PDA

View Full Version : Metafory w utworach muzycznych, książkach


hanabi25
05-26-2011, 01:02
Witajcie!

Jak Waszym zdaniem powinna zostać przetłumaczona metafora zawarta w książce bądź piosence? Czy staralibyście się tylko zachować jej sens i znaczenie czy może jesteście za tym, żeby uwzględnić także formę? (kłania się tłumaczenie dosłowne a tłumaczenie "sens za sens"). Czy może niektóre metafory są nieprzetłumaczalne? Jak sądzicie?

Pozdrawiam, Hanabi25:D

Queen Of The Horizon
06-05-2011, 13:07
Czasem się po prostu nie da : ) W kwestii metafory mogą dojść sprawy kulturowe, a te są często najtrudniejsze do przejścia w tłumaczeniu.Ogólnie tłumaczenie metafor jest trudne, w jakimkolwiek tekście. Niemniej, jeśli się da, jestem ZA!

Metody nie ma jednej i najlepszej. Jak wspominałeś, może być sens za sens, słowo za słowo, ale słyszałam również o omijaniu metafory w danym miejscu, a wstawianiu pasującej w innym- takie wyrównanie bilansu;) Ostatniego się trochę obawiam, bo można to podciągnąć pod samowolkę tłumacza, ale jeśli można, why not.

witann
07-04-2011, 23:06
Wydaje mi się, że w metaforze kwestią kluczową jest sens, to, co przekazujemy. Kwestia jest bardzo context-sensitive - czasem przecież autor wybiera konkretną metaforę również ze względu na jej formę. Poza tymi przypadkami, jeśli już musiałabym wybierać, czego nie lubię, stawiałabym na znaczenie.

ania1986
07-05-2011, 14:37
Uważam, że zadaniem tłumacza jest oddanie głównej intencji wypowiedzi i wywołanie podobnych odczuć emocjonalnych jakie towarzyszą podczas lektury oryginału. Często jest to niemożliwe z powodu barier etniczno-kulturalnych, dlatego skłaniałabym się ku tłumaczeniu „sens za sens” :)

Aurelia
07-05-2011, 15:18
Cześć Wszystkim :)

Zgadzam się z Wami. Metafory, będące przecież elementem warsztatu poetów, niezwykle trudno się tłumaczy. Czasem zdarza się, że podobna metafora występuje w różnych językach, niestety dzieje się tak stosunkowo rzadko. Kiedy znalezienie odpowiednika nie jest możliwe, stawiam na tłumaczenie "sens za sens", a więc tłumaczenie nie dosłowne, a kontekstowe.

Podobny problem pojawia się przy tłumaczeniu innych elementów tekstu culture specific. Np. w przypadku śmierci, której personifikacja w kulturze anglosaskiej jest tradycyjnie rodzaju męskiego, w polskiej, natomiast, śmierć zazwyczaj bywa kobietą.
Jak przetłumaczyli byście, np. postać, która nazywa się "Mr. Bones" (tak, żeby czytelnik od razu skojarzył ją ze śmiercią)?

maghia
07-05-2011, 15:19
Dosłowne tłumaczenie metafory może sprawić, że sens zostanie utracony. A zgadzam się z przedmówcami, że najważniejsze jest zachowanie sensu, przesłania autora. Uważam, że w imię oddania adekwatnych emocji i nastroju w tekście literackim warto nie trzymać się kurczowo zasady "słowo w słowo".

Odsyłam zainteresowanych do pełnej metafor poezji, np. wiersza Emily Dickinson "712: Because I could not stop for Death", w przypadku którego polskie tłumaczenie brzmi "Nie mogłam stanąć i czekać na Śmierć". W oryginalnym tytule nie ma śladu słowa "czekać". Co o tym myślicie?

Aurelia, dobry przykład!

