PDA

View Full Version : wyjazd za granice pomaga w nauce języka


aga/stycz
05-27-2011, 12:38
hej,
panuje opinia ze wyjazd za granicę pomaga w nauce jezyka obcego, to niezaprzeczalna prawda, ale co sądzicie o tym zeby zaoiast uczyc sie w szkołach językowych organizowac wyjazdy na 2-3 lata za granice i poznawać język "od kuchni"?

czekam na Wasze wypowiedzi:)

Queen Of The Horizon
05-27-2011, 17:05
Wyjazd za granicę z pewnością pomaga w rozwinięciu biegłości językowej, "lżejszej" gadce w języku obcym. Mało prawdopodobne jest takie szkolenie w kraju, którego językiem urzędowym nie jest dany język obcy. To zdecydowany plus sugerowanego przez Ciebie wyjazdu. Osobiście bałabym się jednak takiego rozwiązania. Nauka przez osłuchanie i "zanurzenie" w języku jest naturalne u dzieci, jednak nie wydaje mi się, żeby możliwe było opanowanie struktur, które nie są używane w mowie codziennej. Niektóre są bardzo mało używane. Dla tłumacza konieczne jest opanowanie każdej sfery języka, więc okazja do kontaktu z native speakerami jest świetną okazją do tego. Moim zdaniem taki wyjazd jest dobrym pomysłem, ale na krótki okres czasu. Nie w celach stricte naukowych:)

student1206
05-28-2011, 00:49
Należy również pamiętać o tym,że tłumacz oprócz b.dobrego poziomu komunikacji w języku obcym oraz znajomości kultury i obyczajów różnych krajów ( co ewidentnie ułatwiają właśnie podróże i przebywanie wśród native speakerów) musi też mieć perfekcyjnie opanowaną gramatykę oraz słownictwo specjalistyczne aby dobrze wykonywać swą pracę, więc nie może skupiać się tylko na rozwijaniu umiejętności porozumiewania się w języku codziennym, potocznym native speakerów ( bowiem to właśnie ten typ języka poznaje się najlepiej podczas przebywania w obcojęzycznym kraju), ale również musi po prostu uczyć się materiału zebranego w różnych książkach do gramatyki i słownikach, a od tego są właśnie szkoły językowe ;)

Queen Of The Horizon
05-28-2011, 10:39
Czyli idealnym rozwiązaniem byłby wyjazd za granicę do ich szkoły językowej :D Nigdy nie uczyłam się języka obcego w wyniku "rzucenia" do innego kraju, ale zastanawiam się na ile jest to efektywne u dorosłego człowieka. Jeśli od tego zależałoby życie, na pewno każdy starałby się jak może, niemniej intryguje mnie stopień możliwego opanowani języka.

aga/stycz
05-29-2011, 20:08
Macie rację, najlepszym co student moze zrobić w takiej sytuacji, jest poświęcenie kilku lat, na naukę w szkołach jeżykowych a potem wyjazd za granicę. Trzeba umieć wszystko zbilansować.

Queen Of The Horizon
06-03-2011, 21:12
Intryguje mnie hipotetyczna sytuacja, w której nagle znaleźlibyśmy się w obcym kraju. Nie znając jego języka.Czy myślicie, że szybko zaczęlibyście łapać język?

dacyl117
06-04-2011, 12:10
Ja moge powiedzieć o sobie- rok temu trafiła mi sie praca w Norwegii, jechałem tam kompletnie nie znając tego języka (angielski umiem całkiem dobrze). Po pół roku pobytu byłem w stanie dogadać sie po norwesku. Jeśli jednak chodzi o język pisany to w dalszym ciągu nie wiedziałem zbyt wiele.

Queen Of The Horizon
06-11-2011, 15:01
Pół roku to zdaje mi się dość szybko, tym bardziej na kompletną nieznajomość norweskiego. Czy dużo pomogła Ci znajomość angielskiego?

Mój kuzyn pracuje w Anglii,ale z uwagi na to, że większość jego otoczenia to Polacy, nie nauczył się zbyt dużo: )

malika
06-23-2011, 00:02
wyjazd za granice pomaga w nauce jezyka obcego. Mieszkałam i studiowalam za granica przez roku. Polskiego praktycznie nie uzywalam, dzieki czemu myslec w obcym jezyku:)

Rydzu
06-23-2011, 13:14
Nigdy nie miałam okazji być za granicą dłużej niż 2 tygodnie, jednak jestem święcie przekonana, że taki dłuższy pobyt może jedynie pomóc. Człowiek jest "zmuszony" do porozumiewania się w obcym języku, nabiera wprawy, nie ma później problemów np. podczas egzaminów ustnych :p .

semper22
07-03-2011, 17:04
No dzięki takiemu wyjazdowi, uczysz się myśleć w innym języku co jest najważniejsze w porozumiewaniu.

Cisia
07-22-2011, 08:21
Pomysł genialny, ale znając Polskę, szczerze wątpię. Ja byłam przez miesiąc w Rosji i uważam, że prócz przełamania strachu przed mówieniem w obcym języku na takich wyjazdach uczymy się przede wszystkim żywego języka. Gdy zaczynałam rozmowy z Rosjanami zwracali mi uwagę, że mówię jak ludzie za czasów Puszkina :eek:

laurelindorinan
07-22-2011, 14:07
Wyjazdy za granicę są super ;) dopiero jak pojechałam do Francji nauczyłam się dobrze języka. Według mnie najlepiej łączyć kursy z wyjazdami ;) solidne podstawy gramatyki na kursie i praktyka, praktyka, praktyka w codziennym życiu ;)

bigapple
07-22-2011, 14:47
hej,
panuje opinia ze wyjazd za granicę pomaga w nauce jezyka obcego, to niezaprzeczalna prawda, ale co sądzicie o tym zeby zaoiast uczyc sie w szkołach językowych organizowac wyjazdy na 2-3 lata za granice i poznawać język "od kuchni"?

