PDA

View Full Version : Czy powinno tłumaczyć się imiona w książkach i filmach?


anjie
07-05-2011, 10:44
Czy powinno tłumaczyć się imiona w książkach i filmach?
Przykład:
Mary-> Marysia
Kate-> Katarzyna
John->Jan

Asienka90
07-05-2011, 11:03
czytałam wiele książek zarówno po polsku jak i po angielsku, a wszystkie imiona na które się natknęłam w tekście zostały przetłumaczone.

cutetee
07-05-2011, 21:14
ostatnio oglądałam z chłopakiem "Millennium, mężczyźni którzy nienawidzą kobiet" i jakoś nie pasowałami "Henryka" w miejscu Harriet....

bumpy
07-05-2011, 22:06
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk bohaterów, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. Autor książki chciał nazwać bohatera Charlesem, a nie Karolem, umieścił go w takich, a nie innych realiach. Przecież gdyby wprowadził do narracji jakiegoś bohatera z polskim rodowodem, to nie przetłumaczyłby jego imienia na angielski czy jakikolwiek inny język, bo straciłby wiarygodność. Tłumaczenie imion i nazwisk jest za to konieczne wtedy, gdy wymaga tego fabuła, gdy są to na przykład nazwiska znaczące, no nie wiem, w bajkach z jakimś przesłaniem moralnym, gdzie bohaterowie są personifikacjami jakichś cech albo wartości. Inaczej tłumaczenie nie ma sensu, bo jakby wyglądał Henryk Garncarz?

maszka88
07-23-2011, 15:38
A ja myślę, że wszystko zależy od tekstu. Bywa tak, że imiona czy nazwiska są w jakiś sposób znaczące. Wówczas należy przetłumaczyć je tak, aby tego znaczenia nie zatracić. Lub w przypadku, gdy imię jest charakterystyczne, z czymś się kojarzy.
Przykładowo, Staś Pytalski ze znanej bajki dziecięcej chyba nie powinien pozostać Stasiem Pytalskim w przekładzie ;) Ale z drugiej strony Henryk Potter mógłby brzmieć trochę dziwnie, nieprawdaż?

abochniak
07-23-2011, 20:14
Cóż, nie wyobrażam sobie tłumaczenia ani imienia ani nazwiska bohatera. Imię to coś co nie powinno być w ogóle zmieniane - ma ono swój charakter, powiązania/konotacje itd (nieistotne jest to czy dobre czy złe).

Według mnie, jeśli autor jakiegoś dzieła decyduje się nazwać bohatera tak a nie inaczej - robi to celowo.
Na przykład nie nazwałby bohatera tragicznego Grzesiu czy Czesiu - chyba że ma na celu ośmieszenie jakiegoś motywu w sztuce czy postawy ludzkiej itd.
Pamiętam czytając 'Jane Eyre' po polsku, głównej bohaterce nie zmieniono imienia - tym lepiej. Chociaż (jak miał to w zwyczaju zdrobniale odnosić się do niej Rochester) imię Janet zostało przetłumaczone jako Żanetka, co mnie raczej trochę rozbawiło, bo mam inne skojarzenia co do tego.:D Ale to zapewne rzecz gustu.

paola
07-23-2011, 20:19
A ja myślę, że wszystko zależy od tekstu. Bywa tak, że imiona czy nazwiska są w jakiś sposób znaczące. Wówczas należy przetłumaczyć je tak, aby tego znaczenia nie zatracić. Lub w przypadku, gdy imię jest charakterystyczne, z czymś się kojarzy.
Przykładowo, Staś Pytalski ze znanej bajki dziecięcej chyba nie powinien pozostać Stasiem Pytalskim w przekładzie ;) Ale z drugiej strony Henryk Potter mógłby brzmieć trochę dziwnie, nieprawdaż?

Z tym Stasiem Pytalskim rzeczywiście masz rację. Moim zdaniem też należy tłumaczyć imiona czy nazwiska tylko w przypadku, gdy charakteryzują one postać. Na przykład kto dziś pamięta, że Pippi Langstrump to po naszemu Fizia Pończoszanka. Tutaj tłumaczenie było chyba bezzasadne.

cynamonowapanna
07-23-2011, 21:06
A co z pseudonimami? Mały? Gruby? Konus? Rudy? Czy np. Janek od nazwiska Jankowski.
Co robicie z takimi fantami?

paola
07-23-2011, 21:27
W innym temacie już o tym pisałam ale w niektórych książkach, szczególnie takich posiadających swój niepowtarzalny klimat, tłumaczenie imion, nazwisk czy ksywek jest zbrodnią.
Taką książką jest np. Trainspotting. Czytałoby się ją w polskim przekładzie dużo, dużo lepiej gdyby nie przetłumaczone w następujący sposób nazwiska/ksywy bohaterów:
- nazwisko Renton - Czynsz
- ksywa Sick Boy - Chory
- ksywa Spud - Kartofel
Naprawdę, czytać się książki człowiekowi nie chciało gdy miał przed oczami takie coś...
To tylko dowodzi, że tłumaczeniem danej książki powinien zajmować się ktoś, komu podoba się książka i kto czuje jej klimat.

fergee13
07-23-2011, 22:00
zgadzam się z wami ;] nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk bohaterów z prostego względu ze to raczej nie wpływa na rozumienie książki czy filmu :D jeżeli autor nazwał swoich bohaterów tak jak nazwał to tak powinno zostać ;] poza tym mnie osobiście lepiej czyta się książki w których imiona i nazwiska są nieprzetłumaczone :p

cynamonowapanna
07-23-2011, 22:47
zgadzam się z wami ;] nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk bohaterów z prostego względu ze to raczej nie wpływa na rozumienie książki czy filmu

A co, jeśli jednak antroponimy w tekście są znaczące? Ostatnio miałam taki problem -ważny element tłumaczonego przeze mnie opowiadania związany z przekonaniem o nieuchronności losu-opierał się na tożsamych nazwach: rosyjskiej nazwie trznadla (owsianka), nazwisku głównej bohaterki (owsiankina)i nazwie posiłku (owsianka). Straszna gimnastyka, żeby wyszło z tego coś sensownego...

Asia S.
07-23-2011, 22:53
Też jestem przeciwna tłumaczeniu imion w filmach i książkach. Jak słusznie zauważyliście jest to zbyteczne i nic nie wnoszące do danego dzieła. Bohaterowie powinni pozostać jak najbardziej autentyczni i nie należy z nich na siłę robić, np. Polaków. :mad:

cynamonowapanna
07-23-2011, 23:45
A w książkach dla dzieci?

dora8
07-24-2011, 22:31
Właśnie. Co w takim razie powiecie na Anię z Zielonego Wzgórza, gdzie wszystkie imiona zostały przetłmaczone? Czy wolelibyście, aby pozostały zachowane oryginalne? A przecież właśnie z tej książki dowiedziałam się, że imię Rachel to Małgorzta :)

dora8
07-24-2011, 22:54
I z innej beczki. Serial Kości - Bones, tak Booth nazywa dr. Brennan i nie tłumaczy się tego. No bo rzeczywiście, jak? Kościanka? :) A z drugiej strony w Star Treku (TOS) kapitan Kirk tak nazywa medyka okrętowego i zostało to przetłumaczone: Kostuch. Moim zdaniem pasuje.

fergee13
07-27-2011, 10:34
A co, jeśli jednak antroponimy w tekście są znaczące? Ostatnio miałam taki problem -ważny element tłumaczonego przeze mnie opowiadania związany z przekonaniem o nieuchronności losu-opierał się na tożsamych nazwach: rosyjskiej nazwie trznadla (owsianka), nazwisku głównej bohaterki (owsiankina)i nazwie posiłku (owsianka). Straszna gimnastyka, żeby wyszło z tego coś sensownego...

ja ujęłam problem tłumaczenia imion i nazwisk ogólnie ;] chodziło mi o coś w stylu John Smith :D oczywiście masz racje że w niektórych przypadkach tłumaczenie bywa niezbędne żeby oddać sens utworu. pzdr :)

WeronikaW
07-28-2011, 13:42
Ja ogólnie jestem bardzo przeciwna tłumaczeniom ksywek, czy imion.
Niech angielskie zostanie angielskie, polskie- polskie itd.
Osobiście natknęłam się kiedyś na tłumaczenie filmu Matrix. Gdy kupowałam płytę potrzebowałam napisów. Już sam początek, tłumaczenie Matrix na 'Macierz' zbiło mnie z tropu i trochę dobiło. Później było tylko gorzej.
Trinity jako 'Trójnia', Tank- 'Czołg', Switch 'Łącznik', była jeszcze 'Obojnia' (???).

A Jack Sparrow? Cpt. Jack Sparrow? Tłumaczenie byłoby dla mnie paranoją:p

Poza tym. Angielski staje się globalny i dobrze by było, żeby dzieci od najmłodszych lat miały z nim styczność.
Jeśli rodzic chce dać dziecku książkę z bohaterami o polskich imionach, niech da dziecku książkę polskiego autora:)

Perkoz
08-02-2011, 16:41
Angielski staje się globalny i dobrze by było, żeby dzieci od najmłodszych lat miały z nim styczność. Jeśli rodzic chce dać dziecku książkę z bohaterami o polskich imionach, niech da dziecku książkę polskiego autora:)
Styczność z angielskim od najmłodszych lat wcale nie oznacza wałkowania przez dzieci angielskich imion w literaturze dziecięcej. Nie ma żelaznej zasady czy imiona przekładać czy nie. W większości przypadków oczywiście wskazane jest zostawienie oryginałów, choćby po to, aby nie zniechęcać potencjalnych odbiorców (coś w stylu przykładu z Matrixem powyżej), ale w przypadku literatury dziecięcej tłumaczenie imion ma zupełnie inny cel - bardziej chodzi tu, według mnie, o zwykłe przybliżenie postaci do małego czytelnika, sprawienie, że dziecko może danego bohatera po prostu polubić, itp. itd. Idąc w myśl zasady zachowywania imion oryginalnych w każdym przypadku, można dojść do wniosku, że wszyscy tłumacze dzieł A.A. Milne'a popełnili błędy przekładając "Winnie the Pooh" jako "Kubuś Puchatek", "Eeyore" jako "Kłapouchy", "Tigger" jako "Tygrysek" itp.

Lynx85
08-03-2011, 12:52
... w przypadku literatury dziecięcej tłumaczenie imion ma zupełnie inny cel - bardziej chodzi tu, według mnie, o zwykłe przybliżenie postaci do małego czytelnika, sprawienie, że dziecko może danego bohatera po prostu polubić, itp. itd. Idąc w myśl zasady zachowywania imion oryginalnych w każdym przypadku, można dojść do wniosku, że wszyscy tłumacze dzieł A.A. Milne'a popełnili błędy przekładając "Winnie the Pooh" jako "Kubuś Puchatek", "Eeyore" jako "Kłapouchy", "Tigger" jako "Tygrysek" itp.

Zgadzam się z powyższym. Mało tego, niejednokrotnie imiona bohaterów bajek dla dzieci mają również przybliżać jakąś cechę charakterystyczną danej postaci, jak choćby w przypadku "Królewny Śnieżki i Siedmiu Krasnoludków" - przecież Grumpy, Sneezy czy Dopey nigdy by się nie przyjęło wśród polskich dzieci, niezależnie od tego, czy miały one od dzieciństwa styczność z językiem angielskim, czy też nie. Jest to po prostu kwestia jakiejś wewnętrznej sympatii do postaci, a przecież Apsik czy Gburek brzmią jakoś tak bardziej "swojsko" ;)

Lynx85
08-03-2011, 13:04
A co powiecie na propozycje imion Jerzego Łozińskiego w jego wersji "Władcy Pierścieni"? Moja reakcja na Bilbo Bagosza z Bagoszna (Bilbo Baggins from Bag End), Włości (Shire), czy słynnego Łazika była dosyć gwałtowna ;) W takich chwilach jestem w 100% przekonana, że NIE powinno się tłumaczyć nazw własnych :D

Ale, ale!! Chciałabym również napomknąć o lekturze szkolnej "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza, która miała być przetłumaczona na język angielski. Sam autor zaczerpnął niniejsze słowo z powieści Sinclaira Lewisa, notabene amerykańskiego pisarza i niniejsze słowo nawiązuje do nazwiska Freddy Durkee.

Tłumacz miał jednak zagwostkę jak uporać się z tytułem i ostatecznie wpadł na niebanalny w tamtych czasach pomysł, aby zachować fonetykę słowa, ale zmienić jego "znaczenie" i zdecydował się zaprezentować niniejszy tytuł jako "Thirty door key", gdyż brzmi bardzo podobnie do naszego rodzimego "Ferdydurke" :) Osobiście pomysł uważam za trafiony - pozostawienie go w oryginale nic by nie dało. Ot, taka ciekawostka zapamiętana z L.O. :D

Lynx85
08-03-2011, 13:10
W nawiązaniu do poprzedniego postu, oto jak J. Skolimowski wyjaśnia przetłumaczenie tytułu jako "30 DOOR KEY":

"Gombrowicz nadał swej książce tytuł, który nic nie znaczy prócz odległego skojarzenia z postacią z Sinclera Lewisa. Niestety dla zachodniego odbiorcy słowo Ferdydurke brzmi jak spolszczone imię Ferdynanda. Chcąc uniknąć takiego odczytania wpadłem na pomysł, że fonetyczny zapis FERDY-DUR-KE jest bardzo bliski THIRTY-DOOR-KEY, zaś thirty zanotowane cyfrą 30 pozwala łatwiej zapamiętać ten absurdalny układ trzech słów, gramatycznie bez sensu, czyli tak jak chciał Gombrowicz. Natomiast powstają niezłe skojarzenia, jako że bohater ma lat 30, próbuje przekroczyć drzwi (DOOR) pomiędzy niedojrzałością a dojrzałością, zaś najbardziej życzliwi widzowie być może odnajdą też i klucz (KEY)." :)

Perkoz
08-03-2011, 13:29
Właśnie. Co w takim razie powiecie na Anię z Zielonego Wzgórza, gdzie wszystkie imiona zostały przetłmaczone? Czy wolelibyście, aby pozostały zachowane oryginalne? A przecież właśnie z tej książki dowiedziałam się, że imię Rachel to Małgorzta :)
Rachel to nie Małgorzata:). Tłumaczka po prostu postanowiła tak przełożyć. Nie wiem czym się konkretnie kierowała, ale moim zdaniem wybór niegłupi. Zdecydowanie wolę tu w przekładzie Małgorzatę niż Rachelę (czy w Polsce to imię w ogóle jest w użyciu?). Poza tym, tłumaczka nie była konsekwentna, gdyż niektórych imion w ogóle nie spolszczyła (np. James, Jerry, Nancy, Mary), a już nie rozumiem dlaczego Davy i Dora stali się Tadziem i Tolą. Skoro Davy jest zdrobnieniem od David, to czemu by nie przełożyć tego na Dawida, a Dorę zostawić bez zmian (skoro i tak nie wszystkie imiona zostały spolszczone)? Dora nie jest imieniem, które sprawiałoby dzieciom trudność przy czytaniu, więc można by je pominąć w spolszczeniu. Podsumowując, osobiście widziałbym imiona w "Ani z Zielonego..." w taki sposób: spolszczone częściowo tj. tylko te, które mają powszechnie uznane odpowiedniki w polskim albo po prostu podobnie brzmią np. Mary-Maria, Thomas-Tomasz, Martin-Marcin itp., Rachel-Małgorzata = jeden jedyny wyjątek od powyższej zasady. Imiona takie jak Nancy, Jerry, Dora zostawiłbym bez zmian.

silezia
08-03-2011, 18:41
Witam!!!

W kwestii tłumaczenia imion,nazwisk i przezwisk chyba doskonałym przykładem jest tłumaczenie Kubusia Puchatka przez Pania Grabowską.Moim zdaniem Pani G. wprost popłynęlaze swim nowym tlumaczeniem chociażby samego Puchatka jako "FRedzia phi-phi" itp.Jak Pani Tuwimtłumaczyła jak najabrdzij zbliżenie do wersji oryginalnej tak Pani Grabowska prawie w ogole,tym samym zmienił się trochę klimat książki.
Poza tym,tłumacząc nazwiska np. rosyjskie trzeba wziąć pod uwagę fakt iż rosjanie maja"отчество ",już w jakimś stopniu sugeruje że jednak nie warto tego zmieniać gdyż jest to element kulturowy ,charakterystyczny dla danego języka :)

W takim razie nie tłumaczmy imion i nazwisk niech żyją własnym życiem szczególnie ze często tłumaczenia nie są trafione:)

PZDR!

Lynx85
08-04-2011, 09:58
W kwestii tłumaczenia imion,nazwisk i przezwisk chyba doskonałym przykładem jest tłumaczenie Kubusia Puchatka przez Pania Grabowską.Moim zdaniem Pani G. wprost popłynęlaze swim nowym tlumaczeniem chociażby samego Puchatka jako "FRedzia phi-phi" itp.Jak Pani Tuwimtłumaczyła jak najabrdzij zbliżenie do wersji oryginalnej tak Pani Grabowska prawie w ogole,tym samym zmienił się trochę klimat książki.

Ekhm... prawdę mówiąc to było trochę na odwrót, ponieważ to Pani Tuwim odbiegała od oryginału, tworząc kultowego Kubusia Puchatka, natomiast wersja "Fredzia Phi-Phi", która wyszła z rąk Pani Adamczyk-Grabowskiej było tłumaczeniem bardziej kontrowersyjnym, jednakże przez jego zwolenników uważany jest za bliższy oryginałowi.

Irena Tuwim rozumując, że nie da się przełożyć imienia tak, by sprawa jego pochodzenia była jasna dla polskiego czytelnika, ochrzciła misia imieniem Kubuś. Monika Adamczyk w Fredzi Phi-Phi nadała "Kubusiowi" imię żeńskie, ale pozostawia go "mężczyzną", konsekwentnie stosując formy męskie np. " Phi miał zamknięte oczy", "Fredzia Phi-Phi zatrzymał się nagle i pochylił się zagadkowo nad śladami".

Moim zdaniem trochę to koślawe, bo słysząc imię żeńskie mamy odruch dodania takowej końcówki, natomiast rozwiązanie zaproponowane przez Panią Adamczyk może spowodować u dziecka chęć zadawania niekoniecznie wygodnych dla rodzica pytań :p :D

ulkens
08-04-2011, 11:46
Wg mnie pozostawianie imion w nieprzetłumaczonej formie pozwala przenieść się czytelnikowi w świat oryginału. Chociaż bywa to czasami problemem, bo czy np pytanie w rosyjskiej sali wykładowej: Юрий Иванович, вопрос можно? można przetłumaczyć jako: Janie Iwanowiczu, można pytanie? czy lepiej zastąpić polską normą zwracania się do wykładowcy: panie profesorze, można zadać pytanie?

Lynx85
08-04-2011, 12:26
To zależy też oczywiście od tego do kogo kierowane jest tłumaczenie, bo jeśli jest to bajka dla dzieci, to raczej wątpliwe, żeby przyjęło się Eeyore [abstrahując od tego, że pewnie nie miałyby pojęcia jak to wymówić i ostatecznie wyszłoby z tego jakieś pokrętne imię ;)], bardziej "swojski" jest Kłapouchy :)

Ale już w przypadku książek dla młodzieży, czy dorosłych można się pokusić o stwierdzenie, że efekt mógłby być odwrotny. Wprawdzie nic nie mam do polskich imion, ale jeśli by zamienić Harry na Henryka (mówię oczywiście o Potterze), to jakoś tak... powszednieje :rolleyes: zwłaszcza jeśli rzecz dzieje się ewidentnie NIE w Polsce :p

Nie, zdecydowanie sobie tego NIE wyobrażam... Heniu rzuć zaklęcie [lol!]

dora8
08-13-2011, 12:47
Rachel to nie Małgorzata:). Tłumaczka po prostu postanowiła tak przełożyć. Nie wiem czym się konkretnie kierowała, ale moim zdaniem wybór niegłupi. Zdecydowanie wolę tu w przekładzie Małgorzatę niż Rachelę (czy w Polsce to imię w ogóle jest w użyciu?). Poza tym, tłumaczka nie była konsekwentna, gdyż niektórych imion w ogóle nie spolszczyła (np. James, Jerry, Nancy, Mary), a już nie rozumiem dlaczego Davy i Dora stali się Tadziem i Tolą. Skoro Davy jest zdrobnieniem od David, to czemu by nie przełożyć tego na Dawida, a Dorę zostawić bez zmian (skoro i tak nie wszystkie imiona zostały spolszczone)? Dora nie jest imieniem, które sprawiałoby dzieciom trudność przy czytaniu, więc można by je pominąć w spolszczeniu. Podsumowując, osobiście widziałbym imiona w "Ani z Zielonego..." w taki sposób: spolszczone częściowo tj. tylko te, które mają powszechnie uznane odpowiedniki w polskim albo po prostu podobnie brzmią np. Mary-Maria, Thomas-Tomasz, Martin-Marcin itp., Rachel-Małgorzata = jeden jedyny wyjątek od powyższej zasady. Imiona takie jak Nancy, Jerry, Dora zostawiłbym bez zmian.

Hej, dzięki za wyjaśnienie, bo byłam przekonana z tą Małgorzatą :)

Toshinus
02-20-2012, 14:44
według mnie, imiona mozna tłumaczyć, ale tylko w ksiazkach dla dzieci do lat, powiedzmy, 6. Później jest to absolutnie zbędne.

Ola_A
02-21-2012, 22:03
Osobiście wolę wersję oryginalną wszelkich nazwisk i imion, ale zgadzam się, że czasami nazwisko/ksywka coś wnosi w postać bohatera, coś o nim mówi... i wtedy tłumacz powinien się bardzo zastanowić czy więcej straci tłumacząc nazwy własne (dla wielu czytelników może to brzmieć sztucznie) czy ich nie tłumacząc (zabraknie "wskazówek" na temat charakteru postaci.

Kasiula84
02-23-2012, 11:14
Nie spotkałam się raczej z tłumaczeniem imion w książkach i myślę, że byłoby to nie bardzo naturalne. W końcu akcji nikt nie przenosi to kraju związanego z językiem tłumaczenia, więc po co tłumaczyć imiona?

Betty84
02-23-2012, 13:44
Myślę, że lepiej nie tłumaczyć imion. W końcu takie imiona istnieją w danym języku, w którym książka została napisana. Może i dziwnie niekiedy brzmią, ale uważam, że lepiej zostawić tak jak jest w oryginale.

Ailith
04-29-2012, 17:09
imion ABSOLUTNIE nie powinno się tłumaczyć! Wyobrażacie sobie, że trzymacie w rękach książkę Henry Potter i Kamień Filozoficzny? To tak, jakbyście pili Jasia Wędrowniczka:p

Aga12
04-29-2012, 18:44
imion ABSOLUTNIE nie powinno się tłumaczyć! Wyobrażacie sobie, że trzymacie w rękach książkę Henry Potter i Kamień Filozoficzny? To tak, jakbyście pili Jasia Wędrowniczka:p

Super może Henryś Garnacarski albo Henio Garnuszek;);)

marta88
04-29-2012, 19:35
Też uważam, że nie powinno się imion tłumaczyć, chyba że mowa o literaturze dla dzieci. W przypadku imion mówiących, w których ich znaczenie w jakiś sposób może określać daną postać, pokusiłabym się o przypis z taką adnotacją i ewentualne tam "wytłumaczenie" imienia bohatera.

malka
04-29-2012, 20:59
Zdecydowanie nie. wyobraźmy sobie przetłumaczone na polski imię - Harry Potter (Henryk Garncarz)...po prostu śmieszne.

Aga12
04-29-2012, 22:05
Zdecydowanie nie. wyobraźmy sobie przetłumaczone na polski imię - Harry Potter (Henryk Garncarz)...po prostu śmieszne.

Dla przyjaciół Heniu :D:D.

basilili
04-30-2012, 09:37
Na pewno NIE. Moim zdaniem imiona to taka szczególna rzecz... a czasami poprzez jego przetłumaczenie traci się gdzieś magię i czar oryginalnego tekstu..

rdest
04-30-2012, 12:38
Również jestem przeciwniczką tłumaczenia imion bohaterów, no chyba że chodzi o bajeczki dla dzieci ;)

valan
04-30-2012, 12:48
Również jestem przeciwniczką tłumaczenia imion bohaterów, no chyba że chodzi o bajeczki dla dzieci ;)

Dokładnie tak. Dzieci, szczególnie te które dopiero uczą się czytać i pisać powinny mieć polskie odpowiedniki imion w książkach. Natomiast w pozycjach dla młodzieży i dorosłych to już nie przejdzie, gdyż wydaje się nie naturalne. Nie wyobrażam sobie tego, że Jack Sparrow miałby widnieć jako Jacek Wróbel. :p

pancia1
04-30-2012, 13:25
Nie wyobrażam sobie oglądać zagranicznego filmu i słyszeć w nim polskie imiona, to by po prostu zupel nie pasowało.... Myślę jednak, że już inaczej ma się sprawa z ksywkami, tutaj każda moze coś znaczyc więc warto jest uświadomić widza lub czytelnika dlaczego dany bohater ma włąsnie taką ksywę, dodatkowo jak w książce mamy przetłumaczone ksywkę na "Grubas" to automatycznie mamy inne wyobrażenie bohatera - więc dlatego tu jestem na tak.
Imiona i Nazwiska zdecydowane NIE!!!!

Twisted
05-05-2012, 19:01
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk bohaterów, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. Autor książki chciał nazwać bohatera Charlesem, a nie Karolem, umieścił go w takich, a nie innych realiach. Przecież gdyby wprowadził do narracji jakiegoś bohatera z polskim rodowodem, to nie przetłumaczyłby jego imienia na angielski czy jakikolwiek inny język, bo straciłby wiarygodność. Tłumaczenie imion i nazwisk jest za to konieczne wtedy, gdy wymaga tego fabuła, gdy są to na przykład nazwiska znaczące, no nie wiem, w bajkach z jakimś przesłaniem moralnym, gdzie bohaterowie są personifikacjami jakichś cech albo wartości. Inaczej tłumaczenie nie ma sensu, bo jakby wyglądał Henryk Garncarz?

