PDA

View Full Version : Przypis tłumacza - strategia translatorska czy oznaka słabości?


tulipe87
07-04-2011, 23:21
Jakie jest wasze zdanie na temat przypisów tłumacza? Niektórzy uważają je za oznakę słabości, za "mierność, która czepia się piękna" (G. Genette), inni z kolei za przejaw erudycji. A Wy?

kompaktowa
07-05-2011, 00:13
Osobiście staram się unikać przypisów jeśli jest to możliwe nawet nie tyle dlatego, że jest to uznawane za słabość tłumacza, a raczej z tego powodu, że moim zdaniem zakłócają one odbiór tekstu (szczególnie jeśli jest ich wiele), ponieważ zmuszają czytelnika do oderwania się od lektury pewnego fragmentu i zwrócenia się właśnie ku przypisom. Czasami wprowadzenie ich jest jednak niezbędne, jak choćby w przypadku jakichś odniesień kulturowych, które mogą być niejasne w dla odbiorcy docelowego i wymagają nieco szerszego objaśnienia. Generalnie jednak, jestem zwolenniczką omijania ich w momencie, kiedy można sobie na to pozwolić.

tulipe87
07-05-2011, 00:22
Zgadzam się z tobą :) Jestem zdania, że jeśli nie jest to konieczne, to nie warto "obarczać" czytelnika nadmiarem informacji, które tylko zakłócają odbiór tekstu. Tym bardziej, że zdarza się, że tłumacz nie ma pomysłu na przypis i podaje w nim informacje, które znajdują się już w treści.

kompaktowa
07-05-2011, 09:41
Niegłupie jest też wprowadzenie wstępu, jeśli tekst jest mocno nacechowany obcością lub z jakichś względów bardzo specyficzny. Tak robią na przykład tłumacze tekstów Kanady frankofońskiej. Wydaje mi się to być dobrym rozwiązaniem, aby wprowadzić czytelnika w kulturę, tym bardziej tak specyficzną jak właśnie wspominany przeze mnie obszar. Pozwala to właśnie uniknąć rozproszenia czytelnika milionem przypisów i zapewnia mu lepszy komfort czytania.

Abidola
07-05-2011, 13:33
Ja również podzielam wasze zdanie. Według mnie, przypisów tłumacza nie należy uznawać za oznakę jego słabości. Jak wspomniała kompaktowa, niekiedy potrzebne są one aby objaśnić coś odbiorcy. Zgadzam się, iż tłumacz nie powinien nadużywać owych przypisów. Zbyt duża ilość, a także lokalizacja (zdarza się, że objaśnienia umieszczane są na końcu dzieła) rzeczywiście zakłóca odbiór tekstu. Zwracanie się ku objaśnieniom na dole strony czy też, nie daj Boże, przechodzenie do końcowej części utworu może być irytujące. Zaproponowane przez poprzedniczkę wprowadzenie wstępu do wszelkich wymagających tego dzieł to dobra idea. Osobiście już kilka razy spotkałam się z takim właśnie wstępem i muszę przyznać, że o wiele lepiej czytało mi się dalszą treść.

tulipe87
07-05-2011, 15:16
Tym bardziej, że duża ilość przypisów sprawia, że z czasem przestają one spełniać swoją funkcję. Czytelnik znużony ciągłym odwoływaniem do przypisów zaczyna po prostu je ignorować. Ja bynajmniej tak robiłam jak byłam młodsza:) Teraz czytam chociażby z ciekawości, żeby zobaczyć jak tłumacz poradził sobie z danym problemem, jakie informacje zawarł w przypisie itp.

kasiabz
07-06-2011, 19:57
Użycie przypisów niezaprzeczalnie stanowi jedną z strategii translatologicznych. Nie uważam więc by zasługiwało ono na miano ‘mierności’. Jednakże prawdą jest, że tekst fikcyjny najeżony przypisami, po pierwsze, nie wygląda zbyt atrakcyjnie (pod kątem wizualnym) i po drugie, czasem powoduje efekt przeciwny do zamierzonego, jak wspomina tulipe87 powyżej. Czasem łatwo się wyłączyć i je zignorować, no i wtedy część czytanego tekstu i jego znaczenia znika gdzieś niezrozumiana. Czytałam ostatnio powieść "One Day" w tłumaczeniu polskim. Wydaje mi się, że metodą tłumacza było właśnie poleganie głównie na przypisach i szczerze mówiąc, rozbijało to lekturę kompletnie. Czytałam je z ciekawości, ponieważ kultura brytyjska jest mi dobrze znana, i nie mogłam oprzeć się negatywnym komentarzom w stylu ‘Mogłeś to przetłumaczyć tak!’ lub ‘Dlaczego nie zastąpiłeś tego słowa tym!’ Tekst był nasycony nazwami angielskimi, głównie nazwy sklepów, miejsc, firm itd., które tłumacz zostawił w ‘orginale’ i w przypisach wyjaśniał. Do głowy przychodzi mi jeden przykład: była mowa o ‘Oxfam’- dobrze znana sieć sklepów z używanymi rzeczami. Wydaje mi się, że podobną funkcje spełniłoby zastąpienie ‘sklepu Oxfam’ hiperonimem ‘sklep z używanymi rzeczami’, bądź nawet ogólnie zrozumiałym ‘second-hand’em’, ponieważ takie tłumaczenie prawdopodobnie wywołałoby lepszy efekt na czytelniku i było bardziej zrozumiałe niż pozostawienia nazwy oryginalnej i przydługawego opisu w przypisie. Tak więc, jak to z wszystkimi decyzjami tłumaczeniowymi bywa, czasem pewne strategie uzna się za słabość, a czasem za erudycję. Wszystko zależy od przypadku, tekstu, czytelnika itd.

bo2joan
07-06-2011, 20:38
Zgodzę się z tym, że nie należy nadużywać przypisów, bo staje się to męczące dla czytelnika. Przypisy wydają mi się niezbędne tylko w przypadku elementów kulturowych czy też życia społeczno-politycznego, których odbiiorca przekładu z całą pewnością nie będzie znał, a które są kluczowe w tekście.

gabart
01-18-2012, 09:39
Zgodzę się z tym, że nie należy nadużywać przypisów, bo staje się to męczące dla czytelnika. Przypisy wydają mi się niezbędne tylko w przypadku elementów kulturowych czy też życia społeczno-politycznego, których odbiiorca przekładu z całą pewnością nie będzie znał, a które są kluczowe w tekście.

I ja uważam podobnie :) Jestem absolutnie przeciwna używaniu nadmiernej ilości przypisów. Jednak nie uważam, że użycie przypisu to słabość tłumacza. Myślę, że jest to pewien wyraz troski tłumacza o czytelnika. W przypisie można wyjaśnić jakąś zawiłość kulturową czy historyczną, bez której dalsza część czytanego tekstu byłaby dla czytelnika niezrozumiała.

pmatus
01-25-2012, 21:24
Rzeczywiście, zbyt wiele przypisów psuje efekt, ale przede wszystkim w tekstach literackich; natomiast w artykułach prasowych czy naukowych tłumaczonych z języka obcego są one, moim zdaniem, całkowicie do przyjęcia, ponieważ w takich tekstach chodzi o przekazanie w jak najbardziej zrozumiały sposób konkretnej informacji - tzw. "flow" jest drugorzędny.

romi
01-27-2012, 16:25
Zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli mamy do czynienia z dziełem, które zawiera w sobie wiele elementów kulturowych obcych odbiorcy zagranicznemu, to należy wysilić się na jakiś wstęp czy przedmowę i tam wszystko wytłumaczyć. Naprawdę wtedy lepiej się potem czyta, gdy te przypisy są zredukowane do minimum. Owszem, oznacza to dużo więcej pracy - ale liczy się efekt końcowy i zrozumiałość tekstu, a przypisy także mogą być dość ograniczone - jeśli jeden przypis ciągnie się u dołu np. dwóch czy trzech stron, skutecznie zaburza odbiór tekstu albo zniechęca do lektury.

katmarwis
01-27-2012, 21:01
Sposobem na zbyt dużą ilość przypisów mogłoby być umieszczanie krótkiej informacji w nawiasie tam, gdzie jest to możliwe np. wspomniany wcześniej Oxfam (sklep z odzieżą używaną) i używanie tych terminów zamiennie w tekście. Czy tak można?

eovka
01-27-2012, 22:37
Jeśli jeden przypis ciągnie się u dołu np. dwóch czy trzech stron, skutecznie zaburza odbiór tekstu albo zniechęca do lektury.
Pomiędzy tym "minimum" a przypisami jak w publikacjach Biblioteki Narodowej mamy szeroki wachlarz możliwości ;) Ale chyba w zwykłym tłumaczeniu, nie w wydaniu krytycznym, te przypisy jednak się nie będą tak ciągnąć.
Swoją drogą dużo mniej mnie irytują przypisy na dole strony niż na końcu książki. Gdy są na dole, jak będę chciała przeczytać, przeczytam; gdy natomiast są na końcu, bardzo męczy mnie kartkowanie książki i w końcu z nich rezygnuję, choć zwykle chętnie bym się czegoś dowiedziała. Zastanawia mnie taka praktyka wydawców, ale może nie powinna, bo jestem w mniejszości i większość jednak woli przypisy na końcu książki? Są wtedy łatwiejsze do zniesienia?

annamackiewicz
01-28-2012, 21:22
A ja mam dla wszystkich zagadkę - jak bez przynajmniej jednego przypisu przetłumaczyć na język polski np. słoweński tekst, który został napisany w liczbie podwójnej? :) Prosty przykład Lepa sva, czyli skromnie Jesteśmy piękni:), ale uwaga! tylko my dwoje/dwaj jesteśmy piękni.
Myślę, że używając liczby mnogiej nie odda się dokładnie tego samego, co chciał przekazać autor, a wprowadzanie do treści dodatkowych wyrazów, wskazujących na to, że jest nas tylko dwoje/dwóch to chyba za duża ingerencja. W tym przypadku przypis to wyjście idealne.
Zgadzam się jednak, że nadużywanie przypisów nie jest dobre, ale twiedzenie, że przypis to objaw słabości tłumacza jest przesadzone, bo, przytaczając powyższy przykład, jaki wpływ miał tłumacz na to, że w języku polskim liczba podwójna nie występuje? :)

marthe0207
01-29-2012, 17:51
Jakie jest Wasze zdanie na temat przypisów tłumacza? Niektórzy uważają je za oznakę słabości, za "mierność, która czepia się piękna" (G. Genette), inni z kolei za przejaw erudycji. A Wy?

Myślę, że przypisy typu "termin nieznany tłumaczowi" mogą być oznaką słabości tłumacza i raczej powinny zdarzać się jak najrzadziej. Ale w przypadku tłumaczenia tekstów kulturowych, naukowych, historycznych dodawanie przypisów nie jest czymś złym. Tak naprawdę pokazują one warsztat tłumacza. W przypisach tłumacz zakłada pewien poziom wiedzy czytelnika, objaśnia pewne kwestie, pomaga mu w recepcji danego dzieła zróżnicowanego pod względem kulturowym czy politycznym. Tłumacz w swych przypisach może również polemizować z autorem, umieszczać własne oceny zjawisk. Tak więc wszystko zależy od jakości przypisów, które w pewnym stopniu pokazują kompetencje tłumacza.

Aga12
01-29-2012, 18:00
Zgadzam się z Tobą:) Jestem zdania, że jeśli nie jest to konieczne, to nie warto "obarczać" czytelnika nadmiarem informacji, które tylko zakłócają odbiór tekstu. Tym bardziej, że zdarza się, że tłumacz nie ma pomysłu na przypis i podaje w nim informacje, które znajdują się już w treści.

A ja tam jako czytelnik chciałaby być tak obarczana ( jeśli temat książki by mnie bardzo interesował), przypisy byłyby takim dodatkowym bonusem, dodatkowymi darmowymi informacjami:). Po warunkiem, że będą na dole strony a nie gdzieś sprytnie ukryte na końcu książki.

smerfetka_31
01-29-2012, 18:28
Według mnie, przypisów tłumacza nie należy uznawać za oznakę jego słabości. Zbyt duża ilość, a także lokalizacja (zdarza się, że objaśnienia umieszczane są na końcu dzieła) rzeczywiście zakłóca odbiór tekstu.

jestem zdania, że gdy są potrzebne należy je stosować. Jednak, w nadmiarze mogą być zwyczajnie pomijane przez czytelnika.

kruger87
01-29-2012, 21:29
Wszystko zależy od odbiorcy tekstu. Jeżeli jest to tłumaczenie literackie skierowane do przeciętnego czytelnika, przypisy nie powinny się pojawiać. W ewentualnych sytuacjach sprzecznych, zawsze można rozwinąć nieco daną kwestię w tekście. Poza tym tłumacze mają trochę tendencje do wyjaśniania wszystkiego co się da, a niekoniecznie jest to dobre. Myślę, że może być to interpretowane jak lekkie niedocenianie wiedzy czytelnika (mówiąc wprost : nie traktujmy czytelnika jak kretyna:)).

ttova
01-30-2012, 00:50
Spotkałam się kiedyś z opinią, że najwięcej przypisów robią młodzi, początkujący tłumacze, więc może coś jest na rzeczy? Ale też nie demonizowałabym, przypisów bardzo łatwo jest nie czytać, jeśli nie ma się na to ochoty, lub jeśli już po kilku stronach widać, że nic one do lektury nie wnoszą. Mnie zawsze wzrusza, kiedy tłumacz w przypisie opisuje żart lub grę słowną, której nie udało mu się przetłumaczyć. Często bije z nich fizyczny wręcz ból tłumacza, który ze wszystkich sił się starał i poległ, a ja lubię, kiedy tłumacz emocjonalnie się angażuje. :)

BWJD
02-01-2012, 16:24
Dla mnie, mimo wszystko, stosowanie przypisów to ostateczność i "rozbijanie" ciągłości tekstu. Oczywiście w przypadku niemożliwej do przetłumaczenia gry słownej pewnie nie ma innego wyjścia, ale nie zmienia to faktu, że "wywleka" to warsztat na wierzch, a tłumacz najczęściej powinien pozostać niewidoczny.

lipcik
02-01-2012, 17:54
Myślę, że jeśli zachowa się umiar, to przypisy nie utrudniają odbioru. Jeśli ktoś nie lubi ich czytać, to po prostu nie będzie tego robił i nawet nie będzie wiedział czy coś traci czy nie. Mnie irytują tylko wyjaśnienia na końcu książki. Jestem dociekliwa, więc zawsze je czytam, ale strasznie nie lubię wertować stron. Czasem używam w takich książkach dwóch zakładek.

eovka
02-02-2012, 14:04
A ja mam dla wszystkich zagadkhttp://forum.mlingua.pl/newreply.php?do=newreply&p=110521ę - jak bez przynajmniej jednego przypisu przetłumaczyć na język polski np. słoweński tekst, który został napisany w liczbie podwójnej? :) Prosty przykład Lepa sva, czyli skromnie Jesteśmy piękni:), ale uwaga! tylko my dwoje/dwaj jesteśmy piękni.
Ach, ta liczba podwójna, w języku polskim szczątkowa!
Ja bym się jednak zdecydowała na przekład z dodaniem "my dwaj / dwoje", jeśli byłoby to istotne, a w zdaniu przed lub po nie byłoby jakkolwiek zaznaczone, że chodzi o dwie osoby, a nie o więcej. Na pewno nie dawałabym w takim przypadku przypisu, że język słoweński ma liczbę podwójną itd. Zbyt byłby skomplikowany na tak krótkie, może czasem błahe, zdanie. (Może to właśnie ten przypadek, gdy młody tłumacz, by umieścił przypis, a doświadczony już nie, o czym wspominała ttova? Żeby nie było wątpliwości - ja wcale nie jestem doświadczoną tłumaczką ;)).

