PDA

View Full Version : Ciekawostki - problematyczne tłumaczenia


ir_71
07-06-2011, 20:24
Podawajcie przykłady terminów, których tłumaczenie przyprawiło Was ból głowy.
Powiedzcie, jak sobie z nimi poradziliście.

aldreda
07-23-2011, 13:19
Mieszkałam siedem lat za granicą i przyznam się bez bicia, że nie jestem zaznajomiona z zapożyczeniami, które wdarły sie do języka polskiego.Czy powiedzielibyscie na przykład 'zrandomizować pacjenta'?

AnnaLisa
07-24-2011, 13:07
Mieszkałam siedem lat za granicą i przyznam się bez bicia, że nie jestem zaznajomiona z zapożyczeniami, które wdarły sie do języka polskiego.Czy powiedzielibyscie na przykład 'zrandomizować pacjenta'?

Absolutnie niepoprawne, nienaturalne i obrzydliwe zapożyczenie:D Skończyłam polonistykę, bardzo uczulali nas na takie kalectwa. Żaden tam ze mnie autorytet rzecz jasna, ale tak sobie myślę, że skoro i tak nie uchronimy się przed zapożyczeniami, darujmy sobie chociaż formy czasownikowe czy rzeczownikowe pochodzące z leksyki komputerowej. A już na pewno nie w odniesieniu do obiektów innych niż komputer. Więc zresetować pamięć jeszcze przyjmuję, ale zrandomizować pacjenta nie! :)

AnnaLisa
07-24-2011, 13:10
Podawajcie przykłady terminów, których tłumaczenie przyprawiło Was ból głowy.
Powiedzcie, jak sobie z nimi poradziliście.

Ostatnio tłumaczyłam tekst religijno historyczny z ukraińskiego na polski i pojawił się tam tytuł staro-cerkiewno-słowiański, którego nigdzie nie znalazłam w transkrypcji na łacinkę. Spotkał się może ktoś z takim problemem?

bezon
07-24-2011, 13:54
A można wiedzieć cóż to był za tekst i jaki tytuł w nim napotkałaś?

aldreda
07-25-2011, 17:55
Ja ostatnio przeglądajac ofertę X supermarketu natknęłam się na słowo donat.Czy donat już na dobre zadomowił się w naszym języku?

ir_71
07-27-2011, 21:41
W takich momentach zawsze zastanawiam się, czy osobie, która "wrzuciła" takiego "donata" do gazetki wydaje się, że tak jest oryginalniej. Czy dzięki temu niektórzy, bardziej zakompleksieni klienci kupujący "donaty", a nie "pączki" będą mieli poczucie luksusu? Taki sobie amerykański sen w dyskoncie ..... Zresztą, tak przy okazji -"dyskont", to też niezła nazwa :)

hanulja12
07-28-2011, 14:24
Ostatnio tłumaczyłam tekst religijno historyczny z ukraińskiego na polski i pojawił się tam tytuł staro-cerkiewno-słowiański, którego nigdzie nie znalazłam w transkrypcji na łacinkę. Spotkał się może ktoś z takim problemem?

I jak sobie z tym poradziłaś?

solens
08-01-2011, 21:13
W takich momentach zawsze zastanawiam się, czy osobie, która "wrzuciła" takiego "donata" do gazetki wydaje się, że tak jest oryginalniej. Czy dzięki temu niektórzy, bardziej zakompleksieni klienci kupujący "donaty", a nie "pączki" będą mieli poczucie luksusu? Taki sobie amerykański sen w dyskoncie ..... Zresztą, tak przy okazji -"dyskont", to też niezła nazwa :)

Dyskont brzmi obco - wciąż, może dlatego coraz rzadziej spotyka się to właśnie określenie konkretnego rodzaju sklepów. Wszechobecne supermarkety i hipermarkety przyjęły się przecież na naszym gruncie całkiem nieźle.

Ja mam wieczny problem z nazwami zawodów. Jest to dość ciekawa kwestia, ponieważ jak można zauważyć, coraz bardziej dogłębna specjalizacja zawodów, przychodząca do nas z zagranicy (szczególnie w korporacjach, i tych zarządzanych według modelu anglosasko-japońskiego i tych zarządzanych według modelu amerykańskiego), stwarza potrzeby tworzenia nowych stanowisk, lub też zmiany nazwy stanowisk pracy. Pojawiają się jak grzyby na deszczu w polskich portalach dla osób szukających pracy, na stronach agencji pośrednictwa pracy (head-hunterskich niemalże napisałam - oto przykład) oferty pracy dla różnej maści executives, product/key/account managerów tudzież kombinacji powyższych. Ja, przeglądając te oferty, po samej nazwie nie byłam w stanie się zorientować, co dana osoba na tym stanowisku ma robić.

karanka90
08-02-2011, 08:56
Zapożyczenia bardzo często występują w języku potocznym, co jest w stanie zaakceptować. Znacznie gorsze, według mnie, jest to, że takie terminy występują w polskim prawie, np. stalking, na dodatek bez zachowania oryginalnej wymowy, więc 'stalking' czytamy /stalking/. Nie sądzicie, że skoro już zapożyczamy, to może warto zachować oryginalną wymowę?

Beata_P
08-02-2011, 11:25
Ostatnio mialam problem z przetlumaczeniem idiomu "Pozory myla". Z pozoru latwe zadania. Ale dotyczylo opisu bohatera, ktory na poczatku wydal spokojny, naiwny i niesmialy, pozniej okazal sie przenikliwy i nieprzejednany. Mialam dwie opcje albo "Beauty is only skin deep", ale wtedy zasugerowalabym, ze bohater jest w glebi serca negatywny. Druga opcja oczywiscie bylo "do not judge the book by its cover", ale wtedy oznaczaloby, ze na poczatku bohater byl raczej negatywny i okazal sie pozytywny, a przeciez wartosciowania nie bylo. Ani jedna ani druga opcja nie byla zadowalajaca. Niestety musialam pojsc na kompromis i wybralam "Do not jugde the book by its cover" wydalo sie bardziej neutralne. Jak myslicie dobrze zrobilam?

kasiakaros
08-02-2011, 14:38
Ostatnio mialam problem z przetlumaczeniem idiomu "Pozory myla". Z pozoru latwe zadania. Ale dotyczylo opisu bohatera, ktory na poczatku wydal spokojny, naiwny i niesmialy, pozniej okazal sie przenikliwy i nieprzejednany. Mialam dwie opcje albo "Beauty is only skin deep", ale wtedy zasugerowalabym, ze bohater jest w glebi serca negatywny. Druga opcja oczywiscie bylo "do not judge the book by its cover", ale wtedy oznaczaloby, ze na poczatku bohater byl raczej negatywny i okazal sie pozytywny, a przeciez wartosciowania nie bylo. Ani jedna ani druga opcja nie byla zadowalajaca. Niestety musialam pojsc na kompromis i wybralam "Do not jugde the book by its cover" wydalo sie bardziej neutralne. Jak myslicie dobrze zrobilam?

Myślę, że jest ok. Słowniki podają obie Twoje wersje. Do tego znalazłam jeszcze: there is falsehood in packing

kasiakaros
08-02-2011, 14:42
Jak radzicie sobie z naszymi kulturowymi słowami typu: bigos, oscypek czy oczepiny? Ja zostawiam jest nieprzetłumaczone na język angielski i wyjaśniam w przypisie o co chodzi. Macie inne pomysły?

Perkoz
08-02-2011, 14:52
Ostatnio mialam problem z przetlumaczeniem idiomu "Pozory myla". Z pozoru latwe zadania. Ale dotyczylo opisu bohatera, ktory na poczatku wydal spokojny, naiwny i niesmialy, pozniej okazal sie przenikliwy i nieprzejednany. Mialam dwie opcje albo "Beauty is only skin deep", ale wtedy zasugerowalabym, ze bohater jest w glebi serca negatywny. Druga opcja oczywiscie bylo "do not judge the book by its cover", ale wtedy oznaczaloby, ze na poczatku bohater byl raczej negatywny i okazal sie pozytywny, a przeciez wartosciowania nie bylo. Ani jedna ani druga opcja nie byla zadowalajaca. Niestety musialam pojsc na kompromis i wybralam "Do not jugde the book by its cover" wydalo sie bardziej neutralne. Jak myslicie dobrze zrobilam?
Mały szczególik: powinno być "do not judge A book..."

A wracając do pytania, moim zdaniem to był dobry wybór. Z dwóch opcji wybrałaś i tak najmniej wskazującą na jakąkolwiek cechę bohatera.

A poza tym, może jestem w błędzie, ale uważam, że "do not judge a book..." wcale nie wskazuje, że coś jest najpierw negatywne, a potem okazuje się pozytywne. W moim odczuciu to powiedzenie ma wydźwięk całkowicie neutralny - generalnie chodzi w końcu o poznanie wspomnianego bohatera głębiej, a nie formowanie opinii o nim tylko na podstawie pierwszego wrażenia.

Co do pierwszej opcji to masz rację, a kłopotliwe jest tu słowo 'beauty'.

Gdyby jednak okazało się, że tłumaczenie na modłę przysłowia z jakichś powodów nie pasuje, zawsze można pójść trochę na okrętkę i posiłkować się wyrażeniem "there is more (to sb/sth) than meets the eye"

Perkoz
08-02-2011, 15:20
Ja mam wieczny problem z nazwami zawodów. Jest to dość ciekawa kwestia, ponieważ jak można zauważyć, coraz bardziej dogłębna specjalizacja zawodów, przychodząca do nas z zagranicy (szczególnie w korporacjach, i tych zarządzanych według modelu anglosasko-japońskiego i tych zarządzanych według modelu amerykańskiego), stwarza potrzeby tworzenia nowych stanowisk, lub też zmiany nazwy stanowisk pracy. Pojawiają się jak grzyby na deszczu w polskich portalach dla osób szukających pracy, na stronach agencji pośrednictwa pracy (head-hunterskich niemalże napisałam - oto przykład) oferty pracy dla różnej maści executives, product/key/account managerów tudzież kombinacji powyższych. Ja, przeglądając te oferty, po samej nazwie nie byłam w stanie się zorientować, co dana osoba na tym stanowisku ma robić.
Wydaje mi się, że powyższe obserwacje, jak najbardziej prawdziwe, odzwierciedlają pewną cechę naszych czasów: język (w tym wypadku polski) nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością (w tym wypadku za rozpowszechniającym się coraz bardziej "anglosasko-japońskim modelem" korporacyjnym). W efekcie użytkownicy języka docelowego (polskiego), a konkretnie osoby obracające się na co dzień we wspomnianym powyżej "żargonie biznesowym", zamiast wymyślać chwytliwe i dobrze brzmiące ekwiwalenty językowe, przenoszą na grunt języka docelowego oryginał, bo tak jest szybciej i prościej, a i tak każdy "kumaty", w ich mniemaniu, wie o co chodzi. Sam jestem przeciwnikiem powyższego zjawiska i zawsze staram się odnaleźć/wymyśleć jakiś odpowiednik. Na szczęście, obecnie sytuacja zdaje się być nieco unormowana (podkreślam - nieco - gdyż obce nazewnictwo nadal dominuje). Do większości z zapodanych przez Ciebie przykładów da się dorobić ładny polski odpowiednik. Kilka przykładów:

account manager - opiekun klienta
key account manager - opiekun klienta kluczowego/specjalista ds. obsługi klienta kluczowego (lub ewentualnie strategicznego)
product manager - specjalista ds produktu

Zwodnicze jest tu słowo "manager". Ono może, ale nie musi oznaczać (i w większości przypadków chyba nawet nie oznacza) osoby na kierowniczym stanowisku, a bardziej odpowiada "specjaliście".

Osobną kategorię stanowi "executive". To już wszelkiej maści kadra zarządzająca wyższego i najwyższego szczebla. Ciężko tu już zaproponować uniwersalny odpowiednik - w większości wypadków tłumaczenie będzie zależało od dodatkowych informacji tj. co to za "executive", czym się zajmuje, jaki ma zakres obowiązków, itp. Dodam też, że w tym przypadku, podobnie jak w moich przykładach powyżej, ewentualny polski odpowiednik nie będzie krótkim wyrażeniem, a będzie raczej "ekwiwalentem opisowym," jak np. "specjalista ds obsługi klienta kluczowego."

