PDA

View Full Version : Court interpreting


Joasia:)
07-06-2011, 13:37
Chciałabym poruszyć temat court interpreting-u, który bardzo popularny na świecie zaczyna powoli gościć także i w naszym kraju. Czy uważacie, że może to być w jakiś sposób ciekawsze od conference interpreting-u?

Asia S.
07-26-2011, 12:26
Uważam, że court interpreting ma dużą szansę rozwoju w naszym kraju. Może być to uwarunkowane napływem do Polski coraz większej liczby cudzoziemców. Starałam się zgłębić temat i poszperałam w sieci znajdując wiele opinii dotyczących court interpreting. Oto kilka z nich:
• tłumaczenie sądowe bywa bardzo wyczerpujące, zwłaszcza, gdy rozprawy sądowe trwają wiele godzin, wówczas tłumacze odczuwają zmęczenie i mają trudności z koncentracją,
• zdarza się, że w przypadku zatrzymania przez policję cudzoziemca podejrzanego o popełnienie przestępstwa, tłumacz wzywany jest na posterunek policji w godzinach wieczornych lub w nocy,
• wielu tłumaczy uważa, że tłumaczenie sądowe jest dużo bardziej ekscytujące i daje większą satysfakcję, niż tłumaczenie konferencyjne prowadzone z kabiny, podkreślają również, że w tym zawodzie nie ma miejsca na nudę.

Sądzę, że bycie tłumaczem sądowym wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Nie jest to, jak w przypadku tłumaczenia konferencyjnego, odpowiedzialność za pomyślny przebieg rozmów lecz odpowiedzialność za los drugiego człowieka.

WojciechBdg
07-26-2011, 13:32
Moim zdaniem tak. Co prawda z konferencji można się (teoretycznie) wiele nauczyć podczas tłumaczenia, jednak tłumaczenie sądowe zazwyczaj (to wcale nie jest zasada) używa zwykłego potocznego języka (tłumaczenie przesłuchań) w porównaniu z konferencjami. Inna kwestią jest, że na konferencjach zazwyczaj mamy albo konsekutywkę, albo symultankę, podczas gdy w sądzie na tyle na ile mi wiadomo jest najczęściej a vista, liaison czy też konsekutywka.

W sądzie tłumacz (teoretycznie) ma prawo prosić o powtórzenie i nikogo to nie zbulwersuje, podczas gdy na konferencjach jeżeli coś zostało niezrozumiane przez tłumacza za pierwszym razem to robi się przygnębiająco i problematycznie, a jeśli dał ciała w symultance to tylko Rest In Peace.

Inną kwestią jest mentalność odbiorców tłumaczenia. Powiedzmy, że na konferencjach zarówno odbiorcy jak i przemawiający są w miarę "świadomi", że w transmisji komunikatu bierze udział ktoś jeszcze, osoba ze słuchaweczkami na głowie i mikrofonem przy ustach. Nie zawsze świadomość mówcy o tym fakcie wychodzi tłumaczowi na dobre, jednakże w sądach bywa różnie.

W sądzie tłumacz może nawet dostać wyrok za przerwanie wysokiemu sądowi w wypowiedzi, bo mówi, mówi a końca nie widać, a miejsce w notesie już się kończy. Inną kwestią jest, że w sądzie niezwykle przydatna jest wiedza ogólna świata, a odbiorcy nie rozumieją, że dany tłumacz nie specjalizuje się we wszystkich rodzajów tekstach, których nawet pewnie nie miał możliwości zobaczyć pomimo, że przecież przysługuje mu wgląd w dokumenty przed tłumaczeniem. Wielu wychodzi z założenia, że "umiesz Pan angielski? jesteś tłumacz - to tłumacz!", a że tekst dotyczy procesu technologicznego projektowania najnowszych mikroprocesorów (np sprawa o wyjawienie tajemnicy handlowej) to już niewielu obchodzi.

Mimo wszystko uważam, że jest to bardzo interesujący rodzaj tłumaczeń, których w przyszłości chętnie bym spróbował.

Aliccja
07-26-2011, 14:19
Court interpreting jest nie tylko ciekawsze od tlumaczenia konferencyjnego, ale przede wszystkim stanowi o wiele wieksze wyzwanie dla tlumacza. Jak zostalo powiedziane, wezwanie do takiego tlumaczenia (bo to nie tylko usluga dla sadu, ale tez policji, itp.) mozna otrzymac nawet w srodku nocy i trzeba byc wtedy trzezwym i przytomnym, a na dodatek tlumaczyc bez uprzedniego przygotowania. Dlugosc sesji rowniez nie jest odgornie ustalona, ale zalezy od danej sytuacji, a najczesciej nie stosuje sie przerw dla odpoczynku. Ponadto, dodatkowym problemem jest fakt, ze czesto tlumaczy sie zeznania ziomkow, co wymaga nieslychanego opanowania, by zachowac bezstronnosc. Niewatpliwie, jest to niesamowicie rozwijajaca i wymagajaca praca, w ktorej ciezko o nude, ale tez latwiej o ogromny stres.

O ile sie orientuje, court interpreting nie jest nowa forma w naszym kraju, ale od zawsze wchodzil w zakres obowiazkow tlumacza przysieglego - przynajmniej tak informowano mnie na studiach.

Asia S.
07-26-2011, 16:44
Podobnie jak moja przedmówczyni, zgadzam się, że tłumaczenie sądowe wymaga od tłumacza znajomości nie tylko suchego, specjalistycznego słownictwa, którym posługują się prawnicy, ale także slangu lub też dialektu stosowanego, np. przez oskarżonych lub świadków :)

egryglewicz
07-26-2011, 17:37
Tak, trzeba być tłumaczem przysięgłym, żeby tłumaczyć w sądzie bądź na policji. Wszystko trzeba poświadczać, a do tego potrzebna jest pieczęć przysięgłego. Sama się tym nie zajmuję, ale koleżanka, która jest przysięgłym i mieszka blisko sądu, często jest wzywana i sprawy potrafią być przeróżne, więc trzeba na bieżąco się doszkalać ze słownictwa prawniczego.

Pani J.
07-26-2011, 20:41
Wydaje mi się, że court interpreting wiąże się z ogromnym stresem. Wiele zależy pewnie od rodzaju przestępstwa, o ile bez większych emocji można by tłumaczyć relacje świadków kradzieży w supermarkecie, o tyle opisywanie etapów dokonywanego morderstwa już niekoniecznie. Tłumacz przysięgły musi mieć stalowe nerwy. Praca na pewno niezwykle interesująca i wymagająca.

Aleksandra_M
07-26-2011, 20:49
Trudno mi ocenić, czy w praktyce court interpreting jest ciekawsze od conference interpreting-u ponieważ nie miałam jeszcze okazji pracować nad takim zleceniem. Uważam jednak, że court interpreting to specyficzny i bardzo wymagający rodzaj tłumaczenia. Trzeba operować zarówno terminologią prawniczą, jak i slangiem, a dodatkowo, w miarę płynnie zmieniać styl wypowiedzi. Na pewno nie jest to łatwym zadaniem, wymaga od tłumacza umiejętności i praktyki. Nie można także zapominać o tym, że praca tłumacza sądowego wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Czasem, niedokładne przełożenie treści czyjejś wypowiedzi, może zaważyć na losie innych osób. Z drugiej strony, mimo całego wysiłku, jaki trzeba włożyć w tego typu tłumaczenie, jest to wyzwanie, które zapewne niesie ze sobą wiele satysfakcji i dostarcza pewną dawkę adrenaliny.

chinchilla
07-26-2011, 22:41
Wydaje mi się, że court interpreting wiąże się z ogromnym stresem. Wiele zależy pewnie od rodzaju przestępstwa, o ile bez większych emocji można by tłumaczyć relacje świadków kradzieży w supermarkecie, o tyle opisywanie etapów dokonywanego morderstwa już niekoniecznie. Tłumacz przysięgły musi mieć stalowe nerwy. Praca na pewno niezwykle interesująca i wymagająca.

Już w kilku innych wątkach poruszana była kwestia tego, że tłumacze muszą być profesjonalni, umieć oddzielać życie prywatne od zawodowego i muszą panować nad emocjami, ale w tym wypadku to wszystko nabiera jeszcze większego znaczenia...

A jak to jest z tą odpowiedzialnością za tłumaczenie? Tzn poza tym, że możemy mieć/mamy wpływ na życie oskarżonych, na decyzje sędziów, czy to jest tak, że tłumacz przysięgły jest wyrocznią, czy jego praca jest jeszcze jakoś weryfikowana podczas takiego przesłuchania, czy rozprawy sądowej?

chinchilla
07-26-2011, 22:53
Swoją drogą, strasznie drażni mnie to, że takie rzeczy nie mogą mieć polskich nazw;/ odmienianie 'court interpretingU' jest dziwne i trochę kłopotliwe pod względem stylistycznym. Uwielbiam język angielski, ale martwi mnie jego ekspansja i ingerencja w inne języki, nie rozumiem, dlaczego tak łatwo dajemy sobie wpoić, że lepiej coś nazywać po angielsku, niż utrwalać polskie nazewnictwo. Język polski zasługuję na trochę więcej szacunku...

WojciechBdg
07-26-2011, 23:10
Mają swoje nazwy:

court interpreting - tłumaczenie sądowe
sworn interpreting - tłumaczenie przysięgłe

chinchilla
07-26-2011, 23:19
miałam na myśli bardziej to, że angielskie nazewnictwo jest często bardziej popularyzowane;>

Moss
07-26-2011, 23:21
A jak to jest z tą odpowiedzialnością za tłumaczenie? Tzn poza tym, że możemy mieć/mamy wpływ na życie oskarżonych, na decyzje sędziów, czy to jest tak, że tłumacz przysięgły jest wyrocznią, czy jego praca jest jeszcze jakoś weryfikowana podczas takiego przesłuchania, czy rozprawy sądowej?

Ponawiam pytanie i proszę o odpowiedź na następne: czy każdy tłumacz przysięgły może wykonywać tego typu tłumaczenia czy trzeba mieć jakieś dodatkowe uprawnienia, kursy?

WojciechBdg
07-26-2011, 23:58
Nie bez powodu tłumacz przysięgły jest osobą zaufania publicznego... Kursy robisz cały czas, żeby być na czasie. Uprawnienia? Zdanie egzaminu daje Ci najwyższe. Wątpię, żebym się mylił w tej kwestii. Jeśli jesteś na tyle dobra, żeby to zdać - musisz być na tyle dobra, żeby sobie z tym wszystkim radzić. Co najwyżej odmawiasz z powodu braku kompetencji tematycznych. Przyjmuje się, że tłumacze również specjalizują się w dziedzinach tematycznych tj. medycyna, technika, prawo, ekonomia itp itd. To znacznie poprawia jakość tłumaczeń. Spójrzmy prawdzie w oczy. Nikt nie byłby w stanie tłumaczyć naprawdę szczegółowych tekstów ze wszystkich dziedzin nauki.

Asia S.
07-27-2011, 08:36
"A jak to jest z tą odpowiedzialnością za tłumaczenie?"
Art 24.1. Postępowanie w sprawie odpowiedzialności zawodowej tłumacza przysięgłego wszczyna i przeprowadza Komisja Odpowiedzialności Zawodowej na wniosek Ministra Sprawiedliwości lub wojewody.
2. Podmiot, który zlecił tłumaczenie, może zwrócić się do Ministra Sprawiedliwości lub do wojewody o wystąpienie z wnioskiem o wszczęcie takiego postępowania.
Tłumacz podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, m.in. za:
- niewypełnienie albo nienależyte wypełnienie obowiązków określonych w ustawie,
- niewykonanie powierzonych zadań ze szczególną starannością i bezstronnością,
- odmowa wykonania tłumaczenia w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, na żądanie sądu, prokuratora, Policji oraz organów administracji publicznej bez szczególnie ważnej przyczyny uzasadniającej odmowę,
- nienależyte i nierzetelne wykonanie tłumaczeń.

WojciechBdg
07-27-2011, 10:22
To jest wyczerpująca odpowiedź na temat tłumacza przysięgłego. Przy tłumaczeniach konferencyjnych pozostaje kwestia odpowiedzialności cywilnej pieniężnej za popełnione błędy ale od tego jest ubezpieczenie dla tłumaczy.

magdalena_cieslak
07-27-2011, 11:43
Tłumacz podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, m.in. za:
- niewypełnienie albo nienależyte wypełnienie obowiązków określonych w ustawie,
- niewykonanie powierzonych zadań ze szczególną starannością i bezstronnością,
- odmowa wykonania tłumaczenia w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, na żądanie sądu, prokuratora, Policji oraz organów administracji publicznej bez szczególnie ważnej przyczyny uzasadniającej odmowę,
- nienależyte i nierzetelne wykonanie tłumaczeń.
Bycie tłumaczem nabiera w tym świetle innego znaczenia;) Tłumacz przysięgły musi mieć uprawnienia (zdać egzamin, co jest niezmiernie trudne), musi mieć ogromna wiedzę, która wymaga ciągłego poszerzania i oczywiście musi być dyspozycyjny (nie wspominając już o odpowiedzialności karnej, która mu grozi). O ile na konferencji może interpretować prawie każdy (wiem, że uogólniam- ta osoba musi mieć do tego predyspozycje i pewnego rodzaju powołanie), to przypuszczam, że tłumaczami przysięgłymi mogliby zostać nieliczni z nas. Owszem, nie można powiedzieć, że byłoby to zajęcie nudne; na pewno satysfakcjonujące i zapewniające adrenalinę.
Zastanawiam się ilu z was rozważało zostanie tłumaczem ustnym? Myślicie, że jesteście, bądź też moglibyście być na tyle dobrzy, aby dać sobie z tym rade? Uwzględniając nie tylko umiejętności językowe, ale też radzenie sobie ze stresem.

Aliccja
07-27-2011, 12:57
Na pewno nie teraz, z tak małym doświadczeniem, zwłaszcza, jeśli chodzi o tłumaczenia ustne. Wydaje mi się, że podjęcie się takiej pracy wymaga znakomitej wiedzy, orientacji w temacie, której nie ma się po samych studiach filologicznych...
A co do stresu - wydaje mi się, że najwięcej nerwów przysparza brak pewności co do swoich umiejętności, zatem na pewnym poziomie nie ma już chyba różnicy, czy tłumaczy się na konferencji, czy w sądzie. Ale oczywiście w grę wchodzą również warunki pracy, a te są chyba nieporównywalnie korzystniejsze w konferencyjnej hali, niż na posterunku policji w nocy.

Aliccja
07-27-2011, 13:23
miałam na myśli bardziej to, że angielskie nazewnictwo jest często bardziej popularyzowane;>

Ja, przyznam szczerze, dopiero tutaj spotkałam się z określeniem "court interpreter". Po polsku zawsze był to dla mnie tłumacz przysięgły, a jedną z jego możliwych funkcji jest tłumaczenie w sądzie.

egryglewicz
07-27-2011, 13:33
Wydaje mi się, że trzeba poświęcić dużo czasu na zaznajomienie się z tematem, czy to kierunkowe studia podyplomowe czy praca w biurze tłumaczeń i styczność z tłumaczeniami poświadczonymi. Myślę, że praca tłumacza konferencyjnego jest odrobinę łatwiejsza niż przysięgłego, ale i tak trzeba dobrze znać daną terminologię i tematykę.

Asia S.
07-27-2011, 13:40
Nawiązując do wypowiedzi Alicji, mogę tylko dodać, że sporo pracy przed nami. Kwalifikacje, pewność siebie i duuuża odporność na stres są rzeczywiście niezbędne w tym zawodzie:eek:

Controversia
07-27-2011, 14:16
Odpowiedź na pytanie, które z tych dwóch rodzajów tłumaczeń jest bardziej interesujące, zależy od tego co kto lubi. Ja osobiście uważam, że bardziej interesujące jest tłumaczenie konferencyjne ze względu istotę samego wydarzenia jakim jest konferencja. Zarówno tłumaczenie sądowe jak i tłumaczenie konferencyjne, będąc formami tłumaczenia ustnego, są bardzo stresujące, przy czym przy tłumaczeniu sądowym odpowiedzialność jest znacznie większa. Jak dla mnie praca dla ludzi o stalowych nerwach.

legowisko
07-27-2011, 15:37
Wydaje mi się, że ogólnie tłumaczenie ustne, jakiegokolwiek rodzaju, jest bardziej wymagające od tego na papierze. tym większa presja występuje, gdy sprawa jest tak poważna, że faktycznie od tłumaczenia, doboru słów, zależą czyjeś losy. Kiedyś coś takiego jak tłumaczenia sądowe wydawały mi się strasznie nudne - sam sąd wydawał mi się najnudniejszym miejscem na świecie, zaraz obok zakładu szewskiego - ale kiedy poczytałam trochę wcześniejszych wypowiedzi i weszłam w temat, zdałam sobie sprawę z tej różnorodności, jaką można tam spotkać, jeśli chodzi o różne środowiska, i co za tym idzie, różne style wypowiedzi.

magdalena_cieslak
07-27-2011, 17:49
A co do stresu - wydaje mi się, że najwięcej nerwów przysparza brak pewności co do swoich umiejętności, zatem na pewnym poziomie nie ma już chyba różnicy, czy tłumaczy się na konferencji, czy w sądzie. Ale oczywiście w grę wchodzą również warunki pracy, a te są chyba nieporównywalnie korzystniejsze w konferencyjnej hali, niż na posterunku policji w nocy.
Myślę, że umiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych odgrywa tu kluczową rolę. Może i na pewnym poziomie (po wielu latach pracy) da się przyzwyczaić do procesu tłumaczenia (ustnego) i nerwy znikają. Są jednak osoby, które nie mają predyspozycji do tego rodzaju tłumaczenia, czy to na konferencjach, czy w sądzie. Nie każdy jest bowiem w stanie być w pełni skoncentrowany przez dłuższy czas, wszystko zapamiętać i na dodatek ubrać to w słowa tak, aby tworzyło zgrabną całość. Dlatego też na rynku spotyka się mniej tłumaczy ustnych niż pisemnych.
Co do warunków pracy to faktycznie styczność z przestępcami o różnych porach dnia i nocy, na dodatek nie koniecznie w samym sądzie może być nieprzyjemna. Praca tłumacza konferencyjnego, jednakże, też może mieć swoje minusy. Nie zawsze warunki panujące w budkach są takie jak być powinny- mowa o określonej temperaturze, dopływie powietrza, oraz jakość odsłuchu jaki dochodzi do tłumacza (a to wszystko wpływa na poziom tłumaczenia).

brokenflowers
07-27-2011, 20:12
Na blogu dotyczącym court interpreting znalazłam wypowiedź:"W latach 80. XX wieku Susan Berk-Seligson prowadziła w Stanach badania nad tym, jaki wpływ na zeznania świadka wywierają wszelkie modyfikacje dokonywane przez tłumacza. Elementy, które brała pod uwagę to m.in.: zamiana strony czynnej na bierną, wydłużanie tekstu źródłowego, zmiana rejestru wypowiedzi źródłowej, kwestia przerywania wypowiedzi, a także dodawanie lub pomijanie w wypowiedziach zwrotów grzecznościowych. W języku hiszpańskim, pisze Berk-Seligson, zwroty grzecznościowe są znacznie częściej używane niż w języku angielskim, szczególnie w sytuacjach o asymetrycznej relacji społecznej np. uczeń-nauczyciel. Z taką sytuacją mamy do czynienia również w sądzie. Co ciekawe jednak, tutaj dodawanie tych zwrotów grzecznościowych inicjują często sami tłumacze (zwłaszcza, gdy świadek jest widocznie zdenerwowany, chcą złagodzić ton wypowiedzi pytającego)." Tłumacze zatem mają dużą mozliwość manipulacji uczuciami sędziów wpływając na wizerunek świadków, mogą poprawić sposób ich postrzegania w procesie i tym samym mieć wpływ na jego przebieg.Poprzez stosowanie zwrotów grzecznościowych podnoszą ich wiarę w siebie i w to co mówią, sprawiając, że wypowiedź staje się bardziej wiarygodna w oczach sędziów.