Lipcik, jak wspomniałam wyżej, mnie też irytuje wertowanie, ale dwie zakładki odpadają ze względu na to, że czytam w pociągu, autobusie, czasem na stojąco, zawsze mam trochę manatków - jest mi po prostu niewygodnie. Gdybym mogła, nakazałabym ciekawe przypisy umieszczać tylko pod tekstem ;)

annamackiewicz
02-02-2012, 20:26
Ja bym się jednak zdecydowała na przekład z dodaniem "my dwaj / dwoje", jeśli byłoby to istotne, a w zdaniu przed lub po nie byłoby jakkolwiek zaznaczone, że chodzi o dwie osoby, a nie o więcej. Na pewno nie dawałabym w takim przypadku przypisu, że język słoweński ma liczbę podwójną itd. Zbyt byłby skomplikowany na tak krótkie, może czasem błahe, zdanie. (Może to właśnie ten przypadek, gdy młody tłumacz, by umieścił przypis, a doświadczony już nie, o czym wspominała ttova? Żeby nie było wątpliwości - ja wcale nie jestem doświadczoną tłumaczką ;)).

Pewnie masz rację eovka. Chciałam po prostu pokazać, że są czasem sytuacje językowe, z których trudno jest wybrnąć:) Zgadzam się także, że im mniej przypisów tym lepiej. A jeśli chodzi o tę cudowną liczbę podwójną to w tak wyrwanym z kontekstu zdaniu ciężko jest się upierać, że przypis jest niezbędny. W tekście, w kontekście zapewne każdy by się domyślił, że chodzi o dwie osoby.

Lottie
02-06-2012, 07:45
Myślę, że w bardzo uzasadnionych przypadkach można sobie pozwolić na wstawienie przypisu (albo jak już ktoś wcześniej wspomniał na dodanie całego wstępu, jeżeli tekst jest silnie nacechowany). Wtedy to raczej wyraz troski tłumacza o czytelnika niż jego nieudolność.

baggins
02-13-2012, 15:57
Moim zdaniem, przypisy nie są przejawem ani erudycji, ani słabości. Uważam, że gdy jest taka konieczność przypis powinno się umieszczać. Osobiście nie uznaję długich przypisów, które zajmują niekiedy połowę stronę, to z pewnością jest przesada i nie widzę w tym sensu. Przypis powinien być krótki i na temat, wstawiany tylko wtedy, gdy jest niezbędny dla czytelnika celem zrozumienia tekstu.

katia81
07-22-2012, 22:01
Wydaje mi się, że wraz z upływem lat, czy nawet wieków, coraz mniej jest przypisów w literaturze pięknej i wydaje mi się to w dużej mierze uzasadnione. Tak jak moja przedmówczyni, uważam, że zbyt duża ilość przypisów utrudnia odbiór tekstu, więc najlepiej ograniczyć je do niezbędnego minimum i wielu przypadkach zawierzyć inteligencji czytelnika. Warto jednak pamiętać, by obarczyć przypisem słowa/hasła kluczowe dla uchwycenia sensu tłumaczonej literatury. Niestety nie trudzę się tłumaczeniem literatury pięknej, więc pozwalam sobie zabrać głos, jako czytelnik prozy wszelakiej :)

ArX
07-29-2012, 23:21
Gdyby na oznace słabości się kończyło, nie miałbym nic przeciwko przypisom, ale zgadzam się z przedmówcami - każdy przypis psuje odbiór tekstu w sposób, który moim zdaniem nie uzasadnia prostego wybiegu. Jeśli nieprzetłumaczalna kwestia nie jest absolutnie kluczowa, nie trzeba rozumieć pełni przekazywanych informacji w tym momencie lektury, ewentualne wyjaśnienia wrzuciłbym na koniec książki.

agathi
07-29-2012, 23:59
Zgadzam się, ze niekiedy przypisy okazuja się niezbędne i wcale nie są oznaka mierności tlumacza, ale zwyczajnie cos objasniają czytelnikowi. Jednak nie można z nimi przesadzać bo kto je będzie czytał :)

catchmebaby
08-04-2012, 17:47
Ja uważam, że to zależy od rodzaju tłumaczonego tekstu. Jeśli chodzi o powieści, to powinno się unikać jak najbardziej się da, chociaż czasem tracimy jakieś istotne informacje... Np. jeśli opisujemy kulturę obcego kraju, myślę, że przypisy są wskazane. Często wspomina się o obarczaniu czytelnika niepotrzebnymi informacjami, ale czy nie czytamy po to, żeby wiedzieć jak najwięcej? Chyba bym nigdy nie czytała tłumaczeń gdyby za każdym razem ograniczano mi rozumienie tekstu w całości.

raccoonstars
08-05-2012, 16:30
Gdyby na oznace słabości się kończyło, nie miałbym nic przeciwko przypisom, ale zgadzam się z przedmówcami - każdy przypis psuje odbiór tekstu w sposób, który moim zdaniem nie uzasadnia prostego wybiegu. Jeśli nieprzetłumaczalna kwestia nie jest absolutnie kluczowa, nie trzeba rozumieć pełni przekazywanych informacji w tym momencie lektury, ewentualne wyjaśnienia wrzuciłbym na koniec książki.

Przypisy na końcu to fikcja. Powiedz uczciwie, ile razy czytając taką książkę zajrzałeś na ostatnia stronę żeby zweryfikować przypis? :cool: Poza tym skoro spojrzenie na dół strony zaburza czytanie to co dopiero wertowanie książki na sam koniec. A co do opuszczania wyjaśnień to spróbuj bez wyjaśnień poczytać Biblię (bez względu na to czy jesteś wierzący czy nie). Kiedyś próbowałem i wnioski były niepokojące :)

martusiak89
08-07-2012, 10:40
Przypisy z jednej strony "wyrywają" człowieka z lektury, ale z drugiej strony są niezbędne, żeby prawidłowo tę lekturę zrozumieć i odebrać. Np. jakieś niuanse kulturowe, które w oryginale są niewyjaśnione, bo odbiorca wie o co chodzi, w tłumaczeniu już muszą być wyjaśnione, tylko po to, żeby czytelnik mógł lepiej wczuć się w treść powieści.

zxully
08-08-2012, 17:00
Generalnie uważam, że to trochę zależy od rodzaju literatury też. Na pewno nie ma miejsca na przypisy w literaturze dla dzieci (choć jej tłumaczenie jest problematyczne i jest jemu poświęcony inny wątek), ale w przypadku literatury dla dorosłych nie sądzę, by była to słabość tłumacza.
Tłumacz musi zdecydować, czy potencjalny odbiorca będzie znał niektóre niuanse kultury źródłowej i co najwyżej podjąć decyzję o umieszczeniu zdawkowego przypisu np. przy nazwisku (które mogą być znane w danym kraju/kulturze, a w innych już mniej).

No i zgadzam się, że zdecydowanie nie może być za dużo przypisów, bo to absolutnie rozprasza rytm czytania ;) Ale czasami są niezbędne.

samirmalki
08-08-2012, 21:23
Jeśli jedynym zastrzeżeniem do przypisów jest ta ich paskudna skłonność do wyrywania czytelnika z rytmu, to czemu by nie umieścić ich na końcu, jak to było na przykład w polskim wydaniu Harry'ego Pottera. Większość fragmentów wymagających przypisów to albo wspomniane odniesienia kulturowe albo gry słowne, rzadko (choć czasami) mające znaczenie z punktu widzenia przekazu/odbioru dzieła itp. Jasne, zbyt swobodne operowanie przypisami może z jednej strony świadczyć o ograniczonej kompetencji tłumacza w języku na który tłumaczy, ale z drugiej strony może to też wynikać ze złożoności tłumaczonego dzieła i wnikliwości z jaką do niego podszedł. A jeśli np. książka jest dobra to kilka krótkich przypisów tu i tam nie powinno zepsuć nikomu czytania

WeronikaM
08-11-2012, 21:05
Jeśli chodzi o przypisy, warto by może wspomnieć o przypisach zawierających tłumaczenia na język polski - często w powieściach pojawiają się cytaty lub wypowiedzi w językach obcych - w niektórych wydaniach (raczej starszych) często brakowało mi przypisu z tłumaczeniem z języka, którego nie znam. Trochę to wpływało na zrozumienie tekstu ;-). A znowu teraz czytam sobie takie wydanie "Profesora Wilczura", w którym przetłumaczono w przypisach wszystkie wypowiedzi, wtrącenia w językach obcych. W sumie trochę zabawne, bo np. wydaje się, że każdy wie, co znaczy "darling", a z drugiej strony - może właśnie nie każdy? W tych starszych wydaniach, o których wspomniałam, zapewne zakładano, że wszyscy znają francuski i niemiecki (co zabawne - wypowiedzi angielskie były tłumaczone). A tu niespodzianka - po kilkudziesięciu latach okazało się, że nie wszyscy :-).

AnitaR
08-12-2012, 16:07
Nie rozumiem dlaczego przypisy mogłyby oznaczać słabość tłumacza, szczególnie w tekstach doyczących danej kultury, np. z nazwami obrzędów. Moja babcia z pewnością nie wiedziałaby czym jest zaar, a dostępu do google nie ma. Poza tym, kto chciałby co chwilę wertować encyklopedię lub internet, uważam przypis za wygodniejsze rozproszenie przy czytaniu.

Elle Lissitzka
08-12-2012, 17:58
Zgadzam się z tym, że ilość i rodzaj przypisów powinny być uzależnione od rodzaju tekstu. W powieści należy je ograniczyć, ale nie zrezygnowałabym z nich całkowicie. Czasem dobrze coś wyjaśnić przypisem, żeby zachować sens oryginału.

Natomiast myślę, że w tekstach naukowych trzeba stosować tyle przypisów ile jest koniecznych dla zrozumienia tekstu w jak najlepszy sposób. Taki tekst czyta się zwykle po to, żeby wyciągnąć z niego maksimum informacji, przypisy tłumacza to po prostu dodatkowe informacje.

Poza tym - nikt nie zmusza czytelnika do czytania treści przypisów. Chociaż ja lubię je czytać:) Jeśli są na końcu książki i w trakcie czytania nie przeszkadza mi brak jakiejś informacji w nich zawartej - czytam je po prostu na samym końcu.

I też spotkałam się z tym, o czym pisze WeronikaM - wtrącenia w języku obcym tłumaczone na polski. Uważam, że to dobre rozwiązanie - nie powinno się ich tłumaczyć w tekście, bo na pewno są częścią zamysłu autora, ale nie wszyscy muszą znać języki obce, więc warto taki tekst przełożyć w przypisie.

karolinakozinska
08-12-2012, 18:42
Osobiście staram się unikać przypisów jeśli jest to możliwe nawet nie tyle dlatego, że jest to uznawane za słabość tłumacza, a raczej z tego powodu, że moim zdaniem zakłócają one odbiór tekstu (szczególnie jeśli jest ich wiele), ponieważ zmuszają czytelnika do oderwania się od lektury pewnego fragmentu i zwrócenia się właśnie ku przypisom. Czasami wprowadzenie ich jest jednak niezbędne jak choćby w przypadku jakichś odniesień kulturowych, które mogą być niejasne w dla odbiorcy docelowego i wymagają nieco szerszego objaśnienia. Generalnie jednak, jestem zwolenniczką omijania ich w momencie kiedy można sobie na to pozwolić.

W zupełności zgadzam się z takim podejściem. Trzeba unikać robienia przypisów do tekstu, jeśli to tylko możliwe a wprowadzać je np. w przypadku wspomnianych powyżej odniesień kulturowych, czy nieprzetłumaczalnych gier językowych, których nie da się zastąpić żadną podobną grą w języku polskim na przykład ze względu na kontekst.

faustynka
08-12-2012, 23:36
Osobiście bardzo nie lubię przypisów na końcu książki/tekstu, docieranie do nich niezmiernie mnie rozprasza. Uważam jednak, że dobry i sumienny tłumacz powinien dbać o czytelnika. Jeśli pojawiają się wątpliwości przy przekładzie, powinno się, jak najbardziej, poinformować czytelnika o innych możliwościach tłumaczenia, żeby mógł on w pełni odebrać czytany tekst (jeśli uznamy, że czytanie przekładu umożliwia pełne jego ogarnięcie :) ). Przypisy powinny być dla czytelnika, który ma potrzebę odrobinę bardziej krytycznie podejść do lektury.

pawlowskaesp
08-13-2012, 00:23
Wiadomo, że nadmiar przypisów tworzy swego rodzaju chaos i koniec końców jest niewygodny dla czytelnika. Są jednak sytuacje, w których nie da się przypisów uniknąć, jeśli nie chcemy tracić na wierności tekstu docelowego względem tekstu wyjściowego i jakości jego odbioru. Oczywiście w przypadkach tzw. "nieprzekładalności", komentarz tłumacza jest nieunikniony. Warto jednak najpierw zastanowić się, czy rzeczywiście nie istnieje żadna inna możliwość oddania sensu treści wyjściowej i dopiero w ostateczności uciekać się do przypisu. Ta ostateczność jednak, zwłaszcza w przekładzie literackim, nie jest wcale tak rzadkim zjawiskiem, jakby mogło się wydawać.

