczeń, szczególnie biorąc pod uwagę odniesienia kulturowe czy językowe. Czasami ciężko jest przenieść ich formę oraz humorystyczny charakter, co wiąże się z szukaniem innych rozwiązań. Miałam styczność z stwierdzeniem, że humor jest nieprzetłumaczalny co moim zdaniem świadczy raczej o lenistwie oraz braku kreatywności tłumacza. Co do serialu "Przyjaciele" to nie zupełnie się zgodzę, że są to złe tłumaczenia. Owszem, czasami różnią się znacząco od pierwowzoru ale uważam, że są one równie kreatywne i oryginalne. Weźmy, jako przykład tłumaczenia nazwisk: Lovey Loverson (Zabujały Żonkosiu), Sandy Poophack (Sandy Sikińska) czy Lana Titweiller (Lana Cyckowicz). Tłumacz zachował charakterystyczne dla polskich nazwisk końcówki, a nawet aliteracje występującą w pierwszym przykładzie. :)

asiaoslak
08-23-2013, 20:00
Też uważam że humor jest związany z kulturą danego kraju, stąd często jest on nieprzetłumaczalny z jednego języka na drugi. Albo niezrozumiały. Miałam takie sytuacje. Kiedyś widziałam prezentację na temat angielskiego humoru- niestety polskie tłumaczenie np. niektórych gier słów lub humoru słownego po prostu są jedyne w swoim rodzaju. Czasem jest jeszcze inna opcja- wymaga czasami więcej pracy- poszukać np. odpowiadającej, adekwatnej formy, słów w innym języku. W grupie polsko- niemieckiej dzieci przygotowywały przedstawienie- okazało się że było ono tłumaczone, jednak tłumacz nie zastosował zmiany waluty gdy w jednej śmiesznej sytuacji była mowa o pieniądzach. Już dokładnie nie pamiętam szczegółów, ale dziecko grające tę rolę tak zabłysło zmieniając trochę tekst dostosowując go do odpowiedniej waluty, że cała sala pękała ze śmiechu. Bez tego humor byłby niezrozumiały. Tak więc warto szukać i próbować:) a śmiech to zdrowie:)

Judyta Łepkowska
08-23-2013, 20:29
Czasami tłumaczenie humoru jest albo niewykonalne, albo... tworzysz coś nowego. :D

Aleksandra Stodolna
08-24-2013, 13:04
Warto zajrzeć do publikacji J. Vandaele i D. Delabastity na temat technik "radzenia sobie" z przekładem humoru i gier słownych - obaj panowie twierdzą, że lepiej jest mocno ingerować w tekst tak, aby zachować humor, niż skupiać się na wierności i np. niemiłosiernie wydłużyć żart wyjaśnieniami lub zupełnie go stracić. Dobrym przykładem jest tłumaczenie wypowiedzi Osła ze Shreka,w którym gra słów z użyciem słowa "fly" została zastąpiona aluzją do starej piosenki Stuhra, który dubbingował Osła - kiepski i oklepany żart zmienił się w perełkę :)

Madalena
09-01-2013, 11:37
Też wydaje mi się, że humor zależy w dużej mierze od społeczności w jakiej człowiek żyje i żarty i gry słowne w filmach powinny być tłumaczone pod widza z danego kraju. Tłumaczenie dosłowne nie ma sensu, tłumaczenie dosłowne + wyjaśnienie też trochę mija się z celem, bo rozprasza. Można by wyjaśniać tłumaczenie żartów w jakims dodatku do filmu (podobnie jak to robił tłumacz Harrego Pottera w książkach, gdzie na końcu wyjaśniał tłumaczenie poszczególnych nazw własnych) i tam podawać tłumaczenie dosłowne.

iskrowe
09-01-2013, 12:49
z grą słów rzadko coś da się zrobić. pamiętam oglądanie "How I Met Your Mother" z polskim tłumaczeniem - porażka. Specyficzny scenariusz pełen słownych gier zupełnie sie nie sprawdził w polskim wydaniu.