EDIT: Przypomniała mi się jeszcze jedna ciekawostka odnośnie tłumaczenia stanowisk w pracy. Zauważyłem, że słowo 'President' (np. w wyrażeniu "President and CEO") jest notorycznie i bezmyślnie kalkowane jako "prezydent". Tego to już zupełnie nie pojmuję. Po co produkować takie głupie kalki, skoro raz, że polskie słowo "prezydent" określa albo głowę państwa, albo 'burmistrza' większego miasta, a dwa - mamy w polskim ładny odpowiednik na "prezydenta w biznesowo-korporacyjnym znaczeniu". Jest to prezes.

Perkoz
08-02-2011, 16:21
Zapożyczenia bardzo często występują w języku potocznym, co jest w stanie zaakceptować. Znacznie gorsze, według mnie, jest to, że takie terminy występują w polskim prawie, np. stalking, na dodatek bez zachowania oryginalnej wymowy, więc 'stalking' czytamy /stalking/. Nie sądzicie, że skoro już zapożyczamy, to może warto zachować oryginalną wymowę?
To zależy w przypadku jakich słów, na pewno nie przy każdym słowie (wyobrażasz sobie, żebyśmy, zgodnie z zasadą zachowywania oryginalnej wymowy, mieli nagle mówić np."rejdijoł" zamiast "radio"?).

Nie widzę nic złego w tym, że słowo "stalking" występuje w polskim prawie. Słowo znalazło się tam z kilku, moim zdaniem, przyczyn, m.in. braku ładnego, chwytliwego polskiego odpowiednika oraz niemożliwości zastąpienia go ekwiwalentem opisowym, gdyż ten byłby po prostu za długi i niewygodny (jakby to wyglądało gdyby każde pojawienie się słowa "stalking" w kodeksie karnym było zastąpione przez opis "złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się, czy prześladowanie, zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu").

W przypadku stalkingu, jestem za spolszczeniem wymowy, gdyż zachowanie oryginału nastręczy trudności użytkownikom polskiego języka przy wymowie i w efekcie wypaczy słowo (będzie brzmiało jak "stocking" :p). Wynika to z braku samogłoski "ɔː" w polskim systemie fonetycznym, a która występuje w oryginale.

Perkoz
08-02-2011, 17:02
Jak radzicie sobie z naszymi kulturowymi słowami typu: bigos, oscypek czy oczepiny? Ja zostawiam jest nieprzetłumaczone na język angielski i wyjaśniam w przypisie o co chodzi. Macie inne pomysły?
Bigos i oscypek to nazwy potraw, a więc przełożyć ich nie wolno. Należy zachować nazwę oryginalną i, jeśli zachodzi taka potrzeba, dołączyć krótki opis wyjaśniający. Nie musi to być jednak koniecznie przypis, gdyż ten nie jest dobrym rozwiązaniem w większości tekstów (nawet w byle książce przypisy są po prostu męczące dla czytelnika i burzą komfort czytania). Osobiście dałbym krótkie wyjaśnienie "po przecinku," zaraz za nazwą.

Co do oczepin czy też nazw różnych zwyczajów, ja bym spróbował doszukać się czegoś podobnego w kulturze/zwyczajach odbiorców tłumaczenia i jeśli coś podobnego u nich występuje, użyć tego jako odpowiednika, dodając ewentualnie informację o polskiej nazwie i z czym ją się je. Chociaż powyższe rozwiązanie nie zadziała w przypadku próby tłumaczenia oczepin na inne europejskie języki, gdyż oczepiny są obrzędem występującym chyba tylko u ludów słowiańskich, więc też należy posiłkować się ekwiwalentem opisowym.

Beata_P
08-02-2011, 17:35
dzieki Perkoz za poprawke.
zgadzam sie tez jesli chodzi o bigos i oscypek. Nie mam jednak nic przeciwko zachowywaniu Angielskich okreslen stanowisk. Przemiana w Polsce w firmach zaszla tak szybko, ze na pewno ciezko byloby natychmiast utworzyc Polskie nazwy i jestem pewna, ze uzywanie ich wywolaloby zamieszanie, bo zawsze gdy pojawia sie nowe zjawisko, ktore trzeba nazwac to pojawia sie kilka wersji w rodzimym jezyku. Do tego korporacje sa zwykle miedznarodowe, wiec unifikacja nazewnictwa stanowisk jest nawet porzadana. A zapozyczenia sa takze forma wzbogacania jezyka i sa naturalna rzecza.

solens
08-02-2011, 18:03
Ja również jestem za pozostawianiem oryginalnych nazw, jeśli nie istnieje ich odpowiednik w języku obcym. W końcu u nas też się przyjęło "Halloween" czy "muffin". Co ciekawe, takie muffiny suległy spolszczeniu - odmieniamy je itd., a z kolei nasze pierogi za granicą się zangielszczyły - "pierogies" :)

Perkoz
08-02-2011, 18:47
Przemiana w Polsce w firmach zaszla tak szybko, ze na pewno ciezko byloby natychmiast utworzyc Polskie nazwy i jestem pewna, ze uzywanie ich wywolaloby zamieszanie, bo zawsze gdy pojawia sie nowe zjawisko, ktore trzeba nazwac to pojawia sie kilka wersji w rodzimym jezyku. Do tego korporacje sa zwykle miedznarodowe, wiec unifikacja nazewnictwa stanowisk jest nawet porzadana. A zapozyczenia sa takze forma wzbogacania jezyka i sa naturalna rzecza.
To prawda, że pojawia się kilka wersji w rodzimym języku, lecz one bardzo często pokrywają się ze sobą, a więc zamieszania spowodować nie powinny.

Unifikacja to jedna sprawa, ale posiadanie jakichś polskich odpowiedników to druga. Nie do wszystkich obce nazwy będą przemawiać, więc odpowiedniki i tak trzeba mieć.

Zapożyczenia, owszem, wzbogacają język, ale notoryczne wałkowanie takich wyrażeń jak te powyżej bez najmniejszej nawet próby dostosowania do rodzimego języka to już zabijanie rodzimego języka.

avellana
08-02-2011, 21:06
Witam wszystkich!
Zgodzę się z Perkoz, że nadmierne używanie zapożyczeń - podczas gdy ich odpowiedniki w rodzimym języku istnieją i nie są archaizmami- jest nadużyciem językowym prowadzącym do zatracania polskich wyrazów. Ponadto sądzę, że tekst naszpikowany zapożyczeniami (których ludzie starsi nie rozumieją) ma na celu wywołanie efektu profesjonalizmu nierzadko złudnego.
Jeśli chodzi o nazwy stanowisk, uważam, że ci wszyscy "menedżerowie" mogliby zostać nazwani po polsku. Znowu będę się upierać, że te zagadkowe nazwy stanowisk to zjawisko celowe, szczególnie w ogłoszeniach o pracę, mające na celu przyciągnąć tylko odpowiednią grupę odbiorców. Co więcej, często pod takimi jakże dumnie brzmiącymi nazwami stanowisk, kryją się jakże prozaiczne i od lat nam znane zawody...

avellana
08-02-2011, 21:10
Krzysztofowi Krauze? jak odmieniamy trudne nazwiska w tekstach tłumaczonych na j. polski?
Jan Podubny ma córkę Annę Podybny/Podubną? Moja zaprzyjaźniona rodzina o nazwisku Podubny nie odmienia go. Można jednak znaleźć nosicielki tego nazwiska, które odmieniają je przez przypadki. Podobnie rzecz się ma z deklinacją nazw miejscowości. Np. Piaski - jestem z Piask, Piasków, Piasek? Wszystkie odmiany są poprawne, ale od zwyczaju panującego w danej okolicy zależy, która odmiana się przyjmie.
Są ogólne zasady deklinacji nazwisk czy nazw miejscowości, ale sądzę, że jeśli to możliwe, należy dowiedzieć się bezpośrednio u źródła, jak odmieniać daną nazwę. Jeśli nie jesteśmy pewni, jak brzmi dopełniacz Krauze to lepiej pozostawić nazwisko nieodmienione niż obrazić kogoś błędną formą. Co sądzicie na ten temat?

nikla
08-02-2011, 21:12
Wg mnie powinniśmy, ale taki błąd wymowy popełniają nie tylko Polacy. Spójrz na Rosjan i ich mnóstwooo zapożyczeń z angielskiego, które wybitnie starają się 'zruszczać'.
Podsumowując, wydaje mi się, że tendencja jest jednoznaczna. Wszyscy z angielskiego zapożyczają i zapożyczać będą i wydaje mi się, że trend idzie w kierunku upodabniania wymowy do języka który z tych ang wyrażeń czerpie.

solens
08-02-2011, 21:34
Zastanawiam się, czy fakt, że wszyscy zapożyczają z angielskiego świadczy o tym, że jest to język najszybciej rozwijający się? Czy może chodzi tylko o to, że jako jeden z języków międzynarodowych i najbardziej popularnych na świecie jest tak często wykorzystywany z lenistwa, takie pójście na łatwiznę.

Przy okazji, przypomniało mi się, jaki miałam problem z przetłumaczeniem na angielski słowa "kochaneczek", zdaje się w jakimś tekście J. Chmielewskiej pojawiło się to określenie i nie miałam kompletnie pomysłu..

aniak
08-03-2011, 11:03
To zależy w przypadku jakich słów, na pewno nie przy każdym słowie (wyobrażasz sobie, żebyśmy, zgodnie z zasadą zachowywania oryginalnej wymowy, mieli nagle mówić np."rejdijoł" zamiast "radio"?).
Nie musi być oryginalna z pięknym akcentem. Wystarczy, żeby była zbliżona. O ile zbliżona wymowa sugeruje celowe spolszczenie, to 'st-A-L-king' co najwyżej to, że ktoś poprawnej wymowy nie zna.;)

W przypadku stalkingu, jestem za spolszczeniem wymowy, gdyż zachowanie oryginału nastręczy trudności użytkownikom polskiego języka przy wymowie i w efekcie wypaczy słowo (będzie brzmiało jak "stocking" :p). Wynika to z braku samogłoski "ɔː" w polskim systemie fonetycznym, a która występuje w oryginale.
Przy "TOK szołach" (nie TALK) jakoś nikt nie ma problemu z brakiem "ɔː". Nie uważam, żeby to wypaczało słowo, nawet jeżeli będzie brzmiało jak "stocking".


Nie widzę nic złego w tym, że słowo "stalking" występuje w polskim prawie. Słowo znalazło się tam z kilku, moim zdaniem, przyczyn, m.in. braku ładnego, chwytliwego polskiego odpowiednika oraz niemożliwości zastąpienia go ekwiwalentem opisowym, gdyż ten byłby po prostu za długi i niewygodny (jakby to wyglądało gdyby każde pojawienie się słowa "stalking" w kodeksie karnym było zastąpione przez opis "złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się, czy prześladowanie, zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu").
Ależ nie będzie musiała się za każdym razem pojawiać definicja, bo mamy na to jedno słowo - NĘKANIE.


Jeśli chodzi o nazwy stanowisk, uważam, że ci wszyscy "menedżerowie" mogliby zostać nazwani po polsku. Znowu będę się upierać, że te zagadkowe nazwy stanowisk to zjawisko celowe, szczególnie w ogłoszeniach o pracę, mające na celu przyciągnąć tylko odpowiednią grupę odbiorców. Co więcej, często pod takimi jakże dumnie brzmiącymi nazwami stanowisk, kryją się jakże prozaiczne i od lat nam znane zawody...
Ostatnio moją ulubioną nazwą stanowiska stał się "fish man". ;)

aniak
08-03-2011, 11:27
Krzysztofowi Krauze? jak odmieniamy trudne nazwiska w tekstach tłumaczonych na j. polski?
Jan Podubny ma córkę Annę Podybny/Podubną? Moja zaprzyjaźniona rodzina o nazwisku Podubny nie odmienia go. Można jednak znaleźć nosicielki tego nazwiska, które odmieniają je przez przypadki.
Pytałam o to kiedyś wykładowcę polonistyki. Z tego co zrozumiałam, problem jest taki, że Anna Podubny i Anna Podubna to dwa różne nazwiska. Formy męskie tych nazwisk są takie same i w niczym nie pomogą, dlatego, jeżeli chcemy się zorientować, z którym nazwiskiem mamy do czynienia, to jedyne, co możemy zrobić, to dowiedzieć się, jak było odmieniane przez przodków.

kasiakaros
08-03-2011, 11:44
Zastanawiam się, czy fakt, że wszyscy zapożyczają z angielskiego świadczy o tym, że jest to język najszybciej rozwijający się? Czy może chodzi tylko o to, że jako jeden z języków międzynarodowych i najbardziej popularnych na świecie jest tak często wykorzystywany z lenistwa, takie pójście na łatwiznę.

