PDA

View Full Version : Etyczny aspekt pracy tłumacza literackiego


BCD
05-24-2011, 16:08
Witam :)

Do końca nie wiedziałam, w jakim dziale umieścić ten wątek, ale ten najbardziej pasował. Moje pytanie dotyczy w pewnym sensie kwestii moralnej/etycznej. Czy będąc już dyplomowanym tłumaczem, przełożylibyście dzieło takie jak np. "Mein Kampf"? Jeden z moich profesorów na uczelni kiedyś poruszył taki temat i przyznam, że zaczęłam się nad tym zastanawiać. Z jednej strony to normalna praca, można by pomyśleć, książka jak każda inna. Z drugiej strony, przekładając takie dzieło, przyczyniamy się do rozpowszechniania treści w nim zawartych, a może lepiej, żeby nie trafiły one do szerszego grona. Jakie jest Wasze zdanie?

nensha
05-24-2011, 17:16
Ja myślę, że nie można zakładać od razu, że taka książka trafi do kogoś, kto postanowi zostać nazistą, zrobi z niej, że tak powiem, praktyczny użytek... Wychodzę z założenia, że zło też trzeba poznać, aby móc go unikać.
Zatem odpowiadając na pytanie - tak, przetłumaczyłabym.

annnabellla
06-13-2011, 21:51
Ja także sądzę, że podjęłabym się tłumaczenia takiego tekstu. Wychodzę z założenia, że tłumaczenie to praca, którą trzeba wykonać, a tłumaczy się taki tekst jaki się dostanie. To, jaki użytek z tego zrobi czytelnik - to już zależy tylko od niego.

kathe1987
06-13-2011, 22:02
Także przetłumaczyłabym. Nietłumaczenie tekstów tylko ze względu na ich treść to, moim zdaniem, pewnego rodzaju cenzura i nadopiekuńczość wobec czytelnika.

Midnight Mover
06-14-2011, 10:42
Coming as a part Pole, part American...I believe I would undertake a translation of such a work, as well as other controversial books such as Mao's "Little Red Book" and whatnot. Fear of a work increases our fear of the enemy itself, we must not be hampered and afraid to take on such a work, for the consequence of broadening our minds in understanding the mind of such people.

climhazzard
06-14-2011, 11:53
Wszystko zależy od podejścia samego tłumacza. Jedni mogą traktować przekład jak zwyczajne rzemiosło i nie widzieć w tym problemu, drudzy mogą odmówić tłumaczenia podobnych treści. Uważam też, że mają do tego pełne prawo i nie powinniśmy ich za to krytykować w żaden sposób. Osobiście myślę, że jako reprezentant tych, którzy tekst muszą "poczuć", przy przekładzie "Mein Kampf" straszliwie bym się męczył, bo nijak nie zgadzam się z treściami tam zawartymi.
Do kwestii tego, czy powinniśmy je rozpowszechniać, podchodzę w taki sposób, że jeśli coś ewidentnie mogłoby zaszkodzić komuś, kto w niczym nie zawinił, lepiej dać sobie spokój i spróbować czegoś innego (troszkę to zawiłe). Jest to jednak przypadek skrajny i raczej nie przydarza się zbyt często, więc nie możemy też popaść w paranoję i bawić się w mesjaszy świata odrzucając wszystko na prawo i lewo : ) Jak to nensha świetnie ujęła - "Wychodzę z założenia, że zło też trzeba poznać, aby móc go unikać". Liczmy na to, że w perspektywie czasu ludzie wyciągną odpowiednie wnioski.

kathe1987
06-14-2011, 14:49
Argument, że tłumacz nie zgadza się z treścią zawartą w jakimś bardzo niepoprawnym politycznym tekście do mnie nie trafia. Bardzo fajnie to wyjaśnił Midnight Mover... Nie możemy bać się pewnych treści.
Tłumacz, który tłumaczy tylko treści, z którymi się zgadza jest dla mnie niewiarygodny i stronniczy.

climhazzard
06-14-2011, 15:31
Akurat takie rzeczy winno się pisać dopiero wtedy, kiedy przed oczyma mamy dzieło owego tłumacza i autentycznie jest ono niewiarygodne i stronnicze, bo takie sytuacje i owszem, zdarzają się : ) Nie uogólniajmy.
Bardzo fajnie to wyjaśnił Midnight Mover... Nie możemy bać się pewnych treści.

Nie powiem, że się z tym nie zgodzę : ) Zwłaszcza, że zaraz później napisał o tym, że dzięki czemuś takiemu możemy dowiedzieć się wielu wartościowych rzeczy i wtedy wyciągnąć wnioski, o których wcześniej wspominałem. Nie można tylko zakładać, że "przetłumaczę wszystko, co mi dadzą, bo inaczej wyjdę na tchórza". Powodów na odmowę przekładu może być cała masa. Od tych bardziej, do mniej trywialnych.

kathe1987
06-14-2011, 17:57
Akurat takie rzeczy winno się pisać dopiero wtedy, kiedy przed oczyma mamy dzieło owego tłumacza i autentycznie jest ono niewiarygodne i stronnicze, bo takie sytuacje i owszem, zdarzają się : ) Nie uogólniajmy.


Niezupełnie chodziło mi o to, że tłumacz może coś od siebie dodać albo odjąć tekstowi. Chodziło mi raczej o to, że takie wybieranie, co się nadaje do szerokiej publikacji a co nie, kojarzy mi się ze średniowieczem albo z najgorszymi odmianami cenzury... A takich kompetencji tłumacz nie ma. Moim zdaniem powinien być neutralny i obiektywny.
Myślę, że powody dla których ja, osobiście, nie zgodziłabym się na przetłumaczenie tekstu to jedynie trudność (np specjalistyczny tekst w wąskiej dziedzinie o której nie mam pojęcia) albo marne pieniądze ;)

climhazzard
06-14-2011, 18:38
A takich kompetencji tłumacz nie ma. Moim zdaniem powinien być neutralny i obiektywny.
No, to jest jeden z poglądów ; ) Moje akurat są nieco bardziej idealistyczne :cool:

Myślę, że powody dla których ja, osobiście, nie zgodziłabym się na przetłumaczenie tekstu to jedynie trudność (np specjalistyczny tekst w wąskiej dziedzinie o której nie mam pojęcia) albo marne pieniądze ;)
Załóżmy, że jakiś bardzo przyziemny tłumacz dostał do przetłumaczenia tomik poezji. Poezja zazwyczaj nie wymaga specjalistycznej wiedzy (nie wiem niestety jak w tym wypadku wyglądają finanse), a raczej "wczucia się" w tekst, o którym wcześniej pisałem. Przyziemny, chłodny i neutralny tłumacz zazwyczaj nie będzie w stanie (a powinien sam zdawać sobie z tego sprawę) przełożyć tomiku w sposób, jak to na lirykę przystało. Myślicie, że powinien jednak wziąć na swoje barki zadanie niemal niemożliwe do wykonania, narażając przez to swoją reputację, czy raczej tego zaniechać? : ) [Dla jasności, z twoimi powodami mogę się z łatwością identyfikować. Ten przykład traktuj jako trzeci powód - taki ode mnie :P] No i jeszcze jedno, czy jeśli już odmówiłby wykonania tłumaczenia, zakrawałoby to na tchórzostwo i niekompetencję?

annnabellla
06-14-2011, 21:01
Sądzę, że jeśli tłumacz odmawia tłumaczenia poezji, ponieważ zdaje sobie sprawę, że nie będzie w stanie się w nią "wczuć", to nie świadczy to o tchórzostwie. Świadczy to raczej o jego profesjonalizmie, ponieważ zdaje sobie sprawę z tego, na co go stać i nie podejmuje się zadań, które mógłby wykonać źle. Nie sądzę, żeby wykonywanie tłumaczenia poezji za wszelką cenę, tylko po to aby nie wyjść na tchórza, było dobrym rozwiązaniem.

kathe1987
06-14-2011, 23:05
Również uważam, że tłumaczenie poezji to co innego :) Nie każdy może to robić, jest to jednak specyficzny tekst, którego wręcz nie każdy powinien się podejmować.

Midnight Mover
06-14-2011, 23:46
People will always be unnerved by certain texts. I hardly think just anyone could translate Marquis de Sade, due to the perverse, debauch, nihilistic language and fantasies that play out in his tales.

Still, people have chose to do so. It does not make them "perverts" or cravers of bestial sexual fantasies, simply they had a job to do and decided to share his work. It is up to us, the reader, to make up our own minds about the finished product.

climhazzard
06-15-2011, 14:27
Zatem wspólnie ustaliliśmy słuszność powodu numer 3 ; )

A wracając do tematu przewodniego, chciałbym poruszyć kwestię książki "Złote żniwa" Grossa. Jak sam autor zapewniał, nie jest to książka antypolska, ale swojego czasu wzbudzała niemałe kontrowersje. Jej treść może być odebrana w bardzo różny sposób przez kogoś spoza Polski - w domyśle na naszą niekorzyść. Zakładając, że mielibyście tłumaczyć ją na jakiś inny język, podjęlibyście się tego?

Midnight Mover
06-15-2011, 14:41
Zatem wspólnie ustaliliśmy słuszność powodu numer 3 ; )

A wracając do tematu przewodniego, chciałbym poruszyć kwestię książki "Złote żniwa" Grossa. Jak sam autor zapewniał, nie jest to książka antypolska, ale swojego czasu wzbudzała niemałe kontrowersje. Jej treść może być odebrana w bardzo różny sposób przez kogoś spoza Polski - w domyśle na naszą niekorzyść. Zakładając, że mielibyście tłumaczyć ją na jakiś inny język, podjęlibyście się tego?

I'd give it a risk. Words can form opinions, but it is the sole responsibility of the reader to draw his or her own conclusions. Even if it is an "Anti-Polish" book.