Natalia28
09-01-2013, 20:51
Myślę, że jeśli chodzi o humor, czasem nie jest po prostu możliwe przełożenie go na inne tło kulturowe. Czasem tylko w oryginale humor oddaje to co powinien. Można oczywiście próbować a nawet trzeba.Ale to tak samo jak z wierszem. Brzmi zupełnie inaczej w oryginale(i nie chodzi tu o język)

maciej.zinczuk@op.pl
09-09-2013, 14:39
Z humor jest jak z poezja (szczególnie rymowana). Tu masz wybór zachować treść oryginału lub zachować dowcip. A tam zachować treść lub zachować rym. Nie ma zmiłuj.

karstasto
09-10-2013, 23:07
Tłumaczenie humoru jest bardzo problematyczne. Nieraz już spotkałam się z filmem czy serialem, w którym tłumaczenie całkiem odbiegało od oryginału właśnie przez tę kwestię. Bardzo mi przeszkadzają tego typu rzeczy, dlatego wolę oglądać filmy w oryginale. Inaczej bym reagowała, oglądając np. hiszpański film, ponieważ jest to język, którego nie znam, nie wiedziałabym więc, czy dane tłumaczenie odbiega od oryginału.Wydaje mi się, że należy dostosować tłumaczenie do potencjalnego odbiorcy, co może niestety wpłynąć na wierność tego tłumaczenia.Swoją drogą, tłumaczenie humoru jest ciężkim zajęciem i podziwiam tłumaczy, którym udaje się wyjść z tej sytuacji obronną ręką:)

Adis91
09-21-2013, 19:08
Humor w tekście stwarza tłumaczowi pole do popisu i zabawy. Najważniejsze w tłumaczeniu humoru jest zachowanie efektu (czyli śmiechu) i rozpoznanie stylu oraz powodu dla którego coś jest śmieszne. Najtrudniejsze są oczywiście elementy humorystyczne wywołane przez skojarzenia kulturowe bądź gry słów. Tłumacz musi więc, w wielkim skrócie:
1. Zrozumieć dowcip,
2. Zrozumieć co i dlaczego jest śmieszne,
3. Ocenić czy treść dowcipu jest ważna dla dalszej fabuły czy jest to może typowy dowcip bez dalszych konsekwencji w pogmatwaniu fabuły, szczególnie jeśli jest to gra słów z elementem "wizualnym" (gdy widzimy na filmie przedmiot/osobę, z której w danym momencie się żartuje
4. Wymyślić odpowiednik dowcipu w języku docelowym, z którego można się zaśmiać i będzie miał podobną "moc" :P


Zupełnie niewskazane jest dosłowne tłumaczenie, gdy nie jest ono śmieszne w języku docelowym.

aleksjaw
09-22-2013, 09:40
Przykład serialu Przyjaciele pokazuje ze pewnych rzeczy po prostu nie da się przetłumaczyć. Prawie zawsze żart przetłumaczony przez tłumacza nie oddaje oryginału. W związku z czym sama oglądam ich po angielsku. Tak samo jest w przypadku Sexu w wielkim mieście.
Osobiście zawsze staram się tłumaczyć jak najbliżej oryginału i nie tworze dodatkowych polskich dodatków. Robie tak tylko wtedy, kiedy już na pewno wiem, że odbiorca nie zrozumie żartu, właśnie przez np. tło kulturowe

MonikaKr
09-23-2013, 01:55
Niestety, z humorem jest tak, że nie można go "przerobić" na "taki nasz". Chyba najważniejszym zadaniem w tej chwili jest oddanie w 100% przekazu żartu, komika itd. Wtedy osoby, które znają tę kulturę nie będą miały problemu z prawidłowym odczytaniem tego, co autor miał na myśli ;)

maksio5
09-23-2013, 09:02
Niektórych rzeczy po prostu nie da się przetłumaczyć. Na przykład 'ADSF movie'. Większość dowcipów w tym filmiku ma sens tylko po angielsku ;p

ludi13
12-08-2013, 21:26
Z serialu Homeland w oryginale: “What did the optimist say as he jumped off of a building? So far so good!” świetnie przetłumaczone jako: "Co widzi optymista na cmentarzu? Same plusy!"

dorotakajak
12-13-2013, 21:48
Niestety, trudna sprawa. Widać to czasem przy oglądaniu filmów w oryginale z napisami z tłumaczeniem - słyszę żart, a wyświetla się coś niezręcznego, np. dosłowne tłumaczenie, w którym w ogóle nie wiadomo, o co chodzi... A w filmie nie ma opcji, żeby dodać przypis czy wyjaśnienie;) Mam wrażenie, że często potrzeba do tego (oczywiście oprócz znajomości kontekstu kulturowego) po prostu geniuszu, jakiegoś przebłysku kreatywności - i nieraz go tłumaczowi brakuje, ale też nieraz jest co podziwiać (np. we wspomnianym już "Shreku").

