PDA

View Full Version : Tłumacze partacze


forest
05-23-2011, 12:31
Polecam artykuł „Tłumacze partacze” na temat „kreatywnego” tłumaczenia tytułów filmowych: http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/ogolne/artykuly/tlumacze-partacze.html
Znacie inne przykłady podobnej „twórczości”?

JakubD
05-23-2011, 15:19
Z iście kreatywnych tłumaczeń tytułów, przypominam sobie...

z filmów:
Reality Bites - Orbitowanie bez cukru
Dirty Dancing - Wirujący Seks :)
Podziemny krąg - Fight Club
Not Another Teen Movie -To nie jest kolejna komedia dla kretynów

z seriali, natomiast:
Dark Angel - Cień anioła
Royal pains - Bananowy doktor
Scrubs - Hoży doktorzy

BCD
05-23-2011, 15:26
Oj, tłumaczenie zagranicznych tytułów na polski to temat rzeka :) Czasami zastanawia mnie, co sobie tak tłumacz myślał tworząc słynny już "Wirujący seks", "Szklaną pułapkę" właśnie, albo np.:
Larger Than Life - Pięć ton i on
City by the Sea - Dochodzenie
Touching the Void - Czekając na Joe
Girl, Interrupted - Przerwana lekcja muzyki
Gra w słowa - The man from Elysian Fields

i mój absolutny faworyt: Chłopaczki z sąsiedztwa - Don't be a menace to South Central while drinking your juice in the hood.

JakubD
05-23-2011, 16:20
Czasami zastanawia mnie, co sobie tak tłumacz myślał tworząc słynny już "Wirujący seks"

Gdzieś dotarłem do informacji, że nie jest to w 100% twórczość, zdarza się że polskiemu wydawcy nie spodoba się proponowany tytuł i wymaga wprowadzenia zmian. Czasami taki jak te kwiatki powyżej...

joader90
05-23-2011, 18:53
Często tytuł filmu w ogóle nie zależy od tłumacza, tylko od dystrybutorów filmu, których celem jest przyciągnięcie jak największej liczby widzów. Dlatego uważam, że nie powinno się mówić o „radosnej twórczości tłumacza” tylko o inwencji twórczej dystrybutorów.

Kilka przykładów tytułów filmów nie przetłumaczonych dosłownie:
He's Just Not That Into You – Kobiety pragną bardziej
The Time Traveler's Wife - Zaklęci w czasie
Strike! - Córy amerykańskich Ravioli
The King's Speech - Jak zostać królem
Smiley Face – Ciastko z niespodzianką
Normal Adolescent Behavior -Bez tajemnic
Mouth to Mouth Niepokorna
Besieged - Rzymska opowieść

baggins
05-23-2011, 20:05
Witam, no niestety sporo tłumaczeń tytułów filmów pozostawia wiele do życzenia, dajmy na to:
The Postman- Wysłannik Przyszłości,
Good Will Hunting- Buntownik z wyboru
Eteral sunshine of the Spotless Mind- Zakochany bez pamięci (polski tytuł brzmi jak kiepska komedia romantyczna).
Jednak z drugiej strony zaczęłam zastanawiać jak brzmiałyby niektóre tytuły, gdyby tłumacze zaczęli stosować wierne, bliskie oryginałowi, dosłowne tłumaczenie. Nie sądzicie, że w wielu przypadkach okazałoby się to dużo gorsze?

Samisa
05-23-2011, 20:22
Myślę, iż w wypadku niektórych tytułów tłumacze kierowali się fabułą filmu.Co przez to rozumiem? Pewne tytuły w oryginale nie nawiązują do treści zawartych w filmie, być może tłumacze chcieli tak przetłumaczyć tytuł, aby dawał swojego rodzaju hint dla odbiorcy o czym jest dane dzieło.
Chociażby owe 'Pięć ton i on'. Po angielsku niewiele mi to mówi,natomiast przetłumaczony tytuł daje już jakąś wskazówkę :). Demonizujemy tak te tłumaczenia tytułów, może ktoś jednak trafił na jakieś tłumaczenie, które lepiej oddawało sens oryginału niż tytuł pierwotny?

joader90
05-23-2011, 20:32
Trudno jednoznacznie powiedzieć, bo to już zleży od danego tytułu. Na przykład „Post Grad” - „Absolwentka” - tytuł przetłumaczony dosłownie i związany z treścią filmu... może się też kojarzyć z filmem „Absolwent”. Chociaż tematyka tych filmów jest zupełnie inna, dystrybutorzy prawdopodobnie chcieli wykorzystać popularność tego drugiego.
Z drugiej strony tłumaczenie „Szkoła uczuć” dla „A Walk to Remember” moim zdaniem lepiej brzmi niż „Spacer do zapamiętania”? Nawet nie wiem jak to przetłumaczyć dosłownie:P „Szkoła uczuć” odnosi się do tematu filmu, skoro bohaterami są uczniowie... i oczywiście wskazuje też na docelową grupę odbiorców.
A jakie wy znacie polskie tłumaczenia tytułów filmów, które brzmią lepiej niż oryginał lub tłumaczenie dosłowne?