Przy okazji, przypomniało mi się, jaki miałam problem z przetłumaczeniem na angielski słowa "kochaneczek", zdaje się w jakimś tekście J. Chmielewskiej pojawiło się to określenie i nie miałam kompletnie pomysłu..

Sądzę, że angielski najszybciej się rozwija, ponieważ najbardziej rozwinięte są kraje anglojęzyczne. Spójrzmy choćby na USA, gdzie komputer, internet, hot-dog, walkman itd pojawiały się najpierw tam. Chyba łatwiej było spolszczyć te nazwy niż wymyślać polskie określenia. Wydaje mi się, że masz rację, to trochę pójście na łatwiznę.

Jak poradziłaś sobie z "kochaneczkiem"? Ja miałam podobny problem podczas tłumaczenia ustnego ze słowem "fantasmagoria". Macie jakieś pomysły jak to przetłumaczyć na angielski?

Perkoz
08-03-2011, 12:11
Przy "TOK szołach" (nie TALK) jakoś nikt nie ma problemu z brakiem "ɔː". Nie uważam, żeby to wypaczało słowo, nawet jeżeli będzie brzmiało jak "stocking".
Nie zapominaj, że w języku polskim mamy słowo 'talk', które znaczy coś zupełnie innego.:) Siłą rzeczy należy w tym wypadku wymawiać TOK po spolszczeniu, tak dla zwykłego odróżnienia angielskiego 'talk' od polskiego 'talk'.
TALK szoł :D to by było dobre...
Ależ nie będzie musiała się za każdym razem pojawiać definicja, bo mamy na to jedno słowo - NĘKANIE.
Owszem, tylko że samo słowo 'nękanie' nie definiuje 'stalkingu'. Musi być jeszcze poprzedzone przynajmniej jakimś przymiotnikiem: uporczywe/złośliwe/powtarzające się itp. itd.

aniak
08-03-2011, 12:15
Nie zapominaj, że w języku polskim mamy słowo 'talk', które znaczy coś zupełnie innego.:) Siłą rzeczy należy w tym wypadku wymawiać TOK po spolszczeniu, tak dla zwykłego odróżnienia angielskiego 'talk' od polskiego 'talk'.
StOking się Polakowi z żadnym innym polskim wyrazem nie pomyli.;) Najwyżej z angielskim 'stocking'. Tym bardziej jestem za nękaniem.:D

Owszem, tylko że samo słowo 'nękanie' nie definiuje 'stalkingu'. Musi być jeszcze poprzedzone przynajmniej jakimś przymiotnikiem: uporczywe/złośliwe/powtarzające się itp. itd.
Nie. Nękanie z definicji jest uporczywe i powtarzające się. Uporczywe nękanie to tautologia.

Perkoz
08-03-2011, 12:39
Jak poradziłaś sobie z "kochaneczkiem"? Ja miałam podobny problem podczas tłumaczenia ustnego ze słowem "fantasmagoria". Macie jakieś pomysły jak to przetłumaczyć na angielski?
Też jestem ciekaw tego "kochaneczka." Mogłabyś bardziej nakreślić kontekst w jakim się pojawił? Pod uwagę należałoby też wziąć kto do kogo tak się zwrócił i jakie relacje panują między tymi osobami. A co do fantasmagorii, to zagwozdka wydaje się być mniejsza zważywszy, że to nie jest polskie słowo tylko kalka (chyba z łac. czy z gr. proszę mnie poprawić jeśli się mylę). Znowu potrzebny kontekst, ale najprawdopodobniej słowo pozostaje niezmienione (zmieni się tylko pisownia z f- na ph-).

solens
08-03-2011, 12:56
Z tego, co pamiętam, to było na zasadzie: starsza pani zwraca się do chłopca czy młodego mężczyzny. Ostatecznie zrobiłam "dear" z braku innych pomysłów :)

kasiakaros
08-03-2011, 13:07
Też jestem ciekaw tego "kochaneczka." Mogłabyś bardziej nakreślić kontekst w jakim się pojawił? Pod uwagę należałoby też wziąć kto do kogo tak się zwrócił i jakie relacje panują między tymi osobami. A co do fantasmagorii, to zagwozdka wydaje się być mniejsza zważywszy, że to nie jest polskie słowo tylko kalka (chyba z łac. czy z gr. proszę mnie poprawić jeśli się mylę). Znowu potrzebny kontekst, ale najprawdopodobniej słowo pozostaje niezmienione (zmieni się tylko pisownia z f- na ph-).

Słowo pochodzi z łaciny. Faktycznie angielski odpowiednik to "phantasmagory". phantasmagoric adj. oraz
phantasmagorically adv.

kasiakaros
08-03-2011, 13:09
Z tego, co pamiętam, to było na zasadzie: starsza pani zwraca się do chłopca czy młodego mężczyzny. Ostatecznie zrobiłam "dear" z braku innych pomysłów :)

A co myślicie o "lover boy"? Niektóre słowniki właśnie takie określenie podają na "kochaneczka"

Gata
08-03-2011, 13:27
Zdecydowanie nie dawałabym "lover boy", jeśli to starsza pani zwraca się do chłopca czy mlodego mężczyzny. Chyba "dear boy" brzmi lepiej.
Co do fantasmagorii, to rzeczywiście znalazłam; phantasmagoria, ale ważne, jaki jest kontekst, bo może lepiej pasować: illusion, delusion, fantasy.
Ja miewam problemy z bardziej przyziemnymi zwrotami typu: protokół zdawczo-odbiorczy (service delivery acceptance certificate?), czy należyte wykonanie umowy (diligent performance of the contract??). Czy ktoś spotkał się z takimi tłumaczeniami?

Lynx85
08-03-2011, 13:38
A co myślicie o "lover boy"? Niektóre słowniki właśnie takie określenie podają na "kochaneczka"

Raczej nie jest to dobry pomysł, zważywszy, że jest to starsza kobieta zwracająca się do młodzika ;) a takie "Dear" jest tu jak najbardziej trafione, niesie ze sobą nawet pewne pokłady ciepła kojarzące się z czułością z jaką babcia przemawia do wnuczka; "Lover boy" pasowałoby bardziej w ustach jakiejś kobiety składającej facetowi niemoralną propozycję :D

Lynx85
08-03-2011, 13:44
Ja miewam problemy z bardziej przyziemnymi zwrotami typu: protokół zdawczo-odbiorczy (service delivery acceptance certificate?), czy należyte wykonanie umowy (diligent performance of the contract??). Czy ktoś spotkał się z takimi tłumaczeniami?

Ja bym proponowała "protocol of transfer and receipt" lub "hand-over report" - w przypadku umowy dzierżawy (protokół zdawczo-odbiorczy) oraz non-performance LUB improper performance of the contract w przypadku nienależytego wykonania umowy. Jeśli chcesz to bardziej rozszerzyć, to można zamienić "the contract" na "contractual duties/obligations". Ale to tylko moje zdanie ;)

Perkoz
08-03-2011, 13:56
Z tego, co pamiętam, to było na zasadzie: starsza pani zwraca się do chłopca czy młodego mężczyzny. Ostatecznie zrobiłam "dear" z braku innych pomysłów :)
Zgadzam się z powyższymi postami odnośnie "dear", "dear boy" itp. Ale moim zdaniem najlepsza opcja to "sonny" (zdrobnienie od son, które jest używane przez osoby starsze przy zwracaniu się do młodych w sposób miły, niekoniecznie pieszczotliwy). Trzeba podkreślić, że "sonny" jest wyrażeniem przestarzałym, tak jak i "kochaneczek" w takim kontekście, a więc pasuje jak ulał. Warto jeszcze wziąć pod uwagę kim jest wspomniana starsza pani dla tego chłopaka. Jeśli np. to jego babcia, która bardzo go kocha, można by nawet użyć "sonny boy", choć z drugiej strony nie wiem czy to już nie byłoby przekombinowane.
"Lover boy" pasowałoby bardziej w ustach jakiejś kobiety składającej facetowi niemoralną propozycję
W tym kontekście lepszy byłby "lover man". "Lover boy" w tym znaczeniu ma 1 drobny, ale istotny szczególik. Jeśli kobieta zwraca się do swojego faceta per "lover boy" znaczy, że ma do niego raczej nonszalancki stosunek i po prostu dominuje nad nim. Tako rzecze Urban Dictionary o tu (http://www.urbandictionary.com/define.php?term=lover+boy) Definicja nr 2

Perkoz
08-03-2011, 14:10
Słowo pochodzi z łaciny. Faktycznie angielski odpowiednik to "phantasmagory". phantasmagoric adj. oraz phantasmagorically adv.
Niezupełnie. Powinno być "Phantasmagoria" i "phantasmagorical"

karanka90
08-03-2011, 15:26
Jak widać nie da rady uciec od zapożyczeń. W naszym języku mamy słowa m.in. francuskie, greckie i, oczywiście, angielskie, w zależności od tego jaki język był modny w danym czasie. Tylko czekam na zapożyczenia z języka chińskiego ;)

karanka90
08-03-2011, 15:32
Ostatnio mialam problem z przetlumaczeniem idiomu "Pozory myla". Z pozoru latwe zadania. Ale dotyczylo opisu bohatera, ktory na poczatku wydal spokojny, naiwny i niesmialy, pozniej okazal sie przenikliwy i nieprzejednany. Mialam dwie opcje albo "Beauty is only skin deep", ale wtedy zasugerowalabym, ze bohater jest w glebi serca negatywny. Druga opcja oczywiscie bylo "do not judge the book by its cover", ale wtedy oznaczaloby, ze na poczatku bohater byl raczej negatywny i okazal sie pozytywny, a przeciez wartosciowania nie bylo. Ani jedna ani druga opcja nie byla zadowalajaca. Niestety musialam pojsc na kompromis i wybralam "Do not jugde the book by its cover" wydalo sie bardziej neutralne. Jak myslicie dobrze zrobilam?

Zastanawia mnie dlaczego byłaś ograniczona do dwóch opcji? A co sądzicie o appearances are deceptive?

aniak
08-03-2011, 15:50
Zastanawia mnie dlaczego byłaś ograniczona do dwóch opcji? A co sądzicie o appearances are deceptive?
'Appearances can be deceptive' albo 'beauty is only skip deep' bym wybrała, gdyby to, że chłopak był uznany spokojnego i nieśmiałego wynikało z jego wyglądu zewnętrznego. "Pozory mylą" nie dotyczą tylko "wyglądania". Beata_P nie uściśliła, czy chodziło o wygląd, tylko podała, że chłopak "wydał się nieśmiały". Ktoś może zachowaniem, postawą itp. stwarzać pozory nieśmiałego, a wtedy wszelkie 'beauty' i 'appearances' odpadają. Don't judge a book by its cover jest według mnie lepsze, bo nie sugeruje wyglądu.

http://idioms.thefreedictionary.com/not+judge+a+book+by+its+cover - na poparcie mojego myślenia.:)

Lynx85
08-03-2011, 16:45
W tym kontekście lepszy byłby "lover man". "Lover boy" w tym znaczeniu ma 1 drobny, ale istotny szczególik. Jeśli kobieta zwraca się do swojego faceta per "lover boy" znaczy, że ma do niego raczej nonszalancki stosunek i po prostu dominuje nad nim. Tako rzecze Urban Dictionary o tu (http://www.urbandictionary.com/define.php?term=lover+boy) Definicja nr 2

Trafnie ujęte, dokładnie to miałam na myśli ;) Powiedziałabym, że ma nawet zalotny, wręcz nieco kpiący albo lekceważący stosunek do niego, ale niekoniecznie w jakiś skrajnie negatywny sposób ;)

p.s. sonny boy faktycznie wydaje się troszkę przekombinowane ;) sonny kojarzy mi się dosyć mocno z tym jak Cappo di tutti capi z mafii włoskiej zwraca się do swojego "podopiecznego" ;)

solens
08-03-2011, 18:36
:D Dokładnie - włoska mafia! Tak samo mi się to kojarzy ;) Chyba dobrze wybrnęłam z tym "dear", bo to nie była babcia z wnuczkiem tylko obcy sobie ludzie :)

karanka90
08-04-2011, 08:57
A co sądzicie o wszechobecnym ostatnio słowie 'celebryta'? Teraz określa się nim ludzi, którzy są znani, ale czy można je odnieść do każdego zawodu? Czy np. polityk może być celebrytą? Nie uważacie, że to słowo ma zabarwienie pejoratywne?