czekam na Wasze wypowiedzi:)
Moim skromnym zadaniem wyjazd za granicę w celu nauki języka obcego to bardzo dobry pomysł. Powiedziałabym nawet, iż taki wyjazd jest konieczny, jeżeli chcemy opanować język na wysokim poziomie. Bezpośredni kontakt z językiem pomaga lepiej opanować wymowę, jak również poszerza nasze horyzonty kulturowe. Jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć mentalność danego społeczeństwa, dzięki czemu później zdecydowanie bardziej i trafniej stosujemy leksykę. Oczywiście sam wyjazd to nie wszystko, albowiem wiedza teoretyczna jest niezbędna. Dlatego dobrym pomysłem jest uczestniczenie w kursach podczas pobytu za granicą, jeżeli wcześniej nie mieliśmy styczności z językiem. Natomiast, jeżeli chodzi o studentów, czy też absolwentów filologii, to uważam, iż taki wyjazd jest bardzo potrzebny, gdyż naprawdę pomaga w głębszym opanowaniu języka (wiem to z własnego doświadczenia:)).

fergee13
07-22-2011, 21:41
ja również uważam że wyjazd za granicę to świetna okazja żeby podszlifowac swoje umiejętności językowe a przede wszystkim żeby przełamać strach przed porozumiewaniem się w obcym języku. oczywiście podstawy języka wypadałoby mieć wiec kursy za granicą są jak najbardziej wskazane ale oczywiście najważniejsza jest praktyka, bo wtedy człowiek najszybciej się uczy :D a przebywanie wśród native speakerów pozwala na przyswojenie języka żywego, codziennego ;]

rzustin2
07-22-2011, 23:12
Wyjazd za granicę, żeby nauczyć się języka jest najlepszym rozwiązaniem. Już nawet kilka tygodni w obcym kraju może zdziałać dużo więcej niż kurs języka obcego w kraju nawet prowadzony przez native speakera. Używając języka codziennie stajemy się pewniejsi siebie co w przyszłości bardzo procentuje. Niestety wszystkie kursy (zarówno te w szkołach publicznych jak i prywatnych) oferują raczej naukę języka literackiego, który w obcym kraju jest jak najbardziej rozumiany lecz niestety nieużywany, więc wychodzimy na bufonów, którzy w luźnej rozmowie z rówieśnikami używamy słownictwa "wyższego". Kurs nauki języka obcego za granicą jest najlepszym rozwiązaniem:) Sama w takim uczestniczyłam i mimo, że miałam wtedy tylko 13 lat to wydaje mi się, że osłuchanie się z językiem angielskim w Anglii procentuje do dziś. Muszę również dodać, że podczas tego kursu mieszkałam z rodziną angielską (akurat mnie nie trafiła się rozmowna rodzina) co jeszcze bardziej podnosi efektywność kursu

aldreda
07-23-2011, 14:26
Wszystko zależy od Twojego nastawienia i determinacji. Ja spędziłam siedem lat za granicą, (w tym też studiowałam). Ważne jest, by spedzać czas z native speakerami i obracac się w różnych środowiskach. Plecam również zapisanie się do jakiejś szkoły i tandem.

colete
07-24-2011, 13:03
hej,
panuje opinia ze wyjazd za granicę pomaga w nauce jezyka obcego, to niezaprzeczalna prawda, ale co sądzicie o tym zeby zaoiast uczyc sie w szkołach językowych organizowac wyjazdy na 2-3 lata za granice i poznawać język "od kuchni"?

czekam na Wasze wypowiedzi:)

Wyjazd za granicę jak najbardziej pomaga w przyswojeniu języka obcego, ale według mnie nie jest w stanie zastąpić nauki w szkołach językowych. Gramatyka i stylistyka, na które kładzie się nacisk podczas zajęć na kursach, są równie ważne jak terminologia. Dopiero znając podstawy języka, można myśleć o poszerzaniu swojego słownictwa.

bezon
07-24-2011, 14:08
Niestety wszystkie kursy (zarówno te w szkołach publicznych jak i prywatnych) oferują raczej naukę języka literackiego, który w obcym kraju jest jak najbardziej rozumiany lecz niestety nieużywany, więc wychodzimy na bufonów, którzy w luźnej rozmowie z rówieśnikami używamy słownictwa "wyższego".

Oj nie tak ostro.. :P Myślę że inną miarę przykłada się do obcokrajowców niż do rodzimych użytkowników języka. A to że na kursach i na studiach naucza się języka literackiego, to chyba normalne.. Jedna z moich nauczycielek rosyjskiego na studiach, przy okazji wprowadzania elementów slangu czy słownictwa potocznego, przestrzegała nas przed jego używaniem ("macie tylko to rozumieć"), argumentując to sztucznym brzmieniem w naszych ustach i dziwnym odbiorem przez native speaker'ów. Zgadzacie się z tym?

colete
07-24-2011, 18:59
Pomysł genialny, ale znając Polskę, szczerze wątpię. Ja byłam przez miesiąc w Rosji i uważam, że prócz przełamania strachu przed mówieniem w obcym języku na takich wyjazdach uczymy się przede wszystkim żywego języka. Gdy zaczynałam rozmowy z Rosjanami zwracali mi uwagę, że mówię jak ludzie za czasów Puszkina :eek:

To prawda. Polskie uczelnie i szkoły językowe skupiają się przede wszystkim na języku literackim. Tym bardziej godny polecenia jest wyjazd za granicę, gdzie mamy styczność z językiem żywym, potocznym, używanym w codziennym życiu, a który jako tłumacze również powinniśmy mieć opanowany.