Sylka1991
08-13-2012, 10:36
Nie mam nic przeciwko przypisom, ale oczywiście wszystko ma swój umiar. Jeśli już tłumacz decyduje się na jego wstawienie, to powinien ograniczyć się do zwięzłej informacji, np. jeśli chodzi o jakieś zjawisko, wydarzenie, rzecz, która występuje w danej kulturze i jej przetłumaczenie jest po prostu bardzo .trudne lub nawet niemożliwe

AnitaR
08-13-2012, 11:59
A nie uważacie, że dzięki przypisom tłumacz może w ten sposób "dorzucić swoje trzy grosze" do tłumaczenia? Myślę że, do pewnego stopnia niektóre teksty tłumacz pisze od nowa, opierając się na oryginale. Poza tym, na studiach kilka razy spotkałam sie z naukowymi tekstami lub raportami, gdzie przypisy okazały się cenniejsze od oryginału, plus często ciekawsze.

czcz213
08-13-2012, 14:21
(...) Poza tym, na studiach kilka razy spotkałam sie z naukowymi tekstami lub raportami, gdzie przypisy okazały się cenniejsze od oryginału, plus często ciekawsze.

Otóż to. Szczególnie literatura naukowa i popularno-naukowa jest dobrym polem dla stosowania przypisów. Przykładem tej drugiej kategorii niech będzie polski przekład Najwspanialszego widowiska świata Dawkinsa - tu tłumacz zakłada, że czytelnik chce dowiedzieć się więcej i ufa w możliwości intelektualne czytelników; ). Mnóstwo informacji wprowadzających szerszy kontekst, nierzadko oryginalne będące oryginalnymi cytatami angielskimi, nie przeszkadza w odbiorze tekstu - raczej ubarwia i uzupełnia polskie wydanie.

klaudiaf
08-13-2012, 14:43
Przypisy, o ile nie jest ich za dużo i nie są zbyt szczegółowe, nie przeszkadzają mi jako czytelnikowi (moje doświadczenie tłumaczeniowe na razie jest zbyt skromne, żeby pisać z tego punktu widzenia), natomiast wstęp czy posłowie od tłumacza nie są, moim zdaniem, dobrym pomysłem. Przeciętnego czytelnika nie interesują rozterki i problemy tłumacza, w wyjątkowo trudnych sytuacjach wystarczy przypis bez wchodzenia w niepotrzebne szczegóły. Jedyny przykład uzasadnionego posłowia od tłumacza, jaki przychodzi mi do głowy, to objaśnienia Andrzeja Polkowskiego odnośnie Harry'ego Pottera, tam bowiem ze względu na mnóstwo neologizmów tłumacz musiał stworzyć całą "magiczną nomenklaturę". Przypuszczam, że ma to miejsce w przypadku wielu książek fantasy, ale dotychczas w żadnej innej nie spotkałam się z posłowiem tłumacza.

zxully
08-15-2012, 08:59
Jedyny przykład uzasadnionego posłowia od tłumacza, jaki przychodzi mi do głowy, to objaśnienia Andrzeja Polkowskiego odnośnie Harry'ego Pottera, tam bowiem ze względu na mnóstwo neologizmów tłumacz musiał stworzyć całą "magiczną nomenklaturę". Przypuszczam, że ma to miejsce w przypadku wielu książek fantasy, ale dotychczas w żadnej innej nie spotkałam się z posłowiem tłumacza.

Sama widzisz, że nie spotkałaś się z czymś takim w innych książkach. Ja też nie, nawet nie we "Władcy Pierścieni", a tam ta "nomenklatura" jest znacznie bardziej obszerna i niby wymagałaby wprowadzenia. Ale tak pomyślmy realnie - po co takie posłowie? Autor w oryginale nie przygotowuje czytelnika ani nie tłumaczy swoich zabiegów neologistycznych, po co tłumacz miałby to robić?

jason1987
08-15-2012, 21:38
A wezcie pod uwage literature faktu o tematyce militarnej[ksiazki te czytaja nie tylko fachowcy!]. Setki skrotow ktore funckjonuja w USA lub UK a nie maja odpowiednikow polskich? Co z nimi zrobic? Nie powinno przeciez tlumaczyc sie np. CIA [najprostszy przyklad ktory wszyscy znaja]. Jedyne co moze zrobic tlumacz to przypis tlumaczacy co dana rzecz znaczy. A najlepiej zeby dany skrot rozwinal po angielsku a dopiero pozniej przetlumaczyl lub wytlumaczyl.

Przyklad: HALO- High altitude- low opening. - po doslownym tlumaczeniu osobie postronnej nic to nie mowi. Jesli tlumacz dopisze ze chodzi i skoki z samolotu na duzych wysokosciach z otwieraniem spadochronu na niskich to juz wszystko wiemy.

urszulaborzym
08-16-2012, 01:56
ja patrzę na to od trochę innej strony niż większość tutaj, jako czytelnik osobiście uwielbiam przypisy, lubię się dowiedzieć i przeczytać coś więcej na jakiś temat. Oczywiście nie mówię o tym, żeby przypis był co 2 zdania, bo to zupełnie zaburza czytanie. Ale nie jestem przeciwnikiem przypisów.

Jedyne to, jak już ktoś wspomniał, że jak przypisy - to absolutnie nie na końcu książki. Czytanie wtedy jest straszliwie uciążliwe. Myślę, że w razie trudności w tłumaczeniu, czy jakiegoś niezwyczajnego tekstu, wstęp od tłumacza jest idealnym wyjściem. A przypisy w tekście można dodawać tylko w wyjątkowych sytuacjach (choć takich pewnie i tak chciało by się umieścić wiele...)

idalia
08-16-2012, 22:51
Moim zdaniem w pewnych sytuacjach przypisy są koniecznością i trudno tu mówić o słabosci tłumacza. Z całą pewnością jednak nie należy ich nadużywać i stosować tylko po to, bo na każdym kroku dorzucić swoje "trzy grosze".

zxully
08-17-2012, 10:27
Nie zapominajmy też o tym, że także autorzy i redaktorzy stosują swoje przypisy. Rzadko, bo rzadko, ale to się również zdarza.

klaudia77
08-17-2012, 10:37
Ja gdy czytam ksiazki, bardzo lubie gdy sa przypisy przy wyrazach, ktorych nie rozumiem badz odniesienia do kultury, ktorej nie znam. Czesto pomaga to zrozumiec o co chodzi. Oczywiscie mam na mysli krotki i rzeczowe przypisy a nie jak nie raz sie zdarzaja przypisy na pol strony.

jason1987
08-17-2012, 21:24
Dobrym przykladem przypisow jest Biblia, ktora jest ksiega historyczna. Zabiera czytelnika w dosc odlegla przeszlosc. Przypisy skupiaja sie na objasnieniu sytuacji politycznej w danym okresie jak rowniez na objasnieniu wieloznaczeniowosci wyrazu z tekstu oryginalu. Biblia posiada bardzo duzo przypisow, ale wg mnie taka ilosc jest konieczna zeby objasnic czytelnikowi tlo historyczne.

WeronikaM
08-17-2012, 22:57
Zgadzam się z jason1987 całkowicie. Dla przeciętnego czytelnika Biblia, a zwłaszcza ST, byłaby bez przypisów w dużej części niezrozumiała.
Jeśli chodzi o wydania krytyczne, to rekordzistą pod względem ilości przypisów jest dla mnie wydanie "Nad Niemnem" z BN. Na samym początku człowiek mógł przeżyć szok - na stronie było więcej przypisów niż tekstu głównego! A niektóre przypisy dotyczyły np. jakichś roślinek wspomnianych w opisach przyrody (w przypisie takim można było znaleźć nawet opis wyglądu roślinki ;-)).

zxully
08-18-2012, 14:29
Zgadzam się z jason1987 całkowicie. Dla przeciętnego czytelnika Biblia, a zwłaszcza ST, byłaby bez przypisów w dużej części niezrozumiała.
Jeśli chodzi o wydania krytyczne, to rekordzistą pod względem ilości przypisów jest dla mnie wydanie "Nad Niemnem" z BN. Na samym początku człowiek mógł przeżyć szok - na stronie było więcej przypisów niż tekstu głównego! A niektóre przypisy dotyczyły np. jakichś roślinek wspomnianych w opisach przyrody (w przypisie takim można było znaleźć nawet opis wyglądu roślinki ;-)).

A to były przypisy autora czy redaktora? Bo zupełnie nie kojarzę tego, o czym mówisz i jestem ciekawa :D

catchmebaby
08-18-2012, 21:13
Dobrym przykladem przypisow jest Biblia, ktora jest ksiega historyczna. Zabiera czytelnika w dosc odlegla przeszlosc. Przypisy skupiaja sie na objasnieniu sytuacji politycznej w danym okresie jak rowniez na objasnieniu wieloznaczeniowosci wyrazu z tekstu oryginalu. Biblia posiada bardzo duzo przypisow, ale wg mnie taka ilosc jest konieczna zeby objasnic czytelnikowi tlo historyczne.

Doskonały przykład! Lepiej się chyba tego nie da ująć. :) Myślę, że inne "święte księgi" też byłyby świetnym przykładem!

kakasish
08-20-2012, 10:02
Moim zdaniem przypisy nie są złe, ale powinny być stosowane w umiarze. To prawda, że wiele tekstów byłoby bez nich niezrozumalych. Tłumaczyłam kiedyś teksty, w których było pełno nazw własnych lub nazw patrii politycznych, które dla większości Polaków byłyby niezrozumiałe. Wtedy najlepiej wyjaśnić je krótko w przypisac.

malgorzataj
08-20-2012, 10:26
Też uważam, że sporadyczne przepisy mogą wystąpić w tłumaczeniu. Nie okazuje to słabości, a wnikliwą analizę tekstu przez tłumacza i znajomość obszaru. Pewne wyjaśnienia są niezbędne jeśli nie chcemy aby czytelnik siedział sfrustrowany przez komputerem i sam wyjaśniał sobie jakieś trudne pojęcia.

klaudiaf
08-20-2012, 14:18
Sama widzisz, że nie spotkałaś się z czymś takim w innych książkach. Ja też nie, nawet nie we "Władcy Pierścieni", a tam ta "nomenklatura" jest znacznie bardziej obszerna i niby wymagałaby wprowadzenia. Ale tak pomyślmy realnie - po co takie posłowie? Autor w oryginale nie przygotowuje czytelnika ani nie tłumaczy swoich zabiegów neologistycznych, po co tłumacz miałby to robić?

Masz rację, to posłowie w Harrym Potterze oczywiście nie było niezbędne, ale wydało mi się ciekawe ze względu na specyfikę książki - ogromny sukces, który przywrócił światu wiarę w czytelnictwo wśród dzieci ;) Z tego względu uwagi od tłumacza wydały mi się cenne, bo mogły zachęcić dzieciaki do zagłębienia się w angielskie słownictwo, a może nawet do przeczytania oryginału. Może to naiwne, może przesadzam, w każdym razie było to jedyne posłowie tłumacza, które było interesujące dla mnie jako czytelnika (z 10 lat temu, kiedy jeszcze nawet nie myślałam o tym, że sama zechcę tłumaczem zostać).

faustynka
08-20-2012, 14:41
Zgadzam się z jason1987 całkowicie. Dla przeciętnego czytelnika Biblia, a zwłaszcza ST, byłaby bez przypisów w dużej części niezrozumiała.
Jeśli chodzi o wydania krytyczne, to rekordzistą pod względem ilości przypisów jest dla mnie wydanie "Nad Niemnem" z BN. Na samym początku człowiek mógł przeżyć szok - na stronie było więcej przypisów niż tekstu głównego! A niektóre przypisy dotyczyły np. jakichś roślinek wspomnianych w opisach przyrody (w przypisie takim można było znaleźć nawet opis wyglądu roślinki ;-)).


Wydania Biblioteki Narodowej sa kojarzone z taka wlasnie wnikliwa analiza tekstu. Oczywiscie czesc tego typu przypisow moglaby zostac pominieta, ale wg mnie swiadczy to o starannosci wydawcy. Nie kazdy czytelnik musi kojarzyc nazwy roslinnosci i jesli objasnienie moze pomoc mu zrozumiec, w czym rzecz, to jak najbardziej powinno sie pojawic (np. wyobraz sobie, ze czyta to ktos obcojezyczny).

PS. Z tego, co wiem, to wydanie krytyczne to nie to samo, co wydanie z przypisami, ale poprawcie mnie, jesli sie myle :)

Sylwia Pokorska
08-29-2012, 17:10
Mnie drażnią przypisy na końcu książki. Niby można w nich zawrzeć więcej informacji ale niestety umieszczenie ich na końcu powoduje skakanie od strony do strony co przeszkadza w lekturze książki.

jason1987
08-29-2012, 23:04
A spojrz na to z drugiej strony: jesli wezmiemy pod uwage skroty lub terminy ktore pojawiaja sie w calej ksiazce po kilka albo nawet kilkanascie razy. Raczej bylo by to niedopuszczalne zeby autor zamieszczal za kazdym razem przypis u dolu strony. Za to z tylu ksiazki znajduje sie slownik do ktorego w kazdej chwili mozna siegnac jesli czytelnik zapomni znaczenia skrotu lub terminu.

zxully
08-30-2012, 11:57
Masz rację, to posłowie w Harrym Potterze oczywiście nie było niezbędne, ale wydało mi się ciekawe ze względu na specyfikę książki - ogromny sukces, który przywrócił światu wiarę w czytelnictwo wśród dzieci ;) Z tego względu uwagi od tłumacza wydały mi się cenne, bo mogły zachęcić dzieciaki do zagłębienia się w angielskie słownictwo, a może nawet do przeczytania oryginału. Może to naiwne, może przesadzam, w każdym razie było to jedyne posłowie tłumacza, które było interesujące dla mnie jako czytelnika (z 10 lat temu, kiedy jeszcze nawet nie myślałam o tym, że sama zechcę tłumaczem zostać).