Zupełnie się zgadzam... W większości zrujnowałoby to książkę. Tłumaczenie nie polega na zmianie realiów - chyba, że np. z mieściny w Tennessee przenosimy jakiegoś książkowego Johna na postPGR-owską wieś i nazywamy go wtedy Janem :D

Aleksandra26
05-14-2012, 23:27
Zdecydowanie nie powinno się tłumaczyć imion ani nazwisk. To jest takie sztuczne, i nie może odwzorować tego, co autor miał na myśli. Czytam teraz książkę, gdzie ktoś przetłumaczył Cousine Catherine na kuzynkę Kasię. Straszne

martynak
05-14-2012, 23:36
w sumie mi to jakoś bardzo nie przeszkadza...

Flavka
05-15-2012, 11:43
Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Czasem aż się prosi o przetłumaczenie, a czasem o zostawienie oryginału. Myślę, że tłumacz powinien zdecydować co będzie lepiej wyglądało i pasowało do książki.

justysia123333
05-15-2012, 14:59
Wydaje mi się, że to zależy tak naprawdę od tekstu, ale myślę, że w większości przypadków jednak nie ma takiej potrzeby.

pelle_kb
05-15-2012, 17:01
Ja strasznie nie lubię takiego zmieniania imion - mogę czytać np. Narnię ze zmienionymi imionami, ale już np. przez "Czarną Kompanię" Cooka nie przebrnęłam, bo chociaż uwielbiam fantastykę, to koszmarnie moim zdaniem brzmiące i na siłę spolszczone imiona strasznie psuły dla mnie jej odbiór :/

NatiGaby
05-15-2012, 18:31
Ostatnio tłumaczyłam El Árbol De Oro. Bohaterami są m.in. uczniowie, Ivo i Mateo oraz nauczycielka, panna Leocadia. Mimo, że istnieją w języku polskim, pozostawiłam nieodmiennie dwa pierwsze, bo pojawiają się z nazwiskami (odpowiednio: Marquez i Heredia) i jakoś mi nie pasowało :p, ostatnie przetłumaczyłam.

Poza tym, wyjątkowo denerwuje mnie odmiana na siłę. :o

Jestem za tłumaczeniem, jeśli są wyjątkowo znaczące, ale też bez przesady (Sancho Pansa vs. Brzuchacz :D)

August
05-16-2012, 04:07
Heh fajny temat. Generalnie optyka zmieniała się w historii. Kiedyś imiona tłumaczyło się w zasadzie zawsze; teraz raczej się nie tłumaczy, albo rzadko. Nieraz występuje dziwna niekonsekwencja, a myślę, że najgorsze w tłumaczeniu to właśnie niekonsekwencja. Tłumaczenie imion bez dwóch zdań ułatwia ich odmianę - myślę, że jest to najpoważniejszy argument za tłumaczeniem imion. Bo jeśli się nie tłumaczy, to powinno się mieć elementarną wiedzę na temat odmiany (lub jej braku) imion (lub generalnie słów) obcych.

poppywitch
05-19-2012, 12:13
Właśnie ja się ostatnio nad Narnią głęboko zadumałam. To są ksiazki które ja czytałam jakoś w podstawówce i pamiętam, że już wtedy mi przeszkadzało, że Łucja jest Łucją, (chyba jakaś kwestia niecheci do samego imienia), w każdym razie te polskie wersje imion uzywane przez narratora bez żadnych zdrobnień zawsze mi brzmiały jakoś tak nadmuchanie i poważnie i nie-pasująco, chyba nie miałabym takiego problemu, gdybyśmy mieli Lucy, Suzan i Petera (zwłaszcza że im dalej, tym bardziej wymyślne imiona miały te dzieci i tym bardziej nienaturalnie i sztucznie brzmiały ich polskie odpowiedniki -> Eustachy, Pola, Digory). natomiast bardzo mi się podobały spolszczenia imion zwierząt (Truskawek:D) i różnego rodzaju przezwisk. zresztą jakoś tak mam, że mi sę podoba polska inwencja w wmyślaniu odpowiedników dla przezwisk i przy Czarnej Kompanii całkiem nieźle się bawiłam (chociaż kwestia mogła być taka że byłam młoda, głupia i miałam jeszcze średnie pojęcie o języku i przekładach)

Katarina
05-21-2012, 13:45
OOOOOO nie zmienianie imion na polskie odpowiedniki jest po prostu śmieszne! Wyobrażacie sobie jakby to było: Już wkrótce nowy film z Mikołajem Klatką (Nicolas Cage) WTF? Po prostu żal xD

Krzysztof
05-21-2012, 14:03
Generalnie nie powinno się tłumaczyć imion w książkach i w filmach. Takie jest moje zdanie. Jest to po prostu sztuczne. Bywają jednak przypadki, w których można taki zabieg stosować, choć nie zawsze (zależy to od konkretnego filmu/książki) - np. kiedy odbiorcami danego produktu są dzieci, lub wtedy, kiedy dane imię ma znaczenie dla fabuły.

MegiLena
08-06-2012, 16:03
Osobiście uważam, że nie powinno się tłumaczyć imion w książkach i filmach, ponieważ cały klimat danego filmu / książki traci swój indywidualny urok.

Mist
08-06-2012, 22:00
Nie powinno się.. To tak, jakbyśmy chcieli zmienić postać :P
Nie potrafiłam przywyknąć do tłumaczenia imienia Stokrotka (Daisy)..

MaLaRTa
08-06-2012, 22:12
Z mojego doswiadczenia jako czytelnika, uważam że nie. Brzmi bardzo sztucznie, nienaturalnie.

aleksandra2
08-06-2012, 22:43
W nawiązaniu do poprzedniego postu, oto jak J. Skolimowski wyjaśnia przetłumaczenie tytułu jako "30 DOOR KEY"

he! świetne! :D

Uważam, że tłumaczenie imion i nazwisk, ksywek, pseudo i tak dalej, zależy od wyczucia klimatu książki i tłumaczenia. Szczerze się przyznaję, że jak widzę polskie wersje rosyjskich albo ukraińskich patronimów, to robi mi się słabo, ale może to z zachwytu :rolleyes: dlatego staram się sięgać po oryginały ;) ale ogólnie - wszystko zależy od talentu tłumacza :)

Hatter
08-07-2012, 11:39
Z pseudonimami pewnie nie da się ustalić sztywnej zasady i wtedy rzeczywiście trzeba się zdać na talent tłumacza, ale jeśli chodzi o imiona i nazwiska, to wydaje mi się, ze nie powinno się ich tłumaczyć. Rzadko bywa tak, że imiona wszystkich postaci mają polskie odpowiedniki, a jeśli np. przetłumaczyć dwa można, a pięć nie, to chyba lepiej po prostu dać spokój;)

olcia1234_2009
08-10-2012, 09:55
Nie nie nie! Po co zabijać pracę pisarza, który wymyślił taką a nie inną charakterystykę dla danej postaci z takim a nie innym imieniem...polskie odpowiedniki często nie oddają charakteru imion w taki sam sposób!

boberbobrowicz
08-11-2012, 20:22
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć imion ani nazwisk, strasznie to razi i jest nienaturalne. Odechciewa się czytać

AnnaMrz
08-12-2012, 18:49
Moim zdaniem w większości przypadków imiona i naziwska powinny zostać takie, jak w oryginale. Wyobrażacie sobie np. 'Henryka Garncarza i Kamień filiozoficzny'?

Imię/pseudonim powinno być przetłumaczone, gdy jego treść coś wnosi do tekstu. Lub też gdy oryginalne brzmienie imienia/pseudonimu jest jednocześnie jakimś słowem z języku docelowym i przez to zaklóca rozumienie tłumaczonego tekstu.

jkubkowski
08-12-2012, 23:35
Tak jak przedmówcy uważam, że tłumaczenie imion i nazwisk w większości przypadków nie powinno mieć miejsca. Wyjątkiem są oczywiście teksty dla dzieci, gdzie bardzo często nazwiska oparte na prostej grze słów, a tłumaczenie pozwala się lepiej utożsamić odbiorcy z bohaterem.

armitage
08-13-2012, 09:07
Tak jak przedmówcy uważam, że tłumaczenie imion i nazwisk w większości przypadków nie powinno mieć miejsca. Wyjątkiem są oczywiście teksty dla dzieci, gdzie bardzo często nazwiska oparte na prostej grze słów, a tłumaczenie pozwala się lepiej utożsamić odbiorcy z bohaterem.

Moim zdaniem to zależy - te gry słów czasem stosowane są nie tylko w tekstach dla dzieci, zwłaszcza jeśli imię bohatera ma mieć wartość symboliczną, a poprzez jego przetłumaczenie można zatracić treść. Myślę, że najważniejsze jest dokładne przemyślenie takiej decyzji i konsekwencja w jej wdrażaniu.

jantra
08-13-2012, 09:56
Wydaje mi się, że nie powinno się tłumaczyć imion, bo niby po co? Jeżeli autor nazwał swojego bohatera tak a nie inaczej, to my nie powinniśmy tego zmieniać.

agamatu
08-13-2012, 12:04
Moim zdaniem nie ale można podyskutować o pewnych wyjątkach np. jeżeli w książce część bohaterów używa oprócz (lub zamiast) imion i nazwisk "nicków" wtedy dopuszczałabym ich tłumaczenie.

MaLaRTa
08-13-2012, 14:10
pisałam, że jestem przeciwna tłumaczeniu imion w książkach, ale chyba znalazłam ostatnio wyjątek - książki dla dzieci, na których uczą się one czytać. już samo składanie literek jest pewnie stresujące, a jeśli słowo nie brzmi po polsku stres jest chyba większy :)

Shirral
08-13-2012, 15:13
Nah, według mnie nie powinno się. Skoro mam imię Agata, to jestem Agatą, nie żadną Agathy, Agathą, ani niczym podobnym - czy to w kraju, czy za granicą, w życiu, czy w książce. A w przypadku imion, które coś oznaczają - tłumacz zawsze może zawrzeć znaczenie w przypisach. Gorzej z filmami... ;)

katarzyna91
08-13-2012, 15:28
Zgadzam się z opinią, że nie powinny być tłumaczone. To w pewnym sensie taka nazwa własna:) Pamiętam, że kiedy czytałam "Młyn nad Flossą" w oryginale i po polsku, to bardzo mnie denerwowały właśnie te przetłumaczone imiona:P

Lynx85
08-13-2012, 15:30
imion ABSOLUTNIE nie powinno się tłumaczyć! Wyobrażacie sobie, że trzymacie w rękach książkę Henry Potter i Kamień Filozoficzny? To tak, jakbyście pili Jasia Wędrowniczka:p

Tak, tylko o tyle o ile w przypadku książek dla dzieci tłumaczenie imion jest uzasadnione, to z tego co się orientuję Harry Potter jest książką młodzieżową, więc czemu w tym wypadku miałby następować tak zaawansowany proces tłumaczeniowy?
Z drugiej strony, postaci występujące w zagranicznych bajkach dla dzieci mają niejednokrotnie przedziwne, obcobrzmiące imiona, a dzieci i tak potrafią je "przyswoić" :) Pamiętacie wchodzące do polskiej telewizji anime w latach 90.? Do tej pory pamiętam Tsubasę, Bunny, Makoto i inne "egzotyczne" imiona ;)

Lynx85
08-13-2012, 15:34
OOOOOO nie zmienianie imion na polskie odpowiedniki jest po prostu śmieszne! Wyobrażacie sobie jakby to było: Już wkrótce nowy film z Mikołajem Klatką (Nicolas Cage) WTF? Po prostu żal xD

Chwileczkę, to nie jest przecież to samo. W końcu mówimy o osobie fizycznej, zarejestrowanej pod konkretnym imieniem i nazwiskiem, które widnieją w dowodzie tożsamości, więc z jakiej racji to tłumaczyć? Ja rozumiem, że skoro mam na imię Marta i pod tym imieniem widnieję we wszystkich możliwych rejestrach, to tak to powinno zostać, ale jeżeli koledze, który jest Brytyjczykiem ma sprawiać kłopot wymawianie polskiego "r", to niech dla świętego spokoju mówi "Martha" i nie męczy się dalej, a ja z tego tytułu mu głowy przecież suszyć nie będę ;)

Maddy551
08-13-2012, 15:58
Tak, tylko o tyle o ile w przypadku książek dla dzieci tłumaczenie imion jest uzasadnione, to z tego co się orientuję Harry Potter jest książką młodzieżową, więc czemu w tym wypadku miałby następować tak zaawansowany proces tłumaczeniowy?
Z drugiej strony, postaci występujące w zagranicznych bajkach dla dzieci mają niejednokrotnie przedziwne, obcobrzmiące imiona, a dzieci i tak potrafią je "przyswoić" :) Pamiętacie wchodzące do polskiej telewizji anime w latach 90.? Do tej pory pamiętam Tsubasę, Bunny, Makoto i inne "egzotyczne" imiona ;)

zgadzam się w 100%, a co do anime, to mam tak samo

daria3005
08-13-2012, 16:26
Osobiście uważam że nie powinno się tłumaczyć imion obcojęzycznych. Książka czy film traci na wartości :)
Jak to brzmi, jeżeli w filmie amerykańskim są same Kasie i Janki ;)

akotowska
08-26-2012, 16:19
OOOOOO nie zmienianie imion na polskie odpowiedniki jest po prostu śmieszne! Wyobrażacie sobie jakby to było: Już wkrótce nowy film z Mikołajem Klatką (Nicolas Cage) WTF? Po prostu żal xD

"A za chwilę kolejny odcinek serialu Doktor Dom" :) Nie powiem, ubaw byłby co nie miara.