colete
07-24-2011, 20:11
Nauka języka obcego (czy to na kursach, czy związana z wyjazdem za granicę) to jedno, ale nie możemy zapominać, że równie ważne jest ciągłe doskonalenie języka ojczystego. Przecież my też jesteśmy "nosicielami języka" i od nas też uczą się cudzoziemcy. Wielu z nas błędnie uważa, że już sama przynależność do danej nacji sprawia, że nasza znajomość języka jest doskonała. Jak bardzo błędne jest to stwierdzenie, można przekonać się chociażby słuchając radia czy oglądając telewizję, gdzie aż roi się od wszelkich "w każdym bądź razie" i "włanczania".

nozickbuble
07-24-2011, 20:19
To prawda. Nawet jeśli pojedzie się zagranicę, pozna żywy język, przykładowo londyński Cockney, to bez znajomości języka polskiej młodzieży nie uda się przetłumaczyć takiego języka.

zuza445
07-24-2011, 20:59
Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że nauka języka obcego przychodzi najszybciej i najłatwiej za granicą. W nowych dla nas okolicznościach jesteśmy ''zmuszeni'' do używania języka obcego codziennie i musimy przełamać nasze obawy przed konwersacją z native speaker'em. Z drugiej strony, osoby nie znające wcześniej języka, wybierające się do pracy bądź na uczelnię za granicę muszą być świadome, że nauczą się posługiwać językiem tylko w nieznacznym stopniu. Będą w stanie rozmawiać, lecz będą mieć wielki problem z wyborem odpowiedniej struktury gramatycznej, czasu nie mówiąc już o sformułowaniu wypowiedzi ustnej. Z całą pewnością osoby, które uczyły się się wcześniej języka i wyjeżdżają za granice, będą w stanie taką przygodę bardziej wykorzystać, bo będą już miały podstawowe pojęcie o języku i kulturze danego kraju.

Pelagia
07-24-2011, 21:09
Aby wyjazd za granicę w celach nauki języka przyniósł efekty najpierw trzeba nauczyć się podstaw języka obcego w Polsce. Znam osobę, która wyjechała za granicę bez znajomości języka. Po kilku latach pobytu tam porozumiewa się z mieszkańcami w ich ojczystym języku, ale cały czas popełnia błędy, których nikt nie poprawia

Anna79
07-24-2011, 21:34
Uważam, że wyjazd za granicę jest świetnym sposobem poznawania obcego języka, sam pobyt tam jednak nie wystarczy. Ja radziłabym zapisać się do szkoły językowej prowadzonej przez native speakerów oraz pracę wśród mieszkańców danego kraju. :)

dora8
07-24-2011, 22:19
Wyjazd za granicę i kontakt z językiem daje bardzo dużo. Oczywiście, nie można nie doceniac wiedzy teoretycznej, ale dopiero kontakt z żywym, powszechnie używanym językiem daje gwarancje pełnego jego zrozumienia i możliwośc wykorzystania tej wiedzy w pracy. Ważne jest zanurzenie się w nim, poznanie jego kolorytu w pełnej gamie, od oficjalnej po różne odmiany potoczności.

turpituda
07-24-2011, 23:41
Aby wyjazd za granicę w celach nauki języka przyniósł efekty najpierw trzeba nauczyć się podstaw języka obcego w Polsce. Znam osobę, która wyjechała za granicę bez znajomości języka. Po kilku latach pobytu tam porozumiewa się z mieszkańcami w ich ojczystym języku, ale cały czas popełnia błędy, których nikt nie poprawia


Zupełnie się z Tobą nie zgodzę. Moim zdaniem wyjazd to najlepszy sposób na naukę języka. Nie twierdzę, że można się go nauczyć perfekcyjnie, biorąc pod uwagę wiele przeszkód jak uzus językowy, gwary, akcenty, slang itp. Natomiast wszystko zależy od determinacji osoby, która znajduje się w obcym kraju bez znajomości języka. Sama mam przyjaciela, który przeprowadzając się do Polski nie znał ani jednego słowa po polsku. W niedługim czasie nauczył się bardzo dobrze mówić. W Polsce jest już 4 lata. Zdradza go tylko akcent. Czasem zdarzy mu się popełnić jakiś błąd lub czegoś nie zrozumieć, ale ma wokół siebie osoby, które go poprawią. Zresztą nie należy czekać, aż ktoś zwróci Ci uwagę, że źle mówisz. Jak nie jest się pewnym trzeba po prostu pytać. To najskuteczniejsza metoda - nie bać się zadawać pytań, nawet z pozoru banalnych. Sama ją wypróbowałam na własnej skórze, naprawdę działa. Zapytasz o coś raz, drugi, za trzecim jesteś już pewny i nie popełniasz więcej tego samego błędu.

turpituda
07-24-2011, 23:56
Wyjazd za granicę i kontakt z językiem daje bardzo dużo. Oczywiście, nie można nie doceniac wiedzy teoretycznej, ale dopiero kontakt z żywym, powszechnie używanym językiem daje gwarancje pełnego jego zrozumienia i możliwośc wykorzystania tej wiedzy w pracy. Ważne jest zanurzenie się w nim, poznanie jego kolorytu w pełnej gamie, od oficjalnej po różne odmiany potoczności.


