PDA

View Full Version : Cybertekst - nowe wyzwania dla tłumaczy?


aina
05-22-2009, 14:29
Od pewnego czasu moje zainteresowanie przyciąga temat hipertekstów albo, mówiąc szerzej, cybertekstów.
Wydaje się to być ciekawym tropem, choć na razie pewnie tylko dla wąskiej grupy osób...
Aby się zapoznać z tematem polecam:
Cybertekst (http://www.techsty.art.pl/hipertekst/cybertekst_definicje.htm)

Bardzo podoba mi się ta idea nielinearności tekstu, która też pojawiła się w opowiadaniach Borgesa (Ogród o rozwidlających się ścieżkach). W dobie Internetu pojawia się więcej możliwości dla cybertekstów - a przecież część z nich jest już wykorzystywane (linki).
Jak więc miałoby wyglądać tłumaczenie cybertekstu, usianego linkami - tekstu-labiryntu, w którym czytelnik sam wybiera drogę? W takim wypadku każde słowo nabiera dodatkowego znaczenia - już nie chodzi tylko o sens całości, ale też o znaczenie pojedynczych słów, które "przenoszą" dalej i dalej...
Jakie mogą być problemy tłumaczeniowe takiego gatunku?
Dzięki za wszelkie pomysły :)

jadis
05-25-2009, 18:09
Szczerze mówiąc, idea cybertekstu, dzieł ergodycznych, skryptonów itd. nie jest dla mnie do końca jasna. Sądząc po tym co napisał na ten temat autor artykułu: „Czym jest cybertekst i ergodyczność?” sami twórcy tych terminów nie są do końca pewni co one oznaczają. Nigdy nie widziałam takiej ergodycznej książki, dlatego ciężko mi oceniać jakim wyzwaniem byłaby ona dla tłumacza. Co do tekstów wypełnionych linkami, to ich przetłumaczenie stanowi rzeczywiście spory problem. Sama wielokrotnie korzystałam z artykułów pełnych odnośników do innych, obcojęzycznych tekstów, co znacznie utrudniało mi pracę i zrozumienie artykułu jako całości. Najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście przetłumaczenie wszystkiego, jednak, jak wiadomo, jest to raczej niemożliwe.
Wszystko zależy od konkretnego przypadku, ale być może lepszym rozwiązaniem byłoby czasem rozszerzenie tekstu źródłowego, uzupełnienie go o niezbędne do zrozumienia całości informacje i zrezygnowanie z zamieszczania linków, które dla czytelnika nieznającego języka w którym napisane są kolejne strony i tak nie mają dużej wartości.

aina
05-25-2009, 19:22
Myślę, że autorzy tych pojęć raczej wiedzą o co chodzi...
Jednakże to, co obejmuje się tymi terminami to szerokie pojęcia :)
Poza tym są też podane konkretne tytuły np. "Gra w klasy" Cortazara, "Blady ogień" Nabokova.
To jeśli chodziłoby o książki, a przecież można też mówić tu o RPGach - czy to takich "rzeczywistych" czy komputerowych...

NoOne3
05-25-2009, 20:21
A mówiąc o tych "rzeczywistych" to co dokładnie masz na myśli? Bo akurat trochę w tym siedzę, i o ile scenopisy do komputerowych rpg (http://online.freeware.info.pl), czy też nie do końca zapomniane "paragrafówki" można porównywać z tym "Cybertekstem", to do "prawdziwych" gier fabularnych używa się podręczników, które są książkami napisanymi w normalny sposób.

aina
05-25-2009, 21:07
Faktycznie..tu masz rację, że są normalne książki ;)
Ale z drugiej strony (może nie siedzę w tym aż tak głęboko) wydaje mi się, że kwestia pewnej interpretacji czy ekspresji jest subiektywna. Może po prostu tylko pole wyboru trochę bardziej zawężone, mimo wszystko jednak jest w tych grach fabularnych pewien element przypadku.
A przecież o ten przypadek chyba w cybertekstach chodzi :)

PS. To teraz mi się skojarzyło, że taki sam przypadek może być kiedy się komuś dwie strony w książce skleją i je ominie :D

kfejklowicz
05-26-2009, 12:32
Szczerze mówiąc, idea cybertekstu, dzieł ergodycznych, skryptonów itd. nie jest dla mnie do końca jasna. Sądząc po tym co napisał na ten temat autor artykułu: „Czym jest cybertekst i ergodyczność?” sami twórcy tych terminów nie są do końca pewni co one oznaczają.