Mr. Bones? Chyba w ogóle bym nie tłumaczyła, tylko zostawiła nazwę oryginalną. Pan Kostek brzmi zabawnie, a nie przerażająco:)

cutetee
07-05-2011, 20:27
Jeśli o mnie chodzi to myślę, że najważniejsze aby najdokładniej oddać sens i znaczenie danej metafory czy frazy. tzn.nie tylko dokładnie przetłumaczyć ale też w miarę możliwości dostosować do realiów i kultury. (należy wziąć pod uwagę metafory funkcjonujące obecnie w danym języku i zbliżone znaczeniowo. Chociaż zdaję sobię sprawę z tego, że czasem może być to trudne ;)

Z drugiej strony jak sobie pomyślę o metaforach w książkach to zaraz przychodzą mi na myśl tytuły książek "Wielkie Nadzieje" Dickensa. Na studiach cała grupa przeczytała "Great Expectations" z wyjątkiem jednej koleżanki A. która przeczytała "High Hopes"....i powiem wam, że trochę się jej nie dziwie....

witann
07-05-2011, 22:05
Metafory to bardzo śliska sprawa. Czy nie sądzicie, że można łatwo wprowadzić czytelnika w błąd, przedobrzyć? Gdzie postawilibyście granicę pomiędzy swobodą literacką tłumacza a wiernością oryginałowi?

Viima
07-05-2011, 22:22
Moim zdaniem takiej granicy się nie stawia, jest raczej ruchoma i jeździ sobie w różne strony w zależności od indywidualnych decyzji tłumacza. Złoty środek trudno znaleźć, a przedobrzyć jest bardzo łatwo, niestety. ;)

witann
07-05-2011, 22:59
To prawda:) Miałam kiedyś profesora-literata, który wszędzie widział metaforę i wg jego kryteriów nic nie dałoby się przyzwoicie przetłumaczyć;p

witann
07-05-2011, 23:05
A co do Dickinson, nie leży mi to tłumaczenie, chyba dlatego, że inaczej wiersz odbieram. Nie pasuje mi to stać, może po prostu zaczekać byłoby lepsze? Szczególnie, że u niej siła (przynajmniej w moim odbiorze) nie leży w nadmiarze słów. W sumie nie będę się jednak za bardzo czepiać, to tylko moje odczucie, a sama nic lepszego bym nie wymyśliła chyba:) Do tłumaczenia poezji trzeba mieć to coś.

Margueritegp
07-05-2011, 23:46
Jak powinna być przetłumaczona metafora w piosenkach lub wierszu?
Myślę, że najważniejszą rzeczą jeśli chodzi o metafory to przede wszystkim jest skupienie się na sensie jaki oddaje dana metafora. Tłumaczenie „dosłowne” nie jest zbyt dobry doradcą w tej kwestii, gdyż mogłoby całkowicie odbiec od rzeczywistego i docelowego znaczenia. Metafory po angielsku tak jak i po polsku mają swoje wewnętrzne (drugie) znaczenie, a jednak nikt nie bierze tego dosłownie. Dlatego zgadzam się w zupełności z autorem, iż należy oddać sens metafory, a nie jego dosłowne znacznie.

maghia
07-06-2011, 17:10
Ostatnio spotkałam się z idiomem "czarny koń", który został przetłumaczony jako "black horse"... Akurat w przypadku tego tłumaczenia nie trzeba się bardzo wysilać... Wystarczy sprawdzić, że angielski idiom brzmi "dark horse". I tak właśnie kończy się dosłowne tłumaczenie. Mój ulubiony, który kiedyś wpadł mi w oko? "Kanapowy ziemniak" jako odpowiednik "couch potato":) Taka dygresja, bo odbiegam od tematu metafor:)

cutetee
07-06-2011, 17:23
jeśli chodzi o swobode literacką to trzeba uważać żeby nie dać się jej ponieść zbyt daleko...łatwo przesadzić i później wychodzą różne dziwności...Mimo wszystko uważam, że należy jak jabliżej pozostać prz y orginale :) ale też żeby nie wychodziło, że "jadłam na obiad świnki w kocykach" :)