bbasia92
12-27-2013, 17:59
Co do humoru, tu chyba dużą rolę odgrywa tłumacz. Tłumaczenie musi być tak zrobione, aby żart tak samo bawił, a co za tym idzie musi być zrozumiany przez widzów. Dlatego też uważam, że komedie jak i bajki dla dzieci należą do tych trudniejszych tłumaczeń

Judyta Łepkowska
12-29-2013, 00:58
Tłumacz też powinien mieć... specyficzne poczucie humoru. ;p (Jeśli tłumaczy humor angielski lub niemiecki.)

kluivert114
10-16-2014, 14:23
Przydatny tekst:
https://pl.scribd.com/doc/24680917/Spanakaki-T%C5%82umaczenie-humoru-w-napisach-do-filmow

tyler2014
10-23-2014, 21:54
Wydaje mi się, że najważniejsze to uzyskać dobry efekt końcowy.
Trzeba też wykorzystywać 'elastyczność' języka polskiego. Np. w sytuacji gdy humor w tak zwanym 'source text' jest oparty na homonimach (wyrazy o tym samym zapisie i wymowie lecz różnym znaczeniu) musimy je czasem zastąpić jakimiś innymi polskimi homonimami, co może skutkować zmianą znaczenia danego fragmentu. W tym miejscu odsyłam do książek Delabastity, artykułów Vandaele, Toury'ego, Veisberga etc.

Czasami jednak zdarzy się nam tłumaczyć coś, co wydaje się nieprzetłumaczalne, jak na przykład słynny żart z Pulp Fiction:
Three tomatoes are walking down the street: pappa tomato, mamma tomato, and a little baby tomato. Baby tomato starts lagging behind. Poppa tomato gets angry, goes over to the baby tomato, and smooshes him... and says, "Catch up"

Wtedy to już trzeba mieć ponadprzeciętną wyobraźnię.

jimmyweaver
10-27-2014, 12:54
Czyli wniosek jest prosty, tłumacz takich tekstów sam w sobie również powinien być i komikiem. A przynajmniej posiadać wysoki poziom poczucia (i wyczucia tłumaczonego) humoru. No bo ileż mamy takich tłumaczeń, które de facto kaleczą zamiast śmieszyć... za dużo.
Swego czasu istniał na YouTube kanał, na którym można było oglądać znany amerykański show komediowy pod tytułem "Whose Line It Is Anyway?". Odnoszę się do tego, ponieważ amerykański humor stand-upowy jest pełen specyficznych niuansów, a napisy opracowane do tego serialu były na prawdę świetne. Jeżeli coś było niejasne, pojawiały się nawet odnośniki w 'okienkach', żeby można było sprawdzić i zrozumieć w pełni cały żart. Czyli nie dość, że widz dostawał dobrze przetłumaczoną dawkę humoru, to jeszcze swoisty instruktaż do tła danego żartu, w razie gdyby natrafił na coś niezrozumiałego.

anja197
10-31-2015, 15:49
Myślę o pisaniu pracy o aspekcie kulturowym w żartach na podstawie tłumaczenia serialu Przyjaciele. Myślicie że jest to dobry pomysł? Oglądałam ten serial jakiś czas temu, tylko w oryginale, wydaje mi się, że można znaleźć tam własnie takie żarty, jeśli ktoś pamięta jakieś przykłady to bardzo proszę. :) A może znacie lepszy serial na którym mogłabym oprzeć swoją pracę?

kamilafrej12
11-02-2015, 23:16
Myślę o pisaniu pracy o aspekcie kulturowym w żartach na podstawie tłumaczenia serialu Przyjaciele.. Myślicie że jest to dobry pomysł? Oglądałam ten serial jakiś czas temu, tylko w oryginale, wydaje mi się, że można znaleźć tam własnie takie zarty, jeśli ktoś pamięta jakieś przykłady to bardzo proszę :) A może znacie lepszy serial na którym mogłabym oprzeć swoją pracę?

Pomysł jest fajny, sama pisałam mgr o aspekcie kulturowego tłumaczenia humoru ale w książkach. Tylko, że wg mnie o tym serialu powstało już tyle prac, że ciężko będzie Ci napisać coś nowego. Czy to musi być koniecznie serial?

Dobrym materiałem są też bajki dla dzieci, ciągle powstaje coś nowego, a jest to o tyle wdzięczny materiał, że masz dużo przykładów domestykacji i forenizacji w jednym materiale tłumaczeniowym. Można wtedy pokusić się o badanie czy obie te formy mogą wystąpić w jednym tekście i czy to ze sobą współgra. Co myślisz?

poczytna
11-03-2015, 14:35
To bardzo ciężka sprawa. Ja myśle, że trzeba byc naprawdę doświadczonym tłumaczem by podejmować się tłumaczenia żartów czy skeczów.

kamilafrej12
11-10-2015, 00:46
To bardzo ciężka sprawa. Ja myśle, że trzeba byc naprawdę doświadczonym tłumaczem by podejmować się tłumaczenia żartów czy skeczów.