JakubD
05-23-2011, 20:51
A jakie wy znacie polskie tłumaczenia tytułów filmów, które brzmią lepiej niż oryginał lub tłumaczenie dosłowne?

Może nie jest to jakiś górnolotny tytuł ale np. Taken- Uprowadzona (tłumaczenie brzmi dobrze i jest związane z fabuła filmu) lub I Am Legend - Jestem legend (też nie ma się do czego przyczepić).

Faktem faktem, że nie zawsze dosłownie= dobrze. No, i tak jak nadmienił joader90 czasami docelową grupa odbiorców jest najistotniejszym czynnikiem.

baggins
05-23-2011, 20:57
Myślę, że przede wszystkim nie można generalizować. Jest wiele bardzo dobrych i trafnych tłumaczeń tytułów, które nie są dosłowne a odnoszą się do 'treści' filmu. Dla przykładu, ostatnio miałam przyjemność oglądania filmu "Unknown", przetłumaczonego na polski "Tożsamość". Nie czytając wcześniej żadnych recenzji na temat filmu potrafiłam domyśleć się po polskim tytule czego będzie dotyczył.

Aglarwen
05-23-2011, 21:04
To prawda, czasami polskie tłumaczenia nijak się mają do oryginalnych tytułów, a tłumacze odnoszą się do fabuły filmu, jak Bandits- Włamanie na śniadanie albo Crash- Miasto gniewu, zwykle po to, żeby przybliżyć potencjalnym widzom tematykę filmu.

baggins
05-23-2011, 21:04
Chciałam również dodać, że w pełni zgadzam się z Jakubem, jak i użytkownikiem Joader90, że docelowa grupa odbiorców jest bardzo ważna. Analogią jest tłumaczenie pisemne, gdyż tłumacz musi liczyć się z tym kim jest czytelnik i jakie zadanie przed nim stoi, aby tekst był w pełni zrozumiały.

joader90
05-23-2011, 21:05
Kolejny przykład tytułu, który, moim zdaniem lepiej brzmi po polsku niż, gdyby był przetłumaczony dosłownie to Klub Winowajców - The Breakfast Club. Polski tytuł daje wskazówkę widzom, kim są bohaterowie filmu, a "Klub Śniadaniowy" niewiele sie ma do treści.

baggins
05-23-2011, 21:11
Mam kolejny przykład;) "Desperate Housewives" w tłumaczeniu dosłownym efekt komiczny nieunikniony- "Zdesperowane Gosposie Domowe". Pozostańmy więc przy "Gotowych na Wszystko" :)

joader90
05-23-2011, 21:15
Albo "Almost Famous" - polski tytuł "U progu sławy" brzmi lepiej niż "Prawie sławny" mała zamiana, a jaka wielka różnica:P

JakubD
05-23-2011, 21:16
Szeregowiec Ryan Spielberga też brzmi lepiej niż Saving Private Ryan- Ratując Szeregowca Rayna, Ratowanie Szeregowca Rayna czy też Na ratunek Szeregowcowi Rayanowi :) Może gdzieś ucieka fakt o ratowaniu/niesieniu pomocy, ale pozostaje polski tytuł pozostaje dobrym tłumaczeniem.

joader90
05-23-2011, 21:29
Czasem też polski tytuł, który jest zupełnie odmienny od oryginału jest spowodowany zwykłą trudnością w przekładzie. Na przykład 500 days of Summer – 500 dni miłości. Summer to imię jednej z bohaterek. W Polsce nie ma imienia Lato więc trzeba było to jakoś zastąpić:D. 500 dni lata, nie brzmi zbyt dobrze, chociaż w tym filmie ta gra słów z porami roku i imionami jest ważna, bo na końcu pojawia się bohaterka o imieniu Autumn:D

Aglarwen
05-23-2011, 21:57
Mam kolejny przykład;) "Desperate Housewives" w tłumaczeniu dosłownym efekt komiczny nieunikniony- "Zdesperowane Gosposie Domowe". Pozostańmy więc przy "Gotowych na Wszystko" :)

W ogóle tłumaczenia tytułów seriali to temat rzeka. Czasem nie ma problemu, jak w przypadku "Dr. House'a", "Przyjaciół" czy "Zagubionych", ale czasem trzeba cos stracić czy zmienić- stąd "Pushing Daisies" na Canal+ stało się "Gdzie pachną stokrotki", gubiąc całkowicie sens angielskiego idiomu, czy brytyjski "Skins", "Kumple", tytuł nie mający nic wspólnego z jointami :D

joader90
05-23-2011, 22:06
Akurat Skins jako Kumple to nie jest taki zły pomysł - po prostu polski tytuł podkreśla inny aspekt serialu.

JakubD
05-23-2011, 22:33
Akurat Skins jako Kumple to nie jest taki zły pomysł - po prostu polski tytuł podkreśla inny aspekt serialu. Również myślę, że bezpieczniej było nawiązać w tytule do więzi pomiędzy bohaterami serialu niż do bibułek do robienia jointów (skrętów) :D czyli slangowego skins.