Basiak
08-27-2012, 09:27
Ja również jestem zdania, że nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk - przykłady podane powyżej unaoczniają, jak śmiesznie to brzmi.

AHFIWUGHB
08-27-2012, 18:38
Zdecydowanie nie. Lepiej pozostać przy oryginale.

Branwen
09-02-2012, 14:20
Imiona i nazwiska absolutnie nie powinny być tłumaczone na język polski. Wręcz przerażają mnie tłumaczenia książek Tolkiena, w których Frodo Baginns stał się Frodem Bagińskim. Przecież nieprzetłumaczone imię i nazwisko nie sprawia, że tekst jest niezrozumiały. A jeśli w takim imieniu, czy nazwisku kryje się jakaś ważna informacja dla akcji książki, zawsze można zrobić przypis.

Miłosz
09-03-2012, 10:27
Moim zdaniem absolutnie nie powinny - wszystkie nazwy własne powinny zostać zachowane w oryginale.

basienkabb
09-03-2012, 10:32
Uważam, że tłumaczenie imion i nazwisk bohaterów w filmach i książkach niczemu nie służy, ani nie wpływa na zrozumienie ani nie zmienia sensu. Jedynym wyjątkiem są książki i filmy dedykowane dzieciom, w których tlumaczenie jest czasem niezbędne, a samym zainteresowanym często ułatwia zrozumienie :)

Jerzy_M
09-03-2012, 10:47
Jestem absolutnie przeciwny ich tłumaczeniu. Osobna sprawa, czy je zapisywać fonetycznie - pytanie też, z jakiego języka... np. nie zapisałbym "John" jako "Dżon" czy "Nguyễn" jako "Nłyn", ale już "Дмитрий" jako "Dymitr" nie budzi takiej odrazy... tzn. jest to do przemyślenia, choć ja wolałbym zapisywać fonetycznie.

kcaudrey2011
09-03-2012, 10:56
Ja również zawsze napotykam przetłumaczone imiona i uważam, że tak należy robić. Ciekawie tłumaczy się imiona nietypowe, stworzone na potrzeby książki, które mają jakieś znaczenie. Czasem naprawdę trzeba się nagłowić, aby w języku docelowym oddać sens imienia

kcaudrey2011
09-03-2012, 10:58
Ja również zawsze napotykam przetłumaczone imiona i uważam, że tak należy robić. Ciekawie tłumaczy się imiona nietypowe, stworzone na potrzeby książki, które mają jakieś znaczenie. Czasem naprawdę trzeba się nagłowić, aby w języku docelowym oddać sens imienia

Oczywiście nie wliczam w to przykładów wymienionych powyżej jako śmieszne, komiczne czy wręcz żałosne. Miałam na myśli raczej klasyczne przykłady, nie zaś takie, które rażą. Co do takich zgadzam się z resztą użytkowników.

czcz213
09-03-2012, 14:46
Również uważam, że w większości przypadków nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk. Bajki dla dzieci mogą być wyjątkiem - tutaj można śmiało zaryzykować użycie domestykacji.

Makata
09-16-2012, 13:12
Jestem tego samego zdania. W bajkach warto, ale w książkach i filmach już nie. Bo potem wychodzą takie kwiatki jak w czeskim tłumaczeniu Wiedźmina. (Jaskra przetłumaczono jako Marigolda. Jednak niestety jest też bohaterka, która nazywa się Triss Merigold - co w takiej sytuacji?

sparrow
09-16-2012, 21:34
Ogólnie jestem wbrew tłumaczeniu imion, czy też nazwisk, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. Jest to mylące i wcale nie wpływa na lepsze rozumienie tekstu. Inna sprawa jest z ksywkami, bo zdarza się, że znaczenie ksywki może mieć jakieś głębsze znaczenie będące np.: cechą charakteru bohatera lub wynika z rozwoju postaci, więc rozumienie ksywki może wpłynąć na nasze jej postrzeganie.

agaaa.
11-24-2012, 13:03
absolutnie nie, chyba że mamy możliwość zmienienia wszystkich nazw własny a to rzadkość.

MichRab
11-25-2012, 22:17
Spotkałem się z bardzo dobrym tłumaczeniem na j. niemiecki Sapkowskiego, Niestety wyleicało mi nazwisko tłumacza, ale była to osoba, która sama publikuje powieści fantasy a do tego jest świetnym filologiem. Właśnie w jego tłumaczeniu imiona byly tłumaczone, te które miały jakieś znaczenie (jak to w sredniowieczu), szczerze mówiąc nie jestem za tłumaczeniem nazw własnych, ale własnie w przypadku fantasy wydaje mi się, że te tłumaczenia nadały jeszcze lepszej jakości ksiązce i stały się przez to bardziej osiągalne dla czytelnika np. w niemczech. Miałem okazję przeglądać Wiedżmina po niemiecku i na prawdę w moim mniemaniu jest to świetne tłumaczenie.

gosical
11-25-2012, 22:51
Zdecydowanie nie. Jan Kowalski to nie John Kowalski przecież. W ogóle - poza nielicznymi wyjątkami - nie tłumaczy się nazw własnych

Veshtarka
11-26-2012, 18:42
Uważam, że nie, imię to imię. Byłam w sytuacji, w której mój kolega tłumaczył słowa Polaka (nazywa się Jacek), który nie mówił po angielsku. I jak ten kolega zaczął tłumaczyć w rozmowie prywatnej: "Our friend Jack says..." potrzebowałam minutę, aby zrozumieć o co mu w ogóle chodzi.
Oczywiście, jeżeli imiona mają swoje znaczenie, to powinni być przetłumaczone, ale to dotyczy tylko literatury pięknej.

AlKin
01-12-2013, 23:17
Zazwyczaj spotkałam się z przetłumaczonymi imionami, choć muszę przyznać, że osobiście wolałabym, żeby zostały w oryginale.

eabha
01-13-2013, 13:21
Wydaje mi się, że książki tłumaczone kilkadziesiąt lat temu (lub książki pisane starszą odmianą angielskiego) zawierały więcej przetłumaczonych imion. Nie wyobrażam sobie Ani z "Ani z Zielonego Wzgórza" jako Anne...

Kejbi
01-19-2013, 13:15
Wolę w oryginale, lepiej się czyta.

mruvkiew
01-19-2013, 16:37
Moim zdaniem imiona powinny być jak najbliższe oryginału. Bo czasami powstają cuda, jak w przypadku walijskiej wersji Harry'ego Pottera.

http://cy.wikipedia.org/wiki/Cyfres_Harri_Potter_a%27r_Gymraeg

Iverling
01-19-2013, 18:02
Jest taka pokusa tłumaczenia imion z angielskiego czy w ogóle z języków europejskich - bo to bliska nam działka, nasza kultura. Gorzej z imionami orientalnymi, bo np. jakie to imię po polsku: "Makoto"?;)

dianawisniewska
01-19-2013, 19:58
Uważam, że jeśli to możliwe należy tłumaczyć imiona, a jeśli jest to trudne warto zastanowić się nad odpowiednikiem zrozumiałym dla odbiorcy z danego kręgu kulturowego.

HRG
01-20-2013, 12:13
A wyobrażacie sobie coś takiego jak: "Henryk Garncarz i Kamień Filozoficzny"? Czasami lepiej imion nie tłumaczyć, bo można tylko książkę lub film skrzywdzić.

avokado
05-12-2013, 19:18
Jeżeli chodzi o książki dla dzieci jedni uważają, że imiona powinno się tłumaczyć, bo wprowadzają 'obcość' do tekstu i młody czytelnik może zrazić się tym i odłożyć książkę. Jednak, są i tacy, którzy uważają, że dzięki zachowaniu oryginalnych imion czytelnik w jakimś stopniu poznaje kulturę języka tekstu wyjściowego. Imiona praktycznie zawsze są głęboko osadzone w kulturze oryginału i zawierają informacje dotyczące postaci. Moim zdaniem w książkach dla dzieci powinno tłumaczyć się imiona, a gdy konieczne stworzyć imię, które w języku tekstu docelowego będzie miało takie samo znaczenie dla odbiorcy co w języku oryginału.

KarolinaCz
05-12-2013, 20:06
W sumie, zależy chyba od rodzaju książki, ale chyba jednak wolałabym ich nie tłumaczyć, nie wszystkie się przecież da, a musi być zachowana jednolitość...

iskierka27
05-21-2013, 22:53
Ja jestem przeciwna tłumaczeniu imion. Bo łatwo przetłumaczyć z innego języka Marysię albo Kasię ale co z innymi imionami? Trzeba być konsekwentnym i dlatego ja jestem za zostawianiem imion w oryginale.

paula_inbox
05-23-2013, 11:38
Uważam, że zależy to od realiów w danej książce/filmie. Jeśli są bliskie polskim realiom to czemu nie? Jednak w większości filmów i książek tłumaczone imiona/nazwiska wyglądając co najmniej dziwacznie. Jeden z przedmówców słusznie stwierdził, że tłumaczenie Harry Potter na Henryka Garncarza byłoby nie do zaakceptowania. Jeśli usłyszałabym w Pamiętnikach Wampirów przetłumaczone Katherine Pierce albo Damon Salvatore czułabym się po prostu zagubiona, ponieważ Katherine Pierce nie była Polką a Damon Salvatore Polakiem. Ponadto tłumaczenie takich imion w tym serialu byłoby dziwne, ponieważ serial rozgrywa się w Amerykańskich realiach. Wreszcie tłumaczenie Katherine Pierce jako np. Katarzyna Przeszywająca (???) błoby absurdalne.

malgorzataf
05-23-2013, 18:15
Według mnie nie. Ewentualnie w jakichś książkach dla dzieci.

ina708
05-24-2013, 09:54
Moim zdaniem nie powinny być tłumaczone. Jeśli książka jest np. o brytyjskim chłopcu, żyjącym w Londynie, to dlaczego spolszczać jego imię i wprowadzac zamieszanie, ktoś mógły np. pomysleć, że jest on polakiem żyjącym za granicą ;) poza tym nie zawsze zagraniczne imie ma polski odpowiednik

mpatrycja
05-24-2013, 20:06
ale czasem są właśnie takie imiona, które są znaczące i nie zostały wybrane przypadkowo. wydaje mi się, że jeżeli tłumacz jest w stanie znaleźć dobry odpowiednik, który w pełni będzie oddawał zamiary autora to czemu nie ;)

estrejczyk
06-01-2013, 16:32
Osobiście tłumaczenie imion i nazwisk mi przeszkadza. Fakt, nie znając danego języka oryginału pewnie coś tracę nie rozumiejąc aluzji zawartej w nich, ale uważam, że często te tłumaczenia brzmią idiotycznie.

Jednak zgadzam się, że jak najbardziej jest to dobrym pomysłem w książkach dla dzieci.

MariaAnna
06-01-2013, 21:07
Ja zdecydowanie wolę, gdy imiona nie są tłumaczone! Bardzo mi to przeszkadza. Jeżeli akcja książki rozgrywa się np. w Londynie to oczywiste dla mnie, że Mary nie powinna być Marysią. To wpływa na ogólny odbiór miejsca akcji.

Jedynym wyjątkiem są ksywy, które czasem mogą mieć jakieś znaczenie, np. odnosić się do jakiejś cechy charakteru bohatera. Gdy jest nieprzetłumaczona postać może na tym wiele stracić. Ewentualnie w takim wypadku mogłaby wystarczyć adnotacja tłumacza.

Wiola
06-03-2013, 11:14
Jedynym wyjątkiem są ksywy, które czasem mogą mieć jakieś znaczenie, np. odnosić się do jakiejś cechy charakteru bohatera. Gdy jest nieprzetłumaczona postać może na tym wiele stracić. Ewentualnie w takim wypadku mogłaby wystarczyć adnotacja tłumacza.