brokenflowers
07-27-2011, 20:52
Tłumacz sądowy musi również zmierzyć się z trudnymi sytuacjami, w ktorych np.oskarżony odmawia udzielania odpowiedzi na pytania zadane przez prokuratora lub odpowiada zdawkowo prowadząc do przedłużenia procesu, złej interpretacji jego zamiarów, tuszowania motywów popełnienia zbrodni itp. Wykazanie się niezwykłą odpornością psychiczną na specyficzne warunki pracy jest kluczowe, trzymanie emocji na wodzy oraz umiejętność zachowania twarzy kiedy osoba biorąca udział w procesie zwraca się bezpośrednio do tłumacza nie do prokuratora wymaga nie lada powściągliwości.Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Pani J.
07-27-2011, 21:21
Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Tłumacz przysięgły (jak sama nazwa wskazuje:) musiał coś przysięgać. O ile mi wiadomo przysięga dotyczy sumiennego i bezstronnego wykonywania powierzonych zadań, kierowania się uczciwością i etyką zawodową oraz dochowania tajemnicy państwowej i prawnie chronionej. Niedopuszczalne jest więc tworzenie okoliczności łagodzących.
Ciekawa informacja na temat inicjowania zwrotów grzecznościowych we wcześniejszym poście. Z psychologicznego punktu widzenia może faktycznie ma to wpływ na podświadome generowanie okoliczności łagodzących. Jeśli jest to jednak "wpisane" w specyfikę danego języka trudno mówić tu o wpływie tłumacza na przebieg wydarzeń.

legowisko
07-27-2011, 21:33
Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Myśl przypomina mi skecz Stuhra. : )
Wydaje mi się, że tłumaczenie powinno być jak najbardziej wierne... Ale z drugiej strony, to chyba jest też kwestia próżności tłumacza, który chciałby upiększyć składnię dla estetyki przekładu. Jednak niuanse mają ogromne znaczenie w postrzeganiu, więc dosłowność może być właściwsza. Zawsze można poszukać złotego środka.

Pani J.
07-28-2011, 07:30
Zastanawiam się ilu z was rozważało zostanie tłumaczem ustnym? Myślicie, że jesteście, bądź też moglibyście być na tyle dobrzy, aby dać sobie z tym rade? Uwzględniając nie tylko umiejętności językowe, ale też radzenie sobie ze stresem.

Myślę, że zanim spróbowałabym court interpretingu rozważyłabym studia z zakresu prawa. Tłumacz przysięgły oprócz perfekcyjnej wiedzy dot. języków, które przekłada (czasem np. dialekt) musi być biegły w dziedzinie samego prawa.
Praca z pewnością jest wyczerpująca, biorąc pod uwagę fakt, że tłumacz jest jedyną osobą na sali, która zmuszona jest do ciągłej dyskusji. Podczas gdy inni wymieniają między sobą zdania, tłumacz odpowiedzialny jest za prowadzenie przekładanego monologu niejednokrotnie przez wiele godzin. Na jednym z forów przeczytałam, że w niektórych krajach istnieje coś takiego jak team work kilku tłumaczy, którzy wymieniają się po pół godzinnym tłumaczeniu i dodatkowo mogą konsultować niektóre kwestie językowe. Nie wiem czy taka forma współpracy jest dopuszczalna w Polsce. Wydaje mi się korzystna.

Aleksandra_M
07-28-2011, 11:07
Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Moim zdaniem, tego typu tłumaczenie powinno być możliwie wierne. Wprowadzanie jakichkolwiek zmian w stylu wypowiedzi może okazać się ryzykowne i doprowadzić do nieporozumień. O ile przy innego typu tłumaczeniach ustnych można pozwolić sobie na więcej swobody, dodać zwrot grzecznościowy, czy dookreślający przymiotnik, który tak naprawdę w żaden sposób nie wpłynie na rezultat tłumaczonego spotkania/wydarzenia, to podczas tłumaczenia sądowego jakiekolwiek zmiany tłumaczonych wypowiedzi ograniczyłabym do niezbędnego minimum.

WojciechBdg
07-28-2011, 11:27
Pierwsze 3 paragrafy Kodeksu Tłumacza Przysięgłego odpowiadają na wasze pytanie:

"§ 1. Godność osoby zaufania publicznego. Tłumacz przysięgły czyni wszystko, aby swą postawą etyczną spełnić wymagania, jakie społeczeństwo stawia przed osobą zaufania publicznego.
§ 2. Obowiązek zachowania staranności i wierności. Tłumacz przysięgły jest zobowiązany do wykonywania powierzonego mu tłumaczenia ze szczególną starannością, zachowując wierność wobec tekstu źródłowego zgodnie z zasadami sztuki tłumaczenia specjalistycznego i formalnoprawnymi zasadami tłumaczenia sądowego i prawniczego.
§ 3. Obowiązek szczególnej bezstronności. Tłumacz przysięgły wykonuje powierzone mu zadania ze szczególną bezstronnością, nie wyraża w żaden sposób swoich osobistych poglądów i nie reprezentuje ani stanowiska zleceniodawcy, ani osób, których wypowiedzi tłumaczy."

Zwroty grzecznościowe są formą zwracania się do "wysokiego sądu" i myślę, że bez nich to tłumaczowi by się oberwało, a nie zeznającemu. Inną kwestią jest cała reszta wypowiedzi. Wypowiedź należy tłumaczyć taką jaką jest.

Asia S.
07-28-2011, 13:19
Na swoim blogu, pewna tłumaczka przytacza wypowiedź innej tłumaczki konferencyjnej. Wypowiedź dotyczy plusów i minusów tego zawodu: "Oczywiście były w tej pracy plusy i minusy. Do pierwszych pani zaliczyła choćby to, że nie musiała się elegancko ubierać, mogła pić kawę, siedzieć w kapciach i robić na drutach. Minusem była duchota w kabinie." Też w przyszłości chciałabym móc pozwolić sobie na taką swobodę w pracy. Co prawda nie potrafię robić na drutach;)

chinchilla
07-28-2011, 15:58
Tłumacz przysięgły (jak sama nazwa wskazuje:) musiał coś przysięgać. O ile mi wiadomo przysięga dotyczy sumiennego i bezstronnego wykonywania powierzonych zadań, kierowania się uczciwością i etyką zawodową oraz dochowania tajemnicy państwowej i prawnie chronionej.

Dokładnie tak:)

"Mając świadomość znaczenia moich słów i odpowiedzialności przed prawem, przyrzekam uroczyście, że powierzone mi zadania tłumacza przysięgłego będę wykonywać sumiennie i bezstronnie, dochowując tajemnicy państwowej i innej tajemnicy prawnie chronionej oraz kierując się w swoim postępowaniu uczciwością i etyką zawodową".

Zastanawia mnie, co się dzieję, gdy ze wględu na jakieś okoliczności, tłumacz nie może powierzonego mu zadania wypełniać bestronnie. W przypadku pokrewieństwa i powinowactwa między tłumaczem a osobą, której dotyczy np. postępowanie karne sytuacja jest raczej klarowna, ale co się dzieje, jeśli ta osoba jest "tylko" znajomą/znajomym tłumacza? Czy to wystarczy, żeby odmówić przyjęcia zlecenia?

WojciechBdg
07-28-2011, 17:03
Wtedy pozostaje tylko etyka, moralność i sumienie. Jeśli sprawa jest poważna lepiej poprosić, żeby zadania podjął się inny tłumacz albo przynajmniej poinformować władze o znajomości danej osoby. No, a jeśli nie ma wyboru to trzeba próbować być bezstronnym. Jeśli ktoś dopuścił się popełnienia przestępstwa to powinien za nie ponieść karę. Nawet jeśli jest to nasz znajomy.

legowisko
07-28-2011, 17:54
Zastanawia mnie, co się dzieję, gdy ze wględu na jakieś okoliczności, tłumacz nie może powierzonego mu zadania wypełniać bestronnie. W przypadku pokrewieństwa i powinowactwa między tłumaczem a osobą, której dotyczy np. postępowanie karne sytuacja jest raczej klarowna, ale co się dzieje, jeśli ta osoba jest "tylko" znajomą/znajomym tłumacza? Czy to wystarczy, żeby odmówić przyjęcia zlecenia?

Pewnie w takim wypadku wręcz powinien odmówić. Skoro można odmówić składania zeznań, będąc krewnym oskarżonego, z pewnością nikt nie może być zmuszany do pracy, która z takich względów jak zaangażowanie emocjonalne mogłaby być wykonana niewłaściwie.

Aleksandra_M
07-28-2011, 18:05
Zastanawia mnie, co się dzieję, gdy ze wględu na jakieś okoliczności, tłumacz nie może powierzonego mu zadania wypełniać bestronnie. W przypadku pokrewieństwa i powinowactwa między tłumaczem a osobą, której dotyczy np. postępowanie karne sytuacja jest raczej klarowna, ale co się dzieje, jeśli ta osoba jest "tylko" znajomą/znajomym tłumacza? Czy to wystarczy, żeby odmówić przyjęcia zlecenia?

§ 4. Uzasadniona odmowa tłumaczenia. Tłumacz przysięgły może odmówić przyjęcia tłumaczenia w wyjątkowych przypadkach, jeżeli nie dysponuje wystarczającą wiedzą fachową, nie zna terminologii specjalistycznej w danej dziedzinie, nie ma możliwości przygotowania się do specjalistycznego tłumaczenia w zbyt krótkim czasie, podjął wcześniej zobowiązanie wykonania innego tłumaczenia lub jeżeli pozostaje w stosunku pokrewieństwa, powinowactwa lub innych bliskich powiązań z uczestnikami postępowania prowadzonego na podstawie ustawy.

Jak wynika z paragrafu 4 Kodeksu Tłumacza Przysięgłego, tłumacz może odmówić przyjęcia zlecenia również wtedy, gdy osoba, której dotyczy proces, jest jego znajomą/znajomym. Moim zdaniem, trudno w takiej sytuacji pozostać całkowicie bezstronnym, dlatego też, dla dobra sprawy, tłumacz powinien odrzucić takie zlecenie i nie narażać siebie i innych na błędy, które łatwo popełnić pod wpływem emocji.

Controversia
07-28-2011, 21:01
Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Uważam, że nie jest rolą tłumacza łagodzenie napiętej czy nerwowej atmosfery sądowej, a tym bardziej "poprawianie" wypowiedzi świadków czy oskarżonych w taki sposób, aby nadać im bardziej wyważony charakter. Po pierwsze kłóci się to z etyką zawodową tłumacza, a po drugie prowadzi do wypaczenia przebiegu procesu. Jeżeli ktoś w sądzie zachowuje się niestosownie może zostać ukarany przez sędziego. Wydaje mi się, że gdyby tłumacz próbował cokolwiek łagodzić, wówczas mógłby mimowolnie ochronić ochronić świadka czy oskarżonego przed taką właśnie karą.

Pani J.
07-28-2011, 22:20
I dodatkowo:

§ 68. Protokołowanie tłumaczenia. Tłumacz przysięgły powinien tłumaczyć i dbać o zaprotokołowanie wypowiedzi cudzoziemców dokładnie w takiej formie, w jakiej je usłyszał, to znaczy w pierwszej osobie, oddając całą treść i styl wypowiedzi, niczego nie ujmując, nie dodając i nie zmieniając.

Aliccja
07-29-2011, 08:35
Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Tłumaczenie w dziedzinach ścisłych, do których zaliczam także prawo, powinno być jak najbardziej wierne. Jeśli chodzi o przepisy prawa, to takie podejście jest raczej oczywiste, natomiast w wypadku przekładu wypowiedzi świadków, jakikolwiek osobisty wkład tłumacza stanowi zwykłe manipulowanie materiałem dowodowym.

Asia S.
07-29-2011, 10:52
Obowiązkiem tłumacza sądowego jest nie tylko wierny i staranny przekład usłyszanej wypowiedzi, ale również posiadanie oraz udzielanie, np. informacji socjo-kulturowych, które są często kluczowe w zrozumieniu postępowania i wypowiedzi oskarżonego lub świadków.

legowisko
07-29-2011, 16:14
I dodatkowo:

§ 68. Protokołowanie tłumaczenia. Tłumacz przysięgły powinien tłumaczyć i dbać o zaprotokołowanie wypowiedzi cudzoziemców dokładnie w takiej formie, w jakiej je usłyszał, to znaczy w pierwszej osobie, oddając całą treść i styl wypowiedzi, niczego nie ujmując, nie dodając i nie zmieniając.

Strasznie dużo roboty. Myślałam, że są od tego osobni ludzie, jacyś stenografowie albo ktoś taki, a nie tłumacz.

agakrck
07-29-2011, 16:15
Witam wszystkich:) Uważam, że oba rodzaje tłumaczeń mogą być bardzo wymagające, niestety jeszcze z żadnym z nich nie miałam przyjemności. Czytając wcześniejsze wypowiedzi odnoszę jednak wrażenie, że mimo dużej presji wywieranej na tłumaczu w sądzie, czy to przez wysoce prawdopodobną stresogenność i czasochłonność tłumaczenia czy też przez specyficzne wymagania pod względem językowym, court interpreting wydaje się jednak być ciekawszym zajęciem. Jest to oczywiście kwestia indywidualnego podejścia;) Ciekawą wydaje mi się kwestia wiernego tłumaczenia zeznań świadka i pytań doń zadawanych.. Myślę, że dla kogoś, kto zajmuje się głównie pisemnymi tłumaczeniami, mogłaby się pojawić pokusa drobnego "ozdobienia" wypowiedzi, co mogłoby mniej lub bardziej wpłynąć na protokół i raczej nie chciałabym być takim "ozdabiaczem";) Na chwilę obecną pewnie nie podołałabym takiemu wyzwaniu, ale podziwiam ludzi, którzy takie zlecenia mają już we krwi i bez mrugnięcia okiem wywiązują się ze swoich obowiązków.

agakrck
07-29-2011, 16:25
Strasznie dużo roboty. Myślałam, że są od tego osobni ludzie, jacyś stenografowie albo ktoś taki, a nie tłumacz.

Z tego jak to rozumiem i co wiem na temat sądu,albo raczej: z tego co mi się wydaje, że wiem;), to wszystkie wypowiedzi są zapisywane przez protokolantów, więc raczej chodzi o to by tłumacz podał formę gotową do zaprotokołowania..W innym rozumieniu tego paragrafu z ustnego tłumaczenia mogłoby się zrobić pisemne;)

Pani J.
07-29-2011, 17:15
Ja też tak to rozumiem :) A ciekawe czy później tłumacz ma wgląd do protokołu (skoro już ma dbać o prawidłowe zaprotokołowanie) i czy ewentualne poprawki wchodzą w grę?

Moss
07-29-2011, 18:44
Ja też tak to rozumiem :) A ciekawe czy później tłumacz ma wgląd do protokołu (skoro już ma dbać o prawidłowe zaprotokołowanie) i czy ewentualne poprawki wchodzą w grę?

Mam znajomą protokolantkę, która mówiła mi, że w protokole jest tylko tekst w języku polskim, nikt nie zapisuje wypowiedzi w języku obcym. Wszystko jest notowane na bieżąco i tłumacz nie ma możliwości wprowadzania żadnych poprawek do protokołu.

egryglewicz
07-29-2011, 18:48
Wiem, że protokół przesłuchania jest odczytywany i tłumacz może wnieść do niego poprawki zanim się pod nim podpisze. Myślę, że w przypadku protokołu rozprawy też jest to mozliwe.

egryglewicz
07-29-2011, 18:50
Chodziło mi o wypowiedzi podejrzanego, które są tłumaczone na polski.

magdalena_cieslak
07-29-2011, 19:41
Myślę, że zanim spróbowałabym court interpretingu rozważyłabym studia z zakresu prawa. Tłumacz przysięgły oprócz perfekcyjnej wiedzy dot. języków, które przekłada (czasem np. dialekt) musi być biegły w dziedzinie samego prawa. (...) Na jednym z forów przeczytałam, że w niektórych krajach istnieje coś takiego jak team work kilku tłumaczy, którzy wymieniają się po pół godzinnym tłumaczeniu i dodatkowo mogą konsultować niektóre kwestie językowe. Nie wiem czy taka forma współpracy jest dopuszczalna w Polsce. Wydaje mi się korzystna.
Tłumacz powinien znać terminologię i jej znaczenie, żeby wiedzieć o czym mówi. Ukończenie prawa byłoby idealnym wyjściem ale wydaje mi się, że trochę zbyt czasochłonnym. Zanim byśmy pokończyli wszystkie studia i zdobyli niezbędne doświadczenie to byśmy byli już grubo po 30;) Chociaż z drugiej strony praca tłumacza wymaga ciągłego rozwijania się, wiec im ktoś starszy tym mądrzejszy...
Jeśli chodzi o team work to wydaje mi się, że masz racje- nikt nie wytrzymałby, skupiony w budce (na konferencji) przez zbyt długi czas. Tak samo tłumacz przysięgły nie powinien być proszony o tłumaczenie bez zmiennika przez kilka godzin (jesteśmy tylko ludźmi, a nie maszynami:p)

chinchilla
07-29-2011, 21:18
przyszło mi do głowy, że do takich bardzo przyziemnych zalet tłumaczeń konferencyjnych można by zaliczyć to, że w razie, gdyby rozśmieszyła nas czyjaś wypowiedź, jest szansa, że tylko się uśmiechniemy i stłumimy śmiech. Wydaje mi się, że w sądzie taka sytuacja jest niedopuszczalna, tzn. że śmiech mógłby być uznany za obrazę sądu, ale nigdy nie byłam na żadnej rozprawie, więc nie wiem, jak to wygląda w praktyce.

Moss
07-29-2011, 22:37
przyszło mi do głowy, że do takich bardzo przyziemnych zalet tłumaczeń konferencyjnych można by zaliczyć to, że w razie, gdyby rozśmieszyła nas czyjaś wypowiedź, jest szansa, że tylko się uśmiechniemy i stłumimy śmiech. Wydaje mi się, że w sądzie taka sytuacja jest niedopuszczalna, tzn. że śmiech mógłby być uznany za obrazę sądu, ale nigdy nie byłam na żadnej rozprawie, więc nie wiem, jak to wygląda w praktyce.

Podobno nawet żucie gumy jest uznawane za obrazę sądu. Także oprócz znajomości terminologii dobry tłumacz musi wykazać się znajomością konwenansów.

Controversia
07-29-2011, 23:40
Myślę, że zanim spróbowałabym court interpretingu rozważyłabym studia z zakresu prawa. Tłumacz przysięgły oprócz perfekcyjnej wiedzy dot. języków, które przekłada (czasem np. dialekt) musi być biegły w dziedzinie samego prawa.
Nie wydaje mi się, aby ukończenie studiów było warunkiem koniecznym do wykonywania pracy tłumacza przysięgłego, chociaż pewna gruntowna wiedza z tej dziedziny jest niewątpliwie konieczna. Studia, jak już ktoś wcześniej zauważył, są raczej czasochłonnym sposobem zdobywania wiedzy, a i one raczej nie dostarczyłyby wszystkich informacji potrzebnych tłumaczowi przysięgłemui. Myślę, że wystarczyłoby pomyśleć o jakimś kursie, a resztę douczyć się samemu.

Anna Stępień
07-30-2011, 11:18
Czy uważacie, że tłumacz może łagodzić spory pomiędzy oskarżonym miotającym przekleństwa w stronę prokuratora aby nadać procesowi bardziej wywazony charakter czy powinien wiernie oddawać każde słowo i nie wytwarzać okoliczności łagodzących?

Myślę, że tłumacz w żadnym wypadku nie powinien próbować wpływać na przebieg rozprawy. Co oczywiście nie oznacza, że jeśli pozwany/świadek/whatevs zarzuci prokuratora stekiem przekleństw, tłumacz powinien przetłumaczyć każde z nich. Wydaje mi się, że w takim przypadku powinien zaznaczyć, że użyto ostrego języka.

WojciechBdg
07-30-2011, 12:23
przyszło mi do głowy, że do takich bardzo przyziemnych zalet tłumaczeń konferencyjnych można by zaliczyć to, że w razie, gdyby rozśmieszyła nas czyjaś wypowiedź, jest szansa, że tylko się uśmiechniemy i stłumimy śmiech. Wydaje mi się, że w sądzie taka sytuacja jest niedopuszczalna, tzn. że śmiech mógłby być uznany za obrazę sądu, ale nigdy nie byłam na żadnej rozprawie, więc nie wiem, jak to wygląda w praktyce.