BCD
05-23-2011, 23:32
Oczywiście, że są i dobre tłumaczenia. Jeżeli jest to mała zmiana, a sens zostaje zachowany, to w porządku. Wiadomo, że nie wszystkie idiomy, gry słów itp. da się przełożyć na język polski i trzeba decydować się na to, co "lepiej brzmi",aby trafiło do widza. Ale wielokrotnie, jak wspomniała Aglarwen, dzieje się tak, że tłumacze tracą cały sens oryginału, a poza tym mam nieodparte wrażenie, że często brakuje im wiedzy, kreatywności. Jeden tytuł na osiem różnych filmów???

Za wszelką cenę / Million Dollar Baby
Za wszelką cenę / Turn It Up
Za wszelką cenę / To Die For
Za wszelką cenę / All's Fair
Za wszelką cenę / Aunque me cueste la vida
Za wszelką cenę / Taxman
Za wszelką cenę / Jack Reed: A Search for Justice
Za wszelką cenę / Not as a Stranger

joader90
05-24-2011, 07:10
A co myślicie o tytułach filmów, które w ogóle nie są przetłumaczone? Rozumiem że The Wackness może stanowić problem, ale dlaczego The Holiday nie zostało przetłumaczone?

baggins
05-24-2011, 11:52
Nad poprawnością tłumaczeń tytułów filmów można dyskutować bez końca. Ja uważam, że tłumaczenie dosłowne niczego nie wnosi i to jest najgorszym co tłumacz może zrobić (no oczywiście nie w każdym przypadku jeśli chodzi o tłumaczenie tytułów), a co więcej, co to jest za problem przetłumaczyć cokolwiek dosłownie? Wcale nie trzeba nazywać się tłumaczem. Kreatywność powinna być doceniana;)

JakubD
05-24-2011, 14:54
Kreatywność powinna być doceniana

Jak najbardziej, kreatywność jest zalecana, ale z głową :)

BCD
05-24-2011, 15:34
A co myślicie o tytułach filmów, które w ogóle nie są przetłumaczone? Rozumiem że The Wackness może stanowić problem, ale dlaczego The Holiday nie zostało przetłumaczone?

Myślę, że to po prostu znowu kwestia tego, co lepiej brzmi, a nie ukrywajmy, wiele tytułów po polsku brzmi gorzej, tak jak wspomniane przez bagginsa "Zdesperowane gospodynie domowe". Kto by chciał coś takiego oglądać? :)
Inna sprawa, że tytuły pozostawiane w oryginale to zazwyczaj proste angielskie słówka ("The Holiday"), imiona głównych bohaterów ("Hulk", "Van Helsing"). Producenci nie zostawią oryginalnego tytułu, jeśli nie mają pewności, że polski widz go zrozumie.

Czasem dla pewności można dodać też jakieś słówko/a do tytułu: Brokeback Mountain-Tajemnica Brokeback Mountain, Jarhead - Jarhead: Żołnierz Piechoty Morskiej.

margolciaaa
05-24-2011, 19:17
Tłumacząc tytuły, czy to filmów czy seriali przede wszystkim powinniśmy się kierować ich fabułą (oczywiście nie wtedy, kiedy można go ewidentnie przetłumaczyć). Nie mniej jednak ważnym aspektem jest też obyczajowość i kultura grupy docelowej.

Przykład z serialu MONK : tłumacz, zamiast pozostawić oryginalne zdanie "Hey DiCaprio" zmienił je na "Hej pięknisiu". DiCaprio, aktor znany ze swej urody, może być zupełnie obcy pewnej grupie osób. Stąd taka wersja zdania- moim zdaniem trochę chybiona...

WaldekB.
05-24-2011, 19:35
Witam. Z ostatnią myślą wypowiedzi BCD zgadzam się w zupełności. Dodanie jednego lub nawet paru słów do tytułu może posłużyć potencjalnemu widzowi za pomoc w "zilustrowaniu" sobie w myślach wizerunku głównego bohatera, przez co może czynić cały film łatwiejszym w odbiorze. Widz taki już po samym zaznajomieniu się z tytułem ma jakąkolwiek informację na temat tego, czego może się spodziewać.

Za przykład można podać:
Hitch - Hitch: Najlepszy doradca przeciętnego faceta.

Przybliżenie sylwetki głównego bohatera i zarazem fabuły filmu.

BCD
05-24-2011, 20:14
No dobra, a co z ewidentnymi błędami w tłumaczeniach? Np. angielski tytuł Sting, czyli potoczne określenie na przekręt, oszustwo zostało Żądłem , chociaż w filmie nie ma ani słowa o pszczołach. Albo Man on fire przetłumaczone na Człowiek w ogniu - główny bohater jest ochroniarzem i "on fire" odnosi się do ostrzału kul, a nie do faktu, że gasi pożary jako strażak. Jak można puścić w obieg takie błędy, wynikające z niedostatecznego przygotowania, albo zbyt małej wiedzy?

baggins
05-24-2011, 20:22
BCD podał trafne przykłady niewybaczalnych wręcz błędów tłumacza. Nie mam pojęcia jak to się stało, że takie tytuły zostały zaakceptowane, być może ktoś dostrzegł w nich jakieś ukryte walory komercyjne, w sensie, iż mogą być chwytliwe. Ja uważam, że tłumacz powinien spalić się ze wstydu.