This reminds me of Dicken's book, "Oliver Twist", in which Fagin is called "the Jew" throughout the book, painting a negative stereotype of all Jewish people.

nensha
06-15-2011, 15:08
A wracając do tematu przewodniego, chciałbym poruszyć kwestię książki "Złote żniwa" Grossa. Jak sam autor zapewniał, nie jest to książka antypolska, ale swojego czasu wzbudzała niemałe kontrowersje. Jej treść może być odebrana w bardzo różny sposób przez kogoś spoza Polski - w domyśle na naszą niekorzyść. Zakładając, że mielibyście tłumaczyć ją na jakiś inny język, podjęlibyście się tego?
Tak, dlaczego nie? Tłumacz nie jest winny rozpowszechniania treści. Za treść odpowiedzialność bierze autor, tłumacz tylko 'odwala swoją robotę'. Podobny przypadek był z "Szatańskimi wersetami" Salmana Rushdiego, tyle że tu muzułmanie poczuli się urażeni. Wydano fatwę, wg której każdy wierzący muzułmanin ma prawo i obowiązek zabić autora, tłumaczy, czy ludzi z wydawnictwa. Kilku tłumaczy zostało już zabitych czy zranionych, w polskim wydaniu książki nie ma ani słowa o tłumaczu czy wydawnictwie. [swoją drogą, czytałam tę książkę - nie podobała mi się w ogóle, tylko dużo szumu wokół niej]
No ale podobnie jest z książką wspomnianą wyżej. Przed takim wyzwaniem cofnąłby się tylko tłumacz, który ma bardzo jasno określoną moralność i po prostu nie może.
Zresztą, dlaczego traktuje się czytelników jak idiotów, którzy po przeczytaniu takiej książki mieliby nabrać jakiejś fobii do Polaków? Najwyżej opisywany naród/grupa społeczna/cokolwiek może/mogą poczuć się urażeni, ale tak czy inaczej, nie jest to dla mnie powód do odmowy tłumaczenia. Praca jak każda inna.

Poza tym, wiecie - jeśli nie my, to zawsze znajdzie się ktoś inny :)

Midnight Mover
06-15-2011, 15:45
Does Poland have an embargo of sorts on certain books that they won't allow?

annnabellla
06-15-2011, 19:22
Polacy mają skłonność do przesady, jeśli chodzi o kwestie "dyskusyjne", lubią się bardzo długo rozwodzić nad tym kogo i jak bardzo jakaś treść obrazi. Albo wręcz doszukują się podtekstów. Zgadzam się z nenshą, że tłumacz nie odpowiada za treści jakie przekazuje autor - musi tylko zrobić dobre tłumaczenie, nie musi nawet zgadzać się z poglądami autora. Zresztą nie słyszałam jeszcze o przypadku, gdzie ktoś obwiniałby tłumacza za treści jakie przekazuje przetłumaczony przez niego utwór...

kathe1987
06-15-2011, 21:09
Przed takim wyzwaniem cofnąłby się tylko tłumacz, który ma bardzo jasno określoną moralność i po prostu nie może.


Generalnie się z Tobą zgadzam - ja mam określone zasady moralne, ale tłumaczenie to tłumaczenie :) To nie jest tak, że ludzie bez poglądów przetłumaczą wszystko jak leci. Nie widzę powodu, dla którego tłumacz powinien mieszać swoje poglądy z pracą.
Idąc dalej, mogę nie przetłumaczyć tekstu reklamy czy ulotki reklamowej produktu bo go nie lubię? :)

Midnight Mover
06-15-2011, 23:18
Idąc dalej - mogę nie przetłumaczyć tekstu reklamy czy ulotki reklamowej produktu bo go nie lubię? :)

Well, suppose it's Pizza Hut, and Pizza Hut cheated you out of a delicious pizza ;)

nensha
06-16-2011, 08:10
kathe1987 - zastanawiałam się jak to ubrać dobrze w słowa :) Też mam dokładnie określone moralne zasady, jednak nie cofnęłabym się przed takim tłumaczeniem. Z kolei mam bardzo dobrą koleżankę, która również wie, czym ma się w życiu kierować (losie, ale to zabrzmiało) i jestem w 100% pewna, że z tego właśnie powodu nie chciałaby słyszeć o przetłumaczeniu kontrowersyjnej książki - oczywiście gdyby nie studiowała polonistyki :D Więc to wszystko zależy od tłumacza.

climhazzard
06-16-2011, 12:33
Well, suppose it's Pizza Hut, and Pizza Hut cheated you out of a delicious pizza ;)
If something similar occurs, show no mercy! No i Eternal "Foch", of course.

No i oczywiście, że nie musimy tłumaczyć ulotek. Ludzie są bardzo różni, tłumaczy w to wliczając, i poza tymi trzema powodami, o których rozmawialiśmy, dochodzą tysiące innych, dla których można odmówić. Czwarty podał nam Midnight Mover ; ) No ale ok, dość żartów z mej strony : )

Camcio
06-18-2011, 16:03
Trudno powiedzieć jaki powinien być tłumacz. Jeśli chce być profesjonalny, powinien być neutralny. Nikt jednak nie zabroni mu tłumaczyć zgodnie z własnym sumieniem. To chyba bardzo subiektywna kwestia.

climhazzard
06-18-2011, 20:05
Tak, na pewno. Ale czy jeśli tłumacz wykonuje na ogół swoje prace niemal perfekcyjnie (bo perfekcja to pojęcie względne), a później odmówi raz czy dwa przekładu ze względu na swoje przekonania, można wtedy zarzucić mu, że nie jest profesjonalny? Nie wydaje się, żeby było to sprawiedliwe.

bottomless
06-19-2011, 00:24
Moim zdaniem obiektywizm i profesjonalizm w zawodzie tłumacza to papużki-nierozłączki. Bez jednego o drugie ciężko. Co powiecie na taki argument - tłumacz, który odmawia z powodu swoich przekonań tłumaczenia jednego tekstu, może dokonać amplifikacji w innym, bardziej mu odpowiadającym?

andrzej
06-19-2011, 10:17
Mein Kampf - tłumacz nie powinien się zamykać na takiego rodzaju przekłady, jak już ktoś wspomniał to nie jego słowa, a autora tekstu oryginału, jeśli ktoś już by się uparł przy stanowisku nietłumaczenia, cóż, jest to jego wybór i ma do tego pełne prawo, lecz profesjonalizm jest wszędzie mile widziany

co do tłumaczenia liryki, wydaje się być to oczywiste, że jeśli ktoś nie posiada "drygu" do tłumaczenia takich tekstów powinien trzymać się od tego jak najdalej, gdyż zamiast kwiecistej poezji otrzymujemy nietrzymający się kupy beton

Tak, na pewno. Ale czy jeśli tłumacz wykonuje na ogół swoje prace niemal perfekcyjnie (bo perfekcja to pojęcie względne), a później odmówi raz czy dwa przekładu ze względu na swoje przekonania, można wtedy zarzucić mu, że nie jest profesjonalny? Nie wydaje się, żeby było to sprawiedliwe.

może nie wydawać Ci się to sprawiedliwe, ale w profesjonalnym podejściu do pracy nie ma miejsca na odczucia personalne co do tekstu/dzieła, masz zlecenie wykonujesz je, wszyscy są zadowoleni, dziękujesz za współprace i tyle

annnabellla
06-19-2011, 13:55
Generalnie się z Tobą zgadzam ale - ja mam określone zasady moralne ale tłumaczenie to tłumaczenie :) To nie jest tak, że ludzie bez poglądów przetłumaczą wszystko jak leci. Nie widzę powodu, dla którego tłumacz powinien mieszać swoje poglądy z pracą.
Idąc dalej - mogę nie przetłumaczyć tekstu reklamy czy ulotki reklamowej produktu bo go nie lubię? :)

Wydaje mi się, że zasady moralne a osobiste preferencje do jakiegoś produktu to zupełnie dwie różne sprawy. Zasady moralne są głęboko zakorzenione, ludzie nie chcą ich łamać. Mi osobiście również moje poglądy nie przeszkadzałyby w pracy, ale są osoby o bardzo surowych poglądach. Natomiast to czy tłumacz lubi jakiś reklamowany produkt lub nie, nie powinno mieć wpływu na jego pracę. To już można by podciągnąć pod nieprofesjonalizm.

Camcio
06-19-2011, 14:04
Z jednej strony tak, ale climhazzard ma trochę racji. Możesz czuć się później moralnie winny, jako że przyczyniasz się do rozpowszechniana, według Ciebie, niemoralnych treści.

bottomless
06-19-2011, 15:02
Moralnie winna powinna czuć się osoba, która takie treści popiera. Nie tłumacz, który przyczynia się jedynie do rozpowszechniania poglądów, jakie by one nie były.

Camcio
06-19-2011, 15:16
No niezupełnie. Jeśli tłumaczysz treści których nie popierasz, to tak jakbyś robił coś w Twoim pojęciu niemoralnego. To oczywiście bardzo subiektywne, ale możesz się nabawić tzw. "moralnego kaca".

annnabellla
06-19-2011, 18:23
Już wcześniej było wspomniane, że za treści zawarte w danym dziele odpowiedzialny jest autor, a jeśli tłumacz czuje, że treści te nie odpowiadają jego zasadom moralnym to nie powinien podejmować się tłumaczenia.

kathe1987
06-19-2011, 19:43
annnabellla - Ok, rozumiem Twój tok myślenia, ale chodzi mi też o to, że uczciwość i pisanie wszystkiego w zgodzie ze sobą, moim zdaniem nie jest możliwa w 100%. Granica profesjonalizmu i własnych przekonań pewnie może się bardzo przesuwać, a to niebezpieczne dla wiarygodności tłumacza. Dlatego uważam, że dobrze jest przyjąć zasadę absolutnego obiektywizmu i emocjonalnego dystansu do tekstu.
No i jeszcze to, co napisał botomless - skoro nie piszemy tego, czego nie lubimy, to może też pozwolimy sobie upiększyć to, co lubimy..? :)

bottomless
06-19-2011, 21:26
Dokładnie kathe, emocjonalny dystans do tekstu to podstawa, pomijając oczywiście kwestię "wczucia się" w dzieło, co może być tylko i wyłącznie pomocne.

Co do pierwszego postu otwierającego wątek: ja również spotkałem się z wykładowcą, który poruszył temat etyki w tłumaczeniu. Co dziwne unosił się co chwila swoją wyższością moralną i zarzekał się, iż nie podjąłby się tłumaczenia tekstu o wątpliwej ideologii za całe złoto tego świata. Osobiście nie zaufałbym takiemu tłumaczowi, ponadto takie sytuacje tworzą niezły problem zleceniodawcy, który musiałby dowiadywać się uprzednio wszystkiego o poglądach pracownika i czy nie daj Boże nie kłócą się z przekazem książki.