W budkach są 2 rodzaje przycisków odcinających dźwięk. Włącznik/wyłącznik mikrofonu oraz przycisk, który tak długo jak go trzymamy wyłącza mikrofon tłumacza. Służy to momentom, gdy tłumacz musi odkaszlnąć, zapytać się o słówko drugiego tłumacza itp. Niejednokrotnie służy do ukrycia samoistnie wyrywającej się z ust bluzgi na temat treści tekstu. Oczywiście o ile drugi mikrofon nie jest włączony.

Tak więc, trzeba przyznać, że tłumacz konferencyjny (o ile ma na to czas i nikt tego nie usłyszy) może sobie bluzgnąć, żeby rozładować trochę wewnętrzne napięcie. Pod tym względem konferencyjni mają lepiej. W sądzie na pewno nie ma na to miejsca.

inez415
07-30-2011, 16:02
Według mnie oba typy stawiają przed tłumaczem ścianę wyzwań. Na konferencjach są poruszane tematyki o sprawach, o których się nie ma pojęcia (nawet jeśli dobrze znamy słownictwo), a na rozprawach występuje specyficzny slang, który możemy niespecjalnie dobrze znać, albo nawet możemy mieć problem z wsłuchaniem się w bełkoczącego niezrozumiale oprawcy czy ofiary.

inez415
07-30-2011, 16:05
Jednakże podczas court interpreting'u poruszane są różne życiowe problemy, często jest dużo emocji, co sprawia, że tłumaczenie takie staje się ciekawsze i Nam bliższe.

legowisko
07-30-2011, 16:21
Mam znajomą protokolantkę, która mówiła mi, że w protokole jest tylko tekst w języku polskim, nikt nie zapisuje wypowiedzi w języku obcym. Wszystko jest notowane na bieżąco i tłumacz nie ma możliwości wprowadzania żadnych poprawek do protokołu.

Czyli że zeznania złożone w języku obcym w swojej oryginalnej formie po prostu nikną razem z echem na sali? To chyba byłoby dość machlojkotwórcze, i umożliwiałoby jakieś manipulacje, nie mówiąc już o zwykłych pomyłkach. A potem nie byłoby na to nawet dowodu, w związku z tym, że zaprotokołowane jest tylko tłumaczenie.

chinchilla
07-30-2011, 17:54
A czy zdarzają się sytuacje, w których oskarżony ma pretensję do tłumacza i twierdzi, że wyrok jest dla niego niekorzystny właśnie z winy tłumacza, bo ten na pewno źle przetłumaczył jego zeznania? Jak chroniony jest tłumacz i jego dane? Jeśli sprawa dotyczyłaby jakiegoś gangstera np., to ja bym się chyba obawiała brać udział w rozprawie...

magdalena_cieslak
07-30-2011, 20:28
Czyli że zeznania złożone w języku obcym w swojej oryginalnej formie po prostu nikną razem z echem na sali? To chyba byłoby dość machlojkotwórcze, i umożliwiałoby jakieś manipulacje, nie mówiąc już o zwykłych pomyłkach. A potem nie byłoby na to nawet dowodu, w związku z tym, że zaprotokołowane jest tylko tłumaczenie.
Też mnie ciekawi czy oby na pewno zeznania światka nie są protokołowane. Jeśli wszystko oparte jest tylko i wyłącznie na słowach tłumacza, to spoczywa na nim tym większa odpowiedzialność.Odnosząc się jeszcze do ostatniej wypowiedzi- może on zostać zamieszany w jakieś przestępstwo (skoro wszystko zależy od jego słów to przecież może zostać zastraszony do kłamstwa...ale to tylko taki czarny scenariusz:p).
Minus pracy tłumacza przysięgłego?- na pewno bardziej niebezpieczna niż tłumaczenie konferencyjne.

magdakolbusz
07-31-2011, 00:16
Swoją drogą, strasznie drażni mnie to, że takie rzeczy nie mogą mieć polskich nazw;/ odmienianie 'court interpretingU' jest dziwne i trochę kłopotliwe pod względem stylistycznym. Uwielbiam język angielski, ale martwi mnie jego ekspansja i ingerencja w inne języki, nie rozumiem, dlaczego tak łatwo dajemy sobie wpoić, że lepiej coś nazywać po angielsku, niż utrwalać polskie nazewnictwo. Język polski zasługuję na trochę więcej szacunku...

Ja też osobiście jestem przeciwko zapożyczeniom. Czasami po prostu z nimi przesadzamy, a później dziwimy się, że młodzi ludzie wplatają frazy po angielsku do swoich wypowiedzi, mnie również się to zdarzało. Dobrze, że są jeszcze ludzie którzy zwracają na to uwagę. Uczmy się języków obcych, ale pamiętajmy że nasz wcale nie jest gorszy.

magdalenaglowa
07-31-2011, 11:29
Jest to fajna forma używania języka obcego. Osobiście tłumacze zeznania dla służb mundurowych i daje mi to ogromną satysfakcję. Jestem po studiach prawniczych i uniwersyteckim kursie języka angielskiego prawniczego na poziomie CAE. Tak samo jak ja jestem w stanie nauczyć się języka do tego stopnia żeby tłumaczyć zeznania, tak samo tłumacz jest w stanie sam opanować terminologie prawniczą. Studia są zbędną 5 letnia zabawą. A można to dużo szybciej i taniej załatwić na jakiś fajnym kursie.

brokenflowers
07-31-2011, 12:08
Znalazłam wypowiedź tłumacza sądowego na blogu odnośnie błędów w komunikacji między sędzią a oskarżonym posługującym się językiem obcym, wynikających z niekompetencji tłumacza oraz niedostatecznego tempa jego pracy. Tłumaczenia słów oskarżonego były zbyt dokładne, werystyczne aż do przesady. W momentach kiedy oskażony zdawał się nie rozumieć pytań sędziego, tłumacz nie ponawiał próby przekładu aby uczynic go bardziej dostępnym dla oskarżonego. Gdy zaś oskarżony się wypowiadał tłumacz nie nadążał z przekładem. Ważne jest zatem odpowiednie tempo pracy, zachowanie odstępów między wypowiedzią a tłumaczeniem oraz zapewnienie płynności wypowiedzi, gdyż tłumacz jest jedyną osobą na sali sądowej, która rozumie słowa obu stron. Powinien być on katalizatorem swobodnej komunikacji, choc jest to niewątpliwie niezwykle trudne zadanie zważając na ciężar odpowiedzialności ciążący na tłumaczu.

inez415
07-31-2011, 12:23
A czy zdarzają się sytuacje, w których oskarżony ma pretensję do tłumacza i twierdzi, że wyrok jest dla niego niekorzystny właśnie z winy tłumacza, bo ten na pewno źle przetłumaczył jego zeznania?

Z tego co udało mi się znaleźć, to tłumacz rzadko zostaje poniesiony do konsekwencji prawnych. Jednak gdy zdarzy mu się takowa pomyłka to grozi mu prawdopodobnie utrata pracy (przy poważniejszych przypadkach) lub różnego rodzaju upomnienia/ ostrzeżenia (przy lżejszych).
Jedyne co udało mi się znaleźć to: http://www.pardon.pl/artykul/13539/komorowski_do_obamy_sprawdz_czy_masz_wierna_zone, nie jest to może i błąd tłumacza, jednak została ona postawiona w niezręcznej sytuacji.

Aleksandra_M
07-31-2011, 13:19
Nie wydaje mi się, aby ukończenie studiów było warunkiem koniecznym do wykonywania pracy tłumacza przysięgłego, chociaż pewna gruntowna wiedza z tej dziedziny jest niewątpliwie konieczna. Studia, jak już ktoś wcześniej zauważył, są raczej czasochłonnym sposobem zdobywania wiedzy, a i one raczej nie dostarczyłyby wszystkich informacji potrzebnych tłumaczowi przysięgłemui. Myślę, że wystarczyłoby pomyśleć o jakimś kursie, a resztę douczyć się samemu.

Zdecydowanie zgadzam się, że ukończenie studiów prawniczych przez tłumacza przysięgłego nie jest wymogiem koniecznym. Skondensowany kurs zawierający niezbędne zwroty, słownictwo i zapoznający tłumacza ze wzorami dokumentów w zupełności wystarczy. Będzie to wystarczająca baza, która ułatwi tłumaczowi dalsze poszerzanie wiedzy we własnym zakresie. Studia wymagają dużego nakładu czasu i pracy, a mnóstwo przedmiotów zawartych w planie studiów w żaden sposób nie pomoże tłumaczowi w wykonywaniu jego pracy. Zawód tłumacza wiąże się z ciągłym zdobywaniem wiedzy i nowych umiejętności, trudno sobie jednak wyobrazić, aby tłumacz kończył studia z każdej dziedziny, w której się specjalizuje. Dlatego też, kursy dla tłumaczy są bardzo dobrym rozwiązaniem.

egryglewicz
07-31-2011, 15:01
W przypadku rażących błędów w tłumaczeniu pisemnym tłumacz przysięgły może stracić swój tytuł. Istnieje Komisja Opowiedzialności Zawodowej Tłumaczy Przysięgłych, która zajmuje się rozpatrywaniem zaskarżonych spraw.
Tłumaczenie sądowe jest cieżkie, ale konferencyjne, szczególnie na oficjalnych państwowych spotkaniach do mało stresujących też nie należy. Jak pokazuje powyższy przykład z tłumaczenia Komorowskiego, trzeba mieć szybki refleks i wyczucie, żeby nasze tłumaczenie nie skompromitowało mówcy, zwłaszcza jeśli nie jest on zbyt elokwentny.

brokenflowers
07-31-2011, 16:50
A czy zdarzają się sytuacje, w których oskarżony ma pretensję do tłumacza i twierdzi, że wyrok jest dla niego niekorzystny właśnie z winy tłumacza, bo ten na pewno źle przetłumaczył jego zeznania? Jak chroniony jest tłumacz i jego dane? Jeśli sprawa dotyczyłaby jakiegoś gangstera np., to ja bym się chyba obawiała brać udział w rozprawie...
Znalazłam informację, że za przedstawienie fałszywej opinii lub tłumaczenia jest traktowane przestępstwo skierowane przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, polegające na przedstawianiu przez biegłego, rzeczoznawcę lub tłumacza fałszywej opinii lub tłumaczenia mającego służyć za dowód w postępowaniu postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy (art. 233 § 4. w zw. z § 1. K.k.).Przestępstwo stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3.