WaldekB.
05-24-2011, 20:34
Ja sądzę, że może być to jawna nadinterpretacja intencji autorów filmu. Tłumacz początkowo zamierza przełożyć tytuł w sposób nadmiernie metaforyczny i robi to w sposób, który nie dla każdego odbiorcy jest jasny i klarowny. Może też narzuca swój pogmatwany tok myślenia? Takie jest moje pierwsze wrażenie.

BCD
05-24-2011, 20:45
A ja myślę, że po prostu nie obejrzał filmu, otworzył słownik i wziął pierwsze hasło. Nie wiem, ile musiałabym się wysilać, żeby zauważyć powiązanie między żądłem a przekrętem? Co to niby za metafora?

WaldekB.
05-24-2011, 20:53
Tego, co tłumacz miał na myśli nie dowiemy się pewnie :) w takim razie jedynym sensownym wyjaśnieniem tego pozostaje brak wiedzy na temat danego filmu. Jednak skoro takie tłumaczenie zostało uznane za oficjalne, sądzę, że musiały być jakieś powody ku temu.

WaldekB.
05-24-2011, 21:39
Zastanawia mnie, dlaczego tak nieadekwatne tłumaczenie jest uznawane jako oficjalne. Mogę snuć domysły, że może być to chwytem marketingowym ;) może mieć za zadanie budzić kontrowersje a tym samym przyciągać widzów do obejrzenia filmu. Na pewno na ten temat było wiele dyskusji takich, jak ta tutaj a sprzyjają one tylko budowaniu popularności danego filmu. Nieważne jak mówi się o danym filmie, ważne, że się w ogóle mówi ;) a moja myśl o metaforycznym przekazaniu tytułu może i była trochę za daleko posunięta ;)

BCD
05-24-2011, 21:44
No właśnie te powody mnie zastanawiają :p Ja myślę, że to po prostu błąd, a po zdaniu sobie z niego sprawy, było już za późno. No ale może się mylę.

margolciaaa
05-25-2011, 14:52
Dajmy spokój tłumaczom, każdy może popełniać błędy:P Jeśli film jest dobry, to nawet źle przetłumaczony tytuł może pójść w niepamięć:)
A oto kilka tłumaczeń tytułów:
* The Switch- Tak to się teraz robi
* The Proposal- Narzeczony mimo woli
* Leap Year- Irlandzkie oświadczyny

dun
05-27-2011, 18:02
Zgadzam się z przedmówcami. Tłumaczenie tytułów filmów nie jest paradoksalnie takim łatwym zadaniem. W samym tytule musimy niejako nawiązać to fabuły filmu. Czasami jest to dziecinnie proste, niestety w więkoszości przypadków jest to zadanie wybitnie trudne.

Yuuhi
05-27-2011, 22:24
Czasem przetłumaczony tytuł mówi wiele więcej o fabule filmu niż tytuł oryginalny, dlatego tłumacz może się wykazać w tej kwestii swoimi umiejętnościami translatorskimi. Ostatni ciekawie przetłumaczony tytuł (nie wiem czy do końca udany), jaki mi przychodzi na myśl to "The Way Back" - "Niepokonani" lub... mój ulubiony "Lock Stock and Two Smoking Barrels" - Porachunki.

joader90
05-28-2011, 11:12
A oto kolejny przykład zamiłowania polskich dystrybutorów do rymowanych tytułów Pożyczony narzeczony – oryginał Something Borrowed... Czyżby nikt nie wpadł na to, że „Coś pożyczonego” kojarzy się ze ślubem? Moim zdaniem, taki tytuł dodatkowo zaintrygowałby odbiorców, ponieważ dopiero oglądając film dowiedzieliby się, co (a właściwie kto) zostało pożyczone.

margolciaaa
05-28-2011, 17:22
Tytuł "Coś pożyczonego"- brzmi całkiem sensownie. Ale "Pożyczony narzeczony" to też nie najgorsza interpretacja i dla mnie jest jak najbardziej trafny :) Poza tym film jest komedią, więc tytuł musiał zostać sformułowany w jakiś zabawny i błyskotliwy sposób.

