PDA

View Full Version : Dialekt i napisy filmowe- nieprzetłumaczalne?


kasiabz
07-06-2011, 21:43
Jak wiadomo z racji na ograniczenia techniczne i to, iż napisy filmowe należą do medium języka ‘pisanego’, tak różnego od języka ‘mówionego’, pojawia się problem zachowania elementów czysto ‘werbalnych’ w napisach (jak np. wszelkie zatrzymania, wahania, 'ehy' i 'ahy,' jak i różnice w dialekcie/gwarze). Z reguły są one omijane jako elementy zbędne dla przekazania treśći wypowiedzi. Jednak co w przypadku filmów gdzie dialekt stanowi nieodzowny element filmu? Czy napisy powinny być zneutralizowane, czy w jakiś sposób powinno się ‘zasugerować,’ iż język mówiony to język o kolorycie regionalnym?

kosatek
07-07-2011, 09:21
Jeśli humor w danym filmie opiera się na różnicach w wymowie, różnych dialektach.
Trzeba wiele finezji, żeby oddać to w języku docelowym.
Większość takich gagów zrozumie tylko osoba mająca co najmniej podstawową znajomość języka źródłowego, gdy film jest przetłumaczony za pomocą napisów - lektor zazwyczaj psuje tu wszystko.

Wczoraj miałem okazję obejrzeć francuską komedię "nic do oclenia"(oczywiście z napisami), humor polegał w większości na różnicach dzielących Belgów i Francuzów. Niestety nie władam językiem francuskim i musiałem domyślać się co miało być śmieszne, a co nie:)

Olga87
07-08-2011, 11:05
A czy ktoś z Was oglądał film "Jeszcze dalej niż północ"? Wg mnie ten film jest dobrym przykładem jak tłumacz sobie świetnie poradził z przekazaniem humoru opartym na dialekcie.

kasiabz
07-08-2011, 15:48
Ja nie ogądałam, ale zamierzam skoro wspominasz :) Rozumiem, że poradził sobie z dialektem w napisach? W jaki sposób, w skrócie, zasugerowano dialekt? Czy było to rzeczywiste użycie dialektu w języku docelowym czy naśladowanie mowy ‘niechlujnej,’ czy też użycie wyrażeń kolokwialnych, które wywoływały efekt podobny do tego jaki dialekt w tekście źródłowym wywołał na swoich widzach?

Olga87
07-09-2011, 13:02
Ja oglądałam ten film w wersji z lektorem, ale również jest z napisami (tej niestety nie oglądałam i nie wiem jak tam tłumacz sobie poradził), ale jak najbardziej polecam obejrzeć z lektorem, ponieważ tak jak wcześniej pisałam, dla mnie tłumaczenie jest mistrzowskie.
W filmie występuje dialekt północnej Francji i w wersji polskiej tłumacz starał się szukać odpowiednich sformułowań i kolokwializmów, czasami przekształcając mowę (np. Myszlałem, że się żakocham- Myślałem, że się zakocham, Znem go, to ten z połednia - Znam go, to ten z południa), wtrącając słowa kaj, chłopok, chałupa, godoj. Dla widza tłumaczenie jest zrozumiałe, a jednocześnie jest zachowany styl filmu.

kasiabz
07-11-2011, 01:01
Lektor to do pewnego stopnia 'napisy czytane na głos', więc powiedzmy, że podobnie można analizować ten problem. Oczywiście, jeśli funkcja tego filmu została spełniona i śmieszy on widzów języka docelowego, to prawdopodobnie jest to tłumaczenie udane. Ale ciekawe jest to, że chyba nie da się nic z 'oryginalnym' dialektem zrobić, bo to, co podajesz jako przykład, to przecież tylko zniekształcona mowa polska, która z francuską gwarą nie ma nic wspólnego. Film brzmi ciekawie, na pewno obejrzę, dziękuję za sugestię.

karolku
07-11-2011, 09:50
Witam.
Od jakiegoś czasu zastanawia mnie kwestia przetłumaczalności slangów, dialektów, czy nawet odmian języka. Przecież każda wariancja coś znaczy, mówi coś o pochodzeniu społecznym, czy geograficznym bohaterów, co automatycznie uruchamia stereotypy, skojarzenia itd. Jeśli w tłumaczeniu pominiemy te niuanse, pozbawiamy widza tej części historii. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę mnogość i różnorodność odmian języka angielskiego, pełne oddanie tego elementu wydaje się prawie niemożliwe lub być zadaniem dla tłumacza, kulturoznawcy i specjalisty w zakresie socjolingwistyki w jednym. Co o tym sądzicie?

kszylar
07-19-2011, 20:38
Dialekty to zawsze zmora tłumacza i chyba nie ma dobrego rozwiązania w takim wypadku.
Pozwolę sobie przytoczyć ciekawy zabieg pana Piotra W. Cholewy z tłumaczenia książki Terry'ego Pratchetta "W Północ się Odzieję". W książce tej występują stworki, zwane Nac Mac Feegle'ami, które w oryginale mówią mieszanką dialektów szkockich. W tym wypadku wygładzenie ich stylu mówienia nie zadziałałoby, ponieważ w książce występują wzmianki na temat różnic wypowiedzi Feegle'ów i ludzi. Pan Cholewa w wersji polskiej wykorzystał gwarę góralską. Na początku gryzło mnie to w oczy, ale z czasem coraz bardziej pasował mi ten styl do wojowniczych, birbanckich ludzików, żyjących, notabene, w górach.

