PDA

View Full Version : Uprawnienia tłumacza technicznego


WaldekB.
05-29-2011, 21:25
Orientujecie się może, jakie wymagania musi spełniać osoba ubiegająca się o zostanie tłumaczem tekstów technicznych? Czy jest to mniej więcej podobne do procedur i egzaminów na tłumacza przysięgłego?

Asienka90
07-05-2011, 09:52
Witam,

Jeśli chcesz uzyskać uprawnienia bez egzaminu - należy spełniać jeden z wielu warunków (m.in. być tłumaczem przysięgłym, ukończyć studia na kierunku filologicznym i odbyć 3-letni staż zawodowy w zakresie wybranej specjalności tłumaczeniowej).
Jeśli nie spełnia się wyszczególnionych warunków - należy zdać egzamin i przedstawić dokumenty, które potwierdzą znajomość języka, a także kwalifikacje zawodowe.
Uprawnienia nadaje Naczelna Organizacja Techniczna.
Egzamin odbywa się w Warszawskim Domu Technika. :)

klaudiawieszolek
07-05-2011, 11:10
Egzamin na tłumacza technicznego przebiega wyłącznie w formie pisemnej i składa się z dwóch części: tłumaczenie z języka polskiego na język obcy i odwrotnie oraz z testu gramatycznego. Przed wysłaniem zgłoszenia na egzamin należy wybrać specjalność bądź kilka specjalności.Prace egzaminacyjne są oceniane m.in. pod kątem stylistycznym, gramatycznym, jak również wierności tekstu tłumaczonego z oryginalnym. Uzyskane uprawnienia tłumacza technicznego są ważne przez okres lat 3, ale istnieje możliwość ich przedłużenia.

Natomiast egzamin na tłumacza przysięgłego składa się zarówno z części pisemnej, jak i ustnej. W obu częściach tłumaczy się z języka polskiego na język obcy, jak również z języka obcego na język polski. Do egzaminu ustnego można dopiero przystąpić, jeżeli zdało się część pisemną.

Asienka90
07-05-2011, 11:19
Ciekawe, czy przedłuzenie uprawnień następuje na kolejne 3 lata czy na dłuższy okres czasu :confused:

joannadebek
07-05-2011, 12:31
ja mogę jeszcze dodać link do stonki, na której są zebrane powyższe informacje:) http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/tlumaczenia_techniczne/tlumacz_tekstow_technicznych.html

Co każde 3 lata trzeba przedłużać uprawnienia i następuje to na taki sam okres czasu.

A jeśli chodzi o specjalistyczne studia w tym kierunku, to są one prowadzone na przykład w Katedrze UNESCO w Krakowie (Podyplomowe Studia dla Tłumaczy Tekstów Specjalistycznych): http://www.unesco.uj.edu.pl/.

Asienka90
07-05-2011, 12:46
wiecie może jak dokładnie wygląda to przedłużanie uprawnień? z tego, co czytałam to należy przetłumaczyć kilkaset stron tekstu technicznego? :rolleyes:

klaudiawieszolek
07-05-2011, 13:06
Aby uzyskać przedłużenie, tłumacz powinien w Biurze ZG FSNT - NOT przedkładać co 3 lub 5 lat wykaz tłumaczeń, które zwierają około 300 stron (w przypadku zdanego egzaminu). Jeżeli posiada się legitymację 5-letnią to wtedy trzeba przedłożyć około 400stron.

NightMonkey
07-05-2011, 18:48
Pełny regulamin streszczony przez koleżanki znajduje się na stronie NOT:

http://www.not.org.pl/not/index.php?option=com_content&task=view&id=85&Itemid=94ykonywania-zawodu-tlumacza-przysieglego/

Na stronie mLingua można znaleźć 2 dokumenty prawne związane z tłumaczeniami technicznymi:

1) Uchwała nr 232 Rady Ministrów z dnia 06 listopada 1981 r. zmieniająca uchwałę w sprawie wykonywania tłumaczeń tekstów technicznych i innych specjalistycznych na rzecz jednostek gospodarki uspołecznionej

http://mlingua.pl/?doc=work&act=curio&cur_id=56&lng=pol

2)Zarządzenie Ministra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki z dnia 29 stycznia 1982 r. w sprawie zasad i trybu przekazywania informacji o wykonywanych na rzecz jednostek gospodarki uspołecznionej tłumaczeniach tekstów technicznych i innych specjalistycznych

http://mlingua.pl/?doc=work&act=curio&cur_id=63&lng=pol


Tłumaczenia techniczne / Tłumaczenia przysięgłe:

Po zdaniu egzaminu, tłumacz techniczny zostaje wpisany do do rejestru tłumaczy i otrzymuje legitymację tłumacza, którą musi okresowo odnawiać.
Tłumacz przysięgły zostaje wpisany do rejestru tłumaczy przysięgłych, otrzymuje pieczęć wydawaną przez Mennicę Państwową.
Tłumacz techniczny zdaje egzamin pisemny składający się z dwóch części / tłumacz przysięgły zdaje egzamin ustny i pisemny.
Tłumacz przysięgły otrzymuje, za wykonanie czynności na żądanie sądu, prokuratora, Policji oraz organów administracji publicznej, określoną przez ustawę stawkę. Szczegóły znaleźć można w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 24 stycznia 2005 r. w sprawie szczegółowego sposobu przeprowadzenia egzaminu na tłumacza przysięgłego
(Dz.U. 2005 nr 15 poz. 129)

http://mlingua.pl/?doc=work&act=curio&cur_id=28&lng=pol

oraz

Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 27 lutego 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wynagrodzenia za czynności tłumacza przysięgłego
Dz.U. 2007 nr 41 poz. 265)

http://mlingua.pl/?doc=work&act=curio&cur_id=36&lng=pol

Asienka90
07-05-2011, 20:12
z tego, co sie orientuje to mozna byc tłumaczem technicznym w danej dziedzinie, np. z nauk ekonomicznych czy też humanistycznych.

klaudiawieszolek
07-05-2011, 20:18
"Wachlarz" specjalizacji jest bardzo bogaty. Na formularzu zgłoszeniowym do egzaminu znajduje się 71 pozycji, jednak nie wszystkie są dostępne w każdym języku obcym.

Asienka90
07-05-2011, 20:20
ja sie tylko zastanawiam z czego wynika ten wymóg przedłużania uprawnień? przeciez wiekszosc rzeczy czy slownictwa nie ulega zmianie. czy to tylko taka formalnosc?