Dokładnie tak jest. Wiedza a praktyka to dwie różne rzeczy, podobnie jest z językiem mówionym i pisanym. Na co dzień nie bardzo chyba zwracamy na to uwagę. Szczególnie uderzające są te różnice w kontakcie z obcym językiem. Wydaje Ci się, że naprawdę odnajdujesz się we wszystkim, masz spory zasób słów, jesteś dobry z gramatyki, radzisz sobie ze slangiem. A wyjeżdżając za granicę okazuje się, że język którego się uczysz brzmi zupełnie inaczej niż taki z podręcznika. Sama miałam taką sytuację. Na czwartym roku studiów wyjechałam zagranicę. Zajęcia z języka w Polsce mięliśmy z native speakerami a na miejscu okazało się, że problemem były dla mnie zakupy na rynku. Pan sprzedający pietruszkę zupełnie nie rozumiał moich pięknie wyuczonych, poprawnych frazesów:) Na szczęście im dłużej tam byłam, tym konfrontacja z językiem mówionym była mniej bolesna:)

annushka
07-25-2011, 00:06
Na podstawie własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że wyjazdy za granicę zdecydowanie pomagają w nauce języka, chociaż uważam, ze bardziej na etapie jego doskonalenia niż poznawania go "od podszewki". Chłonąc język bezpośrednio od jego użytkowników bardzo często uczymy się niepoprawnych zwrotów i wyrażeń, mówimy niedbale i często mamy problemy z prawidłowym zapisem tego, co usłyszymy. Posiadając pewną wiedzę o zasadach funkcjonowania danego języka możemy skorzystać o wiele więcej na przebywaniu w kraju, w którym się go używa i porozumiewać się w nim na wysokim poziomie:)

turpituda
07-25-2011, 10:56
No tak, jeśli chodzi o pisownię to rzeczywiście ciężko jest się jej nauczyć ot tak, bez jakiś podstaw. Tutaj potrzebna jest teoretyczna rozgrzewka, przynajmniej krótka. Potem zostaje np. studiowanie gazet i czasopism, banerów reklamowych, napisów na produktach. Chociaż zdaję sobie sprawę, że przy językach, w których pisownia znacznie różni się od wymowy, jest to dość trudne.

turpituda
07-25-2011, 11:11
Uważam, że wyjazd za granicę jest świetnym sposobem poznawania obcego języka, sam pobyt tam jednak nie wystarczy. Ja radziłabym zapisać się do szkoły językowej prowadzonej przez native speakerów oraz pracę wśród mieszkańców danego kraju. :)


To idealne połączenie. Zamiast szkoły językowej można też wybrać się na Uniwerek, na daną filologię i skorzystać ze statusu wolnego słuchacza, ale to już dla bardziej zaawansowanych. Zdarza się też, że wydziały filologiczne organizują kursy, wykłady dla obcokrajowców. Sama uczęszczałam na takie zajęcia. Czytaliśmy literaturę w oryginale, był nacisk na gramatykę, słownictwo, wymowę itp. Naprawdę fajny sposób na "oczytanie się" z językiem. A kontakt z autochtonami to z kolei szkoła języka potocznego:)

colete
07-25-2011, 11:16
Dokładnie tak jest. Wiedza a praktyka to dwie różne rzeczy, podobnie jest z językiem mówionym i pisanym. Na co dzień nie bardzo chyba zwracamy na to uwagę. Szczególnie uderzające są te różnice w kontakcie z obcym językiem. Wydaje Ci się, że naprawdę odnajdujesz się we wszystkim, masz spory zasób słów, jesteś dobry z gramatyki, radzisz sobie ze slangiem. A wyjeżdżając za granicę okazuje się, że język którego się uczysz brzmi zupełnie inaczej niż taki z podręcznika. Sama miałam taką sytuację. Na czwartym roku studiów wyjechałam zagranicę. Zajęcia z języka w Polsce mięliśmy z native speakerami a na miejscu okazało się, że problemem były dla mnie zakupy na rynku. Pan sprzedający pietruszkę zupełnie nie rozumiał moich pięknie wyuczonych, poprawnych frazesów:) Na szczęście im dłużej tam byłam, tym konfrontacja z językiem mówionym była mniej bolesna:)

Byłam w bardzo podobnej sytuacji. Ucząc się języka w Polsce wydawało mi się, że moja znajomość rosyjskiego jest bardzo dobra. Wyjazd na kurs językowy do Rosji uświadomił mi, że wcale nie jest tak dobrze jak mi się wydawało, problemem było nawet zrobienie zakupów. Na szczęście z biegiem czasu było coraz lepiej. Bardzo pomocne okazało się ciągłe przebywanie wśród Rosjan i "osłuchanie się" z językiem używanym na co dzień. Grunt to nie poddawać się i przełamać strach przed mówieniem w obcym języku.

colete
07-25-2011, 11:44
Intryguje mnie hipotetyczna sytuacja, w której nagle znaleźlibyśmy się w obcym kraju. Nie znając jego języka.Czy myślicie, że szybko zaczęlibyście łapać język?

Ciekawe pytanie. Wszystko zależy chyba od tego, jaki to byłby kraj. Nam jako Słowianom na pewno łatwiej byłoby odnaleźć się w krajach Europy Wschodniej i Środkowej, bo te języki w jakimś stopniu są podobne do polskiego. Dużo trudniej byłoby np. w Chinach. Co nie znaczy, że nie bylibyśmy w stanie nauczyć się języka. Wszystko zależy od chęci i determinacji uczącego się. Mam znajomego, który nigdy nie uczył się rosyjskiego i nie miał styczności z tym językiem. Charakter jego pracy zmuszał go do częstych wyjazdów do Rosji i komunikacji w tym języku. Na początku było trudno, ale każdy kolejny wyjazd był łatwiejszy. Teraz jest w stanie porozumieć się w języku rosyjskim bez większych problemów.

annushka
07-25-2011, 11:48
Byłam w bardzo podobnej sytuacji. Ucząc się języka w Polsce wydawało mi się, że moja znajomość rosyjskiego jest bardzo dobra. Wyjazd na kurs językowy do Rosji uświadomił mi, że wcale nie jest tak dobrze jak mi się wydawało, problemem było nawet zrobienie zakupów. Na szczęście z biegiem czasu było coraz lepiej. Bardzo pomocne okazało się ciągłe przebywanie wśród Rosjan i "osłuchanie się" z językiem używanym na co dzień. Grunt to nie poddawać się i przełamać strach przed mówieniem w obcym języku.