Popieram. Czasem właśnie po imieniu możemy spodziewać się charakteru bohatera. Np. Cruella De Mon :D

agndzw29
06-24-2013, 04:21
Ja jestem przeciwna tlumaczeniu nazw wlasnych, czy to imion czy nazw miejscowosci. Ksiazka czy film traci dla mnie wtedy swoj charakter i klimat.

o,olka
06-24-2013, 07:10
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć imion i nazw miejscowości, chyba, że mają one jakiś szczególny wyraz i może być on niezrozumiały dla czytelnika w oryginale - np. w książkach/filmach dla dzieci. Mam na myśli imiona typu Zgredek albo nazwy takie jak Błędny Rycerz w Harrym Potterze. :)

matrioszka
06-24-2013, 11:06
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć imion czy nazwisk bohaterów, ale już nazwy własne, które coś oznaczają, a polski czytelnik tego nie wyłapie, jeśli będzie np. po angielsku to inna sprawa. Przykłady z Harry'ego Pottera są bardzo dobre - jak właśnie Zgredek, Dziurawy Kocioł, Błędny Rycerz.
Najgorsze z czym się spotkałam to nie tyle tłumaczenie, co zmienianie imion w jednym z tłumaczeń powieści L.M. Montgomery - w ten sposób Leslie stała się Ewą, Faith - Florą a Kenneth - Krzysiem. Nie rozumiem, po co robić coś takiego.

indovinello
06-24-2013, 11:07
Nie wiem, czy to do końca dobry pomysł z tłumaczeniem imion i nazwisk itd. Ale mnie osobiście bardzo drażnią szczególnie angielskie, czy niemieckie imiona i nazwiska w tekście. Bardziej przystępne i bliskie mi byłyby polskie nazwiska.

Satori
06-24-2013, 11:31
To zależy, jeśli "imiona" np. fantastycznych postaci niosą raczej jakieś znaczenie, albo są to ksywy ludzi itp. to przeważnie powinno się tłumaczyć. Ale np. spolszczanie imion zagranicznych to już nie jest dobry pomysł (idealny przykład podała matrioszka).

AgaPa
07-06-2013, 19:03
Imiona, nazwiska, nazwy własne powinny pozostać bez zmian, chyba że tłumaczymy książkę dla dzieci, wówczas trzeba odpowiednio przystosować słownictwo do realiów dziecięcego świata.

karmel
07-06-2013, 19:14
Jestem absolutnie przeciwna tłumaczeniu imion i nazwisk, treść traci naturalność.

studentka92
07-07-2013, 09:37
Zdecydowanie jestem przeciw! Tłumaczenie imion od razu zmienia klimat książki/filmu. Według mnie jest to dopuszczalne tylko w przypadkach, gdy imiona są znaczące, np. w bajkach dla dzieci.

kebe
07-07-2013, 18:28
Popieram powyższą wypowiedź. Tłumaczone imiona często wypaczają klimat.

Ewa Janiszewska
07-07-2013, 18:42
Tłumaczenie imion, a raczej nieumiejętne przetłumaczenie ksyw odbiera uroku tłumaczonej książce

Rashne
09-22-2013, 19:45
Jestem przeciwko tłumaczeniom imion w książkach, w filmach, ale i nie mogę znieść jak obcokrajowcy zwracają się do ludzi używając imion, które występują w ich własnym języku. Był taki jeden wykładowca, który ciągle zwracał się do mnie angielskim odpowiednikiem, a ja zawsze go poprawiałam. Imię to coś osobistego, dlatego żadne siły nie przekonają mnie, że używanie odpowiedników jest czymś właściwym.

Buba
09-22-2013, 19:52
Popieram, nie powinno się tłumaczyć imion, tym bardziej, że niejednokrotnie obok imion przetłumaczalnych pojawiają się takie, których przetłumaczyć się nie da a wtedy brzmi to sztucznie kiedy obok Ani, Oli czy Zosi pojawia się Marjorie, Yun-chen czy Pintyőke.

swirkom
09-22-2013, 20:24
Dla dorosłych - nie. Ale dla dzieci to już inna sprawa, zwłaszcza, że czesto imiona maja tam wiekszy sens (np. pochodzą od jakis wyrazów czy cech).

beafur
09-22-2013, 21:58
Moim zdaniem, jak zresztą większości, nie powinno się tłumaczyć imion w książkach czy filmach.Maryśka zamiast Mary czy Grzesiek zamiast Gregory na pewno nie wkomponowałoby się w całość utworu. Do tej pory, z tego co pamiętam, nie spotkałam się jeszcze z takim tłumaczeniem, ale może po prostu trafiam na książki, w których tłumaczeniu takich błędów się nie popełnia.

mukacz
09-24-2013, 11:27
Ja myślę, że jeśli chodzi o tłumaczenie imion to nie powinno się tego robić. Przecież jak my jedziemy za granicę to nie używamy zagranicznych odpowiedników bo to są tylko odpowiedniki, a nie nasze prawdziwe imiona. Imiona powinno się tłumaczyć tylko w sytuacji gdy mają one jakieś kluczowe znaczenie (np w bajkach, jak ktoś wyżej napisał)

izaa
09-24-2013, 19:14
Dla dorosłych - nie. Ale dla dzieci to już inna sprawa, zwłaszcza, że czesto imiona maja tam wiekszy sens (np. pochodzą od jakis wyrazów czy cech).

Zgadzam się, że w książkach dla dorosłych czy filmach nie ma potrzeby tłumaczenia imion, tym bardziej, że są to tylko odpowiedniki, poza tym dość dziwacznie to wygląda gdy, mamy np. Marysię i Boba. W książkach dla dzieci natomiast bardzo często wymyśla się imiona, które sugerują jakąś właściwość lub cechę i wtedy przetłumaczenie go lub nawet odejście od oryginału może być nawet na korzyść.

piotrek444
09-24-2013, 22:44
Uważam, że powinny pozostać pozostawione w oryginale.

karstasto
09-25-2013, 13:54
Nie powinno się tłumaczyć imion. To nienaturalne. Imię jest przypisane danej osobie/postaci, nie zawsze też istnieją dobre odpowiedniki. Dla mnie to tak samo jakby zmieniać nazwę miejsca, w którym toczy się akcja.

MonikaMF
09-25-2013, 14:27
Zdecydowanie nie powinno tłumaczyć się imion w książkach dla dorosłych i młodzieży, ale np. w bajkach dla dzieci gdy imię to nie jest zwykły Tom czy Anna, ale ma przypisane jakieś cechy, to ja bym skłaniała się do ciekawego przekładu na polski.

letice
09-25-2013, 15:43
Tak jak np. słynny Winnie the Pooh - dzieciom na pewno trudno byłoby przyswoić nazwę w oryginale, więc powinna była zostać jakoś zgrabnie przetłumaczona na polski. Z drugiej strony w tłumaczeniu "Kubuś Puchatek" uleciało bardzo wiele znaczenia, chociażby to, że Winnie to imię żeńskie. Słyszałam jeszcze o alternatywnym tłumaczeniu, bardziej dosłownym: "Fredzia Phi Phi".

Sabcia
09-25-2013, 16:22
powinno się tłumaczyć :) bo łatwiej się przyswaja tekst.

viccak
10-28-2013, 19:32
Nie jestem pewna czy powinno się tłumaczyć imiona i nazwiska. Ale na mnie wywiera to raczej negatywny wpływ. Ostatnio przeczytałam A Midsummmer Night's Dream, a teraz zaczęłam czytać po polsku, żeby upewnić się,że wszystko zrozumiałam. Muszę powiedzieć,żę zdecydowanie nie podobało mi się tłumaczenie aktorów w przedstawieniu. Pan Barańczak wybrnął z tego dobrze, ale zupełnie mi to nie pasuje. Wolałabym,żeby zostały angielskie imiona i żeby w notce od tłumacza wyjaśniono co miały one oznaczać.

killy777
10-28-2013, 23:24
zależy od rodzaju tekstu, ogólnie nie, ale bywają sytuacje, gdy łatwość czytania jest ważniejsza niż trzymanie się trudnego imienia, choćby jak ktoś już mówił w książkach dla dzieci. ale musi być jakaś ku temu podstawa, a nie widzi misie tłumacza

mynameism2840
10-29-2013, 13:52
ja bardzo krzywię się na polskie imiona w książkach zagranicznych autorów. dlaczego w "Wichrowych Wzgórzach" na przykład pojawiła się Katarzyna, a nie Catherine, nie wiem, ale irytowało mnie to ogromnie. człowiek myślami jest sobie w Wielkiej Brytanii, a tu jakaś Kaśka. oczywiście mam na myśli prozę dla dorosłych czytelników, bo w książkach dla dzieci jak najbardziej odpowiednie będzie spolszczenie, choć pewnie też nie zawsze... ogólnie żeby w "dorosłej" książce wprowadzić spolszczone imię, potrzebny na pewno jest dobry powód - gry słowne chociażby. ale mimo wszystko jakoś tego nie widzę

xmizuumix
10-29-2013, 16:45
Jeśli imię nie ma żadnego znaczenia, nie dodaje nic sobą do fabuły, wtedy należy pozostawić oryginalne brzmienie, jednak kiedy sytuacja jest odwrotna i imię/pseudonim ma jakieś znaczenie, choćby takie, że określa charakter postaci (np. Łasuch, Maruda), wtedy należy przełumaczyć i czasem jest to nie lada wyzwanie dla tłumacza:)

monika73
10-29-2013, 19:15
ja też tak sądzę, nie wolno :) tak samo jak nie lubię gdy czasem tłumacze próbują tłumaczyć tytuły książek czy fimów.

kamilaj
10-30-2013, 15:32
Zdecydowanie jestem przeciwna tłumaczeniu imion czy nazwisk z tego względu, że czasami po prostu nie ma odpowiedniego tłumaczenia lub brzmi ono conajmniej śmiesznie i negatywnie wpływa na odbiór książki czy filmu.

CeciliaLind
11-03-2013, 15:51
Zdecydowanie nie tłumaczyć, to potem śmiesznie i nienaturalnie brzmi. Bardzo się cieszę, że mamy w Polsce Harry'ego Pottera, a nie Henryka Garncarza :)

iigooD
11-03-2013, 17:25
Myślę, że nie powinno się tłumaczyć imiona. Wyjątki mogą stanowić rzeczywiście książki czy filmy dla dzieci. W przypadku imion pochodzących z kręgu kultury zachodniej, mające swoje odpowiedniki w innych językach (np. Piotr, Ewa itp.) sprawa nie jest skomplikowana. Jednak w przypadku imion pochodzących np. z krajów azjatyckich (gdzie nikogo nie dziwią imiona typu "Księżycowy poranek", "Matka kryształów" itp.) ich tłumaczenia mogą brzmieć nienaturalne i nieco dziwne dla czytelników zachodniej kultury. Zatem jest to aspekt szerszy, obejmujący nie tylko kulturę danego kraju a także mentalności społeczeństwa niż tylko tłumaczenie nazw własnych.

Chuda
11-04-2013, 10:33
Wydaje mi się, że nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk, jedynie przezwiska.

Izaira
11-04-2013, 10:44
zdecydowanie lepiej nie tłumaczyć imion, takie jest moje zdanie


__________________________________________________ ______________________________
Polecam doradca finansowy poznań (http://www.nataliapanocha.pl/) świetna strona!

szkolmosia
11-04-2013, 17:43
Ja słyszałam, że jeśli imię ma dokładny odpowiednik w danym języku to wtedy się je tłumaczy.

LongWei
11-04-2013, 18:14
Jak już zostało wspomniane, z całą pewnością można tłumaczyć imiona w książkach dla dzieci. Dodałbym jeszcze imiona arystokratów i monarchów (król Ludwik XIV, car Mikołaj II itp.).

Marecikon33
11-04-2013, 18:20
Uważam że imion nie powinno się tłumaczyć, oddaje to charakter czasu, miejsca, utożsamiamy się bardziej z bohaterem :)

Anna Rychlik
11-04-2013, 20:36
Ja też raczej optuję na nietłumaczeniem, bo lubią z tego wychodzić rzeczy dziwne i nienaturalnie brzmiące, np. "Błażej Pascal"

pastel
11-09-2013, 19:26
o ile pamiętam to za PRLu imiona musiały być tłumaczone, prawda? przecież to się nie godziło, żeby w porządnym kraju była jakaś Elizabeth, skoro może być nasza swojska Elżbieta! jednak ja zdecydowanie jestem za pozostawieniem imion w oryginale, chyba, że ich znaczenie ma duży wpływ na opowiadaną historię.

Vanilla
11-09-2013, 20:11
Czytam mnóstwo ksiązek i bardzo nie lubię kiedy np. angielskie imiona są przetłumaczone. Moim zdaniem jest to nienaturalne i wpływa negatywnie na odbiór, jakos tak dziwnie wtedy sie to czyta. Wiadomo, ze Angielka to nie Kasia tylko Kate, nie wiem więc po co niektórzy tłumacze uzywaja polskich odpowiednikow.