Tłumaczenia może i tak, ale autorowi chodzi o analizę takich tłumaczeń, z tego co rozumiem.

kacha1178
11-13-2015, 17:21
Aspekt kulturowy jest tutaj bardzo ważny. Tak jak mówisz to, co śmieszy jednych nie musi bawić drugich. Dlatego moim zdaniem tłumacz powinen znać kulturę kraju języka, z którego tłumaczy i oczywiście swoją kulturę po to, aby dostosować żart do realiów. Wyobraźcie sobie jakiś PRLowki żart, który bardzo rozbawi nas, ale nic nie powie Hiszpanowi, czy Włochowi. W taki sposób z komedii robi się... dramat :P

ragusmaria
11-14-2015, 20:21
Ja jestem za domestykacją, szukaniem podobnego żartu w kulturze docelowej. Jeżeli przełożymy żart dosłownie, to niewielu ludzi się pośmieje bo większość nie zna realiów kraju/ kultury języka źródłowego. Dobrym przykładem jest Shrek, polskie tłumaczenie odbiega od oryginału w wielu momentach ale cel osiągnięto - Polacy się śmieją.

kamilafrej12
11-18-2015, 23:03
Ja jestem za domestykacją, szukaniem podobnego żartu w kulturze docelowej. Jeżeli przełożymy żart dosłownie, to niewielu ludzi się pośmieje bo większość nie zna realiów kraju/ kultury języka źródłowego. Dobrym przykładem jest Shrek, polskie tłumaczenie odbiega od oryginału w wielu momentach ale cel osiągnięto - Polacy się śmieją.

Niby tak, ale akurat przykład Shreka sprawdza się, jeśli bierzemy pod uwagę tłumaczenia dla dzieci. A tak to w sumie dlaczego mamy pozbawiać odbiorców poznania kultury innych krajów, mam wrażenie, że skłaniając się głównie ku domestykacji trochę "okradamy" odbiorcę.

br0neek
11-19-2015, 11:43
Humor ma to do siebie, że nie każdy śmieje się z tego samego. I tak oto, humor brytyjski może być przetłumaczony w sposób dostosowany kulturowo dla polskiego odbiorcy. Niestety, film może stracić wtedy swój urok, swoją oryginalność na rzecz dostosowania kulturowego.

AnnaDru
11-22-2015, 22:24
Mi się wydaje, że przy tłumaczeniu komedii, najważniejsze jest to, żeby zachować jej formę, czyli właśnie zabawność. Wyjątkiem jest może traktat naukowy, który ma pokazać różnice np. w humorze Polaków i Brytyjczyków.
W większości pozostałych sytuacji, czyli np. w tłumaczeniu filmów animowanych czy bajek dla dzieci, przenoszenie dosłownie żartów mijałoby się z celem.

anja197
12-06-2015, 17:29
Pomysł jest fajny, sama pisałam mgr o aspekcie kulturowego tłumaczenia humoru ale w książkach. Tylko, że wg mnie o tym serialu powstało już tyle prac, że ciężko będzie Ci napisać coś nowego. Czy to musi być koniecznie serial?

Dobrym materiałem są też bajki dla dzieci, ciągle powstaje coś nowego, a jest to o tyle wdzięczny materiał, że masz dużo przykładów domestykacji i forenizacji w jednym materiale tłumaczeniowym. Można wtedy pokusić się o badanie czy obie te formy mogą wystąpić w jednym tekście i czy to ze sobą współgra. Co myślisz?


Nie, jasne, że nie musi być to serial, o bajkach też myślałam, tylko nie wiem jaka byłaby odpowiednia. Bo wolalabym jednak wybrac jeden serial/film/bajkę i analizować przykłady żartów tam zawartych. To co napisałas brzmi troche skomplikowanie, szczerze mówiąc nie wiem czy dałabym sobie rade z takim badaniem

OskarA
12-11-2015, 16:09
Nie ma chyba jednej ,konkretnej odpowiedzi. Można żart dostosować do kultury docelowej, można go całkowicie pominąć i przy okazji postarać się wpleść jakąś grę słowną, która jest charakterystyczna dla naszego kraju. Z ciekawostek wiem, że pewna sztuka teatralna (niestety nie pamiętam tytułu) została przełożona z j. francuskiego na j. angielski; publiczność w Anglii bardzo się śmiała i spektakl przyjął się dobrze. Problem w tym ,że w oryginale była to smutna i depresyjna sztuka.