To prawda, byłam pozytywnie zaskoczona sukcesem Harry'ego Pottera. Niestety, jak Harry Potter przyszedł i zrobił furorę, tak minął i dzieci niespecjalnie teraz już go czytają - przecież lepiej obejrzeć film.
Nigdy nie spojrzałam na to posłowie w taki sposób, ale masz rację, że mogłoby to nawet skłonić trochę starszych czytelników do sięgnięcia po oryginał. Mnie w sumie skłoniła po prostu ciekawość i uważam, że warto było. :)
Z ciekawostek, jakiś czas temu Rick Riordan napisał 5-tomową serię książek o Percym Jacksonie. Moim zdaniem, bije na głowę Harry'ego Pottera, ale nie cieszyło się aż taką popularnością. Film też zrobiony bardzo kiepsko. A szkoda.

tolhith
08-30-2012, 21:00
A spojrz na to z drugiej strony: jesli wezmiemy pod uwage skroty lub terminy ktore pojawiaja sie w calej ksiazce po kilka albo nawet kilkanascie razy. Raczej bylo by to niedopuszczalne zeby autor zamieszczal za kazdym razem przypis u dolu strony. Za to z tylu ksiazki znajduje sie slownik do ktorego w kazdej chwili mozna siegnac jesli czytelnik zapomni znaczenia skrotu lub terminu.

Nie mylcie przypisów końcowych ze słowniczkiem, takim jak w Harrym Potterze. Przypisy końcowe odwołują się zawsze do konkretnej strony i czytając trzeba skakać na koniec.

jason1987
08-30-2012, 21:22
Ale czasami jest tak ze z tylu ksiazki jest slowniczek i autor przy pierwszym pojawieniu sie wyrazu/terminu odsyla do slowniczka nie podajac konkretnej strony. Wtedy odwoluje sie do tej strony i trzeba skakac na koniec.
I nie mam na mysli tutaj Pottera....

klaudiaf
08-30-2012, 23:43
Nie mylcie przypisów końcowych ze słowniczkiem, takim jak w Harrym Potterze. Przypisy końcowe odwołują się zawsze do konkretnej strony i czytając trzeba skakać na koniec.

O ile dobrze pamiętam, w Harrym... oprócz słowniczka znajdowało się też krótkie posłowie od tłumacza. Ale racja, tak czy inaczej na pewno nie było tam przypisów.

MartaElena
09-20-2012, 12:05
Moim zdaniem zależy to też od rodzaju książki, ja osobiście uważam że przypisy w umiarkowanej ilości są jak najbardziej wskazane szczególnie gdy książka dotyczy odmiennej kultury

paweltutka
09-20-2012, 16:57
Jak pewnie każdy tutaj napisał (i ja też się powtórzę), nadużywanie przypisów zakłóca czytanie tekstu, czyli staje się męczące dla czytelnika. Z drugiej strony, jeżeli chcemy zachować "egzotyczność" tekstu to trzeba czytelnikowi dużo rzeczy wyjaśniać. Z jednej jak i z drugiej strony czeka mnóstwo pułapek ;)

Beata1986
09-21-2012, 23:07
Zgadzam się z Tobą:) Jestem zdania, że jeśli nie jest to konieczne, to nie warto "obarczać" czytelnika nadmiarem informacji, które tylko zakłócają odbiór tekstu. Tym bardziej, że zdarza się, że tłumacz nie ma pomysłu na przypis i podaje w nim informacje, które znajdują się już w treści.
Zgadzam się z wami w zupełności. Poza tym uważam, że w dzisiejszych czasach jeśli coś jest dla czytelnika niejasne lub coś go zainteresuje to może to sobie sam sprawdzić w internecie i poszerzyć swoją wiedzę o woele bardziej niż czytając przypis.

Marta Gruszczyńska
10-03-2012, 16:38
Dla mnie wielekroć przypisy tłumacza są użyteczne; moim zdaniem, jest to wyraz jego dbania o Czytelnika i o jak najpełniejsze zrozumienie treści oraz jej klimatu. Zdarzają się przypisy, które indywidualnej jednostce mogą wydać się zbędne, traktujące Czytelnika jak imbecyla, ale bardzo rzadko; generalnie, przypisy tłumacza są dla mnie ciekawostką i bardzo mi się przydają.

tasiek1988
10-06-2012, 23:31
dla mnie przypis w dziełach literackich w większym bądź mniejszym stopniu powoduje zamieszanie-wyrywa z czytania, a zbyt szczegółowe przypisy tłumacza wyglądają na 'poprawianie' autora- od razu nasuwa się skojarzenie,że to może on powinien książkę napisać.. ale czasem faktycznie autor popełnia błąd (np. umiejscawia akcję powieści w mieścinie zasypanej śniegiem-w Stanie, w którym śnieg nie pada..) bądź podaje tak dużo szczegółów, że dodatkowe uporządkowanie i interpretacja są bardzo pomocne

Milady
10-07-2012, 12:25
Nie uważam, żeby przypisy były "złem wcielonym" jak nie którzy je opisują. Dzięki nim czytelnik obcojęzyczny może zrozumieć to co jest naturalne dla czytelnika z kraju, w którym książka została wydana. Musimy pamiętać, że coś co dla jednych jest czymś oczywistym, dla innych jest czymś niesłychanym.
Poza tym trzeba pamiętać, że sami autorzy również korzystają z przypisów.
Jeśli przypisy są odpowiednio zrobione, a styl zachowany, to stają się integralną częścią książki.

kora00
11-18-2012, 21:12
Przypisy są ostatecznością według mnie. Tłumacz, wykonując swoją pracę, powinien zrobić wszystko, aby oddać tekst w języku wyjściowym bez użycia przypisów. Utrudniają one odbiorcom późniejszą lekturę. Przypisy są dopuszczalne ale w rozsądnej ilości, tzn. nie przy każdej trudności, którą napotka tłumacz. W takim przypadku ich obecność sprawi, że książka stanie się nieczytelna.

Toolek
12-07-2012, 21:53
Zadaniem tłumacza według nowej szkoły, a także moim skromnym zdaniem jest stworzenie tłumaczenia "pięknego" a niekoniecznie "wiernego" to raz, a dwa stworzenie tłumaczenia jak najbardziej zrozumiałego, szczególnie jeśli chodzi o różnice "kulturowe". Najlepszym sposobem zrozumienia tego typu zagadnień jest zastosowanie "domestication" co pozwala na zasadzie pewnych analogii, na znalezienie odpowiedników pewnych zjawisk. Jednak czasem różnice są tak znaczne, ze nie pozostaje nic innego jak "foreignistaion" co może wiązać się z koniecznością wprowadzenia przypisów. Nie znaczy to, ze jestem za przypisami, jednak jeżeli tekst ma być funkcjonalny, to w wypadku niektórych tekstów, przypisy staja się wręcz koniecznością. Weźmy dla przykładu jakąś książkę z innej kultury powiedzmy Hinduskiej - różnice kulturowe są tak duże, ze jedynie wytłumaczenie pewnych terminów czy tez rozszerzenie w formie przypisów, pozwala na zrozumienie pewnych slow, definicji czy tez terminów. Tak jest np. z książka "Autobiografia Jogina" która szerzej mówi o pewnych zjawiskach właśnie w przypisach. Tłumaczenia jak wszyscy wiemy są bardzo trudna sztuka, jest wiele dróg i wiele sposobów, wiele interpretacji i podejść. Najważniejsza jest jednak funkcjonalność tego tekstu, niezależnie od zastosowanych środków, dlatego przypisy w niektórych przypadkach to konieczność, choć dalej zaznaczam, ze wole tłumaczenia gdzie nie trzeba ich używać.

konradm86
12-08-2012, 13:48
Według mnie stosowanie przypisów (oczywiście w granicach rozsądku) jest pozytywnym zjawiskiem. Pokazuje, że tłumacz szanuje zleceniodawcę i chce, aby wykonane tłumaczenie w możliwie jak największym stopniu ułatwiło mu życie. Zresztą istotny jest tu też występujący czasami dylemat, czy tłumaczyć pewne fragmenty tekstu (np. nazwy ustaw). Moim zdaniem właśnie wtedy zastosowanie przypisu (podanie w nim oryginalnej nazwy np. danej ustawy, którą "wewnątrz" tekstu przetłumaczyliśmy) jest bardzo uzasadnione. Umożliwi to klientowi, w razie potrzeby, łatwe dotarcie do całości np. oryginalnego dokumentu, z którego powiedzmy rozdział lub paragraf przytoczony jest w tekście do przetłumaczenia.

kamilprosowski
12-09-2012, 14:31
Akurat w swojej pracy magisterskiej poświęciłem temu zagadnieniu sporo uwagi. Niestety, dla wielu czytających, głównie ludzi mającego zero pojęcia o tłumaczeniu, przypis jest denerwujący i oznacza, że tłumacz jest kiepski. No a od strony tłumaczy wygląda to inaczej. Niektóre przypisy mają wartość edukacyjną, której nie dałoby się zawrzeć w tekście w innej formie. Natomiast są tez takie przypisy wyjaśniające bardziej skomplikowane zagadnienia, bądź coś niezbędnego do zrozumienia czegoś w tekście. Więc nie, przypisy absolutnie nie są oznaką słabości tłumacza. Są oznaką świadomości tłumacza i jego dbania o czytelnika.

Muniii
12-09-2012, 15:39
Osobiście staram się unikać przypisów jeśli jest to możliwe nawet nie tyle dlatego, że jest to uznawane za słabość tłumacza, a raczej z tego powodu, że moim zdaniem zakłócają one odbiór tekstu (szczególnie jeśli jest ich wiele), ponieważ zmuszają czytelnika do oderwania się od lektury pewnego fragmentu i zwrócenia się właśnie ku przypisom. Czasami wprowadzenie ich jest jednak niezbędne jak choćby w przypadku jakichś odniesień kulturowych, które mogą być niejasne w dla odbiorcy docelowego i wymagają nieco szerszego objaśnienia. Generalnie jednak, jestem zwolenniczką omijania ich w momencie kiedy można sobie na to pozwolić.

Uważam, że jest to też taki rodzaj kompromisu pomiędzy procesami "domestication" a "foreignization". Przypisy przybliżają nas do tekstu źródłowego oczywiście jeżeli nie jest ich za dużo. W przeciwnym razie zakłócają odbiór danego tekstu.

KaroMucha
03-10-2013, 19:05
Wiem, że wiele osób "obraża sie" na przypisy i często słyszałam, że są oznaką słabości słumacza i nie działają na jego korzyść. Ja się absolutnie z tym nie zgadzam, pewnie dlatego, że już jestem taką osobą, która musi wszystko doprecyzowwać, lubię kiedy jest dokładnie, jasno i akuratnie, i chcę, że by czytelnik zrozumiał co autor miał na myśli (a czasem mial na myśli wiele różnych rzeczy, których nie sposób oddać w tekscie).

EwaJolanta
03-10-2013, 19:21
Nie nazwałabym przypisów oznaką słabości tłumacza, a raczej brakiem wiary w wiedzę i wyobraźnię odbiorcy. W związku z tego typu brakiem właśnie, przypisy takie są czasem niezbędne. Nie można jednak zaprzeczyć, że często ściągają one uwagę odbiorcy na treści, które nie zawsze są aż tak istotne, już nie mówiąc nawet o tym jak bardzo mogą zaburzyć odbiór formy która, zauważmy, jest równie ważna. W swoich tłumaczeniach staram się przypisów unikać jak najbardziej – głównie po to, by nie rozpraszać czytającego, nie przerywać jego toku myślowego wywołanego samym tekstem.

czgosia
03-11-2013, 13:17
Myślę, że wiele zależy od rodzaju tłumaczonej książki, w książce naukowej ogrom przypisów wcale nie razi, co innego w beletrystyce.

NatiGaby
03-11-2013, 14:09
http://www.poczytaj.pl/133082

akte83
03-11-2013, 14:28
Nie wiem dlaczego miałoby to oznaczać słabość> Bardziej dokładność, ewentualnie zbytnie przywiązanie do oryginału. Myślę, że najlepiej byłoby właśnie przygotować wstęp. Niejednokrotnie czytałam takowe, wyjaśniające, że np. niektóre słownictwo dostosowane jest do doświadczenia tłumacza z podobnymi tekstami i że ktoś inny mógłby coś nazwać zupełnie inaczej. Ale nie rozumiem czemu postrzegać to jako słabość :)

cichon.bartek
03-11-2013, 17:00
jeżeli przypisy zdarzają się raz na jakiś czas i są uzasadnione to jak najbardziej są ok, natomiast jeżeli zdominują całą książkę to wtedy nie będzie dało się tego czytać

Nina14
03-17-2013, 19:02
W niektórych przypadkach przypisy są jak najbardziej uzasadnione, czasami wręcz konieczne. O ile nie zdarzają się za często i nie psują płynności czytania, to nie widzę w nich żadnego problemu.

