PDA

View Full Version : Tłumaczenie literatury grozy


katarzyna_cwynar
07-04-2011, 23:46
Jestem na etapie pisania pracy magisterskiej na temat tłumaczenia literatury grozy. Jak sądzicie, z jakimi problemami borykają się tłumacze zajmujący się przekładem książek z tej dziedziny literatury? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki :)

a_g_a
09-14-2011, 19:18
Czasami może to być problem z przekazaniem warstwy fonicznej tekstu. W literaturze grozy często zdarza się, że sytuacja grozy, napięcia emocjonalnego budowana jest na zestawieniu określonych grup spółgłosek, połączeń wyrazowych itd., które są trudne do oddania w innym języku niż oryginał. Oprócz tego na pewno różne wymyślne nazwy stworów, potworów itd.

nozickbuble
09-14-2011, 19:30
Przede wszystkim bardzo łatwo przekroczyć granicę między grozą a kiczem grozy. Przykładowo literatura gotycka(szczególnie ta brytyjska XVIII i XIX wieku) to poważne powieści, które zajmują ważne miejsce w historii kultury. Łatwo jednak popaść w banał tłumaczą przykładowo Mnicha Lewisa. Wydaje się, że można z tego zrobić tłumaczenie Zmierzchu (swoją drogą koszmarne stylistycznie).

julia_m
09-15-2011, 10:00
Nie znam się zbyt dobrze literaturze grozy, bo nie jestem jej fanką, ale zgodziłabym się z opinią przedmówcy - w dużej mierze obawiałabym się kiczu, który, tak mi się przynajmniej wydaje, może się z łatwością wkraść w tego typu tekst.

patito86
09-16-2011, 15:53
Zgadzam się ze swoim przedmówcą, że problemem może być zbudowanie emocji u czytalnika. Ważne jest dobranie odpowiedniego słownictwa. Teksty tego typu w większości składają się z narracji, od czasu do czasu trzeba wtrącić jakiś dialog, dlatego tłumaczenie literatury grozy może być prawdziwym wyzwaniem dla tłumacza.

rociel7
09-17-2011, 20:40
Na pewno tłumacz się boryka z utrzymaniem napięcia w książce. By była tak samo wartka, jak oryginał, a nie zawsze jest to taka banalna sprawa, ale jak ktoś ma lekkie pióro to sądzę, że sobie z tym bez większych problemów poradzi.

nozickbuble
09-17-2011, 22:38
W kwestii słownictwa. Jeżeli mamy do czynienia z powieścią gotycką trzeba przestudiować średniowieczne słownictwo z zakresu budownictwa(zamczyska, lochy...) Niekiedy bowiem mamy do czynienia z bardzo dokładnymi, niemal architektonicznymi, opisami miejsc.

Trzeba też dobrze odczytać dominantę tekstu i trzymać się jej. Tak jest przykładowo w przypadku Frankensteina ze słowem endeavour, które przewija się we wszystkich poziomach narracji jak również ma konotacje miltonowskie (Paradise Lost).

witann
09-17-2011, 22:43
Jest jeszcze jeden aspekt warstwy leksykalnej. Tłumacząc ang-pl często okazać się może, że mamy problem z dobraniem ekwiwalentu, angielski jest znacznie bogatszy słownikowo. I rzeczywiście, wtedy może być ciężko zbudować atmosferę.

Aurelia
09-17-2011, 22:47
Mnie się wydaje, że poza wymienionymi już, jest jeszcze jeden problem z tłumaczeniem takich tekstów, jak, np. literatura grozy. Mianowicie w literaturze polskiej nie ma tradycji literatury grozy, więc tłumacząc coś takiego, tłumacz niejako tworzy coś całkiem nowego. W dodatku tworzy to nie w epoce, w której oryginalnie powstało, a dużo później (kiedy to literatura, w ogóle, bardzo się rozwinęła).

patito86
09-21-2011, 18:58
W kwestii słownictwa. Jeżeli mamy do czynienia z powieścią gotycką trzeba przestudiować średniowieczne słownictwo z zakresu budownictwa(zamczyska, lochy...) Niekiedy bowiem mamy do czynienia z bardzo dokładnymi, niemal architektonicznymi, opisami miejsc.

Trzeba też dobrze odczytać dominantę tekstu i trzymać się jej. Tak jest przykładowo w przypadku Frankensteina ze słowem endeavour, które przewija się we wszystkich poziomach narracji jak również ma konotacje miltonowskie (Paradise Lost).
Oprócz tłumaczenia słownictwa z zakresu budownictwa, w tego typu tekstach mogą pojawić się archaizmy, lub słownictwo może być stylizowane na staromodne. A to wszystko bezapelacyjnie trzeba oddać w tłumaczeniu.

nozickbuble
09-24-2011, 16:06
Oprócz tłumaczenia słownictwa z zakresu budownictwa, w tego typu tekstach mogą pojawić się archaizmy, lub słownictwo może być stylizowane na staromodne. A to wszystko bezapelacyjnie trzeba oddać w tłumaczeniu.

Ale masz na myśli słowa, które już w czasach powstania tych powieści były archaiczne, czy są archaiczne z perspektywy współczesnych anglików?

patito86
09-29-2011, 19:34
Ale masz na myśli słowa, które już w czasach powstania tych powieści były archaiczne, czy są archaiczne z perspektywy współczesnych anglików?
Myślę, że słowa, które były uważane za archaiczne w czasach powstania powieści, będą archaizmami i dla wsółczesnego czytelnika. Jako, że tłumaczymy dla czytelnika współczesnego, słowa które w momencie pisania książki były powszechnie używane, lecz przez ten czas z użytku wyszły, potraktować trzeba jak archaizmy.

magdalenka
10-03-2011, 00:52
Nie znam się zbyt dobrze literaturze grozy, bo nie jestem jej fanką, ale zgodziłabym się z opinią przedmówcy - w dużej mierze obawiałabym się kiczu, który, tak mi się przynajmniej wydaje, może się z łatwością wkraść w tego typu tekst.

Zgadzam się. Bardzo łatwo przejść od grozy do groteski. Napięcie zwykle misternie budowane przez autora może być całkowicie rozmyte w tłumaczeniu. Spore znaczenie mają różnice kulturalne. W Polsce czarny kot kojarzy się z pechem i czarownicami, a w Afryce towarzyszem czarownicy jest hiena. I jak tu pogodzić te dwa zupełnie różne koncepty? :confused: