PDA

View Full Version : Koniec BBC Prime w Polsce


Klempicz
01-28-2008, 13:52
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4827095.html?as=1&ias=2&startsz=x

Smutno mi trochę, zwłaszcza, że przeprowadzono badania i wyszło, że 52% Polaków woli lektora!!! Siła przyzwyczajenia? Lenistwo? Czy może coś innego? Myślałem, że jednak więcej osób niż 4,5% woli napisy... A Wy jak wolicie? ;)

TheBlood
01-28-2008, 14:04
Filmy z napisami mają swoje wady i zalety. Przede wszystkim nie ma wówczas problemu z usłyszeniem oryginalnej ścieżki dźwiękowej, czy dialogów. Niestety, często napisy znikają zbyt szybko i osoby wolniej czytające lub po prostu nie mające wprawy w czytaniu napisów, mogą mieć problem ze zrozumieniem treści filmu. Co więcej, nie każdy ma na tyle dobry wzrok, by np na telewizorze paronamicznym dość mocno oddalonym od fotela / kanapy w ogóle dojrzeć takie napisy. Wówczas lektor ratuje sytuację. Lektor to niewątpliwie duża wygoda dla większości Polaków, którzy niestety nie znają jeszcze angielskiego na tyle dobrze, by zrozumieć choćby większość dialogów, smaczków, czy sformułowań.

Próbowałem kiedyś oglądać filmy sensacyjne bez polskich napisów i lektora. Bywały filmy, w których rozumiałem jakieś 80% dialogów, ale bywały takie, w których nie rozumiałem całych sformułowań, gdyż aktorzy porozumiewali się slangiem.

Tom z Sopotu
01-28-2008, 14:27
Oczywiście wolę napisy. Lektor jest dla mnie do zaakceptowania, jeżeli nie zagłusza całkiem oryginalnej ścieżki - dzięki temu mogę jeszcze kontrolować sens (o ile znam język rzecz jasna), bo w jakość efektów pracy polskich tłumaczy filmów zwątpiłem już dawno, o czym mowa w innych wątkach. Natomiast kompletnie nie do zaakceptowania jest dla mnie dubbing. O ile jeszcze przeboleję go w filmach animowanych (ale też wtedy tylko, kiedy tłumaczy ktoś klasy Wierzbięty), to w filmach "na poważnie" nie trawię go zupełnie.
Ale upadek postępuje. Kiedy umawiamy się ze znajomymi na jakieś wspólne oglądanie filmów DVD, zazwyczaj głosujemy, czy wybrać wersję z napisami czy lektora i przeważnie jestem w mniejszości optując za napisami.

Mania
01-29-2008, 09:40
Osobiscie nie moge sie skoncentrowac podczas sluchania lektora, badz starania sie raczej go nie slyszec. Dla mnie to takie wrazenie jakby mi mucha ciagle brzeczala i przeszkadzala w uslyszeniu tego co istotne. Lapie sie czesto na tym ze i tak slucham tego co brzmi za nim. Natomiast napisy lubie. Po pierwsze zgadzam sie z tym ,ze czesc tekstu slyszanego w filmie jest trudna do zrozumienia, a po drugie lubie sobie porownac tekst orginalny z tlumaczeniem. :)

Tom z Sopotu
02-06-2008, 15:31
Ja jestem do lektora przyzwyczajony i przyznam, że rzadko staram się wsłuchać w dialog oryginalny jako podstawowy. Nastawiam się po prostu na lektora i zauważam, że coś nie gra dopiero kiedy wysłyszę, że aktorzy powiedzieli coś innego niż wynikło w tłumaczeniu (klasa tłumaczy jednak obniża się i zdarza się to niestety coraz częściej) - zazwyczaj lektor nie przeszkadza mi w wysłyszeniu takiego błędu.
Mój angielski nie jest doskonały, brakuje mi przede wszystkim słownictwa. Słuchając wersji oryginalnej rozumiem sens, ale nie wszystkie zdania byłbym w stanie dobrze przetłumaczyć od ręki. Zdarzyło mi się jednak kiedyś oglądać na Canal+ czy HBO jakiś film z napisami, które - jak się później zorientowałem - mniej-więcej w 10. minucie filmu zniknęły i dalej słuchałem tylko oryginału. I zorientowałem się dopiero jakieś pół godziny później, właśnie kiedy czegoś tam nie skumałem zupełnie! :-)

Mam natomiast trochę bliższej i dalszej rodziny w Hiszpanii i Niemczech, gdzie dominuje dubbing filmów - moi krewni nie cierpią lektora, gotowi są zaakceptować napisy (część nawet je preferuje), natomiast są entuzjastami dubbingu, która to opinia przyprawia mnie o dreszcz obrzydzenia.