Anna Dźwigała
03-25-2013, 09:31
Nie widzę nic złego w przypisach tłumacza. Istnieją przecież rzeczy trudno przetłumaczalne. Wtedy taki przypis pomaga odbiorcy wdrożyć się w sytuację, objaśnia mu kontekst oraz zamiar autora. Często również warto wyjaśnić pewne kwestie w tłumaczeniu niezwiązane z językiem - np. naszkicować znaczenie kulturowe danej gry wyrazowej lub wspomnieć coś o historycznym znaczeniu danego wyrazu użytego przez autora w konkretnym kontekście. Nie wszystko można zawsze ładnie i spójnie przetłumaczyć, aby wyglądało analogicznie co do oryginalnej wersji. A przecież najważniejsze jest, aby przekaz dotarł i został zrozumiany przez odbiorcę.

landminecat
04-03-2013, 12:53
W ramach pisanej przeze mnie pracy magisterskiej kilkukrotnie konsultowałam się z moim promotorem w sprawie przypisów, gdyż zajmowałam się tłumaczeniem powieści z języka japońskiego na język polski (miałam dołączyć tłumaczenie do pracy). Pan profesor szczerze przyznał, że nie wyobraża sobie japońskiego tekstu przetłumaczonego na język polski i pozostawionego bez przypisów. Myślę, że są one jak najbardziej uzasadnione zwłaszcza w przypadku niezrozumiałych różnic kulturowych, kiedy tłumaczy się coś z języków orientalnych. Tłumaczenie to przecież nie tylko przekład samego tekstu, to również chęć przybliżenia czytającemu realiów, o których może nie mieć pojęcia.

monikaforum
04-07-2013, 19:38
Uważam, że stosowanie przypisów jest dopuszczalne jeśli konieczne jest wyjaśnienie np. kwestii kulturowych. Ale zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami, że jeśli w książce znajduje się za dużo przypisów to człowiek traci ochotę na czytanie.

jkott
06-10-2013, 18:14
Uważam, że stosowanie przypisów jest dopuszczalne jeśli konieczne jest wyjaśnienie np. kwestii kulturowych. Ale zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami, że jeśli w książce znajduje się za dużo przypisów to człowiek traci ochotę na czytanie.
Zdecydowanie tak jest. Różnice kulturowe są czasami nie do przeskoczenia i wtedy tłumaczowi nie pozostaje nic innego jak zrobić przypis. Chociaż trzeba przyznać, że zbyt duża ilość przypisów może przytłaczać i "razić" w oczy.

TadekJ
06-16-2013, 12:17
Zdecydowanie jestem przeciwny używaniu nadmiernej ilości przypisów i często wydaje się to być słabością tłumaczonego, „spolszczonego” tekstu. Nazwa sklepu z używaną odzieżą jest tego najlepszym przykładem i choć należy on niewątpliwie do krajobrazu kulturowego nie jest on niczym na tyle wyjątkowym, by mogło zakłócić odbiór i zrozumienie tekstu. Inaczej, moim zdaniem rzecz ma się np. z terminami w innym języku (łacińskim, greckim, i w oryginale często pisane oryginalną czcionką), które często występują w literaturze włoskiej, hiszpańskojęzycznej, czy francuskiej. Tłumaczyć te wyrazy, zostawić w oryginale?

tamara1990
06-16-2013, 23:00
Moim zdaniem powinno się je dawać, gdy to konieczne. Bo czasem trzeba niektóre rzeczy wyjaśnić.

homan
06-17-2013, 08:20
Zdecydowanie jestem przeciwny używaniu nadmiernej ilości przypisów i często wydaje się to być słabością tłumaczonego, „spolszczonego” tekstu. Nazwa sklepu z używaną odzieżą jest tego najlepszym przykładem i choć należy on niewątpliwie do krajobrazu kulturowego nie jest on niczym na tyle wyjątkowym, by mogło zakłócić odbiór i zrozumienie tekstu. Inaczej, moim zdaniem rzecz ma się np. z terminami w innym języku (łacińskim, greckim, i w oryginale często pisane oryginalną czcionką), które często występują w literaturze włoskiej, hiszpańskojęzycznej, czy francuskiej. Tłumaczyć te wyrazy, zostawić w oryginale?

Jak ze wszystkim, także i z przypisami należy zachować umiar. Ale też nie trzeba moim zdaniem bać się ich.

Jeśli chodzi o terminy, to myślę, że te, które mają polskie odpowiedniki należałoby przetłumaczyć - tym bardziej, jeśli są częścią oryginalnego tekstu, co sugerowałaby czcionka. Chyba że chodzi o słowa, które trudno oddać w innym języku niż łacina czy greka. Z tego, co pamiętam, taki problem jest np. z łacińskim słowem humanitas, które po polsku może być wiernie oddane jedynie opisowo.

ZielonyKot
06-17-2013, 10:51
Ja nie mam nic przeciwko przypisom, jesli są krótkie i w pełni uzasadnione. Jesli coś było niemożliwe do przetłumaczenia a zarazem ważne dla pełnego odbioru książki to jak najbardziej rozumiem że tłumacz postanowił zrobić przypids. Niestety niektóry tego prawa nadużywają, zwłaszcza w ksążlkach skierowanych do młodzieży... pamiętam że kiedyś bardzo mnie denerwowały ksiązki w których różne wydażenia historyczne były opisywane właśnie w przypisach, nawet jesli w tekscie pojawiło się tylko nazwisko dowódcy albo miejsce bitwy. Bardzo męczace i zupełnie nieuzasadnione.

nalla
06-17-2013, 12:00
Bardzo sobie cenię tłumaczy, którzy korzystają z przypisów - zwłaszcza w tekstach naukowych, literackich (gł. poetyckich), bądź osadzonych w mocno odmiennej kulturze. Każde tłumaczenie wymaga wielu "ustępstw", kompromisów i mniejszych bądź większych uproszczeń. Skupianie się przez tłumacza na samym efekcie końcowym może prowadzić do wielu nieporozumień, i nawet najlepsze "dzieło końcowe", może mimowolnie odbiegać znaczeniowo od oryginału i tracić głębszy sens - ma to miejsce np. w tekstach religijnych. Rzetelne, szczegółowe przypisy, potrafią być większym źródłem wiedzy niż sam tekst :)
Oczywiście, w literaturze popularnej, przypisy często robią więcej szkody niż pożytku - każdy kto czyta książkę choćby przygodową, chce skupić się na akcji, a nie na niuansach ;) Ale w tekstach, które mają być podstawą jakiejś wiedzy i zrozumienia, warto nie ograniczać przypisów.

anna_ch
06-17-2013, 13:44
Czasem też nie ma po prostu innego wyjścia, kiedy adapacja jest niemożliwa, a nie chcemy pozostawić czytelnika z masą niezrozumialych informacji.

a_kosior
07-01-2013, 15:54
Oczywiście należy pamiętać o zasadzie "co za dużo, to niezdrowo". Czasem jednak tłumaczenia są po prostu niezbędne. Tłumacząc tekst, przełożyć powinniśmy także daną kulturę, która cechuje się często swoimi instytucjami itd. Uwielbiam sięgać do przypisów, poszerzają one zdecydowanie wiedzę pozaliteracką, pozwalają sięgnąć do ciekawego źródła. Jestem zdania, że nie należy "obrażać się" na przypisy, a raczej wykorzystać zawartą w nich wiedzę!

sciechu84
07-02-2013, 07:29
Moje zdanie jest podzielone, z jednej strony przypisy, jak zostało to już powiedziane, zakłócają odbiór tekstu. Z drugiej jednak strony, są sytuacje gdzie przypis to konieczność. Czasami, nie da się, w sposób zrozumiały przekazać informacji bez wykorzystania objaśnienia czy odniesienia w postaci przypisów.

Violetta
07-02-2013, 08:51
Przypisy sporządzane przez tłumaczy mają swój odrębny charakter, pełnią specyficzne funkcje. Są one najbardziej widocznym świadectwem i śladem jego swobody, miejscem, gdzie ujawnia się jego zdanie. To właśnie tłumacz, kiedy opatruje tekst przypisem, decyduje o tym, które elementy tekstu uzna za „godne” lub wymagające objaśnienia. Nie należy uważać przypisów za słabość tłumacza, lecz pamiętać, że zostały po coś zamieszczone.

agnieszkagogola
07-02-2013, 18:04
Dla mnie nie jest to absolutnie oznaka słabości tłumacza, raczej chęć szczegółowego wyjaśnienia pewnych informacji, które mogą być dla czytelników niezrozumiałe. W ten sposób z jednej strony zachowujemy wierność wobec tekstu źródłowego, a z drugiej - wyciągamy rękę do czytelnika, ułatwiając odbiór tekstu.

Angiemangie
07-06-2013, 15:28
Cenię sobie raczej krótkie, nieliczne przypisy w miejscach, gdzie dodatkowa informacja może pomóc czytelnikowi w zrozumieniu tekstu lub wyjaśnić pewne kwestie, które są znane jedynie native speakerom. Np. daty, funkcje instytucji/stanowisk, czasem dwuznaczność słów w języku oryginału.

Paolia
07-06-2013, 18:11
Niektóre kwestie (żarty i gry językowe) wręcz wymagają słowa komentarza ze strony tłumacza. Jednak zbyt długie przypisy są po prostu pomijane przez czytelnika, zaburzają spójność tekstu.

AgaPa
07-17-2013, 17:46
Pamiętam, że moja pani promotor, Halina Kralowa (znany i ceniony tłumacz literatury włoskiej), zawsze nam powtarzała, że przypisów należy używać tylko w ostateczności, tylko jeśli nie jesteś w stanie znaleźć odpowiednika w języku polskim. W tekstach naukowych i specjalistycznych często nie ma wyjścia, ale w literaturze można znaleźć rozwiązanie. Nie da się ukryć że przypis odrywa cię od tekstu i dekoncentruje.

IwonaR
07-21-2013, 15:26
Przypis oznaką słabości? Nigdy w życiu! Wydaje mi się, że za duży nacisk kładzie się na to, żeby tekst "dobrze się czytał". Pamiętam, jak robiłam na studiach tłumaczenie fragmentu "Beowulfa" i nie dało się bez przypisów, po prostu. Ktoś może powiedzieć, że przy takim utworze to rzeczywiście się nie da, bo inna epoka, inna kultura. Ale czytając tłumaczenia literatury, np. Zadie Smith, chciałabym, żeby tłumacz umieścił przypisy i wyjaśnił, że autorka mieszka tu i tu, pisze o problemach palących dla niej i jej podobnych. Albo kiedy czytam "Siedział pochylony nad Remingtonem" to chciałabym, żeby tłumacz umieścił przypis i napisał, że Remington to marka maszyny do pisania. Przypisy to siła tłumacza, to miejsce, gdzie można umieścić informacje, których w tekście nie wypada, nie ma na nie miejsca, etc. Czytelnik ma wybór, może pominąć przypis lub go przeczytać. Ważne, że informacje są. Ja uwielbiam przypisy i czytam je namiętnie. W wielu przypadkach, gdyby nie przypis, to zupełnie nie zrozumiałabym o co chodzi, chociaż czytałam przekład w ojczystym języku:)

marszy
07-28-2013, 16:17
Najczęściej umieszczam przypisy w przypadku, gdy jakieś zwroty czy sformułowania są nieprzetłumaczalne ze względu na np. grę słów czy kontekst kulturowy, wyjaśniam też skróty nazw różnych organizacji etc.

agnieszkagogola
07-28-2013, 17:18
Myślę, że dużo zależy również od rodzaju tekstu. Obecnie wierne tłumaczenia wielu klasyków (np. starożytnych czy też średniowiecznych tekstów) wymagałaby przypisów na pół strony, aby czytelnik w pełni wszystko zrozumiał. Często tłumacz takich tekstów stoi więc przed wyborem między skrupulatnym wyjaśnianiem zawiłości w przypisach a adaptacją tekstu w taki sposób, żeby żadne dodatkowe komentarze nie były potrzebne. Dobrym przykładem książek, których tłumacze skłonili się ku adaptacji, jest seria "Penguin Classics".

Agnieszka9217
01-01-2016, 18:46
Przypisy nie są (nie powinny być!) oznaką słabości tłumacza. Tak jak ktoś wcześniej wspomniał, nie ma sensu wyjaśniać pojęć, które są znane również w kulturze docelowej, jak i tych, które już są wyjaśnione w tekście; podobnie jeśli chodzi o książki specjalistyczne, kiedy mamy pewność, że dane pojęcia są już znane czytelnikom. Przypisy są bardzo przydatne, często bardzo istotne dla zrozumienia całości tekstu, jednak trzeba znać umiar i zbytnio ich nie rozwijać.

br0neek
01-02-2016, 11:50
Jeśli tłumacz zachowa granice i tekst nie składa się z samych przypisów - broń Boże, nie jest to oznaka słabości. Przypisy po to istnieją, żeby ich używać. Są niesłychanie pomocne dla odbiorcy tekstu, tłumaczą obce pojęcia itp. Nie zakłócają przy tym tekstu.

Raghnall
01-04-2016, 14:40
Ja jestem zdania, że po to są przypisy, aby ich używać. Nie raz i nie dwa niestety nie da się bez nich obejść i nie jest to wcale spowodowane brakiem kompetencji tłumacza, czy też jego ubogiego wachlarza słów. Często spotykam się z niezbyt przychylnym spojrzeniem na przypisy, które studenci filologii angielskiej wynoszą ze studiów, gdyż często i gęsto profesorowie ukazują je w bardzo negatywnym świetle, traktując jako "zło konieczne".

peggy
01-07-2016, 14:32
Myślę, że często przypisy są oznaką raczej wiedzy i obycia tłumacza, niż jego słabości.

olka1976
01-11-2016, 15:58
A ja tam jako czytelnik chciałaby być tak obarczana ( jeśli temat książki by mnie bardzo interesował), przypisy byłyby takim dodatkowym bonusem, dodatkowymi darmowymi informacjami:). Po warunkiem, że będą na dole strony a nie gdzieś sprytnie ukryte na końcu książki.

Zgadzam się z tym, że przypisy są bonusem, ale istotne jest miejsce ich położenia.
Jeśli są na końcu książki i jest ich dużo - to nawet do nich nie sięgam. Nie mam czasu co chwilę jej wertować. Wręcz mam wtedy żal do wydawcy, że wpadł na tak nieszczęsny pomysł i je tam zamieścił.