Aleksandra_M
07-31-2011, 17:09
Tłumaczenie sądowe jest cieżkie, ale konferencyjne, szczególnie na oficjalnych państwowych spotkaniach do mało stresujących też nie należy. Jak pokazuje powyższy przykład z tłumaczenia Komorowskiego, trzeba mieć szybki refleks i wyczucie, żeby nasze tłumaczenie nie skompromitowało mówcy, zwłaszcza jeśli nie jest on zbyt elokwentny.

Wydaje mi się, że praktycznie każda forma tłumaczenia ustnego jest bardziej lub mniej stresująca. Nieprzewidywalność rozwoju zdarzeń na wszelkiego rodzaju konferencjach, rozprawach sądowych itp. sprawia, że tłumacz podejmujący się takiego zlecenia musi posiadać zestaw określonych cech i umiejętności, pozwalających mu zwalczyć stres i rzetelnie wykonać swoją pracę. Tłumaczenia tego typu są dużym wyzwaniem, ale na pewno niosą ze sobą wiele satysfakcji i są świetną szkołą umiejętności praktycznych dla tłumacza.

Moss
07-31-2011, 18:34
Czyli że zeznania złożone w języku obcym w swojej oryginalnej formie po prostu nikną razem z echem na sali? To chyba byłoby dość machlojkotwórcze, i umożliwiałoby jakieś manipulacje, nie mówiąc już o zwykłych pomyłkach. A potem nie byłoby na to nawet dowodu, w związku z tym, że zaprotokołowane jest tylko tłumaczenie.

Protokolantami są osoby w różnym wieku. Nie wymaga się od nich znajomości jezyka obcego. Ciężko wyobrazić sobie, by protokolant zapisywał słowa świadka czy oskarzonego, którego język ojczysty to islandzki czy gruziński.

Mam nadzieję, że o nie ma przypadków manipulacji. W końcu tłumacz, który próbowałby coś "nagiąć" straciłby swoje uprawnienia i zostałby pociagnięty do odpowiedzialności prawnej. Nie wiem czy warto aż tak ryzykować.

barka11
07-31-2011, 20:18
Myślę, że najbardziej jednak liczy się silne przekonanie, że tłumaczenie ustne to jest to, co najbardziej chce się
robić w danym momencie i ... postawienie wszystkiego na jedną kartę

barka11
07-31-2011, 20:24
Odpowiadając PaniI, możliwość wymiany tłumaczy po jakimś czasie tłumaczenia ustnego wydaje się być koniecznością, gdyż nikt nie jest maszyną, a prawdopodobieństwo zaistnienia pomyłek wzrasta z każdą minutą.

barka11
07-31-2011, 20:32
Nie wydaje mi się, aby ukończenie studiów było warunkiem koniecznym do wykonywania pracy tłumacza przysięgłego, chociaż pewna gruntowna wiedza z tej dziedziny jest niewątpliwie konieczna. Studia, jak już ktoś wcześniej zauważył, są raczej czasochłonnym sposobem zdobywania wiedzy, a i one raczej nie dostarczyłyby wszystkich informacji potrzebnych tłumaczowi przysięgłemui. Myślę, że wystarczyłoby pomyśleć o jakimś kursie, a resztę douczyć się samemu.
Znam osobę, filolog angielską, której w zdobyciu tytułu tłumacza przysięgłego dopomógł mąż prawnik :) m.in.
dzięki temu, że był źródłem fachowego słownictwa i wszelkiej porady prawnej, także potem, już w zastosowaniu tegoż słownictwa w konkretnych zleceniach.

inez415
07-31-2011, 21:14
Owszem, mój profesor z liceum, nie ukończył studiów na kierunku filologii angielskiej, natomiast miał takowy kurs. Z tego co mi wiadomo jest teraz tłumaczem przysięgłym, po doszlifowaniu słownictwa z dziedziny prawnej :)

inez415
07-31-2011, 21:16
Odpowiadając PaniI, możliwość wymiany tłumaczy po jakimś czasie tłumaczenia ustnego wydaje się być koniecznością, gdyż nikt nie jest maszyną, a prawdopodobieństwo zaistnienia pomyłek wzrasta z każdą minutą.

Tak samo dzieje się przy tłumaczeniu kabinowym, gdy tłumacze wymieniają się między sobą średnio co 30 min, aby "uzupełnić siły" :)

Aliccja
07-31-2011, 22:25
Myślę, że tłumacz w żadnym wypadku nie powinien próbować wpływać na przebieg rozprawy. Co oczywiście nie oznacza, że jeśli pozwany/świadek/whatevs zarzuci prokuratora stekiem przekleństw, tłumacz powinien przetłumaczyć każde z nich. Wydaje mi się, że w takim przypadku powinien zaznaczyć, że użyto ostrego języka.

A czy ktoś wie, jak dokładnie wygląda takie tłumaczenie? Trzeba dochowywać wierności i rzetelnie tłumaczyć słowo po słowie, nawet jeśli jest to tylko stek przekleństw? Czy można ograniczyć się do podsumowania, które jednak stanowi wtrącenie do zeznań własnej opinii?

Controversia
07-31-2011, 22:36
Owszem, mój profesor z liceum, nie ukończył studiów na kierunku filologii angielskiej, natomiast miał takowy kurs. Z tego co mi wiadomo jest teraz tłumaczem przysięgłym, po doszlifowaniu słownictwa z dziedziny prawnej :)

Art.2.1. Tłumaczem przysięgłym może być osoba fizyczna, która:
1) ma obywatelstwo polskie albo obywatelstwo jednego z państw członkowskich Unii Europejskiej, państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub, na zasadach wzajemności, obywatelstwo innego państwa;
2) zna język polski;
3) ma pełną zdolność do czynności prawnych;
4) nie była karana za przestępstwo umyślne, przestępstwo skarbowe lub za nieumyślne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu obrotu gospodarczego;
5) ukończyła magisterskie studia wyższe na kierunku filologia lub ukończyła magisterskie studia wyższe na innym kierunku i studia podyplomowe w zakresie tłumaczenia, odpowiednie dla danego języka;
6) złożyła z wynikiem pozytywnym egzamin z umiejętności tłumaczenia z języka polskiego na język obcy oraz z języka obcego na język polski, zwany dalej "egzaminem na tłumacza przysięgłego".
2. Znajomość języka polskiego potwierdza zdanie egzaminu na tłumacza przysięgłego.

Tyle na temat tego kto i z jakim dorobkiem edukacyjnym może zostać tłumaczem przysięgłym. Jak widać nie trzeba nawet kończyć studiów filologicznych, wystarczą podyplomowe studia dla tłumaczy. A to czy nadajemy się na tłumacza przysięgłego weryfikuje dosyć ciężki egzamin i z tego co wiem nie ogranicza się on tylko do sprawdzania wiedzy z zakresu terminologii prawniczej.

Controversia
07-31-2011, 22:46
Znam osobę, filolog angielską, której w zdobyciu tytułu tłumacza przysięgłego dopomógł mąż prawnik :) m.in.
dzięki temu, że był źródłem fachowego słownictwa i wszelkiej porady prawnej, także potem, już w zastosowaniu tegoż słownictwa w konkretnych zleceniach.

Można tylko pozazdrościć, że Twoja znajoma ma eksperta pod ręką :-) Moim zdaniem, jeżeli tłumacz zabiera się za jakiekolwiek tłumaczenie, czy to ustne czy pisemne, które wymaga wiedzy specjalistycznej dobrze jest, jeśli ma dostęp do "eksperta" z danej dziedziny, z którym może się skonsultować.

Anna Stępień
07-31-2011, 23:19
Tłumaczenie sądowe jest cieżkie, ale konferencyjne, szczególnie na oficjalnych państwowych spotkaniach do mało stresujących też nie należy. Jak pokazuje powyższy przykład z tłumaczenia Komorowskiego, trzeba mieć szybki refleks i wyczucie, żeby nasze tłumaczenie nie skompromitowało mówcy, zwłaszcza jeśli nie jest on zbyt elokwentny.

Ale dlaczego tłumacz miałby w jakikolwiek sposób wpływać na odbiór mówcy? Jeśli mówca opowiada jakieś totalne bzdury, tłumacz powinien je przetłumaczyć, a nie próbować upiększać. Tłumacz bierze odpowiedzialność za jakość tłumaczenia, a nie treść wypowiedzi. Jeśli mówca się kompromituje, to jego problem.

chinchilla
07-31-2011, 23:23
Mam nadzieję, że o nie ma przypadków manipulacji. W końcu tłumacz, który próbowałby coś "nagiąć" straciłby swoje uprawnienia i zostałby pociagnięty do odpowiedzialności prawnej. Nie wiem czy warto aż tak ryzykować.

No ale w takim razie kto to weryfikuje? Skoro w protokole znajduje się zapis tylko w języku polskim i nie ma dostępu do oryginału, to kto później weryfikuje, czy tłumaczenie bylo poprawne i jak jest to udowadniane?;/ O to chodziło mi, kiedy pytałam w którymś poście, czy tłumacz przysięgły na sali sądowej jest wyrocznią...

Anna Stępień
07-31-2011, 23:23
A czy zdarzają się sytuacje, w których oskarżony ma pretensję do tłumacza i twierdzi, że wyrok jest dla niego niekorzystny właśnie z winy tłumacza, bo ten na pewno źle przetłumaczył jego zeznania? Jak chroniony jest tłumacz i jego dane? Jeśli sprawa dotyczyłaby jakiegoś gangstera np., to ja bym się chyba obawiała brać udział w rozprawie...

To dość ekstremalne wnioski. Równie dobrze protokolanci powinni się bać, bo ktoś może uznać, że zapis jest wybrakowany, albo przekłamany.