Camcio
06-19-2011, 23:53
Nie twierdzę, że nie należy być obiektywnym. Jest jednak wybór między profesjonalizmem a nieprofesjonalizmem.

Jaki jest więc werdykt? Powinno się być za wszelką cenę obiektywnym?

andrzej
06-20-2011, 10:58
Z jednej strony tak, ale climhazzard ma trochę racji. Możesz czuć się później moralnie winny, jako że przyczyniasz się do rozpowszechniana, według Ciebie, niemoralnych treści.

To kwestia indywidualna, jeden może te poczucie winy odczuć, a drugi nie, wszystko zależy od sumienia bądź jego braku.

Jaki jest więc werdykt? Powinno się być za wszelką cenę obiektywnym?

Według mnie, profesjonalny tłumacz zawsze powinien być obiektywny, emocje powinno się odstawić na bok i zająć się zleconą pracą.

dun
06-28-2011, 21:04
Obiektywny punkt widzenia to podstawa. Według mnie, należy tego przestrzegać i tak - za wszelką ocenę być obiektynym.

Witam :)

Do końca nie wiedziałam, w jakim dziale umieścić ten wątek, ale ten najbardziej pasował. Moje pytanie dotyczy w pewnym sensie kwestii moralnej/etycznej. Czy będąc już dyplomowanym tłumaczem, przełożylibyście dzieło takie jak np. "Mein Kampf"? Jeden z moich profesorów na uczelni kiedyś poruszył taki temat i przyznam, że zaczęłam się nad tym zastanawiać. Z jednej strony to normalna praca, można by pomyśleć, książka jak każda inna. Z drugiej strony, przekładając takie dzieło, przyczyniamy się do rozpowszechniania treści w nim zawartych, a może lepiej, żeby nie trafiły one do szerszego grona. Jakie jest Wasze zdanie?


Szczerze mówiąc jest to troszkę ryzykowne zadanie (tłumaczenie takiego dzieła jak wspomniany "Mein Kampf").
Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Mianowicie, złe przetłumaczenie danego fragmentu bądź błędne odczytanie tego co miał na myśli autor może poważnie wpłynąć na sens całego tekstu. Przy tłumaczeniu tego typu dzieł jest to raczej nie do przyjęcia, gdyż może ciągnąc to za sobą poważne konsekwencje.

Także przetłumaczyłabym. Nietłumaczenie tekstów tylko ze względu na ich treść to moim zdaniem pewnego rodzaju cenzura i nadopiekuńczość wobec czytelnika.

I tak, i nie.
Czasami może warto po prostu zrezygnować i nie tłumaczyć. Moim zdaniem niektórych tekstów po prostu nie powinno się tłumaczyć.

Argument, że tłumacz nie zgadza się z treścią zawartą w jakimś bardzo niepoprawnym politycznym tekście do mnie nie trafia. Bardzo fajnie to wyjaśnił Midnight Mover... Nie możemy bać się pewnych treści.
Tłumacz, który tłumaczy tylko treści, z którymi się zgadza jest dla mnie niewiarygodny i stronniczy.

Oczywiście nie możemy i co więcej nie powinniśmy. Jednak mimo wszystko czasami trzeba powiedzieć PAS. Są tekst, które mogą nas przerastać - trzeba zrezygnować z tłumaczenia ich w takim wypadku.

Również uważam, że tłumaczenie poezji to co innego :) Nie każdy może to robić, jest to jednak specyficzny tekst, którego wręcz nie każdy powinien się podejmować.

Prawda. Żeby tłumaczyć poezję należy ją rozumieć i umieć zinterpretować co jest naprawdę wymagającym zadaniem. Co innego jeżeli chodzi o prozę - tutaj zadanie jest o wiele prostsze, choć także sprawiające wiele trudności.

Ania_25
08-26-2011, 17:39
Ja po przeczytaniu tej dyskusji mam pewien problem.
W tej dyskusji doszło do bardzo interesującej wymiany zdań na temat tego czy tłumaczyć wątpliwe "dzieło" jakim jest biblia faszyzmu, czy nie.
Wydaje mi się, że jest to dyskusja taka bardziej akademicka.
Dlaczego?
Dlatego, że rozpowszechnianie ideologii faszystowskiej jest prawnie zakazane w Polsce - mówi o tym artykuł 256 kodeksu karnego.
Ktoś powiedział, że tłumaczenie nie jest rozpowszechnianiem. Moim zdaniem często tłumaczenie nie jest rozpowszechnianiem, ale jeszcze częściej tłumaczy się po to, żeby jednak coś rozpowszechnić.
Więc po co tłumaczyć coś, co - stanowiąc biblię zbrodniczej ideologi - zagrożone jest odpowiedzialnością karną?

silviabroom
08-26-2011, 18:41
Niedawno na jednym z działów dyskutowaliśmy o tym czy tłumacz jest artystą. Jeżeli jest, a wywnioskowałam z postów, że jest, to jako artysta nie powinien bać się NICZEGO. Ryzyko związane z odbiorem jego "dzieła" zawsze istnieje, ale też prowokuje do refleksji i dyskusji, budzi emocje u odbiorcy.