Jeśli są w treści książki - to mnie wybijają.

Najlepiej jeśli są na tej stronie, której przypis dotyczy.

Poza tym, jeśli przypis to tłumaczenie tekstu zamieszczonego w języku obcym na stronie - a ja ten język znam, to nawet nie czytam przypisu

moony
01-12-2016, 15:37
Osobiście wolę gdy tłumacz użyje przypisu, niż będzie próbował wyjaśnić jakiś termin, czy znaczenie "dookoła". Jednakże zgadzam się z tym, że nie należy ich nadużywać, gdyż odbiór tekstu staje się o wiele trudniejszy.

macgrabarian
01-14-2016, 21:31
A ja akurat, jako czytelnik, chciałbym więcej przypisów. Czytanie przekładów traktuję jako zło konieczne, zdając sobie sprawę jak wiele z oryginału tracę. Obcując z przekładem lokalizowanym mam poczucie jak gdyby tłumacz robił mnie w balona, zatajał ważne szczegóły, pozbawiał możliwości doświadczenia kolorytu danego dzieła. Dlatego wolałbym tłumaczenia jak najwierniejsze, choćby i miało być to okupione masą przypisów. Zdaję sobie jednak, że takie podejście jest raczej nietypowe.

OskarA
01-17-2016, 23:13
Mnie uczono,że przypis to ostateczność, że lepiej już pominąć jakiś wątek, ew. starać się go naokoło wyjaśnić, niż stosować przypisy, ale są różne szkoły.

nemmiriel
01-23-2016, 20:25
W tłumaczeniach literackich to rzeczywiście drażliwa i trudna kwestia. O ile tłumaczenia specjalistyczne często wymagają przypisów i już, o tyle przy literaturze pięknej zdania na ten temat są podzielone. Z tym, że podzielone między "nie dawać wcale" a "dawać tylko w ostateczności". Nikt nie twierdzi, że książka napchana przypisami jest dobra, ponieważ przypisy po prostu zakłócają odbiór tekstu. Jednak czasem sami autorzy używają przypisów, dlaczego więc tłumacze nie mieliby tego robić? Najważniejsze, żeby zachować umiar. Wyobraźmy sobie, że tłumaczymy książkę i napotykamy typowe dla kultury oryginału terminy. My wiemy, o co chodzi, bo jesteśmy tłumaczami i mamy styczność z tą kulturą, ale co ma zrobić ten biedny czytelnik? Trzeba mu wszystko wyjaśnić, bo jak nie zrozumie to straci coś z sensu książki, prawda? Chodzi o to, żeby nie wpaść w pułapkę pouczania. Niektórych rzeczy nie da się zostawić bez wyjaśnienia, ale w większości przypadków lepiej założyć, że czytelnik jest bardziej wykształcony niż się spodziewamy i pamiętać, że w dzisiejszych czasach naprawdę ma możliwość sprawdzenia wszystkiego samodzielnie.

AgataTeri
01-23-2016, 20:31
Zgadzam się :) W dobie Internetu znalezienie informacji jest łatwe, dlatego nie potrzeba wielu przypisów. Ja wychodzę z założenia, że czytelnik, który jest nastawiony na zdobywanie nowej wiedzy i poznawanie nowych kultur będzie miał chęć i możliwość sprawdzenia danej niejasności, a leniwy czytelnik nie będzie tego robił. I nawet przypisu pewnie nie przeczyta.

sylvias
02-29-2016, 12:24
Duża liczba przypisów może wpłynąć negatywnie na odbiór tekstu. Nie wiem czy znajdzie się ktoś kto lubi czytać przypisy. Z drugiej strony tłumacz może zastosować technikę "intertextual gloss", w której wyjaśneinie danej kwestii jest wplecione w tekst główny.

ms_
03-08-2016, 21:21
Myślę, że w tłumaczeniu literatury powinno się raczej unikać przypisów, bo sprawiają one, że czytelnik "wypada z rytmu" i gdy jest ich za dużo w pewnym momencie gubi się, i nie wie co czyta, ta lektura nie sprawia mu przyjemności. Są jednak pewne terminy, takie jak np. pewnego rodzaju rzeczy, których używa się tylko w danym państwie, jakie wymagają użycia przypisu, żeby czytelnik mógł zrozumieć, co autor chciał przekazać, a nie tylko snuć domysły.

sylwia6
03-12-2016, 12:55
Mnie przypis kojarzy się ze słabością tłumacza. Z tym, że ma problem z wytłumaczeniem Polakom, o co chodzi i problem z właściwym wysłowieniem się. Dlatego tłumaczy, jak tam mu wyjdzie, a w przypisie objaśnia, co oryginalny autor chciał przekazać.
Czasami w przypadkach znacznych różnic kulturowych między krajami przypisy są nie do ominięcia. Wtedy wręcz trzeba wytłumaczyć czytelnikowi zamysł oryginału tekstu, w tekście właściwym nie można bowiem pisać więcej niż napisał autor. Do tego są przypisy, by nakreślić to, co może wywoływać nieporozumienia w recepcji czytelniczej.

Netrapisu
03-12-2016, 15:33
Sama na studiach wielokrotnie słyszałam, że przypisy powinny być stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach. Jeżeli w tekście oryginalnym autor używa nazw, które mogą być trudne w odbiorze dla czytelnika, takie same powinny pozostać w tłumaczeniu. Jednakże należy też pamiętać o różnicach kulturowych i to, co dla czytelnika z kraju autora jest oczywiste, gdyż ma z tym do czynienia na co dzień, może być trudne w odbiorze dla czytelnika z innego kraju, gdyż tamten np. zwyczaj nie istnieje. W takich sytuacjach tłumacz powinien zadecydować czy wyjaśnić czytelnikowi znaczenie danej sytuacji.

Innym przykładem konieczności zastosowania przypisów jest zamieszczanie tłumaczenia fragmentu danego tekstu w wykonaniu innego tłumacza, np. jeśli w tekście oryginalnym, w języku angielskim podany jest fragment któregoś z dzieł Szekspira, w tłumaczeniu na język polski często tłumacze pomijają tłumaczenie tego fragmentu, w zamian używając najbardziej znanego tłumaczenia tego dzieła, w przypisie informując o jego pochodzeniu, podając dane tłumacza, rok wydania i np. nazwę wydawnictwa.

smialek
03-12-2016, 21:29
Faktycznie, bardzo często przypisy przeszkadzają, natomiast w wielu przypadkach są niezbędne. Zwłaszcza jeżeli chodzi o literaturę krajów o mniej znanych realiach.

karoka
10-13-2016, 10:21
Uważam, że stosowanie przypisów nie jest oznaką słabości tłumacza. Trzeba jednak pamiętać, żeby nie używać ich zbyt często, bo faktycznie mogą one zaburzyć odbiór tekstu.

ulapawlicka
10-13-2016, 11:24
Trzeba znać funkcję i umiar w robieniu przypisów. Przypis ma na celu uzupełnienie informacji, dodanie do niej komentarza, lub jej wyjaśnienie. Przypis nie ma stanowić dodatkowego artykułu, czytanego tylko w przypisach, albo polem erudycyjnego popisu autora... W przypadku wyjaśnień dotyczących tłumaczenia, mogą być cenne w przypadku niejasnych przekładów, natomiast trzeba pamiętać, że każde tłumaczenie jest pewną formą ciągłego wyboru. Nie może być tak, że za każdym razem "tłumaczymy się z naszego tłumaczenia".

nrbt022
10-13-2016, 20:52
Moim zdaniem przypisy czasem są koniecznością do poprawnego zrozumienia czytanego tekstu przez osobę nie orientującą się za bardzo w języku bądź kulturze danego kraju a że nie wszystko można wytłumaczyć krótko zwięźle i na dodatek zrobić to tak żeby nie odciągnąć za bardzo uwagi od opisywanej w danej części tekstu sytuacji wtedy przypis przychodzi nam z pomocą i warto z niego korzystać dla dobra całości tlumaczonego tekstu nie jest to według mnie pójście na łatwiznę.

Zythus
10-13-2016, 22:05
Niektórzy nie znają umiaru w robieniu przypisów. Według zasady ,,im więcej, tym lepiej" - takiej osobie wydaje się, że im więcej książek i publikacji wrzuci do tego worka tym mądrzej będzie postrzegana. Tak jak wcześniej wspomniano - przypisy powinny służyć uzupełnieniu informacji lub wyjaśnieniu niejasnych kwestii. Na pewno nie są one oznaką słabości.

Haar
10-15-2016, 15:01
Przypisy nie są słabością - czasami nie da się inaczej wytłumaczyć kontekstu i ułatwić czytelnikowi właściwe zrozumienie tekstu. Jednocześnie jestem za umiarem w ich stosowaniu.

AgataCz
10-15-2016, 19:08
Zachowanie umiaru zwykle ma sens we wszystkim, co się robi, również jeśli chodzi o przypisy skłaniałabym się ku oszczędności. Ale nie zgodzę się, że przypisy to oznaka słabości - wręcz przeciwnie, wynikają raczej ze świadomości tłumacza, że nie wszystko da się przełożyć.

saguinus_midas
10-21-2016, 22:22
Rzeczywiście przypis nie jest oznaką słabości, jednak sama wolę przekłady literatury pięknej bez przypisów. Zazwyczaj i tak brakowało mi wyjaśnień wszystkich kwestii lub na odwrót: w przypisie tłumaczone były banalne informacje i odrywało mnie to tylko od fabuły. Osobiście wolę więc powieść bez przypisów i ewentualne sprawdzanie niezrozumiałych kwestii na własną rękę.

mateusz1pawlak
10-30-2016, 19:51
Uważam, że przypisów powinno unikać się, jeśli tylko się da, ale używanie ich nie powinno być oznaką słabości.

zajonc
11-12-2016, 11:06
P G Wodehouse, którego jestem entuzjastą, był przeciwny przypisom, ale wydaje mi się, że niekiedy nie da się ich uniknąć. Czytałem kiedyś powieść brazylijską, która była tak naszpikowana odniesieniami kulturowymi obcymi Polakowi, że bez przypisów byłaby niezrozumiała. Czytelnik może np. nie wiedzieć, że w Rzymie "lanista" był to właściciel szkoły gladiatorów (jeżeli wie, co to takiego gladiatorzy). Nawet w moim wydaniu "Krzyżaków" są liczne objaśnienia dotyczące wyrazów staropolskich, postaci itd.

irminao
11-12-2016, 14:52
Myślę, że powinno się stosować je jak najrzadziej, ale czasem są po prostu nieuniknione. Nie mówiąc o wyjaśnieniu tła kulturowego itd., czasem po prostu wyrażenie użyte w oryginale jest nieprzetłumaczalne, i zamiast opisywać je długim wyrażeniem w tekście, lepiej jest postawić przypis.

Limiaotong
11-15-2016, 17:44
Jako czytelnik uważam, że przypisy są bardzo pomocne (jeśli są na dole strony :) ), często ułatwiają mi zrozumienie tekstu, precyzują pewne kwestie, choć zgodzę się ze zbyt duża ilość przeszkadza w czytaniu. Myślę, że warto dodawać przypisy jeśli to konieczne.

BMaj
11-17-2016, 15:55
Przypisy są potrzebne, szczególnie jeśli jest to gra językowa/idiom, itp., który dotyczy czegoś typowego dla kultury np. nazwiska prezenterów, pseudonimy, gwara, i nie zawsze da się to jednym słowem przetłumaczyć

alam
11-17-2016, 16:37
Przypisy mogą być też takim wskaźnikiem na odmienność kultury języka źródłowego. Na przykład pozostawienie w tekście oryginalnej (w przypadku innego niż łaciński alfabetu przetranskrybowane) nazwy np. egzotycznego dania i wyjaśnienie o co chodzi w przypisie - szczególnie jeśli to istotne dla treści (np. ktoś skrzywił się jedząc danie, które jak powszechnie wiadomo jest kwaśne) jest lepszym rozwiązaniem niż zastąpienia nazwy tego dania podobnym, z naszego kręgu kulturowego. Nawet jeśli mamy cos podobnego.

kayab92
11-18-2016, 10:29
Wydaje mi się, że wszystko zależy od samego tłumaczonego tekstu. Jeśli jest możliwość opisowego przełożenia trudnego fragmentu bądź elementu kulturowego - tłumacz powinien skorzystać z tej możliwości. Jeśli jednak tłumacz czuje się bezbronny wobec tłumaczonego tekstu - ma prawo skorzystać z przypisu. W ten sposób "wilk syty i owca cała" - tłumacz wykona swoje zadanie bez szwanku, a czytelnik zrozumie to, co może być problematyczne lub to, co sam tłumacz pragnął zaakcentować i tym samym zwrócić uwagę czytelnika na dany problem / zjawisko.

Romusen
12-06-2016, 17:44
Myślę że przypisy mają w literaturze swoje zastosowanie. W powieściach, zwłaszcza historycznych albo takich których akcja dzieje się w jakiejś nieznanej mi za dobrze kulturze, zdecydowanie je doceniam. Rozumiem że są ludzie których wybijają one z rytmu czytania, ale ja cenię to ile nowych rzeczy mogę się nauczyć przy lekturze.

Czasami jednak przypisy są stosowane w miejscach gdzie spokojnie dałoby radę zastosować inną technikę. Parę lat temu czytałam polskie tłumaczenie japońskiej powieści, były to bodajże "Języki i kolczyki", w którym tłumacz stworzył zdanie "Zbliżało się kurisumasu" i dodał do słowa kurisumasu przypis mówiący "kurisumasu to japońskie święta Bożego Narodzenia". Myślę, że dużo lepiej by wyglądało przetłumaczenie tego jako "Zbliżało się Boże Narodzenie" albo podobnie. Nie widzę powodu by zostawiać w tekście japońskie słowo - rozumiem gdyby to była np. Tanabata albo inne typowo japońskie święto, ale przecież czytelnicy zrozumieją co to jest Boże Narodzenie. A tak całość wygląda trochę absurdalnie.

yakanaka
12-10-2016, 18:19
Parę lat temu czytałam polskie tłumaczenie japońskiej powieści, były to bodajże "Języki i kolczyki", w którym tłumacz stworzył zdanie "Zbliżało się kurisumasu" i dodał do słowa kurisumasu przypis mówiący "kurisumasu to japońskie święta Bożego Narodzenia". Myślę, że dużo lepiej by wyglądało przetłumaczenie tego jako "Zbliżało się Boże Narodzenie" albo podobnie.