Dokładnie! Najważniejsze, to używać języka obcego podczas wyjazdu. Początki bywają trudne, ale potem robi się coraz łatwiej;) A kontakt z mieszkańcami danego kraju to kopalnia prawdziwych językowych perełek:)

annushka
07-25-2011, 11:54
Wielu z nas błędnie uważa, że już sama przynależność do danej nacji sprawia, że nasza znajomość języka jest doskonała.


Święta prawda! Na zajęciach praktycznej nauki języka rosyjskiego okazało się, że najwięcej problemów z odmianą liczebników mieli native- speakerzy ;)

magdakolbusz
07-25-2011, 11:56
Nigdy nie miałam okazji być za granicą dłużej niż 2 tygodnie, jednak jestem święcie przekonana, że taki dłuższy pobyt może jedynie pomóc. Człowiek jest "zmuszony" do porozumiewania się w obcym języku, nabiera wprawy, nie ma później problemów np. podczas egzaminów ustnych :p .

Wszystko zależy od środowiska w którym się przebywa i własnych chęci. Jeżeli przebywamy tam z Polakami i znajdziemy się w miejscu turystycznym gdzie nie mówią zarówno po angielsku jak i lokalnym języku, niewiele się nauczymy. Jeżeli jednak pojedziemy sami do pracy, będziemy otwarci i komunikatywni, chętni rozmawiać z innymi ludźmi to jak najbardziej szybko zapamiętamy słownictwo, wymowę i bez większego wysiłku szybko nauczymy się podstaw nowego języka.

dora8
07-25-2011, 12:04
Intryguje mnie hipotetyczna sytuacja, w której nagle znaleźlibyśmy się w obcym kraju. Nie znając jego języka.Czy myślicie, że szybko zaczęlibyście łapać język?

Byłam w takiej sytuacji. Właśnie w ten sposób nauczyłam się hiszpańskiego. Początki zawsze są trudne, ale też człwiek jest chyba bardziej zdeterminowany: rzucony w obce środowisko, nie ma innego wyjścia, jak uczyc się języka, aby móc się porozumiec z otoczeniem. Jak szybko? Chyba dosyc szybko. Słuchając języka mówionego, oglądając tv, dodatkowo ucząc się od podstaw gramatyki, można zrobic postępy dosyc szybko, zawsze to zależy od indywidualnych zdolności i chęci. Będąc w Hiszpanii poznałam ludzi mieszkających tam od kilkunastu lat, a mówiących po hiszpańsku bardzo słabiutko - w niezbędnym im zakresie.

annushka
07-25-2011, 12:14
Moim skromnym zadaniem wyjazd za granicę w celu nauki języka obcego to bardzo dobry pomysł. Powiedziałabym nawet, iż taki wyjazd jest konieczny, jeżeli chcemy opanować język na wysokim poziomie. Bezpośredni kontakt z językiem pomaga lepiej opanować wymowę, jak również poszerza nasze horyzonty kulturowe. Jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć mentalność danego społeczeństwa, dzięki czemu później zdecydowanie bardziej i trafniej stosujemy leksykę. Oczywiście sam wyjazd to nie wszystko, albowiem wiedza teoretyczna jest niezbędna. Dlatego dobrym pomysłem jest uczestniczenie w kursach podczas pobytu za granicą, jeżeli wcześniej nie mieliśmy styczności z językiem. Natomiast, jeżeli chodzi o studentów, czy też absolwentów filologii, to uważam, iż taki wyjazd jest bardzo potrzebny, gdyż naprawdę pomaga w głębszym opanowaniu języka (wiem to z własnego doświadczenia:)).

Jeśli chodzi o studentów/absolwentów kierunków filologicznych to taki wyjazd jest nie tylko pomocny, ale przede wszystkim również konieczny;) Myślę, że nie można stać się pełnowartościowym filologiem bez kontaktu z "żywym językiem". Kiedyś rozmawiałam z pewnym panem, który kilka lat temu studiował turkologię i nigdy nie miał okazji sprawdzić swojej znajomości języka w Turcji, a obecnie nie jest w stanie się nawet za bardzo w nim porozumiewać...
Zresztą taki wyjazd to nie tylko język, ale też kontakt z realiami, możliwość poznania kultury, ludzi, stereotypów, czyli wszystkiego, co pozwala na większe zrozumienie danego kraju i mowy jego mieszkańców:)

turpituda
07-25-2011, 12:31
Jeśli chodzi o studentów/absolwentów kierunków filologicznych to taki wyjazd jest nie tylko pomocny, ale przede wszystkim również konieczny;) Myślę, że nie można stać się pełnowartościowym filologiem bez kontaktu z "żywym językiem". Kiedyś rozmawiałam z pewnym panem, który kilka lat temu studiował turkologię i nigdy nie miał okazji sprawdzić swojej znajomości języka w Turcji, a obecnie nie jest w stanie się nawet za bardzo w nim porozumiewać...
Zresztą taki wyjazd to nie tylko język, ale też kontakt z realiami, możliwość poznania kultury, ludzi, stereotypów, czyli wszystkiego, co pozwala na większe zrozumienie danego kraju i mowy jego mieszkańców:)