Aglarwen
05-28-2011, 17:23
Ja też znalazłam kolejne rymowanki:
- Polubić czy Poślubić- Fools Rush In
-Tata i małolata- My Father the Hero
-Goło i wesoło- The Full Monty
Tylko czekać, aż w kinach pojawi się film Wiszą gacie na łopacie :D

Yuuhi
05-28-2011, 20:42
Ostatnio to chyba najlepiej tłumaczom wyszło przetłumaczenie "Nine"- "Dziewięć"... już się nie wysilali. Może i dobrze:)

WaldekB.
05-29-2011, 12:30
Najbezpieczniejsza wersja ;) a poza tym chyba już w przypadku takiego tytułu tłumacz nie ma zbyt wielkiego pola do popisu, może to i dobrze, że nie dopowiedział nic od siebie ;)

Aglarwen
05-29-2011, 13:11
Zawsze łatwiej i przyjemniej jest tłumaczyć nieskomplikowane tytuły, niż siedzieć i biedzić się nad jakimś idiomatycznym, abstrakcyjnym tytułem, który nie mam odzwierciedlenia w języku polskim. :)

Yuuhi
05-29-2011, 13:26
Pozostawianie niektórych tytułów nieprzetłumaczonych mogłoby również być niezłym rozwiązaniem, np. w przypadku "Dirty Dancing". Większość ludzi nie używa polskiego tytułu "Wirujący seks" i mam wrażenie iż ten polski przekład nijak ma się do filmu.

Aglarwen
05-29-2011, 17:52
W sumie coraz częściej tak się robi, zwłaszcza jeśli chodzi o filmy anglojęzyczne, a widzów już nie dziwią nieprzetłumaczone tytuły, jak Paranormal Activity, 17 Again czy Kill Bill.

Yuuhi
05-29-2011, 18:15
W dziejszych czasach coraz więcej ludzi z łatwością posługuje się językiem angielskim, że tłumaczenie tytułów staje się zbędne :)

Midnight Mover
05-29-2011, 18:21
I recall a rather humorous translation of the film "A Bug's Life" as its Polish counterpart was called "Dawno Temu w Trawie"

x_Jiro_x
05-29-2011, 19:01
Z tego co zauważyłem, tłumacze czasami chcą być zbyt kreatywni i nie zakładają, że powstanie sequel filmu. Wspomniana już wyżej "Szklana Pułapka" jest tego przykładem. Podobnie jest z filmem "The Hangover", którego akcja dzieje się w Las Vegas, którego tytuł przetłumaczony został jako "Kac Vegas". Następuje problem, ponieważ sequel nazwany po prostu "The Hangover 2" dzieje się w Bangkoku. Tłumacz niby jakoś wybrnął z tego tłumacząc tytuł jako "Kac Vegas w Bangkoku", ale nie jest to tłumaczenie idealne.

Midnight Mover
05-29-2011, 19:08
Interesting Point! I recall a problem with the second film in the Alien series. In English, simply titles "Aliens" whilst in the the Polish version, the title was translated as "Obcy-decydujace starcie" while 2 more films followed that one.

nensha
05-29-2011, 20:29
Dokładnie tak, tłumacz nie jest w stanie przewidzieć, że powstanie sequel. Ale co robić w takim wypadku? Tłumaczyć tak, jak twórcy nakazali, bo kiedyś tam może wpadną na pomysł sequela? ;) "Kac Vegas" to jak dla mnie świetne tłumaczenie. Choć "Kac w Vegas" byłoby chyba jeszcze świetniejsze, bo i do sequela by pasowało...

Midnight Mover
05-29-2011, 20:50
There's always the notion of just calling it "Kac Bangkok" or something along those lines. Much easier and makes more sense, no need to add the word "Vegas" there again.

x_Jiro_x
05-29-2011, 20:53
Dokładnie. Szczególnie że z Vegas film nic wspólnego nie ma. Wydaje mi się, że słowa "Vegas" użyli tylko po to, żeby nawiązać do filmu poprzedniego, nadając tytułowi funkcję marketingową. Żeby "dobrze się kojarzyło".

Midnight Mover
05-29-2011, 21:00
I understand the marketing strategy, as the Polish audience will know this title based on a previous film. However, re-translate the film back into English...and you're left with a bit of a mess.

nensha
05-29-2011, 21:06
Tzn "Kac Vegas" był tak przetłumaczony, bo brzmi podobnie do "Las Vegas" :) I wg mnie jest to lepsza wersja niż oryginalne "The Hangover". Bałagan robi się własnie podczas sequela :) Obstaję za swoim tłumaczeniem "Kac w Vegas".

x_Jiro_x
05-29-2011, 21:09
Jak już niektórzy stwierdzili wcześniej, czasami to nie tłumacz zajmuje się tytułami filmów, a dystrybutor. Podejrzewam, że o ile pierwsza część była tłumaczona przez tłumacza, który się zajmował całym filmem, przez co jest całkiem kreatywna i wg mnie brzmi świetnie, to sequelem zajął się już dystrybutor i strategia marketingowa przeważyła.