Lynx85
08-04-2011, 09:30
A co sądzicie o wszechobecnym ostatnio słowie 'celebryta'? Teraz określa się nim ludzi, którzy są znani, ale czy można je odnieść do każdego zawodu? Czy np. polityk może być celebrytą? Nie uważacie, że to słowo ma zabarwienie pejoratywne?

Powiedziałabym, że zależy do jakich realiów odniesiemy niniejsze wyrażenie. W Stanach celebrities są podziwiani i stawiani jako wzór, chociażby w kwestii mody, ubioru, a nawet stylu życia. W Polsce natomiast traktowani są raczej z przymrużeniem oka i niejednokrotnie kojarzeni są raczej z jakimiś "wpadkami"; niestety na słowo "celebryta" pojawia mi się w głowie obraz Jolanty Rutowicz :eek:

karanka90
08-04-2011, 12:25
W Polsce natomiast traktowani są raczej z przymrużeniem oka i niejednokrotnie kojarzeni są raczej z jakimiś "wpadkami"; niestety na słowo "celebryta" pojawia mi się w głowie obraz Jolanty Rutowicz :eek:

No właśnie, w Polsce 'celebrytami' określa się raczej osoby znane z tego, że są znane. Zastanawiam się czy w języku polskim mamy jakiś odpowiednik tego słowa. Biorąc pod uwagę wspomnianą Jolantę Rutowicz nie możemy nazwać jej aktorką czy piosenkarką, więc jak ją określić?

Gata
08-04-2011, 12:29
Rzeczywiście na Zachodzie okreslenie "celebrity" ma pozytywny wydźwięk, a celebryta w Polsce to taka osoba celebrująca siebie, znana z tego ze bywa i się promuje. W Stanach i UK mają chyba na takie osoby określenie: "socialite" - osoba bywająca w towarzystwie, co mi się niezmiennie kojarzy z Paris Hilton.

Beata_P
08-04-2011, 12:31
Myślę, że celebryta używane jest w Polskim, by opisać osoby, które są znane, ale nie zasłużyły sobie na to jakimiś wyjątkowymi osiągnięciami, a jedynie udziałem w jakimś programie rozrywkowym, do tego zwykle "sława" takich osób jest krótkotrwała. Np. nie powiemy, że Madonna czy Bogusław Linda są celebrytami, ale o Joli Rutowicz czy Kim Kardashian już można tak powiedzieć.
Generalizując: osoby znane, bo są znane = celebryci.

Gata
08-04-2011, 12:43
Mam problem z tłumaczeniem na angielski niby prostego słówka "właśnie". Np. takie 2 konteksty w dialogach:
1. - Jasiu, napisz ten list.
- A właśnie że nie napiszę!
2. - Ona ma tyle pieniędzy i jeszcze pobiera zasiłek!
- No właśnie...
Macie jakies pomysły na te "właśnie"?

Lynx85
08-04-2011, 12:52
Mam problem z tłumaczeniem na angielski niby prostego słówka "właśnie". Np. takie 2 konteksty w dialogach:
1. - Jasiu, napisz ten list.
- A właśnie że nie napiszę!
2. - Ona ma tyle pieniędzy i jeszcze pobiera zasiłek!
- No właśnie...
Macie jakies pomysły na te "właśnie"?

1. Tutaj raczej nie ma takiego zamiennika, który by to oddawał, myślę, że samo "I won't do it!" byłoby wystarczające, żeby to podkreślić, ale już w przypadku 2. możnaby zamienić to na "Exactly!".

Marlon
08-04-2011, 13:18
Ja miewam problemy z bardziej przyziemnymi zwrotami typu: protokół zdawczo-odbiorczy (service delivery acceptance certificate?), czy należyte wykonanie umowy (diligent performance of the contract??). Czy ktoś spotkał się z takimi tłumaczeniami?

Ja również w moich tłumaczeniach mam problemy z podobnymi zwrotami, najczęściej udaje mi się je rozwiązać przy pomocy proz.com ale niestety należy tu wykazać się ostrożnością bo łatwo zasugerować się i wybrać nie do końca najlepsze rozwiązanie.

Moje propozycje na protokół zdawczo odbiorczy: delivery report, inventory report, acceptance protocol/ delivery-acceptance act, a tak ostatecznie ja obstawiam delivery and acceptance report

A teraz z ciekawszych tekstów jak byście wybrnęli z "the company is a going concern"?

Z polskiego na angielski mam kilka ciekawostek: 1) opłaty licznikowe 2) szara eminencja (to w tekście do przetłumaczenia a vista więc nie ma czasu na sprawdzanie w słownikach ;o) 3) sprzedaż z wolnej ręki, 4) roszczenie przedawnia się 5) Wysoki Sądzie! (inaczej w UK, inaczej USA).
Czekam na Wasze typy, swoje też chętnie podam ;o)

bumpy
08-04-2011, 13:31
A teraz z ciekawszych tekstów jak byście wybrnęli z "the company is a going concern"?

A może coś w stylu: Firma nie utraci płynności finansowej. Albo że ją zachowa i że nie ma żadnych przesłanek, żeby tak nie było.

Marlon
08-04-2011, 13:49
A może coś w stylu: Firma nie utraci płynności finansowej. Albo że ją zachowa i że nie ma żadnych przesłanek, żeby tak nie było.

No właśnie, bo to ma związek z "the going concern principle" czyli może być wg. Jaślana "działające (prosperujące) przedsiębiorstwo" jako odpowiednik "going concern". A całość może: przedsiębiorstwo kontynujuje swoją działalność. Wiadomo zresztą, że wszystko zależy od kontekstu, tak jak w tym dowcipie:
- How many translators does it take to change a lightbulb?
- Context, please! ;o)

Beata_P
08-04-2011, 13:54
Mam problem z tłumaczeniem na angielski niby prostego słówka "właśnie". Np. takie 2 konteksty w dialogach:
1. - Jasiu, napisz ten list.
- A właśnie że nie napiszę!

Macie jakies pomysły na te "właśnie"?

No, ten przypadek z Jasiem jest ciekawy. Aby podkreślić, ten bunt można by użyć np:
- No, I will do the opposite! - ale to troszkę zbyt złożone jak na dziecko zwłaszcza.

Albo możemy zmienić pytanie:
- Jasiu, why don't you want write this letter?
- In spite!
Wtedy na pierwszy plan wyjdzie nam złośliwość chłopca. Ale jeśli nie chodzi o wyrażenie tego w jakiś szczególny sposób, to trzeba ominąć "właśnie" i zastosować po prostu zaprzeczenie...
Ciekawa jestem czy ktoś jeszcze ma na to jakiś pogląd.

Lynx85
08-04-2011, 13:58
Z polskiego na angielski mam kilka ciekawostek: 1) opłaty licznikowe 2) szara eminencja (to w tekście do przetłumaczenia a vista więc nie ma czasu na sprawdzanie w słownikach ;o) 3) sprzedaż z wolnej ręki, 4) roszczenie przedawnia się 5) Wysoki Sądzie! (inaczej w UK, inaczej USA).
Czekam na Wasze typy, swoje też chętnie podam ;o)

Wszystko zależy od kontekstu i potencjalnego odbiorcy, ale powiedzmy:

1) spotkałam się z counter charges, ale nie mam 100% pewności...

2) gray eminence albo nawet odrobinę "z francuska" eminence grise /zwłaszcza jeśli chodzi o Wyspy, gdzie francuski przedziera się do języka mówionego, częściej niżby się zdawało - wystarczy posłuchać Nigelli ;)

3) proponowałabym unrestricted sale (ewentualnie: amicable sale, free sale, off-hand sale), chociaż pierwsza propozycja brzmi najbardziej "profesjonalnie";

4) proponowałabym: prescription of claims, termination of actions, barred claim, limitation for claims, jeśli mamy na myśli tekst prawniczy;

5) Z filmów wiemy, że Your Honor, chociaż w Stanach zdarza się nawet Judge, aczkolwiek nie oddaje to w pełni wysokiej pozycji tej osoby... Zetknęłam się też z Your Worship, ale to chyba bardziej w Kanadzie :D

Lynx85
08-04-2011, 14:01
- Jasiu, why don't you want write this letter?
- In spite!

Może ja się nie znam, ale to "In spite!" jakoś kompletnie mi tu nie pasuje... Zwłaszcza, że to wyrażenie stosuje się "in spite of sth", więc o co kaman??:confused:

bumpy
08-04-2011, 15:16
Wszystko zależy od kontekstu i potencjalnego odbiorcy, ale powiedzmy:

1) spotkałam się z counter charges, ale nie mam 100% pewności...

No właśnie, ja też się z tym spotkałem, ale myślę, że może być także meter fares/charges.

5) Z filmów wiemy, że Your Honor, chociaż w Stanach zdarza się nawet Judge, aczkolwiek nie oddaje to w pełni wysokiej pozycji tej osoby... Zetknęłam się też z Your Worship, ale to chyba bardziej w Kanadzie :D

A w "Crown Court" też mówią Your Honour albo My Lord, to w Wielkiej Brytanii.

Lynx85
08-04-2011, 15:24
No właśnie, ja też się z tym spotkałem, ale myślę, że może być także meter fares/charges.

Ano właśnie! Albo nawet meter fees :)

Beata_P
08-04-2011, 15:27
Lynx85, masz rację powinnam była napisać "for spite albo "on spite".

bumpy
08-04-2011, 15:29
1. Tutaj raczej nie ma takiego zamiennika, który by to oddawał, myślę, że samo "I won't do it!" byłoby wystarczające, żeby to podkreślić

A gdyby tam wstawić just, to czy nie podkreśliłoby to jakoś mocniej uporu i złośliwości dzieciara?

- Write the letter, Johnny.
- I just won't!

Lynx85
08-04-2011, 15:32
A gdyby tam wstawić just, to czy nie podkreśliłoby to jakoś mocniej uporu i złośliwości dzieciara?

- Write the letter, Johnny.
- I just won't!

Tylko przy zachowaniu powtarzalności niewykonania czegoś, a więc może "No, I just won't (do it)!".

Lynx85
08-04-2011, 15:35
Lynx85, masz rację powinnam była napisać "for spite albo "on spite".

Hm... a mogłabyś to wyjaśnić? Może ja nie do końca rozumiem, ale wydaje mi się, że nie jest to jednoznaczne, że Jaś czegoś nie zrobi...

Marlon
08-04-2011, 16:43
Ano właśnie! Albo nawet meter fees :)

Lynx85, bumpy, dzięki za odpowiedź! całkowicie sie z Wami zgadzam, podaje moje typy: 1) utility bills, 2) typy Lynx85 jak najbardziej, ja na tym poległam, bo chodziło o szybką reakcję i ktoś mi doradził opisowo to przetłumaczyć, np. the power behind the throne ale wiadomo, że z francuska najładniej by było; 3) unrestricted sale (upadłość) 100% zgodności z Lynx85
4) the claim is barred by limitation; 5) My Lord! in the UK, Your Honor! in the US.

