PDA

View Full Version : Tłumacz po licencjacie?


andrzej
05-29-2011, 16:39
Zastanawia mnie jak wygląda przyszłość tłumacza zaraz po skończeniu studiów pierwszego stopnia?
Polecacie ukończenie kursu pedagogicznego jako pewnego rodzaju zabezpieczenie przed niestabilną sytuacją na rynku pracy?

viper_pred
05-30-2011, 01:41
Konkurencja na rynku duża, biura raczej nie palą się do zatrudniania nowych pracowników. Trzeba albo samemu robić sobie renomę, albo próbować w mniejszych miastach, gdzie tłumaczy jest jak na lekarstwo albo wcale.

Kurs pedagogiczny jest zawsze przydatny. W końcu to kolejny papier do CV, a poza tym daje wiele fajnych uprawnień, a wcale nie jest taki znowu trudny do zdobycia. Sam mam 4 z 5 semestrów kursu zrobione, a jestem wybitnie nie przystosowany do roli nauczyciela :P

Iza
07-04-2011, 09:07
Myślę, że kurs pedagogiczny daje pewną alternatywę. Wiadomo, że w zawodzie tłumacza różnie bywa, więc dobrze jest mieć inną furtkę. Uczenie języka to bardzo dobry pomysł, ale nie jestem pewna czy sam papier wystarczy, by znaleźć zatrudnienie np. w szkole językowej, bo bardzo liczy się doświadczenie w pracy z konkretnymi grupami wiekowymi.

psotka
07-05-2011, 17:25
No właśnie, jak przebić się na rynku, kiedy nie ma się praktycznie szans na zdobycie doświadczenia?Biura nie są zainteresowane zatrudnianiem świeżaków, odbierając nam szansę na zdobycie doświadczenia. Jedyna nadzieja w praktykach.Jak przekonać do siebie potencjalnego pracodawcę w takim wypadku?

katarzyna_cwynar
07-10-2011, 13:29
Aby mieć czym wypełnić CV warto również pomyśleć o wolontariacie. Jest mnóstwo organizacji poszukujących tłumaczy. Polecam zajrzeć na stronę ngo.pl Sama zaczynałam właśnie w ten sposób tuż po licencjacie. Dziś (jestem na V roku) nie narzekam na brak pracy ;)

aldreda
07-20-2011, 14:56
Wolontariat to dobry sposób na zdobycie doświadczenia. Ja również jestem po licencjacie, mówię po angielsku i hiszpańsku i w te wakacje będę się próbowała dostać do organizacji unijnej. Nabór kandydatów odbywa się w ramach konkursu, jedyny warunek- znajomość trzech języków i niebotyczny iloraz inteligencji. europa.eu, powodzenia!

aldreda
07-20-2011, 15:02
Warto również złożyć papiery na studia magisterskie. Ja też tak zrobiłam, chce się doskonalić w tłumaczeniach ustnych i pisemnych. Również co parę lat w Warszawie prowadzone są studia podyplomowe z tłumaczeń konferencyjnych mające akredytacje Unii Europejskiej .Niestety w tym roku w Londynie je odwołano .

chinchilla
07-20-2011, 15:10
No właśnie, jak przebić się na rynku, kiedy nie ma się praktycznie szans na zdobycie doświadczenia?Biura nie są zainteresowane zatrudnianiem świeżaków, odbierając nam szansę na zdobycie doświadczenia. Jedyna nadzieja w praktykach.Jak przekonać do siebie potencjalnego pracodawcę w takim wypadku?

Dokładnie tak, jak piszą moje przedmówczynie:) ja skończyłam Dziennikarstwo, ale nie mam powołania do tego zawodu i nie zdecydowałabym się na kolejne studia (Filologia Angielska), gdybym nie była w pewnym stopniu zafascynowana językiem, a skoro jestem, to praktyki i wolontariat są dla mnie, póki co, świetną formą szkolenia. Doświadczenia nie zdobywa się tylko w ramach umowy na zlecenie czy umowy o pracę. Naprawdę wierzę w to, że potencjalny pracodawca doceni CV pokazujące nasze zaangażowanie. I może nawet ważniejsza będzie taka forma doświadczenia, niż "MGR" przed nazwiskiem, myślę, że po licencjacie też można już coś zdziałać.

chinchilla
07-20-2011, 15:13
Warto również złożyć papiery na studia magisterskie. Ja też tak zrobiłam, chce się doskonalić w tłumaczeniach ustnych i pisemnych. .

