PDA

View Full Version : Przyjaciele


cutetee
07-05-2011, 21:28
W tym serialu pełno jest różnych słownych gierek np. gdy Joy i Chandler rozmawiali o imionach dla kurczaka i kaczki: "Chick and Duck, Duck and Chick, we can call'em Chuck or..._ick" śmieszna scenka ale tylko dla osób rozumiejących angielski ale niestety ciężko to przetłumaczyć komuś kto nie zna angielskiego...Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Np. gdy oglądacie z kimś kto też chciałby się z wami pośmiać ale niestety nie rozumie...

em.ka
07-25-2011, 23:51
W tym serialu pełno jest różnych słownych gierek np. gdy Joy i Chandler rozmawiali o imionach dla kurczaka i kaczki: "Chick and Duck, Duck and Chick, we can call'em Chuck or..._ick" śmieszna scenka ale tylko dla osób rozumiejących angielski ale niestety ciężko to przetłumaczyć komuś kto nie zna angielskiego...Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Np. gdy oglądacie z kimś kto też chciałby się z wami pośmiać ale niestety nie rozumie...

Wybieram rzeczy, które istnieją po polsku w przyzwoitym tłumaczeniu, albo sobie darowuję całość. Nie wyobrażam sobie przerywania filmu i tłumaczenia dowcipów. Zresztą, nie ma nic mniej zabawnego niż dowcip, który trzeba tłumaczyć ;)

szymonkedzior
07-26-2011, 14:38
Osobiście uważam, że najlepsze są napisy do takich filmów, gdzie np. w nawiasie jest dopisane, że Dick to Wacek ;) Wtedy nawet osoba nieznająca języka angielskiego jest w stanie załapać żart.

filoaga
07-26-2011, 14:57
Zgadzam się, przydałby się przypis, tak jak w książce, gdy są potrzebne dodatkowe info, żeby zrozumieć treść. Ja staram się tłumaczyć, gdy ktoś nie rozumie, ale faktycznie, czasem to psuje efekt i żart już nie jest taki zabawny.

Tak poza tym, przypomniał mi się dowcip z Pulp Fiction - że idą dwa pomidory przez ulicę, jeden zostaje przejechany, a drugi mówi do niego "keczup" (catch up)! Czy jakoś tak. Znałam dowcip wcześniej i dopiero po skojarzeniu go z językiem angielskim zrozumiałam o co chodzi:)

em.ka
07-26-2011, 15:52
Osobiście uważam, że najlepsze są napisy do takich filmów, gdzie np. w nawiasie jest dopisane, że Dick to Wacek ;) Wtedy nawet osoba nieznająca języka angielskiego jest w stanie załapać żart.

Szczerze mówiąc, wątpię, żeby ludzie się aż tak wczytywali i tak kojarzyli, żeby w szybko podawanym dialogu im ten przypis coś dał na tyle, żeby się zdążyli tym ubawić po pachy. Może jeszcze na tym przykładzie tutaj, coś by to dało, ale w większości przypadków to jednak moim zdaniem byłby zbędny balast. Przeciętny człowiek musiałby się mocno skupić, żeby aż tak szybko kontaktować i uprawiać takie skoki myślowe, a jednak większość osób ogląda tego typu lekkie rzeczy dla relaksu niewymagającego większego skupienia (generalizując oczywiście). Myślę, że trzeba się pogodzić z tym, ze czasami po prostu niektóre dowcipy w tłumaczeniu giną.

Nathimir
07-26-2011, 19:15
Wydaje mi się, że w "kulturalnym" lub "literackim" języku polskim jest mniej miejsca na przekleństwa (choć się to obecnie zmienia). Gdybyśmy przetłumaczyli to dosłowni zabrzmiałoby to zbyt ostro i zbyt wulgarnie, cała lekkość angielskiej gry słówek uleciała by, w przekładzie zostałby tylko ordynarny bluzg. Z drugiej strony,częste w polskich przekładach filmów pomijanie przekleństw, które podkreślają ładunek emocjonalny wypowiedzi lub stanowią o specyfice języka danej postaci jest bardzo irytujące.

MartaO
07-26-2011, 21:56
Rzeczywiście, społeczeństwo polskie nie jest przygotowane na przekleństwa o cięższym kalibrze. Co do Przyjaciół, to chyba najlepiej przekładać dostosowując do polskiej rzeczywistości. O ile się da…

leva
07-26-2011, 22:06
W takiej sytuacji chyba po prostu tłumaczy się, co te słowa znaczą po polsku i dlaczego taka fraza jest śmieszna. Mówimy to, co według użytkownika szymonkedzior mogłoby się znaleźć w napisach. Trudno mi sobie wyobrazić, że oglądając ten serial z np. ze znajomymi, będę starała się wymyślić jakieś zgrabne, pasujące do kontekstu tłumaczenie... Zwłaszcza, że tłumacz tego nie zrobił.

A jeżeli chodzi o napisy, to gdzieś na tym forum (Tłumaczenia filmów) ktoś się wypowiedział, że często można się spotkać z przypisem tłumacza typu <... w ang. gra słowna > i że jest to niedopuszczalne, bo po co tłumaczyć, jeśli mamy tłumaczyć w ten sposób.
I teraz pojawia się pytanie: jeśli my mielibyśmy robić tłumaczenie takiego odcinka w postaci napisów to czy lepiej byłoby wyjaśnić ten żart tak jak wytłumaczylibyśmy to komuś siedzącemu obok, czy lepiej silić się na znalezienie jakieś podobnej, polskiej, choć może nie do końca dobrej gry słownej?

MartaO
07-26-2011, 22:19
Dobre pytanie, co jest lepsze? Wydaje mi się, że przyp. tłum. są mało profesjonalne w tłumaczeniach filmów. Jak już tłumaczymy to próbujmy odwzorowywać polskie realia w dowcipach, nawet jak czasami efekt nie będzie śmieszny.

leva
07-26-2011, 22:30
W tym serialu pełno jest różnych słownych gierek np. gdy Joy i Chandler rozmawiali o imionach dla kurczaka i kaczki:
"Chick and Duck, Duck and Chick, we can call'em Chuck or..._ick"

Właśnie zastanawiam się jak więc można by to przetłumaczyć... I pierwszy pomysł jaki mi przyszedł do głowy to:
"Kaczka i Kurak, Kurak i Kaczka, możemy je nazwać Wacek i Placek"
(zainspirował mnie szymonkedzior, thx:))
Choć może dałoby się coś bardziej twórczego... Po polsku nie brzmi to tak śmiesznie, choć sens żartu w miarę zachowany... Chętnie poczytam inne propozycje!

gokuba
07-27-2011, 00:46
Ja osobiście , zatrzymuje film i staram się (zazwyczaj mojej żonie :)) wytłumaczyć genezę takich dowcipów. Jednakże zgadzam się że nie zawsze człowiek łapie nawet za którymś razem dany dowcip , ponieważ takie seriale bardzo często oglądąmy pop prostu dla rozrywki. Aczkolwiek ubóstwiam gry słowne i językowe i uwielbiam sam je uskuteczniać .

Jeśli ktoś chciałby troszeczkę poćwiczyć polecam :
kingdomofloathing.com zwrócie uwagę na monogość i klasę Pun'ów. Autorzy przeszli samych siebie :)

szymonkedzior
07-27-2011, 08:13
Wydaje mi się, że w "kulturalnym" lub "literackim" języku polskim jest mniej miejsca na przekleństwa (choć się to obecnie zmienia). Gdybyśmy przetłumaczyli to dosłowni zabrzmiałoby to zbyt ostro i zbyt wulgarnie, cała lekkość angielskiej gry słówek uleciała by, w przekładzie zostałby tylko ordynarny bluzg. Z drugiej strony,częste w polskich przekładach filmów pomijanie przekleństw, które podkreślają ładunek emocjonalny wypowiedzi lub stanowią o specyfice języka danej postaci jest bardzo irytujące.

O jakich przekleństwach mówisz? Dick=RIchard, czyli spokojnie można przetłumaczyć Dick jako Wacek, chyba nie aż tak wulgarne?

Nathimir
07-27-2011, 10:52
Sam wiesz, że można to przetłumaczyć też inaczej i gdybyśmy chcieli trzymać się dosłowności to "brzydsze" polskie słowo pasowałoby lepiej.

filoaga
07-27-2011, 14:08
Właśnie zastanawiam się jak więc można by to przetłumaczyć... I pierwszy pomysł jaki mi przyszedł do głowy to:
"Kaczka i Kurak, Kurak i Kaczka, możemy je nazwać Wacek i Placek"
(zainspirował mnie szymonkedzior, thx:))
Choć może dałoby się coś bardziej twórczego... Po polsku nie brzmi to tak śmiesznie, choć sens żartu w miarę zachowany... Chętnie poczytam inne propozycje!

kaczor czy kurak, kurak czy kaczor, możemy je nazwać Wacek lub ptaszor:P

leone
07-27-2011, 14:15
Myślę, że powinno się wytłumaczyć osobie nieznającej angielskiego sens żartu mimo, iż efekt nie będzie już taki zabawny. Podobnie jak szymonkedzior uważam, że dla takich osób najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie przypisów, które wyjaśniałyby treść.

em.ka
07-27-2011, 18:02
Myślę, że powinno się wytłumaczyć osobie nieznającej angielskiego sens żartu mimo, iż efekt nie będzie już taki zabawny. Podobnie jak szymonkedzior uważam, że dla takich osób najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie przypisów, które wyjaśniałyby treść.


I zamiast oglądania komedii będzie wykład na temat żartów słownych z przykładami. Rozrywka wyższego rzędu ;) A co z kinem na przykład? Druga warstwa napisów? Może jednak lepiej się pogodzić z faktem, że nie zawsze wyciśniemy 100% z każdej gry słownej? Zanim utopimy dowcip w objaśnieniach?

/oczywiście przesadzam trochę, ale zwarzywszy na wzgląd, przesadzać muszę, bo inaczej wątek by umarł od naszego zgadzania się wszystkich ze wszystkimi ;) /

primavera
07-27-2011, 19:07
Osoby, które nie znają angielskiego, oglądając Przyjaciół mogą nie zrozumieć sensu zabawnych scenek. Ach, ileż wtedy tracą ;) Jak najbardziej powinno się im wtedy wyjaśnić kontekst czy grę słowną by nabrali choćby zarysu. Jednakże moment mija a tłumaczenie nigdy nie wzbudzi w nich takich emocji jak u osób mówiących po angielsku.

Jednak co jeśli oglądamy film w kinie? Nie możemy wcisnąć pauzy, aby mieć czas na wyjaśnienia. Film leci dalej a my gubimy wątek. Przypis "gra słowna w języku angielskim" również mija się z celem, bo odbiorca nie znający angielskiego i tak nie jest w stanie zrozumieć przekazu. Wyjaśnienia w nawiasach są jakimś rozwiązaniem tego problemu, jednak moim zdaniem nie zdaje to egzaminu. Wyjaśnienia często są zbyt długie i mamy problem, żeby zdążyć je przeczytać.

