PDA

View Full Version : Tłumacz tłumaczowi wilkiem?


Plummy
07-06-2011, 16:07
Zastanawiałam się ostatnio nad pewną kwestią: czy tłumacz może przyjaźnić się z drugim tłumaczem prywatnie, podczas gdy zawodowo stanowią oni dla siebie konkurencję (jeśli tłumaczą z tej samej pary języków)?

psotka
07-06-2011, 16:57
A dlaczego nie, przecież zawód tłumacza nie nakłada na takowego konieczności pałania niechęcią do konkurentów. Chirurg z chirurgiem z tego samego szpitala się dogadują, więc i tłumacze mogą:)

anjie
07-07-2011, 09:47
Chirurg z chirurgiem z tego samego szpitala się dogadują, więc i tłumacze mogą

Nie porównywałabym chirurgów do tłumaczy. Akurat mamy taką sytuacje w naszym kraju, że lekarzy jest mało (zwłaszcza specjalistów) a tłumaczy jest stosunkowo dużo, no i tłumaczenie nie jest aż tak ważne jak zdrowie;).

Plummy
07-07-2011, 16:41
Chodzi mi o sytuację, gdzie tłumacze są na tej samej pozycji- tłumaczą z tej samej pary językowej i sami walczą o swoich chlebodawców (freelancerzy). Abstrahując od sytuacji, gdy mogą sobie pomagać przekazując zlecenia, których akurat sami nie mogą się podjąć albo oferującć współpracę tłumaczenie-korekta, to jednak wydaje mi się, że mogą pojawiać się zgrzyty i konflikty w przyjaźni na polu zawodowym...

psotka
07-07-2011, 19:21
Lekarzy w naszym kraju jest bardzo dużo, ale tylko Ci z koneksjami mają szansę na karierę zawodową. Tłumacze tez muszą walczyć o zlecenia, wykazać się, by w ogóle być zauważonym = bez znajomości nie ma pracy. Jak ma się wykazać student po studiach, kiedy w każdym biurze do którego zajdzie z CV mówią mu, że
nikogo nie potrzebują, bo mają swoich sprawdzonych?

kamilajka
07-08-2011, 15:31
Wydaje mi się, że taka przyjaźń jest możliwa, a nawet korzystna - w pewnym stopniu. Można np. oddać do przejrzenia przetłumaczony przez siebie tekst (o ile nie jest poufny), bądź - jeśli to niewskazane - jego oddzielne zwroty, a także pomóc sobie w trakcie tłumaczenia np. w zakresie jakiegoś nowego dla danego tłumacza terminu, który jego przyjaciel-tłumacz może znać. A jeśli nie zna, może ma inny pomysł. Choć na pewno istnieje ryzyko rywalizacji. Jednak jeśli są to tłumacze ze stałymi klientami, to takie ryzyko może być mniejsze.

Generalnie można znaleźć dużo "za" i "przeciw". Ja - przynajmniej obecnie - opowiadam się ZA.

Joli
10-03-2011, 14:31
Zastanawiałam się ostatnio nad pewną kwestią: czy tłumacz może przyjaźnić się z drugim tłumaczem prywatnie, podczas gdy zawodowo stanowią oni dla siebie konkurencję (jeśli tłumaczą z tej samej pary języków)?

A Ty jak byś traktowała kolegę tłumacza?;) Niniejsze forum, gdzie ludzie dzielą się swoim doświadczeniem i swoją wiedzą, raczej wskazuje na to, że istnieje potrzeba wspierania się i pomagania niż gnębienia i wygryzania konkurentów. Ta kwestia zależy od podejścia danej osoby, od wartości, którymi się kieruje w życiu osobistym i zawodowym...

Michal
10-04-2011, 21:18
Myślę, że należy w tym przypadku mówić (lub nie) o profesjonaliźmie i kulturze osobistej, co oczywiśćie nie wyklucza przyjaźni w indywidualnych przypadkach.

Aga12
10-04-2011, 21:31
Zastanawiałam się ostatnio nad pewną kwestią: czy tłumacz może przyjaźnić się z drugim tłumaczem prywatnie, podczas gdy zawodowo stanowią oni dla siebie konkurencję (jeśli tłumaczą z tej samej pary języków)?

Jeżeli są przyjaciółmi to nimi są i nie będą sobie podkradać klientów, prowadzić wojny podjazdowej itp.
Jeżeli są konkurentami (i to jest dla nich ważniejsze) to nie będą się przyjaźnić, albo będzie to taka "pseudoprzyjaźń".

shama1985
10-04-2011, 22:01
Dlaczego by nie? Ten sam problem dotyczy ludzi wielu zawodów: nauczycieli tego samego języka (kwestia korków), lekarzy (pacjenci), doradcy finansowi, agenci ubezpieczeniowi czy chociażby telemarketerzy. Jeśli jesteś dobry w tym co robisz, nie jesteś zawistny i cieszą Cię sukcesy innych, to chyba nawet z diabłem możesz się przyjaźnić;)

Arletta
10-05-2011, 10:33
Wydaje mi się, że taka przyjaźń jest możliwa, a nawet korzystna - w pewnym stopniu.