Marshall1991
11-15-2013, 14:15
Uważam, że przy tłumaczeniach imion chodzi głownie o to, by być konsekwentnym - jeśli tłumaczysz np. na język polski, to tłumacz już tak całą książkę czy film, jeśli zostawiasz oryginalny zapis, to rób to również cały czas. Są jednak sytuacje, gdzie, przy takim podejściu, z góry mamy "narzucone" jak powinniśmy tłumaczyć, np. spotkałem się w jednej z książek NAUKOWYCH o Thomasie Jeffersonie, zapis "Tomasz Jefferson", wszystko w porządku, gdyby kilka stron dalej nie występował John Adams..w tym przypadku autorka pozostawiła oryginalny zapis (czemu nie przetłumaczyła na Jan Adams? ;]) Najważniejsza jest rzetelność, metodę dobrze jest wybierać samemu, ale po uprzednim, dokładnym zapoznaniu się z pracą w oryginalnym języku. Ja sam pozostawiam oryginalne zapisy imion i nazwisk: raz dlatego, że mam już taki nawyk, a dwa dla bezpieczeństwa. :)

lorene_fenmore
11-17-2013, 13:51
moim zdaniem wszystko zależy od kontekstu. czasem, szczególnie w bajkach czy książkach dla dzieci, imiona mają jakieś znaczenie i wtedy warto się trochę potrudzić, aby znaleźć odpowiednie przełożenie imienia, które również, po polsku będzie znaczyło to, co po angielsku. ale jesli chodzi o zwykle imiona, to moim zdaniem nie ma potrzeby ich tłumaczenia.

naplocha.m
11-17-2013, 14:56
Ja Uważam,że tłumaczenie imion to lekkie nadużycie. Gdy przykładowy Jan jedzie na wakacje do Ameryki nie przedstawia się John. No bo po co? Imię nosi Jan a nie John.

goral81
11-17-2013, 18:46
Zależy od książki, czasami po prostu nie warto bo wychodzą niestworzone rzeczy.

niegrzeczny jeżyk
11-17-2013, 18:56
nie wyobrazam sobie tłumaczenia imion w filmach, jeśli oglądam jakiś zagraniczny film gdzie bohaterką jest dajmy na to Agnes, to dziwnie byłoby mi przeczytać w napisach lub usłyszeć od lektora "Agnieszka". Imiona przede wszystkim w każdym kraju mają inne konotacje, to co nam się może kojarzyć ze starszą babcią może dla Anglika oznaczać imię dla młodej dziewczyny. Dlatego lepiej zostawiać oryginały

ludi13
11-17-2013, 20:22
Dodam tylko klasyczny już przykład niefortunnie, moim zdaniem, przetłumaczonych imion i nazwisk (Władca Pierścieni w tłumaczeniu J. Łozińskiego). Wpisuje się również do obozu twierdzących, że imion nie powinno się tłumaczyć. Jeśli czytamy literaturę z danego kraju, to dobrze wiedzieć, i w konsekwencji poczuć klimat, takiej, a nie innej książki. Tłumaczenie imion to pójście na łatwiznę i otarcie historii z charakterystycznej magii.

mrogozinska
11-17-2013, 20:30
Często spotyka się tłumaczenia imion czy nazwisk, ale mnie to drażni. Wiem, że niektóre imiona są swoimi odpowiednikami, ale jednak mam wrażenie, że to już jakby zmiana postaci, zbyt duża ingerencja tłumacza.

Doma
11-17-2013, 20:31
Jeśli tak, to trzeba być konsekwentnym, ale czasem może być to ciężkie, bo jak wiadomo nie wszystkie imiona mają swoje odpowiedniki. Kiedyś natrafiłam na takie tłumaczenie imienia Charlotte (Bronte) na język polski -> Charlota (pisane przez jedno "t") i przyznam, że nie bardzo mi się ono spodobało. Nie ma chyba co na siłę tłumaczyć pewnych rzeczy, jeśli nie ma powszechnie akceptowalnych ekwiwalentów.

aniaaa89
11-17-2013, 21:13
To zalezy czy jest to normalne imie czy zostalo ono uzyte w sposob taki aby pokazac nam osobowosc bohatera ktory je nosi. ale ogolnie nie jestem za tlumaczeniem imion a szczegolnie kiedy tlumaczy sie teksty rosyjskie gdzie imiona czesto wskazuja na pochodzenie danej postaci

kaska92lp
01-02-2014, 18:32
Ja uważam tak jak większość, że nie zawsze taka zmiana pasuje. Często imiona są całkowicie zmieniane co jest bardzo denerwujące i dezorientujące. Nie wyobrażam sobie np. jakby Harry Potter miał w polskiej wersji nazywać się Henryk Garncarz...

schlystun
01-02-2014, 19:40
Ja bym zostawiala oryginalne imiona :). Polskie odpowiedniki nie odzwierciedlałyby charakteru postaci , a w innych moglyby brzmiec dosc komicznie .

ivonnevu
01-02-2014, 21:03
Poza tym, czasem zdarza się, że kolejne części tłumaczone są przez różne osoby albo istnieje kilka wersji tłumaczeniowych i w różnych wersjach pojawiają się raz imiona przetłumaczone, a raz w oryginale, co może być dezorientujące, gdy już przyzwyczaimy się do imienia jakiejś postaci.

ineszka89
01-02-2014, 22:13
Według mnie to zależy od utworu, np. jeśli tłumaczymy bajkę i jest tam niewiele imion, w dodatku łatwo przetłumaczalnych to czemu nie. Zresztą realia z książek czy filmów skierowanych do dzieci często podlegają "oswojeniu" i przełożeniu i nie uważam tego za jakiś błąd czy problem.

Co się tyczy książek i filmów dla dorosłych to jestem jednak za pozostawianiem imion oryginalnych. Osobiście nie lubię, kiedy przesadnie odbiera się obcość z tłumaczonego utworu, dlatego też preferuję imiona oryginalne. Poza tym lepiej to współgra z resztą obcych nam elementów świata przedstawionego i nie grozi późniejszą niekonsekwencją (np. część imion spolszczonych, część obcych lub polskie imiona, obce nazwiska)

bulciu
01-03-2014, 15:39
Według mnie imion nie powinno się tłumaczyć, czasami polskie ekwiwalenty brzmią dziwnie i jakby "psują" efekt, jaki ma na mnie książka czy film.

P.Wierzba
01-06-2014, 08:51
Zdecydowanie jestem przeciwny tłumaczeniu imion. Okropnie to brzmi, a potem jak człowiek czyta książkę w oryginale zastanawia się kim są bohaterowie. :P

agnieszkap
01-26-2014, 13:48
Uważam, że nie powinno tłumaczyć się imion bohaterów, chyba, że są to książki bądź filmy dla dzieci lub gdy imię ma charakter opisowy np. "Brainy" czy "Handy" w Smerfach zostały przetłumaczone na "Ważniak" i "Pracuś", co jest dla dzieci bardziej przystępne niż gdyby zostało zachowane w oryginale.

Thobick
01-26-2014, 14:15
Tak poza tematem, różnie można argumentować to, czy tłumaczyć, czy też nie. Jednakże trzeba by było to jakoś ujednolicić, bo w innym wypadku potem mamy kilka wersji jednej książki, gdzie świetnym przykładem jest "Ania z Zielonego Wzgórza", w której w trzech różnych wersjach mamy Rachel, Rachelę i Małgorzatę (jedna postać :D).

D.S.
03-13-2014, 21:28
A ja myślę, że wszystko zależy od tekstu. Bywa tak, że imiona czy nazwiska są w jakiś sposób znaczące. Wówczas należy przetłumaczyć je tak, aby tego znaczenia nie zatracić. Lub w przypadku, gdy imię jest charakterystyczne, z czymś się kojarzy.
Przykładowo, Staś Pytalski ze znanej bajki dziecięcej chyba nie powinien pozostać Stasiem Pytalskim w przekładzie ;) Ale z drugiej strony Henryk Potter mógłby brzmieć trochę dziwnie, nieprawdaż?

Henryk Potter, to na prawdę nie wchodzi w ucho:D Uważam, że imiona powinny być pisane w oryginale.

katarzyna2525
03-13-2014, 22:37
Jak dla mnie, to w tym miesiącu plebiscyt na najbardziej zaskakujące tłumaczenie imienia wygrał Piętaszek z Robinsona Crusoe, który w oryginale to po prostu... Friday:) ale to pewnie większość anglistów wie :)

zzaszyby
03-14-2014, 10:10
Wszystko zależy od tego jaką strategię przyjmie tłumacz przy tłumaczeniu. Najważniejsze jest żeby być konsekwentnym. Osobiście wolę imiona w oryginale, nadaje to pewnien charakter oryginału tłumaczeniu, które niestety zbyt często odbiega od tekstu oryginalnego.

Kvba4444
03-14-2014, 10:34
W sumie to ciężko powiedzieć; ogólnie jestem przeciw, ale np. Wiedźmin -> The Witcher mimo wszystko brzmi nieźle w angielskiej wersji :)

natroskoz
03-14-2014, 10:40
Według mnie tłumaczenie imion i nazwisk odbiera klimat tekstu. Jeśli czytamy np. o francuskiej nastolatce Florence i nagle pada zdanie: "Florentyna mieszkała nieopodal Wieży Eiffla", etc. To brzmi dziwnie, niewiarygodnie. Oczywiście może być sobie jakaś Florentyna, która nie musi być Francuzką, a może mieszkać we Francji. Mimo wszystko według mnie, jeśli mamy jakiegoś bohatera, należy zostawić to, co go najbardziej określa, bo wówczas nie umyka nam kontekst i pewna aura.

Barpie
03-15-2014, 19:09
Uważam, że imiona i nazwiska nie powinny być tłumaczone w książkach i filmach, wychodzą z tego bardzo dziwne rzeczy... patrz: Harry Potter w tłumaczeniu włoskim.

soivka
03-16-2014, 10:30
Nie lubię, kiedy imiona są przetłumaczone, tak samo jak nazwy ulic, chyba, że ma to ważne znaczenie dla zrozumienia książki. A skoro nie ma, to lepiej zostawić imiona w oryginale.

natek90
03-30-2014, 21:55
Osobiście uważam że powinno się zostawiać oryginalne imiona i nazwiska postaci :)

kamusia1403
03-30-2014, 21:58
Osobiście uważam że powinno się zostawiać oryginalne imiona i nazwiska postaci :)

Ja także :) Tym bardziej jeżeli chodzi o bardziej egzotyczne imiona bądź nazwy własne.

AgaBuk88
03-30-2014, 22:10
Zasadniczo uważam, że imion i nazw własnych nie powinno się tłumaczyć. Jednak z "egzotycznymi" słowami jest problem przy wymawianiu - często czytelnicy (ja sama także) zupełnie nie wiem, jak powinnam dane imię/nazwę własną wymówić. Może dlatego tłumacze decydują się na spolszczenia - ułatwiają życie czytelnikowi.

iwa91
03-30-2014, 22:43
Moim zdaniem, nie powinno się tłumaczyć nazw własnych.
Gdy fabuła filmu czy książki jest osadzona w obcych realiach, staje się to po prostu rażące.

Ersom
03-31-2014, 00:16
Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Jeśli jest to książka zagraniczna, to imiona powinny pozostać niezmienione. Osobiście uważam, że nie ma czegoś takiego jak polskie odpowiedniki zagranicznych imion. To zupełnie inaczej brzmi. Osobiście wolałbym mieć na imię John, aniżeli Jan.

Atacama
04-04-2014, 18:38
Uwazam, ze nie powinno sie tlumaczyc imion, z wyjatkiem bajek i filmow dla dzieci.

klaudia342
04-21-2014, 11:29
Zazwyczaj spotykam się w książkach i filmach z przetłumaczonymi imionami, jednak wg. mnie nie powinno się tego robić. Kiedy poznajemy jakiegoś obcokrajowca, raczej nie zwracamy się później do niego odpowiednikiem w języku polskim (jeśli taki istnieje). Ja przynajmniej unikałabym tłumaczenia imion.

Ninnananna8
04-21-2014, 11:50
W zasadzie jestem przeciwna tłumaczeniu imion - jeśli coś dzieje się za granicą, to czemu bohaterowie mają mieć polskie imiona? Jednak nie wiem np. co należy zrobić, kiedy w tekście są żarty lub odniesienia do przysłów, których użycie wiązałoby się z koniecznością przetłumaczenia imienia na polski. Nie mam wykształcenia tłumacza, więc chętnie bym się dowiedziała, czy ktoś z Was trafił na taki problem w swojej pracy/nauce i mógłby mi jakiś przykład podać :)

Klucha
04-21-2014, 14:00
Ja uwazam, ze mozna tlumaczyc, aczkolwiek nie ma zasady, ze trzeba. Czasami lepiej po prostu zostawic oryginalne imiona, poniewaz brzmi to lepiej i mniej smiesznie:).

ivona
04-21-2014, 14:43
Myślę, że jednak nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk, bo czytając książkę, czasem te przetłumaczone imiona brzmią jakoś nienaturalnie, zwłaszcza w książkach historycznych czy innych, w których całą akcja dzieje się w konkretnie wybranym miejscu i państwie, gdzie wiadomo, że nie ma ani Karola, ani Marysi, ani Asi...