Dla mnie również definicja cybertekstu nie jest do końca jasna. Szukając informacji na jego temat natknęłam się na artykuł Aarseth'a "Cybertext: Perspectives on Ergodic Literature", w którym tłumaczy on jakie cechy posiada cybertekst i dlaczego związany jest z wcześniej wspomnianymi teoriami labiryntu.
Nie odpowiada on na pytanie "jak" tłumaczyć taki tekst ale pokazuje jego charakterystykę co pewnie ułatwi pracę tłumaczowi, jako że jednym z najważniejszych zadań tłumacza jest przekazać cel tłumaczonego tekstu.
Jednym ze stwierdzeń jakie najbardziej mi się podobało było, że człowiek który nie miał do czynienia nigdy z pewnym medium (np. z filmem) nie będzie mógł zrozumieć zasad jego działania. Przychylam się do tej wypowiedzi autora ponieważ nie mając wcześniej kontaktu z cybertekstem trudno jest pojąć jego ideę. :)

jadis
05-26-2009, 18:40
Myślę, że autorzy tych pojęć raczej wiedzą o co chodzi...


Nie twierdzę, że twórcy tych pojęć nie mają pojęcia o czym mówią, ale czytając stwierdzenia: "to zaledwie próba zdefiniowana fenomenu, który do dziś - mimo iż omówiony 10 lat temu w książce "Cybertekst" Espena Aarsetha, przyprawia wielu badaczy o zawrót głowy" czy "cybertekstowość, ergodyczność, hipertekstowość, i liniowość to wciąż koncepcje, które domagają się ciągłych przedefiniowań, wyjaśnień, rozgraniczeń, do czego też zachęcają sami twórcy tych terminów" wnioskuję, że jest to dziedzina jeszcze mało znana, wymagająca jeszcze wielu badań w celu sprecyzowania znaczenia i zastosowania omawianych 'fenomenów'.
Niestety nie znalazłam żadnych informacji na temat tłumaczenia cybertekstów. Przychylam się więc do stwierdzenia kfejklowicz, że trudno jest wypowiadać się na temat czegoś o czym ma się tak ograniczoną wiedzę; może więc autorka wątku bądź inny forumowicz wie coś więcej na temat obecnie stosowanych technik tłumaczenia cybertekstów? Gdzie można znaleźć jakiekolwiek informacje na ten temat?

aina
05-26-2009, 19:08
To prawda, że nie jest to zjawisko dobrze zbadane, a tym samym nie jest opisane w wielu publikacjach - tym ciekawszy jednak materiał do pracy ;)
Podręcznika opisującego techniki takiego tłumaczenia pewnie nie ma...jeszcze :D
Ale tłumaczenia są...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sto_tysi%C4%99cy_miliard%C3%B3w_wierszy

A tu interaktywna wersja takiej "maszyny do produkowania sonetów" ;)
http://www.bevrowe.info/Poems/QueneauRandom.htm

NoOne3
05-26-2009, 21:34
mimo wszystko jednak jest w tych grach fabularnych pewien element przypadku.

Ale to już nie w temacie, bo element przypadku jest już poza książką, a wszelkie informacje podlegają takiej samej interpretacji co każdy inny tekst - nie wpływa ona na treść podczas lektury.
http://forum.mlingua.pl/images/editor/resize_1.gif (http://srebrne.w.interia.pl/monety2000.html)
A "Sto tysięcy wierszy" czy ta maszyna do sonetów, to moim bardzo osobistym zdaniem kompletna klapa artystyczna. Przynajmniej w przypadku odbioru przez takiego nieartystę jakim jestem. Przypadkowy wiersz jest dla mnie nudny, bo nie stoi za nim żadna myśl, której można by w nim poszukiwać. Podobnie ten Cybertekst jakoś nie potrafi mnie zainteresować.

