PDA

View Full Version : czy da się wyżyć z tłumaczenia?


badis
05-29-2011, 22:53
Bardzo mnie to zastanawia. Zawód tłumacza traktuję jako dodatek, jako możliwość dorobienia w momencie gdy np. będę miała dzieci i wyjście z domu do pracy będzie kłopotem. Jednak czy da się tym zarobić? Ile trzeba wykonać tłumaczeń dziennie, żeby traktować to jak pełnowymiarową pracę?

perkins
06-13-2011, 19:58
Jeżeli masz profesjonalną stronę to jak najbardziej można z tego wyżyć.

Rydzu
06-16-2011, 14:31
Z tego co wiem, bycie tłumaczem przysięgłym też się całkiem opłaca. Fakt, trzeba porobić kursy przygotowawcze, zdać piekielnie trudne egzaminy - ale jest to dosyć dochodowe.

Jeżeli o "zwykłego" tłumacza chodzi, ja sama planuję traktować tę specjalność jako dodatek, nie jako główne źródło utrzymania.

semper22
07-03-2011, 17:03
Zdecydowanie masz rację. Zawsze lepiej mieć jakąś inną opcję oprócz tlumaczenia, gdyż w innym wypadku można się ostro przejechać.

paula7732
10-23-2011, 17:26
Z rozmów z doświadczonymi tłumaczami wiem, że na początku nie ma co liczyć na to, że z tłumaczenia będzie można się utrzymać. Podobno potrzeba około 3 lat, żeby zdobyć taką bazę klientów, aby można było tylko z tego żyć. Do tej pory trzeba jednak mieć inna pracę i dodatkowo ciężko pracować, aby zdobyć klientów.

aga/stycz
10-23-2011, 18:57
Myślę, że można się utrzymać pracując jako tłumacz. Jak w każdym zawodzie start jest ciężki, na pewno są problemy ze znalezieniem klientów, rozkręceniem szerszej działalności, dobrą reklamą, ale z biegiem lat, nabiera się doświadczenia i to potem owocuje. Wielu tłumaczy, których znam ma jednak jakieś dodatkowe zajęcia, np. udzielanie korepetycji czy praca w szkole, bo wiadomo, ze trudno jest usiąść i od rana do wieczora tłumaczyć. Potrzeba trochę urozmaicenia a przy tym nie tracenia kontaktu z językiem, dlatego moze warto najpierw pracować w kilku miejscach, np. biurze tłumaczeń i szkole, budować sobie sieć kontaktów, które mogą potem zaowocować.

Marta86
10-24-2011, 14:40
Zgadzam się, że poczatki w każdej pracy są cieżkie, ale chyba warto robić to co się lubi, inaczej życie przestaje mieć troszkę sens. W dzisiejszych czasach wytrwałosć jest niezbedna :)

jo_anka_
10-24-2011, 14:52
Rynek tłumaczeń jest rynkiem, na którym tak od razu klientów się nie zdobywa. Najpierw trzeba zdobyć ich zaufanie, a wtedy wszystko odbywa się już przy pomocy marketingu szeptanego :)

Juana
10-24-2011, 22:56
A ja marzę o tym, zeby utrzymywać się tylko i wyłącznie z tłumaczenia, bo na co dzień pracuję w korporacji i zdążyłam sie przekonać, że to nie jest opcja dla mnie. Na początku na pewno musi być ciężko łączyć "normalną" pracę plus tłumaczenia ( w moim przypadku pół dnia pracy przed kompem plus drugie pół przed kompem w domu), ale mam nadzieję, że jednak w przyszłosci to zaowocuje :) Naiwne? ;)

Mateusz
10-25-2011, 13:19
Witam

Oczywiście, że da się "wyżyć". Nawet za zasiłek da się wyżyć:) Wszystko zależy od tego na jakim poziomie:) Poważnie, kiedyś zawód tłumacza był (za komuny) bardzo niszowy, co oczywiście odbijało się na ilości zleceń i zarobkach. Znajomi tłumacze w wieku moich rodziców pobudowali domy tłumacząc. Obecnie sytuacja jest inna - co nie znaczy, że gorsza. Mamy wolny rynek, ogromną konkurencje i coraz bardziej rozpuszczonych klientów. Najwięcej pracy należy wkładać na samym początku (co absolutnie nie oznacza, że później nie należy się starać:) ), gdzie rynek ustosunkowuje się (pozytywnie lub negatywnie) do owoców naszej pracy. Ogólnie, jak w handlu: zadowolony klient wróci i dodtakowo nas poleci, niezadowolony - no właśnie, dobrze jak się skończy bluzgami, bo w przypadku tłumaczeń uwierzytelnionych może sprawa wylądować w sądzie.

Ja osobiście (jak na razie) traktuję tłumaczenie jako zajęcie (często wolontariat :) ) dodatkowe. Uczę się, zdobywam doświadczenie, jestem dobrej myśli. Życzę wszystkim powodzenia!