Tak więc jedynym logicznym rozwiązaniem, jest przetłumaczenie i odniesienie gry słownej do polskich realiów.. Należy tak dobrać słowa by tekst był również zabawny w języku polskim, czyli wprowadzamy grę słowną również w tłumaczeniu. Tłumaczenie powinno być w całości zrozumiałe dla polskiego odbiorcy. Jeśli w tekście występuje powiedzmy Oprah Winfrey w tłumaczeniu możemy ją nazwać Ewą Drzyzgą. W końcu nie każdy wie kto to Oprah i czym się zajmuje. Jednak każdy Polak doskonale zdaje sobie sprawę kim jest Ewa Drzyzga. Dzięki takiemu zabiegowi widz jest w stanie pojąć znaczenie i sensowność danej scenki lub wypowiedzi. Tak więc taką samą technikę należałoby zastosować w tłumaczeniu gier słownych.

szymonkedzior
07-27-2011, 22:07
Przekładanie Opry jako Drzyzgi jest wysoce nierozsądne, delikatnie mówiąc. To tak jakby zamiast Jerzego Waszyngtona mówić o Mieszku Pierwszym. Szczególnie, że Drzyzga nie wywołuje takich skojarzeń jak Oprah.

MartaO
07-27-2011, 22:13
Ale Ewa Drzyzga jest gospodynią najpopularniejszego talk show w Polsce, nie prawda?! Uważam, że lepszego porównania nie znajdziemy. Wracając do tłumaczeń gier słownych w serialu Przyjaciele, to nadal jestem za przekładu dopasowując do polskich realiów. Jakże genialne tłumaczenie Shreka udałoby się bez tego zabiegu?

OlaO
07-27-2011, 22:40
Według mnie, najlepszą metodą jest wymyślenie adekwatnego żartu zgodnie z naszymi realiami, aby każdy przeciętny Polak mógł zrozumieć jego sens. Wyjaśnianie go nie odniesie pożądanego skutku, ale jeśli nie ma innego wyjścia...

leone
07-27-2011, 22:56
I zamiast oglądania komedii będzie wykład na temat żartów słownych z przykładami. Rozrywka wyższego rzędu ;) ) /

Może po prostu nie jest dobrym pomysłem oglądanie „Przyjaciół” z osobą nie znającą języka angielskiego w zaciszu własnego pokoju przed monitorem komputera:) Wiadomo, że inaczej wygląda sytuacja jeśli chodzi o oglądanie filmu w kinie. Tutaj jestem również zdania, że należy dostosować grę słowną do polskich realiów. Podobnie jak uczynili to twórcy polskiego przekładu „Shreka”.

primavera
07-28-2011, 07:51
kaczor czy kurak, kurak czy kaczor, możemy je nazwać Wacek lub ptaszor:P

Kurczak i Kaczka,
Kaczka i Kurczak
A może po prostu nazwijmy je
Tweety i Donald.

Wiem, że nie jest już takie śmieszne, ale chce pokazać, że nie zawsze należy się sztywno trzymać oryginalnej wersji.

Tłumaczenie gry słownej czy zwrotów może się bardzo dobrze przyjąć, jeśli jest tylko zrozumiałe dla polskiego odbiorcy. Teksty z wcześniej już wspomnianego Shreka są cytowane do dziś :)

OlaO
07-28-2011, 13:15
Ale Ewa Drzyzga jest gospodynią najpopularniejszego talk show w Polsce, nie prawda?! Uważam, że lepszego porównania nie znajdziemy.

Popieram. Uważam, że jedynym sposobem aby pomóc polskiemu widzowi zrozumieć żart jest odnalezienie podobnego przykładu w naszym kraju. Dobrze wiemy, że większość Polaków nie będzie miało pojęcia kto to jest Oprah Winfrey a jeśli użyjemy przykładu chociażby Ewy Drzyzgi to już żart będzie zrozumiany. Nie jest ważne to czy jest to idealnie taka sama osoba, która będzie wywoływać dokładnie takie same skojarzenia itd, takiej po prostu nie znajdziemy.

OlaO
07-28-2011, 13:54
Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na to, że te dwa słowa w angielskim (Duck i CHick) umożliwiają po przestawieniu początkowych głosek stworzenie nowych słów Ch-uck i D-... I to w przekładzie na język polski też powinno odgrywać ważną rolę, tyle że należało by zupełnie zmienić kontekst aby powstałe słowa były śmieszne... Sama próbowałam ale nie jestem w stanie niczego śmiesznego wymyślić. Ale możemy też przecież wybrać zupełnie inne słowa, nie koniecznie trzymać się nazwy zwierząt, przecież to efekt jest najważniejszy.

Nathimir
07-28-2011, 14:46
Ale Ewa Drzyzga jest gospodynią najpopularniejszego talk show w Polsce, nie prawda?! Uważam, że lepszego porównania nie znajdziemy. Wracając do tłumaczeń gier słownych w serialu Przyjaciele, to nadal jestem za przekładu dopasowując do polskich realiów. Jakże genialne tłumaczenie Shreka udałoby się bez tego zabiegu?

Często to ma sens i Shrek jest tego dobrym przykładem, ale czy dodanie polskich realiów do przekładu filmu o np. XVII wiecznym Kairze to dobry pomysł?

em.ka
07-28-2011, 17:10
Często to ma sens i Shrek jest tego dobrym przykładem, ale czy dodanie polskich realiów do przekładu filmu o np. XVII wiecznym Kairze to dobry pomysł?

Myślę, że to ma sens tam, gdzie realia świata przedstawionego nie są mocno zakorzenione w konkretnym miejscu i czasie - Drzyzga czy inny polski element w bajce, która się dzieje w świecie umownym, może być jak najbardziej na miejscu, ale już na przykład film, który wyraźnie dzieje się w konkretnym kraju, który jako konkretny rozpoznajemy (pal licho czy Paryż czy Nowy Jork) i tam nagle w tym wszystkim będą dowcipy o polskim podwórku, to już jest dysonans, który zgrzyta, a nie śmieszy. W takiej sytuacji bym raczej radziła żart uogólnić (przenieść na poziom uniwersaliów, nie wspominać konkretnych nazw czy nazwisk), niż powodować w widzach konsternację pod tytułem „a czemu ten Afro-amerykanin, który się getcie wychował i nigdy w Polsce nie był, wyzywa w więzieniu wpółwięźniów od wykształciuchów?” (kłania się polsatowskie tłumaczenie do Prison Break)

legowisko
07-28-2011, 18:35
W "Kac Vegas" - tu w bonusie nawet gra słowna, której nie było w oryginalnym tytule - jest scena, kiedy Phil, Stu i Alan jadą samochodem, i Alan mówi, że musi być w mieście, bo gra Arka Noego - w oryginale Jonas Brothers. Na początku się strasznie dziwiłam, bo chociaż prześmiewam JB razem z "South Parkiem", to jednak nie kojarzą mi się z całym oddziałem starszaków z przedszkola numer 8. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, co mogłoby być polskim odpowiednikiem Jonas Brothers, i jedyne, na co wpadłam to Golec uOrkiestra, co jest wciąż tak nieudolne jak Arka Noego, ale z dwojga złego, to Arka Noego jest bardziej absurdalna. I wtedy pojęłam. Alan na koncercie Arki Noego jest nawet śmieszniejszy niż na koncercie JB. To ma sens. A moja mama, oglądając ze mną film, też się śmieje. Czyli tłumaczenie jednak trafione.

leva
07-28-2011, 21:50
Popieram. Uważam, że jedynym sposobem aby pomóc polskiemu widzowi zrozumieć żart jest odnalezienie podobnego przykładu w naszym kraju. Dobrze wiemy, że większość Polaków nie będzie miało pojęcia kto to jest Oprah Winfrey a jeśli użyjemy przykładu chociażby Ewy Drzyzgi to już żart będzie zrozumiany. Nie jest ważne to czy jest to idealnie taka sama osoba, która będzie wywoływać dokładnie takie same skojarzenia itd, takiej po prostu nie znajdziemy.

A ja właśnie dziś oglądałam odcinek Californication z polskim tłumaczeniem i jedna z bohaterek powiedziała,że właśnie po to wróciła wcześniej z pracy do domu żeby "obejrzeć Opre" (bo tak to zostało powiedziane: "(...) and watch some Oprah")
Biorąc pod uwagę,że ten serial (podobnie jak Friends) jest silnie osadzony w amerykańskich realiach wydaje mi się to dobrym tłumaczeniem, bo nikogo innego spolszczonego nie da się wstawić w tej kwestii.

Jak napisał użytkownik em.ka spolszczać możemy, jeśli kontekst pozwala, ale wydaje mi się,że w przypadku takiego amerykańskiego serialu, o amerykańskich przyjaciołach mających amerykańskie problemy lepiej będzie możliwie przybliżyć widzowi amerykańską kulturę, a na ewentualne spolszczenia można sobie pozwolić w żartach słownych typu Kurczak i Kaczka.

leva
07-28-2011, 21:57
Tłumaczenie gry słownej czy zwrotów może się bardzo dobrze przyjąć, jeśli jest tylko zrozumiałe dla polskiego odbiorcy. Teksty z wcześniej już wspomnianego Shreka są cytowane do dziś :)

I nie zapominajmy o świetnym tłumaczeniu Asterix i Obelix: Misja Kleopatra, które też jest kultowe. Teksty zrozumiałe i śmieszne tylko dla Polaków były bardzo dobrze dopasowane. Niemniej jednak, tłumaczenie było z francuskiego i co do jego poprawności nie mogę się wypowiedzieć. Czy ktoś coś wie na ten temat?

filoaga
07-28-2011, 23:00
Nie wiem nic na temat poprawności tłumaczenia Asterixa i Obelixa, zgadzam się jednak, że tłumaczenie było świetne, a żarty zabawne. Jak w każdej kwestii, tłumaczenie zależy od kontekstu i wyczucia. Czasem tłumacz musi się sporo namęczyć, ale chyba nie powinno się zbyt wiele kombinować, bo można... przekombinować.

A "Przyjaciele", nawet jeśli nie udało się przełożyć wszystkich żartów na język polski, to i tak zabawny serial, więc w sumie myślę, że to ludzie, którzy tworzą film, powinni zadbać o to, żeby dało się go przetłumaczyć jakkolwiek na inne jęyki, a jeśli nie, to żeby poza żartami słownymi zawierał także zabawne sytuacje:)

MartaO
07-29-2011, 00:02
Serial Przyjaciele bawił i nadal rozśmiesza ogromną ilość Polaków, którzy niekoniecznie znają język angielski, więc chyba tłumacze sobie dobrze radzą.

em.ka
07-29-2011, 05:56
Serial Przyjaciele bawił i nadal rozśmiesza ogromną ilość Polaków, którzy niekoniecznie znają język angielski, więc chyba tłumacze sobie dobrze radzą.

Ja osobiście zawsze byłam zwolenniczką zasady "na koniec stopień śmieszności musi się mniej więcej zgadzać" w tłumaczeniu komedii - nie wszystko warto tłumaczyć na siłę, bo czasem widać wyraźnie, że to było "na siłę", za to czasem da się zaraz obok coś ubarwić łatwo po polsku. Grunt, żeby na koniec liczba dowcipów była podobna i osiągała podobny efekt w oddziaływaniu na widza. Reszta to trochę materiał na dyskusje dla pasjonatów tłumaczeń i niewiele więcej z punktu widzenia widza całkiem przeciętnego i chcącego przyjemnie spędzić parę chwil.

szymonkedzior
07-29-2011, 08:46
Właśnie, ja jestem bardzo ostrożny jeśli chodzi o dostosowywanie realiów filmu do realiów polskich, bo można popsuć. Co do wspomnianej Opry, do niej przychodzą gwiazdy, chociażby Tom Cruise, a do Drzyzgi? Ludzie, którzy trzymają kredens...