KatBag
01-11-2016, 13:47
Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć co lepsze. Ja najcześciej spotykam się z przetłumaczonymi żartami według standardów danego kraju. Czy jest to odpowiednia forma? Dla jednych tak, a dla innych nie. Osobiście wolę chyba przetłumaczyć humor danego kraju, aby przybliżyć widzom humor użyty w danym filmie, serialu, itd. O tym co kogo śmieszy trudno mówić, ale zawsze staram się postawić na miejscu odbiorcy i wydaje mi się, że np. humor brytyjski dla nas może być ciężkostrawny więc czemu go jakoś nie podrasować pod standardy żartów w Polsce? :)

barbaraocios
01-12-2016, 14:53
Uważam, że tłumaczenie żartów zależy od strategii tłumaczeniowej, którą przyjmiemy. Jeśli tekst ma pełnić w kulturze języka docelowego tę samą funkcję, co w kulturze źródłowej, to jestem za przystosowaniem, a nawet zmianą tekstu, tak aby był śmieszny dla odbiorców tłumaczeni. Dobrym przykładem takiego tłumaczenia jest moim zdaniem film Shrek.

Katja
01-12-2016, 15:43
O tym co kogo śmieszy trudno mówić, ale zawsze staram się postawić na miejscu odbiorcy i wydaje mi się, że np. humor brytyjski dla nas może być ciężkostrawny więc czemu go jakoś nie podrasować pod standardy żartów w Polsce? :)

Kluczowe słowo "wydaje mi się". Ogólnie to humor brytyjski jest u nas dość popularny, więc czasami może nie warto zmieniać zbyt wiele.

pankolanko
01-17-2016, 20:33
Żarty mogą być uniwersalne i takie łatwo jest przetłumaczyć, ale w większości przypadków raczej wskazana jest jakaś zmiana. W końcu żart przede wszystkim ma być śmieszny. Tyko osoby znające język źródłowy zastanawiają się jak żart wyglądał w oryginale, inni raczej po prostu chcą się pośmiać.

itrogash
01-18-2016, 12:29
Schody zaczynają się, kiedy tłumaczony materiał jest tak głęboko osadzony w danych realiach, że dopasowanie żartów do kultury docelowej stworzyłoby dysonans pomiędzy obrazem i tekstem. Ciężko mi jest wyobrazić sobie South Park z żartami przeniesionymi na Polskie realia. Wymagałoby to chyba edycji graficznej niektórych elementów.

Cieslosia
01-18-2016, 17:58
Myślę, że nie da się oddać humoru w ten sam sposób, przekładając go na inny język. Trzeba zastąpić jakiś żart na żart o podobnej tematyce w języku docelowym.

pankolanko
01-24-2016, 01:05
Schody zaczynają się, kiedy tłumaczony materiał jest tak głęboko osadzony w danych realiach, że dopasowanie żartów do kultury docelowej stworzyłoby dysonans pomiędzy obrazem i tekstem. Ciężko mi jest wyobrazić sobie South Park z żartami przeniesionymi na Polskie realia. Wymagałoby to chyba edycji graficznej niektórych elementów.

Wydaję mi się, że humor w South Park jest dość uniwersalny, biorąc pod uwagę że parodiuje popkulturę. Ale faktycznie, tutaj raczej dopasowywanie tego do polskich realiów nie wchodzi w grę.

kateclime
01-25-2016, 06:28
Akurat lubię humor w oryginalnym języku, np. w sitcomach amerykańskich. Różnie udają się takie tłumaczenia, szczególnie gry słowne, które tylko mogą być najlepiej odebrane w języku źródłowym. W serialu Jak poznałem waszą matką sporo jest takich przykładów, np. jak kwestia Robin w jednym z odcinków.

"I'll give you summer teeth. Some are here, some are there." - "Wyrównam ci ząbki jak w wojsku. Co drugi, wystąp."