Czego powinienem po nim oczekiwać?

aina
05-26-2009, 21:49
Może się mylę, ale wydaje mi się, że tym czego oczekuje się od cybertekstu jest właśnie ten element przypadku, zaskoczenia - pewnej niekonwencjalności. Nie mówię, że te sonety mnie jakoś zachwycają, bo dla mnie ciekawszym przypadkiem jest wcześniej wpomniana "Gra w klasy".
Czasem cybertekst może stać się trudny do odczytania przez swoją nielinearność, podchodzi pod literaturę oniryczną...
Inny przykład polskiego (tym razem) cybertekstu nawiązuje właśnie do tej konwencji snu:
http://www.literackie.pl/recenzje.asp?idautora=55&idtekstu=1310&lang=PL

jadis
05-27-2009, 01:35
Tak jak już wcześniej wspomniałam, cyberteksty to dla mnie całkowita nowość. Nie słyszałam wcześniej o tego typu książkach, nigdy żadnej nie czytałam. Jednak opierając się na tym czego zdążyłam się już do tej pory dowiedzieć, min. czytając recenzję książki Anety Kamińskiej, wydaje mi się, że hipertekst w sensie tekstu na stronie internetowej w którym zamieszczone są linki do innych stron to zupełnie coś innego niż utwory literackie takie jak "Czary i mary (hipertekst)"...? Z mojego doświadczenia wynika, że czytanie artykułu na stronie internetowej, w którym od czasu do czasu występują linki do np. objaśnień danych pojęć, stron na których można znaleźć więcej informacji na poruszany w artykule temat, nie sprawia większych problemów. Jest to spójny, jednolity tekst, który można zrozumieć bez czytania tego do czego kierują linki. Jeśli chodzi o wspomnianą wyżej książkę, z jej opisu wynika, że nie da się jej czytać jak tradycyjnego dzieła, ponieważ czytelnik ciągle odsyłany jest do innych stron, wersów itd. (jeśli się mylę, proszę o uwagi). Dla mnie jest to znacząca różnica. Myślę, że szukając konkretnych informacji na dany temat, żaden użytkownik internetu nie miałby ochoty błądzić po różnych stronach, zastanawiając się czym za chwilę objawi się pomysłowość autora i jego chęć utrudnienia życia czytelnikowi. Domyślam się, że taka interpretacja hipertekstów (w znaczeniu tych literackich) może oburzyć niektórych zwolenników takich dzieł, jednak podobnie jak NoOne3 nie widzę większego sensu w tego typu twórczości. Nie rozumiem czemu ma służyć takie komplikowanie każdej pojedynczej strofy czy wiersza. Oczywiście rozumiem, że jest to kwestia indywidualnych preferencji i podejścia do literatury, ale ponieważ dla mnie liczy się przede wszystkim treść i cenię sobie łatwy do niej dostęp, takie udziwnienia, które z pewnością mogą zafascynować np. wielbicieli poezji, są dla mnie irytujące i bezsensowne.

kfejklowicz
05-27-2009, 18:10
Nie rozumiem czemu ma służyć takie komplikowanie każdej pojedynczej strofy czy wiersza. Oczywiście rozumiem, że jest to kwestia indywidualnych preferencji i podejścia do literatury, ale ponieważ dla mnie liczy się przede wszystkim treść i cenię sobie łatwy do niej dostęp, takie udziwnienia, które z pewnością mogą zafascynować np. wielbicieli poezji, są dla mnie irytujące i bezsensowne.

Może jest to kwestia kreatywności autorów albo fakt że nie chcą powtarzać myśli ujętych w innych tekstach, które być może robią to bardziej dogłębnie.
Jeżeli chodzi o to jakie komplikacje dla tłumacza tworzy taki tekst to jasne jest że problematyczne będą tłumaczenia odnośników do odnośników do... etc.
Nie wiem co mówi na ten temat fachowa literatura, ale może sposobem na taki odnośnik do szerszego kontekstu jest dołączenie wyjaśnienia w postaci np. footnote'a na końcu tekstu któryby uzasadniał odniesienie autora do innego tekstu.
Może jakieś inne pomysły na opanowanie tego intrygującego typu tekstów? :)

aina
05-27-2009, 22:36
Ale to właśnie footnote jest rodzajem hipertekstu...
Bo była mowa o linkach, ale w "tradycyjnej" książce także pojawia się cybertekst w postaci przypisów właśnie. I tu czytelnik ma wybór - albo czytać dalej, albo pójść za przypisem i przeczytać go i wrócić (a może przeczytać "nielegalnie" kolejne przypisy :D)
Więc taki footnote do tłumaczenia footnote'ów...hmmm...mogło by być ciekawe :)