Yuuhi
05-29-2011, 21:19
Zgadzam się z tym, że strategia marketingowa odegrała w przypadku "Kac Vegas" główną rolę. Chcieli po prostu nawiązać do pierwszej części. Nie mogli wcześniej przewidzieć, że wyjdzie druga część filmu:) gdyby to zrobili... tytuł pewnie byłby inny:)

Midnight Mover
05-29-2011, 21:25
I suppose that the word "Kac" wouldn't be interesting enough for the Polish audience :p

margolciaaa
05-29-2011, 22:13
Zgadzam się z poprzednikiem. "Kac Vegas" brzmi genialnie! Nawiązuje zarówno do fabuły jak i do miejsca, gdzie rozgrywa się akcja filmu. Tłumacz popisał się wyczuciem i pomysłowością. A może to sprawa podobnych co do bohaterów filmu doświadczeń? ....To tak na marginesie.... :D

margolciaaa
05-29-2011, 22:26
Dokładnie. Szczególnie że z Vegas film nic wspólnego nie ma. Wydaje mi się, że słowa "Vegas" użyli tylko po to, żeby nawiązać do filmu poprzedniego, nadając tytułowi funkcję marketingową. Żeby "dobrze się kojarzyło".

To przecież oczywiste. Ten film przyniósł ogromne zyski na całym świecie. Zmiana tytułu mogłaby się spotkać dezaprobatą ze strony odbiorców itp. Jak sam/ sama stwierdziłeś/łaś tytuł nawiązuje do poprzedniej części- ale tu nie chodzi tylko o marketing- tak chyba powinno być zawsze przy sequelach . Poza tym, po co zmieniać chwytliwy tytuł?

pozdrawiam

kosatek
07-09-2011, 11:12
Nie wiem czy wszyscy tu obecni mają opanowane podstawy tłumaczenia.
Chciałbym jedynie przypomnieć, że tytuł filmu/ksiązki itp. powinniśmy tłumaczyć na końcu tłuamczenia.
Po przeczytaniu/ przetłumaczeniu "dzieła".

Np. "Szklana Pułapka" wg. mnie bardzo dobre tłumaczenie, jednak autor tłumaczenia nie przewidział, że film okaże sie hitem, a co za tym idzie, będzie miał sequel...(przypominam, że akcja częsci pierwszej działa się w 80 % w oszklonym wieżowcu)
Taka sama sytuacja z tlumaczeniem filmu "The Hangover" czyli 'Kac Vegas"...
Akcja pierwszej cześći działa się w Las Vegas, natomiast sequel już w Bangkoku ...
"Kac Vegas 2"?? Porażka :)

Pozdrawiam

Bentley
08-14-2011, 21:16
Czy napisy robione przez ludzi nie związanych z tłumaczeniami mogą być poprawne? Czy moga okazac sie przydatne i czy ich tresc merytoryczna odda emocje filmu?

agzppu
08-15-2011, 00:00
Moja odpowiedź brzmi - i tak, i nie. Jeśli osobą niezwiązaną z tłumaczeniem jest ktoś, kogo znajomość języka jest biegła, kto np. mieszkał za granicą, poznał język w szeroko pojętym kontekście kulturowym, lub np. pochodzi z rodziny dwujęzycznej, to myślę, że jego przekład, choćby i ten pierwszy, ma szansę być całkiem udany, pod warunkiem, że jest to osoba na tyle mądra, że umiejętnie przełoży język mówiony, na, bądź co bądź, pisany. I tu pojawia się problem drugiej kategorii osób niezwiązanych z tłumaczeniem, mianowicie młodzieży, która jako tako opanowała przykładowo angielski i bierze się za napisy dialogowe do jakiegoś tam serialu. Toporność takiego przekładu jest widoczna na pierwszy rzut oka, najczęściej odczuwalna w przekleństwach, które co do słowa są tłumaczone, bez świadomości, że napisy to nie to samo co konwersacja w filmie, i trzeba co nieco uciąć, np. zamiast 3 k*** wrzucić jedną, mimo że w orginale f*** pojawiało się trzykrotnie. Napisy ze zbyt dużą ilością przekleństw są o wiele bardziej wulgarne niż tekst mówiony. Kolejnym problemem są dźwięki, u nie-tłumaczy często można znaleźć takie kwiatki jak "Yeah, Uhm, Yyyy", zupełnie zbędne zapychacze cennego miejsca w tych dwóch linijkach u dołu ekranu:).

mongoloid
08-18-2011, 14:34
Czy napisy robione przez ludzi nie związanych z tłumaczeniami mogą być poprawne?

Jeśli ktoś bierze się za napisy pierwszy raz to może mieć spore problemy. Pomijając znajomość języka (powiedzmy, że jest ona biegła) taka osoba może mieć problemy z:
1. Obsługą programu do tworzenia napisów.
2. Zachowaniem odpowiedniej liczby znaków w linii.
3. Rozstawieniem napisów.
4. Synchronizacją czasową.
5. Kondensowaniem tekstu wyjściowego.

agnieszka_iiid
08-18-2011, 23:23
Jeśli ktoś bierze się za napisy pierwszy raz to może mieć spore problemy. Pomijając znajomość języka (powiedzmy, że jest ona biegła) taka osoba może mieć problemy z:
1. Obsługą programu do tworzenia napisów.
2. Zachowaniem odpowiedniej liczby znaków w linii.
3. Rozstawieniem napisów.
4. Synchronizacją czasową.
5. Kondensowaniem tekstu wyjściowego.