MartaO
07-29-2011, 09:41
Co wy do tej Drzyzgi? Forma programów obu pań jest podobna. Oba poruszały (w maju wyemitowano ostatni Oprah Winfrey Show) społeczne-kulturowe tematy ze zwykłymi ludzmi. U Opry pojawiały się też gwiazdy, ale często poruszano z nimi o „ważne” sprawy. Przeciętnemu Polakowi osoba Opry nic nie mówi, a może kojarzą nazwisko, ale nie wiedzą skąd. Chociaż każdy przetłumaczy jak uważa.

leone
07-29-2011, 15:29
Jeśli chodzi o odniesienie się do imion i nazwisk, na pewno bezpiecznym, choć mało precyzyjnym wyjściem jest pozostawienie oryginału i oczekiwanie od widza, aby znał każdą osobę, o której mowa w danym filmie. Myślę, że znalezienie osoby, która wywołuje u nas podobne skojarzenia jest dobrym pomysłem. W tym wypadku nikt lepiej się nie nadaje na zastępczynię Oprah jak Ewa Drzyzga. Mimo, iż niektórym może to nie przypaść do gustu. Jest to decyzja należąca do tłumacza a czy słuszna to już trudno powiedzieć .

filoaga
07-29-2011, 16:24
Chyba zawsze tak jest, że komuś coś gdzieś nie pasuje. Nie należy się przejmować, bo to tłumacz tłumaczy, a nie ktoś inny. Według mnie porównanie Oprah z Drzyzgą jest ok, komuś innemu może się nie podobać, tyle, że pozostawienie oryginału mogłoby mieć jeszcze gorszy efekt, bo wiele osób w ogóle nie wiedziałoby o co chodzi. Tak jak już gdzieś wcześniej pisałam, tłumacz powinien też interpretować, a interpretacja to rzecz względna - każdy może myśleć trochę inaczej i tego się nie da przeskoczyć:)

leone
07-29-2011, 17:06
Kurczak i Kaczka,
Kaczka i Kurczak
A może po prostu nazwijmy je
Tweety i Donald.

Wiem, że nie jest już takie śmieszne, ale chce pokazać, że nie zawsze należy się sztywno trzymać oryginalnej wersji.

Tłumaczenie gry słownej czy zwrotów może się bardzo dobrze przyjąć, jeśli jest tylko zrozumiałe dla polskiego odbiorcy. Teksty z wcześniej już wspomnianego Shreka są cytowane do dziś :)

Wracając do Shreka, tłumaczenie polskie wydaje się czasami rozbieżne z amerykańskim oryginałem. Głównie chodzi tu o aluzje, których jest mnóstwo. Na niewiele by się zdała oryginalna wersja tłumaczona dosłownie polskiemu widzowi. Nie byłaby po prostu dostatecznie śmieszna. Dostosowując film do polskich realiów niektóre kwestie są po prostu kompletnie inne.
Dlatego zgadzam się, że tłumacz nie musi trzymać się sztywno oryginalnej wersji. Wówczas efekt może być fenomenalny. Doskonale zrozumiały dla polskich odbiorców i dostosowany do poszczególnych realiów.

gokuba
07-30-2011, 19:26
Odnośnie dpoasowywania tłimaczeń do polskich realiów,

chyba trochę przesadzacie , jestśmy przecież w Europie wile programów jak chociażby OPhr'e polscy widzowie znają chocuiązby z kablówki. Nie róbcie z nas zacofanbego narodu. Uważam że pomijając oglądanie filmów w domowym zaciszu i możliwośc ich zatrzyamnai , tłumaczenia powinny być jak najbardziej zbliżone do oryginału wliczając w to oczywiście polskie gry słowne.

tomusiek15
07-30-2011, 20:20
Odnośnie dpoasowywania tłimaczeń do polskich realiów,

chyba trochę przesadzacie , jestśmy przecież w Europie wile programów jak chociażby OPhr'e polscy widzowie znają chocuiązby z kablówki. Nie róbcie z nas zacofanbego narodu. Uważam że pomijając oglądanie filmów w domowym zaciszu i możliwośc ich zatrzyamnai , tłumaczenia powinny być jak najbardziej zbliżone do oryginału wliczając w to oczywiście polskie gry słowne.

Zgadzam się z gokuba, tłumaczenia takich osób jak Ophra nie powinny mieć zamienników na Ewe Drzyzgę, poza tym każdy ciekawy tego kim jest Ophra podejmie trud i sprawdzi w internecie kim jest owa postać, rozwijając przy tym swoją wiedzę :). Natomiast jeśli chodzi o zacofanie, to muszę przyznać ze nasz naród jednak jest trochę w tyle Europy i świata i nie ma tu co ukrywać. Ale gonimy zachód, i może przyjdzie taki czas, że ich dogonimy :)

leva
07-31-2011, 11:40
Chyba zawsze tak jest, że komuś coś gdzieś nie pasuje. Nie należy się przejmować, bo to tłumacz tłumaczy, a nie ktoś inny. Według mnie porównanie Oprah z Drzyzgą jest ok, komuś innemu może się nie podobać, tyle, że pozostawienie oryginału mogłoby mieć jeszcze gorszy efekt, bo wiele osób w ogóle nie wiedziałoby o co chodzi. Tak jak już gdzieś wcześniej pisałam, tłumacz powinien też interpretować, a interpretacja to rzecz względna - każdy może myśleć trochę inaczej i tego się nie da przeskoczyć:)

Niewątpliwie wszystko jest w rękach tłumacza i to - jak pisze filoaga - jego/jej decyzja, która nie wszystkim musi się podobać. Niemniej jednak, wydaje mi się,że każdy tłumacz powinien mieć na celu 'dobro tłumaczenia', tzn. wybierać takie słowa/zwroty, które najlepiej oddają kontekst czy ducha sytuacji, ale które zarazem będą najbardziej zrozumiale dla widza. Wszystko zależy chyba od target audience...

leone
07-31-2011, 14:01
Tak jak już gdzieś wcześniej pisałam, tłumacz powinien też interpretować, a interpretacja to rzecz względna - każdy może myśleć trochę inaczej i tego się nie da przeskoczyć:)

Dokładnie- tłumaczenie jest wynikiem tego w jaki sposób tłumacz interpretuje dany tekst. Najważniejsze jest, aby uchwycić i przekazać sens wypowiedzi w sposób zrozumiały dla odbiorcy.

filoaga
07-31-2011, 15:26
Niemniej jednak, wydaje mi się,że każdy tłumacz powinien mieć na celu 'dobro tłumaczenia', tzn. wybierać takie słowa/zwroty, które najlepiej oddają kontekst czy ducha sytuacji, ale które zarazem będą najbardziej zrozumiale dla widza. Wszystko zależy chyba od target audience...

To prawda, docelowy widz to podstawa, gorzej gdy trzeba się wpasować z tłumaczeniem w różne grupy docelowe, jak np. wyżej wspomniany Shrek - niby bajka dla dzieci, ale również (chyba nawet głównie) komedia dla dorosłych i młodzieży. I jestem przekonana, że chociaż dzieci nie zrozumiały kilkunastu żartów w tym filmie, to i tak bardzo im się on podobał. I tu brawa dla tłumacza, że potrafił w miarę dostosować język i liczbę żartów do wszystkich potencjalnych widzów. Tak jak wcześniej ktoś wspomniał, na koniec stopień śmieszności powinien się mniej więcej zgadzać, i tu akurat mam na myśli, że zarówno dzieci, młodzież jak i dorośli, chociaż bardzo różne rzeczy są dla nich śmieszne, w ogólnym rozrachunku mieli podobny ubaw z tego filmu:)

MartaO
07-31-2011, 17:52
A wyobraźmy sobie tłumacza bez poczucia humoru przed którym zadanie przekładu Przyjaciół? Not good...

leva
07-31-2011, 19:02
Nawet jeśli przyjmiemy,że Polacy nie wiedzą kim jest Oprah i w tłumaczeniu użyjemy Ewy Drzyzgi, to czy w ten sam sposób powinniśmy postąpić np. w przypadku gdy bohaterowie 'Friends' kupują stolik farmaceuty w Pottery Barn? Wydaje mi się, że polska publiczność nie zna tej sieci sklepów meblowych (a o programie Oprah może kiedyś słyszeli), ale czy to znaczy,że powinniśmy to przetłumaczyć jako Black Red White albo Bodzio?

Zgadzam się z użytkownikiem szymonkedzior,że bardzo często można popsuć lub niepotrzebnie utrudnić...

Tak naprawdę wywiązała się tutaj dyskusja na temat tego czy Oprah można zastąpić Drzyzgą, ale nikt nie podał żadnego konkretnego przykładu, a jak już pisałam, wszystko zależy od kontekstu!
W kontekście w jakim np. Pottery Barn zostało użyte w odcinku jasne jest,że to sieć sklepów meblowych - w polskim tłumaczeniu pozostawiono więc tę nazwę bez zmian, choć co prawda użyto jej mniej razy niż w oryginale.

[Seson 6 odcinek 11

The One With The Apothecary Table

Chandler: (entering) Oh hey Rachel, sweetheart? You have got to tell the post office that you have moved. Okay? We are still getting all your bills and stuff. (Hands her all of her bills and stuff.)

Rachel: Oh-oh, Pottery Barn! (Grabs the aforementioned catalog and holds the rest back out to Chandler.) You can throw the rest away.

Chandler: I’m not your garbage man. I’m your mailman.

Rachel: Monica look! Look-look-look! Here is that table that I ordered. (Shows her the picture.)

Monica: You got it from Pottery Barn?!

Rachel: Yeah! It’s an apothecary table. Does anyone even know what an apothecary is?

Chandler: A pharmacist. (Rachel mocks him.)

Monica: Rach, Phoebe hates Pottery Barn.

Joey: I hate Pottery Barn too. They kicked me out of there just because I sat on a bed!

Chandler: You took off your pants and climbed under the sheets!

Joey: (indignant) I was tired!

Rachel: Phoebe hates Pottery Barn?!

Monica: Yeah, she hates all mass produced stuff. She thinks her furniture should have a history, a story behind it.]

tomusiek15
07-31-2011, 21:00
Nawet jeśli przyjmiemy,że Polacy nie wiedzą kim jest Oprah i w tłumaczeniu użyjemy Ewy Drzyzgi, to czy w ten sam sposób powinniśmy postąpić np. w przypadku gdy bohaterowie 'Friends' kupują stolik farmaceuty w Pottery Barn? Wydaje mi się, że polska publiczność nie zna tej sieci sklepów meblowych (a o programie Oprah może kiedyś słyszeli), ale czy to znaczy,że powinniśmy to przetłumaczyć jako Black Red White albo Bodzio?

Zgadzam się z użytkownikiem szymonkedzior,że bardzo często można popsuć lub niepotrzebnie utrudnić...

Tak naprawdę wywiązała się tutaj dyskusja na temat tego czy Oprah można zastąpić Drzyzgą, ale nikt nie podał żadnego konkretnego przykładu, a jak już pisałam, wszystko zależy od kontekstu!
W kontekście w jakim np. Pottery Barn zostało użyte w odcinku jasne jest,że to sieć sklepów meblowych - w polskim tłumaczeniu pozostawiono więc tę nazwę bez zmian, choć co prawda użyto jej mniej razy niż w oryginale.