Oczywiście, że tak, ale można studia magisterskie robić już zaocznie i pracować w zawodzie. Później doświadczenie w połączeniu z "MGR" przed nazwiskiem będzie może jeszcze bardziej cenione :p

Kv4r
07-21-2011, 16:31
Język językiem - ale jak wiele osób wspomniało konkurencja jest duża. Ja uważam, że właściwa kombinacja znajomości języka i doświadczeń z tłumaczeniem wraz ze swoistą specjalizacją w pewnej wąskiej dziedzinie pozwalają znaleźć dla siebie odpowiednią niszę bądź pracodawcę.

W moim przypadku będzie to angielski w zestawieniu z szeroko pojętymi finansami, ekonomią, aeronautką i po części prawem.

Idąc krok dalej - mój znajomy (którego znajomość angielskiego ogranicza się do biznesowego TELC'a - czy jakoś tak) obecnie tłumaczy teksty dla jednego z biur audytorskich - przy czym nie zamierzam komentować jakości tych tłumaczeń ;).

Natinka
08-09-2011, 12:36
Język językiem - ale jak wiele osób wspomniało konkurencja jest duża. Ja uważam, że właściwa kombinacja znajomości języka i doświadczeń z tłumaczeniem wraz ze swoistą specjalizacją w pewnej wąskiej dziedzinie pozwalają znaleźć dla siebie odpowiednią niszę bądź pracodawcę.


Zgadzam się, lepiej być dobrym w jakiejś specjalizacji i mieć szerokie pojęcie o niej niż być jednym z wielu, którzy tylko nauczyli się języka.

Mariola
08-09-2011, 19:38
Moim zdaniem, robienie kursu pedagogicznego tylko dla papierka jest zbędne, jeśli nie czujemy chęci do zawodu nauczyciela. Uważam, że lepiej byłoby skończyć kierunek ekonomiczny i to połączyć z tłumaczeniem. Lepiej być dobrym w wąskiej specjalizacji, niż średnim w szerokiej specjalizacji.

natashqa
02-11-2012, 10:46
Zgadzam się, lepiej być dobrym w jakiejś specjalizacji i mieć szerokie pojęcie o niej niż być jednym z wielu, którzy tylko nauczyli się języka.

Popieram w 100%:) Poza tym tłumacz musi stale się dokształcać. Przecież język nieustannie się zmienia...

santiago
02-11-2012, 13:37
Moim zdaniem, robienie kursu pedagogicznego tylko dla papierka jest zbędne, jeśli nie czujemy chęci do zawodu nauczyciela. Uważam, że lepiej byłoby skończyć kierunek ekonomiczny i to połączyć z tłumaczeniem. Lepiej być dobrym w wąskiej specjalizacji, niż średnim w szerokiej specjalizacji.

Nie każdy kto robi kurs pedagogiczny czuje chęć do zawodu nauczyciela, ale prawie każdy kto będzie chciał dorobić w ten sposób będzie potrzebował takiego papierka. Jasne, że łączenie języka z konkretną branżą jest zasadne i mądre, ale to nie od razu przynosi korzyści. Tłumacz dostaje zlecenia wraz z coraz większym doświadczeniem i wyrobioną renomą. Nauczyciel ma płatne co miesiąc.

agata.hung
02-11-2012, 23:41
Ja również jestem w trakcie studiów uprawniających mnie do pracy nauczyciela. Czy nim będę? Nie wiem, ale jedno wiem na pewno, jeśli trafi mi się okazja dodatkowej pracy jako nauczyciel lub zdarzy się, że to będzie moja jedyna pełnoetatowa praca to będę miała ten "papierek". Sytuacja na rynku pracy jest raczej trudna, zwłaszcza dla osób zaraz po studiach bez większego doświadczenia, dlatego warto pomyśleć perspektywicznie. Z moich obserwacji wynika, że praca w szkole bywa często formą przetrwania zanim znajdzie się lepszą pracę lub jest po prostu fajnym sposobem na dorobienie. Oczywiście jeśli ktoś zupełnie nie widzi siebie w roli nauczyciela to nie ma o czym mówić. W końcu sami nie chcielibyśmy aby uczył nas języka ktoś, kto kompletnie nie czuje powołania :)

qweasd
02-12-2012, 16:34
Zastanawia mnie jak wygląda przyszłość tłumacza zaraz po skończeniu studiów pierwszego stopnia?
Polecacie ukończenie kursu pedagogicznego jako pewnego rodzaju zabezpieczenie przed niestabilną sytuacją na rynku pracy?