Macie jeszcze jakieś przykłady zagwostek?

Lynx85
08-04-2011, 17:01
Dla mnie najgorsze są takie "kultowe" powiedzonka, jak np. w kręgu hip-hopowców zwykło się mawiać "Word!", czyli takie nasze "Się wie!", "Wiadomo!", ale już nie brzmi to tak fajnie.. Natomiast spotkałam się z dosłownym tłumaczeniem na zasadzie "Słowo!", aż mi włosy dęba stanęły... :eek:
Tak samo z "naszego" ciężko przełożyć niektóre rzeczy, np. "żal", tak częste wśród współczesnej młodzieży. Ale przyznam szczerze, że szczególną kreatywnością wykazał się tłumacz serialu "Spartacus: Blood and Sand", który z niezwykłym rozmachem tłumaczył pojawiające się tam "okraszanki", a więc wulgaryzmy. Mało tego! Wszystko pasowało :)

solens
08-04-2011, 17:13
a "dibs"? moje? zaklepane? "rezerwuję"? :D

bumpy
08-04-2011, 17:41
Właśnie, takich powiedzonek jest dużo zwłaszcza w "How I Met Your Mother". Na przykład Suit up, które tworzy później szereg innych zwrotów: I'm penguin-suited up, I'm birthday-suiting up, You are suited in an unmistakably upward direction. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Zazwyczaj w tłumaczeniu jest to całkowicie pomijane.

Trzeba się sporo nagimnastykować, żeby coś takiego przełożyć.

Beata_P
08-04-2011, 20:39
Hm... a mogłabyś to wyjaśnić? Może ja nie do końca rozumiem, ale wydaje mi się, że nie jest to jednoznaczne, że Jaś czegoś nie zrobi...

Zmieniłam pytanie mamy. Czyli mama pyta "Dlaczego nie napiszesz tego listu?", a chłopiec odpowiada, "bo nie", "na złość". Bo to znaczy właśnie "for spite". Słyszałam to kiedyś w Seinfeldzie bardzo mi się spodobało.
Ale to marginalne rozwiązanie. W przypadku, gdy chcemy podkreślić złośliwość i przekorność Jasia.

aniak
08-05-2011, 11:03
"I just won't!" w przykładzie z Jasiem fajny. Ewentualnie myślałam o:

- Write the letter.
- Nu uh.

Nie jest to całe zdanie "a właśnie, że nie napiszę", ale wg mnie pokazuje dziecięcy upór,i chyba statystyczne dziecko powie "nu uh", zamiast ubierać to w zdanie, zwłaszcza, że "nu uh" w ustach dziecka brzmi jak "nie i koniec dyskusji" . :)

Lynx85
08-05-2011, 11:22
Zmieniłam pytanie mamy. Czyli mama pyta "Dlaczego nie napiszesz tego listu?", a chłopiec odpowiada, "bo nie", "na złość". Bo to znaczy właśnie "for spite". Słyszałam to kiedyś w Seinfeldzie bardzo mi się spodobało.

Prawdę mówiąc nie spotkałam się z takim wyrażeniem, ale jak to często bywa - człowiek uczy się całe życie :)

Gata
08-05-2011, 13:49
A może Jasiu po prostu powie: ‘Nope’ . Według urban dictionary to znaczy; 'no' or 'negative'. An emphatic form of 'no'. Implying that the speaker's answer will not be changing in the future. Bo mały uparciuch się zawziął i decyzji nie zmieni. Trzeba by pojechać do UK i posłuchać dzieciarów jak się stawiają.

Gata
08-05-2011, 13:51
Ja się zawsze męczę z przymiotnikiem: dotychczasowy. Chyba nie ma odpowiednika w formie przymiotnika po angielsku. Jak natykam się na „dotychczasowy” w zdaniu, wtedy rzeźbię coś w stylu: so far, to date, up till now, co oczywiście reorganizuje mi całe zdanie. Chyba żeby zastosować „previous”, ale to ma już troszkę inne znaczenie, tzn. coś było a nie jest. Angielski to taki praktyczny i kompaktowy język, ale czasami brakuje w nim najprostszych rzeczy.
A jak przetłumaczylibyście takie wyrażenie: postawić przedmiot umowy w gotowości logistycznej?

Perkoz
08-05-2011, 14:49
Ja się zawsze męczę z przymiotnikiem: dotychczasowy. Chyba nie ma odpowiednika w formie przymiotnika po angielsku. Jak natykam się na „dotychczasowy” w zdaniu, wtedy rzeźbię coś w stylu: so far, to date, up till now, co oczywiście reorganizuje mi całe zdanie. Chyba żeby zastosować „previous”, ale to ma już troszkę inne znaczenie, tzn. coś było a nie jest. Angielski to taki praktyczny i kompaktowy język, ale czasami brakuje w nim najprostszych rzeczy.
Polecam książkę "Difficult Words in Polish-English Translation" autorstwa Christian Douglas Kozłowskiej (PWN 1998) - odpowiedź na Twoją zagwozdkę znajduje się na str. 39-40 :)
Zgadza się - bezpośredniego ekwiwalentu słownikowego na "dotychczasowy" po prostu nie ma. W zależności od kontekstu z jakim masz do czynienia, należy wkręcić coś co wymieniłaś powyżej, również 'previous' - wbrew pozorom to słowo jak znalazł. Poniżej daję przykłady z w/w książki:

Dotychczasowa działalność dyrektora zasługuje na pochwałę.
The manager's track record is worthy of praise.
The manager should be congratulated on his work to date.

Dotychczasowe wyniki nie są zadowalające.
Results up till now have not been satisfactory.

Dotychczasowy system rekrutacji na wyższe uczelnie pozostawiał z pewnością wiele do życzenia.
The previous system of university selection undoubtedly left much to be desired.

Perkoz
08-05-2011, 15:01
Chyba dobrze wybrnęłam z tym "dear", bo to nie była babcia z wnuczkiem tylko obcy sobie ludzie :)
No i gitara. Jak już powiedziałem wcześniej, należało wziąć pod uwagę kim rozmówcy są dla siebie i jakie relacje panują między nimi.:)

Lynx85
08-05-2011, 15:02
A może Jasiu po prostu powie: ‘Nope’ . Według urban dictionary to znaczy; 'no' or 'negative'. An emphatic form of 'no'. Implying that the speaker's answer will not be changing in the future. Bo mały uparciuch się zawziął i decyzji nie zmieni. Trzeba by pojechać do UK i posłuchać dzieciarów jak się stawiają.

Nope nie jest na tyle przekorne - jest dokładnie tak jak napisałeś (-łaś) odpowiedzią negatywną, ale nie o tak wyraźnym zabarwieniu. Jest to raczej bardziej pasujące w poniższym kontekście:
- Are you going to this concert tonight?
- Nope, I have stuff to do.

bumpy
08-05-2011, 22:45
Nope nie jest na tyle przekorne - jest dokładnie tak jak napisałeś (-łaś) odpowiedzią negatywną, ale nie o tak wyraźnym zabarwieniu. Jest to raczej bardziej pasujące w poniższym kontekście:
- Are you going to this concert tonight?
- Nope, I have stuff to do.

A mi się wydaje, że "nope" może być wyraźniej nacechowane, jeśli połączymy je z odpowiednią intonacją. Co prawda, nie bardzo pasuje do przykładu z Jasiem, ale to nie jest tak samo neutralne przeczenie jak "no".

edi
08-06-2011, 13:21
Zastanawiałam się ostatnio jak przetłumaczyc zwrot ,,kolejne państwa" w kontekście ich przyłączania się do stowarzyszenia, związku. Do głowy przyszły mi subsequent, które wydaje mi się nie pasowac do tego kontekstu, other countries - aczkolwiek tu sugeruje się raczej pozostałe państwa oraz another - ale tu z kolei mam wrażenie, że pasowałoby to do określenia jednego państwa a nie kilku.
Jakieś pomysły?

solens
08-06-2011, 13:59
Zastanawiałam się ostatnio jak przetłumaczyc zwrot ,,kolejne państwa" w kontekście ich przyłączania się do stowarzyszenia, związku. Do głowy przyszły mi subsequent, które wydaje mi się nie pasowac do tego kontekstu, other countries - aczkolwiek tu sugeruje się raczej pozostałe państwa oraz another - ale tu z kolei mam wrażenie, że pasowałoby to do określenia jednego państwa a nie kilku.
Jakieś pomysły?


Ja bym dała jednak "other countries" - jako właśnie inne, kolejne. "Pozostałe" to byłoby raczej "the remaining countries".

karanka90
08-06-2011, 15:24
Zastanawiałam się ostatnio jak przetłumaczyc zwrot ,,kolejne państwa" w kontekście ich przyłączania się do stowarzyszenia, związku. Do głowy przyszły mi subsequent, które wydaje mi się nie pasowac do tego kontekstu, other countries - aczkolwiek tu sugeruje się raczej pozostałe państwa oraz another - ale tu z kolei mam wrażenie, że pasowałoby to do określenia jednego państwa a nie kilku.
Jakieś pomysły?

Masz racę, 'another' używamy do liczby pojedynczej, a 'subsequent' wtedy, gdy jasno pokazujemy kolejność, np. The book discusses his illness and subsequent resignation from the government. Też skłaniałabym się do 'other countries".

kasiakaros
08-06-2011, 17:50
"other countries" jak najbardziej pasuje. A co sądzicie o zwrocie "further countries"?

kasiakaros
08-06-2011, 18:05
Zdecydowanie nie dawałabym "lover boy", jeśli to starsza pani zwraca się do chłopca czy mlodego mężczyzny. Chyba "dear boy" brzmi lepiej.
Co do fantasmagorii, to rzeczywiście znalazłam; phantasmagoria, ale ważne, jaki jest kontekst, bo może lepiej pasować: illusion, delusion, fantasy.
Ja miewam problemy z bardziej przyziemnymi zwrotami typu: protokół zdawczo-odbiorczy (service delivery acceptance certificate?), czy należyte wykonanie umowy (diligent performance of the contract??). Czy ktoś spotkał się z takimi tłumaczeniami?

Protokół zdawczo odbiorczy: delivey-acceptance act lub protocol of transfer and receipt. Natomiast należyte wykonanie umowy: dilligent performance/fulfilment of the contract. Polecam Ci słownik Ewy Łozińskiej-Małkiewicz i Joanny Małkiewicz polsko-angielski i angielsko-polski słownik terminologii prawniczej.

silezia
08-06-2011, 18:22
Mam szczęscię pracować w boiurze podróży i własnieczęsto spotykałąm się ztym problemem kieyd trzeba bylo tłumaczyć klientowi menu:)

Powiem szczerze ze w takich wypadkach trzeba jak najdokladniej wytlumaczyć daną potrawę żeby się nie okazało że jednak to nie to co klient zamawiał,dlatego staram się tłumaczyć opisowo po oryginalej nazwie czyli np :- bigos-typical polish dish with....itp...:).Oczywiście to wszytsko zależy od tego co się tłumaczy i dla kogo:)

nikla
08-06-2011, 22:16
"other countries" jak najbardziej pasuje. A co sądzicie o zwrocie "further countries"?

further raczej jeśli chodziło by o time albo distance

edi
08-06-2011, 22:18
Mam szczęscię pracować w boiurze podróży i własnieczęsto spotykałąm się ztym problemem kieyd trzeba bylo tłumaczyć klientowi menu:)

Powiem szczerze ze w takich wypadkach trzeba jak najdokladniej wytlumaczyć daną potrawę żeby się nie okazało że jednak to nie to co klient zamawiał,dlatego staram się tłumaczyć opisowo po oryginalej nazwie czyli np :- bigos-typical polish dish with....itp...:).Oczywiście to wszytsko zależy od tego co się tłumaczy i dla kogo:)

oczywiście trzeba wiedziec z czego składa się takie danie ... pracując w restauracji Anglik zapytał mnie czym jest żurek, a ja nawet po polsku nie wiedziałam jak to opisac i niestety nie byłam w stanie mu pomóc ... natomiast w kwestii menu zdarza mi się będąc w polskiej restauracji czytac menu po ang, gdyż dla obcokrajowców skład potraw jest zwykle opisany ... wynika to z faktu, iż restauratorzy coraz czesciej siegaja po tak wymyślne nazwy dań w jęz. polskim, iż trudno jest po ich nazwi odgadnąc, co się zamawia ... :D

bumpy
08-07-2011, 09:44
Zastanawiałam się ostatnio jak przetłumaczyc zwrot ,,kolejne państwa" w kontekście ich przyłączania się do stowarzyszenia, związku. Do głowy przyszły mi subsequent, które wydaje mi się nie pasowac do tego kontekstu, other countries - aczkolwiek tu sugeruje się raczej pozostałe państwa oraz another - ale tu z kolei mam wrażenie, że pasowałoby to do określenia jednego państwa a nie kilku.
Jakieś pomysły?