Zupełnie się z Tobą zgadzam. Miałam okazję zaobserwować to u siebie na studiach. Miałam w grupie osoby, które studiując język ani razu nie były w kraju docelowym. Kiedy na 4 roku przyjechały do mnie w odwiedziny za granicę okazało się, że najprostsze zwroty sprawiają im trudność, wstydziły się nawet kupić bilet w kiosku. A na zajęciach same piątki...Przebywanie w kraju, którego języka się uczysz to nie tylko poszerzenie stanu swojej wiedzy o języku i kulturze, ale pokonanie bariery językowej i przede wszystkim większa pewność siebie.

dora8
07-25-2011, 12:45
Zgadzam się w stu procentach! Teoretyczna znajomośc języka a zastosowanie go w praktyce to dwie różne sprawy. I właśnie bariera, którą jest strach przed mówieniem w obcym języku, to chyba ta największa i i najtrudniejsza do przekroczenia. A pobyt zagranicą i koniecznośc komunikowqania się z ludźmi pozwala się z nią uporac.

annushka
07-25-2011, 13:11
Zgadzam się w stu procentach! Teoretyczna znajomośc języka a zastosowanie go w praktyce to dwie różne sprawy. I właśnie bariera, którą jest strach przed mówieniem w obcym języku, to chyba ta największa i i najtrudniejsza do przekroczenia. A pobyt zagranicą i koniecznośc komunikowqania się z ludźmi pozwala się z nią uporac.

To prawda, dzięki temu przełamujemy wszelkie obawy przed porozumiewaniem się w konkretnym języku, choćby dlatego, że MUSIMY tam jakoś przetrwać ;) Taki wyjazd na pewno też pomaga "wyczuć" język- człowiek zanim się obejrzy już używa typowych wstawek, wyrażeń, skrótów, o których istnieniu wcześniej wiedział, ale jakoś ciężko mu to było wstawić do własnych wypowiedzi:)

magdakolbusz
07-25-2011, 13:32
Zgadzam się w stu procentach! Teoretyczna znajomośc języka a zastosowanie go w praktyce to dwie różne sprawy. I właśnie bariera, którą jest strach przed mówieniem w obcym języku, to chyba ta największa i i najtrudniejsza do przekroczenia. A pobyt zagranicą i koniecznośc komunikowqania się z ludźmi pozwala się z nią uporac.
No tak, ale rozmowę z native speakerem można przeprowadzić przez skype, telefon.. jest wiele sposobów. A osłuchać można się w filmach, wywiadach. Poza tym przecież większość uniwersytetów zatrudnia się native speakerów do prowadzenia zajęć i nikt nie ma problemów z porozumiewaniem się z nimi. Przynajmniej tak jest w przypadku filologii angielskiej. Nie mówię tu o Walii czy Szkocji, bo sama miałam problem ze zrozumieniem mieszkańca Walii, ale moje koleżanki po filologii angielskiej, gdy wyjechały do pracy do Londynu, nie miały większych trudności z językiem. Być może, wszystko zależy od tego, ile lat mamy do czynienia z danym językiem, języka angielskiego uczymy się od najmłodszych lat w szkołach, zupełnie inaczej wygląda sytuacja gdy wybieramy filologie hiszpańską, włoską czy japońską. Takie kierunki często wybierają osoby, które nigdy nie uczyły się danego języka, a jeżeli uczyły się to przez krótki okres czasu. Nie wyobrażam sobie, że taki poziom języka angielskiego jaki mam teraz mogłabym opanować tylko w trzy lata, uważam że do tego potrzeba więcej czasu.

martina_o
07-26-2011, 23:31
Ja również jestem zdania, iż wyjazd za granicę jest prawdziwym egzaminem dla naszej znajomości języka. Studia filologiczne powinny mieć w swoim programie roczną wymianę studentów, jestem pewna, że podczas tego roku studenci nabyliby takiej łatwości w posługiwaniu się językiem, jakiej uczą się na "speaking'u" przez całe pięć lat.
Nauczenie języka w teorii a nie w praktyce jest wciąż powielanym błędem.

UR87
07-27-2011, 13:11
Ja również jestem zdania, iż wyjazd za granicę jest prawdziwym egzaminem dla naszej znajomości języka. Studia filologiczne powinny mieć w swoim programie roczną wymianę studentów, jestem pewna, że podczas tego roku studenci nabyliby takiej łatwości w posługiwaniu się językiem, jakiej uczą się na "speaking'u" przez całe pięć lat.
Nauczenie języka w teorii a nie w praktyce jest wciąż powielanym błędem.

Zgadzam się. Taka roczna wymiana studentów przyniosłaby więcej pożytku niż, tak jak mówisz, pięć lat uczęszczania na zajęcia ze "speakingu". Mimo studiów filologicznych niektórzy z nas w dalszym ciągu mogą mieć pewne opory w posługiwaniu się językiem obcym. Blokada językowa jest ciężka do przezwyciężenia. Zajęcia z native speakers pomagają ale to w dalszym ciągu tylko zajęcia. Wyjazd zagranicę, gdzie człowiek z każdej strony jest "bombardowany" przez obcy język, znacznie poprawiłaby jego umiejętności językowe.

UR87
07-28-2011, 19:28
Oczywiście ważne jest towarzystwo w którym przebywamy za granicą. Niestety wielu Polaków zamyka się w gronie swoich rodaków, nie próbując nawet nawiązać jakiś relacji z obcokrajowcami. I tak mieszkają w dzielnicach zamieszkanych jedynie przez Polaków, robią zakupy w polskich sklepach, pracują w zakładach gdzie znajomość języka nie jest konieczna :/ i co z tego że są za granicą??? Skoro nie wykorzystują danych ich mozliwości.

martina_o
07-29-2011, 12:38
Język obcy ten z podręczników, a ten codzienny niestety znacznie się od siebie różni. Filolodzy w zasadzie studiują naukę o języku, praktyczny aspekt języka można przyswoić najszybciej i najlepiej mając z nim do czynienia na co dzień. Native speaker prowadzi zajęcia w swoim języku, ale według jakiegoś programu, będąc za granicą znajdujemy się często w tak różnych sytuacjach i to jest właśnie ta namacalna nauka języka.