Żeby być tłumaczem nie trzeba ukończyć żadnych studiów. Aczkolwiek wykształcenie wyższe, szczególnie w Polsce, jest jakimś dziwnym wyznacznikiem kompetencji w różnych zawodach. Spotkałem w swoim życiu bardzo dobrych tłumaczy z wykształceniem średnim i naprawdę kiepskich z wykształceniem doktoranckim.

kruger87
02-12-2012, 19:13
Wydaje mi się, że 3 lata studiów to za mało żeby nauczyć się języka w takim stopniu, by być dobrym tłumaczem. Jednak jeżeli ma się odpowiednie dokształcenie i dużo szczęścia to kto wie...

chamedafne
02-12-2012, 19:28
Wydaje mi się, że 3 lata studiów to za mało żeby nauczyć się języka w takim stopniu, by być dobrym tłumaczem.

Prawdę mówiąc, to właśnie podczas studiów licencjackich nauczyłam się najwięcej jeśli chodzi o sam język (filologia angielska). Studia magisterskie były nakierunkowane na zdobywanie wiedzy bardziej naukowej - potrzebnej do napisania pracy magisterskiej- dużo wykładów fakultatywnych itp. Jeśli chodzi o zajęcia z praktycznej nauki języka to było dosłownie kilka zajęć w tygodniu i to nawet nieobowiązkowych (gramatyka, fonetyka korekcyjna). Także z moich doświadczeń wynika, że to właśnie studia licencjackie uczą języka, a magisterskie pomagają zdobyć bardziej szczegółową wiedzę teoretyczną. Nie mówię tu oczywiście o specjalizacji tłumaczeniowej, z którą sprawa wygląda, jak mniemam, zupełnie inaczej.

justynakr
02-12-2012, 20:22
Przyszłość tłumacza zależy od tłumacza i odrobiny szczęścia. Na pewno inwestując w siebie, uczęszczając na kursy, odbywając praktyki w róźnych biurach tłumaczeń zwiększysz swoje szanse na pracę w tym zawodzie. Jeśli chodzi o kurs pedagogiczny to na pewno jest to zabezpieczenie na wypadek, gdyby od razu praca idealna nie pojawiła się na horyzoncie. Sama zrobiłam taki kurs w ramach specjalizacji na studiach i nie żałuję.

MegiLena
08-06-2012, 16:39
Bodajże po UAMie można być tlumaczem po lingwistyce stosowanej, mając licencjat.

daria3005
08-06-2012, 17:29
Ja obecnie posiadam licencjat z lingwistyki angielsko-rosyjskiej, obecnie magisterka z turystyki i od października kurs pedagogiczny :)
A czy nauczycielem będę...

Pchela13
06-01-2017, 16:21
Ja właśnie o tym pomyślałam, a właściwie nie byłam zdecydowana na jedną opcję, więc wybrałam obie. Mam nadzieję, że dzięki temu będę mieć więcej możliwości i ofert pracy po skończeniu studiów.

paulina24
06-01-2017, 21:33
Myślę, że dobrze jest mieć jak najwięcej kursów i uprawnień, pytanie co chce się robić. Ja też myślałam o pedagogice, żeby uczyć w szkołach, ale na razie ten pomysł odłożyłam na bok, wolę bardziej doszkalać się w tłumaczeniu. Choć nie ukrywam, że myślę o udzielaniu korepetycji. To też jest jakieś zaczepienie.

Anusia77
06-02-2017, 15:56
Niestety zaraz po studiach coraz trudniej o pracę w szkole. Każdy chętnie przyjmuje pracownika z doświadczeniem, dla wielu licencjat to z mało. Oczekuje się, że nauczyciel ma się ciągle dokształcać, robić podyplomówki, drugi fakultet...jednym słowem nie jest łatwo na żadnym polu.