Z kolei 99 procent Amerykanów podejrzewam o to, że nie są w stanie obejrzeć filmu, jeśli od strony ekranu nie dobiega język angielski. Stąd filmy z napisami nie cieszą się u nich popularnością, a masowo produkuje się remake'i filmów europejskich czy azjatyckich, które z naszego punktu widzenia jako przedsięwzięcie nie miałyby sensu, bo oprócz języka od oryginałów różnią się co najwyżej obowiązkowym happy enedem. Podejrzewam nawet, że filmy brytyjskie są dla przeciętnego Amerykanina ciężkostrawne - on musi słyszeć american english, brytyjskie akcenty psują odbiór. Czym innym bowiem wytłumaczyć robienie przez Amerykanów na nowo angielskich seriali? Jestem w stanie podać co najmniej dwa przykłady - "Fawlty's Towers" (czyli "Hotel Zacisze") oraz bardzo dobry kryminalny "Cracker" (u nas chyba szedł jako "Doktor Fitz"). Scenarisz (mam wrażenie, że nawet scenopis) ten sam, dialogi te same, reżyseria zerżnięta, nawet aktorzy fizycznie dobrani podobnie - tylko dzieje się w USA i akcent inny. Absurd.

Klempicz
02-21-2008, 13:39
W zeszłotygodniowym "Przekroju" był fajny artykuł na ten temat:

http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3463&Itemid=90

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
02-22-2008, 14:07
Boję się, że dzisiejsze dzieci, dyslektyczne na potęgę i wychowane na dubbingu kreskówek, zmienią za kilkanaście lat statystyczne nastawienie Polaków do sprawy. Znikną i lektorzy, i napisy. Chyba przyjdzie mi wtedy strzelić sobie w łeb, bo inaczej umrę w męczarniach z głodu kulturalnego - filmów z dubbingiem zwyczajnie nie trawię i nic mnie do dubbingu nie przekona, nawet Bartosz Wierzbięta.

Petro
02-22-2008, 14:43
A ja sobie pozwolę napisać, że po BBC Prime płakał nie będę. Zwyczajnie mnie nie interesował ten kanał. Jego legenda jako jedynej ostoi kultury dla intelektualistów do mnie nie przemawia. Pewnie po prostu nie jestem intelektualistą.
Brytyjskie seriale komediowe są w większości wybitnie głupawe i mają dość kloaczny poziom. Filmy dokumentalne mogę sobie pooglądać na Discovery. Seriale obyczajowe też mnie specjalnie nie ruszają. Cóż tam takiego jest, co czyni ten program tak wyjątkowym?
Dla chcącego nic trudnego, dostęp do filmów w oryginalnych wersjach językowych jest w tej chwili bardzo łatwy.
Ja z większym zainteresowaniem oglądam słoweńskie stacje, chociaż nie znam słoweńskiego. Tam przynajmniej są czasem fajne programy kulturowo - krajoznawcze.

aldreda
07-25-2011, 20:02
Z tego co sie orientuję, dubbing w Hiszpanii ma długoletnią tradycję.Będąc ostatnio w Hiszpanii nie mogłam znalęźć kina z projekcją filmu Woodego Allena w wersjii oryginalnej. Kiedy już go znalazłam , musiałam za niego słono zapłacic.Dodam jeszcze tylko, że powinniśmy czerpać przykład z krajów skandynawskich, gdzie filmy są opatrzone napisami i oglądajacy w miarę szybko może , bedąc tego nieśwaidomy, podłapać język oryginału.

Alicja_D
07-25-2011, 21:53
Napisy!! koniecznie napisy. Lektor dla mnie nie ma sensu - ten sam glos za babke/faceta/dziecko/staruszke? Dlaczego tak wiele osob wybiera lektora? Chyba sie przyzwyczailismy, tyle lat bez alternatywy...dubbing: KOSZMAR! Rozumiem dlaczego w filmach animowanych jest, ale wciaz nie trawie. Najgorsze jest to, ze w Polsce nie mozna wybrac np w kinie seansu w oryginale z napisami albo dubbingiem. Jak jest dubbing to na calego!!

Tom: Jeszcze US vs UK: nie wspominajac o 'Office' i 'Life on Mars' - nie wiem czy w Polsce lecialo, ale w UK to byly wiekie hity. W stanach musieli zrobic wlasna wersje, na co moj maz (Anglik) o malo nie padl z oburzenia. Ja tez z reszta uwazam, ze wlasnie brytyjska wersja (zwlaszcza Life on Mars) miala taki klimat charakterystyczny, a w stanach jest po prostu jednym z wielu seriali. Ale oni juz tak maja. Natomiast seriale amerykanskie w UK przyjmuja sie rewelacyjnie...dubbing jest tylko na niektorych serialach dla dzieci, co mnie osobiscie doprowadza do szalu, bo moim zdaniem nie pasuje - sa w innym stylu i jakos glupio to brzmi.

Michal
10-19-2011, 17:09
Brytyjskie seriale komediowe są w większości wybitnie głupawe i mają dość kloaczny poziom....

A ile takich seriali kolega widział?, bo jeśłi mówimy o Little Britain o ich sukces w Polsce bardziej mówi o audytorium niż o serialach i kulturze serialowej w UK.