karolku
07-06-2011, 19:47
Witam

Zaczynając od początku, uważam, że zarówno forma jak i treść są ważne w przekładzie. Forma , zwłaszcza w utworach literackich (a teksty piosenek często się kwalifikują) jest narzędziem autora, dzięki któremu pokazuje on swoją umiejętność radzenia sobie ze słowami i językiem, a jest to jeden z elementów wyróżniających wybitnych twórców. Dlatego należy zrobić możliwie najwięcej, aby w przekładzie nie zatracić tego aspektu. Gdybym jednak miała wybierać, prawdopodobnie ( w zależności od kontekstu- np. wspomniane już aspekty kulturowe) wybrałabym treść, starając się przede wszystkim przekazać czytelnikowi sens. Tutaj pojawia się pytanie-jak dalece tłumacz może sobie pozwolić na interpretację?

Kolejna rzecz: Mr. Bones :-) Naturlany wydaje mi się wybór Pani Kostucha, ale-pomijając fakt, że w Polsce śmierć jest kobietą-może należałoby rozważyć konotacje słów "kobieta", "mężczyzna". A może Pan Truchło? Pan Kostek bardzo mi się spodobał, ostatecznie bez kontekstu nie wiemy, czy nie ma być śmiesznie;)

Czy my traktujemy "metaforę" jako synonim " idiomu"? Bo dla mnie to nie do końca to samo. Przy idiomach chyba nie ma nad czym dyskutować, albo się zna odpowiednik, albo się go znajduje, albo, jeśli brak odpowiednika w danym języku, podaje się zbliżone znaczenie. Natomiast przy metaforach można główkować. A może moja definicja metafory jest zbyt szeroka?

Aurelia
07-06-2011, 20:36
Myślę, że wszystko sprowadza się do tego, że utwór literacki, a zwłaszcza wiersz, tłumacz pisze po prostu od nowa. Każde tłumaczenie (zwłaszcza wiersza) będzie tylko wariacją na temat oryginału. Stąd poezję najlepiej tłumaczą poeci.


Kolejna rzecz: Mr. Bones :-) Naturlany wydaje mi się wybór Pani Kostucha, ale-pomijając fakt, że w Polsce śmierć jest kobietą-może należałoby rozważyć konotacje słów "kobieta", "mężczyzna". A może Pan Truchło? Pan Kostek bardzo mi się spodobał, ostatecznie bez kontekstu nie wiemy, czy nie ma być śmiesznie;)

Ten Mr. Bones występuje w jakimś wierszu, ale w tej chwili nie pamiętam, w jakim :) Pan Kostek wydaje się oczywistym rozwiązaniem, ale zupełnie nie jestem do niego przekonana. Dlaczego? Z powodu culture specific kontekstu, właśnie. Czy, nie znając oryginału i bez wiedzy o tradycji anglosaskiej, skojarzyli byśmy Pana Koska ze śmiercią?

Czy my traktujemy "metaforę" jako synonim " idiomu"? Bo dla mnie to nie do końca to samo. Przy idiomach chyba nie ma nad czym dyskutować, albo się zna odpowiednik, albo się go znajduje, albo, jeśli brak odpowiednika w danym języku, podaje się zbliżone znaczenie. Natomiast przy metaforach można główkować. A może moja definicja metafory jest zbyt szeroka?
Chyba coś w tym jest, co piszesz.

maghia
07-06-2011, 22:35
Od metafory to idiomu daleko, dlatego też napisałam "Taka dygresja, bo odbiegam od tematu metafor" ;)

agadek
07-07-2011, 11:33
Zgadzam się z wypowiedziami powyżej. Zadaniem tłumacza jest zidentyfikowanie intencji autora i przekazanie sensu danej metafory poprzez odpowiednie zwroty, słowa. Chodzi o uzyskanie tego samego efektu, nie może być to więc tłumaczenie dosłowne.