Giovanna
07-05-2011, 20:47
Jeśli chodzi o wspomniane studia dla tłumaczy tekstów specjalistycznych prowadzone w Katedrze UNESCO w Krakowie to są bardzo interesujące, mają bogaty program. Otwierają oczy na wiele problemów związanych z tłumaczeniem, jak i pracą tłumacza, ale nie przygotowują w pełni do zawodu tłumacza. Zajęcia odbywają się tylko dwa razy w tygodniu w godzinach popołudniowych. Te kilka godzin tygodniowo musi wystarczyć zarówno na ćwiczenia - tłumaczenie tekstów z różnych dziedzin, na wykłady, jak i na zaliczenia (każdy moduł kończy się zaliczeniem). W pracy tłumacza najważniejsza jest jednak praktyka.

Jeśli chodzi wymógł przedłużania uprawnień - to nie każdy tłumacz, który zdobył uprawnienia pracuje w zawodzie. Może tłumaczyć tylko od czasu do czasu albo w ogóle, co powoduje, że wypada z praktyki. Ponowny egzamin zmusza go do "powtórzenia materiału".

NightMonkey
07-05-2011, 21:11
Z tego co zauważyłem, tłumaczami technicznymi często zostają ludzie z wykształceniem technicznym, których irytowała słaba jakość tłumaczeń wykonywanych przez filologów (ich słowa, nie moje:P). Podobne opinie słyszałem w przypadku tłumaczeń prawniczych.

Z drugiej strony, coraz częściej spotykam osoby po filologii, które postanowiły się wyspecjalizować i uczęszczają na różne kursy lub studia podyplomowe i radzą sobie wyśmienicie.

Czy ktoś ma podobne doświadczenia?

Giovanna
07-05-2011, 21:21
Masz rację. Tytuł filologa to za mało. Tłumacz tekstów technicznych powinien mieć dodatkowe wykształcenie, jak i również osoba wykształcona w danej dziedzinie powinna wiedzieć "coś" na temat tłumaczeń. Nie każdy może zostać tłumaczem.

Conejo_en_la_luna
07-05-2011, 23:14
To całkiem zabawne, ale po wpisaniu do googli interesującego nas w tym wątku hasła, trafiłam z powrotem do macierzy:P

http://mlingua.pl/?doc=work&act=egzam&ex_id=1&lng=pol

Przyznaję, że zdziwiła mnie jedna z dziedzin wchodzących w skład tłumaczeń technicznych, a mianowicie nauki humanistyczne, z wiadomych względów. Poza tym zastanawiam się, kto w ogóle podchodzi do takiego egzaminu, skoro po 3 latach doświadczenia zawodowego w tłumaczeniach technicznych w danej specjalizacji (pytanie tylko jak to jest w praktyce liczone) i tak można takie uprawnienia uzyskać bez egzaminu. Wtedy jednak na czym polega ich nabycie? Z innej beczki. Każde dziecko wie, że do tłumaczeń przysięgłych bezwzględnie potrzebny jest tłumacz przysięgły, ale jeśli ktoś szuka osoby do przetłumaczenia tekstu z zakresu budowy jakiegoś odcinka drogi (np. z hiszpańskiego na polski), to czy często wymaga takich uprawnień? I jeszcze jedno. Czy chodzi tu o jakiś konkretny rodzaj dokumentów, za tłumaczenie których w niepoprawny sposób tłumacz techniczny może zostać pociągnięty do odpowiedzialności tak jak przysięgły?

klaudiawieszolek
07-06-2011, 10:05
Tytuł filologa to za mało. Zgadzam się z tym. Ja przez 5 lat studiów tłumaczyłam tylko reklamy, teksty literackie no i ekonomiczno-prawne. Jednak przez całe studia nie przetłumaczyłam ani jednego tekstu z zakresu budownictwa czy nawet medycyny. :mad:

Każde dziecko wie, że do tłumaczeń przysięgłych bezwzględnie potrzebny jest tłumacz przysięgły, ale jeśli ktoś szuka osoby do przetłumaczenia tekstu z zakresu budowy jakiegoś odcinka drogi (np. z hiszpańskiego na polski), to czy często wymaga takich uprawnień?
Myślę, że jeżeli komuś tłumaczymy tekst, który jest przeznaczony wyłącznie do użytku prywatnego, to raczej nie interesuje to daną osobę czy mamy uprawnienia czy też nie. Natomiast jeśli chodzi np.o zakres odcinka drogi, który miałby być tłumaczony dla jakieś instytucji itp. to wydaje mi się, że jednak uprawnienia są potrzebne, bo mając do wyboru tłumacza bez zaświadczenia, że jest się specjalistą w danej dziedzinie a tłumacza z uprawnieniami to wiadomo, że przy tym drugim mamy większą gwarancję, iż tekst zostanie poprawnie przetłumaczony. Takie jest moje zdanie.:)

NightMonkey
07-06-2011, 11:44
Niektóre instytucje i osoby prywatne nadal nie pojmują, że lepiej wydać więcej na zawodowego tłumacza, niż powierzyć zadanie komuś kto "zna" język. Kłopot polega na tym, że klienci indywidualni nie zweryfikują umiejętności tłumacza. Pół biedy, jeśli tekst jest na użytek własny. Jestem ciekaw ile projektów opóźniło się przez kiepskie tłumaczenie...

Giovanna
07-06-2011, 14:37
Zgadzam się z tym. Ja przez 5 lat studiów tłumaczyłam tylko reklamy, teksty literackie no i ekonomiczno-prawne. Jednak przez całe studia nie przetłumaczyłam ani jednego tekstu z zakresu budownictwa czy nawet medycyny. :mad:

Ja przez 5 lat studiów tłumaczyłam głównie teksty literackie (i to przeważnie jednego autora) i teksty unijne. Dopiero na studiach podyplomowych zobaczyłam jak wyglądają prawdziwe tłumaczenia specjalistyczne. Ale rok studiów to stanowczo za mało, żeby się tego wszystkie nauczyć ;/

Niektóre instytucje i osoby prywatne nadal nie pojmują, że lepiej wydać więcej na zawodowego tłumacza, niż powierzyć zadanie komuś kto "zna" język. Kłopot polega na tym, że klienci indywidualni nie zweryfikują umiejętności tłumacza. Pół biedy, jeśli tekst jest na użytek własny. Jestem ciekaw ile projektów opóźniło się przez kiepskie tłumaczenie...

A gdzie w tym wszystkich kodeks tłumacza? Jeśli tłumacz nie ma specjalizacji i nie posiada odpowiedniej wiedzy w danej dziedzinie nie powinien przyjmować zlecenia. W technicznych tłumaczeniach każdy termin, wyrażenie ma znacznenie i najmniejsza zmiana może wpłynąć na sens tekstu.

klaudiawieszolek
07-06-2011, 14:47
W przypadku niezdanego egzaminu na tłumacza przysięgłego można dopiero po roku do następnego egzaminu przystąpić. A jak to jest w przypadku tłumacza technicznego?

Asienka90
07-06-2011, 15:57
niestety ciężko znaleźć informację dot. czasu, po jakim można ponownie przystąpić do egzaminu :( nie ma takich info na stronie NOT-u :(

NightMonkey
07-06-2011, 17:33
A gdzie w tym wszystkich kodeks tłumacza? Jeśli tłumacz nie ma specjalizacji i nie posiada odpowiedniej wiedzy w danej dziedzinie nie powinien przyjmować zlecenia. W technicznych tłumaczeniach każdy termin, wyrażenie ma znacznenie i najmniejsza zmiana może wpłynąć na sens tekstu.

1) Kodeks tłumacza (przysięgłego) (http://mlingua.pl/articles,show,pol,12,1) powinien być przestrzegany przede wszystkim,jak sam nazwa wskazuje, przez tłumaczy przysięgłych. Zasad zawartych w kodeksie powinni tak naprawdę przestrzegać wszyscy tłumacze, jednak powinniśmy uczciwie przyznać, że zawsze znajdzie się nierzetelny tłumacz.

2) Prawdą jest, że tłumacz nie powinien przyjmować zlecenia, którego nie jest w stanie wykonać. Niestety, nie oznacza to, że takie przypadki się nie zdarzą.

3) Ostatnie zdanie jest oczywistą oczywistością. Złośliwie jednak dodam, że pewne "zmiany" w tłumaczeniu muszą nastąpić. Przykłady: zmiany w znakach interpunkcyjnych w wielkich wartościach/kwotach (tłumaczenia techniczne/finansowe) albo tzw. boilerplate clauses w np. tłumaczeniach umów.

W skrócie: chodziło mi o to, że pomimo wymogów stawianym tłumaczom technicznym i przysięgłym, zawsze znajdzie się ktoś, kto postanowi zaoszczędzić i zatrudni osobę, która może się do tego nie nadawać z powodu braku kwalifikacji. Przepraszam również, jeśli jest to off-topic.

czuma
07-06-2011, 20:26
Sama filologia to zdecydowanie za mało, to prawda. Bardzo często pracodawcy wymagają dodatkowo wykształcenia technicznego z danej branży, a przynajmniej jej znajomości. Standardowo chętnie widziane jest doświadczenie w tłumaczeniu tekstów technicznych. Z tego co wiem, są kursy przygotowujące poszerzajace zasób słownictwa i tym samym przygotowujące do egzaminu na tłumacza technicznego. A najlepiej to już we własnym zakresie studiować katalogi , poradniki, instrukcje produktów firm z danej branży.

Giovanna
07-06-2011, 21:25
1) Kodeks tłumacza (przysięgłego) (http://mlingua.pl/articles,show,pol,12,1) powinien być przestrzegany przede wszystkim,jak sam nazwa wskazuje, przez tłumaczy przysięgłych. Zasad zawartych w kodeksie powinni tak naprawdę przestrzegać wszyscy tłumacze, jednak powinniśmy uczciwie przyznać, że zawsze znajdzie się nierzetelny tłumacz.

2) Prawdą jest, że tłumacz nie powinien przyjmować zlecenia, którego nie jest w stanie wykonać. Niestety, nie oznacza to, że takie przypadki się nie zdarzą.

3) Ostatnie zdanie jest oczywistą oczywistością. Złośliwie jednak dodam, że pewne "zmiany" w tłumaczeniu muszą nastąpić. Przykłady: zmiany w znakach interpunkcyjnych w wielkich wartościach/kwotach (tłumaczenia techniczne/finansowe) albo tzw. boilerplate clauses w np. tłumaczeniach umów.

W skrócie: chodziło mi o to, że pomimo wymogów stawianym tłumaczom technicznym i przysięgłym, zawsze znajdzie się ktoś, kto postanowi zaoszczędzić i zatrudni osobę, która może się do tego nie nadawać z powodu braku kwalifikacji. Przepraszam również, jeśli jest to off-topic.

Ad 3.
Masz rację:) To zdanie jest oczywistą oczywistością, ale zdarzają się tłumacze (w sumie nie powinno się ich chyba nazywać tłumaczami), którzy nie zdają sobie z tego sprawy. Jak napisałeś pewne 'zmiany' są konieczne. Oczywiście. Ja miałam na myśli 'zmiany' wprowadzone przez pomyłkę, błędy, wynikające z niewiedzy osoby tłumaczącej dany tekst.

Conejo_en_la_luna
07-06-2011, 22:54
Dołączę do chóru rozczarowanych filologią pod katem praktycznego przygotowania do tłumaczeń specjalistycznych. My na iberystyce tłumaczyliśmy głównie artykuły z prasy (były też zajęcia dodatkowe z tłumaczeń prozy lub poezji). Zajęcia były po prostu dobrane pod umiejętności prowadzących, a nie pod zapotrzebowanie rynku:( A wystarczyłoby zajrzeć do np Polsko-Hiszpańskiej Izby Handlowe, by sprawdzić, w których segmentach dominują Hiszpanie. Podpowiem, że nie w dziennikarstwie:P

NightMonkey
07-06-2011, 23:15
Tak szczerze, to 5 lat translatoryki na UG dało mi dość dobre podstawy do wykonywania tłumaczeń prawniczych (w szczególności), lokalizacji, prasowych, medycznych lub ekonomicznych (specjalizacja: tłumaczenia specjalistyczne; niestety, brak tłumaczeń technicznych, np. elektrotechnika, BHP, chemia itp.)

Conejo_en_la_luna
07-07-2011, 00:16
Tak szczerze, to 5 lat translatoryki na UG dało mi dość dobre podstawy do wykonywania tłumaczeń prawniczych (w szczególności), lokalizacji, prasowych, medycznych lub ekonomicznych (specjalizacja: tłumaczenia specjalistyczne; niestety, brak tłumaczeń technicznych, np. elektrotechnika, BHP, chemia itp.)