Katie
07-21-2011, 14:25
No właśnie, to jest świetne pytanie, śmiałam się do łez na filmie 'Jeszcze dalej niż północ" i jednocześnie zastanawiałam się, jak to się udało przetłumaczyć i.... ile się nie udało :)

cynamonowapanna
07-23-2011, 20:55
O! Ważny wątek :)
Ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi o "Rango". Nikt nie był w stanie zrozumieć, czemu uważam ten film za śmieszny. Przecież to taka ckliwa historia o ideałach. Dopiero potem okazało się, że nikt poza mną nie oglądał tego w oryginale i nie miał szansy docenić języka południowców.
Od tej pory zastanawiam się, czy jest w ogóle sens tłumaczyć tego typu utwory, mając świadomość, że zupełnie nie uda nam się zachować ich wydźwięku. Bo o ile faktycznie, mieszankę dialektów szkockich w fantastyce odważyłabym się zastąpić gwarą góralską, o tyle nie jestem pewna, co zrobić z językiem australijczyków, teksańczyków albo np. łamanym niemieckim Turków...

katarzyna.szaban
07-23-2011, 22:36
Cześć :)

Napisałam pracę magisterską na temat filmu Gomorra (w większości w dialekcie neapolitańskim) i uważam, że żadne tłumaczenie nie odda klimatu i dopełnienia treści filmu, który wnosi właśnie dialekt. Ale może się mylę...

cynamonowapanna
07-23-2011, 23:24
Wydaje mi się, że masz rację. Tylko tu rodzi się pytanie: czy tłumaczyć tyle, ile się w takim przypadku da, "na smak", czy nie tłumaczyć w ogóle?

katarzyna.szaban
07-24-2011, 11:13
Wydaje mi się, że masz rację. Tylko tu rodzi się pytanie: czy tłumaczyć tyle, ile się w takim przypadku da, "na smak", czy nie tłumaczyć w ogóle?

Otóż to... wydaje mi się, że nie tłumaczyć w ogóle, chociaż z jednej strony to oznacza, że widz nie znający języka włoskiego straci możliwość obejrzenia filmu. Ja bym postawiła ewentualnie na opcję naturalizacji i przetłumaczyła na "zwykły" polski/ang itd. bez "bawienia" się w wyszukiwanie gwary, czy innego języka podobnego.

cynamonowapanna
07-24-2011, 17:59
Ale to z kolei może spowodować, że wymowa utworu będzie zupełnie inna.
Ja bym broniła gwary, jeśli problem dotyczy mniejszej części tekstu. Przy większych partiach chyba w ogóle bym zrezygnowała. W końcu wtedy "duch" tłumaczenia będzie zupełnie inny niż oryginału.

justik6
02-07-2016, 21:50
Odnosząc się do pierwszego pytanie w tym wątku, osobiście uważam, że gwara powinna chociaż w niewielkim stopniu zostać odzwierciedlona w języku obcym. Niestety spotykałam się, np. w przypadku starych polskich komedii, że często nie bierze się tego pod uwagę, przez co film dla obcokrajowca nie jest już tym samym co dla Polaka, a nawet często film zostaje pozbawiony możliwości wpływania na odbiorcę w zamierzony sposób (np. poprzez specyficzny humor).

barbaraocios
02-07-2016, 21:57
Odnosząc się do pierwszego pytanie w tym wątku, osobiście uważam, że gwara powinna chociaż w niewielkim stopniu zostać odzwierciedlona w języku obcym. Niestety spotykałam się, np. w przypadku starych polskich komedii, że często nie bierze się tego pod uwagę, przez co film dla obcokrajowca nie jest już tym samym co dla Polaka, a nawet często film zostaje pozbawiony możliwości wpływania na odbiorcę w zamierzony sposób (np. poprzez specyficzny humor).

Zgadzam się z Tobą. Uważam też, że język angielski (jak również inne języki) oraz cała jego historia oferuje bogactwo dialektów, odmian językowych, które można wykorzystać w tłumaczeniu, aby odzwierciedlić charakter oryginalnego języka (gwary na przykład).

agebka
10-28-2016, 17:29
A czy ktoś z Was oglądał film "Jeszcze dalej niż północ"? Wg mnie ten film jest dobrym przykładem jak tłumacz sobie świetnie poradził z przekazaniem humoru opartym na dialekcie.

A pamiętacie Allo!Allo! tam też świetnie udało się przetłumaczyć różnicę w dialektach "Good moaning":) - Dziń dybry"