Ania_25
08-26-2011, 19:17
Przepraszam bardzo, ale to "dzieło" tego "artysty", o którym jest tu mowa zbyt drogo kosztowało ludzkość. Jaki jest artyzm ukryty w tym "dziele"? Czy naprawdę jest jakikolwiek sens w tym, by je tłumaczyć?
W końcu tłumacz jest osobą zaufania publicznego, a więc swoją postawą powinien spełniać oczekiwania społeczne. Oczekiwania społeczne są między innymi określone także w kodeksie karnym.

MathiasR
08-26-2011, 21:06
Przepraszam bardzo, ale to "dzieło" tego "artysty", o którym jest tu mowa zbyt drogo kosztowało ludzkość. Jaki jest artyzm ukryty w tym "dziele"? Czy naprawdę jest jakikolwiek sens w tym, by je tłumaczyć?
W końcu tłumacz jest osobą zaufania publicznego, a więc swoją postawą powinien spełniać oczekiwania społeczne. Oczekiwania społeczne są między innymi określone także w kodeksie karnym.

Sam myślę, że gdyby przemawiało za mną doświadczenie i umiejętności, oraz gdyby tłumaczenie takiej publikacji jak "Mein Kampf", było w Polsce legalne, podjąłbym się wyzwania - choćby po to żeby. Sam, popieram ideę nieograniczonego dostępu do zasobów wiedzy dla każdego człowieka. Nietłumaczenie lub zakazywanie publikacji książek jest niczym nakrywanie problemu czapką - wszyscy udajemy, że takie "dzieła" nie powstawały lub że są złe - co nie zmienia faktu, że bez dostępu do nich nie możemy tego obiektywnie stwierdzić. Oczywiście, faszyzm był straszną potwornością, która przyczyniła się do cierpienia setek tysięcy obywateli wielu państw. I choćby właśnie dlatego, warto by wiedzieć co kierowało ludźmi podejmującymi się najokrutniejszych, najbardziej bestialskich czynów. Być może, pomogłoby uniknąć takich tragedii w przyszłości.

Ania_25
08-30-2011, 11:48
Może lepiej próbować swoich sił w tłumaczeniu i zmierzyć się z tekstami filozoficznymi Schppenhaura lub Nitzsche'go?
A może podjąć próby zmierzenia się z poezją Goethe lub Schillera?
Jest tyle pięknych rzeczy na tym świecie, które można robić. :)

isabelle
09-05-2011, 18:52
Myślę, że najważniejsze jest to, że przecież możemy dokonać wyboru i nie przyjąć zlecenia jeśli coś nie mieści się w naszych normach etycznych, moralnych czy też jest niezgodne z naszymi poglądami.
Co do "Mein Kampf"(czy jakiekolwiek inne dzieło o podobnie destrukcyjnej treści), osobiście ani przez chwilę bym się nie zastanawiała tylko odmówiła. owszem, można założyć, że nikt takiego dzieła nie weźmie sobie zbyt dosłownie do serca, ale z drugiej strony, trzeba się liczyć z tym, że tak może być. miło jest zbierać pochwały za kapitalne tłumaczenia przyczyniające się do sukcesu i popularności czy to książki czy filmu, tak samo należy wziąć odpowiedzialność za to, że tłumacząc dzieło niosące destrukcyjne treści udostępniamy je większym grupom ludzi, którym może namieszać w głowie. Kwestia tylko tego czy jesteśmy w stanie mieć to na sumieniu...

Asia S.
09-06-2011, 10:05
Ja również podjęłabym się takiego tłumaczenia. Nie ma co się oszukiwać, jeśli ktoś chce czynić zło to i tak będzie to robił, bez względu na to czy przetłumaczymy to paskudztwo, czy też nie. Zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami, że lepiej jest poznać przeciwnika, żeby wiedzieć jak z nim walczyć. Ta lektura pokazuje nam jak okrutny potrafi być człowiek, a tym samym pozwala nam odpowiedzieć na pytanie jakimi ludźmi nie chcemy być. Takimi jak autor książki.

iwonaszp
09-07-2011, 16:21
Także podjęłabym się przetłumaczenia. Można na to patrzeć nie jako na rozpowszechnianie niemoralnych poglądów, które trafią do określonej grupy ludzi chcących te pomysły wcielać w życie, ale pokazanie ludziom 'z kim mamy do czynienia' i piętnowanie takich zachowań.

isabelle
09-07-2011, 17:36
Myślę, że kwestię interpretacji powinniśmy raczej zostawić czytelnikom. To, z jaką intencją ktoś sięga po taką książkę, nie zależy od tłumacza. Natomiast to tłumacz decyduje czy chce mieć udział w rozpowszechnianiu takich treści, czy tez nie.

iwonaszp
09-09-2011, 15:03
myślę, że kwestię interpretacji powinniśmy raczej zostawić czytelnikom. to z jaką intencją ktoś sięga po taką książkę nie zależy od tłumacza. natomiast to tłumacz decyduje czy chce mieć udział w rozpowszechnianiu takich treści czy tez nie.