Zgadzam się z Tobą. Jednak tłumacze tak samo muszą nauczyć się najpierw korzystać z tego typu programu, żeby móc tłumaczyć napisy do filmów, a nie sądzę, że wiedza językowa im w tym w jakimś stopniu pomaga. Tak więc jeżeli osoba (nie tłumacz) zna język filmu na tyle dobrze, żeby go poprawnie i trafnie przetłumaczyć to dlaczego nie:) Ale z drugiej strony spotkałam się też kilka razy z napisami przetłumaczonymi tak nieudolnie, że zrozumienie całości filmu dla osoby która nie zna języka oryginału było praktycznie niemożliwe.

magdalenka
08-19-2011, 08:55
Jeśli ktoś bierze się za napisy pierwszy raz to może mieć spore problemy. Pomijając znajomość języka (powiedzmy, że jest ona biegła) taka osoba może mieć problemy z:
1. Obsługą programu do tworzenia napisów.
2. Zachowaniem odpowiedniej liczby znaków w linii.
3. Rozstawieniem napisów.
4. Synchronizacją czasową.
5. Kondensowaniem tekstu wyjściowego.

Ja nie widzę żadnego problemu. Jeśli się podejmuje czegoś, to najpierw zbieram potrzebne informacje na dany temat. W Internecie jest wiele poradników na temat tłumaczeń audiowizualnych. Jeśli chodzi o punkty 1 i 2 - subedit jest bardzo prostym w obsłudze programem i początkujący tłumacz nie będzie miał z nim problemu. Nie tylko zaznaczy, które linijki są za długie, również wskaże linie tekstu, które wyświetlają się zbyt krótko. Poza tym, jeśli ktoś robi napisy, to zwykle ma do swojej dyspozycji korektora i kogoś od synchro. Cały czas mówię o osobie, która chce robić dobre napisy, a nie o kimś kto wszystko robi "byle jak", bo wtedy to nic nie pomoże. :rolleyes:

Giovanna
08-21-2011, 23:39
Pisałam na ten temat pracę licencjacką. Porównywałam napisy zrobione przez profesjonalnego tłumacza i amatora. Niestety doszłam do wniosku, że napisy zrobione przez amatora dosyć znacząco wpłynęły na obiór filmu, zniekształciły go. Według mnie osoba zabierająca się za tłumaczenie napisów powinna coś wiedzieć na ten temat.

agatha
08-22-2011, 09:12
A mi się wydaje, że największym problemem jest fakt, że osoby które często zabierają się za tłumaczenie napisów niezbyt dobrze znają język. Zgodzę się, że strona techniczna jest bardzo ważna i na pewno ma wpływ na odbiór filmu, ale to co mnie najczęściej boli to źle przetłumaczone napisy. Niejednokrotnie współczułam ludziom nieznającym języka, którzy musieli się opierać tylko na napisach. Często można odnieść wrażenie, że tłumacz oglądał zupełnie inny film. Z drugiej strony jest to czasami jedyny sposób by obejrzeć film i go chociaż jako tako zrozumieć.

atw
08-22-2011, 09:43
Jest już taki wątek w tym dziale, gdzie odbywała się dyskusja nt tłumaczeń amatorskich. Wnioski były takie, że amatorzy tłumacze lepiej oddają emocje występujące w filmach, gdyż nie mają obaw przed umieszczaniem dosadnych zwrotów i przekleństw, podczas gdy tłumacze nieamatorscy często mają te obawy oraz chęć chronienia widza. Moim zdaniem niesłuszną.

gokuba
09-10-2011, 22:37
King;s Speech- Jak zostac królem? ?????

Na pewno można lepiej.

legowisko
09-10-2011, 23:12
u
Eteral sunshine of the Spotless Mind- Zakochany bez pamięci (polski tytuł brzmi jak kiepska komedia romantyczna).


^^ z tego powodu - plus Jim Carrey, też - byłam przekonana, że to musi być komedia, w dodatku średnia, sądząc po okładce. Rzeczywiście, na tytułach filmów ciężko uczyć się języka. Tylko że może po przełożeniu tytuł przestaje być taki majestatyczny, dużo ludzi ma takie wrażenie, że frazesy po angielsku nie są banalne, a po polsku już są.
"500 days of Summer" - "500 dni miłości". Gra słowna musi zostać zabita, ale, hej, miłość w tytule? To nie wróży dobrze.

jasiek_barca
09-11-2011, 00:40
Według mnie nazwa tematu nie jest zbyt adekwatna... o pomyłkach tłumaczy mówmy w wypadku błędnie przełożonych dialogów w filmie; moim zdaniem nie ma co oceniać, czy dany tłumacz jest partaczem w wypadku takiego, a nie innego tłumaczenia tytułu - jest parę artykułów na ten temat. Bo na to, jaki tytuł będzie miał film w danej wersji językowej, bezpośredni wpływ ma dystrybutor tegoż filmu. Szczerze mówiąc, to nawet nie wydaje mi się, by było wielu dystrybutorów filmowych w Polsce, którym to dystrybutorom zależy na jak najwłaściwszym przetłumaczeniem tytułu filmu. Jak tytuł jest intrygujący, to jest większa szansa, że potencjalny widz go wybierze. A to oznacza zysk i tak dalej...

maghia
09-19-2011, 18:09
Moim faworytem w kategorii TŁUMACZE-PARTACZE jest zdecydowanie legendarny już Jerzy Łoziński. Pan ten w opinii wielu fanów "Władcy Pierścieni"dokonał zamachu na prozę Tolkiena. Niestety, nie da się w innych słowach nazwać tego, co Pan Łoziński zrobił z niektórymi nazwami postaci, ras w Śródziemiu.