Zabawne "tłumaczenie".

justik6
02-19-2016, 15:48
Jeśli żart ma temat uniwersalny lub jest np. o narodowych stereotypach myślę, że można go przetłumaczyć dosłownie. Jednak jeśli żart dotyczy typowo zagadnień kulturowych lub gdy słów, trzeba próbować zamienić niektóre elementy, aby były sensowne w języku docelowym (co często jest nie lada wyzwaniem).

milusia
02-21-2016, 21:22
Oglądałam ostatnio ze znajomymi Pitch Perfect i pierwszy raz włączyłam polskie napisy z DVD - masakra. Nie wiedziałam, że tak bardzo można okaleczyć nastrój filmu. Chociaż w tym przypadku była to raczej kwestia ogólnej nieudolności tłumacza niż nieprzekładalności żartów - spokojnie można było sobie z większością z nich poradzić bez większego problemu. W takich sytuacjach zdarza mi się zatrzymać film i wyjaśnić, o co chodziło w danej wymianie zdań (domyślam się, że wcale tym nie poprawiam odbioru filmu, ale czasami nie potrafię się powstrzymać).

nemmiriel
03-06-2016, 18:56
Jakoś ten humor przetłumaczyć trzeba, inaczej traci się sporo w odbiorze filmu. Tylko, że rzeczywiście humor często jest bardzo mocno kulturowo specyficzny, więc np. to co śmieszy nas Polaków, niekoniecznie będzie śmieszne dla Anglików, a szczególnie, kiedy humor opiera się o jakieś prawdziwe wydarzenia ("sorry, taki mamy klimat" - dlaczego miałoby to śmieszyć kogoś np. z Francji? Skądkolwiek poza Polską?). Dlatego po prostu trzeba starać się znaleźć jakiś rodzimy odpowiednik żartu, a jeśli się nie da to zrezygnować z humoru w tym konkretnym miejscu i zrekompensować to wrzucając żart gdzie indziej.

hormiguita
03-06-2016, 21:24
W przekładzie humoru głównie stosuje się adaptację do odbiorcy w języku docelowym. Natomiast jeżeli trudno znaleźć jakiś żart, grę słów o zbliżonym znaczeniu to można go opuścić i w innym miejscu zrekompensować innym elementem humorystycznym, czyli zastosować kompensację.

Slava86
03-14-2016, 12:32
Moim zdaniem ważne jest dla jakiego odbiorcy tłumaczymy. Według K. Żygulskiego, socjologa, każdy ma poczucie humoru bez względu na wykształcenie, ale brak wiedzy z jakiejś dziedziny uniemożliwia zrozumienie żartu. Jeżeli tłumaczenie jest dla szerokiego grona odbiorców o różnym poziomie wiedzy wtedy tłumaczenie jest często tak zrobione żeby każdy zrozumiał. Jeżeli widz zna język oryginału może być niezadowolony z tłumaczenia. Tylko, moim zdaniem, jeżeli ktoś zna język źródłowy niekoniecznie potrzebuje tego tłumaczenia.

michalsiwkowski
03-15-2016, 21:16
Według mnie, jeśli nie da się przetłumaczyć dowcipu, należy użyć zbliżonego odpowiednika. Jeśli opowiadamy dowcip o teściowej, którego nie możemy przetłumaczyć, opowiadamy również kawał o teściowej. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale zyskamy zamierzony efekt tłumaczonego tekstu.

olga94
04-18-2016, 23:00
Myślę że humor najlepiej dostosować do kultury języka w którym się tłumaczy, ponieważ jeśli dane zjawisko nie istnieje to nie będzie zrozumiane przez widzów. Jeśli nie ma odpowiednika lub zamiennika trzeba być kreatywnym i coś nowego wymyślić.

laurajoanna
04-19-2016, 09:27
Według mnie, najważniejszy aspekt w tłumaczeniu dowcipów to znajomość dwóch kultur, wyjściowej i docelowej. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie dokładnie rozumieć znaczenie dowcipu w języku wyjściowym (bo obszar dowcipów jest ogromnie zróżnicowany między kulturami). Jednak, jeśli nie znamy kultury języka docelowego, nie będziemy mogli przekazać dokładnie to znaczenie które zostało wyrażone w dowcipie.
Myślę, że tłumanczenie dowcipów jest jednym z najtrudnjejszych obszarów tłumaczenia!

joannaze
04-19-2016, 14:17
Do tłumaczenia humoru potrzeba nie tylko zdolności językowych ale też znajomości kultury kraju (którego język opanowaliśmy) i umiejętności pisarskich, ponieważ w wielu przypadkach oryginalne dowcipy trzeba wymyślać lub pisać od nowa w innym języku. Jest to super zabawa ale czasem również zmora. Z tego powodu wielu czytelników odrzuca świetne książki czy autorów, ponieważ tłumaczenie nie oddało ich świetności, a nawet zepsuło cały efekt.

jbarcik
05-23-2016, 14:43
No tutaj zdecydowanie trzeba mieć spore zasoby kreatywności, żeby humoru nie spalić i żeby ten humor pozostał jednak na poziomie oryginału :) Ciężko tłumaczy się głównie dowcipy kulturowe i gry słowne.

moniiika.
05-23-2016, 14:57
Dowcipy jak i 'tło' kulturowe zostało niestety bardzo słabo przetłumaczone w "Wojna Polsko Ruska pod flagą biało-czerwoną". Jednakże tłumacz musiał, się także zmierzyć z ogromną ilością wulgaryzmów co na pewno nie było łatwe.