Z drugiej strony oryginalne nazwy w tekście budują nastrój i zbliżają do kultury, w której rozgrywa się akcja książki.

W zasadzie zarzuciłabym temu tłumaczeniu przede wszystkim to, że przypis jest nieścisły. Przypis ten sugeruje, że kurisumasu jest rdzennie japońskim odpowiednikiem naszego Bożego Narodzenia. Tymczasem jest popkulturowym zapożyczeniem, niemającym nic wspólnego z dominującą religią. Chrześcijaństwo jest niszowe w Japonii i dla większości Japończyków jednak jest to świeckie święto, bliższe Walentynkom. Wzięli formę bez treści. Coś jak z Haloween u nas.

Romusen
12-10-2016, 19:22
Z drugiej strony oryginalne nazwy w tekście budują nastrój i zbliżają do kultury, w której rozgrywa się akcja książki.

W zasadzie zarzuciłabym temu tłumaczeniu przede wszystkim to, że przypis jest nieścisły. Przypis ten sugeruje, że kurisumasu jest rdzennie japońskim odpowiednikiem naszego Bożego Narodzenia. Tymczasem jest popkulturowym zapożyczeniem, niemającym nic wspólnego z dominującą religią. Chrześcijaństwo jest niszowe w Japonii i dla większości Japończyków jednak jest to świeckie święto, bliższe Walentynkom. Wzięli formę bez treści. Coś jak z Haloween u nas.

Właśnie. Gdyby to była nazwa jakiegoś typowo japońskiego święta to miałoby sens, a tak to tłumacz niepotrzebnie komplikuje coś co jest całkiem proste. W przypisie nie było nawet informacji o tym czym się różnią "japońskie święta Bożego Narodzenia" od tych znanych czytelnikowi, przez co przypis stał się zwykłym zapychaczem strony. A same te święta dla fabuły nie miały żadnego znaczenia...

paulina.l
12-11-2016, 23:02
Jakie jest Wasze zdanie na temat przypisów tłumacza? Niektórzy uważają je za oznakę słabości, za "mierność, która czepia się piękna" (G. Genette), inni z kolei za przejaw erudycji. A Wy?

Jeśli nie jest to konieczne do prawidłowego zrozumienia i odbioru treści książki, to nie powinno się tego robić, ponieważ przypisy odrywają czytelnika, na moment, ale często urywa to jakąś myśl.

GyrosHunter
12-16-2016, 17:17
Absolutnie nie jest oznaką słabości, okropnie kretyńska reguła, powtarzana często przez tłumaczy "z wyższej półki wanna-be". Jeśli idiom ma przełożenie na nasz język, to po prostu trzeba dobrze przetłumaczyć. A jeśli żart kryje się w meandrach j. źródłowego, to dlaczego pozbawiać go czytelnika? Dobrze napisany przypis może nawet uprzyjemnić czytanie.

Lifaza
12-16-2016, 19:39
Przypisy są niezbędne przy tłumaczeniach dokumentów urzędowych z języków orientalnych. Przy tych z krajów muzułmańskich pojawia się dużo terminów związanych z islamem, których nie da się przetłumaczyć tak by oddać sens. Jest np. słowo ochrona, pojawia się często w aktach małżeństwa kobieta jest pod ochroną. Brzmi komicznie i niezrozumiale po polsku. Dlatego, przynajmniej moim zdaniem, należy zrobić przypis i wyjaśnić, że chodzi o okres, w którym mężczyzna nie może porzucić kobiety, dopóki nie upłynie czas odpowiedni do stwierdzenia, że na pewno nie jest ona w ciąży. Itd. Często też kwestie nazwisk, przydomków, zawiłości plemiennych. Należy to wyjaśnić, żeby nie narobić problemów. np. w urzędach osobie, która będzie się w Polsce posługiwała takim tłumaczonym dokumentem.

Dobre wykorzystanie przypisów nie jest oznaką słabości, tylko tego, że tłumacz rozumie sens tego co tłumaczy, a bezmyślnie oddaje treść.

oxxxymiron
12-28-2016, 13:43
Czytam, aby dowiedzieć się czegoś o świecie. Tłumaczę, aby czytelnik dowiedział się czegoś o świecie. Egzotyzacja, nie udomowienie. A skoro egzotyzacja, to i przypisy muszą się pojawić. :)

okufoki
03-15-2017, 16:31
Jeśli chodzi o tłumaczenia literackie to sądzę, że przypis powinien być ostatecznością dla tłumacza, chyba, że tekst faktycznie jest trudny w odbiorze. Zgadzam się z poprzednikami, że dodanie wstępu jest dobrą opcją.

Missilanka
03-31-2017, 19:25
Przypisy uważane są za porażkę tłumacza i moim zdaniem powinno się je stosować w wyjątkowych sytuacjach :)

dominikaj
04-04-2017, 09:59
W pewnych sytuacjach przypisy są konieczne, np. kiedy mamy do czynienia z dodatkowym językiem, czyli tłumaczymy powieść angielską z elementami francuskimi na polski. Francuskie słowa często nie są w ogóle wytłumaczone, co według mnie jest błędem.

MartaStuhldreer
04-04-2017, 15:01
Też spotkałam się z opinią, że przypis to ostateczność, i chyba podzielam ten pogląd, ale nie pastwiłabym się nad tłumaczem, który taki przypis zastosował. Niekiedy taki zabieg jest konieczny, na przykład jeżeli mamy do czynienia z jakąś specjalistyczną terminologią lub takim elementem kultury, który nijak nie znajduje odzwierciedlenia w otoczeniu czytelnika.
Zbyt duża ilość przypisów zakłóca odbiór i rozprasza, ale czasem inaczej się nie da, i trzeba przeboleć.

Aga1991
04-09-2017, 20:51
Tak bardzo jak uważam, że przypisów należy używać tylko w ostateczności, to jako czytelnik więcej wyrozumiałości mam dla tłumaczy nadużywających przypisów, niż dla tych na siłę próbujących przetłumaczyć nieprzetłumaczalne. Wiele razy zdarzało mi się czytać przypis i myśleć "uff, jak dobrze, że tego nie przetłumaczył, to nie miałoby szansy brzmieć dobrze."

willerod
04-10-2017, 01:36
Gdybym tłumaczył ksiązki to ograniczałbym się z przypisami do minimum, ponieważ wyciąganie czytelnika z fabuły tylko po to, żeby przeczytać jakąś drobnostkę jest dla niego męczące, a w momentach kluczowych, gdy ten czegoś nie zrozumiał to i tak się zatrzyma żeby przemyśleć dany fragment i w takim właśnie momencie przypis może okazać się pomocny.

a.postolska
05-02-2017, 12:51
Moim zdaniem przypisy mogą świadczyć o niezdecydowaniu tłumacza. Irytują mnie szczególnie przypisy dotyczące gier słownych, w których wytłumaczony jest kontekst i żart w nich zawarty. Uważam, że jeśli ktoś rzetelnie przygotuje tłumaczenie, musi być pewny swojej decyzji o wyborze słownictwa i konsekwencji jakie może ona ze sobą nieść (nawet jeśli będzie wiązało się to z utraceniem pierwiastku humorystycznego w jednym z momentów). Oczywiście, istnieją sytuacje w których przypisy są niezbędne lecz rzeczywiście, bardzo zaburzają one odbiór całego tekstu.

dialecticchaos
05-19-2017, 18:15
Są przypisy i przypisy ;) Moim zdaniem należy sobie przed przystąpieniem do tłumaczenia zadać pytanie - do kogo jest skierowany utwór? Doświadczony, obyty z literaturą czytelnik nie będzie potrzebował komentarza do każdej linijki. Inna sprawa, jeśli w tekście powieści mamy wstawki z jeszcze jednego języka (jak np. francuski w "Wojnie i pokoju") - często spotykam się z sytuacją, gdzie tych przypisów nie ma, jak się nie zna języka to potrafi być irytujące. Natomiast wszelkie anegdoty, neologizmy i gry słowne zasługują na to, żeby się tłumacz postarał i stworzył swój ekwiwalent ;) Jak się nie da w tym konkretnym miejscu, zawsze można "zagrać słowami" w innym, tak w ramach kompensacji :)

schabowyzkarmelem
07-31-2017, 13:57
Ach, byłoby cudownie, gdyby zawsze udawało się znaleźć najlepsze tłumaczenie bez użycia przypisu, ale to niestety czasem bywa niemożliwe. Nie skreślajmy zatem tych, którzy przypisy stosują - wierzmy, że to w trosce o czytelnika ;)

havva
08-02-2017, 15:26
Też spotkałam się z opinią, że przypis to ostateczność, i chyba podzielam ten pogląd, ale nie pastwiłabym się nad tłumaczem, który taki przypis zastosował. Niekiedy taki zabieg jest konieczny, na przykład jeżeli mamy do czynienia z jakąś specjalistyczną terminologią lub takim elementem kultury, który nijak nie znajduje odzwierciedlenia w otoczeniu czytelnika.
Zbyt duża ilość przypisów zakłóca odbiór i rozprasza, ale czasem inaczej się nie da, i trzeba przeboleć.
Zgadzam się z absolutnie! Czasami przypis wydaje się niezbędny ze względu na np. różnice kulturowe, ale -jak to się mówi -"co za dużo to nie zdrowo".:) Przypisy według powinny być krótkie i w miarę możliwości w niewielkich ilościach.

KK2305
08-05-2017, 00:51
Są książki, w których przypisy są niezbędne i stanowią o rzetelności tłumacza oraz jego zaangażowaniu w proces tłumaczenia. Jednak istnieje cienka granica między skrupulatnością a nadgorliwością, co może razić nawet najbardziej wyrozumiałego czytelnika.

malinfuction
08-05-2017, 13:29
Dużo zależy od branży. Weźmy na przykład tłumaczenia prawnicze, gdzie te same pojęcia mogą być zupełnie inaczej rozumiane w różnych krajach. W związku z tym logicznym rozwiązaniem jest opisać co się ma na myśli, tak aby dana osoba naprawdę rozumiała o co chodzi i w jaki sposób ma odnieść dane wyrażenie do swojej rzeczywistości.

mat.wyszecki
08-06-2017, 20:21
Moim zdaniem wszystko zależy od targetu danego tłumaczenia. Jeśli tekst jest skierowany do ludzi, którzy są obeznani z daną tematyką lub realiami innej kultury, przypisy mogą być zbędne i irytujące. Jeśli jednak, dajmy na to, tłumaczy jakiś poradnik dla początkujących warto jest dawać sporo przypisów, które poszerzą wiedzę czytelnika. Oczywiście najlepiej byłoby wyrazić wszystko bez konieczności przypisów, ale wszyscy wiemy jak wyglądają realia pracy.

Konsta112
11-16-2017, 20:36
Przypisy moim zdaniem powinny być stosowane jedynie w przypadkach nieprzetłumaczalność. Za bardzo roz-skupiają czytelnika, im ich więcej tym bardziej traci się wątek.

jagodzinska
11-16-2017, 21:30
Zdarzają się sytuacje w których przypis jest niezbędny, ponieważ bez tego tekst byłby niezrozumiały. Myślę, że nie jest to oznaką słabości, jednak przypisów nie należy nadużywać. Szczególnie w literaturze. Jednak w artykułach naukowych czy innych naukowych publikacjach przypisy są bardzo pomocne.

Anna2405
11-19-2017, 13:19
Uważam, że literatura powinna nie tylko bawić, ale także uczyć, więc sama lubię, jak tekst ma przypisy. Natomiast, to prawda, zbyt duża ilość przypisów może tylko utrudniać czytanie, więc lepiej to stosować rozsądnie.

werjas
11-19-2017, 20:24
O ile przypisy są stosowane z umiarem i nie powstałaby z nich odrębna książka, to nie uważam, że jest to porażka tłumacza. Co więcej - często są one dla mnie wartością dodaną, bo lubię poszerzać swoje horyzonty i poznawać nowe fakty.

Ja92
11-26-2017, 10:26
Wszystko zależy od książki - gatunku, poziomu trudności i docelowego odbiorcy. Czasem brak przypisów sprawia, że czytelnik coś traci. Jakiś czas temu czytałam po polsku "Czystą anarchię" Woody'ego Allena. Opowiadania były przeładowane nawiązaniami do kultury amerykańskiej (od programów telewizyjnych, przez politykę, po charakterystyczne sklepy) i gdyby nie przypisy, byłyby kompletnie niezrozumiałe dla kogoś, kto w Stanach nie mieszka. Z jednej strony czytanie miliona przypisów może być uciążliwe, z drugiej jednak - pozwala w pełni zrozumieć tekst.

Kosiarenka
12-03-2017, 23:57
Ze strony tłumacza i czytelnika mogę powiedzieć, że przypisy na pewno ułatwiają rozumienie i tłumaczenie tekstu i wzbogacają naszą wiedzę. O ile nie jest ich za dużo i nie traktują czytelnika jak kompletnego ignoranta. Wiadomo, że w książce dla dzieci nie powinny się pojawiać w dużej ilości, ale już np. w powieściach dotykających obcej nam kultury byłoby dobrze, gdybyśmy wiedzieli o czym jest mowa, a przypisy nam to ułatwiają. :)

halotuela
12-08-2017, 13:04
Zgadzam się z częścią z was: Jeśli da się wykluczyc przypisy to nie warto "obarczać" czytelnika nadmiarem informacji:cool:

karo06
12-09-2017, 15:06
Zbyt duża liczba przypisów rzeczywiście nie wygląda dobrze, zwłaszcza w tłumaczeniach literackich. Chociaż mnie osobiście przypisy jakoś szczególnie nie rażą to jednak uważam, że lepiej ich unikać. Oczywiście nie za wszelką cenę, czasem są bardzo potrzebne :)

EdenB
12-15-2017, 21:33
Unikam przypisów jak ognia, ponieważ jako czytelnik nie lubię skakać po różnych miejscach książki, czytając jedną stronę. O ile jeden przypis nie wpływa znacząco na moją dekoncentrację, o tyle książka z wieloma przypisami staje się dla mnie uciążliwa. Jeśli czujemy, że nie możemy czegoś przełożyć i jesteśmy winni czytelnikowi wyjaśnienia, można posłużyć się przypisem, ale wolę nie traktować takiej strategii jako łatwej wymówki w obliczu skomplikowanego oryginału.

damian1993
12-20-2017, 18:18
Jeżeli nie jest to konieczne to lepiej tego unikać gdyż rozprasza to czytelnika przez co gubi się klimat i rytm. Mówię tu z własnego doświadczenia. Zawsze irytowało mnie jak na co drugiej stronie był jakiś przypis. Czasem jednak zrozumienie pewnej rzeczy jest bardzo ważne i trzeba taki przypis dodać.