NightMonkey
07-07-2011, 11:39
Tym samym wracamy to jednej z "prawd" tłumaczeniowych: jeśli tłumacz nie zrozumie co czyta/słyszy, to odbiorca również nie zrozumie.

cutetee
07-07-2011, 11:57
A co jeśli tłumacz posiada duży talent literacki i orginał przy nim wypadnie jak marna kopia?...Jak np. Ulisses w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego...

NightMonkey
07-07-2011, 12:05
A co jeśli tłumacz posiada duży talent literacki i orginał przy nim wypadnie jak marna kopia?...Jak np. Ulisses w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego...

To krytycy literaccy będą mieli o czym dyskutować.

Podobnie wypadła polska wersja Sherka - była o niebo lepsza i śmieszniejsza niż oryginał.
Właściwie powinniśmy być wdzięczni tłumaczom, których praca sprawia, że jakieś dzieło staje się jeszcze lepsze.

agadek
07-07-2011, 13:15
Tym samym wracamy to jednej z "prawd" tłumaczeniowych: jeśli tłumacz nie zrozumie co czyta/słyszy, to odbiorca również nie zrozumie.

Myślę, że jeśli tłumacz nie zrozumie tego co czyta/słyszy - to będzie miał problem z przetłumaczeniem czegokolwiek, nie mówiąc już o metaforze... ;) Istotna jest więc umięjętność odczytywania intencji autora, tego co chce on przekazać za pomocą metafory.

To krytycy literaccy będą mieli o czym dyskutować.

Podobnie wypadła polska wersja Sherka - była o niebo lepsza i śmieszniejsza niż oryginał.
Właściwie powinniśmy być wdzięczni tłumaczom, których praca sprawia, że jakieś dzieło staje się jeszcze lepsze.

Uważam, że to akurat jest fajne, kiedy na podstawie czegoś można stworzyć coś jeszcze lepszego, doskonalszego ;) czasem tak jest, że bazując na czymś przychodzą do głowy nowe pomysły i dzięki temu powstaje ulepszona wersja, "bogatsze" tłumaczenie - pozytywne :)

wiazelm
07-07-2011, 14:40
Witam Wszystkich,
moim zdaniem tłumaczenie literatury jest bardzo trudne.
Przykładowo książkę Alicja w krainie czarów przetłumaczono na niemiecki ponad 34 razy..Jedne tłumaczenia są dosłowne a inne mniej. W księgarniach dostępne są rożne przekłady.
Z tego co wiem to koci bohater z oryginału Cheshire Cat raz został przetłumaczony jako Grinsekatze, w innym tłumaczeniu Edamer-Katze (powiązano to z lokalnym typem sera).
Uważam również że im różnice kulturowe są większe tym tłumaczenie jest trudniejsze.

karolku
07-07-2011, 18:43
"Podobnie wypadła polska wersja Sherka - była o niebo lepsza i śmieszniejsza niż oryginał"

Czy nie dlatego, że oceniamy te dwie wersje z perspektywy Polaków? Tłumacze odwalili w tym przypadku kawał dobrej roboty w "przekładzie" wątków kulturowych, kwestia doboru aktorów dubbingujących też nie była bez wpływu (patrz Osioł) :).
Znam natomiast "nativów", którzy pomimo dobrej znajomości polskiego nie rozumieli pewnych żartów wywołujących salwy śmiechu u Polaków. Nie wiem, czy zgodziliby się, że polska wersja jest lepsza.

Wracając do metafor: generalnie, w trudnych przypadkach, zgadzam się-treść ponad formę, ALE wydaje mi się, że często metafory można tłumaczyć dosłownie-mam na myśli głównie metafory potoczne. Metafora to nie zawsze coś strasznie zawiłego, metafor często używamy przecież w życiu codzienny, może nawet nieświadomie. Np. time flies-czas leci. Może lekceważę problem, ale tak właśnie bym to przetłumaczyła, nie zastanawiając się długo nad intencją autora.