UR87
07-29-2011, 19:41
Intryguje mnie hipotetyczna sytuacja, w której nagle znaleźlibyśmy się w obcym kraju. Nie znając jego języka.Czy myślicie, że szybko zaczęlibyście łapać język?

Jako dziecko często jeździłam do Włoch na wakacje, na parę dni jedynie, ale szybko podłapywałam rożne słówka i próbowałam swoich sił w tym języku. Wydaje mi się, że to zależy od osoby, jej predyspozycji i chęci. Niektórzy uczą się szybciej, niektórzy wolniej. Chyba łatwiej nauczyć się mówić w danym języku niż pisać. Znam kilka osób które wróciły z Anglii i potrafiły się płynnie porozumiewać po angielsku, ale gdy przyszło do pisania to była tragedia.

UR87
07-30-2011, 14:26
Pomysł genialny, ale znając Polskę, szczerze wątpię. Ja byłam przez miesiąc w Rosji i uważam, że prócz przełamania strachu przed mówieniem w obcym języku na takich wyjazdach uczymy się przede wszystkim żywego języka. Gdy zaczynałam rozmowy z Rosjanami zwracali mi uwagę, że mówię jak ludzie za czasów Puszkina :eek:

No właśnie, wydaje mi się że to jeden z najczęściej popełnianych błędów w szkołach językowych i nie tylko :( uczymy się języka, zwrotów, które są przestarzałe i już dawno wyszły z użycia. Wykładowcy powinni więcej uwagi zwracać na to by zapoznawać nas z wyrażeniami slangowymi, potocznymi, które "królują" na ulicach.

UR87
07-31-2011, 16:42
Czyli idealnym rozwiązaniem byłby wyjazd za granicę do ich szkoły językowej :D Nigdy nie uczyłam się języka obcego w wyniku "rzucenia" do innego kraju, ale zastanawiam się na ile jest to efektywne u dorosłego człowieka. Jeśli od tego zależałoby życie, na pewno każdy starałby się jak może, niemniej intryguje mnie stopień możliwego opanowani języka.

Tak jak mówisz wydaje mi się, że to zależy od chęci danego człowieka. Niemniej prawdą jest, że język najlepiej przyswajają dzieci do lat chyba 11, wtedy mają największe szanse wyrobienia prawidłowego akcentu itd. Dorosły człowiek może mieć z tym więcej trudności ale wszystko jest możliwe i do wyuczenia :)

adam.l
07-31-2011, 19:19
Czyli idealnym rozwiązaniem byłby wyjazd za granicę do ich szkoły językowej Muszę Cię rozczarować i powiedzieć, że nie :) Szkoła to szkoła. W kraju czy za granicą uczysz się z podobnych lub wręcz tych samych podręczników i poznajesz te same schematy. Sam miałem okazję uczestniczyć w zajęciach językowych w Niemczech przez kilka miesięcy i uczyłem się właściwie w identyczny sposób co w Polsce.

aga/stycz
01-11-2012, 23:37
Ja również jestem zdania, iż wyjazd za granicę jest prawdziwym egzaminem dla naszej znajomości języka. Studia filologiczne powinny mieć w swoim programie roczną wymianę studentów, jestem pewna, że podczas tego roku studenci nabyliby takiej łatwości w posługiwaniu się językiem, jakiej uczą się na "speaking'u" przez całe pięć lat.
Nauczenie języka w teorii a nie w praktyce jest wciąż powielanym błędem.

Zgadzam się z Tobą, ważniejsze niż nauka w moim zdaniem "odizolowanych" od rzeczywistości warunkach uczelnianych jest praktyka w normalnych warunkach, np. dzięki wymianie studentów z anglojęzycznych krajów. Moim zdaniem na każdym uniwersytecie powinno to być regułą i nie chodzi mi tylko o anglistykę, ale również inne filologie.

monikabogdalska
01-12-2012, 23:13
Intryguje mnie hipotetyczna sytuacja, w której nagle znaleźlibyśmy się w obcym kraju. Nie znając jego języka.Czy myślicie, że szybko zaczęlibyście łapać język?

To świetne pytanie! Niestety nie ma na nie prostej odpowiedzi.
Kiedy przebywamy za granicą na zasadzie dłuższego tam pobytu (np. wyjazd do pracy, emigracja, etc.), to nie uczymy się już tak naprawdę języka obcego, tylko tzw. „drugiego” języka (drugi po pierwszym, czyli ojczystym). Jak szybko i w jakim stopniu ktoś go opanuje zależy od bardzo wielu czynników, a jednym z głównych jest osobiste nastawienie. Wyobraźmy sobie emigranta z jakiegoś arabskiego kraju, który ląduje np. w Niemczech. Jeżeli nawet ma możliwość praktykowania języka w pracy i uczenie się go na kursach, jeżeli przyjechał z bardzo złymi skojarzeniami na temat kraju, to raczej nie nauczy się dobrze jego języka. Ponieważ się z nim nie identyfikuje.
Ale to tylko jeden z czynników i jedna z możliwości. Poruszam ją tu, bo wszyscy raczej piszą o wyjazdach czy zanurzeniach w języku obcym osób bardzo chętnych ich poznania. Ale to nie jedyny przypadek.

Pozdrawiam, M.