Maestro
04-21-2014, 16:10
Tłumaczenie imion według mnie odbiera historii nieco autentyczności i zwyczajnie nie pasuje. Jeżeli akcja książki rozwija się w Stanach, we Włoszech lub gdziekolwiek, a czytelnik spotyka się z imionami typu Jan czy Piotr to coś niestety zaczyna zgrzytać :/

aventia
04-21-2014, 19:17
Zależy.
Dla mnie - albo wszystko, albo nic.

Ale kiedy czytalam Anię z Zielonego Wzgórza i p. Linde była Małgorzatą lub Rachelą, to szlag mnie trafia. W sensie, przyzwyczaiłam się do jednego, a nagle coś innego.

Luinehil
04-22-2014, 10:12
Moim zdaniem nie powinny być tłumaczone, ale są wyjątki, np. kiedy imię postaci ma istotne znaczenie dla fabuły i samo w sobie niesie coś więcej niż tylko imię.

W sadze "Skrytobójca" Robin Hobb, imię każdego bohatera ma też określać jego osobowość, mamy więc Księcia Szczerego, Księcia Rycerskiego i Księcia Władczego.

angelious
04-22-2014, 15:15
Ja preferuję zostawianie imion bez zmian, nie zawsze można przełożyć wszystkie realia języka a na język b, a w przypadku prób przekładania imion przeważnie wychodzi to bardzo komicznie i brzmi wręcz nieprofesjonalnie, przynajmniej dla mnie.

Joannakpst
04-22-2014, 18:28
Jestem przeciwna tłumaczeniu imion oraz nazwisk. Kazde imię w jakiś sposób charakteryzuje postać, a przełożone na język polski wiele traci. Jeśli akcja książki rozgrywa się np. w Londynie, to dlaczego Mary miałaby nagle nazywana być Marysią?!

Kinja
04-23-2014, 22:26
Generalnie to można ale ostatnio słyszałam tłumaczenie nazwiska Frodo Baggins z Hobbita w języku hiszpańskim: Frodo Bolson... hmmm jakoś tak dziwnie mi to brzmi i jakoś mi to nie leży.

paulinagesta
08-01-2014, 12:46
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć nazwisk, imion nazw własnych i tytułów .

annakopec
08-03-2014, 21:35
Myślę, że to zależy od tekstu, jednak skłaniam się do tego aby raczej nie tłumaczyć imion/ nazw itp. Poznałam kiedyś Amerykankę, która miała na imię April, trochę dziwnie brzmiało by to przetłumaczone na j. polski.

Selinka
08-03-2014, 22:22
Kiedyś dominowała tendencja, by tłumaczyć nazwy własne, teraz się odchodzi i pozostawia nazwy oryginalne. Pewien profesor tłumaczył mi, że zmienia się teraz imię tylko, jeśli w danym języku może powodować negatywne bądź ironiczne skojarzenia. Istnieje ryzyko, że czytający skupią się na imieniu i jego wydźwięku, a nie na treści zawartej.

piotr.sabacinski
08-03-2014, 23:53
Wydaje mi się, że jakiś tam ma to urok, jak się tłumaczy imiona w książkach, których akcja dzieje się dawniej i można jest swobodnie odmieniać, nawet przez wołacz. Wydaje mi się jednak, że brzmi to na ogół źle, bo jak czytelnik ma się wczuć w daną książkę, skoro w tekście ma polskie imiona nadane Amerykanom (bez polskich korzeni). Egzotyzacja jest teraz w modzie, niewątpliwie.

angelika93
08-04-2014, 18:53
Tłumaczenie imion i nazwisk na język polski nie jest dobrym pomysłem. Bo niestety, ale ciężko czyta się książkę w której np. główna bohaterka Marysia mieszka w Nowym Jorku. To się po prostu nie sprawdza :)

dalalka
08-04-2014, 22:15
Ja jestem przeciwna tlumaczeniu nazw wlasnych, czy to imion czy nazw miejscowosci. Ksiazka czy film traci dla mnie wtedy swoj charakter i klimat.

Pamietajmy też o tym, że przekład literacki nie zachowuje sztywnych zasad dotyczących translacji. Charakter i klimat utworu zależy od kreatywności tłumacza i sposobu tłumaczenia, któremu jest wierny. Tym co często odstrasza jest mieszanie metod, których używa tłumacz, szczególnie w przypadku książek gdzie główny bohater raz nazwany jest Jankiem, a kolejnym razem Johnem.

Pozdrawiam

a.rzepecka
08-05-2014, 15:43
Myśle że nie, w tym przypadku spolszczenia brzmiią po prostu nienaturalnie

azielinska
08-05-2014, 17:55
Moim zdaniem wszystko zależy od tekstu, ale czasami nachalne i sztuczne tłumaczenia imion bywają drażniące. Np. Friday (bohater "Robinsona Crusoe") został przetłumaczony jako Piętaszek, co z oryginałem ma niestety niewiele wspólnego, a brzmi po prostu śmiesznie. Z drugiej strony, np.tłumaczenia imion w "Harrym Potterze" to prawdziwy majstersztyk, bo ich przekład pozostaje niezauważony podczas lektury.

beakap
08-05-2014, 20:59
Też się nad tym zastanawiałam. W książkach głownie spotyka się przetłumaczone, ale moim zdaniem bez sensu jest tłumaczyć coś co lepiej brzmi w języku obcym np. pseudonimy

vertejas
08-06-2014, 12:59
Według mnie jeśli akcja toczy się np. w Anglii to bezsensownym jest tłumaczenie imion angielskich na polskie, bo wygląda to po prostu dziwnie i wprowadza czytelnika w błąd. Charakterystyczne dla danego miejsca nazwy powinny pozostać niezmienne :)

Katja
08-06-2014, 16:43
Ojejku, przecież tu nie ma dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy od książki, od tłumacza. :)

Anios
08-06-2014, 17:56
Ja również podzielam opinię, że generalnie nie powinno się tłumaczyć nazw własnych. Co innego jeśli imię określa jakieś konkretne cechy i ma to znaczenie np. w kontekście humorystycznym itp.

mzagrajek
08-07-2014, 09:11
Niektóre tak - jak na przykład Pratchett, ale niektóre jednak nie - jak Władca Pierścieni ;)

basiuccia
08-07-2014, 10:44
Aż strach myśleć o "Władcy Pierścieni" w przekładzie Łozińskiego!
Z drugiej strony, z reguły nazwy własne niosą ze sobą dodatkowe znaczenie, symbolikę, właściwie nieuchwytną dla osoby nieznającej języka oryginału.

alex9489
10-04-2014, 23:45
Sądzę, że zależy to od książki. Osobiście nie popieram tłumaczenia imion i nazwisk. Ksywkę czasem przetłumaczyć można, ale też raczej popieram oryginalną wersję. Jednakże, są takie książki, w których tłumaczenia imion, nazwisk i pseudonimów mi nie przeszkadzają.

pakow
10-19-2014, 15:05
W moim odczuciu nie powinno się tłumaczyć imion ze względu na to, że jeśli akcja filmu czy książki toczy się w obcym państwie to przetłumaczenie imion bohaterów odrywa ich od rzeczywistości w jakiej zostali przedstawieni. Ale to tylko moje zdanie, wszystko leży w rękach tłumacza i jego podejściu do tekstu :)

kosovitz
10-28-2014, 12:38
Chyba lepiej i bezpieczniej byłoby tego nie robić, bo zawsze można trafić na imię, które nie ma polskiego odpowiednika.

balgnor
10-29-2014, 15:07
Nie powinno tłumaczyć się imion. Później wychodzą potworki jak Bagosz ;)

almaj
10-31-2014, 18:54
Moim zdaniem lepiej nie tłumaczyć nazw własnych, ale to kwestia indywidualna. Mam wrażenie, że ludzie, którzy nie zetknęli się z oryginałami i nie znają języka oryginału, zdecydowanie wolą, by wszystko było tłumaczone na polski.

miralevi
10-31-2014, 20:19
Myślę, że w dużym stopniu zależy to od miejsca akcji. Jeśli to zostaje określone, a więc określony zostaje kraj, to powinno się trzymać oryginalnych imion i nazwisk. Utwory bez określenia miejsca przeważnie mają przekaz symboliczny, więc myślę, że w większości przypadków tłumaczenie będzie na miejscu. A jeśli chodzi o miejsca fantastyczne... to przed tłumaczem stoi najtrudniejsze zadanie, ponieważ sam musiałby wyczuć klimat utworu, ocenić go i samodzielnie zadecydować, czy powinien przetłumaczyć imiona i nazwiska, czy nie :). Wydaje mi się, że tak to można określić w dużym skrócie, ale podział tych kategorii w praktyce jest bardzo rozmyty i nie tak oczywisty.

molik
11-01-2014, 00:58
To chyba zależy od konkretnej sytuacji, czy tłumaczenie nazw własnych pomaga w odbiorze czy też przeszkadza, biorac pod uwagę cały kontekst, w jakim zostali osadzeni bohaterowie oraz odbiorcę (np. dzieci) itd. Ale jeśli nie ma takiej konieczności, lepiej nie tłumaczyć nazw własnych.

paulinakosz
11-01-2014, 13:56
Kiedyś natknęłam się na tłumaczenie sztuki francuskiej, gdzie wszystkie imiona zostały przetłumaczone na polski oprócz imienia Jean-Phillipe. Ta niekonsekwencja była rażąca.

sarasolinska
11-03-2014, 17:46
z tego, co wiem, to chyba nie powinno się tłumaczyć nazw własnych...

OlgaK
11-14-2014, 14:09
Nie uważam tego za dobry pomysł. Każdy, gdy spojrzy na autora książki to zrozumie, że autor o nazwisku Jones, pochodzący z UK, będzie używał imion z jego obszaru językowego (najczęściej). Według mnie nie powinno się tłumaczyć imion.

Czarek01
11-14-2014, 15:07
Zgadzam się, zwłaszcza, że imię nosi w sobie ładunek tożsamościowy i kulturowy, a wydaje mi się, że poznawanie innych kultur poprzez np. czytanie literatury obcej jest najfajniejszym aspektem takiego zajęcia :) Dlatego nie jestem za tłumaczeniem imion. Jedynym wyjątkiem byłyby tłumaczenia dla najmłodszych, którym być może łatwiej oswoić się z rodzimym imieniem, aczkolwiek uważam to raczej za dopuszczalne niż przymusowe.

Syrin
11-14-2014, 20:49
Nie lubię kiedy imiona i nazwiska w książkach są tłumaczone. Szczególnie dziwne są sytuacje, w których część imion została przetłumaczona ponieważ istnieją ich polskie odpowiedniki, natomiast część zachowuje oryginalne brzmienie.
Pewne wyjątki od tej reguły mogą zostać poczynione przy tłumaczeniu książek dla dzieci. Jeśli imię bohatera czy jakaś inna nazwa własna ma konkretne znaczenie, a tym samym wpływa na odbiór historii, powinna zostać moim zdaniem przetłumaczona.

Domiwena
11-15-2014, 00:26
Nie lubię kiedy imiona i nazwiska w książkach są tłumaczone. Szczególnie dziwne są sytuacje, w których część imion została przetłumaczona ponieważ istnieją ich polskie odpowiedniki, natomiast część zachowuje oryginalne brzmienie.
Pewne wyjątki od tej reguły mogą zostać poczynione przy tłumaczeniu książek dla dzieci. Jeśli imię bohatera czy jakaś inna nazwa własna ma konkretne znaczenie, a tym samym wpływa na odbiór historii, powinna zostać moim zdaniem przetłumaczona.

Zgadzam się w stu procentach. ;) Czasami też nie tylko w książkach dla dzieci pojawiają się imiona czy nazwiska z konkretnym znaczeniem. Ale wtedy osobiście wolę przypis niż tłumaczenie imienia.

Orange
11-15-2014, 17:15
Moim zdaniem to zależy również od założeń tłumacza. Jeśli bohaterowie i ich otoczenie ma być bliskie np. polskiemu czytelnikowi i tekst na to pozwala, to jak najbardziej również imiona powinny być przetłumaczone. Takiego zabiegu dokonała tłumaczka "Mikołajka", dzięki temu czujemy, że jest on kumplem z naszego podwórka, ale jednocześnie mamy świadomość, że akcja toczy się we Francji.

triniti
11-15-2014, 17:39
osobiście drażnią mnie przetłumaczone imiona, a jeszcze gorzej, nazwiska. Czasami brzmi do wręcz śmiesznie :)

JustynaN
11-20-2014, 20:33
Bardzo nie lubię, kiedy imiona w książkach i filmach są przetłumaczone, tym bardziej, gdy te imiona w języku oryginalnym mówią coś o bohaterze.

weerrooniikaa
12-04-2014, 13:27
Zgadzam się z wieloma wypowiedziami tutaj, moim zdaniem nieprzetłumaczone imiona i nazwiska nadają charakteru danej książce. Typowe dla danego kraju imiona mogą przyczynić się do utworzenia w naszej pamięci wyjątkowych wspomnień związanych z tymi osobami. Nie jest to kolejna Mary czy Kate, tylko imię, które odzwierciedla bardzo często kulturę danego kraju.

jagiela92
12-07-2014, 15:54
Istnieje wiele teorii, dotyczących tłumaczenia imion i nazwisk. Osobiście uważam, że jeżeli imiona są znaczące, należy je przetłumaczyć. Jeśli nie, lepiej zostawić w oryginale.