Honey0701
07-18-2016, 22:12
Tłumacząc dowcipy trzeba nie tylko bardzo dobrze znać kulturę języka wyjściowego i docelowego, ale i odpowiednie ekwiwalenty... Pamiętam kiedy lektorka na zajęciach kazała nam przetłumaczyć dowcipy o teściowej z polskiego na serbski (pomimo naszych protestów i tłumaczeń, że to nie jest takie proste).... Wyszło...kiepsko :/

Robert S
07-20-2016, 00:53
Według mnie, najważniejszy aspekt w tłumaczeniu dowcipów to znajomość dwóch kultur, wyjściowej i docelowej. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie dokładnie rozumieć znaczenie dowcipu w języku wyjściowym (bo obszar dowcipów jest ogromnie zróżnicowany między kulturami). Jednak, jeśli nie znamy kultury języka docelowego, nie będziemy mogli przekazać dokładnie to znaczenie które zostało wyrażone w dowcipie.
Myślę, że tłumanczenie dowcipów jest jednym z najtrudnjejszych obszarów tłumaczenia!

Zgadzam się. Do tego typu tłumaczenia trzeba wziąć pod uwagę kultury i różnice językowe. Tłumaczenie dowcipów w wielu wypadkach po prostu jest nie możliwe, żeby zachować wydźwięk oryginału.

joasla4517
08-06-2016, 00:23
Dla mnie dobrym rozwiązaniem nie byłyby tu napisy wyjaśniające, ale zastąpienie gry słownej angielskiej polską grą słowną. Nie musiałaby znaczyć dokładnie tego samego - wystarczy zachować śmieszność dialogu oraz zadbać o to, by wypowiadany tekst nie kłócił się z obrazem, jaki widz ma przed oczyma. :)

Również wydaje mi się, że aby rozśmieszyć widza, tłumacz powinien użyć polskiej gry słownej (mimo, że zmieni się sens wypowiedzi), serial komediowy ma śmieszyć, niekoniecznie polski widz musi dowiadywać się jakie niuansiki słowne rozśmieszają amerykanów, mamy przecież swój język i swoje żarty :) język polski jest bardzo bogaty w gry słowne, trzeba tylko trochę kreatywności :D (co nie jest łatwe)

natalie__
02-05-2017, 12:43
Ciekawy wątek,zważywszy na różnice kulturowe pomiędzy wieloma nacjami :)

Według mnie, powinniśmy zachować humor = wyjątkowość wypowiedzi.
Wiadomo,iż nie każdy zrozumie "Monty Pythona", tłumacząc, iż co kultura to obyczaj, którą może zrozumieć jedynie rodowity mieszkaniec. Po części się zgodzę,że niektóre żarty zostaną zrozumiałe w większości przez tamtejszych, zważywszy na żarty sytuacyjne, polityczne, społeczne, których trzeba doświadczyć, aby potem się z nich śmiać ;)
Oglądając filmy amerykańskie, mamy wrażenie,że ich żarty są na tzw. 'zrelaksowanie i odmóżdżenie',a humor brytyjski cechuje się 'specyfiką wypowiedzi', jak nie 'innością'. O gustach się nie dyskutuje,ale na pewno humor tłumaczy się dosadnie.. chodzi o zachowanie odrębności kulturowej,a nie o zmianę scenariusza : )

the_konkret
02-08-2017, 12:46
Dowcip kulturowy zmorą tłumacza. Dowcip językowy zresztą też. Sądzę, że należy takie dowcipy przekładać na nasze realia, żeby były zrozumiałe dla polskiego odbiorcy. Pewnie są różne szkoły, ja zaobserwowałem dość ciekawe rozwiązanie w przytaczanych tu Przyjaciołach. Pojawiła się chyba jakaś gra słów, lub coś innego nieprzetłumaczalnego jeden do jednego, więc dowcip ten został po prostu… nieprzetłumaczony. Tłumacz zwyczajnie zrezygnował z żartu, a polski widz ze śmiechu. Dziwne to rozwiązanie.