Tak sobie myślę, że next też by tu pasowało.

kasiakaros
08-07-2011, 10:00
further raczej jeśli chodziło by o time albo distance

Zgadza się, tylko co w takim razie z "further information", co oznacza "dalsze/ dodatkowe informacje"? W żaden sposób nie odnosi się to do time ani distance.

Natinka
08-07-2011, 10:33
Zgadza się, tylko co w takim razie z "further information", co oznacza "dalsze/ dodatkowe informacje"? W żaden sposób nie odnosi się to do time ani distance.

Ale na tym polega język, że aby używać go poprawnie musimy znać wszelkie kolokacje. Czasem są one zaskakujące i tak jak w przypadku further może być użyte zarówno do time and distance lub information. I pomimo podobnego znaczenia w języku polskim do next, nie możemy go użyć z countries itp.:)

kasiakaros
08-07-2011, 10:44
Ale na tym polega język, że aby używać go poprawnie musimy znać wszelkie kolokacje. Czasem są one zaskakujące i tak jak w przypadku further może być użyte zarówno do time and distance lub information. I pomimo podobnego znaczenia w języku polskim do next, nie możemy go użyć z countries itp.:)

Właśnie o to mi chodziło :) "Further" to nie tylko time i distance. Też myślę, że "next countries" brzmi niezbyt dobrze. Polecam Selected English Collocations Christian Douglas-Kozłowska, Halina Dzierżanowska.

Mam jeszcze pytanie odnośnie stosowania polskich znaków, ponieważ od jedni profesorowie twierdzą, że nie powinno się ich stosować w tłumaczeniu, a inni wręcz przeciwnie. Pisze się Śląsk czy Slask? Kościuszko czy Kosciuszko? Jakie są Wasze doświadczenia?

Natinka
08-07-2011, 11:17
Ja sądzę, że jeśli używamy nazwy własnej w tekście i nie mamy ekwiwalentu w języku dcelowym tak jak w przpadku naz geograficznych, nazwisk itp to zostawimy w tej oryginalnej formie. Miałam niedawno taką sytuację, tłumaczyłam z angielskiego na polski tekst z dziedziny biologii, oczywiście cała masa specyficznych nazw. Większość z tych kwasów, nazw komórek, cykli komórkowych itp miała odpowiedniki w polskim jednak zdarzyło się nie raz nie dwa, że jakiś bardzo istotny ale mało znany element odgrywający ważną rolę miał zawiłą, trudną do zrozumienia a co dopiero do przetłumaczenia nazwę, nie posiadał odpowiednika. Co wtedy zrobiłam? no coż zostawiłam tą nazwę a w przypisie dodałam znaczenie, któro znalazłam w encyklopedii w języku angielskim. Także choć dla mnie nie miało to znaczenia zupełnie dla kogoś zajmującego się mikrobiologią znaczenie i rola tegio enzymu itp była znana. Czy dobrze zrobiłam? Czy może istnieje jakieś miejsce w internecie, książka czy nieograniczony słownik, który poda wszystkie terminy z każdej dziedziny?;p
Ah marzenie ściętej głowy;p

Marlon
08-07-2011, 11:20
Mam jeszcze pytanie odnośnie stosowania polskich znaków, ponieważ od jedni profesorowie twierdzą, że nie powinno się ich stosować w tłumaczeniu, a inni wręcz przeciwnie. Pisze się Śląsk czy Slask? Kościuszko czy Kosciuszko? Jakie są Wasze doświadczenia?

To jest bardzo dobre pytanie i osobiście jestem za ich stosowaniem. Czasem brak polskiego znaku np. w nazwisku w dokumencie, który został przetłumaczony na język obcy zmienia całkowicie personalia osoby. Jeśli dany dokument musi potem jeszcze raz zostać przetłumaczony przysiegle, i tak sie składa, że to Ty jesteś tym tłumaczem, masz naprawdę poważny problem, przypis tłumacza może tutaj okazać się niewystarczający, szczególnie że hipotez na temat tego jak pierwotnie mogło brzmieć nazwisko np. Laska jes co najmniej dwie.

Jeszcze dodatkowo dochodzi kwestia zabezpieczenia polskich znaków przed tym, żeby się nie rozkrzaczyły. Podobno są na to sposoby...

Marlon
08-07-2011, 11:34
Czy może istnieje jakieś miejsce w internecie, książka czy nieograniczony słownik, który poda wszystkie terminy z każdej dziedziny?;p
Ah marzenie ściętej głowy;p

No niestety, ale to co opisałaś w całym poście kojarzy mi się z moim przypadkiem. Wykazałam się dużym optymizmem, kiedy podjęłam się tłumaczenia fragmentu książki dla fizjoterapełtów dotyczącej chodu u dzieci z porażeniem mózgowym. Niestety, bez szybkiego zakupu słownika na allegro się nie obyło, bo w internecie nie było w ogóle żadnych źródeł medycznych terminów angielsko-polskich. Ale Przemysław Słomski SŁOWNIK LEKARSKI i to stare wydanie już mnie trochę podniósł na duchu ;-)

Natinka
08-07-2011, 12:04
No niestety, ale to co opisałaś w całym poście kojarzy mi się z moim przypadkiem. Wykazałam się dużym optymizmem, kiedy podjęłam się tłumaczenia fragmentu książki dla fizjoterapełtów dotyczącej chodu u dzieci z porażeniem mózgowym. Niestety, bez szybkiego zakupu słownika na allegro się nie obyło, bo w internecie nie było w ogóle żadnych źródeł medycznych terminów angielsko-polskich. Ale Przemysław Słomski SŁOWNIK LEKARSKI i to stare wydanie już mnie trochę podniósł na duchu ;-)

A tak właśnie o to chodzi, dobry słownik tematyczny jest istotny. W przypadku medycyny, techniki czy każdej innej specjalizacji trzeba być pewnym tego jak się tłumaczy. Widziałam ten słownik na allegro i również zakupię chyba bo w internecie większość takich źródeł jest płatna. Ostatnio zainwestowałam w słownik terminów prawniczych także mała biblioteczka się robi;p

kasiakaros
08-07-2011, 12:07
Ja sądzę, że jeśli używamy nazwy własnej w tekście i nie mamy ekwiwalentu w języku dcelowym tak jak w przpadku naz geograficznych, nazwisk itp to zostawimy w tej oryginalnej formie. Miałam niedawno taką sytuację, tłumaczyłam z angielskiego na polski tekst z dziedziny biologii, oczywiście cała masa specyficznych nazw. Większość z tych kwasów, nazw komórek, cykli komórkowych itp miała odpowiedniki w polskim jednak zdarzyło się nie raz nie dwa, że jakiś bardzo istotny ale mało znany element odgrywający ważną rolę miał zawiłą, trudną do zrozumienia a co dopiero do przetłumaczenia nazwę, nie posiadał odpowiednika. Co wtedy zrobiłam? no coż zostawiłam tą nazwę a w przypisie dodałam znaczenie, któro znalazłam w encyklopedii w języku angielskim. Także choć dla mnie nie miało to znaczenia zupełnie dla kogoś zajmującego się mikrobiologią znaczenie i rola tegio enzymu itp była znana. Czy dobrze zrobiłam? Czy może istnieje jakieś miejsce w internecie, książka czy nieograniczony słownik, który poda wszystkie terminy z każdej dziedziny?;p
Ah marzenie ściętej głowy;p

Niestety, nie ma idealnego słownika, nawet słowniki specjalistyczne nie oferują wszystkich terminów. Ja korzystam czasem z www.ling.pl, oprócz oczywiście słowników specjalistycznych. Polecam również robienie własnego słownika, ja wpisuję nowe terminy z określonej dziedziny w odpowiedni słownik, przydaje się na przyszłość :)

Marlon
08-07-2011, 12:21
A tak właśnie o to chodzi, dobry słownik tematyczny jest istotny. W przypadku medycyny, techniki czy każdej innej specjalizacji trzeba być pewnym tego jak się tłumaczy. Widziałam ten słownik na allegro i również zakupię chyba bo w internecie większość takich źródeł jest płatna. Ostatnio zainwestowałam w słownik terminów prawniczych także mała biblioteczka się robi;p

Zgadza się, a z tym Słomskim było tak, że najpierw sie załamałam bo jest nowe wydanie, które kosztuje chyba ok. 150 zł, do tego w obie strony, ale na szczęście parę osób sie pozbywa tych starych wydań i to już jest bardziej przystępna cena wtedy, ok. 20 zł. Może ktoś jeszcze doradziłby jakieś inne słowniki medyczne o większych gabarytach?
Jeśli chodzi o prawniczy słownik to polecam Jaślana "Słownik terminologii prawniczej i ekonomicznej angielsko-polski" a w drugą stronę Ewa Ożga "The Great Dictionary of Law and Economy Polish English" chociaż ten akurat występuje w wersji angielsko polskiej też, ale Jaślan już w drugą stronę, czyli polsko-angielski, nie ;-]. Jest dużo mniejszych słowników prawniczych i np. aktualnie chcę sie pozbyć Jacka Gordona "Słownik terminologii prawniczej i gospodarczej" bo spanikowałam i kupiłam go zanim mnie było stać na te większe. Już mi się kończy miejsce na półce.

Natinka
08-07-2011, 12:53
No niestety słowników idealnych nie ma ale trzeba sobie jakoś radzić i zbierać różne z wielu dziedzin żeby mieć zawsze pod ręką. Tak ja też używam ling.pl i jak dotąd było to jedno z moich głównych źródeł, często też rozglądam się nie tylko na allegro ale i w szmateksach;p tam są czasem stare książki od kulinariów po powieści. Nie raz nie dwa znalazłam coś przydatnego. Ostatnio słownik angielsko angielski Penguin- Politics oraz Medicines- taka mała książeczka ale nigdy nie wiadomo może się przyda.
Zazdroszczę Marlon takiego zbioru;)

Natinka
08-07-2011, 12:55
ja wpisuję nowe terminy z określonej dziedziny w odpowiedni słownik, przydaje się na przyszłość :)

O tak ja też tak robię, jak tylko natknę się na słowo lub wrażenie, któro przyprawiło mnie o ból głowy zapisuję na wszelki wypadek wraz z tłumaczeniem. A nóż widelec oszczędzę dzięki temu czas kiedyś;p

edi
08-07-2011, 13:09
further raczej jeśli chodziło by o time albo distance

wielorakośc pomysłów skłoniła mnie do zapytania znajomego Brytyjczyka, kótry jednak wybrał other countries ... poza tym po wpisaniu pozostałych kolokacji w google pojawiają się one głównie na stronach państw, gdzie ang. nie jest językiem ojczystym, czyli raczej są nienaturalne

avellana
08-07-2011, 20:05
Ja miałam ostatnio zagwozdkę z przetłumaczeniem słowa "gmina". Oczywiście system administracyjnego podziału naszego kraju znacznie różni się od innych. Odbiorcami tekstu miały być osoby from all over the world, więc trudno było przenieść gminę na realia jednego kraju. Najbardziej pasuje mi słowo commune, np. Leżajsk Commune, ale zastanawiam się czy nie kojarzy sie to za bardzo z komuną (np. komuna warszawska-warsaw commune.) Co o tym myślicie? Jak najlepiej przetłumaczyć ten wyraz?

avellana
08-07-2011, 20:15
Mam jeszcze pytanie odnośnie stosowania polskich znaków, ponieważ od jedni profesorowie twierdzą, że nie powinno się ich stosować w tłumaczeniu, a inni wręcz przeciwnie. Pisze się Śląsk czy Slask? Kościuszko czy Kosciuszko? Jakie są Wasze doświadczenia?