Też tak uważam. Mam same dobre doświadczenia z kontaktów z tłumaczami, którzy niekoniecznie są moimi przyjaciółmi. Pomogą, doradzą, polecą innych tłumaczy.
Mam też kilku dobrych znajomych tłumaczy i zawsze mogę na nich liczyć. Czy to przy korekcie czy gadaniu o blaskach i cieniach zawodu :P.

maszka88
10-05-2011, 16:18
oczywiście. Chyba profesja nie ma tu nic do rzeczy. Zawsze znajdzie się ktoś skory do pomocy, z kim można porozmawiać na każdy temat oraz ktoś kto będzie upatrywał w nas konkurencji. Taka już ludzka natura.

ciri
10-05-2011, 18:36
Taka przyjaźń jest jak najbardziej możliwa. Wszystko zależy od charakteru, nastawienia itp. Myślę, że czasami faktycznie można na tym skorzystać, np. skonsultować coś z przyjacielem. :)

a_g_a
10-05-2011, 19:24
A dlaczego nie, przecież zawód tłumacza nie nakłada na takowego konieczności pałania niechęcią do konkurentów. Chirurg z chirurgiem z tego samego szpitala się dogadują, więc i tłumacze mogą:)

Oczywiście, że przyjaźń między tłumaczami jest możliwa. Tak jak między przedstawicielami każdego innego zawodu. Oczywiście jeśli mówimy o uczciwej przyjaźni, a nie o podkładaniu sobie przysłowiowej "świni". Tak jak w zwyczajnym relacjach międzyludzkich.

wesmag
10-09-2011, 23:13
Zastanawiałam się ostatnio nad pewną kwestią: czy tłumacz może przyjaźnić się z drugim tłumaczem prywatnie, podczas gdy zawodowo stanowią oni dla siebie konkurencję (jeśli tłumaczą z tej samej pary języków)?

Myślę, że przyjaźń nie jest związana z zawodem, który się wykonuje. Co do przyjaźni między tłumaczami, to myślę, że jest jak najbardziej możliwa. Sama przyjaźnię się z dwoma tłumaczami, czasem wymieniamy się swoimi doświadczeniami na polu zawodowym, konsultujemy, pomagamy rozwikłać zagwozdki terminologiczne itp. Dlatego nie widzę żadnych przeszkód, a nawet polecam :D

Moss
10-09-2011, 23:28
Myślę, że w każdym zawodzie są osoby, które się przyjaźnią. Wiadomo duzo jest też takich, które sie nie znosza. Tłumacze musza czasami ze sobą wspólpracować np. na konferencjach, przy wiekszych projektach, często to po prostu znajomi ze studiów. Wydaje mi się to normalne.

angli.magda89
10-09-2011, 23:42
Tłumacz dla tłumacza wcale nie musi być wrogiem, co więcej, lepiej mieć w nim przyjaciela, gdyż można się go zawsze poradzić w sprawie swojego tłumaczenia. Sama mam przyjaciółkę która też studiowała filologię angielską, i zawsze służyła mi pomocą w wielu sprawach :) Obie również wybrałyśmy tłumaczenia i wspieramy się na wzajem, konsultujemy się i wymieniamy swoje poglądy. :) jest to bardzo korzystne połączenie :)

Pelagia
10-10-2011, 06:17
Lepiej mieć w drugim tłumaczu przyjaciela niż wroga. I lepiej sobie pomagać niż szkodzić. Czy tak się dzieje zależy od charakteru danej osoby a nie od zawodu jaki wykonuje.

aniak
10-10-2011, 14:01
Oczywiście, że jest możliwa. Szczerze mówiąc ja nawet wolę przebywać w towarzystwie tłumaczy, bo jak rozmowa wejdzie na temat pracy, to nie muszę wysłuchiwać, że tłumacze tak zdzierają, a przecież tylko znają język, że przecież jest google i tłumacze nie są potrzebni i że jak to nie przetłumaczę tych 10 stron na za godzinę.;)
Zawsze się można poradzić, sprawdzać sobie nawzajem teksty itp. :)