Aleksandra_M
07-31-2011, 23:40
A propos tłumaczy przysięgłych, to od 1 lipca 2011 roku nie jest już nawet wymagane ukończenie studiów podyplomowych w zakresie tłumaczenia, aby uzyskać dostęp do zawodu. A to wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/525405,od_1_lipca_otwarcie_zawodu_tlumacza_przysie glego.html

WojciechBdg
08-01-2011, 00:48
A propos tłumaczy przysięgłych, to od 1 lipca 2011 roku nie jest już nawet wymagane ukończenie studiów podyplomowych w zakresie tłumaczenia, aby uzyskać dostęp do zawodu. A to wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/525405,od_1_lipca_otwarcie_zawodu_tlumacza_przysie glego.html

Jest to cenna informacja. Ciekawe.

atw
08-01-2011, 01:24
Zarówno w tym jak i w innych wątkach (np. tłumaczenie filmów) pojawia się dyskusja nt. ugrzeczniania i wyważania oryginalnych wypowiedzi. Po co? Zadaniem tłumacza jest wierny i rzetelny przekład. W przypadku tłumaczeń sądowych/przysięgłych jest to wymóg prawny, w innych przypadkach kwestia umowy. Dopóki zleceniodawca nie życzy sobie tego rodzaju zmian (choć moim zdaniem nie powinien), zadanie tłumacza jest jasno określone.

annushka
08-01-2011, 01:38
Tłumaczenie sądowe to z pewnością nie lada wyzwanie, wymaga dużej precyzji i na pewno określonych predyspozycji osobowościowych, ale nie ukrywam, że chętnie bym się podjęła takiej pracy :) To musi być trudne, a zarazem ekscytujące i rozwijające zajęcie...Konferencje są ciekawe i dzięki nim można się z pewnością dowiedzieć wielu interesujących rzeczy, ale to praca w sądzie wymaga prawdziwego profesjonalizmu i zapewnia swoisty dreszczyk emocji:D

annushka
08-01-2011, 01:46
Zarówno w tym jak i w innych wątkach (np. tłumaczenie filmów) pojawia się dyskusja nt. ugrzeczniania i wyważania oryginalnych wypowiedzi. Po co? Zadaniem tłumacza jest wierny i rzetelny przekład. W przypadku tłumaczeń sądowych/przysięgłych jest to wymóg prawny, w innych przypadkach kwestia umowy. Dopóki zleceniodawca nie życzy sobie tego rodzaju zmian (choć moim zdaniem nie powinien), zadanie tłumacza jest jasno określone.

Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Trudność w pracy tłumacza polega właśnie na odpowiednim przekazie nie tylko treści, ale i "kolorytu" wypowiedzi, ponieważ niezwykle łatwo jest manipulować językiem, a przez to również zmieniać charakter tekstu i sposób jego odbioru. Najważniejsza w tym wypadku jest dokładność. Szczególnie przy tłumaczeniach sądowych należy jak najbardziej rzetelnie przekazywać usłyszane słowa, bo wszelkie odstępstwa od oryginału mogą poważnie wpłynąć na przebieg sprawy.

Pani J.
08-01-2011, 07:30
Dokładnie. Jestem zdania, że tłumaczyć należy wszystko. Tłumacz nie powinien mieć wpływu na werdykt sądu czy to "łagodząc" czy "zaostrzając" przekaz oskarżonego, gdyż w żadnym wypadku nie może być on stronniczy.
Niepokoi mnie jednak fakt dot. protokołowania tylko w języku ojczystym. Słyszałam, że dochodzi do wypadków gdzie na specjalny wniosek można zażądać weryfikacji tłumaczenia. Tylko na podstawie czego? Może są jakieś nagrania z rozprawy?

chinchilla
08-01-2011, 09:05
Konferencje są ciekawe i dzięki nim można się z pewnością dowiedzieć wielu interesujących rzeczy, ale to praca w sądzie wymaga prawdziwego profesjonalizmu i zapewnia swoisty dreszczyk emocji:D

To zabrzmiało tak, jakby tłumaczenie konferencyjne nie wymagało "prawdziwego profesjonalizmu", co chyba miją się z prawdą. Poza tym nie bardzo rozumiem, czym miałby różnić się "prawdziwy profesjonalizm" od zwykłego profesjonalizmu;/

agakrck
08-01-2011, 09:29
Zarówno w tym jak i w innych wątkach (np. tłumaczenie filmów) pojawia się dyskusja nt. ugrzeczniania i wyważania oryginalnych wypowiedzi. Po co? Zadaniem tłumacza jest wierny i rzetelny przekład. W przypadku tłumaczeń sądowych/przysięgłych jest to wymóg prawny, w innych przypadkach kwestia umowy. Dopóki zleceniodawca nie życzy sobie tego rodzaju zmian (choć moim zdaniem nie powinien), zadanie tłumacza jest jasno określone.

Ja również zgadzam się z tą wypowiedzią. Nie rozumiem, dlaczego tłumacz miałby celowo wygładzać wypowiedzi lub tym bardziej brać odpowiedzialność za gafy, które ktoś popełni..Ma prawo być zakłopotany, ale nie powinno to wpływać na jakość przekładu. Tłumaczenie także powinno obejmować negatywne wypowiedzi, nie tylko te przyjemne..

atw
08-01-2011, 09:33
Jest to fajna forma używania języka obcego. Osobiście tłumacze zeznania dla służb mundurowych i daje mi to ogromną satysfakcję. Jestem po studiach prawniczych i uniwersyteckim kursie języka angielskiego prawniczego na poziomie CAE. Tak samo jak ja jestem w stanie nauczyć się języka do tego stopnia żeby tłumaczyć zeznania, tak samo tłumacz jest w stanie sam opanować terminologie prawniczą. Studia są zbędną 5 letnia zabawą. A można to dużo szybciej i taniej załatwić na jakiś fajnym kursie.

Dużo sobie gdybamy na temat tego rodzaju tłumaczeń i jestem bardzo ciekawa jak to wygląda w praktyce. I stąd moje pytanie - dla jakich służb mundurowych tłumaczysz i w jaki sposób - ustnie czy pisemnie?

agakrck
08-01-2011, 09:44
Przychylam się do prośby atw o więcej informacji;) Myślę, że dałoby to nam, niedoświadczonym przyszłym tłumaczom, jakiś pogląd na sprawę:)

annushka
08-01-2011, 09:45
To zabrzmiało tak, jakby tłumaczenie konferencyjne nie wymagało "prawdziwego profesjonalizmu", co chyba miją się z prawdą. Poza tym nie bardzo rozumiem, czym miałby różnić się "prawdziwy profesjonalizm" od zwykłego profesjonalizmu;/

Rzeczywiście nie zabrzmiało to zbyt dobrze;) Profesjonalizm jest potrzebny w przypadku każdego rodzaju tłumaczenia, chciałam tylko podkreślić fakt, że w przypadku tłumaczeń sądowych nawet lekkie odstępstwa od oryginału mogą mieć poważniejsze konsekwencje. Na konferencjach można sobie pozwolić na odrobinę więcej swobody, tak mi się przynajmniej wydaje...

annushka
08-01-2011, 10:35
Można tylko pozazdrościć, że Twoja znajoma ma eksperta pod ręką :-) Moim zdaniem, jeżeli tłumacz zabiera się za jakiekolwiek tłumaczenie, czy to ustne czy pisemne, które wymaga wiedzy specjalistycznej dobrze jest, jeśli ma dostęp do "eksperta" z danej dziedziny, z którym może się skonsultować.

Święta prawda, kiedyś musiałam tłumaczyć jakiś tekst o samochodach ciężarowych i nie mając żadnego eksperta pod ręką byłam zmuszona do zapoznania się z tematem, o którym nie miałam bladego pojęcia;) Studiowanie części składowych ww. aut sprawiło, że czułam się tak, jakbym uczyła się jakiegoś kosmicznego języka :D

atw
08-01-2011, 10:45
No ale w takim razie kto to weryfikuje? Skoro w protokole znajduje się zapis tylko w języku polskim i nie ma dostępu do oryginału, to kto później weryfikuje, czy tłumaczenie bylo poprawne i jak jest to udowadniane?;/ O to chodziło mi, kiedy pytałam w którymś poście, czy tłumacz przysięgły na sali sądowej jest wyrocznią...

Przydałaby się wypowiedź jakiegoś sądowego praktyka, w jaki sposób odbywa się protokołowanie zeznań tłumaczonych i w jaki sposób może odbyć się weryfikacja pracy tłumacza.

Anna Stępień
08-01-2011, 10:47
Święta prawda, kiedyś musiałam tłumaczyć jakiś tekst o samochodach ciężarowych i nie mając żadnego eksperta pod ręką byłam zmuszona do zapoznania się z tematem, o którym nie miałam bladego pojęcia;) Studiowanie części składowych ww. aut sprawiło, że czułam się tak, jakbym uczyła się jakiegoś kosmicznego języka :D

Właśnie to mi się w naszej "bajce" najbardziej podoba. Jako jedna z kilku grup zawodowych mamy szansę na nieustanne pogłębianie naszej wiedzy z przeróżnych dziedzin.:)

annushka
08-01-2011, 10:52
Zdecydowanie- nigdy nie wiesz, czego ciekawego (lub nie;) możesz się dowiedzieć ;););)

magdakolbusz
08-01-2011, 10:58
Właśnie to mi się w naszej "bajce" najbardziej podoba. Jako jedna z kilku grup zawodowych mamy szansę na nieustanne pogłębianie naszej wiedzy z przeróżnych dziedzin.:)

Tak jest w każdym zawodzie po filologii. Ciągle się uczymy czegoś nowego, a że język zwykle jest żywy musimy stale być na bierząco z wszystkimi zmianami. Chociaż fakt, że trzeba przeczytać coś o samochodach lub wiertarkach, tudzież innych urządzeniach nie zawsze powoduje zadowolenie na mojej twarzy:)

annushka
08-01-2011, 11:02
Art 24.1. Postępowanie w sprawie odpowiedzialności zawodowej tłumacza przysięgłego wszczyna i przeprowadza Komisja Odpowiedzialności Zawodowej na wniosek Ministra Sprawiedliwości lub wojewody.
2. Podmiot, który zlecił tłumaczenie, może zwrócić się do Ministra Sprawiedliwości lub do wojewody o wystąpienie z wnioskiem o wszczęcie takiego postępowania.
Tłumacz podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, m.in. za:
- niewypełnienie albo nienależyte wypełnienie obowiązków określonych w ustawie,
- niewykonanie powierzonych zadań ze szczególną starannością i bezstronnością,
- odmowa wykonania tłumaczenia w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, na żądanie sądu, prokuratora, Policji oraz organów administracji publicznej bez szczególnie ważnej przyczyny uzasadniającej odmowę,
- nienależyte i nierzetelne wykonanie tłumaczeń.

Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa: jak to wygląda z koniecznością stawienia się np. na posterunku policji o każdej porze dnia i nocy? Czy ktoś dzwoni do takiego tłumacza, by się dowiedzieć, czy ten może przyjechać w danym momencie, czy też z góry zakłada się dyspozycyjność takiej osoby? Co jest uznawane za "szczególnie ważną przyczynę" odmowy przybycia na miejsce?

atw
08-01-2011, 11:10
Rzeczywiście nie zabrzmiało to zbyt dobrze;) Profesjonalizm jest potrzebny w przypadku każdego rodzaju tłumaczenia, chciałam tylko podkreślić fakt, że w przypadku tłumaczeń sądowych nawet lekkie odstępstwa od oryginału mogą mieć poważniejsze konsekwencje. Na konferencjach można sobie pozwolić na odrobinę więcej swobody, tak mi się przynajmniej wydaje...

Jeżeli, jak ktoś wcześniej wspominał, tłumacząc konferencję można się zająć robieniem na drutach, to faktycznie można sobie pozwolić na odrobinę swobody.
Co do samej odpowiedzialności - w każdym przypadku ponosi się poważne konsekwencje - czy to karne czy finansowe. Pytanie co nas motywuje do rzetelnej pracy - możliwe konsekwencje czy chęć bycia możliwie najlepszym?

magdakolbusz
08-01-2011, 11:13
Dokładnie. Jestem zdania, że tłumaczyć należy wszystko. Tłumacz nie powinien mieć wpływu na werdykt sądu czy to "łagodząc" czy "zaostrzając" przekaz oskarżonego, gdyż w żadnym wypadku nie może być on stronniczy.
Niepokoi mnie jednak fakt dot. protokołowania tylko w języku ojczystym. Słyszałam, że dochodzi do wypadków gdzie na specjalny wniosek można zażądać weryfikacji tłumaczenia. Tylko na podstawie czego? Może są jakieś nagrania z rozprawy?

A nie wydaje wam się że nagrania bez zgody uczestników są zabronione?

atw
08-01-2011, 11:20
Tak właśnie nam się wydaje. Może być tak, że uczestnictwo w procesie/przesłuchaniach niesie za sobą taką zgodę. Ale tutaj znów potrzeba opinii praktyka lub rzeczoznawcy, bo w dalszym ciągu gdybamy :)

annushka
08-01-2011, 11:25
Jeżeli, jak ktoś wcześniej wspominał, tłumacząc konferencję można się zająć robieniem na drutach, to faktycznie można sobie pozwolić na odrobinę swobody.
Co do samej odpowiedzialności - w każdym przypadku ponosi się poważne konsekwencje - czy to karne czy finansowe. Pytanie co nas motywuje do rzetelnej pracy - możliwe konsekwencje czy chęć bycia możliwie najlepszym?

Motywacja to dla każdego kwestia indywidualna, więc pewnie różnie to z nią bywa;)

Moss
08-01-2011, 11:36
Dokładnie. Jestem zdania, że tłumaczyć należy wszystko. Tłumacz nie powinien mieć wpływu na werdykt sądu czy to "łagodząc" czy "zaostrzając" przekaz oskarżonego, gdyż w żadnym wypadku nie może być on stronniczy.
Niepokoi mnie jednak fakt dot. protokołowania tylko w języku ojczystym. Słyszałam, że dochodzi do wypadków gdzie na specjalny wniosek można zażądać weryfikacji tłumaczenia. Tylko na podstawie czego? Może są jakieś nagrania z rozprawy?

Art. 5
§ 1. Językiem urzędowym przed sądami jest język polski. - Ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych:
Próbowałam dowiedzieć się czegoś o weryfikacji. Znajoma protokolantka pracuje już kilka lat w sądzie i nigdy o czymś takim nie słyszała. Wydaje mi się to niewiarygodne, że nie ma nikogo czuwającego nad jakością, dokładnością tłumaczeń sądowych, jednak nie znalazłam żadnej wzmianki o takim specjalnym organie. Jest za to Komisja Odpowiedzialności Zawodowej

Ustawa powołuje nowy podmiot - Komisję Odpowiedzialności Zawodowej. Jej zadaniem jest wszczynanie i przeprowadzanie postępowań w sprawie odpowiedzialności zawodowej tłumacza.

Wnioski o prowadzenie postępowania mogą zgłaszać wyłącznie Minister Sprawiedliwości lub wojewoda. Do nich musi zgłosić się więc zleceniodawca, jeśli jest niezadowolony z usług tłumacza. Z kolei tłumaczowi przysługuje prawo do wyboru obrońcy spośród tłumaczy przysięgłych, adwokatów lub radców prawnych.

Komisja po przeprowadzeniu postępowania może tłumacza uniewinnić lub orzec karę, ewentualnie umorzyć postępowanie. Obu stronom przysługuje odwołanie od decyzji Komisji do sądu apelacyjnego.

Tłumacz składa przysięgę tak jak lekarze, żołnierze, sędziowie. Jest zobowiązany do przestrzegania prawa i kodeksu etycznego. Także wszystko pozostaje kwestą sumienia.

Anna Stępień
08-01-2011, 11:49
Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa: jak to wygląda z koniecznością stawienia się np. na posterunku policji o każdej porze dnia i nocy? Czy ktoś dzwoni do takiego tłumacza, by się dowiedzieć, czy ten może przyjechać w danym momencie, czy też z góry zakłada się dyspozycyjność takiej osoby? Co jest uznawane za "szczególnie ważną przyczynę" odmowy przybycia na miejsce?

Z tego co wiem, tłumacz przysięgły może odmówić stawienia się tylko 2 razy, bo za trzecim odbiera mu się uprawnienia. Jest lista tłumaczy przysięgłych, z której wybiera się kogoś teoretycznie na chybił-trafił, ale potem jest tak, że dana instytucja wybiera sobie tłumacza, z którym już pracowała i wie, że można na nim polegać. Szczególnie ważną przyczyną może być np. niezdolność do wykonania tłumaczenia (choroba, wypadek itd.) albo śmierć członka rodziny.

agakrck
08-01-2011, 12:00
Święta prawda, kiedyś musiałam tłumaczyć jakiś tekst o samochodach ciężarowych i nie mając żadnego eksperta pod ręką byłam zmuszona do zapoznania się z tematem, o którym nie miałam bladego pojęcia Studiowanie części składowych ww. aut sprawiło, że czułam się tak, jakbym uczyła się jakiegoś kosmicznego języka

Jasne, że taka pomoc jest nieoceniona, kiedy ktoś może nam wyjaśnić zawiłości dotyczącej jakiejś dziedziny, jednak również konieczność samodzielnego zgłębiania danego tematu wydaje mi się jedną z zalet pracy tłumacza. Z każdym tłumaczeniem człowiek staje się mini omnibusem;)

magdalena_cieslak
08-01-2011, 12:27
(...)

Tyle na temat tego kto i z jakim dorobkiem edukacyjnym może zostać tłumaczem przysięgłym. Jak widać nie trzeba nawet kończyć studiów filologicznych, wystarczą podyplomowe studia dla tłumaczy. A to czy nadajemy się na tłumacza przysięgłego weryfikuje dosyć ciężki egzamin i z tego co wiem nie ogranicza się on tylko do sprawdzania wiedzy z zakresu terminologii prawniczej.
Egzamin na tłumacza przysięgłego jest bardzo trudny. Na części pisemnej dostaje się cztery teksty, które trzeba przetłumaczyć w ciągu czterech godzin (2 z polskiego na j. obcy i 2 z j. obcego na polski), dwa z tych tekstów związane są z tematyką sądową/urzędową/prawna, ale dwa pozostałe mogą poruszać dowolne kwestie. Podczas części ustnej kandydat tłumaczy konsekutywnie i a vista (dostaje tekst w jednym języku i bez uprzedniego przeczytania tłumaczy go, co według mnie musi być nie lada wyzwaniem). Aby zdać, trzeba mieć minimum 150 na 200 punktów (z jednej i z drugiej części). Najgorsze, że egzamin na tłumacza przysięgłego kosztuje 800zl, a podchodzić można tylko raz w roku.

Aliccja
08-01-2011, 12:29
Przydałaby się wypowiedź jakiegoś sądowego praktyka, w jaki sposób odbywa się protokołowanie zeznań tłumaczonych i w jaki sposób może odbyć się weryfikacja pracy tłumacza.

Teoretycznie jakość tłumaczenia zapewnia egzamin na tłumacza przysięgłęgo, a wiarygodność osoby tłumacza - jego przysięga przed sądem. Ale ja akurat nie jestem doświadczonym tłumaczem i zastanawiam się, czy w ogóle takowi w ogóle udzielają się na tym forum :)

brokenflowers
08-01-2011, 13:27
Przydałaby się wypowiedź jakiegoś sądowego praktyka, w jaki sposób odbywa się protokołowanie zeznań tłumaczonych i w jaki sposób może odbyć się weryfikacja pracy tłumacza.
Wydaje mi się, że weryfikacja pracy tłumacza przysięgłego przez specjalnie do tego powołane organy byłaby sama w sobie zaprzeczeniem wiarygodności i profesjonalizmu usług świadczonych przez tłumacza. Po to jest przeprowadzany egzamin, który ma na celu zbadanie czy dana osoba nadaje się na wykonywanie tego zawodu. Chociaż jeżeli tłumacz przekłada zeznania wprowadzając prokuratora w błąd i nadaje sprawie własny bieg, zmieniając wypowiedzi, jego działalność powinna podlegać weryfikacji.

egryglewicz
08-01-2011, 13:35
Najgorsze, że egzamin na tłumacza przysięgłego kosztuje 800zl, a podchodzić można tylko raz w roku.
Przepisy od 1 lipca się zmieniły i można zdawać egzamin jak często się chce. Pozostaje tylko kwestia pieniędzy.
Co do zastrzeżeń względem tłumaczonych zeznań zawsze mozna skierować sprawę do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej Tłumaczy Przysięgłych, która zbada sprawę.

magdalena_cieslak
08-01-2011, 14:38
Przepisy od 1 lipca się zmieniły i można zdawać egzamin jak często się chce. Pozostaje tylko kwestia pieniędzy.

A to dziękuję za info. Mogliby jeszcze w związku z tym zmniejszyć opłatę:D