Zgodnie z kodeksem tlumacza przysięgłego "Pisownia nazw własnych nie powinna ulegać żadnym zmianom przy przytaczaniu ich w tłumaczonym dokumencie". Wszelkie znaki diakrytyczne powinny znaleźć się w tlumaczeniu.

avellana
08-07-2011, 20:28
Czasem brak polskiego znaku np. w nazwisku w dokumencie, który został przetłumaczony na język obcy zmienia całkowicie personalia osoby. Jeśli dany dokument musi potem jeszcze raz zostać przetłumaczony przysiegle, i tak sie składa, że to Ty jesteś tym tłumaczem, masz naprawdę poważny problem, przypis tłumacza może tutaj okazać się niewystarczający, szczególnie że hipotez na temat tego jak pierwotnie mogło brzmieć nazwisko np. Laska jes co najmniej dwie.
.

Dlatego używamy polskich znaków tlumacząc tekst z polskiego na obcy. Jeżeli tłumaczymy w drugą stronę, piszemy w uwagach - Brak polskich znaków diakrytycznych.

Przypomina mi sie sytuacja mojej cioci o nazwisku Tarchalska. W Australii w jednym z urzędów przechrzczono ja na Tarchalski (jak to zwykle bywa- ah ten szowinizm językowy) i tak się zaczęła lawina, co raz bywała Tarchalską albo Tarchalski, a co za tym poszło problemy w bankach, etc. trzeba pilnować nazwisk i imion!:)

avellana
08-07-2011, 20:34
I jeszcze a propos nazw stanowisk.
w pracy miałam za zadanie przygotowac wizytówki dla osoby na stanowisku projekt manager. jak po polsku nazwać osobe na takim stanowisku, żeby nazwa nie brzmiała nienaturalnie..?
Pamiętajmy, że słowo angielskie manager, po polsku można czytać i pisać na kilka sposobów... A co ze słowem project. Czyż ktoś nie domyśliłby się, że chodzi o projekt?
w końcu zostawiałam nazwę angielską.

edi
08-07-2011, 20:55
Ja miałam ostatnio zagwozdkę z przetłumaczeniem słowa "gmina". Oczywiście system administracyjnego podziału naszego kraju znacznie różni się od innych. Odbiorcami tekstu miały być osoby from all over the world, więc trudno było przenieść gminę na realia jednego kraju. Najbardziej pasuje mi słowo commune, np. Leżajsk Commune, ale zastanawiam się czy nie kojarzy sie to za bardzo z komuną (np. komuna warszawska-warsaw commune.) Co o tym myślicie? Jak najlepiej przetłumaczyć ten wyraz?

Merriam-Webster Dictionary definiuje "commune" jako "the smallest administrative district of many countries especially in Europe", taka definicja znajduje się także w słowniku OXford PWN także wydaje się byc ok. Poza tym wiele gmin w Polsce tak własnie radzi sobie z tym tłumaczeniem. Aczkolwiek na stronie miasta, w którym mieszkam znalazłam "Town and Gmina" bez tłumaczenia, co nie wydaje mi się za dobrym pomysłem bez podania def. gminy dalej w tekście.

solens
08-07-2011, 21:26
I jeszcze a propos nazw stanowisk.
w pracy miałam za zadanie przygotowac wizytówki dla osoby na stanowisku projekt manager. jak po polsku nazwać osobe na takim stanowisku, żeby nazwa nie brzmiała nienaturalnie..?
Pamiętajmy, że słowo angielskie manager, po polsku można czytać i pisać na kilka sposobów... A co ze słowem project. Czyż ktoś nie domyśliłby się, że chodzi o projekt?
w końcu zostawiałam nazwę angielską.

No to spolszczone menadżer projektu - chociaż to mogłoby sugerować, że osoba kieruje jednym projektem, podczas gdy faktycznie jest ich więcej, albo kierownik projektu, jeśli się nie lubi menadżera.
Jeszcze ciekawe, jak określały swoje stanowiska inne osoby w tej firmie na podobnym szczeblu.

solens
08-07-2011, 21:30
Ja miałam ostatnio zagwozdkę z przetłumaczeniem słowa "gmina". Oczywiście system administracyjnego podziału naszego kraju znacznie różni się od innych. Odbiorcami tekstu miały być osoby from all over the world, więc trudno było przenieść gminę na realia jednego kraju. Najbardziej pasuje mi słowo commune, np. Leżajsk Commune, ale zastanawiam się czy nie kojarzy sie to za bardzo z komuną (np. komuna warszawska-warsaw commune.) Co o tym myślicie? Jak najlepiej przetłumaczyć ten wyraz?

Commune albo community, z tym że wydaje mi się, że różnica w wydźwięku jest taka, że commune jest bardziej administracyjnym właśnie pojęciem, a community społecznym.

aniak
08-08-2011, 10:35
Ja miałam ostatnio zagwozdkę z przetłumaczeniem słowa "gmina". Oczywiście system administracyjnego podziału naszego kraju znacznie różni się od innych. Odbiorcami tekstu miały być osoby from all over the world, więc trudno było przenieść gminę na realia jednego kraju. Najbardziej pasuje mi słowo commune, np. Leżajsk Commune, ale zastanawiam się czy nie kojarzy sie to za bardzo z komuną (np. komuna warszawska-warsaw commune.) Co o tym myślicie? Jak najlepiej przetłumaczyć ten wyraz?
Utarte jest, że gmina to "gmina", powiat 'poviat' i województwo 'voivodeship'. Nawet jeżeli odbiorcom 'from all over the world' to by za wiele nie mówiło, zostawiłabym 'gmina' i ewentualnie krótko po przecinku wyjaśniła, co to.

Gata
08-08-2011, 11:22
I jeszcze a propos nazw stanowisk.
w pracy miałam za zadanie przygotowac wizytówki dla osoby na stanowisku projekt manager. jak po polsku nazwać osobe na takim stanowisku, żeby nazwa nie brzmiała nienaturalnie..?
Pamiętajmy, że słowo angielskie manager, po polsku można czytać i pisać na kilka sposobów... A co ze słowem project. Czyż ktoś nie domyśliłby się, że chodzi o projekt?
w końcu zostawiałam nazwę angielską.

Project manager to po prostu kierownik projektu. Jeśli chodzi o gminę, to stosuję: commune, a powiat to county. Województwo to province.

Lynx85
08-08-2011, 11:24
A mi się wydaje, że "nope" może być wyraźniej nacechowane, jeśli połączymy je z odpowiednią intonacją. Co prawda, nie bardzo pasuje do przykładu z Jasiem, ale to nie jest tak samo neutralne przeczenie jak "no".

Zgadza się - jeśli chodzi o mówienie. Ale w tekście "pisanym" nie ma czegoś takiego jak intonacja ;)

Lynx85
08-08-2011, 11:31
Ja miałam ostatnio zagwozdkę z przetłumaczeniem słowa "gmina". Oczywiście system administracyjnego podziału naszego kraju znacznie różni się od innych. Odbiorcami tekstu miały być osoby from all over the world, więc trudno było przenieść gminę na realia jednego kraju. Najbardziej pasuje mi słowo commune, np. Leżajsk Commune, ale zastanawiam się czy nie kojarzy sie to za bardzo z komuną (np. komuna warszawska-warsaw commune.) Co o tym myślicie? Jak najlepiej przetłumaczyć ten wyraz?

Prawdę mówiąc nie spotkałam się z tłumaczeniem gminy jako commune, ale raczej Municipality... I to w wielorakich tekstach.

Lynx85
08-08-2011, 11:34
Utarte jest, że gmina to "gmina", powiat 'poviat' i województwo 'voivodeship'. Nawet jeżeli odbiorcom 'from all over the world' to by za wiele nie mówiło, zostawiłabym 'gmina' i ewentualnie krótko po przecinku wyjaśniła, co to.

Po co "gmina", skoro mamy na to wyrażenie, a mianowicie municipality?? W przypadku powiatu jest to raczej district, natomiast z województwem się zgodzę - voivodeship. Nie sądzę, żeby jakiś obcokrajowiec zrozumiał co to jest "gmina", a po co po przecinku wyjaśniać co to, skoro jest na to konkretne wyrażenie?

bumpy
08-08-2011, 11:42
Właśnie, przecież nie trzeba tłumaczyć, co to jest gmina - to po prostu jednostka administracyjna, tak jak parish, county, state i tak dalej.

edi
08-08-2011, 12:08
Commune albo community, z tym że wydaje mi się, że różnica w wydźwięku jest taka, że commune jest bardziej administracyjnym właśnie pojęciem, a community społecznym.

Community zdecydowanie użyjemy w kontekście społeczności i wspólnoty, czyli grupy, którą łączą zwyczaj, język, wiara itp., np. religious community, Jewish community

aniak
08-08-2011, 12:30
Po co "gmina", skoro mamy na to wyrażenie, a mianowicie municipality?? W przypadku powiatu jest to raczej district, natomiast z województwem się zgodzę - voivodeship. Nie sądzę, żeby jakiś obcokrajowiec zrozumiał co to jest "gmina", a po co po przecinku wyjaśniać co to, skoro jest na to konkretne wyrażenie?
Myślę, że to zależy jaki rodzaj tekstu tłumaczymy i po co Ci ta gmina. Z tego co mi wiadomo, jeżeli tekst jest prawniczy, unijny, czy jakiś w tym klimacie, który dotyczy podziału administracyjnego Polski, nie wolno tego inaczej tłumaczyć niż gmina, poviat itd, bo w takich tekstach gmina a municipality i poviat a district to nie będzie to samo. Słowniki terminologii prawniczej z tego co pamiętam (bo nie mam przy sobie, ale jak ktoś ma i może zweryfikować, to się nie obrażę:)) też podają "gmina", "poviat". W tekstach turystycznych raczej też się nie powinno inaczej tego tłumaczyć, ale jak zrobisz inaczej, to Ci za to nikt uszu nie urwie, bo zasygnalizowanie podziału administracyjnego ma trochę inny cel. A w literaturze to wiadomo...;)

zancia
08-08-2011, 12:41
Ja miałam niegdyś problkem z przetłumaczeniem "log file". Nie byłam pewna czy przetłumaczyć to jaki "plik loginów". w końcu poradziłam sobie z tym, poszperałam i wyszło na to, że to po prostu "plik zdarzeń";)

zancia
08-08-2011, 12:52
POnadto tłumaczenie tekstów z dziedziny biologii jest nie lada wyzwaniem gdy nie siedzi się w temacie. Zatem przysparza to wiele problemów w kwestii terminologii z powodu wieloznaczności językowej. Oto przykład: słowo irritation oznacza podrażnienie, więc pokusiłam się o tłumaczenie "właściwości podrażniające". POtem jednak w jakiejś ulotce zauważyłam ten termin jako " drażniące". Różnica jest jakby nie patrzył. choć odpowiedniki polskie czasem mogą wprowadzić w błąd, dlatego najlepiej być po studiach z danej dziedziny żeby zacząć tłumaczyć konkretne teksty, bo jak widać nie da się być obeznanym we wszystkim.

zancia
08-08-2011, 12:57
jeślim chodzi o tego Project Managera, można byłoby pokusić się po prostu o tłumaczenie Menadżer ds. projektowych. Tak jak to często u nas na tabliczkach wisi te ds. ;)

zancia
08-08-2011, 13:02
I jeszcze a propos nazw stanowisk.
w pracy miałam za zadanie przygotowac wizytówki dla osoby na stanowisku projekt manager. jak po polsku nazwać osobe na takim stanowisku, żeby nazwa nie brzmiała nienaturalnie..?
Pamiętajmy, że słowo angielskie manager, po polsku można czytać i pisać na kilka sposobów... A co ze słowem project. Czyż ktoś nie domyśliłby się, że chodzi o projekt?
w końcu zostawiałam nazwę angielską.


jeśli chodzi o tego Project Managera, można byłoby pokusić się po prostu o tłumaczenie Menadżer ds. projektowych. Tak jak to często u nas na tabliczkach wisi te ds. ;)

zancia
08-08-2011, 13:08
Ostatnio mialam problem z przetlumaczeniem idiomu "Pozory myla". Z pozoru latwe zadania. Ale dotyczylo opisu bohatera, ktory na poczatku wydal spokojny, naiwny i niesmialy, pozniej okazal sie przenikliwy i nieprzejednany. Mialam dwie opcje albo "Beauty is only skin deep", ale wtedy zasugerowalabym, ze bohater jest w glebi serca negatywny. Druga opcja oczywiscie bylo "do not judge the book by its cover", ale wtedy oznaczaloby, ze na poczatku bohater byl raczej negatywny i okazal sie pozytywny, a przeciez wartosciowania nie bylo. Ani jedna ani druga opcja nie byla zadowalajaca. Niestety musialam pojsc na kompromis i wybralam "Do not jugde the book by its cover" wydalo sie bardziej neutralne. Jak myslicie dobrze zrobilam?



jak dla mnie ok:) ja np pomyślałabym żeby zastosować jakiś synonim owego wyrażenia o ile taki jest i wygląda nieco zgrabniej, np: Still waters run deep W tym wypadku "cicha woda brzegi rwie" ma podobne znaczenie, prawda? I co więcej, trafnie opisuje bohatera;)

zancia
08-08-2011, 13:12
Jak radzicie sobie z naszymi kulturowymi słowami typu: bigos, oscypek czy oczepiny? Ja zostawiam jest nieprzetłumaczone na język angielski i wyjaśniam w przypisie o co chodzi. Macie inne pomysły?