W przypadku poezji problem jest z pewnością znacznie bardziej złożony-oprócz sensu, trzeba także brać pod uwagę elementy formalne, jak rymy, rytm etc.

manhattan
07-07-2011, 19:55
podpisuje się pod wcześniejszymi wpisami, tłumaczenie metofary to bardzo trudna sprawa, najistotniejszy wg mnie jest sens... a to wcale nie jest takie proste :) zresztą sami o tym dobrze wiecie ;)

cutetee
07-07-2011, 23:15
wszystko zależy od tego czy tłumaczenie ma być wierne czy autentyczne - to drugie wymaga większej znajomości zasad gramatyki, idiomów czy składni języka obcego. Jeśli chodzi o tłumaczenia literackie to chyba ważniejsza jest wierność oryginałowi - wtedy jest pięknie ale jeśli jeszcze robi to specjalista "językowy" to już w ogóle jest pięknie...:)

Aurelia
07-08-2011, 08:18
[...] wydaje mi się, że często metafory można tłumaczyć dosłownie-mam na myśli głównie metafory potoczne. Metafora to nie zawsze coś strasznie zawiłego, metafor często używamy przecież w życiu codzienny, może nawet nieświadomie. Np. time flies-czas leci [...]

Zgadzam się - są takie przypadki. Tak, jak pisałam wcześniej, zdarza się, że podobna metafora funkcjonuje w różnych językach. IMO "time filies" i "czas leci", to nie jest tłumaczenie dosłowne, tylko właśnie współistnienie podobnej metafory :)

julia_m
07-08-2011, 09:56
Myślę, że tłumaczy "Shreka" powinni ozłocić :)
Zrobili coś, co rzadko się udaje i co wymaga naprawdę dużej pomysłowości i dużego poczucia humoru. I jeszcze musieli się przy okazji naprawdę dobrze bawić ;)

julia_m
07-08-2011, 10:08
Jeśli chodzi o wypowiedź cutetee, o wierności i autentyczności tłumaczenia literackiego, to zgadzam się w pełni. Tłumaczenie musi być wierne - nie możemy popuścić wodzy fantazji i zmienić go wg swojego widzimisię, zachowując tylko ogólny sens... Słowo autora to słowo autora. Tłumacz tylko umożliwia przekaz, nie powinien go zbytnio modyfikować, jeśli nie jest to oczywiście szczególnie uzasadnione. Dlatego lepiej kiedy robi to osoba, która ma odpowiednią wiedzę językową, choć przecież nie każdy dobry tłumacz ukończył filologię - liczy się też to "coś", iskra boża, talent, smykałka... jakkolwiek to nazwiemy :)

Aurelia
07-08-2011, 12:34
A propos modyfikacji, jak oceniacie dwa popularne tłumaczenia dzieł Shakespeare'a na polskim rynku? Mam oczywiście na myśli Słomczyńskiego i Barańczaka. Tłumaczenia różnią się od siebie diametralnie, a przecież oba są dobre. Czy może jesteście innego zdania?

IMO, chociaż Słomczyński jest, niewątpliwie, bliżej oryginałowi, jeśli idzie o formę, to Barańczakowi udało się uchwycić specyficzny dla oryginału klimat.

witann
07-08-2011, 14:55
Jeśli chodzi o wypowiedź cutetee, o wierności i autentyczności tłumaczenia literackiego, to zgadzam się w pełni. Tłumaczenie musi być wierne - nie możemy popuścić wodzy fantazji i zmienić go wg swojego widzimisię, zachowując tylko ogólny sens... Słowo autora to słowo autora. Tłumacz tylko umożliwia przekaz, nie powinien go zbytnio modyfikować, jeśli nie jest to oczywiście szczególnie uzasadnione. Dlatego lepiej kiedy robi to osoba, która ma odpowiednią wiedzę językową, choć przecież nie każdy dobry tłumacz ukończył filologię - liczy się też to "coś", iskra boża, talent, smykałka... jakkolwiek to nazwiemy :)

Wydaje mi się, że tłumaczenie, szczególnie literackie to sztuka kompromisu. W bardzo niewielu przypadkach da się oddać wszystko, i to z różnych przyczyn, często niezależnych od tłumacza. Metafora jest specyficznie rozumianą interpretacją - tłumacz jest też przecież czytelnikiem i z konieczności interpretuje. Według mnie nie świadczy to wcale o niższej wartości tłumaczenia - często wręcz przeciwnie.