[Seson 6 odcinek 11

The One With The Apothecary Table

Chandler: (entering) Oh hey Rachel, sweetheart? You have got to tell the post office that you have moved. Okay? We are still getting all your bills and stuff. (Hands her all of her bills and stuff.)

Rachel: Oh-oh, Pottery Barn! (Grabs the aforementioned catalog and holds the rest back out to Chandler.) You can throw the rest away.

Chandler: I’m not your garbage man. I’m your mailman.

Rachel: Monica look! Look-look-look! Here is that table that I ordered. (Shows her the picture.)

Monica: You got it from Pottery Barn?!

Rachel: Yeah! It’s an apothecary table. Does anyone even know what an apothecary is?

Chandler: A pharmacist. (Rachel mocks him.)

Monica: Rach, Phoebe hates Pottery Barn.

Joey: I hate Pottery Barn too. They kicked me out of there just because I sat on a bed!

Chandler: You took off your pants and climbed under the sheets!

Joey: (indignant) I was tired!

Rachel: Phoebe hates Pottery Barn?!

Monica: Yeah, she hates all mass produced stuff. She thinks her furniture should have a history, a story behind it.]

Tłumaczenie ma swoją interpretacje tłumacza, ale troszeczkę to bez sensu zastępować takie nazwy. Czy nie można dać trochę stymulacji widzowi i pozwolić mu się rozwinąć samemu? Każdy ambitniejszy, wyszuka w sieci kim jest Ophra, albo czym jest Pottery Barn. Czasami naprawdę można zepsuć dobry film takimi tłumaczeniami. To samo jest z imionami. Po co tworzyć polskie zdziśki, cześki jak można zostawić oryginalne imiona? Tłumaczenie tłumaczeniem, ale nazwy własne nie powinny mieć interpretacji, a tym bardziej angielskie filmy nie powinny być podstosowywane pod polską rzeczywistość, widz wtedy może spostrzeże różnice kulturowe? W końcu będzie to z jakimś pożytkiem dla niego.

elie
07-31-2011, 21:36
Szczerze mówiąc, wątpię, żeby ludzie się aż tak wczytywali i tak kojarzyli, żeby w szybko podawanym dialogu im ten przypis coś dał na tyle, żeby się zdążyli tym ubawić po pachy. Może jeszcze na tym przykładzie tutaj, coś by to dało, ale w większości przypadków to jednak moim zdaniem byłby zbędny balast. Przeciętny człowiek musiałby się mocno skupić, żeby aż tak szybko kontaktować i uprawiać takie skoki myślowe, a jednak większość osób ogląda tego typu lekkie rzeczy dla relaksu niewymagającego większego skupienia (generalizując oczywiście). Myślę, że trzeba się pogodzić z tym, ze czasami po prostu niektóre dowcipy w tłumaczeniu giną.

Tłumaczenie humoru w filmach to niezwykle trudna sprawa. Przy tłumaczeniu książki, grę słów w najgorszym razie możemy objaśnić w przypisie. W filmie nie jestem przekonana do takiego rozwiązania. Musimy być na tyle kreatywni, aby umieć wyjść poza tekst oryginalny i znaleźć zabawny, zrozumiały dla widza odpowiednik danego żartu. Ale to teoria, a jak wiadomo, w życiu nie jest tak łatwo. Pewnie jeszcze nie raz będziemy krytykować złe tłumaczenie, a jak sami spróbujemy to lepiej ubrać w słowa, a efekt okaże się równie marny, to może wtedy docenimy zmagania tłumacza:)

elie
07-31-2011, 21:58
To prawda, docelowy widz to podstawa, gorzej gdy trzeba się wpasować z tłumaczeniem w różne grupy docelowe, jak np. wyżej wspomniany Shrek - niby bajka dla dzieci, ale również (chyba nawet głównie) komedia dla dorosłych i młodzieży. I jestem przekonana, że chociaż dzieci nie zrozumiały kilkunastu żartów w tym filmie, to i tak bardzo im się on podobał. I tu brawa dla tłumacza, że potrafił w miarę dostosować język i liczbę żartów do wszystkich potencjalnych widzów. Tak jak wcześniej ktoś wspomniał, na koniec stopień śmieszności powinien się mniej więcej zgadzać, i tu akurat mam na myśli, że zarówno dzieci, młodzież jak i dorośli, chociaż bardzo różne rzeczy są dla nich śmieszne, w ogólnym rozrachunku mieli podobny ubaw z tego filmu:)


W nawiązaniu do Shreka, poszperałam trochę w różnych tłumaczeniach i zastanawiam się skąd wzięła się aż taka rozbieżność w polskich napisach i dubbingu? Niżej jeden ze znalezionych przykładów:

Kontekst: Lord Farqaad torturuje Piernikowego Ludzika zmuszając go do wyjawienia kryjówki baśniowych stworzeń, które chce zlikwidować. Zaraz po usłyszeniu groźby utraty cukrowych guzików, Piernikowy Ludzik zaczyna mówić.

Źródłowa wersja amerykańska
- Piernikowy Ludzik: Do you know the Muffin Man?
- Lord Farquaad: The Muffin Man?
- Piernikowy Ludzik: The Muffin Man.
- Lord Farquaad: I know the Muffin Man who lives on Drury Lane
- Piernikowy Ludzik: Well, she's married to the Muffin Man.

Polski dubbing
- Piernikowy Ludzik: Słyszałes o Muchomorku?
- Lord Farquaad: O Muchomorku?
- Piernikowy Ludzik: Tak, o Muchomorku.
- Lord Farquuad: Tak, znam Muchomorka ten od Żwirka tak?
- Piernikowy Ludzik: Tak. Żwirek kręci z Muchomorkiem!

Polskie napisy
- Piernikowy Ludzik: Znasz Pana Pączka?
- Lord Farquaad: Tak znam Pana Pączka z ulicy Lecącego Bączka.
- Piernikowy Ludzik: Ona jest żoną Pana Pączka.

Mimo, że napisy są bliższe oryginałowi, to jednak tekst z dubbingu jest o niebo lepszy:) Ciekawe dlaczego go nie wykorzystano ...

leva
07-31-2011, 23:57
Tłumaczenie ma swoją interpretacje tłumacza, ale troszeczkę to bez sensu zastępować takie nazwy. Czy nie można dać trochę stymulacji widzowi i pozwolić mu się rozwinąć samemu? Każdy ambitniejszy, wyszuka w sieci kim jest Ophra, albo czym jest Pottery Barn. Czasami naprawdę można zepsuć dobry film takimi tłumaczeniami. To samo jest z imionami. Po co tworzyć polskie zdziśki, cześki jak można zostawić oryginalne imiona? Tłumaczenie tłumaczeniem, ale nazwy własne nie powinny mieć interpretacji, a tym bardziej angielskie filmy nie powinny być podstosowywane pod polską rzeczywistość, widz wtedy może spostrzeże różnice kulturowe? W końcu będzie to z jakimś pożytkiem dla niego.

Jak najbardziej się zgadzam i mój przykład właśnie takie podejście miał zilustrować. Bezsensu byłoby zmieniać nazwy własne czy nazwiska konkretnych osób z czymś kojarzonych, bo wtedy tracimy koloryt kulturowy, a uzyskujemy hybrydę.

leva
08-01-2011, 00:08
W nawiązaniu do Shreka, poszperałam trochę w różnych tłumaczeniach i zastanawiam się skąd wzięła się aż taka rozbieżność w polskich napisach i dubbingu? Niżej jeden ze znalezionych przykładów:

Kontekst: Lord Farqaad torturuje Piernikowego Ludzika zmuszając go do wyjawienia kryjówki baśniowych stworzeń, które chce zlikwidować. Zaraz po usłyszeniu groźby utraty cukrowych guzików, Piernikowy Ludzik zaczyna mówić.

Źródłowa wersja amerykańska
- Piernikowy Ludzik: Do you know the Muffin Man?
- Lord Farquaad: The Muffin Man?
- Piernikowy Ludzik: The Muffin Man.
- Lord Farquaad: I know the Muffin Man who lives on Drury Lane
- Piernikowy Ludzik: Well, she's married to the Muffin Man.

Polski dubbing
- Piernikowy Ludzik: Słyszałes o Muchomorku?
- Lord Farquaad: O Muchomorku?
- Piernikowy Ludzik: Tak, o Muchomorku.
- Lord Farquuad: Tak, znam Muchomorka ten od Żwirka tak?
- Piernikowy Ludzik: Tak. Żwirek kręci z Muchomorkiem!

Polskie napisy
- Piernikowy Ludzik: Znasz Pana Pączka?
- Lord Farquaad: Tak znam Pana Pączka z ulicy Lecącego Bączka.
- Piernikowy Ludzik: Ona jest żoną Pana Pączka.

Mimo, że napisy są bliższe oryginałowi, to jednak tekst z dubbingu jest o niebo lepszy:) Ciekawe dlaczego go nie wykorzystano ...


He he, oba tłumaczenia są bardzo dobre! Jednak wydaje mi się,że to pierwsze bardziej przypadło nam do gustu i zostało wykorzystane w dubbingu ponieważ poza tym,że językowo spełnia te same funkcje co przykład w oryginale, to jednak Żwirka i Muchomorka mogliśmy sobie dodatkowo zwizualizować - tak my wiemy o kim oni mówią, też ich znamy - podczas gdy Pan Pączek jest śmieszny tylko dla tego,że mieszka na ulicy Lecącego Bączka:)

szymonkedzior
08-01-2011, 09:38
Co do Shreka, co myślicie o scenie,, w której przedstawiane są ksieżniczki i w oryginale jest poweidziane, że jedna z nich lubi spacery po plaży, a w tłumaczeniu (dubbing), że preferuje malowanie paznokci?
Wg mnie malowanie paznokci jest w tym kontekście bardizej zabawne, ale czy to uprawniona 'interpretacja'?

elie
08-01-2011, 09:41
A wyobraźmy sobie tłumacza bez poczucia humoru przed którym zadanie przekładu Przyjaciół? Not good...

Niewątpliwie do tłumaczenia humoru trzeba mieć talent :) tego nie da się nauczyć jak pisania listów. Każdy żart może być różnie rozumiany przez jednostki i to w dużej mierze od poczucia humoru tłumacza zależy czy trafi w gusta szerszego grona.

tomusiek15
08-01-2011, 10:44
Niewątpliwie do tłumaczenia humoru trzeba mieć talent :) tego nie da się nauczyć jak pisania listów. Każdy żart może być różnie rozumiany przez jednostki i to w dużej mierze od poczucia humoru tłumacza zależy czy trafi w gusta szerszego grona.

TO tak jakby przekładać tłumaczenie słowo w słowo :) nie brzmiałoby to dobrze :)

elie
08-01-2011, 10:58
Tutaj jestem również zdania, że należy dostosować grę słowną do polskich realiów. Podobnie jak uczynili to twórcy polskiego przekładu „Shreka”.

O tak, Bartosz Wierzbięta jest mistrzem w swojej klasie. Niżej przytaczam tłumaczenie słynnej sceny z latającym osłem:

Oryginał:
Ha, ha! That’s right, fool! Now I’m a flying, talking donkey. You might have seen a housefly, maybe even a super fly, but I bet you ain’t never seen a donkey fly! Ha, ha! Uh-oh.