Pozdrawiam

aga/stycz
10-25-2011, 17:57
dziś zostałam uświadomiona, że świeżo po studiach nie mam co liczyć na pracę w biurze tłumaczeń czy jakimkolwiek innym biurze zajmującym się tego typu usługami... powód BRAK DOŚWIADCZENIA, to co, ze można mieć bogate cv i zaprezentować kilka tłumaczeń z okresu praktyk czy studiów, ten rynek jest przepełniony i bardzooo, ale to bardzooo trudno się gdzieś zaczepić. zazdroszczę osobom które kończyły anglistyką kilka lat wstecz, miały dużo łatwiej, wtedy anglistów można było polliczyć na palcach a teraz, no cóż należy wykazać się kreatywnością i wybitnością w swojej dziedzinie....

kasiaczekw88
10-26-2011, 11:10
Z pewnością da się wyżyć, trzeba być tylko dobrym, no i zdeterminowanym. Niestety nie od razu mogą się na nas poznać. Myślę, ze warto mieć jakiegoś asa w rękawie, umieć czymś zaskoczyć, np. jakąś oryginalną kombinacja językową. Najgorzej jest już wtedy, kiedy wszystko jest obstawione, dlatego trzeba się trochę natrudzić.

lilaroz
10-28-2011, 14:35
Witam

Oczywiście, że da się "wyżyć". Nawet za zasiłek da się wyżyć:) Wszystko zależy od tego na jakim poziomie:) Poważnie, kiedyś zawód tłumacza był (za komuny) bardzo niszowy, co oczywiście odbijało się na ilości zleceń i zarobkach. Znajomi tłumacze w wieku moich rodziców pobudowali domy tłumacząc. Obecnie sytuacja jest inna - co nie znaczy, że gorsza. Mamy wolny rynek, ogromną konkurencje i coraz bardziej rozpuszczonych klientów. Najwięcej pracy należy wkładać na samym początku (co absolutnie nie oznacza, że później nie należy się starać:) ), gdzie rynek ustosunkowuje się (pozytywnie lub negatywnie) do owoców naszej pracy. Ogólnie, jak w handlu: zadowolony klient wróci i dodtakowo nas poleci, niezadowolony - no właśnie, dobrze jak się skończy bluzgami, bo w przypadku tłumaczeń uwierzytelnionych może sprawa wylądować w sądzie.

Ja osobiście (jak na razie) traktuję tłumaczenie jako zajęcie (często wolontariat :) ) dodatkowe. Uczę się, zdobywam doświadczenie, jestem dobrej myśli. Życzę wszystkim powodzenia!

Pozdrawiam

No właśnie - zależy na jakim poziomie chce sie wyżyć. Ja też poki co traktuję tłumaczenia jako zajęcie dorywcze i chodzę do pracy, której nie lubię, ale pozwala mi ona żyć na przyzwoitym poziomie. Nie wiem, ile czasu musiałoby minąć, żebym miała podobne dochody z tłumaczenia.

andrzej
10-29-2011, 11:16
dziś zostałam uświadomiona, że świeżo po studiach nie mam co liczyć na pracę w biurze tłumaczeń czy jakimkolwiek innym biurze zajmującym się tego typu usługami... powód BRAK DOŚWIADCZENIA, to co, ze można mieć bogate cv i zaprezentować kilka tłumaczeń z okresu praktyk czy studiów, ten rynek jest przepełniony i bardzooo, ale to bardzooo trudno się gdzieś zaczepić. zazdroszczę osobom które kończyły anglistyką kilka lat wstecz, miały dużo łatwiej, wtedy anglistów można było polliczyć na palcach a teraz, no cóż należy wykazać się kreatywnością i wybitnością w swojej dziedzinie....

tak to już jest, że w Polsce szukają 25latków z 20letnim doświadczeniem :cool:

Michal
10-31-2011, 09:54
Chyba by nas tu nie było, gdybyśmy w to nie wierzyli?

shama1985
10-31-2011, 10:03
Moja znajoma otworzyła małą szkołę języków obcych. Dzięki temu zarabia nie tylko jako tłumacz przysięgły, ale też przez większość roku źródłem dochodu jest dla niej szkoła. miałam okazję tam pracować przez jeden rok. Przyjemna atmosfera, jak w domu, małe grupy. Zawsze można o czymś takim pomyśleć.

BCD
10-31-2011, 10:58
Czyli wytrwałość, wytrwałość i jeszcze raz wytrwałość. A w międzyczasie jakaś praca dodatkowa. Nie ma dla nas świetlanych perspektyw, ale warto się starać. Zawsze można próbować zdobyć dyplom tłumacza przysięgłego, szkolić się w innej dziedzinie itd. Dla chcącego nic trudnego, a w dzisiejszych czasach trzeba się wykazać, bo pracodawcy mogą przebierać w ofertach.

maadzzikk
10-31-2011, 11:59
Tłumacz ustny na pewno więcej zarabia niż tłumacz pisemny, także taka osoba spokojnie wyżyje i to nie nie najgorszym poziomie. Trzeba mieć tylko na uwadze, że jest to naprawdę męczące zajęcie.
Tłumacz w dużej firmie w wymiarze 8h pracy może zarobić nawet 10 000 zł.
Jeżeli chodzi o tłumacza w przeciętnej firmie czy biurze tłumaczeń, zarobki nie są wysokie.
Angielski jest najbardziej popularnym językiem, więc nie ma co się dziwić, że tłumaczenia nie są dobrze płatne.

Tłumacząc z tych języków można spokojnie wylosować na mapie miejsce wakacji: albański, arabski, armeński, azerski, chiński, grecki, gruziński, hebrajski, indonezyjski, irlandzki, islandzki, japoński, kataloński, kazachski, kirgiski, koreański, malajski, mongolski, tadżycki, tajski, turecki, turkmeński, uzbecki i wietnamski

disguised
10-31-2011, 14:25
Myślę, że nie mając dzieci i rodziny, da się z tego wyżyć i mieć podstawowe warunki do życia. Może płaca nie jest tam jakaś wysoka, ale przy 5-8 przetłumaczonych stronach dziennie, można spokojnie i dostanie żyć i uzbierać nawet na tani samochód :).