werzos
02-08-2017, 21:19
Bardzo ciężko jest tłumaczyć np. dowcipy, czy anegdoty. Często są one związane z kulturą danego kraju albo też zawierają grę słów, która w innym języku nie wydaje się aż tak atrakcyjna.

pkostorz
02-09-2017, 10:22
Sam właśnie zajmuję się moją pracą magisterską o tłumaczeniu humoru w przekładzie audiowizualnym i widzę, że z jednej strony będzie trudno ocenić, które tłumaczenie jest lepsze, ale z drugiej strony mam mnóstwo bardzo ciekawego materiału. Myślę, ze kluczem do dobrego przetłumaczenia hummoru jest przede wszystkim zrozumienie na czym polega żart w oryginale, a następnie dobre przełożenie go na target language robiąc to dosłownie, bądź też zmieniając żart tak, aby wpasował się w daną kulturę. Jednak nie należy zmieniać wszystkiego, bo wtedy sens filmu/serialu/czegokolwiek innego zniknie.


A skoro już o tłumaczeniu humoru mowa, to czy ktoś mógłby polecić jakąś dobrą pozycję odnośnie tłumaczenia humoru, strategiach używanych podczas tego procesu? Kilka publikacji już mam, ale wiadomo, że bibliografia zawsze może być większa :)

Pchela13
06-04-2017, 15:37
Wszystko zależy od tłumacza, to on decyduje czy zamienić żart i zaadaptować go do danego kraju czy też zostawić w oryginale. Nie da się jednoznacznie stwierdzić gdzie zmieniać a gdzie zachowywać taki żart jaki był.

paulina24
06-04-2017, 16:54
Pisałam pracę na temat analizy kontrastywnej idiomów związanych z muzyką i tańcem w j. polskim i hiszpańskim i myślę, że tak samo jest w przypadku tłumaczenia humoru. Trzeba znaleźć "odpowiedni" humor w języku docelowym, który nie będzie kolidował z obrazem przedstawionym. Jest to moim zdaniem jedyna metoda na dobre tłumaczenie humoru. Ale na pewno bardzo trudna.

a.postolska
07-08-2017, 19:36
Uważam, że kontekst powinien zostać zachowany w kulturze oryginału. Ludzie interesujący się przedmiotem na pewno docenią humor a Ci, którzy nie zrozumieją? Ich strata :)

Camille Paul
07-10-2017, 13:58
Na pewno może też pomóc poznanie mechanizmów kognitywnych stojących za humorem, jego teorii : "o humorze poważnie" -Chłopicki, polecam

AnikiTardis
01-27-2018, 18:27
Gry słowne warto zamienić na odpowieniki języka docelowego ale też należy pamiętać, że i tak ktoś będzie narzekał, że trzeba było zostawić...Szczerze, jak dla kogo jest łatwiej.

AdiMil
07-16-2018, 01:11
Mnie denerwuje, gdy w filmie/serialu, który na każdym kroku jest na wskroś brytyjski/amerykański nagle jakiś żart nawiązuje do czegoś głęboko zakorzenionego w polskiej kulturze. Już wolę sprawdzić o co chodzi w internecie, by zrozumieć oryginalny żart :D

agugors
08-08-2018, 09:13
Oglądam amerykański czy brytyjski film/serial i naturalne jest, że pojawia się tam odniesienie do kultury czy żart rozumiany tylko przez mieszkańców danego kraju. Nie ma nic bardziej nienaturalnego niż "spolszczanie" żartów, nie daj Boże jeszcze w odniesieniu do bieżących wydarzeń. Coś takiego było w "Shreku" z tego, co pamiętam, jakieś bardzo aktualne dla danego czasu odniesienie do sytuacji politycznej, po latach mało kto pewnie pamięta, o co chodziło.

agatabog
08-08-2018, 10:11
Tło kulturowe to podstawa. Niestety humoru nie zmienisz...
Chyba, że jesteś pełno etatowym komikiem i napiszesz skecz od nowa:) ( godne podziwu)
Warto zobaczyć kilka odcinków Monty Pythona na youtube - oczywiście z napisami.
Całkiem niezły przekład:)

Zdecydowanie się zgadzam. Miałam okazję oglądać komedię "Ocho apellidos Vascos" ("Hiszpański temperament"), gdzie zabawne sytuacje i dialogi tak mocno związane były z kultura Hiszpanii i relacji pomiędzy mieszkańcami poszczególnych regionów, że nic bym nie zrozumiała, gdyby nie siedzący obok mnie i tłumaczący wszystko rodowici Hiszpanie :)