Dosłowne tłumaczenie:
Cha, cha! Właśnie, głupku! Teraz jestem latającym, gadającym osłem. Może widziałeś muchę domową, a może nawet super muchę, ale założę się, że nigdy nie widziałeś latającego osła! Cha, cha!

Bartosz Wierzbięta:
A jak ty głupku! Gadam, latam, pełny serwis! Latać każdy może! Czasem lepiej czasem trochę gorzej, ale niestety, ja mam talent! ho-ho!

W oryginale jest nawiązanie do filmu Walta Disneya „Dumbo”, gdzie pada podobna kwestia. Niestety dla polskiego widza ta aluzja nie jest tak oczywista, więc dosłowne tłumaczenie byłoby nietrafione. Polski tłumacz sięgnął do piosenki J. Kofty „Śpiewać każdy może”, którą J. Stuhr, użyczający głosu osiołkowi, wykonał na festiwalu w Opolu w 1977 roku - w moim odczuciu strzał w dziesiątkę. Wydaje mi się, że ten tekst w postaci napisów byłby równie zabawny, a każdy czytając zanuciłby go sobie w myślach ;)

szymonkedzior
08-01-2011, 11:20
Rzeczywiście, trzeba przyznać, że tłumaczenei Shreka to majstersztyk

elie
08-01-2011, 11:40
TO tak jakby przekładać tłumaczenie słowo w słowo :) nie brzmiałoby to dobrze :)

Zgadza się:) ale przecież można być dobrym tłumaczem nie mając poczucia humoru. Przy przekładach prawniczych czy medycznych humor nie jest nam do niczego potrzebny. Poza tym sami musimy określić w czym czujemy się dobrze. Jeśli w towarzystwie jesteśmy znani z tego, że potrafimy spalić każdy dowcip, tłumaczenie komedii nie jest chyba naszym powołaniem ;)

tomusiek15
08-01-2011, 12:17
O tak, Bartosz Wierzbięta jest mistrzem w swojej klasie. Niżej przytaczam tłumaczenie słynnej sceny z latającym osłem:

Oryginał:
Ha, ha! That’s right, fool! Now I’m a flying, talking donkey. You might have seen a housefly, maybe even a super fly, but I bet you ain’t never seen a donkey fly! Ha, ha! Uh-oh.

Dosłowne tłumaczenie:
Cha, cha! Właśnie, głupku! Teraz jestem latającym, gadającym osłem. Może widziałeś muchę domową, a może nawet super muchę, ale założę się, że nigdy nie widziałeś latającego osła! Cha, cha!

Bartosz Wierzbięta:
A jak ty głupku! Gadam, latam, pełny serwis! Latać każdy może! Czasem lepiej czasem trochę gorzej, ale niestety, ja mam talent! ho-ho!

W oryginale jest nawiązanie do filmu Walta Disneya „Dumbo”, gdzie pada podobna kwestia. Niestety dla polskiego widza ta aluzja nie jest tak oczywista, więc dosłowne tłumaczenie byłoby nietrafione. Polski tłumacz sięgnął do piosenki J. Kofty „Śpiewać każdy może”, którą J. Stuhr, użyczający głosu osiołkowi, wykonał na festiwalu w Opolu w 1977 roku - w moim odczuciu strzał w dziesiątkę. Wydaje mi się, że ten tekst w postaci napisów byłby równie zabawny, a każdy czytając zanuciłby go sobie w myślach ;)


Ale to bajka. I to głównie dla dzieci :) Też uważam, że Shrek został przetłumaczony po mistrzowsku :)

filoaga
08-01-2011, 12:52
Skoro to bajka głównie dla dzieci, to czemu prawie wszyscy dorośli ją widzieli i się świetnie bawili?;]

murdoc
08-01-2011, 13:01
'Przyjaciół' pamiętam dobrze w wersji, jaką emitował Canal + czyli z polskim dubbingiem. Zdecydowanie lepiej ją odbierałem niż wersje z lektorem i uważam, że to najlepszy sposób na przełożenie trudnych do zrozumienia żartów. Nawet jeśli nie trzymało się to zawsze oryginału to nigdy nie sprawiało, że widz czułby się zagubiony po niezrozumieniu żartu kulturowego.
A jeśli chodzi o najlepszy sposób na tłumaczenie dosłowne to ciekawym rozwiązaniem wydaje mi się umieszczanie przypisów w treść napisów (rym!). Takie wyjaśnienie musi być jednak bardzo zwięzłe, najlepiej w dwóch, trzech słowach. Chodzi o to, aby taka informacja nie przeszkadzała w odbiorze.

tomusiek15
08-01-2011, 13:09
Skoro to bajka głównie dla dzieci, to czemu prawie wszyscy dorośli ją widzieli i się świetnie bawili?;]

Bo dorośli czasami muszą poczuć dziecięcą radość i beztroskę :) stąd statystyczna widownia była powyżej +18 :)

murdoc
08-01-2011, 13:11
Dobrym przykładem niezwykle śmiesznego serialu kompletnie zarżniętego przez bezmyślnie dosłowne tłumaczenie jest 'The Office' znany u nas jako 'Biuro'. Żarty tam są niezwykle przesiąknięte kulturą USA i tłumaczenie ich dosłownie u typowego Polaka może wywołać co najwyżej zmieszanie.

Ale tak wcale nie musi być. Dobrym przykładem jest serial South Park. Jako satyra na społeczeństwo amerykanów powinna być bardzo trudna do przełożenia, jednak tłumaczenie jakie możemy usłyszeć na Comedy Central jest świetne. W połączeniu z charyzmatycznym lektorem (aktorem), który nawet próbuje bawić się w jednoosobowy dubbing zmieniając głosy co bardziej wyrazistym postaciom, całość tworzy świetnie przełożony przekaz, który czasem nawet wykracza poza oryginał i czyni polską wersję jeszcze śmieszniejszą. Duet Jacek Kutner i Jacek Kopczyński spisał się przy tym serialu na medal.

murdoc
08-01-2011, 13:58
A odnośnie oglądania programów ze znajomymi, którzy tak dobrze nie władają językiem obcym i nie są zaznajomieni z kontekstem kulturowym to zdarza mi się to dość często. Jest to też pewien sprawdzian dla potencjalnego tłumacza, żeby jak najszybciej i jak najlepiej wyjaśnić żart czy odwołanie tak żeby nie zakłócić przyjemnego oglądania filmu czy serialu. Zazwyczaj udaje mi się to streścić w kilku słowach, często używając właśnie odpowiedników mówiąc np "Ten Simon Cowell to taki nasz Wojewódzki" :)

murdoc
08-01-2011, 14:55
Ciekawie wygląda też sprawa tytułów takich seriali. Mimo, że nigdy nie są nigdzie prezentowane (no może poza wydaniami DVD i na stronach fanowskich) to jednak powstają i bardzo często są to tzw "puns", których przełożenie na Polski zazwyczaj jest po prostu niemożliwe.
Jeśli chodzi o 'Przyjaciół' to każdy odcinek ma formę "The One with/where...", np:

The One with Rachel's Book
The One Where Joey Tells Rachel
The One with Ross's Grant

Tu akurat łatwo jest takie tytuły przetłumaczyć, ale nadal mogą dla Polaka brzmieć nieco nienaturalnie. 'Ten z randką w ciemno' oznacza odcinek, w którym pojawia się motyw takiej właśnie randki. Jest to do przetłumaczenia, jednak patrząc na to po polsku czuje się pewne wymuszenie.

murdoc
08-01-2011, 14:58
Myślę, że najlepiej przy tłumaczeniu takich seriali dostosowywać treść do realiów naszego języka i naszej kultury. Przekład dosłowny nie ma sensu, jeśli zabija humor i z zabawnego serialu tworzy dla widzów z innego kraju coś niezrozumiałego i bez sensu.

gokuba
08-01-2011, 17:03
W kwesti tytułów tp bqardzo często są one akurat nie miarodajne, z trochę innej beczki ,
może niech ktoś mi powie czy nie można by lepiej przetłumaczyć "The King's speech" niż "Jak zostać królem" ?

gokuba
08-01-2011, 17:07
Jeśłi chodzi o seriale totalnie skpoane jeśli chodzi o tłumaczenie podałbym "Hotel Zacisze" ( "Falthy Tower's),
tłumaczenie nie oddaje w pełni angielskiego humoru.

gokuba
08-01-2011, 17:13
"Dobrym przykładem niezwykle śmiesznego serialu kompletnie zarżniętego przez bezmyślnie dosłowne tłumaczenie jest 'The Office' znany u nas jako 'Biuro'. Żarty tam są niezwykle przesiąknięte kulturą USA i tłumaczenie ich dosłownie u typowego Polaka może wywołać co najwyżej zmieszanie."

Podobnie z "IT Crowd" i kulturą angielską.Na szczęście jest on nawet zabawny dla ludzi bez zdolności Lingwistycznych i poczucia humoru :).

khermanow
08-01-2011, 21:21
"Przyjaciół" zaczęłam oglądać będąc nastolatką i już wtedy serial bardzo mnie śmieszył. Tłumacz wywiązał się z zadania: oczywiście, że nie przetłumaczył wszystkich gier słownych. Jednak przetłumaczył całe mnóstwo zabawnych zdań i sprawił, że serial w języku polskim jest zabawny. Nie dorówna oczywiście wersji oryginalnej, ale osoby, które nie znają angielskiego mogą się tak samo dobrze bawić oglądając serial, jak osoby, które potrafią zrozumieć wiele więcej żartó i gier słownych.

nikla
08-02-2011, 20:57
Niby tak, tzn polscy tłumacze starają się bardzo zachować klimat 'amerykańskich' przyjaciół. Mnie osobiście jednak dużo lepiej ogląda się mimo wszystko w oryginale, chociaż widziałam i wersje z napisami i lektorem.

A macie może jakiegoś swojego faworyta jeśli chodzi o tłumaczenie fragmentu tekstu??

Mnie się zawsze podobał tekst Phoebe: don't spray it, say it - bądź sobie pochmurny ale nie rób deszczu;)

khermanow
08-05-2011, 13:38
Też wolę wersję oryginalną, ale tłumacze stanęli na wysokości zadania i ich tłumaczenia są satysfakcjonujące nawet dla wybrednego widza (takiego, jakim jesteśmy przykładem!)

Natinka
08-05-2011, 18:29
Zgadzam się z przedmówcą! ;) uwielbiam Przyjaciół!!!! widziałam ten serial już z 10 razy i wydaje mi się że to nie tylko kwestia tego, że ten serial jest kultowy ale i tego że mimo wszystko tłumacze się postarali. Nawet dla zwykłego Kowalskiego nie znającego angielskiego myślę, że dowcipy i żarty bedą zabawne. Wiadomo często ich teksty są śćiśle związane z pewnym kontekstem, niekoniecznie znanym przez polskich widzów, dlatego uważam że mimo iż lektor jest monotonny a te śmiechy często w polskiej wersji językowej nie wpasowują się w moment to jednak to kawał świetnej roboty;) z lektorem czy bez polecam byle nie z IVONĄ:p

nikla
08-05-2011, 18:40
W tym serialu sam głos i akcent aktorów jest przezabawny więc czasem lektor troszke to zagłusza;) ale ogólnie faktycznie nie jest zle. Taki przyklam How you doin'? ;) w ustach Joey'a brzmi to bosko;)

Natinka
08-05-2011, 20:15
Tak, How you doin'? super- a po polsku oczywiście brak emocji i sensu, niestety bo to moja ulubiona kwestia:p

leva
09-04-2011, 22:20
No ale nie popadajmy w przesadę i nie wymagajmy od lektora żeby dodawał emocje do tego jak czyta tekst, bo wyjdą takie hybrydy jak w tłumaczeniach z dubbingiem filmów/seriali dla dzieci

I t nasuwa się intrygujące pytanie: lepiej z lektorem czy z dubbingiem?
Wiadomo, Shrek to majstersztyk pod każdym względem, ale np. Friends? Jak by to się oglądało w dubbingu? Nawet ze świetnym tłumaczeniem?

marcelina_t
09-05-2011, 07:17
Wiadomo, Shrek to majstersztyk pod każdym względem, ale np. Friends? Jak by to się oglądało w dubbingu? Nawet ze świetnym tłumaczeniem?