jadis
05-27-2009, 23:47
Skoro przypis jest cybertekstem, to czy każda książka naukowa jest również cybertekstem?
Footnote to wg mnie raczej pomoc w czytaniu i zrozumieniu tekstu, cos zupełnie innego niż wspominana już książka Anety Kamińskiej czy też "Sto tysięcy miliardów wierszy" Raymonda Queneau. W książce naukowej autor pomaga czytelnikowi zrozumieć tekst stosując przypisy, natomiast wydaje się, że autorka "Czary, mary (hipertekst)" próbuje raczej rozbudzić ciekawość i wyobraźnię czytelnika, zmęczyć go bezcelowym błądzeniem po książce.
Jeśli chodzi o tłumaczenie przypisów, to myślę, że tłumacze nie mają z tym większych problemów. Poza tym, książka o chociażby najbardziej poplątanej zawartości zamyka się zazwyczaj w jednym tomie i daje tłumaczowi realną szansę na przetłumaczenie całości tekstu. Strony internetowe z zamieszczonymi linkami wydają się natomiast nieskończone, niemożliwe do ogarnięcia i przetłumaczenia.

kfejklowicz
05-27-2009, 23:59
Skoro przypis jest cybertekstem, to czy każda książka naukowa jest również cybertekstem?

No i o to się chyba tutaj rozchodzi... że do końca nie wiadomo.
Poprzez swoją złożoność i ciągłe rozgałęzianie się - bo tak rozumiem istotę hipertekstu - stwarza on faktycznie wiele problemów dla tłumacza. Myślę jednak, że do zaproponowania konkretnych technik przekładu należałoby podać jakiś konkretny tekst, ponieważ każdy problem najlepiej rozważać indywidualnie. I lepiej nie zakładać że coś jest niemożliwe z góry - nawet jeżeli taki tekst wydaje się nie do przeskoczenia na pierwszy rzut oka.

I zastanawia mnie również kwestia poruszona przez jadis: co w takim razie odróźnia cybertext od tekstu z odnośnikami? czy tylko jego wirtualna prezentacja?

xxx
05-28-2009, 11:47
Pojęcie cyber tekstu jest dla mnie czymś zupełnie nowym i, szczerze mówiąc, po przeczytaniu artykułu dalej nie mam zbyt dużego pojęcia o co w tym chodzi...

kfejklowicz
05-28-2009, 15:46
No nikt nie mówił że będzie lekko :) może najlepiej zacząć od dokładnego zdefiniowania tego typu tekstu - żeby ułatwić forumowiczom wypowiadanie się w tym temacie :)

magda.d
05-31-2009, 21:53
"wytwór mechaniki wpisanej w nieliniowy tekst a nie wieloznaczność tekstu liniowego. Aby zrozumieć cybertekst musimy, z poziomu interpretacyjnego dzieła, zejść na poziom operacyjny i - od tej pory - zawsze mieć go na uwadze, co jest zresztą przez cybertekst na użytkowniku wymuszane". Taką definicję udało mi sie znaleźć, jednakże trudno mi się do niej odnieść ponieważ nie spotkałam sie nigdy z przykładem owego tekstu. Moim zdaniem temat jest raczej z serii 'science fiction' zwłaszcza dla osób, których spotkanie z literaturą to czytanie, które sprawia przyjemność, a nie ''wymusza schodzenie do poziomu operacyjnego.'' Szczerze? zdecydowanie wybieram w tym względzie tradycję.

aina
06-06-2009, 17:35
Poziom operacyjny to raczej kwestia autora takiego tekstu. Osobiście uważam i zgadzam się, że zjawisko to nie jest do końca określone i zbadane - dlatego w ramy definicji tego pojęcia może wchodzić wiele opcji...
Jednakże wydaje mi się, że właśnie to o czym pisała magda.d nt science fiction (zresztą gatunek, który bardzo lubię) może stosować się całkowicie do cybertekstu. Bo dodatkowo pojawia się pewny mistycyzm tego gatunku...to tak jak chodzenie po labiryncie - można to lubić, a można uznać za bezsens. Cybertekst jest labiryntem - nieznanym, nieoczekiwanym, w którym od naszych decyzji zależy co będzie za zakrętem - jeśli wybierzemy drogę w lewo nigdy tak do końca nie poznamy jakie byłyby nasze uczucia po wyborze ścieżki w prawo.
Cybertekst jest też metaforą życia - labiryntem, drogą wymagającą od nas nieustannych wyborów :)