PDA

View Full Version : Tłumacz bez "zaplecza" językowego


meg.dom
07-05-2011, 12:01
Witam,
zastanawiam się czy człowiek, który nie szlifował swojego języka za granicą i opiera swoją wiedzę językową wyłącznie na praktykach odbywanych w Polsce ma szanse zostać tłumaczem języka obcego? Czy realnym jest dla takiej osoby zdanie egzaminu państwowego? Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii?

DanW
07-05-2011, 15:19
Myślę, że tłumaczem zostać można. Obecnie da się to zrobić chyba bardziej niż jeszcze jakiś czas temu. Wydaje mi się, że Polska nie jest już tylko krajem języka polskiego i można w różny sposób osłuchać i zapoznać się z obcymi językami nawet nie wyjeżdżając poza granice Polski. Co do samego egzaminu na tłumacza przysięgłego to nie wypowiem się, bo nie mam pojęcia jaki jest poziom trudności. Jedni straszą, że okropnie trudny, inni mówią co innego... eh.

meg.dom
07-05-2011, 16:51
Tak właśnie poruszyłam temat egzaminu państwowego ponieważ sama słyszałam, że jest on ogólnie bardzo trudny a już dla osób, które nie osłuchały się z językiem poprzez pobyty zagraniczne - wręcz niemożliwy to przejścia.

kotuszek
07-05-2011, 20:37
Ja bym nie robiła tragedii, że ktoś kto nie osłuchal się z językiem zagranicami kraju, nie może zdac takiego egzaminu. To w sumie nie ma wiele wspólnego z egzaminem. Moim zdaniem ważniejsze jest doświadczenie i zdolności. Duża motywacja i niestety piłowanie języka na bieżąco. Ja po 3 latach pracy w szkole stoje przez długą drogą przygotowania do tego egzaminu. Egzamin jest trudny i drogi, ale to tylko dlatego, że niestety, ale nasze ministerstwo musi na czymś zarabiać kasę. Im egzmain trudniejszy tym więcej kasy dla nich, bo wiadomo, że jak ktoś się już naprawdę zdecydował na tłumacza, to będzie próbował do skutku.

A swoją drogą to zastanawiam się czy to wszystko jest naprawdę warte zachodu?

meg.dom
07-05-2011, 20:42
No właśnie. Bo czy można pracować jako tłumacz, bez oficjalnego papierka na "tłumacza przysięgłego" i utrzymywać się z tego?

kotuszek
07-05-2011, 20:45
Można i ja jestem najlepszym tego przykładem. Ja jednak zdecydowanie wolę ustne i często mi się zdarza robic takie rzeczy, ale tylko dzięki znajomościom w biurze tłumaczeń. Robie dla nich różne rzeczy,a że zdecydowanie lepej mi idzie ustne tłumaczenie, to daja mi możliwości rozwoju. Ja potrafiłam czasem dostać 1500 za dzień, to się nie zdarza często, ale można coś uciułać. Z tym, że trzeba wziąć poprawkę na to, że po takim dniu padasz jak mucha i nie masz absolutnie siły na nic innego.

meg.dom
07-05-2011, 20:52
To jesteś szczęściarą :) ale taka informacja pozwala mi pozytywnie myśleć o przyszłości tłumacza, dziękuję. Jednak wracając do głównego wątku, jeśli wolno mi zapytać oczywiście, to czy szlifowałaś język obcy za granicą?

paula7732
11-06-2011, 18:07
Wydaje mi się, że można zostać tłumaczem bez pobytu w kraju, w którym język ten jest używany, w zależności jednak od tego, co chce się tłumaczyć. Jeśli tłumaczenia ustne, to podejrzewam, że trzeba się osłuchać z danym językiem u native speakera, żeby w trakcie tłumaczenia nie było problemu, bo np. nie rozumie się wypowiedzi przez akcent. Jeśli natomiast chodzi o tłumaczenia pisemne to większość tekstów użytkowych podlega standardowym normom gramatycznym, więc jeśli ktoś zna język i jego gramatykę "z książek" to raczej nie powinien miec problemów.