Całkowicie się zgadzam - nie każdy, kto czyta thriller o mordercy, sam mordercą się staje. Myślę, że w wielu książkach można by się doszukać 'szkodliwych treści', które mogą zostać wykorzystane przez niepowołane osoby do jakichś 'niemoralnych rzeczy'. Tłumacz nie ma wpływu na to jak dana treść zostanie wykorzystana.

nten
07-14-2014, 00:56
Mam takie podejście: Jest zlecenie, trzeba przetłumaczyć, a czy nam się tekst podoba czy nie, to sprawa drugorzędna. Jednak wszystko ma swoje granice i "Mein Kampf" w formie takiej, jaką wydał ją Hitler byłaby przegięciem. Mógłbym te książkę przetłumaczyć jedynie w wersji z komentarzami (takie jej wydanie już się w Polsce ukazało) – przy takiej wersji odpadłoby odczucie, że pomaga się hitlerowskiej ideologii.

ślepekiszki
07-15-2014, 20:55
w profesjonalnym podejściu do pracy nie ma miejsca na odczucia personalne co do tekstu/dzieła, masz zlecenie wykonujesz je, wszyscy są zadowoleni, dziękujesz za współprace i tyle

No cóż, profesjonalny policjant nie odmówił służby Adolfowi, żołnierz też, czy tak?

Tłumacz ma swoje sumienie i czasem nie będzie czegoś tłumaczył, co nie przekreśla bynajmniej jego profesjonalizmu (swoją drogą kto Wam naopowiadał takich bajek o istocie profesjonalizmu?), lecz dowiedzie wrażliwości swego sumienia na te czy inne kwestie - jeden nie przetłumaczy strony porno, "Pamiętnika Fanny Hill" ani "120 dni Sodomy", inny "Mein Kampf", inny "Biblii Szatana" ani księgi okultystycznej, inny "Katechizmu Kościoła Katolickiego" ani książki o rzekomej cudowności objawień maryjnych (np. nierozlazły, trzymający się Biblii protestant), jeszcze inny żadnej rzeczy z wyżej wspomnianych.

NatiGaby
07-16-2014, 13:00
Kwestie etyczne tego typu dotyczą każdego zawodu.

Załóżmy aktor, nawet jeśli zagra daną rolę, to czasem choćby się bardzo starał, to jeśli znamy jego prywatne podejście do konkretnego tematu, odczucia bywają mieszane.

Podobnie w tłumaczeniu, na które, w mniejszym lub w większym stopniu wpływa wiele czynników, jak choćby... płeć (zdarzają się m.in. literówki ;) ).
Osobiście staram się wczuwać w narratora/postacie, co pomaga, tak jak i w aktorstwie.

aczajkowska
07-16-2014, 13:43
Uważam, że nie powinno się z góry ustalać, które treści powinny być rozpowszechniane, które nie. Pod tym względem bardzo podoba mi się amerykańskie podejście do tego tematu i koncept tzw. 'marketplace of ideas' http://en.wikipedia.org/wiki/Marketplace_of_ideas

Z drugiej strony nie uważam, żeby tłumacz musiał zabierać się do tłumaczenia każdego tekstu na jaki dostanie zlecenie, zwłaszcza jeśli tłumaczenie takiego tekstu wydaje mu się czymś nieetycznym itp.

PaulaAnna
07-17-2014, 10:00
W wielu zawodach można stanąć przed tego typu wyborami - aktorzy często rezygnują z ról postaci kontrowersyjnych, złych nie tylko ze względu na swoją karierę, ale też samopoczucie i kwestie osobiste. Nie wiem, czy można to oceniać [równie dobrze niezgodne z czyimś sumieniem może być tłumaczenie Biblii czy Coelho, a do przemyśleń Hitlera podejdzie neutralnie i bez emocji - mało prawdopodobne, ale ludzie są naprawdę dziwni i różni]. ;) Dobrze jest być profesjonalistą i traktować wszystko jak pracę, ale chyba lepiej jest być wiernym sobie i czuć się dobrze z podjętymi decyzjami. Kwestia sumienia. :)

Myślę, że podjęłabym się tłumaczenia dzieła tego typu. byłoby ciężko i nieprzyjemnie, ale na pewno bym spróbowała. owszem, tłumaczenie takich treści może wywołać coś złego, ale, tak naprawdę, nie można jako tłumacz ponosić odpowiedzialności za to, co ktoś z tego wyciągnie. Dobrym wyjściem jest dodanie komentarza.

GRodewald
07-18-2014, 20:03
Jakiś czas temu w radiu TOK FM była audycja poświęcona tłumaczeniu na inne języki Mein Kampf. Zdaniem profesora (o ile się nie mylę, przepraszam) , który udzielał wywiadu, tłumaczenie tej książki było posunięciem uwalniającym od wielu niepotrzebnych emocji w środowisku, które po książkę tak czy inaczej sięgało. Jego zdaniem niezbędne były odpowiednie przypisy osoby redagującej (a także osób z wykształceniem historycznym). Myślę, że sporo w tym prawdy. Pewne ugrupowania mocno idealizujące rzeczywistość miały podane jasno i klarownie cały przekład wraz z odpowiednim podsumowaniem. W tym momencie wyszły na jaw wszelkie niedociągnięcia i błędy ideologiczne zawarte w treści książki. Tłumacz , moim zdaniem, wykazał się się świetnie i bardzo profesjonalnie podszedł do powierzonego zadania. Czy warto tłumaczyć tego typu teksty? Zależy, w jakim celu to robimy. Możemy z jednej strony założyć, że nie tłumacząc separujemy pewne grupy odbiorców, które nie znają języka. Z drugiej strony, tłumacząc, uwalniamy "dzieło" od pewnej stygmatyzacji i otoczki czegoś zakazanego, zatem wartego by po to sięgnąć. Nie wspominając już o tym, że wiele osób bez znajomości danego języka po prostu sięgnie po byle jak przetłumaczone próbki lub urywki z Internetu, co może szkodzić jeszcze bardziej. Jeśli jesteśmy w stanie przetłumaczyć coś bez uszczerbku na własnym zdrowiu (tudzież bez szkody dla sumienia), czemu nie? Tłumacz nie ma przecież nic wspólnego z autorem tekstu.