Pozazdrościć! Ja mam doświadczenia z UW i od innych osób studiujących zwykłe filologie słyszałam podobne do moich opinie. Może to szczególnie specyfika kierunków z mniej popularnymi językami, gdzie 1) wykładowcy to typowi "akademicy", bez styczności z realiami rynku pracy, 2) nie ma zajęć z tłumaczami innych tekstów niż literackie itp 3) generalnie ciężko jest z materiałami wspomagającymi tłumaczenie, jeśli chce się wyjść poza język ogólny (np. hiszpański) w porównaniu z ogromną ilością słowników, poradników itd. do angielskiego. No ale koniec biadolenia! Jutro może uda się powrócić w sposób konstruktywny do zasadniczego wątku:P

czuma
07-07-2011, 10:10
Niezmiernie przydatne w tłumaczeniach technicznych są słowniki Wydawnictwa Naukowo-Technicznego. Słyszałam też, że chwalą sobie TRANSLATICĘ. Poza tym w sieci wszelkich słowników online jest bez liku, także tych typowo technicznych, ale osobiście lubie czuć papier pod palcami.

Wracając do uprawnień, wizja przedlużania uprawnień co 3 lata i przedkładania 300 stron wykonanych przez ten czas tłumaczeń może i przeraża, ale motywuje do ciągłego rozwijania swoich umiejętności i chroni przed niebezpiecznie wygodnym spoczęciu na laurach; a dodatkowo łamie stereotyp, że papier (tudzież świstek) liczy się bardziej niz faktyczne umiejętności :)

milky
07-07-2011, 10:34
Dołączę do chóru rozczarowanych filologią pod katem praktycznego przygotowania do tłumaczeń specjalistycznych. My na iberystyce tłumaczyliśmy głównie artykuły z prasy (były też zajęcia dodatkowe z tłumaczeń prozy lub poezji). Zajęcia były po prostu dobrane pod umiejętności prowadzących, a nie pod zapotrzebowanie rynku:( A wystarczyłoby zajrzeć do np Polsko-Hiszpańskiej Izby Handlowe, by sprawdzić, w których segmentach dominują Hiszpanie. Podpowiem, że nie w dziennikarstwie:P

Jeżeli chodzi o Iberystykę, to obejmuje ona tak wiele dziedzin nauki związanych z krajami hiszpańskojęzycznymi, że nie jest możliwe, aby poruszyła wszystkie kwestie i przygotowała także do zawodu tłumacza. Rzeczywiście tłumaczeń literackich jest sporo, ale spotkałam się także z zajęciami dotyczącymi języka formalnego, na których tłumaczono wiele dokumentów i umów, co z pewnością może okazać się przydatne w późniejszym życiu zawodowym.

A wracając do głównego wątku to uważam, że żadna szanująca się firma nie pozwoli sobie na tłumaczy "bylejakich". Nawet jeżeli dany tłumacz jest początkujący, to jego tłumaczenia powinny być później weryfikowane i dokładnie sprawdzane przez profesjonalistów. Tłumaczenia techniczne, ze względu na swoją specyfikę, wymagają ogromnej wiedzy i wieloletniego przygotowania, które w późniejszym czasie procentują. Moim zdaniem, wymagający klient jest w stanie od razu się zorientować czy tłumaczenie jest wykonane profesjonalnie i czy dana firma jest godna zaufania.

marcin_k
07-07-2011, 11:13
Kiedy trzy lata temu dołączałem do agencji obrotu nieruchomości, zostałem niejako zmuszony do tłumaczenia tekstów w tej branży. Początkowo były to tylko, na szczęście, ogłoszenia zamieszczane na różnych portalach internetowych. Jednak i te sprawiły mi sporo problemów. Nie znałem jeszcze dobrze branży nieruchomości a w ogłoszeniach które tłumaczyłem nie brakowało terminów (raczej ogólnych, ale jednak) z branży nieruchomości, budownictwa czy z zakresu ewidencji gruntów. Poświęciłem godziny na znalezienie odpowiednich terminów czy zdobycie odpowiedniej wiedzy. Miałem jednak ten komfort, że nie miałem goniących mnie terminów i mogłem oprzeć się na doświadczeniu znajomych z biura. Nie wyobrażam sobie tłumaczenie specjalistycznych tekstów np. z budownictwa bez posiadania solidnego doświadczenia w tej branży. Do tłumaczenia takich tekstów potrzebny jest ogrom wiedzy w danym temacie. Dlatego to bardzo słuszna decyzja, że tłumacz techniczny musi udokumentować swoją kompetencję w danej dziedzinie. Egzaminy i uprawnienia mają to gwarantować. Bez doświadczenia ani rusz !

NightMonkey
07-07-2011, 11:33
Jedynym problemem (i prawdopodobnie najczęstszym zażaleniem początkujących tłumaczy) jest to, że wymaga się doświadczenia, ale trudno o miejsce gdzie można je zdobyć. Czy ktoś wie, gdzie np. filolog po translatoryce może zdobyć doświadczenie w zawodzie tłumacza technicznego? I czy chce się nimi podzielić?:)

Giovanna
07-07-2011, 12:22
Jedynym problemem (i prawdopodobnie najczęstszym zażaleniem początkujących tłumaczy) jest to, że wymaga się doświadczenia, ale trudno o miejsce gdzie można je zdobyć. Czy ktoś wie, gdzie np. filolog po translatoryce może zdobyć doświadczenie w zawodzie tłumacza technicznego? I czy chce się nimi podzielić?:)

Też chciałabym się tego dowiedzieć :) Jestem początkującym tłumaczem i niestety każde zlecenie, które mi wpada w ręce jest przeznaczone dla tłumaczy z kilkuletnim doświaczeniem ;/

Asienka90
07-07-2011, 12:54
Na niektorych filologiach niestety sa to bardzo ogolne tlumaczenia, a nie specjalistyczne jak np. techniczne.

Co wiecej, na Lubelszczyznie ciezko znalezc firmy, ktore poszukuja technicznych tłumaczy. Co sie z tym wiaze -jest kiepsko z nabyciem doswiadczenia.

marcin_k
07-07-2011, 12:59
Jedynym problemem (i prawdopodobnie najczęstszym zażaleniem początkujących tłumaczy) jest to, że wymaga się doświadczenia, ale trudno o miejsce gdzie można je zdobyć. Czy ktoś wie, gdzie np. filolog po translatoryce może zdobyć doświadczenie w zawodzie tłumacza technicznego? I czy chce się nimi podzielić?:)

Jeśli chodzi o tłumaczenia techniczne to nie taki proste. Przypuszczam, że łatwiej może być najpierw podjąć dodatkowe studia, czy zaangażować się w karierę związaną z wybraną dziedziną i dopiero po zdobyciu wiedzy w temacie próbować zabierać się stopniowo za tłumaczenia.
A jeszcze lepiej - najpierw wiedza i uprawnienia :)

Asienka90
07-07-2011, 13:13
A ktos moze wie, czy na kierunkach technicznych na politechnikach angielski wiaze sie tylko z zagadnieniami technicznymi? czy poruszana jest tez ogolna wiedza?