marytyna
11-07-2011, 21:36
Myślę, że ze względu na dzisiejszy poziom przepływu informacji oraz dostępu do materiałów, mediów itp. z róznych kręgów kulturowych oraz językowych, pobyt za granicą nie jest koniecznym warunkiem do spełnienia marzeń o byciu tłumaczem. Mimo to uważam, że taki wyjazd bardzo usprawnia językowo, dodaje pewności siebie i pozwala na poznanie kontekstu kulturowego danego języka. Mimo iż, tłumaczenia medyczne czy techniczne nie wymagają znajomości tego kontekstu, tłumacz powinien wiedzieć jak się zachować stosownie do obyczajów danego kraju. Nierzadko udziela też porad w tej kwestii swoim klientom.

AgnesK
11-08-2011, 23:24
Nie sądzę, że ten" warunek" musi zostać koniecznie spełniony. Biorąc pod uwagę tłumacza przysięgłego, zastanawia mnie fakt jaką wartość może mieć dla niego osłuchanie się z językiem w momencie, jeśli podczas pobytu za granicą ma on kontakt wyłącznie z językiem nieoficjalnym? Myślę, że to raczej może zadziałać na niekorzyść. Dobrze wiemy, że raczej tłumacz takiej kategorii posługuje się językiem oficjalnym, nawet jeśli jest tłumaczem ustnym, więc nie wypada używać slangu.

Romica
11-09-2011, 13:22
Myślę, że sporo zależy od charakteru pobytu. Wyjazd na staż w jakiejś firmie czy instytucji na pewno wiele pomoże, a na erasmusa czy au pair już niekoniecznie. Poza tym, egzamin państwowy to w dużej mierze egzamin pisemny lub opierający się na tekście pisanym (tłumaczenie a vista), więc tutaj "osłuchanie" niewiele pomoże. Jeśli jednak mówimy szerzej o pracy tłumacza, przysięgłego czy nie, to każda okazja na kontakt z żywym językiem jest cenna.

WaldekB.
11-12-2011, 12:09
Zgadzam się z Wami, że "osłuchanie" niewiele pomoże, jeśli chodzi o egzaminy opierające się na tłumaczeniach pisemnych. Jednak, jeżeli dana osoba ma ambicje być tłumaczem symultanicznym i w ogóle tłumaczyć cokolwiek na żywo, to potrzebna jest do tego łatwość rozumienia myśli mówiących osób oraz łatwość szybkiego ich formułowania w czasie tłumaczenia. Tłumacz ustny musi wyłapać z danej myśli nie całe zdania co do słowa, ale wyselekcjonować z tych słów główną myśl.

BarbaraAnna
11-13-2011, 10:58
Według mnie jest to możliwe, dzięki możliwością, jakie niesie za sobą rozwój technologiczny. Kilka osób już wspomniało, że jeśli chodzi o pobyt za granicą, niewiele to pomoże osobie, która chce zdawać egzamin na tłumacza przysięgłego, a słyszy wokół siebie tylko język nieformalny.

ingari
11-13-2011, 16:14
Wiele też zależy od języka, z angielskim nie ma chyba tekiego problemu, bo jest on wszędzie, natomiast z jakimś rzadkim językiem, należałoby chyba chociaż na jakiś czas wyjechać...

Kol5
11-14-2011, 00:56
Nie da się ukryć, że szlifowanie języka za granicą jest niezastąpioną metodą na zrobienie kolejnego kroku w kierunku biegłości. Wcale nie znaczy to, że osoba nigdy niebędąca za granicą nie ma szans na zostanie tłumaczem. Otóż ma, z tym że, może mieć problemy z naturalnością oraz swobodą w posługiwaniu się danym językiem.