Betty84
01-13-2012, 14:42
Myślę, że wyjazd za granicę w dużej mierze pomaga nauczyć się języka obcego (mówić, pisać i mysleć). Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z wyjazdu w ramach Socrates/Erasmus. Wyjazdy trwają semestr ewentualnie 2. Przy okazji można zgłębić słownictwo w dziedzinie, której się studiuje co zaprocentuje w pracy.

justynakr
01-13-2012, 16:46
Jest to dobry sposób, żeby nabyć łatwość w mówieniu i komunikacji na co dzień. Przez bezpośredni kontakt z językiem można nauczyć się intonacji i potocznego słownictwa. Zasady gramatyczne są często łamane w zwykłych konwersacjach, więc znajomość języka "od kuchni" nie pomoże nam zabłysnąć np. przed przyszłym pracodawcą. Język angielski ma to do siebie, że pisownia nie pokrywa się z wymową, więc sama znajomość poprawnej wymowy nie będzie równoznaczna z umiejętnością czytania i pisania. Warto wziąć te aspekty pod uwagę.

sanki
01-14-2012, 18:07
Wyjazd za granicę oczywiście pomaga w nauczeniu się języka obcego. Jeśli jesteśmy pozytywnie nastawieni do kraju i nie unikamy kontaktu z żyjącymi w nim ludźmi, to na pewno uda nam się nauczyć języka obcego co najmniej do poziomu komunikatywności językowej lub doszlifować znajomość języka, który już nieco znamy. Ważne są dobre chęci i wiara, że się uda. Pobyt za granicą w celu nauki języka angielskiego to najlepszy kurs językowy.

Dorian Grey
01-15-2012, 11:02
To prawda. Dużo dał mi wyjazd do Anglii w drugiej klasie liceum. Pierwszy raz miałem kontakt z "żywym" językiem, a potem zdawałem FC i to doświadczenie było bardzo przydatne przy "speaking". No, a potem przy ustnej maturze z angielskiego...;)

Kasiula84
01-15-2012, 12:25
Pewnie, pomysł niezły, wiadomo że przebywając w obcym kraju nie posługujesz się językiem jedynie na zajęciach, ale jesteś zmuszony go używać w wielu, w zasadzie w większości także poza kursem. Idąc do sklepu, siedząc w barze, chcąc nawiązać kontakt z kimś nowym albo i znanym. Tylko nie do końca jestem przekonana, że to idealna opcja dla osoby, która kompletnie nie zna języka obcego. Myślę, że to ciekawe rozwiązanie dla osób, które znają chociaż podstawy języka obcego.

IWKA
01-15-2012, 13:26
Wyjazd nie zawsze jest gwarantem przyswojenia języka. Czasami ludzie jadą do pracy do Wielkiej Brytanii i nie przywiązują do tego wagi. Znam osobę, która siedzi tam już kilka ładnych lat, a i tak nie opanowała tej umiejętności. Wszystko, jak widać - zależy od podejścia

Bachna
01-16-2012, 00:27
Wyjazd napewno bardzo pomocny ale 3 lata to napewno nie decyzja dla kazdego.
Szkola Jezykowa oferuje jednak troche "spokojnieszy" sposob na nauke, no i tez dostarcza troche innych informacji ale jezeli ktos lubi podrozowac to napewno swietny pomysl na poszczerzenie wiedzy.

DominikS
01-16-2012, 14:51
Zdecydowanie. Wyjazd za granice dużo ułatwia naukę języka obcego. Kilka lat temu spędziłem prawie 9 miechów we Francji. Jadąc tam miałem jakąś tam baardzo podstawową znajomość języka francuskiego. Po tych kilku miesiącach mówiłem w miarę płynnie i nie miałem problemu z dogadywaniem się z miejscowymi. Dlatego uważam, że wyjazd do innego kraju ułatwia naukę języka obcego.

degu
01-16-2012, 15:09
Ja uważam, że to świetny pomysł, poznajesz nie tylko język ale i kulturę. Ja od niedawna uczę się hiszpańskiego i o ile dostnę dłuższy urlop to wybywam do ameryki pld!

Justyna12345
03-11-2012, 09:36
Zapraszam na bloga o nauce jezyka francuskiego
je-suis-justyna.blogspot.com

mzywiecka
03-11-2012, 12:52
Wyjazd za granicę na pewno ułatwia naukę języka, ale zorganizowanie wyjazdu na 2 -3 lata TYLKO po to, by nauczyć się języka nie jest chyba najlepszym pomysłem. Znam wiele osób, które mieszkają za granicą 10-20 lat i dalej kaleczą język. Idealnym rozwiązaniem są wyjazdy w ramach studiów, np. ERASMUS czy inne programy - można kontynuować naukę, poznać ciekawych ludzi itp.

KarolinaK
03-11-2012, 17:06
na pewno jest to skuteczniejszy sposób niż siedzieć w ławce, ale chyba mało realny. Po pierwsze ze względu na koszta, po drugie 2-3 lata to trochę za długo. Ewentualnie do 6 miesięcy. Ale chyba takie kursy już istnieją.

ciechorka
03-12-2012, 08:44
Zdecydowanie pomaga! Wszystko zależy tylko od chęci do nauki - bo niektórzy jadą niby po to by poprawić język, a otaczają się w "polskim" środowisku i plan im zupełnie nie wychodzi.
Jeśli chodzi o 2-3letni pobyt, to myślę, że to dobra opcja do opanowania danego języka bardzo dobrze (mieszkanie, plus lekcje,etc). Moja kuzynka spędziła we Francji 3 lata i intensywnie uczyła się francuskiego ( i pracowała), teraz ma super pracę w Brukseli, tylko dzięki temu, że zna biegle francuski.