iwona85
07-07-2011, 13:40
Jeśli chcesz uzyskać uprawnienia tłumacza technicznego musisz spełniać przynajmniej jeden z podanych poniżej dokumentów:
1) dyplom ukończenia wyższych studiów magisterskich na kierunku filologicznym - specjalność tłumaczeniowa, wydany przez szkołę wyższą w kraju lub odpowiedni dyplom wydany przez zagraniczną szkołę wyższą;
2) dyplom ukończenia wyższych studiów magisterskich na kierunku filologicznym przez szkołę wyższą w kraju lub odpowiedni dyplom wydany przez zagraniczną szkołę wyższą oraz 3-letni staż zawodowy w zakresie wybranej specjalności tłumaczeniowej;
3) dyplom ukończenia wyższych studiów magisterskich za granicą oraz 3-letni staż zawodowy w zakresie wybranej specjalności tłumaczeniowej;
4) świadectwo ukończenie podyplomowego studium szkolenia tłumaczy języków obcych, wydany przez szkołę wyższą w kraju;
5) nominację na tłumacza przysięgłego;
6) zaświadczenie o zdaniu egzaminu z umiejętności pisemnego tłumaczenia tekstów technicznych lub innych specjalistycznych przed Komisją powołaną przez Naczelną Organizację Techniczną, jeżeli od daty egzaminu upłynęło nie więcej niż 3 lata;
7) obcokrajowcy posiadający kartę stałego pobytu, którzy ukończyli studia wyższe za granicą (odpowiadające studiom magisterskim w kraju) oraz mają 3-letni staż pracy zawodowej w Polsce i zostali skierowani do rejestru przez zakład pracy - w zakresie specjalności określonej w dyplomie lub wynikającej z charakteru wykonywanej pracy;
8) członkowie Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich z sekcji tłumaczy naukowych, naukowo-technicznych i innych specjalistycznych.

ja mogę jeszcze dodać link do stonki, na której są zebrane powyższe informacje:) http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/tlumaczenia_techniczne/tlumacz_tekstow_technicznych.html

Ja też dodam link ze stronką na której znajdują się informacje dotyczące uprawnień tłumacza technicznegohttp://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/tlumaczenia_techniczne/tlumacz_tekstow_technicznych.html

Z tego co zauważyłem, tłumaczami technicznymi często zostają ludzie z wykształceniem technicznym, których irytowała słaba jakość tłumaczeń wykonywanych przez filologów (ich słowa, nie moje:P). Podobne opinie słyszałem w przypadku tłumaczeń prawniczych.

Z drugiej strony, coraz częściej spotykam osoby po filologii, które postanowiły się wyspecjalizować i uczęszczają na różne kursy lub studia podyplomowe i radzą sobie wyśmienicie.

Czy ktoś ma podobne doświadczenia?

Zgadzam się w 100% z tym, że osoby po filologii (oczywiście te, które się specjalizują w tym kierunku) radzą sobie dobrze w dziedzinie tłumaczeń. Na studiach filologicznych jest bardzo mało zajęć dotyczących techniki tłumaczeń lub przygotowujących bezpośrednio do zawodu tłumacza. Wiem to z własnego doświadczenia:)

Jeżeli chodzi o Iberystykę, to obejmuje ona tak wiele dziedzin nauki związanych z krajami hiszpańskojęzycznymi, że nie jest możliwe, aby poruszyła wszystkie kwestie i przygotowała także do zawodu tłumacza. Rzeczywiście tłumaczeń literackich jest sporo, ale spotkałam się także z zajęciami dotyczącymi języka formalnego, na których tłumaczono wiele dokumentów i umów, co z pewnością może okazać się przydatne w późniejszym życiu zawodowym.

Jeżeli chodzi o studia filologiczne (np: iberystykę, anglistykę, germanistykę czy romanistykę), to uważam, że zdecydowanie za dużo jest tekstów typowo literackich, które były już przełożone na dany język. Wykładowcy raczej boją się tłumaczenia tekstów, których nie znają. Natomiast jeżeli chodzi o tłumaczenie różnego rodzaju dokumentów to byłoby to przydatne, gdyby poświęcono znacznie więcej na to czasu. :)

czuma
07-07-2011, 14:25
A ktos moze wie, czy na kierunkach technicznych na politechnikach angielski wiaze sie tylko z zagadnieniami technicznymi? czy poruszana jest tez ogolna wiedza?

Bez wiedzy ogólej (gramatyka, podstawowe słownictwo) nawet na kierunkach typowo technicznych sie nie obędzie, zwłaszcza, że w większości lektoraty kończą się egzaminem na poziomie B2. Aczkolwiek nacisk kładzie się na słownictwo związane z branżą. W przeciwnym wypadku, student wiedziałby jak przetłumaczyc "polimeryzację kwasu akrylowego" a nie potrafiłby zabukować pokoju w hotelu :D

iwona85
07-07-2011, 14:30
Niezmiernie przydatne w tłumaczeniach technicznych są słowniki Wydawnictwa Naukowo-Technicznego. Słyszałam też, że chwalą sobie TRANSLATICĘ. Poza tym w sieci wszelkich słowników online jest bez liku, także tych typowo technicznych, ale osobiście lubie czuć papier pod palcami.

Wracając do uprawnień, wizja przedlużania uprawnień co 3 lata i przedkładania 300 stron wykonanych przez ten czas tłumaczeń może i przeraża, ale motywuje do ciągłego rozwijania swoich umiejętności i chroni przed niebezpiecznie wygodnym spoczęciu na laurach; a dodatkowo łamie stereotyp, że papier (tudzież świstek) liczy się bardziej niz faktyczne umiejętności :)

Przedłużanie uprawnień co 3 lata może wydaje się żmudne i przeraża, ale na pewno podnosi kompetencje i rozwija nasze umiejętności oraz zmusza do ciągłej pracy i poszerzania swoich horyzontów. Jeżeli chodzi o łamanie stereotypu to nie do końca się zgodzę, bo ciągle liczy się niestety świstek niż faktyczne umiejętności:(

klaudiawieszolek
07-07-2011, 15:27
No właśnie gdzie my mamy zdobyć jakiekolwiek doświadczenia, skoro nikt nam nie daje tej możliwości. Wysyłałam CV do różnych biur tłumaczeń i dostałam odpowiedź, że nie nawiązują współpracy z tłumaczami bez jakichkolwiek uprawnień. A ja pytałam tylko o możliwość odbycia praktyk nie o stałą pracę :confused:

iwona85
07-07-2011, 17:10
No właśnie gdzie my mamy zdobyć jakiekolwiek doświadczenia, skoro nikt nam nie daje tej możliwości. Wysyłałam CV do różnych biur tłumaczeń i dostałam odpowiedź, że nie nawiązują współpracy z tłumaczami bez jakichkolwiek uprawnień. A ja pytałam tylko o możliwość odbycia praktyk nie o stałą pracę :confused:

Niestety takie są realia. Na praktyki ani staże nie przyjmują, żadnej współpracy bez doświadczenia.Wychodzi na to żeby zaistnieć w jakiekolwiek firmie czy nawet biurze tłumaczeń to albo trzeba mieć ten wymagany ( czasem nic nie warty) świstek lub szerokie znajomości:(

milky
07-07-2011, 17:21
Uważam, że głownym problemem polskich uniwersytetów czy też szkół wyższych jest to, że zapewniają studentowi szeroki dostęp do wiedzy teoretycznej, ale niestety znikomy do praktycznej. Absolwenci są być może dobrze wykształceni, ale niestety nieprzystosowani do podjęcia pracy, bo do tego potrzebne jest doświadczenie i wiedza praktyczna. Dlatego tak ważne jest odbywanie praktyk zawodowych. Ponadto w zdobyciu tytułu tłumacza technicznego mogą okazać się pomocne studia podyplomowe na kierunku w którym chcemy się specjalizować.

czuma
07-07-2011, 17:25
No właśnie gdzie my mamy zdobyć jakiekolwiek doświadczenia, skoro nikt nam nie daje tej możliwości. Wysyłałam CV do różnych biur tłumaczeń i dostałam odpowiedź, że nie nawiązują współpracy z tłumaczami bez jakichkolwiek uprawnień. A ja pytałam tylko o możliwość odbycia praktyk nie o stałą pracę :confused:

Doświadczenia możemy nabrać właśnie tu biorąc udział w praktykach :) Ale rzeczywiście, sytuacja jest niełatwa. Początkującemu tłumaczowi byłoby strasznie trudno zarobic na tzw. "życie" wyłącznie tłumaczeniami stąd w wielu przypadkach ludzie imają się różnych profesji mniej lub bardziej związanych z zawodem.

klaudiawieszolek
07-07-2011, 19:13
To, że tutaj mogę zdobyć jakieś doświadczenie to wiem :p ale chciałabym oprócz tego w jakimś biurze w Opolu odbyć praktykę lub staż, ale o tym to chyba mogę chwilowo tylko pomarzyć.. :(

Uważam, że głownym problemem polskich uniwersytetów czy też szkół wyższych jest to, że zapewniają studentowi szeroki dostęp do wiedzy teoretycznej, ale niestety znikomy do praktycznej.

Święta prawda. Na studiach jest zdecydowanie za mało zajęć praktycznych, a niektóre teoretyczne są zupełnie niepotrzebne albo mijają się z celem np. na zajęciach "recepcja tekstów naukowych" przerabialiśmy obieg krwi oraz przeobrażanie się zwierząt czy kwiatków w kamienie:p Wszyscy zastanawialiśmy się czy jesteśmy na biologii czy na filologii germańskiej :confused: Studia 2 stopnia wybrałam o profilu językoznawczym z elementami translatoryki, a czego się uczyłam?Historii śląska, natomiast samej translatoryki było bardzo mało :confused:

Giovanna
07-07-2011, 22:02
Doświadczenia możemy nabrać właśnie tu biorąc udział w praktykach :) Ale rzeczywiście, sytuacja jest niełatwa. Początkującemu tłumaczowi byłoby strasznie trudno zarobic na tzw. "życie" wyłącznie tłumaczeniami stąd w wielu przypadkach ludzie imają się różnych profesji mniej lub bardziej związanych z zawodem.

Nie tylko początkującemu tłumaczowi. Znam osoby, które są zawodowymi tłumaczami, mają kilkuletnie doświadczenie i pomimo to nie są w stanie zarobić na życie w ten sposób. Dużo zależy od rynku pracy. W Krakowie sytuacja tłumaczy początkujących języka włoskiego jest bardzo trudna. Zbyt dużo osób zna ten język i oferuje swoje usługi.

NightMonkey
07-07-2011, 22:05
Nie tylko początkującemu tłumaczowi. Znam osoby, które są zawodowymi tłumaczami, mają kilkuletnie doświadczenie i pomimo to nie są w stanie zarobić na życie w ten sposób. Dużo zależy od rynku pracy. W Krakowie sytuacja tłumaczy początkujących języka włoskiego jest bardzo trudna. Zbyt dużo osób zna ten język i oferuje swoje usługi.


Cóż mają powiedzieć tłumacze języka angielskiego z...wszędzie?:P No dobra, prawdą jest, że jest wielu tłumaczy j. angielskiego, ale przynajmniej jest też duża ilość zleceń.

Viima
07-07-2011, 23:00
Cóż mają powiedzieć tłumacze języka angielskiego z...wszędzie?:P No dobra, prawdą jest, że jest wielu tłumaczy j. angielskiego, ale przynajmniej jest też duża ilość zleceń.

Dlatego dobrze jest połączyć angielski z innym, trochę rzadszym językiem, może będzie większe wzięcie. ;)

NightMonkey
07-08-2011, 08:43
- Są pewne trudności, raport nie zostanie ujawniony w przyszłym tygodniu - mówi członek rządu. Inny z urzędników uściśla: - To dokument rządowy, dlatego zatrudniliśmy tłumaczy przysięgłych. Ogromną trudność sprawia im słownictwo techniczne.

Źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9912615,_Klopoty_z_tlumaczeniem_raportu_Mi llera___Znow_opoznienie_.html


Widać tłumacze przysięgli też mają trudności, jest luka na rynku tłumaczeń

milky
07-08-2011, 10:43
To prawda, im rzadszy język tym większe są za niego stawki (ale przy tym jest mniej zleceń). Z samego tłumaczenia ciężko jest się utrzymać, dlatego dobrze jest potraktować je jako zajęcie pomocny przy tym jest fakt, że wykonywanie tłumaczeń rzadko kiedy wiąże się ze sztywnymi godzinami pracy.

NightMonkey
07-08-2011, 11:30
Odnośnie tłumaczeń technicznych:

http://wyborcza.pl/1,75248,9912237,Raport_dlugo_tlumaczony.html

Widać nawet tłumacze przysięgli mają trudności.

khermanow
07-08-2011, 13:34
Uważam, że głownym problemem polskich uniwersytetów czy też szkół wyższych jest to, że zapewniają studentowi szeroki dostęp do wiedzy teoretycznej, ale niestety znikomy do praktycznej. Absolwenci są być może dobrze wykształceni, ale niestety nieprzystosowani do podjęcia pracy, bo do tego potrzebne jest doświadczenie i wiedza praktyczna. Dlatego tak ważne jest odbywanie praktyk zawodowych. Ponadto w zdobyciu tytułu tłumacza technicznego mogą okazać się pomocne studia podyplomowe na kierunku w którym chcemy się specjalizować.