Rosveen
12-22-2017, 14:17
Myślę, że raczej należy ich unikać, bo zakłócają odbiór tekstu (mimo tego, że sama uwielbiam czytać przypisy tłumacza :)). Czasem jednak są one niezbędne, bo kontekst kulturowy jest zbyt niezrozumiały. W takich sytuacjach wolę jednak, żeby tłumacz spróbował niejako wpisać przypis w tekst, rozszerzając nieco tłumaczony fragment. Oczywiście, nie w każdej literaturze się tak da (ani powinno) - ale bywa, że da się to zgrabnie połączyć i czytelnik nawet nie orientuje się, że w oryginalnym tekście było o jedno zdanie mniej i jakiś termin nie został wcale wytłumaczony, bo nie było takiej potrzeby.

szym
12-23-2017, 18:25
Sama lubię przypisy, jednak uważam, że idealne tłumaczenie ich nie posiada, gdyż wszystko jest przetłumaczone i wpasowane w kontekst kulturowy. Wiadomo, że w prawdziwym życiu ciężko o ideały i czasem przypis ratuje przed utraceniem przy przekładzie istotnych informacji.

aaprzychodzen
01-09-2018, 10:19
Stosować tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach. Bo choć faktycznie psują odbiór, czasami nie da się inaczej, zwłaszcza jeśli znamy grupę odbiorców i mamy pewność, że nie będą wiedzieli o co chodzi.

annaabudzinska
01-23-2018, 11:54
Jeżeli chodzi o przypisy to wydaje mi się, że czasem warto je dodać. Ja lubię przypisy - jako czytelnik. Czasem wiele potrafią wyjaśnić

karolina4328
01-23-2018, 22:41
Uważam, że przypisy nie są oznaką słabości. Mogą być one bardzo przydatne np. gdy musimy coś objaśnić odbiorcy, co jest związane z kulturą innego kraju. Nie powinno się ich jednak nadużywać. Tłumaczenie wygląda wtedy źle, a występujące co chwilę przypisy dekoncentrują czytelnika.

eani
02-04-2018, 21:09
Moim zdaniem, przypisy są bardzo ważne jeśli np. w tekście pojawia się odwołanie do kwestii związanej z kulturą lub tradycją kraju autora, która dla czytelnika tłumaczenia będzie nieznana. "Dopasowywanie" tekstu do kultury odbiorców tłumaczenia jest dla mnie gwałtem na dziele i ingerencją, do której tłumacz nie powinien mieć prawa. Takie przypisy nie muszą być długie. Jako dziecko z dużym zainteresowaniem czytałam przypisy do np. Dzieci z Bullerbyn, mam je dalej na półce, więc mogę przytoczyć kilka:

Troll - istota fantastyczna występująca w baśniach szwedzkich. Podobna do krasnoludka, ale o wiele bardziej złośliwa i brzydka.

Öre - drobna moneta szwedzka.

Spark - rodzaj saneczek z oparciem i wystającymi daleko płozami, na których jadący staje jedną nogą odbijając się drugą, podobnie jak przy jeździe na hulajnodze. Na przedniej części jest miejsce na osoby lub przedmioty.

Dzięki tym przypisom młodzi czytelnicy mogli poznać ciekawostki ze szwedzkiej kultury i lepiej wyobrazić sobie świat książki, uważam je więc za bardzo wartościowe.
Przy ostatnim przykładzie można by się kłócić, że wystarczyłoby powiedzieć "sanki", ale ze względu na specyficzną budowę sparków i sposób ich użycia nie miałoby to sensu w kontekście. Na podobny przypadek natknęłam się czytając tłumaczenie zgoła innej książki, The Martian - przetłumaczono tam "duct tape" jako "taśma klejąca". Każdy, kto wie, co to duct tape, zauważy problem. Jak to się mówi, "Każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem".

Rifle
02-06-2018, 19:57
Wszystko jak zawsze zależy od tekstu oryginalnego. Osobiście nie mam nic przeciwko przypisom, jeśli ich użycie jest uzasadnione. Wplatanie skomplikowanych wielozdaniowych objaśnień w tekście byle tylko uniknąć przypisu wygląda sztucznie i psuje odbiór bardziej niż przypis, tak przez niektórych demonizowany.

julaszam
02-06-2018, 20:20
Absolutnie przypisy od tłumacza nigdy nie będą słabością..
Każdy, kto chociaż trochę zna teorię tłumaczenia pisemnego, wie, że w niektórych wypadkach są one obowiązkowe. Wyróżniamy kilka rodzajów przypisów tłumaczeniowych:

*rzeczowe
*terminologiczne
*bibliograficzne
*informacyjne

Polecam poczytać na ten temat :)

ladygodiva
02-07-2018, 18:11
Wydaje mi się, że czasami czytelnicy potrafią docenić takie "okienko" w proces tłumaczenia. Pamiętam, że zanim nauczyłam się porządnie angielskiego, uwielbiałam czytać dodatki zamieszczane przez Andrzeja Polkowskiego na końcu jego tłumaczeń serii o Harrym Potterze, w których opowiadał, jak doszedł do polskich odpowiedników neologizmów wymyślonych przez autorkę.

gregory1992
02-10-2018, 14:47
Po lekturze książki "Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie" Zofii Zaleskiej, z jakim tłumaczem się tylko kontaktuję, by szlifować swój translatorski warsztat, podzielają oni opinię zawartą w książce: jest to raczej brak umiejętności translatorskich. Dlatego uważam, że powinno się kategorycznie ich unikać przekładając, ale czasami jest to jednak nieuchronne.

KamilaJagoda
05-06-2018, 12:53
Dla mnie przypisy nie powinny być oznaką słabości, jak już kilka osób słusznie zauważyło. Jednak wszystko zależy od ich ilości, jeśli książka jest naszpikowana przypisami od tłumacza, to ciężko się to czyta. Niezależnie jak gorliwa jestem na początku książki, żeby zrozumieć każde słowo, po kilku rozdziałach już w ogóle nie zaglądam do przypisów.
Najlepiej po prostu stosować przypisy z rozsądnym umiarem.

kost
05-06-2018, 15:37
Muszę przyznać, że jak sama czytam tekst, a przypisów jest zbyt dużo, to bardzo mnie to męczy. Uważam jednak, że czasem nie da się ich uniknąć. Nie widzę w nich nic złego, jeśli nie jest ich zbyt wiele.

Agapur93
05-06-2018, 18:01
Sporo zależy od rodzaju tekstu. Ogólnie nie przeszkadzają mi przypisy tlumacza, choć sama raczej ich nie stosuję. Nie lubię jednak sytuacji, gdy 1/3 strony to przypisy, bo to utrudnia swobodne czytanie. Wiem jednak, że zdarzają się sytuacje, gdy naprawdę nie da się uniknąć przypisów. Przykładowo : akcja toczy się w bardzo dla nas egzotycznym kraju i ktoś przyrownuje coś lub kogoś do nieznanego w Polsce owocu. Wtedy przypis ma sens. Czy też ważne wyjaśnienie odnośnie historii.

H4rbing3r
05-21-2018, 13:29
Według mnie przypisy powinny być ostatecznością, np. w momencie, gdy zrobiony przez tłumacza "research" na dany temat jest niewystarczający, jednak gdy już się takowe pojawią, świadczą tylko i wyłącznie o profesjonalizmie tłumacza, który nie pozostawia czytelnikom niedopowiedzianych kwestii, a stara się wykonać swoje zadanie najlepiej jak potrafi. Ponadto, literatura obca jest pełna zwrotów i słów, które wymagają głębszego zrozumienia w oparciu o daną kulturę, a co za tym idzie, odpowiedniego wyjaśnienia ze strony tłumacza.

dozen12
05-21-2018, 14:20
Czasem przypisy są konieczne, i wtedy należy je stosować . Jeśli można poradzić sobie inaczej, warto trzymać się innych strategii.

kamkuch
05-25-2018, 19:24
Jestem zdania że najlepiej unikać przypisów jal się tylko da. Oczywiście zdarzają się sytuacje gdzie opis jest wymagany ze wzgledu na niezrozumienie z poziomu kulturowego.

AdiMil
05-27-2018, 22:41
Ja sam osobiście nie mam nic przeciwko znajdywaniu przypisów w książkach, choć gdyby to ode mnie zależało to pewnie bym ich nie używał... No chyba, że nie miałbym wyboru. Z dwojga złego lepiej żeby czytelnik oderwał się od lektury i zrozumiał aluzję/żart/odniesienie/cokolwiek czytając przypis niż żeby później zastanawiał się o co chodzi we fragmencie :D

Abellanar
05-28-2018, 01:46
Nie zawsze da się coś opisać bez przypisu, kulturowe niuanse mogą wymagać objaśnienia. Dobrym zabiegiem jednak jest umieszczanie przypisów bezpośrednio na danej stronie, której dotyczy albo na końcu rozdziału, żeby nie kartkować całej pozycji, bo to jednak jest męczące. Sama jako czytelnik nie lubię szukania objaśnień na końcu, bo to wytrąca z wątku.

Mar41
06-19-2018, 06:57
Sądzę, że jest to strategia i przypisy mogą być przydatne, ale raczej tylko w umiarze. Przypisy mogą naprawdę pomóc jak się tłumaczy jakiś tekst z obcej kultury. W takich tekstach zwykle nie ma wyjaśnień lub opisów danej tradycji, nawyków, itp, bo autor uważa je za coś oczywistego i spodziewa się tego samego po czytelniku. Dlatego dla kogoś kto nie ma wiedzy na temat danej kultury takie przypisy mogą bardzo pomóc. To samo ma miejsce na przykład w powieściach Sci-fi, gdzie autor wspomni o jakiejś skomplikowanej teorii lub technologii, która jest jak najbardziej prawdziwa, ale jej nie wyjaśni. Mimo wszystko, lepiej używać przypisów z umiarem, bo jak jest ich za dużo to mogą naprawdę wybić czytelnika z danego tekstu.

Harry96
07-15-2018, 16:27
Każdy tłumacz w swojej karierze napotka nieprzetłumaczalność. Moim zdaniem przypisy tłumacza są nie do uniknięcia, więc nie uważam, że są one słabością. Słabością jest nadużywanie przypisu i poleganie na nim zbytnio.

OlaChrapek
10-02-2018, 19:39
Moim zdaniem przypisów lepiej unikać, pod warunkiem, że mamy do czynienia z literaturą piękną - tam im więcej płynności w tekście, tym lepiej. Jeśli informację można jakoś wpleść w zdania, to ja bym tak właśnie zrobiła. A jeśli się nie da, to trudno, zdarzają się sytuacje, kiedy innego wyjścia po prostu nie ma - chociażby kiedy trzeba wyjaśnić znaczenie imienia i nazwiska postaci.
Natomiast jeśli chodzi o literaturę non-fiction, to przypisy mnie mniej irytują. I tak, co prawda, uważam, że najlepiej ich unikać, bo jednak psują płynność tekstu, ale nie jest to już aż tak dla mnie ważne. Chyba że wszystkie przypisy znajdują się z tyłu książki - wtedy bardzo mi się to nie podoba i jestem stanowczo przeciwna takim rozwiązaniom, bo to wręcz utrudnia czytanie.

Gringa
10-10-2018, 14:40
Dosłownie dzisiaj usłyszałam na wykładzie, że przypisy, to w zasadzie przejaw profesjonalizmu tłumacza, bo w ten sposób przyznaje się on, że coś mu nie wyszło, albo ciężko jest przetłumaczyć. Oczywiście pod warunkiem, że przypisów nie jest pół strony na każdej stronie...

nina12
10-12-2018, 19:20
Dosłownie dzisiaj usłyszałam na wykładzie, że przypisy, to w zasadzie przejaw profesjonalizmu tłumacza, bo w ten sposób przyznaje się on, że coś mu nie wyszło, albo ciężko jest przetłumaczyć. Oczywiście pod warunkiem, że przypisów nie jest pół strony na każdej stronie...

Zgadzam się. Powinno się ich unikać, ale stosować, gdy termin jest rzeczywiście trudny lub wieloznaczny.

kndnowak
11-07-2018, 08:39
Zgadzam się. Powinno się ich unikać, ale stosować, gdy termin jest rzeczywiście trudny lub wieloznaczny.


Zgadzam się jak najbardziej, ale...

Co ma zrobić tłumacz z tekstem dla którego odpowiednia terminologia w docelowym języku nie istnieje? Podam przykład - swojego czasu Stephen King napisał opowiadanie, którego akcja w całości rozgrywa się podczas gry w Baseball. Sport jest nam mało znany i dodatkowo nasycony dosyć specyficzną terminologią. Samo miotanie piłki można nazwać na kilka różnych sposobów. Tłumacz wykonał dobrą robotę i "chyba" (dawno to czytałem) opatrzył całe opowiadanie komentarzem, w którym usiłował przedstawić trudności z jaki się musiał borykać.

Niemniej, tekst ze względu na kulturowe oderwanie nie był do końca zrozumiały dla polskiego odbiorcy.