Przyjaciele z dubbingiem? Coś takiego nigdy by się nie przyjęło bez względu na to, jak fantastyczne byłoby tłumaczenie. Dużo osób i tak już narzeka na lektora, a co dopiero na dubbing...
Większość ludzi, choć popiera dubbing w animacjach i filmach dla dzieci, w zwykłych filmach, mimo wszystko, woli słyszeć prawdziwy głos aktorów. To samo w przypadku Przyjaciół...

natalia87
09-05-2011, 14:39
Mnie najbardziej podoba się odcinek, kiedy Marcel włącza opcję hiszpańskiego dubbingu. Przezabawna scena, która uwypukla problem dubbingu. Podkreśla jednocześnie fakt, jak wiele może stracić świetny serial, gdy tłumaczenie/dubbing/napisy nie są adekwatne jakością do oryginału.

klaudia
09-06-2011, 12:53
Najlepszą wersją "Przyjaciół" byłaby wersja z napisami. Można by było słuchać w oryginale, świetnie się przy tym bawiąc, a w razie problemów ze zrozumieniem pomocą byłyby napisy.

Asia S.
09-06-2011, 14:07
Niestety, rzeczywiście serial "Przyjaciele" w wersji polskiej nie jest tak śmieszny jak w wersji angielskiej. Jako nastolatka, nie znająca j.angielskiego w takim stopniu jak obecnie, oglądałam "Przyjaciół" z polskim tłumaczeniem i kompletnie nie mogłam zrozumieć fenomenu tej produkcji. Dopiero będąc na studiach sięgnęłam po jej angielską wersję, od której nie mogłam się oderwać. Obejrzałam wszystkie sezony dwa razy i za każdym razem pękałam ze śmiechu (pomijając smutne sceny). Gra słów w tym serialu jest niesamowita.

voopeem
09-06-2011, 14:13
Przyjaciele z dubbingiem? Coś takiego nigdy by się nie przyjęło bez względu na to, jak fantastyczne byłoby tłumaczenie. Dużo osób i tak już narzeka na lektora, a co dopiero na dubbing...
Większość ludzi, choć popiera dubbing w animacjach i filmach dla dzieci, w zwykłych filmach, mimo wszystko, woli słyszeć prawdziwy głos aktorów. To samo w przypadku Przyjaciół...

A ja oglądałam Przyjaciół (i wiele innych seriali) z dubbingiem... hiszpańskim. Ponieważ u nich w telewizji jest to normalne, zamiast lektora mają do wszystkiego dubbing. I szczerze mówiąc.... mniej mnie odrzuca niż nasz polski lektor. Naturalnie, cały czas uważam to za katowanie programu i całym sercem jestem za stosowaniem napisów, natomiast szczerze uważam że lektor zabija serial o wiele bardziej niż dubbing.

natalia87
09-07-2011, 16:31
Zgadzam się, że wersja z polskim lektorem w ogóle praktycznie nie śmieszy, podczas gdy oryginał potrafi zrzucić z krzesła :)
czy ktoś może się wypowiedzieć, jak się ta sytuacja przedstawia w innych wersjach językowych?

asia Rozszczypała
09-11-2011, 13:51
No ale nie popadajmy w przesadę i nie wymagajmy od lektora żeby dodawał emocje do tego jak czyta tekst, bo wyjdą takie hybrydy jak w tłumaczeniach z dubbingiem filmów/seriali dla dzieci

I t nasuwa się intrygujące pytanie: lepiej z lektorem czy z dubbingiem?
Wiadomo, Shrek to majstersztyk pod każdym względem, ale np. Friends? Jak by to się oglądało w dubbingu? Nawet ze świetnym tłumaczeniem?

O ile mnie pamięć nie myli, to parę lat temu pewien kanał emitował "Przyjaciół" właśnie z dubbingiem.
Brzmiało to okropnie, dobór głosów do postaci to była pomyłka. A najlepsze, że nie umieli nawet poprawnie wymówić imion głównych bohaterów. "Phoebe" to była dla nich [febe].

asia Rozszczypała
09-11-2011, 13:56
A ja oglądałam Przyjaciół (i wiele innych seriali) z dubbingiem... hiszpańskim. Ponieważ u nich w telewizji jest to normalne, zamiast lektora mają do wszystkiego dubbing. I szczerze mówiąc.... mniej mnie odrzuca niż nasz polski lektor. Naturalnie, cały czas uważam to za katowanie programu i całym sercem jestem za stosowaniem napisów, natomiast szczerze uważam że lektor zabija serial o wiele bardziej niż dubbing.

Też oglądałam "Przyjaciół" z dubbingiem hiszpańskim i rzeczywiście nie brzmiało to jakoś tragicznie. Chociaż oglądałam to tylko dlatego, żeby poduczyć się języka. Jednak jestem zdania, że w tego typu serialach nic nie przebije napisów, żaden lektor a tym bardziej dubbing.

daria_25
09-11-2011, 20:34
Przyjaciele z dubbingiem? Coś takiego nigdy by się nie przyjęło bez względu na to, jak fantastyczne byłoby tłumaczenie. Dużo osób i tak już narzeka na lektora, a co dopiero na dubbing...
Większość ludzi, choć popiera dubbing w animacjach i filmach dla dzieci, w zwykłych filmach, mimo wszystko, woli słyszeć prawdziwy głos aktorów. To samo w przypadku Przyjaciół...

Też jakoś nie mogę sobie wyobrazić przyjaciół z dubbingiem. Lektor w przyjaciołach nie jest az taki zły, a oryginalne głosy aktorów są tak charakterystyczne, że nie sposób je wręcz zastąpić nie tracąc przy tym części filmu. Najlepszą opcją dla osób, które chociaz troche znają język są pewnie napisy, wtedy nic nie zagłuszałoby pierwotnego przekazu:)

szczepkas
09-11-2011, 20:46
Z tego co pamiętam, to był C+ ;) I faktycznie, ten dubbing był obłędny, psuł całą przyjemność z oglądania :( nie ma to jednak jak "Przyjaciele" z napisami :)

olabe
09-12-2011, 12:15
Ale Ewa Drzyzga jest gospodynią najpopularniejszego talk show w Polsce, nie prawda?! Uważam, że lepszego porównania nie znajdziemy. Wracając do tłumaczeń gier słownych w serialu Przyjaciele, to nadal jestem za przekładu dopasowując do polskich realiów. Jakże genialne tłumaczenie Shreka udałoby się bez tego zabiegu?

Co do dyskusji o Drzyzdze i Winfrey - uważam, że trzeba zostawić oryginalne nazwisko - jeśli będzie miejsce na przypis, to wytłumaczyć, jak nie - liczyć, że znajdzie się ktoś życzliwy, kto widzowi wytłumaczy albo, że widz sprawdzi później sam :) Po prostu to są dwie zupełnie inne osoby i choć porównanie ich jest rozwiązaniem, to mnie nie zadowala.
Co do Przyjaciół - też myślę, że powinno się dostosowywać żarty do naszych realiów. Powyżej proponowano różne rozwiązania, co świadczy o tym, że choć trudne, nie jest to niemożliwe do zrobienia :)

monikoza
09-12-2011, 15:15
Faktycznie fajnie by było, gdyby serial 'puszczali" w oryginalnej wersji językowej, ale z polskimi napisami

Aga12
09-12-2011, 16:21
Z tego co pamiętam, to był C+ ;) I faktycznie, ten dubbing był obłędny, psuł całą przyjemność z oglądania :( nie ma to jednak jak "Przyjaciele" z napisami :)

W telewizji pojawił się najpierw z dubbingiem (C+) jeżeli ktoś go polubił przed pojawieniem się wersją oryginalną lub lektorem( trochę oryginalnych głosów przez tego lektora się przebija), i polubił Przyjaciół to może mieć do niego mały sentyment. Ale jeśli ktoś poznała najpierw wersję z napisami to przestawić się trudno.:)

nikla
09-12-2011, 21:13
Zgadzam się w 100% że przestawić się jest bardzo ciężko. Ogólnie wydaje mi się, że seriale nie powinny być dubbingowane;) tzn, dla mnie i z mojego punktu widzenia, osoby znającej język angielski. Niesamowicie trudno znaleźć polskie odpowiedniki gagów amerykańskich.
Obecnie oglądam HIMYM i zdecydowanie lepiej oglada się to w oryginale.

Agneska
09-12-2011, 22:10
W kwesti tytułów tp bqardzo często są one akurat nie miarodajne, z trochę innej beczki ,
może niech ktoś mi powie czy nie można by lepiej przetłumaczyć "The King's speech" niż "Jak zostać królem" ?

Moim zdaniem "Jak zostać królem" nie jest najlepszym tłumaczeniem. Zastanawiam się, czy nie wprowadza to potencjalnego/przyszłego widza w błąd co do wyobrażenia o fabule filmu. Właściwie to można by pomyśleć, że film opowiada historię człowieka, który za pomocą różnych intryg próbuje zdobyć tron za wszelką cenę. Macie jakieś inne pomysły na tłumaczenie tytułu tego skądinąd całkiem dobrego filmu?

natalia87
09-14-2011, 19:47
Zgadzam się w 100% że przestawić się jest bardzo ciężko. Ogólnie wydaje mi się, że seriale nie powinny być dubbingowane;) tzn, dla mnie i z mojego punktu widzenia, osoby znającej język angielski. Niesamowicie trudno znaleźć polskie odpowiedniki gagów amerykańskich.
Obecnie oglądam HIMYM i zdecydowanie lepiej oglada się to w oryginale.

ja też obecnie oglądam ten serial, a właściwie powoli kończę już ostatni sezon. :) Muszę przyznać, że podchodziłam do niego dwukrotnie, ponieważ pierwszy mój kontakt z tym serialem to był lektor polski, który skutecznie zniechęcił mnie do śledzenie losów bohaterów. Jednak po namowie znajomych wznowiłam oglądanie, tym razem jednak z napisami. Owszem, jest wiele żartów, które są może niezrozumiałe dla polskiego widza, ale autor napisów zadbał o wytłumaczenie większości z nich, a jeśli akurat zabrakło wytłumaczenia, to motywowało mnie to do samodzielnych poszukiwań odpowiedzi :)

natalia87
09-14-2011, 19:50
Moim zdaniem "Jak zostać królem" nie jest najlepszym tłumaczeniem. Zastanawiam się, czy nie wprowadza to potencjalnego/przyszłego widza w błąd co do wyobrażenia o fabule filmu. Właściwie to można by pomyśleć, że film opowiada historię człowieka, który za pomocą różnych intryg próbuje zdobyć tron za wszelką cenę. Macie jakieś inne pomysły na tłumaczenie tytułu tego skądinąd całkiem dobrego filmu?

czasami dobry tytuł to jeden z głównych sposobów zachęcenia widza do obejrzenia danego filmu. Myślę, że takie tłumaczenie było bardziej komercyjne niż było by to w przypadku np."Przemowy króla". Pamiętajmy o nieśmiertelnym "Wirującym seksie" ;)

silezia
09-18-2011, 11:16
Rzeczywiście, społeczeństwo polskie nie jest przygotowane na przekleństwa o cięższym kalibrze. Co do Przyjaciół, to chyba najlepiej przekładać dostosowując do polskiej rzeczywistości. O ile się da…

Mnie się wdaję,że jednak przyjaciele w oryginalne to nie to samo co z tłumaczeniem:/ Dlatego najlepiej oglądać ich znając chyba j.angielslki.Aczkolwiek niektóre tłumaczenia odcinków były naprawdę trafione:)

espeja
09-18-2011, 21:11
''Friends'' oglądałam niezliczoną ilość razy, ale niedawno po raz pierwszy od wieeelu lat obejrzałam cały serial z polskim lektorem. Generalnie, po wcześniejszym wielokrotnym oglądaniu odcinków w oryginale, tłumaczenie ogromnie mnie denerwowało i uważam, że w wielu miejscach było wyjątkowo nieudolne.

Bywały też jednak pozytywne przykłady, np:

[Oryginał]
Rachel: Joey, it’s just a chair! What’s the big deal?

Joey: The big deal is that it is the exact equal distance from the bathroom to the kitchen and it’s at the perfect angle so you don’t get any glare coming of off Stevie.

Rachel: Stevie the TV?

[Tłumaczenie]
Rachel: To tylko fotel.

Joey: Stoi w równej odległości od łazienki i kuchni, oraz pod idealnym kątem do Telesfora.

Rachel: Telesfora Telewizora?

Podoba mi się to, jak tłumacz wybrnął z tej rymowanki:)

natalia87
09-21-2011, 20:01
Tak, to świetny przykład zdolności tłumacza :) ale niestety trzeba uważać z takimi zmianami, ponieważ w niektórych odcinkach (niestety nie pamiętam teraz w jakich dokładnie) zmiana była bardzo trafna, ale mogła wprowadzić widza w błąd, że amerykańscy bohaterowie odnoszą się do jakiś wydarzeń znanych zazwyczaj wyłącznie Polakom.

maszka88
09-23-2011, 09:49
Osobiście uważam, że najlepsze są napisy do takich filmów, gdzie np. w nawiasie jest dopisane, że Dick to Wacek ;) Wtedy nawet osoba nieznająca języka angielskiego jest w stanie załapać żart.

Myślę, że klucz to dobre tłumaczenie. Osobiście oglądałam "Przyjaciół" tłumaczonych w kilku wersjach i przyznam, że niektóre naprawdę można pochwalić? bo są świetne i nawet osoba nie znająca języka załapie żart. Inne niestety sprawiają wrażenie jakby sam tłumaczący nie bardzo rozumiał ten humor ;)

leva
09-26-2011, 14:31
Myślę, że klucz to dobre tłumaczenie. Osobiście oglądałam "Przyjaciół" tłumaczonych w kilku wersjach i przyznam, że niektóre naprawdę można pochwalić? bo są świetne i nawet osoba nie znająca języka załapie żart. Inne niestety sprawiają wrażenie jakby sam tłumaczący nie bardzo rozumiał ten humor ;)

Czy ktoś orientuje się może jakie konkretnie są te wersje tłumaczeniowe na polski i gdzie można by je znaleźć? Ich porównanie to byłby niezły materiał badawczy!

leva
09-26-2011, 14:35
Faktycznie fajnie by było, gdyby serial 'puszczali" w oryginalnej wersji językowej, ale z polskimi napisami

Mnie też taki pomysł wydaje się dobry, ale jednak chyba jesteśmy w mniejszości... Znam wielu ludzi, którzy np. nie chodzą do kina na filmy z napisami, bo nie chce im się czytać, a gdyby im coś takiego zaserwować w telewizji to byłaby dopiero kara, na pewno oglądalność by spadała. Liczy się zdanie ogółu niestety, a jednak nadal Ci, którzy znają angielski (lub inny język obcy) są w mniejszości.

olabe
09-26-2011, 14:41
Mnie też taki pomysł wydaje się dobry, ale jednak chyba jesteśmy w mniejszości... Znam wielu ludzi, którzy np. nie chodzą do kina na filmy z napisami, bo nie chce im się czytać, a gdyby im coś takiego zaserwować w telewizji to byłaby dopiero kara, na pewno oglądalność by spadała. Liczy się zdanie ogółu niestety, a jednak nadal Ci, którzy znają angielski (lub inny język obcy) są w mniejszości.

Popieram! Napisy są świetnym rozwiązaniem, ale wiele osób zwyczajnie ich nie lubi :( a szkoda, bo przy oryginalnym dźwięku można sporo złapać z zakresu wymowy, np.

antwuan
10-01-2011, 18:38
Czy ktoś orientuje się może jakie konkretnie są te wersje tłumaczeniowe na polski i gdzie można by je znaleźć? Ich porównanie to byłby niezły materiał badawczy!

Najlepiej będzie, jak pożyczysz bądź kupisz wersję dvd. Jeśli analizować tłumaczenie, to tylko te oficjalne. Napisy dostępne w internecie można wykorzystać tylko dla kontrastu, chociaż sam uważam, że nie powinno się ich brać pod uwagę. Z kolei tłumaczenie oficjalne jest dosyć dobre, ale momentami również wywołuje oburzenie, przynajmniej u mnie.

leva
10-08-2011, 19:43
Najlepiej będzie, jak pożyczysz bądź kupisz wersję dvd. Jeśli analizować tłumaczenie, to tylko te oficjalne. Napisy dostępne w internecie można wykorzystać tylko dla kontrastu, chociaż sam uważam, że nie powinno się ich brać pod uwagę. Z kolei tłumaczenie oficjalne jest dosyć dobre, ale momentami również wywołuje oburzenie, przynajmniej u mnie.

Oczywiście, jeśli spędzać godziny na analizie tłumaczenia, to tylko tej oficjalnej! ale, jak to napisało już tutaj kilka osób, oficjalne napisy na DVD są, a na C+ był dubbing! więc jest więcej niż jedna dostępna wersja oficjalna! Postaram się coś w tym temacie odnaleźć...

Aga12
10-08-2011, 23:00
Oczywiście, jeśli spędzać godziny na analizie tłumaczenia, to tylko tej oficjalnej! ale, jak to napisało już tutaj kilka osób, oficjalne napisy na DVD są, a na C+ był dubbing! więc jest więcej niż jedna dostępna wersja oficjalna! Postaram się coś w tym temacie odnaleźć...

Czy można gdzieś znaleźć jakieś fragmenty Przyjaciół z dubbingiem?

mnuach
10-09-2011, 11:09
Zgadzam się z gokuba, tłumaczenia takich osób jak Ophra nie powinny mieć zamienników na Ewe Drzyzgę, poza tym każdy ciekawy tego kim jest Ophra podejmie trud i sprawdzi w internecie kim jest owa postać, rozwijając przy tym swoją wiedzę :). Natomiast jeśli chodzi o zacofanie, to muszę przyznać ze nasz naród jednak jest trochę w tyle Europy i świata i nie ma tu co ukrywać. Ale gonimy zachód, i może przyjdzie taki czas, że ich dogonimy :)

Naprawdę myślisz, że przeciętnemu widzowi (i nie mówię tu o filologach, którzy zawsze i wszędzie chłoną kulturę i poszerzają swą wiedzę w tej mierze non stop) będzie się chciało sprawdzać, kim jest Oprah?? Szczerze wątpie. Co najwyżej uzna żart, albo i cały film, za nieśmieszny. Też byłabym za tym, żeby szukać rodzimych odpowiedników, wywołujących podobne skojarzenia.

Arletta
10-10-2011, 11:06
"Przyjaciele" z dubbingiem byli super! Canal+ jako pierwszy pokazywał w Polsce ten serial i mam do tej wersji ogromny sentyment. Pamiętacie słynną rymowankę Joeya "O mamo, o tato, jestem wielki co wy na to?!" albo gdy Phoebe czyta Joeyowi uwagi z przesłuchań do filmów "They said you were pretty but dumb. Oh wait, no it's pretty dumb", tłumaczenie: "Powiedzieli, że jesteś niezwykły, ale tępy. A nie - niezwykle tępy" (cytuję z pamięci). :)
A napisy w odcinkach na płytach Warner Bros. pozostawiają wiele do życzenia.

basienkka
01-29-2012, 19:25
A co sądzicie o dość zabawnych błędach w tłumaczeniu seriali? Wzięłam na warsztat Przyjaciół, bo to zdecydowanie mój uluiony serial i kiedy oglądałam go z lektorem, czasem aż ręce opadały. Znacie jakieś przykłady błędnego tłumaczenia?

amy91
01-29-2012, 21:12
Często widać nieznajomość slangu i przekleństw, np. w jednym filmie słowo "pussy" zostało przetłumaczone jako "kotek", a nie jak pasowałoby do kontekstu "ci**a", kotek w ogóle nie pasował do tego filmu (jakaś strzelanka) i do sytuacji, więc wynik był dość zabawny

guniaas
01-29-2012, 21:27
Hmm, teraz nic mi nie przychodzi do głowy, ale wiem, że jak na wakacjach oglądałam po kolei sezon za sezonem to nagle chyba w piątym czy szóstym sezonie było widać drastyczną zmianę w jakości tłumaczenia. Zmienił się tłumacz odpowiedzialny za wersję lektorską i można było usłyszeć kilka "kwiatków" czy strasznie staromodnych określeń.

basienkka
01-29-2012, 22:12
nie pamiętam dokładnie kontekstu, ale w pewnej sytuacji 'you're welcome' w kontekście 'nie ma za co' przetłumaczyli jako: 'witam cię' - ni z gruszki ni z pietruszki, gdzie w ogóle nie pasowało to do sytuacji :)

Aglarwen
01-30-2012, 16:13
Pamiętam odcinek, w którym Monica poszła do gabinetu okulisty Richarda, który dał jej krople do oczu (drops) - polski lektor stwierdził - Nie zapomnij o dropsach !! :D

cujo
01-30-2012, 17:55
A mnie najbardziej rozśmieszył odcinek, w którym Rachel i Ross pokazywali kasetę jak to Rachel zaszła w ciąże...na co Chandler: Did you do it on our invitations?, a lektor "Polałaś nasze zaproszenia winem?". Padłam! ;)

lichi
01-30-2012, 20:50
u mnie tak wyszło, że wszystkie 10 serii Przyjaciół kupiłam w Niemczech. Na płytach jest niemiecka (oni wszystko dubbingują) oraz angielska wersja językowa. Masakra, co Niemcy zrobili z tego serialu - w początkowej serii wszyscy przyjaciele zwracają sie do siebie Pan/Pani. W odcinku, kiedy Joey szuka dla siebie pseudonimu z Josef Stalin zrobili Adolf Hitler, a odcinek kiedy Ross prowadzi wykład z brytyjskim akcentem w ogóle nie jest śmieszny, bo w dubbingu trudno oddać tą różnicę, jego głos jest tylko lekko zniekształcony i to wszystko.

qweasd
02-05-2012, 19:33
[QUOTE=lichi;111845 (oni wszystko dubbingują) .[/QUOTE]

oj, też mam doświadczenia z filmami z niemieckim dubbinngiem. Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że w Niemczech nadal funkcjonuje dystrybucja filmów zagranicznych ;). Kto to ogląda?!?