ioodi
11-24-2014, 01:30
Dzieła typu Mein Kampf, które mają duże oddziaływanie i są wykładnią pewnej filozofii, trzeba tłumaczyć dla celów naukowych. I takiego tłumaczenia podjęłabym się właśnie przez względy moralne chętniej, niż tłumaczenia współczesnego bełkotu dostarczanego obecnie przez wielu twórców i uznawanego nierzadko za artystyczny.

Barbara92
12-03-2014, 10:18
Mein Kampf jest ponoć strasznie nudne, więc przetłumaczenie go mogłoby nawet rozwiać jego mit jako wielkiego dzieła nazizmu...

A tak poważnie, to uważam, że nie można wykluczyć etyki z zawodu tłumacza, tak jak z większości zawodów i sytuacji życiowych. Myślę, że nie powinno się mówić o tym "praca jak każda inna" i "wszystko mi jedno, za to mi płacą". Tłumacz ma wpływ na to, co dociera do nieraz bardzo szerokiego grona odbiorców, może też wpływać na sposób postrzegania obcej kultury. Nie twierdzę, że Mein Kampf i podobnych książek nie powinno się nigdy tłumaczyć, ale podchodziłabym do tego raczej ostrożnie i nie wyłączała udziału sumienia.

MaciejCz
12-11-2014, 19:32
Myślę, że przetłumaczenie tego typu "dzieł" nie jest naganne. Jak już było wspominane, co ktoś zrobi z treścią zawartą w tych książkach zależy od czytelnika (historyk, który wyciągnie wnioski z historii by uniknąć jej powtórzenia, to co innego niż młody neonazista, który się tym zainspiruje). Tak więc odpowiedzialność leży w gestii wydawcy, nie tłumacza. Więc tłumaczenie, jak najbardziej, ale już wydawca i inne osoby odpowiedzialne za dystrybucję są odpowiedzialni za to, do kogo takie pozycje trafią. Nie mówiąc też o tym, że zalatuje to cenzurą. Koniec końców (jak też już ktoś wspominał), na tej podstawie można zakazać tłumaczeń innych książek, filmów itp. Nie, żebym porównywał "Mein Kampf" do np. "Szatańskich wersetów" (które to wywołały potężne kontrowersje), ale podstawą naszej cywilizacji jest wolność słowa. Tylko musimy korzystać z niej odpowiedzialnie. Choć jeśli jakiś tłumacz odmówi, to cóż, jest to jego/jej wybór i powinno się go uszanować (ja osobiście zrozumiałbym taką decyzję).

Szypulka
12-15-2014, 08:14
Tłumaczenie to tłumaczenie. Jeśli dostajesz zlecenie, to z radością należy je przyjąć, bo jak nie ty, to ktoś inny. Powstaje cała masa książek przemycająca w mniej lub bardziej subtelny sposób treści rasistowskie, antysemickie itd. I tłumaczenie tego może zarówno służyć polemice z rasizmem, jak i propagowaniu owych treści. To co się z daną książką zrobi wszystko zależy od człowieka, który trzyma ją w ręku.

aleksandra lipa
12-29-2014, 21:09
Ja uważam, że warto podjąć się tłumaczenia takiej książki. W końcu jeśli byśmy na wszystko patrzyli w ten sposób musielibyśmy nie tłumaczyć wulgaryzmów bo to też jest rozpowszechnianie nieodpowiedniego języka itd. Uważam, że może to być dla ciebie bardzo ciekawe doświadczenie i z drugiej strony taki paradoks....Polka, która tłumaczy taką książkę. Jakby chodziło o Włocha czy Francuza to inna sprawa.... Na pewno w twoim przypadku dojdą kwestie emocjonalne, kulturowe...naprawdę cenne doświadczenie.

Moninite
12-30-2014, 00:08
Nie widzę przeciwskazań do tłumaczenia "Mein Kampf", choć też słyszałam, że to nudna lektura. Tego typu "dzieła" są niezbędne dla wielu badaczy i naukówców, więc i tłumaczenie jest niezbędne.
Podpisuję się pod całą wypowiedzią @GRodewald.

okufoki
04-17-2017, 10:48
Zgadzam się z poprzednikami - zło trzeba poznać, żeby móc się bronić. Być może ktoś kto przeczyta Mein Kampf będzie bardziej odporny na propagandę w przyszłości?

Sonya
04-18-2017, 19:56
Mogę jedynie się podpisać. Tłumaczyć. Poznawać. Chociażby po to, by ostrzegać i polemizować. Oczywiście mocno by mnie bolało takie zlecenie. Niemniej wyznaję tu zasadę "poznaj wroga".