Dla nieświadomych niech przytoczę chociażby przyszłego króla Ludzi, Strażnika - Aragorna, który wg p.Łozińskiego był "Łazikiem", niczym zdezelowany samochód. Idąc dalej - zamiast krasnoludów można było przeczytać o mitycznych "krzatach". Sądzę, iż p.Łozińskiemu mogło chodzić o "krzaki", ale, standardowo, pomylił się.

atw
10-05-2011, 17:07
Nie wiem, czy można zaliczyć to do partactwa. Najnowszy odcinek Dr House'a. Na ekranie Dr House spogląda na tabletki w blistrze, wyraźnie widzimy, że jest tylko jedna - i nagle, w miejscu napisów pojawia się, wielkimi literami ZOSTAŁA 1 TABLETKA. Takie wyjaśnienie pojawia się również, kiedy w późniejszej scenie widzimy zbliżenie na dwie lub cztery tabletki w blistrze. Kiedy widzimy pełniejszy blister ale z daleka i nie jesteśmy w stanie ich policzyć - podpowiedź na dole ekranu również nie pojawia się. Co to miało być? Czemu to miało służyć? Niedługo okaże się, że tłumacz będzie musiał pisać, co się dzieje na ekranie bo widz jest aż tak głupi?

kadre
10-05-2011, 19:20
Ja myślałam, że spadnę z krzesła, kiedy oglądając z koleżanką "Gotowe na wszystko" jedna z pań (ta blond) podchodzi do koleżanek w restauracji i mówi "Sidebar", co tłumacz przełożył jako... "Do baru"

:confused:

...

...

...

:eek:

kadre
10-05-2011, 19:26
Albo w "Skins" s01e01 z polskimi napisami; jest postać Mada Twattera (Maddisona znaczy), Phd.
W oryginale gra językowa, w polskiej wersji translatoryczne samobójstwo.
1. Mad Twatter został zamieniony w "szalonego świra"
2.Phd w j. angielskim rozwinięto jako "pretty huge dick", w polskim jako "piękna haniebna dupa" (nie widzę w tym sensu ani logiki, ja zamieniłabym Phd na rodzime "dr" i rozwinęła jako "dużo rucham", albo na "mgr" z rozwinięciem "monstrualnie gruba rura" - na przykład)

atw
10-05-2011, 21:19
Albo w "Skins" s01e01 z polskimi napisami; jest postać Mada Twattera (Maddisona znaczy), Phd.
W oryginale gra językowa, w polskiej wersji translatoryczne samobójstwo.
1. Mad Twatter został zamieniony w "szalonego świra"
2.Phd w j. angielskim rozwinięto jako "pretty huge dick", w polskim jako "piękna haniebna dupa" (nie widzę w tym sensu ani logiki, ja zamieniłabym Phd na rodzime "dr" i rozwinęła jako "dużo rucham", albo na "mgr" z rozwinięciem "monstrualnie gruba rura" - na przykład)

To z mgr mi się podoba. Ale niestety niektórym to przez palce nie przechodzi być może.

katarina008
10-06-2011, 10:46
Dr House spogląda na tabletki w blistrze, wyraźnie widzimy, że jest tylko jedna - i nagle, w miejscu napisów pojawia się, wielkimi literami ZOSTAŁA 1 TABLETKA.


tez natknelam sie pare reazy na takie podpowiedzi, ktore moim zdaniem rozpraszaja..moim zdaniem to nie ma sensu. nie traktujmy widza jak istote bezmozgowa...torche zaufania..nie popieram takich wstawek, ktore jak juz mowilam, wedlug mnie rozpraszaja.. skupmy sie na tym co ma byc przetlumaczone. nic na sile

finchmeister
10-06-2011, 16:10
Przecież z tej informacji, iż została 1 tabletka, zapisanej w formie napisów, nikt nie skorzysta... Niepotrzebnie ktoś z tłumaczenia popada w opis sceny.

Co do "Szklanej Pułapki", to tak, jak wspominał "kosatek" - tłumacz miał pecha, iż film stał się kasowym hitem i powstały kolejne części, które nijak mają się do tego tytułu :)

kadre
10-06-2011, 23:42
To z mgr mi się podoba. Ale niestety niektórym to przez palce nie przechodzi być może.

Dziękuję:)
Ja jak widzę takie paskudztwa od razu mam w głowie milion alternatyw