Na polskich uczelniach często zdarza się, że kierunki filologiczne kładą większy nacisk na przygotowanie studentów do pracy nauczyciela, a nie tłumacza.
Student wybierający profil nauczycielski poznaje techniki nauczania, które później może przećwiczyć na obowiązkowych praktykach.
Natomiast studenci decydujący się na profil tłumaczeniowy jednocześnie decydują się na samodzielne doskonalenie zawodowe. Na zajęciach poznają teorie przekładu, co jest solidną bazą i punktem wyjścia. Brak obowiązkowych praktyk nie pozwala jednak na próbę zastosowania teorii w praktyce.

Rzeczywiście studia podyplomowe wydają się najlepszym rozwiązaniem.

Czy na egzaminie na tłumacza przysięgłego można korzystać ze słowników? Na egzaminie na tłumacza technicznego zdający może mieć ze sobą własne słowniki oraz przenośny komputer.

Czy nie uważacie, że jest to absurdalne, iż na egzaminach z tłumaczeń na kierunkach filologicznych niektórzy wykładowcy zabraniają używania słowników, które są narzędziem pracy tłumacza?

czuma
07-08-2011, 18:22
Czy na egzaminie na tłumacza przysięgłego można korzystać ze słowników? Na egzaminie na tłumacza technicznego zdający może mieć ze sobą własne słowniki oraz przenośny komputer.

Czy nie uważacie, że jest to absurdalne, iż na egzaminach z tłumaczeń na kierunkach filologicznych niektórzy wykładowcy zabraniają używania słowników, które są narzędziem pracy tłumacza?

Zazwyczaj podczas części pisemnej egzaminu na tłumacza przysięgłego dozwolone jest korzystanie ze słownika bądź też z własnoręcznie przygotowanych glosariuszy. Podczas części ustnej jest to niedozwolone, i raczej fizycznie niemożliwe. Ale co egzamin, to wymagania sie nieco zmieniają, więc mozna usłyszeć różne opinie od osob, które ten zacny tytuł juz posiadają.
Zgadzam się, że niemożliwym jest posiadać cały słownik w głowie, ale znam osoby, którzy ten pomysł komentują bez zastanowienia "challenge accepted" :D

milky
07-08-2011, 18:54
Na polskich uczelniach często zdarza się, że kierunki filologiczne kładą większy nacisk na przygotowanie studentów do pracy nauczyciela, a nie tłumacza.
Student wybierający profil nauczycielski poznaje techniki nauczania, które później może przećwiczyć na obowiązkowych praktykach.
Natomiast studenci decydujący się na profil tłumaczeniowy jednocześnie decydują się na samodzielne doskonalenie zawodowe. Na zajęciach poznają teorie przekładu, co jest solidną bazą i punktem wyjścia. Brak obowiązkowych praktyk nie pozwala jednak na próbę zastosowania teorii w praktyce.

Rzeczywiście studia podyplomowe wydają się najlepszym rozwiązaniem.

Zgadzam się, że wybierając specjalizację tłumaczeniową trzeba być przygotowanym na samodzielną naukę. Zrozumiałe jest, że tego rodzaju studia mogą przygotować jedynie pod kątem teorii przekładu czy nawet wykorzystania tłumaczeń w praktyce, jak np. zajęcia z tłumaczeń symultanicznych czy też konsekutywnych, jednak nie jest ich zadaniem wprowadzać studenta w tajniki danej dziedziny tłumaczeń, jak np. tłumaczenia z zakresu medycyny czy budownictwa. Takie studia z pewnością zapewniają ogólną wiedzę z zakresu tłumaczeń. Jednakże jeżeli ktoś decyduje się na tłumacza technicznego musi zdecydować się na drugi kierunek lub uczyć się we własnym zakresie.

khermanow
07-08-2011, 19:04
Tłumaczenie bez słownika - każdy jest na takiej samej pozycji startowej. Zapewne celem takiego ćwiczenia jest ocena, czy dana osoba ma predyspozycje i porównanie jej na tle grupy.

Ale takie samo porównanie można przeprowadzić pozwalając pracować w warunkach jak najbardziej podobnych do warunków pracy, czyli ze słownikiem i potrzebnymi materiałami do danego tłumaczenia.

Conejo_en_la_luna
07-09-2011, 13:01
Jeżeli chodzi o studia filologiczne (np: iberystykę, anglistykę, germanistykę czy romanistykę), to uważam, że zdecydowanie za dużo jest tekstów typowo literackich, które były już przełożone na dany język. Wykładowcy raczej boją się tłumaczenia tekstów, których nie znają. Natomiast jeżeli chodzi o tłumaczenie różnego rodzaju dokumentów to byłoby to przydatne, gdyby poświęcono znacznie więcej na to czasu. :)

Zgadzam się w 100%, tylko by zaszła taka zmiana, filologie musiałyby postarać się o poszerzenie kadr o specjalistów mogących poprowadzić praktyczne zajęcia.

No właśnie gdzie my mamy zdobyć jakiekolwiek doświadczenia, skoro nikt nam nie daje tej możliwości. Wysyłałam CV do różnych biur tłumaczeń i dostałam odpowiedź, że nie nawiązują współpracy z tłumaczami bez jakichkolwiek uprawnień. A ja pytałam tylko o możliwość odbycia praktyk nie o stałą pracę :confused:

Sądzę, że często lepiej spróbować znaleźć pracę administracyjną w firmie zagranicznej z naszym językiem docelowym. Na takim stanowisku często wykonuje się jakieś tłumaczenia ustne i pisemne, a praca w takiej firmie często specjalizującej się w konkretnej dziedzinie (inżynieria, farmacja, nieruchomości etc) pozwoli na uzyskanie jakiegokolwiek doświadczenia w tłumaczeniach. A później można szukać ciekawszej pracy, gdzie tłumaczenia nie będę już tylko jednym spośród obowiązków. Inny pomysł jaki przychodzi mi do głowy to praca na stanowisku weryfikatora ewentualnie koordynatora tłumaczeń. Mając ukończone studia lingwistyczne i jakieś tam doświadczenie w tłumaczeniu (zwykle i tak weryfikują na miejscu, czy się nadajesz, więc jak ktoś jest zdolny, to może mu się udać dostać pracę bez imponującego CV) łatwiej zdobyć taką pracę niż startować ciągle do biur tłumaczeń na tłumacza i przeżywać rozczarowanie.

joannadebek
07-09-2011, 16:14
to prawda, niestety, studia w UNESCO są zaoczne, a obejmują wiele rodzajów tłumaczeń, nie da się zdobyć na nich praktycznej wiedzy w każdej dziedzinie. Choć oczywiście mogą byc dobrym punktem wyjścia dla przyszłych tłumaczy technicznych.