Malagutti
11-14-2011, 08:49
Wydaje mi się, że znajomość nieformalnego języka może przydać się w niektórych tłumaczeniach :) Ale oczywiście, zgadzam się, że pobyt za granicą nie gwarantuje poznania języka lepiej - zależy z kim będziemy tam przebywać i rozmawiać.

ocuca
12-30-2011, 16:35
Ja również zgadzam się z twierdzeniem, że można zostać tłumaczem bez długoletniego pobytu za granicą. Wymaga to niestety dużo więcej pracy własnej. Za granicą niejako automatycznie "wchłaniamy" obcy język. Na szczęście żyjemy w świecie, w którym dostęp do zagranicznej telewizji, prasy czy radia nie stanowi już żadnego problemu. Z tego powodu nawet w Polsce nasza wiedza o języku obcym nie pochodzi tylko i wyłącznie z książek, ale ma zupełnie "realne, żywe" podłoże. Myślę, że szczególnie tłumacze pisemni nie potrzebują takiego rodzaju wyjazdów. Inaczej rzecz ma się z tłumaczami ustnymi, bo tutaj płynność w rozumieniu i formułowania myśli w języku obcym jest rzeczą niezbędną.

MarV
01-06-2012, 17:51
No ja mam nadzieje, że można! :D Nie wydaje mi się, żeby wyjazd za granicę był rzeczą obowiązkową jak np. praktyki. Pewnie, że pomocną, ale nie umniejszałabym tych, którzy nie szlifowali języka za granicą.

KasiaBor
01-08-2012, 19:44
Czy realnym jest dla takiej osoby zdanie egzaminu państwowego?
Oczywiście, że tak. Znam wielu tłumaczy przysięgłych, którzy nie szlifowali języka za granicą.

fruzia777
04-04-2012, 20:08
dla chcacego nis trudnego oby tylko ambicja i zaparcie byly,ja jeszcze przed 3 laty nie mowilam w ogole po angielsku, a pobyt w anglii na pewno pozwolil na swobodna rozmowe, ale nigdy bym nie przypuszczala ze po powrocie do kraju wejde w tlumaczenia, juz nie chodzi o to ze jestem poczatkujacym tlumaczem...bo praca tlumacza polega na ciaglej nauce, zdecydowanie wszystko jest mozliwe, slyszalam ze egzamin na przysieglego jest strasznie trudny, ale ciezka praca naprawde mozna zdzialac cuda!

cellkam
04-04-2012, 21:55
Zgodzę, się z tym, że aby być tłumaczem przysięgłym wcale nie jest konieczny pobyt za granicą chyba, że w trakcie pobytu odbywa się staż lub pracuje w jakiejś prestiżowej instytucji. Wtedy mamy szansę nabrać osłuchania i wprawy w języku pisanym. Ale wracając do realiów, myślę, że z samych tłumaczeń raczej trudno się utrzymać i większość tłumaczy traktuje swoje zajęcie jako dodatkową pracę.

magdad
04-04-2012, 21:55
Myślę, że jak najbardziej można być tłumaczem bez przebywania przez dłuższy czas za granicą, tym bardziej że obecne technologie umożliwiają osłuchanie się z językiem w swoim własnym kraju. Ponadto, praca tłumacza wymaga opanowania języka specjalistycznego, co wyjazd za granicę niekoniecznie zagwarantuje, a tylko ciężka praca, czy to w kraju, czy poza. Niemniej jednak uważam, że pobyt za granicą i kontakt z żywym językiem to najlepsza metoda nauki języka obcego, a jego doskonała znajomość to wiadomo podstawa w pracy tłumacza.

Isaurinko
04-05-2012, 15:45
Ja również zgadzam się z przedmówcą. Jeśli chodzi np. o tłumaczenia pisemne specjalistyczne, to właśnie niekoniecznie filolodzy są najlepszymi tłumaczami, bo tak naprawdę liczy się ogromna wiedza z danej dziedziny (czy to prawniczej czy technicznej), by tłumaczenie pisemne mogło być logiczne. Tutaj wyjazd nie pomoże, chyba że w celach zawodowych, dzięki czemu nauczymy się odpowiedniej terminologii :)
Owszem, znałam jednego inżyniera, który wykonywał tłumaczenia dla agencji tłumaczeń, w której pracowałam i fakt faktem trzeba było zawsze wykonywać korektę jego tłumaczenia. Sama terminologia techniczna była bez zarzutu. Chodziło tylko o poprawę tekstu pod względem szyku zdania czy interpunkcji. Mimo wszystko, podziwiałam go za wiedzę i to, że rozumiał co tłumaczy :)