Jeśli chodzi o takiego typu wyrażenia to są to tzw. culture- specific items i wtedy raczej pozostawiamy takie jakie są w oryginalnym brzmieniu. JEdyne co możemy zrobić w takiej sytuacji, to opatrzyć dany element kulturowy przypisem, byle nie za długim. Na to też trzeba uważać, by nie zasypać czytelnika zbyt wieloma przypisami, bo to również nie uchodzi za złoty środek ;)

zancia
08-08-2011, 13:37
Słowo fantasmagoria to nic innego jak phantasmagoria w języku angielskim ale czy nie brzmi tak niezgrabnie? ja znalazłam taki przykład ze słownika PWN Oxford fantasmagoria barw i świateł a swirling kaleidoscope of lights and colours i osobiście uważam, że w tym przykładzie użycie tej suchej nazwy phantasmagoria byłoby błędem, gdyż pozbawiło wyrażenia jakiegokolwiek blasku. tak więc może samo tłumaczenie zastąpiłabym słowem illusion, które jest jego znaczeniem i brzmi lepiej aczkolwiek nie znam kontekstu. Jeśli nie jest to poetyckie to wtedy można użyć tak jak w słowniku, wszystko zależy od tego kto jest odbiorcą tłumaczenia.

Lynx85
08-08-2011, 13:42
Słowo fantasmagoria to nic innego jak phantasmagoria w języku angielskim ale czy nie brzmi tak niezgrabnie? ja znalazłam taki przykład ze słownika PWN Oxford fantasmagoria barw i świateł a swirling kaleidoscope of lights and colours i osobiście uważam, że w tym przykładzie użycie tej suchej nazwy phantasmagoria byłoby błędem, gdyż pozbawiło wyrażenia jakiegokolwiek blasku. tak więc może samo tłumaczenie zastąpiłabym słowem illusion, które jest jego znaczeniem i brzmi lepiej aczkolwiek nie znam kontekstu. Jeśli nie jest to poetyckie to wtedy można użyć tak jak w słowniku, wszystko zależy od tego kto jest odbiorcą tłumaczenia.

Tak, zdecydowanie to wyrażenie bardziej opisowe jest jednocześnie bardziej trafione, wyraźniejsze, malujące w głowie konkretny obraz. Phantasmagoria już nie wywołuje tak konkretnego obrazu, aczkolwiek w zależności od tekstu może akurat pasować. Kwestią jest również rozeznanie na ile "popularne" w danym kraju jest takie wyrażenie, nie mogę przypomnieć sobie konkretnego przykładu, ale zdarzają się słowa/wyrażenia, które figurują w danym języku/kraju, ale w innym są już słowami/wyrażeniami wychodzącymi z użytku lub takimi, które uzyskały nową, świeższą terminologię.

Perkoz
08-08-2011, 14:58
jeślim chodzi o tego Project Managera, można byłoby pokusić się po prostu o tłumaczenie Menadżer ds. projektowych. Tak jak to często u nas na tabliczkach wisi te ds. ;)
To zależy co to za "manager," czym się zajmuje i czy w ogóle zajmuje stanowisko kierownicze. Jak już pisałem gdzieś wcześniej w tym wątku, słowo "manager" jest w tym kontekście zwodnicze, gdyż wcale nie musi oznaczać osoby na stanowisku kierowniczym, a jest raczej bliższe "specjaliście." Równie dobrze Project Manager może oznaczać "kierownika projektów" albo "specjalistę ds. realizacji projektów" itp. itd. Polski odpowiednik nazwy jakiegoś stanowiska w dużej mierze będzie zależał od zakresu obowiązków.
Powyższe przykłady oparłem na założeniu, że "project" oznacza tu bardzo popularny termin z zarządzania zdefiniowany tak (http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_%28zarz%C4%85dzanie%29)

Lynx85
08-08-2011, 15:00
A teraz z innej beczki - oglądałam ostatnio jakiś program kulinarny i pojawił się w nim termin 1/8 łyżki albo 1/16 łyżki - niestety nie wiem jak to brzmiało w oryginale, bo lektor zagłuszył, ale w wersji polskiej wydało mi się to bardzo niefortunnym określeniem, bo nie wyobrażam sobie "dzielić" łyżki w ten sposób.

Prawdopodobnie wynika to z tego, że na Wyspach i pewnie też w Stanach niemalże każdy kucharz czy gospodyni domowa posiada w kuchni taki komplet połączonych trzonkami łyżeczek i każda z nich jest różnej wielkości, różnej proporcji (właśnie 1/2, 1/4, 1/8, etc.). Niestety w polskich realiach nie jest to na tyle popularne (no może wśród kitchen freaks, do których i ja należę ;)) - aczkolwiek w różnych sklepach typu Duka, czy Ikea taki komplet łyżek można spotkać.

Niemniej jednak te proporcje "nie brzmią" po polsku - tłumacząc 1/8 jako połowę ćwiartki też raczej nie jest zbytnio fortunne, w przypadku konsystencji suchej można by się pokusić o "szczyptę", ale jest to raczej niedokładna miara, no i nie byłoby rozróżnienia pomiędzy 1/8 a 1/16 (no bo jak? szczypta i mniejsza szczypta?? ). Ewentualnie możnaby się pokusić o wprowadzenie mililitrów czy miligramów, ale to troszkę zniechęca podczas oglądania, zwłaszcza osoby, które dopiero raczkują w kulinariach - brzmi to wtedy bardziej jak równanie matematyczne, a ma budzić przecież cieplejsze skojarzenia, ma zachęcać do ugotowania tej potrawy i do upieczenia tego ciasta. Może macie jakieś inne pomysły?

karanka90
08-08-2011, 17:17
Mnie osobiście irytują w przepisach te 'pół łyżki', 'ćwierć łyżki' itp., bo łyżka łyżce nierówna i zawsze mam problem, którą wybrać do odmierzania. Zdecydowanie wolę odmierzanie w mililitrach, bo to obiektywna jednostka. Może dlatego, że preferuję mililitry nie przeszkadza mi ich obecność w programach kulinarnych. Wiem, że w "Pascal: Po prostu gotuj" podawano składniki w mililitrach.

Beata_P
08-08-2011, 17:18
jak dla mnie ok:) ja np pomyślałabym żeby zastosować jakiś synonim owego wyrażenia o ile taki jest i wygląda nieco zgrabniej, np: Still waters run deep W tym wypadku "cicha woda brzegi rwie" ma podobne znaczenie, prawda? I co więcej, trafnie opisuje bohatera;)

No, super pomysł. Nie pomyślałam o tym. Dzięki :)

Cisia
08-08-2011, 22:31
Długo zastanawiałam się jak przetłumaczyć na jęz. polski rosyjskie wyrażenie:

"а Германа все нет"

pochodzi ono z Pikowej Damy i weszło na stałe do języka rosyjskiego (dowodem jest chociażby jedna ze współczesnych piosenek)

"О, Лена Смирнова, наше время летит слишком быстро!
О, Лена Смирнова, где найти холостого министра!
О, двадцать семь лет, а Германа все нет!
О, двадцать семь лет, где же ты, Герман?!"

Oznacza bezskuteczne czekanie na kogoś.

zancia
08-09-2011, 01:12
Tak, zdecydowanie to wyrażenie bardziej opisowe jest jednocześnie bardziej trafione, wyraźniejsze, malujące w głowie konkretny obraz. Phantasmagoria już nie wywołuje tak konkretnego obrazu, aczkolwiek w zależności od tekstu może akurat pasować. Kwestią jest również rozeznanie na ile "popularne" w danym kraju jest takie wyrażenie, nie mogę przypomnieć sobie konkretnego przykładu, ale zdarzają się słowa/wyrażenia, które figurują w danym języku/kraju, ale w innym są już słowami/wyrażeniami wychodzącymi z użytku lub takimi, które uzyskały nową, świeższą terminologię.


No jasne;) właśnie o to mi chodziło;) jeśli tekst jest suchy i pozbawiony wielobarwnych opisów (bo taki właśnie ma być) to wtedy nie ma co dywagować i po prostu adekwatnie do tego stosować wyrażeń w dosłownym brzmieniu, nie bacząc na to jakie wrażenie wywrze.

soivka
04-24-2014, 11:26
A teraz z innej beczki - oglądałam ostatnio jakiś program kulinarny i pojawił się w nim termin 1/8 łyżki albo 1/16 łyżki - niestety nie wiem jak to brzmiało w oryginale, bo lektor zagłuszył, ale w wersji polskiej wydało mi się to bardzo niefortunnym określeniem, bo nie wyobrażam sobie "dzielić" łyżki w ten sposób.

Prawdopodobnie wynika to z tego, że na Wyspach i pewnie też w Stanach niemalże każdy kucharz czy gospodyni domowa posiada w kuchni taki komplet połączonych trzonkami łyżeczek i każda z nich jest różnej wielkości, różnej proporcji (właśnie 1/2, 1/4, 1/8, etc.). Niestety w polskich realiach nie jest to na tyle popularne (no może wśród kitchen freaks, do których i ja należę ;)) - aczkolwiek w różnych sklepach typu Duka, czy Ikea taki komplet łyżek można spotkać.

Niemniej jednak te proporcje "nie brzmią" po polsku - tłumacząc 1/8 jako połowę ćwiartki też raczej nie jest zbytnio fortunne, w przypadku konsystencji suchej można by się pokusić o "szczyptę", ale jest to raczej niedokładna miara, no i nie byłoby rozróżnienia pomiędzy 1/8 a 1/16 (no bo jak? szczypta i mniejsza szczypta?? ). Ewentualnie możnaby się pokusić o wprowadzenie mililitrów czy miligramów, ale to troszkę zniechęca podczas oglądania, zwłaszcza osoby, które dopiero raczkują w kulinariach - brzmi to wtedy bardziej jak równanie matematyczne, a ma budzić przecież cieplejsze skojarzenia, ma zachęcać do ugotowania tej potrawy i do upieczenia tego ciasta. Może macie jakieś inne pomysły?



Na zajęciach wytłumaczono nam, że w języku angielskim ogólnie miary typu łyżeczka mąki itp. są inaczej odbierane, są to tak naprawdę konkretne miary - powinno mówić się tutaj ile gram konkretnego składnika dodajemy w przepisie, dlatego też pewnie używają między innymi tych małych zestawów łyżeczek, które widzimy w programach kulinarnych.