Lynx85
10-10-2011, 14:11
To jest troszeczkę tak, że "ręka rękę myje", więc jeśli my komuś w tym zakresie pomożemy, to zawsze wtedy możemy oczekiwać na rewanż :) Poza tym, gdyby tak było, że koledzy po fachu nie chcą sobie pomagać, bo chcą "wyeliminować konkurencję", toby nie było takiego powodzenia na forach dla tłumaczy :) Trzeba sobie pomagać, przecież każdy z nas kiedyś jest początkujący :)

milka
10-10-2011, 14:56
Ale to dotyczy przecież każdego z zawodów, w każdym ludzie ze sobą rywalizują, taka jest rzeczywistość. Ale taka zdrowa rywalizacja jest dobra, gdyż mobilizuje do dalszego samodoskonalenia. Poza pracą nie widzę żadnych przeszkód, żeby utrzymywać ze sobą przyjacielskie stosunki, w pracy jest natomiast trudne.

umarexpobjeda
10-10-2011, 18:20
Nie wiem czy do końca złośliwość w tym zawodzie jesteśmy w stanie odczuć. To jednak specyficzna profesja polegająca na pracy stricte indywidualnej. To nie korporacja, gdzie widzimy się codziennie, mijamy na fajce, w kuchni itp.

aniak
10-12-2011, 11:19
Ale taka zdrowa rywalizacja jest dobra, gdyż mobilizuje do dalszego samodoskonalenia.
... o ile ta rywalizacja rzeczywiście jest zdrowa.;)

Lucrezia.Borgia
10-12-2011, 13:36
Kapitalizm. To oczywiste, że jeśli samemu wywalczymy sobie pozycję na rynku nie dopuszczamy wspaniałomyślnie do naszego poletka każdego chętnego, ale umacniamy swoją markę, bo to nasza przyszłość, nasze pieniądze, nasza szansa n a kolejne zlecenia. Im mniej konkurentów tym lepiej dla nas.

To widać także w przypadku praktyk czy staży z BT – naprawdę jednostki godzą się wziąć pod swoje skrzydła adeptów zawodu. I ja to rozumiem. Irytuje mnie, że tak trudno gdzieś się dostać, irytuje mnie bezsilność, ale potrafię spojrzeć na problem ze strony tłumacza i wiem, że na jego miejscu zachowywałabym się dokładnie tak samo.

martyna
10-16-2011, 12:42
Moim zdaniem, tak jak w kazdym zawodzie, jak najbardziej jest miejsce na przyjaznie :)

Tranesfc
10-17-2011, 17:51
Wszystko zależy od charakteru jednego i drugiego. Jednak najlepiej chyba gdy są to tłumacze dwóch różnych języków, dzięki czemu możliwa jest współpraca metodyczna a nie merytoryczna i wzajemne wsparcie w metodach tłumaczeniowych. W przypadku jednego języka może bowiem dojść do niezdrowej konkurencji i rywalizacji za wszelką cenę

Strix
10-17-2011, 18:17
Jedno z drugim nie powinno mieć związku.. jednak często zdarza się, że rywalizacja zahacza o prywatną sferę życia..Jeżeli jednak tłumacze są profesjonalistami taka sytuacja nie będzie mieć miejsca.

iza_bella83
10-20-2011, 13:15
Myślę, że tłumacze od siebie samych mogą się wiele nauczyć, tylko mało jest ludzi pokornych, którzy lubią podzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem albo też nawet "po fachu" oddać tekst. Kwestia ludzka i typu osobowości :)

student1206
10-21-2011, 23:20
Oczywiście,że tłumacze mogą się przyjaźnić, co więcej powinni!;) Bowiem dzięki temu mogą sobie wzajemnie pomagać, być swoimi proofreaderami - dzięki czemu będą lepiej wykonywać swoją pracę i zyskiwać szacunek w swej branży. A jeśli chodzi o zlecenia to myślę,że jest ich na tyle dużo ,że można dojść do jakiegoś consensusu i dzielić się pracą bo ile zleceń w ciągu powiedzmy miesiąca może przerobić jeden tłumacz ? jeśli to jakieś dłuższe teksty to obstawiałabym około 5-7,a więc sam wszystkiego nie przerobi bo w międzyczasie napływają kolejne propozycje te poważne i te mniej poważne, te krótsze i te dłuższe,itd. .... :)

silvija
11-04-2011, 11:10
Moim zdaniem, jak większości tutaj wypowiadających się osób, przyjaźń taka nie tylko - jest możliwa, ale często bardzo korzystna, ponieważ można wymieniać się informacjami, doświadczeniami, a wtedy jakoś lżej na duszy, że nie pozostajemy sami, z tym co robimy. Czasem warto się upewnić, wyjaśnić wątpliwości jakie mamy, co oczywiście jest dla nas pozytywne, przecież można się od siebie dużo nauczyć. Poza tym przecież znajomości zawieramy w szkole, na studiach, w pracy, a więc najczęściej są to miejsca związane z wykonywanym przez nas zawodem, dlatego ciężko nie mieć w swoim gronie, jeśli nie przyjaciela, to znajomego po fachu.Ale oczywiście wszystko to jest sprawą indywidualną każdego człowieka.