BCD
02-05-2012, 22:24
Oj dużo jest takich... zazwyczaj to jakieś drobne pomyłki, ale bardzo rażące, jeśli dobrze zna się angielski i jeśli występuje ich nagromadzenie w jednym odcinku. Pamiętam, gdy bohaterowie grali w karty i mówili "check", a zostało to przetłumaczone bodajże jako "pas". Dopiero teraz widzę, ile traciłam, oglądając Friendsów z lektorem.

monix
02-05-2012, 22:53
A mnie najbardziej rozśmieszył odcinek, w którym Rachel i Ross pokazywali kasetę jak to Rachel zaszła w ciąże...na co Chandler: Did you do it on our invitations?, a lektor "Polałaś nasze zaproszenia winem?". Padłam! ;) SERIOUSLY? skąd? dlaczego? jak? nie ogarniam ;ddd. ja niestety też oglądałam Przyjaciół z lektorem, bo takich już dostałam, widocznie mam czego żałować ;)

paulina8901
02-10-2012, 17:59
A ja pamiętam odcinek, w którym Ross całował się z matką Chandlera.W sumie to tłumacz chyba nieźle wybrnął z sytuacji - Chandler nazwał Rossa "mother kisser", co zostało przetłumaczone na "pan całuśny":) (nie wiem jak sama bym to przetłumaczyła, bo po angielsku od razu kojarzy się z "mother f****", a po polsku trudno chyba byłoby to "oddać"). Ale w "Przyjaciołach" jest naprawdę dużo takich kwiatków:)

ewakie
02-13-2012, 01:09
Ja najczęściej trafiam na seriale z fansubami. Tam dopiero ręce można załamać :) ale ich plus jest taki, że fani są bardziej obeznani ze slangiem i przynajmniej w tej kwestii wpadek jest mniej.

jstrawa
02-13-2012, 07:41
W "Przyjaciołach" największy ból jest taki, że jest tam mnóstwo żartów językowych, które ciężko przetłumaczyć, a tłumacz oficjalnej wersji lektorskiej większość z nich po prostu odpuścił - te fragmenty w tłumaczeniu nawet nie próbują być śmieszne.

Gabriela27
02-13-2012, 08:04
Pamiętam odcinek, w którym Monica poszła do gabinetu okulisty Richarda, który dał jej krople do oczu (drops) - polski lektor stwierdził - Nie zapomnij o dropsach !! :D

też to pamiętam :)) mimo wszystko ten serial zasługuje na swoją popularność z czy bez lektora :)

basienkka
02-13-2012, 11:30
Ostatnio trafiłam na odcinek Przyjaciół na tvn7, chyba było nowe tłumaczenie. Było przyjęcie z okazji 35 rocznicy ślubu Gellerów. Joey poślizgnął się na ostrydze i wyraźnie powiedział, że wytarł buty w marynarkę Chandlera. Tłumaczenie: wytarł w ciuchy Rossa. Zdanie banalne, więc po co zmieniać imiona? Bez sensu :)

kiediska
05-25-2012, 00:39
Jeżeli chodzi o przyjaciół to należy oglądać tylko w oryginale, w Polskim tłumaczeniu wiele wątków jest pomijanych, np drobne, słowne żarty sytuacyjne.

mkusina
05-25-2012, 01:30
Friends tylko i wyłącznie w oryginale. Nawet mi nie przyszło do głowy żeby oglądać ten serial w dubbingu. Gry słowne, odniesienia kulturowe, żarty - wielu z tych rzeczy nie da się przełożyć. Wiadomo, że tłumacz musi w skuteczny sposób sobie z tym poradzić, ale jak jest możliwość, to lepiej oglądać seriale i filmy w oryginale.

Aga12
05-25-2012, 07:34
Friends tylko i wyłącznie w oryginale. Nawet mi nie przyszło do głowy żeby oglądać ten serial w dubbingu.

Kiedy Przyjaciele pojawili się w Polskiej telewizji ( Canal+, dawno, dawno temu) byli dubbingowani, a oryginalna wersja nie była raczej dostępna ( ani na DVD ani w necie).Tak, że alternatywa była taka: z dubbingiem albo wcale.

Nie wiem nawet czy gdzieś wersję dubbingowaną, lub jej kawałki można by teraz znaleźć. Z ciekawości przypomniałabym sobie tamte, polskie głosy. Czy ma ktoś jakieś namiary?

kiediska
05-25-2012, 12:37
Znalazłam kawałek Friendsów z Polskim dubbingiem, kupa śmiechu :P

http://www.joemonster.org/p/243468/Rank_1_Przyjaciele_PL_Sezon_4_Odcinek_4_POLSKI_DUB BING_part_3_3_

npali
05-25-2012, 17:44
też jestem za oglądaniem Przyjaciół w oryginale :)

pelle_kb
05-25-2012, 19:54
Popieram oglądanie "Przyjaciół" w oryginale, w najgorszym razie z fanowskimi napisami, gdzie czasem chociaż w nawiasach usiłują wytłumaczyć o co właściwie w danym nieprzetłumaczalnym dowcipie chodzi ;) Oglądanie z dubbingiem na pewno bym sobie odpuściła...

Aga12
05-25-2012, 21:14
Popieram oglądanie "Przyjaciół" w oryginale, w najgorszym razie z fanowskimi napisami, gdzie czasem chociaż w nawiasach usiłują wytłumaczyć o co właściwie w danym nieprzetłumaczalnym dowcipie chodzi ;) Oglądanie z dubbingiem na pewno bym sobie odpuściła...

Zwłaszcza, że po dubbingowanej wersji dawno zaginął.:D
Tak samo chyba jak po "Ja, Klaudiusz", ale akurat dubbing do tego filmu był świetny.

poppywitch
05-26-2012, 10:34
O)glądam sobie ten polski dubbing i po pierwsze jestem pewna, że skądś znam te głosy i kojarzą mi się z jakąś bajką (co chyba jest nawet prawdopodobne), a po drugie bardzo, bardzo brakuje mi głosu Chandlera. I te teksty (wypowiadane głosami, które koajrzą mi się z animacjami) brzmią naprawdę bardzo, bardzo dziwnie.
A normalnie Friendsów najczęściej oglądałam albo w oryginale albo z fansubami, z lektorem próbowałam oglądać jak lecialy na tvn7, ale uznałam, że jednak mnie drażni.

Aga12
05-26-2012, 12:57
Dubbingi przypominają mi troszeczkę polskie wersje amerykańskich seriali ( np. polska Frania Niania).

Jak by to wyglądało jakbyśmy udomowili "Friendsów".
Po pierwsze polskie imiona. Może np Rachel - Rysia, Monika- Monika Phebe- ?, Chandler- Czesio, Joy- Józek, Ros- Rysiek. ( Strasznie to brzmi)

A jakich polskich aktorów chcielibyście zobaczyć w naszej wersji Przyjaciół?

kiediska
05-27-2012, 16:37
tutaj jest fragment z dubbingiem, śmiesznie brzmi;) http://www.joemonster.org/p/243468/Rank_1_Przyjaciele_PL_Sezon_4_Odcinek_4_POLSKI_DUB BING_part_3_3_

gremlinola
05-28-2012, 10:15
Dzieki humorowi tego serialu uzyskalam zaszczytnt tytutl magistra;)
Podany w pierwszym poscie fragment przetlumaczony zostal tak ( w wersji TVN):
Joey: Fajnie gdyby nasza kaczka i nasz pisklak miały dziecko. Moglibyśmy nazwać je Kaklak.
Chandler: Albo ...Piczka.

Nie jest to mistrzostwo swiata, ale mysle, ze dosyc zgrabnie zabrzmialo. Tlumacz zrezygnowal z odwolania do imion, ale zachowalo to, co jest glownym zrodlem humoru, czyli podtekst.

picadilly
06-03-2012, 16:59
W polskim dubbingu głos Moniki podkładała Anna Apostolakis, którą słychać obecnie chyba w każdej bajce, albo przynajmniej w co drugiej. Jej głos słyszany w Przyjaciołach emitowanych na Canal+ chyba najbardziej utkwił mi w pamięci i do dzisiaj go rozpoznaję. Głos Chandlera też bardzo lubiłam - podkładał pod niego Mieczysław Morański, też etatowy głos w filmach aniowanych :-)

MWiszniewska
06-04-2012, 07:02
Hmm, teraz nic mi nie przychodzi do głowy, ale wiem, że jak na wakacjach oglądałam po kolei sezon za sezonem to nagle chyba w piątym czy szóstym sezonie było widać drastyczną zmianę w jakości tłumaczenia. Zmienił się tłumacz odpowiedzialny za wersję lektorską i można było usłyszeć kilka "kwiatków" czy strasznie staromodnych określeń.

Parę razy widać, że tłumaczenie wszystkich serii nie jest spójne. Całe szczęście w polskiej tv słychac oryginał i jego nalezy się trzymać. Jest też dużo śmieszniejszy.

poppywitch
06-04-2012, 11:05
Aaaa, to widzę, że może wcześniejsze skojarzenie z bajkami było jak najbardziej słuszne :D
Mnie się tam dość cięzko skupić na słuchaniu oryginału kiedy jest lektor.

Mucha83
06-11-2012, 00:08
Popieram Friends oglądać tylko w orginale :). jeśli chodzi o dziwne tłumaczenia, nie jest to może kwiatek milenium ale byłem dość zaskoczony oglądając Drive kiedy zwykłe OK przetłumaczono na chętnie.

sylwka
08-14-2012, 00:16
Według mnie najlepiej oglądać w oryginale, ewentualnie z napisami. Co jak co ale w tym serialu warto jest słyszeć oryginalne głosy Ross'a i Chandler'a :D

remz
08-15-2012, 19:32
"Przyjaciół" z dwa pierwsze sezony obejrzałem z napisami, bo czasami trudno było mi się połapać w tym co mówią, ale jak już się osłuchałem to oglądałem bez. Żadne napisy ani lektor nie oddadzą niektórych kwestii, z których często aż nie mogłem ze śmiechu :D Poza tym wg mnie lektor zagłusza też intonację aktorów, która czasami dodaje uroku do ich wypowiedzi.

p.grefkowicz
08-15-2012, 20:58
Największy błąd jaki zauważyłam (napisy amatorskie) był w 9 sezonie, kiedy to Charlie mówi Rossowi że chciałaby zobaczyć wystawę listów Walta Whittmana. Tłumaczenie brzmiało mniej więcej tak: Chciałabym zobaczyć wystawę prac Walta Whittmanlettersa.
:)

olcia1234_2009
08-17-2012, 12:56
'Przyjaciół' najcudowniej ogląda się z napisami lub nawet zupełnie bez nich...ich teksty są niesamowite, szkoda, żeby lektor tak strasznie to popsuł ;)

weronikas
08-24-2012, 00:05
Friends wyłącznie w oryginale. Lektor - niekoniecznie, dubbing - absolutnie nie.
No bo jak można prawidłowo przetłumaczyć: "How you doing...." i faktycznie poczuć ten klimat :)