Margueritegp
07-08-2011, 21:38
Myśle, że w większości powinno się odejść od t lumaczemnia "dos lownego", jednak istnieja metaforty, ktore nalezy prztlumaczyc doslownie, badz tez poszukac polskiego odpowiednika lub tez sprwdzic sens danej metafory. I wtedy takie tlumaczenie ma sens i jest poprawiejsze niz jakbysmy wymyslali tlumaczenia czegos co tak naprawde mogloby nie istniec w jezyku na ktory tlumaczymy.

julia_m
07-09-2011, 11:13
Witann napisał:

"Wydaje mi się, że tłumaczenie, szczególnie literackie to sztuka kompromisu. W bardzo niewielu przypadkach da się oddać wszystko, i to z różnych przyczyn, często niezależnych od tłumacza. Metafora jest specyficznie rozumianą interpretacją - tłumacz jest też przecież czytelnikiem i z konieczności interpretuje. Według mnie nie świadczy to wcale o niższej wartości tłumaczenia - często wręcz przeciwnie."

Nie chodziło mi tylko o metaforę, ale o o tekst literacki w ogóle. Prawda, nie zawsze da radę przetłumaczyć wszystko dosłownie, czasem trzeba coś dodać, coś zmienić, wszystko zależy od naszej wiedzy, wrażliwości językowej i często pomysłowości. Jednak ogólny sens musi być zachowany. Nie możemy odbiec zbyt daleko od oryginału i stworzyć zupełnie nowego przekazu, bo wtedy to już nie czyjeś, ale nasze dzieło. A przecież nie o to chodziło. Tłumacz przekazuje, nie tworzy - jeśli rozpatrujemy to od strony merytorycznej.
Każdy tłumacz zinterpretuje dany tekst inaczej. Widać to kiedy np. porównujemy dwa tłumaczenia jednego tekstu. Mogą się między sobą różnić, jedno może bardziej do nas przemawiać niż drugie, jednak przekaz pozostaje ten sam. Jesteśmy bardziej rzemieślnikami niż artystami, chociaż pewnie wiele osób się z tym nie zgodzi ;) Dzięki specyficznym umiejętnościom tłumacza możemy odkryć piękno tekstu, który został stworzony w zupełnie innym języku i kręgu kulturowym - owszem, przy takim rozpatrywaniu sprawy tłumacz jest także w jakimś stopniu artystą. Jednak zawsze będę uważać, że na pierwszym miejscu jest słowo autora, a dopiero później tłumacza :)

karolku
07-11-2011, 09:16
Zgadzam się, że rola tłumacza to przede wszystkim pośrednik,a nie twórca.

wiazelm
07-11-2011, 10:01
Witam,

a jak to jest z metaforami w wierszach? co według was jest ważne? trzeba być trochę poetą czy też nie..?

agadek
07-11-2011, 13:50
Witam,

a jak to jest z metaforami w wierszach? co według was jest ważne? trzeba być trochę poetą czy też nie..?

Według mnie nie trzeba być poetą, ale napewno trzebe mieć wyczucie, łatwość pisania. Ktoś kto w ogóle nie ma wyobraźni albo łatwości posługiwania się językiem będzie miał kłopot z tłumaczeniem.

maghia
07-11-2011, 23:37
Myślę, że poeta-tłumacz będzie miał łatwiej, łatwiej przyjdą mu na myśl odpowiedniki metafor, łatwiej poczuje nastrój w wierszu, zrozumie odczucia autora, a więc trafniej je przetłumaczy.

wiedziemka
07-12-2011, 22:00
jeśli chodzi o tłumaczenie metafor, ale i czegokolwiek, to jednak bardzo ważne jest aby tłumacz jak najlepiej oddał to, co autor miał na myśli, a nie tylko jego słowa, z całą specyfiką kulturową danego kraju i wypowiedzi autora...