Też chciałabym się tego dowiedzieć :) Jestem początkującym tłumaczem i niestety każde zlecenie, które mi wpada w ręce jest przeznaczone dla tłumaczy z kilkuletnim doświaczeniem ;/


i ja jestem w podobnej sytuacji, jedyne, co możemy zrobić to albo się jakoś dokształcać (podyplomówki, kursy, itp.) albo wybrać między czekaniem na łut szczęścia (czyli zdesperowany lub pełny dobrej woli pracodawca, który zaryzykuje zatrudnienie nas bez doświadczenia) a zaczęciem od praktyk, wolontariatów i niepłatnych staży, żeby zdobyć doświadczenie...

khermanow
07-09-2011, 16:55
Sądzę, że często lepiej spróbować znaleźć pracę administracyjną w firmie zagranicznej z naszym językiem docelowym. Na takim stanowisku często wykonuje się jakieś tłumaczenia ustne i pisemne, a praca w takiej firmie często specjalizującej się w konkretnej dziedzinie (inżynieria, farmacja, nieruchomości etc) pozwoli na uzyskanie jakiegokolwiek doświadczenia w tłumaczeniach.

Też uważam, że najlepiej jest potraktować zawód jako pasję: starać się na wszelkie sposoby rozwijać językowo pracując w firmie zagranicznej. To najlepszy sposób na poznanie słownictwa z danej dziedziny. Po paru latach praktyki przyszły pracodawca będzie miał większe zaufanie do tłumacza widząc, że radził on sobie na danym stanowisku.

marcin_k
07-10-2011, 20:47
Sądzę, że często lepiej spróbować znaleźć pracę administracyjną w firmie zagranicznej z naszym językiem docelowym. Na takim stanowisku często wykonuje się jakieś tłumaczenia ustne i pisemne, a praca w takiej firmie często specjalizującej się w konkretnej dziedzinie (inżynieria, farmacja, nieruchomości etc) pozwoli na uzyskanie jakiegokolwiek doświadczenia w tłumaczeniach.

Tutaj sporo możliwości mają absolwenci germanistyki którzy mają szansę na pracę w niemieckich koncernach np. farmaceutycznych lub samochodowych. Jeszcze lepiej jeśli ma się skończoną filologię i chemię, dla przykładu.


Natomiast studenci decydujący się na profil tłumaczeniowy jednocześnie decydują się na samodzielne doskonalenie zawodowe. Na zajęciach poznają teorie przekładu, co jest solidną bazą i punktem wyjścia. Brak obowiązkowych praktyk nie pozwala jednak na próbę zastosowania teorii w praktyce.

Rzeczywiście studia podyplomowe wydają się najlepszym rozwiązaniem.

Rzeczywiście na studiach podyplomowych można już spokojnie nabrać doświadczenia w praktyce. Często to bardzo intensywne kursy podczas których tłumaczy się teksty z wielu różnych dziedzin (dla przykładu http://ifa.amu.edu.pl/spkts/home.html ). Niestety bywają tak wymagające, że i dla doświadczonego tłumacza to bardzo duże wyzwanie.

Czy ktoś wie jak wygląda sprawa odpowiedzialności zawodowej tłumaczy technicznych? Czy tutaj działa to tak samo jak w wypadku tłumaczy przysięgłych? W ich wypadku, jeśli posiadam aktualne informacje, postępowania dotyczące odpowiedzialności zawodowej prowadzi Komisja Odpowiedzialności Zawodowej.

khermanow
07-11-2011, 13:10
Rzeczywiście bez problemu można znaleźć informację o karach, jakie Komisja Odpowiedzialności Zawodowej może nałożyć na tłumacza przysięgłego za błędne tłumaczenie.

http://www.stp.org.pl/pliki/1140347818KOZ_sprawozdanie1_ADK.pdf


Przeszukałam internet i to jedyna informacja, na którą się natknęłam (niestety nie jest to odpowiedź na Twoje pytanie, które zaintrygowało mnie również i mam nadzieję, że ktoś będzie w stanie udzielić odpowiedzi na Twoje pytanie.

"Każdy tłumacz pisemny i ustny jest odpowiedzialny, także prawnie, za swoją pracę i zachowanie klauzuli poufności informacji. Wszelkie roszczenia odszkodowawcze wniesione przeciwko tłumaczowi (włączając w to wszelkie powstałe opłaty, koszty sądowe, etc.) nie mogą przekraczać wysokości jego całkowitego wynagrodzenia uzgodnionego pomiędzy lingua-eu i danym tłumaczem ustnym / pisemnym. Tłumacz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności prawnej w szczególności za:
- zamiar lub podstęp lub za złamanie obietnicy złożonej wiążąco (jawna gwarancja);
- szkody spowodowane umyślnie lub w wyniku poważnego zaniedbania;
- szkody wynikłe z uszczerbku na życiu, ciele lub zdrowiu, powstałe w wyniku umyślnego lub spowodowanego zaniedbaniem zerwania/niewypełnienia umowy przez tłumacza ustnego / pisemnego;
- naruszenie istotnych zobowiązań kontraktowych.

Odpowiedzialność za zaniedbania w mniejszej materii towarzyszące powyższym zaniedbaniom zostaje wyraźnie wyłączona, podobnie jak odpowiedzialność prawna wynikająca z rozbieżności pomiędzy tłumaczeniem a oryginalnym tekstem, która została stwierdzona w drodze analizy nagrań. Jest to podyktowane tym, że jakość tłumaczenia ustnego w sposób naturalny i oczywisty odbiega od jakości tłumaczenia pisemnego." (http://www.lingua-eu.de/pl/impressum.php)

kosatek
07-13-2011, 17:14
Drodzy forumowicze,
Zgodnie z informacjami na stronie NOT, mogę ubiegać się o tytuł tłumacza technicznego bez egzaminu.
koszt :300 PLN za 5 letnią legitymację.
Ilość tłumaczy technicznych obecnie zarejestrowanych to 10, 000 .
Czy warto?

Pozdrawiam!
:confused:

http://www.globtra.com/forum/index.php?topic=4434.0

odpowiedź na moje pytanie na forum powyżej...
Strata czasu i pieniędzy...
:(