Niemiecki92
12-08-2014, 01:08
Jeżeli imiona są śmieszne lub oddają charakter danej postaci powinno się je moim zdaniem przetłumaczyć. W innych przypadkach zdecydowanie nie.

martachr
12-08-2014, 01:31
Tłumaczenie imion jest sprawą dość problematyczną. Moim zdaniem, w książkach nie ma to takiego znaczenia czy imiona bohaterów zostały przetłumaczone czy nie. Jeśli chodzi o filmy to tłumaczenie imion np w filmach amerykańskich brzmi nienaturalnie i dziwnie.

nemini
12-08-2014, 15:03
Jestem na nie. Oczywiście zależy to od rodzaju książki. Czym innym jest tłumaczenie "Kubusia Puchatka", a jeszcze czymś innym tekstu filozoficznego. No właśnie, a propos tego ostatniego, trzymałam w rękach książkę Heideggera (w tłumaczeniu), w której tłumacz, Heideggera nazywał Marcinem. Tak, Marcin Heidegger. Czy to brzmi poważnie? Litości.

AleksandraMajka
12-15-2014, 01:11
Uważam, że nie. Czasem przecież trudno o odpowiednik, a bohaterowie są przecież zakotwiczeni w jakiejś przestrzeni, kulturze, czasie. Sama nie lubię, gdy obcokrajowcy tłumaczą moje imię.

sarasolinska
12-16-2014, 14:47
wydaje mi się, że najlepiej to po porstu tłumaczyć te, które mają odpowiedniki w innych językach (Mary- Maria), a pozostale nie

iorido
12-20-2014, 22:49
Intuicja podpowiada mi żeby nic nie tłumaczyć, ale przypadek Kubusia Puchatka, który w wielu krajach pozostał nieprzetłumaczony, a u nas polska wersja świetnie się przyjęła, burzy mi pogląd na ten temat. Czasami warto przetłumaczyć imię jeżeli w naszym języku ono bardzo podobnie brzmi albo budzi podobne skojarzenia, ale trudno to jednoznacznie i obiektywnie ocenić.

Germanum
01-23-2015, 18:26
Jest angielska bajka dla dzieci "Świnka Pepa" i na polskich kanałach z bajkami dla dzieci świnka nosi imię Pepa a jej brat George. No i tak się dzieci do tych imion przyzwyczaiły, że jak oglądały tą bajkę w publicznym kanale TVP ABC to bardzo się zdziwiły, że brat Pepy to Jacek. Brzmi fatalnie i trąci myszką.

amk
03-01-2015, 14:21
Rzadko spotykam się z tłumaczeniem imion. Nie powinno się tego robić bowiem książka traci to coś, tą magię.

karolina94
03-01-2015, 14:55
Uważam, że zarówno imiona, jak i nazwiska powinno się tłumaczyć tylko w wypadku, gdy ich znaczenie coś wnosi, np. coś symbolizuje. Chociaż... W starszych wydaniach książek często można spotkać tłumaczenie imion na polski, cóż, kiedyś była taka tendencja, żeby "udawać", że akcja dzieje się w Polsce. Przyznam, że jakoś mnie to wtedy nie razi - np. nie wyobrażam sobie, żeby Ania z Zielonego Wzgórza pozostała Anne - ale może to kwestia innego stylu pisania.

piwnooka
03-02-2015, 15:46
Moim zdaniem tłumaczenie imion, nazwisk czy ksyw w książkach oraz filmach jest zwyczajnie zbędne. Tłumaczenie często niszczy niepowtarzalny klimat, którym charakteryzuje się wybrane dzieło. Wyjątkiem są według mnie książki dla dzieci.

inezmlodawska
12-11-2016, 22:06
Oryginały lepiej wyglądają i brzmią.. Lepiej się czyta

Limiaotong
12-12-2016, 11:07
Zgodzę się ze w dużej mierze zależy to od tego czy imię samo w sobie coś wnosi, znaczy. Jednak uważam też, że niemniej istotny jest język, w jakim tekst został oryginalnie napisany.
Imiona w krajach europejskich raczej się pokrywają, wiec nawet jeśli je przetłumaczymy to nie będzie tak źle. Problem zaczyna się w przypadku np. języka chińskiego. Gdybyśmy chcieli tłumaczyć imiona jeden do jednego to mogłaby wyjść nam np. Mała Śliwka, lub inne tego typu twory.

Aga12
12-12-2016, 11:41
A wyobraźcie sobie jakby się oglądało Przyjaciół gdyby chłopaki mówili do siebie per Józiu, Rysiu i Czesiu (tylko takie odpowiedniki przyszły mi do głowy dla Rossa i Chendlera). Zgroza:D:D

madfrankx
12-12-2016, 14:21
Nie, nie i jeszcze raz nie. Moim zdaniem takie tłumaczenia ujmują charakter utworu/książki i strasznie mnie kłują w oczy. Od razu mi się przypomina jak ktoś przetłumaczył "George" w Śwince Peppie na "Jacka" i po prostu nie mogłam tego ze swoją siostrą oglądać :confused:

otcoftw
12-15-2016, 10:29
Ogólnie nie jestem za tłumaczeniem imion i nazwisk na polski. Zdarzają się jednak uzasadnione (przynajmniej moim zdaniem) wypadki, kiedy można to zrobić. We wszystkich częściach Harry'ego Pottera imiona i nazwiska nie są tłumaczone, co najwyżej są adaptowane fonetycznie (np. Lucius - Lucjusz). Tylko jedno nazwisko zostało przetłumaczone - Fudge jako Knot, co Andrzej Polkowski tłumaczył chęcią pokazania, że to nazwisko znaczące, które charakteryzuje postać. Wydaje mi się, że to właśnie taki wypadek, kiedy imiona i nazwiska można tłumaczyć.

nowakowskakar
12-15-2016, 12:53
Ja osobiście wolę jak się ich nie tłumaczy, np. akcja książki rozgrywa się w Anglii, bohaterowie są Anglikami i mają mieć na imię, np Kasia zamiast Kate? xd Dla mnie to troszkę niedorzeczne. Zauważyłam, że w polskim przekładzie literackim zazwyczaj nie tłumaczy się imion.

werzos
12-15-2016, 20:42
Również preferuję oryginalne imiona, zarówno w książkach, jak i filmach.

monika.szczepanek@op.pl
12-15-2016, 22:45
Ja równoeż uważam, że nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk. Według mnie to one zacjowują orginał całej książki i są z nią kojarzone.

martawanda
12-17-2016, 18:03
Hmmm! Wydaje mi się, że nie ma na to jednej odpowiedzi. To zależy od gatunku książki, kto i dla kogo ją napisał.

Przykłady, które przyszły mi do głowy są z Harry'ego Potter'a - były to pierwsze książki, które czytałam jako dziecko i niektóre imiona i nazwiska sprawiały mi spore problemy. Weźmy na przykład Hermionę... w wieku 7 lat nigdy w życiu nie wpadłabym na to, jak czyta się jej imię w oryginale :D

Uważam, że fantastycznie przetłumaczono Korneliusza Knota (Cornelius Fudge) fudge - bzdura, fuszerka... czyli będzie to ktoś, kto ciągle coś knoci :D dla mnie jest to arcydzieło tłumaczeniowe!

DanutaMariaLis
04-14-2018, 11:28
To, czy powinno zależy oczywiście od tłumacza, ale również od trendów. Ostatnio pojawia się moda na nie tłumaczenie imion. Helene jest jest już Heleną, lecz zostawiona jest oryginalna wersja imienia.

scartissue2
04-14-2018, 19:42
Ja bym w życiu czegoś takiego nie robiła... Skoro osoba nazywa się John, to nazywa się John, a nie Jan... poza tym, jeśli w tekście będzie kilka imion przetłumaczalnych, np. John->Jan, Kate-> Katarzyna, a trafią się też nieprzetłumaczalne, typu Noah, Ethan, to jak to będzie wyglądało... spotkał się Jan i Ethan i poszli do Noaha i Katarzyny... tragedia ;p

Ola8
04-15-2018, 10:10
Uważam że jeżeli to nie jest konieczne to nie powinno się tłumaczyć imion, bo wtedy książka lub film moze stracić swój klimat.

ulam
04-15-2018, 17:00
Imiona bohaterów często oddają klimat książki czy filmu, więc uważam, że nie powinny być tłumaczone.

SiebertS
04-16-2018, 11:46
Czasem brzmi to Smiesznie, Jesli zmienimy np. Jack zmienimy na Jacuś, dlatego jestem raczej zwolennikiem pozostawienia oryginalnych imion i nazwisk.

nats4
04-24-2018, 19:16
Moim zdaniem imion i nazwisk w filmach nie powinno się tłumaczyć. Oryginalny wydźwięk ma swój urok.

wioldza
04-25-2018, 12:44
według mnie imiona powinniśmy zostawić takimi, jakie są w oryginale

weronika3
04-25-2018, 20:03
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć imion i nazwisk w filmach/książkach. A jeśli już to tylko wtedy, kiedy imię czy nazwisko odnosi się jakoś szczególnie do np. zachowania bohatera.

ladygodiva
04-27-2018, 20:00
Zdecydowanie nie powinno się tłumaczyć imion w książkach i filmach, ponieważ przez to odbiera się istotną część osobowości postaci.

ulam
04-29-2018, 16:03
Raczej powinno się je zostawiać w oryginale.

madelines
04-30-2018, 09:22
Ja jestem straszną przeciwniczką tłumaczenia imion i w ogóle zbyt dużej domestykacji. Rozumiem, że czasami trzeba, ale imiona to imiona i chyba każdy czytelnik/widz jest w stanie zrozumieć, że to jest czyjeś imię i nie ma w tym większej filozofii i nie ma nad czym się zastanawiać.

dozen12
04-30-2018, 10:39
Według mnie nie ma potrzeby, by tłumaczyć imiona, można tym zdecydowanie udziwnić i utrudnić czytanie tekstu przez odbiorcę. Prosty przykład: wyobrażacie sobie Harry'ego Pottera jako Henryka Garncarza? Raczej ciężko...

adamjarmolowicz
04-30-2018, 11:47
Myślę, że nie pownno się tłumaczyć imion. Często bardzo mocno odzwierciedlają one język lub kulture, z której pochodzą, co uważam za waże podczas oglądania filmu.

AdiMil
07-16-2018, 01:15
Według mnie nie ma potrzeby, by tłumaczyć imiona, można tym zdecydowanie udziwnić i utrudnić czytanie tekstu przez odbiorcę. Prosty przykład: wyobrażacie sobie Harry'ego Pottera jako Henryka Garncarza? Raczej ciężko...

Zgadzam się, aczkolwiek pan Polkowski spolszczył niektóre imiona (Sirius - Syriusz, Lucius - Lucjusz), a przy Ministrze Magii pokusił się nawet o polskie nazwisko :D Oczywiście absolutnie mi to nie przeszkadza i dowodzi chyba jedynie tego, że wszystko trzeba robić z głową :D

ulla110
07-16-2018, 07:01
Moim zdaniem raczej powinno się unikać tłumaczenia imion. Trzeba jednak pamiętać, że w niektórych przypadkach nie jest to takie złe rozwiązanie i nie wpływa znacząco na odbiór utworu.

mat9117
07-16-2018, 13:15
Moim zdaniem nie powinno się tłumaczyć nazw własnych.

olaprzybysz
07-17-2018, 15:41
Nie jestem fanką tłumaczenia imion w filmach czy książkach. Jedyny wyjątek stanowią według mnie filmy, bajki czy książki dla dzieci. Tam przetłumaczone imiona są po prostu bardziej zrozumiałe dla młodszego odbiorcy.

juliaab3
07-18-2018, 17:05
Moim zdaniem nie ma takiej potrzeby aby tłumaczyć nazwy własne. Czasem lepiej pozostawić rzeczy takimi jakie są.

oligar
07-18-2018, 22:41
Osobiście czytając książkę tłumaczoną przykładowo z języka angielskiego, nie pochwalam tłumaczenia imion. Akurat angielski jest tak uniwersalnym językiem, że większość imion z tej kultury jest nam już znanych, dlatego nie ma potrzeby ich tłumaczyć. Są natomiast takie dzieła, gdzie jest to wskazane ze względu na charakter danej literatury, np. "Ferdydurke". Na studiach na zajęciach z przekładu, wielokrotnie pracowałam z niemieckim tłumaczeniem fragmentów tej książki i niemożliwe jest pozostawienie polskich imion, gdyż czytelnik z Niemiec ich nie zna i nie zrozumie charakteru ani przesłania dzieła. Podzielam więc opinię, że trzeba wziąć pod uwagę tłumaczenie z którym się pracuje i nie można jednoznacznie odpowiedzieć, czy powinno się tłumaczyć imiona, czy też nie.