W sumie jak sięgamy po książki autorów z zupełnie innej kultury, to nie spodziewamy się, że tam będzie taki język polski, którym my korzystamy (tzn. ja się nie spodziewam), bo poprzez język, sposób mówienia bohaterów, kwiecistość wypowiedzi i metafor oddajemy specyfikę konkretnego kraju, z którego książka pochodzi...

I uważam, że to powinno być zachowane po to, by książka miała w sobie tę inność i egzotyczność danego kraju.

Pewnie czasem zdarza się tak, że przekład jest lepszy od oryginału... I to bardzo dobrze! grunt, że magia "Gry w klasy" została oddana tak, że polski czytelnik mógł się nią zachwycić. Tylko Boga prosić, żeby takim genialnym tłumaczem być

Margueritegp
07-13-2011, 18:49
Myśle, że niezbędną rzeczą jeśli chodzi o tłumaczyć daną metaforę jest nie tylko odniesienie się do sensu metafory, ale również autor powinnie się wziąść pod uwagę uczucia jakie przekazuje dana metafora w piosence czy wierszu.

Margueritegp
07-13-2011, 18:52
Niewątpliwie metafory w wierszach czy w piosence mogą się różnić, w zależności od ich charakteru i tematyki jaką poruszają.

Margueritegp
07-13-2011, 18:53
Aczkolwiek autor danego tekstu z pewnościa lepiej przkarze sens danej metafory natomiast jesli pozniej taki wiersz musi byc przetlumaczony przez tlumacza na jezyk obcy to wtedy juz wszystko zalezy od autora jak podejdzi do danego dziela i jak przetlumaczy dana metafore.

Margueritegp
07-13-2011, 18:57
Uwazam, ze poeta a raczej tlu,acz wiersza pownnieni wczuc sie w tekst, aby jaknajlepiej oddac sens danej metaforze, lecz nie zabardzo odbiegajac od tekstu oryginalnego.

Margueritegp
07-13-2011, 18:59
Jednakże, jeśli autor i tłumacz nie są tą samą osobą danego dzieła, to najlepszym wyjściem zeby przetlumaczyc metafore jest (jesli to mozliwe) rozmowa z autorem i dowiedziec sie co mial na mysli, wtedy łatwiej byloby tlumaczowi przetlumaczyc i oddac sens danej metaforze.

Margueritegp
07-13-2011, 19:01
Wazne jest oddanie sensu doglebnego metafory gdyz wtedy tlumacz tlumaczac dana metaopfre oddpowiada za to jak dany czytelnik ja odbierze.

Margueritegp
07-13-2011, 19:07
Mysle ze jesli chodzi o metafory ogolnie w piosence to tlumacz moze sobie pozwolic na wieksza dowolnosc w wyborze sensu metafory. Natomiast jeslii chodzi o wiersz, wtedy sens powinien byc oddany taki jaki dany wiersz przekazuje, pamietajac o tym aby oczywiscie nie tlumaczyc "dosłownie" ale jednak starac sie przedstwic jak najblizej jej sens.

Margueritegp
07-13-2011, 19:08
Jednak pewne jest iż tematyka poruszana w wierszach a w piosenkach różni się.

wiedziemka
07-13-2011, 21:21
popieram, że tłumacz powinnien dobrać takie słowa, żeby przekazać równieź UCZUCIA, jakie autor chciał przkazać....

A tak z innej strony, zobaczcie jak trudne jest dobre tłumaczenie, nie dość, że trzeba odczytywać intencje autora, to jeszcze podejść do jego słów jednocześnie psychologicznie, lingwistycznie, kulturowo i przetworzyć to w słowa, które ma zrozumieć polski czytelnik

feran
07-15-2011, 00:12
Pan Piszczel
Pan Kostucha